| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Belial (x) [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 13:23:49 |
Twardy czy Mientki ??? :)) Ostatnimi czasy z różnych wypowiedzi do Moich uszów dochodzi stwierdzenie, że "satanista powien być twardy" (rozumiem, że nie mientkim :)) ). He, za bardzo nie wiem co konkretnie oznacza to określenie "twardy", gdyż samo słowo ma raczej szerokie zastosowanie (w armii taki czołg co Twardy się nazywa :)) ). Z tego, co Mi wiadomo ów osobnik zwany "satanistą" jeśli już powinien być kimś, to przede wszystkim powinien być SOBĄ, a co za tym idzie używać WŁASNEGO MÓZGU i żyć w zgodzie z WŁASNYMI UPODOBANIAMI. Krótko mówiąc, żyć w zgodzie z naturą , a nie wedle jakiejś teorii "kim być żeby żyć dobrze". W czym w takim razie powinna się przejawiać owa "twardość" i jaka jest jej definicja (jeśli oczywiście jakaś sensowna istnieje), bo Mnie to się cholernie źle kojarzy z byciem kimś na siłę. Pzdr BELIAL |
|
Pawlack [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 17:27:01 |
Twardy czy Mientki ??? :)) bo Mnie to się cholernie źle kojarzy z byciem kimś na siłę. Ooo ! A ja znam żywe przykłady. Dobrze prawisz. Satanista, osoba nieograniczająca siebie. A może ktoś lubi być czasami miętkim :) Pozdrawiam. PS : Tutaj mamy kolejny przypadaek osoby użwającej "mnie" a nie "mi" (inf. dla Wish) |
|
Belial (x) [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 18:11:02 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Ooo ! A ja znam żywe przykłady. > Dobrze prawisz. Satanista, osoba nieograniczająca siebie. > A może ktoś lubi być czasami miętkim :) Ażebyś wiedział, że w niektórych sytuacjach jestem zarówno cholernie twardym jak i miękkim. W zależności jeszcze od kanonów twardości i miękkości, które zresztą i tak absolutnie Mi wiszą. To tak jakbym chciał coś zrobić, a jednocześnie obawiał się opinii innych ludzi, a to już Mi śmierdzi polską wiejską mentalnością. Łojeju, pani, co ludie powiedzoł !!! :)))))))))))))) > PS : Tutaj mamy kolejny przypadaek osoby użwającej "mnie" a nie "mi" (inf. > dla Wish) A o co chodzi, bom nie w temacie ??? |
|
Pawlack [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 14:39:26 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > > Ooo ! A ja znam żywe przykłady. > > Dobrze prawisz. Satanista, osoba nieograniczająca siebie. > > A może ktoś lubi być czasami miętkim :) > > Ażebyś wiedział, że w niektórych sytuacjach jestem zarówno cholernie > twardym jak i miękkim. W zależności jeszcze od kanonów twardości i > miękkości, które zresztą i tak absolutnie Mi wiszą. To tak jakbym chciał > coś zrobić, a jednocześnie obawiał się opinii innych ludzi, a to już Mi > śmierdzi polską wiejską mentalnością. Łojeju, pani, co ludie powiedzoł !!! > :)))))))))))))) A dam sobie rękę uciąć, że o o swoją opinię swojego otoczenia się martwisz. |
|
Belial (x) [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 20:22:13 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > A dam sobie rękę uciąć, że o o swoją opinię swojego otoczenia się > martwisz. He, nic Sobie nie tnij :)) Na pewno każdy jakoś dba o Swój wizerunek. Ja na pewno nie martwię się o niego na tyle żeby nie robić czegoś przez co mógłbym zostać nazwany mięczakiem, ani tym bardziej po to tylko aby zabłysnąć jako twardziel. Oczywiście są czasami chwile w życiu kiedy trzeba "zabłysnąć" jako "ktoś", ale nie robi się tego po to aby się dowartościować, ale żeby "coś" osiągnąć. To już jest taktyka. Pzdr BELIAL |
|
Hastur [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 14:08:24 |
Twardy czy Mientki ??? :)) Mi się osobiście wydaje, że wzmiankowanym dyskutantom chodziło o "nieustępliwość" (czyt. nie dam sobie w kasze dmuchać), po prostu nie potrafili dobrze tego nazwać. Ale mogę się mylić. Może faktycznie chodziło o zmuszanie się do czegoś. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 14:48:27 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Mi się osobiście wydaje, że wzmiankowanym dyskutantom chodziło o > "nieustępliwość" (czyt. nie dam sobie w kasze dmuchać), po prostu nie > potrafili dobrze tego nazwać. Ale mogę się mylić. Może faktycznie chodziło > o zmuszanie się do czegoś. Wiesz, Hast, z tą nieustępliwością to też warto uważać, w końcu już dziadek Anton określił fałszywą dumę jednym z grzechów satanistycznych;) Nie dawać sobie w kaszę dmuchać to jedno, drugim zaś stadium jest już ośli upór, z cyklu "mam was w dupie, swoje wiem, jestem, qwa, najmądrzejszy". To drugie jest bardzo niefajne i de facto nie ma nic wspólnego z satanizmem, czy ogólnie samorozwojem. A zmuszanie się do czegokolwiek, bo "Szatan mi kazał" jest objawem zwykłego, prostego i wulgarnego deklizmu, o!;-))) pozdr M93 |
|
Hastur [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 14:54:01 |
Twardy czy Mientki ??? :)) Mówiąc "nieustępliwy" mam na myśli "nie schodzący z drogi" i "nie dający sobą pomiatać", a nie "głuchy na argumenty", "odporny na wiedze". Ta druga odmiana to faktycznie deklizm niepojęty. Tą pierwszą natomiast warto często (nie zawsze) wprowadzać w życie. Pomaga w budowaniu szacunku do samego siebie. Pozdro. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 15:03:27 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Mówiąc "nieustępliwy" mam na myśli "nie schodzący z drogi" i "nie dający > sobą pomiatać", a nie "głuchy na argumenty", "odporny na wiedze". Ta druga > odmiana to faktycznie deklizm niepojęty. Tą pierwszą natomiast warto > często (nie zawsze) wprowadzać w życie. Pomaga w budowaniu szacunku do > samego siebie. Często niestety ta pierwsza jest wstępem do tej drugiej postawy;-))) Poza tym masz rację, że nie zawsze warto się stawiać, ot, choćby warto zejść z drogi przed rozpędzonym TIR-em...ROTFL!!! Co do szacunku, to pozostaje pytanie, czy chcesz budować szacunek innych do siebie, czy raczej chodzi o twój szacunek własnej osoby. Aaa, jeszcze jedno, jeśli szacunek innych, to jak chcesz go budować i czy nie boisz się rozmieniania się na innych, miast transgresować i progresować samemu;-))) pozdr M93 |
|
Hastur [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 15:36:17 |
Twardy czy Mientki ??? :)) Wolałbym, żeby szacunek do samego siebie przekładał się na szacunek innych do mnie. Co faktu nie zmienia, że bardziej zależy mi na moim szacunku do siebie. Tylko o ten szacunek mam ochotę walczyć. Jak mnie za to nie będą szanować to trudno. Pozdro. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 15:42:30 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Wolałbym, żeby szacunek do samego siebie przekładał się na szacunek innych > do mnie. Co faktu nie zmienia, że bardziej zależy mi na moim szacunku do > siebie. Tylko o ten szacunek mam ochotę walczyć. Jak mnie za to nie będą > szanować to trudno. Heh! Każdy by wolał;-))) Szacunek do samego siebie jest niezbędnym składnikiem człowieka. Tylko szacunek własny niełatwo przekłada się na szacunek innych do Ciebie, ale tak, czy inaczej walczyć o Siebie zawsze warto. pozdr M93 |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 15:27:51 |
Twardy czy Mientki ??? :)) Cóż. Sądzę, że bycie "twardym" to kolejna wiązka trudnych do zdefiniowania pojęć. Czym innym jest twardość reprezentowana na polu bitwy, czym innym w pracy zawodowej, czym innym w seksie ;) Jak dla mnie chodzi tu chyba o świadomość samego siebie, swoich poglądów, zdolność i chęć do ich obrony, stwarzanie sytuacji w której można żyć, będąc sobą. Bez oszukiwania samego siebie, ale też bez zamykania się na innych. Do tego trzeba sporej ilości silnej woli czasami :) A definicje podwórkowe niech zostaną takimi. W piaskownicy też są tacy, co to chcą być twardzi i rwać na to laski ;) Pozdrawiam |
|
Belial (x) [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 17:52:06 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Jak dla mnie chodzi tu chyba o świadomość samego siebie, swoich poglądów, > zdolność i chęć do ich obrony, stwarzanie sytuacji w której można żyć, > będąc sobą. Bez oszukiwania samego siebie, ale też bez zamykania się na > innych. Zdecydowanie się zgadzam. Niektórzy jednak nie potrafią odróżnić WŁASNEGO zdania od dobrych porad "jak być twardym". Twardym można być na wiele sposobów, można być twardym w przestrzeganiu najbardziej kretyńskich przykazań bożych, można być twardym również w postanowieniu przestrzegania każdej rady Laveya. Ale to wszystko to świat złudzeń, zbiór prawd mogących mieć jedynie wartość dla tego, który je napisał. Sądzę, że duża część tych, z którymi rozmawiałem na ten temat tego nie pojmuje i "ubiera" się w twarde zasady jakiejś tam filozofii tłamsząc tym samym własną osobowość. Takie zachowanie jest typowe dla młodych ludzi, którzy szukają swej drogi i póbują podpiąć się pod jakieś idee myśląc, że odnajdą tam siebie. > Do tego trzeba sporej ilości silnej woli czasami :) Zdecydowanie silnej i WŁASNEJ woli. > W piaskownicy też są tacy, co to chcą być twardzi i rwać na to laski ;) He,he, codziennie widzę na przystanku autobusowym młodego chłopaka z długimi włosami, w czarnym płaszczu, z pentagramem na szyi. Zawsze ma silnie zaciśnietą szczękę i zmarszczone brwi. Jego wyraz twarzy mówi: Zabiłbym was wszystkich, ale nie chwilowo nie mogę, bo muszę do szkoły. :)))) Taka właśnie postawa qrewsko kojarzy Mi się z byciem "twardym" w sensie jakim niektórzy uważają to słowo. |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 19:02:35 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > > W piaskownicy też są tacy, co to chcą być twardzi i rwać na to laski > ;) > > He,he, codziennie widzę na przystanku autobusowym młodego chłopaka z > długimi włosami, w czarnym płaszczu, z pentagramem na szyi. Zawsze ma > silnie zaciśnietą szczękę i zmarszczone brwi. Jego wyraz twarzy mówi: > Zabiłbym was wszystkich, ale nie chwilowo nie mogę, bo muszę do szkoły. > :)))) Taka właśnie postawa qrewsko kojarzy Mi się z byciem "twardym" w > sensie jakim niektórzy uważają to słowo. Tia... John Wayne nie jest już tak popularny, ale niektóre pomysły zostały. Najzabawniejsi są młodzi strasznie mroczni, gaszący niemalże poświatę wszelką swoją obecnością, którzy najpierw stoją pod sceną przez dwie godziny machając główkami, po czym o 22:00 szybciutko do domku i spać... A jak czlowiek zacznie jakiś mały młynek rozkręcać, to tylko pryskają na boki, przerażeni... Cóż... Pozdrawiam |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 22:00:52 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Ostatnimi czasy z różnych wypowiedzi do Moich uszów dochodzi stwierdzenie, > że "satanista powien być twardy" (rozumiem, że nie mientkim :)) ). He, za > bardzo nie wiem co konkretnie oznacza to określenie "twardy", gdyż samo > słowo ma raczej szerokie zastosowanie (w armii taki czołg co Twardy się > nazywa :)) ). Pewny siebie, nieustepliwy, moze bezwzgledny "Ktos tzrasnie cie w policzek, roztrzaskaj mu drugi" Wilcza natura, nie owcza! Nie psia ;) Wilk walczy, uosabia sile. Razszarpuje by przetrwac. (a ze moze to byc pasja, to inna sprawa;) Z tego, co Mi wiadomo ów osobnik zwany "satanistą" jeśli już > powinien być kimś, to przede wszystkim powinien być SOBĄ, a co za tym > idzie używać WŁASNEGO MÓZGU i żyć w zgodzie z WŁASNYMI UPODOBANIAMI. O ile nie jest psem, ktory lasi sie i lize reke pana. O ile nie jest owieczka, ktora pedzi za stadem ;) > Krótko mówiąc, żyć w zgodzie z naturą , ;) >a nie wedle jakiejś teorii "kim > być żeby żyć dobrze". W czym w takim razie powinna się przejawiać owa > "twardość" i jaka jest jej definicja (jeśli oczywiście jakaś sensowna > istnieje), bo Mnie to się cholernie źle kojarzy z byciem kimś na siłę. Byciem kims na sile? Owca w wilczej skorze ;D Pozdr T > |
|
Belial (x) [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 22:55:15 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Pewny siebie, nieustepliwy, moze bezwzgledny > "Ktos tzrasnie cie w policzek, roztrzaskaj mu drugi" Niewątpliwie, tylko z odrobiną dystansu, bo jak się wilk zapędzi to może skończyć w klatce. Ja sobie posiedziałem "piąteczkę" :) Co się tyczy Moich rozmówców-twardzieli jak i wielu innych "twardych" to myślę, że raczej mieli na myśli samą teorię, bo praktyka mogła by ich zabić :) > Wilcza natura, nie owcza! Nie psia ;) > Wilk walczy, uosabia sile. Razszarpuje by przetrwac. (a ze moze to byc > pasja, to inna sprawa;) Wilk (wg Mnie) przede wszystkim uosabia dziką wolność i samotność na swej drodze, owca zaś życie w zagrodzie pod okiem pasterza. Czasami jednak znajdzie się gromadka niesfornych owieczek, które chcą się dowartościować becząc do księżyca. > Byciem kims na sile? Owca w wilczej skorze ;D A z uwagi na uzbrojonych pastuchów bezpieczniej wilkowi jest być wilkiem w owczej skórze Pzdr BELIAL |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 00:14:17 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Niewątpliwie, tylko z odrobiną dystansu, bo jak się wilk zapędzi to może > skończyć w klatce. Ja sobie posiedziałem "piąteczkę" :) > Co się tyczy Moich rozmówców-twardzieli jak i wielu innych "twardych" to > myślę, że raczej mieli na myśli samą teorię, bo praktyka mogła by ich > zabić :) Ale nie masz rozumiec doslownie. Bycie wilkiem nie oznacza wyszarpywania bebechow. Kierowanie sie rozumem, nie sila. Te umiejetnosci wykorzystac w pracy, zyciu prywatnym, nie na ringu ;) |
|
Belial (x) [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 10:14:28 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Ale nie masz rozumiec doslownie. I też tak nie rozumuję o czym zresztą napisałem. > Bycie wilkiem nie oznacza wyszarpywania bebechow. Kierowanie sie rozumem, > nie sila. > Te umiejetnosci wykorzystac w pracy, zyciu prywatnym, nie na ringu ;) Bycie wilkiem oznacza również wyszarpywanie bebechów, ale w dzisiejszych czasach raczej w baaaardzo skrajnych i żadkich przypadkach. Kierowanie się rozumem, owszem, i używanie siły owemu rozumowi podporządkowanej. Niekoniecznie siły (jako przemocy fizycznej) choć i ta nieraz ma swoje dobre strony. Pzdr BELIAL |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 23:44:59 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Pewny siebie, nieustepliwy, moze bezwzgledny > "Ktos tzrasnie cie w policzek, roztrzaskaj mu drugi" > > Wilcza natura, nie owcza! Nie psia ;) > Wilk walczy, uosabia sile. Razszarpuje by przetrwac. (a ze moze to byc > pasja, to inna sprawa;) A inne natury? Bardziej subtalne? Wyczekujące na swoją chwilę, na błąd przeciwnika/ofiary, nie powodowane ślepym szałem, momentem zapału... > O ile nie jest psem, ktory lasi sie i lize reke pana. A jeśli ktoś jest szczęśliwy w niewoli, jest to jego/jej świadomy, dobrowolny wybór, dokonany po długiej introspekcji? Co wtedy? Czy wtedy to nadal jest tak oczywsita słabość? > O ile nie jest owieczka, ktora pedzi za stadem ;) Chyba, że z miotaczem płomieni ;) > Byciem kims na sile? Owca w wilczej skorze ;D Wolę manewr odwrotny :) Pozdrawiam |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 00:26:56 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > A inne natury? > Bardziej subtalne? > Wyczekujące na swoją chwilę, na błąd przeciwnika/ofiary, nie powodowane > ślepym szałem, momentem zapału... A ja nic nie napisalam o szalenczym zaslepieniu. Napisalan o bezwzglednosci, a to nie koliduje z tym co piszesz. > A jeśli ktoś jest szczęśliwy w niewoli, jest to jego/jej świadomy, > dobrowolny wybór, dokonany po długiej introspekcji? Co wtedy? Czy wtedy to > nadal jest tak oczywsita słabość? Wiesz, kiedys spotkalam sie ze stwierdzeniem ze satanizm sam w sobie jest zniewoleniem ;) > > Byciem kims na sile? Owca w wilczej skorze ;D > > Wolę manewr odwrotny :) Ja tez ;) Pozdrawiam |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 17:12:01 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > > A inne natury? > > Bardziej subtalne? > > Wyczekujące na swoją chwilę, na błąd przeciwnika/ofiary, nie > powodowane > > ślepym szałem, momentem zapału... > > A ja nic nie napisalam o szalenczym zaslepieniu. > Napisalan o bezwzglednosci, a to nie koliduje z tym co piszesz. OK. Różnica symboliki ;) W takim ujęciu - zgadzam się. > > A jeśli ktoś jest szczęśliwy w niewoli, jest to jego/jej świadomy, > > dobrowolny wybór, dokonany po długiej introspekcji? Co wtedy? Czy > wtedy to > > nadal jest tak oczywsita słabość? > > Wiesz, kiedys spotkalam sie ze stwierdzeniem ze satanizm sam w sobie jest > zniewoleniem ;) Hmmm... Wiesz, na upartego należało by być może zapytać - jaka filozofia/religia nim nie jest? > > > Byciem kims na sile? Owca w wilczej skorze ;D > > > > Wolę manewr odwrotny :) > > Ja tez ;) I wszystko jasne :) Pozdrawiam |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 13:53:04 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > W czym w takim razie powinna się przejawiać owa > "twardość" i jaka jest jej definicja (jeśli oczywiście jakaś sensowna > istnieje), bo Mnie to się cholernie źle kojarzy z byciem kimś na siłę. Mnie się to nieodparcie kojarzy z cmentarnymi shamaczami kotów, niespecjalnie rozumiem, co to ma znaczyć bycie twardym, że niby' mam zbroję nosić na codzień? ROTFL!!! Zgadzam się w pełni ze zdaniem, że trzeba być przede wszystkim sobą, żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i zasadami. Twardość na siłę, na zasadzie, że "muszę być twardy, bo to takie satanistyczne" jest po prostu przykrywką dla własnej mizerii intelektualnej i zwykłej słabości. Jak u skorupiaków: twarda skorupka i mięciutkie wnętrze;-))) pozdr M93 |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 15:25:22 |
Dzięki ci Panie za twa czarną zbroję. > Mnie się to nieodparcie kojarzy z cmentarnymi shamaczami kotów, Źle ci się kojarzy. > niespecjalnie rozumiem, co to ma znaczyć bycie twardym, że niby' > mam zbroję nosić na codzień? ROTFL!!! Nie masz widać pojęcia o twardości dlatego ironizujesz. > Zgadzam się w pełni ze zdaniem, > że trzeba być przede wszystkim sobą, żyć w zgodzie z własnymi > przekonaniami i zasadami. Żyć ale i walczyć o zachowanie tych zasad. > Twardość na siłę, na zasadzie, że "muszę > być twardy, bo to takie satanistyczne" jest po prostu przykrywką dla > własnej mizerii intelektualnej i zwykłej słabości. Jak u skorupiaków: > twarda skorupka i mięciutkie wnętrze;-))) Rozintelektualizowani myśliciele pękaja jak bańki mydlane w czterech ścanach. Twardość to zachowanie siebie we wrogim otoczeniu. To nie godzenie się na kompromis i współpracę z wrogiem. To trzymanie gęby na kłudkę kiedy cię ciągną za język i nie uleganie autorytetom. Łatwo sobie rozprawiać satanista powinien być taki a siaki. Życie wszystkich dopada i wtedy się okazuje kto jest kto. Życie pod kloszem rozcieńcza krew ugruntowując w człowieku przekonanie, że intelekt wystarcza by rozlać swoją supremację na otoczenie. Otoczenie, kóre jest bezmyślne i twardogłowe szybko weryfikuje błędne przekonania kiedy klosz pęka. Szacunek da się wywalczyć nawet tam, nieugiętością . To taka skorupka nie mająca wnętrza, w które można by było ugodzić. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 15:34:33 |
Dzięki ci Panie za twa czarną zbroję. > Źle ci się kojarzy. Faktycznie nienajlepiej;-))) > Nie masz widać pojęcia o twardości dlatego ironizujesz. Ironizuję, bo lubię tę czynność, pojęcie mam niezgorsze. > Żyć ale i walczyć o zachowanie tych zasad. Pełna zgoda! > Rozintelektualizowani myśliciele pękaja jak bańki mydlane w czterech > ścanach. Twardogłowi rozbijają się o kant własnej dupy, prąc przez życie jak taran... > Twardość to zachowanie siebie we wrogim otoczeniu. Taką twardość rozumiem, popieram, wyznaję, wdrażam. > To nie godzenie się na kompromis i współpracę z wrogiem. Nieugiętość w świecie zgniłych kompromisów. > To trzymanie gęby na kłudkę kiedy cię ciągną za język i nie uleganie > autorytetom. Wierność mym honorem. > Łatwo sobie rozprawiać satanista powinien być taki a siaki. I łatwo i bezpłodnie nieco;-) > Życie wszystkich dopada i wtedy się okazuje kto jest kto. Ech... > Życie pod kloszem rozcieńcza krew ugruntowując w człowieku przekonanie, że > intelekt wystarcza by rozlać swoją supremację na otoczenie. Nie wystarcza, ale jest niezbędnym czynnikiem. > Otoczenie, kóre jest bezmyślne i twardogłowe szybko weryfikuje błędne > przekonania kiedy klosz pęka. Terapia szokowa;-))) > Szacunek da się wywalczyć nawet tam, nieugiętością . Raczej wymuszony pakt o nieagresji, szacunek tylko u nielicznych. > To taka skorupka nie mająca wnętrza, w które można by było ugodzić. Hmm... Hollow man??? pozdr M93 |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 16:15:08 |
Dzięki ci Panie za twa czarną zbroję. >> > Szacunek da się wywalczyć nawet tam, nieugiętością . > > Raczej wymuszony pakt o nieagresji, szacunek tylko u nielicznych. Zgadzam się. Respekt to chyba trafniejsze stwierdzenie, szacunek to niezwykle żadkie uczucie obce znakomitej większości ludzi. Boją się wszyscy (np>: o dom , samochód , dziecko , dziewczynę , prace wreszcię o własny tyłek) Strach wymusza respekt. Nie trzeba się nakombinować, wystarczy bezmyślne okrucieństwo na pokaz przy pierwszej lepszej okazji. Aczkolwiek np.: Masur nigdy w życiu nie zaskarbi sobie szacunku czy respektu choć nieugięcie o to walczy swoimi tendencyjnymi pręgierzami :) > > To taka skorupka nie mająca wnętrza, w które można by było ugodzić. > > Hmm... Hollow man??? Hollow gram. Ja chcąc nie chcąc opustoszały jestem, pani psycholog nazywała to uczuciowościa wyższą w gruzach. Znam próg swojej wytrzymałości na otoczenie, Nie oszędzało mi życie prób i byłem złamany po raz pierwszy bardzo wcześnie. Kazdego można złamać ważne jest jak prędko da się to zrobić. Za każdym razem jest trudniej, w moim przypadku byle katastrofa nie wystarczy bym się zatrzymał. A czy to kwesia tylko i wyłącznie satanizmu , jest sprawą bardzo dyskusyjną. Znam paru charakternych ludzi, którzy przeszli przez życie jak tarany. Maja to w genach, a nie z filozofii czy wiary. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 16:33:56 |
Dzięki ci Panie za twa czarną zbroję. > Aczkolwiek np.: Masur nigdy w życiu nie zaskarbi sobie szacunku czy > respektu choć nieugięcie o to walczy swoimi tendencyjnymi pręgierzami :) Heh! Masur wojownikiem o czystość forum się obwołał, to teraz cierpi i z bólem krwawiącego serca rozdaje te pręgi na lewo i prawo...rotfl!!! > A czy to kwesia tylko i wyłącznie satanizmu , jest sprawą bardzo > dyskusyjną. > Znam paru charakternych ludzi, którzy przeszli przez życie jak tarany. > Maja to w genach, a nie z filozofii czy wiary. Moim zdaniem nie jest to kwestią wiary czy filozofii, a właśnie takiej, a nie innej konstrukcji psychicznej. Wierzenia, tudzież przekonania mogą jedynie stępić, bądź wyostrzyć odruchy i zachowania wypływające właśnie z wewnętrznej konstukcjii psychologicznej. pozdr M93 |
|
Masur ( Kard.w stanie spoczynku ) ![]() Wysłano: 2003-12-10 14:49:14 |
Dzięki ci Panie za twa czarną zbroję. > > Aczkolwiek np.: Masur nigdy w życiu nie zaskarbi sobie szacunku czy > > > respektu choć nieugięcie o to walczy swoimi tendencyjnymi pręgierzami > :) > > Heh! Masur wojownikiem o czystość forum się obwołał, > to teraz cierpi i z bólem krwawiącego serca rozdaje te > pręgi na lewo i prawo...rotfl!!! ciekawy przyklad :) ale widzicie, ktos taki musi byc zeby to dzialalo. dla eksperymenta moge przestac. obaczymy. |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 17:20:27 |
Dzięki ci Panie za twa czarną zbroję. > > > Aczkolwiek np.: Masur nigdy w życiu nie zaskarbi sobie szacunku > czy > > > > > respektu choć nieugięcie o to walczy swoimi tendencyjnymi > pręgierzami > > :) > > > > Heh! Masur wojownikiem o czystość forum się obwołał, > > to teraz cierpi i z bólem krwawiącego serca rozdaje te > > pręgi na lewo i prawo...rotfl!!! > > ciekawy przyklad :) > ale widzicie, ktos taki musi byc zeby to dzialalo. dla eksperymenta moge > przestac. obaczymy. Ekhm... A co to, do stu tysięcy brzytew, laboratorium?! Ktoś obrzuca pręgami, ktoś bluzgami, ktoś inny bawi się jeszcze inaczej. Ale jakoś to działa nie? Chaos i porządek są sobie niezbędne. Warunkują wzajemnie swoje istnienie. A ktoś zawsze będzie narzekał. Pozdrawiam |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 18:36:34 |
Dzięki ci Panie za twa czarną zbroję. > > ciekawy przyklad :) > > ale widzicie, ktos taki musi byc zeby to dzialalo. dla eksperymenta > moge > > przestac. obaczymy. > Ekhm... A co to, do stu tysięcy brzytew, laboratorium?! > Ktoś obrzuca pręgami, ktoś bluzgami, ktoś inny bawi się jeszcze inaczej. > Ale jakoś to działa nie? > Chaos i porządek są sobie niezbędne. Warunkują wzajemnie swoje > istnienie. > A ktoś zawsze będzie narzekał. Intencje vs skutki. Są wszystkie elementy, które z "satana.pl" czynią osobnika predystynowanego do poszukiwania prawdy. Koktail mołotowa doprawiony emocjami. Układ się przetasował zostawiając tych co się przykleili jak magnes, odpad i odsiew podpalony narzędziem kontroli zachowywał się o żywo bardziej reaktywnie. Masa krytyczna musi się nagromadzic od nowa. Musi stać się w sposób obcy tysięcznemu dublowi rodem z achrchiwum. Nie czepiajmy się słów bezbronnie pojedynczych kiedy ten jeden niepozorny frazes stać może się równowżny machnięciu skrzydeł właśnie tego motyla. Może wyglądanie nowego ukrytego horyzontu nie da na ponownie żadnej odpowiedzi. Może nigdy nie padną pytania, jeśli na wszysko jest zkodyfikowana odpowiedź. Sami dokonujemy linczów i spychamy tych co nie wypękali pod presją pod ścianę i tam oni są plutonem egzekucyjnym dezerterem i sądem wojskowym. ! (cut) |
|
Maynard [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-11 03:08:37 |
Time for changessssssssssss > Intencje vs skutki. > Są wszystkie elementy, które z "satana.pl" czynią osobnika > predystynowanego do poszukiwania prawdy. ??? > Koktail mołotowa doprawiony emocjami. Dobry lek na głowe kontrolowaną przez pozycję. > Układ się przetasował zostawiając tych co się przykleili jak magnes, > odpad i odsiew podpalony narzędziem kontroli zachowywał się o żywo > bardziej reaktywnie. W morzu intryg, mechanizm oceny i kontrolii staje się ułomny, zbyt dużo energii system wydawkuje: by nie wyszło na jaw co zostało wcześniej zaciemnione, tworząc kolejne intrygi w nieskończoność....OO sam w tym tonie. Błędem jest narzędzie opiniotwórcze sytemu, które stara się tworzyc jeden wspólny urojony światopogląd, który często nie ma nic wspólnego z prawdą, czy ze stanem faktycznym, a ma działać -> it`s all in your head w świecie wyobrazeń i przyklejonych etykietek, stad przyczyna większości konfliktów. Niepotrzebnych i koniecznych. Przyczyne błędu można by nazwać kompleksem sytemu, który wynikła z tego, ze sortuje według pozycji, albo ktoś z nas, albo ktoś od nich. > Masa krytyczna musi się nagromadzic od nowa. > Musi stać się w sposób obcy tysięcznemu dublowi rodem z achrchiwum. > Nie czepiajmy się słów bezbronnie pojedynczych kiedy ten jeden niepozorny > frazes stać może się równowżny machnięciu skrzydeł właśnie tego motyla. > Może wyglądanie nowego ukrytego horyzontu nie da na ponownie żadnej > odpowiedzi. > Może nigdy nie padną pytania, jeśli na wszysko jest zkodyfikowana > odpowiedź. > Sami dokonujemy linczów i spychamy tych co nie wypękali pod presją pod > ścianę i tam oni są plutonem egzekucyjnym dezerterem i sądem wojskowym. > ! > (cut) Masakra- nie mniej That`s fuckin right That`s fucking right You know Jednak nie pojmuje, czemu już po paru latach nie wyciąga się żadnych wniosków. Ile jeszcze ofiar (z jednej strony, z drugiej kogoś kto się zachował jak satanista na forum, które uważało się za satanistyczne) potrzeba by coś Zmienić w zamian za kilka postów, które mają wszech wytłumaczyć, że wszystko jest ok i wina była po stronie jednostki (już właściwie potopu jednostek), którym usta udało się zamknąć, ale czy na pewno ? |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-11 09:20:34 |
Time for changessssssssssss > ??? Laboratorium + wszystkie zasoby w zasięgu kliknięcia + Paru błędnych klikaczy. :) > W morzu intryg, mechanizm oceny i kontrolii staje się ułomny, > zbyt dużo energii system wydawkuje: > by nie wyszło na jaw co zostało wcześniej zaciemnione, > tworząc kolejne intrygi w nieskończoność....OO sam w tym tonie. > Błędem jest narzędzie opiniotwórcze sytemu, > które stara się tworzyc jeden wspólny urojony światopogląd, > który często nie ma nic wspólnego z prawdą, > czy ze stanem faktycznym, > a ma działać -> it`s all in your head > w świecie wyobrazeń i przyklejonych etykietek, > stad przyczyna większości konfliktów. > Niepotrzebnych i koniecznych. > Przyczyne błędu można by nazwać kompleksem sytemu, > który wynikła z tego, ze sortuje według pozycji, > albo ktoś z nas, albo ktoś od nich. Podziały nad podziałami. Kolizje i konflikty podwieszone pod definicje i zkodyfikowane wzorce postępowania. Nie ma miejsca na wahanie czy dylematy. Naciskasz guzik i po sprawie. http://maniak.inetsec.pl/stuff/pvekstory180.swf Na początku był porządek, potem stał się chaos. >> Jednak nie pojmuje, czemu już po paru latach nie wyciąga się żadnych > wniosków. Ile jeszcze ofiar (z jednej strony, z drugiej kogoś kto się > zachował jak satanista na forum, które uważało się za satanistyczne) > potrzeba by coś Zmienić w zamian za kilka postów, które mają wszech > wytłumaczyć, że wszystko jest ok i wina była po stronie jednostki (już > właściwie potopu jednostek), którym usta udało się zamknąć, ale czy na > pewno ? Nie ma pewności, a jej posiadanie to duma. Tak źle i tak nie dobrze. Historia uczy, że nie uczy niczego człowieka. Jest tak od dawien dawna może usprawiedliwia to sytuacje, z którą się borykamy. Możesz uciszyć jednostkę, jej cisza nie oznacza jednak spokoju. Zmiany nie nadejdą... Same. |
|
coffee [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-26 16:08:56 |
gupi sobie poszli dopsze jest wreszcie na forum:) > Błędem jest narzędzie opiniotwórcze sytemu, > które stara się tworzyc jeden wspólny urojony światopogląd, > który często nie ma nic wspólnego z prawdą, > czy ze stanem faktycznym, > a ma działać -> it`s all in your head > w świecie wyobrazeń i przyklejonych etykietek, > stad przyczyna większości konfliktów. > Niepotrzebnych i koniecznych. > Przyczyne błędu można by nazwać kompleksem sytemu, > który wynikła z tego, ze sortuje według pozycji, > albo ktoś z nas, albo ktoś od nich. > Jednak nie pojmuje, czemu już po paru latach nie wyciąga się żadnych > wniosków. Ile jeszcze ofiar (z jednej strony, z drugiej kogoś kto się > zachował jak satanista na forum, które uważało się za satanistyczne) > potrzeba by coś Zmienić w zamian za kilka postów, które mają wszech > wytłumaczyć, że wszystko jest ok i wina była po stronie jednostki (już > właściwie potopu jednostek), którym usta udało się zamknąć, ale czy na > pewno ? c: Wydaje mi się, że obecna sytuacja wynika z tego, że na forum został większościowo zaakceptowany jedyny słuszny pogląd, że prawdziwie wilcza osobowość wyraża się przede wszystkim w intelekcie, że wartością jest świadome planowanie swoich działań zamiast ulegać instynktowi i emocjom, siła ma zawsze podlegac rozumowi. Najpierw mądry plan wygryzienia kogoś aby zając wyższą pozycje w stadzie a potem dopiero rozszarpanie go. Inaczej nie osiągnie się sukcesu w życiu i nie rozwinie osobowości. Czy na pewno to jedyna droga rozwoju?Ten sposób postrzegania wilczej natury odbija sie na kształcie forum. Najbardziej akceptowane osoby to te, które są w najwyższym stopniu racjonalne, najbardziej oczytane, zdroworozsądkowo tłumaczą nawet co co należy do sfery emocji.Rozum przedłożyć nad instynkt, bo jeśli postepuje się inaczej to nie można się rozwinąć, nie jest się wilkiem tylko... deklem. Dekiel to nie tylko ten co nie umie sie zachować. To przede wszystkim ten, dla którego intelekt nie zawsze bierze górę nad instynktem, emocjami. Ci, którzy nie przykładają tak duzej wagi do świadomego planowania, roli rozumu, lecz otwierają się na swą podswiadomość, intuicję, działaja często w afekcie, pozwalając prowadzić się inteligentnym energiom które mają w sobie, również posiadają wilczą osobowość i mimo iż wygląda czasem, że postępują chaotycznie, nie są tak wielce oczytani, to rozwijają się niewątpliwie i w dziwny sposób osiągają swoje cele...słuchanie co mają do powiedzenia, korzystanie z ich doswiadczeń może być pouczające. Ale oni zostali wyrzuceni lub zepchnieci pod scianę. Nie będzie zmiany, Maynard. Został ustalony standard co jest satanistyczne i nawet jeśli powstaną inne fora to ludzie mają to już głeboko uwewnętrznione, że istnieje deklizm i niedeklizm. Dekle odeszli i już nigdy nie nauczą się niczego od niedekli ani niedekle od nich. possdro coff udaje sie pod ścianę zanim dostanie w łeb jakąs książką;) |
|
Maynard [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-26 17:55:29 |
rozbita filiżanka po kawie > Dekle odeszli i już nigdy nie nauczą się > niczego od niedekli ani niedekle od nich. E tam, kto powiedział, ze skończony dekiel nie może być inteligentny, Wogóle, to dobrze być oczytanym, inteligentnym, umieć myśleć, no niestety jeszcze ta osobowość, jakiś charakter, zdanie pozostaje, u niektórych silniejsza od rozumu, kobiety tego nie rozumieją, bo to przecież ruchoma świątynia. > coff udaje sie pod ścianę zanim dostanie w łeb jakąs książką;) I właściwie deklizm też pozostał, a ja znów tylko w sieci przyczyn i skutków. |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-27 09:51:07 |
tak się składa Entropię da sie cofnąć, nie bez znacznego wydatku energetycznego. Teoretycznie :) |
|
foxik [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-26 18:13:53 |
gupi sobie poszli dopsze jest wreszcie na forum:) > c: Wydaje mi się, że obecna sytuacja wynika z tego, że na forum został > większościowo zaakceptowany jedyny słuszny pogląd, że prawdziwie wilcza > osobowość wyraża się przede wszystkim w intelekcie, że wartością jest > świadome planowanie swoich działań zamiast ulegać instynktowi i emocjom, A ja sie nie zgodze - osobiscie uwazam ze TRZEBA wiedziec kiedy planowac cos na spokojnie, a kiedy warto dac sie poniesc emocjom zeby osiagnac swoj cel. Gorzej jesli nad tym nie panujemy. > siła ma zawsze podlegac rozumowi. Najpierw mądry plan wygryzienia kogoś > aby zając wyższą pozycje w stadzie a potem dopiero rozszarpanie go. To jest dobry plan :) Ale czasami warto po prostu bez zbytniego myslenia komus dop...ic, dac upust zlosci, nienawisci, frustracji... czasami |
|
coffee [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-27 01:02:23 |
gupi sobie poszli dopsze jest na forum:) > A ja sie nie zgodze - osobiscie uwazam ze TRZEBA wiedziec kiedy planowac > cos na spokojnie, a kiedy warto dac sie poniesc emocjom zeby osiagnac > swoj cel. Gorzej jesli nad tym nie panujemy. > > c: siła ma zawsze podlegac rozumowi. Najpierw mądry plan wygryzienia > kogoś > > aby zając wyższą pozycje w stadzie a potem dopiero rozszarpanie go. > > > To jest dobry plan :) > Ale czasami warto po prostu bez zbytniego myslenia komus dop...ic, dac > upust zlosci, nienawisci, frustracji... czasami c: Czasami nie warto analizować emocji lecz po prostu im ulec. Uleganie emocjom dla satanisty rzadko źle się kończy. Połączenie rozumu i sprytu z uleganiem wewnętrznemu Bóstwu mimo że wygląda to na byciu ciągniętym w dwie strony przynosi dobre rezultaty. Wg. mnie rozwijanie swojego potencjału jest pełne gdy zarówno sfera świadoma, intelekt jak i sfera podświadomosci i związane z nią zdolności magiczne są odpowiednio rozwinięte i są dynamicznym układem dwóch sił. Dla mnie satanizm jest religią , uważam że ma sens tylko jako całość, oprócz przyjęcia tej filozofii trzeba też uwewnętrznić w sobie archetypiczne energie o charakterze demonicznym, czyli stworzyć w swoim wnętrzu Boga(ów), oprócz używania własnego rozumu pozwolić im kierować swoim postepowaniem i dopiero wtedy można mówić o byciu satanistą . Tu większość osób uważa satanizm za filozofię i czyta BS tylko do połowy, czyli pracuje jedynie nad sferą intelektu a praktyka ich nie obchodzi, defekują się na szatańskie imiona i wskazówki dotyczące magii traktując je jako ciekawostkę a La Vey nie umiescił ich przecież bez powodu. Sądzę, że zdominowanie forum przez teoretyków, którzy po prostu nie są satanistami spowodowało że sytuacja jest taka a nie inna. Nie są Bogami bo ich nie stworzyli w sobie, nie są więc satanistami. Nie zjedli jabłka, czytali o tym, ze ktos zjadł. Dar wiedzy i dążenie do mądrości nie odbywa się tylko na drodze rozwijania intelektu. Ale oni wiedzą lepiej, dlatego będą kręcic się w kółko prowadząc dysputy o czymś czego nie rozumieja bo nie jest częscia ich samych do momentu aż forum zdechnie... possdro coff |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-27 09:47:22 |
gupi sobie poszli dopsze jest wreszcie na forum:) > A ja sie nie zgodze - osobiscie uwazam ze TRZEBA wiedziec kiedy planowac > cos na spokojnie, a kiedy warto dac sie poniesc emocjom zeby osiagnac > swoj cel. Gorzej jesli nad tym nie panujemy. Całkowicie się zgadzam. > To jest dobry plan :) > Ale czasami warto po prostu bez zbytniego myslenia komus dop...ic, dac > upust zlosci, nienawisci, frustracji... czasami Tak. Ale forum dyskusyjne jest, jak sama nazwa wskazuje, miejscem w którym się DYSKUTUJE. Nie rzuca sobie do gardeł, nie bluzga, ale właśnie dyskutuje. I inteligentny człowiek, jakim satanista być powinien, chyba potrafi zachować obowiązującą w takim miejscu KULTURĘ DYSKUSJI. Bo inaczej dowodzi tylko i wyłącznie tego, że jest skończonym chamem, a nie tego że jest "wilkiem" czy tru-szatanowcem. Można chodzić po ulicy z gołą dupą? Można. Tylko trzeba się liczyć z konsekwencjami... Ale jak się tak patrzy, to niektórzy wszelkie dyskusje biorą do siebie - jak by nie rozumieli, że nawet najbliżsi przyjaciele mogą mieć odmienne zdanie na jeden temat (i wtedy właśnie dyskutują, obrzucając się argumentami, a nie błotem, i, przede wszystkim, nie obrażając się na siebie nawzajem tylko z tego powodu, że mają inną opinię). Pozdrawiam. LOKI |
|
foxik [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-28 01:18:25 |
gupi sobie poszli dopsze jest wreszcie na forum:) > > To jest dobry plan :) > > Ale czasami warto po prostu bez zbytniego myslenia komus dop...ic, > dac > > upust zlosci, nienawisci, frustracji... czasami > > Tak. Ale forum dyskusyjne jest, jak sama nazwa wskazuje, miejscem w którym > się DYSKUTUJE. Nie rzuca sobie do gardeł, nie bluzga, ale właśnie > dyskutuje. I inteligentny człowiek, jakim satanista być powinien, chyba > potrafi zachować obowiązującą w takim miejscu KULTURĘ DYSKUSJI. Bo inaczej > dowodzi tylko i wyłącznie tego, że jest skończonym chamem, a nie tego że > jest "wilkiem" czy tru-szatanowcem. Można chodzić po ulicy z gołą dupą? > Można. Tylko trzeba się liczyć z konsekwencjami... Dlatego tez malo pisze, a jak pisze staram sie pisac bedac trzezwym, na spokojnie, czytajac to co napisalem i myslac o tym co pisze :P Generalnie zostal mi po usenecie i modemie nawyk pisania krotko i na temat, nienawidzilem sciagania postow zupelnie niezwiazanych z tematem :P Pozdrowka |
|
Masur ( Kard.w stanie spoczynku ) ![]() Wysłano: 2003-12-10 18:17:42 |
Dzięki ci Panie za twa czarną zbroję. > A ktoś zawsze będzie narzekał. dzieki za slowa otuchy ;)))) |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 15:35:32 |
Dziesięć tysięcy uderzeń w blachę > Żyć ale i walczyć o zachowanie tych zasad. Przetrwać i móc spojrzeć w lustro bez konieczności robienia uników. > Twardość to zachowanie siebie we wrogim otoczeniu. > To nie godzenie się na kompromis i współpracę z wrogiem. Tu nie jestem przekanany, to zależy od konkretnej sytuacji. Chwilowa współpraca może być korzystna. A może i nasz wróg da się oszukać? :) > To trzymanie gęby na kłudkę kiedy cię ciągną za język i nie uleganie > autorytetom. Jakim autorytetom?? > Łatwo sobie rozprawiać satanista powinien być taki a siaki. > Życie wszystkich dopada i wtedy się okazuje kto jest kto. "Na tyle siebie znamy, na ile nas sprawdzono" Nie lubię Szymborskiej, ale tu jak dla mnie trafiła w sedno sprawy. > Życie pod kloszem rozcieńcza krew ugruntowując w człowieku przekonanie, że > intelekt wystarcza by rozlać swoją supremację na otoczenie. Jest jednym z istotniejszych składników, choc nie jedynym. Ale bez intelektu pozostajesz jedynie armatnim mięskiem w czyichś rękach. > Otoczenie, kóre jest bezmyślne i twardogłowe szybko weryfikuje błędne > przekonania kiedy klosz pęka. > Szacunek da się wywalczyć nawet tam, nieugiętością . Szacunek bywa ulotny... > To taka skorupka nie mająca wnętrza, w które można by było ugodzić. Czym jest pancerz pozbawiony ożywiającego ją ciała? Czym jest ciało bez poruszającego nim umysłu? Pozdrawiam |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 16:26:57 |
Dziesięć tysięcy uderzeń w blachę > > Żyć ale i walczyć o zachowanie tych zasad. > > Przetrwać i móc spojrzeć w lustro bez konieczności robienia uników. Nie muszę. > Tu nie jestem przekanany, to zależy od konkretnej sytuacji. > Chwilowa współpraca może być korzystna. > A może i nasz wróg da się oszukać? :) A co z resztą twojej strony barykady? Współpraca dla kożyści a jakże, pierdolę takie profity. Wiem wiem lwem i lisem vs walczył jak lew, padł jak mucha. > > To trzymanie gęby na kłudkę kiedy cię ciągną za język i nie uleganie > > > autorytetom. > > Jakim autorytetom?? Authorytetom. Przedstawicielami władzy i tego co pojęte za słuszne oraz jakże na miejscu. war enssembly >> Jest jednym z istotniejszych składników, choc nie jedynym. > Ale bez intelektu pozostajesz jedynie armatnim mięskiem w czyichś > rękach. Bywa że i we własnych. > > To taka skorupka nie mająca wnętrza, w które można by było ugodzić. > > Czym jest pancerz pozbawiony ożywiającego ją ciała? > Czym jest ciało bez poruszającego nim umysłu? Duszą bez serca. |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 18:59:18 |
Dziesięć tysięcy uderzeń w blachę > > > Żyć ale i walczyć o zachowanie tych zasad. > > > > Przetrwać i móc spojrzeć w lustro bez konieczności robienia uników. > > Nie muszę. :) Ja na razie też nie :) I staram się, by był to stan permanentny :) > > Tu nie jestem przekanany, to zależy od konkretnej sytuacji. > > Chwilowa współpraca może być korzystna. > > A może i nasz wróg da się oszukać? :) > > A co z resztą twojej strony barykady? Czekaj... Spójrz na lewo... Spójrz na prawo... Tak myślałem. Nikogo. :) Ja jestem swoją stroną barykady. > Współpraca dla kożyści a jakże, pierdolę takie profity. > Wiem wiem lwem i lisem vs walczył jak lew, padł jak mucha. Dokładnie. Czterdziestu siedmiu roninów. > > > To trzymanie gęby na kłudkę kiedy cię ciągną za język i nie > uleganie > > > > > autorytetom. > > > > Jakim autorytetom?? > > Authorytetom. > Przedstawicielami władzy i tego co pojęte za słuszne oraz jakże na > miejscu. > war enssembly Dziękuję, nie skorzystam. Jakoś nigdy nie lubiłem tego, co słuszne i na miejscu. A ludzi owe forsujących jeszcze bardziej. No gods, no emperors, no masters... > >> Jest jednym z istotniejszych składników, choc nie jedynym. > > Ale bez intelektu pozostajesz jedynie armatnim mięskiem w czyichś > > rękach. > > Bywa że i we własnych. Nie zmienia to szczególnie efektu końcowego. W sumie i tak wszyscy skończymy jako Whiskas dla robaczków, ale mogą poczekać. > > > To taka skorupka nie mająca wnętrza, w które można by było > ugodzić. > > > > Czym jest pancerz pozbawiony ożywiającego ją ciała? > > Czym jest ciało bez poruszającego nim umysłu? > > Duszą bez serca. Trupem. Zombim. Pozdrawiam |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 20:37:19 |
Dziesięć tysięcy uderzeń w blachę > Czekaj... > Spójrz na lewo... Spójrz na prawo... > Tak myślałem. Nikogo. > :) > Ja jestem swoją stroną barykady. A ja mam ludzi, którzy by za mną poszli . Za którymi poszedłbym ja sam. Pewne prawdy żyją dzieki nim, choć we mnie silne tylko mną. > > > Czym jest pancerz pozbawiony ożywiającego ją ciała? > > > Czym jest ciało bez poruszającego nim umysłu? > > > > Duszą bez serca. > > Trupem. Zombim. kawałkiem żelaza żelazo nie pęka Neph Child of a Dead God |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 23:36:56 |
Dziesięć tysięcy uderzeń w blachę > > Czekaj... > > Spójrz na lewo... Spójrz na prawo... > > Tak myślałem. Nikogo. > > :) > > Ja jestem swoją stroną barykady. > > A ja mam ludzi, którzy by za mną poszli . > Za którymi poszedłbym ja sam. > Pewne prawdy żyją dzieki nim, choć we mnie silne tylko mną. Wiesz... Są ludzie, którzy poszliby i za mną. Ale tam, dokąd idę wolę ich nie zabierać. Tak się odwdzięczam za wszystko, co od nich dostałem. Tylko jedna osoba ma wgląd we wszystko. Ale Ona stanowi mnie. > > > > Czym jest pancerz pozbawiony ożywiającego ją ciała? > > > > Czym jest ciało bez poruszającego nim umysłu? > > > > > > Duszą bez serca. > > > > Trupem. Zombim. > > kawałkiem żelaza > żelazo nie pęka Widziałem niejeden złamany miecz. Niejeden pęknięty hełm. Żelazo się nie zgina... Ale lamie się. Kruszy. Z jękiem rozpada się na kawałki. Pozdrawiam |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 08:03:46 |
Dziesięć tysięcy uderzeń w blachę > Wiesz... Są ludzie, którzy poszliby i za mną. > Ale tam, dokąd idę wolę ich nie zabierać. > Tak się odwdzięczam za wszystko, co od nich dostałem. > Tylko jedna osoba ma wgląd we wszystko. Ale Ona stanowi mnie. Ona, one nie mają wglądu. Ci których przedstawilem diabłu musza sobie dawać radę sami. Jeśli ktoś idzie w moje ślady musi się liczyć z wielokrotnymi śmierciami po drodze. > > żelazo nie pęka > > Widziałem niejeden złamany miecz. > Niejeden pęknięty hełm. > Żelazo się nie zgina... Ale lamie się. Kruszy. > Z jękiem rozpada się na kawałki. Moja oblubienica entropia dopadnie nas wszystkich, wkońcu nie jesteśmy nieśmiertelni. Nie zamartwiaj się, jeśli przyjdzie kres wytrzymałości materiału, wszystko odbędzie się to napewno bez jęku. |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 17:16:27 |
Dziesięć tysięcy uderzeń w blachę > > Wiesz... Są ludzie, którzy poszliby i za mną. > > Ale tam, dokąd idę wolę ich nie zabierać. > > Tak się odwdzięczam za wszystko, co od nich dostałem. > > Tylko jedna osoba ma wgląd we wszystko. Ale Ona stanowi mnie. > > Ona, one nie mają wglądu. W moim przypadku ta jedna ma. > Ci których przedstawilem diabłu musza sobie dawać radę sami. Jak każdy. > Jeśli ktoś idzie w moje ślady musi się liczyć z wielokrotnymi śmierciami > po drodze. Tu się zgadzam. > > > żelazo nie pęka > > > > Widziałem niejeden złamany miecz. > > Niejeden pęknięty hełm. > > Żelazo się nie zgina... Ale lamie się. Kruszy. > > Z jękiem rozpada się na kawałki. > > > Moja oblubienica entropia dopadnie nas wszystkich, wkońcu nie jesteśmy > nieśmiertelni. Dokładnie. > Nie zamartwiaj się, jeśli przyjdzie kres wytrzymałości materiału, > wszystko odbędzie się to napewno bez jęku. To można sprawdzić tylko w jeden jedyny sposób. W chwili, która weryfikuje każde słowo, nmyśl, zamiar. W chwili spełnienia. Pozdrawiam |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 18:01:28 |
Dziesięć tysięcy uderzeń w blachę > > Nie zamartwiaj się, jeśli przyjdzie kres wytrzymałości materiału, > > wszystko odbędzie się napewno bez jęku. > > To można sprawdzić tylko w jeden jedyny sposób. > W chwili, która weryfikuje każde słowo, nmyśl, zamiar. > W chwili spełnienia. Można w to wierzyć czekając. Zarażając niespełnieniem cale światy. W każdej chwili zawierając zamiar w słowach i myślach. Dając dowody swego trwania tym co jeszcze nie umarli, tym co bez echa mogliby się wcale nie urodzić. |
|
Belial (x) [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-09 18:50:09 |
Fucking Reality > Rozintelektualizowani myśliciele pękaja jak bańki mydlane w czterech > ścanach. > Twardość to zachowanie siebie we wrogim otoczeniu. > To nie godzenie się na kompromis i współpracę z wrogiem. > To trzymanie gęby na kłudkę kiedy cię ciągną za język i nie uleganie > autorytetom. > Łatwo sobie rozprawiać satanista powinien być taki a siaki. > Życie wszystkich dopada i wtedy się okazuje kto jest kto. > Życie pod kloszem rozcieńcza krew ugruntowując w człowieku przekonanie, że > intelekt wystarcza by rozlać swoją supremację na otoczenie. > Otoczenie, kóre jest bezmyślne i twardogłowe szybko weryfikuje błędne > przekonania kiedy klosz pęka. O tak, ta definicja twardości zdecydowanie do Mnie przemawia. W pieprzonej rzeczywistości ziemskiej "dżungli" człowiek ukazuje jak naprawdę jest twardy w przekonaniach z którymi się identyfikował. Obawiam się, że dla dużej części moich rozmówców, którzy opowiadali się za "twardością", okazało by się to katastrofą. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 00:58:20 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Mnie się to nieodparcie kojarzy z cmentarnymi shamaczami kotów, > niespecjalnie rozumiem, co to ma znaczyć bycie twardym, że niby' > mam zbroję nosić na codzień? ROTFL!!! Dokładnie... czasami większe korzyści przynosi ugięcie się... nie ma najmniejszego sensu tracić realnych, wymiernych (a zwłaszcza tych większych) korzyści. Gdyby ktoś dawał mi miliard dolarów za polizanie papieża po dupie i publiczne wyznanie, że go kocham - pewnie bym to zrobił... zawsze trzeba sobie kalkulować, co się bardziej opłaca... oczywiście niektórzy stawiają swą dumę na pierwszym miejscu... śmiem twierdzić, że żyje im się trudniej... a życie i tak samo w sobie jest wyzwaniem i należy je ułatwiać, a nie komplikować... oczywiście trzeba też znać granice... i umieć zachować własną godność... > Zgadzam się w pełni ze zdaniem, > że trzeba być przede wszystkim sobą, żyć w zgodzie z własnymi > przekonaniami i zasadami. Jak najbardziej. > Twardość na siłę, na zasadzie, że "muszę > być twardy, bo to takie satanistyczne" jest po prostu przykrywką dla > własnej mizerii intelektualnej i zwykłej słabości. Jak u skorupiaków: > twarda skorupka i mięciutkie wnętrze;-))) Howgh! Zgadzam się w zupełności. Pzdr. LOKI |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-10 10:39:42 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Dokładnie... czasami większe korzyści przynosi ugięcie się... nie ma > najmniejszego sensu tracić realnych, wymiernych (a zwłaszcza tych > większych) korzyści. Gdyby ktoś dawał mi miliard dolarów za polizanie > papieża po dupie i publiczne wyznanie, że go kocham - pewnie bym to > zrobił... zawsze trzeba sobie kalkulować, co się bardziej opłaca... > oczywiście niektórzy stawiają swą dumę na pierwszym miejscu... śmiem > twierdzić, że żyje im się trudniej... a życie i tak samo w sobie jest > wyzwaniem i należy je ułatwiać, a nie komplikować... oczywiście trzeba też > znać granice... i umieć zachować własną godność... No właśnie, tylko gdzie są te granice? Czy publiczne wyznanie miłości do papieża, w sytuacji, gdy tak naprawdę nie trawi się ani instytucji, ani wartości reprezentowanych przez niego nie jest już przekroczeniem tych granic, jakimś zaprzaństwem? IMO tak jest. Trzeba ułatwiać sobie życie, ale robienie tego za wszelką cenę jest dla mnie nie do przyjęcia. Duma, poczucie własnej godności jest jednym z najistotniejszych czynników konstytuujących nas jako ludzi, naszą wartość, rezygnacja z tego oznacza cofanie się do poziomu untermenscha, co nijak nie licuje z satanistyczną, czy indywidualistyczną filozofią życia. Czasem trzeba wybrać życie trudniejsze, ale za to piękniejsze, pełniejsze i prawdziwsze, no chyba, że się ma skarlałe wnętrze i nie posiada się wewnętrznej hierarchii ważności;-))) pozdr M93 |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-11 04:52:44 |
Twardy czy Mientki ??? :)) Marcin... a myślisz, ze dlaczego napisałem miliard dolarów, zamiast np. tysiąca? Bo wsio trzeba przekalkulować... a tak się składa, że NIE MA rzeczy bezcennych i wszystko da się kupić :-P A ta cienka granica wyznaczająca utratę dumy i godności dla każdego jest inna. Aha - po raz kolejny przypominam, że nie jestem żadną satanistą :-P Ale fakt faktem, że często bronię swoich [radykalnych] poglądów, nawet narażając się na utratę sympatii otoczenia... w sumie w każdej sytuacji sobie analizuję, co się bardziej opłaca: obrona dla czystej satysfakcji, czy może przemilczenie sprawy dla realnych korzyści... i najczęściej wybieram to pierwsze. Czasami obrona dumy i godności staje się, chociaż bardzo bohaterska, mężna, [nad]ludzka itede, po prostu zwyczajnie GŁUPIA i NIERACJONALNA... Czy wiedząc, że Twój pracodawca jest ortodoksyjnym fanatycznym chrześcijaninem na pytanie o własną religię powiedziałbyś, że jesteś satanistą/ateistą, bądź też, zgodnie z polskim prawem odmówił udzielenia odpowiedzi, wiedząc, że i tak zostanie to odebrane jednoznacznie, a Ty musisz się liczyć z utratą dobrze płatnej posady lub przynajmniej z gnębieniem i prześladowaniami ze strony owego szefa? Pzdr. LOKI (zwierzę) |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-11 12:48:38 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Marcin... a myślisz, ze dlaczego napisałem miliard dolarów, zamiast np. > tysiąca? Bo wsio trzeba przekalkulować... a tak się składa, że NIE MA > rzeczy bezcennych i wszystko da się kupić :-P Tylko pozostaje kwestia ceny... Jeśli tą ceną ma być dla mnie utrata godności, to fuck it!!! > A ta cienka granica wyznaczająca utratę dumy i godności dla każdego jest > inna. Niewątpliwie;-))) > Aha - po raz kolejny przypominam, że nie jestem żadną satanistą :-P Ale > fakt faktem, że często bronię swoich [radykalnych] poglądów, nawet > narażając się na utratę sympatii otoczenia... w sumie w każdej sytuacji > sobie analizuję, co się bardziej opłaca: obrona dla czystej satysfakcji, > czy może przemilczenie sprawy dla realnych korzyści... i najczęściej > wybieram to pierwsze. Czyli co? Kolejne teoretyzowanie? Wybieraj, Acan, co tam sobie chcesz, ale nie pisz, że obrona poglądów staje się ino dla własnej satysfakcji;-))) > Czasami obrona dumy i godności staje się, chociaż bardzo bohaterska, > mężna, [nad]ludzka itede, po prostu zwyczajnie GŁUPIA i NIERACJONALNA... Hę??? Podaj waść przykład, bo nie wydaje mi się, abyś rację miał... > Czy wiedząc, że Twój pracodawca jest ortodoksyjnym fanatycznym > chrześcijaninem na pytanie o własną religię powiedziałbyś, że jesteś > satanistą/ateistą, bądź też, zgodnie z polskim prawem odmówił udzielenia > odpowiedzi, wiedząc, że i tak zostanie to odebrane jednoznacznie, a Ty > musisz się liczyć z utratą dobrze płatnej posady lub przynajmniej z > gnębieniem i prześladowaniami ze strony owego szefa? Powiedziałbym co najwyżej, że jestem agnostykiem, nie pierdoliłbym głupot o głębokiej wierze, etc. Najpewniej odmówiłbym odpowiedzi;-))) > Pzdr. > LOKI (zwierzę) pozdr M93(sacred chao:)) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-12 03:35:33 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Tylko pozostaje kwestia ceny... Jeśli tą ceną ma być dla mnie > utrata godności, to fuck it!!! Jak już mówiłem - granice jest dla każdego inna :-P > Czyli co? Kolejne teoretyzowanie? Wybieraj, Acan, co tam > sobie chcesz, ale nie pisz, że obrona poglądów staje się ino > dla własnej satysfakcji;-))) No jak nie, jak tak? A niby po co bronimy tych własnych poglądów, jeśli nie dla poczucia satysfakcji tudzież innego zbliżonego przyjemnego połechtania własnej dumy... ? > Powiedziałbym co najwyżej, że jestem agnostykiem, nie pierdoliłbym > głupot o głębokiej wierze, etc. Najpewniej odmówiłbym odpowiedzi;-))) (to był właśnie przykład) No właśnie - tylko odmowa odpowiedzi już by była przezeń odebrana negatywnie... i miałbyś później problemy... No nic - widzę, że po prostu inaczej podchodzimy do życia... a kiedyś mi się wydawało, że to ja jestem idealistą pełnym młodzieńczego (gówniarskiego?) zapału do obrony własnych idei za wszelką cenę :-P Pozdrawiam! LOKI (Słup Filmotechniki) |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-12 11:46:44 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > No jak nie, jak tak? A niby po co bronimy tych własnych poglądów, jeśli > nie dla poczucia satysfakcji tudzież innego zbliżonego przyjemnego > połechtania własnej dumy... ? Często broni się poglądów, które uważa się za słuszne, nie dla własnej satysfakcji, ale z powodów utylitarnych, np. dlatego, że obrona taka może przynieść więcej korzyści, niż poddanie się.. > (to był właśnie przykład) > No właśnie - tylko odmowa odpowiedzi już by była przezeń odebrana > negatywnie... i miałbyś później problemy... Albo on by je miał;-))) > No nic - widzę, że po prostu inaczej podchodzimy do życia... a kiedyś mi > się wydawało, że to ja jestem idealistą pełnym młodzieńczego > (gówniarskiego?) zapału do obrony własnych idei za wszelką cenę :-P Widzisz, Loki, to nie jest kwestia idealizmu, a raczej rozsądku. Po pierwsze miło jest patrzeć rano w lustro bez zbędnego obrzydzenia, po drugie postawa nieugięta może przynosić dużo więcej długofalowych korzyści, choćby takich, jak szacunek, czy respekt otoczenia, które w innych okolicznościach może chcieć wleźć Ci na łeb;-))) > Pozdrawiam! > LOKI (Słup Filmotechniki) pozdr M93 |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-13 12:36:50 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > Często broni się poglądów, które uważa się za słuszne, nie > dla własnej satysfakcji, ale z powodów utylitarnych, np. dlatego, > że obrona taka może przynieść więcej korzyści, niż poddanie się.. Ja wiem, czy tak często? No ale w każdym razie się to zdarza - ale musisz przyznać, że nawet w takich przypadkach satysfakcja jest również bardzo ważna :-D > Albo on by je miał;-))) Atak magiczny? Fałszywy donos? ROTFL > Widzisz, Loki, to nie jest kwestia idealizmu, a raczej rozsądku. > Po pierwsze miło jest patrzeć rano w lustro bez zbędnego > obrzydzenia, po drugie postawa nieugięta może przynosić dużo > więcej długofalowych korzyści, choćby takich, jak szacunek, czy > respekt otoczenia, które w innych okolicznościach może chcieć > wleźć Ci na łeb;-))) Ja tam zostanę przy swoim poglądzie, że zawsze warto się zastanowić, co da lepsze efekty... ale, jak już mówiłem, zazwyczaj moja godność jest dla mnie ważniejsza... zazwyczaj... Pzdr. LOKI |
|
Nazir [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-13 21:28:25 |
Zgadzam się. Co wszyscy z tą twardością? Jakieś forum twardych satanistów niby to miało być? A kto powiedział, że satanista to twardziel? A niby dlaczego miałby być twardy na siłę? Jak już wcześniej komuś odpisywałem. Za dużo filmów i głupich teledysków niektórzy się naoglądali, a za mało przeczytali książek. Teraz wchodzą na stronę z pentagramem i chcą być kwardymi smatanistami. Jesteś twardy to OK ale nie narzucaj się innym na siłę. Każdy twardziel trafia na twardszego. Trochę k.... pokory. Pozdrawiam. Nazir. |
|
Belial (x) [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-13 22:00:38 |
Beyond Twardość and Mientkość. :))))))))))) >A kto powiedział, że satanista to twardziel? Pewni wrocławscy młodzieńcy w czarnych pelerynach :))) Rogów nie stwierdzono :)))) >A niby dlaczego miałby być twardy na siłę? Ano jak to powiedział pan Wołodyjowski: Albo sie będą ciebie bali albo sie będą z ciebie śmiali. :))))))) >Za dużo filmów i głupich teledysków niektórzy się naoglądali Dlatego nie posiadam telewizorni w Swej komnacie >Teraz wchodzą na stronę z pentagramem i chcą być kwardymi smatanistami. Hie,hie, no bo jak sie jest nikim to przynajmiej można próbować stać się kimś :)) >Jesteś twardy to OK ale nie narzucaj się innym na siłę Czasem głośna promocja może przysłonić niską jakość towaru :)))) Pzdr BELIAL |
|
Nazir [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-14 14:24:27 |
Beyond Twardość and Mientkość. :))))))))))) No to się zgadzamy w tym temacie. Pozdrawiam. Nazir |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-13 23:13:41 |
Far Beyond Ten kolo jest największym satanistycznym twardzielem http://www.batman-superman.com/superman/cmp/lobo.html By Lobo be driven :))) |
|
+iommi+ [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-25 09:17:44 |
Far Beyond > Ten kolo jest największym satanistycznym twardzielem + haha, no tak ale zdecydowanie w wersji komiksowej a nie + kreskówkowej... i te jego akcje typu "kontrakt na bouga' + jak sie rozprawiał z Jasiami Apokalipsy i w ogóle + z krwiożerczymi herubinami =D |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2003-12-10 01:16:47 |
Twardy czy Mientki ??? :)) Funkcjonując... ogólnie; żyjąc, swoich zachowań uzywasz jako narzędzi... masz też złotą zasadę, jak się ma miekkie serce to trzeba mieć twardą dupę. pzdr |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-16 15:19:31 |
Twardy czy Mientki ??? :)) dla mnie okreslenie 'byc twardym' oznacza zyc w zgodzie ze soba, a nie podporzadkowywac sie otoczeniu, chociaz presja bywa nieslychanie silna... moze nie powinnam odpowiadac jednym zdaniem, ale chyba zawrlam wszystko, co chcialam... :) |
|
Belial (x) [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-16 16:21:01 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > dla mnie okreslenie 'byc twardym' oznacza zyc w zgodzie ze soba, a nie > podporzadkowywac sie otoczeniu, chociaz presja bywa nieslychanie silna... He, no tak, tylko, że "bycie twardym" jest potrzebne raczej jakimś "ideowcom". Wydaje Mi się, że człowiek żyjący w zgodzie z sobą nie potrzebuje "być twardym", jest poprostu sobą i koniec. Co by mu sie nie wmawiało, narzucało, to i tak pozostanie sobą. To jest raczej "sobość" /:)))/ niż twardość. Zresztą, z tą "twardością" i miękkością" to jak "dobrem" i "złem", słówka, słówka i tyle. Ja jestem miękko-twardo-elastyczny z możliwością rozkręcenia :))) Pzdr BELIAL |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-16 22:57:54 |
Twardy czy Mientki ??? :)) > He, no tak, tylko, że "bycie twardym" jest potrzebne raczej jakimś > "ideowcom". Wydaje Mi się, że człowiek żyjący w zgodzie z sobą nie > potrzebuje "być twardym", jest poprostu sobą i koniec. nie - jesli to bycie soba sie 'kloci' z ogolnie pojetymi normami (czymkolwiek by nie byly) > Zresztą, z tą "twardością" i miękkością" to jak "dobrem" i "złem", słówka, > słówka i tyle. skoro takie jest Twoje zdanie, to po co w ogole pytasz? |
|
zardiv [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-10 13:15:18 |
Twardy czy Mientki ??? :)) twardy- nie uginajacy sie pod naciskiem, dajacy wrazenie sztywnosci przy dotyku, sztywny nieelastyczny:)) |
|
Budyń [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-03 03:00:29 |
Twardy czy Miękki ??? Hello Mutha'fuckers!!!!! Budyń is Back!!!!! :D Szczerze mówiąc nie chce mi sie czytać tego wszystkiego.... wole dokończyć piwo... Czy satanista powinien być twardzielem?? Zależy przecież od punktu widzenia. Jeżeli nie bycie twardzielem oznacza dawanie dupy, lizanie i podlizywanie sie komukolwiek (...i czemukolwiek w sumie też bo jeśli bóg istnieje to przecież może być krzesłem.... :D) i ogólnie bycie popularnie zwaną "cipą" (żadnego narządu nie obrażam... :P) to fakt że Satanista MUSI byc twardym człowiekiem walczącym o swoje. Przecież nie mozemy dać się zmiażdżyć przez ludzi którzy myślą że są od nas silniejsi, lepsi i takich którzy myśla że jesteśmy do ich usług. Satanista nie jest pośmiewiskiem, nie jesteśmy niczyimi dziwkami. Podsumowujac musi być Twardzielem. Ps. Jak dawno temu mówiłem (nigdzie tu na stronie) Sparta była wspaniałym narodem: Z TARCZĄ ALBO NA TARCZY..... |
|
Maynard [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-06 14:04:54 |
Twardy czy Miękki ??? > Hello Mutha'fuckers!!!!! Yo Granda-Jebco. > Budyń is Back!!!!! :D Ye, ale fajnie, a tak długo go nie było. > Szczerze mówiąc nie chce > mi sie czytać tego wszystkiego.... >wole dokończyć piwo... Wolna szczera wola, powiadasz ? > Czy satanista > powinien być twardzielem?? Lepiej być twardym niż miętkim > Zależy przecież od punktu widzenia. Nie jest powiedziane, czasem patrzysz z góry, a czasem na wprost ? > Jeżeli nie > bycie twardzielem oznacza dawanie dupy, > lizanie i podlizywanie sie > komukolwiek (...i czemukolwiek w sumie też bo jeśli bóg istnieje to > przecież może być krzesłem.... :D) i ogólnie bycie popularnie zwaną "cipą" > (żadnego narządu nie obrażam... :P) to fakt że Satanista MUSI byc twardym > człowiekiem walczącym o swoje. Tzn, o co on twoim zdaniem walczy ? > Przecież nie mozemy dać się zmiażdżyć przez > ludzi którzy myślą że są od nas silniejsi, lepsi i takich którzy myśla że > jesteśmy do ich usług. Wystarczy często być dojrzałym emocjonalnie, a jak ktoś już ma to w genach, wtedy wystarczy się zbyt nie rozlegulować. NIe mniej nie dać sobiej wleźć na głowę i buntować przeciwko autorytetom. > Satanista nie jest pośmiewiskiem, nie jesteśmy > niczyimi dziwkami. Choć bez dziwki też się robi miętki. > Podsumowujac musi być Twardzielem. Dokładnie. > Ps. Jak dawno temu mówiłem ( > Sparta była wspaniałym > narodem: Z TARCZĄ ALBO NA TARCZY..... |
|
+iommi+ [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-12-25 09:20:48 |
Twardy czy Mientki ??? :)) + ano IMO powinien być i "twardy" i "mientki" + mientki jak woda [blablabla i tu całe to taoistyczne gadanie + odsyłam do Lao-Tsy'ego] + a twardy troche poniżej pempka ;-) + choć chyba z racji braku dogmatów i tych bzdrur to wcale nie 'powinien'. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















