Satan.pl > Forum > Transgresja >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-11 - 09:21:22
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Dominiq88 2007-12-17 - 23:19:55
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Cień 2007-12-18 - 23:05:43
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-12-19 - 11:50:59
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Dominiq88 2007-12-19 - 22:32:22
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Andromeda 2007-09-11 - 09:32:40
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-12 - 08:43:48
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Lernakow 2007-09-12 - 09:29:10
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-12 - 11:26:38
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Tiss 2007-09-20 - 22:21:02
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Ultima_thulle 2007-10-22 - 19:57:22
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-10-23 - 11:43:27
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Ultima_thulle 2007-10-23 - 15:58:05
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-10-24 - 11:06:13
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Ultima_thulle 2007-10-24 - 19:11:39
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-10-25 - 11:12:29
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Ultima_thulle 2007-10-30 - 09:21:03
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-10-31 - 08:43:57
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Szatan_rotfl 2007-09-12 - 21:31:36
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-13 - 07:44:01
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Szatan_rotfl 2007-09-13 - 21:51:36
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-14 - 13:19:29
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Szatan_rotfl 2007-09-14 - 18:19:31
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-20 - 12:07:07
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Corvus 2007-09-13 - 10:54:09
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-13 - 15:04:19
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Corvus 2007-09-13 - 16:33:38
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-14 - 11:39:18
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Corvus 2007-09-14 - 15:46:52
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-20 - 09:15:54
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Corvus 2007-09-20 - 19:12:50
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-21 - 08:07:01
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Tiss 2007-09-18 - 00:49:05
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-20 - 08:55:50
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Tiss 2007-10-04 - 18:30:02
 O demonach słów kilka
M.N. Ramirez 2007-10-08 - 12:42:55
 O demonach troszkę więcej
Tiss 2007-10-08 - 18:36:51
 O demonach troszkę więcej
M.N. Ramirez 2007-10-10 - 09:54:17
 O demonach troszkę więcej
Tiss 2007-10-10 - 17:45:50
 O demonach troszkę więcej
M.N. Ramirez 2007-10-16 - 10:01:23
 O demonach troszkę więcej
Tiss 2007-10-17 - 01:59:43
 O odpowiedzialności troszkę więcej
M.N. Ramirez 2007-10-24 - 15:09:40
 O odpowiedzialności troszkę więcej
Tiss 2007-10-27 - 17:39:44
 Ostatnie kuszenie ^^
M.N. Ramirez 2007-11-22 - 13:04:26
 e, tam zaraz --ostatnie :)
Tiss 2007-12-05 - 20:38:36
 e, tam zaraz --ostatnie :)
Tiss 2007-12-05 - 20:46:31
 O odpowiedzialności troszkę więcej
Rebel 2007-12-06 - 18:04:41
 O demonach troszkę więcej
Asomvell 2007-11-14 - 00:24:01
 O demonach słów kilka
Ultima_thulle 2007-10-17 - 13:21:14
 nie anioły upadłe z nas
Tiss 2007-10-22 - 09:21:09
 nie anioły upadłe z nas
Ultima_thulle 2007-10-22 - 14:00:48
 nie anioły upadłe z nas
Tiss 2007-10-22 - 23:53:42
 nie anioły upadłe z nas
Ultima_thulle 2007-10-23 - 15:35:00
 wybór Lucyfera
Tiss 2007-10-23 - 19:36:54
 wybór Lucyfera
Ultima_thulle 2007-10-24 - 09:03:11
 wybór Lucyfera
Tiss 2007-10-27 - 17:42:29
 wybór Lucyfera
Ultima_thulle 2007-10-30 - 09:22:27
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Ultima_thulle 2007-10-17 - 13:17:21
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-10-17 - 15:43:12
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Ultima_thulle 2007-10-22 - 13:57:04
 Ktoś zawsze powinien wieść na pokuszenie
Sirrush 2007-10-25 - 11:47:23
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Ultima_thulle 2007-10-17 - 13:12:47
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Tiss 2007-10-22 - 09:15:05
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Adam 2007-09-19 - 00:38:26
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-20 - 08:30:34
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Adam 2007-10-03 - 21:41:58
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
M.N. Ramirez 2007-10-08 - 12:27:51
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Adam 2007-10-08 - 17:02:49
 Rotfl
M.N. Ramirez 2007-10-10 - 11:38:03
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
VIZARD 2007-09-24 - 01:21:38
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-24 - 07:42:21
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
VIZARD 2007-09-25 - 00:45:42
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-25 - 10:22:50
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
VIZARD 2007-09-26 - 03:02:02
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
czarna697 2007-10-01 - 00:16:01
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
VIZARD 2007-10-02 - 00:22:37
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
czarna697 2007-10-02 - 01:55:32
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
VIZARD 2007-10-05 - 02:12:05
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
czarna697 2007-10-06 - 04:13:19
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
VIZARD 2007-10-07 - 15:13:56
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-10-02 - 08:39:08
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
M.N. Ramirez 2007-10-02 - 20:08:13
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
M.N. Ramirez 2007-10-02 - 20:10:18
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
czarna697 2007-10-03 - 02:42:52
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
M.N. Ramirez 2007-10-08 - 12:11:10
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
czarna697 2007-10-08 - 15:25:56
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-30 - 22:48:59
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
VIZARD 2007-10-02 - 00:38:49
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Asomvell 2007-11-14 - 12:15:40
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
kv!k 2007-09-27 - 09:10:04
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-09-29 - 17:53:22
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
kv!k 2007-09-29 - 20:08:39
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Mandrax 2007-09-30 - 11:18:32
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
kv!k 2007-09-30 - 15:38:34
 Wypierdalac, jesli nic nie widac!
liquid9 2007-10-02 - 03:16:26
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Cień 2007-10-03 - 20:55:47
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-10-03 - 22:10:12
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Cień 2007-10-03 - 23:05:28
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Maksymilian 2007-10-03 - 22:28:12
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Czarny 2007-10-07 - 13:15:13
 Cieńka czerwona linia
M.N. Ramirez 2007-10-08 - 13:28:57
 Cieńka czerwona linia
Tiss 2007-10-08 - 18:27:14
 Cieńka czerwona linia
M.N. Ramirez 2007-10-10 - 09:30:18
 Cieńka czerwona linia
Tiss 2007-10-10 - 17:20:38
 Cieńka czerwona linia
M.N. Ramirez 2007-10-16 - 09:41:34
 Cieńka czerwona linia
Tiss 2007-10-17 - 03:04:49
 Cieńka czerwona linia
M.N. Ramirez 2007-10-24 - 14:42:24
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Krabinay 2007-10-11 - 23:04:41
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
linal 2007-10-22 - 22:06:21
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Asomvell 2007-11-14 - 12:55:07
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Angus McGregor 2007-12-01 - 23:50:12
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Sirrush 2007-12-19 - 13:37:59
 Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Angus McGregor 2007-12-19 - 16:53:13
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-11
09:21:22

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
O Mistrzowie Ciemności!


Zapraszam Was do zwierzeń na temat Mrocznych Ścieżek Oświecenia. Interesują mnie Wasze doświadczenia związane ze zgłębianiem powyższych oraz wnioski, do jakich doszliście (stan na dzisiaj).

Hasło przewodnie:
"Kiedy wejrzysz w otchłań, otchłań wejrzy również w głąb ciebie."
Friedrich N.

Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?

Pytania uzupełniające:

* Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne Katharsis'?

* Doświadczyłeś? I co się z Tobą stało...?

* Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?


* Pozdrawiam,
Sirrush
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dominiq88
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-17
23:19:55

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Odpowiem cytatem z V części Gwiezdnych Wojen , kiedy to Mistrz Yoda powiedział do Luke'a Skywalkera:"Ciemna strona mocy łatwiejsza,ciekawsza,prostsza jest.Gniew, strach i zwątpienie do niej prowadzą(...)".Ciemna strona jest prostsza,to fakt , lecz czy aby na pewno lepsza?Osiąganie celów mniejszym nakładem sił nie jest rozwiązaniem , bo dzięki temu człowiek nie rozwija się i nie osiąga satysfakcji duchowej i poczucia harmonii ze światem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-12-18
23:05:43

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Osiąganie celów mniejszym nakładem sił nie jest rozwiązaniem , bo  
> dzięki temu człowiek nie rozwija się i nie osiąga satysfakcji duchowej i  
> poczucia harmonii ze światem.

***
Tyle tylko, że wybierającym Ciemną Stronę zazwyczaj zwisa i powiewa duchowa satysfakcja i harmonia ze światem. Za to bardzo im zależy na realizacji celów.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-19
11:50:59

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Odpowiem cytatem z V części Gwiezdnych Wojen , kiedy to Mistrz Yoda  powiedział do Luke'a Skywalkera:"Ciemna strona mocy  łatwiejsza, ciekawsza, prostsza jest. Gniew, strach i zwątpienie do niej  prowadzą(...)".

* Dobre, dobre! :D  

* A teraz ja:  
"The force is with you, young Dominic88, but you are not a Jedi yet. I find your lack of faith disturbing... Never underestimate the power of the Dark Side. HA!! Don't lecture me! I see through the lies of the Jedi. I do not fear the dark side, as you do!"  

* I na koniec mój absolutny faworyt - Gen. G.: "You must realize that you are doomed!"
(w tym miejscu słychać diaboliczny śmiech, należy go sobie wyobrazić) LOL!


-----------
> Ciemna strona jest prostsza,to fakt , lecz czy aby na pewno lepsza?

* Z pewnością okazuje się z jakiś powodów lepsza dla tych, którzy się na nią decydują. Pytanie jednakże czy kryterium 'lepsze/gorsze' jest właściwe dla sensownej dyskusji w tej sprawie?


* Z poważaniem,
Sith Lord (chwilowo jako Hamsternator):>  
(Ciemna Strona, nie była dla nas łaskawa... ale już wkrótce...będziemy rządzić Galaktyką!)
LOL

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dominiq88
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-19
22:32:22

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Bardzo intrygujący cytat,nie ma co:)Nie mniej jednak , Ciemna Strona Mocy jest dużo prostszym rozwiązaniem niż obieranie trudniejszej drogi , mam tu na myśli , iż lepiej , ujmując metaforycznie , wyrąbać drzewa prowadzące na pagórek , niż kluczyć ścieżkami i wykazać sie znajomością drogi do celu.Mam nadzieję , że konkluzja jest jasna-Ciemna Strona Mocy to droga na skróty , lecz nigdy nie jest ciekawsza niż jawne podejmowanie przeciwności losu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Andromeda
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-11
09:32:40

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Jest możliwym spojrzenie w Otchłań.  

Najprostszy przykład Otchłani to wnętrze człowieka. Ilekroć ktoś mówi Ci o sobie, niejako wpuszcza Cię do swojego wnętrza. Wchodzisz coraz to głębiej, odnajdujesz rzeczy, które chcesz zobaczyć oraz takie, o których istnieniu wolałbyś nigdy się nie dowiedzieć.

Czy ta Otchłań może wejrzeć w Ciebie i w Twoje JA?

To zależy tylko od Ciebie. Możesz pokazać Tej samej Otchłani, którą poprzednio kontemplowałeś zupełnie innego siebie. Inną Otchłań swojego wnętrza.  
Możesztakże zupełnie dobrowolnie wpuścić tę Otchłań w siebie.

Wybór jest Twój.

Myślę,że każdy z nas na codzień doświadcza kontaktu z Otchłanią. Ja nie pozwoliłam nigdy, aby cokolwiek wdarło się we mnie i naruszyło mój wewnętrzny spokój.

Co do Ciemności... Nikt nigdy nie pojmie czym Ona właściwie jest. Natura człowika jest zbyt ograniczona, aby Ją pojąć. Wola czy jej brak nie mają w tym wypadku żadnego znaczenia.
Lepiej unikać tego co nas przerasta. Nie wgłębiać się w coś co może nas zniszczyć w jednej chwili.


AVE SATAN!

Z poważaniem Andromeda.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-12
08:43:48

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> (...)Ilekroć ktoś mówi Ci o sobie, niejako wpuszcza Cię do swojego wnętrza. Wchodzisz coraz to głębiej, odnajdujesz rzeczy, które chcesz zobaczyć oraz takie, o których istnieniu wolałbyś nigdy się nie dowiedzieć.  

* Hmm, to ostatnie zamieniłabym na ‘nie doświadczyć'. Dowiedzieć się, wg mnie, zawsze jest dobrze, wiedza pozwala przewidywać, a przewidywanie zwiększa szanse na przetrwanie.


> (...) To zależy tylko od Ciebie. Możesz pokazać Tej samej Otchłani, którą poprzednio kontemplowałeś zupełnie innego siebie. Inną Otchłań swojego wnętrza. Możesz także zupełnie dobrowolnie wpuścić tę Otchłań w siebie.  

* Ok. A teraz pytanie, czym jest owa Otchłań, o której piszesz powyżej, dla Ciebie? Jeśli ją wpuszczasz, to co się w niej kryje?
Dosłownie otchłań oznacza miejsce bardzo głębokie, albo coś, co jest nieograniczone, bezkresne, ogromne. W mitologii chrześcijańskiej natomiast, oznacza konkretny fragment Piekła, tzw. limbus. Interesujące w tym jest to, że ‘otchłań' może mieć tak pozytywne jak i negatywne nacechowanie. Jaka jest więc ona w przykładzie, który podałaś, Andromedo?


> Myślę, że każdy z nas na codzień doświadcza kontaktu z Otchłanią. Ja nie pozwoliłam nigdy, aby cokolwiek wdarło się we mnie i naruszyło mój wewnętrzny spokój.  

* Czyż wewnętrzny spokój nie prowadzi nas do złudnej pewności, a w konsekwencji do stagnacji?


> Co do Ciemności... Nikt nigdy nie pojmie czym Ona właściwie jest. Natura człowieka jest zbyt ograniczona, aby Ją pojąć. Wola czy jej brak nie mają w tym wypadku żadnego znaczenia.  

* Dlaczego, wg Ciebie, natura człowieka jest zbyt ograniczona aby pojąć czym jest Otchłań? Przecież to człowiek nadał nazwę temu zjawisku, a co więcej określił jego metaforyczne znaczenie. Czyż, to co nazwane nie jest do opisania i do poznania prędzej czy później?


> Lepiej unikać tego co nas przerasta. Nie wgłębiać się w coś, co może nas zniszczyć w jednej chwili.

* Dlaczego uważasz, że lepiej unikać, a nie na przykład: że lepiej się przygotowywać na konfrontację?  
Czy podążając ciemnymi ulicami bez świateł, nie poznajemy przez to bardziej siebie i swoich ograniczeń? Czyż poznanie, uświadomienie, nie przyspiesza leczenia traum?
Co Ty na to?


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lernakow
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-12
09:29:10

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> W mitologii chrześcijańskiej  
> natomiast, oznacza konkretny fragment Piekła, tzw. limbus.
>

Już nie. W tym roku zrezygnowano z tej hipotezy. Mitologia chrześcijańska - jak byłaś łaskawa to nazwać - nieustannie ewoluuje. To dopiero Otchłań!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-12
11:26:38

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
  
> Już nie. W tym roku zrezygnowano z tej hipotezy. Mitologia chrześcijańska  - jak byłaś łaskawa to nazwać - nieustannie ewoluuje. To dopiero  Otchłań!

* No i co się stanie teraz z tymi duszami?! A to podłość! I wierz tu Chrześcijanom! :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-20
22:21:02

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

>  
>  
> > Myślę, że każdy z nas na co dzień doświadcza kontaktu z Otchłanią. Ja  
> nie pozwoliłam nigdy, aby cokolwiek wdarło się we mnie i naruszyło mój  
> wewnętrzny spokój.  

  hm wnioskuję że wiele przed Tobą jeszcze być może ta Otchłań była dotychczas mało przekonująca... z drugiej strony jeśli się nie jest gotowym na konfrontację, lepiej tego nie robić.Bo zbyt wiele można stracić.. a spokój może już nie wrócić..


* Czyż wewnętrzny spokój nie prowadzi  nas do złudnej pewności, a w  
> konsekwencji do stagnacji?
>  


    a stagnacja sprawia że tracisz czujność...i kiedy nadejdzie czas konfrontacji z demonami wówczas, cóż,  "wymięka się":)
    
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-22
19:57:22

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * Dlaczego uważasz, że lepiej unikać, a nie na przykład: że lepiej się  
> przygotowywać na konfrontację?  

Bo nie należy kusić losu.

> Czy podążając ciemnymi ulicami bez świateł, nie poznajemy przez to  
> bardziej siebie i swoich ograniczeń?  
Nie, ryzykujemy tylko że się potkniemy, i zniszczymy sobie ciuch i nie daj boże zedrzemy lakier z paznokietków  


>Czyż poznanie, uświadomienie, nie przyspiesza leczenia traum?

Po raz trzeci NIE!!! czy poznanie mechaniki gwałtu i myśli gwałciciela pozwoli ci lepiej oswoić się z krzywdą, z tym że ten (cenzura autorska) taki i owaki włożył si (cenzura autorska) to tam i owam...

> Co Ty na to?
Co ty na to?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-23
11:43:27

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
* * Dlaczego uważasz, że lepiej unikać, a nie na przykład: że lepiej się przygotowywać na konfrontację?

> Bo nie należy kusić losu.  

* Frazes dla usprawiedliwienia zaniechania. A skrajna jego interpretacja to: nie należy żyć, aby nie kusić losu – absurd. Żyjąc ryzykujemy, ryzykując czasem zdobywamy, a czasem tracimy. Po to ma się rozsądek, aby jak najtrafniej ocenić własne możliwości i zyskać jak najwięcej. Metaforycznie, przechytrzyć los. Nie wchodzi się w ogień bez kombinezonu, z zamiarem wyjścia bez szwanku. A kuszenie losu – każdy z nas wykonując nieuświadomiony oddech kusi los. Chcesz powiedzieć, że ma przestać oddychać?

* Podjęcie ryzyka jest formą konfrontacji, czyli postawieniem siebie w obliczu czegoś, nie ważne czy wewnętrznie czy zewnętrznie. Unikanie nie rozwiąże problemu. Pogłębi go, kiedy to, czego nie poznaliśmy, chociażby pośrednio, zacznie ‘atakować'. Zwiększy szansę zyskania. Los jest rzeką, niektórzy próbują w niej łowić ryby za pomocą rąk, inni używają sieci, jeszcze inni łowią wędkarzy. Wiesz czemu to robią? Ponieważ przekraczanie granic leży w ludzkiej naturze. Pozostaje nam zatem jak najlepsze wykorzystanie narzędzi jakimi dysponujemy. Przy czym, ‘po trupach do celu' – nie jest optymalnym założeniem. Jest skrajnym - czyli do wykorzystania w skrajnych sytuacjach.


* * Czy podążając ciemnymi ulicami bez świateł, nie poznajemy przez to bardziej siebie i swoich ograniczeń?

> Nie, ryzykujemy tylko że się potkniemy, i zniszczymy sobie ciuch i nie daj boże zedrzemy lakier z paznokietków    

* Upadając uczymy się, że mamy ciało, a ono boli, jeśli się o nie - nie dba. Poznajemy też, co nam się podoba a co nie. A ponieważ z czasem się rozwijamy, o człowieku w ciemności, w tym i osobie samym, możemy powiedzieć znacznie więcej.


* * Czyż poznanie, uświadomienie, nie przyspiesza leczenia traum?  

> Po raz trzeci NIE!!! czy poznanie mechaniki gwałtu i myśli gwałciciela pozwoli ci lepiej oswoić się z krzywdą, z tym że ten (cenzura autorska) taki i owaki włożył si (cenzura autorska) to tam i owam...  

* Hmm, psychologowie i psychiatrzy leczą w ten sposób swoich pacjentów. Poznają mechanizmy i motywacje, a następnie szukają najlepszej opcji w przywróceniu stanu równowagi. Widzisz, poznanie odbywa się na wielu płaszczyznach. Ofiary przemocy najczęściej dochodzą do siebie, kiedy mają możliwość podzielenia się bólem z innymi, którzy doznali podobnych cierpień. To oni najlepiej wiedzą jak pomóc drugiej osobie. Zawsze najlepiej pomagamy sami sobie, ale nie zawsze wiemy jak. Czasami też rozwiązanie problemu znajduje się tam, gdzie boimy się zajrzeć.

* Poza tym, mówisz o skrajnym przypadku jakim jest gwałt – dewiacja, zbrodnia. Zatem ja również podam skrajny, istnieją ludzie, którzy za swój fetysz obrali gwałt, rola ofiary jest przez nich pożądaną. Zaiste, ludzka natura jest niezbadana.  

*To co dla jednego jest czymś niedopuszczalnym, dla innych może być zupełnie czymś odwrotnym. Moralność może w życiu pmagać, ale czasami przeszkadza nam rozumieć innych, ponieważ niestety, nakazuje nam wywyższać siebie spośród tłumu, a stojąc wyżej łatwo jest zapomnieć o fundamentach, gdyż ich już po prostu nie widać.


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-23
15:58:05

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * * Dlaczego uważasz, że lepiej unikać, a nie na przykład: że lepiej się  
> przygotowywać na konfrontację?
>  
> > Bo nie należy kusić losu.  
>  
> * Frazes dla usprawiedliwienia zaniechania. A skrajna jego interpretacja  
> to: nie należy żyć, aby nie kusić losu – absurd.  

/Lekko przeginasz by moi. Życie nie oznacza bynajmniej kuszenia Losu. Jeśli postępujemy wg. judeo-babilońskiej maksymy - "ALTASZET" - ŻYĆ UCZYĆ NIE SZKODZIĆ-  w tym momencie jedyne co może nas złego spotkać to śmierć ciała naszego, ale nasz duch pozostanie wolnym.


Żyjąc ryzykujemy,  
> ryzykując czasem zdobywamy, a czasem tracimy. Po to ma się rozsądek, aby  
> jak najtrafniej ocenić własne możliwości i zyskać jak najwięcej.

/No widzisz.. rozsądek... więc nie lepiej unikać zła niż szukać z nim zwary i przetestować czy jest się na nie gotowym??  

> Metaforycznie, przechytrzyć los. Nie wchodzi się w ogień bez kombinezonu,  
> z zamiarem wyjścia bez szwanku.  

/A po co w ogóle wchodzić? Jeśli zdarzy ci się pożar w domu, to ucieknij z niego, abyś przeżyła (metaforycznie ocaliła swoje jestestwo) a później zacznij na nowo. Niczym feniks z popiołów.


A kuszenie losu – każdy z nas  
> wykonując nieuświadomiony oddech kusi los. Chcesz powiedzieć, że ma  
> przestać oddychać?

/Ależ nie... Po pierwsze, kobiecy oddech jest aktem kuszącym.
Po drugie, Mówię tylko abyś unikała wchodzenia do komory gazowej. Po po niej jak dowodzi historia czeka gorący piec.

  
> * Podjęcie ryzyka jest formą konfrontacji, czyli postawieniem siebie w  
> obliczu czegoś, nie ważne czy wewnętrznie czy zewnętrznie. Unikanie nie  
> rozwiąże problemu. Pogłębi go, kiedy to, czego nie poznaliśmy, chociażby  
> pośrednio, zacznie ‘atakować'.  

/Jak wspomniałem wcześniej, zaatakować może jedynie twoje ciało, nie sprowadzi i nie zawładnie twoim duchem.

Zwiększy szansę zyskania. Los jest  
> rzeką, niektórzy próbują w niej łowić ryby za pomocą rąk, inni używają  
> sieci, jeszcze inni łowią wędkarzy. Wiesz czemu to robią? Ponieważ  
> przekraczanie granic leży w ludzkiej naturze.  

/No tak to nazywamy ewolucją. Piękny wykład darwinowskiej myśli.

Pozostaje nam zatem jak  
> najlepsze wykorzystanie narzędzi jakimi dysponujemy. Przy czym, ‘po  
> trupach do celu' – nie jest optymalnym założeniem. Jest skrajnym -  
> czyli do wykorzystania w skrajnych sytuacjach.

Naszym największym i najniebezpieczniejszym narzędziem jest trzymanie się własnego paradygmatu ( można to nazwać wiarą)

>  
> * * Czy podążając ciemnymi ulicami bez świateł, nie poznajemy przez to  
> bardziej siebie i swoich ograniczeń?
>  
> > Nie, ryzykujemy tylko że się potkniemy, i zniszczymy sobie ciuch i  
> nie daj boże zedrzemy lakier z paznokietków    
>  
> * Upadając uczymy się, że mamy ciało, a ono boli, jeśli się o nie - nie  
> dba. Poznajemy też, co nam się podoba a co nie. A ponieważ z czasem się  
> rozwijamy, o człowieku w ciemności, w tym i osobie samym, możemy  
> powiedzieć znacznie więcej.

/Znowu Darwin.

> * * Czyż poznanie, uświadomienie, nie przyspiesza leczenia traum?  
>  
> > Po raz trzeci NIE!!! czy poznanie mechaniki gwałtu i myśli  
> gwałciciela pozwoli ci lepiej oswoić się z krzywdą, z tym że ten (cenzura  
> autorska) taki i owaki włożył si (cenzura autorska) to tam i owam...  
>  
> * Hmm, psychologowie i psychiatrzy leczą w ten sposób swoich pacjentów.  
> Poznają mechanizmy i motywacje, a następnie szukają najlepszej opcji w  
> przywróceniu stanu równowagi. Widzisz, poznanie odbywa się na wielu  
> płaszczyznach. Ofiary przemocy najczęściej dochodzą do siebie, kiedy mają  
> możliwość podzielenia się bólem z innymi, którzy doznali podobnych  
> cierpień. To oni najlepiej wiedzą jak pomóc drugiej osobie. Zawsze  
> najlepiej pomagamy sami sobie, ale nie zawsze wiemy jak. Czasami też  
> rozwiązanie problemu znajduje się tam, gdzie boimy się zajrzeć.
>  
> * Poza tym, mówisz o skrajnym przypadku jakim jest gwałt – dewiacja,  
> zbrodnia. Zatem ja również podam skrajny, istnieją ludzie, którzy za swój  
> fetysz obrali gwałt, rola ofiary jest przez nich pożądaną. Zaiste, ludzka  
> natura jest niezbadana.  
>  
> *To co dla jednego jest czymś niedopuszczalnym, dla innych może być  
> zupełnie czymś odwrotnym. Moralność może w życiu pmagać, ale czasami  
> przeszkadza nam rozumieć innych, ponieważ niestety, nakazuje nam wywyższać  
> siebie spośród tłumu, a stojąc wyżej łatwo jest zapomnieć o fundamentach,  
> gdyż ich już po prostu nie widać.

/W czasie terapii nie leczysz się przeżyciami gwałciciela, a jedynie inni starają się powiedzieć ci dlaczego, i jak masz z tym żyć.
I nie mieszajmy tu moralność bo jest to wartość subiektywna, wypracowana przez człowieka
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-24
11:06:13

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> /Lekko przeginasz by moi. Życie nie oznacza bynajmniej kuszenia Losu. Jeśli postępujemy wg. judeo-babilońskiej maksymy - "ALTASZET" - ŻYĆ UCZYĆ NIE SZKODZIĆ-  w tym momencie jedyne co może nas złego spotkać to śmierć ciała naszego, ale nasz duch pozostanie wolnym.  

* No to się zdecyduj, co nazywasz złem? Jeśli zniszczenie ciała, to średnie zło wg mojej opinii, to naturalny porządek. Ciało samo się niszczy z biegiem czasu, nawet jeśli mu nie pomagamy. Wnioskować też można z Twojej wypowiedzi, że nie mamy wpływu na zło, które nas dotyka. A jednak to twierdzenie jest po części fałszywe. Zauważ też, że podałam interpretację skrajną. Co więcej ja tak nie uważam, to Ty stwierdziłeś, że ‘nie należy kusić losu' – zatem co innego miałeś na myśli, jeśli nie ‘bierność' w obliczu nieznanego?

* Idealistyczne maksymy są takie piękne i jednocześnie takie bezużyteczna w praktyce. Bezwarunkowe im oddanie, oznacza więcej strat niż pożytku, i to w imię czego - wolnej duszy po śmierci?! Nie da się nie krzywdzić, już sam fakt tego, że ludzie są skrajnie różni, generuje konflikt i przynosi ryzyko szkody. Co więcej, jeśli chcielibyśmy wcielić w życie tę ideę (wg owej maksymy), ludzkość długo by nie przetrwała, a przynajmniej ta łagodniejsza jej część. Czasami trzeba kogoś lub coś poświęcić, w imię kroku na przód. Babilończycy bardzo dobrze to rozumieli, dlatego zniewolili Żydów i nie tylko ich, dzięki nim stworzyli niebagatelną kulturę. Taa, za murami Bramy Niebios pośród rajskich ogrodów, zaiste łatwo było Babilończykom nie szkodzić, tylko komu, chyba własnym psom.


> /No widzisz.. rozsądek... więc nie lepiej unikać zła niż szukać z nim zwary i przetestować czy jest się na nie gotowym??  

* Zakładam, że jeśli ktoś decyduje się wejść do ciemnej piwnicy, to zapali sobie wcześniej światło. A jeśli jest na tyle głupi, żeby ryzykować bezsensowne złamanie nogi, jego problem.


> /A po co w ogóle wchodzić? Jeśli zdarzy ci się pożar w domu, to ucieknij z niego, abyś przeżyła (metaforycznie ocaliła swoje jestestwo) a później zacznij na nowo. Niczym feniks z popiołów.  

* Mnie nie pytaj, po co ktoś miałby wchodzić, ten kto się na to decyduje zabiera pobudki ze sobą i albo dostaje to co chciał, albo nie.


> /Ależ nie... Po pierwsze, kobiecy oddech jest aktem kuszącym.  
Po drugie, Mówię tylko abyś unikała wchodzenia do komory gazowej. Po po niej jak dowodzi historia czeka gorący piec.  

* Nie obrażaj mojej inteligencji, nie jestem ćmą instynktownie lecącą w stronę światła. Otchłań, dla każdego z nas ma coś innego, ponieważ każdy z nas jest inny.


> /Jak wspomniałem wcześniej, zaatakować może jedynie twoje ciało, nie sprowadzi i nie zawładnie twoim duchem.  

* A skąd ta pewność?


> Naszym największym i najniebezpieczniejszym narzędziem jest trzymanie się własnego paradygmatu ( można to nazwać wiarą)  

* Zmiana paradygmatu, może przynieść więcej, aniżeli kurczowe trzymanie się czegoś, co bezużyteczne. To sprawa rozwoju. Stagnacja nie służy nikomu. Gdyby nie zmiana paradygmatu, palilibyśmy ludzi mądrych na stosach. To co było może być piękne tylko dla tego, że miejmy nadzieję nie wróci.


>/Znowu Darwin.  

* To nie Darwin, to ja. Chociaż, zaskakujące, że doszliśmy razem do wspólnych wniosków, co więcej ja nie musiałam jechać na Galapagos. Tanio, łatwo i przyjemnie. Podziękujmy Darwinowi za złamanie paradygmatu. Ave Karol! :D:D:D


> /W czasie terapii nie leczysz się przeżyciami gwałciciela, a jedynie inni starają się powiedzieć ci dlaczego, i jak masz z tym żyć.  

* Nie posuwałabym się za daleko w ocenie tego, co tak na prawdę sprawia, że skrzywdzona osoba czuje się lepiej. Dla niektórych, może być to hipotetyczne wejście w skórę oprawcy. Poczucie władzy naprawia ego, jeśli się je odpowiednio dawkuje.


> I nie mieszajmy tu moralność bo jest to wartość subiektywna, wypracowana przez człowieka.

* Jak wszystko, obiektywizm jest umową, że zgadzamy się oprzeć nasze wnioski na definicyjnym kompromisie.


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-24
19:11:39

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Odeszliśmy trochę od głównego nurtu.

W skrócie:
Uważam że uczenie się (przygotowywanie się na przyjście nazwijmy to sobie umownie złem)wystawia nas na odstrzał, to jak wejście do piekła po książkę w której opisane jest jak zyskać moc TRONU.

Przepraszam jeśli obrażam twoją inteligencje.. nie miałem takiego zamiaru.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-25
11:12:29

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Odeszliśmy trochę od głównego nurtu.

* Wręcz przeciwnie, wbrew pozorom.

> W skrócie:
Uważam że uczenie się (przygotowywanie się na przyjście nazwijmy to sobie umownie złem)wystawia nas na odstrzał, to jak wejście do piekła po książkę w której opisane jest jak zyskać moc TRONU.

* Ok, ja natomiast posługuję się doświadczeniem. Przykład, kiedy nauczymy się kontry, bloku, również uników oraz oceny sytuacji w pozorowanej walce, nasze szanse na ocalenie życia w prawdziwej konfrontacji wzrosną. Reszta, to przypadek, a racjonalnie rzecz ujmując - to procent tego, czego nie uwględniła jedna albo druga strona.


> Przepraszam jeśli obrażam twoją inteligencje.. nie miałem takiego zamiaru.  

* Wybaczam.:) Ta rozmowa jest/była dla mnie interesująca.


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-30
09:21:03

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> > Odeszliśmy trochę od głównego nurtu.
>  
> * Wręcz przeciwnie, wbrew pozorom.
>  
> > W skrócie:
> Uważam że uczenie się (przygotowywanie się na przyjście nazwijmy to sobie  
> umownie złem)wystawia nas na odstrzał, to jak wejście do piekła po książkę  
> w której opisane jest jak zyskać moc TRONU.
>  
> * Ok, ja natomiast posługuję się doświadczeniem. Przykład, kiedy nauczymy  
> się kontry, bloku, również uników oraz oceny sytuacji w pozorowanej walce,

Właśnie o to chodzi.. nie ma walk pozorowanych...
  
> nasze szanse na ocalenie życia w prawdziwej konfrontacji wzrosną.  

Walka według nas pozorowana może okazać się starciem właściwym.

> Reszta,
> to przypadek, a racjonalnie rzecz ujmując - to procent tego, czego nie  
> uwględniła jedna albo druga strona.

A więc to nie przypadek, bo przypadek nie jest przesłanką racjonalną ;). poza tym przypradek nie istnieje. Na niewiadomą się zgodze.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-31
08:43:57

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Właśnie o to chodzi.. nie ma walk pozorowanych...

* Są, np. trening albo zabawa.


> Walka według nas pozorowana może okazać się starciem właściwym.

* Może i co z tego? Jeśli nie ma zasad, to wygrywa najlepszy. A lepiej być przegranym niż tchórzem (wg mnie oczywiście).


> A więc to nie przypadek, bo przypadek nie jest przesłanką racjonalną ;).

* A w jakim znaczeniu? Możliwości, okoliczności, sytuacji, ewentualności, okazji, sposobności, szansy, prawdopodobieństwa, wypadku, koincydencji? Jak najbardziej racjonalne, aż boli wręcz jak się patrzy. Chyba miałeś na myśli "cud"?


> poza tym przypadek nie istnieje.

* To już jest sprawa indywidualnych przekonań. Mi tego nie wmówisz. Chyba, że posługujesz się jakąś inną definicją ‘przypadku'.


> Na niewiadomą się zgodzę.

* Jak wolisz, rezultat zawsze ten sam. To czego nie znamy i nie przewidzimy, zazwyczaj wszystko partoli.


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Szatan_rotfl
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-12
21:31:36

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Jeśliby popatrzeć na to z religijno-okultystycznego punktu widzenia, to przeciwieństwem jasnej strony mocy, czyli piękna, doskonałości, wizji, wglądu etc. będzie ohydność, ułomność, ślepota i brak głębszego poznania. Oczywiście to będzie miało swoje odcienie, od doktora Mengele, poprzez kibola na sterydach, a na parkowym żulu kończąc. Ta, mroczne katharsis, mmmm... :D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-13
07:44:01

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Jeśliby popatrzeć na to z religijno-okultystycznego punktu widzenia, to przeciwieństwem jasnej strony mocy, czyli piękna, doskonałości, wizji, wglądu etc. będzie ohydność, ułomność, ślepota i brak głębszego poznania.  

* Dlaczego uważasz, że piekno, doskonałość, wgląd nie mogą być cechami 'ciemnej strony'? Czy istnieją systemowe(#) przesłanki, aby uznać to za słuszne stwierdzenie?

(#) Systemowe, czyli narzucone doktryną okultystyczną. Nie pytam o religie ponieważ w wielu, faktycznie, można odnaleźć te cechy opisujące opozycyjne tendencje.
  
> Ta, mroczne katharsis, mmmm... :D

* No co?! :p


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Szatan_rotfl
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-13
21:51:36

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * Dlaczego uważasz, że piekno, doskonałość, wgląd nie mogą być cechami  
> 'ciemnej strony'?

Z definicji, na zasadzie przeciwności. Jasna strona mocy/oświecenie itp. to rzeczy piękne, wzniosłe, doskonałe. Ciemna strona mocy to gra w przeciwną stronę. Upadek taki.

> Czy istnieją systemowe(#) przesłanki, aby uznać to za  
> słuszne stwierdzenie?
>  
> (#) Systemowe, czyli narzucone doktryną okultystyczną. Nie pytam o religie  
> ponieważ w wielu, faktycznie, można odnaleźć te cechy opisujące opozycyjne  
> tendencje.

Ja religii z okultyzmem bym za bardzo nie rozdzielał. Praktyka religijna czy okultystyczna to w zasadzie to samo. Jeśli się praktykuje. Taka thelema powszechie uznawana jest za system okultystyczny, zen za religię. A w praktyce rozchodzi się o dokładnie to samo (poszerzanie percepcji i inne takie).

I teraz: znasz kogoś kto praktykuje upadek (fizyczny, emocjonalny, umysłowy itp) i jest, mówiąc w skrócie, zajebisty? :>

> * No co?! :p

No nic, nic. Tylko się śmieje bo to byłby durny pomysł, staczać się i jeszcze sobie wkręcać że to rozwój ;)

> * Pozdro

pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-14
13:19:29

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
** Dlaczego uważasz, że piękno, doskonałość, wgląd nie mogą być cechami 'ciemnej strony'?  
> Z definicji, na zasadzie przeciwności. Jasna strona mocy/oświecenie itp. to rzeczy piękne, wzniosłe, doskonałe. Ciemna strona mocy to gra w przeciwną stronę. Upadek taki.  

* Przeciwstawność jest cechą logiki, a logika nie rządzi gustem, zmysłami czy zdolnością oceny (co najwyżej może mieć wpływ na jej wynik, ale przecież nie musi). Poza tym upadek jest określeniem, które opisuje ‘ciemną stronę' z punktu widzenia religijnego. Inne aspekty nie są tak jednoznaczne i dogmatyczne.


> Ja religii z okultyzmem bym za bardzo nie rozdzielał. Praktyka religijna czy okultystyczna to w zasadzie to samo. Jeśli się praktykuje. Taka thelema powszechnie uznawana jest za system okultystyczny, zen za religię. A w praktyce rozchodzi się o dokładnie to samo (poszerzanie percepcji i inne takie).  

* W jednym mają cechę wspólną, opierają się na wierze. Istnieje istotna różnica, dlaczego jedno i drugie nie jest jednak tym samym. Przede wszystkim celem większości religii jest zbawienie, okultyści zaś mają owo zbawienie (zazwyczaj) gdzieś, ich cele są zupełnie inne. Doktryna i metody to najistotniejsza kwestia rozróżniająca jedno od drugiego, pomimo tego, że czasem mogą wystąpić punkty wspólne. A zen, to akurat nieidealny przykład, ponieważ jedni uznają go za nurt religijny, a inni za filozoficzny. Nie bez przyczyny.


> I teraz: znasz kogoś kto praktykuje upadek (fizyczny, emocjonalny, umysłowy itp) i jest, mówiąc w skrócie, zajebisty? :>  

* Owszem znam, jeśli wezmę pod uwagę Twoją definicję upadku. Widzisz, kwestia gustu i wygody, kto, co lubi i co się komu podoba. Ty nie musisz znać ani lubić takich osób, ale to nie oznacza, że inni postępują tak jak Ty.


> Tylko się śmieje bo to byłby durny pomysł, staczać się i jeszcze sobie wkręcać że to rozwój ;)  

* Ok, pośmialiśmy się, ale Twoja subiektywna opinia nie wnosi absolutnie nic konstruktywnego, poza tym, że mówi wiele o Tobie, co jest i tak (bez urazy) bezużyteczne w tym akurat temacie.:]



* Pozdro  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Szatan_rotfl
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-14
18:19:31

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * Przeciwstawność jest cechą logiki, a logika nie rządzi gustem, zmysłami  
> czy zdolnością oceny (co najwyżej może mieć wpływ na jej wynik, ale  
> przecież nie musi). Poza tym upadek jest określeniem, które opisuje  
> ‘ciemną stronę' z punktu widzenia religijnego. Inne aspekty nie są  
> tak jednoznaczne i dogmatyczne.

Pijesz do tego, że każdy chce siebie dobrze sprzedać? To przecież nic nowego. Czy jak zrobię dobrą reklamę wokół zepsutego telewizora to telewizor zrobi się mniej zepsuty?

> * W jednym mają cechę wspólną, opierają się na wierze. Istnieje istotna  
> różnica, dlaczego jedno i drugie nie jest jednak tym samym. Przede  
> wszystkim celem większości religii jest zbawienie, okultyści zaś mają owo  
> zbawienie (zazwyczaj) gdzieś, ich cele są zupełnie inne.

Brzydki manewr. Piszesz najpierw, że religie są jakieś, a potem nie odnosisz tego do okultyzmu tylko piszesz o jego wyznawcach. Zdecyduj się, albo piszemy o systemach, albo o ludziach. BTW gwaratuję Ci, że przeciętny polski katol ma wyjebane na zbawienie. Chciałby wiecznie chlać, ruchać i siedzieć na dupie przed telewizorem. A to się kłóci z doktryną katolicką:) Tyle o wyznawcach.

Okultyści też są różni. I różne są okultyzmy. Takie nastawione na zbawienie (pomyśl jakie i czy zakładają np. gwałt, mord itp.) i takie nastawione na napędzanie egoistycznych zachcianek (haha, ale będę potężny i zajebisty, przywołam wszystkie książęta piekieł i wybiję tych co się ze mnie śmiali w podstawówce ROTFL). To odróżnia czerń od bieli.

> Doktryna i metody  
> to najistotniejsza kwestia rozróżniająca jedno od drugiego, pomimo tego,  
> że czasem mogą wystąpić punkty wspólne. A zen, to akurat nieidealny  
> przykład, ponieważ jedni uznają go za nurt religijny, a inni za  
> filozoficzny. Nie bez przyczyny.

Za nurt filozoficzny uważają go pewnie jacyś intelektualiści, którym się zen podoba, ale niespecjalnie im się chce go praktykować.

> * Owszem znam, jeśli wezmę pod uwagę Twoją definicję upadku.

Czyli jest brzydki, głupi i nie idzie się z nim dogadać i jest zajebisty. Dobrze rozumuję?

> Widzisz,  
> kwestia gustu i wygody, kto, co lubi i co się komu podoba. Ty nie musisz  
> znać ani lubić takich osób, ale to nie oznacza, że inni postępują tak jak  
> Ty.

Nie no jasne, żul ma przyjaciół-żuli. Zajebistych LOL.

> * Ok, pośmialiśmy się, ale Twoja subiektywna opinia nie wnosi absolutnie  
> nic konstruktywnego, poza tym, że mówi wiele o Tobie, co jest i tak (bez  
> urazy) bezużyteczne w tym akurat temacie.:]

A co mówi?:)

> * Pozdro  

pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-20
12:07:07

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
** (...) upadek jest określeniem, które opisuje ‘ciemną stronę' z punktu widzenia religijnego. Inne aspekty nie są tak jednoznaczne i dogmatyczne.  

> Pijesz do tego, że każdy chce siebie dobrze sprzedać? To przecież nic nowego. Czy jak zrobię dobrą reklamę wokół zepsutego telewizora to telewizor zrobi się mniej zepsuty?  

* Nie. Chociaż wartość zepsutego telewizora dzięki reklamie może wzrosnąć. Ktoś przecież może potrzebować takiego unikatowego egzemplarza. Tak czy inaczej, ten przykład jest absurdalny, ponieważ wciąż obracamy się w obrębie kategorii dobra i zła. Podtrzymuję więc swoje stanowisko.


> Brzydki manewr. Piszesz najpierw, że religie są jakieś, a potem nie odnosisz tego do okultyzmu tylko piszesz o jego wyznawcach. (...)

* Zwracasz uwagę na szczegóły, które nie mają wpływu na sedno sprawy. Zastanów się, dlaczego istnieje definicja religii i dlaczego istnieje definicja okultyzmu. Ja tego nie wymyśliłam i używam tych określeń niezamiennie. Tak już jest, że w miarę rozwoju ludzkiej myśli, istnieje potrzeba oddzielania pewnych zjawisk, które kiedyś mogły uchodzić za tożsame, ale dziś nie. Nie wykluczam punktów stycznych, ale tam gdzie jest wyraźna różnica, nie będę jej lekceważyła.


> Okultyści też są różni. I różne są okultyzmy. Takie nastawione na zbawienie (pomyśl jakie i czy zakładają np. gwałt, mord itp.) i takie nastawione na napędzanie egoistycznych zachcianek (haha, ale będę potężny i zajebisty, przywołam wszystkie książęta piekieł i wybiję tych co się ze mnie śmiali w podstawówce ROTFL). To odróżnia czerń od bieli.  

* Oba wymienione nastawienia są tożsame, jak dla mnie. Nie widzę różnicy. Jeśli uda Ci się pokazać mi ją, przekonać mnie, uznam Twoją rację.

* Tymczasem mam pytanie:
* Co, wg ciebie, dokładnie odróżnia czerń od bieli czyli hmm, dobro od zła (bo o to Ci chyba chodzi)? Kiedy spotykasz miłą i sympatyczną osobę, skąd wiesz czy jest dobra czy zła? Jak, po czym to poznasz? Jakimi kategoriami oceny będziesz się kierował? Czyż nie wiesz, że ‘mrok' czai się poza ‘światłem', poza tym, co widać? Pozerstwo to nie zło, to głupota, mająca co najwyżej przykre konsekwencje.


> Za nurt filozoficzny uważają go pewnie jacyś intelektualiści, którym się zen podoba, ale niespecjalnie im się chce go praktykować.  

* A jednak. :D


> A co mówi?:)  

* Że lekceważysz temat. :]



* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-09-13
10:54:09

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> O Mistrzowie Ciemności!

Znowu na starcie próbujesz mnie udobruchać. I jak tu Cię nie lubić ^^  
  
> Zapraszam Was do zwierzeń na temat Mrocznych Ścieżek Oświecenia.  
> Interesują mnie Wasze doświadczenia związane ze zgłębianiem powyższych  
> oraz wnioski, do jakich doszliście (stan na dzisiaj).

Czasem sam nie wiem czy w ogóle doszedłem do jakichkolwiek wniosków. Innym razem bywam przekonany że owszem. Sam nie wiem.  
  
> Hasło przewodnie:
> "Kiedy wejrzysz w otchłań, otchłań wejrzy również w głąb ciebie."
> Friedrich N.

Chryste, dzięki kilku tysiącom horrorów kategorii ź i kiepskich gier komputerowych, rozpoczynających się od tego cytatu, te słowa stały się tandetne.

> Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?

Nie, nie ma takiej możliwości. Akcja bezwzględnie wymaga reakcji. Oczywiście jeśli owa Otchłań jest bytem świadomym. Jeśli nie, reakcja może przybrać inną formę, być może znacznie gorszą dla 'spoglądającego'.

> * Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne  
> Katharsis'?

Sądzę że w pewnym sensie tak, choć być może wymyka się ono definicji samego słowa.
  
> * Doświadczyłeś? I co się z Tobą stało...?

Doświadczyłem. I zostałem satanistą.

> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?

By żyć pełnią życia nie wystarczy zgłębić jego 'jasną stronę'. W trakcie mojego, jak to ujęłaś, 'mrocznego katharsis' poznałem to kolejne ze znaczeń sentencji 'homo sum, humani nihil a me alienum puto'. Chcę być człowiekiem, nie tylko nędzną połówką człowieka.
  
> * Pozdrawiam,
> Sirrush

Pzdr.
Marcin
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-13
15:04:19

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
* :D

> Czasem sam nie wiem czy w ogóle doszedłem do jakichkolwiek wniosków. Innym razem bywam przekonany że owszem. Sam nie wiem.

* Wiesz, wiesz, ale chcesz, żebym Cię prosiła.
:P


> Ccsss** (Jak Ty piszesz?!!), dzięki kilku tysiącom horrorów kategorii ź i kiepskich gier komputerowych, rozpoczynających się od tego cytatu, te słowa stały się tandetne.  

* Ja mam oprócz tego jeszcze jeden fajny cytat F. N'a i zawsze, kiedy je widzę przychodzą mi do czerepu dziwne myśli...np. władza n/światem...i inne.
Eee, mniejsza z tym. :D


** Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (...)
> (...) Jeśli nie, reakcja może przybrać inną formę, być może znacznie gorszą dla 'spoglądającego'.  

* Personifikacje bywają podniecające, tak na marginesie. A co do reakcji, co masz na myśli pisząc - gorsze (jeśli już rozkładamy to na czynniki psychologiczne)?


** Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne Katharsis'?  
> Sądzę że w pewnym sensie tak, choć być może wymyka się ono definicji samego słowa.

* Jak byś to opisał?


** Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?  
> By żyć pełnią życia nie wystarczy zgłębić jego 'jasną stronę'(...). Chcę być człowiekiem, nie tylko nędzną połówką człowieka.

* Zatem, wg Ciebie, nie wystarczy uczyć się i poznawać dobro. Poznanie jednostronne danego zjawiska generuje ułomne wnioski. Czy tak?
Poznanie, określmy je, minimum dwustronne, prowadzi do szerszego zrozumienia. I tak dochodzimy do relatywizmu. Relatywizmu, z którym nie każdy może sobie poradzić...
Otchłań znaczeń. Hmm, ciekawe.


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-09-13
16:33:38

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * Wiesz, wiesz, ale chcesz, żebym Cię prosiła.
> :P

Nie, naprawdę nie wiem. Ale mimo wszystko możesz prosić ^^  
  
> * Ja mam oprócz tego jeszcze jeden fajny cytat F. N'a i zawsze, kiedy je  
> widzę przychodzą mi do czerepu dziwne myśli...np. władza n/światem...i  
> inne.
> Eee, mniejsza z tym. :D

Mi władza nad światem nieodmiennie kojarzy się tylko z pinkim i mózgiem ^^  
  
> * Personifikacje bywają podniecające, tak na marginesie. A co do reakcji,  
> co masz na myśli pisząc - gorsze (jeśli już rozkładamy to na czynniki  
> psychologiczne)?

Taka Otchłań w przypadku gdy jest bytem świadomym pochodzi bezpośrednio od naszej świadomości, z nas samych i jesteśmy w stanie w pewnym stopniu sprawować nad nią kontrolę. Ta bezosobowa może pochodzić z zewnątrz- ze znacznie lepiej ukrytych zakamarków jaźni pozostających poza sferą wpływu świadomej części naszego umysłu, dlatego jest imho bardziej niebezpieczna, bo nieokiełznana i 'nieokiełznawalna', że się tak wyrażę.  

> * Jak byś to opisał?

Bardziej jako oświecenia, uświadomienie, raczej nie oczyszczenie.  
  
> * Zatem, wg Ciebie, nie wystarczy uczyć się i poznawać dobro. Poznanie  
> jednostronne danego zjawiska generuje ułomne wnioski. Czy tak?

Tak. Dodatkowo by żyć pełnią życia trzeba akceptować wszelkie jego przejawy, czyż nie?

> Poznanie, określmy je, minimum dwustronne, prowadzi do szerszego  
> zrozumienia. I tak dochodzimy do relatywizmu. Relatywizmu, z którym nie  
> każdy może sobie poradzić...

Jeśli nauczymy się łączyć to co zdobyte po obu stronach rzeki być może relatywizm okaże się w tym przypadku zjawiskiem przelootnym?

> Otchłań znaczeń. Hmm, ciekawe.
>  
>  
> * Pozdro

Pzdr.
Marcin
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-14
11:39:18

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Taka Otchłań w przypadku, gdy jest bytem świadomym pochodzi bezpośrednio od naszej świadomości, z nas samych i jesteśmy w stanie w pewnym stopniu sprawować nad nią kontrolę.

* Jestem w stanie sobie wyobrazić, że taki byt karmiłby się wówczas naszą wiarą, to z kolei faktycznie dawałoby nam przynajmniej wrażenie kontroli.


> Ta bezosobowa może pochodzić z zewnątrz- ze znacznie lepiej ukrytych zakamarków jaźni pozostających poza sferą wpływu świadomej części naszego umysłu, dlatego jest imho bardziej niebezpieczna, bo nieokiełznana i 'nieokiełznawalna', że się tak wyrażę.

* Poza sferą świadomości, a więc poza możliwością jej oceny. Brak możliwości oceny powoduje, że niemożliwe jest zrównoważenie i dostosowanie reakcji. Tym samym stają się one wyolbrzymione i skrajne – nie do okiełznania. Nadążam?

* Wniosek: gorsze (?) są te reakcje, których nie możemy kontrolować, a więc skrajne, nie polepszają one naszych szans na przetrwanie ani też nie są korzystne, mogą wszakże wpędzić w obłęd, ale mimo to ważne jest aby mieć świadomość ich istnienia. Wgląd w ‘otchłań' może przynieść zatem wskazówki, jak jej nie ulec.


> Bardziej jako oświecenia, uświadomienie, raczej nie oczyszczenie.

* Zaiste, ciekawa uwaga, jakiś czas temu rozmawialiśmy o tym z Ramirezem. Stwierdził on mianowicie, że ,określmy to - ‘Mroczne Oświecenie' jest oksymoronem, ponieważ coś co jest zaprzeczeniem Światła (metaforycznie - symbolem jakiś tam wartości propagujących rozwój duchowy) nie może być transcendentalne (w znaczeniu wchodzenia na wyższy poziom), a wręcz odwrotnie?
Ciekawi mnie Twoje zdanie na ten pogląd, bo mnie przyznam się, zastanowiło takie ujęcie problemu.


> Dodatkowo by żyć pełnią życia trzeba akceptować wszelkie jego przejawy, czyż nie?  

* Owszem.


> Jeśli nauczymy się łączyć to co zdobyte po obu stronach rzeki być może relatywizm okaże się w tym przypadku zjawiskiem przelotnym?  

* Może, osobiście mam w sobie dylemat czy iść w stronę ugruntowania własnej perspektywy poznawczej na podstawie puzzli informacji dostarczanych przez najróżniejsze czynniki zewnętrzne (w tym ludzi)? Czy też wręcz odwrotnie, problemy (poznawcze) oceniać doraźnie, relatywnie, nie przejmując się błędami i chwilowym brakiem węższego czy szerszego spojrzenia, ponieważ wielowymiarowe poznanie i tak przychodzi z czasem, przynosząc często wnioski zgoła odmienne, od tych pierwszych, a i nawet totalnie bezużyteczne.

* Jedno co zauważyłam, relatywizm poznawczy zmniejsza ekscytację osiągnięciem. Możesz w jednej chwili wyciągnąć dziesięć wniosków, a i tak nie wiesz co z nimi dalej zrobić.



* Pozdro  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-09-14
15:46:52

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Nadążam?

A nie? ^^
  
> Ciekawi mnie Twoje zdanie na ten pogląd, bo mnie przyznam się, zastanowiło  
> takie ujęcie problemu.

Kluczem w moim pojmowaniu tej kwestii jest wielokierunkowość owego wzrastania. Szczeble mojej drabiny buduję z różnych materiałów, z których niektóre zdają się nawzajem siebie wykluczać a w istocie uzupełniają się i nadają konstrukcji stabilność. Co więcej w kwestii czysto językowej i symbolicznej- odrzucam pojęcie "wzrastania w stronę światła" czy też "opadania w mrok" na rzecz wzrastania w stronę, czy raczej nawet w stronY pewnego bardzo tu szeroko pojętego złotego środka przy użyciu jednego i drugiego oraz wielu innych mniej sprecyzowanych, bardziej osobistych i prywatnie-symbolicznych ścieżek.
  
> * Jedno co zauważyłam, relatywizm poznawczy zmniejsza ekscytację  
> osiągnięciem. Możesz w jednej chwili wyciągnąć dziesięć wniosków, a i tak  
> nie wiesz co z nimi dalej zrobić.

Zbyt entuzjastyczny relatywizm w ogóle uniemożliwia imho jakiekolwiek poznanie. Podobnie jak absolutyzm.
  
> * Pozdro  

Pzdr.
Marcin
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-20
09:15:54

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Kluczem w moim pojmowaniu tej kwestii jest wielokierunkowość owego wzrastania. (...)

* Czytając to, mam wrażenie, jakbym otarła się o coś znajomego, chociaż nie śmiem przyznać nic więcej. To wszakże wyrazy, a widzieć nie znaczy poznać.

* Doświadczam, że kiedy osobista Ścieżka staje się dla nas samych wyrazista, przestaje być niestety równie klarowna dla innych. Ale mimo to, nadal można wyrazić jej sedno symbolem. Mógłbyś?


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-09-20
19:12:50

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * Doświadczam, że kiedy osobista Ścieżka staje się dla nas samych  
> wyrazista, przestaje być niestety równie klarowna dla innych. Ale mimo to,  
> nadal można wyrazić jej sedno symbolem. Mógłbyś?

Ależ proszę- moją Ścieżką jest Szatan. Tak, wiem że zamotałem, ale mam nadzieję że zrozumiesz.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-21
08:07:01

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Ależ proszę- moją Ścieżką jest Szatan. Tak, wiem że zamotałem, ale mam nadzieję że zrozumiesz.  

* Tak rozumiem, mamy wiele wspólnego, pomimo tego, że symbolem mojej Ścieżki jest Cień.


* Wspomniałeś wcześniej o możliwości sprawowania kontroli nad 'wewnętrznym aspektem Otchłani' - mógłbyś rozwinąć tę myśl?


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-18
00:49:05

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

>  
> Hasło przewodnie:
> "Kiedy wejrzysz w otchłań, otchłań wejrzy również w głąb ciebie."
> Friedrich N.
>  
> Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?


nie sądzę by dało się tego uniknąć... Nawet jeśli nie wejrzy w Ciebie, to przejrzy się w Tobie, czymkolwiek jest.... Nietzsche trafił w sedno.
Podpisuję się pod tym, nawet jeśli nie mogę się nazwać Mistrzynią Ciemności:)


>  
> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?


a w zasadzie- czym jest Ciemność? jeśli tylko brakiem światła...
to może być tak jak z ciemnym pokojem w dzieciństwie...chcę tam wejść  
ponieważ umieram z ciekawości czy zamieszkują go demony...

z drugiej strony wielu może powie celem jest poznanie siebie:)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-20
08:55:50

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
* Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?

> nie sądzę by dało się tego uniknąć... Nawet jeśli nie wejrzy w Ciebie, to przejrzy się w Tobie, czymkolwiek jest. (...)  

* Ale dlaczego, skąd to przekonanie? A może jesteśmy dla Ciemności niczym tarcze, jedynie przejrzeć się może w naszych oczach i nic poza tym, gdy my - możemy dostrzec jej sedno – brak światła, zagadka dla odważnych albo przynęta dla głupich.


* Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?  

> a w zasadzie- czym jest Ciemność? jeśli tylko brakiem światła... to może być tak jak z ciemnym pokojem w dzieciństwie...chcę tam wejść ponieważ umieram z ciekawości czy zamieszkują go demony...  

* A jeśli tak, czyżbyś wierzyła, że Cię zechcą? Co masz w sobie takiego, co mogłoby powstrzymać je przed zabiciem Twego ciała i porwaniem duszy na wieczne cierpienie, które jest wszak ich pokarmem, podobnie jak pycha, hmm?


> z drugiej strony wielu może powie celem jest poznanie siebie:)

* Taa, to ta łagodniejsza wersja, prawda? ;)


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-04
18:30:02

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
  
> > nie sądzę by dało się tego uniknąć... Nawet jeśli nie wejrzy w  
> Ciebie, to przejrzy się w Tobie, czymkolwiek jest. (...)  
>  
> * Ale dlaczego, skąd to przekonanie? A może jesteśmy dla Ciemności niczym  
> tarcze, jedynie przejrzeć się może w naszych oczach i nic poza tym, gdy my  
> - możemy dostrzec jej sedno – brak światła, zagadka dla odważnych  
> albo przynęta dla głupich.
>  

   Mój instynkt mi podpowiada:)że ona jednak zawsze w Nas się przejrzy, nawet odbijając sie w naszych źrenicach, rzeźbi w nich swoj obraz.
    
    
    
>  
> > a w zasadzie- czym jest Ciemność? jeśli tylko brakiem światła... to  
> może być tak jak z ciemnym pokojem w dzieciństwie...chcę tam wejść  
> ponieważ umieram z ciekawości czy zamieszkują go demony...  
>  
> * A jeśli tak, czyżbyś wierzyła, że Cię zechcą?


   one zawsze chcą:(tylko czekają za progiem by się trochę wychylić i zerknąć na nie z ciekawością:)
   najpierw kuszą i łechcą opcją że to Ty będziesz tą Panną , która je oswoi, a potem one poskramiają  
   Ciebie, powolutku, krok po kroku , mile polechtana tym że dopuściły Ciebie tak blisko i że uchylają rąbka odwiecznych, mrocznych tajemnic


Co masz w sobie takiego,  
> co mogłoby powstrzymać je przed zabiciem Twego ciała i porwaniem duszy na  
> wieczne cierpienie, które jest wszak ich pokarmem, podobnie jak pycha,  
> hmm?

    
      pychy u mnie dostatek:(

     Ale słusznie postrzegasz sprawę - tylko bezwarunkowe uznanie  
ich prawdy i przyjęcie ich za swoją może uchronić człeka przed innymi przykrymi konsekwencjami, które raczyłaś wymienić powyżej
:)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-08
12:42:55

O demonach słów kilka
> Mój instynkt mi podpowiada że ona jednak zawsze w Nas się przejrzy, nawet
> odbijając sie w naszych źrenicach, rzeźbi w nich swoj obraz.  

Zaciekawiłaś mnie, Tiss. W Tobie odcisnęła Siebie ?    
    
      
> one zawsze chcą:(tylko czekają za progiem by się trochę wychylić i zerknąć
> na nie z ciekawością:)  

Nie zawsze.


> Ale słusznie postrzegasz sprawę - tylko bezwarunkowe uznanie  
> ich prawdy i przyjęcie ich za swoją może uchronić człeka przed innymi
> przykrymi konsekwencjami, które raczyłaś wymienić powyżej  

I ponownie się nie zgodzę, takie rozwiązanie prowadzi w prostej linii do Upadku, korupcji. Po spirali na sam dół.

Ode Złego chroni Dobro.  
Albo Większe Zło ^^
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-08
18:36:51

O demonach troszkę więcej

>  
> Zaciekawiłaś mnie, Tiss. W Tobie odcisnęła Siebie ?  


  przeczytaj mój odpis na Twoją wypowiedź powyzej
  
  
    
>      
>        
> > one zawsze chcą:(tylko czekają za progiem by się trochę wychylić i  
> zerknąć
> > na nie z ciekawością:)  
>  
> Nie zawsze.


  masz rację pchamy się im na spotkanie sami  
  może powinnam napisać że chcą szczególnie pewne typy osobowości
   -niewinne umysły-  
(naiwne?:)...tych, którzy mają czyste spojrzenie , otwartość, entuzjazm, chęć doświadczenia (często "prawdy"), chęc przemiany świata lub tylko siebie..  



> I ponownie się nie zgodzę, takie rozwiązanie prowadzi w prostej linii do  
> Upadku, korupcji. Po spirali na sam dół.

  
   zbyt dziarsko to stwierdziłam,  
zgodzę się z Twoją uwagą  


  
> Ode Złego chroni Dobro.  
> Albo Większe Zło ^^


racja -  
ale za cienką czerwona linią bardzo trudno to dobro wydobyć

zostaje tylko druga opcja.Większe Zło
Wtedy się właśnie rzeźbi obraz w źrenicy  
  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-10
09:54:17

O demonach troszkę więcej

>> Zaciekawiłaś mnie, Tiss. W Tobie odcisnęła Siebie ?  
>
> przeczytaj mój odpis na Twoją wypowiedź powyżej

Przeczytałem. Rozumiem, że tak, odcisnęła.  
    
    
>>> one zawsze chcą:(tylko czekają za progiem by się trochę wychylić i  
>>> zerknąć na nie z ciekawością:)  
>  
>> Nie zawsze.  
>
> masz rację pchamy się im na spotkanie sami  

Bardzo często tak.  
Choć czasem one przychodzą pierwsze, same i zupełnie nieproszone. Niektórzy nazywają to powołaniem.


>  może powinnam napisać że chcą szczególnie pewne typy osobowości  
>   -niewinne umysły-  
> (naiwne?:)...tych, którzy mają czyste spojrzenie , otwartość, entuzjazm,
> chęć doświadczenia (często > "prawdy"), chęc przemiany świata lub tylko
> siebie..    

Daque, chcą tych, których można wykorzystać.  

Jeżeli postrzegasz je, one na pewno widzą Ciebie. Stajesz się … latarnią.  

    
>> Ode Złego chroni Dobro.  
>> Albo Większe Zło ^^  
>
> racja -  
> ale za cienką czerwona linią bardzo trudno to dobro wydobyć.

Ba! Śmiem twierdzić, że za nią już nie sposób Dobra wydobyć, jest się straconym.


> zostaje tylko druga opcja.Większe Zło  
> Wtedy się właśnie rzeźbi obraz w źrenicy  

Uważam, że rozliczamy się absolutnie z wszystkiego, bardzo często jeszcze przed śmiercią, po niej zresztą także. Rozliczanie z tego o czym rozmawiamy bywa wyjątkowo paskudne. To jeden z powodów dlaczego pewnej linii nie powinno się przekraczać.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-10
17:45:50

O demonach troszkę więcej

> Bardzo często tak.  
> Choć czasem one przychodzą pierwsze, same i zupełnie nieproszone.  
> Niektórzy nazywają to powołaniem.


  Powołaniem do ....  
  pakowania się w kłopoty? czy powołaniem rozumianym jako dar, dar przyciągania ich..tylko w jakim celu, w jakim celu  ten przeklęty dar ,  
pytam Cię Cyganie:)?
  

>  
> Jeżeli postrzegasz je, one na pewno widzą Ciebie. Stajesz się …  
> latarnią.  


  
Tak. A wrażliwi empatyczni , schizujący i histeryczni zostają zniszczeni.  

  
> Uważam, że rozliczamy się absolutnie z wszystkiego, bardzo często jeszcze  
> przed śmiercią, po niej zresztą także.

  
  Zaobserwowałam też.
  
  

Rozliczanie z tego o czym  
> rozmawiamy bywa wyjątkowo paskudne.


  zastanawiam się .... bedąc tam zaczyna w końcu popełniać się zło  
, czyli jednak nie jest to miejsce dla nas, ludzi, gdyz przychodzi nam za to płacić , słono. Więc na co to ?po co , po co ? To chyba pytanie  Sirrush było.
  


  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-16
10:01:23

O demonach troszkę więcej
>> Bardzo często tak.  
>> Choć czasem one przychodzą pierwsze, same i zupełnie nieproszone.  
>> Niektórzy nazywają to powołaniem.  
>
> Powołaniem do ....  
>  pakowania się w kłopoty?

To bardzo często konsekwencja.

> czy powołaniem rozumianym jako dar, dar przyciągania ich..tylko w jakim
> celu, w jakim celu  ten przeklęty dar ,  pytam Cię Cyganie:)?

Coś w tym rodzaju. Ujmę to tak: To nie Ty wybierasz, to ten drugi świat wybiera Ciebie. Owszem, można z własnej Woli doświadczać zaświatów, piekła / nieba, innych wymiarów / płaszczyzn etc. Tylko po co ? Człowiek bardzo często jest tam intruzem, gościem, który nie zna i nie rozumie praw, które tam obowiązują. Poza tym ingerencja w ponadnaturalne równa się konsekwencja, nie ma akcji bez reakcji. Czasem jednak tamten świat przychodzi do nas, dotyka nas. To właśnie określiłem mianem powołania. Istnienie w obu światach, płaszczyznach, tzn. naturalnej i ponadnaturalnej, nierzadko wymaga poświęcenia. Zresztą, musiałabyś rozmawiać z kimś, kto został powołany, np. egzorcysta, szaman, wysoko wtajemniczony kapłan. Nie jestem żadnym z nich, Tiss.    
  
  
>> Jeżeli postrzegasz je, one na pewno widzą Ciebie. Stajesz się …  
>> latarnią.  
>
> Tak. A wrażliwi empatyczni , schizujący i histeryczni zostają zniszczeni.  

Tak,  
Przy okazji następny wniosek / mądrość / rada.

"Jeżeli jesteś za słaby, żeby coś zrobić samemu nie rób tego wcale"
  

    
>> Rozliczanie z tego o czym rozmawiamy bywa wyjątkowo paskudne.  
>
> zastanawiam się .... bedąc tam zaczyna w końcu popełniać się zło

Tak, zgadzam się z tym.
  
> czyli jednak nie jest to miejsce dla nas, ludzi, gdyz przychodzi nam za to
> płacić , słono.

Może inaczej: Nie jest to miejsce dla nas, ludzi na tej płaszczyźnie istnienia.

> Więc na co to ?po co , po co ? To chyba pytanie  Sirrush było.

Nie wiem. To bardzo przemyślana odpowiedź.  
Wiem tyle: Tutaj życie jest dość skomplikowane, mam dość własnych problemów. Nie potrzebuje szukać dodatkowych atrakcji ;-)  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-17
01:59:43

O demonach troszkę więcej

    
Szamani odbywali wycieczki w inny wymiar i spotykali się z "bytami" w celu uzdrowienia jednostki lub całych społeczeństw.. Wracał taki szaman z odpowiedzią dla maluczkich... Mistycy chrześcijańscy doświadczali wizji piekła i nieba... Szeptuchy zaklinały słowami ,wiedźmy warzyły wywary...A piekarz chleb piekł...:)
    To wszystko działo się/ dzieje się  sie bo mieli/mają ci ludzie powołanie ... I tak jak mówisz było to kosztem rezygnacji z jakiejś innej sfery ,kosztem poświęcenia czegoś (czasem w sobie)
Powołanie jest kluczem.Jeśli jest powołanie to chyba tak ma być ...
A ciekawość .. :), wiadomo czym jest..


    
> Przy okazji następny wniosek / mądrość / rada.
>  
> "Jeżeli jesteś za słaby, żeby coś zrobić samemu nie rób tego wcale"
>    


  Dysponujesz zestawem dobrych naprawdę rad , poważnie, również uważam że byłoby prościej zanim się coś zacznie robić zwrócić uwagę na to czerwone alarmowe światełko....
tylko że niektórzy zatracili instynkt samozachowawczy.. i to światełko może sobie mrugać...


> Może inaczej: Nie jest to miejsce dla nas, ludzi na tej płaszczyźnie  
> istnienia.
>  

.. zgadzam sie..
   poza szamanami, mistykami, wybranymi..

    
>
>  
> Nie wiem. To bardzo przemyślana odpowiedź.  


  SOkrates też tak mówił, więc spokojnie:))odpowiedź jedyna możliwa, inne odpowiedzi mogą być tylko domysłem raczej.  

  
> Wiem tyle: Tutaj życie jest dość skomplikowane, mam dość własnych  
> problemów. Nie potrzebuje szukać dodatkowych atrakcji ;-)  


  
   :)znów się zgadzam.

   A jakby własnych problemów było mało to zawsze można wiadomości w tv włączyć;(

  Tyle że niektórzy nigdy nie przestają sięgać gdzieś poza horyzont
   czując że tu i teraz są jak ludzie uwięzieni w jaskini.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-24
15:09:40

O odpowiedzialności troszkę więcej
> Powołanie jest kluczem. Jeśli jest powołanie to chyba tak ma być ...

Pozostaje jeszcze decyzja powołanego. To właśnie jest klucz, imho oczywiście.
  
    
> tylko że niektórzy zatracili instynkt samozachowawczy.. i to światełko może
> sobie mrugać...  
>
Rozmawiamy tutaj o odpowiedzialności, Tiss. Niektórzy nie mają świadomości jakie jest ryzyko, że ktoś będzie ponosił ( także ) konsekwencje ich działań, że w tej grze naprawdę można stracić.  

Takoż wróćmy do zestawu dobrych rad ;-)  
"Niepoważne osoby nie powinny zajmować się poważnymi sprawami w niepoważny sposób"

Najczęściej to właśnie oni potem proszą o pomoc, bo "coś poszła nie tak jak powinno" ^^  


>> Może inaczej: Nie jest to miejsce dla nas, ludzi na tej płaszczyźnie  
>> istnienia.  
>  
> .. zgadzam sie..  
>   poza szamanami, mistykami, wybranymi..  

Ich światem także jest – że się wyrażę – Ziemia. Nie powinni o tym zapominać.
    

> czując że tu i teraz są jak ludzie uwięzieni w jaskini.

Po pierwsze – Czas dorosnąć :>
Po drugie – Chcą szukać nowych horyzontów, proszę Ciebie bardzo: Niech otworzą przewód doktorski, zapiszą się do stowarzyszenia naukowego, zaczną studia ( ot chociażby na własną rękę ) nad tematem, który ich absorbuje etc. Później, jeżeli nie przeminie ochota, niech wskakują na głęboką wodę, tzn. zaczynają zgłębiać ponadnaturalne.  
Po trzecie – Nasze miejsce jest właśnie "tutaj i teraz", nie szukajmy go "tam i wtedy"    
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-27
17:39:44

O odpowiedzialności troszkę więcej

> Rozmawiamy tutaj o odpowiedzialności, Tiss. Niektórzy nie mają świadomości  
> jakie jest ryzyko, że ktoś będzie ponosił ( także ) konsekwencje ich  
> działań, że w tej grze naprawdę można stracić.  



   Lub mają ale guzik ich to obchodzi i tak

> Najczęściej to właśnie oni potem proszą o pomoc, bo "coś poszła nie tak  
> jak powinno" ^^  


   Mhm, a bywa i tak że nie proszą, odejdę na chwilę na bok lizać rany a potem  
   po cichutku probują znów wycieczek w ciemnośc, uważając by tym razem nie kąsała tak dotkliwie. Tylko wtrącenie, zresztą mówiłeś o tym wcześniej też
    
>  

> Po pierwsze – Czas dorosnąć :>
> Po drugie – Chcą szukać nowych horyzontów, proszę Ciebie bardzo:  
> Niech otworzą przewód doktorski, zapiszą się do stowarzyszenia naukowego,  
> zaczną studia ( ot chociażby na własną rękę ) nad tematem, który ich  
> absorbuje etc. Później, jeżeli nie przeminie ochota, niech wskakują na  
> głęboką wodę, tzn. zaczynają zgłębiać ponadnaturalne.  
> Po trzecie – Nasze miejsce jest właśnie "tutaj i teraz", nie  
> szukajmy go "tam i wtedy"    


   Trzy razy tak ... :)
   ALe ale...Ach... Można też spełniać wszystkie wymienione przez Ciebie punkty  
a i tak jeśli świeci się jak najjaśniejsza latarnia , to przywabia się najbrutalniejsze piekielne kreatury .Wtedy mając doktorat w kieszeni, stąpając mocno po ziemi i będąc człekiem ustabilizowanym życiowo, można nie dać rady wyjątkowo mocnym demonom -- jeśli one znajdą Twoje słabsze struny i zechcą na nich zagrać i patrzeć na Twój upadek.  
Gdy Wolna wola zniewolona  wtedy nieodzowny staje się ktoś, kto  zawróci lub zastopuje ten proces.

  
  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-11-22
13:04:26

Ostatnie kuszenie ^^
>> Rozmawiamy tutaj o odpowiedzialności, Tiss. Niektórzy nie mają świadomości  
>> jakie jest ryzyko, że ktoś będzie ponosił ( także ) konsekwencje ich  
>> działań, że w tej grze naprawdę można stracić.  
>
> Lub mają ale guzik ich to obchodzi i tak

Gdzieś na początku tej rozmowy założyłem, że taka opcja nie jest możliwa, że ktoś może po prostu mówić, że wyżej wspomnianą świadomość ma, ale tak de facto tylko to sobie wmówił. Hm. Chyba przemówił przeze mnie zbytni idealizm ^^ Daque, mogą mieć ale nic sobie z tego faktu nie robią.  


>> Najczęściej to właśnie oni potem proszą o pomoc, bo "coś poszła nie tak  
>> jak powinno" ^^    
>
> bywa i tak że nie proszą,

Prawdaż.


> odejdę na chwilę na bok lizać rany a potem po cichutku probują znów wycieczek w ciemnośc,

Tzn. nie wyciągnęli żadnych wniosków, nie pojęli. Jeżeli ogień parzy, to nie pakuje łap w ognisko.


> uważając by tym razem nie kąsała tak dotkliwie.  

Niechaj Sobie uważają, niechaj mają swoje święte przeświadczenie, że mogą uniknąć "kąsania", niech myślą, że tam w Otchłani przyjmą ich z otwartymi ramionami…

Tylko co z tego?


> Tylko wtrącenie, zresztą mówiłeś o tym wcześniej też  

Mówiłem. Też.
Uważam, że "wycieczki do Otchłani" ( Czy to tylko dla mnie brzmi absurdalnie ? ) nie mogą mieć pozytywnych skutków, nie ma takiej możliwości.  
      

>   Trzy razy tak ... :)

:-)
  
>   ALe ale...Ach...  

Hyh …

> Można też spełniać wszystkie wymienione przez Ciebie punkty  
> a i tak jeśli świeci się jak najjaśniejsza latarnia , to przywabia się  
> najbrutalniejsze piekielne kreatury

Nie zgadzam się :>

> Wtedy mając doktorat w kieszeni, stąpając mocno po ziemi i będąc człekiem  
> ustabilizowanym życiowo, można nie dać rady wyjątkowo mocnym demonom -- jeśli
> one znajdą Twoje słabsze struny i zechcą na nich zagrać i patrzeć na Twój  
> upadek

Powiem tak: Kuszenie to obustronna relacja, tzn. Ktoś ( człowiek / siła / demon ) kusi = akcja. Reakcja = Opieram się lub zostaję skuszony.  
Moc decyzyjną ma człowiek, nikt i nic innego. Ten konkretny, który jest kuszony.  


> Gdy Wolna wola zniewolona  wtedy nieodzowny staje się ktoś, kto  zawróci lub  
> zastopuje ten proces.

"Wolna wola zniewolona" ? Rozwiń, proszę.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-05
20:38:36

e, tam zaraz --ostatnie :)
>
>  
> Gdzieś na początku tej rozmowy założyłem, że taka opcja nie jest możliwa,  
> że ktoś może po prostu mówić, że wyżej wspomnianą świadomość ma, ale tak  
> de facto tylko to sobie wmówił. Hm. Chyba przemówił przeze mnie zbytni  
> idealizm ^^ Daque,


    No właśnie. Ponieważ z nimi jest trochę tak jak z ludźmi , którzy z pełną świadomością zarażają hiv-em.
    W moim odczuciu  idealizm może być pokarmem dla duszy , inna sprawa nie każdy uważa że duszę posiada ..


          

>  
> > uważając by tym razem nie kąsała tak dotkliwie.  
>  
> Niechaj Sobie uważają, niechaj mają swoje święte przeświadczenie, że mogą  
> uniknąć "kąsania", niech myślą, że tam w Otchłani przyjmą ich z otwartymi  
> ramionami…
>  
> Tylko co z tego?
>  
>  

       No , jedno jest pewne--  czy się te wycieczki urządza czy nie , dobrze sobie zdawać sprawę że zawsze jest jakis bilans zyskow i strat:)  
    
      
>  
>  
> Mówiłem. Też.
> Uważam, że "wycieczki do Otchłani" ( Czy to tylko dla mnie brzmi  
> absurdalnie ? ) nie mogą mieć pozytywnych skutków, nie ma takiej  
> możliwości.  
>      
>  

    Dobrze że tak uważasz, to znaczy że nie jestem w podobnym poglądzie zbyt osamotniona na forum satanistycznym:)


> >   Trzy razy tak ... :)
>  
> :-)
>  
> >   ALe ale...Ach...  
>  
> Hyh …


     Bywam spolegliwa.

>  
> > Można też spełniać wszystkie wymienione przez Ciebie punkty  
> > a i tak jeśli świeci się jak najjaśniejsza latarnia , to przywabia  
> się  
> > najbrutalniejsze piekielne kreatury
>  
> Nie zgadzam się :>


        NO ale dlaczego?no, np,  dziewice wabią demony, nie?(przynajmniej w baśniach)


>  
> Powiem tak: Kuszenie to obustronna relacja, tzn. Ktoś ( człowiek / siła /  
> demon ) kusi = akcja. Reakcja = Opieram się lub zostaję skuszony.  
> Moc decyzyjną ma człowiek, nikt i nic innego. Ten konkretny, który jest  
> kuszony.  
>  

    Jasne.  
    Lubię ten stan, a propo.

>  
> > Gdy Wolna wola zniewolona  wtedy nieodzowny staje się ktoś, kto  
> zawróci lub  
> > zastopuje ten proces.
>  
> "Wolna wola zniewolona" ? Rozwiń, proszę.
>  
    

    Proszę bardzo:) Nie mam na myśli nic skomplikowanego.
    Chodzi o to jak w powyższym.
    TAK Cię kusi (bo jest to coś NAPRAWDĘ niezwykłego) że tracisz zdolność rzeczowej oceny sytuacji nie mówiąc o tym że Wolna Wola staje się wspomnieniem, a człek niewolnikiem. Przychodzi ta chwila że NIE dajesz rady już decydować bo POKUSA jest ogromna i Cię powala na łopatki. Kapitulujesz więc (tzn w tym momencie dopiero dokonujesz WYBORU) w imię obietnicy tego raju /piekła którego światła gdzieś tam sobie migoczą na horyzoncie , poddajesz się temu z masochistyczną przyjemnością, wiedząc że potem będziesz gorzko beczeć, no ale nie mogłeś przecież zrobić inaczej.  
   Człek staje się niewolnikiem idei, czyichś zachcianek, szefa :), kobiety/mężczyzny lub prozaicznie -pewnych czynności... i tak dalej i tak dalej
Tyle że zwisa to człekowi  bo choć wie że nie jest dobrze i nie będzie dobrze, to nigdy wcześniej nie było mu TAK dobrze:)      
    
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-05
20:46:31

e, tam zaraz --ostatnie :)
    WWola-
    ZNIEWOLONA jest w chwili kiedy ta ogromniasta pokusa  pojawia się i mąci w głowie:) wtedy nie można dokonywać żadnych wyborów, stan ten trwa raczej krótko , często z zaskoczenia,potem znów Wolna Wola działa , ale co z tego gdy człowiekowi już się nie chce pokusy odpierać?


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Rebel
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-06
18:04:41

O odpowiedzialności troszkę więcej
> > Powołanie jest kluczem. Jeśli jest powołanie to chyba tak ma być  
> ...
>  
> Pozostaje jeszcze decyzja powołanego. To właśnie jest klucz, imho  
> oczywiście.
>  
>      
> > tylko że niektórzy zatracili instynkt samozachowawczy.. i to  
> światełko może
> > sobie mrugać...  
> >
> Rozmawiamy tutaj o odpowiedzialności, Tiss. Niektórzy nie mają świadomości  
> jakie jest ryzyko, że ktoś będzie ponosił ( także ) konsekwencje ich  
> działań, że w tej grze naprawdę można stracić.  

A jakie jest ryzyko?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Asomvell
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-11-14
00:24:01

O demonach troszkę więcej
>  
> > Bardzo często tak.  
> > Choć czasem one przychodzą pierwsze, same i zupełnie nieproszone.  
> > Niektórzy nazywają to powołaniem.
>  
>  
>   Powołaniem do ....  
>   pakowania się w kłopoty? czy powołaniem rozumianym jako dar, dar  
> przyciągania ich..tylko w jakim celu, w jakim celu  ten przeklęty dar?


Ten dar daje przeogromne mozliwosci. Pozwala sie uczyc od demonow. Sily, intuicji, czasem rozumienia antycznych jezykow. Pokazuje jak wiele jest skryte poza naszymi oczami. Pozwala zniszczyc w sobie fasady "dobra", czyli niepelnego poznania. pozwala zburzyc cala dotychczasowa osobowosc, daje klucz do o wiele pelniejszego tworzenia. Daje umiejetnosc i czystosc wizji, wgladu w siebie i swiat otaczajacy. Pokazuje jak czarne swiatlo moze ukazac nieporownanie wiecej, niz biale. Jak daleko glebiej mozna sie wykreowac, jakie piekno zawrzec w sobie.
Ten dar nie jest "zlem". Czemu wciaz czytam tu o negatywnym wplywie, destrukcji, zaplacie, zlych demonach zadajacych duszy w zamian za ulude, etc? Jezeli tak je ktos widzi, to bardzo marnie widzi. To wszystko to  popluczyny "bialego" "dobrego" wychowania i takiego postrzegania mroku. Prawda, demony czasem przychodza pierwsze, daja znac o sobie, czekaja na odpowiedz czlowieka. To wspaniale, ze nie zawsze my musimy czynic pierwszy krok, to zapowiedz owocnej i pelnej wspolpracy. Demony nie ucza jedynie destrukcji, nie musza zagarniac w siebie czlowieka i  niszczyc doszczetnie. Nie po to sie pokazuja, nie po to ucza, jak isc czarna droga.  
Nie nakazuja wszechobecnej nienawisci, nie zadaja mordow i "zla". Na szczera chec podazania ta droga odpowiedza miloscia, uwielbieniem i pomoca.  
To nie jest latwa sciezka. To jest doskonaly wybor wymagajacy ogromnej dojrzalosci. Niezrealizowany plonie w duszy i nigdy nie gasnie do konca. To jak danie sobie szansy na pelnie istnienia, uchylenie drzwi tylko. Pustka niespelnienia i tesknota. Czarna sciezka to stawanie sie demonem, wlasciwie daimonem - madrym, wiedzacym i widzacym.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-17
13:21:14

O demonach słów kilka

> > Ale słusznie postrzegasz sprawę - tylko bezwarunkowe uznanie  
> > ich prawdy i przyjęcie ich za swoją może uchronić człeka przed  
> innymi
> > przykrymi konsekwencjami, które raczyłaś wymienić powyżej  
>  
> I ponownie się nie zgodzę, takie rozwiązanie prowadzi w prostej linii do  
> Upadku, korupcji. Po spirali na sam dół.

To nie prowadzi... ale jest upadkiem. Jeśli chcesz popełnić samobójstwo własnej duszy to prościej będzie pociągnąć za spust. I NIE CIEMNOŚĆ LUB DEMONY NIE SĄ PISTOLETEM TO PIEP****A BOMBA ATOMOWA.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-22
09:21:09

nie anioły upadłe z nas

>  
> To nie prowadzi... ale jest upadkiem. Jeśli chcesz popełnić samobójstwo  
> własnej duszy to prościej będzie pociągnąć za spust. I NIE CIEMNOŚĆ LUB  
> DEMONY NIE SĄ PISTOLETEM TO PIEP****A BOMBA ATOMOWA.

    
  
  a może my jesteśmy upadli tak po prostu?
  nie upadłe anioły nawet ale człowiek upadły ,
   choć mając wybór ciekawiej  byłoby być upadłym aniołem ,więcej możliwości
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-22
14:00:48

nie anioły upadłe z nas
>   a może my jesteśmy upadli tak po prostu?
>   nie upadłe anioły nawet ale człowiek upadły ,
>    choć mając wybór ciekawiej  byłoby być upadłym aniołem ,więcej  
> możliwości

Nie za bardzo rozumiem..??.. Co prawda Twain napisał kiedyś " Człowiek jest czymś w rodzaju anioła, choć bardzo niskiej rangi"
Nie mamy wyboru, jesteśmy ludźmi!!, to nasza siła i wyższość na skrzydlatymi... MAMY WIELKI DAR - WOLNĄ WOLĘ.. a naszą sprawą jest czy damy się zniewolić.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-22
23:53:42

nie anioły upadłe z nas
> >   a może my jesteśmy upadli tak po prostu?
> >   nie upadłe anioły nawet ale człowiek upadły ,
> >    choć mając wybór ciekawiej  byłoby być upadłym aniołem ,więcej  
> > możliwości
>  
> Nie za bardzo rozumiem..??..  

   :-)  
    osobiście i prywatnie -- idea "człowieka upadłego" , więźnia swoich instynktów jest mi obca, jednak dla niektórych staje się to wyznaniem wiary..
Zupełnie świadomym choć prymitywnym.  
Dlatego "zafilozofowałam" - gdyby tak było rzeczywiście, gdybym miała wybór to ja wybieram egzystencję upadłego anioła niż upadłego człeka


prawda Twain napisał kiedyś " Człowiek  
> jest czymś w rodzaju anioła, choć bardzo niskiej rangi"


  o,  no właśnie
  czymś w rodzaju anioła, to nas nobilituje....pod tym mogę się podpisać


> Nie mamy wyboru, jesteśmy ludźmi!!, to nasza siła i wyższość na  
> skrzydlatymi... MAMY WIELKI DAR - WOLNĄ WOLĘ..


  tak, zgadza się, i św.Augustyn też to zauważył już.
  A tak na marginesie, czy anioły nie mają wolnej woli?
  Przecież Lucyfer wybrał.



spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-23
15:35:00

nie anioły upadłe z nas
>  tak, zgadza się, i św.Augustyn też to zauważył już.
>   A tak na marginesie, czy anioły nie mają wolnej woli?
>   Przecież Lucyfer wybrał.

NIE- LUCYFER NIE WYBRAŁ
został skazany...
Jego "wybór" nie istnieje..  
Jego nienawiść nie jest wyborem, bo nie jest tego w sobie w stanie zmienić, nienawidzi on człowieka niby paradygmatowo....
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-23
19:36:54

wybór Lucyfera

>  
> NIE- LUCYFER NIE WYBRAŁ


   Ale czy jego przeciwstawienie się Bogu , bunt przeciw jego zwierzchnictwu i wywyższeniu człowieka , marnej istoty ..czy to nie jego świadomy WYBÓR?
chyba że założymy że był do tego predestynowany i odegrał rolę w planie..

> Jego nienawiść nie jest wyborem, bo nie jest tego w sobie w stanie  
> zmienić, nienawidzi on człowieka niby paradygmatowo....


  czyli jest częsćią Boskiego planu?




spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-24
09:03:11

wybór Lucyfera
>  
> >  
> > NIE- LUCYFER NIE WYBRAŁ
>  
>  
>    Ale czy jego przeciwstawienie się Bogu , bunt przeciw jego  
> zwierzchnictwu i wywyższeniu człowieka , marnej istoty ..czy to nie jego  
> świadomy WYBÓR?
> chyba że założymy że był do tego predestynowany i odegrał rolę w  
> planie..
Czy odegrał rolę w planie? Owszem można tak powiedzieć.. Ale w poprzedniej wypowiedzi chodziło mi o to że tamta decyzja nie była wyborem która mówiła by o wolnej woli..
Wolna Wola o wybór czy kochać boga czy nie..



>  
> > Jego nienawiść nie jest wyborem, bo nie jest tego w sobie w stanie  
> > zmienić, nienawidzi on człowieka niby paradygmatowo....
>  
>  
>   czyli jest częsćią Boskiego planu?

Jeśli przyjmiemy, że istotę w postaci Lucyfera stworzył bog, ewentualnie Metatron wyśpiewał go zgodnie z instrukcjami boga, to owszem możemy dojść do takiego wniosku, albwiem nic co robią anioly ni jest przeciw niemu
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-27
17:42:29

wybór Lucyfera

> Jeśli przyjmiemy, że istotę w postaci Lucyfera stworzył bog, ewentualnie  
> Metatron wyśpiewał go zgodnie z instrukcjami boga, to owszem możemy dojść  
> do takiego wniosku, albwiem nic co robią anioly ni jest przeciw niemu



  A jaki pogląd Ty wyznajesz?prywatnie ;)?
  
  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-30
09:22:27

wybór Lucyfera
>  
> > Jeśli przyjmiemy, że istotę w postaci Lucyfera stworzył bog,  
> ewentualnie  
> > Metatron wyśpiewał go zgodnie z instrukcjami boga, to owszem możemy  
> dojść  
> > do takiego wniosku, albwiem nic co robią anioly ni jest przeciw  
> niemu
>  
>  
>  
>   A jaki pogląd Ty wyznajesz?prywatnie ;)?

j/w
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-17
13:17:21

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?
>  
> > nie sądzę by dało się tego uniknąć... Nawet jeśli nie wejrzy w  
> Ciebie, to przejrzy się w Tobie, czymkolwiek jest. (...)  
>  
> * Ale dlaczego, skąd to przekonanie? A może jesteśmy dla Ciemności niczym  
> tarcze, jedynie przejrzeć się może w naszych oczach i nic poza tym, gdy my  
> - możemy dostrzec jej sedno – brak światła, zagadka dla odważnych  
> albo przynęta dla głupich.
>  
>  
> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?  
>  
> > a w zasadzie- czym jest Ciemność? jeśli tylko brakiem światła... to  
> może być tak jak z ciemnym pokojem w dzieciństwie...chcę tam wejść  
> ponieważ umieram z ciekawości czy zamieszkują go demony...  
>  
> * A jeśli tak, czyżbyś wierzyła, że Cię zechcą? Co masz w sobie takiego,  
> co mogłoby powstrzymać je przed zabiciem Twego ciała i porwaniem duszy na  
> wieczne cierpienie, które jest wszak ich pokarmem, podobnie jak pycha,  
> hmm?
>  
>  
> > z drugiej strony wielu może powie celem jest poznanie siebie:)
>  
> * Taa, to ta łagodniejsza wersja, prawda? ;)
>  
>  
> * Pozdro


Zła, niedobra..
Złym człowiekiem jest ten który innych zwodzi na potępienie, i jedna jest dla niego kara...

>  
>  
> > z drugiej strony wielu może powie celem jest poznanie siebie:)
>  
> * Taa, to ta łagodniejsza wersja, prawda? ;)

Ale z tym będę się kłócił... dlaczego poznanie siebie, własnych demonów (tak to rozumiem) ma być łagodniejsze. Może pociąg do rzeczy nadnaturalnych, przekraczających nasze poznanie jest ucieczką od siebie ( bo tam jest łatwiej - HA HA HA)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-17
15:43:12

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Zła, niedobra...

* Ja?:>


>Złym człowiekiem jest ten który innych zwodzi na potępienie, i jedna jest dla niego kara...  

* A jaka? I kto niby ma ją wymierzyć? Wymierzanie kary jest niczym innym, jak żądzą zemsty, żądzą zawładnięcia, zniszczenia, czasem maskowaną poczuciem obowiązku, albo lepiej – świętą misją. Och, niektórzy przewrotnie nazywają to również – sprawiedliwością (Bzdura! Największe kłamstwo jakie znam).
Żądza, zaś, cóż – bywa niepohamowana, łatwo wymyka się spod kontroli. Wówczas zaczyna się chaos. A chaos - jest atrybutem Otchłani. Ach, do wymierzania kary można jeszcze dorzucić groźbę zarażenia się fatalnym wirusem o nazwie - korupcja (w znaczeniu pierwotnym), ale któżby się tym przejmował.


> > z drugiej strony wielu może powie celem jest poznanie siebie:)  

> * Taa, to ta łagodniejsza wersja, prawda? ;)  

> Ale z tym będę się kłócił... dlaczego poznanie siebie, własnych demonów (tak to rozumiem) ma być łagodniejsze. Może pociąg do rzeczy nadnaturalnych, przekraczających nasze poznanie jest ucieczką od siebie ( bo tam jest łatwiej - HA HA HA)

* Ponieważ ogranicza się do JA – zatem istnieje spora szansa, że się nie rozprzestrzeni. Poza tym, poznanie własnych demonów ma przynajmniej jedną dobrą stronę – życie z nimi staje się milsze i tak – łatwiejsze. A czy pociąg do rzeczy nadnaturalnych jest ucieczką od siebie? Hmm, zależy dla kogo. Czy jest tam łatwiej? Ilu ludzi, tyle opinii.


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-22
13:57:04

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> > Zła, niedobra...
>  
> * Ja?:>

TAK TY...

  
> >Złym człowiekiem jest ten który innych zwodzi na potępienie, i jedna  
> jest dla niego kara...  
>  
> * A jaka? I kto niby ma ją wymierzyć? Wymierzanie kary jest niczym innym,  
> jak żądzą zemsty, żądzą zawładnięcia, zniszczenia, czasem maskowaną  
> poczuciem obowiązku, albo lepiej – świętą misją.  
Tak sądzisz? A kto powiedział że to człowiek ma wymierzać karę? Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni.. - > bzdura bo każdy zostanie osadzony przez te uniwersalne wartości których teraz nie widzimy bo jesteśmy niepełni, i wtedy będzie nasza kara...  


Och, niektórzy  
> przewrotnie nazywają to również – sprawiedliwością (Bzdura!  
> Największe kłamstwo jakie znam).
Prawda, bo sprawiedliwość nie jest uniwersalna.

> Żądza, zaś, cóż – bywa niepohamowana, łatwo wymyka się spod  
> kontroli. Wówczas zaczyna się chaos. A chaos - jest atrybutem Otchłani.  
- Czy otchłań i piekło to dwie różne sprawy??? - w sensie by you??

> Ach, do wymierzania kary można jeszcze dorzucić groźbę zarażenia się  
> fatalnym wirusem o nazwie - korupcja (w znaczeniu pierwotnym), ale któżby  
> się tym przejmował.
korupcja pojawia się dy wchodzą do tego interesy, a jakie interesy mogą mieć byty uniwersalne


  
> * Ponieważ ogranicza się do JA – zatem istnieje spora szansa, że się  
> nie rozprzestrzeni.  
-bzdura!!! ;> po pierwsze JA jest najważniejsze, reszta może się pier..(..niczyć)
Po drugie Hitler mógłby się kłócić ze swoim Mein Kampf

> Poza tym, poznanie własnych demonów ma przynajmniej  
> jedną dobrą stronę – życie z nimi staje się milsze i tak –  
> łatwiejsze.  
- milsze- nie powiedział bym tego, łatwiejsze... no cóż.. ile ludzi tyle opinii

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-25
11:47:23

Ktoś zawsze powinien wieść na pokuszenie
> TAK TY...  

* Po czym wnosisz?! W karcie postaci mam Praworządny-dobry!


> Tak sądzisz? A kto powiedział że to człowiek ma wymierzać karę? Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni.. - > bzdura bo każdy zostanie osadzony przez te uniwersalne wartości których teraz nie widzimy bo jesteśmy niepełni, i wtedy będzie nasza kara...  

* Wartości artykułują i weryfikują ludzie. Sami podlegamy tylko dwóm stałym uniwersalnym: narodzinom i śmierci, bez względu na to, jakimi ludźmi jesteśmy czy będziemy. Sens i wykonanie pozostałych jest ludzka sprawą. Żaden bóg mnie nie zmusi do tego, abym żyła jak on chce, mam wolną wolę, a za wolną wolę nie ma boskiej kary. Inaczej istniałby przymus, a to jej zaprzeczenie. To ludzie nas osądzają i ewentualnie karzą, albo sami to robimy.

* Ponadto, wracając do twierdzenia: ‘Złym człowiekiem jest ten który innych zwodzi na potępienie, i jedna jest dla niego kara...' Dlaczego mądrzy są karani, a głupich się chroni, wytłumacz mi?


- Czy otchłań i piekło to dwie różne sprawy??? - w sensie by you??  

* Tak, otchłań dla mnie to coś, co można poznać. Piekło jest tym, czego poznać się nie da, jest koszmarem zagadki nierozwiązywalnej i niemożliwością pogodzenia się z tym faktem. To duchowe, umysłowe lub fizyczne koło niemocy.
* A dla Ciebie?


> korupcja pojawia się gdy wchodzą do tego interesy, a jakie interesy mogą mieć byty uniwersalne

* Np. karmienie się wiarą i niezapomnienie.


> -bzdura!!! ;> po pierwsze JA jest najważniejsze, reszta może się pier..(..niczyć)  
Po drugie Hitler mógłby się kłócić ze swoim Mein Kampf  

* Napisałam - spora szansa. To, że Hitlerowi się nie udało powstrzymać, świadczy o pozostałym procencie możliwości.


> - milsze- nie powiedział bym tego, łatwiejsze... no cóż.. ile ludzi tyle opinii

* Fakt, ja lubię swoje. Dzięki nim czuję się bardziej ludzka.


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ultima_thulle
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-17
13:12:47

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

> nie sądzę by dało się tego uniknąć...  
Zgadza się, nie da się tego uniknąć.

Nawet jeśli nie wejrzy w Ciebie, to  
> przejrzy się w Tobie, czymkolwiek jest....

ale zostało już ustalone że nie da się uniknąć wejrzenia


>  a w zasadzie- czym jest Ciemność? jeśli tylko brakiem światła...
Ciemność nie jest brakiem światła, jest czymś więcej i mniej zarazem, światłość jest Zawsze. Tylko czasami nasza własna pycha stwarza cienie. i to właśnie sprawia że ciemność jest tak niebezpieczna, bo czerpie z nas

> to może być tak jak z ciemnym pokojem w dzieciństwie...chcę tam wejść  
> ponieważ umieram z ciekawości czy zamieszkują go demony...

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-22
09:15:05

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?


> Ciemność nie jest brakiem światła, jest czymś więcej i mniej zarazem,  


  enigmatycznie ale oddaje sens...

> światłość jest Zawsze. Tylko czasami nasza własna pycha stwarza cienie. i  
> to właśnie sprawia że ciemność jest tak niebezpieczna, bo czerpie z nas
>  

  i dzięki temu jest silna..

>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-19
00:38:26

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> O Mistrzowie Ciemności!

Ha! Zostałem mistrzem. Super :)

> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?

Wyobraź sobie, że stoisz na dworze w środku lata w upalny i słoneczny dzień. Znajdujesz się w świetle. I co? Nie dość, że słońce pali Cię niemiłosiernie, to jeszcze nic nie widzisz bo światło Cię oślepia.

Co robisz?

Chowasz się w cieniu. Wtedy nic Cię nie oślepia a na dodatek lepiej widzisz tych, co ciągle są w świetle. Niestety gdy schowasz się do cienia tamci nie widzą Cię zbyt wyraźnie. Zaczynają więc dziwnie się zachowywać - mówią, że jesteś zła i zachowujesz się aspołecznie bo Ty ich widzisz a oni Ciebie nie. Mówią tak, bo boją się tego, czego nie znają i nie widzą.

Wniosek?

Dopiero podążanie ciemną stroną pozwala widzieć świat.

Metaforycznie - lepiej ujrzeć Boga będąc satanistą niż nigdy go nie spotkać będąc chrześcijaninem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-20
08:30:34

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
* :> <wiedziałam, że to zadziała> :D:D


> > * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?
> Wyobraź sobie, że stoisz na dworze w środku lata w upalny i słoneczny dzień. Znajdujesz się w świetle. I co? Nie dość, że słońce pali Cię niemiłosiernie, to jeszcze nic nie widzisz, bo światło Cię oślepia. (...)
Chowasz się w cieniu. Wtedy nic Cię nie oślepia a na dodatek lepiej widzisz tych, co ciągle są w świetle. (...)
Wniosek? Dopiero podążanie ciemną stroną pozwala widzieć świat.

* No ładnie, ładnie, ale przykład jednostronny Panie Mistrzu Ciemności podałeś i mam pewne zarzuty:

*Argument 1: chociaż pali słońce, to żeby nie raziło, można się odwrócić i spojrzeć w inną stronę równie oświeconą. Gapienie się na słońce nic nie daję, tak samo, jak znajomość doktryny, której nie potrafi się użyć.

*Argument 2: cień, to nie mrok, to punkt styczny pomiędzy światłem, a jego brakiem – ciemnością (mrokiem). Metaforycznie rzecz ujmując, to symbol harmonii i równowagi. To ścieżka na krawędzi, na którą każdy ma wstęp. I wbrew pozorom, każdy ją zna, gdyż od niej zaczyna, kiedy nic nie wie, i do niej wraca, kiedy jest zbyt zmęczony, tym, co zrozumiał będąc gdziekolwiek indziej. Z jednym jednak się zgodzę, z cienia widać znacznie lepiej, to - co jest poza jego obrębem, wewnątrz niego kolory zawsze są szare.

*Argument 3: będąc w ciemności nie trzeba patrzeć, raczej powinno się korzystać z innych zmysłów. Wzrok potrzebny jest tylko do pewnego momentu, mianowicie tego, gdzie podczas wędrówki można jeszcze zobaczyć odrobinę światła i zdecydować – zawrócić czy pójść w przeciwną stronę.

* Wniosek zatem: dopiero podążając ciemną stroną można stwierdzić, jak daleko odeszło się od światła. Daleko, jeśli go już nie widać pomimo otwartych oczu.


> Metaforycznie - lepiej ujrzeć Boga będąc satanistą niż nigdy go nie spotkać będąc chrześcijaninem.

* Idąc w ciemności, można też przypadkiem dotknąć Szatana, a o Bogu jedynie usłyszeć, albo i nie... I co wtedy?


* Pozdro ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-03
21:41:58

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * No ładnie, ładnie, ale przykład jednostronny Panie Mistrzu Ciemności  
> podałeś i mam pewne zarzuty:

Pokaż mi przykład niejednostronny. A jeśli pokażesz przykład 1,5-stronny albo 3,14 stronny stawiam piwo ;)

> *Argument 1: chociaż pali słońce, to żeby nie raziło, można się odwrócić i  
> spojrzeć w inną stronę równie oświeconą. Gapienie się na słońce nic nie  
> daję, tak samo, jak znajomość doktryny, której nie potrafi się użyć.

> *Argument 2: cień, to nie mrok, to punkt styczny pomiędzy światłem, a jego  
> brakiem – ciemnością (mrokiem).

Czy wiesz, co to metafora? Oczywiście można się czepić wielu szczegółów ale dalej twierdzę, że mrok pozwala spojrzeć chłodno i z dystansu na jasną stronę.

> Metaforycznie rzecz ujmując, to  
> symbol harmonii i równowagi. To ścieżka na krawędzi, na którą każdy ma  
> wstęp. I wbrew pozorom, każdy ją zna, gdyż od niej zaczyna, kiedy nic nie  
> wie, i do niej wraca, kiedy jest zbyt zmęczony, tym, co zrozumiał będąc  
> gdziekolwiek indziej.

Dla mnie cień nie jest symbolem harmonii. Podaj źródła, bo mam wrażenie, że wyrażasz jedynie własny sposób widzenia cienia.

> *Argument 3: będąc w ciemności nie trzeba patrzeć, raczej powinno się  
> korzystać z innych zmysłów. Wzrok potrzebny jest tylko do pewnego momentu,  
> mianowicie tego, gdzie podczas wędrówki można jeszcze zobaczyć odrobinę  
> światła i zdecydować – zawrócić czy pójść w przeciwną stronę.

To zależy, czy chodzi o bycie w ciemności, gdy jest się odciętym od światła czy tylko oddalonym od jasnej strony. Ja wolę tą drugą interpretację.

> * Wniosek zatem: dopiero podążając ciemną stroną można stwierdzić, jak  
> daleko odeszło się od światła. Daleko, jeśli go już nie widać pomimo  
> otwartych oczu.

A wniosek z wniosku - wzrok jest zwodniczy, jest największym wrogiem w pełnym odczuwaniu świata. O ile bardziej wartościowe są doświadczenia słuchowe, dotykowe, smakowe czy priopercepcja?

> * Idąc w ciemności, można też przypadkiem dotknąć Szatana, a o Bogu  
> jedynie usłyszeć, albo i nie... I co wtedy?

Nie widzę nic złego w takiej sytuacji. Szatan też jest aniołem.

> * Pozdro ;)

Wzajemnie ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-08
12:27:51

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
>Czy wiesz, co to metafora? Oczywiście można się czepić wielu szczegółów ale
> dalej twierdzę, że mrok pozwala spojrzeć chłodno i z dystansu na jasną
> stronę.  

"Mrok" wpływa na podmiot, czego efektem jest taki czy inny pryzmat percepcji.  

  
> Dla mnie cień nie jest symbolem harmonii. Podaj źródła, bo mam wrażenie, że
> wyrażasz jedynie własny sposób widzenia cienia.  

Kultura hebrajska.


>> * Idąc w ciemności, można też przypadkiem dotknąć Szatana, a o Bogu  
>> jedynie usłyszeć, albo i nie... I co wtedy?  
>
> Nie widzę nic złego w takiej sytuacji. Szatan też jest aniołem.  

Poprawka: Szatan był aniołem. To różnica, bardzo istotna.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-08
17:02:49

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> "Mrok" wpływa na podmiot, czego efektem jest taki czy inny pryzmat  
> percepcji.  

No i właśnie o mrocznej percepcji tu gadamy.

> > Dla mnie cień nie jest symbolem harmonii. Podaj źródła, bo mam  
> wrażenie, że
> > wyrażasz jedynie własny sposób widzenia cienia.  
>  
> Kultura hebrajska.

Ilu z nas zostało wychowane w tej kulturze? Stawiam na to, że nikt z forumowiczów.

> > Nie widzę nic złego w takiej sytuacji. Szatan też jest aniołem.  
>  
> Poprawka: Szatan był aniołem. To różnica, bardzo istotna.

Jeśli urodzisz się jako owca to choćbyś zagryzał inne owce, nie staniesz się wilkiem. Z genetycznego punktu widzenia Szatan nadal jest aniołem. ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-10
11:38:03

Rotfl

>> "Mrok" wpływa na podmiot, czego efektem jest taki czy inny pryzmat  
>> percepcji.  
>
> No i właśnie o mrocznej percepcji tu gadamy.  

Ano, ja twierdzę tylko, że ten pryzmat nie pozwala spojrzeć na jasną stronę chłodno i z dystansu. Dlaczego? Ano dlatego że jest subiektywny, jest antytezą.

>>> Nie widzę nic złego w takiej sytuacji. Szatan też jest aniołem.  
>  
>> Poprawka: Szatan był aniołem. To różnica, bardzo istotna.  
>
> Jeśli urodzisz się jako owca to choćbyś zagryzał inne owce, nie staniesz się wilkiem. Z
> genetycznego punktu widzenia Szatan nadal jest aniołem. ;)
  
Rotfl, megakurwarotfl

Oj, Adamek, zapędziłeś się z tą genetyką, zapędziłeś się. Zatem Eot.


Ps. Przepraszam Redakcje za dublowanie wypowiedzi, post powyżej do kasacji. Mea culpa.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
VIZARD
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-24
01:21:38

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?

zastanawiające pytanie . Ta myśl wykazuje pewną równowagę więc jednostronne
niezrealizowanie warunku nie wywoła reakcji po drugiej stronie .

Pytania uzupełniające:
* Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne  
Katharsis'?

O ile dobrze rozumiem pojęcie Katharsis - jest to rodzaj uwolnienia się od cierpień etc. Mroczne Katharsis jest więc doznaniem wszystkiego w pełnej formie a także osiągnięcie pełni własnej kreacji , powstanie nowego świata,
powstanie nowego porządku.


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-24
07:42:21

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
**Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?  
> (...) Ta myśl wykazuje pewną równowagę, więc jednostronne niezrealizowanie warunku nie wywoła reakcji po drugiej stronie.

* Sądzisz, że to możliwe w praktyce?


* Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘MroczneKatharsis'?  
> O ile dobrze rozumiem pojęcie Katharsis - jest to rodzaj uwolnienia się od cierpień etc. Mroczne Katharsis jest więc doznaniem wszystkiego w pełnej formie a także osiągnięcie pełni własnej kreacji, powstanie nowego świata, powstanie nowego porządku.

* Ok. Doznanie – wszystkiego – ale właściwie czego? Czym będzie w takim razie ‘pełnia własnej kreacji'? Np. uformowaniem światopoglądu? Ale chyba nie w każdej sytuacji?



* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
VIZARD
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-25
00:45:42

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
**Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i jednocześnie  
nie dać jej wejrzeć w siebie?  
(...) Ta myśl wykazuje pewną równowagę, więc jednostronne  
niezrealizowanie warunku nie wywoła reakcji po drugiej stronie.

* Sądzisz, że to możliwe w praktyce?
  
Wyraziłem się jak dostrzegam - dwuznacznie . Zasugerowałem  
że jeżeli nie wejdę do pokoju ten pokój nigdy nie będzie wokół nmnie . Twoje pytanie zinterpretowałem tak że pytasz czy mozna wejść do pokoju a jednocześnie nie być w nim - więc : Nie . Zastanowiło mnie jeszcze coś - czego nie chciałabyś ukazać "otchłani" ? - czyżby szczątków swojego "pozytywu" ? A może chcesz coś zachować i stoisz tylko w otwartych drzwiach ? Ja zwykle gram vabank - jeżeli chodzi o duże stawki oczywiście .

  
* Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak  
‘MroczneKatharsis'?  

O ile dobrze rozumiem pojęcie Katharsis - jest to rodzaj uwolnienia  
się od cierpień etc. Mroczne Katharsis jest więc doznaniem wszystkiego w  
pełnej formie a także osiągnięcie pełni własnej kreacji, powstanie nowego  
świata, powstanie nowego porządku.

* Ok. Doznanie – wszystkiego – ale właściwie czego? Czym będzie w takim razie ‘pełnia własnej kreacji'? Np. uformowaniem światopoglądu? Ale chyba nie w każdej sytuacji?

Hmm ... :) Chyba wybiegłem w sferę bardzo "zaawansowanej" filozofii .
Implozja generujaca uporządkowaną w samo-określony sposób eksplozję .
Zassanie wszechrzeczy i "wyplucie" ich w nowej formie .
Nie potrafię tego upraszczać . Wybacz :)





> * Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-25
10:22:50

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Wyraziłem się jak dostrzegam - dwuznacznie . Zasugerowałem  
że jeżeli nie wejdę do pokoju ten pokój nigdy nie będzie wokół mnie . Twoje pytanie zinterpretowałem tak, że pytasz czy można wejść do pokoju a jednocześnie nie być w nim - więc : Nie . Zastanowiło mnie jeszcze coś - czego nie chciałabyś ukazać "otchłani" ? - czyżby szczątków swojego "pozytywu" ? A może chcesz coś zachować i stoisz tylko w otwartych drzwiach ? Ja zwykle gram vabank - jeżeli chodzi o duże stawki oczywiście .  

* Praktyka podpowiada, logika układa, a jednak nadal odpowiedź może brzmieć – tak. Dlaczego? Ponieważ, przykład z pokojem dotyczy czysto fizycznych możliwości i praw, my jednak, rozpatrujemy problem, hmm, umysłowy/metafizyczny(?), używając jeszcze do tego metafor. Czy istnieje bariera dla umysłu poza niewiedzą? Czyż nie można ukryć myśli? Przecież można poznać właściwość nie absorbując jej.

* Pytasz mnie osobiście, czego nie chciałabym pokazać ‘otchłani'? Chyba tego, co mogłoby dać mi szansę na zachowanie siebie. Tego co umożliwiłoby mi powrót do równowagi.

* Ach, a czym mogłaby być stawka, za którą oddałbyś siebie?


> Hmm ... :) Chyba wybiegłem w sferę bardzo "zaawansowanej" filozofii .  
Implozja generujaca uporządkowaną w samo-określony sposób eksplozję .  
Zassanie wszechrzeczy i "wyplucie" ich w nowej formie .  
Nie potrafię tego upraszczać . Wybacz :)  

* Mam wrażenie, że dostrzegam wzór Twojego myślenia – przykład śmierci gwiazdy, która ulega pozornemu zniszczeniu, aby ostatecznie skupić energię w nowej postaci i stworzyć nową rzeczywistość – jak w astronomii. Tę analogię stosujesz dla opisu procesu poznawczego, dokonującego się poprzez styczność z ekstremalnie obcą idą lub zjawiskiem. Zgadza się?

* Ale rezultat tak pozytywny (?), nie każdemu wszak pisany. Przekarmiona gwiazda, na skutek gwałtownej reakcji zmienia się w Czarną Dziurę – Otchłań. Innymi słowy, nie każdy da radę, nie każdy zdoła poukładać sobie w głowie to czego doznał/poznał - i to go zniszczy. Mimo to, myśl wymyka się prawą fizyki. Wszystko jest możliwe.


* Ok, umysł vs otchłań, fizyka vs otchłań opisano wyżej. A dusza i otchłań? Mam na myśli kontekst magii jako takiej. Czym może być otchłań w kontekście magii, wg Ciebie?



* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
VIZARD
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-26
03:02:02

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
* Praktyka podpowiada, logika układa, a jednak nadal odpowiedź może  
brzmieć – tak. Dlaczego? Ponieważ, przykład z pokojem dotyczy czysto  
fizycznych możliwości i praw, my jednak, rozpatrujemy problem, hmm,  
umysłowy/metafizyczny(?), używając jeszcze do tego metafor. Czy istnieje  
bariera dla umysłu poza niewiedzą? Czyż nie można ukryć myśli? Przecież  
można poznać właściwość nie absorbując jej.

Masz rację  , choć użyłem przykładu z pokojem aby wskazać na czynnik wszechświetnej równowagi , która dotyczy również zjawisk wybiegających
po za obszar fizyczności . Nie jestem pewien czy mówimy o tym samym zjawisku . Śmię stwierdzić że na ile wejrzysz tyle wyjmiesz - to jedyna
skuteczna metoda zachowania tego co chcesz zachować . Doswiadczenia  
płynące nawet z chwilowego "patrzenia" zmieniają radykalnie Twoje wnętrze.
Dlatego Twoje myśli nawet wobec Twoich oporów ulegną przemianie a więc efekt zostanie osiągnięty a warunek równowagi spełniony

* Pytasz mnie osobiście, czego nie chciałabym pokazać ‘otchłani'?  
Chyba tego, co mogłoby dać mi szansę na zachowanie siebie. Tego co  
umożliwiłoby mi powrót do równowagi.

Dlaczego zakładasz że coś utracisz ? Pomyślałem o dłoni , zanurzanej
w wodzie , która wypełnia się nią a Ty ją podnosisz ponad lustro .  
Co jest w dłoni ?

* Ach, a czym mogłaby być stawka, za którą oddałbyś siebie?

Kiedyś rozmawiałem z pewnym człowiekiem . Powiedział mi że jestem królem karo
ale dodał natychmiast że on jest asem . Dodałem wtedy : ale w Black Jacku ?
-Jak to ? - zapytał . Otóż w Black Jacku as oznacza 1 bądź 11 - zależnie od
grającego .
x
Hmm ... :) Chyba wybiegłem w sferę bardzo "zaawansowanej" filozofii .  
Implozja generujaca uporządkowaną w samo-określony sposób eksplozję .  
Zassanie wszechrzeczy i "wyplucie" ich w nowej formie .  
Nie potrafię tego upraszczać . Wybacz :)  

* Mam wrażenie, że dostrzegam wzór Twojego myślenia – przykład  
śmierci gwiazdy, która ulega pozornemu zniszczeniu, aby ostatecznie skupić  
energię w nowej postaci i stworzyć nową rzeczywistość – jak w  
astronomii. Tę analogię stosujesz dla opisu procesu poznawczego,  
dokonującego się poprzez styczność z ekstremalnie obcą idą lub zjawiskiem.  
Zgadza się?

Nie stronię od porównań z kosmosem , jednak kosmos w tym przypadku jest skalą mikro :)


* Ale rezultat tak pozytywny (?), nie każdemu wszak pisany. Przekarmiona  
gwiazda, na skutek gwałtownej reakcji zmienia się w Czarną Dziurę –  
Otchłań. Innymi słowy, nie każdy da radę, nie każdy zdoła poukładać sobie  
w głowie to czego doznał/poznał - i to go zniszczy. Mimo to, myśl wymyka  
się prawą fizyki. Wszystko jest możliwe.

Wspomniany przezemnie nowy porządek nie opiera się na tym co obmyśliłem  , na przygotowanym na ziemi projekcie . Jestem ...,w każdym z nas jest pewien podstawowy wzoór wg którego rozwinać się może takie uporządkowanie . Każdy z nas jest innym kodem , nie sprawdzimy tego nie próbując :)  

A dusza i otchłań? Mam na myśli kontekst magii jako takiej. Czym może być otchłań w kontekście magii, wg Ciebie?

Kiedy myślę o otchłani przypomina mi się skaliste urwisko z rodzinnych stron Goethego , dno ginie we mgle a zbocza spina drewniany mostek , kruchy i słaby
przy potędze otoczenia . Otchłań jest więc tym co kryje się za mgłą - niewiedzą , skok niechybnie prowadzi do śmierci , zejście może prowadzić donikąd . Wchodząc w mgłę można usłyszeć głosy .


> * Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
czarna697
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-01
00:16:01

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

> Dlaczego zakładasz że coś utracisz ? Pomyślałem o dłoni , zanurzanej
> w wodzie , która wypełnia się nią a Ty ją podnosisz ponad lustro .  
> Co jest w dłoni ?

vizard a co będzie, jeśli okaże się że to nie była woda tylko np kwas??
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
VIZARD
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-02
00:22:37

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

vizard a co będzie, jeśli okaże się że to nie była woda tylko np kwas??  

kto wkładałby rękę w kwas ?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
czarna697
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-02
01:55:32

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
>  
> vizard a co będzie, jeśli okaże się że to nie była woda tylko np kwas??  
>  
> kto wkładałby rękę w kwas ?


biorę pod uwagę możliwość niewiedzy na temat substancji. można przecież nie wiedzieć z czym ma sie do czynienia...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
VIZARD
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-05
02:12:05

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
biorę pod uwagę możliwość niewiedzy na temat substancji. można przecież  
nie wiedzieć z czym ma sie do czynienia...

Pomyśl o pokoju wypełnionym lustrami , wszystko jest odbiciem , ale nie Ciebie tylko Twoich emocji , wyobrażeń . Zastraszony , pokorny i religijny człowiek nigdy tam nie wejdzie gdyż na samą myśl cierpnie mu skóra , gdy wejdzie zginie , postrada zmysły bądź ... odkryje prawdę o sobie . Obawiasz się tego co wytworzyła Twoja wyobraźnia czy masz przesłanki że takie przekroczenie jest groźne ?. Spójrz  na tych którym się nie udało i postąp zupełnie odwrotnie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
czarna697
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-06
04:13:19

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

> Pomyśl o pokoju wypełnionym lustrami , wszystko jest odbiciem , ale nie  
> Ciebie tylko Twoich emocji , wyobrażeń . Zastraszony , pokorny i religijny  
> człowiek nigdy tam nie wejdzie gdyż na samą myśl cierpnie mu skóra , gdy  
> wejdzie zginie , postrada zmysły bądź ... odkryje prawdę o sobie .  
> Obawiasz się tego co wytworzyła Twoja wyobraźnia czy masz przesłanki że  
> takie przekroczenie jest groźne ?. Spójrz  na tych którym się nie udało i  
> postąp zupełnie odwrotnie.


może nie tyle obawiam sie wytworów własnej wyobraźni ile mam wątpliwości czy to aby odpowiedni czas na wejście do pokoju. dopóki nie będę tego w 100% pewna, jeśli będą jakieś wątpliwości wynikające z mojego obecnego stanu, bede zaglądać przez uchylone drzwi.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
VIZARD
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-07
15:13:56

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
może nie tyle obawiam sie wytworów własnej wyobraźni ile mam wątpliwości  
czy to aby odpowiedni czas na wejście do pokoju. dopóki nie będę tego w  
100% pewna, jeśli będą jakieś wątpliwości wynikające z mojego obecnego  
stanu, bede zaglądać przez uchylone drzwi.

Czasem ktoś wchodzi z ciekawości ale nie posiadając odpowiedniej siły
upada , jego sumienie krzyczy : "chcę być normalnym dobrym człowiekiem"  
O ile zbierze się w sobie staje się radykalnym kaznodzieją dobra .
Istnieje jednak pewien błąd w ocenie . Czasem w tym pokoju od dawna jesteśmy
tylko tłumaczymy sobie że istnieje odwrót , pozorna możliwość przekroczenia jakiejś bramy . Sięgając w strefę mroku "ulegamy" własnemu wnętrzu które
pragnie tego i nie interesuje się tym co będzie po . Wielu wchodzi po
konkretne "coś" a wtedy szybko zyskuje świadomość że nie ma nic za darmo.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-02
08:39:08

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Biorę pod uwagę możliwość niewiedzy na temat substancji. Można przecież nie wiedzieć z czym ma się do czynienia...

* Za naiwność, niewiedzę i ryzyko ponosi się cenę. Za tymi, którzy bezmyślnie pchają łapy w kwas - nie będziemy rozpaczać - powinni bardziej przykładać się do nauki chemii w podstawówce/gimnazjum.

Zaś metaforycznie nawiązując do tematu, powiem tak:

‘Otchłań – nie dla idiotów!' i tyle.


:D:D:D


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-02
20:08:13

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * Za naiwność, niewiedzę i ryzyko ponosi się cenę.

"Qui pro quo", nic nie ma za frajer. Daque.


> Zaś metaforycznie nawiązując do tematu, powiem tak:
>  
> ‘Otchłań – nie dla idiotów!' i tyle.

Oby na pewno? Przecież to tyle mięsa ^^
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-02
20:10:18

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> biorę pod uwagę możliwość niewiedzy na temat substancji. można przecież  
> nie wiedzieć z czym ma sie do czynienia...

Niepoważni ludzie nie powinni parać się poważnymi sprawami w niepoważny sposób
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
czarna697
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-03
02:42:52

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> > biorę pod uwagę możliwość niewiedzy na temat substancji. można  
> przecież  
> > nie wiedzieć z czym ma sie do czynienia...
>  
> Niepoważni ludzie nie powinni parać się poważnymi sprawami w niepoważny  
> sposób


czasami złudzenia które tworzą dają im odwagę która oznacza się w praktyce głupotą. niestety potem jest bolesne rozczarowanie
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-08
12:11:10

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> czasami złudzenia które tworzą dają im odwagę która oznacza się w praktyce  
> głupotą. niestety potem jest bolesne rozczarowanie

Poważnie? ^^

Błąd popełnia się raz, pierwszy i przeważnie ostatnii.

Eot.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
czarna697
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-08
15:25:56

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

> Poważnie? ^^
>  
> Błąd popełnia się raz, pierwszy i przeważnie ostatnii.


nie zawsze ostatni, nie każdy sie uczy na błędach inni sie do niech przyzwyczajają i jeśli ty na to patrzysz to to widzisz a ja wcale nie muszę bo mogę odbierać to już jako normę.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-30
22:48:59

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * Praktyka podpowiada, logika układa, a jednak nadal odpowiedź może  
> brzmieć – tak. Dlaczego? Ponieważ, przykład z pokojem dotyczy czysto  
>  
> fizycznych możliwości i praw, my jednak, rozpatrujemy problem, hmm,  
> umysłowy/metafizyczny(?), używając jeszcze do tego metafor. Czy istnieje  
>  
> bariera dla umysłu poza niewiedzą? Czyż nie można ukryć myśli? Przecież  
> można poznać właściwość nie absorbując jej.
>  
> Masz rację  , choć użyłem przykładu z pokojem aby wskazać na czynnik  
> wszechświetnej równowagi , która dotyczy również zjawisk wybiegających
> po za obszar fizyczności . Nie jestem pewien czy mówimy o tym samym  
> zjawisku . Śmię stwierdzić że na ile wejrzysz tyle wyjmiesz - to jedyna
> skuteczna metoda zachowania tego co chcesz zachować . Doswiadczenia  
> płynące nawet z chwilowego "patrzenia" zmieniają radykalnie Twoje  
> wnętrze.
> Dlatego Twoje myśli nawet wobec Twoich oporów ulegną przemianie a więc  
> Dlaczego zakładasz że coś utracisz ? Pomyślałem o dłoni , zanurzanej w wodzie, która wypełnia się nią a Ty ją podnosisz ponad lustro. Co jest w dłoni?

* Chodzi mi o to, że nie wszystko jestem w stanie zrozumieć, nie wszystko jestem w stanie/chcę zaakceptować. W ten sposób chronię siebie, a jednocześnie nie blokuję własnego rozwoju. Niektóre rzeczy można zrozumieć dopiero, kiedy zaistnieje odpowiednia przesłanka, inaczej wiedza ta będzie bezużyteczna, albo wręcz szkodliwa. Ale niepoznane wciąż istnieje.
Jak wobec tego poznać to coś, bez 'dotykania', bez wejrzenia?  
I czy to poznanie będzie, hmm, prawdziwe?
  
** Ach, a czym mogłaby być stawka, za którą oddałbyś siebie?
> Kiedyś rozmawiałem z pewnym człowiekiem .(...)

* Wymigujesz się od odpowiedzi?:>

  
> Nie stronię od porównań z kosmosem , jednak kosmos w tym przypadku jest  skalą mikro :)

* Na Wszystkie Demony Piekieł, Vizard - czym jest więc dla Ciebie MAKRO???!:D
Nie znam określenia opisującego większe makro niż greckie 'kosmos', no, może absolut(?)... Nie, nie wiem.


> (...) Wchodząc w mgłę można usłyszeć głosy .

* Tak, można.

  
* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
VIZARD
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-02
00:38:49

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Jak wobec tego poznać to coś, bez 'dotykania', bez wejrzenia?  
I czy to poznanie będzie, hmm, prawdziwe?

Wyobraź sobie że wchodzisz do sklepu ale na wstępie mówisz : nie chcę wydać wszystkich pieniędzy  - jakość obsługi spadnie :)

** Ach, a czym mogłaby być stawka, za którą oddałbyś siebie?
Kiedyś rozmawiałem z pewnym człowiekiem .(...)
* Wymigujesz się od odpowiedzi?:>

To jedno z trudniejszych pytań . Gdybym wskazał najwyższą znaną wartość można dodać 1 i stracić miejsce w czołówce :) Gram sobą a z tego co osiagam uważam
że nie płacę drobnymi :)  
x
Nie stronię od porównań z kosmosem , jednak kosmos w tym przypadku  
jest  skalą mikro :)

* Na Wszystkie Demony Piekieł, Vizard - czym jest więc dla Ciebie  
MAKRO???!:DNie znam określenia opisującego większe makro niż greckie 'kosmos', no, może absolut(?)... Nie, nie wiem.

Myślę że sfera pewnych wyobrażeń może ulegać uproszczeniu na potrzeby komunikacji . Mam dla Ciebie pewien "test" . Pomyśl o fizycznym nieskończonym wszechświecie . Jezeli już widzisz ten ogrom przestrzeni pomyśl o kilku wszechswiatach - zapewne zobaczysz ciemne eliptyczne kształty zawieszone  
w szarym prawdziwie nieskończonym obszarze .  



> * Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Asomvell
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-11-14
12:15:40

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
  
> O ile dobrze rozumiem pojęcie Katharsis - jest to rodzaj uwolnienia się od  
> cierpień etc. Mroczne Katharsis jest więc doznaniem wszystkiego w pełnej  
> formie a także osiągnięcie pełni własnej kreacji , powstanie nowego  
> świata,
> powstanie nowego porządku.


Dokladnie tak to rozumiem, czuje i pojmuje. Idac tym torem: widzimy, czujemy swiat materialny nie taki jaki jest na prawde, a taki jaki nieoswieconym umyslem potrafimy zobaczyc. Zaklamany obraz, znieksztalcony, niepelny. Ciezko to wytlumaczyc komus kto nie widzial nigdy roznicy. Mroczne Katharsis jest brama do wiedzy, widzenia, rozumienia daleko szerszego niz maga to czynic "zwykli" ludzie. Osobista kreacja jest naturalnym nastepstwem uzyskanego wgladu. Dazenie do rozpoznania siebie i doswiadzenia pelni jest, moim zdaniem, wspaniala mozliwoscia, ogromna radoscia i satysfakcja z osiagniec na tym polu. Troche tak, jakby wreszcie wszystko wracalo na swoje miejsce. Choc faktycznie, niewiarygodnie wszystko sie zmienia. Ale to bardzo dobrze.
Czy Ty moze zajmujesz sie kabala klifotyczna?


pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
kv!k
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-27
09:10:04

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Dotknąłem ciemności i sprawdziłem swe przypuszczenie, a tym samym nieco się zawiodłem. Nie jest to ścieżka, raczej tafla mrozu i pustki, zza której nie można już wrócić. Dotknięcie sprawiło jedynie, że nie mogę o niej zapomnieć, ale to o wiele lepsze. Prawda?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-29
17:53:22

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Dotknąłem ciemności i sprawdziłem swe przypuszczenie, a tym samym nieco  
> się zawiodłem. Nie jest to ścieżka, raczej tafla mrozu i pustki, zza  
> której nie można już wrócić. Dotknięcie sprawiło jedynie, że nie mogę o  
> niej zapomnieć, ale to o wiele lepsze. Prawda?

* Zawiodłeś się, czym właściwie, że nie jest to ścieżka, że jest to pustka?
Zastanawia mnie dlaczego akurat w takim wymiarze ukazała się Tobie? Potrafisz/mógłbyś odpowiedzieć?

* Dla mnie 'otchłań' - to nieograniczona ilość nieodgadnionych ścieżek. A że pustka/samotność? Czyż kiedy nic nie widać, nie jesteśmy zdani tylko na siebie, na własny wybór? Nic strasznego, jedynie trudnego. Można się wówczas cofnąć, można stanąć w miejscu, można też pójść dalej i... zginąć – bywa, kto nie ryzykuje, ten nic nie ma. Ostatecznie, wszystko się starci, nawet kiedy trwa się w bezruchu – na końcu zostajemy sami ze sobą. Taka kolej rzeczy. Zatem, co za różnica dokąd się idzie? Jedna –  w łatwości.  

* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
kv!k
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-29
20:08:39

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> * Zawiodłeś się, czym właściwie, że nie jest to ścieżka, że jest to  
> pustka?

Tak, zwyczajna nicość.

>  Zastanawia mnie dlaczego akurat w takim wymiarze ukazała się Tobie?  
> Potrafisz/mógłbyś odpowiedzieć?

Nie mam pojęcia. Może wypływa to z szeregu jakichś bliżej nie określonych preferencji osobistych, ale nie jestem przekonany.

Właśnie. Widzisz w otchłani jakieś ścieżki, drogi, możliwości. Dla mnie, jak szybko by nie biec w jakąkolwiek stronę, pozostaje się zawsze w tym samym miejscu. Swego rodzaju przykra monotonia, która obrasta, zalepia swoją substancją każdą szczelinę, a wreszcie wypełnia. Ale to tylko moje wyobrażenie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Mandrax
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-30
11:18:32

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Swego rodzaju przykra monotonia, która obrasta, zalepia  
> swoją substancją każdą szczelinę, a wreszcie wypełnia. Ale to tylko moje  
> wyobrażenie.
~~~~~~
Post wcześniej pisałeś: "Dotknąłem ciemności i sprawdziłem swe przypuszczenie, a tym samym nieco się zawiodłem".
Teraz piszesz, że to tylko TWOJE wyobrażenie.
Nie chwytam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
kv!k
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-09-30
15:38:34

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Post wcześniej pisałeś: "Dotknąłem ciemności i sprawdziłem swe  
> przypuszczenie, a tym samym nieco się zawiodłem".
> Teraz piszesz, że to tylko TWOJE wyobrażenie.
> Nie chwytam.  

Dotknąć i odsunąć się, a wejść, to dwie inne sprawy. Mogę dotknąć tafli jeziora i cofnąć rękę, gdyż uznam wodę za zimną. Mogę wskoczyć do jeziora i pływać w nim odkrywając jego tajemnice i nie cofając się przed niczym.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
liquid9
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-02
03:16:26

Wypierdalac, jesli nic nie widac!
> Dotknąć i odsunąć się, a wejść, to dwie inne sprawy. Mogę dotknąć tafli  
> jeziora i cofnąć rękę, gdyż uznam wodę za zimną. Mogę wskoczyć do jeziora  
> i pływać w nim odkrywając jego tajemnice i nie cofając się przed niczym.

Całkiem niedawno, kilka postów temu napisałeś: "Dotknąłem ciemności i sprawdziłem swe przypuszczenie, a tym samym nieco się zawiodłem". Zatem przyznajesz, nie wszedłeś. Więc po co smażysz cokolwiek o wejściu? Nigdy nie wszedłeś, odstraszyło Cię zimno. Może w sobie nigdy nie odczułeś ciepła? Może ta pustka jest w Tobie? Odkryj zatem tajemnicę i nie cofaj przed niczym. Albo nie pierdol takich skwarów. Chyba, że chcesz swoja pustkę wypełnic wymiotami (albo fekaliami - jak to onegdaj Dara się lubował...) Nie zastępuj wiedzy przypuszczeniem, nawet nie próbuj go sprawdzac. Wiedzę należy skonsumowac :P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-10-03
20:55:47

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

> Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?

***
Odpowiem wymijająco, enigmatycznie, też na modłę nietzchańską, czyli jak rasowy okultysta: "bestiami jesteśmy, by bestiami sie nie stać".

> * Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne  
> Katharsis'?

***
O tak, musi istnieć. Wszystkie pozytywne zjawiska mają swoje negatywne odpowiedniki.
  
> * Doświadczyłeś? I co się z Tobą stało...?

***
Wielokrotnie. Co się stało? Kolejny fragment konstrukcji psychicznej, zwanej superego osunął się w gruzy.

> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?

***
Taki sam, jak cel poznania w ogóle - ciekawość. Czasem chęć przełamania kolejnej bariery, albo i niezdrowa fascynacja.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-03
22:10:12

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Odpowiem wymijająco, enigmatycznie, też na modłę nietzchańską, czyli jak rasowy okultysta: "bestiami jesteśmy, by bestiami sie nie stać".

* Taa, zawsze rozumiałam tę formułę jako zachętę do eksterminacji wszystkiego z czym ewentualnie można by się porównać. W ten sposób nie być bestią, pomimo bestialstwa, ani się nią stać (bez obiektu porównawczego, mogę być czymkolwiek co uznam za fajne).:>


> O tak, musi istnieć. Wszystkie pozytywne zjawiska mają swoje negatywne odpowiedniki.

* Niby tak. Ciężko sobie to wyobrazić.


> Wielokrotnie. Co się stało? Kolejny fragment konstrukcji psychicznej,  
zwanej superego osunął się w gruzy.

* Bez możliwości rekonstrukcji?


* Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-10-03
23:05:28

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

> * Taa, zawsze rozumiałam tę formułę jako zachętę do eksterminacji  
> wszystkiego z czym ewentualnie można by się porównać.

***
Dla mnie zaś, to zawsze była alegoria pomniejszego zła. Musisz być trochę zły, bo dobrego świat zniszczy i przekabaci w skurwysyna.

> * Niby tak. Ciężko sobie to wyobrazić.

***
Może jako przebudzenie, ukazujące sztuczność i bezsens jakiegoś aksjomatu, a także wizję jak pięknie by było bez tego systemu wartości?
  
  
> * Bez możliwości rekonstrukcji?
***
Odbudować można,ale to już nie będzie to. Cóż to bowiem za bariera, kiedy samemu się udowodniło że można ją przekroczyć?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Maksymilian
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-03
22:28:12

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

> * Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne  
> Katharsis'?
>  
Mój wgląd w siebie to uwolnienie   skrępowanych dotąd  myśli  - wtedy nabierają  kształtów, skupiają się wokół odrzucanych wcześniej tematów, są kodowane moim własnym językiem,  często odnoszą się do przyrody ,poszczególnych osób , kształtów. Każdy z  elementów myśli ma swoje intuicyjne i osobiście symboliczne znaczenie . Dopiero związek kształtów, elementów stanowi o znaczeniu całości .

pzdr.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Czarny
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-07
13:15:13

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

> Hasło przewodnie:
> "Kiedy wejrzysz w otchłań, otchłań wejrzy również w głąb ciebie."
> Friedrich N.
>  
> Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?

Nie, jeśli chce odpowiedzieć sobie czym owa "otchłań" jest dla mnie . Nie mogę objąć jej z zewnątrz  bo z zewnątrz mogę postrzegać tylko to, co nie jest częścią mnie  .
Transgresja natomiast jest zaangażowaniem i wypływa z centrum które zawsze jest centrum MOJEGO  istnienia .  

  
> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?

Odkrywanie i doskonalenie własnej natury .  
  
> * Pozdrawiam,
> Sirrush

pozdrawiam .
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-08
13:28:57

Cieńka czerwona linia
> Zapraszam Was do zwierzeń na temat Mrocznych Ścieżek Oświecenia.

"Mroczna Ścieżka Oświecenia". Hm. Czy to oby nie oksymoron ?

> Interesują mnie Wasze doświadczenia związane ze zgłębianiem powyższych oraz
> wnioski, do jakich doszliście (stan na dzisiaj).

Doświadczenia ? Naturalnie przeważają te negatywne, bo przecież nikt nie spodziewa się płatków róż. Teraz – mówiąc szczerze – wspomina się to całkiem przyjemnie. Ba! Rzekłbym: Z nijakim rozbawieniem i łezką, co się kręci w oku ^^ Moje doświadczenia w tym temacie to różne mity, którzy jedni brali za żart losu, inni zaś za dobrą monetę, to dotknięcie blasku odbitego z drugiej strony lustra, to AGRESJA w czystej formie, wiele dewiacji, jeszcze więcej błędów, to w końcu psychozy ludzi, którzy czasem przekraczali wszelkie możliwe granice tzw. przyzwoitości / powagi / rozsądku, w końcu tonąc w bagienku tzw. Absurdu. I tak dalej …

Wnioski?  
Z tego się nie wychodzi, można tylko zdecydować jak głęboko się w tym jest.  

Nic nie ma za darmo, za wszystko się płaci, a żadna cena nie jest warta Nas.  

"Niepoważni ludzie nie powinni się zajmować poważnymi sprawami w niepoważny sposób"



I wiele innych.  



> Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?  

Nie. Absolutnie.


> Pytania uzupełniające:  
>  
>* Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne
> Katharsis'?  

Tak, oczywiście. Różnica tkwi w tym, że będzie negatywne, destruktywne.  
Np. Gniew, który można wyrzucić z siebie ciskając w kogoś ( lub na oślep ) pociskiem agresji / nienawiści.  


> * Doświadczyłeś? I co się z Tobą stało...?  

Poznałem. Teraz wiem.  

"Kiedy byłem dzieckiem
Chodziłem, mówiłem i myślałem jakoby dziecko
Teraz jako mąż dorosły
Nie mogę już dalej być jakoby dziecko"


> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?  

Chęć poznania? Ciekawość? Głupota? Fascynacja?    

Myślę, że często jest to wypadkowo wielu elementów naraz. Sądzę, że nieczęsto jest to w pełni świadomy wybór, ponieważ konsekwencje często nie są warte przysłowiowej świeczki.  


Jest pewna cieńka, czerwona linia. Uważam, że nie powinno się jej przekraczać.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-08
18:27:14

Cieńka czerwona linia
Moje doświadczenia w tym temacie to różne mity,  
> którzy jedni brali za żart losu,


jak to?wyjaśnij , proszę


inni zaś za dobrą monetę, to dotknięcie  
> blasku odbitego z drugiej strony lustra, to AGRESJA w czystej formie,  
> wiele dewiacji, jeszcze więcej błędów, to w końcu psychozy ludzi, którzy  
> czasem przekraczali wszelkie możliwe granice tzw. przyzwoitości / powagi /  
> rozsądku, w końcu tonąc w bagienku tzw. Absurdu. I tak dalej …


   granice człowieczeństwa , a za nimi stawali się bestią  
   granice Surrealizmu, pozwól ze uzupełnię
    

>  
> Wnioski?  
> Z tego się nie wychodzi, można tylko zdecydować jak głęboko się w tym  
> jest.  


   ale dlaczego tak uważasz?
czy nie można po prostu probować zmienić
destrukcję w budowaniu, że tak trywialnie to ujmę?
    



>  
> Nic nie ma za darmo, za wszystko się płaci, a żadna cena nie jest warta  
> Nas.  
>  



   tak,a jeśli zapłaci się sobą?
   to jest właśnie rzeźbienie w źrenicy  


> Jest pewna cieńka, czerwona linia. Uważam, że nie powinno się jej  
> przekraczać.



   Ale nie ma się na to wpływu, czasem,

   może okrutny żart losu to wówczas  
   kiedy ktoś  
Cię weźmie za rękę i świadomie tam zaprowadzi?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-10
09:30:18

Cieńka czerwona linia
>> Moje doświadczenia w tym temacie to różne mity,  
>> którzy jedni brali za żart losu,  
>
> jak to?wyjaśnij , proszę

Ależ proszę Ciebie bardzo, Tiss. Np. Różne miejsca w miastach, które są owiane różnymi legendami. Wiesz, jak to ludzie mówią między sobą, że kogoś tam zgwałcono, że miały tam miejsce jakieś ryty, że wydarzyło się tam wiele złych rzeczy, np. Polana Wisielca w moim mieście. Różni ludzie, których można czasem spotkać, ludzie którzy coś uczynili, komuś pomogli, na kogoś wpłynęli ( Tutaj obejdzie się bez nazwisk ^^ ). Różne opowieści, które są przekazywane z ust do ust, opowieści o rzeczach… nie całkiem naturalnych, stare podania albo po prostu miejskie legendy, np. Czarna Msza w Szczecinie na tzw. Wierzy Bismarcka.    
Jedni się śmieją, czasem z bzdur których wysłuchują. Innym razem z ludzi, że tak łatwo dają się wciągnąć w grę, której zasad nie znają. Inni wierzą z dziecinną ufnością. Są też tacy, którzy uśmiechają się pod nosem. Oni słuchają, słuchają bardzo uważnie.  


>> inni zaś za dobrą monetę, to dotknięcie  
>> blasku odbitego z drugiej strony lustra, to AGRESJA w czystej formie,  
>> wiele dewiacji, jeszcze więcej błędów, to w końcu psychozy ludzi, którzy  
>> czasem przekraczali wszelkie możliwe granice tzw. przyzwoitości / >>powagi / rozsądku, w końcu tonąc w bagienku tzw. Absurdu. I tak dalej …  
>
> granice człowieczeństwa , a za nimi stawali się bestią  

Nie chcę tego wartościować, chociaż mam takie prawo. Tak, granice człowieczeństwa. A za nimi stawali się … czymś. Czasem groźnym, czasem żenującym. Czymś.  


> granice Surrealizmu, pozwól ze uzupełnię  
    
Daque, strzał w dziesiątkę. To właśnie ta linia, za którą jest już tylko Głębia, a im dalej w Nią, tym dalej od Siebie.  


>> Wnioski?  
>> Z tego się nie wychodzi, można tylko zdecydować jak głęboko się w tym  
>> jest.
>
>   ale dlaczego tak uważasz?  

Uważam tak z powodów, które min. wymieniłem powyżej.


> czy nie można po prostu probować zmienić  
> destrukcję w budowaniu, że tak trywialnie to ujmę?

Przypomnę: Rozmawiamy o Mrocznych Ścieżkach Oświecenia, tzw. lewakach, czarnych arkanach, o drogach które prowadzą do Otchłani. Można próbować zmienić, a i owszem. Tylko że tutaj nie ma miejsca na kreacje, nie ma żadnego Dobra. Jeżeli ktoś uważa inaczej – Żałuję, że nie poznałem go / jej wcześniej ^^ Jeżeli zaczynasz budować, to znaczy zatrzymujesz się na mrocznej ścieżce, wybierasz inny kurs. Chyba że Twoja kreacja jest wykrzywiona, inspirowana Otchłanią, Złem czy innym skorumpowanym szeptem. Decyzja podążania do Otchłani, obcowanie z Nią pozostawia w nas piętno. Płacimy Sobą za ten wybór. Właśnie dlatego się z tego nie wychodzi, Tiss.  

"Kiedy wejrzysz w otchłań, otchłań wejrzy również w głąb ciebie"

Jeszcze do pewnego momentu możesz zawrócić. Potem jest już tylko cieńka, czerwona linia, nie ma powrotu.  

    
>> Nic nie ma za darmo, za wszystko się płaci, a żadna cena nie jest warta  
>> Nas.    
>
>  tak,a jeśli zapłaci się sobą?  

Przede wszystkim płaci się Sobą. Właśnie dlatego nie jest to warte Nas, za każdym razem bowiem tracimy Coś bezpowrotnie, wycinamy kawałem Siebie.

    
> to jest właśnie rzeźbienie w źrenicy  

Rozumiem.
Dlatego z tego się nie wychodzi, można tylko zdecydować jak głęboko się w tym jest.


>> Jest pewna cieńka, czerwona linia. Uważam, że nie powinno się jej  
>> przekraczać.  
>
> Ale nie ma się na to wpływu, czasem,  

Zawsze ma się na to wpływ, ponieważ ostateczna decyzja należy do Nas, nikt inny jej nie podejmie. Wolna Wola.


>   może okrutny żart losu to wówczas  
>   kiedy ktoś  
>   Cię weźmie za rękę i świadomie tam zaprowadzi?

Nie, to jest S K U R W Y S Y Ń S T W O.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-10
17:20:38

Cieńka czerwona linia
Są też tacy, którzy uśmiechają się pod nosem. Oni  
> słuchają, słuchają bardzo uważnie.  


   ah,..mhm:)


a za nimi stawali się bestią  
>  
> Nie chcę tego wartościować, chociaż mam takie prawo. Tak, granice  
> człowieczeństwa. A za nimi stawali się … czymś. Czasem groźnym,  
> czasem żenującym. Czymś.  



   Czymś ..dobrze to oddaje ..  
  (aha, zauważ że nie napisałam Bestią a - bestią)
    



> > granice Surrealizmu, pozwól ze uzupełnię  
>      
> Daque, strzał w dziesiątkę. To właśnie ta linia, za którą jest już tylko  
> Głębia, a im dalej w Nią, tym dalej od Siebie.  



  kiedy czujesz instynktownie że linia jest blisko ,kiedy ją przekraczasz , i w końcu gdy jesteś już za, to Twoje odczucia, postrzeganie otoczenia można porównać do stanu zakochania. Jednak zakochanie z natury jest pozytywną tajemnicą, uszczęśliwia , to budowanie. A w tym stanie obcujesz z czymś co (czasem) czujesz instynktownie że po prostu Ciebie przerasta przynajmniej na etapie kiedy wchodzisz w to i nie wiesz czym to dokładnie jest , czujesz więc ekscytację ale również obawy      
no i to poczucie ...
(zaznaczam:BEZ żadnych używek i w zdrowiu psychicznym)
.... poczucie  że jesteś strzałą przebijającą się przez jakąś "malignę" rzeczywistości a Ci , którzy nie poznali tego co Ty - to nie żyli nigdy ,śpią i śnią swe życie i są jak mrówki....:)
A potem ,im dalej jesteś od Siebie tym bardziej obcowanie z otchłanią jest jak  
ciężka trudna, jednostronna miłość
  ( :-D )



> >   ale dlaczego tak uważasz?  
>  
> Uważam tak z powodów, które min. wymieniłem powyżej.


  No tak.


>  
> Przypomnę: Rozmawiamy o Mrocznych Ścieżkach Oświecenia, tzw. lewakach,  
> czarnych arkanach, o drogach które prowadzą do Otchłani. Można próbować  
> zmienić, a i owszem. Tylko że tutaj nie ma miejsca na kreacje, nie ma  
> żadnego Dobra.  


w tym sensie nie ma tam miejsca na Dobro


  
Jeżeli ktoś uważa inaczej – Żałuję, że nie poznałem  
> go / jej wcześniej ^^ Jeżeli zaczynasz budować, to znaczy zatrzymujesz się  
> na mrocznej ścieżce, wybierasz inny kurs.


  to bywa zbawieniem dla tych , którzy się po prostu do tego nie nadają...



  Chyba że Twoja kreacja jest  
> wykrzywiona, inspirowana Otchłanią, Złem czy innym skorumpowanym szeptem.  
> Decyzja podążania do Otchłani, obcowanie z Nią pozostawia w nas piętno.  
> Płacimy Sobą za ten wybór. Właśnie dlatego się z tego nie wychodzi, Tiss.  


   Kiedy nawet ktoś zapyta tych , którzy są w samym sercu Otchłani czy nie są nieszczęśliwi, bo ich życie z boku wydać się może żałosne , to odpowiedzą że im tak dobrze, że czują się z tym mrokiem w sobie szczęśliwi.
  



>  

  Można obrać inny kurs i  

> "Kiedy wejrzysz w otchłań, otchłań wejrzy również w głąb ciebie"
>  
> Jeszcze do pewnego momentu możesz zawrócić. Potem jest już tylko cieńka,  
> czerwona linia, nie ma powrotu.  


  zawróciłeś?:)





> Przede wszystkim płaci się Sobą. Właśnie dlatego nie jest to warte Nas, za  
> każdym razem bowiem tracimy Coś bezpowrotnie, wycinamy kawałem Siebie.
    


   słodki dekadentyzm:) ale jakże prawdziwy...




>  
> Nie, to jest S K U R W Y S Y Ń S T W O.


o, tak.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-16
09:41:34

Cieńka czerwona linia

>>> granice Surrealizmu, pozwól ze uzupełnię  
>      
>> Daque, strzał w dziesiątkę. To właśnie ta linia, za którą jest już tylko  
>> Głębia, a im dalej w Nią, tym dalej od Siebie.  
>
> kiedy czujesz instynktownie że linia jest blisko ,kiedy ją przekraczasz , i
> w końcu gdy jesteś już za, > to Twoje odczucia, postrzeganie otoczenia
> można porównać do stanu zakochania.

Hm. Ciekawe porównanie.
Ale o tym później.


> Jednak zakochanie z natury jest pozytywną tajemnicą, uszczęśliwia , to
> budowanie. A w tym stanie obcujesz z czymś co (czasem) czujesz
> instynktownie że po prostu Ciebie przerasta przynajmniej na
> etapie kiedy wchodzisz w to i nie wiesz czym to dokładnie jest , czujesz
> więc ekscytację ale również > obawy no i to poczucie ...  

Ekscytacja, Twoje "zakochanie" jest na początku, a właściwie: może pojawić się na początku ścieżki. Później doświadczenia wysysają euforię, zabijają poczucie satysfakcji. Powtórzę się, Tiss. Na drogach ku Otchłani nie ma miejsce na "pozytyw", na "zakochanie", na euforię. Obcowanie z Nią, czucie Jej… paraliżuje. Nie mówię, że nie można się otrząsnąć, wygrać z Nią. Bo można. Nie zmienia to faktu, że to doświadczenie jest negatywne. Indywidualny relatywizm nie zdaje egzaminu. Ba! Wręcz pogarsza sprawę. Bliska mi osoba zwykła mawiać: "Jeżeli nie uznajesz Dobra to co ochroni Cię przed Złem?"  


> (zaznaczam:BEZ żadnych używek i w zdrowiu psychicznym)  
> .... poczucie  że jesteś strzałą przebijającą się przez jakąś "malignę"
> rzeczywistości a Ci , którzy nie poznali tego co Ty - to nie żyli
> nigdy ,śpią i śnią swe życie i są jak mrówki....:)  


Nie, my się nie rozumiemy. Jeszcze raz…
Można sobie wmówić, że mroczne ścieżki oświecenia to zajebista sprawa. Taka impreza, zostaje do jutra ^^ Tylko że na pewnym etapie pojawia się praktyka, tzw. doświadczanie. Wtedy zwykle okazuje się – mówiąc delikatnie – że to wcale nie jest takie miłe i przyjemne.  

Tiss, powiedz mnie: Czym według Ciebie jest praktyka na Mrocznych Ścieżkach Oświecenia?  


> A potem ,im dalej jesteś od Siebie tym bardziej obcowanie z otchłanią jest
> jak ciężka trudna, jednostronna miłość  

Osobiście powiedziałbym: Jest jak patologiczna, toksyczna miłość. Ty kochasz, a on wciąż Cię katuje.
  
  
>> Przypomnę: Rozmawiamy o Mrocznych Ścieżkach Oświecenia, tzw. lewakach,  
>> czarnych arkanach, o drogach które prowadzą do Otchłani. Można próbować  
>> zmienić, a i owszem. Tylko że tutaj nie ma miejsca na kreacje, nie ma  
>> żadnego Dobra.  
>
> w tym sensie nie ma tam miejsca na Dobro  

A jaki jest inny sens?



> Kiedy nawet ktoś zapyta tych , którzy są w samym sercu Otchłani czy nie są
> nieszczęśliwi, bo ich życie z boku wydać się może żałosne , to odpowiedzą
> że im tak dobrze, że czują się z tym mrokiem w sobie szczęśliwi.  

Jeszcze nie spotkałem osoby, która by tak powiedziała. Spotkałem za to wielu ludzi, którzy próbowali i różnie kończyli. Jedni zabijali się, niektórzy zapadali się w sobie i trafiali np. na oddział zamknięty, inni wracali do Kościoła ( tzn. nagle zaczynali być głęboko wierzącymi katolikami ) albo zamykali ten rozdział swojego życia, unikali tematu i osób, ucinali wszelkie rozmowy. Byli też tacy, którzy mimo – że się wyrażę – uszczerbku na zdrowiu nie zawrócili ze ścieżki, szli dalej. Nikt jednak nie powiedział, że jest szczęśliwy / a, że mu / jej z tym dobrze.
Wspaniale czuli się Ci, którzy wiele mówili i mało robili.          


>> "Kiedy wejrzysz w otchłań, otchłań wejrzy również w głąb ciebie"  
>  
>> Jeszcze do pewnego momentu możesz zawrócić. Potem jest już tylko cieńka,  
>> czerwona linia, nie ma powrotu.    
>
> zawróciłeś?:)

Tak. Mówiąc dokładniej: Zawróciła mnie kobieta, która jest obok mnie po dziś dzień.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tiss
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-17
03:04:49

Cieńka czerwona linia
>
> Ekscytacja, Twoje "zakochanie" jest na początku, a właściwie: może pojawić  
> się na początku ścieżki. Później doświadczenia wysysają euforię, zabijają  
> poczucie satysfakcji.

   samo sedno.

Na drogach ku Otchłani nie ma  
> miejsce na "pozytyw", na "zakochanie", na euforię.

  tak, tak, zgadzam się "zakochanie" jest niefortunnym terminem, chodzi o ekscytacje, poczucie że posiadasz klucz do jakiejś tajemnicy, dokładnie.

Obcowanie z Nią, czucie  
> Jej… paraliżuje.

  czasem samo tylko jej przeczucie .

Nie mówię, że nie można się otrząsnąć, wygrać z  
> Nią. Bo można. Nie zmienia to faktu, że to doświadczenie jest negatywne.  
> Indywidualny relatywizm nie zdaje egzaminu. Ba! Wręcz pogarsza sprawę.  

   tak, wiem w czym rzecz.

>  
> Nie, my się nie rozumiemy. Jeszcze raz…
> Można sobie wmówić, że mroczne ścieżki oświecenia to zajebista sprawa.  
> Taka impreza, zostaje do jutra ^^

   mhm:)

Tylko że na pewnym etapie pojawia się  
> praktyka, tzw. doświadczanie. Wtedy zwykle okazuje się – mówiąc  
> delikatnie – że to wcale nie jest takie miłe i przyjemne.  
>  

  rozumiemy sie. Rozgadałam się o tym początkowym etapie poznawania , praktyka jest taka jak Ty mówisz. Choć znam takich co się w tym odnajdują...(ale o tym niżej )co nie wyklucza wg mnie możliwości ze pewnego dnia znajdą się na oddziale zamkniętym..a moze oni nie dorośli ;-D?

> Tiss, powiedz mnie: Czym według Ciebie jest praktyka na Mrocznych  
> Ścieżkach Oświecenia?  


  trudne pytanie dla mnie, wiesz?ponieważ nie potrafię teraz ustosunkować się do niego obiektywnie:( mogę zasugerować że odpowiedzi jest wiele ale Ty pytasz konkretnie o mnie co właśnie bardzo utrudnia moją odpowiedź..


  
>  
> >
> > w tym sensie nie ma tam miejsca na Dobro  
>  
> A jaki jest inny sens?


   nie ma.


>  
> Jeszcze nie spotkałem osoby, która by tak powiedziała.  
  
   Ja tak.  
Zapewne nie były to osoby same  do końca zdrowe psychicznie..nie wiem... ale za sobą miały lata mrocznego mistycyzmu,świadomego kultu "mroku",  "niezdrowego" trybu życia , wszelkich możliwych doświadczeń , o których pisałeś w poprzednich postach.A jednak, siedziały stabilnie i cynicznie w konkretnym, świadomym bagnie kreując swoją rzeczywistość , manipulując ludźmi , którzy ich otaczali dla własnej, egoistycznej przyjemności, zaprzeczali świadomie wartościom jak  
bezinteresowna miłość, przebaczenie, pomoc .Gardzili chorymi, kalekami, psycholami,zwierzętami... ta pogarda i poczucie wyższości..
i funkcjonowali w społeczeństwie całkiem" w porządku"..co oznacza że potrafili jakoś się odnaleźć w nim, chyba.



Jedni zabijali się,  
> niektórzy zapadali się w sobie i trafiali np. na oddział zamknięty, inni  
> wracali do Kościoła ( tzn. nagle zaczynali być głęboko wierzącymi  
> katolikami ) albo zamykali ten rozdział swojego życia, unikali tematu i  
> osób, ucinali wszelkie rozmowy.


   to są właśnie najbardziej przewidywalne, prawdopodobne scenariusze zachowań takich osob...


Byli też tacy, którzy mimo – że się  
> wyrażę – uszczerbku na zdrowiu nie zawrócili ze ścieżki, szli dalej.  


   mhm.

  
> >
> > zawróciłeś?:)
>  
> Tak. Mówiąc dokładniej: Zawróciła mnie kobieta, która jest obok mnie po  
> dziś dzień.


  TO chyba nie wymaga komentarza:)( a jest wspaniałe) to znaczy że jesteś szczęściarzem, wybranym, i było możliwe Ciebie zawrócić (jak sam zauważyłeś czasem już zbyt późno)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
M.N. Ramirez
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-24
14:42:24

Cieńka czerwona linia
>> Tiss, powiedz mnie: Czym według Ciebie jest praktyka na Mrocznych  
>> Ścieżkach Oświecenia?  
>
> trudne pytanie dla mnie, wiesz?

Wiem :>


> ponieważ nie potrafię teraz ustosunkować się do niego obiektywnie:(  

Wiec ustosunkuj się subiektywnie


> mogę zasugerować że odpowiedzi jest wiele

Ale to tylko ogólnik, który tak naprawdę nie wnosi zupełnie nic.


> ale Ty pytasz konkretnie o mnie co właśnie bardzo utrudnia moją odpowiedź.

Tak, pytam konkretnie o Ciebie. Ściślej: Praktykowałaś? Doświadczyłaś? Byłaś świadkiem? Etc.  

>> Jeszcze nie spotkałem osoby, która by tak powiedziała.  
>  
>   Ja tak.

Hm.

  
> Zapewne nie były to osoby same do końca zdrowe psychicznie.. nie wiem...  

Jeżeli nie były do końca zdrowe, to jak można mówić o poczuciu "że im dobrze, że czują się szczęśliwi z tym mrokiem w sobie"? He ?

  
> ale za sobą miały lata mrocznego mistycyzmu, świadomego
> kultu "mroku",  "niezdrowego" trybu życia , wszelkich możliwych
> doświadczeń , o których pisałeś w poprzednich postach. A jednak, siedziały > stabilnie i cynicznie w konkretnym, świadomym bagnie kreując swoją
> rzeczywistość , manipulując ludźmi , którzy ich otaczali dla własnej,
> egoistycznej przyjemności,  

IMHO wszystko powyżej wyklucza "poczucie szczęścia". Bo cynicznie, bo bagno, bo wyrachowanie. Tak, to zaiste prawdziwe szczęście ^^


>… ta pogarda i poczucie wyższości… i funkcjonowali w społeczeństwie całkiem"
> w porządku".. co oznacza że potrafili jakoś się odnaleźć w nim, chyba.

IMHO ta pogarda i poczucie wyższości to wmówienie sobie, że jest się "lepszym", to brak dystansu do samego Siebie, to przerost formy nad treścią, to …

Nie wątpię, że funkcjonowali w społeczeństwie całkiem "w porządku". Może dlatego, że nie różnili się od społeczeństwa tak bardzo jakby chcieli ? ^^ Widzisz, Tiss: Większość praktyk, o których pisaliśmy powyżej prowadzi do degeneracji, w prostej linii do profanacji człowieczeństwa, co często – choć nie zawsze – kończy się znacznym zawężeniem horyzontów. IMHO to jest samookaleczenie, tak wygląda ludzka agonia. Systematycznie z uporem godnym lepszej sprawy niszczymy wszystko, co czyni z nas ludzi. Nie, nie widzimy tego. Nie widzimy, ponieważ zaczyna nam brakować dystansu i autorefleksji, jakże ludzkich cech.  

To że ktoś potrafi się odnaleźć w społeczeństwie, że w nim funkcjonuje nie oznacza wcale, że nie jest bydlęciem. Ba! Śmiem twierdzić, że wprost proporcjonalnie do postępu "mrocznego oświecenia", będą kolejno odwracali się od niego / niej ludzie.  

Wątpliwości zaczynają się, kiedy uświadamiamy sobie jak wielką krzywdę możemy Sobie wyrządzić, jak bardzo dotkliwie możemy się okaleczyć. Nie kogoś, jeno Siebie samego. W końcu dociera do Nas jak trwałe i długofalowe będą efekty tych decyzji. A im dalej w ten las, tym ciemniej…

To ma być tzw. szczęście?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krabinay
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-11
23:04:41

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Hasło przewodnie:
> "Kiedy wejrzysz w otchłań, otchłań wejrzy również w głąb ciebie."
> Friedrich N.
>  
> Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?

Niezwykle interesująca dyskusja, po przeczytaniu wszystkiego czuję się nienasycona i chcę więcej :)
Pojawiło się też wiele wątpliwości w moim umyśle. Do tej pory myślałam, że wejrzenie nie pociąga za sobą żadnych skótków ubocznych, że Otchłań nie może wejrzeć we mnie... lecz teraz coś się zmieniło, taka subtelna zmiana... Skoro, jak mi się zdawało, poznałam ją (teraz jestem świadoma tego iż stało się to w nikłym zakresie, gdyż jest zbyt dużą Tajemnicą, aby móc poznać ją w całośi) jakaś poznana część Otchłani została we mnie...
* Wniosek: nie jesteśmy tak silni, żeby nie oddać jej czegoś w zamian...

Z innej beczki... czym jest tak na prawdę ta Otchłań? Samo słowo wskazuje na to iż nie jesteśmy w stanie poznać jej w całej okazałości, jest zbyt duża, zbyt ogólna... A ta namastka, którą dostrzegamy, która daje nam przyzwolenie na wejrzenie... po co to robi?? czym jest?? czemu uchyla rąbka Tajemnicy??

> * Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne  
> Katharsis'?

Mroczne Oczyszczenie, tak, chyba istnieje, lecz musze przyznać racje, czyjejś wypowiedzi (przepraszam nie pamiętam), że to raczej Oświecenie...

> * Doświadczyłeś? I co się z Tobą stało...?

Urozmaiciło to moje życie i postrzeganie, rozwinęło ( wiem to taki obrzydliwy ogólnik)  

> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?

Dla mnie celem była chęć poznania, doświadczenia. Pytanie tylko czy na pewno z własnej woli... Myślę, że wynika to jednak z jakiegoś ukierunkowania...

> * Pozdrawiam,
> Sirrush

AVE!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
linal
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-10-22
22:06:21

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> Hasło przewodnie:
> "Kiedy wejrzysz w otchłań, otchłań wejrzy również w głąb ciebie."
> Friedrich N.
>  
> Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?

Moim zdaniem nie jest to możliwe. Patrząc w bezdenny ogrom otchłani nie jesteśmy w stanie sprawić by to w nas nie wejrzało jak my w zeń. Pruba zamknięcia się przed otchłanią nie jest skuteczna, nie jest możliwa  


> Pytania uzupełniające:
>  
> * Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne  
> Katharsis'?

Czemu by nie tylko to Katharsis musiałoby być ukierunkowane/wymierzone w coś/kogoś czemu by nie wyzbyć się cierpienia ukierunkowując je na jakiś przedmiot/osobe jeśli by to miało skutek dla nas pozytywny? Czy chęć odreagowania nie jest większa niż zasady które je utrzymują w ryzach?
  
> * Doświadczyłeś? I co się z Tobą stało...?

Zagłębiłem się kiedys i to nieraz w pustkę, nicość, uświadamiając to że życie się skończy mimo wszystko co bym nie zrobił, że nie jestem w stanie żyć tu i teraz wiecznie. Co się ze mną stało Wszechogarniający strach, łzy/rozpacz po czym za którymś podejściem poczułem ulgę. Ulgę końca. Zrozumiałem dlaczego mam rozpaczać jak nadal żyje, śmierci nie uniknę. Pogodziłem się. Ale cały czas jest ze mną te mroczne poczucie pustki które działa na mnie bardzo pozytywnie. Pozwoliło mi otworzyć umysł i szukać zbawienia w prawdzie.
  
> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?

Czy można znać tylko jasność i nie interesować się ciemnością? I jeszcze jak kogoś światło po oczach razi?
  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Asomvell
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-11-14
12:55:07

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?

>  
> Pytanie klucz: Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?


Nie, nie jest to mozliwe. Zawsze jest to wymiana dwustronna. Ale powiedz mi, dlaczego mialabym skrywac siebie przed otchlania? Twoje pytanie sugeruje, ze otchlan jest zla. Nie ma absolutnego zla tak jak nie ma absolutnego dobra. Nie musze sie bronic przed otchlania, ona mi nie zagraza. Boimy sie tylko tego, czego nie znamy przeciez. A otchlan i wszystko co w sobie zawiera jak najbardziej daje sie poznac.  


  
> * Czy istnieje coś takiego, ujmijmy to metaforycznie, jak ‘Mroczne  
> Katharsis'?

Oczywiscie istnieje. To wspaniale uczucie gdy "rodzisz sie na nowo" wreszcie taka jak byc powinnas, naprwde "swoja". To jest bardzo dlugi, wieloletni i wieloetapowy proces. Im dalej idziesz, tym wiecej pragniesz, tym bardziej chcesz kontynuowac ten proces.

>  
> * Doświadczyłeś? I co się z Tobą stało...?


Jestem lepsza i gorsza jednoczesnie. Obie zmiany sa bardzo cenne. Zmieniam sie, ucze sie, poznaje siebie i wszechswiaty na nowo. Niektore sa zupelnie mi nowe. Niektore sa mi bardzo bliskie. Niektore jescze nie zrozumiale. Nie oddala bym tego poznania i tej wiedzy za nic!

>  
> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?


Na poczatku, jak pisalam, ponowne narodziny dla ciemnosci. Smiesznie to brzmi, ale tak wlasnie jest. To jest bardzo podniosly stan pelen ekstazy i wypelniajacego szczescia i pewnosci, gdy tego wlasnie pragnelas, nawet nie wiedzac o tym i gdy w koncu sie dzieje.
Pozniej przychodzi rekonstrukcja CALEJ dotychczasowej osobowosci i praca nad soba, doskonalenie umiejetnosci, eksploracja wymiarow w ktorych nasz kosmos jest ledwie poczatkiem (pieknie ujal to Vizard).Wszystko to, by sie uczyc od istot spotykanych na klifach i sciezkach pomiedzy nimi. Po to, by stawac sie taka jak oni, by dazyc do doskonalosci. By zobaczyc, ze czarne swiatlo pokazuje najwiecej. Celem jest wyjscie poza ziemska egzystencje, dotarcie do najciemniejszego ponktu i powrot z niego w takiej formie jaka sami zechcemy przyjac. Celem jest osiagniecie boskiej kreacji, ale nie mam tu na mysli Boga. Na czarnej sciezce czasem widac go z daleka, ale nie jest to mily ani zachecajacy widok.  
>  
>  
> * Pozdrawiam,
> Sirrush

pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-01
23:50:12

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Czy możliwe jest spojrzeć w Otchłań (czymkolwiek jest) i  
> jednocześnie nie dać jej wejrzeć w siebie?

Czytałem,że podczas tworzenia świata, aniołowie brali czynny udział w tym procesie. Byli podzieleni na zespoły opracowujące wszystko od atomów po uczucia.Dwóch pracowało nad miłością i jej aspektami. Lucyfer( a było to przed upadkiem) jako dowódca zastępów, bezustannie ćwiczył oddziały szybując wraz z nimi ponad murami Srebrnego Miasta. Oprócz miasta istniał tylko Mrok z zewsząd je otaczający. Niosący Światło często wędrował w Mroku, nasłuchując głosów, które tam mieszkały. Głosy kusiły, mówiły o rzeczach, o których trudno pomyśleć.Była to swoista próba, Lucyfer jako umiłowany Boga i dowódca jego armii ,czuł,że ciązy na nim ogromna odpowiedzialność.Dlatego częste wizyty w Mroku i przysłuchwanie się głosom, miało stanowić dla niego ostateczny test własnej siły i odporności.A prawdą było,że niewielu dorównywało mu mocą.

I wtedy do Srebrnego Miasta zawitało Pierwsze Zło.Jeden z aniołów pracujących nad miłością został zabity.Uczynił to jego partner, doprowadzając zazdrość do ideału.Nie mógł uniknąć Zemsty Pana, a świadkiem egzekucji był Lucyfer.On też jako pierwszy zapłakał, a szczere łzy, owoc Szeptów w Mroku, stały się zalążkiem buntu i Upadku...    

Pewnie znasz tą historię.Chociaz nie wierze w takie bzdury,i to tak jak na mity przystało naładowane antropomorfizmami, ta opowieść nie dość,że mnie urzeka to nawet(wstyd sie przyznac)przekonuje;)
  
> * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?

Sprawdzenie się, próba sił, wytrzymałości, odwagi...To chyba nawet nie jest tak ważne jak świadomość nieodwracalności tego kroku.Ale  dla ludzi ( ze względu na ich zakorzenienie w czasie) to przecież żadna nowość...;)


Pozdrawiam
Angus
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-19
13:37:59

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
> (...) Pewnie znasz tą historię.Chociaz nie wierze w takie bzdury,i to tak jak na  mity przystało naładowane antropomorfizmami, ta opowieść nie dość,że mnie urzeka to nawet(wstyd sie przyznac) przekonuje;)

* Mnie nie przekonuje, ale czasami inspiruje.


> > * Jaki jest cel poznania Ciemności z własnej woli?
  
> Sprawdzenie się, próba sił, wytrzymałości, odwagi...To chyba nawet nie  jest tak ważne jak świadomość nieodwracalności tego kroku.  

* Zaiste, zrób krok w Otchłań, a poznasz czym jest radzenie sobie samemu z konsekwencją (albo i nie, zależy jak szybko myślisz i ile czasu zostało na reakcję, hyh... bo pospieszny właśnie wjechał do tunelu...).


> Ale  dla ludzi ( ze względu na ich zakorzenienie w czasie) to przecież żadna nowość...;)

* Rozwiniesz tę myśl?


* Pozdro


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-19
16:53:13

Dokąd pójść, jeśli nic nie widać?
Upadek w czas, w historię...Nieodwracalność czasu, kroków- zaczynam się czuć w tym sztucznym "środowisku" prawie jak ryba w wodzie. Z drugiej strony, w czasie nigdy nie będę czuł się u siebie. To trochę jak z gościną w nawiedzonym domu. W końcu ktoś/coś będzie Cię ganiało po mrocznych korytarzach;)

W mojej historii nie ma powtórzenia, możliwości poprawy, cofnięcia zdarzeń. Wszystko robię po raz pierwszy i ostatni zarazem. I niczego się nie wyprę, bo mam coś co nie pozwala zapomnieć- pamięć i tożsamość( jak u Papy;)

Nie chce mi się o tym pisać. Jakbym dawał świadectwo swojej indolencji...

Pozdrawiam i Wesołych Świąt na ile to możliwe:)Nachlej się za nas dwoje w Sylwestra;)

Pozdrówki
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>