| Satan.pl > Forum > Transgresja > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-01 12:18:41 |
Oto kim jesteśmy... O Lordowie Upadku! * Tym razem zapraszam Was do rozważań nad istotą korupcji (w jakimkolwiek znaczeniu) i jej ewentualną użytecznością w aspekcie transgresji. * Zatem - słowem wstępu - uważam, że korupcja to skaza na umyśle, duszy (jeśli ktoś woli). Piętno, świadczące o tym, że człowiek odważył się przekroczyć granicę czegoś, co w jego własnym odczuciu było postąpieniem wbrew sobie, zdradą. Przeszedł, zobaczył, doświadczył i... nie wrócił. A potem uzależnił się lub zbliżył do stanu odurzenia własnym lub cudzym zniszczeniem... Tak – zniszczeniem - gdyż korupcja jest występem przeciwko idealistycznie pozytywnym skutkom, (aspektom) ludzkiej egzystencji. A może się mylę, hmm? * Idąc dalej, zastanawiam się czy można skorumpować kogoś, kto posługuje się innym kluczem wartości niż korumpujący? To by chyba wymagało przyjęcia założenia, że istnieją wartości obiektywne. A może to założenie nie jest wcale potrzebne? * I wreszcie – z każdej sytuacji możemy coś wyrwać dla siebie, poznawczo – wystarczy tylko ‘wyjść z siebie i stanąć obok'. :D * Hyh, wobec tego, czego można się dowiedzieć o sobie ulegając lub korumpując? * Jesteście skorumpowani? Sami sobie to zrobiliście? Co to dla Was znaczy? A może powiedliście kogoś na pokuszenie, hmm? I jak Wam z tym? Z poważaniem, Sirrush ... w upadłości |
|
Neron [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-02 04:05:11 |
Oto kim jesteśmy... > * Zatem - słowem wstępu - uważam, że korupcja to skaza na umyśle, duszy > (jeśli ktoś woli). Piętno, świadczące o tym, że człowiek odważył się > przekroczyć granicę czegoś, co w jego własnym odczuciu było postąpieniem > wbrew sobie, zdradą. Przeszedł, zobaczył, doświadczył i... nie wrócił. A > potem uzależnił się lub zbliżył do stanu odurzenia własnym lub cudzym > zniszczeniem... > Tak – zniszczeniem - gdyż korupcja jest występem przeciwko > idealistycznie pozytywnym skutkom, (aspektom) ludzkiej egzystencji. > A może się mylę, hmm? Korupcja wyrządza szkodę powszechnie uznawanym ludzkim wartościom , wartościom które pozwoliły w ogóle ją dostrzec . O ile ktoś wymyślił pojęcie "fair play" tak każdy inny sposób osiągania celu stał się w społecznym mniemaniu zachowaniem negatywnym . Mało kto dostrzegł że w walce fair play karzeł nie zwycięży z wysokim w konkurencji na wzrost. Społeczeństwo wylizało miskę darowaną przez truchlejących o władzę , uznając że karzeł nie powinien startować w konkurencji do której nie został stworzony nawet gdy zwycięstwo dałoby mu o wiele większe profity niż pokonanie wszystkich innych karłów w karlich zawodach . Ludzkie życie jest jednak nierozerwalnie związane z korupcją . Wystarczy przestać ją postrzegać jako tajemne wręczanie kopert . Korupcja panoszy się w domach , wśród znajomych , wszędzie . Jej skutki stają się tym tragiczniejsze im większa wieź istnieje między którymi ta korupcja zachodzi . Korupcja może dotyczyć uczuć , zasad , praw . Negatywną korupcją jest stosowanie jej przy całkowicie jasnej możliwości postąpienia zgodnie z zasadami. Dla człowieka który ma za nic ludzkie zasady korupcja jest naturalną formą działania . Nie wyrządza sobie taki człowiek krzywdy , rekompensatą dla ewentualnych wyrzutów sumienia jest to co dzięki niej osiągnął . Korupcja sama w sobie jest jednym z wielu narzędzi danych do dyspozycji człowiekowi . Gdy korumpujemy w imię "wyzszych" celów nasze działanie może zostać wybaczone . Cóż , prawdą jest że nie sposób zbudować szlachetnej cywilizacji na ludziach którzy mają ręce unurzane we krwi . A więc zgoda - korupcja nie może być podstawą pozytywnych skutków . Tylko dlaczego skutki miałyby być pozytywne i według jakich norm postrzegamy ową "pozytywność" ? > * Idąc dalej, zastanawiam się czy można skorumpować kogoś, kto posługuje > się innym kluczem wartości niż korumpujący? To by chyba wymagało przyjęcia > założenia, że istnieją wartości obiektywne. A może to założenie nie jest > wcale potrzebne? Korupcją może być dobre traktowanie - liczy się indywidualny cel, korzyść. Jeżeli osiagasz swój cel , czyli wywrzesz jakieś działanie na innym nie mówiąc mu o tym wprost , korumpujesz go . Jednak nigdy nie możesz byc pewna czy on tego nie potrzebował . > * I wreszcie – z każdej sytuacji możemy coś wyrwać dla siebie, > poznawczo – wystarczy tylko ‘wyjść z siebie i stanąć obok'. > :D Wybacz , powyższe jest dla mnie nie jasne lub mówisz o tym o czym pisałem tuż przed . > * Hyh, wobec tego, czego można się dowiedzieć o sobie ulegając lub > korumpując? Jakie znaczenie mają dla nas 'idealistyczne zasady'. Czy jesteśmy gotowi je łamać aby osiągać . Ulegając korupcji możemy odkryć w niej oręż manipulacji . Na ile jesteśmy skuteczni w ukrywaniu swoich zamiarów . > * Jesteście skorumpowani? Sami sobie to zrobiliście? Co to dla Was znaczy? > A może powiedliście kogoś na pokuszenie, hmm? I jak Wam z tym? Tak jak pisałem wcześniej , korupcja jest wszędzie . Ulegamy jej i stosujemy ją na każdym kroku . ...na pokuszenie ... w jednym z postów napisałem że nie zastanawiam się nad tym co "mógłbym o tym myśleć" . Kiedy coś jest potrzebne nie liczą się ofiary, te wewnątrz i te zewnątrz . |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-02 14:13:44 |
Oto kim jesteśmy... > (...) Negatywną korupcją jest stosowanie jej przy całkowicie jasnej możliwości postąpienia zgodnie z zasadami. * Witaj Rzymianinie. No, ok, ale moment, skoro pojawiło się określenie ‘negatywnej korupcji', to co rozumiesz dokładnie przez ‘pozytywną'? > Korupcja sama w sobie jest jednym z wielu narzędzi danych do dyspozycji człowiekowi. Gdy korumpujemy w imię "wyższych" celów nasze działanie może zostać wybaczone. * Jak byś to widział? > (...)Tylko dlaczego skutki miałyby być pozytywne i według jakich norm postrzegamy ową "pozytywność" ? * Pozytywne skutki ludzkiej egzystencji to np. kreatywność, kontynuacja istnienia lub po prostu to wszystko, co Cię nie dobija i motywuje do nie szkodzenia sobie i innym. > Korupcją może być dobre traktowanie - liczy się indywidualny cel, korzyść. * Dobre traktowanie może korumpować? Jak? >Jeżeli osiągasz swój cel, czyli wywrzesz jakieś działanie na innym nie mówiąc mu o tym wprost, korumpujesz go. Jednak nigdy nie możesz być pewna czy on tego nie potrzebował. * Nie, tylko wykorzystuję. Nie mówię mu o tym więc i nie zmieniam niczego w jego systemie wartości. Hmm, myślisz, że istnieją ludzie, którzy potrzebują być korumpowani? Masakra, chcę takiego! Z drugiej strony, jeśli ktoś chce, to co w nim może jeszcze być do skorumpowania? * * I wreszcie – z każdej sytuacji możemy coś wyrwać dla siebie, poznawczo – wystarczy tylko ‘wyjść z siebie i stanąć obok'. >Wybacz , powyższe jest dla mnie nie jasne lub mówisz o tym o czym pisałem tuż przed . * Chodziło mi o zdolność spojrzenia na siebie z dystansu i wyciągnięcia wniosków. ** Hyh, wobec tego, czego można się dowiedzieć o sobie ulegając lub korumpując? > Jakie znaczenie mają dla nas 'idealistyczne zasady'. Czy jesteśmy gotowi je łamać aby osiągać . Ulegając korupcji możemy odkryć w niej oręż manipulacji . Na ile jesteśmy skuteczni w ukrywaniu swoich zamiarów . * Mhmm.:) > Tak jak pisałem wcześniej, korupcja jest wszędzie. Ulegamy jej i stosujemy ją na każdym kroku (...). * Wolałabym abyś w tym punkcie nie wypowiadał sądów o ogóle i nas wszystkich. > ...na pokuszenie ... w jednym z postów napisałem że nie zastanawiam się nad tym co "mógłbym o tym myśleć" . Kiedy coś jest potrzebne nie liczą się ofiary, te wewnątrz i te zewnątrz . * To oznacza, że nie masz nic do stracenia? * Pozdro |
|
Neron [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-03 05:04:16 |
Oto kim jesteśmy... > No, ok, ale moment, skoro pojawiło się określenie ‘negatywnej > korupcji', to co rozumiesz dokładnie przez ‘pozytywną'? Myślę że to proste . Kiedy nie istnieje mozliwość zrealizowania jakiegoś zamysłu zgodnie z zasadami wtedy użycie korupcji jest pozytywne . Mozna to rozwinąć całkiem banalnie: Matka do dziecka : -zjedz kotleta to pójdziemy na dwór. /..../ > > Korupcja sama w sobie jest jednym z wielu narzędzi danych do > dyspozycji człowiekowi. Gdy korumpujemy w imię "wyższych" celów nasze > działanie może zostać wybaczone. > * Jak byś to widział? Przekupujemy strażnika pilnującego jezusa / przed ukrzyżowaniem /. /..../ > > (...)Tylko dlaczego skutki miałyby być pozytywne i według jakich norm > postrzegamy ową "pozytywność" ? > * Pozytywne skutki ludzkiej egzystencji to np. kreatywność, kontynuacja > istnienia lub po prostu to wszystko, co Cię nie dobija i motywuje do nie > szkodzenia sobie i innym. Poznaj myśli kobiety...:) Czy nie uważasz że za bardzo starasz się być konsekwentna ? Odpowiedzialna ? Patrzysz daleko przed siebie i często widząc oczyma duszy iluzoryczny skutek nie podejmujesz działania . Podjęcie działania może wygenerować skrajnie odmienny od przewidzianego efekt . Pojęcie pozytywności jest względne , bo albo mówimy o korzyściach własnych bądź o korzyściach ogółu . /.../ > > Korupcją może być dobre traktowanie - liczy się indywidualny cel, > korzyść. > * Dobre traktowanie może korumpować? Jak? Chyba nieco inaczej postrzegamy pojęcie korupcji . Dla mnie korupcją jest to co sprawia iż osiągamy cel stosując 'niekonwencjonalne' metody , zamysłem jest przekonanie korumpowanego iż na naszej korzyści zyska. Najwazniejszy jest własny interes bądż interes tych w których imieniu występuję . Pomyślałas o tym że bity od pierwszej chwili uprowadzenia zakładnik , może bardzo wiele powiedzieć gdy zaczniesz go dobrze traktować ? Nie wiem , może za 'szeroko' na to patrzę . /...../ > >Jeżeli osiągasz swój cel, czyli wywrzesz jakieś działanie na innym nie > mówiąc mu o tym wprost, korumpujesz go. Jednak nigdy nie możesz być pewna > czy on tego nie potrzebował. > *Hmm, myślisz, że istnieją ludzie, którzy potrzebują być korumpowani? > Masakra, chcę takiego! Z drugiej strony, jeśli ktoś chce, to co w nim może > jeszcze być do skorumpowania? Myślałem o sytuacji w której "korumpowany" właśnie tego potrzebuje i manipuluje od początku korumpujacym aby ten dokonał tego 'aktu' . Cele mogą być natury mistycznej. > * Chodziło mi o zdolność spojrzenia na siebie z dystansu i wyciągnięcia > wniosków. Rozumiem . Mamy bardzo różne poglądy na wiele dziedzin 'życia' . Trochę jakby chrzescijanin i muzułmanin rozmawiali o ewentualnej decyzji boga nie ustalając na początku kim dla niech jest bóg. Wspomniany wniosek również może być rozpatrywany dwojako "JA w społeczeństwie" i "JA wobec samego siebie" . Dla mnie liczy się moja własna ocena siebie , choć użyłem złego słowa - nie oceniam swojego postępowania , wychodze z założenia że moje 'centrum' wygeneruje tylko pozytywne dla mnie skutki . /....../ > > Tak jak pisałem wcześniej, korupcja jest wszędzie. Ulegamy jej i > stosujemy ją na każdym kroku (...). > * Wolałabym abyś w tym punkcie nie wypowiadał sądów o ogóle i nas > wszystkich. Uważam że w wielu sytuacjach ludzie wolą używac sformuowania "poświadczenie nieprawdy" niż "kłamstwo" . Ale zgodzę się z Tobą jeżeli mówimy o bardzo precyzyjnie określonym łapownictwie np . politycznym. > * To oznacza, że nie masz nic do stracenia? Raczej : nie jest możliwe pozbawienie mnie "tego' co mam , cała reszta jest kwestią interesów. pozdrawiam , choć czuję pewien niedosyt . |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 14:37:41 |
Oto kim jesteśmy... > Myślę że to proste . Kiedy nie istnieje możliwość zrealizowania jakiegoś zamysłu zgodnie z zasadami wtedy użycie korupcji jest pozytywne . Można to rozwinąć całkiem banalnie: Matka do dziecka : * Nie wydaje mi się, żeby proces edukacji i kształtowania postawy był formą korupcji. Wykształcenie dziecka, wychowania go w sposób, który da mu przewagę, zagwarantuje byt, pomoże realizować siebie nie ma w domyśle na celu zniszczenia, okaleczenia, wypaczenia czy wykorzystania. Może mamy tu inne doświadczenia, ale hmm, zdecydowanie inaczej to widzę. To zupełnie różne sytuacje. > Przekupujemy strażnika pilnującego jezusa / przed ukrzyżowaniem /. * Masakra, ale cegła! :D:D:D:D:D:D Popłakałam się normalnie! :D:D:D:D:D:D:D Niech będzie...:D > Poznaj myśli kobiety...:) Czy nie uważasz że za bardzo starasz się być konsekwentna ? Odpowiedzialna ? * Ja? Za bardzo? A wg kogo? Jestem konsekwentna i odpowiedzialna na tyle, na ile mi to wygodne. > Patrzysz daleko przed siebie i często widząc oczyma duszy iluzoryczny skutek nie podejmujesz działania . Podjęcie działania może wygenerować skrajnie odmienny od przewidzianego efekt . * Jeśli wciąż piszesz o mnie, wiedz, że nigdy nie zdarzył mi się efekt skrajnie odmienny od wykalkulowanego. > Pojęcie pozytywności jest względne , bo albo mówimy o korzyściach własnych bądź o korzyściach ogółu . * Wiem o tym, ale dla efektywności tej rozmowy należy przyjąć jakieś założenie. Możesz zdefiniować pozytywność wg siebie, w ogóle możesz wszystko zdefiniować wg siebie. Najważniejsze byś mi to napisał inaczej nie zrozumiem o co Ci chodzi. > * Dobre traktowanie może korumpować? Jak? >(...) Pomyślałaś o tym że bity od pierwszej chwili uprowadzenia zakładnik , może bardzo wiele powiedzieć gdy zaczniesz go dobrze traktować ? Nie wiem, może za 'szeroko' na to patrzę. * Ok. Jeśli przyjąć, że korupcja kogoś ma na celu zawładnięcie jego wolą, to zgadzam się z tym. > Myślałem o sytuacji w której "korumpowany" właśnie tego potrzebuje i manipuluje od początku korumpującym aby ten dokonał tego 'aktu' . Cele mogą być natury mistycznej. * Rozwiń ten przykład, jeśli możesz. >Raczej : nie jest możliwe pozbawienie mnie "tego' co mam , cała reszta jest kwestią interesów. * Nawet poczucia własnej wartości? >pozdrawiam , choć czuję pewien niedosyt * Pozdrawiam... i wiem, że tak jest.:> |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-06 17:37:50 |
Oto kim jesteśmy... Intuicja podpowiada mi, że masz chyba na myśli sytuacje w których indywiduum zdaje sobie sprawę ze stopnia skurwienia do jakiego jest zdolne. Przekroczenie granic własnego wyrachowania i makiawelicznej osobowości. To coś jakby powtórna utrata niewinności. Bo za pierwszym razem dochodzi do nas jedynie nieodwołalność, nieodwracalność tego kroku, za kolejnym dochodzi jeszcze świadomość płynności owej granicy. Wtedy mamy do czynienia ze strefą skurwienia/skażenia, każdy czyn w jej obrębie będzie już tylko tego skurwienia stopniowaniem/intensyfikacją. A owej skazy, tak jak przeszłości, wymazać się nie da. Pozostanie ona faktem... Dobrze kombinuję Jaszczurko? |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-07 13:46:33 |
Oto kim jesteśmy... > Dobrze kombinuję Jaszczurko? * Tak, tak, doskonale, Highlanderze. |
|
Neron [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-06 04:19:45 |
Oto kim jesteśmy... *Może mamy tu inne doświadczenia, ale hmm, zdecydowanie inaczej to widzę. To zupełnie różne sytuacje. To właśnie zaczęło mnie zastanawiać . Jeżeli się mylę popraw mnie, ale wydeje się mi iż korupcję rozważasz w sensie społecznym , jej niezgodności z tzw. 'cnotami' obecnymi w kulturze . Dla mnie korupcją jest każde działanie służące osiągnięciu celu przy wykorzystaniu innej osoby , celu niekoniecznie związanego z tą osobą . Należałoby jeszcze dodać iż przekupywana osoba musi osiagnąć jakąś korzyść aby korumpujący osiągnął cel jeszcze większy niż ten o którym informuje korumpowanego . Można zauważyć iż "moja" korupcja nie musi być szkodliwa dla innych , często może być bardzo dla korumpowanych satysfakcjonująca . W takim wypadku trudno o wyrzuty sumienia . > * Jeśli wciąż piszesz o mnie, wiedz, że nigdy nie zdarzył mi się efekt > skrajnie odmienny od wykalkulowanego. To co zasugerowałem miało związek z tym co zaczynamy sobie wyjaśniać . Zwróciłaś uwagę na 'perspektywę' skutków korupcji . Dla mnie taka jest bez znaczenia , w sensie moralnym. /...../ > > Myślałem o sytuacji w której "korumpowany" właśnie tego potrzebuje i > manipuluje od początku korumpującym aby ten dokonał tego 'aktu' . > Cele mogą być natury mistycznej. > * Rozwiń ten przykład, jeśli możesz. Użyję na tą chwilę metafory : 'chcę aby ktoś zgrzeszył abym mogł zabrać jego duszę '. /... ... ... .../ >>Raczej : nie jest możliwe pozbawienie mnie "tego' co mam , cała reszta jest kwestią interesów. > * Nawet poczucia własnej wartości? Poczucie własnej wartości to także sfera którą moglibyśmy "wstępnie":) omówić. W tym przypadku warto na samym początku zwrócić uwagę na kolejną względność tzw. poczucia własnej wartości : sam - dla siebie i sam 'doceniony' przez innych . Czyli na czym budujemy podstawę samooceny. Kiedy myślę o sobie... Kolejny raz użyję porównania : czy ma znaczenie dla diamentu świadomość swojej ceny ? / dopuszczając na potrzebę tej chwili że diament może mieć świadomość i że związek diamentu z moją osobowością jest całkowicie przypadkowy:)/ > * Pozdrawiam... |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-10 13:03:20 |
Oto kim jesteśmy... > To właśnie zaczęło mnie zastanawiać. Jeżeli się mylę popraw mnie, ale wydaje się mi, iż korupcję rozważasz w sensie społecznym, jej niezgodności z tzw. 'cnotami' obecnymi w kulturze . * Nie, nie o to mi chodziło, zostawmy to. Skoro poruszasz kwestię związaną z kulturą, to faktycznie ma ona istotny wpływ na to, co rozumie się przez ‘korupcję'. Bądź, co bądź wieki temu w Rzymie dawało się w łapę i nikt z tego powodu afery nie robił, prawda Cesarzu? ;> A dziś w USA korupcja nazywa się lobbowaniem, w wielu przypadkach. > Dla mnie korupcją jest każde działanie służące osiągnięciu celu przy wykorzystaniu innej osoby, celu niekoniecznie związanego z tą osobą . Należałoby jeszcze dodać, iż przekupywana osoba musi osiągnąć jakąś korzyść aby korumpujący osiągnął cel jeszcze większy niż ten o którym informuje korumpowanego. Można zauważyć iż "moja" korupcja nie musi być szkodliwa dla innych, często może być bardzo dla korumpowanych satysfakcjonująca . W takim wypadku trudno o wyrzuty sumienia. * Nie jest szkodliwa? Uczysz się jak omijać prawo, w tym wypadku ktoś na tym traci. To, że jest to anonimowy ktoś, niczego nie zmienia. Jeśli uznasz w pewnym momencie przekupstwo za oczywistą drogę do realizacji celu, to istnieje szansa, że zaliczysz wpadkę, w wyniku utraty perspektywy. I może Cię to zaboleć, np. finansowo. Rozumiem jednak, że egoistyczne zdeterminowanie może zniwelować negatywne odczucia – i to chciałeś mi przekazać, czy tak? >Użyję na tą chwilę metafory : 'chcę aby ktoś zgrzeszył abym mógł zabrać jego duszę '. * Tak, mistyczna płaszczyzna zmienia nieco kierunek naszych rozważań. Wola – bo o to się rozchodzi. Faktycznie, powód jest absolutny. Jak się w tej materii ktoś uprze, to nie ma bata. Można chcieć być skorumpowanym, aby trafić do piekła (lub czegoś tam pokrewnego). Zastanawia mnie, co to daje? I wychodzi mi, że istnieją ludzie, którzy z własnej woli, chcą być pozbawieni zdolności decyzyjnej. Zakładając, oczywiście, że istoty nadnaturalne spod ciemnej gwiazdy dybią na wolę – klucz do duszy – jest to jedna z dróg do korupcji – stylem ‘bo chcę'. (Nie mogę się powstrzymać, ale - czy to nie głupie, tak się oddać w ofierze? Za darmo!? :D) > * Nawet poczucia własnej wartości? Poczucie własnej wartości to także sfera którą moglibyśmy "wstępnie":) omówić. W tym przypadku warto na samym początku zwrócić uwagę na kolejną względność tzw. poczucia własnej wartości : sam - dla siebie i sam 'doceniony' przez innych. * Nie wydaje mi się to względne. To dwie drogi uzyskania tego samego celu, które mogą się pokrywać. > Czyli na czym budujemy podstawę samooceny. Kiedy myślę o sobie... Kolejny raz użyję porównania : czy ma znaczenie dla diamentu świadomość swojej ceny ? / dopuszczając na potrzebę tej chwili że diament może mieć świadomość i że związek diamentu z moją osobowością jest całkowicie przypadkowy:)/ * Trzeba przyjąć jakiś wariant i zobaczyć co z tego będzie. Zatem? * Pozdro |
|
Neron [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-16 05:23:04 |
Oto kim jesteśmy... > * Nie, nie o to mi chodziło, zostawmy to. Skoro poruszasz kwestię związaną > z kulturą, to faktycznie ma ona istotny wpływ na to, co rozumie się przez > ‘korupcję'. Bądź, co bądź wieki temu w Rzymie dawało się w łapę i > nikt z tego powodu afery nie robił, prawda Cesarzu? ;> A dziś w USA > korupcja nazywa się lobbowaniem, w wielu przypadkach. Korupcja w Rzymie była naturalną formą załatwiania spraw . Jeden z papieży wziął sobie tą metodę bardzo do serca - zatrzymał Attilę wedle swoich słów : dzięki wsparciu latających apostołów - żródła gockie podają jednak że kosztowało go to trochę złotych monet . Można tutaj rozwazać kolejną kwestię czy to był 'haracz' . Może po prostu 'haracz' zawiera sie w sferze jawnej a korupcja pozostaje w strefie cienia - mimo że często bywają 'tym samym' . Chyba największe znaczenie ma tutaj status osób robiących interesy - ten stosunek generuje określone nazewnictwo . > > Dla mnie korupcją jest każde działanie służące osiągnięciu celu przy /..../ > * Nie jest szkodliwa? Uczysz się jak omijać prawo, w tym wypadku ktoś na > tym traci. To, że jest to anonimowy ktoś, niczego nie zmienia. Jeśli > uznasz w pewnym momencie przekupstwo za oczywistą drogę do realizacji > celu, to istnieje szansa, że zaliczysz wpadkę, w wyniku utraty > perspektywy. I może Cię to zaboleć, np. finansowo. Rozumiem jednak, że > egoistyczne zdeterminowanie może zniwelować negatywne odczucia – i > to chciałeś mi przekazać, czy tak? Nie obliczanie zewnętrznych strat i zysków nie musi być wywołane egoizmem . Moje cele mogą być jak najbardziej prospołeczne :) Ofiarą staje sie ktoś kto ma predyspozycje do bycia ofiarą , zwykle to ona traci . Prawdą jest że nie mam najmniejszych skrupułów jeżeli chodzi o państwowe instytucje . Tak naprawdę tylko państwo / jako system / wtłacza nam że okradamy samych siebie . To bzdura - nigdy nie doświadczyłem dobrodziejstw państwa w sytuacjach problematycznych a właśnie na cel przeciwdziałania takim sytuacjom zdarzało mi się płacić składki. /..../ > >Użyję na tą chwilę metafory : 'chcę aby ktoś zgrzeszył abym mógł > zabrać jego duszę '. > * Tak, mistyczna płaszczyzna zmienia nieco kierunek naszych rozważań. Wola > – bo o to się rozchodzi. Faktycznie, powód jest absolutny. Jak się w > tej materii ktoś uprze, to nie ma bata. Można chcieć być skorumpowanym, > aby trafić do piekła (lub czegoś tam pokrewnego). Zastanawia mnie, co to > daje? I wychodzi mi, że istnieją ludzie, którzy z własnej woli, chcą być > pozbawieni zdolności decyzyjnej. Nietzsche. Ale nie o tych zupełnie mi chodzi . Osobista skala wartości - ma tutaj decydujące wg. mnie znaczenie . (...) > (Nie mogę się powstrzymać, ale - czy to nie głupie, tak się oddać w > ofierze? Za darmo!? :D) Nie traktowalbym moich słów w kategoriach 'ogólnie przyjętych' . Oddawanie o którym piszesz to coś czym kościół od setek lat poi lud . Postaraj się 'przesterowac' nieco idee na 'żywą gotówkę' , kolejny raz pomyśl o innym układzie warości - a wszystko będzie proste . /.../ : sam - dla siebie i sam 'doceniony' przez innych. > * Nie wydaje mi się to względne. To dwie drogi uzyskania tego samego celu, > które mogą się pokrywać. O tak, gdy uznajemy takie pojęcia jak obiektywizm czy sprawiedliwość . Znalazłem inną alternatywną formę : zwracam uwagę na to jak kształtuje się moje życie , jeżeli widzę 'przyrost' poczucie własnej wartości 'znajduje' argumenty które są jakąś osłodą dla świadomości . Przyrostem jest przecież również zadowolenie z dobrego odbioru zewnętrznego . Zastąpiłbym w moim przypadku słowa "ocena własnej wartości" - słowami : "świadomość wartości niepodlegającej żadnym wpływom" . > * Trzeba przyjąć jakiś wariant i zobaczyć co z tego będzie. Zatem? To swojego rodzaju zagadka . Na ile możemy liczyć że się zrozumiemy ? Postaram się być jak najbardziej konkretny . Może zapomnijmy na rzecz tego planu o teoretycznej 'filozofii' i wspierajmy swoje wypowiedzi przykładami - nie koniecznie z naszych żyć . > * Pozdr .N |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-02 04:25:24 |
Oto kim jesteśmy... > Z poważaniem, > Sirrush > ... > w upadłości W upadlosci? Wydalo sie! A powaznie - pomowmy o swiadomosci - bo to ona odgrywa tu decydujaca role. Czy jest sie swiadomym korupcji, czym ona jest? Czy mezczyzna zyczliwszym okiem patrzacy na poczynania swej pociagajacej i swiadomej swego seksapilu podwladnej, wie ze to juz jest forma korupcji? Mile slowo, spojrzenie, usmiech w zamian za poblazliwosc i wieksza swobode dzialania. Albo - czy jest to wogole korupcja? A moze ow termin w powszechnym tego slowa znaczeniu mozna interpretowac po prostu jako realizacje stadnego instynktu wzajemnosci? Uscislijmy te pojecia - potem bedziemy mowic o skazach i upadku. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-02 09:43:58 |
Oto kim jesteśmy... > W upadlosci? Wydalo sie! * Troszeczkę.:> > A powaznie - pomowmy o swiadomosci - bo to ona odgrywa tu decydujaca role. Czy jest sie swiadomym korupcji, czym ona jest? * Wydaje mi się, że skorumpować siebie czy kogoś można przede wszystkim świadomie (co nie jest jednoznaczne i ostateczne – jak to bywa z tego typu zjawiskami) – co oznacza podjęcie działania w tym konkretnym celu lub działania, które w efekcie ubocznym do tego doprowadzi. Nasuwa się następnie domniemanie, że przynajmniej jedna ze stron MOŻE BYĆ na początku świadoma konsekwencji, a z pewnością któraś ze stron (lub obie), BĘDZIE świadoma zaistniałej zmiany na końcu procesu. > Czy mezczyzna zyczliwszym okiem patrzacy na poczynania swej pociagajacej i swiadomej swego seksapilu podwladnej, wie ze to juz jest forma korupcji? * A jest? Podziw, to nie korupcja, nie każda forma uwiedzenia jest korupcją. W sytuacji, kiedy obie strony wychodzą usatysfakcjonowane i bez szwanku na emocjach, to raczej nie ma problemu. Czy nie? Problem jest wówczas, kiedy zaczyna się odczuwać nieprzyjemną presję, dyskretną, nienamacalną, kiedy instynkt podpowiada, ze coś jest nie tak. > A moze ow termin w powszechnym tego slowa znaczeniu mozna interpretowac po prostu jako realizacje stadnego instynktu wzajemnosci? * Realizacja stadnego instynktu, wg mnie - odbywa się na zasadzie balansowania pomiędzy zachowaniem altruistycznym (dawanie bez zobowiązań) a egoistycznym, co umożliwia funkcjonowanie jednostek w grupie (stadzie). Korupcja rozbija więzy oparte na chęci współistnienia i obdarowywania z życzliwości, przyjaźni, szczerości, a zatem zaburza równowagę. Inaczej jest, kiedy coś jest społecznie akceptowane i nie wzbudza wewnętrznego dysonansu, a co innego, kiedy człowiek zaczyna się godzić na coś, co niszczy jego ‘ja'. Co Ty na to? > Uscislijmy te pojecia - potem bedziemy mowic o skazach i upadku. * Ok, ja podałam czym jest dla mnie korupcja i odniosłam to do świadomości, teraz Twoja kolej na definicję. * Pozdro |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-03 05:40:55 |
Wybierz swoja smycz! > kiedy człowiek zaczyna się godzić na coś, co > niszczy jego ‘ja'. > Co Ty na to? > A ja na to - rozpatruje pojedynczy przypadek korupcji - ty zas cala jego serie przechodzaca niemal w stala ceche charakteru. Czym innym jest kopertka od pacjenta, czym innym propozycja nie do odrzucenia od lokalnego ojca chrzestnego. Tu po prostu czlowiek w oparciu o swe doswiadczenie dokonuje wyboru - wchodzic w to czy nie. Jak z uzywka - raz na czas mozna z tego wyciagnac korzysci z minimalnymi "efektami ubocznymi" - stale natomiast bawiac sie ta gra proporcje zyskow i strat odwracaja sie. Jakim wiec me zdanie jest? Truistyczne - wszystko dla ludzi w rozsadnych granicach. Nie znam przyszlosci, wiec chce miec mozliwosc korumpowania i bycia korumpowanym, jesli taka wola moja bedzie, co nie znaczy ze kiedykolwiek z tej opcji skorzystam. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 12:30:45 |
Wybierz swoja smycz! > A ja na to - rozpatruje pojedynczy przypadek korupcji - ty zaś cala jego serie przechodząca niemal w stałą cechę charakteru. Czym innym jest kopertka od pacjenta, czym innym propozycja nie do odrzucenia od lokalnego ojca chrzestnego. * Czyżby? Zmienia się jedynie kontekst, ale to co się dzieje wewnątrz człowiek jest chyba zawsze takim samym procesem: decyzja – zmiana - odczucie tej zmiany - radzenie sobie z nią. Co więcej, dotyczy to zarówno korumpującego jak i będącego korumpowanym. I w jednym i w drugim przypadku zostaje ślad w głowie, jakiś niesmak. Dlaczego zatem różnicować to względem kontekstu? >Tu po prostu człowiek w oparciu o swe doświadczenie dokonuje wyboru - wchodzić w to czy nie. * Tak, w rzeczy samej, decyzja należy do człowieka. No właśnie, nawet - jeśli jest błędna czy oparta na fałszywych w nioskach, zagrożona śmiercią czy niebiańską nagrodą. > Jak z używka - raz na czas można z tego wyciągnąć korzyści z minimalnymi "efektami ubocznymi" - stale natomiast bawiąc się ta gra proporcje zysków i strat odwracają się. * Uważasz zatem, że zysk jest w stanie przyćmić dysonans – hmm, to faktycznie działa. Ale wcale nie oznacza, że na myśl o tym co było, człowiek się nie skrzywi – wygrać z sumieniem jest dla wielu bardzo trudno – chyba (tak mi się wydaję oglądając sobie ludzi)? * A co się dzieje, jak myślisz, w człowieku, który doświadcza odwrócenia proporcji, o których wspomniałeś? > (...) Nie znam przyszłości, wiec chce mieć możliwość korumpowania i bycia korumpowanym, jeśli taka wola moja będzie, co nie znaczy ze kiedykolwiek z tej opcji skorzystam. * Rozumiem. Cóż, trudno jest rozmawiać o przyszłości w powyższym aspekcie poza deklaracją. Wiem już, że dopuszczasz możliwość skorumpowania kogoś lub bycia skorumpowanym przez kogoś lub siebie, ale wciąż mam wrażenie brodzimy sobie po temacie. *Interesuje mnie czy doświadczyłeś tego na sobie, czy ma to dla Ciebie jakieś znaczenie? Czy doświadczyłeś zmiany w wyniku tego co miało miejsce? I co? * A! Tak, no właśnie - masz swoją smycz? Ostatnio czytałam, że każdy z nas ma przynajmniej jedno uzależnienie, które go korumpuje. * Pozdro |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 13:37:39 |
Wybierz swoja smycz! > * Czyżby? Zmienia się jedynie kontekst, ale to co się dzieje wewnątrz > człowiek jest chyba zawsze takim samym procesem: decyzja – zmiana - > odczucie tej zmiany - radzenie sobie z nią. Co więcej, dotyczy to zarówno > korumpującego jak i będącego korumpowanym. I w jednym i w drugim przypadku > zostaje ślad w głowie, jakiś niesmak. > Dlaczego zatem różnicować to względem kontekstu? Dlatego, ze np.: Mozna zostac skorumpowanym z wlasnej nieprzymuszonej woli...tak samemu i z miłą checia dac sie skorumpowac. A moze tez zaistniec sytuacja, ktora (przykladowo) zmusza nas do skorumpowania samego siebie/pozwolenia sie skorumpowac (chocby z obawy o wlasne zdrowie/zycie). W takim wypadku (w pewnym sensie) usprawidliwia ona (ta korupcja) nasze "sumienie" (zaleznie co, kto i jak odczuwa). Tak to widze. Pozdro. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 13:53:03 |
Wybierz swoja smycz! * Wciąż, efekt jest zawsze taki sam. Kontekst służy co najwyżej wybieleniu. Bierze się go pod uwagę by polepszyć sobie samopoczucie lub utwierdzić w pragnieniu doświadczania korupcji. * Pozdro |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 13:56:32 |
Wybierz swoja smycz! > * Wciąż, efekt jest zawsze taki sam. Tzn. jaki? |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 14:40:58 |
Wybierz swoja smycz! > Tzn. jaki? * Zacytuję siebie z poprzedniej wypowiedzi: '(...)to co się dzieje wewnątrz człowiek jest chyba zawsze takim samym procesem: decyzja – zmiana - odczucie tej zmiany - radzenie sobie z nią. Co więcej, dotyczy to zarówno korumpującego jak i będącego korumpowanym. I w jednym i w drugim przypadku zostaje ślad w głowie, jakiś niesmak.' |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 14:56:52 |
Wybierz swoja smycz! > Co więcej, dotyczy to zarówno korumpującego jak i będącego korumpowanym. I > w jednym i w drugim przypadku zostaje ślad w głowie, jakiś niesmak.' Ślad w głowie, ok. Ale dlaczego niesmak? IMO nie mozna korupcji rozpatrywac bez wzgledu na kontekst. Bo wlasnie kontekst jest tutaj istota rzeczy/sytuacji. Dalej IMO, sama korupcja nie jest az tak istotna jak wlasnie kontekst tejze. Ztej racji nie zgadzam sie co do niesmaku. Bo przeciwnie...tak jak i niesmak,tak samo moze pozostac uczucie spelnienia i wlasnie smaku (dobrego!). Wszystko zalezy od jednostki i kontekstu. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-07 13:35:10 |
Wybierz swoja smycz! * Zastanów się, co tak w rzeczywistości zależy od kontekstu? Jeśli korupcję warunkujesz sytuacją, to można ją nazwać np. altruitycznym dawaniem dupy i po sparwie. Faktycznie wówczas nie istnieje.:> * Pozdro |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-07 18:28:01 |
Wybierz swoja smycz! > * Zastanów się, co tak w rzeczywistości zależy od kontekstu? Jeśli > korupcję warunkujesz sytuacją, to można ją nazwać np. altruitycznym > dawaniem dupy i po sparwie. Faktycznie wówczas nie istnieje.:> Przeczytaj jeszcze raz Twoj post, do ktorego nawiazalem na poczatku. Nigdzie nie napisalem, ze nie istnieje. Nawet nie o tym rozmawialem z Toba. Chodzilo Mi jedynie o to,ze kontekst nalezy brac pod uwage. Ze Moim zdaniem nie jest on bez znaczenia a wrecz jest bardzo istotny. Przynajmniej dla osoby, ktora dala sie skorumpowac. Uwazam, ze "odpowiedni" kontekst wiele tlumaczy samemu sobie (osobie skorumpowanej)...tzn. usprawiedliwia siebie, przed samym soba. Takie mam zdanie. I o to Mi chodzi. O nic wiecej. Pozdro. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-08 13:46:40 |
Wybierz swoja smycz! * No dobra... ale co dalej? |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-08 19:29:58 |
Wybierz swoja smycz! > * No dobra... ale co dalej? To zalezy tylko od tego, jakie jest nastepne pytanie. Jezeli mowisz o "dalej" w sensie "co po tym, jak juz wiemy z jakich pobudek dalismy sie skorumpowac", to zalezy IMO wlasnie od owych pobudek. Jezeli z czystej checi zysku, a mamy usposobienie egoistyczne i raczej luzno traktujemy jakies przyjete normy/konwenanse to pewnie "dalej" jest NIC. Dalismy sie skorumpowac, bo mielismy taka ochote/sposobnosc/opolacalo sie. Pewnie wiecej nie bedziemy zaprzatac sobie tym glowy. Ewentualnie jezeli nadarzy sie nastepna okazja to ja wykorzystamy i tyle. I znowu jezeli z czystej checi zysku, ale przeciwnie: mamy raczej usposobienie prospoleczne i staramy sie byc "przykladni", to w takim wypadku beda targaly nami jakies swoiste wyrzuty sumienia, obawy o to, ze moze sie cos wydac (w przypadku gdy korupcja owa, byla jakims rodzajem konspiry, czy czego tam jeszcze). Bedziemy sie zamartwiac itp. A jezeli dalismy sie skorumpowac z jakis "szlachetniejszych" przyczyn (np.w obawie przed konsekwencjami odmowy udzialu w korupcji) no to w takim wypadku pewnie nasza "wewnętrzna lojalnosc wobec samego siebie" wezmie te obawy na tapete, jako glowny czynnik powodujacy korupcje. Czyli: "Gdyby nie to, ze balem sie o wlasne/czyjes zdrowie/zycie, to nigdy nie dalbym sie skorumpowac...zrobilem to tylko dlatego". Jezeli pytalas o cos innego to napisz, bo nie bylem pewien o jakie "dalej" chodziło. Pozdro. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-10 14:27:54 |
korupcja a korupcja, czyli korupcja?!:> > (...) Jezeli mowisz o "dalej" w sensie "co po tym, jak juz wiemy z jakich pobudek dalismy sie skorumpowac", to zalezy IMO wlasnie od owych pobudek. * Tak, o to mi chodziło. > Jezeli z czystej checi zysku, a mamy usposobienie egoistyczne i raczej luzno traktujemy jakies przyjete normy/konwenanse to pewnie "dalej" jest NIC. Dalismy sie skorumpowac, bo mielismy taka ochote/sposobnosc/opolacalo sie. Pewnie wiecej nie bedziemy zaprzatac sobie tym glowy. Ewentualnie jezeli nadarzy sie nastepna okazja to ja wykorzystamy i tyle. * Słowem, uczymy się brną dalej wg najlepszego jak dotąd przepisu na osiągniecie celu. Ok. > I znowu jezeli z czystej checi zysku, ale przeciwnie: mamy raczej usposobienie prospoleczne (...) Bedziemy sie zamartwiac itp. * Na ogół, tak to bywa. > A jezeli dalismy sie skorumpowac z jakis "szlachetniejszych" przyczyn (np.w obawie przed konsekwencjami odmowy udzialu w korupcji) no to w takim wypadku pewnie nasza "wewnętrzna lojalnosc wobec samego siebie" wezmie te obawy na tapete, jako glowny czynnik powodujacy korupcje. Czyli: "Gdyby nie to, ze balem sie o wlasne/czyjes zdrowie/zycie, to nigdy nie dalbym sie skorumpowac...zrobilem to tylko dlatego". * Ten ostatni przykład z poświęceniem, jest zaiste wagi ciężkiej. :D Ale i tak może spowodować wewnętrzną degradację. Jak każdy z powyższych, zasadniczo. Kontekst to ewentualne narzędzie samopomocy, cholera, nie przekonałeś mnie. * Podejrzewam, że ponieważ pominęliśmy początek, coś nam umknęło w tej rozmowie. Nie napisałeś mi jeszcze - jak sam rozumiesz termin 'korupcja'. > Jezeli pytalas o cos innego to napisz, bo nie bylem pewien o jakie "dalej" chodziło. * Jest git.:) > Pozdro. |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 18:55:51 |
Wybierz swoja smycz! To a propos poczucia skażenia po korupcyjnym skurwieniu... W liceum miałem kumpla, który zrobił sobie licencję sędziego piłkarskiego. Któregoś wieczora usłyszałem dzwonek do drzwi, wyglądam przez wizjer, a za drzwiami najebany jak autobus, z flachą żurawinowej finlandii w łapie stoi ten mój kumpel. Otwieram drzwi a ten dosłownie wpada do środka bełkocąc " sprzedałem swój pierwszy mecz!". Chwilę się pośmialiśmy,a po chwili zasnął cicho pochlipując...:) Następnego dnia był kurewsko zły na siebie i nie chciał wracać do tematu, chociaż na początku usprawiedliwiał się praktyką i namowami starszych kolegów. Sprzedał swoją niewinność za 90 zł:) Odpokutował chyba częściowo tę akcję, bo dostał wpierdol po jakimś meczu w korytarzu do szatni. I zarzucił sędziowanie. Może jakieś wnioski... trzeba mieć albo święte przekonanie o tym, że nie ma w tym nic zdrożnego albo mieć kupę tupetu i zero skrupułów. Chociaż zdarzyły mi się takie akcje i dałem się wciągnąć z pełną świadomością, to do tej pory czuję nieprzyjemne uwieranie w miejscu, gdzie powinno być sumienie. Pozdrowienia Jaszczurko;) |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-07 13:32:32 |
Wybierz swoja smycz! > Może jakieś wnioski... trzeba mieć albo święte przekonanie o tym, że nie ma w tym nic zdrożnego albo mieć kupę tupetu i zero skrupułów. Chociaż zdarzyły mi się takie akcje i dałem się wciągnąć z pełną świadomością, to do tej pory czuję nieprzyjemne uwieranie w miejscu, gdzie powinno być sumienie. * No właśnie - sumienie. Tego słowa się tu unika, a przecież nie można udawać, że się go nie ma, nawet, jeśli idzie się w stronę zachodzącego skurwysyństwa. Sumienie, to instrument życia stadnego. Człowiek niemający sumienia, wg mnie nie ma też empatii, co czyni go... społecznie upośledzonym, bo nawet nie złym (jakkolwiek by to rozumieć). Cały pic, polega na tym, żeby uelastycznić swój punkt widzenia. Wtedy, nie działa się wbrew sobie. Tak to widzę. * Ale... wtedy też nie wiadomo czy się człowiek korumpuje czy nie. Bo nie ma co łamać, skoro wszystko się nagina. * Pozdro Celcie!:> P.S. Angus? Czy Ty jesteś ten Angus od Snów?! A z plemienia? A możesz załatwić mi jedną marę? Taką... no wiesz, straszną? |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-07 20:22:55 |
Wybierz swoja smycz! Cały pic, > polega na tym, żeby uelastycznić swój punkt widzenia. Wtedy, nie działa > się wbrew sobie. Tak to widzę. > * Ale... wtedy też nie wiadomo czy się człowiek korumpuje czy nie. Bo nie > ma co łamać, skoro wszystko się nagina. Słuszna uwaga. Przede wszystkim należy mieć świadomość. I elementarne poczucie przyzwoitości. Bo chociaż jest społecznie determinowana( czego indywidualiści nie lubią), to pozwala w miarę wygodnie w społeczeństwie i z samym sobą funkcjonować. Aby móc bez obrzydzenia spoglądać we własne odbicie. > P.S. Angus? Czy Ty jesteś ten Angus od Snów?! > A z plemienia? A możesz załatwić mi jedną marę? Taką... no wiesz, > straszną? Tenże sam:) Mam na stanie jedną...przerażającą! Dusiła Cię kiedyś Zmora? |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-08 14:19:34 |
Wybierz swoja smycz! > Słuszna uwaga. Przede wszystkim należy mieć świadomość. * Świadomość – jak byś to widział? > I elementarne poczucie przyzwoitości. Bo chociaż jest społecznie determinowana( czego indywidualiści nie lubią), to pozwala w miarę wygodnie w społeczeństwie i z samym sobą funkcjonować. Aby móc bez obrzydzenia spoglądać we własne odbicie. * Życie publiczne, to jedna z kurtyn, która nas zasłania. Jak więc wspominać tu o przyzwoitości. Czy to nie ułuda? Zresztą - przyzwoitość, powiadasz - czyli co właściwie? Społeczny wizerunek pomaga w wybieleniu. Wiesz: za dnia przykładny, oddany, kochający mąż – nocami ogier w domu przyjaciółki żony i ich dzieci. No wiem, życie bywa skomplikowane. > Tenże sam:) Mam na stanie jedną...przerażającą! * Cudnie, biorę! > Dusiła Cię kiedyś Zmora? * ...a ją? ;> |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-08 17:51:22 |
Wybierz swoja smycz! > * Świadomość – jak byś to widział? Świadomość konsekwencji własnych czynów, zarówno dla środowiska i dla siebie. Prognozowanie skutków w miarę możliwości. No i fundamentalna świadomość czego się naprawdę chce i konsekwentna owych planów realizacja. Wiesz, aby niepotrzebnie nie narażać nazwijmy to...własnej samooceny:) > * Życie publiczne, to jedna z kurtyn, która nas zasłania. Jak więc > wspominać tu o przyzwoitości. Czy to nie ułuda? Zresztą - przyzwoitość, > powiadasz - czyli co właściwie? Społeczny wizerunek pomaga w wybieleniu. > Wiesz: za dnia przykładny, oddany, kochający mąż – nocami ogier w > domu przyjaciółki żony i ich dzieci. No wiem, życie bywa skomplikowane. Nie tak. Ja pisałem o autentyzmie, o uczciwości wobec samego siebie. Ty mówisz o byciu dla siebie, czyli tym jak chcielibyśmy być widziani przez innych. Ja rozumiem przez przyzwoitość działanie pozwalające realizować mnie prawdziwego, definiując pozytywnie. A negatywnie, jako niesprzeniewierzanie się wyznawanym wartościom, dbałość o czystość własnego sumienia. Aby niczego sobie nie zarzucać, nie obwiniać się i niczego nie żałować. A co do Zmory... Obudziłaś się kiedyś w nocy nie mogąc się ruszyć, ani złapać oddechu czy wydusić słowa? Pozdro Jaszczurko:) |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-10 13:20:58 |
Wybierz swoja smycz! > Świadomość konsekwencji własnych czynów, zarówno dla środowiska i dla siebie. Prognozowanie skutków w miarę możliwości. No i fundamentalna świadomość czego się naprawdę chce i konsekwentna owych planów realizacja. Wiesz, aby niepotrzebnie nie narażać nazwijmy to...własnej samooceny:) * Tak, rozumiem, zgadzam się z tym. > Nie tak. Ja pisałem o autentyzmie, o uczciwości wobec samego siebie. Ty mówisz o byciu dla siebie, czyli tym jak chcielibyśmy być widziani przez innych. Ja rozumiem przez przyzwoitość działanie pozwalające realizować mnie prawdziwego, definiując pozytywnie. A negatywnie, jako niesprzeniewierzanie się wyznawanym wartościom, dbałość o czystość własnego sumienia. Aby niczego sobie nie zarzucać, nie obwiniać się i niczego nie żałować. * Ok... *... wow! Angus, normalnie zmiażdżyłeś mnie pakietem dobra! Ała! Wierzysz w ogóle, w możliwość realnego spełnienia tych postulatów? > A co do Zmory... Obudziłaś się kiedyś w nocy nie mogąc się ruszyć, ani złapać oddechu czy wydusić słowa? * Hmm, czasami ponoć śmieję się przez sen i zgrzytam zębami. :D:D:D:D A jak sie budzę pierwsze co mi przychodzi na myśl to: 'Q****! Czemu dziś nie jest niedziela!' A drugie: 'Po ***j się obudziłam w nocy!?' > Pozdro Władco Zmór |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-12 18:19:53 |
Wybierz swoja smycz! > *... wow! Angus, normalnie zmiażdżyłeś mnie pakietem dobra! Ała! > Wierzysz w ogóle, w możliwość realnego spełnienia tych postulatów? Zauważ, że to "dobro" w ujęciu indywidualnym, subiektywnym i nie wykluczającym egoizmu( o ile już nie mogłoby za takowy być uznane). Spełnienie takiego planu nie można chyba wykluczyć. Chociaż człowiek i jego świat jest bardzo brudny- na pewno nie jest łatwo przez życie przejść i się nie utytłać:) To chyba najmniej niedosiężny z ideałów. Pozdrówki Jaszczurko:)- widziałem tatuaż z Twoim awatarem, wyśmienity. Możesz zdradzić skąd pochodzi? |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-03 11:53:22 |
... chyba wy :P > * Tym razem zapraszam Was do rozważań nad istotą korupcji (w jakimkolwiek > znaczeniu) i jej ewentualną użytecznością w aspekcie transgresji. Oh, Milady... korupcja temat rzeka wśród moderów. ;) > * Zatem - słowem wstępu - uważam, że korupcja to skaza na umyśle, duszy > (jeśli ktoś woli). Piętno, świadczące o tym, że człowiek odważył się > przekroczyć granicę czegoś, co w jego własnym odczuciu było postąpieniem > wbrew sobie, zdradą. Przeszedł, zobaczył, doświadczył i... nie wrócił. A > potem uzależnił się lub zbliżył do stanu odurzenia własnym lub cudzym > zniszczeniem... > Tak – zniszczeniem - gdyż korupcja jest występem przeciwko > idealistycznie pozytywnym skutkom, (aspektom) ludzkiej egzystencji. > A może się mylę, hmm? No jak dla mnie to mylisz się zupełnie. :) Prawda jest taka, że władza psuje. Bardzo trudno jej nie nadużywać i nadużywają jej nawet ci, którzy twierdzą, ze tego nie robią. Piszesz: "Piętno, świadczące o tym, że człowiek odważył się przekroczyć granicę czegoś, co w jego własnym odczuciu było postąpieniem wbrew sobie, zdradą. Przeszedł, zobaczył, doświadczył i... nie wrócił." Szczerze się uśmiechnęłam (Twój sukces, bo zwykle szczerze śmieję się tylko kiedy ktoś się przewróci). Zwykle nie wygląda to tak dramatycznie i spektakularnie, nie mówiąc już o rozterkach moralnych itp. Nie zauważa się tego po prostu i wpada się głębiej. Ale zawsze można wrócić (chyba, że np. zdefraudujesz ogromną sumę - wtedy wrócisz wyłącznie kiedy zmusi Cię do tego ekstradycja :D ) > * Idąc dalej, zastanawiam się czy można skorumpować kogoś, kto posługuje > się innym kluczem wartości niż korumpujący? To by chyba wymagało przyjęcia > założenia, że istnieją wartości obiektywne. A może to założenie nie jest > wcale potrzebne? Oczywiście że można. Dając mu władzę do ręki. > * I wreszcie – z każdej sytuacji możemy coś wyrwać dla siebie, > poznawczo – wystarczy tylko ‘wyjść z siebie i stanąć obok'. > :D > > * Hyh, wobec tego, czego można się dowiedzieć o sobie ulegając lub > korumpując? No jak dla mnie, to niczego nowego. To nauka o słabości człowieka, uleganiu porywom emocji, żądzy i namiętności. Można się nauczyć pokory wobec siebie, a można się uśmiechnąć, iść dalej i robić swoje - tylko może tym razem jakoś lepiej niż za "skorumpowanych czasów". > * Jesteście skorumpowani? Bywaliśmy. > Sami sobie to zrobiliście? Nie, to ten zły świat i źli ludzie. Oczywiście, że sami. Nie ma co zwalać winy na okoliczności. > Co to dla Was znaczy? Nic. > A może powiedliście kogoś na pokuszenie, hmm? I jak Wam z tym? A powiedliśmy - i uległ :) Chyba nawet sam o tym nie wie :) A mi z tym całkiem nieźle - mam satysfakcję - znowu miałam rację. :) > Z poważaniem, > Sirrush > ... > w upadłości Bez zbytniej powagi, ale szczerze: M. :) |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 13:48:28 |
nie, to Hi-Man i Władcy Wszechświata! > Oh, Milady... korupcja temat rzeka wśród moderów. ;) * Mistrzu, wiem... aż mi się łezka zakręciła. Jakże to inaczej mogło być, aby załoga tegoż niszczyciela, niczym te szyby po chluśnięciu Mr Properem, czysta była!:> > No jak dla mnie to mylisz się zupełnie. :) Prawda jest taka, że władza psuje. Bardzo trudno jej nie nadużywać i nadużywają jej nawet ci, którzy twierdzą, ze tego nie robią. * No ok, zgadzam się, że władza psuje. > Szczerze się uśmiechnęłam (Twój sukces, bo zwykle szczerze śmieję się tylko kiedy ktoś się przewróci). * Grunt to rozrywka. :> > Zwykle nie wygląda to tak dramatycznie i spektakularnie, nie mówiąc już o rozterkach moralnych itp. Nie zauważa się tego po prostu i wpada się głębiej. Ale zawsze można wrócić (chyba, że np. zdefraudujesz ogromną sumę - wtedy wrócisz wyłącznie kiedy zmusi Cię do tego ekstradycja :D ) * No właśnie, wrócić, do czego? Żyć jakby nigdy nic się nie stało? Bez sentymentu do siebie sprzed? * Może to zabrzmiało spektakularnie i dramatycznie niczym ‘O Fortuna' Mozarta – faktycznie, tak to jest nieczęsto – to pomijając, nawet subtelne działanie wbrew sobie, wzbudza w człowieku niepokój, czasami bywa tak, że nie umie on stwierdzić, co jest przyczyną tego stanu. Oczywiście im mniejszy dysonans, tym doskonalszy mechanizm wyparcia. Dla większości ludzi skopanie przez nich kogoś bez powodu, byłoby szokiem. Usprawiedliwienie tego mogłoby przysporzyć problemu, zapomnieć o czymś takim... wrócić do stanu sprzed? Ciężka sprawa. Pomijając przykład z kopaniem, to jak to sobie wyobrażasz? ** Idąc dalej, zastanawiam się czy można skorumpować kogoś, kto posługuje się innym kluczem wartości niż korumpujący? > Oczywiście że można. Dając mu władzę do ręki. * Tak najprościej, przymus, przemoc najszybciej łamie, ale umysł jest przewrotny – człowiek złamany siłą, usprawiedliwi się, dokona w sobie takiego manewru, który umożliwi mu powrót do stanu sprzed. Jakoś to tak działa, że wykonując polecenia, ludzie czują się zwolnieni z odpowiedzialności. > A powiedliśmy - i uległ :) Chyba nawet sam o tym nie wie :) A mi z tym całkiem nieźle - mam satysfakcję - znowu miałam rację. :) * No tak. :D Władza nad umysłem, duchem i ciałem, jest jak jazda na karuzeli z odchyloną głową! Nie polecam tym, co mają słabe żołądki... - to raz.;> Dwa - kiedy dwie armie wytaczają się na ubitą ziemię, wiadomo, że nigdy później nie będzie już tak ekscytująco...;D * Pozdro |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-04 20:09:48 |
nie, to Hi-Man i Władcy Wszechświata! > > Zwykle nie wygląda to tak dramatycznie i spektakularnie, nie mówiąc > już o rozterkach moralnych itp. Nie zauważa się tego po prostu i wpada się > głębiej. Ale zawsze można wrócić (chyba, że np. zdefraudujesz ogromną sumę > - wtedy wrócisz wyłącznie kiedy zmusi Cię do tego ekstradycja :D ) > > * No właśnie, wrócić, do czego? Żyć jakby nigdy nic się nie stało? Bez > sentymentu do siebie sprzed? Nie mówię, żeby udawać że nic się nie stało, nic nie zrobiłam, jestem czysta, odpierdolcie się ode mnie. Ale też nie ma co przeginać w drugą stronę. Piszesz o korupcji tak, jakby coś w człowieku umierało, kiedy ją popełnia. Może i umiera, ale nikt nie powiedział, że (w takiej czy innej formie) nie może się odrodzić. > * Może to zabrzmiało spektakularnie i dramatycznie niczym ‘O > Fortuna' Mozarta Carla Orff'a. – faktycznie, tak to jest nieczęsto – to > pomijając, nawet subtelne działanie wbrew sobie, wzbudza w człowieku > niepokój, czasami bywa tak, że nie umie on stwierdzić, co jest przyczyną > tego stanu. Zakładasz z góry, że korupcja jest działaniem wbrew sobie. Czy aby na pewno dla wszystkich?... Moim zdaniem nie. Oczywiście im mniejszy dysonans, tym doskonalszy mechanizm > wyparcia. Dla większości ludzi skopanie przez nich kogoś bez powodu, > byłoby szokiem. Usprawiedliwienie tego mogłoby przysporzyć problemu, > zapomnieć o czymś takim... wrócić do stanu sprzed? Ciężka sprawa. > Pomijając przykład z kopaniem, to jak to sobie wyobrażasz? Wyobrażam sobie to tak, że człowiek najczęściej sam nie wie, jak wiele jest w stanie sobie wybaczyć, a jak mało innym. > ** Idąc dalej, zastanawiam się czy można skorumpować kogoś, kto posługuje > się innym kluczem wartości niż korumpujący? > > > Oczywiście że można. Dając mu władzę do ręki. > > * Tak najprościej, przymus, przemoc najszybciej łamie, ale umysł jest > przewrotny – człowiek złamany siłą, usprawiedliwi się, dokona w > sobie takiego manewru, który umożliwi mu powrót do stanu sprzed. Jakoś to > tak działa, że wykonując polecenia, ludzie czują się zwolnieni z > odpowiedzialności. Jaki przymus? Jaka przemoc? Nie mówimy tu o żadnej powtórce z "Roku 1984". Wręcz przeciwnie. Weź klienta, który jest czysty i kryształowy jako ta łza dziewicza. I daj mu realną, namacalną władzę (czyli zrób mu dobrze, a nie źle). Zobaczysz jak szybko stanie się typowym negatywnytm przedstawicielem elit rządzących. Nie zastanawiałaś się nigdy dlaczego rewolucja zjada własne dzieci? Właśnie dlatego, że zrzucając ze stołka feudała, dzielny Towarzysz myśli, że teraz ustanowi rządy nowe, lepsze, bardziej ludzkie. A potem nagle orientuje się, że sam nie wiedząc kiedy - kazał zlikwidować całą opozycję, o. pzdr. M. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-07 12:49:01 |
nie, to Hi-Man i Władcy Wszechświata! * Zgodzę się uznać, że istnieje sens w tym, aby przyjąć coś poprzedniego w innej formie, bo w takiej samej, to jak ‘wiedzieć, że naciskanie guzika nie daje efektu i naciskać go pomimo tej wiedzy'. Ale, podaj przykład, dla jasności. > Carla Orff'a. * Nie, nie! Powtarzam: MOZARTA - który był sponsorem tamtego zdania.:> (Cóż mogę rzec - mamy superkapitalizm, w którym liczy się nowy rodzaj prawdy – tzw. prawda inwestora strategicznego... Dostanę za to piwo. LOL) > Zakładasz z góry, że korupcja jest działaniem wbrew sobie. Czy aby na pewno dla wszystkich?... Moim zdaniem nie. * Przedstaw proszę uzasadnienie. > Wyobrażam sobie to tak, że człowiek najczęściej sam nie wie, jak wiele jest w stanie sobie wybaczyć, a jak mało innym. * Tak czy inaczej, nieustannie walczy sam ze sobą, oszukuje się, uzasadnia swe motywy. Zgadzam się, iż kluczem do odbudowy systemu wartości jest przyznanie się przed samym sobą, że się coś spieprzyło na własne życzenie i zaakceptowanie tego faktu. Dalej, przyjęcie nowych założeń, co generalnie dla wielu graniczy z cudem. Wydaje się, że, im sztywniejszy światopogląd (system wartości), tym większy dramat upadku. > Jaki przymus? Jaka przemoc? Nie mówimy tu o żadnej powtórce z "Roku 1984". Wręcz przeciwnie. Weź klienta, który jest czysty i kryształowy jako ta łza dziewicza. I daj mu realną, namacalną władzę (czyli zrób mu dobrze, a nie źle). Zobaczysz jak szybko stanie się typowym negatywnym przedstawicielem elit rządzących. * Korzystanie z przywilejów, nie oznacza jeszcze ich nadużycia. Ale, co masz na myśli pisząc - negatywnym przedstawicielem elit rządzących - pytam, bo nasz system oceny w tym wypadku może być odmienny. > Nie zastanawiałaś się nigdy, dlaczego rewolucja zjada własne dzieci? * Bo jeśli się ma okazję, to trudno z niej nie skorzystać. Jak nie w jednej sprawie, to w innej. * Pozdro |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-07 13:46:27 |
nie, to Hi-Man i Władcy Wszechświata! > * Zgodzę się uznać, że istnieje sens w tym, aby przyjąć coś poprzedniego w > innej formie, bo w takiej samej, to jak ‘wiedzieć, że naciskanie > guzika nie daje efektu i naciskać go pomimo tej wiedzy'. Ale, podaj > przykład, dla jasności. No dobra. Wyobraź sobie, że masz tam jakieś te swoje ideały, zasady, wartości. I pomijam już fakt, że człowiek ewoluuje, i pewne rzeczy, które kiedyś były nie do pomyślenia robią się z czasem czymś jednak całkiem prawdopodobnym do rozważenia jako opcja. Tak jak mówię - pomijam to. Ale nawet, jeśli czegoś nie akceptujemy, a tu masz ci los - przydarzyło się, no to naprawdę nie wiem, co by to musiało być (zwłaszcza, jeśli obgadujemy ludzi o niezbyt sztywnym kręgosłupie moralnym), aby ta osoba stwierdziła, że teraz jej świat runął, teraz to już "Tylko nędza" grottgerowska, nie ma powrotu, o wciórności. > > Carla Orff'a. > > * Nie, nie! Powtarzam: MOZARTA - który był sponsorem tamtego > zdania.:> > (Cóż mogę rzec - mamy superkapitalizm, w którym liczy się nowy rodzaj > prawdy – tzw. prawda inwestora strategicznego... Dostanę za to piwo. > LOL) A... no jeśli piwo Ci za to obiecali, no to nie było rozmowy. :) To ja przepraszam, a Orff niech się dalej w grobie przewraca. ;) > > Zakładasz z góry, że korupcja jest działaniem wbrew sobie. Czy aby na > pewno dla wszystkich?... Moim zdaniem nie. > > * Przedstaw proszę uzasadnienie. A Ty przedstawisz mi uzasadnienie Twojej tezy, że jednak jest? Naprawdę nie wyobrażasz sobie sytuacji, że ktoś już w momencie dorywania się do koryta ma w planach wykorzystywać stanowisko jak tylko się da, dopóki się żyła złota nie wyczerpie? Są osoby, dla których to jest naturalne. Na-tu-ral-ne. > > Wyobrażam sobie to tak, że człowiek najczęściej sam nie wie, jak > wiele jest w stanie sobie wybaczyć, a jak mało innym. > > * Tak czy inaczej, nieustannie walczy sam ze sobą, oszukuje się, uzasadnia > swe motywy. Zgadzam się, iż kluczem do odbudowy systemu wartości jest > przyznanie się przed samym sobą, że się coś spieprzyło na własne życzenie > i zaakceptowanie tego faktu. Dalej, przyjęcie nowych założeń, co > generalnie dla wielu graniczy z cudem. Wydaje się, że, im sztywniejszy > światopogląd (system wartości), tym większy dramat upadku. Tak, ja też uważam, że tak to właśnie jest. > > Jaki przymus? Jaka przemoc? Nie mówimy tu o żadnej powtórce z "Roku > 1984". Wręcz przeciwnie. Weź klienta, który jest czysty i kryształowy jako > ta łza dziewicza. I daj mu realną, namacalną władzę (czyli zrób mu dobrze, > a nie źle). Zobaczysz jak szybko stanie się typowym negatywnym > przedstawicielem elit rządzących. > > * Korzystanie z przywilejów, nie oznacza jeszcze ich nadużycia. Oczywiście, że nie. Ale ja nie miałam na myśli korzystania z przywilejów, tylko właśnie ich nadużywanie, bo zdaje się, że o tym rozmawiamy w tym wątku. Czy teraz możemy iść dalej? Ale, co > masz na myśli pisząc - negatywnym przedstawicielem elit rządzących - > pytam, bo nasz system oceny w tym wypadku może być odmienny. Jeśli nawet nie skorumpowany, to na pewno zmieniony przez władzę na gorsze. Na szczęście czasami tylko na czas nieokreślony. > > Nie zastanawiałaś się nigdy, dlaczego rewolucja zjada własne dzieci? > > > * Bo jeśli się ma okazję, to trudno z niej nie skorzystać. Jak nie w > jednej sprawie, to w innej. To jest trudne, ale nie niewykonalne. Tu nie tylko o okazję chodzi, ale siłę działania władzy na człowieka. Bo władza to nie jest taki sobie fajny stan rzeczy. Władza jest namiętnością - i to nie jest moje subiektywne odczucie. > * Pozdro pzdr. M. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-10 12:16:30 |
o władzy nad wszechświatem > (...)Wyobraź sobie, że masz tam jakieś te swoje ideały, zasady, wartości. I pomijam już fakt, że człowiek ewoluuje, i pewne rzeczy, które kiedyś były nie do pomyślenia robią się z czasem czymś jednak całkiem prawdopodobnym do rozważenia jako opcja. (...) * Ok. Druga rzecz jaka mnie zastanawia, to jak uważasz - czy jeśli ktoś po długim namyśle – w sytuacja dylematu – decyduje się na wybór ‘mniejszego zła', to jest to już korupcja czy po prostu dostosowanie się do sytuacji? Gdzie leży granica wg Ciebie? A przede wszystkim, bo tego nie napisałaś – czy w ogóle uznajesz istnienie i zasadność posługiwania się terminem ‘korupcja'? > > Zakładasz z góry, że korupcja jest działaniem wbrew sobie. Czy aby na pewno dla wszystkich?... Moim zdaniem nie ** Przedstaw proszę uzasadnienie. > A Ty przedstawisz mi uzasadnienie Twojej tezy, że jednak jest? * Ok. Przyjmuję, że korupcja jest procesem dotyczącym sfery moralnej człowieka – to główne założenie. W związku z tym, rozróżniam zmianę na płaszczyźnie wartości i norm wynikłą z adaptacji, która nie przynosi negatywnych odczuć – która korupcją wg mnie nie jest. * I taką zmianę - w wyniku której człowiek ubożeje, zamyka się na świat i innych w pewien specyficzny sposób: jednocześnie nie chcąc w głębi siebie takiego sposobu na życie, ale z braku woli coraz bardziej mu ulegając. Taka zmiana - która jest konsekwencją nagięcia zasad fundamentalnych dla danego człowieka, generująca dysonans w sferze moralnej– to właśnie wg mnie jest korupcja. Degradacja. * Przykład dotyczy osoby będącej korumpowaną przez kogoś lub siebie. To, że sam, osobiście człowiek podejmuje decyzję o sposobie postępowania, nie znaczy, że nie działa wbrew sobie. To się przecież nie wyklucza. Uważam też, że zwykłe uleganie (bo mam taka ochotę), nie jest korupcją. Chyba, że co innego się deklaruje, a co innego o tym myśli. * Inaczej sprawa ma się z osobami, które korumpują. Można skorumpować kogoś z premedytacja lub przypadkiem (w końcu, nigdy nie wiesz, co drugi człowiek ma powypisywane w głowie). * Takie jest moje uzasadnienie. Teraz Twoja kolej.:> > Naprawdę nie wyobrażasz sobie sytuacji, że ktoś już w momencie dorywania się do koryta ma w planach wykorzystywać stanowisko jak tylko się da, dopóki się żyła złota nie wyczerpie? Są osoby, dla których to jest naturalne. Na-tu-ral-ne. * Jasne, wyobrażam. Ale wspominałaś wcześniej coś o niedramatyzowaniu.:) W każdym razie, przyjmuję Twoją wypowiedź. > Ale ja nie miałam na myśli korzystania z przywilejów, tylko właśnie ich nadużywanie, bo zdaje się, że o tym rozmawiamy w tym wątku. Czy teraz możemy iść dalej? * Ok. Niech będzie o nadużyciu. >Jeśli nawet nie skorumpowany, to na pewno zmieniony przez władzę na gorsze. Na szczęście czasami tylko na czas nieokreślony. * Na szczęście? Na czas nieokreślony, to zasadniczo niemal na zawsze. >> Nie zastanawiałaś się nigdy, dlaczego rewolucja zjada własne dzieci? ** Bo jeśli się ma okazję, to trudno z niej nie skorzystać. Jak nie w jednej sprawie, to w innej. >To jest trudne, ale nie niewykonalne. Tu nie tylko o okazję chodzi, ale siłę działania władzy na człowieka. Bo władza to nie jest taki sobie fajny stan rzeczy. Władza jest namiętnością - i to nie jest moje subiektywne odczucie. * No dobra, ale dlaczego nie sprowadzić tego do okazji. Mając władzę - dostaje się bonus (punkt przewagi nad innymi, który umożliwia podporządkowanie cudzej woli dla wypełnienia własnych, czasem zborowych (LOL!) priorytetów; ponadto, niepodporządkowanie obłożone jest sankcją) – co nazywamy przywilejem. Władza jest władzą, ponieważ jej sensem jest przewaga – zdolność do sprowadzenia przykrych konsekwencji na opornych. *I teraz, co do władzy w politycznym ujęciu: w kategoriach prawa, przewaga jest ograniczona. Sposób i zakres ograniczeń tworzy konkretny model jej sprawowania. Wyjście poza te granice nazywamy nadużyciem. Władzy nadużywa się przy okazji, działania zgodnego z prawem. (Inaczej mamy rządy nielegalne, co sprawuje się różnie, ale docelowo i tak nielegalny rząd dąży do legalizacji, więc wychodzi potem na to samo). * Siła działania władzy powiadasz, czym jest zatem? Wg mnie - mocą wpływu przywileju na wolę tych, którzy go nie mają. Tak, w tym tkwi też namiętność. Ale sama namiętność jest niczym bez okazji do skorzystania z mocy. Czyż nie? * Co bardziej jara, to że możesz skasować posta czy to, że właśnie wciskasz 'skasuj'? ;> * Pozdro |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-10 14:58:13 |
o władzy nad wszechświatem i jego starą > * Ok. Druga rzecz jaka mnie zastanawia, to jak uważasz - czy jeśli ktoś po > długim namyśle – w sytuacja dylematu – decyduje się na wybór > ‘mniejszego zła', to jest to już korupcja czy po prostu dostosowanie > się do sytuacji? To jeszcze zdecydowanie nie jest korupcja, IMO. Zważ na to, że korupcja to "zepsucie" z łaciny. > Gdzie leży granica wg Ciebie? W zmianie obiektywnego stanu rzeczy na gorszy (znacznie, lub przynajmniej istotnie), z przyczyn nie dających się tłumaczyć w sposób inny niż po prostu korupcja. A przede wszystkim, bo tego > nie napisałaś – czy w ogóle uznajesz istnienie i zasadność > posługiwania się terminem ‘korupcja'? Tak, ale wydaje mi się, że nasze podejścia do tego zagadnienia się różnią. Ty piszesz przede wszystkim o szeroko pojmowanym wnętrzu człowieka (z naciskiem na sferę jego moralności). Dla mnie korpucja dotyczy, owszem, wnętrza ludzkiego, ale jest niczym istotnym, jeśli nie rpzekłada się na obiektywną (w ogólnie przyjętym tego slowa znaczeniu - zaznaczam to, bo nie jest to miejsce na klasyczną dygresję: "co jest prawdą obiektywną, a co nie?"), namacalną rzeczywistość. Dla mnie kryterium do oceny powstaje dopiero wtedy, kiedy rozmawiamy o obiektywnym znaczeniu zjawiska korupcji, lub w każdym razie intersubiektywnym. Nie lekceważę oczywiście faktu, że wszystko zaczyna się w głowie, sercu, czy czymś tam. I dalej, w kwestii uściślenia: za korupcję przyjmuję nadużycie stanowiska, władzy, przywilejów - nie tylko np. łapówkarstwo. > > A Ty przedstawisz mi uzasadnienie Twojej tezy, że jednak jest? > > * Ok. Przyjmuję, że korupcja jest procesem dotyczącym sfery moralnej > człowieka – to główne założenie. W związku z tym, rozróżniam zmianę > na płaszczyźnie wartości i norm wynikłą z adaptacji, która nie przynosi > negatywnych odczuć – która korupcją wg mnie nie jest. > > * I taką zmianę - w wyniku której człowiek ubożeje, zamyka się na świat i > innych w pewien specyficzny sposób: jednocześnie nie chcąc w głębi siebie > takiego sposobu na życie, ale z braku woli coraz bardziej mu ulegając. > Taka zmiana - która jest konsekwencją nagięcia zasad fundamentalnych dla > danego człowieka, generująca dysonans w sferze moralnej– to właśnie > wg mnie jest korupcja. Degradacja. No cóż mogę dodać, poza tym, co napisałam już powyżej? To jest Twoje podejście do sprawy, nie koniecznie pokrywające się z moim, nie koniecznie pokrywające się z podejściem ogółu. Wszystko co piszesz powyżej jest ok wg mnie, tylko przychodzą mi do głowy inne okreslenia na nazwanie opisanego przez Ciebie stanu rzeczy, nie koniecznie "korupcja". Np. "zdrada ideałów", "zdrada samego siebie", czy nawet zwykłe "skurwienie się". Wydaje mi się, że są to okreslenia bardziej adekwatne do sytuacji opisywanej przez Ciebie, chociaż oczywiście "korupcja" brzmi lepiej. ;) Przeniosłaś znaczenie tego terminu całkowicie w sferę moralności. > * Przykład dotyczy osoby będącej korumpowaną przez kogoś lub siebie. To, > że sam, osobiście człowiek podejmuje decyzję o sposobie postępowania, nie > znaczy, że nie działa wbrew sobie. To się przecież nie wyklucza. Mhm Uważam > też, że zwykłe uleganie (bo mam taka ochotę), nie jest korupcją. Chyba, że > co innego się deklaruje, a co innego o tym myśli. Ja uważam, że jest korupcją, w zależności od sytuacji. Jeśli ulegasz namowom przystojnego niuniaka poznanego w knajpie na pocałunek, "bo mam taka ochotę" a przecież Twój chłopak i tak się nie dowie, to to nie jest korupcja, no bo jak? ;) Natomiast jesli ulegasz namowom nie koniecznie przystojnego pana w drogim garniturze, który namawia Cię do przyjęcia dużej sumy pieniędzy (przecież masz taka ochotę) w zamian za pomoc przy np. przeforsowaniu/nieprzeforsowaniu pewnej ustawy - no to jest to korupcja jak w pysk strzelił. Dlatego tak mi się nie podobało Twoje dopasowywanie tego terminu do każdej problematycznej sytuacji wewnętrznej, która ostatecznie kończy się moralną prostytucją. > * Takie jest moje uzasadnienie. Teraz Twoja kolej.:> Jest takie powiedzenie: "Nie narzucaj światu swojego formatu.". Tak mnie się zdaje, że rozumujesz czasami w sposób: "To mi się w głowie nie mieści, więc tak nie może się dziać". Nie zaprzeczaj, miałam tego próbkę w wątku o jackassowaniu, i powyżej w tej części dyskusji, którą własnie rozkminiamy. Nie będę tutaj po raz kolejny pisać, że są ludzie "po prostu źli", chociaż to było by najwłasciwsze. Znowu musze się odwołać do różnicy w naszym postrzeganiu kwestii korupcji - Ty postrzegasz ją głównie na planie mentalnym, ja stawiam nacisk na kwestie realnych modyfikacji w rzeczywistosci. Korupcja to nadużycie władzy, stanowiska, etc. I wcale nie musi to być dla kogoś sprzeczne z jego kodeksem moralnym. No nie wiem, jak jaśniej mogę to wyłożyć. Są ludzie, którzy nie skrzywdzili by nawet muchy, bo nie jest to zgodne z ich przekonaniami moralnymi. Są ludzie, którzy w dzieciństwie zabijali zwierzęta z czystej ciekawości, i wcale nie spędza im to snu z powiek obecnie, a gdyby był wyraźny powód, to nawet teraz by to zrobili. Pieniądze czy inne korzyści są wyraźnym powodem, aby robić coś "złego". Bardzo wyraźnym nawet. I przyjęcie ich jest kwestią kalkulacji, prostego rachunku zysków, strat, obliczania prawdopodobienstwa sukcesu, porażki, kalkulowanie ryzyka. To, że dla części ludzi jest to również kwestia sumienia nie musi znaczyć, że jest tak dla wszystkich. > >Jeśli nawet nie skorumpowany, to na pewno zmieniony przez władzę na > gorsze. Na szczęście czasami tylko na czas nieokreślony. > > * Na szczęście? Na czas nieokreślony, to zasadniczo niemal na zawsze. A skąd taki pesymistyczny wniosek, jeśli mogę spytać? Nie wierzysz w możliwość zmiany, opamiętania się? Ja wierzę, widziałam na własne oczy :) > >To jest trudne, ale nie niewykonalne. Tu nie tylko o okazję chodzi, > ale siłę działania władzy na człowieka. Bo władza to nie jest taki sobie > fajny stan rzeczy. Władza jest namiętnością - i to nie jest moje > subiektywne odczucie. > > * No dobra, ale dlaczego nie sprowadzić tego do okazji. Bo to uproszczenie. A uproszczenia prowadzą najczęściej do błędów. Robiłaś kiedyś rysunki techniczne? Jeśli tak, to wiesz, że kreśląc z pomyłką choćby pół milimetra moż4esz spierdolić całość szkicu. Mając władzę - > dostaje się bonus (punkt przewagi nad innymi, który umożliwia > podporządkowanie cudzej woli dla wypełnienia własnych, czasem zborowych > (LOL!) priorytetów; ponadto, niepodporządkowanie obłożone jest sankcją) > – co nazywamy przywilejem. Władza jest władzą, ponieważ jej sensem > jest przewaga – zdolność do sprowadzenia przykrych konsekwencji na > opornych. Bardzo ciekawy opis, ale jednak trochę zbyt suchy. Nie uwzględniasz (paradoksalnie TY tego nie uwzględniasz, lol) ciągliwości psychiki ludzkiej. > *I teraz, co do władzy w politycznym ujęciu: w kategoriach prawa, przewaga > jest ograniczona. Sposób i zakres ograniczeń tworzy konkretny model jej > sprawowania. Wyjście poza te granice nazywamy nadużyciem. Władzy nadużywa > się przy okazji, działania zgodnego z prawem. (Inaczej mamy rządy > nielegalne, co sprawuje się różnie, ale docelowo i tak nielegalny rząd > dąży do legalizacji, więc wychodzi potem na to samo). Potem. > * Siła działania władzy powiadasz, czym jest zatem? Wg mnie - mocą wpływu > przywileju na wolę tych, którzy go nie mają. Tak, w tym tkwi też > namiętność. Ale sama namiętność jest niczym bez okazji do skorzystania z > mocy. Czyż nie? W przypadku namietności władzy nie jest niczym. Bo ten który ma samą żądzę, a nie ma narzędzi, i tak będzie dążył do władzy uzyskania. A to bedzie miało wpływ na jego życie, a jeśli mu sie powiedzie, to także na życie wielu innych ludzi. > * Co bardziej jara, to że możesz skasować posta czy to, że właśnie > wciskasz 'skasuj'? ;> Zupełne pudło jeśli chodzi o przykład. :) Próbuj dalej, jesli trafisz, to odpowiem szczerze. :) > * Pozdro pzdr. M. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-11 13:11:51 |
...szafą na garnitur z Edgara * Tak, ale wydaje mi się, że nasze podejścia do tego zagadnienia się różnią. Ty piszesz przede wszystkim o szeroko pojmowanym wnętrzu człowieka (z naciskiem na sferę jego moralności). Dla mnie korupcja dotyczy, owszem, wnętrza ludzkiego, ale jest niczym istotnym, jeśli nie przekłada się na obiektywną (w ogólnie przyjętym tego słowa znaczeniu - zaznaczam to, bo nie jest to miejsce na klasyczną dygresję: "co jest prawdą obiektywną, a co nie?"), namacalną rzeczywistość. Dla mnie kryterium do oceny powstaje dopiero wtedy, kiedy rozmawiamy o obiektywnym znaczeniu zjawiska korupcji, lub w każdym razie intersubiektywnym. Nie lekceważę oczywiście faktu, że wszystko zaczyna się w głowie, sercu, czy czymś tam. * Widzisz, teraz rozumiem Twój punkt widzenia, faktycznie nasze kryteria oceny są inne. Przy okazji wyjaśniam, że temat zadałam właśnie po to m.in., aby poznać te inne niż moje przesłanki uznania czegoś za korupcję. Wiem, jak trudno jest dostrzec mnogość czynników determinujących mój/nasz ogląd na dany temat, odpowiadając na moje pytanie wzbogaciłaś zakres analizy. Wiem, że następne pytanie może się zdać głupie, ale, pamiętajmy, że różnimy się w podejściach, no więc: * Obiektywne znaczenie korupcji w Twoim rozumieniu, składa się na? > I dalej, w kwestii uściślenia: za korupcję przyjmuję nadużycie stanowiska, władzy, przywilejów - nie tylko np. łapówkarstwo. * Tak. > Przeniosłaś znaczenie tego terminu całkowicie w sferę moralności. * Tak, przeniosłam to na grunt moralności, nie widzę na razie innej płaszczyzny, której to zagadnienie mogłoby dotyczyć. Metody, konsekwencje wszystko to wydaje się również oscylować wokół tego punktu – moralności lub jej braku, moralności społecznej lub indywidualnej i konfrontacji w najróżniejszych wariantach. Korupcja ciała mnie w tym temacie nie interesuje, jeśli można to tak ująć, zatem ją pomijam. Oczywiście, jestem otwarta na problem, który zadasz. Jesteś tak różna ode mnie, że z pewnością możesz mnie jeszcze wieloma sprawami zaskoczyć. ** Uważam też, że zwykłe uleganie (bo mam taka ochotę), nie jest korupcją. Chyba, że co innego się deklaruje, a co innego o tym myśli. > Ja uważam, że jest korupcją, w zależności od sytuacji. Jeśli ulegasz namowom przystojnego niuniaka poznanego w knajpie na pocałunek, "bo mam taka ochotę" a przecież Twój chłopak i tak się nie dowie, to to nie jest korupcja, no bo jak? ;) Natomiast jeśli ulegasz namowom nie koniecznie przystojnego pana w drogim garniturze, który namawia Cię do przyjęcia dużej sumy pieniędzy (przecież masz taka ochotę) w zamian za pomoc przy np. przeforsowaniu/nieprzeforsowaniu pewnej ustawy - no to jest to korupcja jak w pysk strzelił. * Ok. Warunkujesz pierwszą sytuację subiektywnym poczuciem zasad, a drugą istnieniem obiektywnie prawa, które definiuje zakres pojęcia ‘korupcja' (ustawą). Jeśli tak, to uznaje ten argument. Przy czym, w przypadku drugim chyba nie ma więcej roztrząsać, kiedy co jest korupcją, gdy mamy wyraźne wytyczne? > Dlatego tak mi się nie podobało Twoje dopasowywanie tego terminu do każdej problematycznej sytuacji wewnętrznej, która ostatecznie kończy się moralną prostytucją. * Dobrze, ale w takim razie powiedziałabym bardziej zwięźle – nie każda problematyczna sytuacja (w kontekście korupcji), kończy się moralną - co do wyznawanych przez jednostkę wartości - prostytucją. Wartości wpakowane w normy prawa nie muszą być wartościami każdego człowieka. > Znowu musze się odwołać do różnicy w naszym postrzeganiu kwestii korupcji - Ty postrzegasz ją głównie na planie mentalnym, ja stawiam nacisk na kwestie realnych modyfikacji w rzeczywistości. (...) * Realnych modyfikacji w rzeczywistości, piszesz, ale co jest realizatorem modyfikacji, jak nie nasze ludzkie uwarunkowania mentalne, to jak interpretujemy, budujemy światopogląd, reagujemy? Nie kwestionuję przykładów, które podałaś, bo masz rację, co więcej, one nie są sprzeczne z moim podejściem, tylko uwikłane są w innym punkcie odniesienia. > A skąd taki pesymistyczny wniosek, jeśli mogę spytać? Nie wierzysz w możliwość zmiany, opamiętania się? Ja wierzę, widziałam na własne oczy :) * Mmmm, skojarzyło mi się z umową na czas nieokreślony z punktu widzenia pracodawcy. LOL A co do możliwości zmiany, to jeszcze za mało widziałam.:/ Ale, znam to ze społecznych legend. :D Poza tym, wiesz, jestem z tej Ciemnej Strony Mocy i zmiana na lepsze w ludziach, nie leży w moim interesie.:> > * No dobra, ale dlaczego nie sprowadzić tego do okazji. > Bo to uproszczenie. A uproszczenia prowadzą najczęściej do błędów. Robiłaś kiedyś rysunki techniczne? Jeśli tak, to wiesz, że kreśląc z pomyłką choćby pół milimetra możesz spierdolić całość szkicu. * Ok. Hmm, jak w sądzie. :D:D:D > Bardzo ciekawy opis, ale jednak trochę zbyt suchy. Nie uwzględniasz (paradoksalnie TY tego nie uwzględniasz, lol) ciągliwości psychiki ludzkiej. * Bo nie tego dotyczył opis. Ale, ok, jeśli już, to jak byś to ujęła z uwzględnieniem owej ciągliwości? > W przypadku namiętności władzy nie jest niczym. Bo ten który ma samą żądzę, a nie ma narzędzi, i tak będzie dążył do władzy uzyskania. A to będzie miało wpływ na jego życie, a jeśli mu się powiedzie, to także na życie wielu innych ludzi. * Po drodze może go spotkać wiele katastrof w tym utrata pamięci, itd. U niektórych namiętność na zawsze pozostaje tylko w głowach. Co jest modelowo bezużyteczne. Wolałam opisać coś faktycznego, niż planowanego. To jest coś, z czym należy liczyć się teraz, a ‘kiedyś'... ‘kiedyś' to chaos zmiennych. > Zupełne pudło jeśli chodzi o przykład. :) Próbuj dalej, jeśli trafisz, to odpowiem szczerze. :) * Ależ, nie chodziło mi o trafienie, ale o Twoją odpowiedź w ogóle. Poza tym, nie wiem czy dalsze próby będą stosowne tak no w świetle jupiterów... skoro już wiadomo, że to co wydaje się być oczywiste, wcale takim nie jest.:> * Pozdro |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-11 16:09:16 |
...szafą na garnitur z Edgara > * Obiektywne znaczenie korupcji w Twoim rozumieniu, składa się na? Na to, co nie jest rozkimnką Twojego umysłu i kołysaniem się od poczucia winy do jego braku, lecz przekłada się na rzeczywistość zewnętrzną i ma w niej zauważalne skutki. To raz. A dwa - powszechne rozumienie tego słowa, oznaczające nadużycie władzy lub stanowiska. Nie dylematy moralne jednostki. > > Przeniosłaś znaczenie tego terminu całkowicie w sferę moralności. > > * Tak, przeniosłam to na grunt moralności, nie widzę na razie innej > płaszczyzny, której to zagadnienie mogłoby dotyczyć. Jak to? A pierwociny? Rzeczywistość społeczno-polityczna? Metody, konsekwencje > wszystko to wydaje się również oscylować wokół tego punktu – > moralności lub jej braku, moralności społecznej lub indywidualnej i > konfrontacji w najróżniejszych wariantach. Dla mnie to tylko początek, W głowie się wszystko rodzi - wychodząc na zawnątrz daje owoce. Korupcja ciała mnie w tym > temacie nie interesuje, jeśli można to tak ująć, zatem ją pomijam. Co to jest "korupcja ciała"? > Oczywiście, jestem otwarta na problem, który zadasz. Jesteś tak różna ode > mnie, że z pewnością możesz mnie jeszcze wieloma sprawami zaskoczyć. To fakt, Ty jesteś biała a ja czarna :) Ale nie do końca rozumiem o co chodzi z 'zadawaniem Ci problemu'. Piszesz w sensie ogólnym, czy jkakiś konkret mi umknął? > > Ja uważam, że jest korupcją, w zależności od sytuacji. Jeśli ulegasz > namowom przystojnego niuniaka poznanego w knajpie na pocałunek, "bo mam > taka ochotę" a przecież Twój chłopak i tak się nie dowie, to to nie jest > korupcja, no bo jak? ;) Natomiast jeśli ulegasz namowom nie koniecznie > przystojnego pana w drogim garniturze, który namawia Cię do przyjęcia > dużej sumy pieniędzy (przecież masz taka ochotę) w zamian za pomoc przy > np. przeforsowaniu/nieprzeforsowaniu pewnej ustawy - no to jest to > korupcja jak w pysk strzelił. > > * Ok. Warunkujesz pierwszą sytuację subiektywnym poczuciem zasad, a drugą > istnieniem obiektywnie prawa, które definiuje zakres pojęcia > ‘korupcja' (ustawą). Nie do końca o to mi chodziło. Po prostu pierwsza sytuacja w żaden sposób nie podpada pod żadną z wiadomych mi definicji korupcji. > Jeśli tak, to uznaje ten argument. Przy czym, w przypadku drugim chyba nie > ma więcej roztrząsać, kiedy co jest korupcją, gdy mamy wyraźne wytyczne? Tak. > > Dlatego tak mi się nie podobało Twoje dopasowywanie tego terminu do > każdej problematycznej sytuacji wewnętrznej, która ostatecznie kończy się > moralną prostytucją. > > * Dobrze, ale w takim razie powiedziałabym bardziej zwięźle – nie > każda problematyczna sytuacja (w kontekście korupcji), kończy się moralną > - co do wyznawanych przez jednostkę wartości - prostytucją. Wartości > wpakowane w normy prawa nie muszą być wartościami każdego człowieka. Nie zrozumiałaś mnie. Pisząc powyższe nie wykluczałam 'pomyślnego moralnie' rozwiązania dylematu. Napisałam o 'prostytucyjnym' finale, ponieważ tego rodzaju sytuacje interesują nas w tej dyskusji. > * Realnych modyfikacji w rzeczywistości, piszesz, ale co jest realizatorem > modyfikacji, jak nie nasze ludzkie uwarunkowania mentalne, to jak > interpretujemy, budujemy światopogląd, reagujemy? Może właśnie dlatego napisałam we wcześniejszym poscie: 'Nie lekceważę oczywiście faktu, że wszystko zaczyna się w głowie, sercu, czy czymś tam.'?... ;) Nie rozpatruj mnie biegunowo, bo jestem ciut bardziej skomplikowana. > > Bardzo ciekawy opis, ale jednak trochę zbyt suchy. Nie uwzględniasz > (paradoksalnie TY tego nie uwzględniasz, lol) ciągliwości psychiki > ludzkiej. > > * Bo nie tego dotyczył opis. Ale, ok, jeśli już, to jak byś to ujęła z > uwzględnieniem owej ciągliwości? To będzie powtarzanie wszystkiego tego, co już było powiedziane przeze mnie w tym wątku, szczególnie o namiętności. > * Po drodze może go spotkać wiele katastrof w tym utrata pamięci, itd. U > niektórych namiętność na zawsze pozostaje tylko w głowach. Co jest > modelowo bezużyteczne. Wolałam opisać coś faktycznego, niż planowanego. To > jest coś, z czym należy liczyć się teraz, a ‘kiedyś'... > ‘kiedyś' to chaos zmiennych. Chyba rzeczywiście stoimy na dwóch zupełnie innych biegunach, bo trzymanie w głowie namiętności jest mi obce, podobnie ma większość ludzi, którymi się otaczam. :) Tak że dla mnie modelowym nie jest powyższy Twój opis :) Cóż, różnice. > > Zupełne pudło jeśli chodzi o przykład. :) Próbuj dalej, jeśli > trafisz, to odpowiem szczerze. :) > > * Ależ, nie chodziło mi o trafienie, ale o Twoją odpowiedź w ogóle. Więc masz ją: nie kasuję żadnych postów poza zdublowanymi, chyba że autor posta mnie o to poprosi. Poza > tym, nie wiem czy dalsze próby będą stosowne tak no w świetle jupiterów... Zdaje się, że to ja jestem tą która powinna się bać w tym przypadku światła jupiterów, nie Ty... ;) > * Pozdro pzdr. M. |
|
Moon [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-09 00:01:18 |
Oto kim jesteśmy... > uważam, że korupcja to skaza na umyśle, duszy > (jeśli ktoś woli). Piętno, świadczące o tym, że człowiek odważył się > przekroczyć granicę czegoś, co w jego własnym odczuciu było postąpieniem > wbrew sobie, zdradą. Przeszedł, zobaczył, doświadczył i... nie wrócił. W tym aspekcie korupcja należy do zjawisk nieuchronnych....Powiedziałąbym - jest elementem rozwoju. > potem uzależnił się lub zbliżył do stanu odurzenia własnym lub cudzym > zniszczeniem... A może - własną lub cudzą wolnością? > * Idąc dalej, zastanawiam się czy można skorumpować kogoś, kto posługuje > się innym kluczem wartości niż korumpujący? To by chyba wymagało przyjęcia > założenia, że istnieją wartości obiektywne. A może to założenie nie jest > wcale potrzebne? Nikt nie ma monopolu na wartości.Ale pewien zestaw może wydać się atrakcyjny na tyle by zmobilizować do "przekroczenia granicy". Pozdrawiam |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-10 13:26:40 |
Oto kim jesteśmy... > W tym aspekcie korupcja należy do zjawisk nieuchronnych....Powiedziałabym - jest elementem rozwoju. * Dlaczego? > A może - własną lub cudzą wolnością? * Masz na myśli – upojenie byciem poza społecznymi zasadami? ** Idąc dalej, zastanawiam się czy można skorumpować kogoś, kto posługuje się innym kluczem wartości niż korumpujący? To by chyba wymagało przyjęcia założenia, że istnieją wartości obiektywne. A może to założenie nie jest wcale potrzebne? > Nikt nie ma monopolu na wartości. Ale pewien zestaw może wydać się atrakcyjny na tyle by zmobilizować do "przekroczenia granicy". * Słuszna uwaga, to jak namówienie Muzułmanina by został Buddystą. Trudne... ale nie niemożliwe.:D * Pozdro |
|
Moon [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-10 23:26:05 |
Oto kim jesteśmy... > > W tym aspekcie korupcja należy do zjawisk > nieuchronnych....Powiedziałabym - jest elementem rozwoju. > > * Dlaczego? Trudno się rozwijać pazostając wciąż w ciasnym hermetycznym świecie własnych ograniczeń. > > A może - własną lub cudzą wolnością? > > * Masz na myśli – upojenie byciem poza społecznymi zasadami? Może...;-) upojenie byciem po drugiej stronie lustra;-) > * Słuszna uwaga, to jak namówienie Muzułmanina by został Buddystą. > Trudne... ale nie niemożliwe.:D Możliwe jeśli Muzułmanin nie jest ślepym fanatykiem... |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-10 02:19:18 |
Oto kim jesteśmy... Korupcję można rozpatrywać w dwojaki sposób. Po pierwsze, korupcja pojawia się wtedy kiedy muszę płacić za coś co mi się ustawowo należy. Np. danie lekarzowi bonusa za to, żeby opiekował się kimś tam "lepiej". Po drugie, kiedy płacę za coś co mi się nie należy. Na przykład za łagodniejszy wyrok w sądzie. To oczywiście rozpatrywanie korupcji pod kątem legalności. Odrzucając tą kwestię, korupcją może być zwykłe przysługa za przysługę. Tak funkcjonuje najprostszy model przyjaźni bez jakichś duchowych więzi itd. Może skorumpowani jesteśmy wszyscy, albo przynajmniej większość? Czasem korupcja to może być konieczność. Nic tu chyba nowego nie powiedziałem. Korupcja to też nie zawsze postępowanie wbrew sobie. Szczególnie jeśli ma się na uwadze dobro swoje i bliskich na przykład. Że można się z tego czegoś nauczyć? Wiadomo. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-04-12 17:43:14 |
Oto kim jesteśmy... > uważam, że korupcja to skaza na umyśle, duszy > (jeśli ktoś woli). Piętno, świadczące o tym, że człowiek odważył się > przekroczyć granicę czegoś, co w jego własnym odczuciu było postąpieniem > wbrew sobie, zdradą. [...] > zastanawiam się czy można skorumpować kogoś, kto posługuje > się innym kluczem wartości niż korumpujący? Korumpujacy musi wiedziec, co jest wartoscia korumpowanego. Wtedy zadziala. natomiast fakt korupcji to WYBOR korumpowanego, wybor oparty na wartosciach. W zyciu bywa roznie, ale wlasnie w przypadku korupcji nie ma mowy o zdradzie. Tu czlowiek jest soba - wybiera wartosci w ukryciu - w czasie gdy klamac, zdradzac siebie moze pod wplywem otoczenia ktore go widzi. Moze cale zycie klamac, ze liczy sie dla niego idea, a poswiecic ja dla pieniedzy - raz 'stwierdzajac' tym prawde. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>


















