| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-17 20:24:48 |
Instynkt zwycięzcy... No właśnie, czy takie pojecie moze istnieć? Czy zdolnośc zwyciężania jest popedem wrodzonym, czy raczej cechą krztałtowaną w procesie socjalizacji? Czy bylibyscie skłonni stwierdzić, że instynkt zwycięzcy wyróżnia jednostki wybitne, czy może raczej jest pewną norma, a jego brak określa upośledzenie osobników przeciętnych? A jak jest z Wami? Potraficie zwycięzać? Czy przychodzi Wam to z łatwością, czy moze zwyciestwo jest wynikiem długiej i cięzkiej drogi? |
|
Morti-Fer [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-18 21:37:18 |
Instynkt zwycięzcy... Każdy ma taki instynkt zwycięzcy, jedni słabszy, drudzy silniejszy. Ludzie z natury lubią zwyciężać, kto twierdzi inaczej- kłamie. Pewien mądry człowiek zaraz jak mu tam było ee... no ten o(!) Jezus, powiedział że całe życie to walka. Walka aż do samej śmierci. Każdy też potrafi zwyciężać choć na różnych polach i w różnych dyscyplinach. „Potraficie zwycięzać? Czy przychodzi Wam to z łatwością, czy moze zwyciestwo jest wynikiem długiej i cięzkiej drogi?” Zwycięstwa łatwe są szybko osiągane i szybko zapominane. Tylko zwycięstwo okupione trudem jest coś warte. Osobiście lubię stawiać sobie cele i systematycznie je realizować. Oczywiście jakaś klęska od czasu do czasu działa mobilizująco (nie zaraz tam dezintegracja pozytywna ale jest to pewna obiektywna krytyka jaką wystawia nam świat). |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-19 11:15:17 |
Instynkt zwycięzcy... > Zwycięstwa łatwe są szybko osiągane i szybko zapominane. Tylko zwycięstwo > okupione trudem jest coś warte. Osobiście lubię stawiać sobie cele i > systematycznie je realizować. Czyli jesli odniesiesz zwycięstwo bez trudu, uznasz, ze nic nie jest warte. Dla MNIE to bzdura, bo przeciez chodzi o zwycięstwo a nie o trud. Oczywiście jakaś klęska od czasu do czasu > działa mobilizująco (nie zaraz tam dezintegracja pozytywna ale jest to > pewna obiektywna krytyka jaką wystawia nam świat). Wkładasz w coś PRZEOGROMNE NAKŁADY trudu... I klapa... To Cię zmobilizuje? > |
|
Morti-Fer [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-19 18:59:47 |
Instynkt zwycięzcy... „Czyli jesli odniesiesz zwycięstwo bez trudu, uznasz, ze nic nie jest warte. Dla MNIE to bzdura, bo przeciez chodzi o zwycięstwo a nie o trud.” Zależy komu i o co chodzi. Dla mnie zwycięstwa mają rozwijać, sama droga do nich ma być wyzwaniem, jeśli tak nie jest to szkoda na nie mojego czasu. „Wkładasz w coś PRZEOGROMNE NAKŁADY trudu... I klapa... To Cię zmobilizuje?” Tak, zresztą w kwestii takich porażek to jestem na bieżąco. Pracował nad czymś trzy tygodnie i wszystko rozsypało się niczym domek z kart, bywa. Zaczynam od początku. |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-22 14:15:40 |
Instynkt zwycięzcy... > Zależy komu i o co chodzi. Dla mnie zwycięstwa mają rozwijać, sama droga > do nich ma być wyzwaniem, jeśli tak nie jest to szkoda na nie mojego > czasu. Ale im więcej zwyciężasz tym jesteś lepszy, kolejne triumfy przychodza coraz szybciej i łatwiej. O to chyba w tym chodzi? Osiągnąć poziom,który pozwoli zaoszczedzić czas i poświęcić go na coś innego. > „Wkładasz w coś PRZEOGROMNE NAKŁADY trudu... I klapa... To Cię > zmobilizuje?” > > Tak, zresztą w kwestii takich porażek to jestem na bieżąco. Pracował nad > czymś trzy tygodnie i wszystko rozsypało się niczym domek z kart, bywa. > Zaczynam od początku. Ok. |
|
Lena [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-19 11:32:19 |
czy zaba lwa pokona czy zwyciestwo bez wysilku jest pelnym zwyciestwem? dla mnie nie , bo nie mam tej satysfakcji, ze udalo mi sie cos "przeskoczyc" mowisz , ze najwazniejsze jest samo zwyciestwo- to zalezy- w bilansie strat i zyskow masz racje, ale ono nie ksztalci, nie rozwija, jest nijakie jakby lew pobil zabe... |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-22 14:31:03 |
populacja żab... :( > czy zwyciestwo bez wysilku jest pelnym zwyciestwem? > dla mnie nie , bo nie mam tej satysfakcji, ze udalo mi sie cos > "przeskoczyc" Wysiłek głównie poprzez swoje "moralne przesłanie" jest uwazany za integralny składnik zwyciestwa... Wszystkim wam to wtłuczono do głów i nie ma w tym nic złego. Mnie intryguje inna sprawa. Prezentowanie stanowiska,że dla głodnego ważniejszye jest gotowanie (a im cięższe gary, wiecej kartofli do obrania itp, tym lepiej :P) od samego zaspokojenia głodu... Mam poważne problemy ze zrozumieniem tego zjawiska... > mowisz , ze najwazniejsze jest samo zwyciestwo- to zalezy- w bilansie > strat i zyskow masz racje, ale ono nie ksztalci, nie rozwija, jest > nijakie Dlaczego?Jesli ktoś jest pustym ignorantem, to owszem nawet zwyciestwo okupione trudem nie bedziego kształcić ani rozwijać. To kwestia nastawienia, hm...rzekłbym DOJŻAŁOŚCI. > jakby lew pobil zabe... Ale kiedyś gdy już się "wykształcisz, rozwiniesz i staniesz się silną lwicą",każdy będzie dla ciebie żabą... |
|
Lena [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-25 15:45:01 |
nam, wam i ja sam > Wysiłek głównie poprzez swoje "moralne przesłanie" jest uwazany za > integralny składnik zwyciestwa... Wszystkim wam to wtłuczono do głów i nie > ma w tym nic złego. tam od razu wtloczono... czyzby tylko niestandardowe rozwiazania bywaja wybierane swiadomie a ci ignoranci, o ktotych sam piszesz, gdzie ich zasegregowac? > Mnie intryguje inna sprawa. Prezentowanie stanowiska,że dla głodnego > ważniejszye jest gotowanie (a im cięższe gary, wiecej kartofli do obrania > itp, tym lepiej :P) od samego zaspokojenia głodu... Mam poważne problemy > ze zrozumieniem tego zjawiska... dlaczego od razu dla "glodnego" ? odnosze wrazenie, ze ten twoj glod przybiera forme nalogu zrozumienie zjawiska? a moze po prostu w zwyciezaniu kreci cos innego niz tych, ktorych postawy nie mozesz (?) zrozumiec- twoja zemsta tez nie jest zwyczajnym rozladowaniem napiecia > Dlaczego?Jesli ktoś jest pustym ignorantem, to owszem nawet zwyciestwo > okupione trudem nie bedziego kształcić ani rozwijać. To kwestia > nastawienia, hm...rzekłbym DOJŻAŁOŚCI. > ale nie jestes pustym ignorantem i rozumiem, ze tacy cie nie interesuja dojrzalosc, swiadomosc, jak zwal tak zwal > Ale kiedyś gdy już się "wykształcisz, rozwiniesz i staniesz się silną > lwicą",każdy będzie dla ciebie żabą... oby nie kazdy |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-25 20:48:56 |
Jestem na to za głupi. > dlaczego od razu dla "glodnego" ? odnosze wrazenie, ze ten twoj > glod przybiera forme nalogu > zrozumienie zjawiska? a moze po prostu w zwyciezaniu kreci cos > innego niz tych, ktorych postawy nie mozesz (?) zrozumiec- twoja zemsta > tez nie jest zwyczajnym rozladowaniem napiecia No właśnie, dlatego pytam. Mozesz mi to jakoś przystepnie wyłożyć? Zresztą tu nie chodzi o zwycięzanie... Sprawa kłuje mnie po oczach od początku mojej bytności na tym forum... Cholernie irytujace... > > Ale kiedyś gdy już się "wykształcisz, rozwiniesz i staniesz się silną > > > lwicą",każdy będzie dla ciebie żabą... > > oby nie kazdy Tak, tak, wiem. Gdy już nie będziesz mogła znaleśc nikogo kto sie Tobie bedzie równał uznasz, ze kiepsko szukałaś. Kolejny element nad którym można popracować... |
|
Jaga [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-10 21:32:08 |
Instynkt zwycięzcy... > Czy przychodzi Wam to z łatwością, czy moze zwyciestwo jest wynikiem > długiej i cięzkiej drogi? Im ta droga jest dłuższa i im bardziej usiana przeszkodami tym zwycięstwo jest słodsze i tym więcej daje siły.A porażka?Daje zapewne dumę z samego faktu,że się walczyło... |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-11 00:40:10 |
Instynkt zwycięzcy... > > > Czy przychodzi Wam to z łatwością, czy moze zwyciestwo jest wynikiem > > > długiej i cięzkiej drogi? > > Im ta droga jest dłuższa i im bardziej usiana przeszkodami tym zwycięstwo > jest słodsze i tym więcej daje siły.A porażka?Daje zapewne dumę z samego > faktu,że się walczyło... O! Coś nowego. Zapewne? Dlaczego? Nie zakosztowałaś porazki, czy nie walczyłaś? |
|
Jaga [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-05 00:27:06 |
Instynkt zwycięzcy... > > > O! Coś nowego. > Zapewne? Dlaczego? Nie zakosztowałaś porazki, czy nie walczyłaś? i to i to jest dla ludzi |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-11 10:29:43 |
Instynkt zwycięzcy... A porażka?Daje zapewne dumę z samego > faktu,że się walczyło... Co Cię nie zabije ,to Cie wzmocni....hehe.., ale inna sprawa że raczej nie jestem dumny z przegranej tylko na maxa wq.....y!!!. Walczysz po to by wygrać..:))) |
|
Jaga [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-05 00:28:23 |
Instynkt zwycięzcy... > A porażka?Daje zapewne dumę z samego > > faktu,że się walczyło... > > Co Cię nie zabije ,to Cie wzmocni....hehe.., ale inna sprawa że raczej nie > jestem dumny z przegranej tylko na maxa wq.....y!!!. > Walczysz po to by wygrać..:))) heh ale czy własnie to,że jesteś wku.. nie daje siły? Mnie daje:) i właśnie o to chodzi:) Następnym razem będziesz silniejszy i i kiedyś wygrasz:D |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-05 01:18:19 |
Instynkt zwycięzcy... > > heh ale czy własnie to,że jesteś wku.. nie daje siły? Mnie daje:) i > właśnie o to chodzi:) Następnym razem będziesz silniejszy i i kiedyś > wygrasz:D samo wqwienie nie daje zwycięstwa..nie zawsze wygrywasz siłą..:)) wqwienie jest złym doradcą bo maci umysł i odsłania na ciosy przeciwnika..w zaślepieniu sie gorzej walczy... wolę ostygnac i skalkulowac na zimno..., ale jesteśmy tylko ludżmi..więc nie blokuje emocji..,:))))) |
|
Jaga [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-05 21:53:56 |
Instynkt zwycięzcy... wolę ostygnac i skalkulowac na zimno..., wszyscy tak mówią ;-) |
|
Szpigiel [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-05 22:19:59 |
Instynkt zwycięzcy... ja też? |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-05 22:21:29 |
Instynkt zwycięzcy... > wolę ostygnac i skalkulowac na zimno..., > > wszyscy tak mówią ;-) No...jesteśmy na czacie :)))nara |
|
midiana ( ... ) ![]() Wysłano: 2002-11-17 22:13:39 |
Instynkt zwycięzcy... > No właśnie, czy takie pojecie moze istnieć? Móc - może:) > Czy zdolnośc zwyciężania jest popedem wrodzonym, czy raczej cechą > krztałtowaną w procesie socjalizacji? Wydaje mi się, że wrodzony jest instynkt zwycięzcy. Zdolność zwyciężania jest natomiast zdolnościa nabytą. Ważną rolę w doskonaleniu zdolności zwyciężania jest obsrwowanie otoczenia i analizowanie tego, co sie wokól dzieje. Daje to możliwość zauważenia pewnych zachowań społeczeństwa, dzięki którym będziemy wiedzieć kiedy i kogo mozemy "zaatakować" a także co mozemy zyskać a co, w razie niepowodzenia stracić... Nie pisze tu o zwycieżaniu poprzez przewagę siły fizycznej, ale o zwyciężaniu dzieki wyższości psychicznej (logicznego myślenia) > Czy bylibyscie skłonni stwierdzić, że instynkt zwycięzcy wyróżnia > jednostki wybitne, czy może raczej jest pewną norma, a jego brak określa > upośledzenie osobników przeciętnych? Jednostki wybitne mają bardziej rozwiniety instynkt zwycięzcy, bo zeby stac się jednostką wybitną trzeba stoczyc wiele walk, których wygrywanie jest drogą ku wybitności. Pozostali mają tylko tyle instynktu zwycięzcy, ile potrzeba ażeby przeżyć. > A jak jest z Wami? > Potraficie zwycięzać? > Czy przychodzi Wam to z łatwością, czy moze zwyciestwo jest wynikiem > długiej i cięzkiej drogi? Zwycięstwo, które przychodzi z łatwością nie jest dla mnie zwycięstwem. Im więcej czasu i pracy włożę w to, żeby zwycięzyć, tym bardziej jestem szczęśliwa... (S = W \ Z gdzie S to szczęście, W - praca, Z stała zycięstwa:)) |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-25 20:59:32 |
Instynkt zwycięzcy... Czy jesteś w stanie uzyć wszystkich dostepnych srodków aby zwycieżyć? |
|
midiana ( ... ) ![]() Wysłano: 2002-11-25 21:22:46 |
Instynkt zwycięzcy... > Czy jesteś w stanie uzyć wszystkich dostepnych srodków aby zwycieżyć? To zalezy co jest stawką... |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-25 21:31:32 |
Instynkt zwycięzcy... > > Czy jesteś w stanie uzyć wszystkich dostepnych srodków aby > zwycieżyć? > > To zalezy co jest stawką... A jaka musiałaby być ta stawka, byś tak się zachwała? > |
|
midiana ( ... ) ![]() Wysłano: 2002-11-25 21:39:04 |
Instynkt zwycięzcy... > > > Czy jesteś w stanie uzyć wszystkich dostepnych srodków aby > > zwycieżyć? > > > > To zalezy co jest stawką... > > A jaka musiałaby być ta stawka, byś tak się zachwała? Musiałoby byc zagrożne moje życie, życie kogoś, kogo kocham albo życie dziecka |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2002-12-16 11:48:24 |
Instynkt zwycięzcy... > No właśnie, czy takie pojecie moze istnieć? Powiedzmy, że może. Objawia się instynktownym dostosowywaniem każdego środowiska i swojego zachowania w nim, w taki sposób, żeby mieć mocną pozycję, pozwalajaca na zwycięstwo, w prawie każdej sytuacji. > Czy zdolnośc zwyciężania jest popedem wrodzonym, czy raczej cechą > krztałtowaną w procesie socjalizacji? Jest popędem wrodzonym, który jest kształtowany lub zatracany w procesie socjalizacji. > Czy bylibyscie skłonni stwierdzić, że instynkt zwycięzcy wyróżnia > jednostki wybitne, czy może raczej jest pewną norma, a jego brak określa > upośledzenie osobników przeciętnych? Prawie każdy, chce zwyciężać, ale nie każdy wie jak i to nie jest upośledzenie. Natomiast brak chęci zwyciężania, rzeczywiście określa "upośledzenie osobników przeciętnych". > A jak jest z Wami? > Potraficie zwycięzać? Tak, ale tylko jak gra jest warta stawki, jeżeli gram o coś nieistotnego, to zazwyczaj przegrywam, bo żal mi tracić energii na błahostki. Pewnie dlatego jestem kiepskim graczem komputerowym ;) i żadko kiedy z kimś wygrywam na tej płaszczyźnie. Nie liczy się dla mnie łatwość zwycięstwa, liczy się cel walki. Jeżeli można wygrać łatwo w ważnej bitwie, to takie zwycięstwo cieszy mnie bardziej niż trudna wygrana w walce o coś mało istotnego. > Czy przychodzi Wam to z łatwością, czy moze zwyciestwo jest wynikiem > długiej i cięzkiej drogi? Jedne przychodzą łatwo, drugie po ciężkiej bitwie. Cieszą mnie wszystkie te zwycięstwa, które coś mi dają, przybliżają mnie do jakiegoś celu, lub stanowią jego ostateczną realizację. Natomiast jeśli chodzi o doświadczenie zyciowe, to więcej nabiera się go niestety przegrywając. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2002-11-22 16:25:14 |
Instynkt zwycięzy? > No właśnie, czy takie pojecie moze istnieć? Raczej nie. Jest instynkt przetrwania ktory bezposrednio laczy sie ze zwyciezaniem, ale samo pojecie instynktu zwyciezania nie ma. > Czy zdolnośc zwyciężania jest popedem wrodzonym, czy raczej cechą > krztałtowaną w procesie socjalizacji? Popedem wrodzonym jest chec zachowania samego siebie przy zyciu. Drugim najwazniejszym jest chec przedluzenia wlasnego gatunku. Zwyciestwo odnosi sie bezposrednio do obu. Zeby przetrwac musisz pokonywac pewne przeszkody. Nasze przeszkody roznia sie od tych zwierzecych ale generalnie chodzi o to samo. POdobnie z przedluzaniem wlasnego gatunku. W tym wypadku coraz lepsze przystosowywanie sie do otaczajacego nas swiata czyli ewolucja tez jest zwyciezaniem. > Czy bylibyscie skłonni stwierdzić, że instynkt zwycięzcy wyróżnia > jednostki wybitne, czy może raczej jest pewną norma, a jego brak określa > upośledzenie osobników przeciętnych? Kazdy ma jakos tam ten instynkt rozwiniety. Podciagnac pod to twierdzenie mozna nawet biologie. Organnizm bez naszej czesto wiedzy i pomocy potrafi sie obronic czyli poniekad zwyciezyc rozne choroby czy zagrozenia. A psychologia? Kazdy ciagle z czyms walczy. Tylko kazdy ma swoje problemy i kazdy ma inaczej podniesiona poprzeczke. Dkla jednego zdanie egzaminu maturalnego na mierne jest sukcesem dla innego ukonczenie uniwerku ze srednio 4.8 nie jest zadna radoscia... > A jak jest z Wami? > Potraficie zwycięzać? Tak. Umiem tez przegrywac. > Czy przychodzi Wam to z łatwością, czy moze zwyciestwo jest wynikiem > długiej i cięzkiej drogi? Wole zwyciestwa przy ktorych musze sie troche postarac. Bo parafrazujac Lene, zadna to radosc zgniesc mrowke ktora ukasila. Radoscia byloby natomiast poradzenie sobie z pittbullem. A latwe zwyciestwa to zadne zwyciestwa. |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-24 21:17:42 |
Cholera, cały czas daje sie zaskakiwać... :( > Wole zwyciestwa przy ktorych musze sie troche postarac. Bo parafrazujac > Lene, zadna to radosc zgniesc mrowke ktora ukasila. Radoscia byloby > natomiast poradzenie sobie z pittbullem. Generalnie się zgadzam. Ostatnio przeżyłem to na własnej skórze. Zwycięstwo w przypadku gdy było sie skazanym na pozarcie, jest NIESAMOWITE w swym smaku... > A latwe zwyciestwa to zadne zwyciestwa. Hm... Tu się zaczynają schody. Mógłbym zapytać "dlaczego" ale ja znam odpowiedź. Problem w tym, że ona mnie nie satysfakcjonuje,co nie oznacza, że się z nią nie zgadzam. Rozważałaś taką sytuacje w której, nie byłoby już "godnych Ciebie" przeciwników? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2002-11-25 19:12:00 |
Nic sie nie martw, to dopiero poczatek. > > Wole zwyciestwa przy ktorych musze sie troche postarac. Bo > parafrazujac Lene, zadna to radosc zgniesc mrowke ktora ukasila. Radoscia byloby natomiast poradzenie sobie z pittbullem. > > Generalnie się zgadzam. Ostatnio przeżyłem to na własnej skórze. > Zwycięstwo w przypadku gdy było sie skazanym na pozarcie, jest NIESAMOWITE w swym smaku... No wlasnie... :) > Rozważałaś taką sytuacje w której, nie byłoby już "godnych Ciebie" > przeciwników? Owszem. ale to byloby rownoznaczne z moim koncem jakkolwiek patetycznie to nie brzmi... Inna sprawa ze 'wiem ze nic nie wiem' i zawsze bedzie ktos kto bedzie moim mistrzem i kogo bede chciala przerosnac... |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-25 20:36:54 |
I to mnie ma uspokoić? > Owszem. ale to byloby rownoznaczne z moim koncem jakkolwiek patetycznie to > nie brzmi... Nie brzmi. Tym bardziej, że drugi raz otrzymuje od Ciebie taka odpowiedź. > zawsze bedzie ktos kto bedzie > moim mistrzem i kogo bede chciala przerosnac... A Ty? Czy jesteś rywalem godnym samej siebie? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2002-11-26 19:50:30 |
Nie, to ma tylko podkrecic napiecie :) > > Owszem. ale to byloby rownoznaczne z moim koncem jakkolwiek > patetycznie to > > nie brzmi... > > Nie brzmi. Tym bardziej, że drugi raz otrzymuje od Ciebie taka > odpowiedź. Owszem , chce byc jak najlepsza. Chce sie rozwijac. Dali napisal w swoim pamietniku ze o ile uwazano go w szkole za przecietniaka zey nie powiedziec za nieuka o tyle jesli go cos zainteresowalo musial sie dowiedziec o tym wszystkiego. Tez to mam. Omijam rzeczy nie wazne i zajmuje sie rzeczami ktore mnie interesuja tak ze graniczy to z opetaniem. Wiem ze nigdy nie pojme wszystkiego, a juz najbardziej Zla i dobra ktorego poznanie obecial SZatan Ewie gdy zrywala jablko. To mnie frustruje, ale nie obezwladnia... > > zawsze bedzie ktos kto bedzie > > moim mistrzem i kogo bede chciala przerosnac... > > A Ty? Czy jesteś rywalem godnym samej siebie? Tak. Czasem wydaje mi sie ze mam tak skrystalizowany poglad na cos ze nie musze sie tym wiecej zajmowac, az po kilku miesiacach siegam po to i stwierdzam ze nalezaloby kilka rzaczy zmienic. caly czas staram sie pokonywac granice wlasnej wiedzy i niszczyc dogmaty kostrzewczyzmu. Za to siebie kocham. |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-26 20:51:57 |
Zapomniałem o tytule... (...) K@#%****$!!!!!!!!!! |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-26 20:43:24 |
Nie, to ma tylko podkrecic napiecie :) . Omijam > rzeczy nie wazne i zajmuje sie rzeczami ktore mnie interesuja tak ze > graniczy to z opetaniem. Tak, to widać w Twoich słowach. Wiem ze nigdy nie pojme wszystkiego, a juz > najbardziej Zla i dobra ktorego poznanie obecial SZatan Ewie gdy zrywala > jablko. To mnie frustruje, ale nie obezwladnia... A czy to ma dla Ciebie wielką wartość? Znaczy się, czy Twoja relatywistyczna postawa nie obejmuje "dobra i zła"? > caly czas staram sie pokonywac granice wlasnej wiedzy i niszczyc dogmaty > kostrzewczyzmu. Za to siebie kocham. (...) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2002-11-30 11:24:59 |
No chyba ze nie chcesz... :) > . Omijam rzeczy nie wazne i zajmuje sie rzeczami ktore mnie interesuja tak ze > > graniczy to z opetaniem. > Tak, to widać w Twoich słowach. To po prostu rodzaj masturbacji intelektualnej, a ze lubie sm to czasem drapie sie az do krwi... > Wiem ze nigdy nie pojme wszystkiego, a juz > > najbardziej Zla i dobra ktorego poznanie obecial SZatan Ewie gdy zrywala > > jablko. To mnie frustruje, ale nie obezwladnia... > A czy to ma dla Ciebie wielką wartość? Znaczy się, czy Twoja > relatywistyczna postawa nie obejmuje "dobra i zła"? Obejmuje dobro i zlo a nie Dobro i Zlo. Kurcze. To jest cos takiego... Przy tym Dobrze dobrze wszystkie dobre uczynki, pomaganie biednym i ochrona srodowiska to nic, przy Zlu cale plugastwo swiata to brud za paznokciem... Chodzi mi o cos wiecej. To wlasnie sprawia ze nigdy orgazmu intelektualnego nie osiagne... I zawsze bede trwala, o ile tam dotre w fazie intelektualnego plateau... To mnie z jednej strony podkreca a z drugiej obezwladnia... Niewiele osoib rozumie o co mi chodzi, ba! niewiele rozumie zapal z jakim o tym mowie. Bo poznac Dobro i Zlo moze tylko Nadczlowiek, dla nas te pojecia sa za szerokie. To jak z kosmosem. Jasne, mozesz sobie wyobrazixc ze jest ogromny, ale zawsze bedziesz to odnosil do wielkosci tych ktore znasz. dla dziecka dwa kilometry to ogromna odleglosc, dla doroslego moze to juz yc 1000 km. Nikrt jednak nie jest tak naprawde w stanie wyobrazic sobie faktycznej odleglosci miedzy Ziemia a ksiezycem i w momencie kiedy o tym myslimy w glowach pojawia nam sie wykres z jakiejs ksiazki albo obrazek widziany w telewizorze... Bo nie umiemy wyjsc z pewnych ramek... Ech... |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-03 12:31:02 |
Zaczynam to lubić... :) ... Bo nie umiemy wyjsc z pewnych ramek... > > Ech... No niestety, ale to samo w sobie nie jest złe. Najgorsze jest to, że wielu wogóle nie próbuje... Z definicji rezygnują, zamykając sie kolejna ramką... |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-23 00:35:55 |
Instynkt zwycięzy? Radoscia byloby > natomiast poradzenie sobie z pittbullem. > mam pare w okolicy..przeważnie na moj widok walą sie na glebę i chcą być miziane po brzuszku...:))) |
|
Lord Spleen [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-02 14:37:47 |
Instynkt zwycięzy? fajne masz te obrazki, taka spełniona kobieta po :) |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-02 16:47:17 |
Instynkt zwycięzy? > fajne masz te obrazki, taka spełniona kobieta po :) daruj sobie...Kosa odeszła z forum.... |
|
Lord Spleen [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-02 22:08:36 |
Instynkt zwycięzy? > > fajne masz te obrazki, taka spełniona kobieta po :) > daruj sobie...Kosa odeszła z forum.... I haven't been knowing very lately. Whaczego ?? |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-02 22:52:17 |
Instynkt zwycięzy? > > > fajne masz te obrazki, taka spełniona kobieta po :) > > daruj sobie...Kosa odeszła z forum.... > > I haven't been knowing very lately. Whaczego ?? bho szhe Jej żnudżyło...:))))albo czo.. |
|
Lord Spleen [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-03 00:16:35 |
Instynkt zwycięzy? > > > > fajne masz te obrazki, taka spełniona kobieta po :) > > > daruj sobie...Kosa odeszła z forum.... > > > > I haven't been knowing very lately. Whaczego ?? > bho szhe Jej żnudżyło...:))))albo czo.. ech , Kobiety. |
|
Adams [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-20 20:29:26 |
Instynkt zwycięzcy... > No właśnie, czy takie pojecie moze istnieć? > Czy zdolnośc zwyciężania jest popedem wrodzonym, czy raczej cechą > krztałtowaną w procesie socjalizacji? > Czy bylibyscie skłonni stwierdzić, że instynkt zwycięzcy wyróżnia > jednostki wybitne, czy może raczej jest pewną norma, a jego brak określa > upośledzenie osobników przeciętnych? > A jak jest z Wami? > Potraficie zwycięzać? > Czy przychodzi Wam to z łatwością, czy moze zwyciestwo jest wynikiem > długiej i cięzkiej drogi? ...zwycięstwo gdy jest okupione pewnym trudem uczy więcej...poza tym po kilku prostych zwycięstwach trzeba uważać aby nie spocząć na laurach :)) ... ...sądzę iż zwyciężać potrafię... .:Adams:. |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-25 21:03:30 |
Instynkt zwycięzcy... > ...zwycięstwo gdy jest okupione pewnym trudem uczy więcej...poza tym po > kilku prostych zwycięstwach trzeba uważać aby nie spocząć na laurach :)) A czy sposób w jaki przyjmiemy zwyciestwo i jak je wykozystamy nie cechuje właśnie jednostki wybitne? Cóż z tego, że zwycieze, skoro spoczne na laurach? Cóz ze mnie za zwyciezca skoro zaprzepaszcze owoc swojej pracy (i tu nie jest istotne ile wysiłku w ową pracę włożyłem)? |
|
Adams [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-25 22:53:32 |
Instynkt zwycięzcy... > > ...zwycięstwo gdy jest okupione pewnym trudem uczy więcej...poza tym > po > > kilku prostych zwycięstwach trzeba uważać aby nie spocząć na laurach > :)) > > A czy sposób w jaki przyjmiemy zwyciestwo i jak je wykozystamy nie cechuje > właśnie jednostki wybitne? Cóż z tego, że zwycieze, skoro spoczne na > laurach? Cóz ze mnie za zwyciezca skoro zaprzepaszcze owoc swojej pracy (i > tu nie jest istotne ile wysiłku w ową pracę włożyłem)? ...racja to także się liczy...zwycięstwo powinno być wykorzystane, powinno czegoś nas uczyć...jeżeli tak nie jest to wcale nie jest ono potrzebne... ...co do spoczynku na laurach to już to wcześniej napisałem :)) ... .:Adams:. |
|
Lord Spleen [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-02 00:56:18 |
Instynkt zwycięzcy... masturbujecie sie owymi terminami nieco, "zwierzęcy" "zwycęstwo" "popędy"... Nie ma dobra, nie ma zła. NIe ma zwyciężonego i przegranego, są atomy i różne ich konfiguracje - dla niektórych kożystne a dla niektórych nie. |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-01-03 18:10:05 |
Instynkt zwycięzcy... > masturbujecie sie owymi terminami nieco, "zwierzęcy" "zwycęstwo" > "popędy"... Żal , że Ty nie potrafisz wyciągnąć z tego rozkoszy??? > Nie ma dobra, nie ma zła. NIe ma zwyciężonego i przegranego, są atomy i > różne ich konfiguracje - dla niektórych kożystne a dla niektórych nie. Jak najbardziej są zwyciezcy i przegrani. Nie musisz tego dostrzegać. Gdyby wszyscy potrafili wszystko dostrzec, nie byłoby kogo wykorzystywać. |
|
Tyran [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-18 08:36:45 |
Instynkt zwycięzcy... Takie pojecie jak zwierzecy instynkt napewno istnieje i ten instynkt posiada kazdy z nas . Zdolnosc ta jest wrodzona poniewaz juz od malego zawsze chcemy wygrywac ,zajac najlepsze miejsce w pracy itd. a to wszystko dzieki temu ze posiadamy ten instynkt. Jednostki wybitne maja go bardzo mocno rozwiniety poniewaz zeby cos osiagnac trzeba wiele przejsc ,zostawic za soba wiele osob nie patrzac na ich pozniejszy los . Dla mnie mocno rozwiniety zwierzecy instynkt wieze sie ze zmniejszeniem sumienia ,zastepuje go :)) Bez sumienia jestesmy zdolni zrobic o wiele wiecej nie czujac sie winni jezli komus naszymi poczynaniami zaszkodzimy :) Na zwyciestwo trzeba sobie zapracowac ,czasami latwo to przychodzi a czasmi trudno ale zawsze staram sie zwyciezac ,poniewaz nie lubie porazek ktore i tak zawsze sie zdarzaja :)) |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-11-18 21:39:11 |
Instynkt zwycięzcy... Dla mnie mocno > rozwiniety zwierzecy instynkt wieze sie ze zmniejszeniem sumienia > ,zastepuje go :)) Bez sumienia jestesmy zdolni zrobic o wiele wiecej nie > czujac sie winni jezli komus naszymi poczynaniami zaszkodzimy :) Sumienie jest ograniczeniem, które tylko chory umysł może uznać za coś złego. Etyka nie powstała w celu hamowania Twoich działań ambicyjnych. Jeżeli masz odrobinę oleju w głowie, uczciwą pracą możesz osiągnąć równie wiele jak przejściem po trupach. Na szczęście mamy jeszcze kodeks karny, który hamuje zapędy zbyt wyalienowanych jednostek od zaszkodzeniu reszcie społeczności. Ty zdajesz się nadal tkwić w przekonaniu, że jak masz sumienie to jesteś słaby. Hitler też tak uważał. A jednak był zbyt słaby, by pokazać się ludziom na oczy po tym, jak jego wielkie idee rozsypały się jak domki z kart. Czy w tym przypadku brak sumienia oznacza również brak odpowiedzialności za swoje czyny? Prawda jest taka, że dążenie po trupach skończy się w końcu tragicznie. Dla samego zainteresowanego. |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-19 11:41:18 |
Instynkt zwycięzcy... > Sumienie jest ograniczeniem, które tylko chory umysł może uznać za coś > złego. Jestem za... a nawet przeciw. Moje własne sumienie nieraz mi... hym... daje znać o swoim istnieniu, co srednio mi sie podoba. Ale sam "mechanizm sumienia", jest genialny, daje mozliwośc "jakiejś-tam" przewidywalności co do działań jednostek ludzkich, wątłe ale zawsze oparcie. Mam pytanie. Czy dla Ciebie istotne jest to w jaki sposób ktoś osiągnie sukces? Ile trupów po drodze zaliczy? |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-11-19 12:02:29 |
Instynkt zwycięzcy... Pisałem już kiedyś o tym. Jest ważne. Sumienie odzywa się wtedy, gdy nasza działalność zmierza ku wyrządzeniu krzywdy drugiej osobie. Makiawelliczna żądza władzy uwłacza godności osoby. Nie będę szanował człowieka, który nie potrafi uszanowac innych. Może się u mnie spodziewać okrutnego traktowania. Nie ukrywam, że nie jest to działanie całkowice altruistyczne. Bo przecież ja również mogę się spodziewać takiego traktowania z jego strony. |
|
Dariusz ( Re - nocny stróż ) Wysłano: 2002-11-20 13:06:40 |
Instynkt zwycięzcy... > Pisałem już kiedyś o tym. Jest ważne. Sumienie odzywa się wtedy, gdy nasza > działalność zmierza ku wyrządzeniu krzywdy drugiej osobie. Makiawelliczna > żądza władzy uwłacza godności osoby. Nie będę szanował człowieka, który > nie potrafi uszanowac innych. Może się u mnie spodziewać okrutnego > traktowania. Nie ukrywam, że nie jest to działanie całkowice > altruistyczne. Bo przecież ja również mogę się spodziewać takiego > traktowania z jego strony. Sumienie odzywa się wtedy kiedy robimy coś sprzecznego z naszą moralnością. Również staram się nie krzywdzić ludzi jeśli na to nie zasługują, ale nie jestem w tym względzie aż tak surowy jak Ty. Potrafię bez wyrzutów sumienia dokonać "małych krzywd" osobom, które są mi obojętne i jeśli wiążą się z tym dla mnie jakieś korzyści. Dopuszczam pewną formę bardzo miękkiego makiawelizmu. Mam nadzieje, że nie tracę przez to co tutaj napisałem Twojego szacunku (o ile go posiadam). |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-11-20 13:11:15 |
Instynkt zwycięzcy... Dopóki nie staniesz się dla mnie przeszkodą do władzy.:) No ale ponieważ się na to nie zanosi za Twoją umiejętność dyskusji masz go u mnie zapewniony:) |
|
Dariusz ( Re - nocny stróż ) Wysłano: 2002-11-20 13:17:50 |
Instynkt zwycięzcy... > Dopóki nie staniesz się dla mnie przeszkodą do władzy.:) No ale ponieważ > się na to nie zanosi za Twoją umiejętność dyskusji masz go u mnie > zapewniony:) W sumie nigdy nic nie wiadomo czy nasza walka o władzę nie zaprowadzi nas na to samo pole bitewne, ale masz rację, że jest to mało prawdopodobne i jak na razie możemy obdarzać się wzajemnym szacunkiem :) |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-19 12:15:42 |
Instynkt zwycięzcy... > . Makiawelliczna > żądza władzy uwłacza godności osoby. To jej mozna jeszcze uwłaczyć? Nie będę szanował człowieka, który > nie potrafi uszanowac innych. To znaczy takiego który NIE POTRAFI czy NIE SZNUJE, bo kwestia zdolności wydaje mi sie marginalna. Po za tym jak to rozumiesz? Obdarzas szacunkiem kazda napotkana istotę ludzką? . Bo przecież ja również mogę się spodziewać takiego > traktowania z jego strony. No więc właśnie. |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-11-19 12:38:35 |
Instynkt zwycięzcy... > To znaczy takiego który NIE POTRAFI czy NIE SZNUJE, bo kwestia zdolności > wydaje mi sie marginalna. Po za tym jak to rozumiesz? Obdarzas szacunkiem > kazda napotkana istotę ludzką? > Bez przesadyzmu. Wiekszośc ludzi i tak zasługuje najwyżej na obojętnośc wzglednie tolerancję. Nie będziesz chodził przecież i wszystkim się z grzeczności kłaniał, bo uznają Cię za pomyleńca (ew.posła Janowskiego..he he he). Chodzi o fair-play. Nie stosujesz wobec swoich przeciwników wszelkich dostępnych metod, bo sie to na Tobie zemści. Historia uczy, że najmniej problemów z partyzantką miał marszałek Romel, z tego względu, że traktował pokonanych metodą Gloria Victis: uznajemy was za godnych przeciwników i, że warci jesteście szacunku, chociaż przegraliście. |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-25 20:57:41 |
Instynkt zwycięzcy... Chodzi o fair-play. Nie stosujesz wobec swoich przeciwników > wszelkich dostępnych metod, bo sie to na Tobie zemści. Nawet gdy oni je stosują? Nie ma czegoś takiego jak równa walka, zawsze któraś strona jest na lepszej pozycji. Historia uczy, że > najmniej problemów z partyzantką miał marszałek Romel, z tego względu, że > traktował pokonanych metodą Gloria Victis: uznajemy was za godnych > przeciwników i, że warci jesteście szacunku, chociaż przegraliście. He, zwyciezca moze sobie pozwolić na kazdy gest. To nie sztuka gdy jest po walce. |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-11-19 12:39:38 |
Instynkt zwycięzcy... ups..Rommel powinno być a nie Romel i feldmarszałek a nie marszałek ale to kwestia w tej chwili nieważna. |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-11-19 11:28:14 |
Instynkt zwycięzcy... > Takie pojecie jak zwierzecy instynkt napewno istnieje i ten instynkt > posiada kazdy z nas . Zdolnosc ta jest wrodzona poniewaz juz od malego > zawsze chcemy wygrywac ,zajac najlepsze miejsce w pracy itd. a to wszystko > dzieki temu ze posiadamy ten instynkt. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie jest różnica pomiędzy instynktem zwycięzcy a zwierzecym... :( Zupełnie różne tematy. . Dla mnie mocno > rozwiniety zwierzecy instynkt wieze sie ze zmniejszeniem sumienia > ,zastepuje go :)) Sumienie jest zwiazane z systemem moralnym, powiedz mi jak chcesz zwyciezać w systemie, bedąc pozbawionym jego najwazniejszego elementu? To tak jakbyś chciał wygrywać w pokera, grając tylko dwiema kartami... Bez sumienia jestesmy zdolni zrobic o wiele wiecej nie > czujac sie winni jezli komus naszymi poczynaniami zaszkodzimy :) Rzecz w tym, że mniej. Zrobisz komuś krzywde to albo dopadnie Cie sama osoba skrzywdzona, albo podpadniesz pod "normy" (których nie znasz, bo nie masz sumienia i nie możesz sie przed nimi "ustrzec"). Tak czy inaczej zostaniesz udu**ony... |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2002-12-20 23:44:00 |
Instynkt zwycięzcy... Musi istnieć... mieliśmy na zajęciach z pedagogiki projekcję filmu "Stowarzyszenie umarłych poetów", oglądaliśmy to na wykładzie, na ćwiczeniach zajęliśmy się sądem (swoista symulacja) nad Keattingiem (nauczycielem prowadzącym zajęcia z poezji) . Można powiedzieć o nim różne rzeczy, ale na pewno nie to, że to zły dydaktyk, zły człowiek itd. Oglądając ten film jeszcze w czasach liceum marzyłem o takim nauczycielu... Na zajęciach dostałem rolę oskarżyciela. Zebrałem materiał dowodowy, opracowałem algorytm działania i wygrałem sprawę. Gdyby to był realny sąd, Keatting poszedłby siedzieć, ale byliśmy pierwszą grupą w której gościu był uznany za winnego. Proces oparliśmy na realiach amerykańskich, czyli mieliśmy ławę przysięgłych, adwokatów, prokuratora, sędziego itd. Wygrałem ten proces i doprowadziłem do skazania gościa którego faktycznie lubię i którego nie da się nie lubić. TYLKO ŻE TU WCHODZIŁO W GRĘ ZWYCIĘSTWO! Więc gościu musiał być winny, słowo winny przez usta ławy przysięgłych przeszły z bólem, ale wyszło na moje. Hannibala Lectera też mógłbym reprezentować i też dążyłbym do uniewinnienia i pełnego odszkodowania dla mojego klienta za straty moralne. Tu na forum jest dużo prawników, przynajmniej przyszłych prawników, mogą mnie wyśmiać, cóż jako ekonomista nie jestem mistrzem w prawie, ale też jestem zwycięzcą, musiałem wygrać. Wniosek stąd, że mamy „instynkt zwycięzcy”, czy raczej wersje rozwojową instynktu przeżycia. |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2002-12-22 17:18:01 |
Instynkt zwycięzcy... > winny, słowo winny przez usta ławy przysięgłych przeszły z bólem, ale > wyszło na moje. Hannibala Lectera też mógłbym reprezentować i też dążyłbym > do uniewinnienia i pełnego odszkodowania dla mojego klienta za straty > moralne. Doprawdy? Przypomnę sobie Ciebie kiedyś:) naturalnie jak skończysz studia prawnicze i zrobisz aplikację:) Pozdr. |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2002-12-22 23:31:22 |
Instynkt zwycięzcy... I tu jest mały problem robię Akademię Ekonomiczną, ale w prawo pobawić sie lubię więc czemu nie? |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-12-23 00:12:16 |
Instynkt zwycięzcy... > I tu jest mały problem robię Akademię Ekonomiczną, ale w prawo pobawić sie > lubię więc czemu nie? Prawo nie jest do zabawy..... "dura lex sed lex" ..a po naszemu.."życie jest piekne a prokurator swinia"....:)))))))))))))))) |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2002-12-23 00:30:06 |
Instynkt zwycięzcy... > > I tu jest mały problem robię Akademię Ekonomiczną, ale w prawo > pobawić sie > > lubię więc czemu nie? > Prawo nie jest do zabawy..... "dura lex sed lex" ..a po naszemu.."życie > jest piekne a prokurator swinia"....:)))))))))))))))) fajnie :), muszę zaproponować teraz symulację sądu na Hannibalem Lecterem, będę jego obrońcą i też wygram :). Chociaż robota prokuratora bardziej mi się podoba to można zająć się obroną. I tu też będę świnią :)))). |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















