| Satan.pl > Forum > Transgresja > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-12-05 22:26:08 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) ... sam SE pogrzeb :p. A tak poważnie... Tradycją nie tylko judeo-chrześcijańską jest chowanie ludzi po śmierci i wyrazy szacunku , ale czy wszystkie kultury o jakich macie pojęcie cieszą się z odejścia często ukochanej osoby ? Jak można tłumaczyć sobie fakt śmierci dobrem pożegnanej osoby?! Jak można cieszyć się z całą rodziną gdy wiemy , że mamy tylko jedno życie , nigdy więcej się nie spotkamy... I życząc sobie samemu cierpienia , zapominać o utracie miłości. Nie wiemy CO stanie się po śmierci [ upraszam o pominięcie kwestii rozkładu etc.] , czy dusza odradza się w popiołach narodzin. Dawno chciałem poruszyć tę kwestię , ale okoliczności w końcu popchnęły mnie ku temu. Wiem , że większość z was żartobliwie odpisałaby na odpierdol , że schleje się lub naćpa , ale czy tak faktycznie sobie z tym radzicie ? Czy nie jest to tylko metoda walki z bólem ? Radzę sobie ze śmiercią w około , choć czasem mnie to szokuje , jak zimny potrafię być. Kiedy jednak widzę , że wszyscy ci ludzie zbierają się tylko w momencie śmierci i to po to by się z tego cieszyć - WPADAM W SZAŁ !!! Czyżbym tylko ja był egoistyczną istotą , która nie zgadza się z odbieraniem nam ważnego człowieka ? Wiem ,że nie mogę nic na to poradzić , ale nie pojmuję radości wywołanej pogrzebami , które nie są już niczym więcej niż słowem w leksykonie . Ja ubolewam nad śmiercią rodzica , nie koniecznie mojego , nawet jeśli go nie znałem , szarpie mną ból gdy chowam ukochane zwierzę , a gdy żegnam się z miłością , ehh.. Ten post nie ma na celu dania upustu mojemu żalowi , bo w chwili obecnej takiegoż nie mam. O co mi chodzi ? JAK żegnacie te NA PRAWDĘ ważne osoby ? Czy możecie pominąć kwestie towarzyskie i patrząc w głąb siebie na połacie wrażliwości - które tkwią w nawet największych zbrodniarzach i okrutnikach - opisać CO się z wami dzieje w takich chwilach ? Pozdr. |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-12-10 11:39:01 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) opisać CO się z wami > dzieje w takich chwilach ? Byłam bardzo mała kiedy straciłam bliską osobę, w sumie niczego nie pamiętam. Mogę jedynie opisać co się działo gdy 3 lata temu zszedł mój pies, wprawdzie to nie osoba, ale byłam z nim zżyta przez 13 lat i traktowałam go wyjątkowo. Miałam to nieszczęście, że byłam wtedy sama w domu, nie zareagowałam prawidłowo, nie zadzwoniłam do weterynarza tylko sama próbowałam go reanimować. Czułam jak wychodzi z niego życie, jak jego serce nierówno waliło,jakby chciało wyrwać się z tego starego 40 kg ciała. Waliłam nim o podłogę leżąc w jego moczu, krzyczałam i prawie wyłam jak zwierzę. Leżałam z nim tak długo, aż poczułam że stygnie i zrozumiałam że to już koniec. Długo wydawało mi się, że słyszę jak biega po mieszkaniu, jak drapie pazurami. Długo stały w kuchni jego miski, nalewałam do nich wodę, i wąchałam jego skórzaną obrożę. Pochowałam go sama, w białym prześcieradle, jak wszystkie moje zwierzęta. Wyobrażałam sobie jak się rozkłada, wiele razy powstrzymywałam się od tego by go nie odkopać heh, tak bardzo chciałam go zobaczyć. Jakiś czas temu wracając ze szpitala, zostawiłam w taksówce portfel w którym miałam jego włosy. Została mi po nim kolczatka, na której obecnie noszę wszystkie moje klucze. Chciałabym wierzyć, że po śmierci czekają nas jakieś inne "lepsze byty", niestety w tej chwili wraz ze śmiercią, kończy się dla mnie wszystko. Warto zadbać o tych których kochamy, póki jeszcze żyją. |
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-12-10 23:19:43 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > opisać CO się z wami > > dzieje w takich chwilach ? > > Byłam bardzo mała kiedy straciłam bliską osobę, w sumie niczego nie > pamiętam. > Mogę jedynie opisać co się działo gdy 3 lata temu zszedł mój pies, > wprawdzie > to nie osoba, ale byłam z nim zżyta przez 13 lat i traktowałam go > wyjątkowo. > Miałam to nieszczęście, że byłam wtedy sama w domu, nie zareagowałam > prawidłowo, nie zadzwoniłam do weterynarza tylko sama próbowałam go > reanimować. Czułam jak wychodzi z niego życie, jak jego serce nierówno > > waliło,jakby chciało wyrwać się z tego starego 40 kg ciała. Waliłam nim o > > podłogę leżąc w jego moczu, krzyczałam i prawie wyłam jak zwierzę. > Leżałam z > nim tak długo, aż poczułam że stygnie i zrozumiałam że to już koniec. > Długo > wydawało mi się, że słyszę jak biega po mieszkaniu, jak drapie pazurami. > > Długo stały w kuchni jego miski, nalewałam do nich wodę, i wąchałam > jego > skórzaną obrożę. Pochowałam go sama, w białym prześcieradle, jak > wszystkie > moje zwierzęta. Wyobrażałam sobie jak się rozkłada, wiele razy > powstrzymywałam > się od tego by go nie odkopać heh, tak bardzo chciałam go zobaczyć. Jakiś > czas > temu wracając ze szpitala, zostawiłam w taksówce portfel w którym miałam > jego > włosy. Została mi po nim kolczatka, na której obecnie noszę wszystkie > moje > klucze. Chciałabym wierzyć, że po śmierci czekają nas jakieś inne "lepsze > > byty", niestety w tej chwili wraz ze śmiercią, kończy się dla mnie > wszystko. > Warto zadbać o tych których kochamy, póki jeszcze żyją. > Jak juz pisalem - czesto ubolewam bardziej nad zwierzetami niz ludzmi , bo nie kazdy czlowiek byl tego wart... Przykro z powodu psa , ja nie moge swojego przywiezc do UK bo jest za stary , a nowego tez nie moge sobie sprawic... Nie wyobrazam sobie domu bez psa... |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-12-11 07:39:07 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Nie wyobrazam sobie domu bez psa... Ja też nie...dzięki. |
|
synopsis [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-26 00:52:44 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) Miałem raz okazje kopać grób dla psa, co prawda nie swojego, ale takiego, którego dość dobrze znałem. Wariant był taki, że nie miałem ze sobą jakichkolwiek narzędzi a teren stanowiły kamienie od wielkości gdzieś połowy pięści, po takie do długości łokcia. Było to mocno męczące zajęcie, ale stan psychiczny jaki się u mnie wytworzył był nigdy przeze mnie nie spotykany. Jakoś zupełnie naturalnym było, że chcąc, nie chcąc rozcinam sobie palce o kamienie, czy zdzieram naskórek. Miałem jakąś cholerną rolę powinowactwa, że powiniem to zrobić najdokładniej jak umiem i dość mrążąco jesli chodzi o odczucia to wykonać. Za cholere nie wierze w życie pozagrobowe, ale miałem dokładne odczucie, że robie za tylko i wyłącznie trybik pomiędzy życiem a śmiercią. |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-12-26 13:07:48 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > > > > Miałem raz okazje kopać grób dla psa, co prawda nie swojego, ale takiego, > którego dość dobrze znałem. Wariant był taki, że nie miałem ze sobą > jakichkolwiek narzędzi a teren stanowiły kamienie od wielkości gdzieś > połowy pięści, po takie do długości łokcia. Było to mocno męczące zajęcie, > ale stan psychiczny jaki się u mnie wytworzył był nigdy przeze mnie nie > spotykany. Jakoś zupełnie naturalnym było, że chcąc, nie chcąc rozcinam > sobie palce o kamienie, czy zdzieram naskórek. Mnie zadziwiła siła fizyczna, jaka się we mnie wtedy pojawiła. Musiałam nieść dość spory kawałek jego ciało. Nawet do głowy mi nie przyszło, żeby poprosić kogoś o pomoc, chciałam zrobić to sama, bo byłam przekonana że nikt za mnie tego lepiej nie zrobi. Widzę że jednak się myliłam ;> > Miałem jakąś cholerną rolę powinowactwa, że powiniem to zrobić > najdokładniej jak umiem i dość mrążąco jesli chodzi o odczucia to > wykonać. > Za cholere nie wierze w życie pozagrobowe, ale miałem dokładne odczucie, > że robie za tylko i wyłącznie trybik pomiędzy życiem a śmiercią. I tu jest pies pogrzebany. pzdr. m |
|
Rust [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-06 11:08:33 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > JAK żegnacie te NAPRAWDĘ ważne osoby ? Czy możecie pominąć kwestie > towarzyskie i patrząc w głąb siebie na połacie wrażliwości - które tkwią w > nawet największych zbrodniarzach i okrutnikach - opisać CO się z wami > dzieje w takich chwilach ? Próbowałam Ci odpisać, bo miałabym coś do powiedzenia na ten temat, ale naprawdę nie potrafię. Nie wiem, jak ująć w słowa coś, czego odczucie jest mocne, niemal realne, obecne. Może więc lepiej zostawić to tam, gdzie jest i nie profanować tego niedoskonałymi słowami. |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-06 11:50:08 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) Myślę, że sensowniejszym jest płakać ze współczucia kiedy ktoś bardzo bliski cierpi umierając, bądź kiedy został zabrany nie dokończywszy swoich spraw, ale nie przy osobie cierpiącej. Wielkie żale już po śmierci to wyraz naszego przywiązania, jego intensywności i egoistycznie rozumianej straty. Tak ja k moja ś.p. babcia twierdzę, że "skórę" trzeba opić i pamiętać dobre, bo zmarli są już pod jurysdykcją innego sędziego.Tak mówiła. |
|
Rust [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-07 16:19:31 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Myślę, że sensowniejszym jest płakać ze współczucia kiedy ktoś bardzo > bliski cierpi umierając, bądź kiedy został zabrany nie dokończywszy swoich > spraw, ale nie przy osobie cierpiącej. Sencowniejszym? Płakać? Gdy płaczę, nie zastanawiam się nad sensownością mojego płaczu. Chcesz racjonalizowac uczucia? To jest bez sensu. Uczucia się przeżywa, a nie przerozumowuje. Wielkie żale już po śmierci to > wyraz naszego przywiązania, jego intensywności i egoistycznie rozumianej > straty. Tak. To chyba normalne, gdy się kocha. Albo chociaż lubi czy szanuje. Mnie dodatkowo zawsze szkoda czyjegoś życia, które się skończyło. Tak ja k moja ś.p. babcia twierdzę, że "skórę" trzeba opić i > pamiętać dobre, bo zmarli są już pod jurysdykcją innego sędziego.Tak > mówiła. No i co daje takie "opicie"? W moim odczuciu nic to nie daje. Racjonalizujesz coś, co jest bardzo trudne do przeżycia. A żałobę trzeba po prostu jakoś przetrwać. Każdy z jej etapów w swoim czasie. |
|
M.N. Ramirez [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-07 17:03:28 |
Za tyc co nie mogą ! >> Tak ja k moja ś.p. babcia twierdzę, że "skórę" trzeba opić i >> pamiętać dobre, bo zmarli są już pod jurysdykcją innego sędziego.Tak >> mówiła. > > No i co daje takie "opicie"? > W moim odczuciu nic to nie daje. Kwestia zwyczaju i uwarunkowań kulturowych jak sądzę. Ot, weźmy sobie takich Cygan :-> Opijanie zmarłych daje tyle samo co ich opłakiwanie - Dajesz wyraz temu, co jest w Tobie. IMHO każdy przepracowuje to po swojemu. |
|
Rust [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-07 21:12:05 |
każdy może, ale nie zawsze > Kwestia zwyczaju i uwarunkowań kulturowych jak sądzę. Ot, weźmy sobie > takich Cygan :-> Opijanie zmarłych daje tyle samo co ich opłakiwanie - > Dajesz wyraz temu, co jest w Tobie. IMHO każdy przepracowuje to po > swojemu. Wydaje mi się, że każdy powód jest dobry do picia - i śmierć, i narodziny. I zdany egzamin. I oblany egzamin. I to niezależnie od tych uwarunkowań kulturowych. (Uprzedzę od razu ludzi typu Dara, że nie znam się na zachowaniach żałobnych ludzi wschodu, Żydów, Aborygenów itp, uogólniam.) Pisząc to wychyliłam kielicha wódki "Złota jesień". Ciekawy smak, trochę jak whisky, z dębowym posmakiem :) |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-07 22:34:12 |
każdy może, ale nie zawsze > Wydaje mi się, że każdy powód jest dobry do picia - i śmierć, i narodziny. > I zdany egzamin. I oblany egzamin. Zacznij pic z okazji poniedziałku...potem z okazji wtorku i srody. Czy to nie jest piekne? :> |
|
Rust [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-08 08:29:44 |
każdy może, ale nie zawsze > Zacznij pic z okazji poniedziałku...potem z okazji wtorku i srody. > Czy to nie jest piekne? :> Najwyraźniej wiesz, o czym piszesz. Podziel się zatem tym subiektywnym odczuciem piękna z userami :> I najwyraźniej nie zrozumiałeś mojego krótkiego i prostego posta. |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-08 17:15:47 |
każdy może, ale nie zawsze > I najwyraźniej nie zrozumiałeś mojego krótkiego i prostego posta. To ty nie zrozumialas tego co ja napisalem. To byl zart. Nie zgryzliwosc. Moglem dodac ":P" |
|
Rust [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-08 21:07:35 |
eot > To ty nie zrozumialas tego co ja napisalem. To byl zart. Nie zgryzliwosc. > Moglem dodac ":P" Tak się akurat zdarza, że na powazne temty piszę poważnie, no popatrz. |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-08 21:28:38 |
eot > Tak się akurat zdarza, że na powazne temty piszę poważnie, no popatrz. A ja pisze tak jak mysle i/lub czuje (niezaleznie od powagi czy "niepowagi"). To nas rozni. |
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-12-08 12:47:34 |
każdy może, ale nie zawsze - lil OT > > Wydaje mi się, że każdy powód jest dobry do picia - i śmierć, i > narodziny. > > I zdany egzamin. I oblany egzamin. > > > Zacznij pic z okazji poniedziałku...potem z okazji wtorku i srody. > Czy to nie jest piekne? :> Co w tym pięknego , że się chwiejesz , często porzygasz i pierdolisz głupoty ? [ Znam mało ludzi , którzy nastukani mądrze mówią , choć tych trzeźwych też nie za wiele... ] Zabawy stadne ? Nie ma dla mnie ani krzty piękna w najebanym buraczku rozdzierającym mordę na ulicy / w pub'ie / piętro wyżej , a alkoholizm to choroba :) . Przez pijanych - nie tylko nastolatków - giną i ludzie i zwierzęta [ wiem , że przez trzeźwych też , ale większość po trzeźwemu panuje nad sobą... ] , co znów wstawia mnie na tory wątku... Szacunek dla życia ! Zazdrościć komuś śmierci ? Rozwiązanie jest bardzo proste - pas , sznur , gaz , pistolet , kolega , most ... Nigdy i nikomu nie będę dziękował za odebranie mi ukochanej osoby , nawet jeśli ta osoba cierpi/cierpiała... Dylematem jest , czy współczucie pozwoli nam się z tym pogodzić , czy tęsknota wywoła niewdzięczność ? Jak zwykle - dwie strony medalu , dwa rozwiązania i dwie twarze czlowieka... |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-08 17:20:25 |
każdy może, ale nie zawsze - lil OT > Nie ma dla mnie ani krzty piękna w najebanym buraczku rozdzierającym mordę > na ulicy / w pub'ie / piętro wyżej , a alkoholizm to choroba :) . Rozumiem twoje spojrzenie na to. > Przez pijanych - nie tylko nastolatków - giną i ludzie i zwierzęta [ wiem > , że przez trzeźwych też , ale większość po trzeźwemu panuje nad sobą... ] > , co znów wstawia mnie na tory wątku... > Szacunek dla życia ! > Zazdrościć komuś śmierci ? > Rozwiązanie jest bardzo proste - pas , sznur , gaz , pistolet , kolega , > most ... To juz mniej rozumiem. > Nigdy i nikomu nie będę dziękował za odebranie mi ukochanej osoby , nawet > jeśli ta osoba cierpi/cierpiała... Dylematem jest , czy współczucie > pozwoli nam się z tym pogodzić , czy tęsknota wywoła niewdzięczność ? > Jak zwykle - dwie strony medalu , dwa rozwiązania i dwie twarze > czlowieka... A tego juz wcale. O co chodzi z tym dziekowaniem? |
|
Rust [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-09 20:22:09 |
ot Te, Insomnia, oni też potraktowali to, co napisałeś serio. A wystarczyło na końcu zdania postawić ":P" :> |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-10 18:00:50 |
ot > Te, Insomnia, oni też potraktowali to, co napisałeś serio. > A wystarczyło na końcu zdania postawić ":P" : O ja!! Alez z ciebie bystrzacha...nie ma co. Proponuje zakonczyc ta nudna rozmowe. |
|
Rust [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-11 08:34:32 |
freeze, please :) > > Te, Insomnia, oni też potraktowali to, co napisałeś serio. > > A wystarczyło na końcu zdania postawić ":P" > > > O ja!! Alez z ciebie bystrzacha...nie ma co. Proponuje zakonczyc ta nudna > rozmowe. Odpowiedź PRAWIE w style Myszołów, gamoniu. Prawie. EOT |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-11 12:56:32 |
freeze, please :) > Odpowiedź PRAWIE w style Myszołów, gamoniu. Prawie. > > EOT Nie zawracaj mi juz wiecej glowy takimi pierdolami. Baj. |
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-12-10 23:22:20 |
każdy może, ale nie zawsze - lil OT > > Nie ma dla mnie ani krzty piękna w najebanym buraczku rozdzierającym > mordę > > na ulicy / w pub'ie / piętro wyżej , a alkoholizm to choroba :) . > > > Rozumiem twoje spojrzenie na to. > > > > Przez pijanych - nie tylko nastolatków - giną i ludzie i zwierzęta [ > wiem > > , że przez trzeźwych też , ale większość po trzeźwemu panuje nad > sobą... ] > > , co znów wstawia mnie na tory wątku... > > Szacunek dla życia ! > > Zazdrościć komuś śmierci ? > > Rozwiązanie jest bardzo proste - pas , sznur , gaz , pistolet , > kolega , > > most ... Ktos wyzej zazdroscil smierci... Wiec radze jak ma sobie ulzyc i wymieniam przydatne rekwizyty. > > > To juz mniej rozumiem. > > > > Nigdy i nikomu nie będę dziękował za odebranie mi ukochanej osoby , > nawet > > jeśli ta osoba cierpi/cierpiała... Dylematem jest , czy współczucie > > > pozwoli nam się z tym pogodzić , czy tęsknota wywoła niewdzięczność > ? > > Jak zwykle - dwie strony medalu , dwa rozwiązania i dwie twarze > > czlowieka... > > > A tego juz wcale. O co chodzi z tym dziekowaniem? O typowo-katolickie [ chyba nie tylko :/ ] podejscie , czyli dziekowanie bogu i prosby o opieke nad zmarlym. |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-10 23:26:26 |
każdy może, ale nie zawsze - lil OT Ja pierdole tego gowna nie da sie czytac. Sija. |
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-12-10 23:28:52 |
każdy może, ale nie zawsze - lil OT > Ja pierdole tego gowna nie da sie czytac. Sija. Moze to rozwiniesz ? Plis ?! Pomoz mlodej owcy unikac przyszlych bledow :D |
|
Sedit [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-08 19:00:06 |
każdy może, ale nie zawsze > Zacznij pic z okazji poniedziałku...potem z okazji wtorku i srody. > Czy to nie jest piekne? :> Ja nie znam piekniejszego uczucia, niz to, gdy na maxymalnym kacu, po caloweekendowym chlaniu, walne na "chybcika" 2 piwka... Swiat staje sie kolorowy, a zycie piekne i proste ehhh... ;-) |
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-12-10 23:25:11 |
każdy może, ale nie zawsze > > Zacznij pic z okazji poniedziałku...potem z okazji wtorku i srody. > > Czy to nie jest piekne? :> > > Ja nie znam piekniejszego uczucia, niz to, gdy na maxymalnym kacu, po > caloweekendowym chlaniu, walne na "chybcika" 2 piwka... Swiat staje sie > kolorowy, a zycie piekne i proste ehhh... ;-) Jak niewiele czlowiekowi do szczescia potrzeba.. :p |
|
M.N. Ramirez [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-08 15:44:30 |
Chwila, moment ... > Wydaje mi się, że każdy powód jest dobry do picia - i śmierć, i narodziny. > I zdany egzamin. I oblany egzamin. I to niezależnie od tych uwarunkowań > kulturowych. Moment, chwila. Wciąż mówimy o żałobie? Czy gdzieś po drodze do rozmowy wdarł się nam alkoholizm ? > Pisząc to wychyliłam kielicha wódki "Złota jesień". Ciekawy smak, trochę > jak whisky, z dębowym posmakiem :) Pisząc to zapaliłem papierosa i popiłem kawą :-) Whisky nie znoszą, a po białej wódce widzę białe myszki ]:-> |
|
Rust [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-08 21:11:34 |
Chwila, moment ... > Moment, chwila. Wciąż mówimy o żałobie? Czy gdzieś po drodze do rozmowy > wdarł się nam alkoholizm ? Zaczęło się od "opicia skórki". I jakoś tak dalej poleciało. Jak to w rozmowie. |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-07 18:07:43 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) Nie było moim zamiarem "racjonalizowanie". Racjonalnym jest zdanie sobie sprawy z naturalności i nieodwołalności śmierci, zgonu, zejścia. Płacz jest sensowny o tyle,o ile daje ujście wymykającym się słowu emocjom i pomaga, jak ładnie to określiłeś- przetrwanie:) #Mnie dodatkowo zawsze szkoda czyjegoś życia, które się skończyło. A ja przeciwnie. Zazdroszczę. A opicie stanowi symboliczne łzy. Tylko, że do wewnątrz:)Niepotrzebnie to racjonalizujesz;) |
|
Rust [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-07 20:59:14 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Nie było moim zamiarem "racjonalizowanie". No i dobrze. Racjonalnym jest zdanie sobie > sprawy z naturalności i nieodwołalności śmierci, zgonu, zejścia. Na ogół ludzie uświadamiają sobie istnienie śmierci w chwili, gdy ich choćby pośrednio dotyka. Wcześniej mało kto o tym myśli, bo i po co. Płacz > jest sensowny o tyle,o ile daje ujście wymykającym się słowu emocjom i > pomaga, jak ładnie to określiłeś- przetrwanie:) Płacz jest piękny. I cholernie przydatny. > #Mnie dodatkowo zawsze szkoda czyjegoś życia, które się skończyło. > > > A ja przeciwnie. Zazdroszczę. Zazdrościsz komuś tego, że umarł? Nie chciałabym źle zrozumieć. > A opicie stanowi symboliczne łzy. Tylko, że do wewnątrz:)Niepotrzebnie to > racjonalizujesz;) Nigdy bym nie wpadła na takie tłumaczenie. I jakoś mnie to nie przekonuje. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2009-08-07 18:54:11 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Chcesz racjonalizowac uczucia? To jest bez sensu. > Uczucia się przeżywa, a nie przerozumowuje. Dlatego zakładacie o nich tematy na forum internetowym :))) |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-07 10:15:35 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Jak można tłumaczyć sobie fakt śmierci dobrem pożegnanej osoby?! Jak można > cieszyć się z całą rodziną gdy wiemy , że mamy tylko jedno życie ludzie udajacy katolikow nie ciesza sie, bo uwazaja, ze maja jedno zycie. Placza na cmentarzach. Ludzie, ktorzy wierza, ze lepsze zycie jest dalej smuca sie najwyzej z wlasnej straty, nie z jakiejs "smierci". ;) > Nie wiemy CO stanie się po śmierci Dlaczego piszesz o tym, ze mamy jedno zycie? > Kiedy jednak widzę , że wszyscy ci ludzie zbierają się tylko w momencie > śmierci i to po to by się z tego cieszyć - WPADAM W SZAŁ !!! > Czyżbym tylko ja był egoistyczną istotą , która nie zgadza się z > odbieraniem nam ważnego człowieka ? Waznego. Hm. A kochanego? Gdzies tam piszesz o milosci. Czy wybralbys dobro kochanej osoby czy posiadanie tej osoby dla siebie? :) Katolicy w kazdym razie wybraliby dobro tej osoby. :) > ale nie pojmuję radości wywołanej pogrzebami , które nie są już niczym > więcej niż słowem w leksykonie . Ciekawi mnie gdzie obserwujesz radosc. Ja mam kosciol niedaleko domu, czesto przyspieszam badz zwalniam, by sie nie przeciskac w poprzek procesji, ale gdzie tam jacys ludzie radosni sa to nie wiem. > JAK żegnacie te NA PRAWDĘ naprawdę (choc "na pewno") > ważne osoby ? Jeszcze nie umarla. |
|
head_off [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-01-06 13:36:34 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Jak można tłumaczyć sobie fakt śmierci dobrem pożegnanej osoby?! Chrześcijanie uważają, że są tutaj za karę. Więc opuszczenie tego świata jest raczej radosne według tej kultury. > Jak można > cieszyć się z całą rodziną gdy wiemy , że mamy tylko jedno życie , nigdy > więcej się nie spotkamy... I życząc sobie samemu cierpienia , zapominać o > utracie miłości. Jak można myśleć, że powiększenie granic parku Puszczy Białowieskiej, może się wiązać z zamknięciem w rezerwacie ludności i nakazem chodzenia w łapciach? A jednak taki tok myślenia, występuje bardzo licznie wśród ludności... > Nie wiemy CO stanie się po śmierci [ upraszam o pominięcie kwestii > rozkładu etc.] , czy dusza odradza się w popiołach narodzin. Jako, że jest to dział transgresji, to zależnie od religii każdy ma swoje miejsce. Słowianie nazywali to "nevedomaja strana". A może nie ma duszy tylko jest świadomość? Może świadomość składa się z cząsteczek neutrino? :P Po jaką cholerę się teraz zastanawiać. I tak wszyscy się o tym dowiemy, gdy przyjdzie czas. > Wiem , że większość z was żartobliwie odpisałaby na odpierdol , że schleje > się lub naćpa , ale czy tak faktycznie sobie z tym radzicie ? Czy nie jest > to tylko metoda walki z bólem ? > Radzę sobie ze śmiercią w około , choć czasem mnie to szokuje , jak zimny > potrafię być. Nie zdarzyło mi się w takiej sytuacji schlać lub naćpać. To dla mnie nie ma sensu. Pogodzić się to jedyne słuszne rozwiązanie. Pogodzić się z tym, że wszyscy kiedyś odchodzą, a nie godzić się z tym w każdym przypadku osobno. > Wiem ,że nie mogę nic na to poradzić , > ale nie pojmuję radości wywołanej pogrzebami , które nie są już niczym > więcej niż słowem w leksykonie . Dla wielu jest to świetna impreza :( > Ja ubolewam nad śmiercią rodzica , nie koniecznie mojego , nawet jeśli go > nie znałem , szarpie mną ból gdy chowam ukochane zwierzę , a gdy żegnam > się z miłością , ehh.. Uczucie straty. Nic ponadto:) Czy nie szkoda czasu na żal po tych co odeszli? Życia im to nie przywróci. Chcesz uszanować zmarłych? Pamiętaj o nich i ucz się na ich żywotach. To, dla Ciebie zostawili. > JAK żegnacie te NA PRAWDĘ ważne osoby ? Czy możecie pominąć kwestie > towarzyskie i patrząc w głąb siebie na połacie wrażliwości - które tkwią w > nawet największych zbrodniarzach i okrutnikach - opisać CO się z wami > dzieje w takich chwilach ? Połacie wrażliwości uaktywniają się, gdy trzeba. Śmierć nie jest tym czynnikiem. I nie chodzi mi tutaj, że jestem okrutnikiem :p Po prostu są rzeczy nieuniknione. |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-01-14 12:10:59 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Ten post nie ma na celu dania upustu mojemu żalowi , bo w chwili obecnej > takiegoż nie mam. > O co mi chodzi ? > JAK żegnacie te NA PRAWDĘ ważne osoby ? Czy możecie pominąć kwestie > towarzyskie i patrząc w głąb siebie na połacie wrażliwości - które tkwią w > nawet największych zbrodniarzach i okrutnikach - opisać CO się z wami > dzieje w takich chwilach ? Zależy kogo...śmierć dla mnie jest tym zjawiskiem co miłość - niezrozumianym i tajemniczym. Bliskich których kochałem żegnam smutkiem i łzami wspominając szczęśliwe dni spędzone razem.Przez kilka jeszcze dni po pogrzebie chodzę zły, smutny i sfrustrowany i nic nie jest w stanie mi pomóc. Jednak chciałem o czymś innym - Mój pogrzeb ma być imprezą. Mówię o tym każdemu z bliskich którzy mogliby mnie przeżyć lub przeżyją jeśli zginę wcześnie. Paru znajomych ma zapalić bonga nad moją urną, wszyscy mają być ubrani normalnie, ma lecieć jakiś rock jak led zeppelin, the doors, jimi i janis, ma się lać alkochol a ludzie mają się bawić. Jak nie to wstanę z grobu z tych resztek popiołu i rozwalę tą smutną burdę. Ma być wesoło. Tak napiszę w testamencie kiedy już go spiszę. I mam nadzieję że ludzi uszanują wolę zmarłego...po prostu dlaczego miałby być czas smutny jeśli wiem że mnie albo spotka coś wspaniałego albo nie spotka nic bo wraz z moją śmiercią umarła moja świadomość. Czy powinno smucić się odejściem, jeśli śmierć traktuje się jako wstęp do podróży? |
|
nobody [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-13 13:52:49 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Bliskich których kochałem żegnam smutkiem i > łzami wspominając szczęśliwe dni spędzone razem.Przez kilka jeszcze dni po > pogrzebie chodzę zły, smutny i sfrustrowany i nic nie jest w stanie mi > pomóc. Jednak chciałem o czymś innym - Mój pogrzeb ma być imprezą. Mówię o > tym każdemu z bliskich którzy mogliby mnie przeżyć lub przeżyją jeśli > zginę wcześnie. Paru znajomych ma zapalić bonga nad moją urną, wszyscy > mają być ubrani normalnie, ma lecieć jakiś rock jak led zeppelin, the > doors, jimi i janis, ma się lać alkochol a ludzie mają się bawić. Jak nie > to wstanę z grobu z tych resztek popiołu i rozwalę tą smutną burdę. Ma być > wesoło. Tak napiszę w testamencie kiedy już go spiszę. I mam nadzieję że > ludzi uszanują wolę zmarłego...po prostu dlaczego miałby być czas smutny > jeśli wiem że mnie albo spotka coś wspaniałego albo nie spotka nic bo wraz > z moją śmiercią umarła moja świadomość. Czy powinno smucić się odejściem, > jeśli śmierć traktuje się jako wstęp do podróży? Na początku sam piszesz, że bliskich zmarłych żegnasz ze smutkiem. A później dziwisz się takiemu zachowaniu. Ja też bym chciała, żeby ludzie po moim odejściu nie odczuwali smutku. Żeby nie cierpieli, ponieważ ich ból w tej sytuacji i tak nic nie zmieni. Nikt chyba nie chce przysparzać przykrości swoim najbliższym. Ale taka jest naturalna kolej rzeczy, nic na to nie poradzimy. Przyjemniej byłoby sobie wyobrazić, że po naszym odejściu ludzie stojąc nad grobem będą nas wspominać z uśmiechem na twarzy, bez uronienia ani jednej łezki. Porozmawiają, nastąpi chwila refleksji nad osobą zmarłego. A potem rozejdą się w dobrych humorach mając nas głęboko w serduszku i pamięci. Ale czemu tak nie jest? Postaw się sam w sytuacji, że sam przychodzisz na opisany przez siebie pogrzeb. Dałbyś radę się dobrze bawić? Ja bym przynajmniej nie dała. Każdy odczuwa stratę bliskiej osoby na swój sposób, większość jednak reaguje smutkiem, odczuciem straty. I nawiązując do kwestii muzyki na pogrzebie. Na moim mogłoby lecieć 'wish you were here' pink floydów. Nie obraziłabym się, kocham tą płytę. ; ) pozdr. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2009-03-26 15:43:54 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Jak można tłumaczyć sobie fakt śmierci dobrem pożegnanej osoby?! Jak można > cieszyć się z całą rodziną gdy wiemy , że mamy tylko jedno życie , nigdy > więcej się nie spotkamy... I życząc sobie samemu cierpienia , zapominać o > utracie miłości. *** Ano, to taka bajeczka, o tym "Że wszystko będzie dobrze". A nie będzie. > Nie wiemy CO stanie się po śmierci [ upraszam o pominięcie kwestii > rozkładu etc.] , czy dusza odradza się w popiołach narodzin. > Dawno chciałem poruszyć tę kwestię , ale okoliczności w końcu popchnęły > mnie ku temu. > Wiem , że większość z was żartobliwie odpisałaby na odpierdol , że schleje > się lub naćpa , ale czy tak faktycznie sobie z tym radzicie ? Czy nie jest > to tylko metoda walki z bólem ? > Radzę sobie ze śmiercią w około , choć czasem mnie to szokuje , jak zimny > potrafię być. > > Kiedy jednak widzę , że wszyscy ci ludzie zbierają się tylko w momencie > śmierci i to po to by się z tego cieszyć - WPADAM W SZAŁ !!! *** No cóż, śmierć to nieuchronny część cyklu życia, można więc ją traktować jako dzień wyjątkowy = trzeba to oblać. Coś jak wtorek. ;) Poza tym jakie sens ma rozpaczanie?Niczego nie zmieni. Sens ma chwila refleksji nad kruchością żywota i przejście nad faktem zgonu kogoś do porządku dziennego. > Czyżbym tylko ja był egoistyczną istotą , która nie zgadza się z > odbieraniem nam ważnego człowieka ? Wiem ,że nie mogę nic na to poradzić , > ale nie pojmuję radości wywołanej pogrzebami , które nie są już niczym > więcej niż słowem w leksykonie . *** Ja tam lubię czasem pogrzeby, mają coś ze sztuki teatralnej i jak ta ostatnia mogą być wybitne i marne. Wszystko zależy od reżysera, aktorów, publiki. > Ja ubolewam nad śmiercią rodzica , nie koniecznie mojego , nawet jeśli go > nie znałem , szarpie mną ból gdy chowam ukochane zwierzę , a gdy żegnam > się z miłością , ehh.. *** "Nic nie boli tak jak życie", co? :) > JAK żegnacie te NA PRAWDĘ ważne osoby ? Czy możecie pominąć kwestie > towarzyskie i patrząc w głąb siebie na połacie wrażliwości - które tkwią w > nawet największych zbrodniarzach i okrutnikach - opisać CO się z wami > dzieje w takich chwilach ? Jak?Szybko i bez pompy. Im szybciej wrócimy do rzeczywistości tym lepiej dla nas. |
|
Aeri [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-06-30 12:44:39 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) Pogrzeby (przynajmniej te na których byłam) to nie świętowanie i radość. W kutlurze, w krórej żyje większość polaków oddaje się cześć poprzez ciszę. Dochodzi do tego sprawa "odszedł do lepszego miejsca" no i nie powinniśmy się smucić. Strata bliskiej osoby (nie tylko jej śmierć) sprawia ból i jest to całkiem normalne. Uważam, że powinniśmy nauczyć sie dać odejść osobom nam bliskim. Śmierć jest częścią życia no i wszystko co się narodziło kiedyś umrze. Ludzie uwielbiają wierzyć, że coś jest po śmierci, ponieważ sami jej się boją (tak uważam). w przypadku straty kogoś bliskiego stoicyzm jak dla mnie podpowiada co robić.. hmm.. może nie tyle stoicyzm, co słowa, które nauczają, że odchodzenie jest czymś naturalnym i nie ma co rozpaczać (to nie są słowa jednoznaczne z "powinniśmy się cieszyć"). We wszystkich znanych mi kulturach w jakiś sposób czczi się śmierć, a w niektórych śmierć była ważniejsza od narodzin. Najczęsciej grzebie się zmarłych w ziemi, ale też pali, albo podpala i kładzie na łodzi/tratwie i puszcza do wody. Osobiście po śmierci nie chciałabym byc pochowana, wolałabym, by moje ciało zostało wykozystanę do celów naukowych, niż żeby się zmarnowało. Jeżeli nie możesz, albo nie potrafisz sobie poradzić ze śmiercią, czy jakąkolwiek inną stratą bliskiej osoby pamiętaj, ze ta osoba jest zawsze przy tobie kiedy o niej myślisz (ale nie w magiczny sposób, ani nie myślę też o duchu takiej osoby). Osoba taka zawszejest w nas, ponieważ charakter człowieka zmienia się pod wpływem innych ludzi, więc np. część mojego charakteru to część osoby dla mnie ważnej (mam nadzieję, że wyraziłam się zrozumiale). |
|
Kamia ( wzór na chaos ) ![]() Wysłano: 2009-07-21 15:28:56 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) Powiem tak... Wpierw, jeszcze za szczeniackich lat straciłam matkę. Nieopisany żal, tęsknota, niezrozumienie miotały mną w zasadzie do kolejnej straty - trzy lata później zmarła babcia. Historia musi się powtarzać, więc i tym razem płakałam, klęłam i złorzeczyłam na przemian. W okół mnie umierali bliżsi i dalsi znajomi, ale ból za każdym razem był mniejszy - możliwe, że z nadmiaru otaczającego mnie rozkładu, po prostu się znieczuliłam? Jednak nadal byłam zła na czekającą każdego dolę. Miarka przebrała się w lutym tego roku. Zmarł mi dziadek, mój opiekun i można powiedzieć przyjaciel. Tak wściekła dawno nigdy nie byłam! Bo jak to? Człowiek, który mógł żyć, był przecież krzepki i nadal w pełni władzy umysłowej, po prostu umiera? Za cholerę nie potrafiłam zrozumieć, czemu to mnie, właśnie MNIE dotyka tak często!? Schlałam się niemiłosiernie - wstyd się przyznać. Po czym przyszło opamiętanie. Na zimno pozałatwiałam ostatnie sprawy dziadka: pochówek, papierzyska itd. Teraz mogę powiedzieć, że śmierć nie robi na mnie żadnego wrażenia. Nie mam na nią wpływu, więc ją olewam. Czasami tylko wracam myślą do złorzeczenia, bo tak jest łatwiej - ale już nie wymyślam wszystkiemu i wszystkim odpowiedzialnym takiemu stanu rzeczy. Ot żyję i póki co nie zamierzam się poddawać goryczy po śmierci najbliższych - mnie czeka to samo. |
|
elia_wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-15 23:22:20 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) Po pierwsze jeśli ktoś nie stracił kogoś naprawdę bliskiego, to nie będzie wiedział jak to jest. Kiedy umarł mój teść badzo nad tym ubolewałam, choć starałam się zrozumieć co przeżywa, mój narzeczony to tak naprawdę nie mogłam tego wiedziec. Dowiem się dopiero w momencie kiedy stracę któregoś ze swoich rodziców. Po drugie niedawno był pogrzeb mojego wujka, czy raczej wujka mojej mamy. Co mnie zdenerwowało, oczywiście zjazd całej rodzinki, co wujaszka miała w dupie wszystkie te lata, druga rzecz, która doprowadziła mnie do szału, to wielkie oburzenie ciotki kiedy jej powiedzieliśmy, że na stypie nas nie będzie, dlaczego się tak oburzyła? Ponieważ PRZECIEŻ ZAPŁACIŁA i to się zmarnuje. Tak samo bardzo mnie denerwuje robienie zdjęć na pogrzebie, szczególnie zmarłego w trumnie. Dla mnie takie akcje i stypy są niepojęte. Oczywiście wiem po co jest stypa, po to by powspominać, ale zazwyczaj rodzinka na nią idzie, bo darmowe żarcie i chlańsko, a stypa najczęściej kłótni się odzinną kłótnią. |
|
ardnaskela [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-27 22:18:51 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) Ja, mam takie szczęście, że nikt mi jeszcze nie umarł, oprucz chomika, wtedy (10 lat temu) nie byłam w najlepszym nastroju. Myślę jednak, że potrafię zrozumieć ludzi, którzy odczuwają radość po śmierci bliskiej osoby, choć brzmi to (według mnie, nie wiem jak wy) trochę okrutnie, ludzie ci, wzbudzając w sobie nadzieję, że choć tu ich ukochanej osoby już nie ma... jest jej dobrze w przyszłym wcieleniu, niebie, jak kto woli. Niektórzy potrafią poradzić sobie z bólem myśląc w taki sposób. Jeśli chodzi o mnie, raczej wątpie, ze posiadam takie zdolności, ale cuż - nigdy nie wiadomo co będe myśleć stojąc prz grobie bliskiego... |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-27 23:14:55 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Ja, mam takie szczęście, że nikt mi jeszcze nie umarł, oprucz chomika, "oprócz" >, ale cuż - nigdy nie wiadomo "cóż" - jeszcze jeden taki kwiatek - a wypierdalasz na łeb, na szyję. Lava |
|
agnes [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-10-01 20:31:05 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > Jak można tłumaczyć sobie fakt śmierci dobrem pożegnanej osoby?! Jak można > cieszyć się z całą rodziną gdy wiemy , że mamy tylko jedno życie , nigdy > więcej się nie spotkamy... I życząc sobie samemu cierpienia , zapominać o > utracie miłości. Jeśli żegnasz kogoś naprawdę bliskiego, ale rzeczywiście bliskiego - to nie jesteś w stanie się z tego cieszyć i wmawiać sobie, że tak będzie lepiej dla tego kogoś i dla Ciebie. To takie oswajanie rzeczywistości i radzenie sobie z traumą i lękiem przed śmiercią w ogóle. Normalny człowiek czuje ból i to ból również fizyczny. > Kiedy jednak widzę , że wszyscy ci ludzie zbierają się tylko w momencie > śmierci i to po to by się z tego cieszyć - WPADAM W SZAŁ !!! > Czyżbym tylko ja był egoistyczną istotą , która nie zgadza się z > odbieraniem nam ważnego człowieka ? Wiem ,że nie mogę nic na to poradzić , > ale nie pojmuję radości wywołanej pogrzebami , które nie są już niczym > więcej niż słowem w leksykonie . Parę lat temu zmarła moja ukochana Babcia. Do dziś o Niej myślę i próbuję sobie wyobrażać inną rzeczywistość – taką, w której to się nie stało. Wiem, że była jakaś stypa, ale nawet jej nie pamiętam, to nie miało wtedy znaczenia. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-10-28 23:45:49 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > O co mi chodzi ? > JAK żegnacie te NA PRAWDĘ ważne osoby ? Czy możecie pominąć kwestie > towarzyskie i patrząc w głąb siebie na połacie wrażliwości - które tkwią w > nawet największych zbrodniarzach i okrutnikach - opisać CO się z wami > dzieje w takich chwilach ? > > Pozdr. Najlepiej je pożegnac tak, jak same chciałaby być opłakiwane, a jeśli nie mamy o tym pojęcia, bo nie znaliśmy ich na tyle dobrze aby były dla nas ważne to jedyne co można zrobić to wyrazić empatię w stosunku do osób, które je znały. Albo olać sprawę i nie przychodzić tylko dlatego, że tak wypada. Ja bym chciał aby po moim pogrzebie wszyscy się schlali w trupa, ale na wesoło, bez żadnego żalu, nie muszą nawet o mnie gadać, kto ma mnie pamiętać to będzie, a kto nie, to jeden dzień i tak tego nie zmieni, a takiego żalu na pokaz bym nie zniósł. I nie miałbym na przykład nic przeciwko temu, aby na moim grobie jakaś poszukująca wrażeń para się kiedyś pieprzyła:) A niech mają, czym mi to ujmuję? W jednej z dziecięcych kreskówek, ktoś powiedizał, że gwiazdy to duszę przodków co się poprzylepiały do nieba. Niech i tak będzie. Stworzyć sobie w głowie taką galerię i niech tam żyją, a żyć będą w taki sam sposób jak ludzie, którzy nie umarli, a tylko nie ma ich akurat obok. Po prostu żyją we wspomnieniach. Co innego świadomość, że nigdy danej osoby już nigdy się nie spotka. Tutaj mi trudniej odpowiedzieć, to zależy od konkretnego podejścia. |
|
czarna-inna [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-12-21 18:51:53 |
Pogrzeb , płaczliwy wątek zabójcy }:) > O co mi chodzi ? > JAK żegnacie te NA PRAWDĘ ważne osoby ? Czy możecie pominąć kwestie > towarzyskie i patrząc w głąb siebie na połacie wrażliwości - które tkwią w > nawet największych zbrodniarzach i okrutnikach - opisać CO się z wami > dzieje w takich chwilach ? > > Pozdr. > To zależy, bo jeżeli ta osoba uważała, że życie jest cudowne to będzie mi przykro, że jej już nie ma, że nie może cieszyć się różnymi rzeczami, że to jej życie które ta osoba tak kochała już się skończyło. Natomiast jeżeli ta osoba uważa, że życie jest beznadziejne to na jej pogrzebie będę się cieszyć , że ta osoba już skończyła to, co ją tak bardzo męczyła. I tak jak w większości pogrzebów, nie zważając na to w co kto wierzy ciesze się, że ktoś już odszedł być może gdzieś gdzie jest mu lepiej, lub skończył z tym co go męczyło. Zresztą... każdy po śmierci idzie do miejsca w które wierzył za życia ;) |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>






















