Satan.pl > Forum > Transgresja >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Długa rozmowa o duchowości
Nadah 2005-11-23 - 04:08:03
 Spox, ale weźmy to lightowo :)
Limbo 2005-11-23 - 14:44:14
 Limbo i transracjonalność
Nadah 2005-11-23 - 04:17:46
 Złośliwa rozmowa o ... duchowości?
Limbo 2005-11-24 - 16:55:42
 Hybrid Stigmata - The Apostasy
Limbo 2005-11-24 - 17:18:31
 Hybrid Stigmata - The Apostasy
Aguares 2005-11-24 - 23:31:35
 Hybrid Stigmata - The Apostasy
Marcin93 2005-11-24 - 23:38:55
 Hybrid Stigmata - The Apostasy
Aguares 2005-11-24 - 23:46:09
 Hybrid Stigmata - The Apostasy
Maksymilian 2005-11-25 - 18:08:47
 Hybrid Stigmata - The Apostasy
@bsynt 2005-11-24 - 23:49:15
 Hybrid Stigmata - The Apostasy
Aguares 2005-11-24 - 23:50:22
 Hybrid Stigmata - The Apostasy
@bsynt 2005-11-24 - 23:57:10
 Hybrid Stigmata - The Apostasy
Aguares 2005-11-24 - 23:59:59
 eot
Nadah 2005-11-25 - 00:56:30
 Złośliwa rozmowa o ... duchowości?
Limbo 2005-11-25 - 21:30:18
 Złośliwa rozmowa o ... duchowości?
Aguares 2005-11-27 - 23:48:40
 Złośliwa rozmowa o ... duchowości?
Shogun 2005-11-28 - 02:23:01
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Nadah
( C Z Y Ń .'. D O B R O )

zdjecie

Wysłano:
2005-11-23
04:08:03

Długa rozmowa o duchowości
> Witaj Nadahu


szczerze cieszę się na tak przemyślany list od Ciebie : )

  
> >jednym ujęciem jest umiejscowienie w spektrum rozwojowym ułożonym na  
> zasadzie preracjonalizm - racjonalizm - transracjonalizm  
>  
>  
> Na początek szacun intelektualny bo wymiatałeś tam na tym wątku nieźle  
> choć nie do końca rozumiałem po co tak właściwie  


chciałem naszkicować jakiś punkt odniesienia do systemu, z którym pacuję. to model integralny autorstwa Kena Wilbera, którego jestem intelektualnym uczniem


> i Twoje posty odebrałem  
> jako próbę syntetycznego przedstawienia swojej osoby w  
> najpowszechniejszych współcześnie paradygmatach naukowo –  
> religijnych i cholera jedna wie jakich jeszcze :)


system integralny uważam, za najważniejsze intelektualne narzędzie dla chcących się rozwijać jednostek. stąd wiele mojej energii poświęciłem studiom nad nim. stąd taki długi wątek : )


moje tłmaczenie nie jest jednak w stanie doścignąć warsztatu samego badacza - Wilbera. stąd zapewne wiele nieporozumień  


ale i ciekawych pytań : )


> Jako mający obecnie na studiach kurs "Teoria Mitu" i dysponując już jakąś  
> tam skromniutką wiedzą, pozwolę sobie zwrócić Ci Nadahu uwagę na zbytnie  
> wiązanie (przynajmniej w tamtych postach) przez Ciebie mitów i bajek ze  
> sferą, która nazywasz przedracjonalną.  


lecimy! : D


> Jest to zgodne z poglądami  
> ewolucjonistycznych etnologów (o etnologii też tam wspomniałeś) takich jak  
> Frazer czy Tylor, Levy-Bruhl, może Durkheim …  



popatrz więc tutaj:


http://rapidshare.de/files/8023470/diag01b.rar.html
albo
http://sho93.republika.pl/diag01b.png  



szczególnie na prawą stronę diagramu. bajki i mity wiążę konkretnie ze sferami: od magicznej do mityczno-racjonalnego. jeszcze bardziej po prawej mas zwykropkowane korelaty : )


a co do głębszych korelacji z badaczami.. jeśłi pamiętasz jak nisko umieszczam bajki (więc jak nisko są umieszczone na tym diagramie) - możesz prześledzić podejścia w ujęciach:

Hustona Smitha, Plotyna, buddyjskiej Widźńany, Stanislava Grofa, Johna Battista, sznuru czakr, filozofii wieczystej (ogólny wielki gniazdowy łańcuch ewolucji), Jamesa Marka Baldwina, Aurobinda, żydowskiej Kabały, Wedanty, Williama Tillera, Leadbettera (czyli teozofia oczywiście), Adi Da, Piageta(to ważne! psychologia rozwojowa), Commonsa i Richardsa, Kurta Fischera, Alexandra, Neumanna, Schelera, Pascual-Leone, Rudolfa Steinera i Don Becka


i tutaj:


http://sho93.republika.pl/diag02a.png
http://sho93.republika.pl/diag02b.png
http://sho93.republika.pl/diag03a.png
http://sho93.republika.pl/diag04b.png


resztę diagramów Ci oszczędzę : )  


> ale ich poglądy  
> zostały przełamane już przez C. Levi'ego-Straussa (zm. 1939).  


a no to wszytsko jasne : ) dla jasności dodam jeszcze, że Wilber wciąż żyje : D


> Jako student  
> religioznawstwa pozwolę sobie zatem skorelować mity, bajki, legendy i inne  
> takie badziewia z Twoją sferą transracjonalną …  


to bardzo poważny błąd. nazywa się "błąd pre/trans" i - nie martw się, jest popełniany niespotykanie często.


najogólniej polega na identyfikowaniu/myleniu PREracjonalności z TRANSracjonalnością ponieważ obie te sfery spektrum są NIEracjonalne, czyli IRracjonalne


popełniając taki błąd (nawet Jung się tutaj potknął) identyfikujesz sposób wiedzenia/prowadzenia ralacji ze światem MAŁEGO DZIECKA Z BUDDĄ. innymi słowy stawiasz znak równości dodając tylko, że budda umiał mówić. to wielka pomyłka, któa zupełnie nie uwzględnia OGROMNEGO skoku jakościowego pomiędzy bajkami dzieci/mitami_ludów_pierwotnych a wglądami mistyków, joginów, tantryków etc.  


w fakcie bliżej jest wymienionym powyżej (tym, którzy mocno wytrenowali swoją świadomość) do racjonalistów (np. woltera) niż do dzieci! dla niewprawnego - najczęściej racjonalnego - oka TRANSracjonalność wygląda "zupełnie" jak PREracjonalność, ponieważ i jedno i drugie jest niezrozumiałe dla racjonalisty. identyfikuje więc infantylne, preegoicznene lub wczesnoegoiczne wytwory z równie nieznanymi wytworami poważnych wglądów


problem potęguje fakt, że najczęściej osoby na poziomach transracjonalnych nie mają zielonego pojęcia o poziomach preracjonalnych (np. WSZYSTKIE tradycje duchowe - oczywiście również i buddyzm). dlaczeg? bo to jest domena psychologii rozwojowej, odkrycia jeszcze nawet nie 100 ostatnih lat i to odkrycia ZACHODNIEGO


u podłoża popełniania błędu pre/trans lezy więc z jednej strony nieznajomośc psychologii małego dziecka (wkład psychologii rozwojowej) a z drugiej strony brak zrozumienia wglądów transracjonalnych (ewolucja myśli na zachodzie jeszcze tu nie doszła, a na wschodzie jest naprawdę NIEWIELU prawdziwie zrealizowanych TRANSracjonalnych mistrzów)


choćby pobiezne studiowanie psychologii rozwojowej (np. J. Piaget) uzmysławia nam jak infantylny, narcystyczny, skupiony na sobie, nieodrózniony paradygmat ("światopogląd" ma i musi mieć każde dziecko. musi, bo każdy człowiek zaczyna od ewolucyjnego punktu zero. w łonie matki przechodząc ewolucję biologiczną, później od zera musi przejść wolucję świaodmości. każdy. nawet dalajlama    

    
> co wydałeś się po  
> części uczynić wpisując na tym wątku buddyzm tybetański w sferę  
> transracjonalną.


buddyzm tybetański może być preracjonalny, racjonalny lub transracjonalny. to zalezy od interpretującego, bo to w jego głowie mieści się pryzmat (świadomości)


ale nie znaczy to jeszcze, że buddyzm tybetański nie ma swojego "punktu cięzkości". ten punkt ciężkości to nie bajki i mity (to odrzuca np. satanizm i tutaj zawsze go poprę), ale wglądy/prawdy transracjonalne. o wiele im bliżej do racjonalności (np. psychologia transpersonalna) niż do preracjonalności. to trudny temat, zdaję sobie z tego sprawę

  
> Osobiście taki "umysłowo-rozwojowy feudalizm" jaki tam prezentujesz uważam  
> za może i poprawny ale mnie niepociągający.  


to są uogólniające uproszczenia. poparte ogromem badań/studiów


> Jeśli już miałbym te trzy  
> sfery rozróżniać Nadahu, to będąc chyba bliżej myśli Krzysztofa, widział  
> bym je jako trzy snopy różnokolorowych świateł, które dopiero razem mogą  
> dać świtało białe [satori? ;-) ]  


i wtedy jestes na najlepszej drodze, by nie dostrzec, że te "snopy światała" jak je nazwałeś, WYRASTAJĄ JEDEN Z DRUGIEGO. z faktu wyrastania jeden z drugiego (holarchia) wynika właściwie wszystko, o czym piszę.  to jest klucz do zorozumienia ludzkiego rozwoju (np. świadomości, bo o nią chodzi nam najbardziej). te snopy nie będą się łączyć na końcu w jakimś wielkim BUM. jeśli nie zintegrujesz preracjonalności, nie dojdziesz po prostu na racjonalność. preracjonalność zostaje niejako "zjedzona" przez racjonalność. teraz upraszcam. gdybym miał przedstawić całą mechanikę ten tekst stałby się bardzo trudny w odbiorze (jeszce bardziej) : D


więc te "snopy światła" - upraszczając - nie są sąsiadami a raczej żołędziem - małym drzewkiem - wielkim dębem


> i jako drzemiące w każdym z nas od  u r o  
> d z e n i a zalążki … tak Nadahu, chcę widzieć zalążki  
> transrajonalności i racjonalności już u dzieci i nie tylko tych będących  
> tulku ;-)  


każdy człowiek ma ludzki potancjał. własnie o potencjale mówisz. skoro mówisz już o potencjale możesz zauważyć, że tak jak 2miesięczne dziecko jest potencjalnym bastoletnim chłopcem, ojcem, dziadkiem.. tak potencjał racjonalny / transracjonalny będzie MÓGŁ się ujawnić. ale DOPIERO po dobyciu pewnej ewolucji. pewne rzeczy (biologicznie i mentalnie) muszą przejść długą ewolucję w czasie życia tego dziecka, by mogło ono osiągnąć transracjonalny poziom. zostać np. mądrym nauczycielem-dalajlamą, a nie 3letnim szczylem, który płącze jak mu zabiora zabawkę : )


zupełnie inną kwestią są WGLĄDY, czyli STANY ŚWIADOMOŚCI. stan świadomości TO NIE poziom świaodmości. stan jest chwilowym "zajrzeniem w okno" poziomu. np. podczas medytacji nawet Ty możesz miec przebłysk stanu, na któym budda żyje 24/7/365. weźmiesz narkotyk, albo coś. w takim ujęciu NAWET DZIECKO może mieć wgląd, tzw. DOŚWIADCZENIE SZCZYTOWE. ale to tylko chwila. choć czasem - niezwykle rzadko - trwa kilka(naście) dni. następnym faktem jest, że dzieci mają najprawdopodobniej więcej takich doświadczeń szczytowych (z których - jak z kolejki górskiej prędzej czy później musisz zjechać) niż dorośli.


i najważniejsza chyba przy doświadczeniach szczytowych kwestia - nawet takie "uchylenie rabka przecudnej tajemnicy rzeczywistosci" MUSI zostać zinterpretowane z POZIOMU (w odróznieniu od stanu, któy interpretujesz) Twojej obecnej, własnej świadomości. czyli np. mityczny chrezścijanin z wglądem transpersonalnym (coś np. jak wgląd vipassaniczny) będzie uważał, że naprawdę widział osobowego, mitologicznego Boga etc. ale to już inna historia...



> I rozwój widział bym tutaj bardziej jako poszukiwanie w ciągu  
> życia równowagi natężenia/siły/roli tych świateł i próby znalezienia się w  
> tym białym centrum, niż w ewolucyjnym wznoszeniu się poprzez nie [światła]  
> jak przez kolory tęczy (spokrewnione z czakrami) do białego światła czakry  
> ostatniej [podpierając się koncepcjami czakr :) ]  


spróbuj sobie szukac harmonii z umysłem 6ciomiesięcznego bobasa. z takim umysłem przez 80 lat życia : D


cóż. ten błąd mogę poprzeć badaniami psychologii rozwojowej, któa jasno wskazuje, że w czasie rozwoju bardzo wyraźnie zmienia się JAKOŚCIOWY sposób widzenia świata (i bardzo wielu innych rzeczy - rozumienia emocji swoich i innych, relacji z innymi ludźmi, myślenia przyczynowo-skutkowego etc. etc.).


rozwijamy się w JAKOŚCIOWYCH SKOKACH. kazdy skok PRZEKRACZA I ZAWIERA poprzedni. to nie jest posiadanie dostęu do coraz większej ilosci tych "czakr"-stopni, jak chciałbyś to widzieć. nie na tym samym poziomie! masz coraz więcej "czakr"-stopni bo najwyższa, do jakiej doszedłeś "zjadła" (przekroczenie i integracja w sobie) poprzednie. w fakcie człowiek rozwinięty (psych. rozwojowa) do poziomu zwykłego w naszych czasach dorosłego nie ma W OGÓLE dostępu do tego, jak widział/pojmował/odbierał świat na poprzednich (np. dziecięcych) "czakrach"-stopniach (nazwa umowna). dorośli nie rozumieją sposobu mysłenia dzieci i wydaje się im on niezrozumiały. po prostu nie potrafisz cofnąć paradygmatu [pryzmatu świadomosci, przez który poznajesz/rozumiesz świat wewnętrzny i wewnętrzny] (nawet w stanie bardzo głębokiej hipnozy nie jest to sensu stricte możliwe). te pryzmaty śiadomości (paradygmaty) są ułożone ewolucyjnie, "skokowo" (po trochu wręcz rewolucyjnie) i są RÓŻNE JAKOŚCIOWO  


podpieram się tutaj psychologią rozwojową


> Z drugiej strony nie  
> zdziwi mnie ani trochę, jeśli i Ty uznasz moją metaforę za poprawną i  
> koherentną z Twoim światopoglądem …  


pokazuję holarchię, która ma miejsce w rozwoju spektrum świadomości jako rozwój typu żołądź - małe drzewko - wielki dąb. Ty zaś jako szukanie dobrej relacji (harmonii jak sam piszesz) POMIĘDZY żołędziem - małym drzewkiem i wielkim dębem. ja staram się pokazać, ze to nie tak...


małe drzewko "zjada" żołądź i NIEMOŻLIWA jest już relacja z żołędziem. dlaczego? poniewaz po prostu przestał istnieć. "poświęcił" swoją formę na rzecz rozwoju "esencji" poprez JAKOŚCIOWY SKOK do małego drzewka. jednym słowem żołądź umiera i żadna siła nie powinna go już wrócić. teraz to jest rowój małego drzewka. i jeśłi wszytsko pójdzie ok (bo im dłuższa ewolucja - tym więcej rzeczy może pójść "nie tak) małe drzewko zniknie na rzecz wielkiego dębu.


i nie będzie już szukanie harmonii pomiędzy trzema "snopami światła". nie bezpośrednio. to dąb ma w sobie wszytskie 3 snopy i to jego droga teraz nas intersuje


no i jako cżłowiek tym się róznisz od naszego przykłądowego drzewa, że masz WOLĘ, która może powiedzieć: "nie, dziękuję. mi małe drzewkow pełni odpowiada. mam w dziupli wielkie dęby." : D


> podobnież zresztą jak i z  
> poglądami Krzysztofa, z którym moim zdaniem nigdzie tak po prawdzie się  
> nie niezrozumieliście tylko próbowaliście wyrazić te same, powszechne  
> intuicje za pomocą odmiennych słów …


oh zupełnie się nie zgodzę z powszechnoscią tej wiedzy : )


> Najciekawszym momentem waszej dyskusji było dla mnie zapytanie Krzysztofa,  
> gdzie w tym wszystkim Szatan. Jeśli nic mi nie umknęło, to pozostawiłeś tę  
> kwestie bez odpowiedzi …  


miałem nadzieję, że ktoś do tego jeszcze wróci ; ))))))))


> i odnoszę wrażenie, że uważasz, ze Szatan  
> może/powinien pojawić się dopiero w sferze racjonalnej …  


nie! interpretacja "Szatana" zależy od pryzmatu świadomości (paradygmatu). czyli może być pre- (szatan, istniejący realnie bożek) może być racjonalna (symbol czegoś tam. siły życiowej, sztuki etc.), może być trans- (np. jako nauka o samsarze)  


popatrz na nauki Jezusa:

1. moherowe berety/średniowieczne rozumienie religii, jakiś ksiądz-fanatyk
2. twardogłowa teologia/punkt widzenia Pascala
3. chrześcijaństwo mistyczne (kontemplacyjne)/sam Jezus, Willigis Jager


dość widoczne? jedne nauki, tyle spojrzeń......


> co jest dla  
> mnie dosyć interesującym poglądem w związku z moim pierwszym wątkiem na  
> tym forum.  


satanizm współczesny (czyli zasadniczno racjonalny - w szerszym znaczeniu niż rodzaj satanizmu "satanizm racjonalny") utożsamiam z racjonalizmem, ponieważ korzystając z w pełni racjonalnego oręża przekracza (dopierdalając im po drodze) mityczne, konwencjonalne patrzenie na człowieka - jego religijność, duchowość, wolnośc wyboru, trzymanie się konwencjonalnych zasad/przykazań etc. i tutaj ma moje prawie pełne poparcie


> Ja Nadahu nie mam niczego przeciwko infantylnemu satanizmowi  
> preracjonalnemu  


inaczej byś mówił, gdyby Twoja dziewczyna została zgwałcona przez takich sztanistów, Twój kota zabity, a córka złożona w ofierze Szatanowi. to jest po prosty mitologiczne chrześcijaństwo-na-opak. bardziej niebezpieczne niż fanatyczny islam. oni przynajmniej udają, ze robią to w imię dobra (patrz moherowe berety powyżej). na całe szczęście to nie jest "religia" jakiegoś narodu, znacznie częściej jakiej bajania nastoletnich metali. gdyby było for real - przerosłoby niesławę Arabów


> tak samo jak nie mam niczego przeciwko racjonalnemu i  
> transracjonalnemu (poruszając się w ramach Twojego systemu i mając  
> świadomość, że wszystko zależy od jednostki),  


o. tego nie skomentowałem. co za odmiana : D


> podobnież jak nie mam  
> niczego przeciwko preracjonalnemu i racjonalnemu Buddzie  i dlatego też  
> zapytuję …  


taki buddyzm róni się od mitycznego - moherowego - prymitywnego chrześcijaństwa tylko jednym. posążki/modlitwy/wyznawcy/świątynie wyglądają inaczej. nic ciekawego


> >podobieństwa i różnice w treści, nie w formie, wynikają z punktu  
> ciężkości każdej ze ścieżek  
>  
> … dlaczego widzisz ów punkty ciężkości satanizmów i buddyzmów  
> odpowiednio w racjonalności i transracjonalności?  


najprościej: satanizm ma narzedzia racjonalne, buddyzm ogrom narzedzie ewoluujących człowieka (z poziomu na którym znajdował się ich osobisty punkt cięzkości, np. racjonalnym, czyli np. satanizm tutaj reprezentowany) do transracjonalności


buddyzm prowadzi cżłowieka (jeśli ten chce i podejmie praktyki) poprez ewolucję sfery mentalno-moralno-duchowej na poziomach, na których potrzebujesz mocniejszych (innych) narzedzi niż koncepcje i słowa by wzrastać. i to wzrastać JAKOŚCIOWO, co zostało udowiodnione w badaniach nad medytacją transcendentalną (TM)


> I dlaczego w treści a  
> nie w formie … bo tych pojęć w Twoim użyciu nie rozumiem  


uogólniające uproszczenie PRE - 0 - TRANS mówi nam tak naprawdę o sensach treści. formy mogą byc różne. to może być hinduska wedanta, chiński taoizm, japoński zen, żydowska kabała, chrześcijaństwo kontemplacyjne, tybetański bon... wartość - JEDEN UMYSŁ/RZECZYWISTOŚĆ TAKA JAKA JEST - której DOŚWIADCZASZ jest jedna, taka sama. ściezki-formy są rózne. różnie więc zabarawiają widzenie OSTATECZNEGO, ale ostateczne jest jedno : ) nie "tyle ostatecznych co ścieżek czy moze nawet urzeczywistniających". nie. nie tak


ja nie porównuję forma religijności, ale staram się uprościć naukę o znaczeniach tego, co niesie duchowość. i to duchowośc rozumiana jak orozwój od zapłodnionej komórki do w pełni oświeconego przez samjak sambodhi Buddę : )


> i uważam,  
> że tu już się zapędziłeś i zaplątałeś :)  


pokaż gdzie, a odplątywac będę : D ale po odplątani tego moze wyjśc kilka stron A4, wiesz? : D


> Dlaczego [łajdaku ;) ] odmawiasz  
> dzieciom prawa do poczucia sacrum i wartościujesz ich doświadczenia niżej  
> od doświadczeń ludzi dojrzałych i transracjonalnych …  


już w większości odpowiedziałem na to pytanie (żołądź - dąb). więc teraz pozwolę sobie z innej strony : )


a dlaczego stawiam umysł i doświadczenia krewetki niżej od Twoich? przeciez krewetka też ma jakąś świadomość. musi więc miec też jakąś duchowość! dlaczego krewetka miałaby być niżej niż Ty? dlatego ż enie umie mówić? przeciez dzieci też nie umieją mówić! więc skoro uzurpujesz osbie prawa do poczucia sacrum ponad krewetkami i wartościujesz swoje doświadczenie wyżej od krewetek to jesteś po prostu nietolerancyjnym rasistą! ot co! : D /żart/


ale odpowiedź na powyższe to odpowiedź na twoje pytanie


nie naguję tego, że dzieci mają jakieś sacrum, piszę tylko ż eto jest SACRUM NA ICH MIARĘ. tak jak z krewetkami. jeśli chcesz postawić umysłowość (więc świadomośc więc duchowość) dziecka na równi ze swoją to znów wyciągnę z kapelusz psychologię rozwojową : D zonk. to nie tak. niektóre małpy naczelne (szympansy zwłaszcza) reprezentują poziom ogólnego rozwoju (nas interesuje, że także, a może przede wszytskim rozwoju świadomości) małych dzieci. co to znaczy? to znaczy, że małe dzieci mają poziom rozwoju szympansa (najwybitniejsze szympansy dochodza do "ludzkich" 3 lat umysłowych)


możemy ten wątek pociągnąć dalej, jeśłi uważasz, że małpa ma życie duchowe nie gorsze niż budda. ale to już jest o czymś innym niż ten krótki wątek : D ale uprzedzam - będe wtedy stał w obronie krewetek! : D


ok. znów bardziej poważnie...


duchowość dziecka można przyrównac do chaotycznie zlanej zupy-breji. niby wsytsko jest jednością, ale to jest ZUPEŁNIE nieodróżniona, zlana, infantylna, nierozumna jedność. to jest jedność JESZCZE NIE POSTAWIONYCH GRANIC (z powodu jeszcze nie rozwiniętych zdolnosci umysłowych). jedność transpersonalna to jednoś JUŻ PRZEKROCZONYCH I ZINTEGROWANYCH GRANIC, to prawdziwa harmonia w odróznieniu od dziecięcego chaosu..  


małe dziecko nie wie gdzie kończy się ono a zaczyna stół, nie odóznia swoich uczuć od uczuć świata, nie potrafi zachować "stanu rzeczywistości", wnioskować itd. itd. taka to jedność. to jest nieodróżnienie, a cała jego późniejsza mentalna ewolucja będzie coraj bardziej odózniać w RÓŻNYCH JAKOŚCIOWO STADIACH


i TRANSracjonalność reprezentuje najwyższe znane ludzkości stadia ewolucji mentalnej-duchowej-moralnej  


i to jest o tyle uproszczenie, że nie cały człowiek ewoluuje jako "jeden" ale można wyróznić ze dwa tuziny "ewoluujących" - DOŚĆ LECZ NIE CAŁKIEM ODRĘBNIE - ewoluujących w nas linii rozowojwych. możesz więc być duchowym buddą (upraszczając - rozwój intrapersonalny) z wiedzą/praktyką o ziwązkach międzyludzkich jak piętnastolatek (rozwój interpersonalny).  


> jak dla mnie  
> Nadahu, nie jeden kilkulatek jest bardziej transracjonalny od niejednego  
> uduchowionego starca …


starca po prostu - tak. jest wielu ludzi na swiecie psychicznie chorych (mówię o kilku chorobach psychicznych, nie wsyztskich), co w tym przypadku będzie znaczyć, że coś na ich drodze ewolucji poszło bardzo nie tak i zostali na poziomie rozwoju małego dziecka


a co do uduchowionego straca. popełniasz w tej chwili klasyczny błąd PRE/TRANS


żeby to dokłądniej zilustrować zacytuję samego odkrywcę tego błędu, Kena Wilbera z ksiązki "Psychologia integralna. świadomość, duch, psychologia, terapia":

[ F-3 i F-4 to fulkrum 3 i 4, czyli stadia rozwoju. czyli paradygmaty dziecięce, mityczne (cywilizacja była tu do czasów oświecenia, rozkwit w Europie to średniowiecze) ]

"W późnym F-3 i wczesnym F-4 panuje światopogląd mityczny, a to oznacza, że wczesne role często są tymi samymi rolami, jakie odgrywają mityczni bogowie i boginie reprezentujący archetypowe role dostępne jednostkom. A więc są to jedynie niektóre konkretne, kolektywne role dostępne dla mężczyzn i kobiet — na przykład silny ojciec, troskliwa matka, wojownik, oszust, anima, animus itd., które często ucieleśniane są przez konkretne mitologiczne postacie (Persefona, Demeter, Zeus, Apollo, Wenus, Indra itd.). Badania jungowskie sugerują, że te archetypowe role mityczne są kolektywnie dziedziczone; zauważmy jednak, że w większości nie są to role transpersonalne (błąd powszechnie spotykany w kręgach jungowskich i New Age). Mityczne role to tylko część z wielu (pod)osobowości, które mogą istnieć na tym przedformalnym, mitycznym poziomie rozwoju świadomości; są one przedformalne i kolektywne, nie postformalne i transpersonalne. Niektóre "wysokie archetypy", takie jak Starzec, Stara Kobieta i Mandala, są niekiedy symbolami obszarów trans-personalnych, ale nie muszą koniecznie sprowadzać bezpośredniego doświadczenia tych obszarów.26

Przedformalne role archetypowe wspierane są przez określone role kulturowe, których dziecko zaczyna się uczyć na tym etapie — określone interakcje z rodziną, rówieśnikami i innymi ludźmi z otoczenia.
Kiedy dziecko pozna te kulturowe skrypty, mogą pojawić się różne problemy i zniekształcenia, które przyczyniają się do powstania tego, co ogólnie nazywamy patologią skryptu. Ponieważ na tym poziomie panuje światopogląd mityczny (mityczno-członkowski), terapia na tym poziomie, niezależnie od nazwy, często wiąże się z usuwaniem mitów i zastępowaniem ich właściwszymi, mniej szkodliwymi skryptami i rolami. Nawet podejście jungowskie, które czasem przecenia mityczne manifestacje, zakłada podobne postępowanie: odróżnia i integruje motywy mityczne, a tym samym jednocześnie je uznaje i przekracza.

Ale co tu się naprawdę dzieje? Przechodząc z poziomu przedkon-wencjonalnego i narcystycznego na poziom konwencjonalny i mityczno-członkowski, świadomość, dotąd egocentryczna, przyjęła znacznie głębszą, socjocentryczną postawę. Poszerzyła się z ja do my, a tym samym zbadała nowe głębie w swej archeologicznej podróży do Self. Powoli opuszcza blade i prymitywne powierzchnie, w coraz większym stopniu pozbywając się narcyzmu, płytkości i powierzchowności, i zanurza się w głębię, gdzie indywidualne self coraz mocniej złączone są w tym wspólnym Self, które prześwieca przez całą manifestację. Przechodząc z poziomu egocentryczno-magicznego na poziom socjocentryczno-mityczny, coraz mocniej wyczuwamy serce wszechogarniającego Self.

Wraz z pojawieniem się zdolności formalno-refleksyjnych self może zanurzyć się jeszcze głębiej, przechodząc od ról konwencjonalnych /konformistycznych i self mityczno-członkowskiego (persona) do self postkonwencjonalnego, globalnego i światocentrycznego — czyli do dojrzałego ego (kierującego się własnym sumieniem i indywidualistycznego, jeśli posłużyć się wersją Loevinger). To już nie tylko my (mój szczep, mój klan, moja grupa, mój naród), ale my wszyscy (wszyscy ludzie bez wyjątku, niezależnie od rasy, religii, płci lub przekonań). Świadomość uwalnia się od swoich zaściankowych perspektyw i zanurza w to, co jest wspólne dla całej ludzkości, obstając przy uniwersalnych, bezstronnych formach współczucia, uczciwych i sprawiedliwych dla wszystkich."


ciekawa ilustracja imho

  
> No ale się nie zdziwię, jeśli Ty tak wcale nie uważasz i doszło do  
> kolejnego "małego" nieporozumienia wynikającego z niepełnego  
> przedstawienia jak do tej pory Twoich poglądów :)  


mam nadzieję, że jest coraz pełniejsze : )


> Wszak wszyscy jesteśmy  
> jednym ;-)  


ale nie jedną, nieodróznioną, chao-zupą bez przyczyn-skutków. dzieci żyją w czymś na kształt permanentnego snu, któego nie rozumiesz, a na dodatek po obudzeniu... nie pamiętasz


> Zwłaszcza jeśli koncepcję reinkarnacji uznajesz  


tak


> i nie  
> zaprzeczysz, że umysł może kontynuować swój rozwój przez kilka żywotów  


zupełnie nie zaprzeczę


> … bez utraty podczas świadomie przeżytej śmierci nabytych  
> "właściwości transracjonalnych".  


ale kto nie traci? przecież nie ta świadomość, która ma wyzerowaną pamięć. pamiętaj, że KAŻDY MUSI W DANYM ŻYCIU ZACZYNAC OD ZERA. nawet bodhisattwa dalajlama musi przejśc w danej skórze całą ewolucję biologiczną i umysłowo-duchową TYM RAZEM ZNÓW : )


ja piszę o tym, co dotyczy nas - ewoluujące ega - poprzez podróż coral głebszych identyfikacji, coraz głębszego odróznienia i coraz głębszego urzeczywistnienia


Ty na początku powiedziałeś, że to jest feudalityczne, ukłamkowe podejście. zupełnie się z tym nie zgodzę. za każdym razem musisz przejść drogę nieświadomy żołądź - całkiem świadome małe drzewko - głeboko świadomy dąb. i nie masz innej drogi. nie w ciele człowieka, nie tutaj, nie teraz. tak wygląda ta "gra" w ludzkie życie. takie ma zasady, co starałem się naszkicować    


> I od razu uprzedzam, ze to co tu napisałem to również uproszczenie mego  
> światopoglądu  


dlatego zakładam nowy wątek : >


> wpisującego się jednak mimo wszustko pełniej w struktury  
> ego'wskie niż nadah'owskie  


to nie nadah. to spuźcizna filozofii wieczystej łaczącej wartości wglądów wszytskich wielkich ścieżek duchowych. a dzięki pracy z modelem integralnym dodane zostają nowoczesne, naukowe (w tym wątku dała się poznać psychologia) podejścia zachodu


> i z którego w związku z tym nie bardzo mam  
> ochotę się dalej spowiadać i go rozwijać bo aż się boję dłuższych z Tobą  
> polemik  


o. wspaniale. zapisz swoje "kwestie" w punktach - będzie nam o wiele łatwiej : D


> będących tak po prawdzie jedynie prezentacją podobnych nie tyle co  
> osobowości co pogladów za pomocą innych słów, pomijając intelektualne  
> cierpienia osób postronnych, próbujących przez nas przebrnąć ;)  


ha! i kto mówi, że buddyści są miłosierni : D


> Zwłaszcza  
> że struktury ego'wskie [na ile je rozumiem] są jak dla mnie bardziej  
> elastyczne od Twoich,  


za to moje są podparte studiami w TYM obszarze. taktuję te dziedziny wiedzy/praktyki bardzo poważnie


dletego tez chętnie podejmnę dyskusję


> które się w nich [ego'wskich] tylko zawierają  
> i są w  
> nich tylko jedną z opcji jeśli nie ich ułamkiem :)  


zupełnie absolutnie się z Tobą nie zgodzę. spróbuj to pokazać. z tego wyrosnąć może bardzo ciekawa dyskusja



> Tym samym, Krzysztof  
> jest jednostką bardziej od Ciebie transracjonalną ;P  


transracjonalizm mierzy się poiomem świadomości, nie wiedzą


a moja wiedza jest otwarta na pogłębianie. szczególnie w tym temacie. pomóż mi : >


> A ja jestem  
> metatransracjonalny ;D


to chyba lepiej niż metaseksualny? : D

  
> Pozdrawiam - Karmapa Czienno :)
>  
> Łukasz "Szaman" "Limbo" "Maja" Majewski :D



wybacz błędy/literówki wszelakie i dziwne zdania, ale o tej godzinie zupełnie nie mam siły czytac tego, co napisałem : D



AUM HA
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Limbo
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-23
14:44:14

Spox, ale weźmy to lightowo :)
Witam :)

Ehhh ... litości nie masz jak widzę :) Choć sam się już też wczoraj zastanawiałem, czy nie wypieprzyć naszej rozmowy na jaki osobny watek :)

Korzystam Nadahu z usług kawiarenek internetowych, w domu neta nie mam, wątek i linki skopiowałem ... przyjrzę się wszytskiemu na spokojnie w wolnym czasie i na spokojnie też odpowiem, być może za kilka dni czy tydzień nawet, nie ma pospiechu jak sądzę, zwłaszcza że i Ty jesteś zmęczony :) Wątku nam pewno nie skasują więc pogadać pogadamy, bo rozmowa z Tobą, będzie dla mnie jako religioznawcy wyzwaniem i ciekawym doświadczeniem, być może najciekawszym religioznawczo na satan.pl :)

Pozdrawiam serdecznie
OM AH RA PA TSA NA DHI

[mantra Manjuśrego, bodhisattwy mądrości, niech nam tu Nadahu ten znany Ci z pewnością kolo lepiej patronuje bo kurwa może się dziać a dziać :D:D:D ]


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Nadah
( C Z Y Ń .'. D O B R O )

zdjecie

Wysłano:
2005-11-23
04:17:46

Limbo i transracjonalność
o tej godzinie zapomniałem dodać, że to odpowiedź na post Limbo



a wynika z Limba lektury następujących:



http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109813  


http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109815  

  
http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109817  


http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109818  



bez nich może być czytelnikowi ciężko zrozumieć wszytskie koncepcje zawarte, o tak barbarzyńskiej porze, w naszej dyskusji



AUM
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Limbo
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-24
16:55:42

Złośliwa rozmowa o ... duchowości?
>szczerze cieszę się na tak przemyślany list od Ciebie : )


E tam od razu przemyślany. Druknęłam sobie po prostu tamten wątek i na spokojnie przeczytałam opatrując po drodze na boku komentarzami i uwagami … i to samo zrobiłam z tym tutaj.  


> >>jednym ujęciem jest umiejscowienie w spektrum rozwojowym ułożonym na  zasadzie preracjonalizm - racjonalizm - transracjonalizm  
>> Na początek szacun intelektualny bo wymiatałeś tam na tym wątku nieźle choć nie do końca rozumiałem po co tak właściwie  
>chciałem naszkicować jakiś punkt odniesienia do systemu, z którym pracuję. To model integralny autorstwa Kena Wilbera, którego jestem intelektualnym uczniem.


No i tu już szacunek intelektualny utraciłam. Trzeba było tak chłopie od razu. Na przyszłość, jak rozpoczynasz odtwórcze przedstawianie nieswoich poglądów w ramach jakiegoś ugruntowanego systemu to wspominaj o tym razu.  


>> i Twoje posty odebrałem  jako próbę syntetycznego przedstawienia swojej osoby w  najpowszechniejszych współcześnie paradygmatach naukowo –  religijnych i cholera jedna wie jakich jeszcze :)  
>system integralny  


Widzisz większą różnicę pomiędzy syntetycznym a integralnym? Czy upierasz się po prostu przy słownictwie tłumaczących Wilbera …


> uważam, za najważniejsze intelektualne narzędzie dla chcących się rozwijać jednostek. Stąd wiele mojej energii poświęciłem studiom nad nim. Stąd taki długi wątek : )  


Spox. Raz jeden Ci jeszcze ujdzie. Ale następnym razem sypnij po prostu samymi linkami i bibliografią z publikacjami Wilbera bo sorka, ale wolę już czytać jego od Ciebie … najlepiej w ogóle będzie dla wszystkich jak wkleisz albo dasz dokładne namiary na strony na których jest to, co chcesz przekazać i się wyluzujesz i nie będziesz siedział na Twoimi postami do 4-5 nad ranem.
  

>moje tłumaczenie nie jest jednak w stanie doścignąć warsztatu samego badacza - Wilbera. Stąd zapewne wiele nieporozumień.

Dokładnie, dlatego oszczędziłbyś ludziom intelektualnych mąk będących wynikiem Twego nieudolnego naśladownictwa i zastosował się do mej powyższej propozycji rozwiązania tego problemu i zamilknął.


>ale i ciekawych pytań : )  

Wzięłabym za komplement, może nawet i szczery … ale się zastanawiam, czy się po niego schylać … bo wolę jednak te z wyższych półek …
  

> >Jako mający obecnie na studiach kurs "Teoria Mitu" i dysponując już jakąś  tam skromniutką wiedzą, pozwolę sobie zwrócić Ci Nadahu uwagę na zbytnie  wiązanie (przynajmniej w tamtych postach) przez Ciebie mitów i bajek ze sferą, która nazywasz przedracjonalną.  
>lecimy! : D  

Spokój waszmość … spokój … nie tak szybko …


>> Jest to zgodne z poglądami  ewolucjonistycznych etnologów (o etnologii też tam wspomniałeś) takich jak  Frazer czy Tylor, Levy-Bruhl, może Durkheim …  
>popatrz więc tutaj:  
http://rapidshare.de/files/8023470/diag01b.rar.html  
>albo  
http://sho93.republika.pl/diag01b.png  
>szczególnie na prawą stronę diagramu. Bajki i mity wiążę …  

Kto wiąże ten wiąże, proponuje nauczyć się powoływania na nazwiska autorów koncepcji do których się odwołujesz … intelektualny złodzieju …


>… konkretnie ze sferami: od magicznej do mityczno-racjonalnego. jeszcze bardziej po prawej masz wykropkowane korelaty : )  
[…]  
>resztę diagramów Ci oszczędzę : )    

Oszczędź mi przede wszystkim takich haseł zindoktrynowany fanatyku próbujący się wybić przed/ponad system który propagujesz  … przeginasz tylko z osobistą propagandą … przeciwko studiowaniu schematów Wilberowskich niczego nie mam bo przyjemniejsza to sprawa od czytania Ciebie.  


>> ale ich poglądy  zostały przełamane już przez C. Levi'ego-Straussa (zm. 1939).  
>a no to wszystko jasne : ) dla jasności dodam jeszcze, że Wilber wciąż żyje : D  

Mając 56 lat … nie napisałem nigdzie, że po Levi'm Straussie nikt już do mitoznawstwa niczego nie wniósł co byłoby absurdem … a też bym tu mogła kilkunastoma nazwiskami rzucić (np. neojungista Joseph Campbell ze swoją koncepcją monomitu)… tylko po co … miałam nadzieję (a matką kogo ona?), że mówię z człowiekiem inteligentnym i myślącym.  


> >Jako student  religioznawstwa pozwolę sobie zatem skorelować mity, bajki, legendy i inne takie badziewia z Twoją sferą transracjonalną …  
>to bardzo poważny błąd.  

No śmiertelnie poważny.


>Nazywa się "błąd pre/trans" i - nie martw się, jest popełniany niespotykanie często.  

Urzekająco serdeczna wyrozumiałość… problem w tym, że myślałam tutaj dwutorowo … z jednej strony wrzuciłam mity w sferę transracjonalną rozumiejąc ją całkowicie świadomie odmiennie od Wilbera i na przekór Tobie jako syntezę sfery preracjonalnej i racjonlanej leżącą właśnie na ich styku (i nieco z boku jako trzeci snop) … rozumiejąc ją zaś zgodnie z rozumieniem Wilbera, i tak wrzucam w nią mity nadal, gdyż w niej widzę genezę i źródło tworzenia mitów, lecz już nie bajek i legend. Te dwa powyższe ujęcia postanowiłam wymieszać wrzucając do worka jednego zdania sądząc, że przejrzysz moją intuicję. Nadahu, bajki i legendy OK., je niższe sfery generować mogą, ale nie mity, tych Ci przecież żadne dziecko nie wymyśli … bajek i legend też zresztą nie bardzo … tu się zresztą podejrzewam nie dogadamy, bo poglądy swe opieram na raczej intuicyjnym rozumieniu genezy mitu i  t o o problem genezy właśnie chcę oprzeć swą krytykę Wilbera, z drugiej strony brak mi po temu jeszcze naukowych kompetencji … ale jestem na dobrej do nich drodze… za 3-4 miechy powinnam już w temacie wymiatać.


>najogólniej polega na identyfikowaniu/myleniu PREracjonalności z TRANSracjonalnością ponieważ obie te sfery spektrum są NIEracjonalne, czyli IRracjonalne  

Spoko spoko, potrafię to odróżnić bez utraty swojego zdania.


>popełniając taki błąd (nawet Jung się tutaj potknął)  

Może on po prostu widział sprawę podobnie do mnie ... nie wiem … zwłaszcza że na temat interpetacji Junga napisano książki … i mi kumpel kilka dni temu w związku z tym tematem z żartach powiedział, że Jung też sam siebie nie rozumiał i tej wersji, jako najbardziej dla mnie prawdopodobnej się trzymam.  


>identyfikujesz sposób wiedzenia/prowadzenia ralacji ze światem MAŁEGO DZIECKA Z BUDDĄ.  

Rozumiem do czego bijesz ale i tak zintegruję ten druk na złość Tobie w pojęciu TATHAGATA (zakładam że Ci znanym) … i krytykuj se zasik i produkuj ile chcesz …


>innymi słowy stawiasz znak równości dodając tylko, że budda umiał mówić. To wielka pomyłka, która zupełnie nie uwzględnia OGROMNEGO skoku jakościowego pomiędzy bajkami dzieci/mitami_ludów_pierwotnych  

Wielką pomyłką jest zrównywanie bajek dzieci z mitami ludów pierwotnych, które tej pomyłki notabene nie popełniają.


>a wglądami mistyków, joginów, tantryków etc.  

Widzę rozliczne paralele, potwierdzone empirycznie, również na sobie … polecam bliższe zapoznanie się z wynikami badań Stanisława Groffa … z diagramów Wilbera nie wyczytasz do czego biję a nie czas mi tutaj przedstawiać całego schematu transracjonalnych regresji będących wynikiem zażywania LSD bo też nie wiem, czy Wilber to uczynił.


>w fakcie bliżej jest wymienionym powyżej (tym, którzy mocno wytrenowali swoją świadomość) do racjonalistów (np. woltera) niż do dzieci!  

Skoro tak twierdzisz.


>dla niewprawnego - najczęściej racjonalnego - oka TRANSracjonalność wygląda "zupełnie" jak PREracjonalność, ponieważ i jedno i drugie jest niezrozumiałe dla racjonalisty. identyfikuje więc infantylne, preegoicznene lub wczesnoegoiczne wytwory z równie nieznanymi wytworami poważnych wglądów.

I Wilber popełnia ten błąd patrząc tak na mity.  


>problem potęguje fakt, że najczęściej osoby na poziomach transracjonalnych nie mają zielonego pojęcia o poziomach preracjonalnych  

Z tego co pisałeś do tej pory wynikało jasno, że preracjonalizm to pryszcz dla poziomów wyższych, jego zawierających … teraz zaś, gdy opierasz się o rozwojówkę, to odwracasz kota ogonem, i piszesz, że poziom wyższy nie ma o niższym zielonego pojęcia … słowami Aguaresa Nadahu: "Daj pan spokój"


>(np. WSZYSTKIE tradycje duchowe - oczywiście również i buddyzm). dlaczego? bo to jest domena psychologii rozwojowej, odkrycia jeszcze nawet nie 100 ostatnich lat i to odkrycia ZACHODNIEGO  

Problem zwany Nadahem potęguje to, że domeną psychologii rozwojowej byłaby w ujęciu Wilbera racjonalność. A po co zachodniego drukiem to nie kapuję … zwracam też uwagę na to, że tutaj by wychodziło znów to, że racjonalizm jest w stanie dopiero poznać preracjonlaizm kosztem naukowego wysiłku …  więc znów teza o holiarchicznym zawieraniu się w sobie poziomów pada. No chyba że te sprzeczności to zasik sprawka ich transracjonalności ale daj se już może chłopie lepiej spokój i wróć do książek.


>u podłoża popełniania błędu pre/trans leży więc z jednej strony nieznajomość psychologii małego dziecka (wkład psychologii rozwojowej) a z drugiej strony brak zrozumienia wglądów transracjonalnych (ewolucja myśli na zachodzie jeszcze tu nie doszła,  

Śmiała teza (ta w tym nawiasie) … New Age w pełnej krasie
  

>a na wschodzie jest naprawdę NIEWIELU prawdziwie zrealizowanych TRANSracjonalnych mistrzów)  

No zgroza. Nic tylko czekać na Erę Wodnika.


>choćby pobieżne studiowanie psychologii rozwojowej (np. J. Piaget) uzmysławia nam jak infantylny, narcystyczny, skupiony na sobie, nieodróżniony paradygmat ("światopogląd" ma i musi mieć każde dziecko. musi, bo każdy człowiek zaczyna od ewolucyjnego punktu zero. w łonie matki przechodząc ewolucję biologiczną, później od zera musi przejść ewolucję świadomości. każdy. nawet dalajlama 

No niby spoko ale mieszasz mi tu ujęcia buddyjskie z psychologicznymi, a należałoby porozrużniać.   

  
> >co wydałeś się po części uczynić wpisując na tym wątku buddyzm tybetański w sferę transracjonalną.  
>buddyzm tybetański może być preracjonalny, racjonalny lub transracjonalny. to zależy od interpretującego, bo to w jego głowie mieści się pryzmat (świadomości)  

I dlatego wszystko może być jakie tylko może być… to tak odwołując się do struktur "ego'wskich"


>ale nie znaczy to jeszcze, że buddyzm tybetański nie ma swojego "punktu ciężkości". Ten punkt ciężkości to nie bajki i mity (to odrzuca np. satanizm i tutaj zawsze go poprę), ale wglądy/prawdy transracjonalne. O wiele im bliżej do racjonalności (np. psychologia transpersonalna) niż do preracjonalności. To trudny temat, zdaję sobie z tego sprawę.

Daję radę, póki co jest dla mnie pełen luzik ;-)  


>> Osobiście taki "umysłowo-rozwojowy feudalizm" jaki tam prezentujesz uważam  za może i poprawny ale mnie niepociągający.  
>To są uogólniające uproszczenia.  

A po co tu one?

[Do Aguaresa: Tu masz kolesia z psychologiczno-transpersonalno-new ageowską-uogólnioną misją na satan.pl]  


>Poparte ogromem badań/studiów…

… Wilbera


> >Jeśli już miałbym te trzy sfery rozróżniać Nadahu, to będąc chyba bliżej myśli Krzysztofa, widział bym je jako trzy snopy różnokolorowych świateł, które dopiero razem mogą dać świtało białe [satori? ;-) ]  
>i wtedy jesteś na najlepszej drodze, by nie dostrzec, że te "snopy światła" jak je nazwałeś, WYRASTAJĄ JEDEN Z DRUGIEGO. z faktu wyrastania jeden z drugiego (holarchia) wynika właściwie wszystko, o czym piszę.  To jest klucz do zrozumienia ludzkiego rozwoju (np. świadomości, bo o nią chodzi nam najbardziej). Te snopy nie będą się łączyć na końcu w jakimś wielkim BUM.  

Czy ja tak gdzieś twierdzę? I nie zrozumiałeś metafory, one z niczego nie wyrastają, one po prostu są … skoro i ta moja metafora już sobie jest


>Jeśli nie zintegrujesz preracjonalności, nie dojdziesz po prostu na racjonalność preracjonalność zostaje niejako "zjedzona" przez racjonalność. teraz upraszczam. Gdybym miał przedstawić całą mechanikę ten tekst stałby się bardzo trudny w odbiorze (jeszcze bardziej) : D  

Nie takie gadziny jak Ty się czytało.


>więc te "snopy światła" - upraszczając - nie są sąsiadami a raczej żołędziem - małym drzewkiem - wielkim dębem  

Słuchaj Nadach, ja Twoją wilberowską dynamiczną metaforę ontologiczną rozumiem doskonale jak mi się zdaje i nie musisz mi jej wałkować na wszystkie możliwe sposoby bo to nie sprawi, że Ci na nią przystanę jeśli nie na nią nawrócę tfu … skup się lepiej na lepszym zrozumieniu mojej… ja studentka religioznawstwa, nie takie numery się w życiu przerabiało i na wszelkie nawracanie jestem jak sądzę odporna.


>> i jako drzemiące w każdym z nas od  u r o  d z e n i a zalążki … tak Nadahu, chcę widzieć zalążki  transrajonalności i racjonalności już u dzieci i nie tylko tych będących  tulku ;-)  
>każdy człowiek ma ludzki potancjał. własnie o potencjale mówisz.

Dokładnie


>skoro mówisz już o potencjale możesz zauważyć, że tak jak 2miesięczne dziecko jest potencjalnym nastoletnim chłopcem, ojcem, dziadkiem.. tak potencjał racjonalny / transracjonalny będzie MÓGŁ się ujawnić. Ale DOPIERO po dobyciu pewnej ewolucji. Pewne rzeczy (biologicznie i mentalnie) muszą przejść długą ewolucję w czasie życia tego dziecka, by mogło ono osiągnąć transracjonalny poziom. Zostać np. mądrym nauczycielem-dalajlamą, a nie 3letnim szczylem, który płącze jak mu zabiora zabawkę : )  

Jak dla mnie, transracjonalizm rozwija się już od urodzenia… a że w różnym tempie u różnych jednostek i w różnych środowiskach to już inna historia … podobnież jak to, że łatwo jego rozwój zahamować … bo to kwestia wrażliwa i delikatna …  


>zupełnie …

Czy aż tak "zupełnie"?


> … inną kwestią są WGLĄDY, czyli STANY ŚWIADOMOŚCI. Stan świadomości TO NIE poziom świadomości. Stan jest chwilowym "zajrzeniem w okno" poziomu. np. podczas medytacji nawet Ty możesz mieć przebłysk stanu, na którym budda żyje 24/7/365.  

Nie kapuję tych cyfr. Wytłumacz mi. BTW, w tych wglądach na przykład widziałabym źródło mitów.


>weźmiesz narkotyk, albo coś. W takim ujęciu NAWET DZIECKO może mieć wgląd, tzw. DOŚWIADCZENIE SZCZYTOWE. Ale to tylko chwila. Choć czasem - niezwykle rzadko - trwa kilka(naście) dni.  


Piszesz o klasycznych doświadczeniach mistycznych (a więc transracjonalnych) posługując się terminologią Abrahama Maslow'a mającą, co ma na celu wykluczenie konotacji transracjonalnych … tylko widzisz, on sam nazywał szczytówki doświadczeniami mistycznymi. A to co Wilber nazywa  transracjonlanością on nazywał moim zdaniem doświadczeniem plateau, również mistycznym lecz bardziej łagodnym i stałym, charakterystycznym dla wieku dojrzałego i starczego jednostek zdrowych psychicznie tj. samozrealizowanych.


>Następnym faktem jest, że dzieci mają najprawdopodobniej więcej takich doświadczeń szczytowych (z których - jak z kolejki górskiej prędzej czy później musisz zjechać) niż dorośli.  

Najwięcej DM-ów mają nie dzieci a dojrzewająca młodzież … później tak jak piszesz, ich częstotliwość i natężenie z wiekiem słabnie … a zjazd z górki skończyć się może właśnie stałym doświadczeniem plateau/transracjonlaności jeśli byśmy się oparli o Maslowa … zresztą nie wszyscy szczytują (to bardziej cecha typów inetelektualnych i emocjonalnych, artystów i takich tam), ludzie praktyczni całe życie mogą doświadczać DMów nieszczytowych … ale to już odsyłam lepiej do Maslowa. Zwłaszcza, że on by chyba jak tak właśnie widzę mógł Wilberowi nie podpaść o nic zatem dziwnego, że go w tych porównawczych diagramach nie widzę … chyba  że w innych gdzieś jest. Jak by się tam jeszcze znalazł E. Eriksson (z koncepcją pokonywania kryzysu tożsamości) to też bym był wdzięczny, bo wybacz, ale przy pytaniach egzaminacyjnych związanych z postpiagetowskim ujęciem rozwoju religijności na zeszłoroczny kurs psychologia religii mam po lewej stronie komentarz "tego nie zrobię" a po prawej bardziej już wymowny "wypierdalać!" {w domyśle: z poronionymi i sztywnymi stadiami rozwoju, których nauke/kucie pierdolę na całej ich lini} , Dąbrowski mnie jeszcze kręci z rozwojówki …  a Piagetowi i jego kontynuatorom mówię póki co "Nie!" nie widząc na chwilę obecną potrzeby zaglądania do literatury w związku z naszą dyskusją bo uważam, że radzę sobie dobrze i bez tego.    


>i najważniejsza chyba przy doświadczeniach szczytowych kwestia - nawet takie "uchylenie rąbka przecudnej tajemnicy rzeczywistosci" MUSI zostać zinterpretowane z POZIOMU (w odróżnieniu od stanu, który interpretujesz) Twojej obecnej, własnej świadomości. czyli np. mityczny chrześcijanin z wglądem transpersonalnym (coś np. jak wgląd vipassaniczny) będzie uważał, że naprawdę widział osobowego, mitologicznego Boga etc. ale to już inna historia...  


Jak dla mnie, to tu już serio zdrowo bredzisz … jak już się tak trzymać Wilbera, to ja te wglądy widzę jako właśnie ciągnące człowieka  ku transracjonalności, jako momenty wznoszenia się i przeskakiwania na wyższy poziom i integracji …  


>> I rozwój widział bym tutaj bardziej jako poszukiwanie w ciągu życia równowagi natężenia/siły/roli tych świateł i próby znalezienia się w  tym białym centrum, niż w ewolucyjnym wznoszeniu się poprzez nie [światła]   jak przez kolory tęczy (spokrewnione z czakrami) do białego światła czakry ostatniej [podpierając się koncepcjami czakr :) ]  
>spróbuj sobie szukać harmonii z umysłem 6ciomiesięcznego bobasa. z takim umysłem przez 80 lat życia : D  

Jak pisałam, zrozum metaforę… te światła płyną chłopie, im dalej tym łatwiej tę równowagę w nich złapać … jeśli się chce … korzystając z doświadczenia … lecz nie tylko doświadczenia jednego życia …


>cóż. ten błąd mogę poprzeć badaniami psychologii rozwojowej, która jasno wskazuje, że w czasie rozwoju bardzo wyraźnie zmienia się JAKOŚCIOWY sposób widzenia świata (i bardzo wielu innych rzeczy - rozumienia emocji swoich i innych, relacji z innymi ludźmi, myślenia przyczynowo-skutkowego etc. etc.).  


>rozwijamy się w JAKOŚCIOWYCH SKOKACH. każdy skok PRZEKRACZA I ZAWIERA poprzedni.  

Ciekawam tylko, czy tym razem też jeszcze pamięta i bez wysiłku rozumie.  


>to nie jest posiadanie dostępu do coraz większej ilości tych "czakr" -stopni, jak chciałbyś to widzieć.  

Wkładasz mi w głowę pomysły, do których sama bym nigdy chyba nie doszła.


>nie na tym samym poziomie!

A na którym by tak było?


> masz coraz więcej "czakr"-stopni bo najwyższa, do jakiej doszedłeś "zjadła" (przekroczenie i integracja w sobie) poprzednie.  

Się znów spytam, pamięta i rozumie te poniższe?  


>w fakcie człowiek rozwinięty (psych. rozwojowa) do poziomu zwykłego w naszych czasach dorosłego nie ma W OGÓLE dostępu do tego, jak widział/pojmował/odbierał świat na poprzednich (np. dziecięcych) "czakrach"-stopniach (nazwa umowna).  

No i tu ta sprzeczność mi wyłazi, weź mi to jakoś zgrabnie wytłumacz. Bo jak ten wyższy poziom jest tak mądry, że głupszego nie kapuje, to on  dla mnie mądry nie jest, tylko starczo amnezyjny … jeśli to nie Alzheimer :)


>dorośli nie rozumieją sposobu myślenia dzieci i wydaje się im on niezrozumiały.  

ja dzieci rozumiem ;-)


>po prostu nie potrafisz cofnąć paradygmatu [pryzmatu świadomości, przez który poznajesz/rozumiesz świat wewnętrzny i wewnętrzny]

No ale rozwojówka ten syzyfowy trud podejmuje … syzyfowy, bo po ki cholerę to w takim razie nie wiem  


>(nawet w stanie bardzo głębokiej hipnozy nie jest to sensu stricte możliwe). te pryzmaty świadomości (paradygmaty) są ułożone ewolucyjnie, "skokowo" (po trochu wręcz rewolucyjnie) i są RÓŻNE JAKOŚCIOWO  

Ja widzę płynność, iście dziecięcą mówiąc po Twojemu zupę-breję. Skoków i rewolucji nie uznaję ;|


>podpieram się tutaj psychologią rozwojową  

Skoro musisz ;|


>> Z drugiej strony nie  zdziwi mnie ani trochę, jeśli i Ty uznasz moją metaforę za poprawną i koherentną z Twoim światopoglądem …  
>pokazuję holarchię, która ma miejsce w rozwoju spektrum świadomości jako rozwój typu żołądź - małe drzewko - wielki dąb. Ty zaś jako szukanie dobrej relacji (harmonii jak sam piszesz) POMIĘDZY żołędziem - małym drzewkiem i wielkim dębem. ja staram się pokazać, ze to nie tak...  

Bo ja rozumuję językiem psychoterapeutycznym, nakazującym mi mieć szacunek do swojego wewnętrznego dziecka, tego pokrzywdzonego i o które się trzeba troszczyć :) I dlatego dla intelektualnej przekomarzanki obiema ręcami [ :) ] się podpiszę pod tym Twoim poniższym zdaniem:

"no i jako człowiek tym się różnisz od naszego przykładowego drzewa, że masz WOLĘ, która może powiedzieć: "nie, dziękuję. mi małe drzewko w pełni odpowiada. Mam w dziupli wielkie dęby." : D"  


>> podobnież zresztą jak i z  poglądami Krzysztofa, z którym moim zdaniem nigdzie tak po prawdzie się nie niezrozumieliście tylko próbowaliście wyrazić te same, powszechne  intuicje za pomocą odmiennych słów …  
>oh zupełnie się nie zgodzę z powszechnością tej wiedzy : )  

Zgoda, ale ja akurat niczego odkrywczego i nowego dla siebie w tym co tu piszesz nie odnajduję … zwłaszcza że to zupa breja, której nie tylko mnie się tutaj nie chce żreć … i to nie bynajmniej z racji niewiedzy czy niechęci do odmiennych polemik… po prostu nie trawię takich szarlataniastych ludzisk jak Ty wkładających mi tę ich szarlatanerię w pupę bez pytania czy mnie ich koncepcje interesują. Czytać Wilbera potrafię.  


>satanizm współczesny (czyli zasadniczno racjonalny - w szerszym znaczeniu niż rodzaj satanizmu "satanizm racjonalny") utożsamiam z racjonalizmem, ponieważ korzystając z w pełni racjonalnego oręża przekracza (dopierdalając im po drodze) mityczne, konwencjonalne patrzenie na człowieka - jego religijność, duchowość, wolność wyboru, trzymanie się konwencjonalnych zasad/przykazań etc. i tutaj ma moje prawie pełne poparcie  

O ile sam nie jest nowoczesnym mitem

BTW: Opowiedz mi może coś więcej o związkach Szatana z nauką o samsarze na poziomie transracjonlanym … bo brzmi interesująco, gnostycko jak dla mnie.

>> Ja Nadahu nie mam niczego przeciwko infantylnemu satanizmowi preracjonalnemu  
>inaczej byś mówił, gdyby Twoja dziewczyna została zgwałcona przez takich szatanistów, Twój kota zabity, a córka złożona w ofierze Szatanowi.  

Dziewczynę mi już kiedyś ktoś zgwałcił … nie raz i też może nie jedną nawet tak właściwie … długo by o przykrych szczegółach i nie na forum to zresztą dyskusja … i przynajmniej jeden z tych dwóch kolesi nie miał z satanizmem na pewno niczego wspólnego (drugi był nazi-metalem) … mnie nie satanista do takich numerów potrzebny :/ wystarczy człowiek.


>to jest po prostu mitologiczne chrześcijaństwo-na-opak.  

Nie zawsze… i być tak zresztą nie musi, formy i treści satanizmu preracjonalnego mogą/łyby być/są rozmaite jak intuicyjnie sądzę.


>bardziej niebezpieczne niż fanatyczny islam. oni przynajmniej udają, ze robią to w imię dobra (patrz moherowe berety powyżej). na całe szczęście to nie jest "religia" jakiegoś narodu, znacznie częściej jakiej bajania nastoletnich metali. gdyby było for real - przerosłoby niesławę Arabów  

A oni tacy mili … gwałcicielom obcinają …  

  
> >Dlaczego [łajdaku ;) ] odmawiasz  dzieciom prawa do poczucia sacrum i wartościujesz ich doświadczenia niżej  od doświadczeń ludzi dojrzałych i transracjonalnych …  
>a dlaczego stawiam umysł i doświadczenia krewetki niżej od Twoich?

Boś głupszy ode mnie …  


>możemy ten wątek pociągnąć dalej, jeśli uważasz, że małpa ma życie duchowe nie gorsze niż budda. ale to już jest o czymś innym niż ten krótki wątek : D ale uprzedzam - będę wtedy stał w obronie krewetek! : D  

Wyjdę od małpiego stanowiska subiektywnego, stwierdzając że w odczuciu małpy jej życie duchowe będzie nie gorsze od życia Buddy i stwierdzę też, że budda (w swej nie/ponaddulanej mądrości, współczuciu i braku ego i wszystkich tych buddyjskich badziewiach), będzie o tym również całkowicie przekonany … tym samym mamy fakt intersubiektywny i intergatunkowy nawet.
  

>duchowość dziecka można przyrównać do chaotycznie zlanej zupy-breji. niby wsytsko jest jednością, ale to jest ZUPEŁNIE nieodróżniona, zlana, infantylna, nierozumna jedność. to jest jedność JESZCZE NIE POSTAWIONYCH GRANIC (z powodu jeszcze nie rozwiniętych zdolnosci umysłowych). jedność transpersonalna to jednoś JUŻ PRZEKROCZONYCH I ZINTEGROWANYCH GRANIC, to prawdziwa harmonia w odróżnieniu od dziecięcego chaosu..  

I czy jako uznającemu reinkaranację, nie jawi Ci się w  p e w n y m  w y m i a r z e  ta "duchowość jeszcze nie postawionych granic" jako kontynuacja "duchowości już przekroczonych i zintegrowanych granic" z poprzedniego żywota?  


>małe dziecko nie wie gdzie kończy się ono a zaczyna stół, …

Budda (dąb) też Ci tego nie powie … chyba że zechce powrócić do konwencji racjonalnej (żołędzia) … i to całkowicie swobodnie, bez pomocy transracjonalnej psychologii rozwojowej… i będzie pamiętał, będzie zachowana płynna ciągłość, nie będzie żadnego rewolucyjnego i jakościowego zeskoku.


> … nie odróżnia swoich uczuć od uczuć świata,  

Bo jak budda jest światem … a czy wie o tym że to już dla buddy najmniej ważna sprawa ;-)


>nie potrafi zachować "stanu rzeczywistości", wnioskować itd. itd.  

A jak to się ma do stanu buddy? Bo po mojemu nijak.


>taka to jedność. to jest nieodróżnienie, a cała jego późniejsza mentalna ewolucja będzie coraz bardziej odróżniać w RÓŻNYCH JAKOŚCIOWO STADIACH  

Daj mi już z tym spokój


>i TRANSracjonalność reprezentuje najwyższe znane ludzkości stadia ewolucji mentalnej-duchowej-moralnej 

No Wilber to by Cię teraz pogłaskał :) Ale ja znam metatransracjonalne ;| 


>i to jest o tyle uproszczenie, że nie cały człowiek ewoluuje jako "jeden" ale można wyróżnić ze dwa tuziny "ewoluujących" - DOŚĆ LECZ NIE CAŁKIEM ODRĘBNIE - ewoluujących w nas linii rozwojwych. Możesz więc być duchowym buddą (upraszczając - rozwój intrapersonalny) z wiedzą/praktyką o związkach międzyludzkich jak piętnastolatek (rozwój interpersonalny).    

Aha, ale te tylko trzy snopy być nie mogły :/ Irytujesz mnie swoim wilberowskim pryzmatem przez który przepuszczasz wszystko co się do Ciebie mówi mając na wszystko jego gotowy dogmat, zwłaszcza że z Wilberem bym się pewnie dogadał lepiej niż Tobą.


>> jak dla mnie Nadahu, nie jeden kilkulatek jest bardziej transracjonalny od niejednego uduchowionego starca …  
>starca po prostu - tak. jest wielu ludzi na świecie psychicznie chorych (mówię o kilku chorobach psychicznych, nie wszystkich), co w tym przypadku będzie znaczyć, że coś na ich drodze ewolucji poszło bardzo nie tak i zostali na poziomie rozwoju małego dziecka  
>a co do uduchowionego straca. popełniasz w tej chwili klasyczny błąd PRE/TRANS  
>żeby to dokładniej zilustrować zacytuję samego odkrywcę tego błędu, …

Wow, o może jesteś jeszcze pewny że to on pierwszy na to wpadł?


> … Kena Wilbera z książki "Psychologia integralna. świadomość, duch, psychologia, terapia":  

I zasik mi tu Wilberowskie farmazany ciśniesz fanatyku ch** wi po co, zwłaszcza jeśli niepotrzebnie skojarzyłeś sobie starca z jungowskim archetypem … i nie widzę związku przytoczonej treści z moim zdaniem … … bardziej mi ten cytat pasuje to dania przez Ciebie upustowi potrzebie opisania tego procesu integracji za pomocą jego egzemplifikacji, co wcześniej sobie podarowałeś dla "uproszczenia" sprawy …  a co do symbolicznej roli tych niektórych "wysokich archetypów" to się waszmość Wilber zdziebka i myli ale to z nim a nie z Tobą bym się chętniej na ten temat rozmówił tak jak to i jego by mi się miast niepokornego Ciebie lepiej czytało … chyba, że się orientujesz, z czyjej koncepcji archetypów korzystał on pisząc to zdanie.  


> >No ale się nie zdziwię, jeśli Ty tak wcale nie uważasz i doszło do  kolejnego "małego" nieporozumienia wynikającego z niepełnego przedstawienia jak do tej pory Twoich poglądów :)  
>mam nadzieję, że jest coraz pełniejsze : )  

Rozwiązanie związanych z Tobą problemów na tym sajcie przedstawiłam już na początku … a najlepiej weź wrzuć se chłopie te linki i liste publikacji Kena Wilber'a w profil i problem z głowy i  możesz stąd ruszać ze swoją propagandą na inne fora.


> >i nie zaprzeczysz, że umysł może kontynuować swój rozwój przez kilka żywotów  
>zupełnie nie zaprzeczę  
>> … bez utraty podczas świadomie przeżytej śmierci nabytych "właściwości transracjonalnych".  
>ale kto nie traci?  

Ten/to który /co wie "kto nie traci"


>ja piszę o tym, co dotyczy nas - ewoluujące ega - poprzez podróż coraz głębszych identyfikacji, coraz głębszego odróżnienia i coraz głębszego urzeczywistnienia  

A ja próbuję pisać o Umyśle/świadomości/przestrzeni i potencjale w rozumieniu buddyjskim, ewoluujące ega to całkowicie nie moje klimaty, dawno temu przeskoczone ;-I


>Ty na początku powiedziałeś, że to jest feudalityczne, ułamkowe podejście. Zupełnie się z tym nie zgodzę. za każdym razem musisz przejść drogę nieświadomy żołądź - całkiem świadome małe drzewko - głeboko świadomy dąb. i nie masz innej drogi. nie w ciele człowieka, nie tutaj, nie teraz. tak wygląda ta "gra" w ludzkie życie. takie ma zasady, co starałem się naszkicować.

"Ja" takie coś przejść musi, owszem, ale ja [ :) ] nie o nim piszę tylko o powyższych ;-I
  

>> wpisującego się jednak mimo wszustko pełniej w struktury ego'wskie niż nadah'owskie  
>To nie Nadah.

Tylko Ken Wilber.


>to spuścizna filozofii wieczystej łączącej wartości wglądów wszystkich wielkich ścieżek duchowych.  

Nie robiąca na mnie żadnego wrażenia i wolę jak się na mnie spuszcza co innego …  a te słowo "wieczystej" to tak ładnie po wilberowsku znów mówisz.  


>a dzięki pracy z modelem integralnym dodane zostają nowoczesne, naukowe (w tym wątku dała się poznać psychologia) podejścia zachodu …

… na innych polach geograficznych mniej już użyteczne


>> i z którego w związku z tym nie bardzo mam  ochotę się dalej spowiadać i go rozwijać bo aż się boję dłuższych z Tobą  polemik  
>o. wspaniale. zapisz swoje "kwestie" w punktach - będzie nam o wiele łatwiej : D

Jak zaznaczyłam powyżej, najłatwiej jest z Tobą nie dyskutować tylko sobie samemu to i owo poczytać … o ile Wilber jest dla kogoś interesujący. Dlatego nie zdziw się jak kolejną taką odpowiedź z Twej strony zleję … bo ja widzę, że po dobroci to z Tobą nie ma się co szarpać… zastanawiam się czy Cię dalej w ogóle czytać.  

>ha! i kto mówi, że buddyści są miłosierni : D

No ja akurat pierwsze słyszę …  


>> Zwłaszcza że struktury ego'wskie [na ile je rozumiem] są jak dla mnie bardziej  elastyczne od Twoich,  
>za to moje są podparte studiami w TYM obszarze. Traktuję te dziedziny wiedzy/praktyki bardzo poważnie

I właśnie dlatego ja mam problemy z traktowaniem poważnie Ciebie.


>Dlatego tez chętnie podejmę dyskusję  

No nie wątpię, tylko że ja chyba jeszcze chętniej ją utnę, zwłaszcza że jesteś jak dla mnie w swym wilberanizmie za bardzo moherowy i preracjoalny.

>> które się w nich [ego'wskich] tylko zawierają  i są w  nich tylko jedną z opcji jeśli nie ich ułamkiem :)  
>zupełnie absolutnie się z Tobą nie zgodzę. Spróbuj to pokazać. Z tego wyrosnąć może bardzo ciekawa dyskusja …

… i dźwięk jednej klaszczącej dłoni.


> >Tym samym, Krzysztof  jest jednostką bardziej od Ciebie transracjonalną ;P  
>transracjonalizm mierzy się poziomem świadomości, nie wiedzą  

Po co to niczego moim zdaniem nie zmieniające zdanie? I gdzieś się w moim zdaniu dopatrzył aluzji do wiedzy to nie wiem … zwracam też uwagę na minkę, zdanie było intelektualną przekomarzanką z Tobą. Przypomnę Ci Twoje słowa: "nie mam zamiaru być do końca poważny. w żadnym z momentów tego, co tu się może wydarzyć" … i stosuj się ;-)  


>a moja wiedza jest otwarta na pogłębianie. szczególnie w tym temacie. pomóż mi : >

Staram się jak mogę, bom wielkim bodhisattwą jest …  


>> A ja jestem metatransracjonalny ;D  
>to chyba lepiej niż metaseksualny? : D  

:*


>wybacz błędy/literówki wszelakie i dziwne zdania, ale o tej godzinie zupełnie nie mam siły czytac tego, co napisałem : D  

Następnym razem przemyśl co chcesz napisać i zrób to w wordzie i nie spiesz się z zamieszczeniem tego … może Cię wtedy nie zleję … zwłaszcza jeśli będzie w tym więcej cytatów z dosyć interesującego Ken'a Wilbera, bo mam na następnych zajęciach z Religijności społeczeństwa polskiego mówić o New Age'u i może mi się to przydać.

*********************************************************

Uwaga na podsumowanie dla innych :  system Wilbera to nie buddyzm, sam Wilber go praktykuje (nie wiem w jakiej formie) ale jego psychologiczno-transpersonalna twórczość nie wpisuje się w tę tradycję religijną i ciąży bardziej w stronę New Age'u (od którego Wilber się notabene odcina) . I rzecz najważniejsza, żeby komuś mniej obeznanemu do głowy nie przyszło, że to co my tu prezentujemy z Nadahem to jest buddyzm, bo buddyzm to jest w źródłach buddyjskich , tak samo jak poglądy Kena Wilbera są w jego książkach [Nadaha można se darować i go zlewać ;-))) ]… co by było jasne.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Limbo
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-24
17:18:31

Hybrid Stigmata - The Apostasy

Dla refleksji Nadahu ... bo mi to po głowie chodziło gdym Ci odpisywała ... chorus z  

http://www.darklyrics.com/lyrics/dimmuborgir/puritanicaleuphoricmisanthropia.html#4

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Aguares
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-24
23:31:35

Hybrid Stigmata - The Apostasy
weż se qwa daruj.. , on słucha jeno mamrotaśnych mohairowych mantr i wyje do posagu buddy. >
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Marcin93
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-24
23:38:55

Hybrid Stigmata - The Apostasy
> weż se qwa daruj.. , on słucha jeno mamrotaśnych mohairowych mantr i wyje  
> do posagu buddy. >

Buddha black?;-)))
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Aguares
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-24
23:46:09

Hybrid Stigmata - The Apostasy
> > weż se qwa daruj.. , on słucha jeno mamrotaśnych mohairowych mantr i  
> wyje  
> > do posagu buddy. >
>  
> Buddha black?;-)))
hare sathan,hare sathan sathan sathan hare hare.... lol, qwa na grochowie miałem kola sasiada,, spoko był... amfe machał (wypas labor w mieszkaniu)i dilował mi maryche i hasza, i nagle mu qwa odjebało w chuj,został jebanym hare kriszna czy jak tam sie te pedały nazywaja, w dupe mac zima  a ten popierdala w jakims przescieradle na rudo barwionym i cyngwajsem na srodku czoła..mróz w chuj -25 gradusów a dekiel w jakichs tenisówkach na fioletrowych  nogach, ..powiedziałem chłopakom zeby go nie ruszali na osiedlu bo psychiczny a nie ciota (to  tak z sentymentu za te dilerke) a poźniej mi zniknał z oczu..kas wyjechał w piczam dureń... , a z jego talentem do chemii a moja kasa i kontaktami moglismy niezły dil rozkrecic..i ktos sie jeszcze dziwi ze ja tych pojebów buddyjskich nietrawie???
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Maksymilian
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-25
18:08:47

Hybrid Stigmata - The Apostasy

> >  
> > Buddha black?;-)))
> hare sathan,hare sathan sathan sathan hare hare.... lol, qwa na grochowie  
> miałem kola sasiada,, spoko był... amfe machał (wypas labor w mieszkaniu)i  
> dilował mi maryche i hasza, i nagle mu qwa odjebało w chuj,został jebanym  
> hare kriszna czy jak tam sie te pedały nazywaja, w dupe mac zima  a ten  
> popierdala w jakims przescieradle na rudo barwionym i cyngwajsem na srodku  
> czoła..mróz w chuj -25 gradusów a dekiel w jakichs tenisówkach na  
> fioletrowych  nogach, ..powiedziałem chłopakom zeby go nie ruszali na  
> osiedlu bo psychiczny a nie ciota (to  tak z sentymentu za te dilerke) a  
> poźniej mi zniknał z oczu..kas wyjechał w piczam dureń... , a z jego  
> talentem do chemii a moja kasa i kontaktami moglismy niezły dil  
> rozkrecic..i ktos sie jeszcze dziwi ze ja tych pojebów buddyjskich  
> nietrawie???

– w latach 80tych ich guru  kręcili  lody ze się w pale nie mieści – stawiali pałace z marmuru za pieniądze z handlu bronia , narkotykami . Elita towarzystwa to ludzie którym oddaje się boską cześć – Jayapataka rozbija się zielonym Phantomem .
Ty mówisz o tych małolatach  co siedza w świątyniach i obierają ziemniaki i wiesz przeszli takie pranie mózgu ze lepszych żołnierzy nie znajdziesz – każdy ma swoje miejsce .

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
@bsynt
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-24
23:49:15

Hybrid Stigmata - The Apostasy

> i ktos sie jeszcze dziwi ze ja tych pojebów buddyjskich  
> nietrawie???

Tek gwoli ścisłości. Hare coś tam, to nie buddyzm.....
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Aguares
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-24
23:50:22

Hybrid Stigmata - The Apostasy

> Tek gwoli ścisłości. Hare coś tam, to nie buddyzm.....
dla mnie jeden chuj////
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
@bsynt
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-24
23:57:10

Hybrid Stigmata - The Apostasy
>  
> > Tek gwoli ścisłości. Hare coś tam, to nie buddyzm.....
> dla mnie jeden chuj////

W sumie róznice istotne dla badacza albo wyznawcy.  
W filmie "Eryk Wiking" Monty Pythona jest fajna scena, gdy wiking tradycyjnie wierzący zwraca się do drugiego słowami  
"jesteś chrześcijaninem".  
Na to on odpowiada "nie, jestem buddystą"
"a to nie to samo?"
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Aguares
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-24
23:59:59

Hybrid Stigmata - The Apostasy


pour mła jako ateisty i zapiekłego racjonała po kulce dra.Raubera w potylice dla kazdego z nich>..."Bog umarł" ..pod kazdym nickiem i ipem...>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Nadah
( C Z Y Ń .'. D O B R O )

zdjecie

Wysłano:
2005-11-25
00:56:30

eot
> Dokładnie, dlatego oszczędziłbyś ludziom intelektualnych mąk będących  
> wynikiem Twego nieudolnego naśladownictwa i zastosował się do mej  
> powyższej propozycji rozwiązania tego problemu i zamilknął.


musisz się jeszcze wiele nauczyć


/dziecinada/
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Limbo
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-25
21:30:18

Złośliwa rozmowa o ... duchowości?
>musisz się jeszcze wiele nauczyć  
>/dziecinada/

Fffffff ... toś mnie tera zdziebka podkurwił…z czym Ty gnojku do mnie?

Pozwolę sobie przypomnieć Ci gówniarzu Twoją pierwszą  odzywkę do mnie na tym forum

http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=110705&mesg=110724#mesg

a z racji sajtu na którym jesteśmy:

"Szatan reprezentuje zemstę zamiast nadstawiania drugiego policzka!"

  
Zwrócę Ci też uwagę na tytuł mojego postu z którym jego treść jest koherentna jako  ś w i a d o m y  zabieg intelektualny, jeśli nie intelektualno artystyczny. Świadomie destruktywne złośliwości to nie dziecinada, czego nie da się być może powiedzieć o jej niedostrzeżeniu. Zwłaszcza, że po Twoim przedwczorajszym prywatnym "Ja zaczekam" opatrzonym cwaniacką minka ":>" liczyłam na to, iż z Tobą akurat nie będę musiała prowadzić kolejnej dyskusji z gatunku typowo humanistyczno-ciotowato-pedalskich i że będzie można sobie z Tobą pozwolić na urozmaicenie jej jazdą przypominającą nauczanie szybkich ścieżek buddyzmu (zen, chan, dzogczen), niejednokrotnie przecież Nadahu brutalnych może i bardziej niż satanizm. Skoro już chciałeś ze mną gadać, to nie trać jaj chłopie i darujmy sobie sztywne pierdolenie o powolnym i stopniowym rozwoju w ramach takiej a takiej tradycji i systemu bo lepiej czytać o tym w  książkach i dajmy se tu kurwa luzu, i uzupełnijmy to czymś więcej stosując t w ó r c z o  to, czego nauczyliśmy się w wymiarze stricte intelektualnym do tej pory hę … i nie bój się mówić niczego bo jak ja już kurwa czuję  buddystów i innych zainteresowanych jakimkolwiek rozwojem, bojących się mówić agresywnie i pewne rzeczy bo to nie wypada, bo to duma, bo to pycha, bo to megalomania, bo ja jeszcze nie oświecony i takie tam ciotowate pierdolenie to mi się chce ziewać i im w ryja z zandala (jak Tilopa Naropie) na "oświecenie" jebnąć!!! Tak pedalsko [z szacuneczkiem mimo wszystko dla homosiów] to se możemy na buddyzm.gazeta.pl pogadać gdzie tak gadać trzeba, ale ten sajt jest satanistyczny [i na transgresji jesteśmy] i jeśli czegoś nie mylę [niech mnie moderator jak trzeba poprawi :D ], to tutaj się tradycyjnych reguł trzymać sztywno nie musimy OK.? Zwłaszcza jeśli ustalimy ich brak na początku … a Ty Nadah, jesteś osobą z którą chętnie podyskutowałabym i nieregulaminowo jeśli widziałabym w tym jakikolwiek przejaw inteligencji/sensu pozawerbalnego.  

Nadah, no nie ukrywam że mnie Ken Wilber wali i pierdoli z góry na dół i patrzę na kolesia tak samo jak na Mojżesza ;-) albo La Veya czy samego siebie, owszem, jest może i dobrym  religioznwcą a nie tylko psychologiem transpersonlanym ale jego system (którym się tak podniecasz) jest jak najbardziej do krytyki i na jednym wątku się tego zrobi i nie na tym forum nawet … spróbuj może na Przeobraźni … Nadahu, można by się już przyczepić do samych tych zestawień, które on w tych diagramach poczynił. Takie unifikujące wszystko propozycje owszem, wydają się zgrabne i uniwersalne, kuszące, łudzące zgrabną wizją świata i jego dotychczasowego dorobku kulturowego ale dokonywane są one niejednoktrotnie za cenę rażących uproszczeń. Czy masz Nadahu chociażby pewność, że autorzy tych kolumn widzieliby swoje systemy dokładnie w takich samych proporcjach z innymi bez jakichkolwiek zastrzeżeń, sprzeczek i kłótni? To co robi Wilber to dla mnie obgadywanie już nie tyle co zmarłych (Plotyn, Aurobindo czy kogo tam jeszcze) co nawet żywych za ich plecami i pytania o zdanie.  

Co więcej, pozwolę sobie również przytoczyć tutaj treść Twojej wiadomości wysłanej mi prywatnie.


"być może, że miałem nieadekwatną opinię o tobie

ale liczyłem na rozmowę z pewnym poziomem
  
nie pisz więc dalej po eocie
  
z mojej strony - to już wszytsko"


Brakuje już chłopie tylko minki " ;( "

Co do mojego poziomu się Nadahu nie pomyliłeś bo w rzeczy samej, jest wyższy od Twojego a pokażę Ci tę złośliwość po raz kolejny na zasadzie intelektualnego aikido, a zatem podpierając się psychologią rozwojową i dając Ci linka i odsyłając Cię do kolumny którą powinieneś być zachwycony, zatytułowaną bowiem nie inaczej jak "Piaget" i uprzytamniając Ci fakt, że jam już pod wierszem 19-21  

http://sho93.republika.pl/diag03a.png  

…  u Piageta to już może mniej ważne (chyba że Ty jako 20 latek byłbyś w przejściu) ale zawsze też możesz looknąć na kolumienki obok (wiek mój znajdziesz w profilu). I mam świadomość tego, ze te granice są umowne i idywidualne.

No, i teraz synu, kiedy rachunki uważam za wyrównane, CZYŃ DOBRO i możesz się zabrać za w miarę grzeczne i kulturalne odpisywanie (jeśli liczysz na takie samo) stosując się do podstawowych zasad paradygmatycznego dyskursu intelektualnego, które już Ci po drodze nakreśliłam … zwłaszcza, że przekonanam, iż od Ciebie mogę tego akurat na tym sajcie wymagać :*

Pozdrawiam

A co by było znów coś dla refleksji ... i co by mi znów Agi nie napisał "daruj sobie"

http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109816

:D

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Aguares
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-27
23:48:40

Złośliwa rozmowa o ... duchowości?

>  
> A co by było znów coś dla refleksji ... i co by mi znów Agi nie napisał  
> "daruj sobie"
>  
> http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109816
>  
>  
>  
qwa jak ja lubie ludzi którzy sie czegos ucza.....
nawet jak im to wtłaczanie wiedzy trzeba lufa kałacha dopchnąc...
mam takie małe zyczenie misiu..-misiowa- badx tak qwa uprzejmy i nie wzywaj imienia mego na daremno bo wywre na tobie pomste..ot taka sciezka sprawiedliwych..:D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2005-11-28
02:23:01

Złośliwa rozmowa o ... duchowości?
> [...] bo wywre na tobie pomste..ot taka sciezka  
> sprawiedliwych..:D  

Pulp Fiction. Nie wiem ile razy to widziałem, ale to świat jest niegodziwy, a ja jestem pasterzem :D:D:D:D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>