| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-10 11:54:06 |
Pokaz swoja twarz! To pytanie o wasz wizerunek w otoczeniu. Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie zrozumiec? Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? |
|
Monika [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-13 22:46:49 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Satan.pl to nie schizofrenia ani prawicowe poglądy, także nie jest to żaden wstyd. ;) Nie chodzę z kartką na czole: jestem satanistą, ale jak rozmowa schodzi na religię, nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć, że jestem satanistką. Inna kwestia to fakt, że tępsza część towarzystwa nie wie jak się zachować i odczytuje to jako joke :) Ale to już ich problem. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-14 12:20:17 |
Pokaz swoja twarz! > Satan.pl to nie schizofrenia ani prawicowe poglądy, także nie jest to > żaden wstyd. ;) To znaczy, że np. schizofrenia jest wg ciebie powodem do wstydu? |
|
Monika [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-14 15:15:29 |
Pokaz swoja twarz! > To znaczy, że np. schizofrenia jest wg ciebie powodem do wstydu? I to jest właśnie histeryczne trzymanie się reguł poprawności, każdego rodzaju. To był żart, ( podobnie, zestawienie prawicowych poglądów z poczuciem wstydu jest kompletnie przecież absurdalne ), ale jeśli poczułaś się nim osobiście dotknięta, w takim razie przepraszam ;> |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-14 15:34:54 |
Pokaz swoja twarz! > > > To znaczy, że np. schizofrenia jest wg ciebie powodem do wstydu? > > I to jest właśnie histeryczne trzymanie się reguł poprawności, każdego > rodzaju. To był żart, ( podobnie, zestawienie prawicowych poglądów z > poczuciem wstydu jest kompletnie przecież absurdalne ), Zadałam pytanie - nie dodając od siebie żadnego sądu - skąd Ci się wzięły w takim razie te wszystkie powyższe wnioski? :> ale jeśli poczułaś > się nim osobiście dotknięta, w takim razie przepraszam ;> Dlaczego miałabym poczuć się dotknięta? |
|
dogmeat [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-18 07:34:12 |
Pokaz swoja twarz! Wszyscy wokół wiedzą, że ja jestem dziwny i nie muszę się w tej kwestii zbytnio narzucać, by to zauważyli ;] Wykłócanie się to ostatnio jedna z moich ulubionych rozrywek, więc wszyscy zdążyli zauważyć, że mam poglądy nieco... odbiegające od normy. Albo, że też w ogóle ich nie mam :) Jakbym nagle wyjawił, że się udzielam na satan.pl oeszło by się bez powszechnego zdumienia. A chłodnej kalkulacji to w moim postępowaniu nie ma za grosz, przez co jakoś nikt mnie nie lubi ;) Aha, bliscy nic nie wiedzą, ale ich też to pewnie niezbyt obchodzi, nie wywodzę się w końcu z rodziny radia maryja ;] |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-21 15:32:22 |
Pokaz swoja twarz! > Wszyscy wokół wiedzą, że ja jestem dziwny i nie muszę się w tej kwestii > zbytnio narzucać, by to zauważyli ;] To bycie satanista oznacza "bycie dziwnym"? w jakim sensie? Mi to zakrawa na jakies licealno-gowniarskie klimaty... |
|
dogmeat [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-04 12:38:26 |
Pokaz swoja twarz! > To bycie satanista oznacza "bycie dziwnym"? w jakim sensie? ~~~~ W tym rzecz, że w mniemaniu większości ludzi właśnie tak... A satanista ze mnie żaden. |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2007-04-10 13:38:27 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Ja, ja! :) > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? Tak, oczywiście. > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? Jeśli rozmowa schodzi na temat wyznawanej filozofii życiowej, wiary, światopoglądu - nie mam problemu, żeby powiedzieć, że jestem przychylna satanizmowi. > Ile w was bezkompromisowođci, a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? W tzw. "realu" - mówię bez oporu o swoich poglądach. Dopóki ma miejsce w miarę spokojna wymiana argumentów, poglądów - to OK, mogę gadać do upadłego. Jeśli ktoś zanadto się zapala albo czuję, że ja zaczynam przeginać - ucinam temat. |
|
ragnar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-10 13:44:23 |
Pokaz swoja twarz! > To pytanie o wasz wizerunek w otoczeniu. hmm, pewnie pozytywny. nie przeprowadzalem zadnej ankiety. > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? do satanizmu nie. neopoganstwa nie ukrywam. aczkolwiek nie chwale sie tym na prawo i lewo. moze pora sobie koszulke jakas zrobic? > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? chyba tak, siedze na roznych forach(?), nikt mi nie wnika w to co tam pisze. osoby mi najblizsze (a przynajmniej te ktore znaja mnie najlepiej) na pewno wiedza. w koncu sami tu siedza. > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? nie ukrywam tego, ze lubie sie bawic, a tak mniej wiecej traktuje swoj pobyt tutaj. choc chodzi tez troche o poszerzenie wiedzy. bezkompromisowo chce sie bawic:) pozdrowienia ragnar |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-10 14:22:25 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Nie mam problemówi z wyrażaniem swoich poglądów, choć nie są one otwarcie satanistyczne. Ale jak były to też nie miałem ;) > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? Niemal wszyscy. |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2007-04-10 20:05:56 |
Pokaz swoja twarz! > > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? > > Niemal wszyscy. ogłosiłeś to na urodzinach babci? |
|
M.N. Ramirez [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-11 23:27:30 |
Pokaz swoja twarz! > ogłosiłeś to na urodzinach babci? Popełniłem jakiś afront ? < Cygan zakrywa dłonią usta > |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2007-04-13 00:12:14 |
Pokaz swoja twarz! > > ogłosiłeś to na urodzinach babci? > > Popełniłem jakiś afront ? Pisałem do Shoguna. Chyba, że to Ty. Nie jestem na bieżąco z forum. |
|
M.N. Ramirez [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-13 17:37:16 |
Pokaz swoja twarz! > Pisałem do Shoguna. Ja zaś pisałem do Ciebie. Tak już działają fora dyskusyjne, że ludzie do siebie piszą. Niesamowite, prawda? ^^ Co za różnica czy na obiedzie u babuni czy przy wódce z krewnymi? > Chyba, że to Ty. Tak to Ja. Nie, nie nazywam się Shogun. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-10 15:33:57 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? o pogladach czasem mowie - ale bez etykietek - stracilabym prace :] ale nie kryje sie z sympatia tego kierunku - zreszta juz po image'u ludzie wiedza, czego sie spodziewac. > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? jasne. zbyt wiele mojego zycia toczy sie tutaj - zbyt wiele jego elementow przenioslo sie z wirtuala i teraz juz toczy sie w realu. rodzice czasem cos rzuca - jakas uwage kasliwa, ale ucinam temat. kiedys probowalam wyjasniac, nie chcieli sluchac. ja nie nalegalam, oni przestali. zgoda :) > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? dla wielu jest tylko informacja o zaangazowaniu w forum dyskusyjne - tematyka: filozofia, religia, sprawy biezace. kto blizszy i zrozumie, wie, ze to satan.pl. pare osob czyta niezalogowanych. poza tym wiekszosc z moich znajomych pochodzi stad, wiec nie mam czego przed nimi ukrywac :) podobnie bylo z facetami... z s.pl jest jak z kazda inna dziedzina zycia - nie kazdy musi wiedziec na co sie lecze, nie kazdy, co jem na obiad, czy z kim spedzilam noc - podobnie to. moje zycie osobiste to prywatna sprawa i to, co robie po godzinach nie powinno nikogo interesowac. |
|
Mandrax [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-10 17:22:55 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Otwarcie - się nie przyznaję. Nie jestem łatwy ;) > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? A nie widzę związku. > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? Ale co? Zrozumieć stronę? Ja nie ograniczam swoich poglądów do "strony". > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? Zycie nas zaskakuje. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-11 11:01:22 |
Pokaz swoja twarz! > A nie widzę związku. Nie widzisz? Nie? Czekaj, zobaczysz. Patrz - przechodzien niby przypadkiem uslyszal twa rozmowe dotyczaca userow na satan.pl (tylko nie sciemniaj ze nikogo nie obgadujesz) i juz nagle wyrobil sobie o tobie brzydkie zdanie. Zwykly przechodzien. A jak jest z blizszymi osobami? > Ale co? Zrozumieć stronę? Ja nie ograniczam swoich poglądów do "strony". Strona ma taka "trendy" nazwe. > Zycie nas zaskakuje. Zgodze sie. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2007-04-10 21:48:17 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? No skąd. Choć częstopozwalam sobie na obrazoburczość i wulgarna krytykę tak KK jak religinosci w ogóle. > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? *** Pewnie co poniektórzy widzieli stronę, ale pewnie mysla że to jakiś portal z muzyką metalowa. :> > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? *** Paru znajomych wie o mojej aktywnosci, ale tez nie traktuje tego poważnie, zresztą poodbnie jak ja. ;> > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? *** Chłodna kalkulacja. Nudne by było za kazdym razem kazdemu tłumaczyc o moich pogladach. Lepiej siedziec cicho, niz widziec stukanie się ludzi w czoło isłuchac tekstów w stylu "taki stary koń a pierdołami sie zajmujesz". ;) |
|
Anouk ( Czarownica-sekutnica ) Wysłano: 2007-04-10 22:16:59 |
Pokaz swoja twarz! > To pytanie o wasz wizerunek w otoczeniu. Wizerunek "satanistki" (nie, nie z twarzy). Otoczenie samo nadało etykietkę przed jakimikolwiek deklaracjami, choć raczej nie na poważnie ;) > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? O ile rozmowa zejdzie na takie tory i prowadzona jest z ludźmi na poziomie, przyznanie się do swoich poglądów nie stanowi problemu. To czy są one satanistyczne czy nie, to już drugorzędna kwestia. I nie staję na ulicy i nie krzyczę, że jestem satanistką. W normalnej rozmowie "kontrowersja" poglądów wychodzi sama. > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? Oczywiście. Osoby, które określam mianem "bliskich" jakoś nawet są/były z s.pl związane. Rozszerzając jednak pytanie do rodziny to rodzina wie, że taka strona istnieje i że się na niej pojawiam, ale nie wywnioskuje z tego satanizmu. > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? Z osobami zaufanymi rozmowy w duchu satanistycznym są na porządku dziennym. Jak wyżej zostało wspomniane, tych zdegradowanych umysłowo zostawiam w spokoju - rozmowa skończyłaby się szybko i z niezadowalającym mnie skutkiem. > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? Chłodna kalkulacja. Maksymalizacja i bezkompromisowość nie przynosi pożądanych efektów. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-11 08:01:32 |
Pokaz swoja twarz! > O ile rozmowa zejdzie na takie tory i prowadzona jest z ludźmi na poziomie, przyznanie się do swoich poglądów nie stanowi problemu. To czy są one satanistyczne czy nie, to już drugorzędna kwestia (...). * A jesteś satanistką? * Jesli tak, hipotetycznie rzecz ujmując, jeśli miałabyś zachęcić mnie do swoich poglądó, jak byś je opisała, jak się przejawia Twój satanizm i jakie wartości niesie, i przede wszystkim, dlaczego akurat ta doktryna? * Pozdro |
|
Anouk ( Czarownica-sekutnica ) Wysłano: 2007-04-11 21:53:10 |
Pokaz swoja twarz! > * A jesteś satanistką? Tak. Satanistką racjonalną/randystką/nietzscheanistką, do wyboru do koloru, zależnie od tego, jak kto rozumie te filozofie i jakimi stereotypami je podpisuje. > * Jesli tak, hipotetycznie rzecz ujmując, jeśli miałabyś zachęcić mnie do > swoich poglądó, Prędzej dałabym sobie spokój... Filozofia satanistyczna nie jest dla wszystkich i nie wszyscy ją rozumieją. I prawdopodobnie poszłabym na skróty i podrzuciła jakiś tekst źródłowy ;) > jak byś je opisała, jak się przejawia Twój satanizm i > jakie wartości niesie, i przede wszystkim, dlaczego akurat ta doktryna? W bardzo wielkim streszczeniu: metafizyka/ontologia: realizm, obiektywizm i... brak metafizyki (do której zwykle uzurpuje sobie prawo teologia judeo-chrześcijańska) - ateizm epistemologia: racjonalizm etyka: egoizm, indywidualizm/subiektywizm, amoralizm do estetyki można jeszcze dorzucić szatana, antychrześcijaństwo i podobne irracjonalne zabawki... Mój satanizm wiąże się z tym, co nakreśliłam powyżej. Poglądy są zauważane na co dzień, jak już wcześniej określiłam. Nie widzę potrzeby by zagłębiać się w szczegóły i konkretne przykłady. > i przede wszystkim, dlaczego akurat ta doktryna? Po prostu pewnego dnia uświadomiłam sobie, że od satanizmu dzieli mnie jedynie niechęć do samej jego nazwy, bo filozofia ta była (jest) autentycznie moja. Więc nazwa tak właściwie nie ma znaczenia, choć spokojnie będzie pasować. I ktoś jeszcze kiedyś na artykulację moich poglądów powiedział, że: "to jest właśnie satanizm". Nawet ciężko powiedzieć, że satanistką się stałam, prędzej otworzyły mi się oczy. > * Pozdro Pozdr., Anouk |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-12 11:56:24 |
Pokaz swoja twarz! > Prędzej dałabym sobie spokój... Filozofia satanistyczna nie jest dla wszystkich i nie wszyscy ją rozumieją. I prawdopodobnie poszłabym na skróty i podrzuciła jakiś tekst źródłowy ;) * Rozumiem. Zrozumiem, też, jeśli zaprzestaniesz tłumaczeń, ponieważ zadany problem okaże się za bardzo osobisty. Jednakże, ta wciąż hipotetyczna sytuacja ma swój cel, czyli postawienie Cię w pewnej roli autorytetu. Poza nią jest jedynie mój osobisty cel poznawczy, bez żadnych wrogich intencji. Ok? > Mój satanizm wiąże się z tym, co nakreśliłam (...) * To nie jest dla mnie oczywiste, ponieważ nie znam Cię na codzień. Wierzę Ci na słowo, że tak jest, ale wciąż pozostaje otwarta kwestia mojego zrozumienia Twoich poglądów. * Nie widzę potrzeby by zagłębiać się w szczegóły i konkretne przykłady. * Nie szkodzi. Nic nie tracisz, ale możesz zyskać - zależy jak spojrzysz. Powtarzam, do niczego Cię nie zmuszam. Mam jednak jeszcze kilka pytań i z chęcią poznam odpowiedzi. ******************* > Tak. Satanistką racjonalną/randystką/nietzscheanistką, do wyboru do koloru, zależnie od tego, jak kto rozumie te filozofie i jakimi stereotypami je podpisuje. * Ok, właśnie – w zależności jak, kto pojmuje – interesuje mnie, co dla Ciebie oznaczają dokładnie wymienione hasła w kontekście Twojego satanizmu, jak one się przekładają na praktykę? >* jak byś je opisała, jak się przejawia Twój satanizm i >* jakie wartości niesie, i przede wszystkim, dlaczego akurat ta doktryna? >W bardzo wielkim streszczeniu: metafizyka/ontologia: realizm, obiektywizm i... brak metafizyki (do której zwykle uzurpuje sobie prawo teologia judeochrześcijańska) - ateizm *Ok. Idźmy więc dalej: 1. Brak metafizyki całkowicie? Czy też takiej, jaką prezentuje schemat judeochrześcijański? 2. Czy biorąc pod uwagę powyższy zarys, oznacza to, że negujesz istnienie osobistej, własnej duchowości oraz możliwość subiektywnego jej doświadczania? 3. Ontologia – realizm, chodzi o posługiwanie się retoryką naukową w opisywaniu złożoności świata i istnienia, czy też coś innego? > etyka: egoizm, indywidualizm/subiektywizm, amoralizm do estetyki można jeszcze dorzucić szatana, antychrześcijaństwo i podobne irracjonalne zabawki... * Ok. I pytania: 1. W jaki dokładnie sposób przejawia się Twój amoralizm w etyce? 2. Czy oznacza, że żyjesz poza społecznym prawem? 3. Czy też dotyczy, jakiegoś konkretnego aspektu Twojego życia, jakiego? * (...) i przede wszystkim, dlaczego akurat ta doktryna? > Po prostu pewnego dnia uświadomiłam sobie, że od satanizmu dzieli mnie jedynie niechęć do samej jego nazwy, bo filozofia ta była (jest) autentycznie moja. Więc nazwa tak właściwie nie ma znaczenia, choć spokojnie będzie pasować. I ktoś jeszcze kiedyś na artykulację moich poglądów powiedział, że: "to jest właśnie satanizm". Nawet ciężko powiedzieć, że satanistką się stałam, prędzej otworzyły mi się oczy. * Ok, to uzasadnienie, które mnie satysfakcjonuje... *...ale, co z Szatanem sensu stricte, (wszech)determinującym wartości doktryny satanistycznej? * Pozdro |
|
Anouk ( Czarownica-sekutnica ) Wysłano: 2007-04-12 22:49:52 |
Pokaz swoja twarz! (...)Jednakże, ta wciąż > hipotetyczna sytuacja ma swój cel, czyli postawienie Cię w pewnej roli > autorytetu. Poza nią jest jedynie mój osobisty cel poznawczy, bez żadnych > wrogich intencji. Ok? Autorytet to przesada w przypadku satanizmu. Ciężko byłoby określić kryterium obiektywizmu. Co do innych celów nie mam zastrzeżeń. > > Tak. Satanistką racjonalną/randystką/nietzscheanistką, do wyboru do > koloru, zależnie od tego, jak kto rozumie te filozofie i jakimi > stereotypami je podpisuje. > > * Ok, właśnie – w zależności jak, kto pojmuje – interesuje > mnie, co dla Ciebie oznaczają dokładnie wymienione hasła w kontekście > Twojego satanizmu, jak one się przekładają na praktykę? Konkretna cecha implikuje zachowanie. Nie mam w zwyczaju – ale tego wiedzieć nie możesz – przywłaszczać sobie cechy, które się do mnie nie odnoszą. Na przykładzie egoizmu: kieruję się własnym interesem i korzyścią, wybieram to, co indywidualnie w danej chwili uznam za swoje "dobro"; co więcej, w zamian za kierowanie się jakąś ponadnaturalna/ponad fizyczną (pan buk i inne drzewa) "wolą" stawiam w tym miejscu wolę własną (określane jako "satanistyczny bunt"). Łatwo zauważyć, że ten punkt determinuje niejako inne cechy. Poniżej... > *Ok. Idźmy więc dalej: > 1. Brak metafizyki całkowicie? Czy też takiej, jaką prezentuje schemat > judeochrześcijański? Metafizyki w tej jej najżałośniejszej formie: religijno-transendentnej, więc nie tylko wpisującej się w schemat judeochrześcijański. Chodzi mi tutaj także o nietzscheańskie "Gott is tot", odrzucenie konieczności, absolutyzmu, boga. > 2. Czy biorąc pod uwagę powyższy zarys, oznacza to, że negujesz istnienie > osobistej, własnej duchowości oraz możliwość subiektywnego jej > doświadczania? Nie neguję duchowości. Tym bardziej, że nie musi ona być uosabiana z czymś ponad fizycznym, jakąś nierzeczywistą transcendencją. Jestem materialistką i to czy ewentualnie będę odczuwać jakieś stany mistycznopodobne uważam za zasługę moich neuronów. Nie potrzeba mi do tego żadnej religii. > 3. Ontologia – realizm, chodzi o posługiwanie się retoryką naukową w > opisywaniu złożoności świata i istnienia, czy też coś innego? Tak, dokładnie to. I jeszcze coś takiego jak "realne istnienie świata" ;> > > etyka: egoizm, indywidualizm/subiektywizm, amoralizm do estetyki > można jeszcze dorzucić szatana, antychrześcijaństwo i podobne irracjonalne > zabawki... > * Ok. I pytania: > 1. W jaki dokładnie sposób przejawia się Twój amoralizm w etyce? W usytuowaniu poza etykę tak naprawdę, gdzie nie można tak naprawdę mówić o żadnym kryterium oceny moralnej. Jedynie sama indywidualnie mogę określać co jest dla mnie w danej sytuacji korzystne (jw.), praktyczne. Charakterystyczny brak przywiązania do jakichś trwałych wartości moralnych. > 2. Czy oznacza, że żyjesz poza społecznym prawem? Tak... i piszę z więzienia ;) Bezkompromisowość w przypadku prawa jest niekorzystna. Mogę jedynie pluć na nie w swoim zaciszu, ewentualnie próbować je omijać. > 3. Czy też dotyczy, jakiegoś konkretnego aspektu Twojego życia, jakiego? Nic szczególnie konkretnego nie przychodzi mi do głowy. > *...ale, co z Szatanem sensu stricte, (wszech)determinującym wartości > doktryny satanistycznej? Symbol. Symbol determinujący wartości doktryny satanistycznej :) Mieści się w estetyce (co już zaznaczyłam), a także mogę go uznać za aspekt psychiczny, co wychodzi najwyraźniej w dość intymnych sytuacjach. I - gdyby moja filozofia nie miała nic do czynienia z Szatanem nie określałabym tego satanizmem. Pozdr. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-17 12:18:35 |
Pokaz swoja twarz! >Autorytet to przesada w przypadku satanizmu. Ciężko byłoby określić kryterium obiektywizmu. Co do innych celów nie mam zastrzeżeń. *Zaznaczę jeszcze tylko, że obiektywizm w tej rozmowie nie ma dla mnie znaczenia i nie oczekuję go, ponieważ rozpatruję w niej jedynie Twój prywatny światopogląd (lub dany pogląd). Co do autorytetu w przypadku satanizmu – ogólnie tak, ale w tej rozmowie stawiam Cię wyżej od siebie, co nie jest bez znaczenia - tylko Ty, w końcu, możesz mi wytłumaczyć swój punkt widzenia. *Spotkałam się kiedyś z ciekawą opinią opisującą powyższą kwestię: ‘Obiektywizm czyni z nas ludzi, subiektywizm – osoby'. ********************* >Konkretna cecha implikuje zachowanie. (...) * Ok. > *Ok. Idźmy więc dalej: 1. Brak metafizyki całkowicie? Czy też takiej, jaką prezentuje schemat judeochrześcijański? >Metafizyki w tej jej najżałośniejszej formie: religijno-transcendentnej, więc nie tylko wpisującej się w schemat judeochrześcijański. Chodzi mi tutaj także o nietzscheańskie "Gott is tot", odrzucenie konieczności, absolutyzmu, boga. * Uściślając, ponieważ dla mnie wskazałaś zagadnienia, które postrzegam jako ‘z jednego worka' i nie jestem pewna czy dobrze Cię rozumiem. Możemy się tu różnić w definiowaniu pojęć, co może utrudnić mi zrozumienie (byłoby łatwiej, gdybyś przedstawiła mi swoją definicję metafizyki religijno-transcendentnej lub wskazała podobieństwa i różnice pomiędzy Twoją a moją). *A więc, moim pojmowaniu, metafizyka (jak ją określiłaś) religijno-transcendentna zawiera w sobie nie tylko wskazanie miejsce człowieka wobec boga/bogów (hierarchia), ale także całokształt panteonu (np. zastępy niebiańskich, legiony piekielne, świętych, Trójcę oraz takie zestawy zagadnień jak dusza, zbawienie, raj, itp. - to akurat w chrześcijańskiej wersji, ale wiadomo, że religii jest więcej i każda ma własną koncepcję metafizyki). *Zatem, odrzucając ją, odrzucasz całość – łącznie z duchowością rozumianą w ten sposób (czyli zgodnie z wytycznymi danej religii), tak? Czy też może, rozpatrujesz to zagadnienie fragmentarycznie: dusza – tak, absolutyzm boski (hierarchia istnień) – nie? *************** > (Ad. 2.) Nie neguję duchowości. Tym bardziej, że nie musi ona być uosabiana z czymś ponadfizycznym, jakąś nierzeczywistą transcendencją. * No, ok, ale nie rozumiem jednego - dlaczego duchowość nie musi być uosobiona z czymś ponadfizycznym, jeśli coś ponadfizycznego opisuje? > Jestem materialistką i to czy ewentualnie będę odczuwać jakieś stany mistycznopodobne uważam za zasługę moich neuronów. Nie potrzeba mi do tego żadnej religii. * Dobra. Mam jednak wątpliwość i proszę o rozwinięcie, gdyż: czy wychodząc z takiego (materialnego, wręcz biologicznego) założenia – owe stany pozostają nadal dla Ciebie mistyczne? *Mistyka niesie ze sobą, wg mnie, innego typu zagadkowość aniżeli problematyka doznań neurologicznych – różni je punkt odniesienia. Więc, może bardziej Twój pogląd bliższy jest absolutnej negacji względem metafizyki łącznie z duchowością, co o tym sądzisz? **************** >Tak, dokładnie to. I jeszcze coś takiego jak "realne istnienie świata" ;> * Chyba pojmuję tę metaforę. :D **************** > *1. W jaki dokładnie sposób przejawia się Twój amoralizm w etyce? > W usytuowaniu poza etykę tak naprawdę, gdzie nie można mówić o żadnym kryterium oceny moralnej. *Mowa o kryteriach moralnych (narzuconych) społecznie? Pytam, o to, ponieważ można sobie samemu wytworzyć zestaw norm i świadomie je negować/łamać, z jakiś tam powodów (co tylko z pozoru może wydawać się absurdem) lub stworzyć je w opozycji do tych społecznych. Poza tym, przyjęcie zasady, np.: nie będę siebie krzywdzić/będę postępować korzystnie dla siebie, jest już formułą moralną, gdzie kryterium jest jednostkowe/subiektywne. Zatem, jak to dokładnie z Tobą jest? > Jedynie sama indywidualnie mogę określać, co jest dla mnie w danej sytuacji korzystne (jw.), praktyczne. Charakterystyczny brak przywiązania do jakichś trwałych wartości moralnych. * Mowa o wartościowaniu korzystne - niekorzystne tylko i wyłącznie, jak sądzę. Zauważam jednak, że to wartościowanie nie jest pozbawione kryterium (wskazania wyżej) – Ty nim jesteś. Chyba, że się mylę, jeśli jest inaczej, wytłumacz to. >Tak... i piszę z więzienia ;) Bezkompromisowość w przypadku prawa jest niekorzystna. Mogę jedynie pluć na nie w swoim zaciszu, ewentualnie próbować je omijać. * LOL, tak tylko się upewniałam. Spoko, rozumiem, o co Ci chodzi. ************** > *...ale, co z Szatanem sensu stricte, (wszech)determinującym wartości doktryny satanistycznej? >Symbol. Symbol determinujący wartości doktryny satanistycznej :) Mieści się w estetyce (co już zaznaczyłam), (...) *Ok...w sumie, to, ciekawe podejście z tą estetyką, jeszcze się z takim nie spotkałam podczas rozmów. * Pozdro |
|
Anouk ( Czarownica-sekutnica ) Wysłano: 2007-04-18 23:41:50 |
Pokaz swoja twarz! > Co do autorytetu w przypadku > satanizmu – ogólnie tak, ale w tej rozmowie stawiam Cię wyżej od > siebie, co nie jest bez znaczenia - tylko Ty, w końcu, możesz mi > wytłumaczyć swój punkt widzenia. > > *Spotkałam się kiedyś z ciekawą opinią opisującą powyższą kwestię: > 'Obiektywizm czyni z nas ludzi, subiektywizm – osoby'. Dość oczywiste. Obiektywnie - gatunkowo mamy tą samą strukturę mózgu, subiektywnie mózg każdy ma własny. W tej kwestii chyba już doszłyśmy do porozumienia, więc można ją pominąć. * * * > * Uściślając, ponieważ dla mnie wskazałaś zagadnienia, które postrzegam > jako ‘z jednego worka' i nie jestem pewna czy dobrze Cię rozumiem. A wybacz – to ten ześcierwiony filozoficzny język, więc sprawa rzeczywiście wymaga wyjaśnienia ;) > *A więc, moim pojmowaniu, metafizyka (jak ją określiłaś) > religijno-transcendentna zawiera w sobie nie tylko wskazanie miejsce > człowieka wobec boga/bogów (hierarchia), ale także całokształt panteonu > (np. zastępy niebiańskich, legiony piekielne, świętych, Trójcę oraz takie > zestawy zagadnień jak dusza, zbawienie, raj, itp. - to akurat w > chrześcijańskiej wersji, ale wiadomo, że religii jest więcej i każda ma > własną koncepcję metafizyki). > > *Zatem, odrzucając ją, odrzucasz całość – łącznie z duchowością > rozumianą w ten sposób (czyli zgodnie z wytycznymi danej religii), tak? Tak. > Czy też może, rozpatrujesz to zagadnienie fragmentarycznie: dusza – > tak, absolutyzm boski (hierarchia istnień) – nie? Nie rozpatruje fragmentarycznie. Sprawa jest bardziej skomplikowana, ale nie tyczy się to już satanizmu sensu stricte, tylko moich indywidualnych definicji. Wedle tego, co pisałam wcześniej i co jest poruszane niżej ("Nie neguję duchowości. Tym bardziej, że nie musi ona być uosabiana z czymś ponadfizycznym, jakąś nierzeczywistą transcendencją") mam swój indywidualny podział tyczący się duchowości – na duszę i ducha. Wielokrotnie używane zamiennie, tylko że pierwsze określenie ma typowy wydźwięk religijny. Na dodatek papka tworzy się większa, kiedy się zauważy, że zamiennie używane są niekiedy również określenia umysł/jaźń. Ja odrzucam jedno z nich. > > (Ad. 2.) Nie neguję duchowości. Tym bardziej, że nie musi ona być > uosabiana z czymś ponadfizycznym, jakąś nierzeczywistą transcendencją. > > * No, ok, ale nie rozumiem jednego - dlaczego duchowość nie musi być > uosobiona z czymś ponadfizycznym, jeśli coś ponadfizycznego opisuje? Gdyż przynależy do materii, do tego, co fizyczne – do mojego mózgu, połączeń między neuronami, moich myśli, moich emocji. Po prostu nie wierzę, że kiedy odczuwam stany duchowe musiał mnie pierdolnąć jakiś 'jasny piorun z boskiego nieba' ;) > > Jestem materialistką i to czy ewentualnie będę odczuwać jakieś stany > mistycznopodobne uważam za zasługę moich neuronów. Nie potrzeba mi do tego > żadnej religii. > > * Dobra. Mam jednak wątpliwość i proszę o rozwinięcie, gdyż: czy wychodząc > z takiego (materialnego, wręcz biologicznego) założenia – owe stany > pozostają nadal dla Ciebie mistyczne? Mistycznopodobne ;) Czyli inaczej jest to tzw. przeżycie szczytowe, doznanie mistyczne: (Np. http://pl.wikipedia.org/wiki/Prze%C5%BCycie_szczytowe), które nie są jedynie opisywane jako 'religijne'. > *Mistyka niesie ze sobą, wg mnie, innego typu zagadkowość aniżeli > problematyka doznań neurologicznych – różni je punkt odniesienia. > Więc, może bardziej Twój pogląd bliższy jest absolutnej negacji względem > metafizyki łącznie z duchowością, co o tym sądzisz? Masz rację z tym, że stany te rożnie punkt odniesienia, zależnie od ukierunkowania – religijnego/transcendentalnego, czy jak w moim przypadku, materialistycznego. W pierwszym masz skierowanie 'na zewnątrz' albo jak niektórzy określają 'od środka', w drugim 'do wewnątrz'/'do środka'. Nie neguję siebie wewnątrz, tylko to, co upatruje się 'na zewnątrz' jako transcendentne. Odczuwam, żyję, doświadczam, zachwycam się szczegółami i mam swoje cele – nie jestem robotem. Ale jedyny sposób, w jaki mogłabym głosić "metafizykę" jest jej negowanie, że jest ona nonsensowna i nie odnosi się do rzeczywistości, a wartość ma taka samą, co np. poezja. > > W usytuowaniu poza etykę tak naprawdę, gdzie nie można mówić o żadnym > kryterium oceny moralnej. > > *Mowa o kryteriach moralnych (narzuconych) społecznie? Tak. Poza tym, > przyjęcie zasady, np.: nie będę siebie krzywdzić/będę postępować > korzystnie dla siebie, jest już formułą moralną, gdzie kryterium jest > jednostkowe/subiektywne. > Zatem, jak to dokładnie z Tobą jest? Postawienie siebie na pierwszym miejscu nie stoi w sprzeczności z amoralizmem. Mogę prawić banały, że charakter/ludzie/poglądy się zmieniają itp. i wcale nie implikuje to postawy 'wyrzeczenia się siebie' w przypadku złamania "swoich zasad" (dajmy na to w taki drastyczny sposób jak samobójstwo). Chodzi o bycie wiernym sobie – JA, które posiada relatywne wartości, zmienne, zależne od sytuacji, amoralne. Można to także pojmować jako immoralizm, z pewnymi cechami stałymi i tu u mnie np. egoizm, ateizm, ale i tak dalej mówimy o tym samym. > * Mowa o wartościowaniu korzystne - niekorzystne tylko i wyłącznie, jak > sądzę. Zauważam jednak, że to wartościowanie nie jest pozbawione kryterium > (wskazania wyżej) – Ty nim jesteś. Chyba, że się mylę, jeśli jest > inaczej, wytłumacz to. jw > *Ok...w sumie, to, ciekawe podejście z tą estetyką, jeszcze się z takim > nie spotkałam podczas rozmów. Niekoniecznie. Raczej spotkałaś, tylko ten sposób pojmowania zazwyczaj wywołuje śmiech na sali ;) bo odnosi się do takiego pojęcia jak "mrok". Zazwyczaj pojmuję się to w sposób płytki, stereotypowy, powierzchowny, nie zgłębiając się tak naprawdę w jego znaczenie i wychodzą farmazony typu: http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=2&thread=188878&mesg=188954 ;> Estetyka łączy się z preferowanym aspektem psychicznym, zacieraniem granic miedzy tym, co zwierzęce i ludzkie, połączeniem dwóch aspektów. > * Pozdro pozdr., Anouk |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-20 15:41:19 |
Pokaz swoja twarz! >(...) mam swój indywidualny podział tyczący się duchowości – na duszę i ducha. Wielokrotnie używane zamiennie, tylko że pierwsze określenie ma typowy wydźwięk religijny. Na dodatek papka tworzy się większa, kiedy się zauważy, że zamiennie używane są niekiedy również określenia umysł/jaźń. Ja odrzucam jedno z nich. * No i teraz wszystko jasne. Niestety tak już jest, że indywidualne definiowanie może stanowić problem w porozumiewaniu. Po powyższym uściśleniu, zupełnie inaczej odczytuje się treść dalszych wypowiedzi. > (...) Mistycznopodobne ;) Czyli inaczej jest to tzw. przeżycie szczytowe, doznanie mistyczne (...) * Rozumiem. > Ale jedyny sposób, w jaki mogłabym głosić "metafizykę" jest jej negowanie, że jest ona nonsensowna i nie odnosi się do rzeczywistości, a wartość ma taka samą, co np. poezja. * No tak, jest to konsekwencja przyjęcia racjonalnej metody poznawczej i wcześniej wskazanego sposobu definiowania. ***** *Hmm... możliwe, że ponownie pojawił się problem w definiowaniu, zatem poproszę o głębsze wyjaśnienie. Może gdzieś w moim poniższym rozumowaniu robię błąd, jeśli tak, wskaż mi go: > Postawienie siebie na pierwszym miejscu nie stoi w sprzeczności z amoralizmem. * Nie, nie stoi, ale zauważ, że wtedy, kiedy przyjmie się, że amoralność dotyczy wspomnianych już norm społecznych (czyli, ogólnie obowiązującego lub przyjętego klucza zachowań). I dalej... >Mogę prawić banały, że charakter/ludzie/poglądy się zmieniają itp. i wcale nie implikuje to postawy 'wyrzeczenia się siebie' w przypadku złamania "swoich zasad" (dajmy na to w taki drastyczny sposób jak samobójstwo). Chodzi o bycie wiernym sobie – JA, które posiada relatywne wartości, zmienne, zależne od sytuacji, amoralne. * No niby ok, ale zauważ, że relatywizm, w tym przypadku, wyznacza stosunek do czegoś (np. do sytuacji, wartości lub idei). Nie oznacza on jednak - braku zasad moralnych. Żeby relatywizm mógł zaistnieć, musi być jakaś stała (którą można oglądać z wielu punktów). Wytłumaczę, skąd moja wątpliwość: * Zobacz, piszesz ‘chodzi o bycie wiernym sobie' – to jest zasada moralna (Twoja indywidualna – właśnie owa stała, może ona być tylko w danej chwili, to nie istotne, ważne, że jest w ogóle), kiedy robisz coś wbrew niej, czujesz, że nie postępujesz słusznie/korzystnie względem siebie, czyż nie? Może ona powodować, postrzeganie Cię jako osoby ‘amoralnej' z punktu widzenia relacji względem moralności społecznej, ale chyba nie czyni Cię amoralną względem siebie. Popraw mnie, ale czy nie oznaczałoby to wtedy, że cały czas działasz i myślisz wbrew sobie? Oczywiście może tak być, ale to zanegowałoby większość przyjętych wcześniej założeń. * Poza tym, wydaje mi się, że wartości same w sobie nie mogą być relatywne – wartości są stałe. Co najwyżej stosunek do niech może być właśnie relatywny/zmienny. Jak sądzisz? * ‘Zależne od sytuacji' – wobec powyższego oznaczałoby ‘przyjęcie takiej wartości, która wywołuje najbardziej odpowiednie dla Ciebie zachowanie/ustosunkowanie się'. W skrócie więc, znowu – amoralnie względem obcych (czegoś co nie jest Twoje), ale już moralnie – względem siebie (swojego). * Można to także pojmować jako immoralizm, z pewnymi cechami stałymi i tu u mnie np. egoizm, ateizm, ale i tak dalej mówimy o tym samym. * No właśnie, biorąc pod uwagę powyższe, czy rzeczywiście mówimy o tym samym? * Pozdro |
|
Anouk ( Czarownica-sekutnica ) Wysłano: 2007-04-23 21:49:10 |
amoralizm a egoizm Na początku zaznaczę, że do tej rozmowy przydałby się jakiś metajęzyk ;D > wtedy, kiedy przyjmie się, że amoralność > dotyczy wspomnianych już norm społecznych (czyli, ogólnie obowiązującego > lub przyjętego klucza zachowań). > zauważ, że relatywizm, w tym przypadku, wyznacza > stosunek do czegoś (np. do sytuacji, wartości lub idei). Nie oznacza on > jednak - braku zasad moralnych. ...jednak chyba oznacza ;) Stosunek do czegoś nie znaczy, że jest to stosunek jednostronny, spoglądanie na dana kwestię ZAWSZE z jednego punktu (stałego). Można by się spierać, że takim punktem stałym jest już sam podmiot (w tym wypadku ja), ale proszę Cię... czy nie jest to zbyt mętne i niekonkretne? Jakie można przyznać wartości takiej osobie, kiedy nie wiadomo tak naprawdę co zrobi w danym momencie, jak się zachowa, jakie przyjmie stanowisko? Sam fakt istnienia podmiotu, który postępuje tak jak chce, którego nie ograniczają żadne zasady – poza nim samym – nie wskazuje na jakieś konkretnie wyznawane wartości moralne. > Żeby relatywizm mógł zaistnieć, musi być > jakaś stała (którą można oglądać z wielu punktów). Tego za cholerę nie rozumiem ;D Skąd ta "stała" jeżeli relatywizm wskazuje właśnie na względność/zmienność/warunkowość/(tutaj dodajemy kolejne synonimy)? Jak określić stałą w przypadku wartości? Czym będzie tzw. absolutne dobro, absolutne zło? Relatywizm ciągnie za sobą pogląd, że wartości nie istnieją obiektywnie (nie mają statusu obiektywnego) i nie istnieje żadna "stała". > * Zobacz, piszesz ‘chodzi o bycie wiernym sobie' – to jest > zasada moralna (Twoja indywidualna – właśnie owa stała, może ona być > tylko w danej chwili, to nie istotne, ważne, że jest w ogóle), Nie zgodzę się. Bo to co piszesz jest nielogiczne. Coś, co jest/ma być stałą zasadą moralną nie może zależeć tylko od danej chwili. To już się niekonsekwencją nazywa. Stałe zasady moralne, jak sama nazwa wskazuje są permanentne. > kiedy > robisz coś wbrew niej, czujesz, że nie postępujesz słusznie/korzystnie > względem siebie, czyż nie? 'Jeżeli robię coś wbrew sobie to czuję, że robię coś wbrew sobie'? Wybacz, ale to oczywistość, albo tzw. tautologia, która nie wnosi nic do sprawy, a tym bardziej nic nie tłumaczy (nie byłaby tautologią). Może kluczem do zrozumienie, o co mi chodzi jest zauważenie takiej rzeczy: NIEMOŻLIWE jest tu robienie czegoś wbrew sobie. > Może ona powodować, postrzeganie Cię jako osoby > ‘amoralnej' z punktu widzenia relacji względem moralności > społecznej, ale chyba nie czyni Cię amoralną względem siebie. Wiesz... tutaj chcesz wykazać, filozoficznie (znowu) rzecz ujmując, że amoralizm i ja to jakieś osobne byty fruwające sobie w przestrzeni ;D Łatwiej zauważyć, że amoralizm jest immanentny z tym "ja" i nie wynika z jakichś postaw zewnętrznych. I masz rację – nie mogę być amoralna względem amoralności ;) > Popraw mnie, ale czy nie oznaczałoby to wtedy, że cały czas działasz i > myślisz wbrew sobie? Oczywiście może tak być, ale to zanegowałoby > większość przyjętych wcześniej założeń. Nie. To niczego nie neguje. > * Poza tym, wydaje mi się, że wartości same w sobie nie mogą być relatywne > – wartości są stałe. Co najwyżej stosunek do niech może być właśnie > relatywny/zmienny. Jak sądzisz? Czyli uważasz, że wartości mają status obiektywny, dobrze rozumiem? No widzisz, ja jestem heretyczką i za Protagorasem powtarzam, że wartości maja charakter relatywny, nie ma czegoś takiego jak absolutne dobro/zło itp. Aha, i mój relatywizm tyczy się tylko etyki. > * ‘Zależne od sytuacji' – wobec powyższego oznaczałoby > ‘przyjęcie takiej wartości, która wywołuje najbardziej odpowiednie > dla Ciebie zachowanie/ustosunkowanie się'. W skrócie więc, znowu – > amoralnie względem obcych (czegoś co nie jest Twoje), ale już moralnie > – względem siebie (swojego). Jw. Tylko warto zaznaczyć, że ja nie zastanawiam się na tym, czy to, co robię jest moralne – względem czegokolwiek/kogokolwiek, także siebie (patrz znowu: czy jestem moralna względem swojego amoralizmu? – zdanie nonsensowne). > * Można to także pojmować jako immoralizm, z pewnymi cechami stałymi i tu > u mnie np. egoizm, ateizm, ale i tak dalej mówimy o tym samym. > > * No właśnie, biorąc pod uwagę powyższe, czy rzeczywiście mówimy o tym > samym? Tak. Sprowadza się to do formuły amoralizm + egoizm (subiektywizm). |
|
Naalfar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-11 13:24:29 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Nie ukrywam swoich poglądów i dzielę się nimi jeśli ktoś jest ciekaw, lub wkurwi mnie na tyle żeby mu podjebać jego światopogląd. Unikam jedynie określenia "satanista" gdyż ma zbyt pejoratywny wydźwięk > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? Nie specjalnie mnie to interesuje > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? -wiesz kochanie, muszę ci coś naprawdę ważnego powiedzieć.... no bo ja... jestem zalogowany na Satan.pl Nie, to nie zupełnie tak :) > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? vide ad1. Większość ludzi, nawet tych wartościowych, kiedy przedstawisz się im jako satanista, nie ma wogóle ochoty z tobą rozmawiać. Po co psuć sobie wizerunek ? po to aby popisać się odmiennością poglądów ? chyba nie warto... świadomość ludzi mnie otaczających względem mojej ideologii w żaden sposób na nią nie wpływa |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-17 22:01:08 |
Pokaz swoja twarz! > vide ad1. Większość ludzi, nawet tych wartościowych, kiedy przedstawisz > się > im jako satanista, nie ma wogóle ochoty z tobą rozmawiać. Po co psuć > sobie > wizerunek ? po to aby popisać się odmiennością poglądów ? chyba nie > warto... > świadomość ludzi mnie otaczających względem mojej ideologii w żaden > sposób na > nią nie wpływa Mozna dla prawdy. Po prostu, jest sie satanista, wiec sie o tym mowi. W jaki sposob jednak oceniasz wartosc ludzi? I nawiasem - "nie" z przymiotnikami i przyslowkami pochodzacymi od przymiotnikow piszemy lacznie. |
|
Naalfar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-18 09:16:17 |
Pokaz swoja twarz! > Mozna dla prawdy. Po prostu, jest sie satanista, wiec sie o tym mowi. Dla prawdy, czy własnej satysfakcji ? Prawdziwemu sataniście nie zależy aby inni wiedzieli kim jest, jeżeli czujesz jednak chęć eksponowania swej ideologii jest to dowód na brak pewności siebie i podatność (zależność) od poglądów innych ludzi) > W jaki sposob jednak oceniasz wartosc ludzi? Każdy robi to wedle własnych kryteriów. Kiedy z kimś mam okazję porozmawiać przez dłuższą chwilę, przeważnie od razu wiem czy jest to persona, na znajomości z którą mogę skorzystać, posiada pewien potencjał, lub poprostu przyjemnie bendę czuć się w jej towarzystwie. Innych poprostu kulturalnie olewam :) Istnieje oczywiście prawdopodobieństwo błędu, ale przecież nie jestem saperem, pozatym zdażył mi się taki błąd tylko ras (wziąłem dziewczyne za koszmarną idiotkę, a okazała się całkiem do rzeczy) Z tych właśnie powodów, gdyby ktoś na wstępie przedstwaił mi się jako satanista, od razu bym go wyśmiał i na pewno nie kontynuowałbym z nim rozmowy > I nawiasem - "nie" z przymiotnikami i przyslowkami pochodzacymi od > przymiotnikow piszemy lacznie. Do statystyk userów forum powinno dodać się statystykę: "ilość wytkniętych błędów" po osiągnięciu iluśtam pkt. dostawac się powinno rangę ortofaszysta Spotykałem się z bardziej gryzącymi błędami, ale nie informowałem o tym autorów wypowiedzi.... Pozdrawiam Loukanios Naalfar |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-18 12:40:30 |
Pokaz swoja twarz! > > > Mozna dla prawdy. Po prostu, jest sie satanista, wiec sie o tym > mowi. > > Dla prawdy, czy własnej satysfakcji ? Prawdziwemu sataniście nie zależy > aby inni wiedzieli kim jest, jeżeli czujesz jednak chęć eksponowania swej > ideologii jest to dowód na brak pewności siebie i podatność (zależność) od > poglądów innych ludzi) Dowod kojarzy mi sie troche z jedyna mozliwoscia. Watpie, bardzo watpie czy to co tu przedstawiasz jest jedyna przyczyna, ktora moze dac dany skutek, wiec juz bym o dowodzie nie mowil. > Z tych właśnie powodów, gdyby ktoś na wstępie przedstwaił mi się jako > satanista, od razu bym go wyśmiał i na pewno nie kontynuowałbym z nim > rozmowy A czemu to musi byc "eksponowanie" ? "Henryk, x lat, emerytowany gornik z bytomia" z poczatku teleturnieju nie jest propaganda podziemna. Jest poinformowaniem, czyli tym wlasnie co sie nazywa przedstawienie. Jesli wiec ktos Ci sie przedstawia, a chce byc dosc dokladny, nie musi sie bac powiedziec ze jest satanista. ;) > Do statystyk userów forum powinno dodać się statystykę: "ilość wytkniętych > błędów" po osiągnięciu iluśtam pkt. dostawac się powinno rangę > ortofaszysta Warto pisac ladnie :) > Spotykałem się z bardziej gryzącymi błędami, ale nie informowałem o tym > autorów wypowiedzi.... A mogli byc, jak Ty teraz, wdzieczni ;). |
|
Naalfar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-21 09:13:43 |
Pokaz swoja twarz! > Dowod kojarzy mi sie troche z jedyna mozliwoscia. Watpie, bardzo watpie > czy to co tu przedstawiasz jest jedyna przyczyna, ktora moze dac dany > skutek, wiec juz bym o dowodzie nie mowil. Nie do końca rozumiem, co masz na myśli... > A czemu to musi byc "eksponowanie" ? "Henryk, x lat, emerytowany gornik z > bytomia" z poczatku teleturnieju nie jest propaganda podziemna. Jest > poinformowaniem, czyli tym wlasnie co sie nazywa przedstawienie. > Jesli wiec ktos Ci sie przedstawia, a chce byc dosc dokladny, nie musi sie > bac powiedziec ze jest satanista. ;) Ok, w takim razie w trakcie zawierania znajomości ludzie powinni przedstawiać również swą orientację seksualną, numer karty dentystycznej, kolor skarpetek i ulubioną markę makaronu... Wydaje mi się że ta rozmowa nie ma żadnego odniesienia praktycznego. Powiedz mi szczerze, poznajesz w knajpie fajną dziewczyne/faceta i przedstawiasz się "cześć jestem Malaavi, jestem satanistą, ale tak naprade to fajny ze mnie gość" ? :) > Warto pisac ladnie :) a Warto :) nie przecze... Pozdrawiam Naalfar |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-21 10:33:42 |
Pokaz swoja twarz! > > > Dowod kojarzy mi sie troche z jedyna mozliwoscia. Watpie, bardzo > watpie > > czy to co tu przedstawiasz jest jedyna przyczyna, ktora moze dac dany > > > skutek, wiec juz bym o dowodzie nie mowil. > > Nie do końca rozumiem, co masz na myśli... Czy jest dowodem, ze ktos przechodzil, slad na piasku? Jest przeslanka, bo jakis swir mogl slad ulepic dla zmylki. Nie jest to dowod. Jesli jest mozliwe, ze (cholera) kosmici kolo 10000 lat temu wmontowali kosci "dinozaurow" w poklady osadow mezozoicznych, to NIE JEST dowodem na istnienie dinozaurow istnienie ich kosci. Teorie mozna z kosmoru brac, cala ludzkosc tak sie rozwinela, ze ktos bardzo wierzyl w swoja teorie i staral sie jak mogl udowodnic. TAK DLUGO jak istnieja 2 procesy, ktore moga dac ten sam (w ramach naszych zdolnosci oceny) wynik, tak dlugo wynik ten NIE JEST DOWODEM, ze zaszedl jeden z tych procesow, bo rownie dobrze zajsc mogl drugi. > Ok, w takim razie w trakcie zawierania znajomości ludzie powinni > przedstawiać również swą orientację seksualną, numer karty dentystycznej, > kolor skarpetek i ulubioną markę makaronu... Makaron bedzie wazny po miesiacach wspolnego zycia, jesli nie latach, karta dentystyczna kto wie czy w ogole, orientacja seksualna - jesli faktycznie zamiarem ludzi jest skonczyc spotkanie seksem - podawana od razu, kolor skarpetek, w czasie tego seksu, mozna sprawdzic. Ale poglady, w ramach przykladowej rozmowy, juz dosc wazne sa. Oczywiscie zalezy czego sie chce. Dla teleturnieju wazne nie jest czy czlowiek jest gornikiem, moze dla odbiorcow, ktorzy mu beda kibicowac. Jesli sie ktos chce pieprzyc, to oczywiscie orientacja seksualna bedzie wazniejsza niz satanizm, a jesli tylko rozmawiac, i to dosc powaznie (jak nieopatrznie zalozylem) to mozna ogolnie i poglady przedstawic. ;) > Wydaje mi się że ta rozmowa nie ma żadnego odniesienia praktycznego. > Powiedz mi szczerze, poznajesz w knajpie fajną dziewczyne/faceta i > przedstawiasz się "cześć jestem Malaavi, jestem satanistą, ale tak naprade > to fajny ze mnie gość" ? :) Nie jestem satanista. Nie lubie przedstawiac sie takim ciagiem, ale gdy bylem satanista jest calkiem mozliwe ze to predzej czy pozniej zwyczajnie mowilem. |
|
Naalfar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-21 10:51:22 |
Pokaz swoja twarz! >...Nie jest to dowod. Bardzo dużo ekspresji włożyłeś w swą wypowiedź... ale mogłeś to ująć w jednym zdaniu :) wracając do tematu wyjściowego, owszem zachowanie to nie musi być dowodem na jakąś formę egzaltacji i potrzeby uznania, ale w większości przypadków jest... więc nie wiem nad czym się tu rozwodzić :) "Nie ma faktów, są tylko Interpretacje" F.N. > Ale poglady, w ramach przykladowej rozmowy, juz dosc wazne sa. Oczywiscie > zalezy czego sie chce. (...) jesli tylko rozmawiac, i to dosc powaznie (jak > nieopatrznie zalozylem) to mozna ogolnie i poglady przedstawic. ;) Widzę że zmierzamy do meritum :) nie przedstawisz się jako satanista przyjmując się do pracy, rodzicom swojej laski, czy wykładowcom na uczelni (chodź z tym bywało różnie...) Kiedy przedstawiasz komuś swe poglądy musisz mieć pewność że ta osoba je zrozumie, względnie spróbuje zrozumieć. No i musi miec to oczywiście jakiś cel... Tak By the way, nigdy nie przedstawiam się jako satanista w myśl zasady "nie pytany, nie odpowiadam" ale zapytany nie wacham się do tego przyznać > > Nie jestem satanista. > Nie lubie przedstawiac sie takim ciagiem, ale gdy bylem satanista jest > calkiem mozliwe ze to predzej czy pozniej zwyczajnie mowilem. no właśnie, prędzej czy później, później jak mi się wydaje, czyli to co pisałem |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2007-05-21 12:21:24 |
Interpretacja z próżni dupy wzięta. > "Nie ma faktów, są tylko Interpretacje" F.N. ~~~ Nie przypominam sobie by FN coś takiego sklecił. Raczej zacytowałeś któregoś z jego interpretatorów, może kogoś z obozu strukturalistów, jeśli nie dekonstrukcjonistów. Pomijając już to, że te zdanie jest zwyczajnie głupie, bo jak nie ma faktów to i nie ma interpretacji. Nie wiem, może gdzieś rosną kwiaty i liście bez łodygi ... |
|
Naalfar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-21 13:31:43 |
Interpretacja z próżni dupy wzięta. > Nie przypominam sobie by FN coś takiego sklecił. Raczej zacytowałeś > któregoś z jego interpretatorów Jest to nie wykluczone, cytat ten przypominam sobie z jakiegoś artykułu, gdzie był opatrzony jego nazwiskiem. mogła jednak wystąpić jakaś pomyłka, bo sam również nie przypominam sobie bym go przeczytał u samego F.N. > Pomijając już to, że te zdanie jest zwyczajnie > głupie, bo jak nie ma faktów to i nie ma interpretacji. Nie wiem, może Nie koniecznie, każdą prawdę można zreinterpretować, kiedy pojawią się nowe przesłanki, a nigdy nie możemy założyć że takowe się nie pojawią, zatem pojecie faktu jest abstrakcyjne, gdyż jako taki jest tylko interpretacją dotychczasowych przesłanek > gdzieś rosną kwiaty i liście bez łodygi ... Może w kraju w którym chciano pobierać opłaty za autostrady, których jeszcze nie zbudowano... Pozdrawiam Naafar |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2007-05-21 15:21:40 |
Śmierć interpretuje, penetruje, truje > > Pomijając już to, że te zdanie jest zwyczajnie > > głupie, bo jak nie ma faktów to i nie ma interpretacji. > Nie koniecznie, każdą prawdę można zreinterpretować, kiedy pojawią się > nowe przesłanki, a nigdy nie możemy założyć że takowe się nie pojawią, > zatem pojecie faktu jest abstrakcyjne, gdyż jako taki jest tylko > interpretacją dotychczasowych przesłanek ~~~ Kiedy fakt podlega ciągłej aktualizacji, wolnej od oporów/ograniczeń/filtrów czyjejkolwiek percepcji, to nie trzeba pisać, że 'nie ma faktów, są tylko interpretacje' - te zdanie same w sobie jest już faktem -. Jak ktoś się upiera przy nieobecności faktów w wachlarzu interpretacji, to niech odpowie sobie, czy jego narodziny i życie to fakt, czy tylko interpretacja motyla ? albo interpretacja śmierci ? która ulepi sobie zabawki, miliardy zabawek, by potem je psuć, ewentualnie chować w ciemnym pudełku dla potomstwa. |
|
Naalfar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-22 09:32:43 |
Śmierć interpretuje, penetruje, truje > Kiedy fakt podlega ciągłej aktualizacji, wolnej od > oporów/ograniczeń/filtrów czyjejkolwiek percepcji, to nie trzeba pisać, że > 'nie ma faktów, są tylko interpretacje' - te zdanie same w sobie jest już > faktem -. Jak ktoś się upiera przy nieobecności faktów w wachlarzu > interpretacji, to niech odpowie sobie, czy jego narodziny i życie to fakt, > czy tylko interpretacja motyla ? albo interpretacja śmierci ? która ulepi > sobie zabawki, miliardy zabawek, by potem je psuć, ewentualnie chować w > ciemnym pudełku dla potomstwa. W zasadzie ciężko odmówić Ci racji, po dłuższym zastanowieniu faktycznie muszę przyznać że nie dokońca rozważyłem znaczenie tych. Pozdrawiam Naalfar |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-21 17:27:12 |
Pokaz swoja twarz! > >...Nie jest to dowod. > > Bardzo dużo ekspresji włożyłeś w swą wypowiedź... ale mogłeś to ująć w > jednym zdaniu :) moglem w 2 slowach, bym ja zrozumial, a moglem szeroko, by i ktos poza Toba. Publicznie lepiej tak. :) > "Nie ma faktów, są tylko Interpretacje" F.N. "Faktem jest, ze nie ma faktow czy to tylko interpretacja?" ja A wiec by FN sam sobie nie przeczyl, musimy zalozyc ze niekoniecznie ma racje. Czyli znow - bez dowodu. :) > ale zapytany nie wacham się do tego przyznać ja pisze bez polskich znakow. Firefox mi podkresla ogromna ilosc slow, wiec trudno zauwazyc blad. Czyzbys nie mial firefoxa? |
|
Naalfar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-22 09:26:42 |
Pokaz swoja twarz! > "Faktem jest, ze nie ma faktow czy to tylko interpretacja?" > ja Nie lubię bawić się w walkę na cytaty, jak kolwiek jest to zabawne, nie jestem w tym najlepszy. Na dodatek EGO zbluzgał mnie za cytat którym się ostatnio posłużyłem i zgrzytając zębami muszę mu przyznać rację, nie wątpliwie miał rację... co już sprawdziłem, a jak pisał pan William James: "Zaakceptujcie fakty. Zróbcie to, ponieważ akceptacja tego, co się wydarzyło, jest pierwszym krokiem do sprostania ich konsekwencjom." > A wiec by FN sam sobie nie przeczyl, musimy zalozyc ze niekoniecznie ma > racje. Czyli znow - bez dowodu. :) Wydaje mi się że trochę się zapętliliśmy :) A co do FN'a często bredził więc nie sądzę że teraz musiałby mieć rację > ja pisze bez polskich znakow. Firefox mi podkresla ogromna ilosc slow, > wiec trudno zauwazyc blad. Czyzbys nie mial firefoxa? chwilowo odpisuje z komputerów z uczelni, a tam jest IE ;/ |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-22 11:42:54 |
Pokaz swoja twarz! > "Zaakceptujcie fakty. Zróbcie to, ponieważ akceptacja tego, co się > wydarzyło, jest pierwszym krokiem do sprostania ich konsekwencjom." :), i nijak sie to ma do oceny co jest faktem. Wyzej podalem Ci tylko krytyke slow Nietzschego. Byl ciekawym humanista, ale braklo mu logiki. Krytyka zdan niektorych jest banalna: Nic nie wiem ( - ale WIEM, ze nic nie wiem?) Nie ma faktow, sa interpretacje (- wiec jak moze byc faktem to ze nie ma faktow?) Prawda nie istnieje (- czy to zdanie jest wiec prawdziwe?) Mozna udowodnic ze logika do niczego nie sluzy (- sluzy, skoro mozna dzieki niej to wlasnie udowodnic) i tak dalej i tak dalej. Sprzecznosc banalna. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-11 18:36:26 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Tak sobie dobieram znajomych, żeby powiedzenie im o satan.pl nie stanowiło żadnego problemu. > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? No pewnie > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? E tam. > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? Jeśli chcę, żeby ktos obcy się odpieprzył to mówie wprost, że jestem satanistką - i na ogół mam spokój. To żadna bezkompromisowość - raczej wygoda. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-17 21:57:47 |
Pokaz swoja twarz! > Jeśli chcę, żeby ktos obcy się odpieprzył to mówie wprost, że jestem > satanistką > - i na ogół mam spokój. To żadna bezkompromisowość - raczej wygoda. To mnie zaskoczylo. Znam ludzi, ktorych by to bardzo zainteresowalo, choc nie maja o satanizmie pojecia. Jak wygladaly inne reakcje, poza "na ogol" ? Nawracali? :) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-18 18:04:13 |
Pokaz swoja twarz! > To mnie zaskoczylo. Znam ludzi, ktorych by to bardzo zainteresowalo, choc > nie maja o satanizmie pojecia. > Jak wygladaly inne reakcje, poza "na ogol" ? Nawracali? :) Nigdy mnie nikt nie nawracał. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-19 13:52:28 |
Pokaz swoja twarz! > > > > To mnie zaskoczylo. Znam ludzi, ktorych by to bardzo zainteresowalo, > choc > > nie maja o satanizmie pojecia. > > Jak wygladaly inne reakcje, poza "na ogol" ? Nawracali? :) > > > Nigdy mnie nikt nie nawracał. Jak wygladaly inne reakcje, poza "na ogol" ? |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-19 14:29:01 |
Pokaz swoja twarz! > Jak wygladaly inne reakcje, poza "na ogol" ? Zdziwienie, strach, albo śmiech |
|
M.N. Ramirez [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-11 23:35:39 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Lubię – żeby nie powiedzieć wielbię – kontrowersje, takoż nie chowam specjalnie swoich poglądów. Zresztą, przylgnęła do mnie raczej zła sława, tak więc niespecjalnie muszę się starać, a żeby mnie kojarzono z tzw. Satanizmem. > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? To wstydliwy sekret, który powinno się chować przed światem ? > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? Kochany pamiętniku, piszę do Ciebie, ponieważ tylko ty mnie kochasz i rozumiesz ^^ > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? Tam gdzie mogę pozwolić sobie na luksus, tzn. prywatne życie zdecydowanie żądnych ugod, mówię jak jest i niespecjalnie mnie interesuje jak się ma do tego cała reszta. Jeżeli komuś się nie podoba, to drzwi są w tamtym kierunku. Jeżeli mus to mus, kark pochyle. Czasem i niechętnie. C`est la vie |
|
VIZARD [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-12 03:37:54 |
Pokaz swoja twarz! Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Był kiedyś taki jeden co przyznał się do bycia synem boga . Do dziś trwa debata miedzy katolstwem a świadkami j. czy był synem czy nie . Gdyby nie palnął wtedy tego tekstu pewnie wspominanoby go do dziś jako ówczesnego "koperfilda" . Trzeba sobie zadać pytanie czy ktoś chce uczynić z siebie ofiarę absurdalnych często domysłów . Pytanie poniekąd ma drugie dno wynikające z własnych wątpliwości - nie słyszałem jednak aby np. hydraulik musiał w jakiś sposób zaznaczać tego kim jest . Noszenie na t-shircie wielkiego odwróconego krzyża jest dziś bliższe zbuntowanym xianom . Satanistyczna moda też ma swoich kreatorów - ale wszystko schodzi do podziemia gdzie symbolika znana jest poszczególnym klanom . > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? O satan.pl wie chyba każdy małolat, który wpisał to słowo po wcześniejszym wpisie "sex". Mojej rodziny to nie interesuje co najwyżej babcię, która widzi mnie w raju - co mi schlebia , gdyż opinię tą zbudowała na obrazie mojej pomyślności - co dla niej może być wyłącznie darem boga . > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? Satanizm to nie choroba aby trzeba było szukać zrozumienia . Jest nawet powodem do dumy ale jest z tym trochę jak z chwaleniem się wielkością kutasa . Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? Kalkulacja ma znaczenie, czasem zaś opłaca się powiedzieć co się myśli o róznych sprawach nie zależnie od okoliczności. Stąd wynikał mój wątek o realiście i mistyku . Lepiej "wypełniać" niż deklarować . p.Vizard |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-12 09:32:36 |
Pokaz swoja twarz! > Był kiedyś taki jeden co przyznał się do bycia synem boga . Do dziś trwa > debata miedzy katolstwem a świadkami j. czy był synem czy nie . > Gdyby nie palnął wtedy tego tekstu głupiutki przykład bo jak zapewne wiesz po wnikliwej lekturze Pisma mówił też że wszyscy jestesmy dziećmi bożymi :) |
|
VIZARD [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-13 02:52:24 |
Pokaz swoja twarz! głupiutki przykład bo jak zapewne wiesz po wnikliwej lekturze Pisma mówił też że wszyscy jestesmy dziećmi bożymi :) przykro mi nie doczytałem do tego momentu , płomienie przeszkadzały . |
|
Lappimistras [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-13 23:02:33 |
Pokaz swoja twarz! > To pytanie o wasz wizerunek w otoczeniu. > Większość ma chyba stosunek ambiwalentny. Wizerunek dość wyrazisty, bez określania pozytywny/ negatywny. Lubią mnie sąsiadki. starsi ludzie i małe dzieci, więc chyba ok? :> > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? > Do mojego parasatanistycznego pogaństwa, tak, ale jeszcze nie misjonuję :> > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? > Tak, i niezbyt ich to zajmuje. Mam bilet na katolicka teologię, więc babcia wciąż wierzy że jestem dobry. :> > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? > Dla zaufanych zachowuję moją poganską gnozę, plany budowy salomonowego haremu biseksualnych kobiet wszystkich grup etnicznych świata i zamiar utworzenia pogańskiej republiki teokratycznej na Białorusi. > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? bezkompromisowa chłodna kalkulacja |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-14 12:21:54 |
Pokaz swoja twarz! Rób odstępy między tekstem cytowanym a Twoją wypowiedzią, ułatwisz nam w ten sposób odbiór Twojego tekstu. |
|
Lappimistras [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-14 12:58:13 |
Pokaz swoja twarz! > > > Rób odstępy między tekstem cytowanym a Twoją wypowiedzią, ułatwisz nam w > ten sposób odbiór Twojego tekstu. > Jawohl Kommandant! :> |
|
ragnar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-14 19:42:04 |
Pokaz swoja twarz! > Dla zaufanych zachowuję moją poganską gnozę, plany budowy salomonowego > haremu biseksualnych kobiet wszystkich grup etnicznych świata i zamiar > utworzenia pogańskiej republiki teokratycznej na Białorusi. bez sensu. dlaczego na bialorusi? ja tam wole, zebysmy u nas stawiali posagi Swentowita. z tym, ze raczej nie zgodzilbym sie na zamiane rzadow czarnych na żerców. tzn nie to, ze kocham czarnych, ale bez roznicy. klecha jest klecha. do kosciola a nie do rzadow. pozdrowienia ragnar |
|
Lappimistras [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-14 20:56:59 |
Pokaz swoja twarz! > bez sensu. dlaczego na bialorusi? ja tam wole, zebysmy u nas stawiali > posagi Swentowita. z tym, ze raczej nie zgodzilbym sie na zamiane rzadow > czarnych na żerców. tzn nie to, ze kocham czarnych, ale bez roznicy. > klecha jest klecha. do kosciola a nie do rzadow. > =========================================================================== =========================================================================== Białoruś to piękny kraj, szkoda tylko że Łukaszenko ma swojego Wiktara, a nie jakąś fajną nastoletnią córeczkę :/ No ewentualnie Litwa, tam jest dobry klimat dla działań zmierzającyc w tę stronę i dziwię się dlaczego Romuva nie przechodzi do poważniejszej ofensywy, choćby walki o status prawny podobny jak Asatru na Islandii. Religia to nie tylko kult i wierzenia, każda niesie m.in. określone treści społeczno-polityczne itd. W krajach muzułmańskich masz właściwie jedność prawa religijnego i stanowionego, katolicy mają swoją naukę społeczną Kościoła czyli podręcznik polityki a`la Vaticanum. Ja mam zupełnie pozytywne zdanie o wczesnej demokracji religijnej Chomeiniego, czy o zdemokratyzowanych teokracjach jako takich, koncepcja republiki pogańskiej jest o tyle trudniejsza do opracowania, że poganstwo jest z natury pluralistyczne, liberalne i w znacznym stopniu demokratyczne. Dlatego nawet tworząc ogólną radę (zakon) żerców wiele problemow zostaje np. rywalizacja poszczegolnych kolegiow kaplanskich o wladze - tak bylo w Irlandii w "przeddzień" chrystianizacji, gdzie rywalizacja miedzy druidami i filidami doprowadzila do sojuszu tych drugich z misjonarzami chrześcijańskimi i upadku pogaństwa -> niżsi kaplani pogańscy zostali najwyzsza klasa kaplanow chrzescijanskich. Dobra, może państwo wyznaniowe to lekka przesada, ale dążenie do uzyskania przez żerców statusu i autorytetu podobnego temu u duchownych katolickich jest jak najbardziej słusznym celem. Inna sprawa, że w Polsce jeszcze długo pogaństwo nie będzie nurtem poważnie traktowanym, dopóki nie pojawi się silna frakcja pomiędzy rekonstrukcjonistami a eklektykami i nie zostanie stworzony kościół pogański oparty na rozwiązaniach ustrojowych kościołów chrześcijanskich ze spójną teologią, programem spoleczno-politycznym etc. Zresztą, gdyby nie celibat ja już bym siedział w seminarium, bo Krk pogański jest zajebiście. :) |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2007-04-16 21:44:26 |
Pokaz swoja twarz! Inna sprawa, że w Polsce jeszcze > długo pogaństwo nie będzie nurtem poważnie traktowanym, dopóki nie pojawi > się silna frakcja pomiędzy rekonstrukcjonistami a eklektykami i nie > zostanie stworzony kościół pogański oparty na rozwiązaniach ustrojowych > kościołów chrześcijanskich ze spójną teologią, programem > spoleczno-politycznym etc. *** Nie wiem czy kiedykolwiek religia pogańska osiągnie znacząca rolę w Polsce. Chyba prędzej bym postawił kasę na scientologów, albo Jehowych. ;) Generalnie w miarę bogacenia się społeczeństwa nastąpi jego laicyzacja, a religia pogańska nie ma nic atrakcyjnego co by pokonało chrzescijaństwo (zwłaszcza że ono też pewnie będzie ewoluowac), że o głeboko uduchowionych religiach dalekiego wschodu nie wspomnę. Nawet rejestracja i konsolidacja religii pogańskiej, nie zmieni faktu że to raczej religia dla waskiej grupy fascynatów. |
|
Lappimistras [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-16 23:20:16 |
Pokaz swoja twarz! > Nie wiem czy kiedykolwiek religia pogańska osiągnie znacząca rolę w > Polsce. Chyba prędzej bym postawił kasę na scientologów, albo Jehowych. > ;) > > Generalnie w miarę bogacenia się społeczeństwa nastąpi jego laicyzacja, a > religia pogańska nie ma nic atrakcyjnego co by pokonało chrzescijaństwo > (zwłaszcza że ono też pewnie będzie ewoluowac), że o głeboko uduchowionych > religiach dalekiego wschodu nie wspomnę. ========================================== ========================================== Teoretycznie możliwe jest odzyskanie przez pogaństwo znaczącej roli w społeczeństwie. Zobacz, jaką popularnością cieszy się wicca, stworzona przecież przed ok. 50 laty. W Polsce sytuacja jest o tyle trudna, że w większości aspektów (głównie obrzędowym) mamy już kościół pogański (vide: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1241 ). Dlatego uważam, że ewentualny sukces może osiągnąć sztucznie stworzona religia neopogańska, powiedzmy taka bardziej scentralizowana, zinstytucjonalizowana, bardziej spójna wewnętrznie wicca, po prostu liberalna religia zaangażowana, a nie dowolność religijna. Oczywiście "odbiorcą" takich nowinek jest głównie klasa średnia (vide: scjentologia, świadkowie Jehowy), z natury umiarkowana i niezbyt lojalna. Być może tu leży jedna z przyczyn sukcesu pewnego producenta mebli z Bliskiego Wschodu w rywalizacji z jego konkurentami, Szymonem Magiem, Apoloniuszem z Tiany etc. Jezus bazował na niewykształconych, ale wiernych masach, konkurenci uderzyli do klasy rzymskiej, co począkowo dawało przewagę, lecz jak wspomniałem, wykształconych i myślących trudniej przywiązać do jakiejkolwiek idei (religia potrzebuje pewnej dawki fanatyzmu) :) Nurty dalekowschodnie, wszelkie krishny etc. raczej powoli tracą popularność, zachodnie społeczeńswa chyba się nimi juz przesyciły. Tak jak mówisz, Europa się laicyzuje, a właściwie to ludzie dojrzewają do religijnej samowystarczalności - każdy może mieć własną religię. W tym świetle można obstawiać coś innego: prędzej Europa zlaicyzuje islam, niż muzułmanie zislamizują Europę. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-04-25 22:09:37 |
Pokaz swoja twarz! > Teoretycznie możliwe jest odzyskanie przez pogaństwo znaczącej roli w > społeczeństwie. Zobacz, jaką popularnością cieszy się wicca, stworzona > przecież przed ok. 50 laty. A jakąż to Wicca cieszy się popularnością? Weź nie kpij. :] Zgodzę się z Cieniem - neopogaństwo jest dla fascynatów i takie zostanie. Większość ludzi póki co nie jeździ na zjazdy bractw rycerskich i nie leje się tępymi mieczami po hełmach. A właśnie w tym środowisku najwięcej pogaństwa (vel religijnego debilizmu; duchowego regresu; infantylnej zabawy quasirycerzy) znajdziesz. :P |
|
Lappimistras [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-25 23:13:46 |
satanizm vs pogaństwo vs wszystko inne > A jakąż to Wicca cieszy się popularnością? Weź nie kpij. :] > ====================== ====================== Cyt. za: wikipedia. "Obecnie Wicca ma szansę stać się jedną z najpopularniejszych religii świata - w samych tylko Stanach Zjednoczonych liczba wikan jest szacowana na ok. 300 tysięcy. We wrześniu 1986 roku Federalny Sąd Apelacyjny uznał, że Wicca jest religią chronioną przez Konstytucję USA." I dalej (tu także w odniesieniu do RP): "Ponadto wikanie na świecie dzielą się na zrzeszonych i samotnie praktykujących. Liczba tych ostatnich jest z oczywistych powodów trudna do oszacowania." > Zgodzę się z Cieniem - neopogaństwo jest dla fascynatów i takie zostanie. > Większość ludzi póki co nie jeździ na zjazdy bractw rycerskich i nie leje > się tępymi mieczami po hełmach. A właśnie w tym środowisku najwięcej > pogaństwa (vel religijnego debilizmu; duchowego regresu; infantylnej > zabawy quasirycerzy) znajdziesz. :P ==================== ==================== Generalizujesz zjawisko, przez co popełniasz bląd uniemożliwiający Ci jasną jego ocenę. "Obwoźne i rycerstwowe" pogaństwo to margines, przeważają tam twardogłowi rekonstrukcjoniści, którzy albo traktują to jako dodatek do swojej zabawy w Wikingów etc. (w tym jako sposób lepszego zrozumienia mentalności ówczesnych ludzi) albo naprawdę wierzą w Bogów, demony etc. (margines marginesu). Poza tym rozmaite nurty neopogańskie obecne są w sierotach po New Age - ruchach ekologicznych. Niemniej trzon pogaństwa to wierzący i praktykujący współcześni poganie, przede wszystkim ludzie z okolic wicca/czarostwa, a nie np. wciąż marginalne rodzimowierstwo słowiańskie. Odrodzone pogaństwo jest w stanie stać się zjawiskiem popularne, bo z natury nie jest elitarne tylko właśnie masowe. Mi osobiście najbliżej do religio romana i tu widzę najlepsze perspektywy rozwoju: 1. sprawdziło się już jako religia państwowa 2. dopuszcza różnorodność kultów (czyli światopoglądów) a jednocześnie zapewnia stabilizację społeczną -> idealnie wpisuje się w nawoczesny ustrój republikański 3. w szczególności zapewnia zdrową tolerancję: poganin może czcić Jahwe jako jednego z Bogów, chrześcijanin Merkurego czcić nie może 4. inne (temat rzeka) Podsumowując, pogaństwo ma wszelkie zalety np. chrześcijaństwa, a jest w stanie wyeliminować większość (wszystkie?) jego wady. Szkoda, że nie trafiło się nam kilku takich Julianów Wielkich (vide: Julian Apostata), nasz świat byłby napewno lepszy, a historia mniej krwawa (poza totalym holokaustem Żydów i chrześcijan w IV-V wieku - ilościowo jednak bilans i tak byłby in plus). Ok, zaznaczam, iż poniższym tekstem nie chcę nikogo obrazić, ale... wg mnie, rzeczą dla fascynatów jest w gruncie rzeczy sam satanizm (głównie tzw. satanizm racjonalny). W obecnym wydaniu wydaje się być ateistyczno-hedonistyczną fanaberią, prymitywnym buntem odszczepieńców wobec poglądów większości. Wymrze dopiero wraz z upadkiem chrześcijaństwa, choć pewnie inne religie też mają swoje "satanizmy". W takim ujęciu satanizm jest wieczny i naturalny, podobnie jak młodzieńczy bunt w okresie dojrzewania. Zaznaczam, by nie utożsamiać satanistów z np. ludzmi uprawiającymi magię, gdzie to drugie jest w zasadzie pewnym rodzajem profesji, a nie ścieżką filozoficzną. Sława Bogom! :> |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-26 08:59:40 |
satanizm vs pogaństwo vs wszystko inne > Cyt. za: wikipedia. > > "Obecnie Wicca ma szansę stać się jedną z najpopularniejszych religii > świata - w samych tylko Stanach Zjednoczonych liczba wikan jest szacowana > na ok. 300 tysięcy. We wrześniu 1986 roku Federalny Sąd Apelacyjny uznał, > że Wicca jest religią chronioną przez Konstytucję USA." > > I dalej (tu także w odniesieniu do RP): > > "Ponadto wikanie na świecie dzielą się na zrzeszonych i samotnie > praktykujących. Liczba tych ostatnich jest z oczywistych powodów trudna do > oszacowania." No tak, tylko, że USA mają 300 mln luda z górką i nawet jak przyjmę, ze wiccan wszystkich jest tam 2 miliony to procentowo wyjdzie to słabiutko :-) > Generalizujesz zjawisko, przez co popełniasz bląd uniemożliwiający Ci > jasną jego ocenę. "Obwoźne i rycerstwowe" pogaństwo to margines, > przeważają tam twardogłowi rekonstrukcjoniści, którzy albo traktują to > jako dodatek do swojej zabawy w Wikingów etc. Prawda, ale jest tych ludzi całkiem sporo, zwłaszcza jeśli przyjąć twoją klasyfikację mówiącą o tym, że 300 tys/300 mln = sporo. > (w tym jako sposób lepszego > zrozumienia mentalności ówczesnych ludzi) albo naprawdę wierzą w Bogów, > demony etc. (margines marginesu). Fakt, tych rzeczywiście jest niewielu. > Poza tym rozmaite nurty neopogańskie > obecne są w sierotach po New Age - ruchach ekologicznych. Rozmaite - tak, ale akurat z moich obserwacji wynika, że spora część zupełnie od New Age na naszym polskim gruncie się odcina - jeśli sięgają do czegoś to do mitów, Eddy, sag oraz naukowych opracowań o religii - słowiańskiej, skandynawskiej albo celtyckiej - bo to jest najpopularniejsze. Osobiście trochę paradoksalne mi się w tym kontekście wydaje odtwarzanie religii słowiańskiej o której więcej można powiedzieć na zasadzie "nie wiadomo, ale tak być mogło" niż na zasadzie - "tak było". To ostatnie jest z kolei mocną stroną Skandynawii - mity pokrywają się z materiałem archeologicznym bardzo często, w dodatku one same zostały szybko spisane więc nie uległy kompletnemu przeinaczeniu. jedyne co naprawdę jest problematyczne to kwestie samej obrzędowości - pomijając kilka wzmianek różnych kronikarzy nie mamy bladego pojęcia jak wyglądały obrzędy religijne. > Niemniej trzon > pogaństwa to wierzący i praktykujący współcześni poganie, przede wszystkim > ludzie z okolic wicca/czarostwa, a nie np. wciąż marginalne > rodzimowierstwo słowiańskie. Nie zgodze się o tyle, ze stosunkowo mało znam sensownych wiccan, a sporo neopogaństwa słowiańśkiego - to może być mój zaburzony obraz powstały przez pryzmat moich historycznych wyjazdów i znajomości, ale wiccanie (a raczej wiccanki - 1 jak narazie faceta w tym ruchu poznałem) to najczęściej młodzież co najwyżej licealna - a tej młodzieży jeszcze wszystko może się odwrócić o 180 stopni. Sam kiedyś, przez jakieś pół roku bardzo mocno wszedłem w wicca - ot praktyka zmiennych wierzeń :-) > Odrodzone pogaństwo jest w stanie stać się zjawiskiem popularne, bo z > natury nie jest elitarne tylko właśnie masowe. Mi osobiście najbliżej do > religio romana i tu widzę najlepsze perspektywy rozwoju: To troche polemiki ci rzucę :-) > 1. sprawdziło się już jako religia państwowa Owszem - jako religia państwowa w systemie opartym o niewolnictwo. rochę to komplikuje. Prawda? Zwłaszcza, ze pojawienie się xiaństwa starą religię rozłozyło na łopatki - właśnie z powodu stosunku do niewolników w znacznej mierze. > 2. dopuszcza różnorodność kultów (czyli światopoglądów) Tylko formalnie - było szereg edyktów zwalczajacych różne kulty w tym xiaństwo, jeśli naruszały status rzymskiej religii np. powodując spadek dochodu światyń. Całą masę ci mogę dodatkowo podać edyktów np. wymierzonych w magię, ale wolę odesłać do A. Wypustek, "Magia antyczna" gdzie to wszystko jest wyłożone. > a jednocześnie > zapewnia stabilizację społeczną -> idealnie wpisuje się w nawoczesny > ustrój republikański Śmiem wątpić, zwłaszcza, że moralność i etyka rzymaska były moralnością i etyką imperium nastawionego na podbój. Współczesne republiki raczej ze sobą nie walczą - a jeśli już idą na wojnę to z "państwami bandyckimi" itp. W dzisiejszym świecie do etyki imperialnej mi osobiście pasuje zarówno protestantyzm - co jest klasycznym ujęciem jak również etyka konfucjańska. > 3. w szczególności zapewnia zdrową tolerancję: poganin może czcić Jahwe > jako jednego z Bogów, chrześcijanin Merkurego czcić nie może A może, oczywiście, ze może. Nawet musi - w praktyce mogłeś sobie wyznawać każdego jednego boga do momentu, kiedy nie biło to w religię panującą. W praktyce wszystko jak zwykle rozbija się o pieniążki. > Podsumowując, pogaństwo ma wszelkie zalety np. chrześcijaństwa, a jest w > stanie wyeliminować większość (wszystkie?) jego wady. Tak? Zapominasz o jednej rzeczy bardzo istotnej - chrześcijaństwo było pierwszą w dziejach religią która ustanowiła rozdział religii od państwa, cofnięcie się do Rzymu - choć piękne - stawia nas w obliczu rządów teokratycznych :-P > Szkoda, że nie > trafiło się nam kilku takich Julianów Wielkich (vide: Julian Apostata), > nasz świat byłby napewno lepszy, a historia mniej krwawa (poza totalym > holokaustem Żydów i chrześcijan w IV-V wieku - ilościowo jednak bilans i > tak byłby in plus). Sam Cezar w wojnach galijskich wykosił ponad milion ludzi - i to tylko licząc wojowników poległych podczas bitew. A to starożytność była, nie wiek XX w którym populacja wzrosła niepomiernie. > Ok, zaznaczam, iż poniższym tekstem nie chcę nikogo obrazić, ale... > > wg mnie, rzeczą dla fascynatów jest w gruncie rzeczy sam satanizm (głównie > tzw. satanizm racjonalny). W obecnym wydaniu wydaje się być > ateistyczno-hedonistyczną fanaberią, prymitywnym buntem odszczepieńców > wobec poglądów większości. Wymrze dopiero wraz z upadkiem chrześcijaństwa, > choć pewnie inne religie też mają swoje "satanizmy". W takim ujęciu > satanizm jest wieczny i naturalny, podobnie jak młodzieńczy bunt w okresie > dojrzewania. > Zaznaczam, by nie utożsamiać satanistów z np. ludzmi uprawiającymi magię, > gdzie to drugie jest w zasadzie pewnym rodzajem profesji, a nie ścieżką > filozoficzną. Ładne i trafne :-) |
|
Lappimistras [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-26 22:47:49 |
satanizm vs pogaństwo vs wszystko inne > No tak, tylko, że USA mają 300 mln luda z górką i nawet jak przyjmę, ze > wiccan wszystkich jest tam 2 miliony to procentowo wyjdzie to słabiutko > :-) ========================= ========================= Wicca to w Stanach trzeci liczebnie nurt religijny )po chrześcijaństwie i islamie) - przyznaj, nawet te 2 mln wyznawców, "pozyskane" przez 50 lat istnienia i rozwoju nowej religii to niezły wynik, hmmm? Inna sprawa, że zaczyna już czegoś brakować, a rozwój tego ruchu znacząco zwalnia. > Prawda, ale jest tych ludzi całkiem sporo, zwłaszcza jeśli przyjąć twoją > klasyfikację mówiącą o tym, że 300 tys/300 mln = sporo. > ========================== ========================== Oj, darujmy sobie spory o liczby, mierniki etc. Ja ledwo do 12 liczę, nie dla mnie takie akcje. :> > To ostatnie jest z kolei mocną stroną Skandynawii - mity pokrywają się z > materiałem archeologicznym bardzo często, w dodatku one same zostały > szybko spisane więc nie uległy kompletnemu przeinaczeniu. jedyne co > naprawdę jest problematyczne to kwestie samej obrzędowości - pomijając > kilka wzmianek różnych kronikarzy nie mamy bladego pojęcia jak wyglądały > obrzędy religijne. =========================== =========================== Hmm, moja wiedza o współczesnym asatru jest bardzo ograniczona, ale pewnie i tam można uświadczyć skrajnego rekonstrukcjonizmu (czyli: obrzęd ma wyglądać tak bo tak opisał go X w kronice Y). Jak powiedział kiedyś mój znajomy: "cholera, koniec z tym skansenem, ludzie się rozwijają, dlaczego Bogowie mają stać w miejscu?! Odyn pewnie oddał już Spejpnira rzeźnikom na salami, a sam wozi się po Midgardzie wypasionym hummerem" :D > Nie zgodze się o tyle, ze stosunkowo mało znam sensownych wiccan, a sporo > neopogaństwa słowiańśkiego - to może być mój zaburzony obraz powstały > przez pryzmat moich historycznych wyjazdów i znajomości, ale wiccanie (a > raczej wiccanki - 1 jak narazie faceta w tym ruchu poznałem) to > najczęściej młodzież co najwyżej licealna - a tej młodzieży jeszcze > wszystko może się odwrócić o 180 stopni. Sam kiedyś, przez jakieś pół roku > bardzo mocno wszedłem w wicca - ot praktyka zmiennych wierzeń :-) ============================= ============================= A moje skromne kontakty z "rodzimowiercami" utwierdziły mnie w jednym: większość tzw. pogan słowiańskich to przeklęci ateiści (panteiści wszelkiej maści), ścierwo gorsze od xiaństwa. Teksty w stylu: cały świat jest bogiem, Bogowie są manifestacją sił natury etc. budzi w tak spokojnym, pokojowo nastawionym człowieku jak ja pogańskiego inkwizytora :> > Owszem - jako religia państwowa w systemie opartym o niewolnictwo. rochę > to komplikuje. Prawda? Zwłaszcza, ze pojawienie się xiaństwa starą religię > rozłozyło na łopatki - właśnie z powodu stosunku do niewolników w znacznej > mierze. ======================== ======================== To bzdura, że xiaństwo rozłożyło religię rzymską. Stare kulty skostniały, nie nadążąły z reformami, natomiast społeczeństwo rzymskie zmieniało się dosyć szybko, w tym laicyzowało albo przejmowało kulty wschodnie (ten proces naszym czasom też nie jest obcy), ustrój niewolniczy zmierzał natomiast w kierunku nadania ludności podległej podmiotowości prawnej, utrzymując większość ograniczeń -> kolonowie -> chłopi pańszczyźniani. Zresztą niewolnictwo nie było dla religio romana problemem - niewolnicy mieli zdolność prawną w prawie religijnym (w sferze religijnej nie ma niewolnictwa), np. tylko w ten sposób mogli się do czegoś prawnie zobowiązać. Popularnośc xiaństwa, jeśli mamy to tak nazywać, wynikała z jego socjalizmu (może mocniej?), co nie przeszkadzało rekrutować chrześcijańskich elit z rzymskiej klasy średniej. > Tylko formalnie - było szereg edyktów zwalczajacych różne kulty w tym > xiaństwo, jeśli naruszały status rzymskiej religii np. powodując spadek > dochodu światyń. Całą masę ci mogę dodatkowo podać edyktów np. > wymierzonych w magię, ale wolę odesłać do A. Wypustek, "Magia antyczna" > gdzie to wszystko jest wyłożone. ============================ ============================ To czasy późniejsze, zresztą większość tych edyktów wymierzona była w kulty naruszające moralność publiczą i porządek. Walka o "owieczki" to margines, zresztą spowodowany "brakiem powołań", gdy już w pryncypacie arystokracja próbowała wyłgać się z obowiązku poświęcania młodych patrycjuszy karierze kapłańskiej (głównie przez niestosowanie obrzędów małżeńskich, tzw. confareatio). > Śmiem wątpić, zwłaszcza, że moralność i etyka rzymaska były moralnością i > etyką imperium nastawionego na podbój. Współczesne republiki raczej ze > sobą nie walczą - a jeśli już idą na wojnę to z "państwami bandyckimi" > itp. W dzisiejszym świecie do etyki imperialnej mi osobiście pasuje > zarówno protestantyzm - co jest klasycznym ujęciem jak również etyka > konfucjańska. ======================= ======================= Konfucjanizm, w porządku, tyle, że obyczajowo w Europie obcy i nie nadający się do zaszczepienia. W Skandynawii czynnie w nabożeństwach uczestniczy do 15% członków kościołów ewangelickich. Tradycyjną moralność rzymską właściwie można porównywać ze współczesną chadecją, np. ścisła monogamia, krytyka homoseksualizmu, promowanie przedsiębiorczości, ochrona rodziny i jej patriarchalny charakter etc. > A może, oczywiście, ze może. Nawet musi - w praktyce mogłeś sobie wyznawać > każdego jednego boga do momentu, kiedy nie biło to w religię panującą. W > praktyce wszystko jak zwykle rozbija się o pieniążki. ======================= ======================= To nie do końca tak. Jak już wspominałem, religia to nie tylko kult, ale i np. idee społeczno-polityczne. To normalne i porządane, by prześladować i niszczyć "rewolucyjne" kulty siejące zamęt w społeczeństwie. > Tak? Zapominasz o jednej rzeczy bardzo istotnej - chrześcijaństwo było > pierwszą w dziejach religią która ustanowiła rozdział religii od państwa, > cofnięcie się do Rzymu - choć piękne - stawia nas w obliczu rządów > teokratycznych :-P =========================== =========================== Nie demonizuj teokracji. Gdyby nie zamiłowanie do alkoholu, pewnie już bym siedział na studiach islamskich w Iranie (demokracja teokratyczna) :D > Sam Cezar w wojnach galijskich wykosił ponad milion ludzi - i to tylko > licząc wojowników poległych podczas bitew. A to starożytność była, nie > wiek XX w którym populacja wzrosła niepomiernie. ========================== ========================== Twierdzisz, że misjonował Galię? Trzymajmy się spraw religii. Wojny galijskie nie były wojnami religijnymi, więc niestety, argument nie trafiony. > Ładne i trafne :-) ==================== ==================== Dziękuję za uznanie. :) |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-27 18:19:04 |
satanizm vs pogaństwo vs wszystko inne > Wicca to w Stanach trzeci liczebnie nurt religijny )po chrześcijaństwie i > islamie) - przyznaj, nawet te 2 mln wyznawców, "pozyskane" przez 50 lat > istnienia i rozwoju nowej religii to niezły wynik, hmmm? Inna sprawa, że > zaczyna już czegoś brakować, a rozwój tego ruchu znacząco zwalnia. Na jakie dane się powołujesz? Bardzo chętnie bym je poznał - piszę magisterkę na temat roli czynnika religijnego w polityce zagranicznej USA. > Hmm, moja wiedza o współczesnym asatru jest bardzo ograniczona, ale pewnie > i tam można uświadczyć skrajnego rekonstrukcjonizmu (czyli: obrzęd ma > wyglądać tak bo tak opisał go X w kronice Y). By to było problematyczne - taki sobie Adam z Bremy np. opisywał ofiary wieszane na drzewach w hołdzie Odynowi. > Jak powiedział kiedyś mój > znajomy: "cholera, koniec z tym skansenem, ludzie się rozwijają, dlaczego > Bogowie mają stać w miejscu?! Odyn pewnie oddał już Spejpnira rzeźnikom na > salami, a sam wozi się po Midgardzie wypasionym hummerem" :D :-D W hammerze to Thor najprędzej :-P Odyn jeździ Mustangiem :-D > A moje skromne kontakty z "rodzimowiercami" utwierdziły mnie w jednym: > większość tzw. pogan słowiańskich to przeklęci ateiści (panteiści > wszelkiej maści), ścierwo gorsze od xiaństwa. Teksty w stylu: cały świat > jest bogiem, Bogowie są manifestacją sił natury etc. budzi w tak > spokojnym, pokojowo nastawionym człowieku jak ja pogańskiego inkwizytora > :> Co fakt to fakt, ale moze być jeszcze gorzej - zwłąszcza gdy ktoś to infantylne pojmowanie dawnych wierzeń łaczy z umiłowaniem białej rasy itp. bredniami.... wychodzi totalny paszkwil na człowieczeństwo. > To bzdura, że xiaństwo rozłożyło religię rzymską. Stare kulty skostniały, > nie nadążąły z reformami, natomiast społeczeństwo rzymskie zmieniało się > dosyć szybko, w tym laicyzowało albo przejmowało kulty wschodnie (ten > proces naszym czasom też nie jest obcy), Koniec końców zwolenników rzymskich bogów teraz jest mało, a xian wielu - stąd wniosek, ze xiaństwo miało wpływ na rozłożenie starej religii - oczywiście sama stara religia też nie była tutaj bez winy. > ustrój niewolniczy zmierzał > natomiast w kierunku nadania ludności podległej podmiotowości prawnej, > utrzymując większość ograniczeń -> kolonowie -> chłopi > pańszczyźniani. http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolon Do tego wszystkiego dodać trzeba poprawkę na czas w jakim się to wszystko działo - w tym czasie xiaństwo zaczynało już rosnąć w siłę. > Zresztą niewolnictwo nie było dla religio romana problemem > - niewolnicy mieli zdolność prawną w prawie religijnym (w sferze > religijnej nie ma niewolnictwa), np. tylko w ten sposób mogli się do > czegoś prawnie zobowiązać. Popularnośc xiaństwa, jeśli mamy to tak > nazywać, wynikała z jego socjalizmu (może mocniej?), co nie przeszkadzało > rekrutować chrześcijańskich elit z rzymskiej klasy średniej. A czy ów socjalizm nie podobał się przypadkiem najbardziej tym którzy mogli w jego wyniku najwięcej zyskać? Chyba tak - zatem biedota i niewolnicy byli naturalnym adresatem nowej religii. > Konfucjanizm, w porządku, tyle, że obyczajowo w Europie obcy i nie > nadający się do zaszczepienia. To prawda, ale od kiedy to Europa jest jakimkolwiek mocarstwem? Nawet o UE gdyby doszło do jeszcze większej konsolidacji by to mozna tylko w pewnych dziedzinach powiedzieć. > W Skandynawii czynnie w nabożeństwach > uczestniczy do 15% członków kościołów ewangelickich. Skandynawia nie jest mocarstwem, ani imperium :-) W USA religia ma diablo większe znaczenie, a etyka protestancka dotyka nawet tych którzy wyrośli w innych religiach zwyczajnie dlatego, ze to na etyce protestanckiej zbudowano USA. > Tradycyjną moralność rzymską właściwie można porównywać ze współczesną > chadecją, np. ścisła monogamia, krytyka homoseksualizmu, promowanie > przedsiębiorczości, ochrona rodziny i jej patriarchalny charakter etc. No ba, - tylko, że ten ostatni element by musiał zostać bezwzględnie przerobiony - nawet skrajnym chadekom daleko do rzymskich standardów w tym zakresie. > Twierdzisz, że misjonował Galię? Trzymajmy się spraw religii. Wojny > galijskie nie były wojnami religijnymi, więc niestety, argument nie > trafiony. OK - to prawda. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-26 11:16:51 |
Pokaz swoja twarz! *Nie, no nie mogę tego czytać.:D > A jakąż to Wicca cieszy się popularnością? Weź nie kpij. :] * Typowe stwierdzenie osoby, która widzi tylko to co mu pokażą, Dara. Powinieneś dobrze wiedzieć, że nawet, jeśli się czegoś nie zauważa, to wcale nie oznacza, że to nie istnieje. Zgadzam się akurat z tym, zę Wicca cieszy się popularnością. Mamy w Zielonej coś co nazywa się Centrum Ezoterycznym. Do póki tam nie zajrzałam, nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele osób tam przychodzi na organizowane seminaria (m.in. z tematyki wiccańskiej), i jak wiele z tych osób znam z widzenia lub z imienia. > Zgodzę się z Cieniem - neopogaństwo jest dla fascynatów i takie zostanie. Większość ludzi póki co nie jeździ na zjazdy bractw rycerskich i nie leje się tępymi mieczami po hełmach. A właśnie w tym środowisku najwięcej pogaństwa (vel religijnego debilizmu; duchowego regresu; infantylnej zabawy quasirycerzy) znajdziesz. :P *A Buddyzm dla fascynatów to niby nie jest, a szczególnie tych z Europy i Ameryki?!! Też można tak powiedzieć i wiele jeszcze innych rzeczy. Bez sensu jest takie twierdzenie. Każdy wierzy w to, co mu wygodne, ma ochotę lub uważa, że to słuszne. A ocena w stylu 'duchowy regres' - jest gówno warta i nie ma żadnych podstaw, poza subiektywnym odczuciem, czyli nadal wielkie nic. Z każdej wiary można zrobić infantylny hardcore. Poza tym, to właśnie fascynaci czynią z jakiejś religi coś zaiste wielkiego, dopiero później dochodzą do tego bandy wsiowych ignorantów. * Bardziej wiarygodnie dla mnie wygląda taki poganin w zbroji, który wydał na kultywowanie jakiejś tam ważnej dla niego tradycji kasę, od której mam zawroty głowy, ponadto, zna się na zwyczajach, zna się na panteonie, ogólnie jest wyksztalcony w temacie, i jeszcze potrafi dostosować to wszystko do współczesnego sposobu myślenia oraz realiów, niż dajmy na to Katolik, który dałby się poćwiartować za Pismo Św., tym cholernym tępym mieczem, które widział jedynie podczas lekcji religii i dogmaty, których ni cholery nie ogarnia, o zgrozo! *Zatem, owszem, zgadzam się z twierdzeniem, że alternatywa dla dużych, globalnych religii istnieje i się rozwija. Widać to, co więcej, gdyby nie było widać, to, np. KK tak zagorzale by tego nie zwalczał, nie prowadziłby rejestru 'antychrześcijańskich' organizacji, i nie indoktrynował tak żarliwie po kościołach. Ciekawe, co by się stało, gdyby nie ta, psia mać, ewangeliczna działalność? Jak ja nienawidzę dominikanów, yhh. No.:D *Pozdro |
|
modest14 [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-14 19:51:59 |
Pokaz swoja twarz! > To pytanie o wasz wizerunek w otoczeniu. Wizerunek satanisty w otaczającym go społeczeństwie jest oczywiście wrogi, bo jakby inaczej. Wiadomo jak mocno utrzymywany jest stereotym "typowego satanisty" mimo to, że prawie nic o sataniźmie się nie mówi publicznie. > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Ze względu na młody wiek i to, że od niedawna mogę (może według niektórych jeszcze nie) nazwać się satanistą, to myślę, że dość otwarcie przyznaję się do swoich poglądów. Jednakże nie rozmawiam o nich z osobami, które za cel stawiają sobie kontrowanie wszystkich moich wypowiedzi, bądź zaprzeczanie dla zasady. Rozmawiałem pośrednio o satanizmie z moją matką (uczy religii w szkole) i widzę, jak silny jest stereotyp satanisty - wyznawca Szatana, je koty i wykopuje groby. Oczywiście tutaj syzyfową pracą byłoby udowadnianie, że tak nie jest. Jeśli rozmowa dotyczy poglądów, to mówię o nich otwarcie, ale jedynie pytany. Nie chciałbym być odebrany w otoczeniu za kogoś, kto kreuje się na satanistę tylko dlatego, że pierwszy powiedziałem im o tym. > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? Bliscy nie wiedzą, nie pytali :] hehe, no dobra. Przyznanie się bliskim do satanizmu (również strony satan.pl) równoznaczne byłoby z wielogodzinnymi dyskusjami na ten temat. A przecież nie jestem jeszcze na tyle oczytany, nie posiadam dostatecznie obszernej wiedzy, żeby rozpoczynać dyskusję z praktykującym katolikiem. Może moja siostra niedługo się o tym dowie, jest najbardziej z całej rodziny obiektywna i najpierw przemyśli zanim coś powie. > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? Dosłownie kilku moich znajomych wie o tym, że jestem satanistą. Więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Zapytałem się dzisiaj nawet znajomej: "Skoro jestem satanistą, to dlaczego ze mną rozmawiasz?". Dała do zrozumienia, że mi ufa. Wniosek można wyciągnąć jedynie taki, że nie ma co się afiszować kontrowersyjnymi poglądami. Majątku na tym się nie dorobimy i będziemy mieli zszarganą opinię. Jeśli jest ktoś, kto nam ufa, to można mu powiedzieć, że jest się satanistą. Taka osoba powinna zaakceptować ten fakt. > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? Moim celem w życiu jest być szczęśliwym, więc sztywne trzymanie się reguł konkretnego nurtu satanistycznego, jak i publiczne ogłaszanie swoich poglądów mija się z nim. Więc. Nie tyle chłodna kalkulacja, co elastyczność osobowości w dążeniu do stanu doskonałego (dla mnie to jest właśnie szczęście, do którego mogę się jedynie zbliżyć). PS: Po poprzedniej mojej wypowiedzi postanawiam, że najpierw wklejam tekst do programu MS Word, aby oszczędzić sobie kompromitacji - [c]honor!!! Skandal się tak pomylić... |
|
deymos [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-15 09:26:58 |
Pokaz swoja twarz! > To pytanie o wasz wizerunek w otoczeniu. Cóż,mój wizerunek w otoczeniu,czyli sposób postrzegania mnie przez innych ludzi nie jest zbyt pozytywny, a to z powodów:sposobu ubierania się(ciężko w to uwierzyć, ale mimo mojego bardzo mało groźnego wyglądu ludzie nie chcą siadać obok mnie w autobusach:)), a także głoszonych poglądów... > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Odowiedź na to znajduje się wyżej, nigdy nie kryłem się ze swoimi poglądami, ponieważ uważam że tylko manifestowane mają prawdziwą wartość: tzn. inni ludzie mają możliwość polemizowania z nimi. W "krzyżowym ogniu pytań" moja kontrowersyjna filozofia życia dojrzewa, chociaż naprawdę ciężko o polemikę na nieco wyższym poziomie niż "święte oburzenie".Zdarza się to najczęściej u katolików. Tak więc otwarcie i z niejaką dumą głoszę swoje poglądy dotyczące wolności jednostki, tolerancji i akceptacji innych (tu uwaga:bardzo śmiesznie brzmi to w skonfrontowaniu ze stereotypowym wyobrażeniem satanistycznych poglądó, prawda?). > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? Najbliższą dla mnie osobą jest moja nażeczona, a ona doskonale orientuje się w tym, co robię. Oczywiście (jako że sama ma podobne poglądy) akceptuje to w pełni. To samo tyczy się moich rodziców, bo mają olbrzymi wkład w to, jaki dzisiaj jestem. Oboje są ateistami i zawsze wspierali to co robię... > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? Oczywiście, mimo że mógłbym poza powyższymi osobami wymienić jeszcze kilka innych osób to jest ich bardzo niewiele, ale wydaje mi się że to dobrze, w końcu takie poglądy mogą (i powinni) mieć tylko nieliczni, i niech tak pozostanie. > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? Wydaje mi się, że moje poglądy (oraz sposób ich głoszenia) są bezkompromisowe, jednak z większością ludzi nawet nie ma sensu o tym rozmawiać, dlatego choć szukam okazji do zamanifestowania swoich poglądów zawsze i wszędzie, to naprawdę konstruktywnie udaje mi się porozmawiać z niewieloma osobami, inni jednak są zazwyczaj miażdżeni w polemice.Tyczy się to zwłaszcza ludzi wierzących, którzy niestety wyróżniają się żałośnie słabym przygotowaniem teoretycznym (nawet w sprawach dogmatów swojej wiary). Reasumując, wydaje mi się że głoszenie poglądów, nawet gdy są one kontrowersyjne i nie podzielane przez większość ludzi(a tak jest w moim przypadku prawie zawsze) to bezkompromisowość! |
|
Mandrax [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-15 19:34:16 |
Pokaz swoja twarz! > Oczywiście, mimo że mógłbym poza powyższymi osobami wymienić jeszcze kilka > innych osób to jest ich bardzo niewiele, ale wydaje mi się że to dobrze, w > końcu takie poglądy mogą (i powinni) mieć tylko nieliczni, i niech tak > pozostanie. Czemu mogą nieliczni? A czemu powinni nieliczni? Jesteś tym nielicznym? Bezdyskusyjnie? |
|
deymos [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-15 20:54:28 |
Pokaz swoja twarz! > Czemu mogą nieliczni? A czemu powinni nieliczni? Jesteś tym nielicznym? > Bezdyskusyjnie? Być może wyraziłem się trochę niejasno, wybacz:)juz wyjaśniam. Chodzi mi po pierwsze o to, że im więcej osób deklaruje przywiązanie do czegoś tym bardziej to coś poślednieje, traci na jakości...A przez kontrowersje jakie wzbudza (choć nie tylko) satanizm jest chyba czymś elitarnym. Spójrz co się dzieje ze wszystkimi rzeczami "popularnymi"...Pewne rzeczy chyba powinny pozostać wyjątkowe i choć są teoretycznie dostępne licznym (bo tak jest z satanizmem), to tak NAPRAWDĘ rozumieją je tylko nieliczni. I dal dobra tych rzeczy tak powinno pozostac:)A po drugie, nie chodziło mi o to, żeby stwierdzić iż to moje poglądy na tę sprawę są elitarne i jedynie słuszne. Natomiast z powodów wymienionych wyżej nie chciałbym, by moi znajomi zaczęli deklarować podobne poglądy. Chodzi też o to, że niektóre z nich naprawdę rozumieją (i akceptują) tylko nieliczni..I taką właśnie mam refleksję:może to i dobrze?? |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-22 18:46:16 |
Pokaz swoja twarz! > Chodzi mi > po pierwsze o to, że im więcej osób deklaruje przywiązanie do czegoś tym > bardziej to coś (...) traci na jakości... Tym razem ja nie rozumiem. "Coś" traci na jakości, bo cieszy się zainteresowaniem? Zainteresowanie to "coś" psuje? |
|
deymos [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-22 23:03:13 |
Pokaz swoja twarz! > Tym razem ja nie rozumiem. "Coś" traci na jakości, bo cieszy się > zainteresowaniem? Zainteresowanie to "coś" psuje? Zauważyłem taką zależność: im bardziej coś jest popularne, tym bardziej traci na wartości, tym więcej ludzi pojawia się wokół danej idei z samej racji tego, że jest głośna, że jest popularna...To ją wypacza. Natomiast kiedy ilość ludzi wiernych danej idei jest niewielka, zainteresowani ją są zazwyczaj tylko (lub prawie tylko) ci, którym naprawdę na niej zależy. Porównaj to sobie to wszelkich popularnych (czy jak wolisz komercyjnych) rzeczy:filmów muzyki etc. Czy są to rzeczy wartościowe? |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-23 10:39:13 |
Pokaz swoja twarz! > Porównaj to sobie to wszelkich popularnych (czy jak wolisz komercyjnych) > rzeczy:filmów muzyki etc. Czy są to rzeczy wartościowe? Jest odwrotnie. To nie publiczność determinuje wartość, a wartość prowokuje odpowiednią publiczność. Oczywiście, że twory mierzone na komercję są popularne, inaczej nie byłyby dochodowe. Oczywiście, że wartościowe dzieła zaskarbiają sobie mniejszą publiczność, bo nieliczni zastanawiają się nad wartościami dzieł - tym bardziej ukrytymi wartościami, przesłaniem między wierszami; większość woli przeciętność - logiczne - nieprzeciętność to przecież mniejszość. Niesprawiedliwe jest ocenianie idei czy dzieła pod kątem jedynie zainteresowania jako kryterium, oceniając coś cieszącego się dużym zainteresowaniem jako jednoznacznie małowartościowe. Wyobraź sobie taką sytuację: wychodzi na światło dzienne jakaś idea, pomysł, cokolwiek, co od pierwszego kontaktu przykuwa Twoją uwagę, intuicyjnie czujesz, że coś w Tym jest, to coś. Wiesz, że nie jest To byle jakie, a wyjątkowe, trafne i pomysłowe, możliwe, że nawet genialne. Podniecasz się Tym niezdrowo dobrych parę dni, po czym dowiadujesz się, że nie jesteś Tego odkrywcą, ba!, wie o Tym masę ludzi i również się Tym podniecają. Wyjaśnij mi, dlaczego To traci w tym momencie na wartości? W jaki sposób zainteresowanie innych ingeruje w wartość Tego? |
|
deymos [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-23 16:50:54 |
Pokaz swoja twarz! Już odpowiadam:) mam wrażenie, ze nie studiwałeś psychologii społecznej i zasady konformizmu grupowego:) Wartość sztuki generuje publiczność, gdyż to ona jest sędzią tego, co wychodzi na światło dzienne. Jeśli pies z kulawą nogą nie zainteresuje się danym dziełem, to znaczy przede wszystkim, ze jst kiepskie, a nie to, że jest to arcydzieło przerastające widzów. Bo sztuka jest dla ludzi. A co do tego, jak popularność wypacza ideę, to mam przykład. Oczywiście na upartego można zlać innych ludzi, ale trwanie przy czymś, co jest w pełni (na fali mody) pochwalane i adorowane, przez lduzi, którzy nie mają o tym pojęcia (a ty masz) jest bardzo frustrujące. Poświęcony jakiejś idei, zaangażowany, nie możesz znieść tego, ze jakiś ignorant pozoruje (powodowany modą) podobną pasję, nie znosisz "nieprawdziwych". Przynajmniej ze mną tak jest, że tacy ludzie powodują mą wściekłość (w muzyce metalowej, która jest moją pasją, wspomniana sytuacja zdarza się często). Ale moze to być oczywiście tylko moje zdanie, no ale w końcu na tym forum właśnie takowe wyrażamy, nie będę się sprzeczał o subiektywne doznania:) |
|
mc [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-16 10:22:50 |
Pokaz swoja twarz! >> Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? nieliczni > > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? tak, chociaz jest ich niewielu. na palcach jednej ręki można policzyć |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-21 15:30:17 |
Pokaz swoja twarz! > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? Prawie nikt w moim otoczeniu nie wie nic o moich pogladach, owszem przy piwku rozmawiamy o filozofii, padaly tez nie raz kwestie ziazane z LaVeyem (o dziwo 90% plebsu nie wie kim on w ogole byl) Nie chwale sie, nie jestem true. Nosze szpilki, dzinsy, jasna marynarke, czasem pentagram skrzetnie ukryty pod garderoba, do pracy w plener slynne biegacze. > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? Nikt poza moim facetem nie wie. On wie, gdyz korzystamy czasem z jednego kompa, tj czasem u niego sie loguje np gdy jestesmy w podrozy, a on ma przenosny internet. Patrzy na to z przymrozeniem oka. Zreszta kazdy tak patrzy... www.satan.pl kojarzy sie ludzia z czyms smieszmym z jakas gowniarzeria ;> > > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? Jesli masz mocne argumenty kazdy "zrozumie". > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? W moim przypadku chlodna kalkulacja raczej wchodzi w gre |
|
YamataNoOrochi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-26 19:43:27 |
Pokaz swoja twarz! No cóż... otoczenie z tego co pamiętam reagowało kręceniem głowy i "ja... pier**** to nienormalne jest" (autentyk), raz po mojej wizycie u znajomej, po wyjściu ochrzczono cały dom ;) Odbiegłem... Moje poglądy mówię otwarcie wszystkim, znajomi, którzy są ateistami rozumieją je i po części się z nimi zgadzają. Nie ukrywam się z niczym, gdyż nie mam takiej potrzeby, na stosie mnie nie spali nikt |
|
Adunakhor [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-05-01 18:21:35 |
Pokaz swoja twarz! > (...)Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych(...)pogladow? > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec?(...) ***************** Ja bardzo rzadko ukrywam swoje poglądy w trakcie toczącej się rozmowy czy dyskusji. Od kiedy pamiętam mówiłem to co myślałem na dany temat nie ważne, czy kogoś mogło to zranić czy też nie. Tak mi zostało. Stąd - praktycznie wszyscy moi znajomi wiedzą o moich na życie itp. poglądach. Po co to tłamsić w sobie i ukrywać? Przynajmniej teraz nikt ze znajomych nie wymaga ode mnie życzeń świątecznych! A to bardzo duży plus ;). *** Bliskich - w znaczeniu rodzinę - odstawiłem od piersi już jakiś czas temu, wyznaczając wyraźną granicę. Co ja robię to moja sprawa. Po roku bitew na tym polu wygrałem i obecnie się nie wtrącają. Wiedzą, ale nie komentują. *** "ktore sa w stanie zrozumiec?" - to trochę tak jakbyś totalnie wstydził się swoich poglądów. Ja nie tylko poglądy mam - ja nimi żyję. Nie ma w takiej sytuacji możliwości ich ukrywania. To bezsens... |
|
Mormo [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-06-02 21:26:32 |
Pokaz swoja twarz! > To pytanie o wasz wizerunek w otoczeniu. > > Kto sposrod was przyznaje sie otwarcie do satanizmu czy chocby swych > parasatanistycznych (czesto przeciez kontrowersyjnych) pogladow? > > Czy wasi bliscy wiedza o satan.pl? > > Czy moze zachowujecie to dla osob, ktorym ufacie, ktore sa w stanie > zrozumiec? > > Ile w was bezkompromisowođci a ile chlodnej kalkulacji w tej kwestii? Oczywiście przyznaje sie do swoich poglądów, kto ich nie akceptuje to tylko i wyłącznie jego sprawa. Większość moich przyjaciół wie o s.pl ale chyba wałaśnie dlatego ,iż czuje ze moge im zaufać. Poza tym chyba aktualnie najbliższa mi osoba pokazął mi te stronę i wciągnęła mnie w świat podobnych poglądów do moich. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















