| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Nadah [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-29 20:09:08 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii W moim przypadku takim podstawowym wyznacznikiem filozofii jest nieustanny progres kierowany w obranym zgodnie z wolną prawdziwą wolą kierunku, dążący do jak najwyższego stopnia świadomości (w tym samoświadomości). Jednym słowem ewolucja mnie. Rozwój stanowi podstawę mojej filozofii - Philosophia Astrorum, pierwsze prawo Homodeizmu, jest moją Przyczyną, Sensem i samospełniającym się Celem. Czy masz taki wyznacznik, podstawowe prawo, element systemu, który definiuje przekonania, dążenia, czyny? Czym jest? Dlaczego właśnie on? |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 20:48:59 |
K larowny U padek P ostawy A ristosa > Czy masz taki wyznacznik, podstawowe prawo, element systemu, który > definiuje przekonania, dążenia, czyny? Czym jest? Dlaczego właśnie on? Aristos umarł niech żyje Armand, koniec z dorabianiem Armanda do Aristosa, czas dorabiać Aristosa do Armanda...... "Nie ma niczego, co warto by osiągnąć, poza regularnym rozwijaniem swej istoty przy pomocy stałej pracy naukowej. Przed rozpoczęciem biegania, należy nauczyć się chodzic. Nie powinno się nigdzie isć, jesli nie zna się swej woli." A. Crowley "Magija..."- niezbednik thelemickiego pierwszoklasisty Jako, że Stultorum est numerus infinitus a ja nie idę za rzeszami nieprzeliczonymi, dlatego szukam swej własnej drogi I ważnym li nie jest czy będzie to Tao, Progresss, Thelema, Indywidualizm, Satanizm taki a owaki, Uniwersalny mistycyzm, neopoganizm (w wersji new Age, a nie polskiej;), Aristianizm, prawie Magizm... ale nie do końca, Bełkotnizm Wykładany, czy Wielkie Nienazwane Cuś... zaprawdę powiadam wam będzie to moja droga... semita et via sancta via directa ita ut stulti non errent per eam Albowiem każdy który, wkroczy w me ślady uświadczy jedynie mnie ze stopą na strzaskanych modelach nierzeczywistości. Antyamen Armand, szeleszczący plakietkami jak zwał tak zwał |
|
Abaddon [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 20:40:19 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii Ustanawianie aurea mediocritas w sobie, ciągłe upewnianie się, iż wszystkie moje czyny wypływają z pogodzenia różnych wartości, iż dokonując czegoś pozostaiwam je wszystkie w zgodzie, dzięki czemu nie dochodzę do rozłamu. Skutkiem wdrażania tej zasady jest ciągła obserwacja własnego wnętrza, która pozwala na osiągnięcie równowagi emocjonalnej i pozostawia umysł czysty. Rozpoznawanie zasad, wzorców, równowagi we wszystkim co dzieje się wokół. To daje przyjemność, która wzmaga się, gdy moja wiedza znajduje zastosowanie w pomocy innym. |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 20:53:38 |
Taoizm? ...która pozwala na osiągnięcie równowagi emocjonalnej i pozostawia > umysł czysty. > Rozpoznawanie zasad, wzorców, równowagi we wszystkim co dzieje się wokół. Czyżbym nie był juz jedynym satanistycznym taoistą na tym forum? Może poszeleścimy razem etykietkami satanoisty(sataoisty)? Armand z wiadomym symbolem na szyi. |
|
Abaddon [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 21:05:43 |
Taoizm? > Czyżbym nie był juz jedynym satanistycznym taoistą na tym forum? > Może poszeleścimy razem etykietkami satanoisty(sataoisty)? sadysty? :) Ja już wolę szeleścić papiernkiem od snickersa, bo na podstawie niego raczej nikt mnie nie będzie błędnie oceniał. Szukałem czegoś o panie Tao jak wiesz i okazało się, że pan Tao ma bardzo podobne do moich poglądy :) Ja szeleszczę tylko etykietką agnostyk religijny, który jednak dąży do tego, by świat poznać, usystematyzować na tyle, na ile to możliwe. Sznickers z Tobą Armandzie! |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 21:19:27 |
Taoizm? E nie, jak będziesz szeleścił papierkiem od snickersa to cię jeszcze o dresiarstwo mogą posądzić... :-) |
|
Abaddon [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 21:33:12 |
Taoizm? > E nie, jak będziesz szeleścił papierkiem od snickersa to cię jeszcze o > dresiarstwo mogą posądzić... :-) O przepraszam, bo ja nie wiedziałem, że sznickers nabrał ostatnio w szatanisztycznych kręgach tak głębokiej symboliki :) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 21:37:40 |
Taoizm? Nie w szatanistycznych, ale po prostu stołowanie się w McDonald'sie, czy wpieprzanie snickersów jest obrazem kultury masowej... zresztą to moje prywatne uprzedzenia, nie znoszę amerykan pchających się z butami do wszystkich dziedzin we wszystkich krajach, a zwłaszcza po ostatnich jajach z Jugosławią i Afganistanem pałam do nich szczerą nienawiścią i obchodzę z daleka wszystko co amerykańskie. Wyjątki: na kompie używam Windows '98, czasami piję Coca-Colę (ale bardzo rzadko), używam McDonald'sa jako toalety publicznej. |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 22:46:59 |
Taoizm? > Nie w szatanistycznych, ale po prostu stołowanie się w McDonald'sie, czy > wpieprzanie snickersów jest obrazem kultury masowej... zresztą to moje > prywatne uprzedzenia, nie znoszę amerykan pchających się z butami do > wszystkich dziedzin we wszystkich krajach, a zwłaszcza po ostatnich jajach > z Jugosławią i Afganistanem pałam do nich szczerą nienawiścią i obchodzę z > daleka wszystko co amerykańskie. Wyjątki: na kompie używam Windows '98, > czasami piję Coca-Colę (ale bardzo rzadko), używam McDonald'sa jako > toalety publicznej. mm myslę o tym pregierzu po tej wypowiedzi....ale jeszcze sie wstrzymam ..twoim zdaniem powinny trwać czystki etniczne wykonywane przez serbskie świnie???? a moze zdebilali i dyszący żądza mordu muslimki maja bezkarnie mordować co się rusza i nie jest wyznawcą allaha.??????...KOCHAM F-16 ..czołgi ABRAMS ..helikoptery APACHE..itd....i wielbie wielogłowicowe rakiety balistyczne... sa gwarantem pokoju ..na tym gównianym globie....NIENAWIDZĘ arabskich terrorystów ...czadorów u kobiet ,wyroku smierci na Salmana Rushdiego...i . wystarczy:) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 00:14:21 |
Taoizm? Odpowiedź: http://www.satan.pl/3forum/4/2/15623/20103/#mesg |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2002-12-01 22:19:32 |
Taoizm? Mi to wyglada na jakis polski kompleks. Ale moze sie myle. Sam nie jestem szczegolnie przywiazany do zadnej narodowosci, ani zadnej szczegolnie nie nienawidze, wiec podobne objawy ciezko mi zrozumiec. Mozna nie lubic McDonalds, ale zeby od razu Amerykanow? |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 00:15:42 |
Taoizm? > McDonalds, ale zeby od razu Amerykanow? Nie lubię Amerykanów za to, że robią za wielkiego brata, policjanta świata, wpychają się gdzie nie trzeba, chcą kontrolować wszystko i wszystkich. Więcej w odpowiedzi na post aguaresa: http://www.satan.pl/3forum/4/2/15623/20103/#mesg |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 00:35:26 |
Taoizm? > > McDonalds, ale zeby od razu Amerykanow? > > Nie lubię Amerykanów za to, że robią za wielkiego brata, policjanta > świata, wpychają się gdzie nie trzeba, chcą kontrolować wszystko i > wszystkich. Więcej w odpowiedzi na post aguaresa: > http://www.satan.pl/3forum/4/2/15623/20103/#mesg Wolałbys Ruskich???? ..a moze allahu akbar...???...:] |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 00:38:05 |
EOT > Wolałbys Ruskich???? ..a moze allahu akbar...???...:] Pewnie, że wolałbym ruskich. Nie są w niczym gorsi. Zresztą ruski teraz już nie wkładają nosa w nie swoje sprawy - jedna Czeczenia im wystarczy. Ta kłótnia jest bezprzedmiotowa - ja nie przekonam ciebie, a ty mnie, więc EOT |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 00:44:03 |
EOT > > Wolałbys Ruskich???? ..a moze allahu akbar...???...:] > > Pewnie, że wolałbym ruskich. Nie są w niczym gorsi. Jesteś beznadziejny ...... ta wypowiedź swiadczy o tobie.... załuje ze nie mogę wsadzić ci jeszcze 9 razy "pręgierz" ....teraz to naprawde EOT.. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 01:32:32 |
EOT Ja też żałuję, ze nie mogę cię wsadzić drugi raz za to sformułowanie "Jesteś beznadziejny". Ale przynajmniej wreszcie skończymy tę czczą gadaninę. Dobrej nocy, niech ci się Ameryka przyśni! |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 07:49:05 |
EOT > Ja też żałuję, ze nie mogę cię wsadzić drugi raz za to sformułowanie > "Jesteś beznadziejny". Ale przynajmniej wreszcie skończymy tę czczą > gadaninę. Dobrej nocy, niech ci się Ameryka przyśni! A tobie ostoja sprawiedliwosci społecznej ,jedyny prawdziwy kraj szanujący prawa człowieka....mateczka rassija..:( |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 18:04:54 |
EOT > A tobie ostoja sprawiedliwosci społecznej ,jedyny prawdziwy kraj szanujący > prawa człowieka....mateczka rassija..:( TAK, TAK!!! |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-12-02 22:47:49 |
EOT > > Wolałbys Ruskich???? ..a moze allahu akbar...???...:] > > Pewnie, że wolałbym ruskich. Nie są w niczym gorsi. Zresztą ruski teraz > już nie wkładają nosa w nie swoje sprawy - jedna Czeczenia im wystarczy. > > Ta kłótnia jest bezprzedmiotowa - ja nie przekonam ciebie, a ty mnie, więc > EOT KaruzelaKaruzella, karuzella Świat się kręci i umiera Słońce świeci, słońce gaśnie Będzie ciemniej albo jaśniej Polityka, polityka Tu wojenna gra muzyka Jest rakieta, ruch lotnika Polityka, polityka Ambasada, ambasada Tutaj bombę się podkłada Czarną chustę się zakłada Ambasada, ambasada Telewizja, telewizja Superwizja, schizowizja Otumania i ogłupia Telewizja, telewizja A ja wierzę w święte jeże Kocham siebie i należe Kiedy piję, piję szczerze Kiedy piję, Bóg mnie strzeże Społeczeństwo, społeczeństwo Dyscyplina, posłuszeństwo Psychopaci i zboczeńcy Społeczeństwo, społeczeństwo Narkotyki, narkotyki Złoty strzał i są wyniki Wydłużają się rubryki Narkotyki, narkotyki Karuzella, karuzella Świat się kręci i umiera Słońce świeci, słońce gaśnie Będzie ciemniej albo jaśniej wykonawca: wiadomo kto |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2002-12-02 12:23:29 |
Taoizm? > > McDonalds, ale zeby od razu Amerykanow? > > Nie lubię Amerykanów za to, że robią za wielkiego brata, policjanta > świata, wpychają się gdzie nie trzeba, chcą kontrolować wszystko i > wszystkich. Więcej w odpowiedzi na post aguaresa: > http://www.satan.pl/3forum/4/2/15623/20103/#mesg Ok, Ty po prostu nie zgadzasz sie z ich polityka, Twoja sprawa. Ale chyba nie przelewasz swojej niecheci dla polityki, na caly narod? |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 18:04:22 |
Taoizm? > Ok, Ty po prostu nie zgadzasz sie z ich polityka, Twoja sprawa. Ale chyba > nie przelewasz swojej niecheci dla polityki, na caly narod? No wiesz, w sondażach wychodzi, że naród popiera politykę terroru swojego prezydenta... |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2002-12-02 18:36:52 |
Taoizm? > > Ok, Ty po prostu nie zgadzasz sie z ich polityka, Twoja sprawa. Ale > chyba > > nie przelewasz swojej niecheci dla polityki, na caly narod? > > No wiesz, w sondażach wychodzi, że naród popiera politykę terroru swojego > prezydenta... Wiesz, jak popiera np 70% to pozostale 30% w tak olbrzymim kraju jest cala masa ludzi. Tez nazywamy ich amerykanami. Moze sie czepiam, ale nie lubie uogolnien, zawsze kogos krzywdza. Lepiej nazywac rzeczy po imieniu. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-02 18:40:52 |
Taoizm? Kiedyś też byłem taki skrupulatny. Ale wszyscy uogólniają, a bez uogólnień trudno żyć. Np. odpowiedz sobie na pytanie, czy hitlerowcy byli źli? A Schindler chociażby? Też był Hitlerowcem. W demokracji liczy się zdanie większości niestety. |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2002-12-02 18:48:23 |
Taoizm? > Kiedyś też byłem taki skrupulatny. Ale wszyscy uogólniają, a bez uogólnień > trudno żyć. Np. odpowiedz sobie na pytanie, czy hitlerowcy byli źli? A > Schindler chociażby? Też był Hitlerowcem. W demokracji liczy się zdanie > większości niestety. Skroty myslowe sie przydaja, fakt. Ale kiedy mozna, wole wyrazac sie scisle. Hitlerowcy to jednak duze uscislenie w porownaniu z Niemcami np. |
|
Abaddon [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 21:57:35 |
Taoizm? I stworzyli internet i jeszcze kilka innych rzeczy sklepali, z ktorych byś zapewne nie zrezygnował. Snickers jest bardzo sycący, więc będę go jadł :) Nie lubię uprzedzeń naklejkowych. "Snickers jest popularny, więc wyżre mi mózg i wywoła raka płuc", a "dresy piją Tyskie to ja nie będę", a "dresy używają opon w samochodach, więc ja nie będę" blee.... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-01 22:07:55 |
Taoizm? Sorry (oho, czuję, za albo znajdę się na pręgierzu za niski poziom wypowiedzi albo mi Kanya zrobi krzywdę albo i jedno i drugie). |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-30 17:20:09 |
Podstawowy wyznacznik mojej filozofii > Czy masz taki wyznacznik, podstawowe prawo, element systemu, który > definiuje przekonania, dążenia, czyny? Czym jest? Dlaczego właśnie on? rozwijanie siebie, lepsze poznanie swiata przez poznanie siebie.... tzn. wlasny rozwoj - przez poznanie drugiego czlowieka, dyskusje, nauke, doswiadczanie... poznanie swiata przez perspektywe mnie samej... jesli poznam zasady kierujace mna, dowiem sie jakie mechanizmy rzadza swiatem... (chyba)... |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2002-12-03 01:58:15 |
Podstawowy wyznacznik mojej filozofii > rozwijanie siebie, lepsze poznanie swiata przez poznanie siebie.... > > tzn. wlasny rozwoj - przez poznanie drugiego czlowieka, dyskusje, nauke, > doswiadczanie... > poznanie swiata przez perspektywe mnie samej... jesli poznam zasady > kierujace mna, dowiem sie jakie mechanizmy rzadza swiatem... (chyba)... Pewnie, że poznasz. Zgodnie z pewną zasadą chaosu, która zresztą wyszła od kogoś z tego forum, ale nie ode mnie. Jeżeli chcesz kreować chaos wokół siebie musisz mieć porządek w środku. Poznanie siebie jest równoznaczne z porządkiem w samym sobie. Więc wokół zaczyna się rodzić chaos. A żeby robić chaos trzeba znać mechanizmy rządzące światem. A zatem uporządkowanie siebie jest równoznaczne z poznaniem praw świata. Taka mała pokrętna logika, ale zapewniam cię, że coś w tym jest. Trzeba tylko potem uważać, żeby ktoś cię nie roził wewnętrznie, bo znów świat kreuje w tobie chaos, a to nie jest zdrowe. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-03 23:20:53 |
Podstawowy wyznacznik mojej filozofii > > poznanie swiata przez perspektywe mnie samej... jesli poznam zasady > > kierujace mna, dowiem sie jakie mechanizmy rzadza swiatem... > (chyba)... >Jeżeli chcesz kreować chaos wokół > siebie musisz mieć porządek w środku. Poznanie siebie jest równoznaczne z > porządkiem w samym sobie. Więc wokół zaczyna się rodzić chaos. A żeby > robić chaos trzeba znać mechanizmy rządzące światem. A zatem > uporządkowanie siebie jest równoznaczne z poznaniem praw świata. Taka mała > pokrętna logika, ale zapewniam cię, że coś w tym jest. Trzeba tylko potem > uważać, żeby ktoś cię nie roził wewnętrznie, bo znów świat kreuje w tobie > chaos, a to nie jest zdrowe. a czy ja gdzies napisalam, ze chce stworzyc chaos wokol siebie? chcialam zauwazyc, ze swiat powstal z chaosu (na co jeszcze dzisiaj mamy wiele dowodow - i to nie sa moje slowa - teraz nie pamietam autora - jak zwykle - ja i nazwiska... heh) i nie musze do tego swiata dokladac nic od siebie... starczy ten balagan jaki juz jest... |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2002-12-16 12:39:13 |
Podstawowy wyznacznik mojej filozofii > a czy ja gdzies napisalam, ze chce stworzyc chaos wokol siebie? Chaos wokól jest wynikiem uporządkowania samego siebie. Nie jest wynikiem pragnienia jego stworzenia. Oczywiście mogę mówić tylko za siebie ;). Ale ja się czasami czuję jak oko cyklonu o dużej sile. Ja jestem spokojnie w środku, a wokół mnie wszystko się rozsypuje i układa w nowy układ, żeby za chwilę znów się rozsypać, gdzie nie pójdę tornado łazi razem ze mną. Co najgorsze dostrzegam że ja to powoduje czy chcę czy nie chcę. A jak z kolei ja się trochę zaczynam sypać, to wokół nagle porządek i ład istna sielanka, tylko we mnie buszuje jakieś małe tornado ;). > chcialam zauwazyc, ze swiat powstal z chaosu (na co jeszcze dzisiaj mamy > wiele dowodow - i to nie sa moje slowa - teraz nie pamietam autora - jak > zwykle - ja i nazwiska... heh) i nie musze do tego swiata dokladac nic od > siebie... Nic? Nawet małego niezawuważalnego kawałeczka chaosu? Ojej :(. I tak dokładasz czy chcesz czy nie ;), musiałabyś się zaszyć w najgłebszej dżungli, lub idealnie zaszyć w sobie i swoim chaosie, żeby nic nie dokładać od siebie. > starczy ten balagan jaki juz jest... Ale tak z drugiej strony, to tylko robiąc trochę więcej bałaganu niż jest, można potem uporządkować wszystko po swojej myśli ;). |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-17 11:30:28 |
Podstawowy wyznacznik mojej filozofii > Chaos wokól jest wynikiem uporządkowania samego siebie. Nie jest wynikiem > pragnienia jego stworzenia. moze faktycznie - ale dla mnie to 'nieswiadomy chaos' - albo moze lepiej 'niestworzony z premedytacja'... > Nic? Nawet małego niezawuważalnego kawałeczka chaosu? Ojej :(. I tak > dokładasz czy chcesz czy nie ;) wiem, ze dokladam - czy chce tego czy nie - i to znajac mnie dokladam go calkiem sporo... :) > Ale tak z drugiej strony, to tylko robiąc trochę więcej bałaganu niż jest, > można potem uporządkować wszystko po swojej myśli ;). tak uwazasz? nie sadze, zeby mozna bylo porzadkowac swiat - mozna porzadkowac swoje zycie (i to tez tylko do tego miejsca gdzie zaczynaja sie wplywy innych - czyli wlasciewie prawie wcale) |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2002-12-17 15:56:53 |
Podstawowy wyznacznik mojej filozofii > tak uwazasz? nie sadze, zeby mozna bylo porzadkowac swiat - mozna > porzadkowac swoje zycie (i to tez tylko do tego miejsca gdzie zaczynaja > sie wplywy innych - czyli wlasciewie prawie wcale) Możesz uporządkować parę rzeczy wokół siebie, lub ustawić prosty układ odniesienia tak jak chcesz. Układ po pewnym czasie i tak wróci do stanu nieuporządkowania. Ale w czasie gdy jest uporządkowany, możesz w nim zrobić coś po dokładnie swojej myśli, bo doskonale go znasz ;). To nie jest porządkowanie świata, a raczej porządkowanie jego małego skrawka i tylko na moment. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-20 12:37:14 |
chaos > Możesz uporządkować parę rzeczy wokół siebie, lub ustawić prosty układ > odniesienia tak jak chcesz. mozesz podac jakis konkretny przyklad, bo jakos sie gubie w takich calkowicie teoretycznych rozwazaniach... > Układ po pewnym czasie i tak wróci do stanu > nieuporządkowania. Ale w czasie gdy jest uporządkowany, możesz w nim > zrobić coś po dokładnie swojej myśli, bo doskonale go znasz ;) powiedz, czy gra jest warta swieczki? ile energii zuzyjesz na uporzadkowywanie tego skrawka rzeczywistosci? i na jak dlugo? czy to, co bedziesz mogl wtedy zrobic warte jest takiego wysilku? to mi zakrawa na syzyfowa prace... > To nie > jest porządkowanie świata, a raczej porządkowanie jego małego skrawka i > tylko na moment. pytam raz jeszcze - czy jest sens? jak maly jest ten skrawek - bo wg mnie to musi byc fragment nalezacy TYLKO do nas - bez wplywow innych (bo zakloca nasza rownowage) - czyli wlasciewie 'absolutnie nic'... jak szybko sytuacja wroci do stanu sprzed uporzadkowania? |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-20 23:31:29 |
o prawidłowym postrzeganiu swej ścieżki żywota > > pytam raz jeszcze - czy jest sens? > jak maly jest ten skrawek - bo wg mnie to musi byc fragment nalezacy TYLKO > do nas - bez wplywow innych (bo zakloca nasza rownowage) - czyli > wlasciewie 'absolutnie nic'... > jak szybko sytuacja wroci do stanu sprzed uporzadkowania? Zacytuje coś co właśnie dodałem do katalogu: " Czy przypominasz sobie, jak pewnego razu coś, czym się właśnie zajmowałeś, zaczęło Ci sprawiać wielką radość i jasne się stało, że robisz dokładnie to, co trzeba? Czy pamiętasz, że niepotrzebne Ci było jakiekolwiek potwierdzenie z zewnątrz, by wiedzieć, że robisz to dobrze? Czy pamiętasz, że wykonywałeś to bez żadnego wysiłku i nie osiągnięcie celu a działanie sprawiało Ci największą przyjemność? A czy towarzyszyło temu poczucie jedności Twoich poczynań z niosącym Cię strumieniem życia i niechęć do zwrócenia się przeciwko niemu? Jeśli tak, znaczy to, że płynąłeś wtedy z nurtem Tao. Tao wspomagało Twoje ruchy i Tao nadawało im pewność i nieomylność. Nie osiągnąłeś wtedy szczytu swych możliwości ale ujrzałeś na moment strumień, zwykle płynący pod lodem. Jest to lód Twoich uprzedzeń i przyzwyczajeń. Jest to lód Twoich przekonań i szczytnych ideałów, nie mających szans spełnienia. Jest to także lód Twej gazetowej mądrości, ktora pozwoliła Ci uwierzyć, że przeznaczeniem ludzkości jest życie w szczęściu i dobrobycie, i że świat, dzięki nauce lub religii, do nich zmierza. Jeśli wierzysz w swoje przyszłe bogactwo, będziesz ubogi całe życie. Jeśli naprawdę wierzysz w to, że będziesz w przyszłości szczęśliwy, będzie to powodem Twojego nieszczęścia. Aby rozpuścić ten lód, zaniechaj komentowania tego, co przynosi Ci życie, bo jest to tylko żonglowanie pojęciami, stworzonymi przez niedoskonały mózg, a które nijak się mają do rzeczywistości. Umysł nie pojmie samego siebie, tak jak oko nie zobaczy się samo, tylko w płaskim odbiciu. Obserwuj naturę, która Cię zrodziła, płynąc zgodnie z nurtem Tao. Obserwuj drzewa, które uginają się pod naciskiem wiatru. Obserwuj zwierzęta, które nie wiedzą, co to dobro, a pozostają niewinne; nie wiedzą, co to obowiązek, a dbają o życie swoje i swoich dzieci. Potem wycisz swoje myśli i zajrzyj w głąb siebie. Zobaczysz, że w istocie nie różnisz się od nich, tylko o tym zapomniałeś; że Twoje wnętrze nie jest czymś wyizolowanym z otoczenia, ale stanowi z nim harmonijną całość. Wtedy rozejrzyj się - zobaczysz, że płyniesz z prądem Tao. Nie ma już życia ani śmierci, nie ma cierpienia. Jest tylko wieczny strumień Tao, który nie istniałby bez Ciebie. Nie próbuj tylko chwytać się niczego; Tao zaniesie Cię nieomylnie tam, gdzie będziesz się czuć najlepiej. Jeśli napotkasz na przeszkody, pamiętaj, że za nimi jest spokojna woda - jeśli zaś nic Ci nie będzie przeszkadzać, nie myśl, że będzie tak zawsze. Zaufaj sobie, a Tao będzie Twoim sprzymierzeńcem. " A teraz zamiast tao wstaw swoje wyższe ja, anioła stróża, inspiracje satana osobistego, twój wrodzony geniusz......... i rozkwitaj A.A. lala |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-21 13:38:08 |
o prawidłowym postrzeganiu swej ścieżki żywota > A teraz zamiast tao wstaw swoje wyższe ja, anioła stróża, inspiracje > satana osobistego, twój wrodzony geniusz......... i rozkwitaj > > A.A. lala Tao powiadasz? ;) A teraz odnieś to wszystko co napisałeś do dektetu, który popełniłam o sobie, do tej noty, która nie była zaadresowana nie zupełnie anonimowo. I co ty na to motylu? ;> |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-20 23:41:41 |
o prawidłowym postrzeganiu swej ścieżki żywota TAU???? to ten nowy telewizor Panasonica????:))))) |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2002-12-20 17:53:00 |
chaos > mozesz podac jakis konkretny przyklad, bo jakos sie gubie w takich > calkowicie teoretycznych rozwazaniach... Na przykład pracujesz i dowiadujesz sie że szef ma zamiar albo awansowac ciebie albo kolege. Więc najlepszym uporządkowaniem rzeczywistosci, jest to zeby koledze, "przypadkiem poślizgnęła się noga" ;), a ty żebyś czymś zabłysnęła w czasie tego miesiąca. Jeżeli jestes rozbita i nieuporzadkowana wewnetrznie, to tobie posliznie sie noga bez niczyjego udzialu, sama bedziesz temu winna. W tobie jest chaos, a na zewnątrz porządek, ale to nie ty go ustalasz. Ale jeżeli będziesz uporządkowana to możesz sprawić, żeby to koledze pośliznęła się noga. Wprowadzasz do porządku zaplanowanego przez kogoś innego element swojego chaosu, który sprawia że uporządkowanie zmienia się na twoją korzyść. > powiedz, czy gra jest warta swieczki? ile energii zuzyjesz na > uporzadkowywanie tego skrawka rzeczywistosci? i na jak dlugo? czy to, co > bedziesz mogl wtedy zrobic warte jest takiego wysilku? to mi zakrawa na > syzyfowa prace... Wszystko co prowadzi do spełnienia twoich pragnień, jest warte wysiłku. Syzyfowa praca to nie jest, bo prowadzi do osiagniecia pewnego rezultatu, po czym twój wysiłek się kończy. A czasem się nie kończy..., bo musisz podtrzymać osiągniety przez siebie rezultat... , żeby móc zrealizować jeszcze coś więcej. Realizacja pragnien duzo ci daje, daje ci szczescie i sile, rozwijasz sie dzieki temu. Wiec jest to uklad, cos dajesz i dostajesz cos w zamian. Problem tylko w tym, żeby więcej brać, niż dawać. Włożyć mało energii, a dużo na tym zyskać. Jak dajesz dużo energii, a rezultaty są nikłe, to znaczy, że nie warto tego robić. > pytam raz jeszcze - czy jest sens? Tak jest. Bo jeśli realizacja naszych pragnien nie ma sensu, to pozostaje tylko sie polozyc i czekac na smierc. Tak, zreszta robi wielu ludzi, po prostu czekaja na smierc i nic juz nie robia, bo nie ma to sensu. > jak maly jest ten skrawek - bo wg mnie to musi byc fragment nalezacy TYLKO > do nas - bez wplywow innych (bo zakloca nasza rownowage) - czyli > wlasciewie 'absolutnie nic'... Fragment należacy tylko do nas, to my i nic więcej. To że coś jest też pod wpływami innych, nie oznacza ze nie mozna tego kontrolowac, trzeba miec tylko wieksze od innych wplywy, zbobyc takie wplywy. Dobra rownowaga wewnetrzna to taka ktorej nie moga zaklocic zewnetrzne wplywy. To jest tylko podstawa, zeby dobrze wplywac na zewnetrzna rownowage. > jak szybko sytuacja wroci do stanu sprzed uporzadkowania? Nie zawsze wroci do stanu sprzed uporzadkowania, a w zasadzie nigdy nie wroci do stanu pierwotnego, ze stworzonego chasu nigdy nie tworzy sie ten sam porzadek ktory byl, tworzy sie zawsze coś innego niż poprzednio. Po za tym możesz już być daleko od tej sytuacji pójśc dalej, tak żeby skutki rozpadu stworzonego przez ciebie porzadku, cię nie dotknęły. Niech dotykają innych. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-21 12:46:30 |
chaos > Na przykład pracujesz i dowiadujesz sie że szef ma zamiar albo awansowac > ciebie albo kolege. Więc najlepszym uporządkowaniem rzeczywistosci, jest > to zeby koledze, "przypadkiem poślizgnęła się noga" ;), a ty żebyś czymś > zabłysnęła w czasie tego miesiąca. czlowiek czlowiekowi wilkiem... jakos moj wrodzony brak perfidii (!) uniemozliwia mi zwizualizowanie sobie tego przykladu ;) ale przynajmniej dostalam jakies podstawy praktyczne... czyli to wszystko opiera sie na zakresie wplywow? kto jest silniejszy i bardziej uporzadkowany ten wygrywa w koncowym rozrachunku? > Wszystko co prowadzi do spełnienia twoich pragnień, jest warte wysiłku. czy swoje pragnienia nalezy spelniac tylko kosztem innych? > Syzyfowa praca to nie jest, bo prowadzi do osiagniecia pewnego rezultatu, > po czym twój wysiłek się kończy. A czasem się nie kończy..., bo musisz > podtrzymać osiągniety przez siebie rezultat... , żeby móc zrealizować > jeszcze coś więcej. tu sie zgodze... ale to nie jest prawdziwe TYLKO w filozofii chaosu... w kazdej innej tez... chcesz to osiagnac - musisz pracowac i nie poddawac sie... > Realizacja pragnien duzo ci daje, daje ci szczescie i > sile, rozwijasz sie dzieki temu. nadal nie podoba mi sie to, ze mam to osiagnac kosztem innych... > Wiec jest to uklad, cos dajesz i > dostajesz cos w zamian. jak kazdy uklad miedzyludzki... ale osiaganie celow i szczescia nie zawsze musi sie wiazac z innymi... > Problem tylko w tym, żeby więcej brać, niż dawać. to jest wampiryzm... > Włożyć mało energii, a dużo na tym zyskać. a to juz lenistwo ;) > Jak dajesz dużo energii, a > rezultaty są nikłe, to znaczy, że nie warto tego robić. a to przyklad na ekonomike czynow... :) dobry jestes w definicjach i przykladach... :) > > pytam raz jeszcze - czy jest sens? > Tak jest. Bo jeśli realizacja naszych pragnien nie ma sensu, to pozostaje > tylko sie polozyc i czekac na smierc. Tak, zreszta robi wielu ludzi, po > prostu czekaja na smierc i nic juz nie robia, bo nie ma to sensu. alez ja nie kwestionuje sensu osiagania celu i dazenia do niego, nie kwestionuje dazenia do szczescia i spelnienia... nie podoba mi sie tylko sposob w jaki proponujesz to osiagnac... makiewellizm to nie najlepsza droga... |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-20 23:01:05 |
wu-wei jak na górze tak i na dole co zasiejesz to i zbierzesz; akcja pociąga reakcję podobne przyciąga podobne przeciwieństwa się wzajemnie wzmacniają mikrokosmos jest odzwierciedleniem makrokosmosu w każdym działaniu zawarte jest nie-działanie; wu-wei motyl na ścieżce (prosim nie deptać;) :P |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2002-12-03 01:44:21 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii > Czy masz taki wyznacznik, podstawowe prawo, element systemu, który > definiuje przekonania, dążenia, czyny? Czym jest? Dlaczego właśnie on? Tak, jest podstawowy element mojego systemu, a jest nim pragnienie. Przy czym nie chodzi tu o żadne konkretne pragnienie. Chodzi o to żeby mieć jakieś pragnienia. One nas popychają do rozwoju, bez którego nie można ich zrealizować, każda realizacja jakiegoś pragnienia daje pewną dozę szczęścia, czyni nas silniejszymi. Każde zrealizowane pragnienie przynosi kolejne pragnienie, którego realizacja nie jest już taka łatwa. Można powiedzieć, że kocham czegoś pragnąć, bo dzięki temu się rozwijam i jestem bardziej szczęśliwy. Czym jest idea wiecznego posiadania pragnień? Dla niektórych będzie nirvaną a dla innych boskością. |
|
Nadah [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-03 10:40:16 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii > Chodzi o to żeby mieć > jakieś pragnienia. Miłość, Strach i Pożądanie - trzy siły ludzkich pobudek > każda realizacja jakiegoś pragnienia daje pewną dozę > szczęścia, Czy szczęście zawsze jest równe spełnieniu? > Każde zrealizowane pragnienie przynosi > kolejne pragnienie, którego realizacja nie jest już taka łatwa. Taka jest zasada? Wyjaśnij proszę. > Czym jest idea wiecznego posiadania pragnień? Dla > niektórych będzie nirvaną a dla innych boskością. A dla szkół wschodnich (wyłączając Tantryków) wiecznym cierpieniem ;->. Dla ścieżek wstępujących to, o czym piszesz nie jest tak oczywiste. |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2002-12-03 12:15:38 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii >> Chodzi o to żeby mieć >> jakieś pragnienia. > Miłość, Strach i Pożądanie - trzy siły ludzkich pobudek A uwierzyłbyś jakbym powiedział, że dla kogoś te rzeczy mogą nie mieć absolutnie żadnego znaczenia? Znam taką osobę. Chociaż naprawdę wolałbym jej nie znać :((( i jak najszybciej o niej zapomnieć. I nie mówię o nikim z Forumowiczów. > > każda realizacja jakiegoś pragnienia daje pewną dozę > > szczęścia, > Czy szczęście zawsze jest równe spełnieniu? Nie. Nie zawsze. Ale spełnianie swoich pragnień jest jakimś spełnieniem nawet jeżeli nie zawsze wiąże się to ze szczęściem, chociaż zazwyczaj tak jest. > > Każde zrealizowane pragnienie przynosi > > kolejne pragnienie, którego realizacja nie jest już taka łatwa. > Taka jest zasada? Wyjaśnij proszę. Nie, to raczej konsekwencja stosowania zasady. Człowiek ma coś takiego w sobie, że jak coś osiągnie to stawia sobie poprzeczkę wyżej, taka jest ludzka natura. > > Czym jest idea wiecznego posiadania pragnień? Dla > > niektórych będzie nirvaną a dla innych boskością. > A dla szkół wschodnich (wyłączając Tantryków) wiecznym cierpieniem ;->. > Dla ścieżek wstępujących to, o czym piszesz nie jest tak oczywiste. Przeczytaj wątek Brak pragnień, tam się szerzej wypowiedziałem na ten temat. |
|
Nadah [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-03 16:25:55 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii OK :-) |
|
Kotek [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 13:05:30 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii Wyznacznikiem mojej filozofii życiowej jest SZCZĘŚCIE. Przez duże S. Dążę do tego by być szczęśliwą. Różnymi drogami, różnymi metodami. Progres...dla mnie jest tylko półśrodkiem, narzędziem. |
|
Nadah [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 19:41:20 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii > Wyznacznikiem mojej filozofii życiowej jest SZCZĘŚCIE. Przez duże S. > Dążę do tego by być szczęśliwą. Różnymi drogami, różnymi metodami. > Progres...dla mnie jest tylko półśrodkiem, narzędziem. Konfucjusz powiada: Kto chce być stale szczęśliwym, musi się często zmieniać. Jest to w rzeczywistości jedno z praw psychologii (por. psychologia społeczna). Smutek może być wywoływany stale przez niezmienny impuls, szczęście przeciwnie. Jeśli pragniesz Szczęścia, dobrą drogą jest Progres. Oczywiście rozwój to forma_w_działaniu, do niej się nie dąży, lecz się ją stosuje. Półśrodek? Nie zgodzę się. Narzędzie? By być szczęśliwym - oczywiście. |
|
Kotek [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-09 09:10:37 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii Ok, tylko zauważ że sam progres, ukierunkowany w nieodpowiedni sposób, wcale nie musi przynieść szczęścia. Dla mnie szczęście jest najważniejsze, więc progres to tylko półśrodek do osiągnięcia celu, jakim jest szczęście właśnie. Wszystko też zależy od tego, co dla kogo jest progresem... |
|
Nadah [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-09 18:08:58 |
O Progresie i Szczęściu > Ok, tylko zauważ że sam progres, ukierunkowany w nieodpowiedni sposób, > wcale nie musi przynieść szczęścia. Oczywiście, można tak podejść do zagadnienia; bomba atomowa, broń chemiczna, dziura ozonowa, mcdonald i mtv. Zauważ jednak, że w samym słowie progres kryje się kwantyfikator pozytywny (choćby dla doświadczającego progresu). Zgodzę się, że progres nieświadomy, nieukierunkowany, niekontrolowany może być, i często bywa, zgubny. > Dla mnie szczęście jest najważniejsze, Coś nowego. Jesteś z pewnością wyjątkiem ;-) (por. Księga Dionizosa) > więc progres to tylko półśrodek do osiągnięcia celu, jakim jest szczęście > właśnie. Zauważ: osiągnięcie celu statycznego zgodnie ze słowami Konfucjusza (pod którymi podpisuję się ja i współczesna psychologia) da dawkę szczęścia o ściśle ustalonej objętości - wkrótce się więc wyczerpie. Tylko ruch daje możliwość stałego doświadczania szczęscia. Dlatego Progres sam w sobie, o ile nakierowany jest na szereg "szczęściorodnych" etapów, jest szczęściem. Wędrówka, *stawanie_się*, daje Ci szczęście. Życie jest *procesem_w_działaniu* i tylko w tej naturze może dawać radość, inaczej impuls gaśnie. Bez progresu szczęście zanika. > Wszystko też zależy od tego, co dla kogo jest progresem... Właśnie. Sprawa niewymierna. |
|
Kotek [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-11 11:30:39 |
O Progresie i Szczęściu Mam wrażenie że mówimy niemal o tym samym, ale bardzo nie chcesz tego zauważyć... Progres sam w sobie nie jest szczęściem ale jedną z możliwych dróg dotarcia do niego, więc zamiast pisać mi o Konfucjuszu, przeczytaj uważnie co napisałam. 'dobro' też pojęcie pozytywne ale tylko w subiektywnym jego znaczeniu. Obiektywnie, to co dla mnie jest dobre, dla Ciebie może być złe. Jak bardzo chcesz to możemy się jeszcze pokłócić co do semantyki wyrażenia progres, ale szczerze mówiąc nie mam na to ochoty. A tak nawiasem mówiąc, szczęście nie jest zjawiskiem statycznym, chociażby dlatego że aby je odczuwać, trzeba nad nim pracować. I tu znowu rozbijamy się o progres. Nie znaczy to jednak że szczęście i progres to pojęcia równoznaczne, a to mam wrażenie, usiłujesz mi udowodnić. |
|
Nadah [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-12 15:27:57 |
O Progresie i Szczęściu > Progres sam w sobie nie jest szczęściem Racja > ale jedną z możliwych dróg > dotarcia do niego, Pokaż mi drogę do stałego szczęścia bez progresu. > więc zamiast pisać mi o Konfucjuszu, przeczytaj uważnie > co napisałam. Z przyjemnością. > 'dobro' też pojęcie pozytywne ale tylko w subiektywnym jego znaczeniu. > Obiektywnie, to co dla mnie jest dobre, dla Ciebie może być złe. Hmm, dzięki za wyjaśnienie. > Jak bardzo chcesz to możemy się jeszcze pokłócić co do semantyki wyrażenia > progres, ale szczerze mówiąc nie mam na to ochoty. Również. > A tak nawiasem mówiąc, szczęście nie jest zjawiskiem statycznym, chociażby > dlatego że aby je odczuwać, trzeba nad nim pracować. Moja teza: szczęście jest zjawiskiem zmiennym i niewymiernym. > I tu znowu rozbijamy > się o progres. Rozbijamy... ciekawe skojarzenie. > Nie znaczy to jednak że szczęście i progres to pojęcia > równoznaczne, Racja. > a to mam wrażenie, usiłujesz mi udowodnić. Nie Pozdrawiam, Nadah |
|
Kotek [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-13 11:32:41 |
ehh Progres to postęp, rozwój, prawda? Szczęście to zjawisko zmienne, niestałe, wymagające przede wszystkim pracy i pielęgnacji, oraz rozwoju wewnętrznego osoby, której wolą jest egzystować w poczuciu szczęśliwości, tak? Ok, w takim razie mamy już związek pomiędzy szczęściem i progresem. Ale jak możesz mówić o znalezieniu drogi do stałego szczęścia, skoro jest ono zjawiskiem zmiennym, niestałym? Nie ma jednej drogi, nie można mówić wyłącznie o progresie. \'\'Pokaż mi drogę do stałego szczęścia bez progresu.\'\' Drogi do szczęścia nie wskaże Ci nikt, poza Tobą samym. Pojęcie szczęścia jest różnie definiowane, w filozofii postrzega się je jako “sumę dóbr” w bilansie całego życia, wtedy ok, progres jest główną drogą dotarcia do niego. W psychologii natomiast, pojęcie szczęścia odnosi się między innymi do chwili, krótkotrwałego uniesienia, subiektywnego postrzegania jakiegoś faktu, poprzez, nazwijmy to “różowe okulary”. Do tego akurat progres nie jest konieczny. Zauważ, że życie składa się również z takich malutkich uniesień, kiedy np. ktoś Cię zaskoczy, ofiarowując Ci coś, na czym bardzo Ci zależało. Dlatego, moim zdaniem, progres nie jest jedyną drogą do szczęścia. Główną, tak, ale nie jedyną. Czasami szczęścia nie trzeba szukać, przychodzi samo, nie wiadomo skąd, i nie ma w tym ani naszej zasługi, ani echa progresu. |
|
Nadah [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-13 22:11:43 |
ehh Ach, ślepy byłem... mówiłem o Szczęściu jako szczęściu. Mea culpa. |
|
frozen [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-04 01:14:34 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii zjesc zanim ktos zje mnie w wolnych chwilach wygrzewam sie na sloncu i lize rany a jak mam ochote to wyruszam na gody |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-12-04 09:53:02 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii > zjesc zanim ktos zje mnie > w wolnych chwilach wygrzewam sie na sloncu i lize rany > a jak mam ochote to wyruszam na gody A potrawy z kogo lubisz najbardziej? Podobno najdelikatniejsze jest mięso europejczyków, bo mało w nich żył;) |
|
frozen [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-04 10:02:31 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii > A potrawy z kogo lubisz najbardziej? Podobno najdelikatniejsze jest mięso > europejczyków, bo mało w nich żył;) hehe :D tez mi sie tak wydaje. jeszcze lepiej jak jest to mloda kobieta a mieso pochodzi z piersi lub posladkow. hmm..... palce lizac :D |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-05 13:02:48 |
O mnie dekret Rozwój to nie jest pociąg nadzwyczajnie przyśpieszony. Całe życie mieszkam w tym ciele, sercu i umyśle, całe życie zastanawiam się nad soba, nad moimi pobódkami, motywacjami, nad tym co mną kieruje i skąd biora się moje emocje, dlaczego mają taką a nie inna barwę. Miałam już wielką miłość do swiata, ludzi, życia i wszelkiego stworzenia bożego, miałam w sercu czyste, nieskazietelne piękno, splamiłam je. Sponiewierałam, przejrzałam i ujrzałam, że zniszczyłam siebie, że prawie doprowadziłam na skraj najbliżesze mi osoby. Wielkie hasło, wielka idea, wielkie nic... Neguję wszelką ideologię ponieważ jest i była źródłem wszelkiego zła w moim życiu. Neguję teorię i mądrość życiową. Moja „Mądrosć” przez wielgachne „M” jeszcze mi się nigdy tak na dobrą sprawe nie przydała. W czym tkwi problem? Jestem zwierzęciem, może jestem koniem, może delfinem, a może jestem zwykłym, szarym gołębiem, ale klucze do mojego zrozumienia wszystkie są w naturze. Nie ma żadnej tajemnicy, żadnej mistycznej historii, żadnych zawoluowanych przekazów. Wszystko jest krystalicznie jasne. Zakładając to, o wiele łatwiej jest pojąć kim jestem, co robię i dlaczego. Dlaczego wilk walczy w obronie swojego terytorium, swojego stada, swojego potomstwa i samicy? Taką rolę wyznaczyła mu natura, jego pierwotne instynkty obligują go do obrony tego co jest dlań najważniejsze, a więc własne stado. Dlaczego walenie po rozdzieleniu od własnego stada, od „rodziny” zdają się marnieć w oczach, a nawet umierają? Wolność jest dla nich największym szczęściem, a tą właśnie wolnością jest miłość. Kiedy ją tracą umieraja z nieszczęścia, po prostu pęka im serce. Ja też tak mam, umieram powoli, umieram z nieszczęścia i żadna kula nie jest w stanie mnie powstrzymać, jedynie niewola, jedynie brak miłości. Dlaczego ptaki tak cudownie wyglądają kiedy lecą w przestworzach, piękne rozłożone skrzydła, płyną w powietrzu, tańczą, kierują się na ląd, aby kanarmić siebie i małe pisklaki, aby wymościć gniazdo, na zimę je opuszczają... Lecą w miejsce gdzie jest ich drugi dom, lecą kierowane instynktem przetwania, w ciepło, tam gdzie życie kwitnie, gdzie mogą cieszyć się wonią porannej rosy na trawie. Pies, przyjaciel największy na świecie, mój. Za odrobinę ciepła, za okruszek przyjaźni może poświęcic swoje życie, ale krzywdę pamięta do końca życia. Nienawidzi złych ludzi, czuje to, potrafi to odgadnąć. Kocha wszystkich przyjaciół przyjaciela swojego, bo wierzy, że są mu mili i czynią dobro w jego zyciu. Za to kocham magię zwierząt, za ich jasność, za ich przejrzystość, ża nieświadomość własnych instynktów i za ich świadomość jednocześnie. Mam w sobie coś z każdego zwierzęcia i wszystkie moje działania dają się logicznie i prosto wyjaśnić. Ja nie rozumiem ludzi, już ich nie rozumiem. Nie potrafię zrozumieć jak można nie umieć kochać, żyć we własnym więzeniu. Całe piękno tego świata, cała wolność i dobro... wszystko to są synonimy miłości i na odwrót. Ludzie lubią wiele rzeczy rozgraniczać, układać w formułki, przeanalizować pod własnym kontem, ale tylko to naprawdę mogą. Dlatego nie wierzę w żadną teorię, nawet popartą eksperymentalnie ponieważ zawsze jest to tylko czymś na kształt majaczeń szaleńca. Nie chcę tego rozumieć, ponieważ nie odnosi się do mnie i mogło by mnie skrzywcić, sama tylko wiedza czasem bywa jak najbardziej lśniące ostrze. Czy widzieliście kiedyś jak krew wypływa z pod takiego lśniącego, wręcz przezroczystego ostrza? Jest gęsta i pięknie czerwona, mięsista. Najpierw na powierzchni pojawia się wypukłosć, rośnie i pęcznieje, a pozostała krew chcąca się uwolnić napiera do góry, do powierza i zanim się obejrzysz kropla przeradza się w piekną wstążke czerwonej łzy. Tak ja widzę miłośc, piękno, czy cokolwiek, jak kolwiek chcielibyście to nazwać to i tak zawsze chodzi o to co jest wewnątrz, to co pojawia się kiedy zamkniemy oczy, to co czujemy uwalniając tchnienie. Krew tak jak miłość jest w każdym z nas, głeboko pod metafizyczna skóra lęków, bojaźni, obaw, tony teori maskującej prawdziwe nasze jestestwo. Uwolniła się pod ostrzem tańczącego nań Ronina, uwolniła się w płatku śniegu na mojej twarzy kiedy jedyne ciepło które czułam napływało z jego dłoni, uwolniło się kiedy to ja próbowałam cię dotknąć wyostrzoną połozą noża... tyle razy kochałam, tyle z siebie już krwi wylałam, a jednak moje rubinowe żyły nadal tętnią pod ciśnieniem. Dlaczego? Moja krew jest zmieszana z krwią twoją. Jest lśniąca, bogata, piękna. Kocham nawet sama krew moją, moja wewnętrzną miłość. Ona jest we wszystkim co czynię, w moim uśmiechu i płaczu, we wspomnieniu lata i widoku spokoju, w muzyce i ciszy. Mówię do Ciebie a Ty podporządkowujesz moje przemyślenia konkretnym modelom psychologicznym. Nadal nie potrafisz zrozumieć, że to nie świat odkrył mnie, ale ja odkryłam świat i Ty również jesteś takim odkrywcą, wizjonerem rzeczywistości, mesjaszem jedynie własnego życia. Wiedza teoretyczna nie przyspiesza niczyjego rozwoju albowiem całe te stosy teori mogą jedynie zalegać w umysle ale staja się prawem i mocą dopiero wtedy, kiedy ożywają na twojej drodze życia. I już wtedy wiadomo, że nie były potrzebne, ponieważ prędzej czy później i tak się wypełnią, a tak przytłaczają lekkość umysłu i stępiają czujność. To jest najlepszy sposób aby pozwolić umknąć czemuś naprawdę pięknemu i ważnemu. Tak więc nie mam wiedzy, mam mądrość zdobytą przez lata, która nie jest już nawet teorią, stała się praktyką i nadal jest mi bezużyteczna ponieważ ewoluje w niezmierzone odmęty fal życia każdego dnia. Jest niech będzie. Nie jest mi użyteczna, nie jest mi niezbędna, ale jest, niech zatem będzie. Każdy człowiek ma jakąś misje do wykonania, tak jak każde zwierzę, jak każde zjawisko naturalne. Promień słońca ma zadanie powołać do życia źdźbło trawy, zielony kłos jej nakarmi zwierze, które wyda na świat potomstwo. Owe zycie zginie w łańcuchu bezkresnym, ale również posłuży celowi przetrwania. Czy moją misja jest powołać istnienie? Czy moją misja jest bronić życia, czy może jest nią głosic miłość i przecierać zmęczone oczy na piękno... Nie wiem, ale to jest wszystko życie moje. Było by wieką niesprawiedliwością i kłamstwem wierzyć że jest nam dane osiągnać coś więcej, coś ponad misje wyznaczoną promieniowi światła czy pięknemu zwierzęciu. Jak długo ide z wyciągnięta dłonia za promieniem słonecznym, tak długo swoją dobrą drogą życia będę kroczyć. Tego jedynie pragnę i to jest moje jedyne prawo. Amen Dedykuję motylowi. |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2002-12-16 15:22:32 |
O mnie dekret Muszę przyznać, że to bardzo piękny dekret. Czytając go miałem wrażenie jakby napisała go sama natura. Kierujesz się czystym instynktem, czego nie uważam za błąd, a wręcz przeciwnie. Ja nigdy się nie zawiodłem, jak szedłem za instynktem, natomiast nie słuchanie go miało dla mnie parę razy katastrofalne skutki. Nie uważam, żeby z instynktu wynikały pragnienia. Instynkt to raczej komunikator z naszym najgłębszym ja, z pierwotnymi pragnieniami i żądzami. Pozwala nam do nich dotrzeć i kieruje nas tak żebyśmy je zaspokajali. Ale wątpię, żeby te pierwotne pragnienia były takie same u wszystkich zwierząt. Piszesz o miłości, ale czy Lew rozszarpując i zjadając swoje własne potomstwo przejawia w ten sposób miłość do niego? Albo modliszka urywając swojemu partnerowi głowę w czasie stosunku? Jest dużo miłości w naturze ale jeszcze więcej okrucieństwa i braku miłości. Każdy gatunek zwierząt ma co innego zakodowanego w swojej naturze, człowiek też. Co najlepsze w przeciwieństwie do innych zwierząt wydaje się, jakby ten kod był u każdego człowieka inny i to właśnie wyróżnia ludzi spośród wszystkich zwierząt. Piszesz o misji i o tym, że każdy powinien ją spełnić i nie może chcieć się ponad nią wybić. Niektóre zwierzęta też mają misję np. lemingi, kóre nie wiedzieć czemu, tysiącami rzucają się co roku do morza. A ty, jeżeli promień słońca zaprowadzi cię nad przepaść, postąpisz za nim do tej przepaści? Piękna to byłaby śmierć, ale czy sensowna? Masz piękne wyobrażenia i spostrzeżenia na temat tego wszystkiego, ale czy patrząc na samo piękno, nie przegapiasz w ten sposób drugiej, ciemnej strony natury? Niektórzy ludzie mają zakodowaną w sobie misję która kończy się samozagładą. Czy warto oddać się takiej misji nawet jeżeli to wynika z naszego instynktu? Nie pokuszę się o odpowiedź. Ja zawsze staram się patzreć na obydwie strony natury, nie oceniając żadej z nich. One tworzą swoistą równowagę: życie i śmierć, miłość i jej brak. Może z ludźmi też musi tak być, że niektórzy potrafią kochać a inni nie? |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-11 22:42:00 |
O dekretach, boginiach, szpiglach i kaniutkach:) Tiaaaaaaa następnym razem ugryzę się w tyłek zanim zaproponuję by tekst, który nie został napisany na forum, tu został umieszczony;) I tak oto 3 osoby które nigdy się nie widziały na oczy, a każda jest na swój sposób interesująca, się poprztykały na forum i wzajemnie ponaklejały na czołach "bleeeeee" w emfatyczynych określeniach..... i każde wsadziło reszte w szufladke.... tu byłem i ogolnie smarknełem intelektualnie ponad głową:) I czasem zaprawde trza by agiemu przyznac rację, że milczenie jest złotem....Au mmmmmmm.........:) tiaaa Tak się zawsze dzieje z tekstami wyrwanymi z kontekstu sytuacyjnego i osobowego:) do którego ten kontekst jest dopisywany:) Mea culpa, mea maxima culpa;))))) Fratrze Szpiglu , pannica Asztarte to nie hippiśatko wymamałygowane w sfetrach do kolan i żewnie ganijace po łaczkach ach i och..... .....eeeeee ja biegam po łączkach.......(a vonegutta kiedys przeczytam, rzeżnia to tak szatańsko brzmi;).... I w bezpośredniej konfrontacji nawet starszliwie demonicznka panna kostrzewska wymiękła przy asztarte i okazała się wełniasta bardziej niżli promyk bojowy asz heh... wiec chych chyba jednak można ją zaliczyć do kostzrewskich wizji wilczyć...choc nie wiem czy to ma jakieś znaczenie.... a kosa siem już wyniosła z dyskursów ..... .jakem baran...meeee. Albo nie bede nic mówił bo znowu zostane ten tego przetrenowany poza matami...ehmmmm..... CO do drugiej strony to już wystarczajaco sie wypowiedziałem poza netem i strzepić jezora nie będęm hyh...... kaniutka git jest a szpigiel nakierował ma dzieciecą ignorancję na nowe kierunki wiec tysz swój chlop;) Jak znowu wpadne na jakiś genialny pomysł to prosim mnie zglanować. A trójcę trza by kiedys zgadac na jakies pifko...może w wakacje hej ho hen;) Jak zwykle niewiniątko mytyle dziewiczo cnotliwe w swej dziecinnej czystości zamiarów..... :P A.A. wirujący bezgłośnie w rytm wibracji symfonicznych orkiestry polskiego radia...... |
|
Nadah [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-05 15:37:19 |
O mnie dekret R.I.P. |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 00:00:01 |
O mnie dekret > R.I.P. ... i to jest odpowiedź, jakiej się nie spodziewałam. Dlaczego R.I.P? |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 00:35:41 |
O mnie dekret "Dedykuję motylowi." przynajmniej dlugosc tekstu sie zgadza... ale poza tym? biologizm? redukcjonizm? (grafomania?) gloryfikujesz "wiedze zyciowa" zwierzat ale po co? tak bardzo nie odpowiada Ci bycie czlowiekiem? takie trudne? a moze swiadomosc boli? i niezrozumienie swiata moze tez tak troche? naprawde, piekny pean na czesc niemyslenia |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 09:56:17 |
O mnie dekret > "Dedykuję motylowi." > przynajmniej dlugosc tekstu sie zgadza... Przepraszam, ale ja mam zupełnie inną i własciwie przeciwną teorię niźli asztarte na zapodany temat, wiec proszę mnie tutaj nie hmmm trącać;) Jak napisze jeną linijkę i zadedykuję tobie to też będzie się zgadzać cmok w nos słodki szkrabie;) dedykowane kanyi |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 11:25:09 |
O mnie dekret > "Dedykuję motylowi." > przynajmniej dlugosc tekstu sie zgadza... ... że też chciało ci się czytać. > ale poza tym? > biologizm? redukcjonizm? (grafomania?) > gloryfikujesz "wiedze zyciowa" zwierzat ale po co? tak bardzo nie > odpowiada Ci bycie czlowiekiem? takie trudne? a moze swiadomosc boli? i > niezrozumienie swiata moze tez tak troche? > > naprawde, piekny pean na czesc niemyslenia Następnym razem zanim popełnisz krytyke czyjegoś myślenia proponuje przeczytać do końca tekst na którym się opierasz. Jeśli jednak to uczyniłaś - w co wątpię - przyznać muszę że wyjątkowo mało zrozumiałaś, nic w istocie. |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 12:55:04 |
O mnie dekret > Następnym razem zanim popełnisz krytyke czyjegoś myślenia proponuje > przeczytać do końca tekst na którym się opierasz. Powiem Ci w tajemnicy, ze przeczytalam nawet dwa razy, bo nie moglam uwierzyc, ze ktos mogl cos takiego popelnic. Jeśli jednak to > uczyniłaś - w co wątpię - przyznać muszę że wyjątkowo mało zrozumiałaś, > nic w istocie. No to dawaj - objasnij swoja dezyderate, prosilabym tez o rozwiniecie watku symbolicznego, bo wyglada bardzo intrygujaco. |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 15:08:27 |
O mnie dekret > > Następnym razem zanim popełnisz krytyke czyjegoś myślenia proponuje > > > przeczytać do końca tekst na którym się opierasz. > > Powiem Ci w tajemnicy, ze przeczytalam nawet dwa razy, bo nie moglam > uwierzyc, ze ktos mogl cos takiego popelnic. Opowiedz mi cóż cię aż tak zadziwiło w tej nocie. Nie mogłaś uwierzyć że ktoś napisał o sobie trochę więcej niż kilka słów? > Jeśli jednak to > > uczyniłaś - w co wątpię - przyznać muszę że wyjątkowo mało > zrozumiałaś, > > nic w istocie. > > No to dawaj - objasnij swoja dezyderate, prosilabym tez o rozwiniecie > watku symbolicznego, bo wyglada bardzo intrygujaco. Objaśniać objaśnienie? Pewnie bym mogła, ale po co? Jeśli ci bardzo zależy zapraszam na priv. |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 16:15:36 |
lubimy personifikacje domowych zwierzatek "Rozwój to nie jest pociąg nadzwyczajnie przyśpieszony. Całe życie mieszkam w tym ciele, sercu i umyśle, całe życie zastanawiam się nad soba, nad moimi pobódkami, motywacjami, nad tym co mną kieruje i skąd biora się moje emocje, dlaczego mają taką a nie inna barwę. " zastanawianie sie = rozwoj? "Miałam już wielką miłość do swiata, ludzi, życia i wszelkiego stworzenia bożego, miałam w sercu czyste, nieskazietelne piękno, splamiłam je. Sponiewierałam, przejrzałam i ujrzałam, że zniszczyłam siebie, że prawie doprowadziłam na skraj najbliżesze mi osoby. Wielkie hasło, wielka idea, wielkie nic... " ciekawe, co to byla za Milosc... "Neguję wszelką ideologię ponieważ jest i była źródłem wszelkiego zła w moim życiu. Neguję teorię i mądrość życiową. Moja „Mądrosć” przez wielgachne „M” jeszcze mi się nigdy tak na dobrą sprawe nie przydała. W czym tkwi problem? Jestem zwierzęciem, może jestem koniem, może delfinem, a może jestem zwykłym, szarym gołębiem, ale klucze do mojego zrozumienia wszystkie są w naturze. Nie ma żadnej tajemnicy, żadnej mistycznej historii, żadnych zawoluowanych przekazów. Wszystko jest krystalicznie jasne." Milosc jako ideologia? hurrra niech zyje zwierzecy instynkt, precz z ludzka madroscia "Zakładając to, o wiele łatwiej jest pojąć kim jestem, co robię i dlaczego. Dlaczego wilk walczy w obronie swojego terytorium, swojego stada, swojego potomstwa i samicy? Taką rolę wyznaczyła mu natura, jego pierwotne instynkty obligują go do obrony tego co jest dlań najważniejsze, a więc własne stado. Dlaczego walenie po rozdzieleniu od własnego stada, od „rodziny” zdają się marnieć w oczach, a nawet umierają? Wolność jest dla nich największym szczęściem, a tą właśnie wolnością jest miłość. Kiedy ją tracą umieraja z nieszczęścia, po prostu pęka im serce. Ja też tak mam, umieram powoli, umieram z nieszczęścia i żadna kula nie jest w stanie mnie powstrzymać, jedynie niewola, jedynie brak miłości." no tak, opierasz sie na instynktach zamiast opierac sie na mysleniu? oddzielenie od stada ---> wolnosc - gdzie tu jest zwiazek logiczny? wonosc = milosc? o ile sie dobrze orientuje, to zwierzetami kieruje nie milosc, a raczej instynkt przedluzania gatunku... no, i jaka "kula"? wymiana Kula? powstrzymuje Cie od smierci niewola, brak milosci? "Mam w sobie coś z każdego zwierzęcia i wszystkie moje działania dają się logicznie i prosto wyjaśnić." przedluzaniem gatunku? "Ja nie rozumiem ludzi, już ich nie rozumiem. Nie potrafię zrozumieć jak można nie umieć kochać, żyć we własnym więzeniu. " przeciez wyszlas z zalozenia, ze Milosc to ideologia, ktora wszystko zepsula (drugi cytat) "Dlatego nie wierzę w żadną teorię, nawet popartą eksperymentalnie ponieważ zawsze jest to tylko czymś na kształt majaczeń szaleńca. Nie chcę tego rozumieć, ponieważ nie odnosi się do mnie i mogło by mnie skrzywcić, sama tylko wiedza czasem bywa jak najbardziej lśniące ostrze." metafora raczej niezrozumiala nie mam sily wiecej chwilowo.... w kazdym razie tekst Twoj jest nie lada wyzwaniem dla kogokolwiek, kto stara sie go zrozumiec ciagoty poetyckie pomijam |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 17:05:34 |
:) punkt dla Kanyi > > > nie mam sily wiecej chwilowo.... > w kazdym razie tekst Twoj jest nie lada wyzwaniem dla kogokolwiek, kto > stara sie go zrozumiec > ciagoty poetyckie pomijam Czekam na reakcje Boginii Miłości;) |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 17:25:47 |
:) punkt dla Kanyi > > > > > > nie mam sily wiecej chwilowo.... > > w kazdym razie tekst Twoj jest nie lada wyzwaniem dla kogokolwiek, > kto > > stara sie go zrozumiec > > ciagoty poetyckie pomijam > Czekam na reakcje Boginii Miłości;) O masz, a ten znowu zaczyna rzucać kasztanami ;>. |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 17:00:17 |
co autor miał na myśli? kto da więcej? Jak ja lubię jak mnie tkoś próbuje rozłożyć na czynniki pierwsze. > "Rozwój to nie jest pociąg nadzwyczajnie przyśpieszony. Całe życie > mieszkam w tym ciele, sercu i umyśle, całe życie zastanawiam się nad soba, > nad moimi pobódkami, motywacjami, nad tym co mną kieruje i skąd biora się > moje emocje, dlaczego mają taką a nie inna barwę. " > > zastanawianie sie = rozwoj? Nie przeczę że zastanawianie się jest częścią rozwoju o ile prowadzi w kierunku wniosków. > "Miałam już wielką miłość do swiata, ludzi, życia i wszelkiego stworzenia > bożego, miałam w sercu czyste, nieskazietelne piękno, splamiłam je. > Sponiewierałam, przejrzałam i ujrzałam, że zniszczyłam siebie, że prawie > doprowadziłam na skraj najbliżesze mi osoby. Wielkie hasło, wielka idea, > wielkie nic... " > > ciekawe, co to byla za Milosc... Miłość > "Neguję wszelką ideologię ponieważ jest i była źródłem wszelkiego zła w > moim życiu. Neguję teorię i mądrość życiową. Moja „Mądrosć” > przez wielgachne „M” jeszcze mi się nigdy tak na dobrą sprawe > nie przydała. W czym tkwi problem? Jestem zwierzęciem, może jestem koniem, > może delfinem, a może jestem zwykłym, szarym gołębiem, ale klucze do > mojego zrozumienia wszystkie są w naturze. Nie ma żadnej tajemnicy, żadnej > mistycznej historii, żadnych zawoluowanych przekazów. Wszystko jest > krystalicznie jasne." > > Milosc jako ideologia? > hurrra niech zyje zwierzecy instynkt, precz z ludzka madroscia > > "Zakładając to, o wiele łatwiej jest pojąć kim jestem, co robię i > dlaczego. Dlaczego wilk walczy w obronie swojego terytorium, swojego > stada, swojego potomstwa i samicy? Taką rolę wyznaczyła mu natura, jego > pierwotne instynkty obligują go do obrony tego co jest dlań najważniejsze, > a więc własne stado. Dlaczego walenie po rozdzieleniu od własnego stada, > od „rodziny” zdają się marnieć w oczach, a nawet umierają? > Wolność jest dla nich największym szczęściem, a tą właśnie wolnością jest > miłość. Kiedy ją tracą umieraja z nieszczęścia, po prostu pęka im serce. > Ja też tak mam, umieram powoli, umieram z nieszczęścia i żadna kula nie > jest w stanie mnie powstrzymać, jedynie niewola, jedynie brak miłości." > > no tak, opierasz sie na instynktach zamiast opierac sie na mysleniu? Slonko drogie troche ci nie wyszło. Po pierwsze dam ci taka radę. Nie staraj się nikomu wyjaśniać co miał na mysli bo zapewniam cię, że on wie lepiej. Po drugie jesli nawet bardziej kieruję sie w życiu instynktem i intuicją niż myślą i mądrością to co ci właściwie do tego? Wolała byś mnie poprawić? Uważasz, że źle robię? Może kogoś krzywdzę? Może krzywdzę ciebie przez to, że nie pasuję do twojej wyimaginowanej "teori człowieka"? Po trzecie nie dyskutujemy tutaj już nawet o gustach, a o własnych motorach wewnętrznych, o własnej filozofii życiowej a to z założenia nie podlega cenzurze ani ocenie. Można się do takich wykładów ustosunkować i stwierdzić "tak, rozumiem doskonale", "nie, to do mnie nie przemawia" lub "jest w tym coś, ale nie dla mnie". Nikt nie nakazuje ci rozumieć o czym piszę, tak jak mi nikt nie nakazuje tłumaczyć się z tego. > oddzielenie od stada ---> wolnosc - gdzie tu jest zwiazek logiczny? > wonosc = milosc? wolność = wolna wola = szczęście = miłość > o ile sie dobrze orientuje, to zwierzetami kieruje nie milosc, a raczej > instynkt przedluzania gatunku... motylek De Mello jej... > no, i jaka "kula"? wymiana Kula? > powstrzymuje Cie od smierci niewola, brak milosci? Powiedz mi, jak ty czytasz, że przekręcasz wszystko o 180 stopni? To się nazywa sztuka.... > "Mam w sobie coś z każdego zwierzęcia i wszystkie moje działania dają się > logicznie i prosto wyjaśnić." > > przedluzaniem gatunku? Co "przedłużaniem gatunku"? Wybacz, ale nie muszę rozumieć twoich skrótów myslowych, a wręcz bym się bała. > "Ja nie rozumiem ludzi, już ich nie rozumiem. Nie potrafię zrozumieć jak > można nie umieć kochać, żyć we własnym więzeniu. " > > przeciez wyszlas z zalozenia, ze Milosc to ideologia, ktora wszystko > zepsula (drugi cytat) Bzdura. > "Dlatego nie wierzę w żadną teorię, nawet popartą eksperymentalnie > ponieważ zawsze jest to tylko czymś na kształt majaczeń szaleńca. Nie chcę > tego rozumieć, ponieważ nie odnosi się do mnie i mogło by mnie skrzywcić, > sama tylko wiedza czasem bywa jak najbardziej lśniące ostrze." > > metafora raczej niezrozumiala Raczej mnie to nie dziwi, dobrze wiec... Nikt ci nie powie jakim jesteś człowiekiem, jakie bodźce powodują cię do działania, jakie myśli przewracają się w twojej głowie, co czujesz, a odpowiedź na to jak zareagujesz otrzymasz dopiero wtedy, kiedy zostaniesz sprowokowana. Rozumiesz? > nie mam sily wiecej chwilowo.... > w kazdym razie tekst Twoj jest nie lada wyzwaniem dla kogokolwiek, kto > stara sie go zrozumiec Jesteś pierwszym mi znanym przypadkiem. > ciagoty poetyckie pomijam Nie posiadam takowych. |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 18:38:38 |
slonko do slonka Odwzajemnie Twoje jakze sympatyczne szczebiotanie i tez powiem do Ciebie per "slonko" No wiec Slonko, jak piszesz na forum, to jestes czytana. Jak jestes czytana, to jestes oceniana. Jak piszesz niezrozumiale, to prosze o sprostowanie. Jezeli kwirujesz to stwierdzeniem "Jak ja lubię jak mnie tkoś próbuje rozłożyć na czynniki pierwsze", to swiadczy to jedynie o Twojej bezradnosci. "wolność = wolna wola = szczęście = miłość" nijak sie ma do Twojego pierwszego akapitu, w ktorym piszesz (cytuje ponownie) "Miałam już wielką miłość do swiata, ludzi, życia i wszelkiego stworzenia bożego, miałam w sercu czyste, nieskazietelne piękno, splamiłam je. Sponiewierałam, przejrzałam i ujrzałam, że zniszczyłam siebie, że prawie doprowadziłam na skraj najbliżesze mi osoby. Wielkie hasło, wielka idea, wielkie nic... ", tak wiec kwitowanie mojego pytania o zasadnosc Twojego wywodu slowem "bzdura" jest raczej nie na miejscu, bo znowu swiadczy jedynie o tym, ze nie umiesz bronic wlasnej argumentacji. W akcie wielkiego milosierdzia nie bede cytowac Twoich poetyckich wybrykow. |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 20:32:37 |
co autor miał na myśli? kto da więcej? > Odwzajemnie Twoje jakze sympatyczne szczebiotanie i tez powiem do Ciebie > per "slonko" > > No wiec Slonko, jak piszesz na forum, to jestes czytana. Jak jestes > czytana, to jestes oceniana. To chyba pomyliłam miejsce, albo może ty. Jeśli bym miała ochotę na ocenę mojego stylu lub treści moich wywodów zgłosiła bym się na konkurs, lub przedłożyła bym to znawcy tematu. Forum jednak uważam za miejsce do wyrażania własnych opinii i dyskusji, ale być może się mylę. Prosze udowodnij jak bardzo się mylę. > Jak piszesz niezrozumiale, to prosze o > sprostowanie. Otrzymałaś. Jezeli kwirujesz to stwierdzeniem "Jak ja lubię jak mnie > tkoś próbuje rozłożyć na czynniki pierwsze", to swiadczy to jedynie o > Twojej bezradnosci. Bynajmniej, był to taki kąsek przed głównym daniem, dla mnie to jedynie rozgrzewka. > "wolność = wolna wola = szczęście = miłość" nijak sie ma do Twojego > pierwszego akapitu, w ktorym piszesz (cytuje ponownie) Dobrze, wspólnymi siłami może uda nam się przeprowadzić ciebie przez jakże trudną analizę tego akapitu. Podziele na klamry, będzie mi łatwiej tłumaczyć, dobrze? --pierwsza klamra-- > "Miałam już wielką miłość do swiata, ludzi, życia i wszelkiego stworzenia > bożego, miałam w sercu czyste, nieskazietelne piękno, splamiłam je. --koniec pierwszej klamry-- Analiza: mowa tutaj o idei propagowanej przez ruch hipisowski. Wszyscy wszystkich kochają, wszyscy się świetnie bawią, wszyscy są dobrzy i przyjacielscy. Nie widać na pierwszy rzut oka dla takiego człowieka "z zewnątrz" nic złego w tym zamysle, a jednak. Narkotyki, wolna miłość - czyli prostytucja, życie za sępienie na gigancie itp. Byłam na szczęście za młoda żeby dać się w to wszystko wciągnąć, ale swoje się napatrzyłam. --druga klamra-- > Sponiewierałam, przejrzałam i ujrzałam, że zniszczyłam siebie, że prawie > doprowadziłam na skraj najbliżesze mi osoby. --koniec drugiej klamry-- analiza: Kiedyś mi się wydawało, że potrafię wszystko wyprostować, naprawić, ulepszyć. Widzisz, idea pięknego świata była tylko maskowaniem własnych słabości, ja wierzyłam w tą ideę i sądziłam, że jeśli bardzo się postaram, to jednak zmienię ten swiat. Zaznaczam po raz kolenjy że byłam bardzo młodziutka. Tak bardzo poświęciłam się ratowaniu resztek czyjegoś zycia, że zapomniałam o swoim, ja jeździłam za przyjaciółmi i pilnowałam żeby się nie szpikowali herą, a moja matka tym czasem ryczała po nocach, bojąc się, że skończę jak "przyjaciele". Skonczyło się dwoma pogrzebami, moim dwu letnim otępieniem i powrotem do żywych. --trzecia klamra-- Wielkie hasło, wielka idea, wielkie nic... ", --koniec trzeciej klamry-- analiza: Ideologia, tak jak dla niektórych wiara jest MOIM ZDANIEM oznaką słabości i przejawem zaniepokojenia, wewnętrznych rozterek i lęków, wątpliwości i szukania odpowiedzi "gdzieś tam". Jest dla mnie zgubna ponieważ odwraca uwagę od rzyczy istotnych, takich uwzględnionych na mojej drabinie priorytetów. Wnioski końcowe: Przemyślenia zawarte w nocie maja swoje korzenie w konkretnych sytuacjach i zdarzeniach, jak większosć przemysleń. Jednak wywód polega na spisaniu wrażeń, wniosków i myśli a nie historii życia, dlatego nie przemawia do mnie twoja potrzeba analizowania każdego mojego słowa. Nie widzę w tym celu. > tak wiec kwitowanie mojego pytania o zasadnosc Twojego wywodu slowem > "bzdura" jest raczej nie na miejscu, bo znowu swiadczy jedynie o tym, ze > nie umiesz bronic wlasnej argumentacji. Nie muszę bronić własnej argumentacji, mogę to zrobić, lecz nie muszę. Nie bawi mnie polemika z kimś kto kompletnie nie rozumie tekstu, tudzież stara mi się wmówić nie istniejące etykietki. Nie mam na to czasu. > W akcie wielkiego milosierdzia nie bede cytowac Twoich poetyckich > wybrykow. Twoja łaska spłynęła na mnie i obmyła z win, czuję się teraz o wiele lepiej. |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 01:38:52 |
dlaczego forum to nie pamietnik czuję się teraz o wiele > lepiej. nawzajem ;) co prawda temat "milosci" ciagle pozostaje niejasny, ale pewnie mam za malo empatii, zeby wyciagac wnioski z Twoich ogolnych wynurzen i potem przekladac je na Twoje osobiste doswiadczenie "Nie muszę bronić własnej argumentacji, mogę to zrobić, lecz nie muszę. Nie bawi mnie polemika z kimś kto kompletnie nie rozumie tekstu, tudzież stara mi się wmówić nie istniejące etykietki. Nie mam na to czasu." 1 jezeli nie czujesz sie w obowiazku bronic wlasnych argumentowi, to po co w ogole je podajesz na forum? 2 polemika z kims, kto nie rozumie Twojego tekstu nie swiadczy jedynie o ignorancji rozmowcy - jasny tekst broni sie sam 3 jak nie masz czasu to po co sie tu bawisz? :) |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 12:05:03 |
dlaczego forum to nie pamietnik > czuję się teraz o wiele > > lepiej. > > nawzajem ;) > > co prawda temat "milosci" ciagle pozostaje niejasny, ale pewnie mam za > malo empatii, zeby wyciagac wnioski z Twoich ogolnych wynurzen i potem > przekladac je na Twoje osobiste doswiadczenie Pewnie tak. > "Nie muszę bronić własnej argumentacji, mogę to zrobić, lecz nie muszę. > Nie bawi mnie polemika z kimś kto kompletnie nie rozumie tekstu, tudzież > stara mi się wmówić nie istniejące etykietki. Nie mam na to czasu." > > 1 jezeli nie czujesz sie w obowiazku bronic wlasnych argumentowi, to po co > w ogole je podajesz na forum? Nie mam obowiazku ani przymuszenia bronić jakiej kolwiek swojej argumentacji, acz oczywiście mogę to zrobić. Tak jak napisałam powyżej. Powiem szczerze, że nie rozumiem czego nie rozumiesz już w tej chwili ;). To uno, a due forum nie służy li i jedynie do argumentowania, czasami człowiek ma ochote się podzielić swoim odkryciem, przemyśleniem lub wnioskiem, choćby ono miało dotyczyć jego własnej osoby i po to jest właśnie forum. > 2 polemika z kims, kto nie rozumie Twojego tekstu nie swiadczy jedynie o > ignorancji rozmowcy - jasny tekst broni sie sam - polemika z kimś kto nie rozumie mojego tekstu nie może świadczyć o mojej ignorancji tej osoby. Może o tym świadczyć brak chęci do polemiki z mojej strony. To taki malutki i delikatny przykładzik o czym pisałam wcześniej, albo piszesz nie przemyślanie, albo chaotycznie czytasz i dlatego zdarzają ci się takie błędy w zrozumieniu. Mam wrażenie, że nie koncentrujesz się na słowie pisanym, a to błąd bo wszystko co powiesz lub napiszesz, zostanie wykorzystane przeciwko tobie ;>. Ok to ostatnie to był żart oczywiście, ale dosyć makabryczny bo z odniesieniem w rzeczywistości ;). - Jak już wcześniej napisałam, nie jest to konkurs, to co tobie wydało się skomplikowane i ciężkostrawne dla innej osoby nie sprawiło najmniejszego problemu, wierzaj. > 3 jak nie masz czasu to po co sie tu bawisz? > > :) Bawię się w domciu, na imprezach, z przyjaciółmi albo z jednym ;), ale raczej rozrywka kojarzy mi się z czymś realnym, bynajmniej nie z siecią. Tutaj jestem z ciekawości, słowo pisane służy pogłębianiu mojej wiedzy i rozwojowi, wierzę zatem, że nawet nasza krótka wymiana zdań wniosła cos twórczego do mojego życia. Jeszcze nie wiem co to, ale napewno mi sie objawi ;). |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 12:49:00 |
dlaczego forum to nie pamietnik wierzę zatem, że nawet nasza krótka wymiana zdań wniosła cos > twórczego do mojego życia. Jeszcze nie wiem co to, ale napewno mi sie > objawi ;). oby bo Twoj tekst wnosi jedynie chaos pojeciowy, czytelny wylacznie dla Ciebie, wiec moze jeszcze raz: forum to nie jest prywatny pamietnik i jak piszesz niejasno, to pytam sie o "ukryty" sens jak nie chesz/ nie umiesz go wyjasnic, to wracamy do problemu pamietnika |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 15:49:48 |
dlaczego forum to nie pamietnik > wierzę zatem, że nawet nasza krótka wymiana zdań wniosła cos > > twórczego do mojego życia. Jeszcze nie wiem co to, ale napewno mi sie > > > objawi ;). > > oby > bo Twoj tekst wnosi jedynie chaos pojeciowy, czytelny wylacznie dla > Ciebie, wiec moze jeszcze raz: forum to nie jest prywatny pamietnik > i jak piszesz niejasno, to pytam sie o "ukryty" sens > jak nie chesz/ nie umiesz go wyjasnic, to wracamy do problemu pamietnika Słonko - wybacz, ale jak cię czytam budzą się we mnie odczucia na kształt instynktu macierzyńskiego, ale to jeno dygresja - wróćmy na chwilkę do punktu wyjścia i to będzie już ostatnia próba przybliżenia twojego kosmosu do mojego wszechświata. Nadah zadał konkretne, zwięzłe pytanie: "Czy masz taki wyznacznik, podstawowe prawo, element systemu, który definiuje przekonania, dążenia, czyny? Czym jest? Dlaczego właśnie on? ". Otrzymał konkretną, rozwiązłą odpowiedź. Nie zrozumiałaś jej, ale to nic strasznego. Ripostujesz usilnie bo to jest akurat w naturze człowieka - jeśli czegoś nie pojmuje to się temu przeciwstawia. Zdarza się, nie masz się co załamywać. Idź przez życie, płyń swoją drogą i nie marnuj energii na nie istotne rzeczy. Bo to co ja powiem, czy myślę to nie jest istotne, ważna jest twoja empatia i jej rozwój ale w głównej mierze na twoją osobę. Świąteczne i szczere życzenia powodzenia. Asztarte. |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 15:54:08 |
dlaczego forum to nie pamietnik > > wierzę zatem, że nawet nasza krótka wymiana zdań wniosła cos > > > twórczego do mojego życia. Jeszcze nie wiem co to, ale napewno > mi sie > > > > > objawi ;). > > > > oby > > bo Twoj tekst wnosi jedynie chaos pojeciowy, czytelny wylacznie dla > > > Ciebie, wiec moze jeszcze raz: forum to nie jest prywatny pamietnik > > i jak piszesz niejasno, to pytam sie o "ukryty" sens > > jak nie chesz/ nie umiesz go wyjasnic, to wracamy do problemu > pamietnika > > Słonko - wybacz, ale jak cię czytam budzą się we mnie odczucia na kształt > instynktu macierzyńskiego, ale to jeno dygresja - wróćmy na chwilkę do > punktu wyjścia i to będzie już ostatnia próba przybliżenia twojego kosmosu > do mojego wszechświata. Nadah zadał konkretne, zwięzłe pytanie: "Czy masz > taki wyznacznik, podstawowe prawo, element systemu, który definiuje > przekonania, dążenia, czyny? Czym jest? Dlaczego właśnie on? ". Otrzymał > konkretną, rozwiązłą odpowiedź. Nie zrozumiałaś jej, ale to nic > strasznego. Ripostujesz usilnie bo to jest akurat w naturze człowieka - > jeśli czegoś nie pojmuje to się temu przeciwstawia. Zdarza się, nie masz > się co załamywać. Idź przez życie, płyń swoją drogą i nie marnuj energii > na nie istotne rzeczy. Bo to co ja powiem, czy myślę to nie jest istotne, > ważna jest twoja empatia i jej rozwój ale w głównej mierze na twoją osobę. > Świąteczne i szczere życzenia powodzenia. > Asztarte. w ramach swiatecznego prezentu, ouscilam Twoj post, chociaz poza kilkoma epitetami i arogancja nic w sobie nie zawiera. Z zyczeniami dorosniecia, Twoj moderator, kanya |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-12-06 13:37:15 |
O mnie dekret Jezus Maria! Wdawać się z Tobą w polemikę to czysty masochizm. Ale takie coś mi się bardzo podoba (jestem masochistą?). Na razie jednak nie zaczynam. Przygotowuję bombę:))) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 23:33:53 |
O tobie dekret > Przygotowuję bombę:))) Na pręgierz ją wrzucisz, czy co? :-) |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-12-07 02:19:14 |
O tobie dekret > > Przygotowuję bombę:))) > > Na pręgierz ją wrzucisz, czy co? :-) Masz jakieś natręctwa czy jak? |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 02:17:47 |
O mnie dekret Ale jakie to było piękne pod wzgl. literackim... mojej polonistce by się zapewne spodobało. A zwłaszcza ten tekst o wypływie krwi spod ostrza... mów, co chcesz, Kasiula, ale nasza Asztarte ma niewątpliwy talent literacki i warto, żeby go pielęgnowała i rozwijała. |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 11:34:53 |
O mnie dekret > Ale jakie to było piękne pod wzgl. literackim... mojej polonistce by się > zapewne spodobało. A zwłaszcza ten tekst o wypływie krwi spod ostrza... > mów, co chcesz, Kasiula, ale nasza Asztarte ma niewątpliwy talent > literacki i warto, żeby go pielęgnowała i rozwijała. Dziękuje pokornie, jest mi ogromnie miło i to chyba odpowiedni czas żeby wreszcie za bryki przeprosić. Notę pisałam późnym wieczorem (w tym miejscu mogła bym się długo tłumaczyć i wylewnie bo umiem, ale dla Kanya...). Pozdrawiam serdecznie. |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 10:38:03 |
O mnie dekret o ile pamietam, nie nazywam sie Katarzyna... ;) |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 10:47:46 |
O mnie dekret > o ile pamietam, nie nazywam sie Katarzyna... ;) :)))))..ale jesteś złośnica niczym przysłowiowa Kasia.. my dear... (ustawa o ochronie danych osobowych.) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 23:23:47 |
O mnie dekret A, sorry, myślałem, ze odpowiadam Katerce... nie spałem dwa dni, dopiero dziś odrobiłem zaległości... |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 01:40:14 |
O mnie dekret wybaczam ;) |
|
Szpigiel [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 14:19:04 |
O mnie dekret jesteś wymyślona. |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-06 15:13:52 |
O mnie dekret > jesteś wymyślona. chyba tak, skoro słyszę to po raz kolejny. |
|
Szpigiel [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 09:34:29 |
O mnie dekret zdajesz sobie sprawe że w znaczeniu pejoratywnym. |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 11:35:48 |
O mnie dekret > zdajesz sobie sprawe że w znaczeniu pejoratywnym. Tiaaa... wiesz najlepiej jaka jestem, przecież człowiek jest taki jakim widzą go inni... Stek bzdur. Ale masz rację, sama sobie zadałam fałsz z ciekawości jak zareagują inni, bo mnie to wielce obchodzi. Z drugiej jednak strony z ręką na świętej księdze przysiegam, że mówiłam prawdę, ale przecież to również nie ma większego znaczenia. Najważniejsze że ty sądzisz, że jestem wymyślona. |
|
Szpigiel [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 12:56:47 |
O mnie dekret to co sądze, ma akurat niewielkie znaczenie. Nie ma żadnych wyroczni, tekst jest kiepski. Zniekształca twoją osobę,którą jak Ci się pewnie wydaje wtłoczyłaś w niego z powodzeniem. Niestety całość przypomina korzenioplastyke, jest pretensjonalne, przekombinowane, rozbiegane; ładunek emocjonalny nigdzie się nie kumuluje. Tak to czuje; oblekasz wszystko jakimś nieudolnym zagmatwaniem, które może w innym przypadku miałoby w sobie wiele uroku, w tym jednak pokazuje, że to nie Ty piszesz słowa, ale one zmyślają Ciebie. Nie wiem jaka jesteś, to jeszcze jeden dowód na nienajwiększą wartość tekstu; zapisane słowa, są zawsze fikcją literacką, w tym wypadku nieprzekonywującą; tekst nie spełnia jak sądze swojego zadania. ;) |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-07 14:35:12 |
O mnie dekret > to co sądze, ma akurat niewielkie znaczenie. W takim razie się już dłużej na tym nie koncentruję. Nie ma żadnych wyroczni, > tekst jest kiepski. Zniekształca twoją osobę,którą jak Ci się pewnie > wydaje wtłoczyłaś w niego z powodzeniem. Niestety całość przypomina > korzenioplastyke, jest pretensjonalne, przekombinowane, rozbiegane; > ładunek emocjonalny nigdzie się nie kumuluje. Tak to czuje; oblekasz > wszystko jakimś nieudolnym zagmatwaniem, które może w innym przypadku > miałoby w sobie wiele uroku, w tym jednak pokazuje, że to nie Ty piszesz > słowa, ale one zmyślają Ciebie. > Nie wiem jaka jesteś, to jeszcze jeden dowód na nienajwiększą wartość > tekstu; zapisane słowa, są zawsze fikcją literacką, w tym wypadku > nieprzekonywującą; tekst nie spełnia jak sądze swojego zadania. ;) Powiem ci w tajemnicy, że spełnił swoje zadanie doskonale ;), ale z ciekawości zapytam jakie to było zadanie w twojej opinii? |
|
Szpigiel [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-09 11:29:14 |
O mnie dekret > z ciekawości zapytam jakie to było zadanie w twojej opinii? takie tam wynuzenia niedowartościowanej nastolatki, hej! jestem taka nieszczęśliwa acz niezwykła, ach, melancholia, lecz rade sobie dam... gdyż pisze wierszę, i wielką mam wyobraźnie, czyz nie zachwycam was tu i tam obecnych, hę? plus czarny pająk niepamięci, czrne serce, zniewolona bóg wie czym, zwierzeta cierpią, dlaczego jestesmy tacy nieczuli, bla bla |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-09 22:12:39 |
O mnie dekret > > z ciekawości zapytam jakie to było zadanie w twojej opinii? > takie tam wynuzenia niedowartościowanej nastolatki, hej! jestem taka > nieszczęśliwa acz niezwykła, ach, melancholia, lecz rade sobie dam... gdyż > pisze wierszę, i wielką mam wyobraźnie, czyz nie zachwycam was tu i tam > obecnych, hę? > plus > czarny pająk niepamięci, czrne serce, zniewolona bóg wie czym, zwierzeta > cierpią, dlaczego jestesmy tacy nieczuli, bla bla Lol, khem... fajnie ;). Anthony de Mello napisał że sądy i opinie innych ludzi więcej mówią o nich samych ponieważ są odzwierciedleniem ich stanu emocjonalnego w konkretnej chwili i projekcją ich nastroju na zapodany bodziec. Czyli innymi słowy, to co ty o mnie napisałeś, to co o mnie sądzisz i myślisz niczego mi o mnie nie mówi, za to jest dla ciebie najlepszą sposobnością aby się czegoś nowego o sobie nauczyć. Zastanów się, dlaczego widzisz mnie tak a nie inaczej, jakimi się kierujesz w swoim osadzie pobódkami i co sprawia że widzisz i czujesz właśnie to a nie co innego. Powodzenia :) |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-12-09 22:29:44 |
O mnie dekret > Lol, khem... fajnie ;). Anthony de Mello napisał że sądy i opinie innych > ludzi więcej mówią o nich samych ponieważ są odzwierciedleniem ich stanu > emocjonalnego w konkretnej chwili i projekcją ich nastroju na zapodany > bodziec. Czyli innymi słowy, to co ty o mnie napisałeś, to co o mnie > sądzisz i myślisz niczego mi o mnie nie mówi, za to jest dla ciebie > najlepszą sposobnością aby się czegoś nowego o sobie nauczyć. Zastanów > się, dlaczego widzisz mnie tak a nie inaczej, jakimi się kierujesz w swoim > osadzie pobódkami i co sprawia że widzisz i czujesz właśnie to a nie co > innego. Powodzenia :) To prostsze niż Ci się wydaje. Zapewne chodzi o ten przydługi post, który widniej troszkę wyżej:) |
|
Asztarte [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-09 22:33:16 |
O mnie dekret > > Lol, khem... fajnie ;). Anthony de Mello napisał że sądy i opinie > innych > > ludzi więcej mówią o nich samych ponieważ są odzwierciedleniem ich > stanu > > emocjonalnego w konkretnej chwili i projekcją ich nastroju na > zapodany > > bodziec. Czyli innymi słowy, to co ty o mnie napisałeś, to co o mnie > > > sądzisz i myślisz niczego mi o mnie nie mówi, za to jest dla ciebie > > > najlepszą sposobnością aby się czegoś nowego o sobie nauczyć. > Zastanów > > się, dlaczego widzisz mnie tak a nie inaczej, jakimi się kierujesz w > swoim > > osadzie pobódkami i co sprawia że widzisz i czujesz właśnie to a nie > co > > innego. Powodzenia :) > > To prostsze niż Ci się wydaje. Zapewne chodzi o ten przydługi post, który > widniej troszkę wyżej:) Tak, owszem, zaiste :). |
|
Szpigiel [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-10 13:11:28 |
O mnie dekret odpowiedź jest banalna, znam mase takich tekstów z autopsji, ponadto miałem osobiście przyjemność z autorkami, autorami; zdążyłem wyrobić sobie zdanie na temat podobnej aktywności. Zresztą pisałem już (swoją drogą dziwne że przeoczyłaś), że nie ciebie ten tekst dotyczy, ale poprzez nieumiejętność, czy też zamierzone zdiałanie, zniekształca się rzeczywisty obraz. Wiele tam emfazy, wiele pretensjonalnego tonu, pozy. Obiektywność osądu zweryfikuj na podstawie analogicznie przeprowadzonych krytyk. A i dziękuje za zdemaskowanie, oczywiście pisałem o sobie, ta ja jestem tą nastolatką w dzwonach, z piętnastoma rzemykami na szyi i wyciągniętym swetrze; dodam tylko że w torebce nosze ususzone liście i kocham kurta. (vonneghuta oczywiście) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-30 18:41:28 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii Wolność. To mój podstawowy dogmat... za wszelką cenę dążę do pozostania wolnym człowiekiem, na ile to tylko możliwe. Szczęście - pragnę go, chcę je osiągnąć. Wiedza - jest bardzo przydatna, a jeżeli się czymś interesuje, to jej zdobywanie bywa wyjątkowo przyjemną czynnością. Rozwój duchowy - wędrówka wgłąb siebie, odkrycie własnych możliwości i wykorzystanie ich. Walka z wadami - idzie mi nieco opornie, ale się staram. Chyba tyle. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2002-11-30 16:13:09 |
Podstawowy wyznacznik mojej filozofii > Czy masz taki wyznacznik, podstawowe prawo, element systemu, który > definiuje przekonania, dążenia, czyny? Tak. Chyba kazdy taki ma. >Czym jest? Blizszym poznaniem siebie. Tez progress ale raczej 'do srodka'. okreslam innych na moim szkielecie, przez innych sie poznaje.Interesuje sama siebie. Chce byc BARDZIEJ. Interesuje mnie to jaki jak bardzo moja swiadomosc ktora okresla moj byt jest przezen okreslana. ZAglebiam sie tak bardzo we wlasny socjo - psychologiczny mikrokosmos ze niedlugo 'przewroce sie na lewa strone' i zaczne poznawac to co na zwewnatrz a przeciez ciagle wewnatrz. > Dlaczego właśnie on? Bo krece siebie. Kreci mnie to ze z polaczenia malutkich trybikow, identycznych u kazdego, powstalam ja. Kreci mnie fakt ze mimo ze wszyscy dzialam stereotypowo to kazdy z nas jest inna osoba. Kreci mnie to jak odbieram swiat, jak reaguje na bodzce, jak bardzo moge wplywac na moje odbieranie swiata... Szukam Dobra i Zla w czlowieku. |
|
Adams [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-29 22:19:43 |
Podstawowy wyznacznik Mojej filozofii > W moim przypadku takim podstawowym wyznacznikiem filozofii jest nieustanny > progres kierowany w obranym zgodnie z wolną prawdziwą wolą kierunku, > dążący do jak najwyższego stopnia świadomości (w tym samoświadomości). > Jednym słowem ewolucja mnie. Rozwój stanowi podstawę mojej filozofii - > Philosophia Astrorum, pierwsze prawo Homodeizmu, jest moją Przyczyną, > Sensem i samospełniającym się Celem. > > Czy masz taki wyznacznik, podstawowe prawo, element systemu, który > definiuje przekonania, dążenia, czyny? Czym jest? Dlaczego właśnie on? ...zgodzę się z Tobą...dla mnie progres także jest najważniejszy...a zrozumienie samogo siebie moim cele...dodatkowo walka ze swoimi wadami a przede wszystkim z lenistwem :)) ... .:Adams:. |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-29 22:50:37 |
Podstawowy wyznacznik Twojej filozofii Olej wszystko co nie da sie zjeść lub przelecieć......cos jeszcze????? |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















