| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Iwonka | 2003-11-21 - 23:23:31 | |
| Morticia | 2003-12-03 - 18:28:31 | |
| Nazir | 2003-12-04 - 17:23:38 | |
| vizjerei | 2003-11-22 - 00:29:18 | |
| Iwonka | 2003-11-22 - 01:02:19 | |
| Dynos | 2003-11-22 - 01:39:21 | |
| elisa | 2003-11-22 - 01:59:36 | |
| Locutus | 2003-11-23 - 05:56:42 | |
| elisa | 2003-11-23 - 07:52:39 | |
| Locutus | 2003-11-23 - 12:24:00 | |
| Teufelin | 2003-11-23 - 19:19:55 | |
| Locutus | 2003-11-24 - 04:06:06 | |
| elisa | 2003-11-24 - 00:40:31 | |
| Locutus | 2003-11-25 - 05:47:44 | |
| Katera | 2003-12-03 - 23:36:46 | |
| Moferash6 | 2003-11-22 - 21:25:46 | |
| NIGHTWalkerL | 2003-11-23 - 00:37:22 | |
| Piotr Wdówka | 2003-11-25 - 09:11:29 | |
| +iommi+ | 2003-11-25 - 20:39:25 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Iwonka [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-21 23:23:31 |
Pomóc czy nie? Piszę to trzymając na ręku zwierzę w stanie agonalnym. Zaraz umrze. W takich chwilach, gdy widzę cierpienie i ból, gdy czuje jak ciało słabnie, temperatura spada, a oczy się zamykają, zastanawiam się nad sensem tego wszystkiego. M.in. nad tym czy rzeczywiście obojętność wobec cudzego cierpienia może być słuszna. Kiedy widzę nieznajomego, któremu dzieje się krzywda to gówno mnie to obchodzi. Może jednak powinno. Może kiedy postawię się w jego sytuacji (choć wiem, że nie powinnam) też zechcę by ktoś mi pomógł. Jeśli byłabym w stanie pomóc mojemu zwierzęciu zrobiłabym to bez wahania. Jednak jedyne co mogę, aby naprawdę ulżyć to wziąć nóż i poderżnąć mu gardło, czego zresztą nie zrobię. Staram się więc tylko by nie było samotne w swym cierpieniu. Niewiele to pomoże, ale moja obecność uspokaja je. Dlaczego mam takie odczucia? Proste, bo to ktoś kogo znam, na kim mi zależy. Jednak co winni są ci, których nie znam, a którym mogę pomóc? Czy nie należy czasem spróbować? Nie mówię o poświęcaniu siebie za obcych, czy byciu Matką Teresą, ale kiedy niewiele na tym tracimy i gdy jest sposobność, można przecież spróbować. Jest to zawsze jakaś strata czasu, ale skoro "czcimy" życie, to czyż nie należy go ratować? Oczywiste jest, że każdy sam musi zdecydować co zrobić. Jednak każdy też może wcześniej pomyśleć czy bezinteresowna pomoc jest naprawdę, aż taką ujmą dla człowieka- satanisty. Za kilka dni wrócę zapewne do normalnego trybu myślenia, a to tylko taka płaczliwa refleksja człowieka (chwilowo) rozbitego. Umarł. |
|
Morticia [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-03 18:28:31 |
Pomóc czy nie? Oczywiste > jest, że każdy sam musi zdecydować co zrobić. Jednak każdy też może > wcześniej pomyśleć czy bezinteresowna pomoc jest naprawdę, aż taką ujmą > dla człowieka- satanisty. Za kilka dni wrócę zapewne do normalnego trybu > myślenia, a to tylko taka płaczliwa refleksja człowieka (chwilowo) > rozbitego. Umarł. A kto powiedział, że jest to ujma dla satanisty??? Jakieś dziwne masz zdanko ...Chcesz pomóc - pomagasz...a nie myślisz czy ci wypada bo jesteś wielką satanistka...rany...nikt nie powiedział, ze litość jest domeną kościoła...więc nie bój się... !!! Za jakiś czas zapytasz, czy sataniście wypada ...chodzić do miejskich wc...rany...masz coś takiego jak własne zdanie...własne ja?! |
|
Nazir [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-04 17:23:38 |
Pomóc czy nie? Szkoda Ci zwierzęcia? Mi też. Chcesz pomagać ale wydaje Ci się, że to nie przystoi Sataniście czy boisz się pomagać? Pomagaj tym przy których poczujesz impuls do pomagania. Ja tak robię. Czasami przechodzę obok człowieka i nie czuję nic, a czasami wiem, że muszę pomóc. To tak jak otarcie o czyjąś aurę, które mówi naszej podświadomości, naszej niższej osobowości, że należy pomóc. Nasze niższe prymitywne "ja" wie lepiej niż Twój przeładowany zbędnymi informacjami rozum-mózg, komu należy pomóc. Zdaj się na instynkt, intuicję, którą "normalni" nazywają "odruchem serca". Odruchowo pomagamy tym, którzy na to zasługują i są tego warci, a to już satanizm w czystej postaci. Trzymaj się. N |
|
vizjerei [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-22 00:29:18 |
Pomóc czy nie? > Piszę to trzymając na ręku zwierzę w stanie agonalnym. Zaraz umrze. W > takich chwilach, gdy widzę cierpienie i ból, gdy czuje jak ciało słabnie, > temperatura spada, a oczy się zamykają, zastanawiam się nad sensem tego > wszystkiego. na tych odpadkach powstanie coś innego, tak to już jest, inaczej możesz zwariować przejmując się całym "bólem świata" M.in. nad tym czy rzeczywiście obojętność wobec cudzego > cierpienia może być słuszna. wszystko zależy od ciebie, czasem cierpienie ma sens dla danego obiektu i dla innych które je widzą, bo pozwala zrozumieć, albo chciaż zastanowić się ( co teraz czynisz) na rzeczywistoscią jaka cię otacza Kiedy widzę nieznajomego, któremu dzieje się > krzywda to gówno mnie to obchodzi. Może jednak powinno. może... Może kiedy > postawię się w jego sytuacji (choć wiem, że nie powinnam) też zechcę by > ktoś mi pomógł. no tak zyjemy w społeczeństwie, ale tylko z pozoru harmonicznym, bo człowiek na człowieka poluje takie czasy Jeśli byłabym w stanie pomóc mojemu zwierzęciu zrobiłabym > to bez wahania. Jednak jedyne co mogę, aby naprawdę ulżyć to wziąć nóż i > poderżnąć mu gardło, czego zresztą nie zrobię. Staram się więc tylko by > nie było samotne w swym cierpieniu. Niewiele to pomoże, ale moja obecność > uspokaja je. poprzez pomoc jemu pomożesz sobie, taka terapia czemu nie.... Dlaczego mam takie odczucia? Proste, bo to ktoś kogo znam, na > kim mi zależy. Jednak co winni są ci, których nie znam, a którym mogę > pomóc? Czy nie należy czasem spróbować? Nie mówię o poświęcaniu siebie za > obcych, czy byciu Matką Teresą, ale kiedy niewiele na tym tracimy i gdy > jest sposobność, można przecież spróbować. Jest to zawsze jakaś strata > czasu, ale skoro "czcimy" życie, to czyż nie należy go ratować? wszystko zależy od okoliczności, a matka teresa też się rajcowała i dowartościowała pomagając innym Oczywiste > jest, że każdy sam musi zdecydować co zrobić. Jednak każdy też może > wcześniej pomyśleć czy bezinteresowna pomoc jest naprawdę, aż taką ujmą > dla człowieka- satanisty. Za kilka dni wrócę zapewne do normalnego trybu > myślenia, a to tylko taka płaczliwa refleksja człowieka (chwilowo) > rozbitego. Umarł. hmmm...nie można żyć światem zmarłych, albo rozdrapywać tego co już było i analizować to maniakalnie, bo samemu można się psychicznie zakopać pozdrawiam i głowa do góry:) |
|
Iwonka [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-22 01:02:19 |
Pomóc czy nie? > na tych odpadkach powstanie coś innego, tak to już jest, inaczej możesz > zwariować przejmując się całym "bólem świata" >Nie mam ani ochoty, ani zamiaru przejmować się całym "bólem świata". Śmierć sama w sobie nie jest dla mnie niczym szczególnym. W końcu dopóki jestem nie ma śmierci. Tu jednak chodzi o to żeby w miarę możliwości nie dopuszczać do "nie bycia", zarówono swojego jak i innych. > wszystko zależy od ciebie, czasem cierpienie ma sens dla danego obiektu i > dla innych które je widzą, bo pozwala zrozumieć, albo chciaż zastanowić > się ( co teraz czynisz) na rzeczywistoscią jaka cię otacza > Zgadzam się z Tobą. Jednakże trochę szkoda, że te przemyślenia później okazują się naiwne (prawie zawsze jak czytam co napisałam to myślę sobie czy to na pewno moje). Ma to jednak i pozytywne strony, gdyż jak powiedziała I. Filimon "gdybyś znał cierpieni innych, łatwiej przecierpiałbyś swoje". > no tak zyjemy w społeczeństwie, ale tylko z pozoru harmonicznym, bo > człowiek na człowieka poluje takie czasy >Nie czasy. Tak było zawsze. Tylko, że ta cała chrześcijańska otoczka starała się to ukryć. Człowiek to zwierzę, żeby żyć musi polować. > poprzez pomoc jemu pomożesz sobie, taka terapia czemu nie.... >Wiem o tym, i m.in. dlatego to robię. Znacznie lepiej się czuje wiedząc, że nie był sam. > wszystko zależy od okoliczności, a matka teresa też się rajcowała i > dowartościowała pomagając innym >Gdyby było inaczej zapewne nie robiłaby tego. Poświęcanie się dla innych to nic innego jak mówienie, zresztą niekoniecznie świadomie: patrzcie jaki jestem dobry i wspaniały. > hmmm...nie można żyć światem zmarłych, albo rozdrapywać tego co już było i > analizować to maniakalnie, bo samemu można się psychicznie zakopać >Całkowicie się zgadzam. Mnie nie obchodzą trupy, tylko to co pozostawią. Nie bywa mi przykro bo ktoś umarł. Co było to było, trudno. Czasami szkoda tylko, że nie dało się temu zapobiec. Jednak bawmy się bo "nieunikniona śmierć jednako wisi nad wszystkimi" (Simonides). |
|
Dynos [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-22 01:39:21 |
Pomóc czy nie? Śmierć staje się dla mnie coraz mniej ważna – ludzka, czy zwierzęca. Coraz trudniej mi zrozumieć osoby, dla których pozbawienie życia jest największą karą. Nie rozumiem zemsty, która zabijając znienacka wystrzałem w tył czaszki cieszy się – jakby tamten coś uczuł. Na śmierć prawie zupełnie zobojętniałem (nie mówię o własnej). Gombrowicz, ‘Dzienniki' |
|
elisa [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-22 01:59:36 |
Pomóc czy nie? współczuje zwierzaka... ale nie pytaj czy powinnas pomoc czy nie i komu... jesli czujesz ze powinnas i chcesz pomoc to pomagaj, cały kodeks jest w tobie i tylko na tym wszystko polega, zapomnij o slowie "powinniśmy"... pozdrawiam |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-23 05:56:42 |
Pomóc czy nie? > zapomnij o slowie "powinniśmy"... Całkowicie popieram. To czy współczuć i pomagać obcym jest indywidualną sprawą każdego człowieka. Jeżeli odczuwa taką potrzebę, to nie widzę powodów dla których nie miałby jej realizować... inna sprawa, że to takie niesatanistyczne... ROTFL Mnie ostatnio znajomi z forum emkaemskiego strasznie opieprzyli, jak po zderzeniu tramwaju z ciężarówką zacząłem rozczulać się nad ufokiem*, który dosłownie miesiąc wcześniej wyjechał z NG**, pisząc, że pasażerowie nieszczególnie mnie interesują, podczas gdy z reszty o ufoku nikt nie śmiał napisać, bądź też wspominał mimochodem, rozczulając się nad biednymi poranionymi pasażerami... Zasadniczo osoby, z którymi nie miałem styczności psychicznej, zupełnie mnie nie interesują... co innego zwierzęta. Pzdr. LOKI * - skład trzech wagonów 105Na ** - NG - Naprawa Główna (oficjalna nazwa remontu kapitalnego) |
|
elisa [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-23 07:52:39 |
Pomóc czy nie? > > zapomnij o slowie "powinniśmy"... > > Całkowicie popieram. > > To czy współczuć i pomagać obcym jest indywidualną sprawą każdego > człowieka. Jeżeli odczuwa taką potrzebę, to nie widzę powodów dla których > nie miałby jej realizować... inna sprawa, że to takie niesatanistyczne... > ROTFL no wlasnie chyba jednak sie mylisz... realizowanie swoich potrzeb jest najwazniejsza zasadą, wiec nie rozumiem, co jest 'niesatanistyczne' w tym przypadku... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-23 12:24:00 |
...a poza tym tam było "ROTFL" na końcu > no wlasnie chyba jednak sie mylisz... realizowanie swoich potrzeb jest > najwazniejsza zasadą, wiec nie rozumiem, co jest 'niesatanistyczne' w tym > przypadku... Już na ten temat była kiedyś dyskusja i to nader obszerna, nie ma sensu do tego wracać... uważam, że sastanizm to określona FILOZOFIA ŻYCIOWA, a filozofia życiowa ma to do siebie, że ma jakieś ramy. Ramy satanizmu są, a przynajmniej były dokładnie określone choćby przez jego twórcę - LaVeya. I zawierały EGOIZM w rozumieniu klasycznym. No ale zostawmy to już... od takich dyskusji był wątek "Wódka bezalkoholowa" w satanizmie. EOT. Pzdr. LOKI |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-23 19:19:55 |
...a poza tym tam było "ROTFL" na końcu . Ramy satanizmu są, a > przynajmniej były dokładnie określone choćby przez jego twórcę - LaVeya. I > zawierały EGOIZM w rozumieniu klasycznym. LaVey jest twórcą satanizmu? Co ty wogóle pierdolisz? |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-24 04:06:06 |
...a poza tym tam było "ROTFL" na końcu > LaVey jest twórcą satanizmu? Współczesnego satanizmu - owszem. On to pozbierał do kupy, dał wykładnię filozoficzną (na temat której nie zamierzam się tu wypowiadać) i on założył Church of $atan. Chyba, że mówiąc "satanizm" masz na myśli różnorakie ugrupowania istniejące od dość dawna i zajmujące się głównie oddawaniem czci Szatanowi. Pozdrawiam. LOKI (awe szatan sześć sześć sześć) |
|
elisa [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-24 00:40:31 |
...a poza tym tam było "ROTFL" na końcu > uważam, że sastanizm to określona FILOZOFIA ŻYCIOWA, a > filozofia życiowa ma to do siebie, że ma jakieś ramy. Ramy satanizmu są, a > przynajmniej były dokładnie określone choćby przez jego twórcę - LaVeya. I > zawierały EGOIZM w rozumieniu klasycznym. w takim razie troche inaczej pojmujemy haslo EGOIZM, ale kłócic sie o to rzeczywiscie nie ma sensu... ramy satanizmu tez w tym przypadku rozumiemy inaczej. wesołych świąt. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-25 05:47:44 |
...a poza tym tam było "ROTFL" na końcu > w takim razie troche inaczej pojmujemy haslo EGOIZM, No doszliśmy do wniosku, że każdy jest egoistą, bo dba o swoje dobro - tylko czasami jest to dobro psychiczno-duchowe w szerszym kontekście - np. ktoś musi się poświęcać dla drugiej osoby i wyrzec siebie, żeby być szczęśliwym... ale to też jest egoizm... ... i jest jeszcze postawa, w której każdy postronny może zauważyć, że jednostka dba o własne dobro, bez głębszego wnikania w jej psyche - i właśnie to jest egoizm klasyczny :-D > ale kłócic sie o to > rzeczywiscie nie ma sensu... No nie ma. > ramy satanizmu tez w tym przypadku rozumiemy > inaczej. Dla mnie nadal pozostają jednoznaczne... tak jak ramy platonizmu, czy augustynizmu... > wesołych świąt. Dziękuję, wzajemnie, ale o jakich świętach mówimy, bo mamy wprawdzie 25. ale chyba listopada, a nie grudnia ;-) Pzdr. LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-03 23:36:46 |
Pomóc czy nie? wybor nalezy do kazdego z nas... mamy wolna wole - tak jak nikt nie zmusi nas do pomagania, tak samo nikt nam nie zabrania... ja czasem nie spojrze na zebraka... innym razem przejde obok, ale wroce sie zapytac, czy nie trzeba pomoc... roznie... jesli widze, ze czlowiek sam sobie jest winny - nie czuje litosci, ani wspolczucia... ale nie mysl, ze zaszufladkowanie kogos do jakiejs grupy spolecznej czy subkultury wymazuje wszelkie odruchy, ktore 'nie przystoja', 'nie pasuja' do ogolnego wyobrazenia o danym srodowisku... decyzja zalezy od morale kazdego z nas... |
|
Moferash6 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-22 21:25:46 |
umarł pies Smutna historia, niesie refleksję. Przykro mi, że zwierz Cię opuścił, teraz biega wolny gdzieś po rozległych polanach i nie czuje się tam sam, tam jest jego miejsce. Najwyższą formą poświęcenia jest samopoświęcenie, i jeżeli ktoś czuje powołanie pomagać, popieram bardzo. Tylko czy może pomagasz, gdy szukasz pomocy, może popuszczenia sumieniu, czyż nie ? A to przecież nie twoja wina. Pozdrawiam mofi |
|
NIGHTWalkerL [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-23 00:37:22 |
Pomóc czy nie? Miałem podobną sytuacje z moim psem... Nie zastanawiałem sie nad całym światem, nad tym komu mam pomagać a komu nie, skupiłem sie nad tym żeby mój pies odszedł ze świadomością że nie jest w momencie śmierci sam... Jedyne jak mogłem mu pomuc to być blisko niego i trzymać go na rękach, mam nadzieje że dzięki temu śmierć dla niego była łatwiejsza... Nie obchodzi mnie życie innych ludzi oprócz tych których kocham i uznaje za przyjaciół, wszyscy inni sie dla mnie nie liczą i jestem całkowicie nieczuły na ich krzywdę... Co do poświęcenia się, oczywiście w każdej chwili był bym zdolny poświęcić swoje życie za osobę którą kocham... Dlaczego nie obchodzą mnie innni ludzie i ich krzywda??? Dlaczego miała by mnie obchodzić, ci ludzie mają mnie tak samo głęboko gdzieś.... Dobrze wiem że gdybym ja potrzebował pomocy to nikt by sie mną nie zainteresował... Niestety taka jest prawda i takie jest społeczeństwo, można liczyć tylko na najbliższych sobie ludzi... |
|
Piotr Wdówka [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-25 09:11:29 |
Pomóc czy nie? > Piszę to trzymając na ręku zwierzę w stanie agonalnym. Zaraz umrze. W > takich chwilach, gdy widzę cierpienie i ból, gdy czuje jak ciało słabnie, > temperatura spada, a oczy się zamykają, zastanawiam się nad sensem tego > wszystkiego. M.in. nad tym czy rzeczywiście obojętność wobec cudzego > cierpienia może być słuszna. Kiedy widzę nieznajomego, któremu dzieje się > krzywda to gówno mnie to obchodzi. Może jednak powinno. Może kiedy > postawię się w jego sytuacji (choć wiem, że nie powinnam) też zechcę by > ktoś mi pomógł. Jeśli byłabym w stanie pomóc mojemu zwierzęciu zrobiłabym > to bez wahania. Jednak jedyne co mogę, aby naprawdę ulżyć to wziąć nóż i > poderżnąć mu gardło, czego zresztą nie zrobię. Staram się więc tylko by > nie było samotne w swym cierpieniu. Niewiele to pomoże, ale moja obecność > uspokaja je. Dlaczego mam takie odczucia? Proste, bo to ktoś kogo znam, na > kim mi zależy. Jednak co winni są ci, których nie znam, a którym mogę > pomóc? Czy nie należy czasem spróbować? Nie mówię o poświęcaniu siebie za > obcych, czy byciu Matką Teresą, ale kiedy niewiele na tym tracimy i gdy > jest sposobność, można przecież spróbować. Jest to zawsze jakaś strata > czasu, ale skoro "czcimy" życie, to czyż nie należy go ratować? Oczywiste > jest, że każdy sam musi zdecydować co zrobić. Jednak każdy też może > wcześniej pomyśleć czy bezinteresowna pomoc jest naprawdę, aż taką ujmą > dla człowieka- satanisty. Za kilka dni wrócę zapewne do normalnego trybu > myślenia, a to tylko taka płaczliwa refleksja człowieka (chwilowo) > rozbitego. Umarł. Pomagac zwierzeta bardzo prosze- ja nawet raz poszedlem do schroniska, ale musialem wyjsc szybko bo nie bede plakal przy ludziach... co do ludzi to tylko tym ktorzy maja autentyczne problemy albo na jakis zorganizowanych akcjach- typu WOSP, czy polska strona glodu. Doroslym ludzia nie pomagam, no chyba ze licza sie zakupy dla niemogocej chodzic sasiadki? Ale pomoc wszystkim sie nie da. i to tyle Ojciec Teres z Łodzi:) |
|
+iommi+ [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-11-25 20:39:25 |
Pomóc czy nie? + "zwierzaks are come + and zwierzaks are gone + but ODIN'S LAW + will always play one" + czy jakoś tak to było =) + każdy pójdzie do piachu... to znaczy ciało + każdego pójdzie do piachu [piach jako symbol + bo jak gdzie i kto spoczywa to już różnie bywa] + co do istnienia i ewentualnych losów reszty + to już tylko spekulacje i wierzenia a te odrzućmy bo + dyskusja o nich jest nie w temacie. + czy pomagać? + ależ Ty nie możesz o to pytać nikogo poza + sobą. + Ty tylko znasz odpowiedź, to jak w "Procesie" + Kafki i zawartej tam przypowieści z labiryntem. + na każde pytanie egzystencjalne tylko sam zadający + może udzielić poprawnej odpowiedzi. + i tylko względem własnej płaszczyzny odniesienia. + własnegfo systemu moralnego, hierarchii wartości + itd... + innych możesz pytać tylko w celu poznania ich opinii + ale nie przyjmowania większości za prawdę. + ja tam nie dażyłem nigdy miłością konkretnego zwierzęcia. + miłość do ludzi? + "Człowiek jest rzeczą zbyt niedoskonałą + Miłość ku ludziom zabiłaby mnie" + Nietzsche =) + dobrze oddaje pojęcie miłości i wynikającego z niej miłosierdzia + względem ogółu,. nie należy się przejmować ogółem. + jednostkami jedynie, wtedy ma to jeszcze większą wartość. + moja rada : uważaj z tą pomocą, na koniec jeszcze jeden cytat NIetzschego : + "Bóg nie żyje; litość nad człowiekiem przyprawiła Boga o śmierć" |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>


















