| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
zardiv [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-12 14:46:39 |
miłość w roznych kwestiach... chcialem rozwinac temat wielokrotnie juz poruszany w roznych miejscach. Jednak spojrzec na niego troche z innej strony. Chciałbym poznać wasze zdanie na temat skutkow tzw, milosci do drugiej osoby. Wiadomo, kazdy ma inne pojecie jak i definicje tego zjawiska. Jednak zastanawia mnie kwestia tego jak zjawisko to dziala na stanowisko umysłowe, światopogląd i trzezwosc w patrzeniu na zeczywistość. Czy uważacie ze dziala recesywnie, stymulująco a moze rowija wątki światopoglądowe |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-12 23:35:05 |
miłość w roznych kwestiach... > jak zjawisko to dziala na stanowisko umysłowe, światopogląd i > trzezwosc w patrzeniu na zeczywistość. Czy uważacie ze dziala recesywnie, > stymulująco a moze rowija wątki światopoglądowe zakochanie (fascynacja, zauroczenie, ale NIE milosc) dziala u mnie nader stymulujaco... mam duzo lepsze wyniki w nauce, z duzo mniejszym wkladem pracy, wszystko mi sie udaje... jakby ktos dodal mi skrzydel :) wiadomo, ze godzinami mozna sie wpatrywac w zdjecie ukochanego i tylko o nim myslec, ale nie u mnie... to znaczy bywa i tak, ale w porownaniu z tym ile rzeczy udaje mi sie zrobic, osiagnac, zakonczyc, to bilans wychodzi na plus dla mobilizacji a nie dla rozproszenia. jesli chodzi o milosc jako tako poznalam ja od niespecjalnie atrakcyjnej strony, bo w zwiazku ze smiercia 'obiektu', wiec kojarze ja z ogromnym bolem i pustka... |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-01-14 20:09:03 |
Moja miłość w tych kwestiach. > chcialem rozwinac temat wielokrotnie juz poruszany w roznych miejscach. > Jednak spojrzec na niego troche z innej strony. Chciałbym poznać wasze > zdanie na temat skutkow tzw, milosci do drugiej osoby. Wiadomo, kazdy ma > inne pojecie jak i definicje tego zjawiska. Jednak zastanawia mnie kwestia > tego jak zjawisko to dziala na stanowisko umysłowe, światopogląd i > trzezwosc w patrzeniu na zeczywistość. Czy uważacie ze dziala recesywnie, > stymulująco a moze rowija wątki światopoglądowe ~~~ Moja miłość - miłość prawdziwa, realna, nie idealna - w kwestiach : - u m y s ł o w y c h wzbogaca mnie podwójnie, czasem potrójnie. Moje myśli są intensywniejsze, mniej mętne, co nieco subtelniejsze z nutą chaotyczności silniej przenikają rzeczywistość niż kiedyś, niż kiedykolwiek. - ś w i a t o p o g l ą d o w y c h również mnie wzbogaca i pogłębia oraz uzupełnia mój światopogląd. - t r z e ź w o ś c i s p o j r z e n i a n a ś w i a t nie jest naiwna, jest afirmatywna, real jej nie wadzi, dystans do świata ludzi nie rozpłynął się, widać więcej szczegółów, ostrzej, więcej błędów. Miłość działa bardzo stymulująco, progresywnie na szerokiej rozpiętości życia mojego i mojej kobiety. |
|
NightRose [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-13 20:05:11 |
miłość w roznych kwestiach... > Czy uważacie ze dziala recesywnie, > stymulująco a moze rowija wątki światopoglądowe tak/nie. |
|
Visenna [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-13 14:22:50 |
miłość w roznych kwestiach... Ja się przez to zmieniłam i to nawet bardzo. Nie chciałam tego, ale jednak. Zaczęło mi bardziej zależeć na ludziach i szczerze powiedziawszy nie jest mi z tym dobrze. Dawniej tak nie było. Miałam dzięki temu o wiele mniej trosk, byłam silniejsza psychicznie. Osłabłam. Ubolewam z tego powodu niezmiernie. Jako, że uświadomiłam sobie, że nie podoba mi sie taki stan rzeczy, dąże do tego by to zmienić. Nie chce być taka jak teraz. To mnie męczy. Teraz powoli staram się stać taka jak byłam dawniej. Tak będzie lepiej... |
|
Slanesh [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 11:58:32 |
miłość w roznych kwestiach... > Ja się przez to zmieniłam i to nawet bardzo. Nie chciałam tego, ale > jednak. Skąd to znam: z własnego przykładu. Zaczęło mi bardziej zależeć na ludziach i szczerze powiedziawszy > nie jest mi z tym dobrze. Dlaczego? Boisz się, że ci ludzie nie odpowiedzą ci tym samym i zaznasz bólu? Cholera, ja tak też miałem ( i czasami miewam), chciałem być robotem bez emocji...ale tak sie nie da...(stety czy niestety?). Można żyć bez uczuc pewien cza, ale one potem cię porywaja ze zdwojoną siłą, i człowiek nie może nad niczym panować...chyba że sobie da spokój z takim podejściem... . Jako, że uświadomiłam sobie, że nie podoba mi sie taki > stan rzeczy, dąże do tego by to zmienić. Nie chce być taka jak teraz. To > mnie męczy. Teraz powoli staram się stać taka jak byłam dawniej. Tak > będzie lepiej... Jak uważasz... Pozdrawiam |
|
Visenna [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 16:02:29 |
miłość w roznych kwestiach... > Skąd to znam: z własnego przykładu. :))) > Dlaczego? Boisz się, że ci ludzie nie odpowiedzą ci tym samym i zaznasz > bólu? Bo zawsze jak choćby próbowałam się angażowac w związki między ludzkie, to ludzie się ode mnie oddalali i wszystko to co udało mi się zbudować burzyło się jak domek z kart. A to bardziej boli niż (jak to ująłeś) obawa przed nieodwzajemnionym uczuciem. To jest właśnie ta główna rzecz, która TERAZ powstrzymuje mnie od takich przedsięwzięć. > Cholera, ja tak też miałem ( i czasami miewam), chciałem być robotem > bez emocji...ale tak sie nie da...(stety czy niestety?). Można żyć bez > uczuc pewien cza, ale one potem cię porywaja ze zdwojoną siłą, i człowiek > nie może nad niczym panować...chyba że sobie da spokój z takim > podejściem... Taaak...od jakiegoś czasu dałam sobie z tym spokój. Jednak dla kogos kto tak naprawde nikomu nie może zaufać, nie jest to najlepsze rozwiązanie. > Jak uważasz... Zawsze to słysze... Pozdrawiam |
|
Slanesh [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 17:41:12 |
miłość w roznych kwestiach... >> > Bo zawsze jak choćby próbowałam się angażowac w związki między ludzkie, to > ludzie się ode mnie oddalali i wszystko to co udało mi się zbudować > burzyło się jak domek z kart. A to bardziej boli niż (jak to ująłeś) obawa > przed nieodwzajemnionym uczuciem. To jest właśnie ta główna rzecz, która > TERAZ powstrzymuje mnie od takich przedsięwzięć. > A może kiedyś będzie inaczej. Za którymś tam razem może sie udać. Ja mam wrażenie, że własnie znalazlem sobie odpowiednią osobę, a mam 25 na karku...(nie denerwuj sie teraz!!!!, bo o moim wieku ci napisałem po to,by pokazać, że czasem dłuuuugo sie szuka, i duuużo dostaje po d...i wiele domków z kart się wali), wiesz, czasami aby coś znaleźć trzeba się naszukać... Ale jak tego teraz NIE CZUJESZ to nie ma co nic robic na siłę! Czasem też trzeba żyć długo samemu (w samotności), cholera, to cieżkie, trudne, smutne, ale tak jest, i tego doświadczyłem (i może jeszcze doświadczę, mam nadzieję że nie, ale niestety swiat - a tym bardziej inni ludzie) jest nieprzewidywalny... Pozdrawiam! |
|
Visenna [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 19:18:43 |
miłość w roznych kwestiach... > Ale jak tego teraz NIE CZUJESZ to nie ma co nic robic na siłę! Czasem też > trzeba żyć długo samemu (w samotności), cholera, to cieżkie, trudne, > smutne, ale tak jest, i tego doświadczyłem (i może jeszcze doświadczę, mam > nadzieję że nie, ale niestety swiat - a tym bardziej inni ludzie) jest > nieprzewidywalny... Być może rzeczywiście masz racje. W sumie to ja zawsze byłam typem samotnika, więc mówiąc szczerze przywyczaiłam się do tego. Nauczyłam radzić sobie z nagłymi zachciankami potrzeby bliskości drugiego człowieka. Jeżeli czegoś takiego potrzebowałam zawsze potrafiłam sobie to sprowokować, bez żadnych ujemnych konsekwencji. W stałych związkach jednak nie pozostaje nadal... Pozdrawiam. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-14 06:21:29 |
miłość w roznych kwestiach... > Ja się przez to zmieniłam i to nawet bardzo. Pamiętam Cię sprzed pół roku i widzę Cię teraz. Faktycznie bardzo się zmieniłaś. NA LEPSZE! >Nie chciałam tego, ale > jednak. Zaczęło mi bardziej zależeć na ludziach i szczerze powiedziawszy > nie jest mi z tym dobrze. Dlaczego? Bo to takie niesatanistyczne? Za mało pomroczne? Tru-blek-Visenna z zaciśniętymi wargami i zmarszczonym czołem lepiej wygląda? > Dawniej tak nie było. Miałam dzięki temu o wiele > mniej trosk, byłam silniejsza psychicznie. No teraz mnie rozwaliłaś... jak sobie przypominam, jak te "mniej trosk" wyglądało to zastanawiam się, czy mam z powrotem dostać dreszczy przerażenia, czy może zwinąć się ze śmiechu z Twojej obecnej oceny sytuacji... > Osłabłam. Ubolewam z tego > powodu niezmiernie. Jako, że uświadomiłam sobie, że nie podoba mi sie taki > stan rzeczy, dąże do tego by to zmienić. Nie chce być taka jak teraz. To > mnie męczy. Teraz powoli staram się stać taka jak byłam dawniej. Tak > będzie lepiej... Ciekawe dla kogo... bo napewno ani nie dla Ciebie ani nie dla najbliższych (tudzież troszkę dalszych). Cmok! LOKI |
|
Visenna [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-14 20:30:37 |
miłość w roznych kwestiach... > Pamiętam Cię sprzed pół roku i widzę Cię teraz. Faktycznie bardzo się > zmieniłaś. NA LEPSZE! Pod jakim względem? Podaj przykłady, ponieważ ja uważam, że owa zmiana nie wpłynęła na mnie korzystnie. Wręcz przeciwnie. > Dlaczego? Bo to takie niesatanistyczne? Za mało pomroczne? > Tru-blek-Visenna z zaciśniętymi wargami i zmarszczonym czołem lepiej > wygląda? Nie. Dlatego, że mnie samej jest z tym źle. To chyba jest najwazniejsze, co nie? > No teraz mnie rozwaliłaś... jak sobie przypominam, jak te "mniej trosk" > wyglądało to zastanawiam się, czy mam z powrotem dostać dreszczy > przerażenia, czy może zwinąć się ze śmiechu z Twojej obecnej oceny > sytuacji... Czyżby? Nie zrozumiałes mnie. Nie wiesz wszystkiego. > Ciekawe dla kogo... bo napewno ani nie dla Ciebie ani nie dla najbliższych > (tudzież troszkę dalszych). A dlaczego nie dla mnie? Mam dość już swojej autodestrukcji, w którą popadłam będąc tym kim jestem teraz. A moi najbliżsi? Cóż...tak naprawde nikogo nie chce uważać na mojego bliskiego. Powoli znów zaczynam być osobą, którą inni ludzie...mało obchodzą. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 05:33:14 |
Ach jakież to trusatanistyczne i pomroczne, och! > Pod jakim względem? Podaj przykłady, ponieważ ja uważam, że owa zmiana nie > wpłynęła na mnie korzystnie. Wręcz przeciwnie. Jesteś absolutnie pewna, że mam PUBLICZNIE podawać owe przykłady? Bo znalazłaby się ich cała litania... > Nie. Dlatego, że mnie samej jest z tym źle. To chyba jest najwazniejsze, > co nie? A przedtem Ci było dobrze? Nie rozśmieszaj mnie... Podobnie zachowuje się katolik - wyrzeka się wszystkiego, skręca go jak cholera, ale wszystkim dookoła, a przede wszystkim samemu sobie wmawia, że jest szczęśliwy - i wmawia tak długo, aż sam w to uwierzy... Ludzie, którzy teraz tęsknią do komunizmu, czy do czasów Franciszka Józefa (w Krakowie jest to dość popularna tendencja) zachowują się podobnie - patrzą na same pozytywy nie dostrzegając (lub raczej nie chcąc dostrzec) negatywów... > Czyżby? Nie zrozumiałes mnie. Nie wiesz wszystkiego. Wszystkiego na pewno nie. Ale coś jednak wiem. I to "coś" uprawnia mnie do takich a nie innych sądów... > A dlaczego nie dla mnie? Mam dość już swojej autodestrukcji, w którą > popadłam będąc tym kim jestem teraz. A wcześniej to co było, jeśli nie autodestrukcja, hę? > A moi najbliżsi? Cóż...tak naprawde > nikogo nie chce uważać na mojego bliskiego. Powoli znów zaczynam być > osobą, którą inni ludzie...mało obchodzą. Rób jak uważasz... Pozdrawiam. LOKI |
|
Visenna [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 15:52:00 |
Ach jakież to trusatanistyczne i pomroczne, och! > Jesteś absolutnie pewna, że mam PUBLICZNIE podawać owe przykłady? Bo > znalazłaby się ich cała litania... Zawsze jeszcze masz priva.... > A przedtem Ci było dobrze? Nie rozśmieszaj mnie... Było lepiej. Zapewniam Cię. > Podobnie zachowuje się katolik - wyrzeka się wszystkiego, skręca go jak > cholera, ale wszystkim dookoła, a przede wszystkim samemu sobie wmawia, że > jest szczęśliwy - i wmawia tak długo, aż sam w to uwierzy... No i co z tego. Przejmujesz się mną? > Ludzie, którzy teraz tęsknią do komunizmu, czy do czasów Franciszka Józefa > (w Krakowie jest to dość popularna tendencja) zachowują się podobnie - > patrzą na same pozytywy nie dostrzegając (lub raczej nie chcąc dostrzec) > negatywów... We wszystkim sa negatywy. Są negatywy w obecnym stanie mojego bycia i w tym poprzednim też. I ja również je dostrzegam. Jednak trza sobie zadać pytanie...które z nich mniej bolą.... > Wszystkiego na pewno nie. Ale coś jednak wiem. I to "coś" uprawnia mnie do > takich a nie innych sądów... A ja Cię zapewniam, że to "coś" też stoi pod znakiem zapytania. > A wcześniej to co było, jeśli nie autodestrukcja, hę? W sumie....to nie. Przynajmniej nie az taka obszerna jak jest teraz... > Rób jak uważasz... A owszem...właśnie tak zamierzam... Pozdrawiam. |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-13 23:18:53 |
miłość w roznych kwestiach... > Ja się przez to zmieniłam i to nawet bardzo. Nie chciałam tego, ale > jednak. Zaczęło mi bardziej zależeć na ludziach i szczerze powiedziawszy > nie jest mi z tym dobrze. Dawniej tak nie było. Miałam dzięki temu o wiele > mniej trosk, byłam silniejsza psychicznie. Osłabłam. Ubolewam z tego > powodu niezmiernie. Jako, że uświadomiłam sobie, że nie podoba mi sie taki > stan rzeczy, dąże do tego by to zmienić. Nie chce być taka jak teraz. To > mnie męczy. Teraz powoli staram się stać taka jak byłam dawniej. Tak > będzie lepiej... Ciekawe... Ja stałem się silniejszy, a inni ludzie bardzo stracili w moich oczach... Zastanawia mnie tylko, gdzie tkwi przyczyna tych różnic? W podmiocie kochającym? W kochanej osobie? We wpływie otoczenia? Jedną z najciekawszych chyba cech miłości jest jej niejednoznaczność. Pytanie - mówisz o miłości czy pewnego rodzaju zauroczeniu? Pozdrawiam |
|
Visenna [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-14 20:24:16 |
miłość w roznych kwestiach... > Ciekawe... Ja stałem się silniejszy, a inni ludzie bardzo stracili w moich > oczach... Różni jak widac są ludzie... > Zastanawia mnie tylko, gdzie tkwi przyczyna tych różnic? W podmiocie > kochającym? W kochanej osobie? We wpływie otoczenia? A moze w nas samych? > Pytanie - mówisz o miłości czy pewnego rodzaju zauroczeniu? Sama nie wiem... Tak naprawde nie wiem czym jest miłość... Pozdrawiam |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 17:22:40 |
miłość w roznych kwestiach... > > Zastanawia mnie tylko, gdzie tkwi przyczyna tych różnic? W podmiocie > > > kochającym? W kochanej osobie? We wpływie otoczenia? > > A moze w nas samych? Czyli w podmiocie kochającym :) > > Pytanie - mówisz o miłości czy pewnego rodzaju zauroczeniu? > > Sama nie wiem... > Tak naprawde nie wiem czym jest miłość... Tia... dość trudne zagadnienie, czyż nie? Składniam się coraz bardziej ku stwierdzeniu, że można to rozumieć na swój własny użytek, kiedy się już ją spotka, ale i tak nie poznaje się nigdy całości zjawiska, a i opowiedzieć tego komuś w sensowny sposób się nie da... "Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki"... Pozdrawiam |
|
Visenna [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 19:21:55 |
miłość w roznych kwestiach... > Czyli w podmiocie kochającym :) eee...no tak :) Właśnie o to mi chodziło :) > Tia... dość trudne zagadnienie, czyż nie? > Składniam się coraz bardziej ku stwierdzeniu, że można to rozumieć na swój > własny użytek, kiedy się już ją spotka, ale i tak nie poznaje się nigdy > całości zjawiska, a i opowiedzieć tego komuś w sensowny sposób się nie > da... to całkiem nie głupie rozumowanie. Miłość to uczucie, które każdy przeżywa na swój sposów. Dlatego od wieków ludzie nie mogą go zdefiniowac... Pozdrawiam |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-13 12:45:47 |
miłość w roznych kwestiach... Pierwsze doświadczenia, które obecnie nazywam zauroczeniami nauczyły mnie głównie cynizmu. Cenna nauka i pożyteczne doświadczenie, acz smakujące piołunem... Jednym plusem było pobudzenie do kreatywności - nie jestem tylko pewien czy zasługę należy przypisać emocjom do drugiej osoby czy raczej poczuciu niespełnienia ("artysta głodny = artysta płodny) A Miłość? Nie zmieniła mnie, lecz uczyniła mną. Uświadomiła, kim jestem. Nauczyła mnie rzeczy, o jakich mi się nie śniło nawet... Trzeźwości jednak o dziwo nie odebrała, jak owe zauroczenia w zwyczaju miały. Przeciwnie, czuję się nawet bardziej trzeźwy, bardziej świadomy siebie i otoczenia. Miłość stała się powodem, dla którego chce mi się oddychać. Pozdrawiam |
|
PainXI [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-13 12:51:28 |
miłość w roznych kwestiach... Chciałbym poznać wasze > zdanie na temat skutkow tzw, milosci do drugiej osoby. Tzn, od tyłu ? > Wiadomo, kazdy ma > inne pojecie jak i definicje tego zjawiska. Jednak zastanawia mnie kwestia > tego jak zjawisko to dziala na stanowisko umysłowe, światopogląd i > trzezwosc w patrzeniu na zeczywistość. Czy uważacie ze dziala recesywnie, > stymulująco a moze rowija wątki światopoglądowe. Miłośc dla ciebie jest zjawiskiem, dla mnie iluzją umysłu, sadze, że wpływu na swiatopogląd nie ma (mój). Światopoglądowo wpływu miłości można szukać u hipisów, sex, drugs and R&R. Każda iluzja mami zmysły i zaciera rzeczywistość, można sie zdystansować i trzeba, by nie być zjedzonym przez siebie. Spojzenie na milość jest bardzo jednostkowe. Bardzo lubie uprawiać miłość i zakochuje sie 3 x w miesiacu, pozatym kłamać trzeba umieć. |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-13 23:22:40 |
miłość w roznych kwestiach... > Światopoglądowo wpływu miłości można szukać u hipisów, > sex, drugs and R&R. To chyba zbytnie uproszczenie. Tym bardziej, że miłość ma wiele twarzy. Osobiście jakoś daleko mi do hippisa... A wpływ jakis dało się odczuć... > Każda iluzja mami zmysły i zaciera rzeczywistość, > można sie zdystansować i trzeba, by nie być zjedzonym przez siebie. Lepiej być zeżartym przez siebie niż przez innych... A jeśli miłość będzie prawdziwa? > Spojzenie na milość jest bardzo jednostkowe. I tu się całkowicie zgadzamy :) > pozatym kłamać trzeba umieć. Sugerujesz, że miłość jest kłamstwem? Pozdrawiam |
|
PainXI [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-14 12:13:28 |
miłość w roznych kwestiach... > To chyba zbytnie uproszczenie. > Tym bardziej, że miłość ma wiele twarzy. Zbytnie, jak i cały temat jest zbyt ogólny. > Osobiście jakoś daleko mi do hippisa... A wpływ jakis dało się odczuć... We are not hipis we sleepis. > > Każda iluzja mami zmysły i zaciera rzeczywistość, > > można sie zdystansować i trzeba, by nie być zjedzonym przez siebie. > > Lepiej być zeżartym przez siebie niż przez innych... Lepiej, ale przez siebie zostaniesz zjedzony szybciej, gdyż łatwiej zatraca się dystans. > A jeśli miłość będzie prawdziwa? hihiiihi, nie znam się na tej miłosci. Jak będzie prawdziwa, to dobrze, nic tylko pozazdrościć. > > Spojzenie na milość jest bardzo jednostkowe. > > I tu się całkowicie zgadzamy :) > > > pozatym kłamać trzeba umieć. > > Sugerujesz, że miłość jest kłamstwem? Jest również. Pozdrawiam |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-14 13:07:05 |
miłość w roznych kwestiach... > > To chyba zbytnie uproszczenie. > > Tym bardziej, że miłość ma wiele twarzy. > > Zbytnie, jak i cały temat jest zbyt ogólny. Fakt. > > > Każda iluzja mami zmysły i zaciera rzeczywistość, > > > można sie zdystansować i trzeba, by nie być zjedzonym przez > siebie. > > > > Lepiej być zeżartym przez siebie niż przez innych... > > Lepiej, ale przez siebie zostaniesz zjedzony szybciej, gdyż łatwiej > zatraca się dystans. Ale przynajmniej nikt inny na tym nie skorzysta. A ni nie straci. Bilans zerowy. Kolejna niezauważona tragedia. Zjeść samego siebie, przetrawić, urodzić na nowo. Złamać a potem wylizywać blizny. Opisać skórę pociągnięciami ostrza. > > > pozatym kłamać trzeba umieć. > > > > Sugerujesz, że miłość jest kłamstwem? > > Jest również. Hmmm... Pytanie - kochając oszukujemy drugą osobę, czy siebie w takim układzie? Ja jednak wierzę. Muszę wierzyć. Dotknąłem jej, posmakowałem, polizałem, spróbowałem zabić. Musi być prawdziwa, ma te cechy, co ból. Pozdrawiam |
|
Piotr Wdówka [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-13 11:20:36 |
miłość w roznych kwestiach... > chcialem rozwinac temat wielokrotnie juz poruszany w roznych miejscach. > Jednak spojrzec na niego troche z innej strony. Chciałbym poznać wasze > zdanie na temat skutkow tzw, milosci do drugiej osoby. Wiadomo, kazdy ma > inne pojecie jak i definicje tego zjawiska. Jednak zastanawia mnie kwestia > tego jak zjawisko to dziala na stanowisko umysłowe, światopogląd i > trzezwosc w patrzeniu na zeczywistość. Czy uważacie ze dziala recesywnie, > stymulująco a moze rowija wątki światopoglądowe Zauroczenie i tak dalej zdecydowanie mnie rozbija:) Jakos tak przestaje racjonalnie myslec i sie zachowywac:). Ale za to zaczynam dostrzegac takie rzeczy jak np. piekno platkow sniegu, no wiecie;). Taki rozmemlany chodze caly:) Zdecydowanie za to zmienia swiatopoglad, :) zaczolem dostrzegac piekno muzki Evanescens:). hihi a dlaczego to tak jest? Normaleni bo to zle kobiety sa:) |
|
Hastur [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-12 18:25:17 |
miłość w roznych kwestiach... Nie jestem w tej dziedzinie żadnym fachowcem, więc mogę się jedynie podzielić własnymi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Zakładam, że wiele osób przeżywa to zupełnie inaczej. U mnie wyglada(ło) to tak: Umysł: Przytępienie. Bez dwóch zdań byłem o połowę głupszy. Mam bardziej na myśli zdrowy rozsądek, jak umiejętność logicznego myślenia. Uczucie nie przeszkadzało mi w przedmiotach ścisłych, za to miało ogromny wpływ na bezmyślność podejmowanych przeze mnie decyzji. A za namową osoby, którą tym uczuciem darzyłem, byłem gotowy bić wszelkie rekordy głupoty. Światopogląd: Ogólnie raczej bez zmian. Ewentualne zmiany to puszczające hamulce światopoglądowe kolidujące z zachciankami wyżej wspomnianej. Jak teraz patrz na to co napisałem, to przekonuję się, że to uczucie było wybitnie niedojrzałe. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















