| Satan.pl > Forum > Transgresja > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| holirion | 2007-07-22 - 22:09:48 | |
| Katera | 2007-07-23 - 16:19:37 | |
| Sandman | 2007-07-23 - 23:28:07 | |
| Marek | 2007-07-24 - 00:35:31 | |
| Sandman | 2007-07-24 - 16:03:01 | |
| Krasnolud | 2007-07-28 - 20:52:25 | |
| Asomvell | 2007-11-13 - 15:27:07 | |
| VIZARD | 2007-07-24 - 02:55:47 | |
| Jainitar | 2007-11-05 - 12:00:09 | |
| Kain | 2007-11-06 - 00:03:07 | |
| Sirrush | 2007-11-06 - 08:44:25 | |
| Jainitar | 2007-11-06 - 19:24:43 | |
| Sirrush | 2007-11-08 - 16:18:19 | |
| Cień | 2007-07-24 - 16:52:31 | |
| Maria Magdalena | 2007-07-24 - 20:42:39 | |
| Maksymilian | 2007-07-25 - 11:36:14 | |
| Adunakhor | 2007-07-25 - 15:43:17 | |
| Krasnolud | 2007-07-28 - 21:10:06 | |
| Michu | 2007-08-30 - 17:06:50 | |
| Adam | 2007-09-19 - 00:18:25 | |
| Wiktor | 2007-09-19 - 12:15:38 | |
| Isztar | 2007-10-12 - 17:33:39 | |
| Sol | 2007-10-23 - 04:29:48 | |
| Jainitar | 2007-11-04 - 21:35:35 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
holirion [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-22 22:09:48 |
pojęcia Niespełna dwa lata mieszkam w lesie.Na tyle na ile się da odcięty jestem od tzw. cywilizacji.Ostatnio zaważyłem jak zmieniło się moje widzenie świata przez ten czas. Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w rozwoju? |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-23 16:19:37 |
pojęcia > Ostatnio zaważyłem jak zmieniło się moje widzenie > świata przez ten czas. jakies konkrety? tak, zeby wiedziec w jakim kontekscie nalezy odpowiedziec na Twoje pytanie. > Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych > książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w > rozwoju? zamknij dziecko w komorce i wymagaj od niego rozwoju. zeby sie rozwijac musisz miec jakies wzroce, informacje, postawy, ktore ew. swiadomie mozesz odrzucic. inne przyjmujesz, inne modyfikujesz zgodnie ze swoimi potrzebami. ale klucz tkwi w wiedzy - im wiecej wiesz, tym widej masz swiadomosci, jak wiele nie wiesz ;) a to motywacja do rozwoju. |
|
Sandman [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-23 23:28:07 |
pojęcia Chociaż trudno niezgodzić się z Katerą. z drugiej jednak strony wydaje mi się, ze w rozwoju osobistym pomocne jest takie nabranie dystansu do wszystkiego. Sądzę, ze chwila spokoju pozwala man łatwiej "przetrawić" wiedzę. Ja na przykład staram się na początku każdych wakacji "odciąc" od wszystkiego. Telewizji, netu, książek, gitary czy innych ludzi. Takie kilkudziesięcio godzinne "nicnierobienie." Pseudo-medytacja; chwila na poukładanie i zaplanowanie sobie następnego roku. Szczerze polecam. |
|
Marek [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-24 00:35:31 |
pojęcia Ja próbowałem i działa, jestem taką osobą (co nie znaczy, że pustelnikiem), gdzie przebywa w towarzystwie niezbyt licznym, ale osób konkretnych i w miarę właśnie wysokim IQ. Z dobrymi ludźmi, też da odpocząć, chociaż co do nic nie robienia to jestem za, ale nic nie robienia fizycznie, bo co by się stało gdybyśmy zaczęli nic nie myśleć? |
|
Sandman [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-24 16:03:01 |
pojęcia co do nic nie robienia to jestem za, ale nic nie > robienia fizycznie, bo co by się stało gdybyśmy zaczęli nic nie myśleć? Generalnie trudno się nie zgodzić z taką fundamentalna doktryna Satanizmu, jaką jest MYŚLENIE. ale wydaje mi się, że niedoceniasz stanu nic-niemyślenia. Ten o którym ja mówiłem, to nie Zombiactwo (żreć-baby-spać) a raczej powrót do podstaw. Kojarzycie takie podstawowe ćwiczenia 'magiczne' Usiądź i się nie ruszaj. Usiądź i nic nie myśl. Napewno tak. No to teraz ręka do góry, kto zrobił je w ciągu ostatnich kilku lat? ..no właśnie. W górze widać paluchy jedynie tych, którzy właśnie zaczynają przygodę z magią (w jakiej formie by ona nie była). Moim zdaniem to wielki błąd. Skupiamy sie na dopracowaniu swojej wersji "Podwójnie-obkręconego-w-lewą-stronę-rytuału-okrótnie-wielkiego-rytuału-pentagramu-na-planie-pragawnej-szósemki" a zapominamy o podstawach. Jak byłem mały i zaczynałem swoją przygodę z Karate, to po kilku treningach pragnąłem skończyć z Tsuki(łapką prosto do przodu) i zabrać się za kopniaki. Wtedy mój Mistrz dał mi kasetę z obozu na krórym był założyciel Kyokushinkai. Zobaczyłem tam staruśkiego dziadka, który... trzepał w powietrze Tsuki. Wtedy zrozumiałem. |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-28 20:52:25 |
pojęcia > Kojarzycie takie podstawowe > ćwiczenia 'magiczne' Usiądź i się nie ruszaj. Usiądź i nic nie myśl. > Napewno tak. No to teraz ręka do góry, kto zrobił je w ciągu ostatnich > kilku lat? ..no właśnie. W górze widać paluchy jedynie tych, którzy > właśnie zaczynają przygodę z magią (w jakiej formie by ona nie była). Moim > zdaniem to wielki błąd. Skupiamy sie na dopracowaniu swojej wersji .... Kojarzę. Ostatnio robiłem je wczoraj w metrze. I ładny obrazek szlak trafił. Fakt jest faktem, że 10 lat praktyki to nie jest jeszcze osiągnięcie szczególnie imponujące ale chyba też nie jestem tym co właśnie zaczyna... |
|
Asomvell [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-11-13 15:27:07 |
pojęcia > Kojarzycie takie podstawowe > ćwiczenia 'magiczne' Usiądź i się nie ruszaj. Usiądź i nic nie myśl. > Napewno tak. No to teraz ręka do góry, kto zrobił je w ciągu ostatnich > kilku lat? ..no właśnie. W górze widać paluchy jedynie tych, którzy > właśnie zaczynają przygodę z magią (w jakiej formie by ona nie była). Moim > zdaniem to wielki błąd. Moj paluch nie nalezy do osoby jakkolwiek poczatkujacej :) Masz racje, czesto rzeczy, techniki proste wydaja sie infantylne, glupie i niepotrzebne. Porzucamy ich kontynuacje dla "powaznych rytualow". Czasem, po latach moze sie okazac, ze odkryjemy w prostej praktyce "drugie dno", madrosc nie do pojecia w poczatkowym stadium nauki. |
|
VIZARD [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-24 02:55:47 |
pojęcia Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w rozwoju? Masz we mnie sprzymierzeńca . Katera pisze o tym że trzeba mieć podstawy aby je ewentualnie odrzucić . Dla mnie "podstawy satanizmu" mają niewiele wspólnego z tym co o nim napisano . Przypuszczam również że gdybym chciał zapoznać się ze wszystkimi opisami pewnie nie starczyłoby mi zycia , a nieszczególnie mi się widzi np. dążenie do nieśmiertelności wywołane potrzebą przeczytania i poznania wszelkich źródeł które stworzył człowiek w tym temacie. Warto poczytać LaVeya aby podyskutować o jego idei , ale nie będzie to już niestety rozmowa o meritum sprawy . Wiem że przyjęcie pewnych wskazówek , obwarowanie ich murem z autorytetu autora , blokuje świetnie i nie tylko rozwój . Gdzieś przeczytałem że wiedza prowadzi do mądrości . Problem mam jedynie z tym co uważać za wiedzę - nie sugeruję się w tym przypadku zdaniem "większości" . Jeżeli posiadamy zdrowy rozsadek , własne zdanie - nie zbłądzimy , gdyż jako jedyni możemy sami przed sobą mieć pewność że się nie oszukujemy , a błędy popełnia każdy - te własne dają o wiele bardziej wartościowe doświadczenie - z poczuciem że wynikły z naszej a nie cudzej woli . pozdr Vizard p.S. pozdrów zwierzynę :) |
|
Jainitar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-11-05 12:00:09 |
pojęcia W kwestii wiedzy i mądrości, czym różni się wiedza od mądrości? Jeśli nie nakreślimy sobie zarysu tych pojęć, to będziemy mieć problem z porozumieniem. Pozwolę sobie odwołać się do Kanta i jego sądów apriorycznych i aposteriorycznych, czyli pozadoświadczalnych i postdoświadczalnych. Wszystkie sądy metafizyczne są a priori- to akurat jasne, że są pozazdoświadczalne. Sądy analityczne a priori to poprostu definicje. I nie dotykamy tu problemu takiego : Czy jak sobie zdefiniujemy pomarańczowego osła w zielone ciapki, to on istnieje, czy nie. Nie możemy orzekać o prawdziwści nieempirycznyych sądów a priori. Ale do czego zmierzam, odrzucając dorobek cywilizacyjny w postaci kupy książek, dany -nazwijmy to tak- "pustelnik" skazuje się na odrzucenie wszelkich sądów a priori. Pozbawiony jakichkolwiek definicji może tylko obserwować świat. Nie może natomiast sformuować żadnych sądów syntetycznych, a zatem nie poszerza swojej wiedzy. Chyba że przyjmuje apriorycznie jakieś pojęcia w oderwaniu od tego, co sądzi ludzkość, ale ponieważ nie może orzekać o ich prawdziwości, pozostaje w błednym kole własnego rozumu i nie osiąga większego poznania. Reasumując nadgryźlismy ciastko wiedzy pewnej i obiektywnej; Co osiągamy bez kupy książek? Czy zdobywamy w ten sposób jakąś mądrość, cokolwiek to oznacza? Kłaniam się nisko |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2007-11-06 00:03:07 |
pojęcia > Co osiągamy > bez kupy książek? Czy zdobywamy w ten sposób jakąś mądrość, cokolwiek to > oznacza? Jezeli mozna sie wtracic z trywialna uwaga, to ludzkosc juz raz odpowiedziala na te pytania, tworzac mowe/pismo/ksiazki. W pewnym sensie caly swiat jest kwestia definicji i sporow o nie. Madrym jest wiec ten, kto lawirujac miedzy definicjami potrafi wyjsc na swoje;) |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-11-06 08:44:25 |
pojęcia > W kwestii wiedzy i mądrości, czym różni się wiedza od mądrości? Jeśli nie nakreślimy sobie zarysu tych pojęć, to będziemy mieć problem z porozumieniem. * Wiedza, to informacje teoretyczne, instrukcje definicje, wyniki. * Mądrość, to teoria (zakres info)+praktyka (doświadczenie umiejętność działania)+zdolności umysłowe (np. pamięć, analiza, syntez, empatia, wyobraźnia, itp.) > Pozwolę sobie odwołać się do Kanta i jego sądów apriorycznych i aposteriorycznych, czyli pozadoświadczalnych i postdoświadczalnych. Wszystkie sądy metafizyczne są a priori- to akurat jasne, że są pozazdoświadczalne. (...) * To jeden ze sposobów opisu procesu poznawczego. Takich opisów jest wiele. Każdy zatem może sobie wybrać, który najbliżej opisuje jego sposób myślenia i postrzegania. Należy jednak wsiąść pod uwagę, że można spotkać ludzi myślących inaczej, a wówczas bez uzgodnienia wspólnych definicji, nie dojdzie się do porozumienia. > Sądy analityczne a priori to poprostu definicje. I nie dotykamy tu problemu takiego : Czy jak sobie zdefiniujemy pomarańczowego osła w zielone ciapki, to on istnieje, czy nie. * Wolę jednak to skomentować. Kiedy ma znaczenie istnienie definicji "pomarańczowego osła"? – Otóż - przecież normalne jest, że definiujemy czasami coś, czego nie ma materialnie, ale istnieje sobie tylko w naszych głowach. To straszne? Czasami pewnie tak. I co z tego? - Nic. Poza tym, że łatwiej nam o tym sobie myśleć, pisać, albo rysować, a przede wszystkim wyartykułować myśli, a w konsekwencji potrzeby. * Ludzki umysł, to nie tylko racjonalne i materialne podejście do rzeczywistości, ponieważ jak się okazuje, jest to czasami kwestia umowna (co też może przyjąć cechę obiektywności). Co więcej oprócz racjonalizmu, ludzie wciąż mają lęki, żądze, pasje, obsesje, modele i schematy, cele, które nie odnoszą się wcale do rzeczywistości materialnej. Przykład – przewidywanie – przecież zakres przewidywania nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości - bo jej jeszcze nie ma. Wciąż jednak takie myślenie wymaga od nas zakresu pojęć określających zmienne, stałe, sposób, efekt i niewiadome (nazwane jakkolwiek). > Nie możemy orzekać o prawdziwści nieempirycznyych sądów a priori. Ale do czego zmierzam, odrzucając dorobek cywilizacyjny w postaci kupy książek, dany -nazwijmy to tak- "pustelnik" skazuje się na odrzucenie wszelkich sądów a priori. Pozbawiony jakichkolwiek definicji może tylko obserwować świat(...) * Przede wszystkim, nie potrzeba książek do wyciągania wniosków, potrzebna jest do tego świadomość wewnętrzna i zewnętrzna. A prościej rzecz ujmując coś, co można zestawić lub porównać względem siebie lub innego obiektu. Skąd założenie, że pustelnik to skończony debil bez zmysłów i mózgu? I nie pisz, że czegoś nie może, bo może, jest tylko jedno ‘ale' – jak bardzo trafne są jego oceny? Ale to nic, bo najistotniejsze poznawczo jest - czy ma znaczenie dla nas ewentualne błędne założenie czy wniosek pustelnika, skoro nie uczestniczymy w jego rzeczywistości, ani on w naszej? * Uważam, że zakładając, że czyjś umysł czegoś tam nie może, jest śmieszne i ograniczające, a nawet niebezpieczne, bez względu na to czy mieszka ten ktoś w lesie z dala od cywilizacji czy też jest istotą stadną. Praktyka pokazuje, jakie skutki ma ignorancja oraz jak względne może być pojęcie błędu – przed 2000 r. większości ludzi nie przyszło do głowy, że banda talibów może nauczyć się latać, po co im to niby ma służyć(?) - a jednak...polecieli, chociaż już nie wylądowali...(życzymy im za to 72 męskich hurys w raju). * Co do książek zaś – to jedynie narzędzie ułatwiające przetwarzanie informacji – oszczędza czas, bo nie trzeba samemu przechodzić przez coś, co przeszedł autor, albo wręcz odwrotnie ponieważ mamy do czynienia z instrukcją. Są istotne, ponieważ pokazują i definiują, ale co najważniejsze z punktu poznawczego - oszczędzają też naszą pamięć. Można się jednak bez nich obejść, zależy - kto co chce osiągnąć. Książki to teoria, a w życiu bywa tak, że najwięcej się uczymy praktykując (zaś bazą do tego jest albo wola, albo przymus sytuacyjny, albo zbieg okoliczności, albo wiedza przekazana ustnie – wszak nie każdy umie czytać, nie wspominając o czytaniu ze zrozumieniem). * Pozdro |
|
Jainitar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-11-06 19:24:43 |
pojęcia Powiedzmy, że wszystko do czego doszła ludzkość to kultura. Kultura ma to do siebie, że się obiektywizuje i panuje nad ludzkością. Albo inaczej człowiek posiada zdolność myślenia wyłącznie wtedy, gdy inni ludzie nauczą go myślec. Jeszcze raz powołam się na popularne niegdyś przypadki ludzi wychowanych w izolacji. Oni nie mówili, prawdoopdobnie nie myśleli, ponieważ, mimo takich jak nasze władz poznawycz, nie posiadali jakichkolwiek kategorii poznawczych. "definiujemy czasami coś, czego nie ma materialnie, ale istnieje sobie tylko w naszych głowach" Otóż to. A więc w jaki sposób dane pojęcie jest intesubiektywnie komunikowalne? [Swoją drogą, nie chodziło mi o istnienie definicji nazwy "osioł w ciapki" lecz o jej desygnat.] Dalej: Zgadzam się - umysł to rzeczywiście nie jest podedjście racjonalne ani żadne inne, ani lęki ani żądze. To zdecydowanie nie jest umysł i głupiec tylko by zaprzeczył. Wskaż mi fragment gdzie używam słów "skończony debil bez zmysłów i mózgu" i nie nadinterpretowuj na drugi raz. Jedna najprostsza rzecz : jak nazwiesz dany przedmiot "jabłko" to ono jest jabłkiem, jak nie masz słowa "jabłko", to nie znasz tego owocu. Innymi słowy, żeby dany termin zaistniał w czyichkolwiek myślach, musi być nazwany. Albo musisz go widzieć, ale tu nie mówimy o ptaszkach i słoneczku tylko o pojęciach. A kto widział kiedyś jakieś pojecie? Co to jest świadomośc wewnętrzna i zewnętrzna? Masz na myśli samowiedzę, samoświadomość, świadomość odrębności. Użyłaś nieostrej nazwy. Wyjaśnij proszę. > * Uważam, że zakładając, że czyjś umysł czegoś tam nie może, jest śmieszne > i ograniczające, a nawet niebezpieczne, bez względu na to czy mieszka ten > ktoś w lesie z dala od cywilizacji czy też jest istotą stadną. Praktyka > pokazuje, jakie skutki ma ignorancja oraz jak względne może być pojęcie > błędu – przed 2000 r. większości ludzi nie przyszło do głowy, że > banda talibów może nauczyć się latać, po co im to niby ma służyć(?) - a > jednak...polecieli, chociaż już nie wylądowali...(życzymy im za to 72 > męskich hurys w raju). blablabla- przepraszam, że tak to nazwe, ale tu nie ma rzeczowych argumentów. Ocenę śmieszności zaałożeń zostawmy komikom. Ukłony |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-11-08 16:18:19 |
pojęcia > (...) Albo inaczej człowiek posiada zdolność myślenia wyłącznie wtedy, gdy inni ludzie nauczą go myślec. *Ale tak nie jest, więc po co tak zakładać, to ma być hipotetyczny model? Człowiek posiada zdolność już samego faktu budowy mózgu. Inni ludzie mogą (ale nie muszą) dostarczyć bodźców, nauczyć myśleć tak jak sami myślą, albo i nie. To tak samo jakby osobę niewidzącą i niesłyszącą uznać za człowieka bez mózgu, bez zdolności do myślenia. > Jeszcze raz powołam się na popularne niegdyś przypadki ludzi wychowanych w izolacji. Oni nie mówili, prawdoopdobnie nie myśleli, ponieważ, mimo takich jak nasze władz poznawycz, nie posiadali jakichkolwiek kategorii poznawczych. * Posiadali zmysły, mózg jak my, zatem z pewnością myśleli, pytanie jak i o czym? Bo można na wiele sposobów. Pamiętajmy też, że kiedy przeprowadzano te doświadczenia, wiedza na temat budowy mózgu była średnia. To, że człowiek nie mówi, nie oznacza, że nie jest świadom własnej osoby i odniesienia chociażby fizycznego względem innych obiektów. > "definiujemy czasami coś, czego nie ma materialnie, ale istnieje sobie tylko w naszych głowach" Otóż to. A więc w jaki sposób dane pojęcie jest intesubiektywnie komunikowalne? [Swoją drogą, nie chodziło mi o istnienie definicji nazwy "osioł w ciapki" lecz o jej desygnat.] * Desygnat zaistnieje, kiedy go sobie np. narysujemy, najprościej rzecz ujmując. > Wskaż mi fragment gdzie używam słów "skończony debil bez zmysłów i mózgu" i nie nadinterpretowuj na drugi raz. * Ja użyłam tego określenia. I mogę sobie interpretować tekst zgodnie z moim jego rozumieniem.. Jeśli więc z Twojego punktu widzenia jest to nadinterpretacja, to może użyłaś nie takich wyrazów. A teraz przedstawię, dlaczego tak to określiłam: * ktoś – kto: "odrzucając dorobek cywilizacyjny w postaci kupy książek, dany -nazwijmy to tak- "pustelnik" skazuje się na odrzucenie wszelkich sądów a priori. Pozbawiony jakichkolwiek definicji może tylko obserwować świat. Nie może natomiast sformuować żadnych sądów syntetycznych, a zatem nie poszerza swojej wiedzy."(To było Twoje) – jest dla mnie skończonym debilem bez zmysłów i mózgu = moja subiektywna ocena opisanej przez Ciebie osoby/fikcyjnej postaci, a nie Twoja. Chwytasz?:D Jedna najprostsza rzecz : jak nazwiesz dany przedmiot "jabłko" to ono jest jabłkiem, jak nie masz słowa "jabłko", to nie znasz tego owocu. * Ktoś może mi pokazać jabłko na rysunku, albo zdjęciu lub OPISAĆ, chyba że wykluczasz ten rodzaj poznania, nie jestem pewna. > Innymi słowy, żeby dany termin zaistniał w czyichkolwiek myślach, musi być nazwany. Albo musisz go widzieć, ale tu nie mówimy o ptaszkach i słoneczku tylko o pojęciach. A kto widział kiedyś jakieś pojecie? * Ten, kto myśli abstrakcyjnie. *Jakie pojęcia masz na myśli? >Co to jest świadomośc wewnętrzna i zewnętrzna? Masz na myśli samowiedzę, samoświadomość, świadomość odrębności. Użyłaś nieostrej nazwy. Wyjaśnij proszę. * Śiadomość wewnętrzna, czyli takie poczucie i myślenie, w wyniku którego człowiek jest w stanie sam siebie opisać, np. to jaki jest, jak się czuje, jakie ma potrzeby, w jaki sposób rozumuje (utożsamić się z własnym ciałem i myślami). Świadomość zewnętrzna – to poczucie istnienia przestrzeni i zjawisk w niej zachodzących poza ciałem/umysłem obserwatora. To tak najprościej. > blablabla- przepraszam, że tak to nazwe, ale tu nie ma rzeczowych argumentów. Ocenę śmieszności zaałożeń zostawmy komikom. * To przede wszystkim jest również moja opinia na temat przytoczonego założenia, a ponieważ mam wewnętrzne poczucie humoru, będę sobie oceniać śmieszność, kiedy sobie uznam za praktyczne albo przyjemne. Humor oraz autoironia to cecha ludzkiej inteligencji, zatem pozwól, że jej poużywam, a Ty nie musisz tego rozumieć, inni zrozumieją lub tylko ja. A co do argumentu, oto wyjaśnienie: 1 – uważanie, że czyjś umysł nie może pomyśleć w sposób, który nam nie przychodzi do głowy, jest niebezpieczny, ponieważ może się nie sprawdzić, czego konsekwencją może być śmierć. I tak oto pokazuje nam to praktyczny przykład zawalonych dwóch wież WTC. Jednym z powodów tej tragedii była niewiedza (mniejsza z tym na którym etapie), wynikająca z tego, że ktoś zignorował alternatywę cudzego rozumowania i wykorzystania samolotów prywatnych przez zamachowców do ataku na niewyobrażalna dotąd skalę. 2 – uważanie, czegoś za niemożliwe, a szczególnie w sferze ludzkich myśli – jest ograniczające, ponieważ zamyka nas na nich i alternatywy związane z ich potencjalnymi umysłowymi zdolnościami, którymi sami nie dysponujemy lub których możemy się od nauczyć. * Pozdro |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2007-07-24 16:52:31 |
pojęcia > Niespełna dwa lata mieszkam w lesie.Na tyle na ile się da odcięty jestem > od tzw. cywilizacji. *** Można zapytać ile megabitowy masz transfer? :> Masz zasięg telefonu komórkowego? Stosujesz chemiczne kosmetyki? Odzież ze sklepu? Jadasz produkty kupione tamże kupione? Jeśli tak, to nie jesteś odcięty od cywilizacji, tylko mieszkasz w urokliwym miejscu co najwyżej. :> Ostatnio zaważyłem jak zmieniło się moje widzenie > świata przez ten czas. > Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych > książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w > rozwoju? *** Ułatwiają. Umysł nasz pracuje w ten sposób, że odbierane bodźce są porównywane ze śladami pamięciowymi, czyli z nabytą wiedzą. Im tejże więcej, tym nasze zrozumienie otaczającej nas rzeczywistości lepsze. Świetnym przykładem są niektórzy użytkownicy tego forum, których ignorancja i żenujące braki w wiedzy ogólnej, pozwalają na radosne płodzenie kompletnych bzdur i farmazonów. :> |
|
Maria Magdalena [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-24 20:42:39 |
pojęcia > Niespełna dwa lata mieszkam w lesie.Na tyle na ile się da odcięty jestem > od tzw. cywilizacji.Ostatnio zaważyłem jak zmieniło się moje widzenie > świata przez ten czas. > Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych > książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w > rozwoju? Tak pół na pół mieszkałam w lesie do osiemnastego roku życia. Jako dziecko, sama spędzałam tam większość czasu. I nie byłam odcięta od cywilizacji, niezależnie od tego, czy pięć, czy dziesięć kilometrów od najbliższego słupa elektrycznego to odcięta od cywilizacji nie byłam. I w ogóle nie wierzę w tak zwane "odcięcie od świata". To tylko takie mniej lub bardziej świadome wybranie dla siebie nowego miejsca, albo okoliczność losowa... To owszem, pomaga w dostrzeżeniu pewnych rzeczy i z tego, co słyszałam w opiniach rozentuzjazmowanych takimi rozwiązaniami, pomaga przemyśleć pewne rzeczy, dostrzec to, co jest naprawdę ważne i tak dalej. Ale ja mimo wszystko wolę siedzieć w fotelu ze sztucznej skóry, trzymając nogi na puchowej poduszce, nie użerając się w miarę możliwości z moją neostradą, z wentylatorem na parapecie, kawą na biurku i z papierosem w zębach... Niezależnie od wszystkiego Ja jestem dzieckiem cywilizacji (w cudzysłowie) i na końcu świata umarłabym po ukąszeniu pierwszego lepszego komara. I niezależnie od tego, czy idąc w góry biorę ze sobą komórkę czy nie, nie czuję się od niczego odcięta... Na ile pojęcia, książki i wiadomości przeszkadzają w rozwoju... Moim zdaniem na tyle, na ile może dzięki nim zaistnieć jakikolwiek rozwój. Nie można się rozwijać bez tego. A ułatwiać też niczego nie ułatwiają. Są tylko materiałami, i to nie od nich zależy, co z nimi zrobimy, tylko od nas. No i zależy też, co rozumiemy poprzez "rozwój"... I czy rozumiemy to, że nie ma żadnych reguł jeśli chodzi o skutki... |
|
Maksymilian [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-25 11:36:14 |
pojęcia Zależy od tego jakie to książki , na jakie pytania podały ci odpowiedzi . ta ucieczka od współczesnego społeczeństwa to wyraz buntu – wobec jakich wartości ? Sam czuje niechęć wobec ludzi biernych , przeciętnych , zamkniętych w swojej epoce . Trzeba sięgać do swojej pierwotnej natury , znaleźć cechy twórcze, ta indywidualność , inność nie może przeszkadzać w odnalezieniu się w społeczeństwie ,musi je zawierać. |
|
Adunakhor [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-25 15:43:17 |
pojęcia > Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych > książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w > rozwoju? Zdecydowanie pomagają. Pod koniec czerwca byłem z grupą znajomych przez 2 tygodnie w leśnych ostępach. Zabraliśmy tylko niezbędne minimum - resztę planowaliśmy zbierać sami - a to grzyby a rośliny i owoce. I muszę przyanać że moja dość obszerna wiedza z herbologii bardzo się przydała. Nawet, przy użyciu znalezionych ziół wyleczyłem kumpelę ze sraczki. Pozdrawiam. Adunakhor |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-07-28 21:10:06 |
pojęcia > Niespełna dwa lata mieszkam w lesie.Na tyle na ile się da odcięty jestem > od tzw. cywilizacji.Ostatnio zaważyłem jak zmieniło się moje widzenie > świata przez ten czas. > Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych > książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w > rozwoju? To nie tak... i zależy o jakich książkach mówisz. Książki najcześciej nie opowiadają o abstrakcji, mówią o pewnych zestawach komplikacji realnego świata. Takie książki ani nie przeszkadzają ani nie pomagają - niosą informacje, ale nie koniecznie wiedzę. To, że teoretycznie wiem jak zbudować dom nie oznacza, ze dam sobie radę gdy będę zmuszony go zbudować. Książka z jednej strony pomoże, z drugiej może przeszkadzać dając gotowe odpowiedzi - kuszące, czekające by je podchwycic. Osobiście uważam, że nie ma znaczenia gdzie jesteś i jak bardzo się wyizolowałeś od cywilizacji - rozwój nie wynika z miejsca pobytu, ale z tego co człowiek ma w sobie. Na łonie natury łatwo zapomnieć o zgiełku zewnętrznego swiata - ale tylko dlatego, że wyciszaniu towarzyszy brak dyscypliny. Nie jest ona konieczna, przychodzi sama. Chyba, że potrafisz słuchać i stajesz się częścią głuszy - wówczas dyscyplina którą musisz posiąść koniecznie jest jeszcze większa niż w miejskim zgiełku. Tylko wiesz co? W takim śodowisku nie myśli się o książkach, nie są ci potrzebne. Potrzebna jest ci wiedza a nie informacje. Reasumując - książki na rozwój wewnętrzny zwyczajnie nie mają wpływu. Wpływ ma wiara. Osobiście np. czytam książki o magii dlatego, że interesuje mnie historia dziedziny, a nie dlatego, ze mi to pomaga w praktyce. Moich rytuałów nie ma w książkach. |
|
Michu [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-08-30 17:06:50 |
pojęcia "Uczony zna wiele książek, człowiek wykształcony - takie, które są aktualnie w modzie, mądry - wie, dlaczego żyje i co ma czynić." |
|
Adam [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-09-19 00:18:25 |
pojęcia > Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych > książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w > rozwoju? Po pierwsze - co ma piernik do wiatraka? Co ma mieszkanie w lesie do rozwoju? Rozwoju czego? Jeden mieszkając w lesie nie będzie się rozwijał z braku dostępu do kin, teatrów, piwa. Drugi w mieście będzie czuł się przytłoczony i zdezorientowany. Tak gloryfikowane przez wszystkich wycofanie ze świata i przebywanie na uboczu to nic innego jak ucieczka od problemów. Mieszkasz w lesie - i dobrze, ale nie mów, że jest to lepsze od mieszkania w mieście. Wyuczone pojęcia? Czytanie książek czasem pomaga a czasem przeszkadza. Książki dadzą Ci jakąś wiedzę ale odbiorą otwartość na sposób patrzenia na świat, którego nie ma w książkach. Przykładowo: jeśli przeczytasz tonę książek z fizyki i będziesz pod ich wpływem przekonany, że zimna fuzja jest niemożliwa to nigdy jej nie wynajdziesz. Rzeczy niemożliwych dokonują ludzie, którzy nie wiedzą, że są one niemożliwe. No i czym jest ten rozwój? Zakładając, że ciągle pracujesz nad sobą i wciąż się zmieniasz - nie wiesz, czy te zmiany są rozwojem czy wręcz przeciwnie. Wszystko zależy od perspektywy. Dla jednego np. nawrócenie na satanizm może być rozwojem a dla innego cofaniem się w rozwoju. |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2007-09-19 12:15:38 |
pojęcia > Niespełna dwa lata mieszkam w lesie.Na tyle na ile się da odcięty jestem > od tzw. cywilizacji. Jesteś pracownikiem PP Lasy Państwowe? ;> > Ostatnio zaważyłem jak zmieniło się moje widzenie > świata przez ten czas. Podobno tylko krowa nie zmienia poglądów :) > Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych > książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w > rozwoju? Zadajesz pytanie w stylu: czy to możliwe, żeby od chodzenia zdzierały się podeszwy. |
|
Isztar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-10-12 17:33:39 |
pojęcia > Niespełna dwa lata mieszkam w lesie.Na tyle na ile się da odcięty jestem > od tzw. cywilizacji.Ostatnio zaważyłem jak zmieniło się moje widzenie > świata przez ten czas. > Moje pytanie: Na ile wyuczone pojęcia,stosy przeczytanych > książek,zakodowanych wiadomości ułatwiają, a na ile przeszkadzają w > rozwoju? A ładowarkę od laptopa podłaczasz do drzewa? A sygnał internetowy przedziera sie przez leśne chaszcze bez problemu? Mtślę ze internet jest istotną częścią cywilizacji, a przecież nie jest konieczny do zycia. Słowo odcięty to w tym wypadku synonim nie kontaktujący się. To tak jakbyś powiedział ze nienawidzisz produktów mlecznych wpieprzając sałatę ze śmietaną (subtelne porównanie, nie?:P). Z Twojego pytania wnioskuję, iż tam w lesie książek nie czytujesz. Więc jezeli też nie kontaktujesz się (w co jednak nie wierze, przeciez nawet piszesz na tym forum) z ludzmi to jak Twoje poglądy mogą ulec rozbudowaniu? Oczywiscie, masz mnóstwo czasu na przemyslenia, wnioski, ale coż z tego, skoro nie mozesz ich skonfrontować z poglądami innych ludzi? Z kąd będziesz wiedział, ze są słuszne? Książki przedstawiają inny punkt widzenia, pozwalają inaczej spojrzec na swiat i rozbudowują nasze poglądy. I nie trzeba czytac stosów, wystarczy odpowiednio dobierać lektury. |
|
Sol [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-10-23 04:29:48 |
pojęcia > Z Twojego pytania wnioskuję, iż tam w lesie książek nie czytujesz. Więc > jezeli też nie kontaktujesz się (w co jednak nie wierze, przeciez nawet > piszesz na tym forum) z ludzmi to jak Twoje poglądy mogą ulec > rozbudowaniu? Wedlug Ciebie swoje poglady mozna rozwijac wylacznie przez kontakt z innymi ludzmi?A co z wgladem w samego siebie,w swoje JA,z dala od wszelakiej spolecznosci,ktora czesto Twe poglady moze wypaczyc,zwlaszcza jesli jestes podatna na zdanie ogolu. Oczywiscie, masz mnóstwo czasu na przemyslenia, wnioski, ale > coż z tego, skoro nie mozesz ich skonfrontować z poglądami innych ludzi? Z > kąd będziesz wiedział, ze są słuszne? Zawsze musisz potwierdzac swoje racje z innymi,bo sama nie jestes pewna,czy sa sluszne? Książki przedstawiają inny punkt > widzenia, pozwalają inaczej spojrzec na swiat i rozbudowują nasze poglądy. > I nie trzeba czytac stosów, wystarczy odpowiednio dobierać lektury. Z tym sie zgadzam,ksiazki bardzo rozwijaja osobowosc. Jednak budujac swoje zdanie wylacznie na podstawie wybranych lekturek,nie bedzie ono nigdy w zupelnosci Twoim wlasnym zdaniem,zbudowanym na podstawie osobistych doswiadczen. |
|
Jainitar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-11-04 21:35:35 |
pojęcia Generalnie człowiek jest istotą społeczną. Jego rozwój dokonuje sie w interakcji. Socjalizowałeś się i odwrotu nie ma. Co więcej, rozwój duchowy/mentalny/jakiś/nie napisałeś, o jakim rozwoju mówisz- też jest uwarunkowany społecznie (i kulturowo). Sposób, w jaki postrzegasz świat zależy od tego, jakie wartości i normy zinterioryzowałeś. Ponadto nie możesz niczego pojąć ze świata bez jakichkolwiek kategorii poznawczych. Istotna też jest tu rola języka. On pozwala bowiem komunikować się i przekazywać właśnie pojęcia, "zakodowane wiadomości", normy, schematy poznawcze itd. Innymi słowy to, że już tkwisz w jakimś światopoglądzie (niezależnie od Twej woli) jest punktem wyjścia. I teraz idziesz sobie do lasu i w izolacji nabierasz dystansu. Ale posługujesz się jakimiś kategoriami, żeby zrozumieć cokolwiek. I w tym sensie- im więcej wiesz, im więcej książek przeczytałeś, tym lepiej wszystk możesz zrozumieć. A jeśli chcesz się jednoczyć z naturą, to wspomnij może te nieszczęsne przypadki ludzi wychowanych w lesie, przez zwierzęta - te historie, które były tak żywo komentowane gdzieś w XIX w. To tak po krótce. P.S. zainspirowałeś się Zaratutrą Nietzschego? |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















