| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 14:42:08 |
Gwóźdź do trumny... "Czy ma pan jakiegoś znajomego, który z czerwonymi oczami siedzi nocą pod lampą i czyta Gilgamesza albo Odyseję? Nikt dziś nie czyta najwybitniejszych książek światowej literatury. Ludzie czytają Grishama, a nie znają Homera. To się stało w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. Rynek literacki zabił literaturę." ...powiedział Stanisław Lem podczas wywiadu, którego udzielał Żakowskiemu (całość można przeczytać na http://www.lem.pl/polish/main.htm - oficjalnej stronie poświęconej twórczości S.Lema) Ten fragment, szczerze mówiąc, przygwoździł mnie. Spojrzałem na sytuację z innej strony. Przeciętny polak czyta jak na lekarstwo, sukcesem więc wydawało mi się, że chociaż Grisham,... chociaż cokolwiek... ktoś widziany z książką pod pachą, w tramwaju, autobusie, w kolejce w mięsnym to ktoś więcej, czytelnik, fan literatury, wielbiciel słowa pisanego, opoka kultury, zbawiciel literatury, chlebodawca i jedyny przyjaciel pisarza... Lem natomiast prowokuje podział na elitę i "literackich chamów" - tych od Grishama, tych od masówy, tych od kiepskiej książki... Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's your daddy? |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-30 13:01:51 |
Gwóźdź do trumny... > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's > your daddy? pewnie bym sie nie spodobala Lemowi, bo przez wiele 'ambitnych' lektur nie przebrnelam... ale nie zalezy mi... akurat jego literatura rowniez mi nie lezy... czasem trzeba dla odmiany przeczytac cos odmozdzajacego (np. 'serce na temblaku') zeby moc wrocic do powaznych rzeczy... czasami narzucona klasyka nie przemawia tak, jak ta wyszperana wlasnorecznie spomiedzy wytartch tomow... znaczy sie jestem ignorantka, ktora nad walory estetyczno-artystyczno-literackie przedklada wlasna przyjemnosc... a fe! |
|
Iblis666 [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 16:38:45 |
Gwóźdź do trumny... > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's > your daddy? Grishama nie czytałem, ale zdecydowanie wolę Sapkowskiego od Homera. Gdyby ktoś poprosił mnie o polecenie jakiejś książki do przeczytania to też, z całą pewnością nie polecałbym Iliady. Przecież Ci współcześni pisarze (większość dobrych) przeczytała zarówno Homera jak i Dostojewskiego. Oni po prostu są lepsi od tamtych. Mieli lepszych nauczycieli. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 17:53:04 |
Gwóźdź do trumny... > Przecież Ci współcześni pisarze (większość dobrych) przeczytała zarówno > Homera jak i Dostojewskiego. Oni po prostu są lepsi od tamtych. Mieli > lepszych nauczycieli. W sztuce nie jest tak jak w nauce. Nie zawsze ten, który się uczy od geniuszy jest większy od nich. Pokaż mi tendencję wzrostową jakości w literaturze. Ja zauważam zalew chłamu. Nie widzę wielu, którzy mogliby dorównać Dostojewskiemu. |
|
Iblis666 [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 18:15:19 |
Gwóźdź do trumny... > W sztuce nie jest tak jak w nauce. Nie zawsze ten, który się uczy od > geniuszy jest większy od nich. Pokaż mi tendencję wzrostową jakości w > literaturze. Ja zauważam zalew chłamu. Nie widzę wielu, którzy mogliby > dorównać Dostojewskiemu. Wielu nie. Nie piszę, że wielu. Ale już w porównaniu do Homera (przynajmniej do jego tłumaczenia) to trudno słabszego nikt nie wydrukuje. Po prostu bazując na pisarzach współczesnych można też coś znaleźć. Dostojewski to może nie był najlepszy przykład, bo żył w czasach niedawnych i rzeczywiście był dobry. Wracając do Homera. To jednak mija się z celem, żeby go czytać. Są pozycje klasyczne, z którymi warto się zapoznać ale stanowią one mały procent książek które warto przeczytać, a nikt nie dysponuje nieograniczonym czasem, żeby studiować literaturę klasyczną. Abstrahując od jakości literatury. Jakie wnioski można wyciągnąć z oklepanego tematu (bo niestety takie są pozycje klasyczne - omówione w szkole, w filmie, we współczesnych książkach). Z byle współczesnej natomiast można czegoś się dowiedzieć. Może lepiej przeczytać Masłowską (której jeszcze nie czytałem) żeby się dowiedzieć jak wygląda dzisiejsza młodzież niż przebijać się przez klasykę. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 18:20:08 |
Gwóźdź do trumny... > Wracając do Homera. To jednak mija się z celem, żeby go czytać. Są pozycje > klasyczne, z którymi warto się zapoznać ale stanowią one mały procent > książek które warto przeczytać, a nikt nie dysponuje nieograniczonym > czasem, żeby studiować literaturę klasyczną. W tej kwestii mamy podobne zdanie. Stare zapleśniałe i po co odkurzać? |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:47:01 |
Gwóźdź do trumny... > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's > your daddy? Nie ma dla mnie podziałów, nie ma klasyki, elit, lepszej, gorszej, nie ma autora które będzie nie pamiętany, nie ma tego który będzie pamiętany. Do każdej książki czy jest to Morrison,Nowara,King,Homer,Platon,Addair,Adler,Grochola,Tolkien,Sapkowski czy wreszcie Lem. Jest tylko odbiór.To jak odbieram książke i jaki wnioski z niej wyciągam. Jeśli ktoś po czytaniu romansideł przeprowadza ze mną bardzo interesującą rozmowę na temat ryzyka, niepewności, na temat psychologii,filozofii na temat życia... rzuca jakieś inne spojrzenie które byłoby mi obce a które odświeża mój umysł i pozytywnie zmienia... to dlaczego miałbym go potępić? Zdeklasyfikować? Czy nie jest to ograniczenie? Liczą się słowa i czyny. Forma nie jest ważna. Treść to natomiast pojęcie subiektywne. Każdy postrzega świat inaczej.Więc każdy czyta inaczej. I co innego. Lem się chyba zapędził. Niech się cieszy że jeszcze żyją ludzie co w ogóle czytają. Ale Ci co czytają cokolwiek chyba się nie ograniczają... Ot moje zdanie na ten temat M. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:46:20 |
Gwóźdź do trumny... > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's > your daddy? Ameryki nie odkryłeś, nie od dziś wiadomo, że współcześnie jest nędznie z czytaniem, ale z tego co widzę (przynajmniej tutaj) nie jest aż tak tragicznie żeby rozpaczać ;) Nie wiem czy Lem podałby mi rękę, choćby dlatego, że nie przeczytałam ani pół jego książki. Czytam właściwie tylko to co ma wartość inną niż rozrywkową, ostatnio publicystykę polityczną Konarskiego i wcale mnie nie martwi to, że większość społeczeństwa nie wychodzi poza harlequiny, or something. Polecam "Pochwałę głupoty"... ;) |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:49:11 |
Gwóźdź do trumny... > Polecam "Pochwałę głupoty"... ;) Ja również polecam. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 13:59:02 |
Kasa Czytam mnostwo, czytam wciaz. Od klasyki po nowosci. Literackie chamy? Hmm.. Ciekawe okreslenie... Tylko ze znam wiele osob ktore na sile czytaja Ulissesa (mimo ze nie rozumieja, nie wciaga ich, nie kreci) i ktore nigdy sie nie przyznaja ze robia to na sile bo moglyby stracic twarz "literackiego arystokraty". Sama przyznaje szczerze ze nudzi mnie Slowacki i ze nie powalilo mnie "100 lat samotnosci" a do "Malego Ksiecia" nie dorabiam ideolo bo niespecjalnie jest do czego... Na studiach wciaz czytam klasykow, zadna to sztukabo w wiekszosci ksiazki te sa obgadane z kazdej strony. Paradoksalnie wiele osob zna tylko klasyke. Jak Hugo to Katedra Marii Panny.." a juz o "Czlowieku smiechu" malo kto pamieta. Lubie nowosci, lubie wiedziec co teraz sie pisze. W bibliotece wypozyczam klasycznie albo Rosjan albo Francuzow, w EMPiKU zaczytuje sie w nowosciach (strace czas najwyzej). Lubie przegadac rankingi bestsellerow czesto z samej przekory, tudziez checi przekonania sie czy ksiazka jest rzeczywiscie taka super czytam jakas pozycje. Harry'ego Pottera przeczytalam wszystkie 5 czesci. Zadna to wielka literatura, ale fajnie czyta sie wieczorami. Przez "Kod Leonarda" jakos przebrnelam i nie uwazam zeby to byla fascynujaca czy wciagajaca ksiazka. Natomiast "Cien wiatru" (tez niedawno na szczytach rankingow) zachwycil mnie na tyle ze kupilam egzemplarz. Drazni mnie dzielenie literatury na wysoka i niska. Drazni mnie brak krytyki jesli chodzi o tych wielkich... Kto sie kiedys zachwycil Mickiewiczem i namietnie walkuje sie "Dziady" w ogolniaku mimo ze licealistow raczej nudza niz kreca. Nie wiem co napisac jeszcze... Moze to ze sa klasycy i klasycy. Bo do ktorej grupy zaliczyc Hrabala ktorego prozy nie mozna postawic obok wymienionego przez Ciebie Homera, a jednoczenie blizej mu chyba do Homera niz Grishama... |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:29:22 |
Kasa Jak Hugo to Katedra Marii Panny.." a juz o "Czlowieku smiechu" > malo kto pamieta. > ja pamietam! ja! ;) > Harry'ego Pottera przeczytalam wszystkie 5 czesci. Zadna to wielka > literatura, ale fajnie czyta sie wieczorami. o nie...nie przebrnęłam nawet przez pierwszy rodział... :/ Przez "Kod Leonarda" jakos > przebrnelam i nie uwazam zeby to byla fascynujaca czy wciagajaca ksiazka. jestem jedyną osobą na świecie która nie czytała? :) > Natomiast "Cien wiatru" (tez niedawno na szczytach rankingow) zachwycil > mnie na tyle ze kupilam egzemplarz. cuuuudny jest :) (chociaż fragmentami niezbyt przyjemny... ;) (jakoś nie załapałam...czemu "kasa"?) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 14:40:38 |
Kasa > Jak Hugo to Katedra Marii Panny.." a juz o "Czlowieku smiechu" > > malo kto pamieta. > > > ja pamietam! ja! ;) Ale Ty bedziesz studiowala filologie polska, wiec sie nie liczysz :) Bo to Twoj obowiazek :) > > Harry'ego Pottera przeczytalam wszystkie 5 czesci. Zadna to wielka > > literatura, ale fajnie czyta sie wieczorami. > > o nie...nie przebrnęłam nawet przez pierwszy rodział... :/ Poczekaj do wakacji :) Ja w wakacje ostanie sie zaczytywalam, gdy slonce nie pozwalalo na abitniejsza literature :) A niedawno zaczelam czytac "Serie Niefortunnych Zdarzen" Lemony Snicketa, 8tomowa historia ktora miala pretendowac do miana nastepcy Pottera ae chyba nie wyszlo :) > Przez "Kod Leonarda" jakos > > przebrnelam i nie uwazam zeby to byla fascynujaca czy wciagajaca > ksiazka. > > jestem jedyną osobą na świecie która nie czytała? :) Widocznie tak :) > > Natomiast "Cien wiatru" (tez niedawno na szczytach rankingow) > zachwycil > > mnie na tyle ze kupilam egzemplarz. > > cuuuudny jest :) (chociaż fragmentami niezbyt przyjemny... ;) ło jezu, jednak nie jestem jedna z mojego otoczenia ktora te ksazke przeczytala :) > (jakoś nie załapałam...czemu "kasa"?) Bo mialam pisac o tym ze nie mam kasy zeby kupowac nowosci i dlatego czytam biblioteczna klasyke albo biblioteczne nowosci ktore nowosciami byly dawno temu. :) Ale zapomnialam :) |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 15:01:15 |
Kasa > Ale Ty bedziesz studiowala filologie polska, wiec sie nie liczysz :) Bo to > Twoj obowiazek :) no świetnie..zawsze sie nie licze... ;) > > Poczekaj do wakacji :) Ja w wakacje ostanie sie zaczytywalam, gdy slonce > nie pozwalalo na abitniejsza literature :) ja już mam od miesiąca wakacje... i czytam "Niebezpieczne związki" ... Harry Potter jest be dla mnie > > jestem jedyną osobą na świecie która nie czytała? :) > > Widocznie tak :) to może pasowałoby to zmienic... chociaz przynajmniej jestem wyjątkowa ;) > > ło jezu, jednak nie jestem jedna z mojego otoczenia ktora te ksazke > przeczytala :) to ja Ci jeszcze powiem że yafeu czytała (poszukaj sobie w liście użyszkodników) bo ja od niej dostałam :) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 15:07:33 |
Kasa > czytam "Niebezpieczne związki" ... Film jest boski, z Glenn Close o ile sie nie myle... A Pania Bovary znaju? > to ja Ci jeszcze powiem że yafeu czytała (poszukaj sobie w liście > użyszkodników) bo ja od niej dostałam :) Znaju, pamietaju :) |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 15:13:10 |
Kasa > > czytam "Niebezpieczne związki" ... > > Film jest boski, z Glenn Close o ile sie nie myle... a nie wiem bo nei oglądałam...na tej podstawie tylko widziałam "Szkołe uwodzenia" > > A Pania Bovary znaju? czy to nie jest mój obowiązek? ;) |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2005-05-28 22:17:15 |
Gwóźdź do trumny... > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? No to pewnie pan Lem ręki by mi nie podał. Nic nie poradzę na to, że podobają mi się książki Grishama czy Lehane'a. Chociaż zdarza mi się czytywać i noblistów - ostatnio choćby Coetzee. Samo czytanie to już w naszym społeczeństwie nobilitacja, o ile tylko czytający wychodzi poza harlequiny :) Przeciętny Polak czyta kilka książek w roku - ja, czytając ich kilka w tygodniu, uważam się za członkinię pewnej elity ;) |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 22:23:36 |
Gwóźdź do trumny... > > No to pewnie pan Lem ręki by mi nie podał. Nic nie poradzę na to, że > podobają mi się książki Grishama czy Lehane'a. Chociaż zdarza mi się > czytywać i noblistów - ostatnio choćby Coetzee. > a czytało słonko "Czekając na barbarzyńców"? (chyba tak brzmi tytuł - świetna książka) |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2005-05-28 22:39:36 |
Gwóźdź do trumny... > a czytało słonko "Czekając na barbarzyńców"? (chyba tak brzmi tytuł - > świetna książka) Właśnie to Coetzee czytałam. Tak na marginesie - nie zachwyciła mnie ta książka. O podobnych przemyśleniach, konfliktach wewnętrznych etc. przeczytać można w wielu książkach - i w niektórych o wiele lepiej (jak dla mnie) są to kwestie przedstawione. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 22:43:47 |
Gwóźdź do trumny... > Właśnie to Coetzee czytałam. Tak na marginesie - nie zachwyciła mnie ta > książka. O podobnych przemyśleniach, konfliktach wewnętrznych etc. > przeczytać można w wielu książkach - i w niektórych o wiele lepiej (jak > dla mnie) są to kwestie przedstawione. no owszem..nie mówię że ta jest najlepsza ale wg mnie jest naprawde dobra |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2005-05-28 22:45:05 |
Gwóźdź do trumny... > no owszem..nie mówię że ta jest najlepsza ale wg mnie jest naprawde dobra Mnie spodobałaby się ow iele bardziej, gdyby nie miałą nachalnych napisów o Noblu na okładce :) Książka obiektywnie może i dobra, ale po takiej reklamie spodziewałam się czegoś lepszego, czegoś oryginalniejszego. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 22:48:50 |
Gwóźdź do trumny... > Mnie spodobałaby się ow iele bardziej, gdyby nie miałą nachalnych napisów > o Noblu na okładce :) Książka obiektywnie może i dobra, ale po takiej > reklamie spodziewałam się czegoś lepszego, czegoś oryginalniejszego. ja miałam z biblioteki w takim szarym papierze więc nie widziałam "nachalnych napisów" :) |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2005-05-28 22:50:42 |
Gwóźdź do trumny... > ja miałam z biblioteki w takim szarym papierze więc nie widziałam > "nachalnych napisów" :) No a ja niestety miałam w okładce z przezroczystej folii :) Chociaż - nie mogę wszystkiego zwalić na napisy - i tak wiedziałam, że Coetzee to noblista, więc od startu miałam wobec niego "większe wymagania" :) |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 15:30:13 |
Gwóźdź do trumny... > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's > your daddy? Uwielbiam Eco, francuskie oswiecenie, Dostojewskiego, lubie Lema, czytuje Mastertona i - wybaczcie mi niebiosa! - Dana Browna, nie czytalem Homera. I w pelni popieram pana Stanislawa. To ze sie 'czyta wogole' nie jest i nie moze byc sukcesem. To jest tragedia, miejsce gdzie Ikar spadal juz bez pior, mogac jeszcze krzyczec. Nizej nie bedzie sie w stanie nawet krzyczec, taka mala literacka smierc. Na ile konanie jest lepsze od smierci? Gdy juz sie umie czytac, potrafi zobaczyc swa wlasna przyjemnosc w wersach lub pomiedzy nimi, to dlaczego laczy sie to z tym co niskie, przeciwne kulturze ktora stworzyla pismo? Tania sensacja, tani horror. Dobry - gdy sie nie zna nic innego, polecany - gdy polecajacy nie zna nic innego, popularny - bo najlatwiej sfilmowac i ma co wybuchac. Precz z tym. Ja czytam wszystko. Poznaje w miare skromnych - niestety - mozliwosci kulture, a i o - palce cierpna - coolture zahaczyc mi sie udaje. Co do mozliwej klotni na ten temat - o wartosciach literatury rozmawiaj jedynie z ludzmi ktorzy w swoim czasie czytali. Z trupem warto mowic tylko gdy zyl i ma cos do powiedzenia, nawet jesli lubi swoja smierc. z pozdrowieniami M_A |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:00:18 |
Gwóźdź do trumny... > To ze sie 'czyta wogole' nie jest i > nie moze byc sukcesem. Jasne, ale może byś krokiem w kierunku. Lepsze to niż nic, a każdy kto polubi czytanie w końcu sięgnie po coś cięższego, klasycznego, głębszego. Ileż można czytać to samo, ile można oglądać brazylijski serial?... > To jest tragedia, miejsce gdzie Ikar spadal juz bez > pior, mogac jeszcze krzyczec. No właśnie nie, tragedia to wtedy, kiedy nic nie czytają. To, że sięgają po cokolwiek, to już cień nadziei. > Gdy juz sie umie czytac, potrafi zobaczyc swa wlasna przyjemnosc > w wersach lub pomiedzy nimi, to dlaczego laczy sie to z tym co niskie, > przeciwne kulturze ktora stworzyla pismo? Bo to łatwizna?... I dlaczego od razu przeciwne kulturze? Dlaczego nie równolegle egzystujące? > Co do mozliwej klotni na ten temat - o wartosciach literatury rozmawiaj > jedynie z ludzmi ktorzy w swoim czasie czytali. Obiecuję ;-) Pozdrawiam, Hast. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 11:10:59 |
Gwóźdź do trumny... > > To ze sie 'czyta wogole' nie jest i > > nie moze byc sukcesem. > > Jasne, ale może byś krokiem w kierunku. Lepsze to niż nic, a każdy kto > polubi czytanie w końcu sięgnie po coś cięższego, klasycznego, głębszego. > Ileż można czytać to samo, ile można oglądać brazylijski serial?... Tysiace odcinkow to juz lata ogladania, a serial moze byc stanozjednoczeniowy, stanowozjednoczony badz jak to sie tam pisze. Taki krok natomiast nie jest sukcesem. Skoro ktos czyta - ma mozliwosci. Skoro ich nie wykorzystuje - traci. > > To jest tragedia, miejsce gdzie Ikar spadal juz bez > > pior, mogac jeszcze krzyczec. > > No właśnie nie, tragedia to wtedy, kiedy nic nie czytają. To, że sięgają > po cokolwiek, to już cień nadziei. Nie. Nieczytanie to smierc. Ikar nad ziemia jeszcze zyl. Fyzyk stwierdzilby ze na sekunde przed smiercia byc na kilkudziesieciu metrach, nie ma nic niezwyklego w tym ze czlowiek jest kilkadziesiat metrow npm, i wyglada to - gdy rozpatruje sie moment - calkiem zdrowo i normalnie. Patrzac na ludzi - takie czytanie naprawde nieczesto prowadzi do klasyki. Bywa ze ktos czytuje dziela powazne, choc nieczesto w porownaniu z literatura dla mas. Ale gdy czyta sie tylko ksiazki mierne, to spadek z przyspieszeniem. Jest takie powiedzenie - kto nie idzie do przodu ten sie cofa. > > Gdy juz sie umie czytac, potrafi zobaczyc swa wlasna przyjemnosc > > w wersach lub pomiedzy nimi, to dlaczego laczy sie to z tym co > niskie, > > przeciwne kulturze ktora stworzyla pismo? > > Bo to łatwizna?... I? Ostatnio zaczynam przyklady dawac prostsze - seks jest meczacy, nieczytajacym polecam calkowite lenistwo, w ostatecznosci przynajmniej sie nie rozmnoza. Natomiast czasem warto sie wysilic, by naprawde poczuc. Latwizna.. wg mnie trudno stosowac to pojecie do wszystkiego. Czlowiek sam decyduje co dla niego latwiejsze, bo nie liczy sie tu trudnosc techniczna, rozmawiamy wszak o ludziach ktorzy juz czytaja, ale trudnosc w przezyciu lektury, w przezwyciezeniu niecheci, zignorowaniu opinii publicznej. Mnie przykladowo trudno jest nie czytac Eco. Zwyczajnie raz na jakis czas musze siegnac po jego (Jego!) ksiazke. To dla mnie latwiejsze, choc bardziej meczace. Hm. Pokazuj nieczytajacym zdjecia lub filmy, w ostatecznosci obiekt zywy i kaz hamowac zadze, tlumaczac ze sie zmecza. > I dlaczego od razu przeciwne kulturze? Dlaczego nie równolegle > egzystujące? Bo majace wplyw, odwracajace uwage. Dwoch rzeczy jednoczesnie sie nie czyta. Czytadla zabieraja ludziom czas, ksiazki kurza sie na polkach. > > Co do mozliwej klotni na ten temat - o wartosciach literatury > rozmawiaj > > jedynie z ludzmi ktorzy w swoim czasie czytali. > > Obiecuję ;-) dziekuje Z pozdrowieniami M_A |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 15:30:23 |
Gwóźdź do trumny... > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's > your daddy? Z całym szacunkiem dla Lema, od pewnego czasu stał się okropnym zrzędą i moralizatorem podnoszącym larum że świat na psy schodzi. Bo schodzi na psy od początku świata, co wcale nie przeszkadza mu miec się dobrze. Ameryki Lem nie odkrył, głupota ludzka jest cechą nie do wyplenienia, acz możliwą do ograniczania, przynajmniej na tyle by ludzie krzywdy sobie nie robili. Jak już nic ktoś nie czyta, to sukcesem bedzie jak zacznie czytać choćby i tandetę. Dlaczego ludzie nie czytaja Homera? Bo jest za trudny dla nich i nieciekawy. Ciężko więc wymagać by stał się bestselerem. Owszem czytałem "Iliadę" i "Odyseję" raz czy dwa. Wiem, że są to wiekopomne dzieła, ale osobiście dla mnie nic nie wnoszą. Ot, historia. Mit. Aby je dobrze zrozumiec trzeba miec wiedzę, z zakresu mitologii, filologii klasycznej, symboliki, historii. A czy Lem podał by mi rękę? Pewnuie tak, chamem nie jest. :> |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 16:53:40 |
Gwóźdź do trumny... > Jak już nic ktoś nie czyta, to sukcesem bedzie jak zacznie czytać choćby i > tandetę. Dokładnie. Ale dotąd za tandetę miałem harlekina, nie spodziewałem się, że Grisham też może podpaść pod to. Nie jestem jakiś wielkim fanem jego prozy, faktycznie nie wnosi ona wiele do życia, nie prowokuje przemyśleń, nie dyskutuje ze światopoglądem, ale nie jest też taką znowu papką, a za taką uważa ją Lem najwyraźniej. Zresztą, nie chodzi o samego Grishama, a o to co symbolizuje w tej sytuacji - literaturę, ujmijmy to, rozrywkową. I fan takowej mieszany jest z błotem, nazywany grabarzem kultury. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 21:03:09 |
Gwóźdź do trumny... > Dokładnie. Ale dotąd za tandetę miałem harlekina, nie spodziewałem się, że > Grisham też może podpaść pod to. Nie jestem jakiś wielkim fanem jego > prozy, faktycznie nie wnosi ona wiele do życia, nie prowokuje przemyśleń, > nie dyskutuje ze światopoglądem, ale nie jest też taką znowu papką, a za > taką uważa ją Lem najwyraźniej. Zresztą, nie chodzi o samego Grishama, a o > to co symbolizuje w tej sytuacji - literaturę, ujmijmy to, rozrywkową. I > fan takowej mieszany jest z błotem, nazywany grabarzem kultury. Bo wszystko zależy od tego jaką skalę przyjmiemy - Harlequin, to dno przy Grishamie czy Danie Brownie. Ci ostatni, blado wypadają przy Marquezie, ten ostatni jest zaś grafomanem na tle Umberto Eco. Myslę, że Lem zapomniał o aspekcie ludycznym, że dziś książka to też rozrywka. Zresztą z całym szcunkiem dla twórczości Mistrza - jego powieści też były mniej lub bardziej zaangażowane. I choć "Niezwyciężony", "Eden", "Fiasko" czy "Solaris" poruszają zbliżoną tematykę (niemożność skomunikowania się nieznaną, inteligentną formą życia ze względu na jej odmienność) to jednak jedne są bardziej space operowe, inne mniej. Jeśli czytelnictwo kogoś kończy się na Kingu, Whartonie czy Cohelo to faktycznie nie ma się czym chwalić. Ale jeśli to tylko przerwa od poważniejszych lektur, to czemu nie? I jeszcze jedno - Lem jest geniuszem. Posiada wiedzę na poziomie profesorów akademickich z kilku dziedzin jak fizyka, chemia, genetyka, biologia molekularna, matematyka. Jest też humanistą, filozofem, znawcą religii i literatury. Z tej perspektywy ciężko czasem zrozumiec maluczkich. O czym, wydaje mi się pan Stanisław zapomniał. :) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 14:20:18 |
Gwóźdź do trumny... > Bo wszystko zależy od tego jaką skalę przyjmiemy - Harlequin, to dno przy > Grishamie czy Danie Brownie. Ci ostatni, blado wypadają przy Marquezie, > ten ostatni jest zaś grafomanem na tle Umberto Eco. A mnie Eco drazni zbytnia kwiecistoscia stylu. Podziwiam tylko tlumaczy. Wkurzaja mnie meandry zdan np w "Wahadle", zdan ktore wielokrotnie zlozonych zawieracjacych niewiarygodne ilosci przymiotnikow... Wole Hugo. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:51:37 |
Gwóźdź do trumny... > A mnie Eco drazni zbytnia kwiecistoscia stylu. Podziwiam tylko tlumaczy. > Wkurzaja mnie meandry zdan np w "Wahadle", zdan ktore wielokrotnie > zlozonych zawieracjacych niewiarygodne ilosci przymiotnikow... ja lubię "Baudolino"... co prawda na początku cięzko idzie ale potem można sie wkręcić :) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:38:43 |
Gwóźdź do trumny... > > Bo wszystko zależy od tego jaką skalę przyjmiemy - Harlequin, to dno > przy > > Grishamie czy Danie Brownie. Ci ostatni, blado wypadają przy > Marquezie, > > ten ostatni jest zaś grafomanem na tle Umberto Eco. > > A mnie Eco drazni zbytnia kwiecistoscia stylu. Podziwiam tylko tlumaczy. > Wkurzaja mnie meandry zdan np w "Wahadle", zdan ktore wielokrotnie > zlozonych zawieracjacych niewiarygodne ilosci przymiotnikow... Wole Hugo. Eco to z wykształcenia semiolog i wkręca to w swoje książki, dlatego jego pisarstwo tak wygląda, IMO. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 15:48:58 |
Gwóźdź do trumny... > "Czy ma pan jakiegoś znajomego, który z czerwonymi oczami siedzi nocą pod > lampą i czyta Gilgamesza albo Odyseję? Nikt dziś nie czyta > najwybitniejszych książek światowej literatury. Nie wiem czemu pan Lem zakłada, że najwybitniejsze dzieła muszą być najstarsze. Legenda o Złotym Wieku, czy co? Mnie bardziej przemawia legenda o Utopii - najlepsze dopiero przed nami. Nie czytałem ani Iliady, ani Odysei. Gilgamesza mam i co pewien czas spoglądam na tą książkę, ale zawsze mam coś ciekawszego do czytania. > Ludzie czytają Grishama, a nie znają Homera. Każda epoka ma swoje dzieła, swoich bohaterów i swoje książki. Dziś już nikt nie potrzebuje homerowskich bohaterów. Grishama czytałem jakieś dwie książki, podobnie Ludluma. Dalej czytam mózgojeby dla rozrywki, chociaż bardziej mnie pociąga literatura, którą rozrywką nazwać nie można. > > Ten fragment, szczerze mówiąc, przygwoździł mnie. Spojrzałem na sytuację z > innej strony. Przeciętny polak czyta jak na lekarstwo, sukcesem więc > wydawało mi się, że chociaż Grisham,... chociaż cokolwiek... ktoś widziany > z książką pod pachą, w tramwaju, autobusie, w kolejce w mięsnym to ktoś > więcej, czytelnik, fan literatury, wielbiciel słowa pisanego, opoka > kultury, zbawiciel literatury, chlebodawca i jedyny przyjaciel pisarza... > Lem natomiast prowokuje podział na elitę i "literackich chamów" - tych od > Grishama, tych od masówy, tych od kiepskiej książki... I ma sporo racji. Statystycznie czytamy mało. Większość tego to harlequiny ludlumy itp. Czy jest lepiej, że czyta się cokolwiek, czy lepiej, żeby nie czytac w ogóle tandety? Uważam, że lepiej cokolwiek czytać, choćby po to, żeby rozwinąć wyobraźnię. MOżna przyjąć za pewnik, że gdyby zabrać ludziom te Grishamy, to zwróciliby się do telewizji. A to już tragedia. > > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's > your daddy? Myślę, że mógłby mi podać rękę, chociaż jego akurat nic nie przeczytałem. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:51:40 |
Gwóźdź do trumny... > Nie wiem czemu pan Lem zakłada, że najwybitniejsze dzieła muszą być > najstarsze. Nie koniecznie. IMHO użył takiego skrótu myślowego, odnosił się do całej klasyki. > Dalej czytam mózgojeby dla rozrywki, chociaż > bardziej mnie pociąga literatura, którą rozrywką nazwać nie można. Ja poza szkołą czytam tylko i wyłącznie dla rozrywki, bo po co? Nikt mnie nie zmusza, sam chcę i czytam póki dobrze się bawię, czy to klasyka czy fantastyka ;-) > MOżna przyjąć za pewnik, że gdyby zabrać ludziom > te Grishamy, to zwróciliby się do telewizji. A to już tragedia. A wtedy Lem podzieliłby ich na telewizyjną elitę oglądającą Pegaz i Discovery, oraz hołotę gapiącą się na Big Brother i wenezuelskie tasiemce ;-) > Myślę, że mógłby mi podać rękę, chociaż jego akurat nic nie przeczytałem. To błąd. Proponuje nadrobić zaległości ;-) |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:55:09 |
Gwóźdź do trumny... > Nie koniecznie. IMHO użył takiego skrótu myślowego, odnosił się do całej > klasyki. Będziemy za chwilę się kłócić co do znaczenia "klasyka literatury". > Ja poza szkołą czytam tylko i wyłącznie dla rozrywki, bo po co? Nikt mnie > nie zmusza, sam chcę i czytam póki dobrze się bawię, czy to klasyka czy > fantastyka ;-) Warto zacząć wcześnie edukację racjonalną. Później będzie trudno. > A wtedy Lem podzieliłby ich na telewizyjną elitę oglądającą Pegaz i > Discovery, oraz hołotę gapiącą się na Big Brother i wenezuelskie tasiemce > ;-) A ja byłbym poza klasyfikacją, bo nie oglądam niczego, jeśli mam tylk możliwości wyboru. No może jakiś film, przy którym nie muszę myśleć. > To błąd. Proponuje nadrobić zaległości ;-) Może nigdy się o tym nie dowiem..... |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 18:06:04 |
Gwóźdź do trumny... > Będziemy za chwilę się kłócić co do znaczenia "klasyka literatury". Mam sprecyzowane zdanie na ten temat: to wszystko co w mojej bibliotece stoi w dziale 'klasyka' ;-) > Warto zacząć wcześnie edukację racjonalną. Później będzie trudno. Have no idea what you're talkin' about. > > To błąd. Proponuje nadrobić zaległości ;-) > > Może nigdy się o tym nie dowiem..... To byłby jeszcze większy błąd ;-) Pozdrawiam, Hast. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 18:20:27 |
Gwóźdź do trumny... > > Będziemy za chwilę się kłócić co do znaczenia "klasyka literatury". > > Mam sprecyzowane zdanie na ten temat: to wszystko co w mojej bibliotece > stoi w dziale 'klasyka' ;-) To się nie pokłócimy. Brak danych. > > > Warto zacząć wcześnie edukację racjonalną. Później będzie trudno. > > Have no idea what you're talkin' about. Odrobina filozofii > To byłby jeszcze większy błąd ;-) Chyba pozostanę przy swoim. Pozdrawiam > Hast. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 16:55:06 |
Gwóźdź do trumny... > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's > your daddy? > ja czytam.. z zapartym tchem po raz kolejny czytałam "622 upadki Bunga", de Laclosa, Dumasa, Nabokova, Bułhakova... a szczerze mówiąc nie bardzo wiem kim jest ten pan na G. .... jedyne co ostatnio przeczytałam nie z klasyki to "Autostopem przez galaktyke" (tu sie należy buziak dla Sho :* ) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:37:39 |
Gwóźdź do trumny... > ja czytam.. (...) Dumasa Dumas w okresie kiedy żył i pisał był drukowany w kilkunasto stronnicowych odcinkach i był odpowiednikiem dzisiejszego serialu telewizyjnego ;-P Droczę się. Też lubię Dumasa ;-) Pozdrawiam, Hast. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:46:33 |
Gwóźdź do trumny... > Dumas w okresie kiedy żył i pisał był drukowany w kilkunasto stronnicowych > odcinkach i był odpowiednikiem dzisiejszego serialu telewizyjnego ;-P Sienkiewicz i Prus tak samo a to klasyka :) > > Droczę się. Też lubię Dumasa ;-) > > Pozdrawiam, > Hast. me również Mer |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:15:57 |
Gwóźdź do trumny... > "Czy ma pan jakiegoś znajomego, który z czerwonymi oczami siedzi nocą pod > lampą i czyta Gilgamesza albo Odyseję? Nikt dziś nie czyta > najwybitniejszych książek światowej literatury. Ludzie czytają Grishama, a > nie znają Homera. To się stało w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. Rynek > literacki zabił literaturę." ...powiedział Stanisław Lem podczas wywiadu, > którego udzielał Żakowskiemu (całość można przeczytać na > http://www.lem.pl/polish/main.htm - oficjalnej stronie poświęconej > twórczości S.Lema) O gustach się nie rozmawia, ja na przykład lubię powieści Markiz'a de Sade i mam przez to uważać się gorszy bo nie strawiłem trylogii Sienkiewicza? > Ten fragment, szczerze mówiąc, przygwoździł mnie. Spojrzałem na sytuację z > innej strony. Przeciętny polak czyta jak na lekarstwo, Nie uważam się więc za przeciętnego polaka sukcesem więc > wydawało mi się, że chociaż Grisham,... chociaż cokolwiek... ktoś widziany > z książką pod pachą, w tramwaju, autobusie, w kolejce w mięsnym to ktoś > więcej, czytelnik, fan literatury, wielbiciel słowa pisanego, opoka > kultury, zbawiciel literatury, chlebodawca i jedyny przyjaciel pisarza... Nie to osoba, która jest zbyt zabiegana by czytać książki w domu ;] > Lem natomiast prowokuje podział na elitę i "literackich chamów" - tych od > Grishama, tych od masówy, tych od kiepskiej książki... Pewne książki wręcz należy znać, to świadczy o Twoim "obyciu", zgadzam się z tym podziałem tylko w ten sposób, ale klasyfikowanie ludzi nie powinno polegać na ocenianiu ich upodobań. > Co Ty na to? Swoje przeczytałem, i czytam teraz wyłącznie to co do mnie przemawia i sprawia mi przyjemność. Kim w tym świetle jesteś? Sobą, nikim więcej. Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? Tylko "Solaris" mi się podobało ;]. Nikt nie musi mi ręki podawać jeśli nie chce, ale idąc Twoim tokiem rozumowania to prawdopodobnie byśmy na piwo poszli :) > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Na pewno nic nie niszczę, tym bardziej kulturę. Who's > your daddy? I'm P.S.:Ja uwielbiam "Iliadę" i "Odyseje" :P (chociaż bardziej podobały mi się "Przemiany" Owidiusza i "Eneida" Wergiliusza:P) Jeśli chodzi o Grishama to wolę obejrzeć film stworzony na podstawie jego powieści. Tyle. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:33:57 |
Gwóźdź do trumny... > O gustach się nie rozmawia, ja na przykład lubię powieści Markiz'a de Sade > i mam przez to uważać się gorszy bo nie strawiłem trylogii Sienkiewicza? Markiz to też klasyka, więc czuj się usprawiedliwiony ;-) > Nie uważam się więc za przeciętnego polaka Nikt z nas się nie uważa. W świetle statystyk to strasznie uwłaczające ;-) > Nie to osoba, która jest zbyt zabiegana by czytać książki w domu ;] Albo tak dalece oddana czytaniu, że wykorzystuje każdą chwilę na kontakt z książką, bo po co marnować cenny czas np. w tramwaju ;-) > Pewne książki wręcz należy znać, to świadczy o Twoim "obyciu", No ba! ;-) > zgadzam się > z tym podziałem tylko w ten sposób, ale klasyfikowanie ludzi nie powinno > polegać na ocenianiu ich upodobań. Właśnie o to mi chodzi - ktoś czytający rozrywkową literaturę zostaje oceniony jako wróg kultury. Nabywca popularnej powieści grzeszy przeciw klasycznej literaturze. Podburzeni takimi słowami idealiści i poloniści gotowi szturmować empiki. ;-) Nie zrozum mnie źle, ja nikogo nie bronie i nikogo nie oskarżam. Sam gustuje w bardzo różnych książkach, od przedurnych po przeklasyczne - de gustibus non est disputandum - jak sam zauważyłeś na początku twojego posta, ale słowa Lema obudziły we mnie dziwne uczucia, poczułem się lekko winny za to, że sam czasem kupie jakąś słabą fantasy do pociągu. |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:39:23 |
Gwóźdź do trumny... > słowa Lema obudziły we mnie dziwne uczucia, poczułem się lekko > winny za to, że sam czasem kupie jakąś słabą fantasy do pociągu. A nie powinieneś. Zresztą książki fantasy świetnie nadają się do rozwijania swojej wyobraźni. Pozdrawiam KtośNikt |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:42:44 |
Gwóźdź do trumny... > A nie powinieneś. Zresztą książki fantasy świetnie nadają się do > rozwijania swojej wyobraźni. I nie tylko. Mogą być formą przekazania treści całkiem poważnych. Np kwestia rozmaitych znaczeń wolności u Terry Goodkind'a. I mój ulubiony Terry Pratchet. Pozdrawiam |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 18:16:47 |
Gwóźdź do trumny... Przeciętny polak czyta jak na lekarstwo, sukcesem więc > wydawało mi się, że chociaż Grisham,... chociaż cokolwiek... ktoś widziany > z książką pod pachą, w tramwaju, autobusie, w kolejce w mięsnym to ktoś > więcej, czytelnik, fan literatury, wielbiciel słowa pisanego, opoka > kultury, zbawiciel literatury, chlebodawca i jedyny przyjaciel pisarza... Niezgodzę się. Nie wyobrażam sobie kogoś czytającego Wielką Literaturę w kolejce w sklepie, czy podczas jazdy autobusem. Chociaż może ja to tak odbieram, albowiem muzykę i literaturę traktuję bardzo mistycznie(?). Nie potrafię znaleźć odpowiedniego słowa, w każdym razie staram się czerpać z niej magię. > Lem natomiast prowokuje podział na elitę i "literackich chamów" - tych od > Grishama, tych od masówy, tych od kiepskiej książki... Nie powiesz mi chyba, że Grochola, Coelho, Puzo, Brown to coś wielkiego. Coś, co jest bestsellerem, jak sama nazwa wskazuje, w wysokich nakładach się sprzedaje, co oznacza, iż mało wymagającym wobec czytelnika to jest. Osobiście wolę prozę i poezję do okresu przedwojennego. Teraz (z małymi wyjątkami) książki są zbyt nijakie, nie zaspokajają moich potrzeb. Są jak filmy na Hallmark, a ja uwielbiam C+, czy Ale Kino! (jeśli wiesz o co mi chodzi). > Co Ty na to? Kim w tym świetle jesteś? Czy pan Stanisław podałby Ci rękę? > Czy niszczysz kulturę czytając "rozrywkowe" pozycje zamiast klasyki? Who's > your daddy? Nie twierdzę, że trzeba znać klasyki, z tego tylko powodu, iż klasykami się mienią. Atoli przeciwny jestem chale, a takiej jest mnóstwo. Nie ma tego, co kiedyś: książki na okładce z tytułem, li tylko, może z nazwiskiem autora. Żadnych, w zasadzie, reklam innych pozycji, żadnych kolorowych rysuneczków. To też coś znaczy. To były książki dla miłośników, a nie pożywka dla zabicia czasu (ot, niezobowiązująca czytanka w czasie oczekiwania na koleżankę). Pozdrawiam. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 18:35:26 |
Gwóźdź do trumny... > Nie wyobrażam sobie kogoś czytającego Wielką Literaturę w > kolejce w sklepie, czy podczas jazdy autobusem. Ale Grisham w autobusie jak najbardziej, i właśnie o tym mówię. Nie przyszłoby mi nigdy do głowy, żeby na widok kolesia w tramwaju czytającego Grishama pomyśleć "ale cham, kulturalne zero" czy cos w ten deseń. > Nie powiesz mi chyba, że Grochola, Coelho, Puzo, Brown to coś wielkiego. Nie powinno się ich wszystkich wymieniać w jednym zdaniu. Nie powiesz mi przecież, że Coelho i Puzo to bezwartościowa papka, marnotrawstwo papieru? > Coś, co jest bestsellerem, jak sama nazwa wskazuje, w wysokich nakładach > się sprzedaje, co oznacza, iż mało wymagającym wobec czytelnika to jest. Ale rynek czytelników przeze mnie dotąd był odbierany jako dość hermetyczny, w którym nie ma dalszych podziałów. Tak jak fani muzyki klasycznej, ich przecież nie dzieli się na "tych chamów co lubią Chopina" i "tą elitę od Verdiego". Porównanie może nie do końca trafne, ale po części oddaje o co mi chodzi - po co jeździć po czytelnikach literatury popularnej? Po co ich szufladkować i winić? > Nie twierdzę, że trzeba znać klasyki, z tego tylko powodu, iż klasykami > się mienią. Niektóre rzeczy jednak trzeba znać. Z czystej przyzwoitości. I żeby móc o nich mówić. > Atoli przeciwny jestem chale, a takiej jest mnóstwo. Nie ma > tego, co kiedyś: książki na okładce z tytułem, li tylko, może z nazwiskiem > autora. Żadnych, w zasadzie, reklam innych pozycji, żadnych kolorowych > rysuneczków. Tu się zgodzę, mnie też drażnią paciane okładki. Prawie tak bardzo jak liche wydania rozpdające się w rękach. |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 18:45:42 |
Gwóźdź do trumny... > Ale Grisham w autobusie jak najbardziej, i właśnie o tym mówię. Nie > przyszłoby mi nigdy do głowy, żeby na widok kolesia w tramwaju czytającego > Grishama pomyśleć "ale cham, kulturalne zero" czy cos w ten deseń. No i racja, acz widząc kogoś takiego zarysowałby mi się na twarzy sarkastyczny uśmiech. Sam z siebie. > Nie powinno się ich wszystkich wymieniać w jednym zdaniu. Nie powiesz mi > przecież, że Coelho i Puzo to bezwartościowa papka, marnotrawstwo > papieru? Może kiedyś, teraz odcinają kupony od sławy. Jak to ktoś nieźle ujął: "Jest to miernej jakości literatura, banał na banale, ale podpisane jest <<Paolo Coelho>> i dlatego znów kupią to miliony". > Ale rynek czytelników przeze mnie dotąd był odbierany jako dość > hermetyczny, w którym nie ma dalszych podziałów. Tak jak fani muzyki > klasycznej, ich przecież nie dzieli się na "tych chamów co lubią Chopina" > i "tą elitę od Verdiego". Porównanie może nie do końca trafne, ale po > części oddaje o co mi chodzi - po co jeździć po czytelnikach literatury > popularnej? Po co ich szufladkować i winić? Rozwijając myśl Twoją można rzec, iż dzięki fanom literatury popularnej, miłośnicy Wielkiej Literatury mogą czuć się elitarni. Może nie o to Ci chodziło, ale jest jakiś plus tych, których się czepiam. Następuje odsiew. > Niektóre rzeczy jednak trzeba znać. Z czystej przyzwoitości. I żeby móc o > nich mówić. Dokładnie. Pozdrawiam. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 18:54:32 |
Gwóźdź do trumny... > Niektóre rzeczy jednak trzeba znać. Z czystej przyzwoitości. I żeby móc o > nich mówić. Jakieś uzasadnienie dla powielania zachowań obcych mi ludzi proszę. Czemu nie znanie czegoś ma być oznaką nieprzyzwoitości? I po co ma się mówić o lilteraturze? |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 22:39:14 |
Gwóźdź do trumny... > Czemu > nie znanie czegoś ma być oznaką nieprzyzwoitości? Ty na poważnie?... > I po co ma się mówić o > lilteraturze? Z tego samego powodu, dla którego rozmawia się o czymkolwiek innym. Między innymi dla przyjemności. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 22:48:07 |
Gwóźdź do trumny... > > Czemu > > nie znanie czegoś ma być oznaką nieprzyzwoitości? > > Ty na poważnie?... Najzupełniej poważnie. Nie czytuję większości z tego, co "się czytuje". Nie odczuwam z tego powodu żadnych kompleksów. Sam czytam książki, których "się nie czytuje". To mnie bardziej pociąga. > > > I po co ma się mówić o > > lilteraturze? > > Z tego samego powodu, dla którego rozmawia się o czymkolwiek innym. Między > innymi dla przyjemności. To nie tłumaczy dlaczego mamy rozmawiać o tej konkretnej literaturze. > |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 14:08:49 |
Gwóźdź do trumny... > Nie czytuję większości z tego, co "się czytuje". > Nie odczuwam z tego powodu żadnych kompleksów. Nie chodzi o komplesy, ae na przyklad o o ze milo wiedziec o czym sie akurat dyskutuje w towarzystwie i miec na ten teat swoje zdanie a nie powtarzac ze jak cos zstao przeczytane przez mnostwo sob to chala, albo ze jak Pilch mowi ze cos jest fajne to to fajne jest. > Sam czytam książki, których > "się nie czytuje". To mnie bardziej pociąga. A podasz przyklady? |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:17:09 |
Gwóźdź do trumny... > Nie chodzi o komplesy, ae na przyklad o o ze milo wiedziec o czym sie > akurat dyskutuje w towarzystwie i miec na ten teat swoje zdanie a nie > powtarzac ze jak cos zstao przeczytane przez mnostwo sob to chala, albo ze > jak Pilch mowi ze cos jest fajne to to fajne jest. Towarzystwa do rozmów o tym, co myślę raczej nie mam. Nie zacznę czytać, żeby takie towarzystwo znaleźć. I nie będzie mi niemiło. Nawet nie bardzo wiem, co się obecnie czyta, może z wyjątkiem Top 20 w Empiku, zresztą zaraz zapominam o tym. > A podasz przyklady? Proszę bardzo. Powiem, co czytałem ostatnio. Ayn RAnd "Atlas zbuntowany", RAymond Aron "Opium intelektualistów", Obecnie czytam Karen Armstrong "W imię Boga"(to o fundamentaliźmie) i równocześnie Landes "Bogactwo i nędza narodów". Jak widzisz żadna beletrystyka. Dla rozrywki już czeka nowy Pratchett i nowy Dan Brown (to akurat jest popularne). > > |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 14:25:16 |
Gwóźdź do trumny... > > A podasz przyklady? > > Proszę bardzo. Powiem, co czytałem ostatnio. Ayn RAnd "Atlas zbuntowany", > RAymond Aron "Opium intelektualistów", Obecnie czytam Karen Armstrong "W > imię Boga"(to o fundamentaliźmie) i równocześnie Landes "Bogactwo i nędza > narodów". Jak widzisz żadna beletrystyka. fakt:) > Dla rozrywki już czeka nowy > Pratchett i nowy Dan Brown (to akurat jest popularne). Nowy Pratchett? Jaki tytul? Mnie drazni troche Pratchettowska forma prowadzenia narracji, niemniej pomyslowosci odmowic mu nie mozna. A po Browna chyba juz nigdy nie siegne. Lubie jak mi cos w glowie zostaje po ksiazce, czy to uczucie nudy, czy rozdraznienie, czy obrazy jakies, czy fascynacja czy ciagle zastanawianie sie co byloby dalej. Kod skonczylam i oddalam kolezance i w sumie nic najego temat pwiedziec nie moge. Nawet to ze byl nudny, bo nie byl, ale wciagajacy jakos szczegolnie tez nie... |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:28:45 |
Gwóźdź do trumny... > Nowy Pratchett? Jaki tytul? Mnie drazni troche Pratchettowska forma > prowadzenia narracji, niemniej pomyslowosci odmowic mu nie mozna. "Bogowie, Honor, Ankh-Morpork" > > A po Browna chyba juz nigdy nie siegne. Lubie jak mi cos w glowie zostaje > po ksiazce, czy to uczucie nudy, czy rozdraznienie, czy obrazy jakies, czy > fascynacja czy ciagle zastanawianie sie co byloby dalej. Kod skonczylam i > oddalam kolezance i w sumie nic najego temat pwiedziec nie moge. Nawet to > ze byl nudny, bo nie byl, ale wciagajacy jakos szczegolnie tez nie... Zwalnia od myślenia na czas lektury. Dla mnie największą jego wadą jest schematyzm. Po przeczytaniu dwóch już wiadomo jaki będzie schemat następnej. Tej najnowszej jeszcze nie zaczęłem, ale napiszę sobie na kartce mój typ na czarny charkter. Zobaczymy, czy się sprawdzi. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 14:35:08 |
Gwóźdź do trumny... > Dla mnie największą jego wadą jest > schematyzm. Po przeczytaniu dwóch już wiadomo jaki będzie schemat > następnej. Nie trzeba czytac wczesniejszych jego ksiazek :) Ja nie czytalam i tez wiedzialamco sie zdarzy :) A zagranie na koncu (ze rodzina) zalecialo mi serialem brazylijskim :) |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:47:33 |
Gwóźdź do trumny... > Nie trzeba czytac wczesniejszych jego ksiazek :) Ja nie czytalam i tez > wiedzialamco sie zdarzy :) A zagranie na koncu (ze rodzina) zalecialo mi > serialem brazylijskim :) Widzisz, czytanie książek "niepoważnych" to dla mnie wyprawa na nieznany ląd. Tak od razu nie zgadłem. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 14:53:14 |
Gwóźdź do trumny... > Widzisz, czytanie książek "niepoważnych" to dla mnie wyprawa na nieznany > ląd. Tak od razu nie zgadłem. Naprawde czytasz tylko powazne? |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:57:27 |
Gwóźdź do trumny... > > Widzisz, czytanie książek "niepoważnych" to dla mnie wyprawa na > nieznany > > ląd. Tak od razu nie zgadłem. > > Naprawde czytasz tylko powazne? Oprócz rozrywki - wyłącznie. No i kulinarne, bo uwielbiam jeść i gotować! A nawet w odwrotnej kolejności. |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 19:02:21 |
Gwóźdź do trumny... > Jakieś uzasadnienie dla powielania zachowań obcych mi ludzi proszę. Czemu > nie znanie czegoś ma być oznaką nieprzyzwoitości? I po co ma się mówić o > lilteraturze? Literaturą też jest na przykład Pismo Święte, pamiętasz? Tak jak podstawowe zwroty w obcym języku winno się znać, ażeby móc się porozumieć, tak samo wypadałoby znać niektóre dzieła, które wiele wniosły w rozwój kultury, czy nawet życie codzienne. Pozdrawiam. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 19:10:14 |
Gwóźdź do trumny... > > > Jakieś uzasadnienie dla powielania zachowań obcych mi ludzi proszę. > Czemu > > nie znanie czegoś ma być oznaką nieprzyzwoitości? I po co ma się > mówić o > > lilteraturze? > > Literaturą też jest na przykład Pismo Święte, pamiętasz? Tak jak > podstawowe zwroty w obcym języku winno się znać, ażeby móc się porozumieć, > tak samo wypadałoby znać niektóre dzieła, które wiele wniosły w rozwój > kultury, czy nawet życie codzienne. Na temat czytania Biblii już zdażyło mi się dyskutować z niejakim Shogunem. Moja odpowiedź wtedy była mniej więcej taka, że nie muszę czytać całego dzieła, żeby stweirdzić, że mi nie pasuje. To samo dotyczy np pism marksistów. Oni też "wnieśli wiele w rozwój kultury, czy nawet życie codzienne". Nadal nie znajduję argumentu za czytaniem klasyki. Wytłumaczenie "wypada" jest dla wyznawców. I co to jest klasyka? Ze starożytności, to wszystko, co przetrwało do naszych czasów? CZy może jakieś kryteria? A z literatury wspólczesnej? Popularność, nowy sposób pisania, czy jeszcze coś. Czy np wszystkie noble literackie to klasyka? |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 19:22:26 |
Gwóźdź do trumny... > Na temat czytania Biblii już zdażyło mi się dyskutować z niejakim > Shogunem. Tak, do tego nawiązywałem. Moja odpowiedź wtedy była mniej więcej taka, że nie muszę czytać > całego dzieła, żeby stweirdzić, że mi nie pasuje. Acz wówczas nie powinieneś podsumowywać owego dzieła. To samo dotyczy np pism > marksistów. Oni też "wnieśli wiele w rozwój kultury, czy nawet życie > codzienne". Nadal nie znajduję argumentu za czytaniem klasyki. > Wytłumaczenie "wypada" jest dla wyznawców. Może: "Lepiej znać". I co to jest klasyka? Ze > starożytności, to wszystko, co przetrwało do naszych czasów? CZy może > jakieś kryteria? A z literatury wspólczesnej? Popularność, nowy sposób > pisania, czy jeszcze coś. Czy np wszystkie noble literackie to klasyka? Jak napisałem wcześniej - dzieła, które wpłynęły na świat, tzn. jego kulturę, na przykład. Takie też, których można nie lubić, nie zgadzać się z nimi, ale nie dlatego, że coś Ci się nie podoba we fragmencie, tylko po dokładnym przeczytaniu. Niestety, do klasyki zaliczyć można tutaj także chałę. Dlatego też klasyka to nie tylko Wielka Literatura. Idąc dalej: Noble to klasyka, choć taka Szymborska - dla mnie - najlepiej się ją czyta, siedząc w ubikacji. Ale dużo jej przeczytałem, żeby móc to stwierdzić. Pozdrawiam. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 19:34:59 |
Gwóźdź do trumny... > Moja odpowiedź wtedy była mniej więcej taka, że nie muszę czytać > > całego dzieła, żeby stweirdzić, że mi nie pasuje. > Acz wówczas nie powinieneś podsumowywać owego dzieła. CZyżbyś siedział w kinie zawsze do końca filmu? Nie było to podsumowanie. Do odrzucenia tego wystarczy mi wiedza, co zrobił (to dzieło) ludziom. I przeczytane fragmenty. I upieram się przy swoim, że nie jest warte czytania. > > Wytłumaczenie "wypada" jest dla wyznawców. > > Może: "Lepiej znać". To samo, tylko inaczej powiedziane. Dlaczego? Co tracę, jeśli nie przeczytam "klasyki"? > >> I co to jest klasyka? > Jak napisałem wcześniej - dzieła, które wpłynęły na świat, tzn. jego > kulturę, na przykład. To znaczy można zaliczyć do klasyki jakąś książkę dopiero po upływie wielu lat. > Takie też, których można nie lubić, nie zgadzać się > z nimi, ale nie dlatego, że coś Ci się nie podoba we fragmencie, tylko po > dokładnym przeczytaniu. A jeśli zmiany, jakie spowodowała jakaś "klasyka" są dla mnie obrzydliwe? I nie interesuje mnie historia tej obrzydliwości, tylko chcę czegoś innego. I szukam dzieł, które niosą w sobie coś, co szanuję i chcę, żeby zaistniało. > Niestety, do klasyki zaliczyć można tutaj także > chałę. Dlatego też klasyka to nie tylko Wielka Literatura. To w takim razie, czy nie lepiej zdecydować się na "wielką literaturę"? I jak odsiać wielką, bo wielką od wielkiej, bo przereklamowanej? > Idąc dalej: > Noble to klasyka, choć taka Szymborska - dla mnie - najlepiej się ją > czyta, siedząc w ubikacji. Ale dużo jej przeczytałem, żeby móc to > stwierdzić. Noble ostatnio są poprawne politycznie. To już wystarczy, żebym nie wziął tego do ręki. Nie płynę z prądem. > Pozdrawiam |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 22:40:38 |
Gwóźdź do trumny... > CZyżbyś siedział w kinie zawsze do końca filmu? Nie było to podsumowanie. > Do odrzucenia tego wystarczy mi wiedza, co zrobił (to dzieło) ludziom. I > przeczytane fragmenty. I upieram się przy swoim, że nie jest warte > czytania. A ja przy swoim - jest warte przeczytania, ażeby stwierdzić, że drugi raz się po to nie sięgnie (przykładowo). > To samo, tylko inaczej powiedziane. Dlaczego? Co tracę, jeśli nie > przeczytam "klasyki"? Pogląd na pewne sprawy. Nowe światło na nie. Wiedzę użyteczną w danych okolicznościach. Powiem Ci tak (nie mówię o Tobie, teraz): wieśniak z zatęchłej wsi, pijus i awanturnik w jednej osobie. Bardzo prawdopodobne, iż raz w życiu powie coś, co Tobą "rzuci o ziemię", coś co chciałbyś powiedzieć (a stwierdzisz to po fakcie), acz sformułować w ten właśnie sposób nie potrafiłeś. Ten człowiek jest zupełnie nieatrakcyjny jako osobowość, uogólniając. Powiedział jednak coś z gatunku prawd życiowych, coś czego nikt wcześniej nie wymyślił "na cały świat". > To znaczy można zaliczyć do klasyki jakąś książkę dopiero po upływie wielu > lat. Tak. > A jeśli zmiany, jakie spowodowała jakaś "klasyka" są dla mnie obrzydliwe? > I nie interesuje mnie historia tej obrzydliwości, tylko chcę czegoś > innego. I szukam dzieł, które niosą w sobie coś, co szanuję i chcę, żeby > zaistniało. Rzecz w tym, iż mówimy o klasyce (kanonie literackim), nie o "klasyce @bsynta". > To w takim razie, czy nie lepiej zdecydować się na "wielką literaturę"? I > jak odsiać wielką, bo wielką od wielkiej, bo przereklamowanej? Może należy to do tzw. autorytetów z dziedziny, jak np. Lem? > Noble ostatnio są poprawne politycznie. To już wystarczy, żebym nie wziął > tego do ręki. Nie płynę z prądem. To nie tak, iż to płynięcie z prądem, jeśli zainteresujesz się noblistą. A że są poprawne politycznie, to prawda. Jednak dostają je ludzie, którzy bardziej na to zasługują niż wspomniani już Brown, Grochola i pozostali. Lepsza Szymborska (poezja mimo wszystko) niż tandeta dla mało ambitnych, zrobiona tylko dla pieniędzy. Pozdrawiam. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 23:00:34 |
Gwóźdź do trumny... > A ja przy swoim - jest warte przeczytania, ażeby stwierdzić, że drugi raz > się po to nie sięgnie (przykładowo). Powtórzę swój argument, już kiedyś przytoczony. Nie mam możliwości przeczytania wszystkiego, muszę coś odrzucić. Tu się chyba nie dogadamy. > Pogląd na pewne sprawy. Nowe światło na nie. Wiedzę użyteczną w danych > okolicznościach. To wszystko zdobywam czytając inne książki. Nie odczuwam z tego powodu braku. Być może książki, które odrzucam niosą w sobie jakieś interesujące treści, może, nigdy tego nei sprawdzę. Wybrałem inny rodzj literatury. > Powiem Ci tak (nie mówię o Tobie, teraz): wieśniak z > zatęchłej wsi, pijus i awanturnik w jednej osobie. Bardzo prawdopodobne, > iż raz w życiu powie coś, co Tobą "rzuci o ziemię", coś co chciałbyś > powiedzieć (a stwierdzisz to po fakcie), acz sformułować w ten właśnie > sposób nie potrafiłeś. Ten człowiek jest zupełnie nieatrakcyjny jako > osobowość, uogólniając. Powiedział jednak coś z gatunku prawd życiowych, > coś czego nikt wcześniej nie wymyślił "na cały świat". Jeest to zaledwie możliwe, nie bardzo prawdopodobne. Historia nie przekazała informacji, by ludzie opisani przez Ciebie coś wartościowego przekazali innym. Czy poza przekonaniem, masz jakieś racje, ze jest to "bardzo prawdopodobne"? > > A jeśli zmiany, jakie spowodowała jakaś "klasyka" są dla mnie > obrzydliwe? > > I nie interesuje mnie historia tej obrzydliwości, tylko chcę czegoś > > > innego. I szukam dzieł, które niosą w sobie coś, co szanuję i chcę, > żeby > > zaistniało. > > Rzecz w tym, iż mówimy o klasyce (kanonie literackim), nie o "klasyce > @bsynta". Dobrze, spróbujmy więc inaczej. CZy z tego, że jakaś książka została oceniona przez przeszłe pokolenia jako wartościowa wynikać ma dla nas ślepe ich naśladowanie? Czy nie jest może tak, że niektóre prawdy po latach staja się nieaktualne, albo wręcz szkodliwe? Może każde pokolenie powinno mieć własne kanony, włąsnych bohaterów i własny styl? > Może należy to do tzw. autorytetów z dziedziny, jak np. Lem? Autorytety nie zawsze muszą mieć ten sam gust. Literatura jest w gruncie rzeczy sprawą estetyki. A tak na marginesie, jaki odsetek autorytetów głosi pochwałę chrześciajństwa? > To nie tak, iż to płynięcie z prądem, jeśli zainteresujesz się noblistą. A > że są poprawne politycznie, to prawda. Jednak dostają je ludzie, którzy > bardziej na to zasługują niż wspomniani już Brown, Grochola i pozostali. > Lepsza Szymborska (poezja mimo wszystko) niż tandeta dla mało ambitnych, > zrobiona tylko dla pieniędzy. Może cały ten spór wynika z tego, że nie potrafię przeżywać literatury? dociera do mnie wyłącznie racjonalny dyskurs. Pewnie to jakaś ułomność. Pozdrawiam |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 11:57:07 |
Gwóźdź do trumny... > To wszystko zdobywam czytając inne książki. Nie odczuwam z tego powodu > braku. Być może książki, które odrzucam niosą w sobie jakieś interesujące > treści, może, nigdy tego nei sprawdzę. Wybrałem inny rodzj literatury. Nie będę łamał Twoich przekonań, przedstawiam li tylko poglądy me. Szanuję Twoje, acz rzadkością dla mnie są one. > Jeest to zaledwie możliwe, nie bardzo prawdopodobne. Historia nie > przekazała informacji, by ludzie opisani przez Ciebie coś wartościowego > przekazali innym. Czy poza przekonaniem, masz jakieś racje, ze jest to > "bardzo prawdopodobne"? Z grubsza miałem na myśli, iż coś Cię zupełnie nie interesującego może (i zapewne tak jest) zawierać coś, co mogłoby Tobą wstrząsnąć, pobudzić. Wydaje mi się, że jest to bardzo prawdopodobne, albowiem z KAŻDEJ (a nie lubię tego słowa) książki można coś wynieść. > Dobrze, spróbujmy więc inaczej. CZy z tego, że jakaś książka została > oceniona przez przeszłe pokolenia jako wartościowa wynikać ma dla nas > ślepe ich naśladowanie? Czy nie jest może tak, że niektóre prawdy po > latach staja się nieaktualne, albo wręcz szkodliwe? Może każde pokolenie > powinno mieć własne kanony, włąsnych bohaterów i własny styl? Dlatego są epoki literackie. O nich właśnie mówisz. Połączone z wydarzeniami historycznymi, wiodącymi wówczas tematami społecznymi, często dziś nieaktualnymi, niezrozumiałymi, etc. > Autorytety nie zawsze muszą mieć ten sam gust. Literatura jest w gruncie > rzeczy sprawą estetyki. A tak na marginesie, jaki odsetek autorytetów > głosi pochwałę chrześciajństwa? To pytanie retoryczne, jak mniemam. A więc niski odsetek. Żeby "wyostrzyć" sobie gust, potrzeba jakiś podstaw, na których można wypłynąć. Akurat Wielka Literatura ma to do siebie, iż do niej potrzebnym jest hierofant. > Może cały ten spór wynika z tego, że nie potrafię przeżywać literatury? > dociera do mnie wyłącznie racjonalny dyskurs. Pewnie to jakaś ułomność. Nie, nie ułomność. Dzięki dyskusji z Tobą, ja teraz mogę inaczej spróbować popatrzeć na ten temat, choć siebie nie zmienię. Pozdrawiam. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 13:22:55 |
Gwóźdź do trumny... > Szanuję Twoje, acz rzadkością dla mnie są one. Nie jesteś odosobniony, niestety. > Z grubsza miałem na myśli, iż coś Cię zupełnie nie interesującego może (i > zapewne tak jest) zawierać coś, co mogłoby Tobą wstrząsnąć, pobudzić. > Wydaje mi się, że jest to bardzo prawdopodobne, albowiem z KAŻDEJ (a nie > lubię tego słowa) książki można coś wynieść. Ale takie podejście sprawia (gdyby zastosować je konsekwentnie), że nie możesz mieć żadnych preferencji. Bo przecież wszędzie można znaleźć coś wartościowego.... > Dlatego są epoki literackie. O nich właśnie mówisz. Nie tylko o epokach. jeśli książki mają oddziaływać na rzeczywistość, to niektóre z książek powinno sie skazać na zapomnienie (nie myślę o zakazaniu). Skrajnym przykładem dla mnie to Mein Kampf, bez wahania dołączyłbym "dzieła" marksistów i (na co pewnie podniesie się krzyk) większość tradycji chrześcijańskiej. Podobnie z inną literaturą. Po co nam bohaterowie? Nie od tego obecnie zależy dobrobyt. Czy zawsze trzeba nosić ze sobą cały bagaż z przeszłości? > Połączone z > wydarzeniami historycznymi, wiodącymi wówczas tematami społecznymi, często > dziś nieaktualnymi, niezrozumiałymi, etc. A ja dodałbym że szkodliwymi. > To pytanie retoryczne, jak mniemam. A więc niski odsetek. Żeby "wyostrzyć" > sobie gust, potrzeba jakiś podstaw, na których można wypłynąć. Akurat > Wielka Literatura ma to do siebie, iż do niej potrzebnym jest hierofant. Nie będę się sprzeczał co do przeszłej literatury. Ale teraz, gdy jest to po prostu jeden ze sposobów robienie interesów już nie byłbym skłonny ufać nikomu. Potrzeba upływu czasu, żeby stwierdzić, czy coś obecnie zachwalane będzie jeszcze kiedyś brane do ręki. Juz tego nie doczekam. Pozdrawiam |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 14:18:11 |
Gwóźdź do trumny... > Potrzeba upływu czasu, żeby stwierdzić, czy coś obecnie zachwalane > będzie jeszcze kiedyś brane do ręki. Juz tego nie doczekam. Ale po co? Od kiedy dugosc popularnosci ksazki jest wprst proporcjonalna do jej zawartosci? Pisalam wyzej o "Czlowieku smiechu" Hugo. Malo kto zna, a to naprawde swietna ksiazka. I jezeli nie podobanam sie ranking wspolczesnych bestsellerow to dlaczego mamy oceniac literature wedlug rankingu literatury na przestrzeni wiekow? Podejrzewam ze pan Gaiman czy Pratchett czy Irving nie beda pamietani za 100 lat, ale to nie znaczy ze to zadna literatura. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:25:16 |
Gwóźdź do trumny... > Ale po co? Od kiedy dugosc popularnosci ksazki jest wprst proporcjonalna > do jej zawartosci? Nie tyle długość, lecz utrzymanie popularności po ustaniu natrętnej reklamy. > I jezeli nie podobanam sie ranking wspolczesnych bestsellerow to dlaczego > mamy oceniac literature wedlug rankingu literatury na przestrzeni wiekow? Przeszłe wieki nie znały natrętnej reklamy. Popularność książki brała się z opinii krążących miedzy ludźmi. > > > Podejrzewam ze pan Gaiman czy Pratchett czy Irving nie beda pamietani za > 100 lat, ale to nie znaczy ze to zadna literatura. BArdzo przyjemnie się czyta obu tych panów. Literatura nie musi być wielka. Może służyć wyłącznie rozrywce, ale taka nie rości sobie pretensji do bycia wielką. Do bycia wielką pretendują rzeczywiście wielkie i nadęte, niezrozumiałe grafomaństwa. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 14:33:28 |
Gwóźdź do trumny... > > Ale po co? Od kiedy dugosc popularnosci ksazki jest wprst > proporcjonalna > > do jej zawartosci? > > Nie tyle długość, lecz utrzymanie popularności po ustaniu natrętnej > reklamy. Ale takie "Auteczko" Hrabala wcale popularne nie jest, a uwazam ze to naprawde bardzo dobra ksiazka. Tymczasem taki Hrabal jesli zostanie zapamietany to jako autor "Obslugiwalem angieskiego krola" czy "pociagw pod specjalnym nadzorem". A "Buszujacy w zbozu" SAlingera? Popularny wciaz, mimo ze nie reklamowany, a na mnie nie wywarl wcale takiego wrazenia jak sie o tym pisze. > > I jezeli nie podobanam sie ranking wspolczesnych bestsellerow to > dlaczego > > mamy oceniac literature wedlug rankingu literatury na przestrzeni > wiekow? > > Przeszłe wieki nie znały natrętnej reklamy. Popularność książki brała się > z opinii krążących miedzy ludźmi. Teraz jest podobnie. Tylko ze nie kazdy lubi Eco, nie kazdy kocha Pratchetta, nie kazdy lubi rosyjska czy francuska literature, dlatego z "opiniami" tez nalezy uwazac. > Literatura nie musi być > wielka. Zadajmy sobie jeszcze pytanie, co znaczy "wielka". > Może służyć wyłącznie rozrywce, ale taka nie rości sobie pretensji > do bycia wielką. Do bycia wielką pretendują rzeczywiście wielkie i nadęte, > niezrozumiałe grafomaństwa. Chyba jednak sie nie zgodze. To ze czytanie czegos sprawia nam radosc nie oznacza ze nie moze to byc wielkie dzielo. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:45:35 |
Gwóźdź do trumny... > Ale takie "Auteczko" Hrabala wcale popularne nie jest, a uwazam ze to > naprawde bardzo dobra ksiazka. Tymczasem taki Hrabal jesli zostanie > zapamietany to jako autor "Obslugiwalem angieskiego krola" czy "pociagw > pod specjalnym nadzorem". > A "Buszujacy w zbozu" SAlingera? Popularny wciaz, mimo ze nie reklamowany, > a na mnie nie wywarl wcale takiego wrazenia jak sie o tym pisze. Muszę Ci uwierzyć na słowo. Omijałem szerokim łukiem te pozycje. W czasach, kiedy była jeszcze szansa na przeczytanie czegoś z beletrystyki, takie pozycje kojarzyły mi się z pewną osobą. Jakiekolwiek podobieństwo do niej sprawiało, że odrzucałem pewien rodzaj literatury. > > Przeszłe wieki nie znały natrętnej reklamy. Popularność książki brała > się > > z opinii krążących miedzy ludźmi. > > Teraz jest podobnie. > Tylko ze nie kazdy lubi Eco, nie kazdy kocha Pratchetta, nie kazdy lubi > rosyjska czy francuska literature, dlatego z "opiniami" tez nalezy uwazac. Teraz istnieje zjawisko natrętnej reklamy. Poza tym, jak sama zauważyłaś, są ludzie, którzy ze snobizmu będą coś wychwalać, mimo, że tego nie rozumieją. Ogłoszenie, że coś wypada czytać w odpowiedni sposób daje często doskonałe rezultaty. > Zadajmy sobie jeszcze pytanie, co znaczy "wielka". Dla mnie, to tka, która stwarza coś nowego w literaturze, bądź pisze po staremu, ale w perfekcyjny sposób. (coś nowego to np. Kafka) > Chyba jednak sie nie zgodze. To ze czytanie czegos sprawia nam radosc nie > oznacza ze nie moze to byc wielkie dzielo. Nie wyklucza. ja pisałem o nastawieniu pisarza, nie o odczuciu czytelnika. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 14:51:29 |
Gwóźdź do trumny... > > Zadajmy sobie jeszcze pytanie, co znaczy "wielka". > > Dla mnie, to tka, która stwarza coś nowego w literaturze, bądź pisze po > staremu, ale w perfekcyjny sposób. (coś nowego to np. Kafka) "Wojna..." Maslowskiej, pierwsza ksiazka w polskiej literaturze napisana sangiem (mniejsza z tym czy udana) tez moze zaliczac sie do wielkich? A "Mechaniczna pomarancza" jest wielka? |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 15:01:39 |
Gwóźdź do trumny... > "Wojna..." Maslowskiej, pierwsza ksiazka w polskiej literaturze napisana > sangiem (mniejsza z tym czy udana) tez moze zaliczac sie do wielkich? A > "Mechaniczna pomarancza" jest wielka? "Wojna..." - to jest h***** i dalej **** **** ****** stek bluzgów :P Mechaniczna w lepszym stylu ale też podobna. Ale, co kto lubi...i zarazem wszystko po kolei, w każdym kraju są nisze które się wypełnia a że czasem wypełnia to kicz< w przypadku Masła> cóż trudno, już gorszy kicz robi niejaki Ich trzech którego już ponoć nie ma P: A co do tego że wszystko po kolei, po prostu trzeba zacząć od rzeczy malutkich by sięgać po większe ;) Może jak ktoś przeczyta pierwszą książke Masłowskiej, sięgnie też po jej drugą, a później może ktoś mu doradzi jakąś trzecią i powoli...powoli...koło się nakręca... Więc rzeczy wielke to pojęcie względne, gdyż mówimy o sztuce, aczkolwiek Ja wielkim tych dzieł nie nazwę, szczególnie że Wielkie dzieła oceniam też po Autorze, i jego postawie, tego jak żył. pozdro M. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 15:19:48 |
Gwóźdź do trumny... >w każdym kraju są nisze które się wypełnia a że czasem > wypełnia to kicz< w przypadku Masła> Kicz? A jaka jest twoja definicja literackiego kiczu? >Wielkie dzieła oceniam też po Autorze, i jego postawie, tego jak żył. To kogo uwazasz za wielkiego w takim razie? |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 15:23:05 |
Gwóźdź do trumny... > To kogo uwazasz za wielkiego w takim razie? no wiesz że Słowacki wielkim poetą był? ;) > |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-29 15:27:54 |
Gwóźdź do trumny... > > > To kogo uwazasz za wielkiego w takim razie? > > no wiesz że Słowacki wielkim poetą był? ;) To sie wbija do glow juz w podstawowce o ile sie nie myle... Inna sprawa to "wbijac" a inna pokazac ze tak naprawde jest. |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 16:01:59 |
Gwóźdź do trumny... > To sie wbija do glow juz w podstawowce o ile sie nie myle... Inna sprawa > to "wbijac" a inna pokazac ze tak naprawde jest. Pokazywanie jak jest naprawdę właśnie mi owym Gombrowiczem pachnie, każdemu w sztuce spodoba się coś innego, to właśnie dlatego jest tak wiele jej kierunków,gatunków, subform, wszystko w granicy sztuki jest powiązane nicią subiektywności, jest abstrakcja, naturalizm, dadaizm, awangarda, poezja,proza,horror, komedia, filozoficzne wersety - każdy w obrębie danego gatunku jak i ogółem pod szyldem sztuki dzieła zawarte znajduje tego swojego autora, i chyba łatwo powie akurat dlaczego jemu dany autor przypadł do gustu...dla Mer jest to pewnie Witkacy ;> Dla mnie w różnych kręgach Dali,King,Morrison,Świetlicki,Sokrates i jego uczeń Platon, Dogan, Dai-Sho, z wiekiem zmieniają się Ci którzy są dla mnie mistrzami danego gatunku ale Ci "Wielcy" są mi bliscy już bardzo długi czas,choć nie twierdzę że będą w tym moim osobistym panteonie zasiadali na stałe, gusta także są zmienne, a jak dodać że są jeszcze subiektywne :) pozdro M. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:53:03 |
Gwóźdź do trumny... > "Wojna..." Maslowskiej, pierwsza ksiazka w polskiej literaturze napisana > sangiem (mniejsza z tym czy udana) tez moze zaliczac sie do wielkich? A > "Mechaniczna pomarancza" jest wielka? Musisz poszukać kogoś innego do rozmów na takie tematy :-( |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 13:40:51 |
Gwóźdź do trumny... > Ale takie podejście sprawia (gdyby zastosować je konsekwentnie), że nie > możesz mieć żadnych preferencji. Bo przecież wszędzie można znaleźć coś > wartościowego.... Tak, acz nie jest tak, iż wszystko na Ciebie wpływa, zmienia Cię. Wówczas by to niezdrowym było. > Nie tylko o epokach. jeśli książki mają oddziaływać na rzeczywistość, to > niektóre z książek powinno sie skazać na zapomnienie (nie myślę o > zakazaniu). Skrajnym przykładem dla mnie to Mein Kampf, bez wahania > dołączyłbym "dzieła" marksistów i (na co pewnie podniesie się krzyk) > większość tradycji chrześcijańskiej. Mein Kampf to śmieć, acz przeczytałem, żeby to stwierdzić. Książki np. Stalina - tu fakt: tylko trochę przeczytałem jeden tom, ale to nie do wytrzymania. Większość tradycji chrześcijańskiej (tej zbędnej) to - dla mnie - nie Biblia, pisma św. Augustyna, Tomasza z Akwinu. To ważna część filozofii świata, która wpłynęła na jego losy. Podobnie z inną literaturą. Po co nam > bohaterowie? Nie od tego obecnie zależy dobrobyt. Czy zawsze trzeba nosić > ze sobą cały bagaż z przeszłości? Dobre pytanie. > A ja dodałbym że szkodliwymi. Jako jedna z opcji. > Nie będę się sprzeczał co do przeszłej literatury. Ale teraz, gdy jest to > po prostu jeden ze sposobów robienie interesów już nie byłbym skłonny ufać > nikomu. Potrzeba upływu czasu, żeby stwierdzić, czy coś obecnie zachwalane > będzie jeszcze kiedyś brane do ręki. Juz tego nie doczekam. Tak, zgadzam się z Tobą. Pozdrawiam. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:06:51 |
Gwóźdź do trumny... > Tak, acz nie jest tak, iż wszystko na Ciebie wpływa, zmienia Cię. Wówczas > by to niezdrowym było. Mimo to nie powinieneś niczego odrzucać na wstępie. I wówczas powinieneś czytać jedną książkę co godzinę i to ze zrozumieniem, żeby niczego nie przeoczyć. Nie dasz rady. całe życie to pasmo wyborów mniej lub bardziej przemyślanych oraz przypadku i przymusu. To, że czytam te, a nie inne ksiażki tez tak wygląda (może z wyłączeniem przymusu). BArdzo sobie chwalę, że pierwszą książką filozoficzną była "Nędza historycyzmu" Poppera. To ukierunkowało resztę mojej edukacji filozoficznej. Poza tym zawierała treści, które już czułem, ale nie potrafiłem nazwać. > Większość tradycji chrześcijańskiej (tej zbędnej) to - dla > mnie - nie Biblia, pisma św. Augustyna, Tomasza z Akwinu. To ważna część > filozofii świata, która wpłynęła na jego losy. A ja rozwijałbym tylko to, co daje podstawy filozoficzne na wolną wolę, własność indwidualną (jedynie u chrześcijan i Żydów jest to jasno postawione) i ważność osoby jako osoby. Tomizm ma wiele wad, największa z nich, to to, że dał mocną podbudowę pod kontrreformację. W ogóle cała filozofia chrześcijańska jest mocno skażona. Nie miała na celu nieskrępowanego dążenia do prawdy, lecz rowijanie doktryny chrześcijańskiej. Prawda była sprawą drugorzędną. Pozdrawiam |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:12:32 |
Gwóźdź do trumny... BArdzo sobie > chwalę, że pierwszą książką filozoficzną była "Nędza historycyzmu" > Poppera. To ukierunkowało resztę mojej edukacji filozoficznej. Poza tym > zawierała treści, które już czułem, ale nie potrafiłem nazwać. Tak, ja tak miałem z Nietzsche, z "Z genealogii moralności" oraz z Baudelaire'm (choć to nie filozof sensu stricto), w "Paryski Spleen". Czy to nie jest właśnie jak z tym wieśniakiem: nazwał po imieniu coś, czego my nie potrafiliśmy? > A ja rozwijałbym tylko to, co daje podstawy filozoficzne na wolną wolę, > własność indwidualną (jedynie u chrześcijan i Żydów jest to jasno > postawione) i ważność osoby jako osoby. Tomizm ma wiele wad, największa z > nich, to to, że dał mocną podbudowę pod kontrreformację. Tak, pospieszyłem się. Co nie oznacza jednak, że ślad na historii to pozostawiło duży. Pozdrawiam. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-29 14:21:22 |
Gwóźdź do trumny... > Tak, ja tak miałem z Nietzsche, z "Z genealogii moralności" oraz z > Baudelaire'm (choć to nie filozof sensu stricto), w "Paryski Spleen". Czy > to nie jest właśnie jak z tym wieśniakiem: nazwał po imieniu coś, czego my > nie potrafiliśmy? Aforyzmów Nietchego, to można się uczyć na pamięć. Nawet jeśli nie trafia w sam środek, to zawsze w tarczę. > Tak, pospieszyłem się. Co nie oznacza jednak, że ślad na historii to > pozostawiło duży. Jak już napisałem, nie wszystkie ślady są godne pamiętania. > Pozdrawiam |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















