| Satan.pl > Forum > Transgresja > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
averit [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-06-24 01:48:42 |
Kakodaimonion entymemat Od czasu dłuższego zastanawiam się nad pewnym zagadnieniem. Życie. Światłość. Śmierć. Ciemność. Dość intuicyjne pojęcia. Mniejsza z ich biologicznymi definicjami. W tym temacie interesuje mnie głównie ich metafizyczne znaczenie. Mianowicie... Życie jest energią ograniczoną, wyczerpywalną. Człowiek jest jak akumulator, który naładowany bardziej lub mniej, zużywa się w końcu, czy też zostaje zniszczony. Jest to proces odwieczny, który mozna spowolnić, ale nie zatrzymać. Prędzej czy później energia się wyczerpuje, a ciało ogarnia bezwład, pustka. Tu myślę, jest miejsce na moje pytanie. Zastanawialiście się kiedyś nad sposobem dokonania swego rodzaju transfuzji? Nad w pełni kontrolowanym zastąpieniem energii życia przez energię śmierci? Właśnie tu jest cel całej idei. Zastąpienie, nie wyssanie, usunięcie, wyniszczenie. Zastąpienie wewnętrznego światła ciemnością, życia śmiercią, śmiertelności... Absurd, prawda? Może jednak jest w tej idei ziarnko prawdy, które przynieść może niespotykane dotąd plony. |
|
VIZARD [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-06-24 02:37:24 |
Kakodaimonion entymemat > Absurd, prawda? Może jednak jest w tej idei ziarnko prawdy, które > przynieść może niespotykane dotąd plony. Otacza nas względność pojęć . Nawet nie zdawałem sobie sprawy z ogromnej skali tego zjawiska . Wystarczłobyy nieco zmienić punkt odniesienia a już nasze postrzeganie zycia i śmierci stanie się inne . Świat żywy doświadcza ciągłych przemian . Jedne pokolenia odchodzą dając wcześniej życie kolejnym . Już samo życie rozumiemy inaczej gdy powiemy "życie na ziemi" . Życie na ziemi to zapoczątkowany kiedyś proces . Dzieło przypadku , celowe uporządkowanie chaosu /?/. Tego nie wiemy i żadna wizja nie da nam pewności . Mimo wszystko życie jest zespoleniem martwej materii. Człowiek - czy odcięta ręka jest życiem ? Czy mózg jest życiem ? Życie postrzegamy obszerniej . Bardziej nam chodzi o świadomość i to co za nią się kryje . Kiedy czujemy że zyjemy wydaje nam się słuszne postrzegać ten fakt jako życie . Czy komputer czuje że żyje ? Czuje na swój sposób, choć pozbawiony jest świadomości , której początki chce dać komputerom nauka . Gdy komputer będzie samodzielnie myślał , podejmował decyzje , będzie w stanie dbać o swoje trwanie , będzie planował jak się uchronić przed zniszczeniem, zacznie się klonować - czy będzie żywy ? Powiemy : Nie - życie opiera się na węglu ... ,k. to sztuczna inteligencja . Komputer widząc nasz szowinizm i uzurpację słowa "życie" , zapyta : -w czym wasze zycie jest lepsze od mojego ? I będzie miał rację gdyż różnić nas będzie tylko budowa , skład chemiczny . Gdy okaże się że biotechnologia daje większe możliwości rozwoju będziemy zyć w świecie mutantów , hybryd i androidów itd . Wszystkie będa przekonane o swoim istnieniu . Śmierć oznacza kres tej świadomości . Pozbawiając komputer energii wyłączamy go . Człowieka można zahibernować . Jak widać śmierć może być procesem przejściowym . Ludzie w głebokiej śpiączce po przebudzeniu nie pamietają zwykle nic - prawdopodobnie nic się rzeczywiście nie wydarzyło . Następuje przypisanie przez żywych cech życia zjawiskom zbliżonych do śmierci . Dr Moody pisze swoje banialuki , gazety "magiczne" tworzą historie - bo jak to ? Żył a nie śnił ? Pomyślmy więc inaczej . Czy wyłączając komputer możemy go rozłożyć na części i poskładać z kilku innych jeden ? Oczywiście . W przypadku człowieka mamy transplantologię . Jesteśmy więc kupą przydatnej do "życia" martwej materii którą można dowolnie mieszać i tworzyć nowe formy spełniające warunek posiadania świadomości. Życie jest więc możliwością samodzielnego istnienia obdarzoną świadomością , która to jest centrum zarządzania swoim istnieniem . Odłóżmy więc pojęcie życia i nazwijmy swoje istnienie "bytem" . Byt jawi się jako ciągła przemiana , przeplatana życiem i śmiercią . W aspekcie Twojego pytania jesteśmy śmiercią i życiem zarazem . Życie daje nam tylko świadomość . Po za tym - trwamy wiecznie . Skoro mamy świadomość powinniśmy z niej korzystać gdyż kolejna taka szansa może nastąpić za długi czas o ile znając przypadkowość wszechświata - w ogóle. Będąc śmiercią będziesz pozbawiony świadomości . Będąc martwą materią będziesz posiadał jakąś obcą świadomość istnienia najmniejszych elementów które były Tobą , nie ludzką , której kod przekazują sobie pokolenia wszelkiego ziemskiego bytu . Nie potzrebujesz transfuzji gdyż ona nadejdzie sama .Chca ją przybliżać po swojemu możesz porozrzucać klocki , z których być może kolejny raz możnabyłoby coś zbudować . |
|
averit [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-06-24 03:15:12 |
Kakodaimonion entymemat W tym co napisałeś brakuje właśnie kluczowego dla mnie w powyższym rozważaniu elementu. Energii. Naukowcy coraz częściej dochodzą do wniosku, że człowiek [nie ten sensu stricto, tylko ten istniejący w "sferze duchowej"] jest to świadomość [koje JA, czyjeś Ja, etc.] zapisana w pewnym typie energii. Energię tę posiadamy my, rośliny, inne zwierzęta, nawet pewne zjawiska przyrodnicze [wodospad, pożar, trzęsienie ziemi]. Energia jest wszechobecna, znajduje się wszędzie. Ta właśnie energia dzieli się na życiową [wyczerpywalną, dającą możliwość działania] i śmierci [nieskończoną, nie ożywiającą]. Mój zamysł polega na tym, by świadomość, byt ludzki przenieść z dysku "żywego" na dysk "martwy", bez pozbawiania go mozliwości dalszego działania. Był by to człowiek żyjący śmiercią, żywiący się energią życiową, nieśmiertelny, nieskończony, niezniszczalny. Mam wrażenie, że ten proces zachodzi w chwili śmierci, gdy nasze dane przechodzą w pełni na energię śmierci, ale tracimy wtedy znaną nam dotychczas możność działania. Może zyskujemy inną, ale czemu by nie mieć możności działania na dwóch płaszczyznach naraz, w dwóch wymiarach, w pełnym możliwym zakresie. Jest to pewna sprzeczność logiczna, owszem, ale nieliczne są rzeczy niemożliwe. |
|
Bartosz [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-06-24 17:59:22 |
Kakodaimonion entymemat Byt jawi się jako ciągła przemiana , przeplatana życiem i śmiercią W moim pojęciu tego właśnie śmierć (ciemność ect.) i życie jest jak funkcja sinusa, taka wędrówka jedynie nieśmiertelnej duszy/świadomości przez świat światła a następnie przez świat ciemności, ale ciemność wyczerpuje się również choć dla światła jest niewyczerpalna i w drugą stronę, takie koło życia i śmierci (a co do przekazywania przeżyć świadomości uczuć, to przy tej wędrówce zapisują się nowe dane a stare są kasowane i tak na przemian). |
|
Blood Luna [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-06 14:36:30 |
Kakodaimonion entymemat > W moim pojęciu tego właśnie śmierć (ciemność ect.) i życie jest jak > funkcja sinusa, taka wędrówka jedynie nieśmiertelnej duszy/świadomości > przez świat światła a następnie przez świat ciemności, ale ciemność > wyczerpuje się również choć dla światła jest niewyczerpalna i w drugą > stronę, takie koło życia i śmierci (a co do przekazywania przeżyć > świadomości uczuć, to przy tej wędrówce zapisują się nowe dane a stare są > kasowane i tak na przemian). To jest wciąż ocenianie sprawy z bardzo tendencyjnego punktu - ponieważ wszystkie ziemskie procesy przebiegają według ustalonych, odpowiadających sobie i pozornie antagonistycznych procesów, to najłatwiejszą drogą będzie przypisanie identycznych cech sprawom metafizycznym, co przecież mija się z celem - zamykanie się w puszce stereotypów. Dlaczego niby bez życia nie mogłaby istnieć śmierć - może właśnie można je przenieść na jedną wspólną linię, prostą nieskończoną - i to byłoby ową płaszczyzną, o której mówił averit? Poza tym mam wrażenie, że tutaj wkraczamy na kwestię reinkarnacji, która niekoniecznie ma związek z tematem. |
|
Sandman [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-21 00:44:59 |
Kakodaimonion entymemat A swoją drogą Kto powiedział, że jest jedynie życie i śmierć. może pod koniec śmierci nie powracamy do życia, tylko gdzies całkiem indziej?? Np. Do energii. hmmm. to by miało nawet sens. Wyobraźcie sobie, ze jest Energia( nazwijmy ją sobie bóg), z której poprzez akt powołania do życia powstaje materia, życie etc. Wszystko na tym świecie (nazwijmy to Wszechświatem). wszechświat jest niestabilny i rozpada sie na śmierć. Smierc to równia pochyła, która jest powtorem do boga-czegoś doskonałego. Bóg jako doskonałość kasuje wszystko, co jest słabe. Osobowość, myśli, wspomienia. I tak w kółko (aż chce się rzec, do ustanej śmierci:-P) Wszechświat ma różne formy: zwierzęta, rośliny, minerały, więc i bogów musiało by być wiele. takie wielobóstwo umozliwiało by nieskończoność cykli. Wszystko zaczyna sie od wielkiego wybuchu, kiedy to bóstwa są za blisko siebie i następuje takie przeskoczenie iskry- bum! Bogowie się oddalają, powstaje antyenergia, która napędza cykl bóg-życie-smierc-bóg etc. Antyenergia się powoli wyczerpuje i wszystko się zbliża go siebie, aż do miejsca, gdzie nastepuje bum. |
|
Blood Luna [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-12 14:07:08 |
Kakodaimonion entymemat > A swoją drogą Kto powiedział, że jest jedynie życie i śmierć. może pod > koniec śmierci nie powracamy do życia, tylko gdzies całkiem indziej?? Np. > Do energii. > > hmmm. to by miało nawet sens. Zgadzam się. > Wyobraźcie sobie, ze jest Energia( nazwijmy ją sobie bóg), z której > poprzez akt powołania do życia powstaje materia, życie etc. Wszystko na > tym świecie (nazwijmy to Wszechświatem). wszechświat jest niestabilny i > rozpada sie na śmierć. Smierc to równia pochyła, która jest powtorem do > boga-czegoś doskonałego. Bóg jako doskonałość kasuje wszystko, co jest > słabe. Osobowość, myśli, wspomienia. I tak w kółko (aż chce się rzec, do > ustanej śmierci:-P) > > Wszechświat ma różne formy: zwierzęta, rośliny, minerały, więc i bogów > musiało by być wiele. takie wielobóstwo umozliwiało by nieskończoność > cykli. > > Wszystko zaczyna sie od wielkiego wybuchu, kiedy to bóstwa są za blisko > siebie i następuje takie przeskoczenie iskry- bum! Bogowie się oddalają, > powstaje antyenergia, która napędza cykl bóg-życie-smierc-bóg etc. > Antyenergia się powoli wyczerpuje i wszystko się zbliża go siebie, aż do > miejsca, gdzie nastepuje bum. Właśnie stworzyłeś nową religię. ;) Jak dla mnie, mimo wszystko, brzmi to nazbyt mitologicznie. Jestem zresztą daleka od umieszczania pomiędzy życiem a śmiercią jakichkolwiek bóstw. Wydaje mi się, że to byłoby zbyt banalne i skomplikowane zarazem, gdyby zależało od sił wyższych; lepiej, żeby zależało od nas samych. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-12 14:09:17 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= niewielka uwaga |
|
Sandman [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-15 02:54:49 |
Kakodaimonion entymemat Ech, miało to brzmieć mitoligicznie. Chciałem narysować mój punkt widzenia jak najbardziej obrazowo, tak, żeby był czytelny. Oczywiscie nie wierzę, że raz na jakis czas Satan bierze kija i idzie skopać Brodatemu tą mniej szlachetna cześć pleców. BTW ja nie umieszczam bóstw pomiedzy życiem a śmiercią, a śmiercią a życiem. "lepiej, żeby zależało od nas samych." Ech, kurcze ja też bym wolał, żeby śmierć zalezała ode mnie. Jak opanujesz nieśmiertelność, please, daj mi znać ;) Piszesz "Właśnie stworzyłeś nową religię. ;)" I jak? podoba się?? Normalnie w takim razie jestem prorokiem :). Jak tylko ukończysz 18lat, zapraszam w szeregi wyznawców :) |
|
ragnar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-15 13:12:05 |
Kakodaimonion entymemat > "lepiej, żeby zależało od nas samych." Ech, kurcze ja też bym wolał, żeby > śmierć zalezała ode mnie. Jak opanujesz nieśmiertelność, please, daj mi > znać ;) tak sobie Lema ostatnio czytam. konkretnie "rasa drapiezcow". i tam kilkakrotnie pisze, ze ludzkosc na szczescie nie osiagnie niesmiertelnosci. zycie wieczne musi byc nieprzecietnie nudne. na szczescie natura przypilnowala zeby zmeczenie materialu (mozgu) bralo góre nad wymienianiem organow na wciaz nowe. ragnar |
|
Sandman [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-15 14:21:09 |
Kakodaimonion entymemat Jep. Jak patrzę do okoła, to widzę dużo ludzi, którym lekarz rozmnażać powinien zabronić. Co nie zmienia faktu, że ja bym się z chęcia ponudził z ta nieśmiertelnością :) Pomysl jak grałbym na basie po 300 latach ćwiczeń, albo jakie bym miał plecy po 200 latach siłowni, albo jak w CS bym napier$%lał. Eeech. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-15 14:36:31 |
Kakodaimonion entymemat kwestia nie jest zycie dlugo, tylko zatrzymanie starzenia ciala. wyobraz sobie siebie w wieku 150 lat na silowni - przy obecnych warunkach bylbys fest zgrzybialym starcem. nawet bys nie dal rady dojsc do sztangi :] |
|
Sandman [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-21 22:35:48 |
Kakodaimonion entymemat Ojejku, normalnie nawet nie brałem pod uwagę, że nieśmiertelność nie wiąże sie z zatrzymaniem procesu starzenia. Tia... wyjatkowo paskudne by to było. Choć jako rasowe Zombie na pewno zrobiłbym furorę jako maskotka jakiegoś "szatynistycznego" zespołu :-P. Uff.. dobrze, że nie spotkałem dżina i nie wypowiedziałem pochopnie takiego życzenia. Swoja drogą: regularne uprawianie sportu spowalnia procesy starzenia. np. taki Jan Łuka. Prawie 60tka na karku, a 3/4 25latków pozazdrościłoby mu klaty :) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-21 22:47:57 |
o Dzinach z butelki > Uff.. dobrze, że nie spotkałem > dżina i nie wypowiedziałem pochopnie takiego życzenia. to by, swoja droga, bylo bardzo perfidne, gdyby wszystkie zyczenia ludzi sie spelnialy - z wszelkimi konsekwencjami z nich plynacymi (jak np rzeczone zycie wieczne) |
|
Sandman [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-21 23:39:31 |
o Dzinach z butelki Moim skromnym jak Andrzej Lepper zdaniem gdyby choć ułamek ludzkości dostał po 3 życzenia. Bardzo, ale to bardzo szybko, rasa ludzka jako taka przestała by istnieć. Ja już wolę świat, gdzie trzeba męczyc się z rytuałami, żeby nagiąć rzeczywistość. Może i wampirem z knigi A. Rice nie zostanę, ale za to jaka radocha jak już się coś uda. |
|
VIZARD [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-06-25 02:34:48 |
Kakodaimonion entymemat > W tym co napisałeś brakuje właśnie kluczowego dla mnie w powyższym > rozważaniu elementu. Energii. Domyślałem się tego ale celowo pominąłem ten wątek . Energia jest tak samo względnym pojęciem . Jabłko Newtona przyciąga ziemię czy odwrotnie ? Przyjmując że życie jest energią kreacji - smierć jest antyenergią - niekoniecznie destrukcji ale także jej brakiem . Większa energia życia wyzwala większą energię śmierci , kreacja - destrukcję. Może zyskujemy inną, ale czemu by nie mieć > możności działania na dwóch płaszczyznach naraz, w dwóch wymiarach, w > pełnym możliwym zakresie. Jest to pewna sprzeczność logiczna, owszem, ale > nieliczne są rzeczy niemożliwe. Problem dość filozoficzny . Jestem przekonany że niewielka ilość energii życia równoważy niewielką ilość "energii" śmierci . Uwalniając ogromne zasoby energi życia , uwolnimy znaczną ilość energii śmierci . Praktycznie więc wciąż posiadamy je obie i możemy wpływać na ich wielkość . Nie posiadając życia jesteśmy tym wszystkim co opisałeś wśród "walorów" śmierci /nieśmiertelny, nieskończony, niezniszczalny/. Sprzeczność logiczna ... bycie śmiertelnym i nieśmiertelnym ? Jesteśmy tacy gdyż mozemy unicestwić swoje życie lub spokojnie czekać na moment zespolenia się z martwym światem . Myślę że nie jest możliwa jednoczesność ale na pewno możliwa jest egzystencja na zasadzie świadomego mutowania się , decydowanie o swojej formie. Jestem jednak zwolennikiem poglądu równowagi tych sił . Współistnienia , jak Ty i Twoje odbicie w lustrze . Myślę że chęć połączenia tych swiatów łączyłaby się z rozbiciem tego lustra a wtedy wg teorii równowagi wraz ze zniknięciem swojego odbicia zniknałbyś sam . |
|
liquid9 [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-06-28 02:29:01 |
W ciemności światłości szukaj... ??? Od dłuższego czasu intryguje mnie pytanie, pytanie osób, które wkroczyły na ścieżkę wolności, satanistów czy indywidualistów, mniej lub bardziej niezależnych ale wolnych. Albo przynajmniej tak się określających... Pytanie o Życie i Śmierc zazwyczaj zakrawa o metafizykę. Jakakolwiek definicja napisana lub przeczytana niewiele potrafi wyjaśnic - to jak za pomocą pralki automatycznej próbowac odbierac kanały telewizyjne - jednemu na milion to się uda ;) Zdefiniowanie Życia jako Energii to już pierwszy krok do głębszego zrozumienia jego tajemnic. Bo jedną z jego największych jest śmierc, zaś określenie życia jako energi wyczerpywalnej, ograniczonej musi pociągac za sobą wiedzę dotyczącą śmierci. Jako kulminacja życia jest najbardziej wiarygodną odpowiedzią dotyczącą wyjaśnienia wszelkich jego zawiłości. Jednego możemy byc pewni - śmierc przyniesie odpowiedź ;) Na Twoje pytanie jest absurdalna odpowiedź, która nasuwa kolejne pytania. Czy śmierc jest zastąpieniem, czy też były nim narodziny? Czy życie jest rzeczywiście światłością, czy śmierc nie jest tak naprawdę światłością wobec mroków życia? I nie chodzi mi tutaj o zdefiniowanie życia jako pasma cierpienia ale zdefiniowanie rozkoszy, ekstatycznej pełni, wieczystego orgazmu lub czegokolwiek innego, co niesie ze sobą dwie definicje: błogości i wieczności? Czym tak naprawdę jest śmierc i czym jest życie? Z perspektywy śmierci, rzecz jasna... ; |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2007-07-20 23:12:30 |
Kakodaimonion entymemat > Zastanawialiście się kiedyś nad sposobem dokonania swego rodzaju > transfuzji? Nad w pełni kontrolowanym zastąpieniem energii życia przez > energię śmierci? > Właśnie tu jest cel całej idei. Zastąpienie, nie wyssanie, usunięcie, > wyniszczenie. Zastąpienie wewnętrznego światła ciemnością, życia śmiercią, > śmiertelności... > > Absurd, prawda? Może jednak jest w tej idei ziarnko prawdy, które > przynieść może niespotykane dotąd plony. Wiesz spotkalem się niedawno z teorią, że Jezus właśnie to zrobił i zmartwchwstanie było tego efektem. A z drugiej strony trzeba byloby się zastanowić czy energia życia i energia śmierci to przypadkiem nie dwa różne światy. Oczywiście zaraz ktoś mnie zbeszta, ze opisuję przypadkowe zbiegi okoliczności, ale jeżeli powiedziałbym, że byłem kiedyś na cmentarzu i odczułem pewnego rodzaju energię śmierci od każdego grobu inną i zacząłem się w nią wczuwać i zacząłem mieć wizję z obrazami życia różnych ludzi, a potem po pół godzinie wyszedłem z cmentarza z 40 stopniową gorączką, która minęla dopiero po kilku godzinach, to czy naprawdę był to zbieg okoliczności? (niech racjonaliści sobie wpiszą, że dostałem ostrego zatrucia pokarmowego, które nieomal skończyło się moim zejściem). A w ogóle z jakieś pół roku temu, miałem coś takiego, że chciałem zastępować energię życia, energią śmierci. I szczerze powiedziawszy przez większość czasu w wyniku takich działań czułem się troszeczkę rozerwany między dwoma stanami umysłu (dla lubiących magię i mistycyzm niech sobie wpiszą dwa światy). Teoretycznie rozważając, można sobie postawić pytanie czy można całkowicie zastąpić energię życia energią śmierci i nie przekroczyć pewnej bariery? A może Jezus nbył geniuszem w tej dziedzinie :P? |
|
Blood Luna [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-12 14:27:19 |
Kakodaimonion entymemat Jeśli życie i śmierć to dwie energie, a nie energia i jej brak, to przemiany powinny być dwustronne - można przechodzić z życia do śmierci i ze śmierci do życia. "Teoretycznie rozważając": myślę, że w tym przypadku to jednak nie jest takie proste, że przejdziesz na energię śmierci i wrócisz do tego samego życia - tak jak powoli tworzymy energię śmierci, tak energia życia powstaje powoli - to widzimy na co dzień (faza narodzin, dorastania itd., później starzenie się). Nie sądzę, aby możliwe było powrócenie w tej samej powłoce, stąd kwestia Jezusa wydaje mi się tu dość wątpliwa. |
|
kv!k [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-09-27 09:05:00 |
Kakodaimonion entymemat Absurd taki sam, jak bezdenny garnek złota, czy dzban wina. Wszystko musi znaleźć swój koniec w ciemności. |
|
Jainitar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-11-05 12:44:52 |
Kakodaimonion entymemat Wszystkie posty w tym temacie są ciekawe. Ale jedna rzecz zwraca moją uwagę. Dyskusja opiera się na pojeciach: życie, śmierć, energia, gdzieś przeplata się wątek boga. Tylko, że ktoś pisząc życie ma na myśli jednostkowy jego przejaw np. człowieka, a inny ktoś traktuje życie holistycznie, zbiera do kupy wszystkie jego przejawy. Śmierć jest energią czy ustaniem, wyczerpaniem energii życia? I czym jest energia? E=mc^2, tak też można: jeśli rozpędzisz się do prędkości równej kwadratowi prędkości światła to staniesz się energią? Tyle że prędzej przekształcisz się w wiązkę fotonów, a tego byśmy nie chcieli, bo wolimy ciemność, tak? :) To rozważanie o energii jest niezmiernie ciekawe, ale by nie pozostało ono niestety czczą spekulacją, musielibyśmy przyjąć jakieś podstawowe wspólne założenia. I to najlepiej słuszne założenia, bo inaczej dojdziemy do wniosków typu "jest Bóg Wielka Kanapka i jest on Bogiem Wielkim, a więc czcijmy go" |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















