| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Antonio [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-05 20:27:39 |
Ateistyczne odmiany satanizmu Jeśli chodzi o ateistyczny satanizm, to czytałem co nieco o satanizmie LaVeya, a konkretniej Biblię Szatana. Na pewno nie jest to jednak jedyna odmiana satanizmu ateistycznego. I stąd moje pytanie: Kim jeszcze warto się zainteresować? Bardzo mile widziane linki do ich dzieł, by sobie przeczytać online w formie PBF. |
|
Gadrael [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-06 01:42:26 |
Sklep monopolowy ;p > Jeśli chodzi o ateistyczny satanizm, to czytałem co nieco o satanizmie > LaVeya, a konkretniej Biblię Szatana. Na pewno nie jest to jednak jedyna > odmiana satanizmu ateistycznego. I stąd moje pytanie: Kim jeszcze warto > się zainteresować? Bardzo mile widziane linki do ich dzieł, by sobie > przeczytać online w formie PBF. 1. Pogłoski o ateizmie Antona (tego od Biblii Szatana) są moim zdaniem mocno przesadzone i wysoce niepewne ;p 2. Generalnie tu dla satanisty jest jak dla pijaka w sklepie monopolowym, jak skończysz w Czytelni (taka tu zakładka) to zabierz się za linki w Katalogu (też zakładka). |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 02:11:29 |
Albo albo? > 1. Pogłoski o ateizmie Antona (tego od Biblii Szatana) są moim zdaniem > mocno przesadzone i wysoce niepewne ;p > > 2. Generalnie tu dla satanisty jest jak dla pijaka w sklepie monopolowym, > jak skończysz w Czytelni (taka tu zakładka) to zabierz się za linki w > Katalogu (też zakładka). 3. Przestań czytać i zacznij myśleć samodzielnie by po swojemu kreować satanizm ateistyczny. Choć na miejscu Antonio zrezygnowałbym z określenia satanizm ateistyczny, bo ateizm w kwestii bóstw jasno się wypowiada: jest prawdą bądź bardzo prawdopodobne, że bogowie nie istnieją. Tymczasem szatan też jest bogiem a przynajmniej wcześniej funkcjonował na poziomie równym/zbliżonym bogom. I nawet jak już mówimy o szatanie na poziomie symbolicznym/psychologicznym to wciąż aktualny pozostaje postulat dążenia satanisty do boskości. Mamy więc kolejny zgrzyt satanizmu z ateizmem, bo ten drugi przecież odrzuca boga/bóstwa/boskość jako narzędzie lub cel egzystencji. |
|
Antonio [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-06 03:01:21 |
Albo albo? > Choć na miejscu Antonio zrezygnowałbym z określenia satanizm ateistyczny, bo > ateizm w kwestii bóstw jasno się wypowiada: jest prawdą bądź bardzo > prawdopodobne, że bogowie nie istnieją. Tymczasem szatan też jest bogiem a > przynajmniej wcześniej funkcjonował na poziomie równym/zbliżonym bogom. I nawet > jak już mówimy o szatanie na poziomie symbolicznym/psychologicznym to wciąż > aktualny pozostaje postulat dążenia satanisty do boskości. Mamy więc kolejny > zgrzyt satanizmu z ateizmem, bo ten drugi przecież odrzuca boga/bóstwa/boskość > jako narzędzie lub cel egzystencji. Mi się wydaje, że Szatan nie istnieje. A nawet jeśli istnieje, to i tak mamy na jego istnienie zbyt mało dowodów, by je jednogłośnie potwierdzić. Tak więc mogę słusznie powiedzieć, że w granicach mojego umysłu i poznania, nie istnieją żadne byty nadprzyrodzone. Gdy czytałem Biblię Szatana, wywnioskowałem, że przedstawione przez LaVeya rytuały są formą interaktywnego przedstawienia, psychodramy - rytuały te w moim odczuciu nie mają na celu celu proszenia Szatana o coś, a po prostu jest to zwykły spektakl mający pobudzić psychikę uczestników. Czy takie myślenie jest prawidłowe? > Mamy więc kolejny zgrzyt satanizmu z ateizmem, bo ten drugi przecież odrzuca > boga/bóstwa/boskość jako narzędzie lub cel egzystencji. Och, a ja zawsze myślałem, że ateizm to po prostu pogląd odrzucający istnienie boga. Szatan jest po prostu symbolem. Dla mnie Odyn też jest symbolem. Chciałbym być taki, jak przedstawiany jest Odyn, ponieważ stanowi on wzór tego, jaki powinien być idealny mężczyzna. Nie zmienia to jednak faktu, że nie uznaję istnienia Odyna jako prawdziwego bytu(tak samo jak i nie wierzę w jakiegokolwiek boga). Jest to dla mnie po prostu postać mitologiczna, którą się mogę inspirować, ale w nią nie wierzę. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 03:40:43 |
Albo albo? > > Choć na miejscu Antonio zrezygnowałbym z określenia satanizm > ateistyczny, bo > > ateizm w kwestii bóstw jasno się wypowiada: jest prawdą bądź bardzo > > > prawdopodobne, że bogowie nie istnieją. Tymczasem szatan też jest > bogiem a > > przynajmniej wcześniej funkcjonował na poziomie równym/zbliżonym > bogom. I nawet > > jak już mówimy o szatanie na poziomie symbolicznym/psychologicznym to > wciąż > > aktualny pozostaje postulat dążenia satanisty do boskości. Mamy więc > kolejny > > zgrzyt satanizmu z ateizmem, bo ten drugi przecież odrzuca > boga/bóstwa/boskość > > jako narzędzie lub cel egzystencji. > > Mi się wydaje, że Szatan nie istnieje. A nawet jeśli istnieje, to i tak > mamy na jego istnienie zbyt mało dowodów, by je jednogłośnie potwierdzić. Gdyby nie istniał, nie byłoby żadnego satanizmu. Trzeba więc precyzować o jakiej formie diabła jest mowa. Inna sprawa, kiedy dowodów jest za mało a kiedy wreszcie dość, by uznać istnienie osobowego diabła? Kto lub co decyduje o minimalnej ilości/jakości tych dowodów? I co sądzisz o satanistach teistycznych, którzy uważają, że Szatan istnieje i kultywują go? > Tak więc mogę słusznie powiedzieć, że w granicach mojego umysłu i > poznania, nie istnieją żadne byty nadprzyrodzone. Ryzykowna postawa, bo gdybyś podczas rytuałów doznawał istnienia diabła lub komunikacji z nim niczym mistycy z bogiem to skąd pewność, że nie był to kontakt z bytem nadprzyrodzonym a tylko np. zmaterializowana konfrontacja ze swoją pod/nie-świadomością? Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć - wąsko doświadczający umysł/ciało daje mentalność o wąskich horyzontach. > Gdy czytałem Biblię > Szatana, wywnioskowałem, że przedstawione przez LaVeya rytuały są formą > interaktywnego przedstawienia, psychodramy - rytuały te w moim odczuciu > nie mają na celu celu proszenia Szatana o coś, a po prostu jest to zwykły > spektakl mający pobudzić psychikę uczestników. Czy takie myślenie jest > prawidłowe? Zgadza się. > > Mamy więc kolejny zgrzyt satanizmu z ateizmem, bo ten drugi przecież > odrzuca > > boga/bóstwa/boskość jako narzędzie lub cel egzystencji. > > Och, a ja zawsze myślałem, że ateizm to po prostu pogląd odrzucający > istnienie boga. A boskość nie jest razem w zestawie z bogiem? Jak odrzucać, to chyba wszystko. > Szatan jest po prostu symbolem. Dla mnie Odyn też jest symbolem. Chciałbym > być taki, jak przedstawiany jest Odyn, ponieważ stanowi on wzór tego, jaki > powinien być idealny mężczyzna. Boskość = odyńskość. Jako byt realny/przyrodzony nigdy nie będziesz bytem idealnym/nadprzyrodzonym, więc po co Odyn/Szatan ateiście? > Nie zmienia to jednak faktu, że nie uznaję > istnienia Odyna jako prawdziwego bytu(tak samo jak i nie wierzę w > jakiegokolwiek boga). Jest to dla mnie po prostu postać mitologiczna, > którą się mogę inspirować, ale w nią nie wierzę. Ale, żeby się inspirować Odynem, to przyjmujesz obraz Odyna wygenerowany przez osoby niegdyś w niego wierzące, więc czy ateista nadal jest ateistą, gdy z jednej strony odrzuca Odyna/odyńskość a z drugiej strony akceptuje treści związane z Odynem/odyńskością? |
|
Antonio [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-08 22:05:06 |
Albo albo? Jestem ateistą, bo nie wierzę w istnienie żadnego nadprzyrodzonego bytu. Mimo to jednak szanuję i podziwiam to, w co wierzyli mieszkańcy przedchrześcijańskiej Europy - w tym przypadku Odyna. Podziwiam tego boga jako postać mitologiczno-literacką, jako symbol. Ktoś może podziwiać i wzororwać się na Geralcie z Rivii. Ja podziwiam Odyna jako postać, mimo iż nie wierzę w jego istnienie. Szanuję i podziwiam wiarę wikingów, ale jej nie podzielam. Gadrael pisał, że Odyn nie jest wzorcem idealnego mężczyzny, bo żadna kobieta nie chciałaby męża zwisającego dla kariery na drzewie i wydłubującego sobie oko. To, czy ktoś jest godny uznania go za wzór, czy też nie - jest pojęciem względnym. Dla mnie Odyn jest wzorem idealnego mężczyzny, dla innych nie musi nim być. Mi się podoba postać silnego, potężnego i odważnego, mądrego wojownika, który swe życie poświęcił poszukiwaniu prawdy i był skłonny do poświęceń. >I co sądzisz o satanistach teistycznych, którzy uważają, że Szatan istnieje i kultywują go? Szanuję ich. Jeśli oni szanują mnie, to nie widzę powodu, dla którego ja miałbym ich nie szanować. Poza tym, w kwestii systemu moralnego na pewno bym się z nimi w wielu aspektach zgadzał. Mi jednak satanizm teistycznie niezbyt pasuje. Dla mnie satanizm to głównie filozofia i system moralny. Poza tym, sataniści teistyczni raczej nie próbowaliby mnie "nawracać" na swoją ścieżkę, więc nie wyrobiłbym sobie o nich negatywnej opinii. Niech każdy wyznaje co chce, ale niech się odpierdzieli od tego, co ja wyznaję lub nie wyznaję. >Ryzykowna postawa, bo gdybyś podczas rytuałów doznawał istnienia diabła lub komunikacji z nim niczym mistycy z bogiem to skąd pewność, że nie był to kontakt z bytem nadprzyrodzonym a tylko np. zmaterializowana konfrontacja ze swoją pod/nie-świadomością? Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć - wąsko doświadczający umysł/ciało daje mentalność o wąskich horyzontach. Raczej bym się skłaniał ku stwierdzeniu, że jest to po prostu wytwór mojego umysłu. Nie oceniam jednak ludzi, którzy wzięliby to za prawdziwą konfrontację z Szatanem. Żadnych nadprzyrodzonych bytów nie poznałem jednak na tyle, żebym mógł z całkowitą pewnością stwierdzić, że naprawdę istnieją. Nic też nie zapowiada na to, bym kiedykolwiek w pełni poznał istoty nadprzyrodzone. Poza tym też zwyczajnie nie wierzę w istnienie jakiegokolwiek doskonałego bytu. Dlatego więc mówię, że Bóg/Szatan/jakakolwiek inna istota wyższa nie istnieje. Bezpieczniej byłoby jednak stwierdzić, że dana istota nie istnieje w obrębie granic mojego poznania. Mimo to jednak, udział w takim rytuale byłby wspaniałym doświadczeniem. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-09 02:41:12 |
Albo albo? > >Ryzykowna postawa, bo gdybyś podczas rytuałów doznawał istnienia > diabła lub komunikacji z nim niczym mistycy z bogiem to skąd pewność, że > nie był to kontakt z bytem nadprzyrodzonym a tylko np. zmaterializowana > konfrontacja ze swoją pod/nie-świadomością? Ktoś złośliwy mógłby > powiedzieć - wąsko doświadczający umysł/ciało daje mentalność o wąskich > horyzontach. > > Raczej bym się skłaniał ku stwierdzeniu, że jest to po prostu wytwór > mojego umysłu. Nie oceniam jednak ludzi, którzy wzięliby to za prawdziwą > konfrontację z Szatanem. Żadnych nadprzyrodzonych bytów nie poznałem > jednak na tyle, żebym mógł z całkowitą pewnością stwierdzić, że naprawdę > istnieją. Nic też nie zapowiada na to, bym kiedykolwiek w pełni poznał > istoty nadprzyrodzone. Poza tym też zwyczajnie nie wierzę w istnienie > jakiegokolwiek doskonałego bytu. Dlatego więc mówię, że > Bóg/Szatan/jakakolwiek inna istota wyższa nie istnieje. Bezpieczniej > byłoby jednak stwierdzić, że dana istota nie istnieje w obrębie granic > mojego poznania. A jakie kryteria musi spełnić jakieś zjawisko, by zostało uznane za nadprzyrodzone a nie za dzieło ludzkiego umysłu? Ta granica na przestrzeni wieków się nie przesuwała? |
|
Antonio [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-09 16:35:03 |
Albo albo? >A jakie kryteria musi spełnić jakieś zjawisko, by zostało uznane za nadprzyrodzone a nie za dzieło ludzkiego umysłu? Ta granica na przestrzeni wieków się nie przesuwała? Przesuwała się wraz z postępem. A jakie kryteria musi spełnić? Według mnie takie, by nie dało się tego uznać za wytwór umysłu - a jeszcze lepiej by nie dało się tego wytłumaczyć w sposób naukowy(bo demony nie zostały przecież wytłumaczone naukowo). Jeśli koleżanka przede mną stoi i ją normalnie widzę, a poza tym jeszcze ze mną rozmawia, ewentualnie mnie dotyka - nie jest ona wytworem mojego umysłu, który jest raczej zdrowy. A jeśli widzę ją codziennie w szkole, wyklucza to możliwość by ta dziewczyna była moją halucynacją. Dlatego więc mam 120% pewności, że ta koleżanka istnieje naprawdę. Wybacz, raczej jestem sceptykiem. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2013-05-25 19:09:15 |
Albo Mambo > Przesuwała się wraz z postępem. A jakie kryteria musi spełnić? Według mnie > takie, by nie dało się tego uznać za wytwór umysłu - a jeszcze lepiej by > nie dało się tego wytłumaczyć w sposób naukowy(bo demony nie zostały > przecież wytłumaczone naukowo). Jeśli koleżanka przede mną stoi i ją > normalnie widzę, a poza tym jeszcze ze mną rozmawia, ewentualnie mnie > dotyka - nie jest ona wytworem mojego umysłu, który jest raczej zdrowy. A > jeśli widzę ją codziennie w szkole, wyklucza to możliwość by ta dziewczyna > była moją halucynacją. Dlatego więc mam 120% pewności, że ta koleżanka > istnieje naprawdę. > > Wybacz, raczej jestem sceptykiem. Jesteś zajebiście marnym i domorosłym sceptykiem, bo matematyk John Nash (główny bohater książki i filmu "Piękny umysł" http://pl.wikipedia.org/wiki/John_Nash_Jr ) przez kilkanaście lat widział małą dziewczynkę i swojego przyjaciela, z którymi przez te lata rozmawiał - a oni nigdy nie istnieli. Cierpiał na schizofrenię paranoidalną, rzadką odmianę schizofrenii, która jednak istnieje i burzy tak naiwne argumenty jak Twój. Prawdziwy sceptycy, którzy żyli i myśleli 2,5 tysiąca lat przed nami, nie dość że nie znali tej odmiany choroby psychicznej, ale nie mogli też znać XX wieczne technologii cyfrowej, z filmem Matrix jako na czele, a i tak wysnuwali profesjonalne wnioski. Bo ich refleksja była profesjonalna. Mówili bardzo prosto: wszystkie zmysły mogą nas w tym samym czasie zwodzić. Od tego samego zaczął Kartezjusz. I to właśnie znaczy być sceptykiem: wątpić w istnienie wszystkich swoich wrażeń zmysłowych, a nie tylko tych, które dotyczą boga. Nie jesteś więc sceptykiem, lecz zwyczajnym zdroworozsądkowym człowiekiem. |
|
Gadrael [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-06 12:31:19 |
Odyn był kobietą, a ateizm jest nudny. Odyn idealnym mężczyzną? Oj tam chyba przeholowałeś, nie wiem czy kobiety byłyby zachwycone z męża dla kariery oddającego oko (poszukiwanie prawdy, to też swoista kariera), zwisanie na włóczni też raczej u kobiet zachwytu nie wzbudzi (jak zresztą zwisanie czegokolwiek), jego relacje z kobietami (boginiami) tez są takie jakieś nieraz szemrane. Odyn to postać kultowa, niezwykła, boska, ale jako idealny mężczyzna? Oj chyba jednak nie, zresztą Odyn był kobietą (ot taki żarcik). Tu masz nawet moją interpretację w tej kwestii: http://www.satan.pl/scena.php?id=2174 poza tym Odyn niekoniecznie jest tylko symbolem, mógł być też kosmitą który się z nami kontaktował, lub jakimś lokalnym wodzem którego legenda przerosła rzeczywistość. Nawiązując znowuż do ateizmu to mam go za ograniczenie umysłu, podobne do teizmu. Coś tam sobie zakładamy i potem wszelkie dane, które do nas spływają w formie doświadczeń życiowych, czy też innych informacji weryfikujemy sobie pod kątem naszego teizmu lub ateizmu. Jeśli fakty przeczą naszemu wyobrażeniu, to tym gorzej dla faktów, mentalnie i tak wszystko przerobimy na własne kopyto. W sumie postawą najbardziej otwartą intelektualnie myślę, że jest agnostycyzm, a z racji, że ateizm mnie nudzi, to czasem lekko bije mi teistyczne ;p |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 14:30:16 |
Albo albo? > Mi się wydaje, że Szatan nie istnieje. A nawet jeśli istnieje, to i tak > mamy na jego istnienie zbyt mało dowodów, by je jednogłośnie potwierdzić. No... zero to faktycznie trochę mało. > Tak więc mogę słusznie powiedzieć, że w granicach mojego umysłu i > poznania, nie istnieją żadne byty nadprzyrodzone. Gdy czytałem Biblię > Szatana, wywnioskowałem, że przedstawione przez LaVeya rytuały są formą > interaktywnego przedstawienia, psychodramy - rytuały te w moim odczuciu > nie mają na celu celu proszenia Szatana o coś, a po prostu jest to zwykły > spektakl mający pobudzić psychikę uczestników. Czy takie myślenie jest > prawidłowe? To myślenie jest prawidłowe jeśli chcesz opisać magię, ale nieprawidłowe jeśli chcesz ją uprawiać ;) |
|
Gadrael [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-06 11:51:12 |
jedno i drugie ;p > 3. Przestań czytać i zacznij myśleć samodzielnie by po swojemu kreować > satanizm ateistyczny. Nie widzę powodu by tych rzeczy, nie czynić jednocześnie, myślę nawet, że byłoby to wskazane ;p chodź ja tam stanowczo wolę agnostycznie, ateizm jest sprzeczny z moją naturą :> |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 13:53:47 |
jedno i drugie ;p > > 3. Przestań czytać i zacznij myśleć samodzielnie by po swojemu > kreować > > satanizm ateistyczny. > > Nie widzę powodu by tych rzeczy, nie czynić jednocześnie, myślę nawet, że > byłoby to wskazane ;p > chodź ja tam stanowczo wolę agnostycznie, ateizm jest sprzeczny z moją > naturą :> W końcu się przyznałeś, że nie masz jaj. |
|
Gadrael [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-06 14:32:02 |
Idiota z jajami? > W końcu się przyznałeś, że nie masz jaj. Wow! ile zajęło Ci wymyślenie tej bystrej jak woda w klozecie myśli? |
|
silence_ [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-06 14:56:13 |
Idiota z jajami? > Wow! ile zajęło Ci wymyślenie tej bystrej jak woda w klozecie myśli? http://www.youtube.com/watch?v=x65qUZQCCGs : p |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 17:38:51 |
Radio Porażka > > Wow! ile zajęło Ci wymyślenie tej bystrej jak woda w klozecie > myśli? > > > http://www.youtube.com/watch?v=x65qUZQCCGs > : p Aha, prawdziwy ateista od debila różni się tym, że ten drugi ma urojenia o globalnym ocipieniu a pierwszy urojenia o obiektywnej rzeczywistości pod dyktatem racjonalizmu? |
|
silence_ [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-06 17:59:30 |
Radio Porażka > Aha, prawdziwy ateista od debila różni się tym, że ten drugi ma urojenia o > globalnym ocipieniu a pierwszy urojenia o obiektywnej rzeczywistości pod > dyktatem racjonalizmu? To już chyba pytanie nie do mnie. Ja po prostu skojarzyłam wypowiedz RM, z opinią autora tego nagrania. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 18:39:07 |
Radio Porażka > > Aha, prawdziwy ateista od debila różni się tym, że ten drugi ma > urojenia o > > globalnym ocipieniu a pierwszy urojenia o obiektywnej rzeczywistości > pod > > dyktatem racjonalizmu? > To już chyba pytanie nie do mnie. Ja po prostu skojarzyłam wypowiedz RM, z > opinią autora tego nagrania. Nie do Ciebie, ale bombę w paczce mu możesz wysłać, bo ja nie mam na znaczki. A pani komu kibicuje? Ateistom czy agnostykom albo teistom może? |
|
silence_ [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-06 22:56:17 |
Radio Porażka > Nie do Ciebie, ale bombę w paczce mu możesz wysłać, bo ja nie mam na > znaczki. A ja nie mam bomby, więc będzie dalej beztrosko głosił swoje teorie. > A pani komu kibicuje? Ateistom czy agnostykom albo teistom może? Nikomu, sama jestem ateistą ale nikogo do tego nie namawiam, nie czuję wewnętrznej potrzeby "krzewienia ateizmu". Każdy ma wolną wolę i sam może zdecydować w co chce wierzyć a w co nie, to jego prywatna sprawa i nikt nie powinien w to ingerować, ani czegokolwiek narzucać drugiego człowiekowi - "uszczęśliwiać" go swoimi poglądami. Tak jak nie rozumiem tego katolickiego "zbawiania na siłę", chrystianizowania innowierców itd, tak i "oświecania" ludzi ateizmem. Szczerze mówiąc mam gdzieś kto w co wierzy, bo i niby czemu miało by mnie to interesować? Jak kogoś to uszczęśliwia to niech sobie wierzy w starożytnych kosmitów, mi to nie przeszkadza, mogę się z nim świetnie dogadywać, byle by wykazywał się podobną otwartością wobec mojej osoby. Żyj i daj żyć innym. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 23:13:26 |
Gdy umowa nieważna > Żyj i daj żyć innym. A co się dzieje w sytuacji, gdy inni nie dają Ci żyć, bo żadnej wiążącej umowy z Tobą nie zawarli by działało to w obie strony? |
|
silence_ [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-06 23:32:12 |
Gdy umowa nieważna > > Żyj i daj żyć innym. > > A co się dzieje w sytuacji, gdy inni nie dają Ci żyć, bo żadnej wiążącej > umowy z Tobą nie zawarli by działało to w obie strony? Prawda jest taka iż nikt nie może mnie do niczego zmusić, ani do zmiany poglądów, ani do dyskutowania z kimś jeśli nie ma na to ochoty. Ale jeśli ktoś już naprawdę szuka sparingu słownego, to przyznam iż go nie unikam, potrafię bronić swoich racji. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 23:53:11 |
Gdy umowa nieważna > > > Żyj i daj żyć innym. > > A co się dzieje w sytuacji, gdy inni nie dają Ci żyć, bo żadnej > wiążącej > > umowy z Tobą nie zawarli by działało to w obie strony? > Prawda jest taka iż nikt nie może mnie do niczego zmusić, ani do zmiany > poglądów, ani do dyskutowania z kimś jeśli nie ma na to ochoty. Ale jeśli > ktoś już naprawdę szuka sparingu słownego, to przyznam iż go nie unikam, > potrafię bronić swoich racji. Nie miałaś (albo ktoś z bliskich/znajomych) nigdy poważnych sytuacji, że ktoś ograniczał/dyskryminował z powodów wyznaniowych/światopoglądowych? |
|
silence_ [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-07 17:51:48 |
Gdy umowa nieważna > Nie miałaś (albo ktoś z bliskich/znajomych) nigdy poważnych sytuacji, że > ktoś ograniczał/dyskryminował z powodów wyznaniowych/światopoglądowych? Zależy co rozumiesz poprzez "poważne sytuacje". |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-09 02:38:32 |
Gdy umowa nieważna > > Nie miałaś (albo ktoś z bliskich/znajomych) nigdy poważnych sytuacji, > że > > ktoś ograniczał/dyskryminował z powodów > wyznaniowych/światopoglądowych? > > > Zależy co rozumiesz poprzez "poważne sytuacje". Mam na myśli to co Ty masz na myśli. |
|
silence_ [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-17 22:07:55 |
Gdy umowa nieważna > > > Nie miałaś (albo ktoś z bliskich/znajomych) nigdy poważnych > sytuacji, > > że > > > ktoś ograniczał/dyskryminował z powodów > > wyznaniowych/światopoglądowych? > > > > > > Zależy co rozumiesz poprzez "poważne sytuacje". > > Mam na myśli to co Ty masz na myśli. Nie, a przynajmniej żadnych takich sytuacji sobie nie przypominam. Pomijając sporadyczne próby "zlinczowania" mojego ateizmu przez jakichś wyjątkowo zacietrzewionych i ortodoksyjnych katoli, ale z nimi radzę sobie całkiem dobrze. A raczej radziłam, bo odkąd przyjęłam swoją obecną postawę, to nawet jeśli już wchodzę ze mną w polemikę to chcą raczej "uratować moją zbłąkaną duszę" niż cokolwiek linczować. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 17:37:34 |
Naganna do dzienniczka użytkownika RM, nie wysilasz się ostatnio w dyskusjach zarozumiale wyzłośliwiając się bardziej niż cokolwiek wyjaśniając. To tak też propos ostatniej dyskusji w wątku o kotkach a przecież stać Cię na więcej. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 18:18:12 |
Naganna do dzienniczka użytkownika > RM, nie wysilasz się ostatnio w dyskusjach zarozumiale wyzłośliwiając się > bardziej niż cokolwiek wyjaśniając. To tak też propos ostatniej dyskusji w > wątku o kotkach a przecież stać Cię na więcej. Chciałem tylko rzucić obelgą, bo żadna inna forma wypowiedzi już tu do nikogo nie dociera. Ale, masz rację, nawet to jest stratą czasu ;) |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 18:36:45 |
Naganna do dzienniczka użytkownika > > RM, nie wysilasz się ostatnio w dyskusjach zarozumiale wyzłośliwiając > się > > bardziej niż cokolwiek wyjaśniając. To tak też propos ostatniej > dyskusji w > > wątku o kotkach a przecież stać Cię na więcej. > Chciałem tylko rzucić obelgą, bo żadna inna forma wypowiedzi już tu do > nikogo nie dociera. Ale, masz rację, nawet to jest stratą czasu ;) Może nie dociera inna forma wypowiedzi, bo jeden z drugim jadą po najmniejszej linii oporu i wiesz: takim się stajesz z kim się zadajesz. Myślę, że gdy oczekuje się wartościowych rozmów to trzeba nad tym pracować, podjąć jakiś wysiłek z pełną świadomością, że może się nie zwrócić. Inna postawa do ludzi i inny język wypowiedzi może wygenerować dyskusje warte czasu. |
|
heka45 [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-08 20:38:10 |
Sklep monopolowy ;p > > 1. Pogłoski o ateizmie Antona (tego od Biblii Szatana) są moim zdaniem > mocno przesadzone i wysoce niepewne ;p Też tak sądzę. Zresztą jakiś czas temu w wywiadze Roman Kostrzewski zaprzeczył jakoby był satanistą, Piotr z Vadera, Nergal gdy nie sądzę, żeby to była prawda. Być może zgodnie z tezą pozycji "Listy starego Diabłą do młodego" (i innego dziełą filmowego, które posiada genialne cytaty) nie chcą kuć w oczy innych swoją kontrowersyjną wiarą uważająć, iż największym sukcesem Diabła jest brak świadomośći o nim. |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-08 22:12:52 |
świadomość jej związek ze Złem > sukcesem Diabła jest brak świadomośći o nim. Jak mam to rozumieć jako brak świadomości jego istnienia? Nie świadomość jego potęgi i rzeczywistej wartości? Ograniczone pojmowanie jego jako istoty w różnych kulturach, które i tak nigdy nie zostanie na tyle poscalane, aby uzyskać pełną wiedzę, nawet w Satanizmie? Nie możność rozwiązania pytań i problematycznych zagadnień związanych z istnieniem Diabła? Coś jak P = NP? dla Satanizmu? Jak mam ogółem nie gadać na takie tematy to mi napiszcie, bo kiedyś ktoś mi napisał prywatnie, że Szatan jest ogółem nieodgadnionym absolutem i tyle. |
|
heka45 [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-09 13:50:44 |
świadomość jej związek ze Złem > Jak mam to rozumieć jako brak świadomości jego istnienia? Jako odrzucenie myśli o nim, skupiając się tylko na jednej stronie. Bogu chwała i modły, gdy Szatana spycha się do lamusa, twierdząc, iż to tylko metafora, symbol. Automatycznie nie jest on zagrożeniem. Można wierzyć lub nie, lecz jeżeli ktoś wyznaję wiarę w spersonifikowanego Boga to logicznym jest także identyczna wiara w Diabła. A często można dostrzec właśnie, że ludzie są ukierunkowani tylko na wiarę w Boga a w Szatana już nie wierzą. (Nie istotne w jakiej postaci sobie ich wyobrażają) Stąd lubiane przeze mnie powiedzenie. |
|
Gadrael [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-09 14:31:22 |
Rogata czapeczka Elohima. > Jako odrzucenie myśli o nim, skupiając się tylko na jednej stronie. Bogu > chwała i modły, gdy Szatana spycha się do lamusa, twierdząc, iż to tylko > metafora, symbol. Automatycznie nie jest on zagrożeniem. > Można wierzyć lub nie, lecz jeżeli ktoś wyznaję wiarę w spersonifikowanego > Boga to logicznym jest także identyczna wiara w Diabła. A często można > dostrzec właśnie, że ludzie są ukierunkowani tylko na wiarę w Boga a w > Szatana już nie wierzą. (Nie istotne w jakiej postaci sobie ich > wyobrażają) Wiara w Boga w doktrynach religijnych polega na zaufaniu temu Bogu, Szatanowi nawet jak zakładają jego realność, to mu nie ufają i to jest główna istota różnicy. Spychanie go do lamusa wynika z warunku monoteizmu danej religii, równoważny przeciwnik Boga byłby Bogiem bis, zatem mielibyśmy dwóch Bogów, jeden cacy, drugi bee. Zatem odrzucenie Szatana i pewne udawanie, że go nie ma jest w pełni logiczne z punktu widzenia wysoko zaawansowanych monoteistycznych religii. Szatan widoczny i wyraźny jest potrzebny religiom prymitywnym, które nie mają własnego pomysłu na Boga, nie wiedzą jak zachwalić swego Boga, zatem straszą Szatanem. Szatan zły i paskudny czyhający na wszystkich "innych" jest formą psa pasterskiego naganiającego im barany do trzódki. Moim zdaniem główna różnica w religiach powiedzmy boskich a satanistycznych jest taka, że ci pierwsi ufają swemu Bogu i uważają, że wystarczy być posłusznym baranem by zyskać Jego przychylność, ci drudzy natomiast mają swego Szatan za wymagającego mistrza, podstępnego i chytrego, którego przychylność, by zyskać trzeba jednak coś potrafić, czegoś się nauczyć. Tak ja to widzę. Ku zgrozie niektórych tu użyszkodniników napiszę jeszcze, że myślę, że to w sumie jeden i ten sam transcendent, którego każdy inaczej widzi, a jest jaki jest, czasem cacy, czasem gnojek. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















