Satan.pl > Forum > Transgresja >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Shogun 2009-09-24 - 22:41:42
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
blazen93 2009-10-19 - 18:47:27
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Kamia 2009-09-24 - 23:00:22
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Shogun 2009-09-25 - 00:21:44
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Kamia 2009-09-26 - 11:12:39
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Angus McGregor 2009-09-25 - 02:29:14
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Xqwzts 2009-09-25 - 03:32:26
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Shogun 2009-09-25 - 03:40:09
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Xqwzts 2009-09-25 - 03:50:38
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-09-28 - 21:45:22
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Xqwzts 2009-09-29 - 02:44:27
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Angus McGregor 2009-09-29 - 08:26:10
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-09-29 - 08:45:08
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Xqwzts 2009-09-29 - 10:40:48
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-09-29 - 21:30:40
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Xqwzts 2009-09-29 - 23:07:28
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Aleksiej 2009-09-29 - 08:18:44
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-09-29 - 08:55:41
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Aleksiej 2009-09-29 - 21:35:25
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-09-29 - 22:34:58
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Shogun 2009-09-30 - 00:13:28
 ps
Shogun 2009-09-30 - 00:14:29
 ps
Darajevahos 2009-09-30 - 08:42:41
 ps
Xqwzts 2009-09-30 - 12:49:08
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Xqwzts 2009-09-30 - 03:50:42
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-09-30 - 08:35:06
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-10-23 - 20:40:35
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
agnes 2009-10-01 - 09:14:42
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Shogun 2009-10-01 - 13:09:58
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Xqwzts 2009-10-02 - 00:00:46
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
agnes 2009-10-05 - 09:14:43
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Angus McGregor 2009-10-05 - 22:56:40
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
agnes 2009-10-06 - 09:45:50
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Angus McGregor 2009-10-06 - 11:20:13
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
agnes 2009-10-06 - 12:24:00
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Xqwzts 2009-10-06 - 14:14:11
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-10-06 - 20:49:26
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Shogun 2009-10-08 - 14:42:22
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
agnes 2009-10-08 - 13:43:25
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
Genezis 2009-10-02 - 23:49:28
 Mój ostateczny r- mała poprawka
Genezis 2009-10-02 - 23:53:40
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
Shogun 2009-10-02 - 23:55:55
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
Genezis 2009-10-03 - 00:02:40
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
Shogun 2009-10-03 - 00:13:04
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
Genezis 2009-10-03 - 00:21:31
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Wolf 2009-10-22 - 22:23:32
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-10-23 - 00:06:01
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Wolf 2009-10-23 - 00:17:10
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-10-23 - 00:38:14
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Wolf 2009-10-23 - 00:51:53
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Malkav 2009-10-30 - 01:18:31
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Shogun 2009-10-30 - 01:22:27
 Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Darajevahos 2009-10-30 - 07:58:52
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-24
22:41:42

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Witam.

Ten post jest wynikiem osobistych przeżyć, doświadczeń i przemyśleń jakie mi się przydarzały od kiedy wstąpiłem na ścieżkę Jedi ;-) I tak sobie to wszystko transformowało we mnie, zmieniało się, jak to zwykle ze wszystkim bywa ^^

Religia to jakiś zły sen, z reguły jest tak, że 95% to bullshit, a 5% to fajne rzeczy. Doszedłem do wniosku, że z buddyzmem jest podobnie, szczególnie z tybetańskim. Sama religia jest pełna zabobonów, dziwnych mitów, a i bez polityki tudzież tępego motłochu się nie obejdzie.

Ciekawa sprawa z tym buddyzmem, bo jest religią chyba najbardziej pokojowo nastawioną do świata (no spójrzmy na taki pokojowy islam ;-)). Tylko chyba przy wyborze religii nie chodzi o wybieranie mniejszego zła :D

Pomyślałem sobie, że wielkie umysły tego świata (historyczne czy mityczne - nevermind) jak Sokrates, Budda, Jezus - spierdalały od religii jak daleko tylko się da. Sami po prostu lubili sobie usiąść i pogadać z ludźmi :)

I chyba tylko o to chodzi. Fajnie jest sobie usiąść i pogadać, podzielić się pomysłami i doświadczeniem. Zrzeszanie się, kościoły, wspólne godła i flagi są dla tych którzy w ogóle nie rozumieją.

Fajnie jest mieść pomysł, ideę - bo to można zmieniać, weryfikować, obalać i tworzyć na nowo. Nikt zdrowy przy zmysłach nie będzie swoich pomysłów uczył na siłę dzieci by miały takie same pomysły i żeby potem to nazwać tradycją.

Podsumowując, nie potrafię i nie chcę określać ani swojego położenia, ani pędu ^^

Pozdrawiam wszystkich, a gdyby ktoś mnie chciał przebudzić na jakąś nową prawdę, zapraszam, jestem niezrzeszony ale ostrzegam, że trudny do zdobycia, za to lubię się zabawić :D A przede wszystkim pogadać :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
blazen93
( :: neuromancer :: )

zdjecie

Wysłano:
2009-10-19
18:47:27

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
there is no spoon
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kamia
( wzór na chaos )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-24
23:00:22

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)

Toś mnie zaskoczył Shogunku :)  

I pomyśleć, że w końcu każdy dochodzi do podobnych wniosków. Skodyfikowane, powtarzane z pokolenia na pokolenie wierzenia i rytuały kostnieją, a nam - ludziskom myślącym potrzeba świeżości, nowego spojrzenia, a nie moralizatorskiego tonu i pogaduszek na tematy polityczne z ambony, czy też innego podwyższenia.  

Pozdrawiam i życzę wielu owocnych rozmów Sho. :)

Ps. Jeszcze raz dzięki (na bank domyślisz się za co). ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-25
00:21:44

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Pozdrawiam i życzę wielu owocnych rozmów Sho. :)

Thx ;-)

> Ps. Jeszcze raz dzięki (na bank domyślisz się za co). ;)

No niestety, w ogóle Cię nie kojarzę. Znamy się? :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kamia
( wzór na chaos )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-26
11:12:39

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> > Pozdrawiam i życzę wielu owocnych rozmów Sho. :)
>  
> Thx ;-)
>  
> > Ps. Jeszcze raz dzięki (na bank domyślisz się za co). ;)
>  
> No niestety, w ogóle Cię nie kojarzę. Znamy się? :)

Przepraszam. Najwyraźniej Cię z kimś pomyliłam... :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-25
02:29:14

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)



Kurwa, dawno nie czytałem tekstu oświeconego do tego stopnia;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-25
03:32:26

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Ten post jest wynikiem osobistych przeżyć, doświadczeń i przemyśleń jakie  
> mi się przydarzały od kiedy wstąpiłem na ścieżkę Jedi ;-) I tak sobie to  
> wszystko transformowało we mnie, zmieniało się, jak to zwykle ze wszystkim  
> bywa ^^


A nie stało się tak dlatego, że nie potrafiłeś się pogodzić z tym,  
że jesteśmy tym samym i że przez to za każdym razem, kiedy patrzysz w lustro dostajesz wścieklizny ? :)

  
> Religia to jakiś zły sen, z reguły jest tak, że 95% to bullshit, a 5% to  
> fajne rzeczy.  


Śniła ci się może ofiara na tacę ?
Ale nie zawsze religia musi być koszmarem, musisz brać tylko przykład z księży i docenić odrobinę ich pomysły na życie. W rezultacie może ci się przyśnić upojna noc z dwoma seksownymi zakonnicami i flaszką mszalnego. xD


> Doszedłem do wniosku, że z buddyzmem jest podobnie,  
> szczególnie z tybetańskim. Sama religia jest pełna zabobonów, dziwnych  
> mitów, a i bez polityki tudzież tępego motłochu się nie obejdzie.


Ciekawe jak długo unikałeś tego.

  
> Ciekawa sprawa z tym buddyzmem, bo jest religią chyba najbardziej pokojowo  
> nastawioną do świata (no spójrzmy na taki pokojowy islam ;-)). Tylko chyba  
> przy wyborze religii nie chodzi o wybieranie mniejszego zła :D


Bez wątpienia, to była chyba pierwsza rzecz jaką zauważyłem, która mnie przyciągała. Myślałem sobie "Dlaczego oni nie walczyli i nie zabijali nigdy w historii, czy to znaczy, że ta religia jest prawdziwa ?", niestety cała reszta szczegółów zniesmaczyła to, co widziałem na początku.


> Pomyślałem sobie, że wielkie umysły tego świata (historyczne czy mityczne  
> - nevermind) jak Sokrates, Budda, Jezus - spierdalały od religii jak  
> daleko tylko się da. Sami po prostu lubili sobie usiąść i pogadać z ludźmi  


Co do Jezusa, to nie dość, że lubił, to jeszcze czuł powołanie. Poprzedni dwaj tylko chcieli nauczać, choć odnośnie Soka, to może on jako jedyny lubił zwyczajnie sobie pogadać.


> I chyba tylko o to chodzi. Fajnie jest sobie usiąść i pogadać, podzielić  
> się pomysłami  


Tak jest to czasami kreatywne.


> i doświadczeniem.  


Rozmowa dwóch dziwaków, jeden opowiada o tym, że widział Anioła zstępującego jak w filmie "Ręka Boga", a inny, że był bogatym właścicielem ziemskim. Wymiana doświadczeniami nabiera nowego, klinicznego znaczenia.  


> Fajnie jest mieść pomysł, ideę - bo to można zmieniać, weryfikować, obalać  
> i tworzyć na nowo. Nikt zdrowy przy zmysłach nie będzie swoich pomysłów  
> uczył na siłę dzieci by miały takie same pomysły i żeby potem to nazwać  
> tradycją.


Pomysł o.o Czy czasem teraz właśnie nie przyznałeś, że buddyzm jest pomysłem, który można obalić ? I czy nie idzie za tym to, że można w to wierzyć, albo nie ? Ja muszę ci przyznać, mam problemy w klasycznym pojmowaniu tej...filozofii, bo nijak do mnie nie dociera jakbyś Ty tego chciał, widzę ją Swoimi oczami, w moich oczach to wiara, równie prawdziwa, co każda inna. Dlatego nie musisz się martwić o dalsze rozmowy na ten temat, chciałem teraz tylko zakomunikować to i upewnić się, że zrozumiałeś mnie jeśli to przeczytałeś.


No i oczywiście warto wziąć pod uwagę czerpanie pomysłów na życie z innych religii, o czym wspomniałem. :P

  
> Pozdrawiam wszystkich


o.o Naprawdę ?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-25
03:40:09

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Być może nie wyraziłem się wcześniej zbyt jasno. Zrobię to teraz: nie racz mnie już więcej swoim pustym i smutnym światem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-25
03:50:38

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Być może nie wyraziłem się wcześniej zbyt jasno. Zrobię to teraz: nie racz  
> mnie już więcej swoim pustym i smutnym światem.


Raczej było w nim zbyt dużo bałaganu, teraz dążę do tego, żeby serio był pusty,  
żeby nie brudził również z tego powodu innych w tym i Tobie.  

Pusty świat nie powinien wywoływać w tobie, tak bardzo negatywnych emocji,  
bardziej bałagan, który ci serwowałem.

Tamten post miał być raczej gwoli ścisłości, choć również interesuje mnie co się stało takiego, że założyłeś ten temat.


Pzdr.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-28
21:45:22

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Z początku nie chciałem skomentować tego, co napisałeś w tym wątku - po tak pięknej serii postów od zachwyconych wielbicieli/ek, aż nieładnie krytykować. Mam nadzieję, że nie weźmiesz tego do siebie. ;-)


> Doszedłem do wniosku, że z buddyzmem jest podobnie,
> szczególnie z tybetańskim. Sama religia jest pełna zabobonów, dziwnych  
> mitów, a i bez polityki tudzież tępego motłochu się nie obejdzie.


Dziwi mnie, że rozciągasz wnioski z obserwacji wersji buddyzmu, skierowanego dla zgoła prostych, niewykształconych hodowców kóz, na cały buddyzm i pośrednio na nauki Buddy. To podobne do prób oceny skuteczności i wartości bojowej karabinu, testowanego pod wodą, przez niemowlę.  


> Pomyślałem sobie, że wielkie umysły tego świata (historyczne czy mityczne  
> - nevermind) jak Sokrates, Budda, Jezus - spierdalały od religii jak  
> daleko tylko się da.


Co do Sokratesa i Buddy - mogę się zgodzić. Jeśli chodzi o Jezusa, spoglądając nawet przez demitologizujące okulary, miałbym poważne wątpliwości - IMO prawdopodobnie był zaangażowanym filozofem, który pragnął zreformować swoją religię.  

I niczego nie wymyśliłeś, co stałoby w sprzeczności z poglądami ludzi rozumiejących choćby podstawy nauk Buddy i praktykujących Dharmę. Buddyzm jest klasyfikowany jako religia, lecz nie znajdziesz w jego doktrynie żadnych dogmatów (o czym chyba wiesz). Do samego korzenia buddyzmu bardziej pasuje określenie "filozofia", a do tego, co na nim narosło, od wszelkich obrządków, itp. możemy, czy wręcz powinniśmy się (biorąc pod uwagę intelektualny potencjał i duchową dojrzałość) odciąć - np. wybierając szkołę zen. ;-)


> Sami po prostu lubili sobie usiąść i pogadać z ludźmi  
> :)


A ja sobie pomyślałem, że Twoje domysły są niczym nie podparte. Jeśli rzeczywiście ich główną pobudką do prowadzenia swoich misji, było trywialne pragnienie "pogadania z ludźmi", to zaprzeczali by głoszonym przez siebie ideom, czy ścieżkom życia. Nie wiemy, jak bardzo ich postacie są mityczne, ale, o ile istnieli - byli raczej szczególnie uduchowionymi geniuszami, otwartymi i przyjacielskimi - m.in. ze względu na wyznawane poglądy, osobowości, czy posiadaną Wiedzę, a nie zblazowanymi filozofami-gawędziarzami.  

Byli Sabatielami swoich czasów. ;-)


> Zrzeszanie się, kościoły, wspólne godła i  
> flagi są dla tych którzy w ogóle nie rozumieją.


Na ogół, Sho. To był i jest sposób na podtrzymanie konkretnych nauk. Myślisz, że dowiedzielibyśmy się o buddyzmie, gdyby na przestrzeni historii nie było zakonów i wspólnoty religijnej? Wyznawcy rozproszyliby się, a nauki Buddy zostałyby po setkach lat zapomniane, bądź niezwykle zubożone, bo nie miałby kto ich spisywać.

Oczywiście, są różne powody, dla których ludzie się, świadomie i nieświadomie zrzeszają, uczestniczą w obrządkach religijnych, etc. W różnych religiach dominuje strach przed mąkami piekielnymi, pragnienie bycia w wspólnocie, poszukiwanie sensu życia, a w szczególności: zmniejszenie napięcia psychicznego związanego ze świadomością własnej śmiertelności. A jakie powody mają buddyści? Byłoby miło powiedzieć, że robią to ze współczucia. ;-) Oczywiście, tak nie jest - przytłaczająca większość kieruje się takimi samymi pobudkami, jak chrześcijanie, czy muzułmanie, ale tacy ludzie IMO są potrzebni - chociażby tym, którzy, odrzucając "ja", przestają się bać śmierci. :-)

Aha, żeby nie było, że bronię, bo sam się zrzeszam ;-) - nie było mnie, kiedy Dalajlama miał spotkanie z buddystami niedawno w Krakowie, nie chodzę na sesje medytacyjne, nawet nigdy nie byłem na forum buddyjskim. :-P  


> Nikt zdrowy przy zmysłach nie będzie swoich pomysłów  
> uczył na siłę dzieci by miały takie same pomysły i żeby potem to nazwać  
> tradycją.


Czy forma "zdrowy przy zmysłach" jest poprawna? ;-) Może. Nieważne.  

Ad rem - nie zgodzę się. Jasne jest, że całkiem "zdrowe", a konkretnie normalne, jest przekazywanie dzieciom swoich, bądź czyiś "pomysłów", idei, doświadczenia, czy nawet wiary - np. wzorców kulturowych, sposobu korzystania z obiektów materialnych, etc. To tzw. wychowanie, przystosowywanie do interakcji ze światem zewnętrznym. Pewnie słyszałeś? Wiesz, ja np. będę uczył swojego pomysłu (no dobra, nie mojego) sprawdzania, czy przez wejście na jezdnię, nie skończę na cmentarzu. To taki jaskrawy przykład, oczywiście. Bardzo ważną rzeczą jest wpojenie zasad moralnych, a doktryna buddyjska, oraz narzędzie medytacji dobrze się w tym sprawdza. Praktyka niewątpliwie wyostrza empatię, nie? Nie znaczy to jednak, że moje dzieci będą do praktyki gorliwie namawiane, czy wręcz zmuszane (prócz do unikania czynienia zła) - nie jestem przecież ograniczony boskim nakazem nawracania, czy strachem o dzieci, że pójdą do piekła. :-)


> Podsumowując, nie potrafię i nie chcę określać ani swojego położenia, ani  
> pędu ^^


Nikt nie potrafi. :-)


> Pozdrawiam wszystkich, a gdyby ktoś mnie chciał przebudzić na jakąś nową  
> prawdę, zapraszam, jestem niezrzeszony ale ostrzegam, że trudny do  
> zdobycia, za to lubię się zabawić :D A przede wszystkim pogadać :)


Btw. czyli jednak miałem rację, że ściemniasz z tymi doświadczeniami poprzednich wcieleń? :-> No bo jak to inaczej wytłumaczyć, skoroś taki cięty na "mity"? Nie byłbyś, gdybyś rzeczywiście posiadł taką wiedzę. Chyba, że coś-tam widziałeś, ale przyznasz mi rację, że to mogły być złudzenia? :-P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-29
02:44:27

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Btw. czyli jednak miałem rację, że ściemniasz z tymi doświadczeniami  
> poprzednich wcieleń? :-> No bo jak to inaczej wytłumaczyć, skoroś taki  
> cięty na "mity"? Nie byłbyś, gdybyś rzeczywiście posiadł taką wiedzę.  
> Chyba, że coś-tam widziałeś, ale przyznasz mi rację, że to mogły być  
> złudzenia? :-P


Też mi mówił o swoich "wcieleniach", ale teraz zastanawia mnie również, co to ma niby znaczyć, bo co ma się odradzać skoro nie ma duszy, a jakiś fragment, to nie Ja (On)?  

Chyba nigdy tego buddyzmu nie pojmę.  
Czy istnieje coś takiego jak afazja/aleksja buddyjska ? :/
No bo ja nie wiem już jak można tłumaczyć takie problemy w pojmowaniu.  
Co ja mam jakiś teistyczno-filozoficzny daltonizm ?  
Czy może mój rozum prawidłowo reaguje na bullshit, tylko nie jestem tego świadomy ?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-29
08:26:10

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)

  
> Czy może mój rozum prawidłowo reaguje na bullshit, tylko nie jestem tego  
> świadomy ?


Nie obawiaj się. Gdyby tak było, już dawno palnąłbyś sobie w łeb.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-29
08:45:08

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Może po prostu o tym nie myśl? Poza tym, kompletnie nieważne jest to, co było w przeszłości, a tym bardziej w poprzednim wcieleniu. No, i reinkarnacja wg buddyzmu jest dosyć dobrze wytłumaczona, poszukaj w internecie, albo w bibliotece/księgarni.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-29
10:40:48

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Może po prostu o tym nie myśl? Poza tym, kompletnie nieważne jest to, co  
> było w przeszłości, a tym bardziej w poprzednim wcieleniu. No, i  
> reinkarnacja wg buddyzmu jest dosyć dobrze wytłumaczona, poszukaj w  
> internecie, albo w bibliotece/księgarni.  


Tak, tak, chodzi ci o anatman, przerabiałem to nie raz z Sho. W tym sęk, że to nie taka typowa reinkarnacja, w sumie to nie reinkarnacja, bo reinkarnacja dotyczy duszy, w buddyzmie duszy znowu nie ma, a Ja po śmierci zachowuje się jak woda wylana ze szklaneczki, traci się w odmętach większej wody, więc mowa o jakich wspomnieniach, kiedy wszystko jest wymieszane ? Nawet jeżeli są jakieś wspomnienia, to równie dobrze mogą być wielu ludzi i wielu...istot, więc zakładając, że Sho widział Coś, to jak może interpretować to z sobą, kiedy go w żadnym niby wcieleniu nie było, bo gdzie, kiedy nie ma duszy ?  


Najbardziej się głowię nad tym "Oświeceniem".  
Nie-działanie - pomijając to całkowicie pozostaje "rozszerzanie świadomości".  
Niby jak rozszerzyć świadomość, bardziej niż jest ? Czy można być bardziej świadomym istnienia powietrza, którego się na co dzień nie zauważa ? Czytałem, że oświecony umysł, albo osoba bliska oświecenia widzi każdy moment, zanika habituacja. I niby super, wygląda to tak zajebiście, kolejna sensacja, powód do walenia konia, tylko po co tym sobie zawracać głowę, czy słyszy się pierdnięcie dziesięciu kolejnych osób ? Ktoś ma dziwne skłonności ? Poza tym nie rozumiem w ogóle co rozszerzać, kiedy Każdy może być świadomy czegoś o ile chce, albo jest zdrowy umysłowo ? No i wygląda to tak, jakby nie wystarczyła komuś ta świadomość, której się potrzebuje w danym momencie. Ktoś ma potrzebę być czujnym 24 godziny na dobę ? Ja nie, szczerze, to fajnie by było wyłączać świadomość, kiedy się chce, a nie ją mieć non stop, także całe to rozszerzanie świadomości nawet mija się z celem. :p


Rozumiem, że może się buddyzm podobać, też na samą myśl waliłem konia, ale dojrzałem na tyle, że otworzyłem oczy i ujrzałem, że to mnie do niczego nie prowadzi. Skoro nie ma do czego dążyć, to i również nie ma po co medytować, nie ma po co być buddystą. To mój wniosek; może niepoprawny, ale po to są chętne osoby, które mają jeszcze chęć mi to tłumaczyć. Sho próbował i stracił ochotę. :/  

Precyzując pytanie: Po co być buddystą, kiedy nie ma do czego dążyć ?  

To by mi bardzo pomogło w zrozumieniu buddyzmu, ale zaznaczam, że niesatysfakcjonująca odpowiedź to powód do wsadzenia buddyzmu, między książki.

Pzdr.


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-29
21:30:40

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Tak, tak, chodzi ci o anatman, przerabiałem to nie raz z Sho. W tym sęk,  
> że to nie taka typowa reinkarnacja, w sumie to nie reinkarnacja, bo  
> reinkarnacja dotyczy duszy,


Zatem nazywaj to inaczej.

Kolejne wcielenia łączy jedynie ciąg zależności - tj. karma. Otwierając czaszkę, nie znajdziesz "umysłu", nie ma też istnienia karmy, która jest tylko opisem iluzorycznych zjawisk i zależności, jakie między nimi zachodzą. Karma może wygasnąć, co nazywane jest oświeceniem. Ale, jako że nie ma "obiektywnie" karmy, nie ma zatem oświecenia, oraz reinkarnacji. Jest tak samo realna, jak "ja" - tj. ani rzeczywista, ani nie nieistniejąca. Jest pusta. A różnice między ludźmi, zwierzętami i rzeczami, dostrzegane są z poziomu umysłu.

I nie musisz tego rozumieć na płaszczyźnie intelektualnej. Nie jest Ci to do niczego potrzebne. Po prostu puść, zajmij się chwilą.  
  


> w buddyzmie duszy znowu nie ma, a Ja po  
> śmierci zachowuje się jak woda wylana ze szklaneczki, traci się w odmętach  
> większej wody, więc mowa o jakich wspomnieniach, kiedy wszystko jest  
> wymieszane ?  


Ech. Nie bierz zbyt dosłownie metafor. Ale, jeśli koniecznie chcesz wyjaśnienia, w którym jest woda, szklaneczka i większa woda. Masz: opróżnienie szklaneczki to śmierć. Ale to wylanie wzbudza ruch we większej wodzie, drobna fala wzbudza automatyczny mechanizm napełniania wodą nowej szklanki (nie pytaj, skąd się tu wziął!;) - nie z tych samych atomów wody, ale - powie Ci to każdy fizyk - cząstki elementarne są nierozróżnialne. Siła i kształt tej małej fali, zawirowania, etc. mają wpływ na zawartość "nowej" szklanki, która zasadniczo nie niewiele wspólnego z wylaniem innej szklani przed chwilą. Kurwa, że też takie głupoty piszę. :-D



> Najbardziej się głowię nad tym "Oświeceniem".  
> Nie-działanie - pomijając to całkowicie pozostaje "rozszerzanie  
> świadomości".  


Człowieku, już Ci nie-działanie tłumaczyłem. I jeszcze nie rozumiesz?


> Czytałem, że oświecony umysł, albo osoba bliska oświecenia widzi każdy  
> moment, zanika habituacja.  


Widzi każdy moment, bo nie siedzi w przeszłości, ani przyszłości, w przeciwieństwie do osób targanych emocjami i pragnieniami. A brak habituacji to tylko efekt uboczny koncentracji - niekoniecznie "fajny", gdy masz dwa Radeony dwurdzeniowe na Crossfire i grasz w Crysisa. ;-)


I niby super, wygląda to tak zajebiście,  
> kolejna sensacja, powód do walenia konia, tylko po co tym sobie zawracać  
> głowę, czy słyszy się pierdnięcie dziesięciu kolejnych osób ?


To efekt uboczny, a nie cel. Praktyka Dharmy nie ma celu.



> Ja nie, szczerze, to fajnie by było wyłączać świadomość, kiedy się  
> chce, a nie ją mieć non stop, także całe to rozszerzanie świadomości nawet  
> mija się z celem. :p


"Rozszerzanie świadomości" to inaczej praktyka uważności. Podstawa drogi wiodącej do Przebudzenia. Jak chcesz sobie wyłączać świadomość, to Twoja sprawa.  


> Rozumiem, że może się buddyzm podobać, też na samą myśl waliłem konia, ale  
> dojrzałem na tyle, że otworzyłem oczy i ujrzałem, że to mnie do niczego  
> nie prowadzi. Skoro nie ma do czego dążyć, to i również nie ma po co  
> medytować, nie ma po co być buddystą.  


Dokonałem innego wyboru.  


> Sho próbował i stracił ochotę. :/  


Nie dziwi mnie to.


> Precyzując pytanie: Po co być buddystą, kiedy nie ma do czego dążyć ?  


Rozumiem, że całą wiedzę o buddyzmie czerpiesz z mętnych wywodów Shoguna? Nie słyszałeś o Czterech Szlachetnych Prawdach?


> To by mi bardzo pomogło w zrozumieniu buddyzmu, ale zaznaczam, że  
> niesatysfakcjonująca odpowiedź to powód do wsadzenia buddyzmu, między  
> książki.


Myślisz, że będę Cię powstrzymywał?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-29
23:07:28

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Kolejne wcielenia łączy jedynie ciąg zależności - tj. karma. Otwierając  
> czaszkę, nie znajdziesz "umysłu", nie ma też istnienia karmy, która jest  
> tylko opisem iluzorycznych zjawisk i zależności, jakie między nimi  
> zachodzą. Karma może wygasnąć, co nazywane jest oświeceniem.  


Tak, czytałem tu, czy gdzieś, może od Shoguna o tym.
Wszystko by było dobrze, gdyby nie to, że ciężko mi uwierzyć, że testosteron z jaj Gautamy nie miał wpływu na jego popęd seksualny, nie mówiąc o innych hormonach, wytwarzanych przez ludzki organizm. Jego usposobienie, charakter, styl życia i zapewne niska samoocena sprawiła pewnie, że uznał, że nie potrzebuje seksu, więc łatwo było mu zrezygnować z uciech ciała. Wiem co mówię, bo sam prowadzę życie świnki morskiej w klatce, którą sobie sam po części zrobiłem. Łatwo mówić o wygasaniu karmy człowiekowi, który wstydzi się dotknąć obiektu pożądania - wiem co mówię. Przypuszczam, że miał tak samo Gautama, był pewnie nieśmiały, to i łatwiej mu było uciekać od ludzi gdzieś do lasu, niż otaczać się dupami. Przypuszczam, że sam nie wiedział, czy to możliwe, jeżeli przeanalizować to w ten sposób, był hellenistycznym Hubbardem.  


Innymi słowy uważał, że nie musi mu stanąć, kiedy widzi ponętną dupę,  
choć teraz stawiałbym właśnie na nieśmiałość + ewentualnie impotencje. ;p


> Kurwa, że też takie głupoty piszę. :-D


Najlepsze są proste słowa. :)
No i pisząc tamto piszesz o tym o czym ja pisałem.  
Skoro nowa woda w szklaneczce składa się z innych kropelek, to i nie mogą się ostać wspomnienia, które już się...rozmyły w większej wodzie. To co Sho widział jak już bym nazwał tym co uzbierało się w jego szklance, ale nie Jego wspomnieniami.


> > Najbardziej się głowię nad tym "Oświeceniem".  
> > Nie-działanie - pomijając to całkowicie pozostaje "rozszerzanie  
> > świadomości".  
>  
>  
> Człowieku, już Ci nie-działanie tłumaczyłem. I jeszcze nie rozumiesz?


Tłumaczyłeś, to metafora, wiem, ale nie o tym była mowa.  
Jeżeli już mam to odgrzewać, to powtórzę jedynie, że ja to widzę zarówno dosłownie jak i w przenośni, a nie tylko w przenośni.


> Widzi każdy moment, bo nie siedzi w przeszłości, ani przyszłości, w  
> przeciwieństwie do osób targanych emocjami i pragnieniami.  


No i znowu powrót do Gautamy. Może i nie dbał o przeszłość i przyszłość, ale kiedy ktoś mówi, że nie ma pragnień, to trzeba poważnie się zastanowić, czy wierzyć mu na słowo, bo choć on uważał, że siedzenie na tyłku pomogło mu w tym, to miliardy ludzi od czasów rzekomo ostatniego buddy, nie potrafi powiedzieć, że nie ma pragnień.


> A brak  
> habituacji to tylko efekt uboczny koncentracji - niekoniecznie "fajny",  
> gdy masz dwa Radeony dwurdzeniowe na Crossfire i grasz w Crysisa. ;-)
>  
> To efekt uboczny, a nie cel. Praktyka Dharmy nie ma celu.


A no chyba, że tak, to ja nie chcę takich efektów ubocznych, już sama próba koncentracji na dwóch rzeczach jest dla mnie trudna, a co tu mówić o dostrzeganiu wszystkiego.

  
> "Rozszerzanie świadomości" to inaczej praktyka uważności. Podstawa drogi  
> wiodącej do Przebudzenia. Jak chcesz sobie wyłączać świadomość, to Twoja  
> sprawa.  


No, to jest to praktyka do której nie trzeba być buddystą, a wręcz jest to dobre dla każdego i w sumie każdy na w sposób zadowalający dla siebie powinien czasami temu poświęcać uwagę, no ale nie do tego stopnia, żeby słyszeć i czuć każde pierdnięcie. :)

  
> > Rozumiem, że może się buddyzm podobać, też na samą myśl waliłem  
> konia, ale  
> > dojrzałem na tyle, że otworzyłem oczy i ujrzałem, że to mnie do  
> niczego  
> > nie prowadzi. Skoro nie ma do czego dążyć, to i również nie ma po co  
>  
> > medytować, nie ma po co być buddystą.  
>  
>  
> Dokonałem innego wyboru.  


Dokonałeś takiego wyboru mimo, że nie ma do czego dążyć ?
Równie dobry w tym wypadku jest nihilizm, nie uważasz ?


> > Sho próbował i stracił ochotę. :/  
>  
>  
> Nie dziwi mnie to.


Nie moja wina, że buddyzm również potrafi siać niezgodę. ;)

  
> > Precyzując pytanie: Po co być buddystą, kiedy nie ma do czego dążyć ?  
>  
>  
>  
> Rozumiem, że całą wiedzę o buddyzmie czerpiesz z mętnych wywodów Shoguna?  
> Nie słyszałeś o Czterech Szlachetnych Prawdach?


Czytałem o tym, ale w czym może mi to pomóc ?

  
> > To by mi bardzo pomogło w zrozumieniu buddyzmu, ale zaznaczam, że  
> > niesatysfakcjonująca odpowiedź to powód do wsadzenia buddyzmu, między  
> > książki.
>  
> Myślisz, że będę Cię powstrzymywał?  


To typowe podejście dla szkoły hinajany, zgadza się ? :)  
Nie musisz mnie powstrzymywać. Nawet jeżeli źle rozumiem buddyzm, to i tak nic mi się nie stanie. Dusza się nie odradza, bo jej nie ma, a fragment mnie, w kimś, to nie ja. Tak naprawdę można wnioskować, że jest tylko Jedno życie, a koncept reinkarnacji/anatmanu w buddyzmie, to mrzonka, która nie ma nawet poparcia w faktach (wiara ;)).  

Myślę, że już rozumiem ten buddyzm. To zabawa w bycie świadomym, choć tak naprawdę nikt z nich pewnie nie dopuszcza nawet do rozumu, że mogą się mylić. To wskazuje na wysoki stopień uświadomienia, prawda ?

Powiedz, czy chociaż buddyści dopuszczają do rozumu to, że mogą się mylić w tym co wierzą ? Czy potrafisz w ogóle zakwestionować prawdziwość drogi buddy ? Czy może przychodzi ci to z trudem ?  

Pytam z ciekawości, pozwoli mi ustalić to bardzo ważną rzecz.

Pzdr.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Aleksiej
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-29
08:18:44

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Chyba, że coś-tam widziałeś, ale przyznasz mi rację, że to mogły być  
> złudzenia? :-P

A skąd on miałby to wiedzieć, mąko piekielna?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-29
08:55:41

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> A skąd on miałby to wiedzieć, mąko piekielna?


No co, "mąki piekielne" śmiesznie brzmi. :-)

Można wiedzieć, że coś "mogło być" (a nie "było") złudzeniem, gdy mówimy o tym, co pojawia się w umyśle - w świetle tego, co wiemy o mózgu i psychice ludzkiej, nie? Chodzi o to, by być całkowicie sceptycznie nastawionym do każdych wrażeń, które przeżywamy. IMO doświadczenia poprzednich wcieleń, uczucie zjednoczenia z otoczeniem, są szkodliwymi halucynacjami, które mogą tylko spowolnić rozwój duchowy.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Aleksiej
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-29
21:35:25

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Można wiedzieć, że coś "mogło być" (a nie "było") złudzeniem, gdy mówimy o  
> tym, co pojawia się w umyśle - w świetle tego, co wiemy o mózgu i psychice  
> ludzkiej, nie? Chodzi o to, by być całkowicie sceptycznie nastawionym do  
> każdych wrażeń, które przeżywamy. IMO doświadczenia poprzednich wcieleń,  
> uczucie zjednoczenia z otoczeniem, są szkodliwymi halucynacjami, które  
> mogą tylko spowolnić rozwój duchowy.  

Jak odróżniasz rzeczywiste wspomnienia od zmyślonych?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-29
22:34:58

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Jak odróżniasz rzeczywiste wspomnienia od zmyślonych?  


Nie zajmują mnie wspomnienia.  

Oczywiście, wspomnienia nie są "obiektywnie" rozróżnialne, bo przeszłość nie istnieje (jeśli ktoś uważa inaczej, niech mi ją pokaże) - zatem te "rzeczywiste" wspomnienia można podpierać tylko na innych, "rzeczywistych" wspomnieniach. Wspomnienia po prostu są, a "rzeczywiste" i "zmyślone" jest sztucznym podziałem.  

Ale pozwalam sobie tu na odrobinę intelektualnego luzu, korzystając z dualizmów, czy prostackiego "zdrowego rozsądku". ;-)

A to, że trzeba być sceptycznie nastawionym do >wszelkich< wrażeń, stających się wspomnieniami, nie przywiązywać się do nich, w ogóle do nich "nie zaglądać" - to sedno buddyzmu, które Sho powinien rozumieć, stąd było moje zaskoczenie, co do jego stosunku do swoich wspomnień poprzednich wcieleń.
  

Ech, musiałem się rozpisać. Następnym razem nie bądź taki czepliwy, Dara ma zawsze odpowiedź. I nigdy nie śpi. Po prostu wyobraź sobie, że Ci właśnie odpisałem i na przyszłość nie zawracaj gitary takimi pierdołami. :-P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-30
00:13:28

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Z początku nie chciałem skomentować tego, co napisałeś w tym wątku - po  
> tak pięknej serii postów od zachwyconych wielbicieli/ek, aż nieładnie  
> krytykować. Mam nadzieję, że nie weźmiesz tego do siebie. ;-)

Nie wezmę :)

> Dziwi mnie, że rozciągasz wnioski z obserwacji wersji buddyzmu,  
> skierowanego dla zgoła prostych, niewykształconych hodowców kóz, na cały  
> buddyzm i pośrednio na nauki Buddy.

Nie wiem gdzie tak zrobiłem, ale możesz mnie oświecić :)

> Co do Sokratesa i Buddy - mogę się zgodzić. Jeśli chodzi o Jezusa,  
> spoglądając nawet przez demitologizujące okulary, miałbym poważne  
> wątpliwości - IMO prawdopodobnie był zaangażowanym filozofem, który  
> pragnął zreformować swoją religię.  

Ach, a ja się rozmarzyłem w tym wątku :)

Jasne, że to byli buntownicy, kontestatorzy zastanego porządku. Po prostu zaakcentowałem to jakie mieli podejście do procesu życia, do tego jak bardzo lubili ludzi, cenili sobie ich obecność, szanowali ich, jak zajebista była możliwość przekazania im czegoś, przebywania wśród nich :)

> I niczego nie wymyśliłeś, co stałoby w sprzeczności z poglądami ludzi  
> rozumiejących choćby podstawy nauk Buddy i praktykujących Dharmę.

Ano wiem. Nie wiem natomiast czemu w ogóle zakładasz że coś takiego chciałem wymyślić

> Buddyzm  
> jest klasyfikowany jako religia, lecz nie znajdziesz w jego doktrynie  
> żadnych dogmatów (o czym chyba wiesz). Do samego korzenia buddyzmu  
> bardziej pasuje określenie "filozofia", a do tego, co na nim narosło, od  
> wszelkich obrządków, itp. możemy, czy wręcz powinniśmy się (biorąc pod  
> uwagę intelektualny potencjał i duchową dojrzałość) odciąć - np.  
> wybierając szkołę zen. ;-)

Buddyzm to bardzo złożone zjawisko. Pod słowem Buddyzm nie możemy trzymać jedynie tych korzennych nauk. Jest on tak złożonym zjawiskiem, że zawiera w sobie elementy rytualne, praktykę tantryczną, mistykę, ezoterykę, psychologię i filozofię. To spory Twój. Multikulturowy, więc można się było spodziewać.

> A ja sobie pomyślałem, że Twoje domysły są niczym nie podparte. Jeśli  
> rzeczywiście ich główną pobudką do prowadzenia swoich misji, było  
> trywialne pragnienie "pogadania z ludźmi", to zaprzeczali by głoszonym  
> przez siebie ideom, czy ścieżkom życia. Nie wiemy, jak bardzo ich postacie  
> są mityczne, ale, o ile istnieli - byli raczej szczególnie uduchowionymi  
> geniuszami, otwartymi i przyjacielskimi - m.in. ze względu na wyznawane  
> poglądy, osobowości, czy posiadaną Wiedzę, a nie zblazowanymi  
> filozofami-gawędziarzami.  
>  
> Byli Sabatielami swoich czasów. ;-)

O akcentach już pisałem, więc tu tylko wspomnę, że już się ustosunkowałem :)


> > Zrzeszanie się, kościoły, wspólne godła i  
> > flagi są dla tych którzy w ogóle nie rozumieją.
>  
>  
> Na ogół, Sho. To był i jest sposób na podtrzymanie konkretnych nauk.  
> Myślisz, że dowiedzielibyśmy się o buddyzmie, gdyby na przestrzeni  
> historii nie było zakonów i wspólnoty religijnej? Wyznawcy rozproszyliby  
> się, a nauki Buddy zostałyby po setkach lat zapomniane, bądź niezwykle  
> zubożone, bo nie miałby kto ich spisywać.

Napisałem że kościoły/wspólnoty są dla tych co nierozumieją. Nie napisałem że to jest niepotrzebne. Jest. Dla tych co nie rozumieją. Czyli np dla "nas", tych "nas" z przeszłości.

> Czy forma "zdrowy przy zmysłach" jest poprawna? ;-) Może. Nieważne.  

Chyba nie, ale fajne co? :P

> Ad rem - nie zgodzę się. Jasne jest, że całkiem "zdrowe", a konkretnie  
> normalne, jest przekazywanie dzieciom swoich, bądź czyiś "pomysłów", idei,  
> doświadczenia, czy nawet wiary - np. wzorców kulturowych, sposobu  
> korzystania z obiektów materialnych, etc. To tzw. wychowanie,  
> przystosowywanie do interakcji ze światem zewnętrznym. Pewnie słyszałeś?  
> Wiesz, ja np. będę uczył swojego pomysłu (no dobra, nie mojego)  
> sprawdzania, czy przez wejście na jezdnię, nie skończę na cmentarzu. To  
> taki jaskrawy przykład, oczywiście. Bardzo ważną rzeczą jest wpojenie  
> zasad moralnych, a doktryna buddyjska, oraz narzędzie medytacji dobrze się  
> w tym sprawdza. Praktyka niewątpliwie wyostrza empatię, nie? Nie znaczy to  
> jednak, że moje dzieci będą do praktyki gorliwie namawiane, czy wręcz  
> zmuszane (prócz do unikania czynienia zła) - nie jestem przecież  
> ograniczony boskim nakazem nawracania, czy strachem o dzieci, że pójdą do  
> piekła. :-)

No, tu w sumie wyjaśniłeś mi, nie bardzo wiem po co, jak działa świat. Fajnie, dzięki, ja też wiem :) Moja uwaga tyczyła się stanu pożądanego. Bo wiesz, obecnie równie normalne jest np mieć chaos emocjonalny w głowie. Normalne nie znaczy pożądane, nie? No mówiąc, tak luźno-intelektualnie, pisałem o zdrowym świecie bez indoktrynacji.


> > Podsumowując, nie potrafię i nie chcę określać ani swojego położenia,  
> ani  
> > pędu ^^
>  
>  
> Nikt nie potrafi. :-)

Wiem, ciekawe kto oprócz Ciebie wie do czego się tu odniosłem :P


> Btw. czyli jednak miałem rację, że ściemniasz z tymi doświadczeniami  
> poprzednich wcieleń? :-> No bo jak to inaczej wytłumaczyć, skoroś taki  
> cięty na "mity"? Nie byłbyś, gdybyś rzeczywiście posiadł taką wiedzę.  
> Chyba, że coś-tam widziałeś, ale przyznasz mi rację, że to mogły być  
> złudzenia? :-P

Chyba nie bardzo rozumiem tą Twoją ego-jazdę, ale postaram się Ci wyjaśnić. Jak zapewne wiesz, Budda dał ludziom nauki względne i bezwzględne. Względne są tam gdzie jest jakieś Ja. Bezwzględne - tam gdzie go nie ma.

Reinkarnacja z pkt widzenia nauk względnych, czyli nauk dla Ja, to normalna wędrówka dusz. Z pkt widzenia nauk bezwzględnych, nie ma co wędrować. Samsara to świat snu.

Gdzieś pomiędzy tymi dwoma poziomami (niektóre tradycje mistyczne tych poziomów robią więcej, ale wiesz, że one są umowne) moje poprzednie wcielenia są Twoimi poprzednimi wcieleniami. Gdyż jesteśmy tym samym. No, nawet lokalnie, kiedy rozpatrzymy sobie zbiorową świadomość ludzką (mistycyzm gai to normalny etap w każdej tradycji mistycznej, buddyści też go mają, choć wiemy, że dla ssaków naczelnych do których należymy oficjalny finisz jest dużo wyżej, tam gdzie jest pustka). BTW nie wiem czy trafiłeś na te nauki Buddy, które mówią o tym, że oświecenie to ostatni etap dla człowieka, a nie ostatni w ogóle - w sensie, że po studiach będziemy się doktoryzować :D Interesująca możliwość jest to w każdym bądź razie. Ciekawe jak wyglądają "zasady gry" jak się nie ma Ja ;-) (od tego momentu chyba wszystko powinno być pisane w cudzysłowie :D) Może nawiedza się planety i daje się przybić do krzyża za chęć pomocy i mówienie prawdy ^^ Taki żarcik, ale kto wie... :P

Upakowałem tu trochę info, bo nie bardzo wiem czego ode mnie chcesz.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-30
00:14:29

ps
Gdzieś w tym wątku pisałeś o moich mętnych argumentach jakie przedstawiłem X'owi. O których pisałeś?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-30
08:42:41

ps
> Gdzieś w tym wątku pisałeś o moich mętnych argumentach jakie przedstawiłem  
> X'owi. O których pisałeś?


O mętnych wywodach mówiłem - to było odnośnie Twojej metafory reinkarnacji, gdzie jest szklaneczka wody i ocean. Nie chodzi o to, że była zła, bo jej nie widziałem, ale z metaforami lepiej uważać, gdy kieruje się je do X., bo on ma problemy z interpretacją najprostszych zagadnień z zakresu filozofii.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-30
12:49:08

ps
> O mętnych wywodach mówiłem - to było odnośnie Twojej metafory  
> reinkarnacji, gdzie jest szklaneczka wody i ocean. Nie chodzi o to, że  
> była zła, bo jej nie widziałem, ale z metaforami lepiej uważać, gdy  
> kieruje się je do X., bo on ma problemy z interpretacją najprostszych  
> zagadnień z zakresu filozofii.  


No cóż z tą szklaneczką wody to ja zaprezentowałem tą metaforę Shogunowi ;)  
ale z jakiegoś powodu się jej czepiał.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-30
03:50:42

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Jak zapewne wiesz, Budda dał ludziom nauki względne i  
> bezwzględne. Względne są tam gdzie jest jakieś Ja. Bezwzględne - tam gdzie  
> go nie ma.
>  
> Reinkarnacja z pkt widzenia nauk względnych, czyli nauk dla Ja, to  
> normalna wędrówka dusz. Z pkt widzenia nauk bezwzględnych, nie ma co  
> wędrować. Samsara to świat snu.


Mówiłeś, że nie można patrzeć na paradoksy, ale leję na to.  
Kiedy procesor żre się z płytą główną, to robię twardy reset.  
Wygląda to tak, jakby Gautama nie umiał się uwolnić od hinduizmu.  
Tak jak chrześcijański sposób myślenia zakorzenia się ludziom żyjącym w kulturze chrześcijańskiej, tak i Gautamie zakorzenił się hinduizm. Wygląda mi to na rozdarcie pomiędzy tym co hinduistyczne, a tym co Jego.  

Zupełnie jak z przemową Lecha, że się nie da oszukać, że białe jest białe,  
tutaj buddyści nie dają się oszukać, że dusza jest duszą, ni chuja, białe jest czarne i dadzą się oszukać.

W stu procentach przekonałoby mnie, gdyby było to bardziej klarowne i sensowne, a tak... na półkę.  

...Co zrobię, kiedy okaże się po śmierci, że prawda wygląda jeszcze bardziej absurdalnie i paradoksalnie ? To zostawię sobie na inne, ewentualne pozagrobowe życie.


Pozdrawiam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-30
08:35:06

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Chyba nie bardzo rozumiem tą Twoją ego-jazdę, ale postaram się Ci  
> wyjaśnić. Jak zapewne wiesz, Budda dał ludziom nauki względne i  
> bezwzględne. Względne są tam gdzie jest jakieś Ja. Bezwzględne - tam gdzie  
> go nie ma.

> Reinkarnacja z pkt widzenia nauk względnych, czyli nauk dla Ja, to  
> normalna wędrówka dusz. Z pkt widzenia nauk bezwzględnych, nie ma co  
> wędrować. Samsara to świat snu.


Wiem, wiem.

"Kolejne wcielenia łączy jedynie ciąg zależności - tj. karma. Otwierając czaszkę, nie znajdziesz "umysłu", nie ma też istnienia karmy, która jest tylko opisem iluzorycznych zjawisk i zależności, jakie między nimi zachodzą. Karma może wygasnąć, co nazywane jest oświeceniem. Ale, jako że nie ma "obiektywnie" karmy, nie ma zatem oświecenia, oraz reinkarnacji. Jest tak samo realna, jak "ja" - tj. ani rzeczywista, ani nie nieistniejąca. Jest pusta. A różnice między ludźmi, zwierzętami i rzeczami, dostrzegane są z poziomu umysłu."

http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=1&thread=228643&mesg=228748


Wydawało mi się po prostu, że masz niezdrowe podejście do swoich wspomnień poprzednich wcieleń, o nieweryfikowalnej genezie - tj. interpretujesz je, myślisz o nich, tzn. przylgnąłeś do nich.


> BTW nie wiem czy  
> trafiłeś na te nauki Buddy, które mówią o tym, że oświecenie to ostatni  
> etap dla człowieka, a nie ostatni w ogóle -  


Nie słyszałem. Pamiętasz, gdzie to czytałeś?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-10-23
20:40:35

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Nie słyszałem. Pamiętasz, gdzie to czytałeś?


Nie otrzymałem odpowiedzi, o ile dobrze pamiętam.  


Napisałeś:  

> BTW nie wiem czy  
> trafiłeś na te nauki Buddy, które mówią o tym, że oświecenie to ostatni  
> etap dla człowieka, a nie ostatni w ogóle  


Sutra Diamentowa:

22. "Subhuti, jak myślisz — czy istnieje jakiś element istnienia, o którym Tathagata nauczał jako o najwyższym, całkowity oświeceniu Doskonale Oświeconego Buddy?"

Czcigodny Subhuti odrzekł: — "Nie, Panie, nie istnieje żaden element istnienia, o którym Tathagata nauczał jako o najwyższym całkowitym  
oświeceniu Doskonale Oświeconego Buddy."
Błogosławiony rzekł: — "Tak, Subhuti, tak właśnie jest! Tak właśnie jest!
Tu nie istnieje ani nie jest postrzegany żaden, nawet najmniejszy element istnienia. Dlatego zwie się 'najwyższe, całkowite, doskonałe oświecenie'."

23. "Co więcej, Subhuti, ów element istnienia jest taki sam, ponieważ tu nie ma żadnego niejednakiego ani jednakiego. Dlatego zwie się 'najwyższe, całkowite, doskonałe oświecenie'."
Owo najwyższe, całkowite, doskonałe oświecenie jest takie samo (jednakowe) ze względu na
nieistnienie 'ja', ze względu na nieistnienie 'istoty', ze względu na nieistnienie 'życia', ze
względu na nieistnienie 'osoby' i jest ono w pełni, doskonale oświecone dzięki wszystkim dobrym elementom istnienia.
Subhuti, powiedziane zostało 'dobre elementy istnienia, dobre elementy istnienia'. Tathagata nauczał o nich jako nie-elementach właśnie.  
Dlatego zwą się 'dobre elementy istnienia'."
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
agnes
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-01
09:14:42

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)

> Religia to jakiś zły sen, z reguły jest tak, że 95% to bullshit, a 5% to  
> fajne rzeczy. Doszedłem do wniosku, że z buddyzmem jest podobnie,  
> szczególnie z tybetańskim. Sama religia jest pełna zabobonów, dziwnych  
> mitów, a i bez polityki tudzież tępego motłochu się nie obejdzie.

> Pomyślałem sobie, że wielkie umysły tego świata (historyczne czy mityczne  
> - nevermind) jak Sokrates, Budda, Jezus - spierdalały od religii jak  
> daleko tylko się da. Sami po prostu lubili sobie usiąść i pogadać z ludźmi  

Lubili sobie pogadać z ludźmi, ale trudno powiedzieć, żeby "spierdalali" od religii, Oni ją tworzyli, a w zasadzie tworzona była przez innych już później na podstawie Ich założeń, mniej lub bardzie przeinaczonych. U źródła mogło to być zdecydowanie ciekawsze, dopiero z czasem; także po to aby dopasować to dla mas; obrosło to mitami, zabobonami i dziwnymi rytuałami. Dlatego 5% jest ciekawe – to co prawdopodobnie jest oryginalne, a reszta  - to co zostało dopowiedziane jest "sztucznym tworem".


> I chyba tylko o to chodzi. Fajnie jest sobie usiąść i pogadać, podzielić  
> się pomysłami i doświadczeniem. Zrzeszanie się, kościoły, wspólne godła i  
> flagi są dla tych którzy w ogóle nie rozumieją.

Albo rozumieją "inaczej".Są tacy,którym raźniej w kupie.

> Fajnie jest mieść pomysł, ideę - bo to można zmieniać, weryfikować, obalać  
> i tworzyć na nowo. Nikt zdrowy przy zmysłach nie będzie swoich pomysłów  
> uczył na siłę dzieci by miały takie same pomysły i żeby potem to nazwać  
> tradycją.

Pewna tradycja i poczucie przynależności jest potrzebne przynajmniej na starcie. Ale żadne nachalne ciąganie po kościołach co niedziela.


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-01
13:09:58

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
>  Lubili sobie pogadać z ludźmi, ale trudno powiedzieć, żeby "spierdalali"

Nie, łatwo powiedzieć :)
  
> od religii, Oni ją tworzyli, a w zasadzie tworzona była przez innych

No to w końcu oni ją tworzyli czy inni? Bo wiesz, mówisz że "robiłam obiad wczoraj, a w zasadzie to moja mama" :]

> już  
> później na podstawie Ich założeń,

Nie wiem gdzie kotek do szkoły chodziłaś, ale założenie to coś co wynika z niewiedzy. Ot na przykład zakładam że jesteś kobietą, ale tego nie wiem.

> mniej lub bardzie przeinaczonych.

A czasem wcale.

>  Albo rozumieją "inaczej".Są tacy,którym raźniej w kupie.

Tym zdaniem pokazujesz, że też nie rozumiesz. Ach tak, ale jesteś indywidualistką :)

>  Pewna tradycja i poczucie przynależności jest potrzebne przynajmniej na  
> starcie. Ale żadne nachalne ciąganie po kościołach co niedziela.

"Niech chcesz dziecko iść z nami do kościoła to w porządku, ale jak nie pójdziesz to będziesz smażyć się w piekle". Taaak, tradycja nade wszystko, byle tylko nie ciągali na siłę. Terror psychiczny wystarczy :]

Fajnie że się wypowiadasz, ale jak chcesz przykozaczyć, to musisz umieć trochę więcej, przynajmniej w  rozmowie ze mną.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-02
00:00:46

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Fajnie że się wypowiadasz, ale jak chcesz przykozaczyć, to musisz umieć  
> trochę więcej, przynajmniej w  rozmowie ze mną.


Na przykład wkurzyć, rozbawić, poirytować. :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
agnes
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-05
09:14:43

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)

> > od religii, Oni ją tworzyli, a w zasadzie tworzona była przez  
> innych

> No to w końcu oni ją tworzyli czy inni? Bo wiesz, mówisz że "robiłam obiad  
> wczoraj, a w zasadzie to moja mama" :]

Oni ją tworzyli, a potem inni, ponieważ nie byli wieczni w sensie życia ziemskiego.  

> > już  
> > później na podstawie Ich założeń,
>  
> Nie wiem gdzie kotek do szkoły chodziłaś, ale założenie to coś co wynika z  
> niewiedzy. Ot na przykład zakładam że jesteś kobietą, ale tego nie wiem.

Nie wiem pysiu gdzie ty chodziłeś do szkoły, ale założenie nie wynika z niewiedzy, tylko z jakiegoś twierdzenia. czy ciąg: twierdzenie - założenie - teza - dowód, coś Ci mówi?

> >  Albo rozumieją "inaczej".Są tacy,którym raźniej w kupie.
>  
> Tym zdaniem pokazujesz, że też nie rozumiesz. Ach tak, ale jesteś  
> indywidualistką :)

Rozumiem, że mi w kupie niezbyt raźnie. Ale niektórzy siedzą po uszy w gównie
i dobrze im z tym.

> >  Pewna tradycja i poczucie przynależności jest potrzebne przynajmniej  
> na starcie. Ale żadne nachalne ciąganie po kościołach co niedziela.
  
> "Niech chcesz dziecko iść z nami do kościoła to w porządku, ale jak nie  
> pójdziesz to będziesz smażyć się w piekle". Taaak, tradycja nade wszystko,  
> byle tylko nie ciągali na siłę. Terror psychiczny wystarczy :]

Tradycja w pozytywnym rozumieniu tego słowa, a nie terror psychiczny - to miałam na myśli. Mylisz pojęcia próbując udowodnić, że masło nie jest maślane.


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-05
22:56:40

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)


>  Nie wiem pysiu gdzie ty chodziłeś do szkoły, ale założenie nie wynika z  
> niewiedzy, tylko z jakiegoś twierdzenia. czy ciąg: twierdzenie - założenie  
> - teza - dowód, coś Ci mówi?


Zastanawiające jest to co piszesz. Mogłabyś dać jakiś przykład twierdzenia pozbawionego założeń,albo najlepiej cały wywód przebiegający wg tego schematu? Chciałbym się upewnić czy rozumiemy tak samo pewne terminy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
agnes
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-06
09:45:50

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
>  
>  
> >  Nie wiem pysiu gdzie ty chodziłeś do szkoły, ale założenie nie  
> wynika z  
> > niewiedzy, tylko z jakiegoś twierdzenia. czy ciąg: twierdzenie -  
> założenie  
> > - teza - dowód, coś Ci mówi?
>  
>  
> Zastanawiające jest to co piszesz. Mogłabyś dać jakiś przykład twierdzenia  
> pozbawionego założeń,albo najlepiej cały wywód przebiegający wg tego  
> schematu? Chciałbym się upewnić czy rozumiemy tak samo pewne terminy.

W wikipedii znajdziesz dokładnie wytłumaczone wszystko o twierdzeniu, założeniu i dowodzie lub jego braku łącznie z wywodem.  
Ja tu tylko przytoczę:
"Twierdzenie to sformalizowana wypowiedź sądu, stosowana we wszystkich naukach ścisłych, składająca się z dwóch zbiorów zdań. Pierwszy zbiór zdań określa ściśle warunki dla których dane twierdzenie jest spełnione i nazywa się założeniem twierdzenia, a drugi zbiór zdań jest sądem właściwym, będącym istotną treścią wypowiadanego twierdzenia i zwany jest tezą twierdzenia."
- czyli ja to rozumiem tak, że jeśli pewne warunki (dla danego twierdzenia) są ściśle spełnione, czyli nie są jedną wielką niewiadomą, to jest to założenie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-06
11:20:13

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)



Zatem to raczej założenia są pierwotne względem twierdzeń, które się na nich opierają, mam rację?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
agnes
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-06
12:24:00

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
>  
>  
>  
> Zatem to raczej założenia są pierwotne względem twierdzeń, które się na  
> nich opierają, mam rację?


Twierdzenie to zdanie będące wynikiem: założenie > teza.  
założenie - określa warunki dla których dane twierdzenie jest spełnione
teza – jest treścią właściwą danego twierdzenia
    
Tu się z Tobą zgodzę  jeśli chodzi o pierwotność założenia. Można też założenie i tezę potraktować jako podpunkty twierdzenia.  
Chodziło mi w mojej pierwszej wypowiedzi (odpowiedzi), że założenia nie wynikają  z niewiedzy, no chyba że są aksjomatami (tj. twierdzeniami pierwotnymi)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-06
14:14:11

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Zdziwiło mnie trochę, że rozprawiacie nad takimi oczywistymi rzeczami, zwłaszcza Angus.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-10-06
20:49:26

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Nie no, X. się mądrzy. :-) Angus tylko wskazał jej błąd.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-08
14:42:22

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Nie no, X. się mądrzy. :-) Angus tylko wskazał jej błąd.  

Ja jej wskazałem błąd. Angus odwala za mnie czarną robotę wytłumaczenia dlaczego to jest błąd :P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
agnes
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-08
13:43:25

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Zdziwiło mnie trochę, że rozprawiacie nad takimi oczywistymi rzeczami,  
> zwłaszcza Angus.

Tak sobie rozmawiamy, nie jest moim celem przekonywanie kogoś do czegoś, raczej przedstawienie  jak ja to rozumiem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Genezis
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-02
23:49:28

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
> Witam.
>  
> Ten post jest wynikiem osobistych przeżyć, doświadczeń i przemyśleń jakie  
> mi się przydarzały od kiedy wstąpiłem na ścieżkę Jedi ;-) I tak sobie to  
> wszystko transformowało we mnie, zmieniało się, jak to zwykle ze wszystkim  
> bywa ^^
>  
> Religia to jakiś zły sen, z reguły jest tak, że 95% to bullshit, a 5% to  
> fajne rzeczy. Doszedłem do wniosku, że z buddyzmem jest podobnie,  
> szczególnie z tybetańskim. Sama religia jest pełna zabobonów, dziwnych  
> mitów, a i bez polityki tudzież tępego motłochu się nie obejdzie.
>  
Zawsze spotykam się z refleksjami dogmatycznymi. Traktuję je raz jako język, raz jako gramatykę i wyciągam z nich to co najlepsze dla ich zrozumienia, kierując się interpretacją polegającą na jej rozbiciu by wytworzyć poprzez fundamenty swoich doświadczeń źródłowe drogi, które są nieodłączną częścia do pełnego zrozumienia danej "rzeczy".
I tak jest z wszystkim co poznaję.
Bym mogła lepiej poznać co nazywasz religią... i w jaki sposób interpretujesz ten koszmarny sen.
Religia słowu religia nie jest równa.
Możliwe, że bez "religii" wiele symboli, wiedzy zostałoby zapomnianych i bezpowrotnie utraconych... jednak tak samo możliwe jest że bez powstania religii wiele tych symboli i wiedzy pozostałoby "czystymi".
O tej drugiej możliwości nic nie wiemy, zaś o tej pierwszej... widzimy ile zostało wytworzonego zakłamania - lecz czy to wina samej religii?
W swoim życiu spotkałam się z wieloma definicjami religii takich jak tego gościa - Robert Maynard Pirsige: jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie nazywamy to religią.
Heh...
Priorytetem dla mnie przy poznawaniu wierzeń jest próba poznania tego co doprowadziło do ich powstania... jednak najczęsciej występuje u mnie słowo "co mogło" doprowadzić do ich powstania.
Czasem okazuje się że tak zwane zakłamanie ma swoje drugie dno pełne ukrytych wartości przewodnich i to co było przed chwilą zwykłą bajką okazało się istotną cegłą przy budowaniu swojej wiedzy.
Jest mnóstwo sposobów interpretacji, które powodują że to samo zdanie dla jednego okaże się bullshitem, a dla innego osobnika czymś niesamowicie ważnym.
Dlatego też rozumienie czegoś zależne jest od interpretacji zależnej od wielu czynników, które są zależne... i tak dalej.
Dla jednego mit o wojnie bogów pozostanie bajeczką na dobranoc, dla innego poetycznym przedstawieniem tego co i jak mogli widzieć na niebie "dawni" ludzie.
Wiedza najczęściej jest zaszyfrowana i trudna do odczytania, gdyż nie znamy sposobów jej odczytania. Znając je możemy ją widzieć gołym okiem.
Wszystko ma swoje plusy i minusy. Spróbuj uznać, że nie ma czegoś takiego jak religia i spojrzeć na nowo, z innej perspektywy na dane zagadnienie.

Następną rzeczą jest:
każdy ma gusta i guściki, jedni lubią więcej a inni mniej. Dla jednego wydaje się to fajne, dla innego wręcz wszystko jest fajne, a dla jeszcze innego kompletnie nic.
Fajne - miałeś na myśli pożyteczne?
Dla jednego pożyteczna jest nauka o robalach, a dla mnie nie.  

> Ciekawa sprawa z tym buddyzmem, bo jest religią chyba najbardziej pokojowo  
> nastawioną do świata (no spójrzmy na taki pokojowy islam ;-)).

Popatrz na ruch rasta. Jesteś naocznym świadkiem jego przemiany w religię.
Zobacz jak szybko zyskał popularność i jak już wiele z jego pierwotności zostało przekształconych, zapomnianych, nieistotnych.

Tylko chyba  
> przy wyborze religii nie chodzi o wybieranie mniejszego zła :D
>  
> Pomyślałem sobie, że wielkie umysły tego świata (historyczne czy mityczne  
> - nevermind) jak Sokrates, Budda, Jezus - spierdalały od religii jak  
> daleko tylko się da. Sami po prostu lubili sobie usiąść i pogadać z ludźmi  
> :)

Jednak nasuwa się pytanie - czym wtedy dla każdego z nich była religia?
Może właśnie polegała na lubieniu sobie usiąść i pogadać z ludźmi?
Wiem, że teraz gdybam, jednak warto sobie zadać te pytania, zanim się napisze, że spierdalali od religii jak daleko tylko się da.


> I chyba tylko o to chodzi. Fajnie jest sobie usiąść i pogadać, podzielić  
> się pomysłami i doświadczeniem. Zrzeszanie się, kościoły, wspólne godła i  
> flagi są dla tych którzy w ogóle nie rozumieją.

A czy właśnie takie pomysly jak zrzeszanie się, kościoły, wspólne godła i flagi nie powstają czasem przy siedzeniu, pogadaniu i wprowadzeniu w życie takich pomysłów i podzieleniu się doświadczeniem na ich temat?
Też to jest możliwe.

Tak jak i możliwe jest, że wprowadzone właśnie takie pomysły niszczą pierwotne gadanie , dzielenie się pomysłami i doświadczeniem.

> Fajnie jest mieść pomysł, ideę - bo to można zmieniać, weryfikować, obalać  
> i tworzyć na nowo.  

Dlatego jesteśmy świadkami ciągłych przekształceń religii, jednoczenia, rozbicia, transformacji jak i śmierci.

> Nikt zdrowy przy zmysłach nie będzie swoich pomysłów  
> uczył na siłę dzieci by miały takie same pomysły i żeby potem to nazwać  
> tradycją.

Nauka pomysłów nie oznacza zawsze, że ten ktoś będzie miał takie same pomysły.
Dzięki tradycji możemy poznać to co było kiedyś i mieć możliwość jej wykonywania, rozpoczęcia... na pamiątke, jako coś pożytecznego, ważnego, ciekawego, fajnego, czy też zakończenia czegoś chujowego.

Jeśli mówisz o katolicyzmie i wpajaniu go dzieciom... jako, że tak nazwijmy "religijna tradycja" nie musi polegać na wpierdalaniu na siłę. Wszystko zależy od uczącego i ucznia. Czasem lekcja jest "straszna", czasem bardzo miła - co powiesz by pomodlić się do bozi?

>  
> Podsumowując, nie potrafię i nie chcę określać ani swojego położenia, ani  
> pędu ^^

Ponieważ może być to w twoim przypadku zmienne, niewykształcone i nie będące jeszcze skałą - choć skałę można rozwalić lub przenieść w inne miejsce... tak jak i może się zmienić jej otoczenie.
Jednak brak określenia może oznaczać brak wiedzy o samym sobie.

> Pozdrawiam wszystkich, a gdyby ktoś mnie chciał przebudzić na jakąś nową  
> prawdę, zapraszam, jestem niezrzeszony ale ostrzegam, że trudny do  
> zdobycia, za to lubię się zabawić :D A przede wszystkim pogadać :)

wiem, ze ze mną już nie chcesz.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Genezis
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-02
23:53:40

Mój ostateczny r- mała poprawka

> Religia słowu religia nie jest równa.
> Możliwe, że bez "religii" wiele symboli, wiedzy zostałoby zapomnianych i  
> bezpowrotnie utraconych... jednak tak samo możliwe jest że bez powstania  
> religii wiele tych symboli i wiedzy pozostałoby "czystymi".
> O tej drugiej możliwości nic nie wiemy, zaś o tej pierwszej... widzimy ile  
> zostało wytworzonego zakłamania - lecz czy to wina samej religii?

O tej pierwszej możliwości nic nie wiemy, zaś o tej drugiej...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-02
23:55:55

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
> wiem, ze ze mną już nie chcesz.

A mimo to napisałaś posta na dwie strony A4, choć nawet do zrobienia laski się nie nadajesz.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Genezis
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-03
00:02:40

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
> > wiem, ze ze mną już nie chcesz.
>  
> A mimo to napisałaś posta na dwie strony A4, choć nawet do zrobienia laski  
> się nie nadajesz.

Jak rzuciłeś mi przed oczy wykałaczkę, to ust nawet nie chciało mi się otwierać.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-03
00:13:04

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
> Jak rzuciłeś mi przed oczy wykałaczkę, to ust nawet nie chciało mi się  
> otwierać.

Fajnie, że udajesz że się szanujesz. EOT :)

http://pl.wiktionary.org/wiki/EOT
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Genezis
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-03
00:21:31

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:/
> > Jak rzuciłeś mi przed oczy wykałaczkę, to ust nawet nie chciało mi  
> się  
> > otwierać.
>  
> Fajnie, że udajesz że się szanujesz. EOT :)
>  
> http://pl.wiktionary.org/wiki/EOT

Czasem warto o czymś zapomnieć, nawet jeśli miało to duże znaczenie... a mogło mieć, choć ewidentnie ukazałam ci brak szacunku, który miał swoje podstawy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-22
22:23:32

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Siddhartha Gautama urodził się w 560 roku p.n.e. w prowincji Gaya(Bihar)jako syn Anjany (władcy tego królestwa u podnórza Himalajów). Był wielkim propagatorem doktryny niestosowania przemocy,nie tylko wobec ludzi , również wobec zwierząt. W swoich naukach podkreślał niekorzystny wpływ zabijania zwierząt na psychikę człowieka. Budda potępił Wedy i usankcjonowane w nich ofiary ze zwierząt , często się jednak podaje, iż był to z jego strony zabieg mający na celu zwiedzenie mniej inteligentnych ludzi,którzy po lekturze kilku wyrwanych z kontekstu fragmętów wed uwarzali , że przyzwalają one na zabijanie zwierząt. Filozofowie indyjskiego dualizmu ( Dvaita ) , uważają też,że zwiódł ateistów  ,  gdyż jego uczniowie , którzy sami nie wierzyli w boga ,pokładali wiarę w Nim samym, inkarnacji Boga. Zgodnie z tradycją buddyjską, Buddę Gautamę poprzedziło sześciu innych buddów , pierwszym z nich był Wipashyin. W odłamie Therawada wymienia się dodatkowo 18 buddów - w sumie jest ich 25, bowiem wliczony jest również Gautama.

Podstawą wiary buddystów są cztery szlachetne prawdy, wygłoszone przez Siddhartha Gautama w jego pierwszym kazaniu wygłoszonym w Benares (Waranasi).  
Pierwsza szlachetna prawda mówi o tym , że życie jest cierpieniem , w rozumieniu Arthura Schopenhauera, określanym jako brak pełnej i trwałej satysfakcji w życiu,brak spełnienia, dyskomfort. Druga szlachetna prawda mówi o głównej przyczynie cierpienia , którą jest pożądanie(pragnienie,chciwość) . Zródłem żądzy jest wszechpotężne, bezrozumne i ślepe działanie woli, która uniemożliwia człowiekowi osiągnięcie szczęścia. Drogę prowadzącą do ustania cierpienia stanowi trzecia szlachetna prawda i jest nią wg. Buddy :  
" całkowity zanik i ustanie żądzy , jej zaniechanie i porzucenie ,  
wyzwolenie i oderwanie się od niej . "
Jedyną drogą do uniknięcia zła moralnego i cierpienia  
jest  odcięcie się od bodzców zewnętrznych,  kontemplacjia czystego umysłu, kierowanie się etyką współczucia. Receptę na dojście do stanu wolności Budda przedstawia w czwartej szlachetnej prawdzie , którą stanowi szlachetna ośmioraka ścieżka. Droga do nirwany, oświecenia  złożona jest z następujących części :

· słuszny pogląd  
· słuszne postanowienie  
· słuszne słowo  
· słuszny czyn  
· słuszny żywot  
· słuszne dążenie  
· słuszne skupienie  
· słuszna medytacja  

Związek pomiędzy czterema szlachetnymi prawdami i szlachetną ośmioraką ścieżką jest nierozerwalny . Szlachetna ośmioraka ścieżka jest czwartą szlachetną prawdą a cztery szlachetne prawdy są pierwszym elementem szlachetnej ośmiorakiej ścieżki .Cztery szlachetne prawdy są częścią teoretyczną , umożliwiającą zrozumienie istoty wszechrzeczy , natomiast szlachetna ośmioraka ścieżka , jest częścią praktyczną, mówiącą  
o ( szeroko pojmowanej ) dyscyplinie .

Celem buddyjskiej medytacji jest nirwana czyli pozytywna , świetlista i twórcza pustka ,często błędnie opisywana jako brak myśli i uczuć  Tymczasem jest to stan , w którym umysłu nie niepokoją żadne przeszkadzające myśli i uczucia . Oznacza to odsunięcie tych , które  
przeszkadzają w spontanicznym działaniu i radości chwilą obecną . Definicją tego stanu według Hakuina Zenji jest : "Oddzielenie siebie od wszystkich zewnętrznych bodźców i niezmącony stan wewnątrz " Inne sformułowanie jego autorstwa to : " W żadnym  
wypadku nie bądźcie przywiązani do zewnętrznego świata , a w waszych umysłach  
nie myślcie o tym czy o tamtym . Umysł dokładnie skupiony tylko na tym co robimy , to jest to co nazywamy głębokim samadhi ." Według szóstego patriarchy zen ludzie niepotrzebnie dualistycznie i oceniająco patrzą na świat  , muszą zrozumieć , że są przez to uwikłani w stworzoną na własne życzenie iluzję , marę w której każdy pozytyw obarczony jest negatywem .

Buddyści jako reprezentanci szkoły impersonalistycznej ( jednej z dwóch myśli indyjskiej ) , opierając się na pozbawionym oddania nurcie przyjmują , że niema osobowego " ja " , " duszy ",  " atmana ". Przekroczenie własnej indywidualności szczególnie w czasach dużej niepewności i dezintegracji wartości daje poczucie bezpieczeństwa , bo jeśli nie jesteś osobą  , jaznią , nie możesz cierpieć . Duszę indywidualną uważają za tożsamą z Duszą  
Najwyższą ( atman równy Brahmanowi ) , filozofia ta , powoduje , że jesteś całym wszechświatem i wszystkim co on zawiera . Indolog dr Arthur Basham pisał , że są dwaaspekty atrakcyjności myśli impersonalistycznej . Jednym jest strach przed duchową osobową tożsamością a drugim jest rodzaj krańcowego egoizmu - pragnienie bycia Bogiem .

Wierzą , że istnieje wieczny Umysł , wspólny dla wszystkich istot . Każda kolejna inkarnacja w człowieka , zwierzę czy roślinę jest  pojedynczym przejawem świadomości Umysłu .Karma ( suma uczynków ) z poprzedniego życia ma taki wpływ na następne jak bila ,która trafiając w drugą przekazuje jej energię . Przykładem funkcjonowania pojedyńczej  
świadomości umysłu może być fala na morzu , która jest częścią wiecznie istniejącego morza , ale i tymczasowym mniejszym tworem . Jednostkowe ja jest częścią wiecznie istniejącego Umysłu , ale i tymczasową , nietrwałą konstrukcją . Kolejne fale powstają z tych samych cząstek - kolejne wcielenia budowane są na tej samej karmie .

Wspólnoty buddyjskie proponują medytację , każdemu kto chce osiągnąć prawdziwy spokój umysłu . Technika wglądu Vipassany jest esencją tego , co praktykował i nauczał budda przez 45 lat swego życia . Nauczyciele tej jednej z najstarszych indyjskich technik medytacyjnych organizują kursy , które od połowy lat szesćdziesiątych przyciągają ludzi ze wszystkich środowisk społecznych na całym świecie . Osoby uczestniczące w takim 10 -  dniowym kursie odcinają się od świata stosując się do wcześniej ustalonego rozkładu  
dnia zawierającego około 10 godzin siedzącej medytacji . Uczniowie powstrzymują się od kontaktu z innymi uczestnikami kursu , rozmawiają tylko z nauczycielem na tematy związane z medytacją . Naukę techniki można podzielić na trzy etapy . Pierwszym jest wyciszenie umysłu ,drugą kontrola nad umysłem poprzez koncentrację na oddechu . Trzecim krokiem jest oczyszczanie umysłu . Ten trwający przez sześć i pół dnia etap pozwala na poznanie
swojej struktury psychicznej . Kilka razy dziennie studenci otrzymują odpowiednie instrukcje medytacyjne . Organizowane są także dłuższe 20- , 30- , 45- , 60 - dniowe dla tych którzy ukończyli kurs podstawowy , dla dzieci w wieku 8 - 16 lat organizuje sie kursy 1 - , 2- , 3-dniowe . Za uczestnictwo w kursach podstawowych nie pobierana jest opłata . Technika Vipassany jest procesem  wiodącym  do oczyszczenia umysłu z  głęboko ukrytych przyczyn  
cierpienia . Potwierdzeniem tego są przeprowadzone przez S.N.Goenkę liczne eksperymentyw indyjskich więzieniach . W 1990 roku przeprowadzono badania na grupie 40 więzniów skazanych na dożywocie w więzieniu w Jaipurze . Badanie to prowadzili socjologowie Uniwersytetu w Radżastanie . Po 10 - dniowym kursie badanych poddano obserwacji .Jej wyniki były zdumiewające . U wszystkich badanych kryminalistów zauważono pozytywne zmiany w postawie i zachowaniu .  Testy psychologiczne przeprowadzone na tej samej grupie badanych  potwierdziły , że buddyjska technika Vipassany umożliwia przemianę  w zdrowych członków społeczeństwa . Vipassana została uznana za skuteczną metodę resocjalizacji i obecnie w Tiharze - największym więzieniu w Delhi działa ośrodek  Vipassany.  


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-10-23
00:06:01

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> Budda potępił Wedy i  
> usankcjonowane w nich ofiary ze zwierząt , często się jednak podaje, iż  
> był to z jego strony zabieg mający na celu zwiedzenie mniej inteligentnych  
> ludzi,którzy po lekturze kilku wyrwanych z kontekstu fragmętów wed  
> uwarzali , że przyzwalają one na zabijanie zwierząt.



"Fragmętów" i "uwarzali" jest całkiem nurtujące. ;-) Co do treści - gdzie się podaje, że prawdziwą intencją Buddy było przyciągnięcie "mniej inteligentnych", a nie np. chęć powstrzymania zabijania zwierząt, w celach obrzędowych? Niech zgadnę, wśród "specjalistów" z konkurencyjnej religii?


> Filozofowie  
> indyjskiego dualizmu ( Dvaita ) ,



No właśnie. ;-)



> uważają też,że zwiódł ateistów  ,  gdyż  
> jego uczniowie , którzy sami nie wierzyli w boga ,pokładali wiarę w Nim  
> samym, inkarnacji Boga.  


Możliwe, że byli tacy. Ale byli też pewnie inni ateiści, którzy zrozumieli właściwie jego nauki, co za tym idzie poznali, że tylko oni sami mogą się "wyzwolić". Zresztą, Budda ponoć mówił, że żadnym bogiem nie jest.


> Indolog dr Arthur Basham  
> pisał , że są dwaaspekty atrakcyjności myśli impersonalistycznej . Jednym  
> jest strach przed duchową osobową tożsamością a drugim jest rodzaj  
> krańcowego egoizmu - pragnienie bycia Bogiem .


"Strach przed duchową, osobową tożsamością" - ciekawe. Myślałem, że ludzie bardziej baliby się jej braku. A co do "pragnienia bycia Bogiem" - i związanego z tym "krańcowego egoizmu"; nikt z takim dążeniem daleko nie zajdzie. Ale, możliwe, że p.Basham ma rację i rzeczywiście niektórzy ludzie mogą zinterpretować buddyzm, jako instrukcję boskości.  


> Wierzą , że istnieje wieczny Umysł , wspólny dla wszystkich istot .


Nie wszyscy. Ja nie wierzę.


A teraz: czemu miał służyć ten post?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-23
00:17:10

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
No cóż sorka zxa byki a do Dary : Lubie popisac i dac cos innym to chyba tyle ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-10-23
00:38:14

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Aha, myślałem, że to skądś wkleiłeś. Doceniam wysiłek. :-)

I tak specjalnie dla Ciebie, żebyś nie tkwił w niedoinformowaniu: Umysł to byt, który istnieje w naszym umyśle, który też ma - oczywiście - pustą naturę. Pusta natura, to brak jakiejkolwiek natury. Nie jest naturą "samą w sobie", nie jest "ostateczną rzeczywistością", czy czymś w tym stylu. Jest odpowiedzią, na pytanie: czy zjawiska istnieją? Odpowiedzią, ani na tak, ani na nie. Zjawiska się przejawiają. Znów, co do owego "Umysłu" - nie istnieje, w oderwaniu od innych zjawisk, tak, jak nie istnieją kolory, w oderwaniu od obserwatora. Podobnie jest z karmą.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-23
00:51:53

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
>>>Aha, myślałem, że to skądś wkleiłeś. Doceniam wysiłek. :-)  

miii pisałem na temat ‘niechrześcijańskie ruchy wyznaniowe " prace także spoko  

>>>I tak specjalnie dla Ciebie, żebyś nie tkwił w niedoinformowaniu: Umysł to byt, który istnieje w naszym umyśle, który też ma - oczywiście - pustą naturę. Pusta natura, to brak jakiejkolwiek natury. Nie jest naturą "samą w sobie", nie jest "ostateczną rzeczywistością", czy czymś w tym stylu. Jest odpowiedzią, na pytanie: czy zjawiska istnieją? Odpowiedzią, ani na tak, ani na nie. Zjawiska się przejawiają. Znów, co do owego "Umysłu" - nie istnieje, w oderwaniu od innych zjawisk, tak, jak nie istnieją kolory, w oderwaniu od obserwatora. Podobnie jest z karmą.


Nie potrzebuje religii, niii nauki bo mam spore doświadczenie także senkzz, pozdro >  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-30
01:18:31

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
dla mnie to wróciłeś do progressingu ale z jednym ale idee, myśli cokolwiek by nie wnosiły są puste bez buddyjskiego przekazu podążania za nimi albo wyznaczac wartości przez podążanie za swoimi ideami albo jesteś nikim niczym nic nie wartym przekonowywującym do siebie słoniem ciśniętym przez jelita po imprezie na białym sedesie - lecz o tyle większym o tyle o ile słoń jest większy od mrówki ;) cóż już arystek mówił o humanistycznej koncepcji budowie społeczeństwa (pokrój naszej demokracji) jednocześnie wykorzystując niewolników w swoim domu...lecz prawdą jest że należy odrzucić wszystko i prostu otworzyć się na człowieństwo, na drugiego człowieka to jakim on jest lub na to co ma do przekazania, czasem rzyga ale jeśli rzyga też za drugim razem to lepiej pójść dalej i rozmawiać z kimś kto rzyga czymś więcej niż starym ogórkiem i zjebaną świnią już za pierwszym razem ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-10-30
01:22:27

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
Dzięki za strumień świadomości.

Hawk! ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-10-30
07:58:52

Mój ostateczny rozrachunek z buddyzmem:)
> dla mnie to wróciłeś do progressingu ale z jednym ale idee, myśli  
> cokolwiek by nie wnosiły są puste bez buddyjskiego przekazu podążania za  
> nimi albo wyznaczac wartości przez podążanie za swoimi ideami albo jesteś  
> nikim niczym nic nie wartym przekonowywującym do siebie słoniem ciśniętym  
> przez jelita po imprezie na białym sedesie -  



Mógłbyś pisać normalnie, z przecinkami, etc.? Trzy razy przeczytałem i nie wiem, o co chodzi. :-P Mam intelektualną awersję do braku odpowiedniej konstrukcji zdania. ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>