| Satan.pl > Czytelnia > Eseje > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Góra
Satanizm a związki (2002-02-26)
"Serce ma swoje racje, których rozum nie zna." Blaise Pascal
czy może
"Nigdy nie kochaj niczego tak mocno, by śmierci tego znieść nie móc."
F. Nietzsche
Wiele osób nie wiedzących wiele o satanizmie zastanawia się, czy sataniści potrafią kochać innych ludzi? Na dodatek, jeśli weźmiemy pod uwagę satanistyczne wartościowanie jednostek to pytanie postawione wcześniej wcale nie jest takie bezpodstawne. O ile dla przeciętnego człowieka wartościowanie polega po części na zdefiniowaniu i wytyczeniu granicy pomiędzy "my" i "oni", o tyle dla satanisty podział ten wygląda zazwyczaj: "ja", później "my", np. sataniści i w końcu "oni", czyli cała reszta. Stosunek satanisty do każdej z tych grup jest różny. Pomimo wszystko odpowiedź na pytanie jest oczywista. Sataniści także są ludźmi więc potrafią kochać. Może prawdziwej by brzmiało: Przede wszystkim sataniści są ludźmi więc przede wszystkim oni potrafią kochać. W takim razie czy ich miłość różni się czymś od miłości większości ludzi? Często tak jest.
Satanista powinien znać wszystkie rodzaje uczuć przejawianych przez ludzi. Tak te pozytywne jak i negatywne. Oczywiście pozytywne i negatywne w ocenie społeczeństwa. Powinien potrafić je rozpoznać i umieć kontrolować. Jako że jesteśmy istotami starającymi się kreować nasze życie, musimy też potrafić trzeźwo na nie spojrzeć, zdystansować się od uczuć i w ten sposób zbliżyć się do obiektywnej prawdy, czy może raczej do obiektywnych faktów. Dzięki rozpoznaniu powinniśmy być w stanie określić rodzaj danego uczucia, jeśli okaże się, że jest ono niepożądane w tej sytuacji, to powinniśmy je usunąć. Tu mój czytelnik spojrzy na motto i pomyśli, że coś tu jest nie tak. Skoro sataniści są w stanie kontrolować uczucia, to Pascal się myli. Pascal jak wiadomo był orędownikiem ścieżki diametralnie odmiennej od satanizmu. Był zagorzałym chrześcijaninem i dlatego właśnie cytat ten odnosi się w jego przypadku do uczucia miłości. Powinien on brzmieć: Miłość ma swoje racje, których rozum nie zna. Inaczej mówiąc uważał on, że miłość jest uczuciem bez rozumnym, nie racjonalnym, nie do opanowania. Rzeczywiście z wszystkich uczuć najtrudniej jest opanować miłość. Z czego to wynika? Wszyscy żyjemy w kulturze opartej w dużej mierze na chrześcijaństwie. Chrześcijaństwo, z większym lub mniejszym skutkiem, stara się propagować właśnie uczucie miłości. Próba opanowywania miłości była by jednoznaczna z przyznaniem, że uczucie to może być niepożądane, w związku z tym nikt nie jest uczony opanowywania go. Wszak miłość jest uczuciem najważniejszym dla chrześcijanina. Zauważcie, że nienawiść, uczucie postrzegane przez społeczeństwo jako negatywne, jest nam o wiele łatwiej opanować niż miłość. Kolejny spadek kulturowy, którego powinniśmy być świadomi. Sataniści, z oczywistych względów, są najczęściej samotnikami. Jako tacy są bardzo narażeni na wpadnięcie w sidła miłości. Tęsknota, potrzeba miłości, może być powodem zaangażowania się w związek. W takim wypadku satanista stoi przed trudnym wyborem: znaleźć sobie kogoś o podobnych poglądach, czy może znaleźć kogoś "normalnego". Jak powiedziałem we wstępie nasz stosunek do każdej z tych grup jest odmienny. Przyjrzyjmy się obu przypadkom z osobna. Każdy przypadek ma swoje dobre i złe strony.
Znalezienie sobie kogoś o podobnych poglądach jest trudne i to nie tylko z powodu małej ilości satanistów, co raczej z powodu indywidualizmu oraz wysokiej samooceny. Samoocena może odnosić się do poglądów (tzn. moje poglądy są najlepsze, poglądy innych, nawet innych satanistów, są gorsze), oraz może tyczyć się wyglądu (tzn. satanista o wysokiej samoocenie nie będzie chciał się wiązać z osobą nieatrakcyjną), a najczęściej te dwa przypadki wiążą się ze sobą. Partner powinien być satanistą, na odpowiednim poziomie rozwoju, atrakcyjny. Nawet biuro matrymonialne nie zamieściłoby takiego ogłoszenia. Jednak załóżmy, że takie dwie osoby już się znalazły. Jakie są plusy i minusy takiego związku. Plusem niewątpliwym jest samo zaangażowanie emocjonalne. Kto był szczęśliwie zakochany ten wie co mam na myśli. Kto nie był niech żałuje. Idąc dalej zakładamy, że taki związek byłby bardzo partnerski, występowało by w nim obopólne zrozumienie. Jako że istoty te były by do siebie zbliżone, w znaczeniu samo rozwoju, można założyć, że nie występowało by ściąganie jednej osoby do poziomu drugiej. Co za tym idzie "bilans energetyczny" byłby zrównoważony, każdy otrzymywałby tyle ile by dawał, a nawet, choć zabrzmi to dziwnie, więcej niż by dawał. Żaden z partnerów nie musiałby się ograniczać w swych potrzebach, czy poglądach, ponieważ byłyby zapewne zbliżone i oczywiste dla drugiej strony. Jeśli osoby te miałyby podobne zainteresowania (nie oszukujmy się - sataniści bardzo często mają podobne zainteresowania, pomimo swego indywidualizmu), np. praktykowanie magii, mogłyby połączyć swe siły. Zalet można by jeszcze wymienić wiele i są one dosyć oczywiste. Jakie wady należało by wyróżnić. Chyba najważniejszą jest przerost ambicji, czy indywidualizmu. Będąc w związku trzeba niekiedy powstrzymywać swoje egoistyczne zapędy co niektórym może się nie podobać. Oczywiście wszystko jest kwestią umowy między partnerami i wyznaczenia odpowiadających obu stronom granic. Przy odrobinie dobrych chęci będzie znacznie więcej zalet niż wad.
Co jednak, gdy satanista nie znajdzie partnera na swoim poziomie, lub nie będzie mógł opanować uczucia do takiej osoby (a to samo w sobie powinno dać mu wiele do myślenia). Stanie przed wyborem: Być samotnym, czy związać się z osobą, którą w pewnym sensie uważamy za gorszą (a już na pewno za inną) od siebie? Nie muszę mówić, że satanista który ucieka się w taki związek ze strachu przed samotnością powinien zastanowić się nad drogą, którą wybrał. Przypuśćmy jednak, że satanista z wiadomych sobie powodów postanawia się zaangażować w nierówny związek. Jakich dobrych i złych stron może się spodziewać? Jeśli chodzi o wady to należy wyróżnić przede wszystkim "ujemny bilans energetyczny". Osoba mająca więcej energii będzie wysysana przez osobę mającą mniej energii. Związek dwojga ludzi jest jak zespół naczyń połączonych. Naturalnym stanem jest równowaga. Osoba mniej rozwinięta pod jakimś względem, będzie ściągać osobę bardziej rozwiniętą do swojego poziomu. Czy będzie to pod względem wiedzy, doświadczenia czy umiejętności w jakiejś dziedzinie partner bardziej rozwinięty musi spodziewać się przynajmniej czasowej stagnacji a nawet cofnięcia. Jak może zareagować na taką sytuację satanista, który na dodatek nie przepada za wampiryzmem wszelakiej maści, można się chyba domyślić. Dodam, że osoba będąca na pozycji słabszej też nie będzie z tego powodu zadowolona, nawet jeśli będzie otrzymywać więcej niż oczekiwała (no chyba że będzie wampirem). Nie każdy lubi gdy podchodzi się do niego jak do kogoś gorszego lub gdy ktoś okazuje na każdym kroku swoją wyższość, nawet bezwiednie. Taka sytuacja będzie powodować frustracje u obu stron. Osoba bardziej rozwinięta może dojść do wniosku, że zostaje wykorzystywana, co może spowodować odsunięcie się od partnera i ochłodzenie związku. Gdy miłosne zauroczenie się skończy (naukowcy uważają, że organizm zakochanego człowieka produkuje odpowiednie dla tego stanu chemikalia przez okres około dwunastu miesięcy) uczestnicy takiego związku staną przed sobą w całej swojej krasie. Jeśli do tego momentu nie zostanie stworzona zdrowa relacja między partnerami to może się okazać, że jedna osoba jest znacznie "mniejsza" od drugiej. Od tego punktu najprawdopodobniej zacznie się ruch po równi pochyłej i związek się rozpadnie. Wyobraź sobie drogi czytelniku jak byś się czuł nie mogąc w pełni zrealizować swoich marzeń, czy wykorzystać swoich umiejętności a nawet wypowiadać w pełni swoich poglądów, dawać upust swoim potrzebom i naturze? Albo jak byś się czuł mając świadomość bycia gorszym oraz świadomość, że nigdy tej drugiej osoby nie dogonisz? Jak byś się czuł mając świadomość całkowitej odmienności od partnera?
Jakie zalety można znaleźć w takim związku, oprócz tych oczywistych, związanych z faktem bycia z drugą osobą? Myślę, że zalety z takich relacji może czerpać osoba w jakimś sensie niedowartościowana. Taki związek jest dobrym sposobem na wyleczenie się z niektórych kompleksów, szczególnie z kompleksu niższości. Dla osobowości wampirycznej nierówny związek będzie wymarzonym, szczególnie z satanistą będącym silnym człowiekiem, jednak ta zaleta odnosi się tylko do wampira. Satanista lubiący dominować, będzie w takim związku czuł się dobrze, przynajmniej przez jakiś czas. Nie będzie to jednak związek partnerski. Innych zalet właśnie takich nierównych relacji nie widzę, lecz nie znaczy to, że ich nie ma.
Moje wypowiedzi dotyczyły związków opartych na zaangażowaniu uczuciowym, na miłości. Takie relacje są pomyślane zazwyczaj jako "lokata długoterminowa", dlatego też całkowicie odradzam nierówne związki. Po wypaleniu się uczucia pozostanie balast, którego czasami trudno jest się pozbyć. Na dłuższą metę odpowiedni jest tylko związek partnerski. Oczywiście w tym tekście poruszam się na tzw. typach idealnych, życie natomiast jak wiadomo zaskakuje nas swą różnorodnością, więc czasami trudno jest ocenić, kiedy mamy do czynienia z kimś na odpowiednim poziomie. Szczególnie, że związek uczuciowy to nie spacer po parku, wybór musi być ostrożny. Łatwo się "sparzyć" na nieodpowiedniej osobie. Jak łatwo? Wystarczy spojrzeć na te wszystkie "emocjonalne wraki" wokół nas, bojące się otworzyć na nowe uczucie, bojące się, że znowu się sparzą na kimś nieodpowiednim.
Jeśli interesuje nas związek w celach czysto seksualnych, czy polegających na wykorzystaniu drugiej strony, to oczywiście polecam związek nierówny. Znalezienie odpowiedniej osoby wymaga znacznie mniejszych ilości energii. Przy takim podejściu do drugiej strony odrzucenie takiego balastu także jest łatwiejsze.
Chciałbym jeszcze podjąć wątek wykorzystania magii w celach znalezienia partnera. Zacznę od związków opartych na uczuciu. Uważam, że wykorzystanie takich technik tylko i wyłącznie do przyciągnięcia do siebie odpowiedniej osoby nie jest niczym nagannym. Pomagamy sobie w zadaniu, które może być trudne. W ten sposób nie krzywdzimy potencjalnego partnera. Jeśli chodzi natomiast o uroki miłosne, mające na celu wywołanie miłości w osobie, która prawdopodobnie nie poczuła by tego uczucia w stosunku do nas, sprawa ma się nieco inaczej. Zastanówmy się, jak byśmy się czuli widząc, że partner nie poczułby tego uczucia do nas w "naturalny" sposób. Chcąc zacząć tworzyć związek partnerski, oparty na szczerości i zaufaniu nie powinniśmy zaczynać od "oszustwa". Poza tym uczucie wzbudzone magią trzeba podtrzymywać. Z czasem może się okazać, że kosztuje nas to zbyt dużo energii. Istnieje jednak pogląd, że "w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone", więc użycie magii jak najbardziej. Jest to w końcu jedna z technik pozwalająca na wzbudzenie zainteresowania drugiej strony. Niektórzy mogą uważać ją na równym poziomie z np. zaproszeniem kogoś na romantyczną kolację, do kina itp., ogólnie rzecz biorąc z tymi wszystkimi sposobami, które stosujemy próbując pokazać się w jak najlepszej i najatrakcyjniejszej formie.
Związki oparte tylko na seksie, czy polegające na wykorzystaniu partnera, mogą być indukowane za pomocą technik magicznych wszelakiej maści. Dla niektórych jednak jest to sposób uwłaczający ich godności. Uważają, że w ten sposób dają swojej podświadomości do zrozumienia, że bez "oszustwa" nie są na tyle atrakcyjni, żeby znaleźć sobie partnera seksualnego. Jednak i w tym wypadku sytuacja jest podobna do zaprezentowanej w poprzednim akapicie. Wszystko zależy od naszego zdania na temat magii. Nie będę oryginalny i napiszę: pełny relatywizm.
Na zakończenie pozostawiłem kwestię motta. "Nigdy nie kochaj niczego tak mocno, by śmierci tego znieść nie móc." To jest pogląd Fryderyka Nietzschego. Wg niego miłość jest tym co nas może osłabić. Jest to oczywiście prawdą, ale niepełną. Prawdą także jest, że miłość "dodaje skrzydeł". Myśl Filozofa jest wg mnie bardzo nieludzka. Sataniści szczycący się swoim "boskim człowieczeństwem" często uważają, że miłość powinna być szczera a nawet bezgraniczna. Można by rzec zwierzęca. Te dwa stanowiska kłócą się ze sobą. Zauważyłem, że do pierwszego skłaniają się osoby, które sparzyły się na jakimś związku, a do drugiego te, które jeszcze nie miały okazji urzeczywistnić swojej naturalnej potrzeby pokochania drugiej osoby. Osobiście uważam, że każdy z nas powinien znaleźć tą "drugą połówkę". Dzięki temu stajemy się bardziej ludzcy. Czasami każdy z nas ma nienajlepsze okresy w swoim życiu a druga, zaufana osoba zawsze w tych momentach może podnieść nas na duchu. Oczywiście wszystko w granicach satanistycznej wolności. Uzależnienie od partnera jest tak samo haniebne jak pozostawanie samotnym na siłę. Poza tym nic nie daje takiej radości jak seks z osobą ukochaną.
Góra
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















