| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Teheris | 2002-08-19 - 11:28:31 | |
| Dariusz | 2002-08-19 - 19:18:47 | |
| Mrok | 2002-08-20 - 16:44:36 | |
| Masur | 2002-08-19 - 13:37:22 | |
| Lena | 2002-08-19 - 15:21:40 | |
| Masur | 2002-08-19 - 17:29:01 | |
| Lena | 2002-08-19 - 18:04:39 | |
| Masur | 2002-08-19 - 20:49:23 | |
| Teheris | 2002-08-19 - 16:04:40 | |
| Lena | 2002-08-19 - 16:08:47 | |
| Gomath | 2002-08-19 - 13:29:12 | |
| kanya | 2002-08-19 - 12:38:25 | |
| Armand | 2002-08-19 - 13:14:19 | |
| Masur | 2002-08-19 - 17:31:59 | |
| Armand | 2002-08-19 - 20:36:59 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Teheris [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-19 11:28:31 |
Anonim: Satanizm jako pułapka... Poniższy tekst został przesłany w dniu dzisiejszym do redakcji satan.pl przez Anonima (czyżby się bał naszej reakcji? zadziwiające...). Pozwoliłem sobie, korzystając z uprawnień redaktorkich, na dokonanie drobnej korekty technicznej polegającej na wprowadzeniu przerw w miejscach gdzie podejrzewałem użycie klawisza 'enter' (czytelność). SATANIZM JAKO PUŁAPKA W DRODZE DO NADCZŁOWIEKA Imię / pseudo: anonin "Korzystając z konstytucyjnego prawa i licząc na tolerancyjność autorów strony postanowiłem stwierdzić co sądzę a propos satanizmu. Co prawda jestem jednym z wielu, ale liczę, że moja opinia zostanie opublikowana... Otóż kiedyś podobnie jak większość osób odwiedzających tą stronę byłem zafascynowany, wręcz starałem się żyć zgodnie z myślą satanizmu, ale mi przeszło. Z góry chciałbym zastrzec, że nie będę w tym tekście poruszał tematu satanistycznej magii a jedynie filozofii... Wszystko zaczęło się od tego, że wszyscy do okoła najeżdżali na satanizm, ale nikt do końca nie wiedział na co najeżdża.. Ja jako osoba inteligentna, postanowiłem wreszcie dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, po pierwsze po to, żeby mieć więcej do powiedzenia na ten temat, a po drugie tak częste dyskusje(ponieważ chwilowo wśród moich znajomych panowała "moda" na ten temat) podsyciły mój apetyt. No więc najzwyczajniej w świecie usiadłem przed kompem, połączyłem się z internetem, a dalej to formalność, w każdej wyszukiwarce pojawia się standardowo milion stron na ten temat, ja miałem akurat szczęście i od razu trafiłem na stronę z której można było ściągnąć "biblię...", przejrzałem jeszcze kilka stron www, a później zabrałem się do czytania ww. książki. W tym czasie byłem ateistą twardo trzymającym się swojego ateizmu, popartego zresztą logiką, więc przez element ateizmu w s. jeszcze bardziej mnie zainteresował, poza tym dostrzegłem, że to nie jest aż tak p*** jak wszyscy sądzą.. Powiedzmy, że LaVey-owi udało się mnie przekonać do swojej filozofio-religii... Teraz uważam, że to był mój błąd i po prostu udało mi się ulec czarowi i mocy przekonywania LaVeya.[dobra teraz zaczyna to wyglądać na tekst jakiegoś katoliczka, który się właśnie nawrócił, ale mniej wytrwałych informuje, że jak najbardziej nim nie jest(em)] Dlaczego dałem się uwieść LaVeyowi? Otóż trzeba mu przyznać, że miał dar przekonywania(wy to nazwiecie niższą magią), nie chcę nikogo obrażać, ale podobnie Hitler miał dar przekonywania, też wymyślił filozofię która świetnie nadawała się dla ówczesnego społeczeństwa niemieckiego i też umiał ją sprzedać i też podobnie była chybiona... Nie chce porównywać satanizmu z Hitlerem, Hitlera jak najbardziej nie popieram, co zresztą dla inteligentnej, szanującej jednostki byłoby trudne, satanizm związków z Hitlerem prócz tego, że zarówno Hitler jak i satanizm ukradli Nietzschańską ideę nadczłowieka i że przez pospólstwo są w równym stopniu znienawidzone. Jak wspomniałem wyżej Hitler ukradł ideę nadczłowieka, zresztą także i wiele innych wątków filozofii Nietzschego, co prawda sam Nietzsche był zagorzałym wrogiem niemieckiego nacjonalizmu, antysemityzmu itp., wręcz na przekór Niemcom starał się udowodnić swoje polskie korzenie i przyjaźń dla żydów(których za to potępiał w anty-chrześcijańskich esejach, jako podwaliny chrześcijaństwa). Ale wracając do tematu, uważam, że LaVey jak zresztą paru innych ukradło pomysły Nietzschego i mu podobnych filozofów. LaVey właściwie nawet nie ruszył palcem, żeby coś wymyślać, trzeba mu przyznać musiał być oczytany, ale jego filozofio-religia wynika jedynie z oczytania i połączenia w całość kilku, o ile nie kilkunastu różnych kierunków myślowych... Innym zapewne czynnikiem wpływającym na jego sławę był fakt, że był wielkim showmenem i umiał świetnie sprzedać swoje dzieło(zarówno książkę jak i ideę czy sam C.O.S.). Mówiąc jego słowami, LaVey był perfekcyjny w "niższej magii". Poza tym w sataniźnie w owym czasie uwiodła mnie jego 'buntowniczość'. Dalej: dlaczego uważam, że satanizm jest zły(choć w tej sytuacji to słowo brzmi śmiesznie)? Otóż jak już wspomniałem satanizm zapożycza sobie pomysły buntowników którzy żyli przed jego powstaniem, po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że prócz zapożyczania, satanizm robi coś więcej, satanizm uszczuplał te filozofie... Dlaczego uszczuplał? Satanizm sam siebie definiuje jako religię, religię ateistyczną co prawda ale religię, każda religia oparta jest na dogmatach wiary, satanizm co prawda głęboko ukryte ale też takowe ma. Co prawda LaVey w co trzeciej linijce "biblii.." podkreśla, że satanizm nie opiera się na dogmatach, ale widocznie sam ich nie zauważył. W odróżnieniu od filozofii religia jest czymś co się przyjmuje za pewnik, czymś czym się żyje albo nie, filozofia jest od niej, że się tak wyrażę o wiele lżejsza. LaVey (może i nawet nieświadomie) wprowadził do satanizmu dogmaty, wszyscy zainteresowani znają "satanistyczne grzechy" i tym podobne publikacje, podobnie zresztą cała "biblia...", mówi ona "masz być wolny, masz myśleć sam, ale rób to tak...", mi kojarzy się to z co najwyżej "Żywotem Briana" Monty Pythona, ze sceną Brian kontra tłum("B: Wszyscy jesteście wolni! T: Tak mistrzu jesteśmy wolni. B: Wszyscy jesteście jednostkami T: Wszyscy jesteśmy jednostkami (...) T: Powiedz nam co mamy robić mistrzu...")... Nietzsche, prawdopodobnie największa "inspiracja" LaVeya, tyle, że on dawał czytelnikowi wolną rękę, zakreślił zaledwie rysy nadczłowieka, ale nie powiedział: "macie zrobić to a to, żeby się nim stać..." czy "dążymy do tego a tego..." on nakreślił rys, ale dalej dał nam wolną rękę. Dogmaty i "grzechy" w sataniźmie pojawiły się prawdopodobnie z dwojakich przyczyn: po pierwsze powstał on w USA i LaVey musiał przyjąć maskę politycznej poprawności żeby nie zostać pożartym w całości przez opinię publiczną, po drugie także wbrew sobie tworzył filozofię dla mas, religię która w odpowiednim czasie miała móc uwieść każdego... Inną przewagą Nietzschego było to, że nie dość, że sam potępiał to także odradzał czerpanie inspiracji z książek i innych, dla tego, że taka "inspiracja" mogła się zakończyć katastrofalnym w skutkach(i często nieświadomym) naśladownictwem, Nietzsche stwierdził myślcie sami, nie czytajcie nawet moich dzieł... Poza tym odrzuciłem satanizm już prawdopodobnie na wstępie, ponieważ nigdy nie mogłem się pogodzić z satanizmem satanizmu, uważałem to wszystko za dziecinadę, zresztą LaVey uwielbiał dziecinady starał się uczynić fakt swojej działalności i swojej egzystencji jako takiej do granic możliwości mrocznym, ta mroczność sprawiała niestety wrażenie kiepskiego horroru... Zawsze uważałem, satanizowanie swojego życia za co najwyżej zabawę, w ten sposób po pierwsze łatwiej było sprowokować kogoś do dyskusji, a poza tym jak wspominał sam "papież" często sam szatan był świetnym symbolem do użytku dla "niższego maga", łatwo było nim przyciągnąć do siebie uwagę... Na pewno wielkim plusem satanizmu była jego, jak wspomina na wstępie "biblii..." "prawda i fantazja", jak pisze później "obie niezbędne, ale każda musi być poznana jako to, czym w istocie jest"... Otóż element "fantazji" w sataniźnie był głównym czynnikiem dla którego od razu go nie odrzuciłem, otóż sama filozofia była wówczas dla mnie jak najbardziej znośna, ale dlaczego od razu satanizm? Element "fantazji" wygrał, choć dzisiaj uważam w odróżnieniu od LaVeya, że rytuały nie są człowiekowi potrzebne, LaVey uważał, że filozofia która dodatkowo daje człowiekowi rozrywkę w postaci rytuałów(czarnych mszy) będzie silniejsza. Wg. mnie jeżeli ktoś rzeczywiście potrzebuje ubarwić sobie życie rytuałami nie musi od razu być satanistą, a jeżeli rzeczywiście pragnie być wolny i żyć wg. (pozorów) satanistycznej filozofii też nie musi od razu być satanistą, a jeżeli na prawdę tego pragnie powinien poszukać głębiej, najlepiej w sobie... Wolność oznacza możliwość robienia tego co chcemy, a każda filozofia ogranicza tą możliwość jakimiśtam ramami, prawdziwie wolny człowiek sam dokładnie wie czego chce żeby się dobrze czuć i nikt mu na to nie musi pozwalać. LaVey pozwolił w swojej religii na wszystko na co nikt inny nie pozwolił, ale jakie miał do tego prawo? Dla człowieka wolnego, takie przyzwolenie nie jest w ogóle potrzebne, sam sobie może pozwolić i to właśnie znaczy, że jest wolny. Zgodzę się z Nietzschem, człowiek dąży, a jak nie dąży to powinien dążyć do nadczłowieka, a satanizm jest pułapką na tej drodze, jest biblijnym wężem który kusi Dżizasa "weź to wszystko za jeden pokłon mi oddany"(już od bardzo dawna nie czytałem biblii bo kiedyś przeczytałem z ciekawości, przepraszam za błędy) "dając mu" ziemie których był jako bóg królem... Nie lubię cytować biblii, ponieważ uważam ją za źródło chybionej religii, ale ten fragment doskonale obrazuje to co chcę powiedzieć... Z góry dziękuję za wytrwałość, z tekstu zrobiła się niezamierzona dłużyzna co nie było moim celem, ale widocznie tylu słów potrzebowałem, o ile to nie za mało, żeby przekazać to co chciałem..." ________________________________ Zgoda na publikacje: tak |
|
Dariusz ( Re - nocny stróż ) Wysłano: 2002-08-19 19:18:47 |
Anonim: Satanizm jako pułapka... "I kiedy wszyscy się mnie zaprzecie, naonczas dopiero powrócę do was...". Myślę, że pan Anonim był (i pewnie jest) na dobrej drodze tylko źle to wszystko zinterpretował. Śmiem nawet twierdzić, że jeśli chodzi o podejście do laveyanizmu, niewiele będzie takich, co myśli inaczej niż on. Któż z satanistów sztywno się dzisiaj trzyma wszystkiego co napisał LaVey? Kto nie szuka swojej własnej drogi? |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-20 16:44:36 |
Anonim: Satanizm jako pułapka... Słowa rozczarowanego człowieka, który nie znalezl tego, czego szukał. Mowa - trawa. Nawet sam do końca nie wie o co mu chodzi. |
|
Masur ( Kard.w stanie spoczynku ) ![]() Wysłano: 2002-08-19 13:37:22 |
Anonim: Satanizm jako pułapka... przydlugie, ale OK. zgadzam sie z autorem ze LaVey nic nowego nie wymyslil tylko poskleja;, ze miejscami to komercja i dziecinada. wiec ja Laveya odrzucilem. odrzucilem tez wszelkie jego "przykazania" i "pozwolenia" bo racja jest jakie on ma prawo mi je nadawac. niewolnikiem jego podejscia do zycia tez nie chce byc. dlategoz to z tego nurtu zapozyczam jedynie nazwe. Satanizm. jako MOJA WLASNA droga, ku czci Upadlego Aniola, ktory takze nia ruszyl. moze lepiej by bylo, gdybymi z tej nazwy zrezygnowal (np satanista sie nigdy nie nazywalem) i nazwal moj "way of life" , idac za Nadahem - MASURYZMEM??? ale brzmi niepowazie. zreszta po co ma brzmiec powaznie?? hmm - ostrzezenie dla innych by wiedzieli ze ide wylacznie za moim sumieniem i moja wola? nie wiem. ale ponownie zaznaczam ze dla mnei LaVey nie byl nikim wyjatkowym. zapoznalem sie z jego tworczoscia i stwierdzilem jedynie: "o ten koles odwazyl sie pojsc swoja sciezka i powiedziec o tym glosno! i w dodatku jeszcze z takim humorem. wiec mozna zyc poza schematami." --- zupelnie jak ja. i tylko dlatego SATANIZM |
|
Lena [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-19 15:21:40 |
Anonim: Satanizm jako pułapka... jesli mozesz to wytlumacz mi prosze jak godzisz zycie poza schematami z zyciem w spoleczenstwie czy wybieranie miedzy macdonaldyzacja, antyglobalizmem, konformizmem technicyzmem czy czym tam jeszcze mozna nazwac zyciem poza schematami? jak dla mnie jest to nierealne bo co nie zrobisz i jak bys sie nie zachowal to zawsze podpadnie pod jakis schemat, co najwyzej mniej lub bardziej aprobowany spolecznie- jakby na to nie patrzec tkwisz w systemie i jeno czasem wybierasz, czasem jest ci cos narzucane moze i ty powiesz, ze jak taka bedzie Twoja Wola to pojdziesz nago do pracy, ale czy napewno?- jesli nawet tam dojdziesz to jutro nie bedziesz mial po co tam wracac, a ze kasa potrzebna to tego nie zrobisz- gdzie ta wolna wola- to bylo troszke apropos pana A., ale ze tego nie czyta wiec koncze ten watek :) i jeszcze mam pytanie o sumienie , o ktorym wspominasz- czy mozna nazwac sumieniem cos co "dziala" wedle woli? zmieniam swa wole to i zmieniem sumienie? czy to mozna nazwac wewnetrznym rozwojem- ja szczerze watpie |
|
Masur ( Kard.w stanie spoczynku ) ![]() Wysłano: 2002-08-19 17:29:01 |
Masur's way of life - choc to poza tematem > > jesli mozesz to wytlumacz mi prosze jak godzisz zycie poza schematami z > zyciem w spoleczenstwie > czy wybieranie miedzy macdonaldyzacja, antyglobalizmem, konformizmem > technicyzmem czy czym tam jeszcze mozna nazwac zyciem poza schematami? chodzilo mi ze nie musze sie godzic na schematy narzucane przez kogos - jak wiara, moda etc, a jak chce sie na niektore zgodzic to nic nie stoi mi na przeszkodzie. trzeba byc elastycznym. ale WIEM po prostu ze NIE MUSZE! i to jest moja sila! a co zrobie to 2 rzecz. > jak dla mnie jest to nierealne bo co nie zrobisz i jak bys sie nie > zachowal to zawsze podpadnie pod jakis schemat, co najwyzej mniej lub > bardziej aprobowany spolecznie- jakby na to nie patrzec tkwisz w systemie > i jeno czasem wybierasz, czasem jest ci cos narzucane > moze i ty powiesz, ze jak taka bedzie Twoja Wola to pojdziesz nago do > pracy, ale czy napewno?- jesli nawet tam dojdziesz to jutro nie bedziesz > mial po co tam wracac, a ze kasa potrzebna to tego nie zrobisz- gdzie ta > wolna wola wlasnie w tym miejscu :) nie zrobie bo mi jest potrzebna kasa - ja to wiem! przeciez musialbym byc pojebem zeby zrobic cos na co nie mam ochoty a co wiecej mi szod przyniesie niz pozytku. chodzenie swoimi drogami to nie negacja zastanego porzadku, szokowanie innych, ani na sile wylamywanie sie... - to bylo troszke apropos pana A., ale ze tego nie czyta wiec > koncze ten watek :) > > i jeszcze mam pytanie o sumienie , o ktorym wspominasz- czy mozna nazwac > sumieniem cos co "dziala" wedle woli? zmieniam swa wole to i zmieniem > sumienie? czy to mozna nazwac wewnetrznym rozwojem- ja szczerze watpie > zmieniam swoja wole??? co przez to rozumiesz? chodzi ci ze robie to co chce? no wlasnie i moje sumienie mi na to pozwala, bo to moje sumienie. pozwala mi na dostosowanie sie do sytuacji. nie mozesz sie "czepiac" czyjegos sumienia bo mu pozwala na wedlug ciebie rzecz watpliwa i jest kontrolowane przez jego wole. dlugo nad tym pracowalem by oceniac rzecz wedlug umyslu a nie serca, i staram sie w sobie tlumicz sumienie a myslec racjonalnie (wiem zgubilo to Raskolnikowa :) ) a jesli sie sumienie odezwie, to poslucham go. czy ty wobrazasz sobie ze wola i sumienie maja dzialac niezaleznie? chcesz cos, a sumienie ci "nie pozwala"? to niemozliwe, to zrodlo slabosci. |
|
Lena [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-19 18:04:39 |
Masur's way of life - choc to poza tematem to pewnie zupelnie nie po "satanistycznemu" to co powiem, ale co mi tam, mi ponurakowi sumienie jest w moim przypadku oparte o moralny kregoslup, czyli nie jest tak, ze jak mam wole to naginam sumienie- system wartosci , do ktorych jakos tam dochodze i nie zmieniam pod wplywem impulsu niejako wola nie jest niezalezna od sumienia i nie wiem czy to mozna nazwac mysleniem sercem, bo to wartosci jak najbardziej rozumowo przetrawione nie zrozumiales tego przykladu z praca tak jak ja to widze- chodzilo mi o sytuacje w ktorej masz na cos ochote, ale tego nie robisz stlamszony konwenansem, obawa przed kara |
|
Masur ( Kard.w stanie spoczynku ) ![]() Wysłano: 2002-08-19 20:49:23 |
Masur's way of life - choc to poza tematem ja nie naginam do niczego mojego sumienia - pelna zgodnosc z wola > nie zrozumiales tego przykladu z praca tak jak ja to widze- chodzilo mi o > sytuacje w ktorej masz na cos ochote, ale tego nie robisz stlamszony > konwenansem, obawa przed kara w tym omecie odzywa sie zdrowy rozsadek - jak mowilem |
|
Teheris [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-19 16:04:40 |
Anonim: Satanizm jako pułapka... > to bylo troszke apropos pana A., ale ze tego nie czyta wiec > koncze ten watek :) nie czyta? nie wiem, ale forum jest publiczne, więc prawdopodobnie jednak czyta. |
|
Lena [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-19 16:08:47 |
Anonim: Satanizm jako pułapka... ale podazajac za wlasna sugestia pewnie ignoruje takie posty, a ze mam ukryty profil to juz zupelna klapa :) |
|
Gomath [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-19 13:29:12 |
Anonim: Satanizm jako pułapka... Jeżeli chodzi o kradzieże LaVeya z innych filozofii/religii to myślę, że każdy kto coś tworzy robi to na podstawie swojego doświadczenia, które zdobył ucząc się od innych (a więc kradnie? a moze wykorzystuje osiągnięcia innych ludzi i je rozwija?). Swoją książką osiągnął conieco, niektórym się to podoba, innym nie - norma. LaVey wcale nie nażucił satanistom jak mają być wolni, co mają robić, itd Na pewno nie mi :) Jest to dośc luźna filozofia, o czym świadczy trudność jednoznacznego zdefiniowania zjawiska. teraz o rytuałach.. każdy ma swoje rytuały. Nie chodzi mi tu o czarne msze, ale o zwykłe codzienne czynności, które wykonujemy może trochę mechaniecznie. Może to być np. rytuał porannego wstawania, mycia zębów lub czegokolwiek innego. Każdy to robi w pewnien określony sposób, powtarzając czynności w określonej kolejności, często unikalnej. Na koniec o wolności i filozofii. Filozofia nie ogranicza wolności. Wolność polega na tym, że wybieramy sobie sami filozofię, czasem ją tworzymy. Być może anonim czuł, że satanizm ogranicza jego wolność bo tak na prawdę nie był satanistą, to nie jest jego filozofia. ~~^Gomath^~~ |
|
kanya [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-19 12:38:25 |
wolność pomijajac (dluzszy) fragment o Hitlerze, trudno sie z tym nie zgodzic. A juz na pewno przedostatni akapit powinien dac wszystkim (WSZYSTKIM, nie tylko SATANISTOM wszelkiej masci) do myslenia :) ...Aczkolwiek kazdy droge wybiera sobie sam. |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-19 13:14:19 |
Może jestem kołkiem, ale nie rozumiem... >Z tego co rozumiem Pan Anonim odstawił tu obrazoburczą krytykę LaVejanizmu.....i ........ no właśnie i nie ma w tym nic odkrywczego. A tym bardziej czegoś co miałoby być dla hmmmmmm "satanistów" obrazoburcze. Panie :) ja się z Panem zgadzam, i kilka osób zapewne (strzelam, że np Lectus) też. LaVej to nie święta krowa, i wiele osób sie tu udzielajacych jeżdzi po nim i jego filozofii jak po starej kobyle. Troszke krytyki jego obrazowi nie zaszkodzi, bo chyba nikt nie odbiera mu zasług w rozpropagowaniu filozofiii "indywidualizmu dla wszystkich pomrocznych". Ale jak mawiał A. de Mello , kaznodzieja nie ma czerpać wody dla swych uczniów, ale pokazać rzeke: niech sami z niej zaczerpną. I wielu polskich zsieciowanych satanistów wlazło w nurt tej filozofii i rozwija swoje osobiste filozofie mając na uwadze "nauki" LaVeja , ale niekoniecznie wielbiąc je jako prawdy objawione. LaVej zachęca do poszukiwań własnej ścieżki, i w moim przekonaniu bardzo dużo osób heh wzieło to do siebie i wyfiltrowało z jego nauk to co im przydatne, a plewy odrzuciło. Wiele osób w sataniżmie fascynuje "otoczka" i uważa, że to esencja bez której nie da się żyć, a tym bardziej uznawać za tak a siak zaetykietkowanego...... Szczerze..., przeczytałem wszystkie nauki LaVeja na temat postępowania w "BS", a reszte sobie przejżałem i lekce sobie zważyłem. Każdy ma inne potrzeby sacrum heh wedle słów "papy", a mi na pewno nie potrzebne jest sacrum Lavejańskie.......To w końcu mam sobie przyklejać etykietke jedynie słusznego poglądu czy nie? A co to za różnica? Jak mi się do czegoś przyda to użyję "znamion diabła", a jak nie to nie i się po piotrowemu wypre hehe nauczyciela. Słuchałeś mowy mistrza o czerpaniu z rzeki, ale nie "łykałeś" jedynie z jego reki, tylko sam wlazłeś w nurt........to źle? Osiągnełeś pewien ideał wyzwolenia, wyzwolenia nawet od Laveja, który i tak już w grobie gnije i nie potrzeba mu twej kasy by żył szczęsliwie. A jak nie musimy już wspierać jego ziemskiej chwały hihi i dobrobytu....... To możemy czerpać z jego pracy i WYCIĄGNĄĆ Z NIEJ TO CO DLA NAS ROZWIJAJĄCE, ODRZUCAJĄC WSZYSTKO CO NAM NIE PASUJE. Poczytaj kolego De Mella, heh nauczyciel może tylko sprowokować ciebie pytaniem do szukania odpowiedzi w sobie. Nie musi on trzymać ciebie w uwielbieniu głosiciela prawd.objawionych... Nie marudź, że nie pasuje twoje życie do pomroczności takiej a jasności owakiej. Żyj, rozwijaj sie i czerp ze wszystkiego co prowadzi cię do przodu. To jest prawdziwie satano albo jak by tego nie zwać - ludzka droga. Aristos Armand Bo dla mnie ten artykuł to żadna krytyka, a jedynie odrzucenie nie pasujących ci w swym własnym rozwoju bzdur z nauki papy.......... każdy z nas ma zastrzeżenia heh Bo na tym polega rozwój. Z tego co rozumiem Pan Anonim odstawił tu obrazoburczą krytykę LaVejanizmu.....i ........ no właśnie i nie ma w tym nic odkrywczego. A tym bardziej czegoś co miałoby być dla hmmmmmm "satanistów" obrazoburcze. Panie :) ja się z Panem zgadzam, i kilka osób zapewne (strzelam, że np Lectus) też. LaVej to nie święta krowa, i wiele osób sie tu udzielajacych jeżdzi po nim i jego filozofii jak po starej kobyle. Troszke krytyki jego obrazowi nie zaszkodzi, bo chyba nikt nie odbiera mu zasług w rozpropagowaniu filozofiii "indywidualizmu dla wszystkich pomrocznych". Ale jak mawiał A. de Mello , kaznodzieja nie ma czerpać wody dla swych uczniów, ale pokazać rzeke: niech sami z niej zaczerpną. I wielu polskich zsieciowanych satanistów wlazło w nurt tej filozofii i rozwija swoje osobiste filozofie mając na uwadze "nauki" LaVeja , ale niekoniecznie wielbiąc je jako prawdy objawione. LaVej zachęca do poszukiwań własnej ścieżki, i w moim przekonaniu bardzo dużo osób heh wzieło to do siebie i wyfiltrowało z jego nauk to co im przydatne, a plewy odrzuciło. Wiele osób w sataniżmie fascynuje "otoczka" i uważa, że to esencja bez której nie da się żyć, a tym bardziej uznawać za tak a siak zaetykietkowanego...... Szczerze..., przeczytałem wszystkie nauki LaVeja na temat postępowania w "BS", a reszte sobie przejżałem i lekce sobie zważyłem. Każdy ma inne potrzeby sacrum heh wedle słów "papy", a mi na pewno nie potrzebne jest sacrum Lavejańskie.......To w końcu mam sobie przyklejać etykietke jedynie słusznego poglądu czy nie? A co to za różnica? Jak mi się do czegoś przyda to użyję "znamion diabła", a jak nie to nie i się po piotrowemu wypre hehe nauczyciela. Słuchałeś mowy mistrza o czerpaniu z rzeki, ale nie "łykałeś" jedynie z jego reki, tylko sam wlazłeś w nurt........to źle? Osiągnełeś pewien ideał wyzwolenia, wyzwolenia nawet od Laveja, który i tak już w grobie gnije i nie potrzeba mu twej kasy by żył szczęsliwie. A jak nie musimy już wspierać jego ziemskiej chwały hihi i dobrobytu....... To możemy czerpać z jego pracy i WYCIĄGNĄĆ Z NIEJ TO CO DLA NAS ROZWIJAJĄCE, ODRZUCAJĄC WSZYSTKO CO NAM NIE PASUJE. Poczytaj kolego De Mella, heh nauczyciel może tylko sprowokować ciebie pytaniem do szukania odpowiedzi w sobie. Nie musi on trzymać ciebie w uwielbieniu głosiciela prawd.objawionych... Nie marudź, że nie pasuje twoje życie do pomroczności takiej a jasności owakiej. Żyj, rozwijaj sie i czerp ze wszystkiego co prowadzi cię do przodu. To jest prawdziwie satano albo jak by tego nie zwać - ludzka droga. Aristos Armand Bo dla mnie ten artykuł to żadna krytyka, a jedynie odrzucenie nie pasujących ci w swym własnym rozwoju bzdur z nauki papy.......... każdy z nas ma zastrzeżenia heh Bo na tym polega rozwój. |
|
Masur ( Kard.w stanie spoczynku ) ![]() Wysłano: 2002-08-19 17:31:59 |
Może jestem kołkiem, ale nie rozumiem... my to mamy pecha - jak Armand nie moze napisac za dlugo - to przynajmniej wklei 2 razy to co juz napisal :)))) ale tak na serio, masz podobe podejscie do mojego. tylko ze mi nawet zadnej rzeki nie musial pokazywac. po prostu "spotkalem" kolesia co mysli jak ja (vide moj post tam u ogry gdzies). i daleko jestem od traktowania go jako "switego szatańskiego" :))) |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2002-08-19 20:36:59 |
sorki za dejavu...... > my to mamy pecha - jak Armand nie moze napisac za dlugo - to przynajmniej > wklei 2 razy to co juz napisal :)))) > .........A komp mi siada i potrafi napisac, że jestem niezalogowany jak jestem dlatego zawsze przed wyslaniem backupuje kazdego posta i musialem przez przypadek go wkleic zamiast oznaczyc;) jestem czlowiekiem tylko.... do tego prostym jak trzonek szpadla |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















