Satan.pl > Czytelnia > Felietony >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
FelietonyEsejePublikacjeKontekstyKontakt

Shogun

Novus Ordo Seclorum (2005-02-14)

Każdy z obecnie znanych ustrojów polityczno-ekonomicznych jest świetnym przykładem tego, że człowiek na dzień dzisiejszy nie jest w stanie stworzyć systemu zaspokajającego potrzeby wszystkich zainteresowanych. Może i szkoda, ale ja się pytam: po co? Albo inaczej zapytam: kto ma taki system stworzyć i co mi ten system może zaoferować? Wolność? To ja się odwracam na pięcie i idę w drugą stronę. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Wolność dla satanisty stanowi fundament jego światopoglądu. Jest skarbem, który miał już w chwili swoich narodzin. Jest to wartość przyrodzona, nie nabyta. Nikomu nie wolno nią rozporządzać prócz niego samego. W tej kwestii nie różni się on od innych ludzi. Różni się natomiast tym, że ma pełną świadomość jej istnienia i nienaruszalności. Znakomicie zdaje sobie sprawę z tego, iż nikt mu jej nie może zaoferować po promocyjnej cenie.

Nie od dziś wiadomo, że nasze cele motywowane są przez nasze pragnienia - to nie jest żadna tajemnica ani odkrycie. Natomiast faktu jaki z tego wynika, wydaje się, że ogół nie dostrzega - nie chce albo nie może. Wszelkie dążenia jednostki są czysto egoistyczne i myli się ten, kto twierdzi, iż idea pokoju na świecie ma inne podłoże, niż chęć skorzystania na tym. Pytanie brzmi zawsze: czyim kosztem? Rzadko kiedy możemy się spotkać ze zjawiskiem "samoofiarowania się" promotorów idei nowego ładu. Nie krytykuję tu samego faktu odmowy poświęcenia siebie samego, gdyż jest to odruch czysto ludzki. Interesuje mnie natomiast odpowiedź na następujące pytanie: dlaczego piewcy idei nowego porządku zawsze wymagają ofiary od społeczeństwa, samemu jej nie dając? Historia daje jednoznaczną odpowiedź: chęć zysku kosztem innych. To jednak jest dla mnie błahostką. Sam jestem zainteresowany korzyściami na każdej z możliwych płaszczyzn: duchowej, intelektualnej, fizycznej i finansowej. Dla wyjaśnienia: Płaszczyzna duchowa - jej potrzeby zaspokaja kino, teatr, opera. Płaszczyzna intelektualna to potrzeby umysłu - chęć zdobywania wiedzy o świecie i samym sobie. Płaszczyzna fizyczna - potrzeby ciała. Zaspokają je kanapka, piękna kobieta, łyk świeżej wody. No i wreszcie płaszczyzna finansowa. Aby móc zaspokajać potrzeby z poprzednich płaszczyzn, trzeba zacząć najpierw od tej, od zagwarantowania sobie odpowiedniej ilości środków płatniczych. Nie krytykuję więc tych, którzy kosztem czyichś rąk zarabiają nieuczciwie miliony. Kim są ci ludzie? Hipokrytami? Może. Specami od politycznego marketingu? Na pewno. Wina za taki stan rzeczy leży jednak po stronie wykorzystywanych. Dlaczego dają się wykorzystywać? Ha! Odpowiedź jest prosta: bo coś im obiecano, a oni naiwnie uwierzyli w czyjeś szczere intencje. A od czego zaczynali twórcy wszystkich koncepcji nowego porządku rzeczy? Od nieuzasadnionych obietnic tego, że będzie lepiej, że każdy będzie w końcu naprawdę wolnym człowiekiem. Oferowali nam naszą własną wolność. O właśnie! To jest to, czego nam trzeba! Oni nawołują więc do tego, abyśmy ją sobie wypracowali w pocie czoła. I jeśli przystępujemy ochoczo do dzieła, stajemy się (O ironio!) niewolnikami... i tracimy to co od początku mieliśmy. Nie dajcie się więc nabrać kiedy, ktoś zacznie wam wmawiać, że możecie być wolni, w domyśle "uświadamiając" was, iż teraz nie jesteście. Wolność jest czymś, co się po prostu ma.

Zanim przejdę dalej, wspomnę krótko o "złotym środku", o którym ostatnio mówi się aż za dużo. Demokracja. Co mnie niesamowicie śmieszy, ale jednocześnie smuci, to dzisiejsza samozwańcza ostoja demokracji - ideologii ze wszech miar słusznej, gdyż gwarantującej nam przecież wolność właśnie. Otóż ta ostoja, ten kraj, ma na koncie swej ledwie kilkusetletniej historii masowy mord na Indianach, niewolnictwo, wojnę secesyjną i Ku-Klux-Klan. No ale przecież oni świetnie wiedzą czym jest wolność i równość dla wszystkich - uczyli się na błędach.

Idźmy jednak dalej. Czy o wolności można zapomnieć? Tak, to jest możliwe. Dla młodszych ode mnie jest to nie do pomyślenia. Socjalizmu nie uświadczyli, zresztą ja sam z tamtych czasów niewiele pamiętam. Przerażające jest to, jak łatwo ulec złudzeniu, iż wszędzie jest tak samo jak tu gdzie żyjemy. Wystarczy tylko odcięcie od świata, propaganda w telewizji... żelazna kurtyna. Wtedy wolność można utracić. Jak? Właśnie o niej zapominając. To było największe niebezpieczeństwo tamtych lat. A jak to się zaczęło? Od obietnic wolności i równości właśnie.

Czasy w których przyszło nam żyć teraz są jednak jeszcze ciekawsze, przynajmniej dla mnie. Są zaskakująco zabawne, a jednocześnie napawają mnie niepokojem. Teraz pozornie nikt nam wolności nie obiecuje. Tyle lat po upadku muru w Berlinie byłoby to co najmniej żartem. Teraz mamy przecież demokrację, a wraz z nią jej wiernego towarzysza - nasz wspaniały kapitalizm. No właśnie, a kapitalizm? Jest wręcz bezczelny. Za czasów zimnej wojny i jeszcze wcześniej, wiedzieliśmy, że wolność mamy i rozpaczliwie się jej trzymaliśmy. Wiedzieliśmy bowiem, że chcą nam ją zabrać. Nikomu by nie przyszło do głowy, że może się znaleźć ktoś, kto nam ją będzie chciał wcisnąć za 2,99. Kapitalizm natomiast nie chce nam nic zabierać, on chce nam wszystko sprzedawać. I najbardziej żałosne jest to, że ludzie pozwolili na to, aby ze swojej wolności uczynić towar. Kampania reklamowa, która najbardziej utkwiła mi w pamięci, dotyczy napoju orzeźwiającego. "Badź sobą, wybierz (darmowej reklamy nie będzie)". Kiedy jesteś sobą, jesteś wolny. Zdaniem więc koncernu produkującego ten jakże wspaniały napój, kiedy kupujesz ich wyrób, możesz zetknąć się z wolnością - czymś, czego nie masz, a co ów koncern może ci zaoferować. A tysiące ludzie bezmyślnie na ten chwyt się łapie. Czego to dowodzi? Bynajmniej nie tego, że ludziom pić się chce. Ludzie uwierzyli w to, że wolność jest czymś, co można kupić. Oczywiście nie tylko. Można ją dostać w prezencie lub na nią zapracować. To jest tragiczne.

Może i brzmi to trochę tendencyjnie, ale tak to już wygląda. Wschód chciał nam wolność zabrać, a zachód chce nam ją sprzedać. I znów mamy okazję do zapomnienia o tym, czym ona jest. A Twoja wolność jest nadal tym czym zawsze była, jest nadal Twoja. Pamiętaj o tym. Bo jeśli zapomnisz, zabiorą Ci ją, albo sprzedadzą w oryginalnym opakowaniu. I jeśli nadal wierzysz w to, że ktoś może Ci ją ofiarować... cóż, współczuję Tobie. Zadaj sobie pytanie: Czy jak zaproponują Ci nieplanowany przez Ciebie remont, w Twoim mieszkaniu, za Twoje pieniądze, wykonany pracą Twoich rąk, przy jednoczesnej gwarancji, że jak się na ten remont zgodzisz, to będziesz mógł nadal w nim mieszkać, przystaniesz na to? Radzę zrobić to samo co ja: odwrócić się i pójść w drugą stronę.

Novus Ordo Seclorum? Nie, dziękuję. Wolę bałagan. Czy chcę kupić wolność? A niech że się Pan wreszcie odczepi!

Shogun




Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>