| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-24 22:20:36 |
O absurdalności wiary. Wątek ten ma na celu wykazanie braku logicznosci sposobu myślenia większości żyjących ludzi na Ziemi, ktorzy wierzą w jakąs formę boga. Wyłączam z tej grupy mistyków, gdyz oni nie opierają się na samej wierze, ale i na doświadczeniu. I choć doświadczenia te są subiektywne, to nie będę się czepiał. Spróbuję wytypować najważniejsze argumenty przeciwko wierze, od Was zaś oczekuję dodania kolejnych lub polemikę z tymi przytoczonymi przeze mnie. Na początek warto by się zastanowić na definicją wiary. Proponuję taką: "Wiara jest to przyjęcie za stan faktyczny, za prawdę,treści informacji której nie możemy, bądź nie chcemy sprawdzić." A więc dlaczego większość ludzi wierzy w jakiegoś boga? 1. Uwarunkowanie kulturowe. Człowiek od małego wychowywany w określonej tradycji przyjmuje wreszcie prezentowaną przez nią religijnośc za fakt. Podobnie jak my przyjmujemy nieświadomie że Ziemia jest kulą, a nie jak nasi przodkowie że jest płaska. Odzwierciedla to dodtakowo fakt, że ludzie którzy odrzucają praktyki religijne czy wrećz jawnie krytykują instytucje religijne i głoszone przez nie prawdy, nie zawsze odrzucają wiarę. A przeciez ta wiara ma początek własnie w obiekcie krytyki... 2. Wygodnictwo. Ktoś kiedyś powiedział, że trudno jest być ateistą. Bo nie ma nadziei, na życie po śmierci. Bo trzeba się zmierzyć z faktem że jesteśmy tylko świadomymi mechanizmami powstałymi w drodze ewolucji na niewielkiej planecie, koło przeciętenj gwiazdy, gdzieś na wygwizdowie naszej galaktyki. Co więcej, wiara daje łatwe i proste wytłumaczenia na wszystkie pytania zasadnicze. Odpowiada na pytania dotyczące etyki, filozofii, kosmologii, naszego miejsca tu i teraz. A dogmat to dogmat, nie dyskutuje się z nim. Wszystko jest jasne i proste, wszyscy sa szczęśliwi. 3. Pęd za stadem. Wierzący często argumentują, że skoro większość ludzi w coś wierzy to musi być coś na rzeczy. Przywpominam więc że ta sama większość zazwyczaj nie ma pojęcia czym jest ogień, albo dlaczego zarówka świeci, więc słuchanie ich w tak doniosłych sprawach traci naiwnością. 4. Brak spójnych, obiektywnych przesłanek sugerujących istnienie boga. Wiemy jak działa świat, wiemy z grubsza jak powstał i jak skończy. Po cholerę do tego dokładac jakis byt nadnaturalny? człowiek pierowotny wymyślił bogów by prosto wyjasnic sobie niezrozumiałe dlań rzeczy. póxniejsze religie jedynie ewoluowały w formy bardziej złożóne, czerpały z innych religii, łączyły się, wytwarzały własną etyke, moralnosc, filozofię etc. Jak widać człowiek wierzący rózni się od jaskiniowego tylko tym że zamiast maczugi ma AK-47. 5. Cuda. Niestety brak jest wiarygodnych danych dotyczacych tak zwanych cudów. Ze ktoś wyleczył się dzięki modlitwom z ciężkiej choroby?No to co? Niektórzy tez się wyleczali, bez modlitw. A więksozść modlących się jednak umarło. Gdyby komuś np. odrosła ręka, lewitował by, albo uciszyl rozszałe morze ruchem brwi - o, to był by cud. Tyle przychodzi mi na myśl. Ma ktoś jeszcze jakieś pomysły?Zapraszam do dyskusji. :) |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2006-05-24 23:57:10 |
O absurdalności wiary. > Wiemy jak działa świat, wiemy z grubsza jak powstał i jak skończy. Po > cholerę do tego dokładac jakis byt nadnaturalny? A może cały Wszechświat jest bytem - stosując nasze kryteria - nadnaturalnym? Ja wierzę, że Wielki Wybuch spowodowała jakaś siła sprawcza. Może cała materia/eneria Wszechświata jest tymczasowo rozdzieloną jednością? |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:40:04 |
O absurdalności wiary. > A może cały Wszechświat jest bytem - stosując nasze kryteria - > nadnaturalnym? *** A może Bóg pierdnął i świat powstał? :] > Ja wierzę, że Wielki Wybuch spowodowała jakaś siła sprawcza. Może cała > materia/eneria Wszechświata jest tymczasowo rozdzieloną jednością? *** Wierz sobie w co chcesz. Nawet w karasnoludki. To że czegoś wyjasnić nie potrafimy to znaczy że zaraz mamy w to miejsce Boga wrzucać?Dokładnie tak robili jaskiniowcy... |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2006-05-25 19:30:21 |
O absurdalności wiary. Zakładam, że ktoś stworzył Wszechświat. Oczywiście, można nazwać go bogiem. A jeśli ów stwórca jest istotą pozbawioną przymiotów nadnaturalnych? Może jest opisywalny fizycznie, tylko, że na poziomie dla nas niepojętym? |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 20:01:57 |
O absurdalności wiary. > Zakładam, że ktoś stworzył Wszechświat. Oczywiście, można nazwać go > bogiem. A jeśli ów stwórca jest istotą pozbawioną przymiotów > nadnaturalnych? Może jest opisywalny fizycznie, tylko, że na poziomie dla > nas niepojętym? *** Zakładasz więc koniecznie celowy zamysł?Dlaczego? |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2006-05-25 20:30:24 |
O absurdalności wiary. > > Zakładam, że ktoś stworzył Wszechświat. Oczywiście, można nazwać go > > > bogiem. A jeśli ów stwórca jest istotą pozbawioną przymiotów > > nadnaturalnych? Może jest opisywalny fizycznie, tylko, że na poziomie > dla > > nas niepojętym? > > *** > Zakładasz więc koniecznie celowy zamysł?Dlaczego? Bo wszędzie wystepuje związek przyczynowo-skutkowy. Coś wynika z czegoś wcześniejszego. Dlaczego na początku miały by go nie być? Oczywiście Wielki Wybuch pewnie nie był początkiem wszystkiego. Nie znam się na tym aż tak. Jednak nie wydaje mi się możliwe, by inteligencja mogła powstać z kosmicznego pyłu. Sądzę,że nasza inteligencja jest częścią czegoś większego. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-27 12:51:29 |
O absurdalności wiary. > Bo wszędzie wystepuje związek przyczynowo-skutkowy. Coś wynika z czegoś > wcześniejszego. Dlaczego na początku miały by go nie być? Oczywiście > Wielki Wybuch pewnie nie był początkiem wszystkiego. Nie znam się na tym > aż tak. Jednak nie wydaje mi się możliwe, by inteligencja mogła powstać z > kosmicznego pyłu. Sądzę,że nasza inteligencja jest częścią czegoś > większego. *** Ach ten antropocentryzm!Inteligencja to jedynie przystosowanie ewolucyjne, patrząc po sukcesie biologicznym naszego gatunku - bardzo skuteczne. |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2006-05-24 23:57:11 |
O absurdalności wiary. > Wiemy jak działa świat, wiemy z grubsza jak powstał i jak skończy. Po > cholerę do tego dokładac jakis byt nadnaturalny? A może cały Wszechświat jest bytem - stosując nasze kryteria - nadnaturalnym? Ja wierzę, że Wielki Wybuch spowodowała jakaś siła sprawcza. Może cała materia/eneria Wszechświata jest tymczasowo rozdzieloną jednością? |
|
Johnyd [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 01:47:24 |
O absurdalności wiary. > Wątek ten ma na celu wykazanie braku logicznosci sposobu myślenia > większości żyjących ludzi na Ziemi, ktorzy wierzą w jakąs formę boga. Prezentujesz ładne argumenty, ciekawie piszesz, ale nie rozumiem Twojego podejścia. Szukasz dowodów na coś oczywistego. Przecież z definicji, wiara nie opiera się na logice. Do czego zmierzasz?? Czy Twój post ma na celu zdyskredytowanie wiary chrześcijańskiej? Jeśli tak, nie tędy droga, przyjacielu. Abstrahując od tematu, wiara w takiej czy innej formie jest każdemu (niekoniecznie do zbawienia ;) koniecznie potrzebna. Chyba zgodzisz sie ze mną. Człowiek wierzący we własne siły ma większą szansę na osiągnięcie w życiu sukcesu. Naukowiec projektujący doświadczenie powinien wierzyć w jego zasadność i przydatność; co przejawia się w formułowaniu obok tzw. hipotezy zerowej, hipotezy alternatywnej. Hipoteza zerowa opisuje dotychczasowy stan wiedzy, natomiast hipoteza alternatywna stanowi jej zaprzeczenie, jest niepotwierdzonym domysłem badacza. Hipoteza alternatywna dopiero jest lub nie jest potwierdzana przez wynik eksperymentu. Jeśli okazuje się trafna, to przecież nie dlatego, że już ktoś wcześniej ją udowodnił, ale dlatego tylko, że naukowiec snuł słuszne pajęcze domysły. Tak więc nauka nie mogłaby rozwijać się, gdyby uczeni nie ufali swoim przeczuciom - to także przejaw wiary! Czyż wiara we własną indywidualność i siłę nie jest jednym z kluczowych atrybutów diabła? Paradoksalnie pokazuje to, jak ważną rolę pełni wiara w satanizmie. Zauważ, że ludzi cechuje róznorodność dróg snucia pajęczych domysłów, każdy przeżywa wewnętrzną i zewnętrzną rzeczywistość na swój subiektywny, oryginalny sposób. Czy to oznacza że ludzie są ograniczeni? Nie, wprost przeciwnie - fakt ten stanowi ich wewnętrzne bogactwo i rożnorodność "międzyosobniczą". Dlaczego ujmowac ludziom wierzącym za ich postawę, tylko dlatego że jej nie rozumiemy, gdyż się od tych ludzi różnimy? Nie wiadomo, czemu dokładnie ma nam służyć wiara, dlaczego towarzyszy nam to zjawisko - ale istotne, że jest to fenomen wyłącznie "człowieczy", niewidoczny póki co w świecie innych zwierząt. Ponieważ człowiek jest intelektualnie najwyżej rozwiniętym organizmem, można wnioskować, że wiara jest jednym z najistotniejszych cech naszego gatunku, która rozwinęła sie w ewolucji bardzo późno. Podejrzewam że ludzie głęboko wierzący w Boga są w tym aspekcie wyżej rozwinięci filogenetycznie od osób niewierzących. Oczywiście nie mogę tego udowodnić, ale czy Ty potrafisz temu zaprzeczyć? W związku z tym nasuwa się pytanie, czy posiadamy wrodzoną, intuicyjną zdolność odróżniania dobra od zła? Czy istnieje tzw. inteligencja duchowa? - a jeśli tak, to czy jest ona naturalną cechą naszego gatunku? Jeśli tak faktycznie jest, to ludzi "sucho" spoglądających na świat można uznać za bardziej pierwotnych, lub osób wtórnie pozbawionych być może korzystnej ewolucyjnie cechy niejako "na własne życzenie". Oczywiście teraz mocno przeginam, choćby z tego względu, że nie można udowodnić wiary religijnej za przejaw progresji ani regresji z punktu widzenia ewolucji. Często bowiem w przyrodzie bywa, że nowo nabywane przez gatunek cechy okazują się nieprzydatne i z czasem eliminowane przez dobór naturalny. Nasuwający się teraz problem polega na tym, że zjawisko selekcji naturalnej w tradycyjnym rozumieniu przestało istnieć na płasczyźnie ludzkiego gatunku, tak więc dyskusja staje się jałowa... No i niezapominajmy o szacunku wobec drugiego człowieka, wyżej cenioną wśród ludzi postawę niż wiara w Boga ;P Tak sobie jednak myślę, że obecny na świecie stosunek osob wierzących do ateistów przytłaczająco opowiada się na korzyść religii. Ale ale... teraz ktoś mógłby przyjąć, że to ateizm jest cechą korzystniejszą - wszakże najpierw musiała pojawić się religia, aby powstał ateizm ;)) A ta garść ateistów jest zapowiedzią nadchodzących zmian... |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:59:53 |
O absurdalności wiary. > Prezentujesz ładne argumenty, ciekawie piszesz, ale nie rozumiem Twojego > podejścia. Szukasz dowodów na coś oczywistego. Przecież z definicji, wiara > nie opiera się na logice. Do czego zmierzasz?? Czy Twój post ma na celu > zdyskredytowanie wiary chrześcijańskiej? Jeśli tak, nie tędy droga, > przyjacielu. *** Tak. Taki jest jego cel. Dykskredytuje własnię te prostacką wiarę maluczkich. Gdyż z jednej strony posługują się logiką na co dzień, a odrzucjaja ją w sprawach ostatecznych. Człowiek wierzący we własne siły ma większą szansę na osiągnięcie w > życiu sukcesu. *** Tak tego nie kwestionuję. Podpada to pod argument "wygodnictwo".:) Naukowiec projektujący doświadczenie powinien wierzyć w > jego zasadność i przydatność; co przejawia się w formułowaniu obok tzw. > hipotezy zerowej, hipotezy alternatywnej. Hipoteza zerowa opisuje > dotychczasowy stan wiedzy, natomiast hipoteza alternatywna stanowi jej > zaprzeczenie, jest niepotwierdzonym domysłem badacza. Hipoteza > alternatywna dopiero jest lub nie jest potwierdzana przez wynik > eksperymentu. Jeśli okazuje się trafna, to przecież nie dlatego, że już > ktoś wcześniej ją udowodnił, ale dlatego tylko, że naukowiec snuł słuszne > pajęcze domysły. Tak więc nauka nie mogłaby rozwijać się, gdyby uczeni nie > ufali swoim przeczuciom - to także przejaw wiary! *** Tak, tyle że wiara w Boga ma się nijak do nauki, co najwyżej może stanowić rodzaj napędu typu "robię to dla Boga/dobra/ludzkości/etc." natomiast żdane naukowiec nie myśli w sposób "wg mnie jak przeprowadzę te reakcje to może bóg pozwoli mi stworzyc nowy związek chemiczny". > Czyż wiara we własną indywidualność i siłę nie jest jednym z kluczowych > atrybutów diabła? Paradoksalnie pokazuje to, jak ważną rolę pełni wiara w > satanizmie. *** Wiara? A po co wierzyć? Dojrzały człowiek jest w stanie wykrzesac tyle obiektywizmu by stwierdzić "jestem" oryginalny. > Zauważ, że ludzi cechuje róznorodność dróg snucia pajęczych domysłów, > każdy przeżywa wewnętrzną i zewnętrzną rzeczywistość na swój subiektywny, > oryginalny sposób. Czy to oznacza że ludzie są ograniczeni? Nie, wprost > przeciwnie - fakt ten stanowi ich wewnętrzne bogactwo i rożnorodność > "międzyosobniczą". Dlaczego ujmowac ludziom wierzącym za ich postawę, > tylko dlatego że jej nie rozumiemy, gdyż się od tych ludzi różnimy? *** Masz rację. Tyle że zbliżasz się do mistycyzmu, którym w tym watku zajmowac się nie zamierzam. Ja zaatakowałem tę prostą, wsiową wiarę tłumacząc jej mechanizmy, a co za tym idzie jej ułude. > Nie wiadomo, czemu dokładnie ma nam służyć wiara, dlaczego towarzyszy nam > to zjawisko - ale istotne, że jest to fenomen wyłącznie "człowieczy", > niewidoczny póki co w świecie innych zwierząt. Ponieważ człowiek jest > intelektualnie najwyżej rozwiniętym organizmem, można wnioskować, że wiara > jest jednym z najistotniejszych cech naszego gatunku, która rozwinęła sie > w ewolucji bardzo późno. Podejrzewam że ludzie głęboko wierzący w Boga są > w tym aspekcie wyżej rozwinięci filogenetycznie od osób niewierzących. > Oczywiście nie mogę tego udowodnić, ale czy Ty potrafisz temu > zaprzeczyć? *** Myślę że raczej wiara jest wentylem bezpieczeństwa dla naszej psychiki, która gdy wyewoluowała nie była w stanie przyjac pewnych faktów. Człwoeik poczuł się potwornie mały i samotny. W tym momencie wiara jest naturalnym srodkiem przeciwbólowym. > W związku z tym nasuwa się pytanie, czy posiadamy wrodzoną, intuicyjną > zdolność odróżniania dobra od zła? *** Nie jestem przekonany. Czy mamy prawo sądzić ludożerców? :> Czy istnieje tzw. inteligencja duchowa? > - a jeśli tak, to czy jest ona naturalną cechą naszego gatunku? *** Nie wiem. Wchodzisz na w sferę mistycyzmu. Jeśli tak > faktycznie jest, to ludzi "sucho" spoglądających na świat można uznać za > bardziej pierwotnych, lub osób wtórnie pozbawionych być może korzystnej > ewolucyjnie cechy niejako "na własne życzenie". Oczywiście teraz mocno > przeginam, choćby z tego względu, że nie można udowodnić wiary religijnej > za przejaw progresji ani regresji z punktu widzenia ewolucji. Często > bowiem w przyrodzie bywa, że nowo nabywane przez gatunek cechy okazują się > nieprzydatne i z czasem eliminowane przez dobór naturalny. Nasuwający się > teraz problem polega na tym, że zjawisko selekcji naturalnej w tradycyjnym > rozumieniu przestało istnieć na płasczyźnie ludzkiego gatunku, tak więc > dyskusja staje się jałowa... No i niezapominajmy o szacunku wobec drugiego > człowieka, wyżej cenioną wśród ludzi postawę niż wiara w Boga ;P *** W jakimś stopniue ewolucja postępuje, zmieniły się tylko jej mechanizmy. A czy religijnośc przetrwa? To pokażą najblizsze tysiąclecia. > Tak sobie jednak myślę, że obecny na świecie stosunek osob wierzących do > ateistów przytłaczająco opowiada się na korzyść religii. *** O, wierzący zawsze są przkonani że mają rację. :] Tylko agnostycy są skłonni powiedziec uczciwie "nie wiem". Ale ale... teraz > ktoś mógłby przyjąć, że to ateizm jest cechą korzystniejszą - wszakże > najpierw musiała pojawić się religia, aby powstał ateizm ;)) A ta garść > ateistów jest zapowiedzią nadchodzących zmian... *** Możliwe. Zauważ, że w zachodnich społeczeństwach o duzym stopniu laicyzacji role kapłanów przejmują psychologiwe i psychoterapeuci. Być może wspomniany słaby punkt w ludzkiej psychice nie radzi sobie z pewnymi niewiadomymi i potrzebuje jakiegokolwiek wypełnienia. :) |
|
Johnyd [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 01:46:07 |
O absurdalności wiary. > > > Prezentujesz ładne argumenty, ciekawie piszesz, ale nie rozumiem > Twojego > > podejścia. Szukasz dowodów na coś oczywistego. Przecież z definicji, > wiara > > nie opiera się na logice. Do czego zmierzasz?? Czy Twój post ma na > celu > > zdyskredytowanie wiary chrześcijańskiej? Jeśli tak, nie tędy droga, > > > przyjacielu. > > *** > Tak. Taki jest jego cel. Dykskredytuje własnię te prostacką wiarę > maluczkich. Gdyż z jednej strony posługują się logiką na co dzień, a > odrzucjaja ją w sprawach ostatecznych. Trudno oczekiwać od kogokolwiek, żeby na co dzień nie posługiwał się logiką - choćby w codziennym życiu. A że logiki i wiary nie można połączyć, z tego wynika widziana Twoimi oczami "fałszywa" postawa ludzi wierzących. Mam do Ciebie pytanie: ile ról odgrywasz w swoim życiu? Ja jestem jednocześnie studentem, synem, przyjacielem, pracownikiem, klientem etc... jednak ciągle czuję się sobą! Jestem pewien że także logikę z wiarą mozna uczciwie i mądrze połączyć, zachowując przy tym czyste sumienie. > > Czyż wiara we własną indywidualność i siłę nie jest jednym z > kluczowych > > atrybutów diabła? Paradoksalnie pokazuje to, jak ważną rolę pełni > wiara w > > satanizmie. > > *** > Wiara? A po co wierzyć? Dojrzały człowiek jest w stanie wykrzesac tyle > obiektywizmu by stwierdzić "jestem" oryginalny. Wiesz, jest takie zaburzenie emocjonalne przejawiające się tym, że pacjent wypytuje wszystkich o siebie samego, szukając u nich potwierdzenia swojej oryginalności. Psychologia naucza, że u podstaw tego schorzenia stoi patologicznie niska samoocena. Czego byś takiemu człowiekowi życzył? Więcej dojrzałości czy wiary w siebie? Ja: wiary - dojrzałość przychodzi z czasem; tu i teraz potrzebna mu jest wiara we własne siły. > Myślę że raczej wiara jest wentylem bezpieczeństwa dla naszej psychiki, > która gdy wyewoluowała nie była w stanie przyjac pewnych faktów. Człwoeik > poczuł się potwornie mały i samotny. W tym momencie wiara jest naturalnym > srodkiem przeciwbólowym. Teraz ja się z Tobą zgodzę; aczkolwiek jedna teza nie wyklucza drugiej. > Ale ale... teraz > > ktoś mógłby przyjąć, że to ateizm jest cechą korzystniejszą - wszakże > > > najpierw musiała pojawić się religia, aby powstał ateizm ;)) A ta > garść > > ateistów jest zapowiedzią nadchodzących zmian... > > *** > Możliwe. Zauważ, że w zachodnich społeczeństwach o duzym stopniu > laicyzacji role kapłanów przejmują psychologiwe i psychoterapeuci. Być > może wspomniany słaby punkt w ludzkiej psychice nie radzi sobie z pewnymi > niewiadomymi i potrzebuje jakiegokolwiek wypełnienia. :) Masz dużo racji. Zauważ jednakże różnicę między kapłanem a psychologiem: w konfesjonale zazwyczaj bębnimy w ucho księdza nasze występki, potem ksiądz bębni jak dzięcioł wyuczoną przed laty melodię, na zakończenie pukając dosadnie w niemalowane drewno konfesjonału. Psycholog nie ocenia, stara się natomiast dotrzeć do problemu, pytając: "dlaczego?" Być może tu tkwi problem ucieczki współczesnego cżłowieka od religii do psychologii. pozdr, joh |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2006-05-25 21:37:58 |
O absurdalności wiary. > Tak więc nauka nie mogłaby rozwijać się, gdyby uczeni nie > ufali swoim przeczuciom - to także przejaw wiary! CHwila... czy mam rozumieć, że chcesz porównać wiarę religijną do procesu intuicyjnej dedukcji naukowej?? > Czyż wiara we własną indywidualność i siłę nie jest jednym z kluczowych > atrybutów diabła? Paradoksalnie pokazuje to, jak ważną rolę pełni wiara w > satanizmie. Wydaje mi się, że mieszasz pojęcia słowa wiara - zupełnie niepotrzebnie, ponieważ rozmawiamy tutaj o religii, tylko i wyłącznie o religii nie zaś o każdym aspekcie tego słowa. > Nie wiadomo, czemu dokładnie ma nam służyć wiara, dlaczego towarzyszy nam > to zjawisko - ale istotne, że jest to fenomen wyłącznie "człowieczy", > niewidoczny póki co w świecie innych zwierząt. A czy wiadomo po co służy wyrostek robaczkowy w organizmie? Szukanie celowości w mozaice ewolucji to bezlitosna pułapka. > Ponieważ człowiek jest > intelektualnie najwyżej rozwiniętym organizmem, można wnioskować, że wiara > jest jednym z najistotniejszych cech naszego gatunku, która rozwinęła sie > w ewolucji bardzo późno. Podejrzewam że ludzie głęboko wierzący w Boga są > w tym aspekcie wyżej rozwinięci filogenetycznie od osób niewierzących. Śmiałe wycieczki robisz w swoich tezach. Sądzę jednak, że są to tylko proste skojarzenia dwóch faktów, które niefortunnie przychodzą wspólnie na myśl. Tak naprawdę możesz skojarzyć sobie w ten sam sposób jakikolwiek wyróżnik człowieka. Wybacz, ale chyba jest to trochę naiwne. > W związku z tym nasuwa się pytanie, czy posiadamy wrodzoną, intuicyjną > zdolność odróżniania dobra od zła? Czy istnieje tzw. inteligencja duchowa? Sądzę, że odpowiedź na Twoje pytanie jest o wiele bliżej niż w transcendencji. Każdy człowiek bowiem ma wkodowane odpowiednie odruchy moralne na tej samej zasadzie kodowanie co ssanie kciuka, odruch wymiotny, odruch uśmiechu, poczucie smaku, przerażenie, podniecenie, itd.... > - a jeśli tak, to czy jest ona naturalną cechą naszego gatunku? Jeśli tak > faktycznie jest, to ludzi "sucho" spoglądających na świat można uznać za > bardziej pierwotnych, lub osób wtórnie pozbawionych być może korzystnej > ewolucyjnie cechy niejako "na własne życzenie". Zwięrzęta też mają moralność. > Oczywiście teraz mocno > przeginam, Mam nadzieję.. ;) [..] pozdr. Nyx. |
|
Johnyd [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 01:15:41 |
O absurdalności wiary. > > Tak więc nauka nie mogłaby rozwijać się, gdyby uczeni nie > > ufali swoim przeczuciom - to także przejaw wiary! > > CHwila... czy mam rozumieć, że chcesz porównać wiarę religijną do procesu > intuicyjnej dedukcji naukowej?? >>(...) > Wydaje mi się, że mieszasz pojęcia słowa wiara - zupełnie niepotrzebnie, > ponieważ rozmawiamy tutaj o religii, tylko i wyłącznie o religii nie zaś o > każdym aspekcie tego słowa. Nie porównuję wiary religijnej z intuicją naukową, ale właśnie rozszerzam zagadnienie, gdyż moim zdaniem warto zwrócić uwagę na znaczenie wiary jako takiej. Nic nie mieszam - świadczy o tym moje stwierdzenie "abstrahując od tematu", czyż nie? I nie rozumiem, dlaczego waść (waćpanna?) zabraniasz pisać mi o wierze innej niż religijna (????) Doskonale wiesz ze na tym forum toczą się dyskusje na rozmaite tematy. Jeśli uważasz, że nie mam prawa pisać o nie-religijnej wierze, idź poskarż się adminowi... > > Nie wiadomo, czemu dokładnie ma nam służyć wiara, dlaczego towarzyszy > nam > > to zjawisko - ale istotne, że jest to fenomen wyłącznie "człowieczy", > > > niewidoczny póki co w świecie innych zwierząt. > > A czy wiadomo po co służy wyrostek robaczkowy w organizmie? > Szukanie celowości w mozaice ewolucji to bezlitosna pułapka. Wyrostek robaczkowy jest narządem szczątkowym; natomiast większość naszych narządów jest zdecydowanie pożyteczna! Swoją drogą i wyrostek kiedyś odgrywał ważną rolę w odżywianiu. Niekorzystne cechy zazwyczaj nie utrwalają się w populacjach, gdyż feralne osobniki są eliminowane na drodze selekcji naturalnej. Dlatego myślę że trudno traktować wiarę jako niezamierzony efekt uboczny naszej ewolucji. Ewolucja to samorzutny proces różnicowania się organizmów mający na celu przystosowanie do całkiem nowych lub zmieniających się warunków środowiska, co umożliwia organizmom zajęcie nowych nisz ekologicznych, a w konsekwencji - przeżycie. To nieświadome dążenie do przetrwania można nazwać celem ewolucji każdego gatunku. Pytanie brzmi: czy człowiek był już obdarzony świadomością, gdy zaczął wierzyć? Nie wyobrażam sobie innej opcji, gdyż w odniesieniu do wiary świadomość wydaje mi się niezbędna. Jeśli tak faktycznie było, to czy celowość w ewolucji byłaby kiedykolwiek bardziej wyrazistsza niż w tym przypadku? Mogło być także, że wiara i świadomośc wyewoluowały równolegle, wraz z rozwojem mózgu...ale kto to wie. > > W związku z tym nasuwa się pytanie, czy posiadamy wrodzoną, > intuicyjną > > zdolność odróżniania dobra od zła? Czy istnieje tzw. inteligencja > duchowa? > > Sądzę, że odpowiedź na Twoje pytanie jest o wiele bliżej niż w > transcendencji. Każdy człowiek bowiem ma wkodowane odpowiednie odruchy > moralne na tej samej zasadzie kodowanie co ssanie kciuka, odruch wymiotny, > odruch uśmiechu, poczucie smaku, przerażenie, podniecenie, itd.... Gdyby odpowiedź była taka oczywista jak piszesz, nie podejmowałbym tego tematu. Póki co, nie odkryto mechanizmu jaki sugerujesz, choć zapewne masz sporo racji. Zauważ jednak, że wszystkie "organiczne" odruchy jak ssanie kciuka itp. mamy w spadku po zwierzęcych przodkach. Trudno się tak kategorycznie wypowiadać o wyłącznie ludzkiej "inteligencji duchowej" - tym bardziej, że nawet nie jesteśmy w stanie udowodnić w pełni jej istnienia. > > Zwięrzęta też mają moralność. Mogę prosić Cię o rozwinięcie tego stwierdzenia? Pozdrawiam, joh |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2006-05-26 23:02:42 |
O absurdalności wiary. > Nie porównuję wiary religijnej z intuicją naukową, ale właśnie rozszerzam > zagadnienie, gdyż moim zdaniem warto zwrócić uwagę na znaczenie wiary jako > takiej. Nic nie mieszam - świadczy o tym moje stwierdzenie "abstrahując od > tematu", czyż nie? Masz rację, nie zwróciłąm uwagi na owo "abstrahowanie". Jednak nadal przystaję przy swoim, że wiara religijna nijak ma się do wiary(sic!) w naukę i mieszanie tego do głównego tematu prowadzi do pomieszania. Po pierwsze - i w sumie wystarczające - wiara opiera się na nieweryfikowalnych mrzonkach, wiedza naukowa jest weryfikowalna i możesz to sam uczynić jeśli tylko byś chciał. Dlatego to, co Ty nazywasz rozszerzaniem, ja nazywam mieszaniem. To jest co innego a ten argument "wierzenia w 2+2" często się przewija w rozmowach z obrońcami religii. > I nie rozumiem, dlaczego waść (waćpanna?) zabraniasz > pisać mi o wierze innej niż religijna (????) Doskonale wiesz ze na tym > forum toczą się dyskusje na rozmaite tematy. Jeśli uważasz, że nie mam > prawa pisać o nie-religijnej wierze, idź poskarż się adminowi... ale złoścliwości jednak zachowaj dla kogoś innego.. > Wyrostek robaczkowy jest narządem szczątkowym; natomiast większość naszych > narządów jest zdecydowanie pożyteczna! Swoją drogą i wyrostek kiedyś > odgrywał ważną rolę w odżywianiu. Niekorzystne cechy zazwyczaj nie > utrwalają się w populacjach, gdyż feralne osobniki są eliminowane na > drodze selekcji naturalnej. Dlatego myślę że trudno traktować wiarę jako > niezamierzony efekt uboczny naszej ewolucji. Czy więc chcesz powiedzieć, że ma to jakiś CEL? IMO wiara pełni jedynie (może "jedynie" nie jest dobrym słowem) kilka praktycznych funkcji, które są ładnie zawoalowane przez nature, podobnie jak miłość, smak potraw, etc. Wiara integruje zarówno małe jak i duże społeczności w sposób wyjątkowo silny, ponieważ religia ma podłoże emocjonalne (a więc zarazem niższe i nieświadome). Wiara odpowiada na niewytłumaczone pytania. Wiara jest instynktem samozachowawczym, zaprzecza śmierci. etc... Tak, wiara jest potrzebna - ale nie jest niezbędna. Vide: ateiści. > Ewolucja to samorzutny proces różnicowania się organizmów mający na celu > przystosowanie do całkiem nowych lub zmieniających się warunków > środowiska, co umożliwia organizmom zajęcie nowych nisz ekologicznych, a w > konsekwencji - przeżycie. Jednak nie zapominajmy o ważnym elemencie przypadku, który kształtuje ewolucję. Inaczej musiałbyś powiedzieć, że ewolucja posiada jakiś jeden konkretny kierunek.. co kusi stwierdzeniem, że dąży do konkretnego celu (pomijając samo tylko przetrwanie jako cel, bo właśnie ono może byc realizowane na wiele sposobów). Wiara IMO nie świadczy o wyższości ewolucyjnej - wiara jest raczej sposobem radzenia sobie z problemami w sposób naiwny. Z braku wiedzy. Dlatego wiara świadczy o czymś przeciwnym raczej niż twierdzisz [wyższość filogenetyczna]. Jest reliktem dzisiejszych czasów. > To nieświadome dążenie do przetrwania można > nazwać celem ewolucji każdego gatunku. Tak, ale celem mocno rozmytym. > Pytanie brzmi: czy człowiek był już > obdarzony świadomością, gdy zaczął wierzyć? Nie wyobrażam sobie innej > opcji, gdyż w odniesieniu do wiary świadomość wydaje mi się niezbędna. Mnie też się tak wydaje, co jednak nie urąga świadomości. > Jeśli tak faktycznie było, to czy celowość w ewolucji byłaby kiedykolwiek > bardziej wyrazistsza niż w tym przypadku? Celowość ewolucji? Co masz na myśli (jeśli nie po prostu przetrwanie)? Nie rozumiem tego dowodu, jak jedno potwierdza drugie? > Mogło być także, że wiara i > świadomośc wyewoluowały równolegle, wraz z rozwojem mózgu...ale kto to > wie. Sądzę nawet, że akurat nie ma to aż takiego znaczenia. Wiara i religijność pełni pożyteczne funkcje. > Gdyby odpowiedź była taka oczywista jak piszesz, nie podejmowałbym tego > tematu. Póki co, nie odkryto mechanizmu jaki sugerujesz, choć zapewne masz > sporo racji. Czy chociażby "ośrodek mistyczny" zlokalizowany w strukturze mózgu nie jest wystarczającą poszlaką dla wysnucia takiego dowodu? > Zauważ jednak, że wszystkie "organiczne" odruchy jak ssanie > kciuka itp. mamy w spadku po zwierzęcych przodkach. Trudno się tak > kategorycznie wypowiadać o wyłącznie ludzkiej "inteligencji duchowej" - > tym bardziej, że nawet nie jesteśmy w stanie udowodnić w pełni jej > istnienia. Bo niepotrzebnie trzymamy się tej nieszczęsnej transcendencji. To można porównać w analogii do psychiki człowieka. Psychika to też jest nieokreślony twór, który jednak coraz mniej staje się magiczny im więcej wiemy o naszym organizmie. Meandry psychologii w prosty i skuteczny sposób przejmuje neurofizjologia. Podobnie z duchowością. A zzy życie duchowe i życie psychiczne to coś innego? > > Zwięrzęta też mają moralność. > > Mogę prosić Cię o rozwinięcie tego stwierdzenia? moralność wkodowaną właśnie w ich naturę - to co pisałam o człowieczej moralności, wkodowanej jak ssanie kciuka. Muszą istnieć pewne bazowe mechanizmy zachowywania się, inaczej grupa nie byłaby możliwa. Poczucie "dobra" i "zła" jest wrodzone. Kodeksy moralne ludzi są już wysoką abstrakcją. Jednak każdy człowiek (pomijając oczywiście ludzi chorych i jakieś indeywidualne wyjątki) wzdryga się na myśl o zgwałceniu dziecka, odczuwa poczucie winy kradnąc, itp. Zwierzęta nie zabijają ponad potrzebę, gryzące się psy odpuszczają jeśli przeciwnik pokazuje poddanie, szympansy zaś mają dość złożone zasady dobra i zła w swoimbogatym społecznie życiu. pozdr, Nyx. |
|
Brzeszczot [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 10:36:17 |
O absurdalności wiary. Zapomniałeś o samotności. Dużo ludzi zaczyna wierzyć, bo są samotni i mają potrzebę świadomości, że ktoś tam o nich myśli. Że istnieje ktoś z kim mogą porozmawiać, wyżalić się, prosić o pomoc (nawet jeśli miałby to być monolog). Druga sprawa to lęk przed śmiercią. Strach, że po śmierci przestanie się istnieć. Moja babcia od młodości komunistka i ateistka zatwardziała zaczęła wirzyć w boga dopiero na starość. Na koniec przytoczę jedno z praw Murphiego: "Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru." |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:06:01 |
O absurdalności wiary. > Zapomniałeś o samotności. Dużo ludzi zaczyna wierzyć, bo są samotni i mają > potrzebę świadomości, że ktoś tam o nich myśli. Że istnieje ktoś z kim > mogą porozmawiać, wyżalić się, prosić o pomoc (nawet jeśli miałby to być > monolog). Druga sprawa to lęk przed śmiercią. Strach, że po śmierci > przestanie się istnieć. Moja babcia od młodości komunistka i ateistka > zatwardziała zaczęła wirzyć w boga dopiero na starość. > Na koniec przytoczę jedno z praw Murphiego: "Człowiek bez religii jest jak > ryba bez roweru." *** Ja tego nie kwestonuję, masz całkowitą rację - tak jest. Natomiast podpada to pod argument "łatwizna". |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2006-05-25 21:06:23 |
O absurdalności wiary. A może bardziej nawet potrzeby przynależności, która na szczycie hierarchii potrzeb gdzieś tam stoi. A religia z całą pewnością gwarantuje silne utożsamienie się z grupąi wszelkie z tego płynące profity... |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 23:24:04 |
O absurdalności wiary. > A może bardziej nawet potrzeby przynależności, która na szczycie > hierarchii potrzeb gdzieś tam stoi. A religia z całą pewnością gwarantuje > silne utożsamienie się z grupąi wszelkie z tego płynące profity... Przy całym tym rozmawianiu o indywidualizmie, nie zapominajmy że satanizm taką rolę też spełnia. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2006-05-26 23:08:37 |
O absurdalności wiary. > Przy całym tym rozmawianiu o indywidualizmie, nie zapominajmy że satanizm > taką rolę też spełnia. Jak najbardziej. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-25 10:55:28 |
O absurdalności wiary. > A więc dlaczego większość ludzi wierzy w jakiegoś boga? Bo mamy czesc w mozgu odpowiedzialna za doznania duchowe. Udowodnione zostalo ze brak stymulacji tej czesci w jakikolwiek sposob moze powodowac nawet depresje. >, nie zawsze odrzucają wiarę. bo nie trzeba wierzyc w kosciol, kler zeby wierzyc w Boga. Trzeba? > 2. Wygodnictwo. Ktoś kiedyś powiedział, że trudno jest być ateistą. Bo nie > ma nadziei, na życie po śmierci. Bzdura. Ateista byc jest nawet prosciej. A wierzyc w zycie po smierci mozna bez religii. > Co więcej, wiara daje łatwe i proste wytłumaczenia na wszystkie pytania > zasadnicze. Odpowiada na pytania dotyczące etyki, filozofii, kosmologii, > naszego miejsca tu i teraz. A dogmat to dogmat, nie dyskutuje się z nim. > Wszystko jest jasne i proste, wszyscy sa szczęśliwi. A co w tym zlego? Polecam jakakolwiek ksiazke z historii religii czy antropologii a zobaczysz ze bez wiary nie wyszlibysmy z jaskin. > 3. Pęd za stadem. Wierzący często argumentują, że skoro większość ludzi w > coś wierzy to musi być coś na rzeczy. Przywpominam więc że ta sama > większość zazwyczaj nie ma pojęcia czym jest ogień, albo dlaczego zarówka > świeci, więc słuchanie ich w tak doniosłych sprawach traci naiwnością. Ja nie znam czlowieka ktory by mowil o bogu jak o torebce, wszyscy maja to ja tez chce. Glupi argument. > 4. Brak spójnych, obiektywnych przesłanek sugerujących istnienie boga. Ech.. Chcesz polemizowac z sensem religii a na kazdym kroku pokazujesz ze idziesz po omacku. WIEDZA to nie WIARA. Zgodnie z definicja bog jest tworem doskonalym, niepoznawalnym dla nas inaczej jak przez stworzenie. Czy dzdzownica jest swiadoma istnienia czlowieka? > Wiemy jak działa świat, wiemy z grubsza jak powstał i jak skończy. Od ilu lat to wiemy? > człowiek pierowotny wymyślił bogów by prosto wyjasnic sobie niezrozumiałe > dlań rzeczy. póxniejsze religie jedynie ewoluowały w formy bardziej > złożóne, czerpały z innych religii, łączyły się, wytwarzały własną etyke, > moralnosc, filozofię etc. Jak widać człowiek wierzący rózni się od > jaskiniowego tylko tym że zamiast maczugi ma AK-47. Czlowiek jaskiniowy mial moralnosci i filozofie? Ciekawe bo na wykladach z antropologii o tym nie bylo... > 5. Cuda. Niestety brak jest wiarygodnych danych dotyczacych tak zwanych > cudów. Ze ktoś wyleczył się dzięki modlitwom z ciężkiej choroby?No to co? > Niektórzy tez się wyleczali, bez modlitw. A więksozść modlących się jednak > umarło. Gdyby komuś np. odrosła ręka, lewitował by, albo uciszyl rozszałe > morze ruchem brwi - o, to był by cud. A czym sie rozni wyjscie z ciezkiego raka z przerzutami takimi ze lekarze tylko morfine dawali (znam taki przypadek osobiscie) od lewitowania? Zreszta, pokazujesz jak prostym czlowiekiem jestes skoro musisz dostac wszystko na tacy. Zanim zarzucisz mi jakas wiare. Nie wierze w zadnego boga, wierze w 93% umyslu ktorego nie wykorzystujemy a ktory ma ogromny potencjal. Moi rodzice tez nie wierza. Ale ja mam czyste spojrzenie na wiare. A Ty bardzo proste. Naprawde nie rozumiesz ze gdyby nie wiara (nie mowie o samym bogu bo jego istnienia czy niestnienia potwierdzic sie nie da wiec dyskusja jest bez sensu) nie zylibysmy w swiecie w jakim zyjemy? Ze Dali nigdy by nie tworzyl, Gaudi tez, Michal Aniol, Mozart... Religia to nie tylko tanie tlumaczenie sobie rzeczywistosci, ale tez cale spektrum reakcji ktore buduja swiat w jakim zyjemy. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 16:41:31 |
O absurdalności wiary. > > Wiemy jak działa świat, wiemy z grubsza jak powstał i jak skończy. > > Od ilu lat to wiemy? ~~~~~~~~~ Jeśli chodzi o ścisłość, to w ogóle nie wiemy :] Na temat powstania świata nawet ja, będąc na pierwszym roku, miałem podane trzy hipotezy :] Na temat jego końca wiemy jeszcze mniej, bo nawet po wybraniu już któregoś z dostępnych scenariuszy, nie jesteśmy pewni w jakim kierunku wszechświat się rozwija :] A o działaniu świata... nawet nie wiadomo, czy teoria eletromagnetyzmu jest poprawna... Mamy taki prosty wzór: F = qQ / R^2. I cały czas nie jesteśmy pewni, czy wykładnik przy R na pewno jest dwójką, wiemy to jedynie z dokładnością do x miejsc po przecinku :] A dodam, że jest to teoria uważana za najpełniejszą i niemalże zamkniętą :] Gówno wiemy, jedno wielkie GÓWNO. Profesorowie podkreślają mi to na każdym kroku, aż do znudzenia ;) |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:35:58 |
O absurdalności wiary. > Gówno wiemy, jedno wielkie GÓWNO. Profesorowie podkreślają mi to na każdym > kroku, aż do znudzenia ;) *** Ok, wiedza jest niekompletna. Czy to jednak znaczy, że powinniśmy tworzyć byty ponad miarę? Jak ludzie pierwotni, nie znali przyczyn jakiegos niepokojącego zjawiska to mówili "to robota złego ducha". Mamy się tak samo zachowywać, czy dojrzaliśmy do tego by powiedziec "nie wiemy, ale pracujemy nad tym"? :] |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:55:44 |
O absurdalności wiary. > Ok, wiedza jest niekompletna. Czy to jednak znaczy, że powinniśmy tworzyć > byty ponad miarę? ~~~~~~~~~ No niby nie :] Chociaż nie ma co ukrywać, byty ponad miarę stosowane z umiarem (lol) się przydają także w nauce :) > Jak ludzie pierwotni, nie znali przyczyn jakiegos > niepokojącego zjawiska to mówili "to robota złego ducha". ~~~~~~~~~ No a co powiesz o hipotezie światów równoległych? :P Wiem, chamski przykład wziąłem :P Ale więcej bytów ponad miarę nie można było stworzyć - nieskończenie wiele wszechświatów to mistrzostwo :P > Mamy się tak > samo zachowywać, czy dojrzaliśmy do tego by powiedziec "nie wiemy, ale > pracujemy nad tym"? :] ~~~~~~~~ Nie wiem, to zależy od jednostki. Jak komuś zależy w życiu tylko na przyjemnści, to powinien zacząć wierzyć właśnie, bo to sprawę ułatwia ;) A jak ktoś chce poznać prawdę jakąś-tam, to faktycznie nie powinien bawić się w wiarę. Ale wszystko jest dla ludzi - religia też :) |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:01:07 |
O absurdalności wiary. > No niby nie :] Chociaż nie ma co ukrywać, byty ponad miarę stosowane z > umiarem (lol) się przydają także w nauce :) *** Słusznie. Ale to są byty hipotetyczne, pełnią zbliżona formę do zmiennych w matematyce ("ciekawe co wyjdzie jak to podstawimy do równania") > No a co powiesz o hipotezie światów równoległych? :P Wiem, chamski > przykład wziąłem :P Ale więcej bytów ponad miarę nie można było stworzyć - > nieskończenie wiele wszechświatów to mistrzostwo :P *** Do momentu jak coś się nazywa hipoteza jest ok. Powiedz mi, czy miliardy ludzi na naszej planecie modli się do hipotezy? :> > Nie wiem, to zależy od jednostki. Jak komuś zależy w życiu tylko na > przyjemnści, to powinien zacząć wierzyć właśnie, bo to sprawę ułatwia ;) *** Phi. Jakbym zaczął wierzyć to bym mial problem dopiero. Bo ani chybi czekało by mnie wieczyste potępienie. Poza tymwizja wiecznego życia bez możliwości "zamknięcia systemu" jest dla mnie przerażająca. A > jak ktoś chce poznać prawdę jakąś-tam, to faktycznie nie powinien bawić > się w wiarę. Ale wszystko jest dla ludzi - religia też :) *** Dokładnie. Religia to jeszcze jeden narkotyk. Towarzysz Lenim miał rację... |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 20:01:45 |
O absurdalności wiary. > Dokładnie. Religia to jeszcze jeden narkotyk. Towarzysz Lenim miał > rację... ~~~~~~~~~~ O, o, o! To może być. Narkotyki stosowane z umiarem i przez nieliczne grupy nie są złe ;) Po prostu uważam, że jeszcze zdecydowanie nie nadszedł czas na globalne uwolnienie społeczeństwa od religii. Może powinna ona ewoluować z monoteizmu na jakąś "wyższą" formę - ale jeszcze chyba ludzie jej potrzebują. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:14:55 |
O absurdalności wiary. > ~~~~~~~~ > Nie wiem, to zależy od jednostki. Jak komuś zależy w życiu tylko na > przyjemnści, to powinien zacząć wierzyć właśnie, bo to sprawę ułatwia ;) A > jak ktoś chce poznać prawdę jakąś-tam, to faktycznie nie powinien bawić > się w wiarę. Ale wszystko jest dla ludzi - religia też :) Ale mi religia cholerną nieprzyjemność sprawia. A dążenie do prawdy i zdobywanie wiedzy, kombinowanie, negowanie i wątpliwości przyjemnośc. I co? |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 23:51:47 |
O absurdalności wiary. > Ale mi religia cholerną nieprzyjemność sprawia. A dążenie do prawdy i > zdobywanie wiedzy, kombinowanie, negowanie i wątpliwości przyjemnośc. I > co? ~~~~~~~~ I nic. Nie należysz do grupy, której wiara jest potrzebna. Napisałem, dla jednych jedno, dla drugich drugie. Różni ludzie, różne potrzeby. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 18:01:45 |
O absurdalności wiary. > I nic. Nie należysz do grupy, której wiara jest potrzebna. Napisałem, dla > jednych jedno, dla drugich drugie. Różni ludzie, różne potrzeby. *** A czyli możemy zaliczyć wiarę do cech psychologicznych, jakojeszcze jedną potrzebę, analogiczną do np. potrzeby akceptacji czy miłości. :) |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-30 03:32:26 |
O absurdalności wiary. > A czyli możemy zaliczyć wiarę do cech psychologicznych, jakojeszcze jedną > potrzebę, analogiczną do np. potrzeby akceptacji czy miłości. :) ~~~~~~~~~~ Moim zdaniem ewidentnie. Wiarę gdzieś w kilku postach rozłożono na czynniki pierwsze chyba - jest ona warunkowana pewnymi predyspozycjami psychicznymi. Być może jest niezależną potrzebą, być może jest po prostu następstwem innych cech psychiki. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-25 21:47:54 |
O absurdalności wiary. > > > Wiemy jak działa świat, wiemy z grubsza jak powstał i jak > skończy. > > > > Od ilu lat to wiemy? > ~~~~~~~~~ > Jeśli chodzi o ścisłość, to w ogóle nie wiemy :] To juz swoja droga :) Ale chodzilo mi o spekulacje poparte dowodamy geologicznymi a nie religijnymi. > A o działaniu świata... nawet nie wiadomo, czy teoria eletromagnetyzmu > jest poprawna... Mamy taki prosty wzór: F = qQ / R^2. I cały czas nie > jesteśmy pewni, czy wykładnik przy R na pewno jest dwójką, wiemy to > jedynie z dokładnością do x miejsc po przecinku :] A dodam, że jest to > teoria uważana za najpełniejszą i niemalże zamkniętą :] Dziekuje ze to napisales :)) > Gówno wiemy, jedno wielkie GÓWNO. Profesorowie podkreślają mi to na każdym > kroku, aż do znudzenia ;) No wlasnie :) |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:31:20 |
O absurdalności wiary. > Bo mamy czesc w mozgu odpowiedzialna za doznania duchowe. Udowodnione > zostalo ze brak stymulacji tej czesci w jakikolwiek sposob moze powodowac > nawet depresje. *** Tia, a wszadzenie elektrody stumulacyjnej w tę cześć i jej stymulacja dostarcza przeżyć mistycznych. I to ma być potwierdzenie istnienia Boga? :> > bo nie trzeba wierzyc w kosciol, kler zeby wierzyc w Boga. Trzeba? *** Nie trzeba. Ale tak jest łatwiej. > Bzdura. Ateista byc jest nawet prosciej. *** To zależy od psychiki. Słaba, wrażliwa natura potrzebuje jakiegoś sensu, bo inaczej nie zniesie bezsensu istnienia. > A wierzyc w zycie po smierci mozna bez religii. *** Można. Tylko jest to tak samo absurdalne jak wiara w Boga. A na jakiej przeslance mamy oprzeć tezę, ze istnieje egzystencja po smierci? > > Wszystko jest jasne i proste, wszyscy sa szczęśliwi. > > A co w tym zlego? *** Nic. Złego słowa nie powiem wierzącemu, który powie, że wierzy bo tak jest wygodniej. > Polecam jakakolwiek ksiazke z historii religii czy antropologii a > zobaczysz ze bez wiary nie wyszlibysmy z jaskin. *** Roziwiń myśl. Nie widzę związku przyczynowo - skutkowego. Religia ułatwiała życie, co nie znaczy że lansowane przez nią hasła są prawdziwe. > Ja nie znam czlowieka ktory by mowil o bogu jak o torebce, wszyscy maja to > ja tez chce. Glupi argument. *** To raczej kontrargument, na jeden z argumentów wierzących. :) Z drugiej strony, jesli ktoś nie ma atury analitycznej a wszyscy wokół gadają o bogu, ciężko jest nie zacząć krakac po ichniemu. > Ech.. Chcesz polemizowac z sensem religii a na kazdym kroku pokazujesz ze > idziesz po omacku. > > WIEDZA to nie WIARA. *** Co Ty powiesz?Mam wrażenie że to i owo wyjaśniłem w na początku postu inicjującego. :] Zgodnie z definicja bog jest tworem doskonalym, > niepoznawalnym dla nas inaczej jak przez stworzenie. Czy dzdzownica jest > swiadoma istnienia czlowieka? *** Tyle że ta definicja jest wzięta z sufitu. > > Wiemy jak działa świat, wiemy z grubsza jak powstał i jak skończy. > > Od ilu lat to wiemy? *** Kilkudziesięciu. > Czlowiek jaskiniowy mial moralnosci i filozofie? Ciekawe bo na wykladach z > antropologii o tym nie bylo... *** Miał. Prymitywną ale miał. Jelsi mozna nazwać pewne nieco rozwinięte stadne zachowania moralnoscią. > A czym sie rozni wyjscie z ciezkiego raka z przerzutami takimi ze lekarze > tylko morfine dawali (znam taki przypadek osobiscie) od lewitowania? *** Tym że takie rzeczy się zdazają. I są nawet na to naukowe wyjasnienia. A problem polegana tym , ze mieszanie do wyleczenia Boga jest równie zasadne, co uznanie że odpowiada za nie smarkanie przez palce rybaka Dong-Niam łowiącego sardynki gdzieś na wybrzeżach Morza Japońskiego. :] > Zreszta, pokazujesz jak prostym czlowiekiem jestes skoro musisz dostac > wszystko na tacy. *** Jestem równie prostym co logicznym cżłowiekiem. I z przyjemnoscią tępięprzejawy braku logiki. :D > Zanim zarzucisz mi jakas wiare. Nie wierze w zadnego boga, wierze w 93% > umyslu ktorego nie wykorzystujemy a ktory ma ogromny potencjal. Moi > rodzice tez nie wierza. *** Z tego co czytałem wykorzystujemy 100% umysłu. Tamte informacje włóż do koszyka z napisem "historia nauki" :P > Ale ja mam czyste spojrzenie na wiare. *** Yea, siedzi se bozia i patrzy na nas? :> > A Ty bardzo proste. Słuchaj, ja nie tępię głebokiej duchowej wiary, bo to jest nieco inna sprawa. Ale większośc wierzących ludzi nie zastanaiwa się nad swoją wiara. Więc nabijam się z nich prezentujac jakże proste mechanizmy, ilustrujące ich sposób myslenia. > Naprawde nie rozumiesz ze gdyby nie wiara (nie mowie o samym bogu bo jego > istnienia czy niestnienia potwierdzic sie nie da wiec dyskusja jest bez > sensu) nie zylibysmy w swiecie w jakim zyjemy? Ze Dali nigdy by nie > tworzyl, Gaudi tez, Michal Aniol, Mozart... Religia to nie tylko tanie > tlumaczenie sobie rzeczywistosci, ale tez cale spektrum reakcji ktore > buduja swiat w jakim zyjemy. *** Tu masz po częsci rację. Nasz umysl posiad sferę, niezywkle bogatych subiektywncyh doznań abstrakcyjnych. Stąd biora się m. in. natchnienie poetów, inspiracje artystów, poszukiwania mistyków. Ale to za mało by z pewnością sobie twierdzić o istnieniu Boga. Z pewnościa możemy twierdzić że jest coś niesamowitego w naszejpsychice. A jak ktos na tym zbuduje wiare w boga to jego sprawa, winien być jednakświadom mechanizmów, które do tego doprowadziły... |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-25 22:02:26 |
O absurdalności wiary. > Tia, a wszadzenie elektrody stumulacyjnej w tę cześć i jej stymulacja > dostarcza przeżyć mistycznych. I to ma być potwierdzenie istnienia Boga? > :> Poczekaj, rozmawiamy o bogu czy religii? Nie ma ZADNEGO dowodu na istniernie czy nieistnienie boga. > To zależy od psychiki. Słaba, wrażliwa natura potrzebuje jakiegoś sensu, > bo inaczej nie zniesie bezsensu istnienia. A takie slabe psychiki ktore sens istnienia upatruja w walce z wiara :) > Można. Tylko jest to tak samo absurdalne jak wiara w Boga. A na jakiej > przeslance mamy oprzeć tezę, ze istnieje egzystencja po smierci? A na jakiej mozemy temu zaprzeczyc? Mieszasz kochany ze soba bardzo odlegle pojecia, a to nie sluzy dyskusji. Zdecyduj czy rozmawiamy o bogu czy religii, o bogu czy zyciu po smierci. > Nic. Złego słowa nie powiem wierzącemu, który powie, że wierzy bo tak jest > wygodniej. Ja siedze na fotelu i mam rurke w kubku z sokiem. Tak mi wygodniej. To zle? Co zlego jest w wygodnictwie? > Roziwiń myśl. Nie widzę związku przyczynowo - skutkowego. Religia > ułatwiała życie, co nie znaczy że lansowane przez nią hasła są > prawdziwe. Tego nie napisalam. Tylko ze religia pozwolila oswoic strach przed natura, to taki przyklad. > To raczej kontrargument, na jeden z argumentów wierzących. :) Z drugiej > strony, jesli ktoś nie ma atury analitycznej a wszyscy wokół gadają o > bogu, ciężko jest nie zacząć krakac po ichniemu. Naprawde w to wierzysz? > > WIEDZA to nie WIARA. > > *** > Co Ty powiesz?Mam wrażenie że to i owo wyjaśniłem w na początku postu > inicjującego. :] Nie wyjasniles kochany. > Zgodnie z definicja bog jest tworem doskonalym, > > niepoznawalnym dla nas inaczej jak przez stworzenie. Czy dzdzownica > jest > > swiadoma istnienia czlowieka? > > *** > Tyle że ta definicja jest wzięta z sufitu. Tak jak definicja stolu czy kubka. Ale co z tego? > > > Wiemy jak działa świat, wiemy z grubsza jak powstał i jak > skończy. > > > > Od ilu lat to wiemy? > > *** > Kilkudziesięciu. A przez ile lat to religia pewne rzeczy nakrecala? Gdyby nie Kosciol to bys kochany moze nie wiedzial ze Ziemia jest okragla czy ze slonce jest centrum naszego ukladu a nie ziemia. > Miał. Prymitywną ale miał. Jelsi mozna nazwać pewne nieco rozwinięte > stadne zachowania moralnoscią. Taka moralnosc maja tez psy i szczury. Ale co z tego? A ta filozofia o ktorej napisales? > Tym że takie rzeczy się zdazają. I są nawet na to naukowe wyjasnienia. To podaj mi kilka takich. > Jestem równie prostym co logicznym cżłowiekiem. I z przyjemnoscią > tępięprzejawy braku logiki. :D Jeszcze kilkaset lat temu mowienie o tym ze Ziemia moze byc okragla bylo przejawem braku logiki. > Z tego co czytałem wykorzystujemy 100% umysłu. Tamte informacje włóż do > koszyka z napisem "historia nauki" :P 100% mozgu? A gdzies to wyczytal? Bo ja jeszcze wczoraj ogladalam na Discovery program sprzed pol roku opowiadajacy o tym co sie dzieje gdy pobudzac te czesci mozgu ktore nie sa normalnie aktywne. > > Ale ja mam czyste spojrzenie na wiare. > > *** > Yea, siedzi se bozia i patrzy na nas? :> Nigdzie nie napisalam ze wierze w boga. Napisalam tylko ze nie mozesz zxaprzeczyc jego istnieniu, tak jak i potwierdzic jego nieistnienia. > Więc nabijam się z nich prezentujac jakże proste mechanizmy, ilustrujące > ich sposób myslenia. Ale po co? Nie masz ciekawszych rzeczy do roboty? > Ale to za mało by z > pewnością sobie twierdzić o istnieniu Boga. Ja NIGDZIE nie pisze o Bogu tylko o religii. Ja NIGDZIE nie napisalam ze natchnienie daje bog. Naprawde tego nie widzisz? Ja pisze o religii. O RELIGII. > A jak ktos na tym zbuduje > wiare w boga to jego sprawa, winien być jednakświadom mechanizmów, które > do tego doprowadziły... A jesli i ten mechanizm to nasz wymysl? Tego nie wiesz. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-27 12:46:41 |
O absurdalności wiary. > Poczekaj, rozmawiamy o bogu czy religii? Nie ma ZADNEGO dowodu na > istniernie czy nieistnienie boga. *** Rozmawiamy o braku logicznych podstawa wiary. Wiary we wszystko co jeest nieweryfikowalne, obojetnie czy jest to wiara w Boga, reinkarnację czy co tam jeszcze. Nie ma dowodu na nieistnienie Boga owszem. I tylko na takiej podstawie mam traktowac ideę istnienia Boga poważnie? A jak napisze że wierze że istnieją pćmy i murkwie to tez to nalezy powaznie trktować? :> > A takie slabe psychiki ktore sens istnienia upatruja w walce z wiara :) *** Dokładnie.To ta grupa co chce zakładac różne Kościoły Sztana w Polsze. :) Ja niczego nie zwalczam, badam jedynie zjawisko. I tłumacze na jakich zasadach funkcjonuje. > Mieszasz kochany ze soba bardzo odlegle pojecia, a to nie sluzy dyskusji. > Zdecyduj czy rozmawiamy o bogu czy religii, o bogu czy zyciu po smierci. *** Niezupelnie. Wiara w Boga w wykonaniu przeciętnego zjadacza chleba kieruje się tymi samymi zasadami co wiara w życie pozagrobowe. > Ja siedze na fotelu i mam rurke w kubku z sokiem. Tak mi wygodniej. To > zle? Co zlego jest w wygodnictwie? *** Nic. A co złego jest w opisywaniu psychologii wygodnictwa, co właśnie uczynic się staram? :> A że używam pejoratywnych określeń?Cóż, prawie kazdy przyzna że siada na fotelu dla wygody, mało kto przyzna że wierzy dla wygody. :> > Tego nie napisalam. > > Tylko ze religia pozwolila oswoic strach przed natura, to taki przyklad. *** Masz rację. Ale po co religia ludziom w XXI w? Zwlaszcza w działkach, które juz dawno wypełniła nauka?Jedynie dla wygody niemyślenia. > > To raczej kontrargument, na jeden z argumentów wierzących. :) Z > drugiej > > strony, jesli ktoś nie ma atury analitycznej a wszyscy wokół gadają o > > > bogu, ciężko jest nie zacząć krakac po ichniemu. > > Naprawde w to wierzysz? *** Nie. Nie wierzę. Wiem to. :) > Nie wyjasniles kochany. *** kochany? Mrauk! ;> Podałem definicję wiary. Starczy,by odróżnić od wiedzy. > Tak jak definicja stolu czy kubka. Ale co z tego? *** Tyle że stół czy kubek istnieje na pewno. To jest zasadnicza różnica. (Jak mi ktoś znów wyjedzie z solipsyzmem to chętnie mu stołem przypierdolę - wpierdol jest najlepszym argumentem w krytyce solipsyzmu ;> ) > A przez ile lat to religia pewne rzeczy nakrecala? Gdyby nie Kosciol to > bys kochany moze nie wiedzial ze Ziemia jest okragla czy ze slonce jest > centrum naszego ukladu a nie ziemia. *** Ehem, to akurat zły przykład bo KK wyekspediował do atmosfery paru mądrali co nie wierzyli w plaskość świata. A hipotezę o kulistości naszego globu wysunął bodajże Piagoras obserwując znikające za horyzontem statki. > A ta filozofia o ktorej napisales? *** Bardzij zalążek filozofii. "Nie bijemy naszych" :> Od czegoś trzeba zacząć. Naprawdę. > To podaj mi kilka takich. Prosżę bardzo. Zaawansowane stadium czerniaka. Brak odpowiedzi terapeutycznej na chemię i leczenie energią promienistą. Nagle choroba się cofa. Po gruntownych badaniach naukowcy stwierdzili że na skutek bliżej nie znanych mechanizmow układ odpowrnosciowy pacjenta nagle zaczyna precyzyjnie rozpoznawac komórki nowotworowe i je precyzyjnie niszczyć. Na tej obserwacji jest zbudowana nowa gałąż medycyny - immunoonkologia, gdzie wykorzystuje się na różne sposoby naturalne systemy obronne organizmy do walki z rakiem. > Jeszcze kilkaset lat temu mowienie o tym ze Ziemia moze byc okragla bylo > przejawem braku logiki. *** Tak, ale wtedy obowiązywał nawet w nauce zupełnie inny paradygmat, polegający na niepodważaniu wiedzy poprzedników. > 100% mozgu? A gdzies to wyczytal? *** W podręczniku neurochirurgii. :> Bo ja jeszcze wczoraj ogladalam na > Discovery program sprzed pol roku opowiadajacy o tym co sie dzieje gdy > pobudzac te czesci mozgu ktore nie sa normalnie aktywne. *** Ja proponuję zachować trochę dystansu do Discovery. Sam lubię to na kacu pooglądać, ale czesto mam wrażenie że wyciągają zbyt daleko idace wnioski lub przeinaczają wyniki badań naukowych. > Nigdzie nie napisalam ze wierze w boga. Napisalam tylko ze nie mozesz > zxaprzeczyc jego istnieniu, tak jak i potwierdzic jego nieistnienia. *** A Ty nie możesz zaprzeczyć że istnieje Piekło gdzie diabły widłami wrzucają do jeziora ognie grzeszników. Ciekawe z jakich przyczyn nikt tej wsiowej wizji Piekła nie traktuje poważnie? > Ale po co? Nie masz ciekawszych rzeczy do roboty? *** A o czym mamy dyskutowac na forum?O lakierach do paznokci? > > Ale to za mało by z > > pewnością sobie twierdzić o istnieniu Boga. > > Ja NIGDZIE nie pisze o Bogu tylko o religii. > Ja NIGDZIE nie napisalam ze natchnienie daje bog. > > Naprawde tego nie widzisz? > > Ja pisze o religii. O RELIGII. *** Religia to tylko nadbudowa do WIARY. Nie poruszałem jej w tm wątku, który jest zasadniczo o WIERZE. > > A jak ktos na tym zbuduje > > wiare w boga to jego sprawa, winien być jednakświadom mechanizmów, > które > > do tego doprowadziły... > > A jesli i ten mechanizm to nasz wymysl? Tego nie wiesz. *** Możliwe. Twój sposób myślenia prowadzi do solipsyzmu. Który najlepiej obalać, za pomocą kija bejzbolowego - obity ryj pozwala lepiej zrozumiec prawdziwosć naszego świata. ;> |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-29 20:29:37 |
O absurdalności wiary. > Rozmawiamy o braku logicznych podstawa wiary. Wiary we wszystko co jeest > nieweryfikowalne, obojetnie czy jest to wiara w Boga, reinkarnację czy co > tam jeszcze. Ale wiara nie musi byc logiczna, dlatego jest wiara a nie wiedza. > I tylko na takiej podstawie mam > traktowac ideę istnienia Boga poważnie? A jak napisze że wierze że > istnieją pćmy i murkwie to tez to nalezy powaznie trktować? :> Mozesz, nikt Ci nie zabroni. Ja nie uwazam ze w tym cos zlego jest. > Niezupelnie. Wiara w Boga w wykonaniu przeciętnego zjadacza chleba kieruje > się tymi samymi zasadami co wiara w życie pozagrobowe. Doprawdy? Znam wiele osob ktore wierza w zycie po zyciu ale nie wierza w niebo, pieklo czy opiekuncze swiatlo. > Nic. A co złego jest w opisywaniu psychologii wygodnictwa, co właśnie > uczynic się staram? :> To ze starasz sie obrazic i zdeprecjonowac wage wiary. > A że używam pejoratywnych określeń?Cóż, prawie kazdy przyzna że siada na > fotelu dla wygody, mało kto przyzna że wierzy dla wygody. :> Bo niektorzy nie wierza dla wygody. > Masz rację. Ale po co religia ludziom w XXI w? Zwlaszcza w działkach, > które juz dawno wypełniła nauka?Jedynie dla wygody niemyślenia. Nie pytaj mnie. Moze to wlasnie ta czesc naszegio umyslu ktora musi byc drazniona? Ja nie wiem. > Tyle że stół czy kubek istnieje na pewno. To jest zasadnicza różnica. (Jak > mi ktoś znów wyjedzie z solipsyzmem to chętnie mu stołem przypierdolę - > wpierdol jest najlepszym argumentem w krytyce solipsyzmu ;> ) A ciemna strona ksiazyca? Dotknales, widziales? > > To podaj mi kilka takich. > > Prosżę bardzo. Zaawansowane stadium czerniaka. Brak odpowiedzi > terapeutycznej na chemię i leczenie energią promienistą. Nagle choroba się > cofa. Po gruntownych badaniach naukowcy stwierdzili że na skutek bliżej > nie znanych mechanizmow układ odpowrnosciowy pacjenta nagle zaczyna > precyzyjnie rozpoznawac komórki nowotworowe i je precyzyjnie niszczyć. Na > tej obserwacji jest zbudowana nowa gałąż medycyny - immunoonkologia, gdzie > wykorzystuje się na różne sposoby naturalne systemy obronne organizmy do > walki z rakiem. A moze to Bog sprawil ze tak organizm zaczal reagowac? ;) > Ja proponuję zachować trochę dystansu do Discovery. Sam lubię to na kacu > pooglądać, ale czesto mam wrażenie że wyciągają zbyt daleko idace wnioski > lub przeinaczają wyniki badań naukowych. OK :))) > A Ty nie możesz zaprzeczyć że istnieje Piekło gdzie diabły widłami > wrzucają do jeziora ognie grzeszników. Ciekawe z jakich przyczyn nikt tej > wsiowej wizji Piekła nie traktuje poważnie? Tez sie zastanawiam :) > A o czym mamy dyskutowac na forum?O lakierach do paznokci? Na przyklad ;) > > A jesli i ten mechanizm to nasz wymysl? Tego nie wiesz. > > *** > Możliwe. Twój sposób myślenia prowadzi do solipsyzmu. Który najlepiej > obalać, za pomocą kija bejzbolowego - obity ryj pozwala lepiej zrozumiec > prawdziwosć naszego świata. ;> Dziekuje :* Kochany jestes :* |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 20:46:26 |
O absurdalności wiary. > Ale wiara nie musi byc logiczna, dlatego jest wiara a nie wiedza. *** I na ten problem zasadniczo chciałem zwrócić uwagi. Druga sprawa czy to źle, wszak kazdy z nas robi pelno nielogicznych rzeczy. Ot, palenie tytoniu choćby... > > I tylko na takiej podstawie mam > > traktowac ideę istnienia Boga poważnie? A jak napisze że wierze że > > istnieją pćmy i murkwie to tez to nalezy powaznie trktować? :> > > Mozesz, nikt Ci nie zabroni. Ja nie uwazam ze w tym cos zlego jest. *** Ja też nie. Ale ekonomia myślenia wymaga by w murkwie i pćmy nie wierzyć, prawda? > Doprawdy? Znam wiele osob ktore wierza w zycie po zyciu ale nie wierza w > niebo, pieklo czy opiekuncze swiatlo. *** No to akurat nie ważne w co wierzą. Ale mechanizm wiary w rzeczy nieweryfikowalne jest ten sam. > To ze starasz sie obrazic i zdeprecjonowac wage wiary. *** Tak. To wlasnie się staram osiagnąć. Oczywiście znam zalety wiary, wiem jak koniecznym jest elementem dla niektórych umysłów, natomiast nie ukrywam że mój system wartości jest bardzo krytyczny wobec wszystkiego co nielogiczne, niedouczone, nieświadome i nieracjonalne. :) > Bo niektorzy nie wierza dla wygody. *** Tak im sie tylko wydaje. ;) W takim razie dlaczego wierzą? > > Masz rację. Ale po co religia ludziom w XXI w? Zwlaszcza w działkach, > > > które juz dawno wypełniła nauka?Jedynie dla wygody niemyślenia. > > Nie pytaj mnie. Moze to wlasnie ta czesc naszegio umyslu ktora musi byc > drazniona? Ja nie wiem. *** Będę pytał. Nie możemy uciekac od niejasności. :) > A ciemna strona ksiazyca? Dotknales, widziales? *** Są zdjęcia na necie zrobione przez sondy kosmiczne. Starczy mi. :) > A moze to Bog sprawil ze tak organizm zaczal reagowac? ;) *** Może. A może był to klasyczne efekt motyla. :) Ale tylko naukowa hipoteza skłoniła naukowców do zbadania zjawiska i znalezienia nowych lekarstw. > Dziekuje :* Kochany jestes :* *** Mrauk! 8-) Co ja takiego powiedziałem? ;) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-29 20:58:36 |
O absurdalności wiary. > I na ten problem zasadniczo chciałem zwrócić uwagi. Druga sprawa czy to > źle, wszak kazdy z nas robi pelno nielogicznych rzeczy. Ot, palenie > tytoniu choćby... Mi to nie przeszkadza. Dopoki nikt mi w twarz dymem nie dmucha - OK. > Ja też nie. Ale ekonomia myślenia wymaga by w murkwie i pćmy nie wierzyć, > prawda? Czy ja wiem? Gdyby nieekonomicznosc myslenia pewnie tracilabym wiecej niz 2 godziny na dostanie sie z Bern w Szwajcarii do Londynu :)) A tak? W ciagu dnia moge odwiedzic znajomego w Szwajcarii, kolezanke w Wawie i wrocic na kolacje do domu :) > No to akurat nie ważne w co wierzą. Ale mechanizm wiary w rzeczy > nieweryfikowalne jest ten sam. Ale co w tym zlego? > Tak. To wlasnie się staram osiagnąć. Oczywiście znam zalety wiary, wiem > jak koniecznym jest elementem dla niektórych umysłów, natomiast nie > ukrywam że mój system wartości jest bardzo krytyczny wobec wszystkiego co > nielogiczne, niedouczone, nieświadome i nieracjonalne. :) To kiedys mowiono o Koperniku, Galileuszu, Kolumbie :)) Uwielbiam jak sprzeczne na zewnarz poglady maja korzenie w tym samym szambie :) > > > Bo niektorzy nie wierza dla wygody. > > *** > Tak im sie tylko wydaje. ;) W takim razie dlaczego wierzą? Ja nie wiem. Ja nie wierze wcale. Nie pytam ludzi czemu wierza, tylko w co :) > > Nie pytaj mnie. Moze to wlasnie ta czesc naszegio umyslu ktora musi > byc > > drazniona? Ja nie wiem. > > *** > Będę pytał. Nie możemy uciekac od niejasności. :) Ale ja nie wierze :) nie moge Ci odpowiedziec na to pytanie :) Fascynuje mnie ze bogaci ludzie daja sie zamykac w zaswierzbionych szopach i nazywac mlotkami czy trawnikami w imie jakiegos boga. Ale nie wiem czemu tak jest :) > > > A ciemna strona ksiazyca? Dotknales, widziales? > > *** > Są zdjęcia na necie zrobione przez sondy kosmiczne. Starczy mi. :) Sa tez zdjecia placzacych krwia figurek i obrazow Matki Boskiej na szybie ;) > Może. A może był to klasyczne efekt motyla. :) Ale tylko naukowa hipoteza > skłoniła naukowców do zbadania zjawiska i znalezienia nowych lekarstw. Widzisz jak kochany ten Bog? :) > > Dziekuje :* Kochany jestes :* > > *** > Mrauk! 8-) Co ja takiego powiedziałem? ;) Nic :) |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-30 20:35:14 |
O absurdalności wiary. > > Ja też nie. Ale ekonomia myślenia wymaga by w murkwie i pćmy nie > wierzyć, > > prawda? > > Czy ja wiem? *** No to dlaczego nie zaczniesz wierzyć, ze murkwie i pcmy istnieją? :> > > No to akurat nie ważne w co wierzą. Ale mechanizm wiary w rzeczy > > nieweryfikowalne jest ten sam. > > Ale co w tym zlego? *** Chodzi o to, że fundamentalne prawdy buduje się na falszywych czy bardzo słabych argumentach. Ja nie mówię że to złe czy dobre. Ja mówię jedynie ze to głupie. :) > To kiedys mowiono o Koperniku, Galileuszu, Kolumbie :)) > Uwielbiam jak sprzeczne na zewnarz poglady maja korzenie w tym samym > szambie :) *** Tylko wspomniani opierali się na logicznym łączeniu faktów własnie, empirii i racjonalnej ocenie. A Ci co ich krytykowali opierali sie na wierze i dogamatch co doprowadziło ich na śmietnik historii. :) > Fascynuje mnie ze bogaci ludzie daja sie zamykac w zaswierzbionych szopach > i nazywac mlotkami czy trawnikami w imie jakiegos boga. Ale nie wiem czemu > tak jest :) *** Ja też. Ale myślę że zdolny psychitra czy psychoanalityk był by w stanie to i owo wyjasnić. :> > > *** > > Są zdjęcia na necie zrobione przez sondy kosmiczne. Starczy mi. :) > > Sa tez zdjecia placzacych krwia figurek i obrazow Matki Boskiej na szybie > ;) *** Tak. Ale te pierwsze są firmowane przez wybitnych naukowców czy znane placówki naukowe. Zdjęcia płaczących figur nie posiadają takiego "mandatu zaufania". > > Może. A może był to klasyczne efekt motyla. :) Ale tylko naukowa > hipoteza > > skłoniła naukowców do zbadania zjawiska i znalezienia nowych > lekarstw. > > Widzisz jak kochany ten Bog? :) *** Nie widzę właśnie. Jak by był kochany to był leczyl ludzi za, powiedzmy 20 zdrowasiek. :> |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-30 20:53:33 |
O absurdalności wiary. > No to dlaczego nie zaczniesz wierzyć, ze murkwie i pcmy istnieją? :> Moze dlatego ze nie potrzebna mi ta wiara do niczego, ani nikt mnie jej nie nauczyl :) > Chodzi o to, że fundamentalne prawdy buduje się na falszywych czy bardzo > słabych argumentach. Ja nie mówię że to złe czy dobre. Ja mówię jedynie ze > to głupie. :) Picie Coli Light tez :) > Tylko wspomniani opierali się na logicznym łączeniu faktów własnie, > empirii i racjonalnej ocenie. A Ci co ich krytykowali opierali sie na > wierze i dogamatch co doprowadziło ich na śmietnik historii. :) Swiety Tomasz czy Augustyn przez takich jak Ty tez byliby wyrzuceni na smietnik historii a tego bym nie chciala. > Tak. Ale te pierwsze są firmowane przez wybitnych naukowców czy znane > placówki naukowe. Zdjęcia płaczących figur nie posiadają takiego "mandatu > zaufania". A gdyby posiadaly? > > Widzisz jak kochany ten Bog? :) > > *** > Nie widzę właśnie. Jak by był kochany to był leczyl ludzi za, powiedzmy > 20 zdrowasiek. :> Kochany i nietani na dodatek :) |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-30 21:04:15 |
O absurdalności wiary. > Moze dlatego ze nie potrzebna mi ta wiara do niczego, ani nikt mnie jej > nie nauczyl :) *** No, jest to jakies wytłumaczenie, choć na pewno lepiej gdybyś odrzucala wiarę w teorie bedące wynikiem zwykłego pomyslu "z sufitu" za sprawą zdrowego rozsądku. > > Chodzi o to, że fundamentalne prawdy buduje się na falszywych czy > bardzo > > słabych argumentach. Ja nie mówię że to złe czy dobre. Ja mówię > jedynie ze > > to głupie. :) > > Picie Coli Light tez :) *** Też. > Swiety Tomasz czy Augustyn przez takich jak Ty tez byliby wyrzuceni na > smietnik historii a tego bym nie chciala. *** Ale oni byli mistykami i teologami. Ponoć dobrymi dlatego przeszli do historii. Ja nie zajmuje się krytyką mistycyzmu (przynajmniej chwilowo) bo jest to w jakimś stopniu prąd oparty na doświadczeniu, na badaniu zjawiska, jego analizie, nie zaś na bezkrytycznym przyjmowaniu zasłyszanych haseł. > > Tak. Ale te pierwsze są firmowane przez wybitnych naukowców czy znane > > > placówki naukowe. Zdjęcia płaczących figur nie posiadają takiego > "mandatu > > zaufania". > > A gdyby posiadaly? *** To co innego. Problemem wszelkich cudów jest brak gruntownego badania zjawiska, wykluczającego np. oszustwa. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-30 21:31:05 |
O absurdalności wiary. > No, jest to jakies wytłumaczenie, choć na pewno lepiej gdybyś odrzucala > wiarę w teorie bedące wynikiem zwykłego pomyslu "z sufitu" za sprawą > zdrowego rozsądku. Czemu? Ja po prostu nie wierze i oszczedzam wiele czasu i energii niemusiejac walczyc z innymi ludzmi. > > > Chodzi o to, że fundamentalne prawdy buduje się na falszywych > czy > > bardzo > > > słabych argumentach. Ja nie mówię że to złe czy dobre. Ja mówię > > > jedynie ze > > > to głupie. :) > > > > Picie Coli Light tez :) > > *** > Też. A ja pije, rano i po poludniu. Rano waniliowa, popoludniu czeresniowa. Glupie to ale lubie. > > Swiety Tomasz czy Augustyn przez takich jak Ty tez byliby wyrzuceni > na > > smietnik historii a tego bym nie chciala. > > *** > Ale oni byli mistykami i teologami. Ponoć dobrymi dlatego przeszli do > historii. Ja nie zajmuje się krytyką mistycyzmu (przynajmniej chwilowo) bo > jest to w jakimś stopniu prąd oparty na doświadczeniu, na badaniu > zjawiska, jego analizie, nie zaś na bezkrytycznym przyjmowaniu > zasłyszanych haseł. Doprawdy? A jak mozna badac cos co jest mistyczne? > > A gdyby posiadaly? > > *** > To co innego. Problemem wszelkich cudów jest brak gruntownego badania > zjawiska, wykluczającego np. oszustwa. Gdyby oszustwo zostalo wykluczone - uwierzylbys? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-30 22:06:54 |
O absurdalności wiary. > Doprawdy? A jak mozna badac cos co jest mistyczne? Założę się, że potrafię wytłumaczyć to lepiej niż kolega Kruk. Chcesz? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-30 22:32:44 |
O absurdalności wiary. > > Doprawdy? A jak mozna badac cos co jest mistyczne? > > Założę się, że potrafię wytłumaczyć to lepiej niż kolega Kruk. Chcesz? Boje sie :) Ale czekam :) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-30 23:06:02 |
O absurdalności wiary. > Boje sie :) Ale czekam :) Do tego potrzeba kilku rzeczy. Chęć pominiemy, bo to oczywiste ;). Przede wszystkim potrzebny jest konkretny program praktyki, który jest przepisem na przeprowadzenie doświadczenia/doświadczeń. Co i jak chcesz badać (i też osiągnąć choć to już inny trochę temat) determinuje to jaki przepis sobie wybierzesz. Przepis będzie miał kilka wymagań co do Ciebie. Choćby wykształcenie elementarnych umiejętności jak koncentracja, umiejętność pracy z pewnymi aspektami siebie/tamtą stroną. Generalnie potrzebny Ci jest odpowiednio wyszkolony umysł, by móc i umieć przeprowadzić doświadczenie. Potem zaczyna się najciekawsze. Generalnie musisz jakoś zdefiniowac to, po czym chcesz się poruszać i co osiągnąć. Możesz np. opuścić swoje ciało. Nie, nie mówię tu o duszy ;). To świadomość, a konkretniej jej warstwa z niższej partii. To jaką mapę rzeczywistości sobie obierzesz zależy od Ciebie. Ja się posługuję podziałem na 7 części i każda odpowiada którejś z 7 głównych czakr. To jak daleko się wzniesiesz, zależy od Ciebie, a im dalej tym mniej ja, a tym więcej Ja. Aż do samego końca, gdzie wszystko się łączy i okazuje się być wielkim architektem ;). To tak w skrócie. Możesz też przywołać przy pomocy pewnych technik mniej lub bardziej zewnętrzne byty: głodne duchy, demony, anioły etc. i wykorzystać je do zdobycia wiedzy czy innych korzyści. Z fragmentu pscyhe sama nawet możesz sobie zrobić służącego. Generalnie jest do wyboru do koloru. A to co będziesz robić zalezy od tego, czy interesuje Cię nieustanny progres i dojrzenie wielkiej tayemnicy (ha ha) czy raczej wykształcenie pewnych zdolności/umiejętności dla zabawy, czy materialnych korzyści. Sama zdecyduj co chcesz badać i po co :) Jak coś wyjaśnić, rozwinąć, to mów. To powyżej traktuj jako zarys, bo i pytanie nie było konkretne, a raczej ogólne. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-31 01:40:52 |
O absurdalności wiary. > Czemu? Ja po prostu nie wierze i oszczedzam wiele czasu i energii > niemusiejac walczyc z innymi ludzmi. *** Ale dlaczego nie wierzysz?Bokieruje Tobą zdrowy rozsądek właśnie. Bo jest to zdroworozsądkowe myslenie. Stąd w świetle posiadanej przez nasz wiedzy można uznać że wiara przeczy zdrowemu rozsądkowi. > > > Picie Coli Light tez :) > > > > *** > > Też. > > A ja pije, rano i po poludniu. Rano waniliowa, popoludniu czeresniowa. > Glupie to ale lubie. *** Czekaj. Myślałem że chodzi Ci o picie Coli light jako sposobu na utrzymanie wagi, co jest faktycznie głupie. A to że Ci smakuje taka czy inna cola głupota nie jest. > Doprawdy? A jak mozna badac cos co jest mistyczne? *** A z tym do kolegów mistyków proszę. Oni twierdzą że tak. :) > > > A gdyby posiadaly? > > > > *** > > To co innego. Problemem wszelkich cudów jest brak gruntownego badania > > > zjawiska, wykluczającego np. oszustwa. > > Gdyby oszustwo zostalo wykluczone - uwierzylbys? *** Uwierzyłbym że figura placze krwią. A czy zjawisko to było by dla mnie dostatecznym argumentem za wiarą w Boga to już druga sprawa. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-31 13:03:34 |
O absurdalności wiary. > Ale dlaczego nie wierzysz?Bokieruje Tobą zdrowy rozsądek właśnie. Bo jest > to zdroworozsądkowe myslenie. Stąd w świetle posiadanej przez nasz wiedzy > można uznać że wiara przeczy zdrowemu rozsądkowi. A wcale ze nie. Nie wierze bio nikt mnie w wierze nie wychowal. Nikt mnie nie ochrzcil, nie ciagal do kosciola, nie probowal przekrecic na lekcjach religii gdy byly obowiazkowe. Ja po prostu bylam odcieta od tradycji wiary az do czasu gdy sama sie tym zainteresowalam. To jakbys powiedzial ze nie myslisz o wycieczce na Marsa bo to zdroworozsadkowe, a Ty po prostu o tym nie myslisz - bo nie i tyle. To nie bylo tak ze ja przemyslalam sprawe wiary i zdroworozsadkowo przestalam wierzyc czy wiare odrzucilam - ja jej po prostu nie mialam. > Czekaj. Myślałem że chodzi Ci o picie Coli light jako sposobu na > utrzymanie wagi, co jest faktycznie głupie. A gdzies tak napisalam? Teraz mnie powaliles :)) Light pije bo jest lepsza w smaku :) > A to że Ci smakuje taka czy > inna cola głupota nie jest. Z punktu widzenia organizmu - jednak jest. Picie light jest nawet glupsze :) > > Doprawdy? A jak mozna badac cos co jest mistyczne? > > *** > A z tym do kolegów mistyków proszę. Oni twierdzą że tak. :) to samo mozesz powiedziec o filozofach religii :) > > Gdyby oszustwo zostalo wykluczone - uwierzylbys? > > *** > Uwierzyłbym że figura placze krwią. A czy zjawisko to było by dla mnie > dostatecznym argumentem za wiarą w Boga to już druga sprawa. Tylko Ty wciaz chcesz wiedziec, a nie wierzyc :) |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-01 16:55:31 |
O absurdalności wiary. > A wcale ze nie. Nie wierze bio nikt mnie w wierze nie wychowal. Nikt mnie > nie ochrzcil, nie ciagal do kosciola, nie probowal przekrecic na lekcjach > religii gdy byly obowiazkowe. Ja po prostu bylam odcieta od tradycji wiary > az do czasu gdy sama sie tym zainteresowalam. *** No włąsnie sama przytoczyłas ladny argument przeciwko wierze. Zakładac istnienie Boga tylko na podstawie wychowania w okreslonej tradycji? :) > To jakbys powiedzial ze nie myslisz o wycieczce na Marsa bo to > zdroworozsadkowe, a Ty po prostu o tym nie myslisz - bo nie i tyle. > To nie bylo tak ze ja przemyslalam sprawe wiary i zdroworozsadkowo > przestalam wierzyc czy wiare odrzucilam - ja jej po prostu nie mialam. *** Kosa, ale to co opisałaś to zdrowy rozsądek właśnie. :) > Z punktu widzenia organizmu - jednak jest. Picie light jest nawet glupsze > :) *** Z punktu widzenia organizmu, głupota jest każda chwila kiedy nie usiłujemy przekazać swoich genów dalej. :) > to samo mozesz powiedziec o filozofach religii :) *** No tak, ale oni zajmują się samą religią nie zaś kwestia słuszności badź nie wiary. Oni są od software`u nie zaś hardware`u że tak obrazowo powiem. Poza tym w tym wątku celowo wskazałem na model wiary w wydaniu pospolitym, niue zaś mistycznym, bo to nieco inne sprawy. > > *** > > Uwierzyłbym że figura placze krwią. A czy zjawisko to było by dla > mnie > > dostatecznym argumentem za wiarą w Boga to już druga sprawa. > > Tylko Ty wciaz chcesz wiedziec, a nie wierzyc :) *** To zrozumiałe, że lubie mieć pewność. :) |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2006-05-25 21:02:03 |
O absurdalności wiary. > wierze w 93% > umyslu ktorego nie wykorzystujemy a ktory ma ogromny potencjal. Kosa, litości... |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-25 21:46:32 |
O absurdalności wiary. > > wierze w 93% > > umyslu ktorego nie wykorzystujemy a ktory ma ogromny potencjal. > > Kosa, litości... Ale dlaczego? Widzialas co potrafia robic osoby ktore maja uaktywniane obszary mozgu ktorych normalnie nie uzywamy? |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2006-05-26 23:11:11 |
O absurdalności wiary. > > Widzialas co potrafia robic osoby ktore maja uaktywniane obszary mozgu > ktorych normalnie nie uzywamy? http://www.zso4.szkola.icpnet.pl/strony/matedu/ukladnerwowy/mozg.htm Zajrzyj tu (na przykład), proszę, i powiedz których to części mózgu niby to normalnie nie używamy? |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2006-05-26 23:13:39 |
O absurdalności wiary. a u prof. Ducha jest nawet jaśniejsze http://www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/kog-m/03.htm |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-26 23:15:23 |
O absurdalności wiary. > > > > Widzialas co potrafia robic osoby ktore maja uaktywniane obszary > mozgu > > ktorych normalnie nie uzywamy? > > http://www.zso4.szkola.icpnet.pl/strony/matedu/ukladnerwowy/mozg.htm > Zajrzyj tu (na przykład), proszę, i powiedz których to części mózgu niby > to normalnie nie używamy? Nie jestem anatomem, widzialam tylko jak na discovery kilku lekarzy opowiadalo o eksperymentach nad pobudzaniem pewnych partii mozgu i wywolywaniu w ten sposob zdolnosci jakich normalnie nie mamy. Sama znam osoby ktore potrafia trudne zadania matematyczne czy fizyczne rozwiazac w kilka sekund ale juz z glupim napisaniem kilku zdan bez bledu maja problem. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2006-05-26 23:35:38 |
O absurdalności wiary. > Nie jestem anatomem, widzialam tylko jak na discovery kilku lekarzy > opowiadalo o eksperymentach nad pobudzaniem pewnych partii mozgu i > wywolywaniu w ten sposob zdolnosci jakich normalnie nie mamy. No chyba nie paranormalnych?.. :) Pobudzeniem. Czyli sprawieniem, że coś działa skuteczniej albo inaczej. Nie zaś stan "wybudzenia" z niczego. Więc to nie znaczy że nie używamy jakichś części mozgu - tym bardziej jego 90%.. > Sama znam osoby ktore potrafia trudne zadania matematyczne czy fizyczne > rozwiazac w kilka sekund ale juz z glupim napisaniem kilku zdan bez bledu > maja problem. Ale to jest tylko specjalizacja, że coś działa sprawniej. Główną kwestią jest też to, co dociera do naszej świadomości. Koordynacja pracy wątroby nie dociera donaszej świadomości - a nie znaczy to, że nie istnieje.. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2006-05-29 20:30:19 |
O absurdalności wiary. > Koordynacja pracy wątroby > nie dociera donaszej świadomości - a nie znaczy to, że nie istnieje.. Dobra, przeptraszam :) Moze mi sie cos pojebalo :) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 11:41:11 |
O absurdalności wiary. A czym się różni wiara chrześcijańska od dowolnego systemu magijnego (czy ja to się tam zowie)? W obu(?) przypadkach "w podzięce" za wkład energii, wiary, czasu i poświęcenia otrzymujesz korzyści o jakie prosisz lub jakich żądasz. Przynajmniej z założenia - nie wiem, nie próbowałem. Ale rozmawiałem i czytałem, zarówno o magach (z magami) jak i o katolikach (z katolikami), którzy (wszyscy) potwierdzają, że tak jest. Mimo wszystko spotykam się często z poglądem, że wiara chrześcijańska jest pozbawiona sensu, natomiast mało kto nastaje na sens innych praktyk mistycznych. W życiu zawsze jest miejsce na wiarę. Rozmaite "prawdy" naukowe również przyjmujesz na wiarę - bo przecież nie sprawdzasz teorii strun ani teorii względności, prawda? Wierzysz, że jest sprawdzona przez innych. Wierzysz, że ktoś mądrzejszy się nie pomylił. Wierzysz, że świat składa się z atomów, wierzysz w układ słoneczny. Niektóre z tych rzeczy możesz owszem sprawdzić, ale nie robisz tego, bo wierzysz. Zresztą, sprawdzając musiałbyś uwierzyć świadectwu swoich zmysłów. Wygodnictwo, powiadasz? Ludzi nie można potępiać za to, że szukają sposobu żeby uporać się z myślą o śmierci. Ja widzę w tym głęboki sens. Dzięki temu myśl ta nie zaprząta im głów całymi dniami, nie martwią się o to, widzą sens w swoich małych i dużych codziennych zadaniach, żyją szczęśliwiej i pełniej, miast cały czas gnębić się, nie dostrzegać w niczym sensu, bo przecież w każdej chwili można wpaść pod samochód, stracić rękę lub nogę – więc po co robić cokolwiek, w każdej chwili mogę przestać istnieć i cały wkład i wysiłek idzie na marne. Wiara ma chyba więcej sensu niż brak wiary, bo jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby brak wiary miał jakąś moc. Zresztą, każdy wierzy – jeden wierzy, że Bóg jest, inny wierzy, że Boga nie ma. No bo przecież nie powiesz mi, że ateista wie, że nie ma tego Boga. Nic podobnego, skąd ma niby wiedzieć – on w to wierzy. A najgłupszą istniejącą wiarą jest nihilizm – no bo co z tego masz, że nie wierzysz w nic? |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 13:59:22 |
O absurdalności wiary. Bo to jest tak moim zdaniem. Do mistyki jakiejkolwiek żaden mag nic nie ma - ale taka zwyczajna wiara to nie mistyka. Poza tym "wierzę i dostaję" świadomie, różni się od tego nieświadomie. Tępa wiara prowadzi ponadto do fanatyzmu, zaniku inteligencji i uniemożliwia próby i eksperymenty oraz wzbogaca o poczucie i winy. I nie prowadzi do poznania siebie. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 16:30:36 |
O absurdalności wiary. > Bo to jest tak moim zdaniem. Do mistyki jakiejkolwiek żaden mag nic nie ma > - ale taka zwyczajna wiara to nie mistyka. ~~~~~~~ A mistyka czym się różni od "zwyczajnej wiary"? Poważnie pytam, bo się zastanawiam. > Poza tym "wierzę i dostaję" > świadomie, różni się od tego nieświadomie. ~~~~~~~ A dupa tam, pragmatyka rządzi ;) Jak gość dostaje, to się efekt liczy, a nie jego "uświadomienie" ;) > Tępa wiara prowadzi ponadto do > fanatyzmu, zaniku inteligencji i uniemożliwia próby i eksperymenty oraz > wzbogaca o poczucie i winy. ~~~~~~~~ Jak coś jest "tępe" to zawsze jest złe. Tępy naukowiec, tępy artysta, tępy wierzący - każde z tych zjawisk jest złe. Wynika to z przymiotnika "tępy". Nic to nie ma wspólnego z nauką, sztuką i wiarą. > I nie prowadzi do poznania siebie. ~~~~~~~~ A po co poznawać siebie? Tak trochę z przekory pytam, ale dla niektórych liczy się szczęście, a nie jakaś tam transgresja ;) |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 16:38:24 |
O absurdalności wiary. ~~~~~~~ > A mistyka czym się różni od "zwyczajnej wiary"? Poważnie pytam, bo się > zastanawiam. > Moja robocza hipoteza brzmi : powtarzalnością doświadczeń, głębią doświadczenia, poziomem wgląddu i przeżywaniem miast pustej wiary. Zresztą stany mistyczne są nieźle opisane, począwszy od mistrzów buddyjskich, przez Teresę z Avila i Mistrza Eckhardta, Crowleya po Wilsona. Tam szukaj odpowiedzi > ~~~~~~~ > A dupa tam, pragmatyka rządzi ;) Jak gość dostaje, to się efekt liczy, a > nie jego "uświadomienie" ;) > Ale jak nie jesteś świadomy do dostajesz kupę ograniczeń gratis, a nie daj boże ci do gfłowy przyjdzie, że nie jesteś czegoś tam godny. I w ogóle na poważnie trzeba wszystko brać > > > Tępa wiara prowadzi ponadto do > > fanatyzmu, zaniku inteligencji i uniemożliwia próby i eksperymenty > oraz > > wzbogaca o poczucie i winy. > ~~~~~~~~ > Jak coś jest "tępe" to zawsze jest złe. Tępy naukowiec, tępy artysta, tępy > wierzący - każde z tych zjawisk jest złe. Wynika to z przymiotnika "tępy". > Nic to nie ma wspólnego z nauką, sztuką i wiarą. > Ale ja o wierze napisałam, nie o wierzącym > > > I nie prowadzi do poznania siebie. > ~~~~~~~~ > A po co poznawać siebie? Tak trochę z przekory pytam, ale dla niektórych > liczy się szczęście, a nie jakaś tam transgresja ;) Chwała im za to. Jakikolwiek jednostrony i jednostajny stan mnie odrzuca. Wolę zmiany. One wykluczają zastój |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 16:46:52 |
O absurdalności wiary. > Chwała im za to. Jakikolwiek jednostrony i jednostajny stan mnie odrzuca. > Wolę zmiany. One wykluczają zastój A ja wolę pakiet dwa w jednym. Szczęście w transgresji :) |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 16:52:21 |
O absurdalności wiary. > > Chwała im za to. Jakikolwiek jednostrony i jednostajny stan mnie > odrzuca. > > Wolę zmiany. One wykluczają zastój > > A ja wolę pakiet dwa w jednym. Szczęście w transgresji :) Ja nie wykluczam szczęścia, źle wyciągasz wnioski albo mi się po kawie pierdoli |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 16:59:50 |
O absurdalności wiary. > Ja nie wykluczam szczęścia, źle wyciągasz wnioski albo mi się po kawie > pierdoli Pierdoli Ci się. Ja tylko napisałem, że nie rozdzielam szczęścia od transgresji. Ona stanowi dla mnie frajdę, źródło nowych doświadczeń, generuje postęp. I to sprawia mi przyjemność. A jak coś sprawia mi przyjemność to czuję się szczęśliwy :) |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:15:06 |
O absurdalności wiary. > > Ja nie wykluczam szczęścia, źle wyciągasz wnioski albo mi się po > kawie > > pierdoli > > Pierdoli Ci się. Ja tylko napisałem, że nie rozdzielam szczęścia od > transgresji. Ona stanowi dla mnie frajdę, źródło nowych doświadczeń, > generuje postęp. I to sprawia mi przyjemność. A jak coś sprawia mi > przyjemność to czuję się szczęśliwy :) Wiem, że można tego nie rozgraniczać, ale dla mnie sczęście bez transgresji jest złym stanem i tylko tyle napisałam. Znów spacerek? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:19:26 |
O absurdalności wiary. > Wiem, że można tego nie rozgraniczać, ale dla mnie sczęście bez > transgresji jest złym stanem i tylko tyle napisałam. Znów spacerek? No, przespaceruj się, bo napisałem dokładnie to samo :] |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:22:45 |
O absurdalności wiary. > > Wiem, że można tego nie rozgraniczać, ale dla mnie sczęście bez > > transgresji jest złym stanem i tylko tyle napisałam. Znów spacerek? > > No, przespaceruj się, bo napisałem dokładnie to samo :] Tylko, że cuś mi zdaje się zarzucałeś, i tego nie czaję |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:23:50 |
O absurdalności wiary. > Tylko, że cuś mi zdaje się zarzucałeś, i tego nie czaję Ni, tylko poparłem swoimi słowami. Narysować? :> |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:24:19 |
O absurdalności wiary. > > Tylko, że cuś mi zdaje się zarzucałeś, i tego nie czaję > > Ni, tylko poparłem swoimi słowami. Narysować? :> Dobra, ja sie widać za bardzo przyzwyczaiłam do atakow. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 16:53:20 |
O absurdalności wiary. > Moja robocza hipoteza brzmi : powtarzalnością doświadczeń, głębią > doświadczenia, poziomem wgląddu i przeżywaniem miast pustej wiary. Zresztą > stany mistyczne są nieźle opisane, począwszy od mistrzów buddyjskich, > przez Teresę z Avila i Mistrza Eckhardta, Crowleya po Wilsona. Tam szukaj > odpowiedzi ~~~~~~~~~~ A moja hipoteza robocza brzmi następująco: głęboka wiara prowadzi do mistycyzmu. Nie ma przemiany jakościowej lecz ilościowa . Nie wiem z kim masz styczność, ja miałem z prawdziwie wierzącymi. Nie wszyscy, ale są osoby, które utrzymują, że widzą anioły, że słyszą Boga etc. Znowu mówisz: wiara PUSTA. Wszystko jak jest puste, to jest negatywne. Pusta dysuksja też jest zła, co nie ma nic wspólnego z dyskusją. > Ale jak nie jesteś świadomy do dostajesz kupę ograniczeń gratis, a nie daj > boże ci do gfłowy przyjdzie, że nie jesteś czegoś tam godny. I w ogóle na > poważnie trzeba wszystko brać ~~~~~~~~~~ Jest to jakiś minus, ale może być to lepsze niż ateizm, bo jednak coś w zamian dostajesz. Wierzący utrzymują, że bilans im wychodzi na plus. Jak uważają inaczej, to przestają wierzyć i nie ma problemu :] > Ale ja o wierze napisałam, nie o wierzącym ~~~~~~~~ I co z tego? Tępy nóż jest zły - więc nóż jest zły? Tępa wiara jest zła - więc wiara jest zła? Dodajesz negatywny przymiotnik do zjawiska, czyniąc je negatywnym, zjawisko samo w sobie negatywne być wcale nie musi. > Chwała im za to. Jakikolwiek jednostrony i jednostajny stan mnie odrzuca. > Wolę zmiany. One wykluczają zastój ~~~~~~~~~~ Zmiany nie zawsze są zjawiskiem pozytywnym. Osoba ciągle zmienna to taki sam problem jak osoba ciągle stała. Obie skrajności są nieodpowiednie. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:07:18 |
O absurdalności wiary. > ~~~~~~~~~~ > A moja hipoteza robocza brzmi następująco: głęboka wiara prowadzi do > mistycyzmu. Nie ma przemiany jakościowej lecz ilościowa . Pieprzysz jak mało kto. Głeboka wiara wyklucza poznanie, bo wierzysz i sprawa zamknięta. Tylko zwątpienie prowadzi do rozwoju. Ostatnio skolekcjonowane info: wielu mistyków chrześcijańskich otarło się o herezję, często przez to byli wykluczani. Zgadnij dlaczego? A od strony buddyjskiej tym bardziej pieprzysz jak mało kto, bo budda krytykował wiarę, kładł nacisk na własne poznanie. To przemiana jakościowa, nie ilościowa. Może byś się przekonał sprawdzając a nie klepiesz jakieś obiegowe bzdury? > Nie wiem z kim > masz styczność, ja miałem z prawdziwie wierzącymi. Nie wszyscy, ale są > osoby, które utrzymują, że widzą anioły, że słyszą Boga etc. Prawdziwie wierzący to nie mistyk. Zmień towrzystwo. > Znowu mówisz: wiara PUSTA. Wszystko jak jest puste, to jest negatywne. > Pusta dysuksja też jest zła, co nie ma nic wspólnego z dyskusją. Pustka to niekoniecznie coś złego. > ~~~~~~~~~~ > Zmiany nie zawsze są zjawiskiem pozytywnym. Osoba ciągle zmienna to taki > sam problem jak osoba ciągle stała. Obie skrajności są nieodpowiednie. Stałość to jakaś bzdura. Nie gadaj że w nią wierzysz :] |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:12:26 |
O absurdalności wiary. > Pieprzysz jak mało kto. Głeboka wiara wyklucza poznanie, bo wierzysz i > sprawa zamknięta. Tylko zwątpienie prowadzi do rozwoju. ~~~~~~~ No to przepraszam, ja mam na ten temat obiegową opinię - to znaczy, jak ktoś gada z Jezusem to jest mistykiem ;) Jeśli to jest po prostu wierzący, to Ok. Takich wierzących lubię :) > Pustka to niekoniecznie coś złego. ~~~~~~~~~ W tym kontekście przymiotnik miał znaczenie pejoratywne powodujące, że opisywany przedmiot był stawiany w złym świetle. Wiem, że nie zawsze "pusty" oznacza zły, ale pusta butelka, to zła butelka, z wiarą jest analogicznie ;) > Stałość to jakaś bzdura. Nie gadaj że w nią wierzysz :] ~~~~~~~~ Tym bardziej jej komuś nie zarzucajmy w takim razie - nawet wierzącym, którzy są be oczywiście :] |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:17:21 |
O absurdalności wiary. > ~~~~~~~ > No to przepraszam, ja mam na ten temat obiegową opinię - to znaczy, jak > ktoś gada z Jezusem to jest mistykiem ;) Jeśli to jest po prostu wierzący, > to Ok. Takich wierzących lubię :) Nie wiem z kim rozmawiają mistycy, ale wiem, że zasadniczym elementem mistyki jest wgląd w naturę rzeczy, poznanie. A nie konwersacje z chuj wie kim. > Tym bardziej jej komuś nie zarzucajmy w takim razie - nawet wierzącym, > którzy są be oczywiście :] Stanie w miejscu to pewien model myślowy, który mówi o tym że się nie rozwijasz. Bo zmiany nie muszą oznaczać rozwoju przecież. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:25:31 |
O absurdalności wiary. > Nie wiem z kim rozmawiają mistycy, ale wiem, że zasadniczym elementem > mistyki jest wgląd w naturę rzeczy, poznanie. A nie konwersacje z chuj wie > kim. ~~~~~~~~~ A, no to się rozumiemy - znaczy ja zawsze inaczej na to patrzyłem ;) Jeśli to musi być jakiś "wgląd", wiara nawet głęboka z mistycyzmem jest słabo skorelowana. Przynajmniej tak mi się wydaje - w końcu celem wiary nie jest jakiś "wgląd", który IMO jest równie mętny co wiara :] Dla obserwatorów z zewnątrz oczywiście. Ale co mnie dziwi. Padło tu stwierdzenie, że nie będzie się krytykować mistyków, bo oni mają jakieś tam jazdy subiektywne. A wierzący to co? Wiara niby obiektywizm postuluje? > Stanie w miejscu to pewien model myślowy, który mówi o tym że się nie > rozwijasz. Bo zmiany nie muszą oznaczać rozwoju przecież. ~~~~~~~~~~ Założenie, że wierzący się cofa jest conajmniej nieuzasadnione i wynika z uprzedzenia. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:29:29 |
O absurdalności wiary. > Dla obserwatorów z zewnątrz oczywiście. Ale co mnie dziwi. Padło tu > stwierdzenie, że nie będzie się krytykować mistyków, bo oni mają jakieś > tam jazdy subiektywne. A wierzący to co? Wiara niby obiektywizm > postuluje? 1) ja pisałam o obiektywizmie, nie subiektywizmie 2) a i owszem, dla wierząceo, jego bóg obiektywnie istnieje, choćby nie wiem jak to było absurdalne |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:35:50 |
O absurdalności wiary. > 1) ja pisałam o obiektywizmie, nie subiektywizmie ~~~~~~~~~ To obiektywnie mistyków trzeba wsadzić do zakładu. Bo mówią często jeszcze bardziej niestworzone prawdy "objawione". > 2) a i owszem, dla wierząceo, jego bóg obiektywnie istnieje, choćby nie > wiem jak to było absurdalne ~~~~~~~~ Czekaj, chyba nie rozumiesz słowa obiektywizm. Dobrze zrozumiałem? "dla wierzącego [czyli z jego subiektywnego punktu widzenia] Bóg istnieje obiektywnie" Na pewno to chciałaś napisać? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:41:39 |
O absurdalności wiary. > To obiektywnie mistyków trzeba wsadzić do zakładu. Bo mówią często jeszcze > bardziej niestworzone prawdy "objawione". Które się sprawdzają i potwierdzają. Oczywiście jak ktoś się para rozowjem duchowym, a nie klepaniem głupom i zadawaniem z głęboko wierzącymi. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:47:39 |
O absurdalności wiary. > Które się sprawdzają i potwierdzają. Oczywiście jak ktoś się para rozowjem > duchowym, ~~~~~~~~~ Właśnie. Jak ktoś nie zajmuje się rozwojem duchowym, to te obiektywne "przesłanki" w dupę sobie można wsadzić. W wierze jest dokładnie tak samo. Jak się w wiarę angażujesz, to ksiądz mówi prawdę, a jak się w wiarę nie angażujesz, to pierdoli głupoty. To jest właśnie pojęcie subiektywizmu - nie zobaczysz, póki sam w to nie wdepniesz. Musisz stać się podmiotem, sama obserwacja z boku nie wystarczy. Czy wy wiecie co to jest obiektywizm? |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 11:51:56 |
O absurdalności wiary. > To jest właśnie pojęcie subiektywizmu - nie zobaczysz, póki sam w to nie > wdepniesz. Musisz stać się podmiotem, sama obserwacja z boku nie > wystarczy. Czy wy wiecie co to jest obiektywizm? Za Słownikiem Wyrazów Obcych: 1. bezstronność, rzeczowość, postawa badawcza wolna od uprzedzeń 2. "filoz." przeciwstawne subiektywizmowi stanowisko ontologiczne lub teoriopoznawcze, zgodnie z którym przedmiot poznania istnieje poza podmiotem poznającym i niezależnie od niego i może być przezeń poznawany w sposób adekwatny; realizm epistemologiczny 1:0 dla mnie. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:14:40 |
O absurdalności wiary. > 1:0 dla mnie. ~~~~~~ OK. Rozumiem. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:20:34 |
O absurdalności wiary. > > 1:0 dla mnie. > ~~~~~~ > OK. Rozumiem. I to jest normalne znaczenie słowa obiektywizm. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:50:44 |
O absurdalności wiary. > Właśnie. Jak ktoś nie zajmuje się rozwojem duchowym, to te obiektywne > "przesłanki" w dupę sobie można wsadzić. W wierze jest dokładnie tak samo. > Jak się w wiarę angażujesz, to ksiądz mówi prawdę, a jak się w wiarę nie > angażujesz, to pierdoli głupoty. > > To jest właśnie pojęcie subiektywizmu - nie zobaczysz, póki sam w to nie > wdepniesz. Musisz stać się podmiotem, sama obserwacja z boku nie > wystarczy. Czy wy wiecie co to jest obiektywizm? To, że czegoś nie byłem świadom, nie znaczy że nie istniało. W Boga możesz sobie wierzyć, ale potwierdzenia nie dostaniesz, nie doświadczysz, nie dotkniesz. Mistyk ma do tego dostęp. O obiektywizmie naukowym nie mam zamiaru rozmawiać, niepotrzebnie tylko komplikuje sprawę. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:55:07 |
O absurdalności wiary. > To, że czegoś nie byłem świadom, nie znaczy że nie istniało. W Boga możesz > sobie wierzyć, ale potwierdzenia nie dostaniesz, nie doświadczysz, nie > dotkniesz. Mistyk ma do tego dostęp. ~~~~~~~~~ I zarówno autor wątku, jak i ja uważam to za dostęp z subiektywnego punktu widzenia. To primo. A secundo w wierze takie coś też ludzie otrzymują. Mam informacje z pierwszej ręki, o czym już wspominałem. Też sobie anioła widzą i słyszą, o dotykaniu nic nie wiem. > O obiektywizmie naukowym nie mam > zamiaru rozmawiać, niepotrzebnie tylko komplikuje sprawę. ~~~~~~~~ Aha, jak jakieś kryterium nie podpina się pod twoje zdanie, to "komplikuje sprawę"? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:02:27 |
O absurdalności wiary. > I zarówno autor wątku, jak i ja uważam to za dostęp z subiektywnego punktu > widzenia. To primo. A secundo w wierze takie coś też ludzie otrzymują. Mam > informacje z pierwszej ręki, o czym już wspominałem. Też sobie anioła > widzą i słyszą, o dotykaniu nic nie wiem. Widzisz, ja Ci to powiem jeszcze raz, a wyraźnie. Mistyka to żywa praktyka i żywe doświadczenie natury rzeczywistości, przemiana świadomosci i to kolosalna, "ujrzenie maszynerii wszechświata". Wierzący gówno widzi, on sobie wierzy. A jak mu się coś przywidzi, to trąci okultyzmem a nie wglądem, bo akurat sprowokował umysł w taki sposób, że coś się koło niego zakręciło. > Aha, jak jakieś kryterium nie podpina się pod twoje zdanie, to "komplikuje > sprawę"? Nauka nie interesuje się zbytnio tą kwestią więc nie ma sensu jej w to mieszać. Mi wystarczy to, ze mistycy z całego świata, niezalezni, na przestrzeni dziejów, opisywali swoje doświadczenia na różnych poziomach i te opisy się ze sobą pokrywały. Wspólczesny paradygmat naukowy tego nie przełknie, więc nie ma sensu go w to mieszać. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:08:35 |
O absurdalności wiary. > Nauka nie interesuje się zbytnio tą kwestią więc nie ma sensu jej w to > mieszać. Mi wystarczy to, ze mistycy z całego świata, niezalezni, na > przestrzeni dziejów, opisywali swoje doświadczenia na różnych poziomach i > te opisy się ze sobą pokrywały. Wspólczesny paradygmat naukowy tego nie > przełknie, więc nie ma sensu go w to mieszać. Dokładnie to miałam na myśli pisząc o obiektywizmie. Muszę się nauczyć spacerków (swoją drogą normalnie Ranides by zrozumiał....) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:14:03 |
O absurdalności wiary. > Dokładnie to miałam na myśli pisząc o obiektywizmie. Muszę się nauczyć > spacerków (swoją drogą normalnie Ranides by zrozumiał....) Ja mam talent do tłumaczenia czegoś, nawet po kilka razy i nawet opornym ludziom. Nie gwarantuję, że dotrze, ale jestem cierpliwy a to dobra cecha bo kiedyś zamierzam uczyć Dharmy :) |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:21:30 |
O absurdalności wiary. > > Dokładnie to miałam na myśli pisząc o obiektywizmie. Muszę się > nauczyć > > spacerków (swoją drogą normalnie Ranides by zrozumiał....) > > Ja mam talent do tłumaczenia czegoś, nawet po kilka razy i nawet opornym > ludziom. Nie gwarantuję, że dotrze, ale jestem cierpliwy a to dobra cecha > bo kiedyś zamierzam uczyć Dharmy :) Po raz pierwszy jestem ci wdzięczna |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:24:10 |
O absurdalności wiary. > Widzisz, ja Ci to powiem jeszcze raz, a wyraźnie. Mistyka to żywa praktyka > i żywe doświadczenie natury rzeczywistości, ~~~~~~~~ tak > przemiana świadomosci i to > kolosalna, ~~~~~~~~~ tak > "ujrzenie maszynerii wszechświata". ~~~~~~~~ tak > Wierzący gówno widzi, on sobie wierzy. ~~~~~~~~ nie. napisałem - WIDZI. > A jak mu się coś przywidzi, to trąci okultyzmem a nie > wglądem, bo akurat sprowokował umysł w taki sposób, że coś się koło niego > zakręciło. ~~~~~~~~~~ Jasne :] Jak ty widzisz, to jest "wgląd", a jak widzi chrześcijanin to oczywiście są wtręty :] Śmiech na sali... (z chrześcijanami miałem spotkania, więc ich przykład daję, żebyś się nie czepiał, że tę doktrynę akurat wybrałem) > Nauka nie interesuje się zbytnio tą kwestią więc nie ma sensu jej w to > mieszać. ~~~~~~~~~~~ Więc nie wymieniajmy słów dających pozory naukowości. Obiektywizm to kryterium nauki. > Mi wystarczy to, ze mistycy z całego świata, niezalezni, na > przestrzeni dziejów, opisywali swoje doświadczenia na różnych poziomach i > te opisy się ze sobą pokrywały. Wspólczesny paradygmat naukowy tego nie > przełknie, więc nie ma sensu go w to mieszać. ~~~~~~~~~~ Ojcowie Kościoła też wszystko opisywali tak samo :] (a jak opisywali inaczej, to nie byli ojcami Kościoła, więc się nie liczą :] ) |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:31:04 |
O absurdalności wiary. > ~~~~~~~~~~ > Jasne :] Jak ty widzisz, to jest "wgląd", a jak widzi chrześcijanin to > oczywiście są wtręty :] Śmiech na sali... > > (z chrześcijanami miałem spotkania, więc ich przykład daję, żebyś się nie > czepiał, że tę doktrynę akurat wybrałem) > W ktorym miejscu on negował mistykę chrześcijańską? > > > Nauka nie interesuje się zbytnio tą kwestią więc nie ma sensu jej w > to > > mieszać. > ~~~~~~~~~~~ > Więc nie wymieniajmy słów dających pozory naukowości. Obiektywizm to > kryterium nauki. > To także zwykłe słowo występujące w języku polskim. To tak jak z "barwą" np. > > > Mi wystarczy to, ze mistycy z całego świata, niezalezni, na > > przestrzeni dziejów, opisywali swoje doświadczenia na różnych > poziomach i > > te opisy się ze sobą pokrywały. Wspólczesny paradygmat naukowy tego > nie > > przełknie, więc nie ma sensu go w to mieszać. > ~~~~~~~~~~ > Ojcowie Kościoła też wszystko opisywali tak samo :] (a jak opisywali > inaczej, to nie byli ojcami Kościoła, więc się nie liczą :] ) Ale oni jeszcze zmieniali zdanie i sami sobie przeczyli. Poza tym nie mieli zielonego pojęcia o czym piszą bo za późno żyli |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:36:33 |
O absurdalności wiary. > W ktorym miejscu on negował mistykę chrześcijańską? Otóż właśnie nie negowałem. A Ranides stara się postawić znak równości pomiędzy objawieniem się Maryi Dziewicy komuś, kto powiedzmy raz w życiu tego doświadczył, a stałym wglądem mistyka jakiejś tradycji. Zresztą, napisałem o tym w odp. na jego posta, wyjaśniając co nieco. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:37:08 |
O absurdalności wiary. > W ktorym miejscu on negował mistykę chrześcijańską? ~~~~~~ Skrytykował wierzących, podałem przykład wierzących, którzy widzą anioła, a on na to powiedział, że: > Wierzący gówno widzi, on sobie wierzy. > A jak mu się coś przywidzi, to trąci okultyzmem a nie > wglądem, bo akurat sprowokował umysł w taki sposób, że coś się koło niego > zakręciło. W tym miejscu skrytykował, ale nie "mistykę chrześcijańską", ale objawienia ludzi wierzących. Mistyki nie krytykował, a ja mu tego nie zarzuciłem, po co wtrącasz to słowo? > To także zwykłe słowo występujące w języku polskim. To tak jak z "barwą" ~~~~~~~ Każde słowo stosowane w polskiej nauce jest w języku polskim - tak chciałbym ci powiedzieć w tajemnicy. Naukowcy nie gadają w migowym. A ponadto obiektywizm to nie jest postrzeganie przez jednostkę w żadnym znaczeniu - ani specjalistycznym, ani ogólnym - możesz mi WIERZYĆ. Shogun wypacza znaczenie słowa - na dostrzeganie czegoś przez jednostkę za pomocą wzroku, dotyku i słuchu używa się w języku polskich określeń: "zmysłowe", "sensoryczne" a nie "obiektywne". > Ale oni jeszcze zmieniali zdanie i sami sobie przeczyli. ~~~~~~~ Nie, wypowiadali się w sposób komplementarny, rotfl. A co ty myślisz, że nie ma różnych szkół buddyjskich różniących się między sobą? Mówienie, że wszyscy w buddyzmie twierdzą to samo jest nadużyciem. A jeśli Shogun mi zacznie tłumaczyć, że ISTOCIE to oni zawsze mówią to samo, to ja odpowiem, że Ojcowie Kościoła też w ISTOCIE mówią to samo, rotfl > Poza tym nie > mieli zielonego pojęcia o czym piszą bo za późno żyli ~~~~~~~~~ Nie śmiesz mnie. Oni pisali wg doktryny pod wpływem Ducha Świętego, czas ich życia nie ma żadnego znaczenia dla wierzącego. Objawienia od Boga można mieć zawsze, dzisiaj je ludzie mają, dlaczego Ojcowie Kościoła mieliby nie mieć? A poza tym Ojcowie Kościoła nie pisali o życiu Jezusa, tylko interpretowali jego naukę. Interpretować to sobie można i 1000 lat po Chrystusie. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:39:22 |
O absurdalności wiary. Fanatyzm. Czysty i ciemny. Łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 03:37:18 |
O absurdalności wiary. > Fanatyzm. Czysty i ciemny. Łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee ~~~~~~~~~~ rotfl, wybacz, post zbiorczy masz gdzieś indziej. ten twój komentarzyk mnie rozmieszył, biorąc pod uwagę, że eksperyment zakończyłem. Aha, tak z ciekawości - słownikowe definicje znaczenia słów też miały podłoże religijne? rotfl. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 09:19:27 |
O absurdalności wiary. Aha, tak z > ciekawości - słownikowe definicje znaczenia słów też miały podłoże > religijne? rotfl. Które? Wykazywałeś się niezrozumieniem i ślepotą na poziomie fanatycznym. Twoja wiara aktualna gówno ma do tego |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 20:18:14 |
O absurdalności wiary. > Skrytykował wierzących, podałem przykład wierzących, którzy widzą anioła, > a on na to powiedział, że: > > > Wierzący gówno widzi, on sobie wierzy. > > A jak mu się coś przywidzi, to trąci okultyzmem a nie > > wglądem, bo akurat sprowokował umysł w taki sposób, że coś się koło > niego > > zakręciło. > > W tym miejscu skrytykował, ale nie "mistykę chrześcijańską", ale > objawienia ludzi wierzących. Mistyki nie krytykował, a ja mu tego nie > zarzuciłem, po co wtrącasz to słowo? Tak się wtrącę. Mag który obcuje z czymś tam ma podobnie jak xian z objawieniem. Tyle, że mag do tego dązy świadomie. Wie jak, ma opracowane techniki i rytuały. Z tego co pamiętam to xiańskie objawienia są raczej przypadkowe, chyba że jest jakaś sekta wywołująca Dziewicę marię rotfl > Nie, wypowiadali się w sposób komplementarny, rotfl. A co ty myślisz, że > nie ma różnych szkół buddyjskich różniących się między sobą? Mówienie, że > wszyscy w buddyzmie twierdzą to samo jest nadużyciem. A jeśli Shogun mi > zacznie tłumaczyć, że ISTOCIE to oni zawsze mówią to samo, to ja odpowiem, > że Ojcowie Kościoła też w ISTOCIE mówią to samo, rotfl Widzisz słonko, znów częstujesz nas swoim dyletanctwem. Bo akurat buddyzm rozwijał się w dany sposób w zależności na jaką kulturę trafił. Rozwijane były różne techniki, a przekaz był jeden. Nie było sporów o "dogmaty wiary", polityki i przekręcania faktów. Nikt nie próbował przeinterpretowywać słów buddy. Jedynie była adaptacja do dnych warunków kulturowych (stąd w tybetańskim buddyzmie np. elementy Bon). I co najważniejsze, w bddyzmie nie ma niepodważalnych dogmatów a naistotniejsza jest praktyczność na drodze. W kościela takiego podejścia nie uświadczysz więc mi tu nie pitol misiek. > Nie śmiesz mnie. Oni pisali wg doktryny pod wpływem Ducha Świętego, czas > ich życia nie ma żadnego znaczenia dla wierzącego. Objawienia od Boga > można mieć zawsze, dzisiaj je ludzie mają, dlaczego Ojcowie Kościoła > mieliby nie mieć? Cięzko tak uwierzyć w objawienia ducha świętego przy jednoczesnych np. zakazach czytania pisma świętego (w budyzmie nikt by nawet nie pomyślał o tym by nie pozwolić czytać przekazów buddy), prześladowania niewiernych (również w buddyzmie nie do przyjęcia) i naszych ukochanych stosach które w azji nigdy nie płonęły. Przykre w sumie, że chrześcijańska idea została tak wypaczaona, ale kościół to zgraja baranów z aspiracjami na pasterza. > A poza tym Ojcowie Kościoła nie pisali o życiu Jezusa, tylko > interpretowali jego naukę. Interpretować to sobie można i 1000 lat po > Chrystusie. Widzisz, czasy się zmieniają. Kiedyś np. seks oralny czy analany był w azji uważany za niewłaściwy seks (a istniał nakaz uprawiania tylko właściwego seksu) ze względów higienicznych. Dziś J.Ś. Dalaj Lama tą naukę zaktualizował idąc z duchem postępu, podobnie z homoseksualizmem. Słowa buddy: Religia ma służyć człowiekowi a nie człowiek religii. I zgodnie z tym buddyzm się rozwija, rozpatrując kontekst kulturowy. Wszystko się zmienia - fundament nauk buddy. A jak to wyglada ze strony ukochanego kościoła? Sterta przestarzałych dogmatów. Wszyscy interpretują nauki Jezusa pod siebie. Też mi duch święty :] |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 03:11:50 |
O absurdalności wiary. Masz rację, chrześcijaństwo ma ograniczenia, buddyzm jest systemem lepszym, z tego mówisz. Masz rację, w Kościele katolickim były sprzeczności - ja się tylko złośliwie śmieję, że to nie problem, bo sprzeczności zostały uznane za bzdurę w "dosadny sposób" i doktryna dalej była czysta :] Tyle, że było coraz więcej odłamów z własnymi doktrynami. Ale ja nie chciałem wykazywać wyższości jednego systemu nad drugim, a w szczególności chrześcijaństwa. Chciałem bronić tego, że objawienia ludzi wierzących też mogą być dla nich zmysłowe. Za doświadczenie mistyczne rozumiałem właśnie coś takiego - wyjaśniłeś mi różnicę, więc teraz ująłem prostymi słowami. Po prostu nie chcę, aby mówiono, że człowiek wierzący ma "haluny" i na starcie zakładano, że są fałszywe. Bo na dobrą sprawę tego nie wiemy przecież. To było moim celem, użyłem błędnych terminów - poprawiłeś mnie, mam nadzieję, że teraz rozumiesz moje intencje. Wiara człowiekowi też może dać "namacalne" efekty (w dosłownym znaczeniu, czyli "zmysłowe") - niektórym ludziom to daje frajdę, to nieczciwe stawianie moim zdanie sprawy, że za coś takiego się ich mocno krytykuje. Niech każdy się bawi swoimi zabawkami. W religii chodzi o szczęście, a nie o prawdę - taka jest moja opinia na temat systemów religijnych. |
|
Hubert [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 03:25:13 |
O absurdalności wiary. > Masz rację, chrześcijaństwo ma ograniczenia, e-e chrzescijanstwo to ograniczenie > Ale ja nie chciałem wykazywać wyższości jednego systemu nad drugim, a w > szczególności chrześcijaństwa. Chciałem bronić tego, że objawienia ludzi > wierzących też mogą być dla nich zmysłowe. Za doświadczenie mistyczne > rozumiałem właśnie coś takiego - wyjaśniłeś mi różnicę, więc teraz ująłem > prostymi słowami. > > Po prostu nie chcę, aby mówiono, że człowiek wierzący ma "haluny" i na > starcie zakładano, że są fałszywe. nie..haluny nie sa falszywe:P ale to haluny > Bo na dobrą sprawę tego nie wiemy > przecież. no tak...nie wiem cyz facet w zakladzie faktycznie nei jest inkarnacja napoleona.... |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:24:47 |
O absurdalności wiary. > > Masz rację, chrześcijaństwo ma ograniczenia, > > e-e chrzescijanstwo to ograniczenie ~~~~~~~ No i niech będzie - na jedno wychodzi :). A w zasadzie to jest truizm - każdy system religijny jest ograniczeniem. > no tak...nie wiem cyz facet w zakladzie faktycznie nei jest inkarnacja > napoleona.... ~~~~~~~~ Ale dla mnie wierzący widzący anioła Gabriela i goeta widzący demona to ta sama klasa zjawisk "halunowych" - których wyjaśnienie stoi pod znakiem zapytania. Podałeś złośliwy przykład, bo zjawisk nadprzyrodzonych nikt nie wyjaśnił, a sporo ludzi utrzymuje, że takie są. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 17:56:47 |
O absurdalności wiary. Podałeś złośliwy przykład, bo zjawisk nadprzyrodzonych nikt nie > wyjaśnił, *** Ciężko wyjasnić rzeczy, które nie istnieją. A gdyby istniały mozna, by się zając ich badanaiem. :> a sporo ludzi utrzymuje, że takie są. *** Sporo ludzi utrzymuje że Elvis żyje. Sąsiadka jak zamarudzi z realizowaniem recepty, to zyskuje telepatyczne łącze z Benedyktem XVI. A Vilcacora leczy raka. Mimo powszechności tego specyfiku, krzywe umieralnosci na nowotwory pna się do góry. Chłopie, o ile pamietam jestes przedstawicielem nauk ścisłych. Zachowaj może jakąś dyscyplne myślenia, bo powyzsza argumentacja nie licuje z Twoim wykształceniem. :) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:07:42 |
O absurdalności wiary. > W religii chodzi o szczęście, a nie o prawdę - taka jest > moja opinia na temat systemów religijnych. A wg mnie religia to jedynie ubranie dla doświadczenia ich założycieli. To jakie mamy ubranie zależy od ludzi, kultury i tego czy coś spieprzą czy nie. Wypaczenia możemy znaleźć wszędzie, bo tacy są ludzie. Czasem zagubieni, czasem okrutni, czasem żądni władzy. IMO tematem zainteresowania człowieka chcącego czegoś więcej niż sterta zakazów, nakazów i dogmatów jest sedno zjawiska. W sumie smutne, że w niekórych rejonach religijność stoi na pierwszym planie, a poznanie jest ignorowane. Nie dla mnie taka kolejność. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:41:19 |
O absurdalności wiary. Super. Ja się pod tym podpisuję. Masz rację, religia, jak również wiara powinna iść w takim kierunku jaki przedstawiasz. I chyba gdzieś Krukowi napisałem, że moim zdaniem religia powinna wyewoluować z monoteizmu - tak jak teraz zarzucono w większości politeizm - i pójść dalej. Skończyć ze schematem opiekuńczego tatusia. Ale samych zachowań religijnych bym nie negował, ludzie religijności potrzebują. Wydaje mi się, że na poparcie tej kontrowersyjnej dla niektórych tezy podam schematyczny przykład. W krajach, gdzie wiarę odrzucono ludzie tłumnie interesują się magią, ezoteryką, UFO etc. Ludzie w coś wierzyć chyba muszą - przynajmniej znakomita większość. New Age też jest tego niezłym przykładem - chociaż trochę rażącym dla mnie, bo do New Age jestem uprzedzony odrobinę ;) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:48:12 |
O absurdalności wiary. > Super. Ja się pod tym podpisuję. Masz rację, religia, jak również wiara > powinna iść w takim kierunku jaki przedstawiasz. I chyba gdzieś Krukowi > napisałem, że moim zdaniem religia powinna wyewoluować z monoteizmu - tak > jak teraz zarzucono w większości politeizm - i pójść dalej. Skończyć ze > schematem opiekuńczego tatusia. Ale samych zachowań religijnych bym nie > negował, ludzie religijności potrzebują. IMO ludzie potrzebują kontaktu ze sobą i rzeczywistością. Ale do tego jeszcze spora droga, a najbliższym czasie czynności religijne wielu będą potrzebne. > Wydaje mi się, że na poparcie tej kontrowersyjnej dla niektórych tezy > podam schematyczny przykład. W krajach, gdzie wiarę odrzucono ludzie > tłumnie interesują się magią, ezoteryką, UFO etc. Ludzie w coś wierzyć > chyba muszą - przynajmniej znakomita większość. New Age też jest tego > niezłym przykładem - chociaż trochę rażącym dla mnie, bo do New Age jestem > uprzedzony odrobinę ;) New-Age to wypaczenie duchowości. To nawet nie jest system konkretny, a raczej lóżno powiązane koncepcje, w zależności od szerokosci geograficznej. Taki shake zrobiony z wiary w reinkarnację, aniołki i wahadełka. Taka popduchowość. Smutne zjawisko, które kaleczy sedno sprawy. Ale IMO to wynik mieszania się kultur, efekt globalizacji i IMO może się kiedyś przerodzić w coś pozytywnego. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:33:32 |
O absurdalności wiary. > nie. napisałem - WIDZI. Teraz dobrze wiesz o co chodzi, a czepiasz się słówek. > Jasne :] Jak ty widzisz, to jest "wgląd", a jak widzi chrześcijanin to > oczywiście są wtręty :] Śmiech na sali... Widzisz, tylko że wgląd ma znamiona stałości. Objawienia Maryji - nie. No śmiech na sali bo nie widzisz podstawowych różnic. Wgląd to stały kontakt z pustką/tao/naturą buddy/wszechobecnym Bogiem, a nie okajonalne oglądanie Maryji zawsze dziwicy czy Jezusa czy kog tam chcesz. Mój przyjaciel Nadah powiedziałby, że mylisz preracjonalizm z transracjonalizmem. A z innej strony. Mag przywołujący anioły czy demony widzi je częściej niż jakis tam głęboko wierzacy Pan Stefan. A nie jest mistykiem. Czaisz bazę? Czy rysujemy w paincie? :] > Więc nie wymieniajmy słów dających pozory naukowości. Obiektywizm to > kryterium nauki. Nie jestem naukowcem. Ale powtażalność eksperymentu jest o ile się nie mylę też ważna. Stąd tyle mistycznych systemów, jako przepisów na eksperyment. Dużo bardziej skomplikowany, niż może sobie na to pozwolić upośledzona pod tym względem nauka. > Ojcowie Kościoła też wszystko opisywali tak samo :] (a jak opisywali > inaczej, to nie byli ojcami Kościoła, więc się nie liczą :] ) Hisotię kościoła chyba wszyscy tu znamy, także pominę tę żałosną próbę ratowania się i spuszczę zasłonę milczenia. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:45:06 |
O absurdalności wiary. > Widzisz, tylko że wgląd ma znamiona stałości. ~~~~~~~ A skąd takie kryterium? > Objawienia Maryji - nie. ~~~~~~ No i chuj - mówiąc malowniczo. Dla mnie objawienie nie musi być stałe. > Wgląd to stały kontakt > z pustką/tao/naturą buddy/wszechobecnym Bogiem, ~~~~~~ A dlaczego tylko takie objawienie jest uważane za prawdziwe? Kto o tym zadecydował? > A z innej strony. Mag przywołujący anioły czy demony widzi je częściej niż > jakis tam głęboko wierzacy Pan Stefan. A nie jest mistykiem. Czaisz bazę? > Czy rysujemy w paincie? :] ~~~~~~~~ A niech sobie nie będzie mistykiem, ale jeśli chrześcijanie coś widzą, to dlaczego to ma być urojenie umysłu, a jak widzi mag, to już jest to prawdziwy demon? > Nie jestem naukowcem. Ale powtażalność eksperymentu jest o ile się nie > mylę też ważna. Stąd tyle mistycznych systemów, jako przepisów na > eksperyment. Dużo bardziej skomplikowany, niż może sobie na to pozwolić > upośledzona pod tym względem nauka. ~~~~~~~ No fakt, ja w mistycyzmie nie siedzę, więc wyjaśnij mi te powyższe pytanie, które zadałem kilka razy w różnych formach - jak ktoś kiedyś powiedział na forum: "ono tylko z pozoru jest głupie" ;) > Hisotię kościoła chyba wszyscy tu znamy, także pominę tę żałosną próbę > ratowania się i spuszczę zasłonę milczenia. ~~~~~~~~ Ależ dlaczego ratowania :D Dla chrześcijanina, który WIERZY, jakieś tam problemy targające Kościołem na przestrzeni wieków to po prostu dzieło Szatana, rotfl. |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 11:59:30 |
O absurdalności wiary. > > Wgląd to stały kontakt > > z pustką/tao/naturą buddy/wszechobecnym Bogiem, > ~~~~~~ > A dlaczego tylko takie objawienie jest uważane za prawdziwe? Kto o tym > zadecydował? Taki mały zonk, że ci którzy go doświadczyli, to ich uznaje się za mistyków. Sam też miałem przyjemność, za mistyka się nie uznaję, za mało było tych doświadczeń. > A niech sobie nie będzie mistykiem, ale jeśli chrześcijanie coś widzą, to > dlaczego to ma być urojenie umysłu, a jak widzi mag, to już jest to > prawdziwy demon? Szkopuł w tym, że zobaczenie demona, Maryji albo 7 krasnoludków o niczym nie świadczy - bardzo trudno się te wizje analizuje, nigdy nie wiadomo czy to co się widzi nie jest zwykłym rojeniem przemęczonych zmysłów albo ukierunkowaniem oczekiwań, kiedy osiąga się stan naprawdę wyższej śwaidomości osobowe byty stają się komiczne kimkolwiek by nie były. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:19:50 |
O absurdalności wiary. > Taki mały zonk, że ci którzy go doświadczyli, to ich uznaje się za > mistyków. Sam też miałem przyjemność, za mistyka się nie uznaję, za mało > było tych doświadczeń. ~~~~~~~~~ Dobra, mistycyzm już załapałem. W sumie mi nie chodzi o to, żeby używać koniecznie tego słowa, raczej chodzi mi o to, co napiszę niżej: > Szkopuł w tym, że zobaczenie demona, Maryji albo 7 krasnoludków o niczym > nie świadczy - bardzo trudno się te wizje analizuje, nigdy nie wiadomo czy > to co się widzi nie jest zwykłym rojeniem przemęczonych zmysłów albo > ukierunkowaniem oczekiwań, kiedy osiąga się stan naprawdę wyższej > śwaidomości osobowe byty stają się komiczne kimkolwiek by nie były. ~~~~~~~~~~ Dokładnie! 100% racji masz. Nie wiemy, ja się mogę nawet skłonić ku przypuszczeniu, że wiele z tych wizji to są haluny. Ale nie odrzucajmy całego zjawiska mówiąc, że tylko medytujący mają "monopol" na różne przeżycia - no nie wiem jak to nazwać, żebyście się nie dojebali złośliwie, może: nadprzyrodzone. A wiara to jest "pusta" i "tępa". |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:22:01 |
O absurdalności wiary. > ~~~~~~~~~~ > Dokładnie! 100% racji masz. Nie wiemy, ja się mogę nawet skłonić ku > przypuszczeniu, że wiele z tych wizji to są haluny. Ale nie odrzucajmy > całego zjawiska mówiąc, że tylko medytujący mają "monopol" na różne > przeżycia - no nie wiem jak to nazwać, żebyście się nie dojebali > złośliwie, może: nadprzyrodzone. A wiara to jest "pusta" i "tępa". Dlaczego mieszasz medytację z wiarą? Medytacja to tylko środek, ćwiczenie, nie wymaga żadnych założeń. I nikt nie pisał o monopolu tego narzędzia. Przynajmniej nie ja |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:32:19 |
O absurdalności wiary. > Dlaczego mieszasz medytację z wiarą? ~~~~~~~ Przestań pieprzyć! Musisz się dojebać do słowa, o które nie chodzi. Owszem pisałaś o monopolu stwierdzając, że każda wiara jest "pusta". A jak Ci się kurwa słowo medytacja nie podoba to wstaw tam jeszcze kilka innych pojęć: jakieś magiczne techniki systemy mistyczne odcinające się od wiary etc etc Dobrze wiesz o co chodzi, ale nie chcesz zrozumieć, tylko pokazać że masz rację za wszelką cenę. Dobra, napiszę: masz rację. Aha, i jeszcze: m a s z r a c j ę. I zapomniałbym: MASZ RACJĘ. kretynka. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:39:33 |
O absurdalności wiary. > > Dlaczego mieszasz medytację z wiarą? > ~~~~~~~ > Przestań pieprzyć! Musisz się dojebać do słowa, o które nie chodzi. Owszem > pisałaś o monopolu stwierdzając, że każda wiara jest "pusta". A jak Ci się > kurwa słowo medytacja nie podoba to wstaw tam jeszcze kilka innych > pojęć: > > jakieś magiczne techniki > systemy mistyczne odcinające się od wiary > etc etc Medytacja na przykład niekoniecznie odcina się od wiary, to samo z większością magicznych technik. Ja serio nie rozumiem dlaczego to rozgraniczasz. Ani o co ci dokładnie w tym rozgraniczneiu chodzi i dlaczego.I gdzie pisałam, że każda wiara jest pusta?? O.o |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 13:03:57 |
O absurdalności wiary. > Medytacja na przykład niekoniecznie odcina się od wiary, ~~~~~~~~~ rotfl. Przytoczę twoją wcześniejszą wyppowiedź: > Dlaczego mieszasz medytację z wiarą? Medytacja to tylko środek, ćwiczenie, > nie wymaga żadnych założeń Szybko odwracasz kota ogonem. Jak mieszam z wiarą, to źle. Jak łączę z wiarą, to jeszcze gorzej. rotfl, jesteś żenująca. > Ja serio nie rozumiem dlaczego to > rozgraniczasz. ~~~~~~~~~~ Bo post wcześniej mi zarzuciłaś mieszanie, więc spróbowałem ci dogodzić, rotfl > Ani o co ci dokładnie w tym rozgraniczneiu chodzi i > dlaczego. ~~~~~~~~~ Ja właśnie tego rozgraniczenia nie chcę. Uważam, że wierzący nie jest tylko "pustą" "tępą" pałą. Ale ty lubisz kręcić się w kółeczko i na zmianę mówić rzeczy przeciwne. Zdecyduj się - albo traktujemy wiarę równorzędnie, albo ją poniżamy najbardziej prymitywnymi "metodami". I gdzie pisałam, że każda wiara jest pusta?? O.o ~~~~~~~ rotfl. Hast napisał: > Jak wszędzie, idiotów, dyletantów, abnegatów, buców i dekli jest znacznie > więcej niż jednostek wybitnych. Ale nie są niedostrzegalni, natomiast > łatwo się o nich zapomina kiedy w ferworze dyskusji za wszelką cenę chce > się mieć rację. > Ty odpisałaś: > Tyle, że ja ich nie widzę. Po prostu. Zwyczajnie nie widzę. Gdyby nie to, > że mam mało danych podpisałabym się pod stwierdzeniem Agiego - nie można > tym samym mózgiem myśleć i wierzyć Czy to przypadkiem nie jest stwierdzenie, że nigdy nie spotkałaś innego rodzaju wiary? nie, oczywiście, że nie. Ale gdyby to jednak można było w taki sposób rozumieć - dokonując pokrętnej interpretacji, rotfl - to oczywiście wynika, że są tylko tępi wierzący i każda wiara jest tępa - twoim zdaniem oczywiście, ale tylko twoje zdanie jest prawdziwe, rotfl. Bo "nie można tym samym mózgiem myśleć i wierzyć", rotfl Dlaczego wypierasz się własnych poglądów? |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 14:10:24 |
O absurdalności wiary. > > Medytacja na przykład niekoniecznie odcina się od wiary, > ~~~~~~~~~ > rotfl. Przytoczę twoją wcześniejszą wyppowiedź: > > > Dlaczego mieszasz medytację z wiarą? Medytacja to tylko środek, > ćwiczenie, > > nie wymaga żadnych założeń > > Szybko odwracasz kota ogonem. Jak mieszam z wiarą, to źle. Jak łączę z > wiarą, to jeszcze gorzej. rotfl, jesteś żenująca. > Bo na początku mieszałeś wkładając do teo samego wora. Potem opisałeś medytację jak coś co z wiarą nie ma nic wspólnego, jak techniki magiczne odcinające się od wiary. Czytaj dokładnie > > > Ja serio nie rozumiem dlaczego to > > rozgraniczasz. > ~~~~~~~~~~ > Bo post wcześniej mi zarzuciłaś mieszanie, więc spróbowałem ci dogodzić, > rotfl > Medytacja może występować wspólnie z wiarą albo nie. A ty usiłujesz bądź utożsamić bądźprzeciwstawić wierze. Oba z tych podejść są nieprawidłowe. Medytujący może być wierzący tak więc medytacja nie wyklucza wiary, ale istnieje również niezależnie. > > > Ani o co ci dokładnie w tym rozgraniczneiu chodzi i > > dlaczego. > ~~~~~~~~~ > Ja właśnie tego rozgraniczenia nie chcę. Uważam, że wierzący nie jest > tylko "pustą" "tępą" pałą. Ale ty lubisz kręcić się w kółeczko i na zmianę > mówić rzeczy przeciwne. Zdecyduj się - albo traktujemy wiarę równorzędnie, > albo ją poniżamy najbardziej prymitywnymi "metodami". > Równorzędnie do czego? Chyba dośc wyraźnie przedstawiłam mój pogląd, jak czegoś nie rozumiesz lub widzisz bezpośrednie sprzeczności to proszę. Początkową częścią tego postu zrobiłeś postępy - tylko znów niedokładnie czytałeś. Zresztą jestem chaotką;) Ale jeszcze dużo czasu minie zanim mnie na tym przyłapiesz > > I gdzie pisałam, że każda wiara jest pusta?? O.o > ~~~~~~~ > rotfl. > > Hast napisał: > > Jak wszędzie, idiotów, dyletantów, abnegatów, buców i dekli jest > znacznie > > więcej niż jednostek wybitnych. Ale nie są niedostrzegalni, natomiast > > > łatwo się o nich zapomina kiedy w ferworze dyskusji za wszelką cenę > chce > > się mieć rację. > > > > Ty odpisałaś: > > Tyle, że ja ich nie widzę. Po prostu. Zwyczajnie nie widzę. Gdyby nie > to, > > że mam mało danych podpisałabym się pod stwierdzeniem Agiego - nie > można > > tym samym mózgiem myśleć i wierzyć > > Czy to przypadkiem nie jest stwierdzenie, że nigdy nie spotkałaś innego > rodzaju wiary? nie, oczywiście, że nie. Rodzaju wierzącego. Nie wiary(wierzącego w tym wypadku w sensie niechaoty, ani innego, który wierzy by za chwilę przestać i świetnie o tym wie.) Ale gdyby to jednak można było w > taki sposób rozumieć - dokonując pokrętnej interpretacji, rotfl - to > oczywiście wynika, że są tylko tępi wierzący i każda wiara jest tępa - > twoim zdaniem oczywiście, ale tylko twoje zdanie jest prawdziwe, rotfl. Bo > "nie można tym samym mózgiem myśleć i wierzyć", rotfl > Napisałam , że podpisałabym się pod tym gdybym miała więcej danych. Nie podpisuję się bo nie mam. > Dlaczego wypierasz się własnych poglądów? Jeszcze nie wykazałeś |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 15:18:33 |
O absurdalności wiary. Zachowujesz się śmiesznie. Mówisz, że wiara chaotów na przykład jest dobra. Ja się pod tym podpisuję. Zwrócę uwagę na jedną "ciekawostkę" - jeśli chaota wierzy, to znaczy, że wykonuje czynność. Opisuje się to słowami - "osoba wierząca" czyli wykonująca taką-a-taką czynność. Skrótowo opisuje się to słowem "wierzący". Następnie jednak stwierdzasz, że nie spotkałaś osób "wierzących" w taki-a-taki sposób, który ci się "podoba". A to jest sprzeczne, sama jako chaotka wierzysz właśnie w taki-a-taki sposób, który akceptujesz. W trakcie aktu wiary jesteś osobą wierzącą. Nadajesz słowu "wierzący" wąskie znaczenie, w celu... nie wiem w jakim celu w zasadzie. Druga sprawa: Uważasz więc, że medytacja nie wyklucza wiary i vice versa: "Medytacja może występować wspólnie z wiarą albo nie" Nie tylko ty, ale również Shogun stwierdzacie, że medytacja jest "realnym" narzędziem rozwoju "duchowego". Skoro wierzący może posługiwać się medytacją, to może się rozwijać nawet na płaszczyźnie duchowej - bo _twoim_ zdaniem jedna praktyka nie wyklucza drugiej. Jakiś błąd w rozumowaniu? Jeśli nie, to powtórzę: Osoba wierząca może się rozwijać na płaszczyźnie duchowej i nie jest ograniczona, ponieważ wiara nie zabrania korzystania z innych narzędzi. Jest to dla mnie trochę zaskakujące, bo wcześniej _wy_ (ty i Shogun) zmusiliście mnie to wycofania się z tego twierdzenia. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 15:55:30 |
O absurdalności wiary. > Zachowujesz się śmiesznie. Mówisz, że wiara chaotów na przykład jest > dobra. Ja się pod tym podpisuję. Zwrócę uwagę na jedną "ciekawostkę" - > jeśli chaota wierzy, to znaczy, że wykonuje czynność. Opisuje się to > słowami - "osoba wierząca" czyli wykonująca taką-a-taką czynność. Skrótowo > opisuje się to słowem "wierzący". > > Następnie jednak stwierdzasz, że nie spotkałaś osób "wierzących" w > taki-a-taki sposób, który ci się "podoba". A to jest sprzeczne, sama jako > chaotka wierzysz właśnie w taki-a-taki sposób, który akceptujesz. W > trakcie aktu wiary jesteś osobą wierzącą. Owszem, masz rację, zauważyłam to i doprecyzowałam w ostatnim poście w nawiasie. Jak nie znajdziesz, przekopiuję. > > Nadajesz słowu "wierzący" wąskie znaczenie, w celu... nie wiem w jakim > celu w zasadzie. > No niestety, przepraszam. Z takimi się stykam > > Druga sprawa: > Uważasz więc, że medytacja nie wyklucza wiary i vice versa: > "Medytacja może występować wspólnie z wiarą albo nie" > Nie tylko ty, ale również Shogun stwierdzacie, że medytacja jest "realnym" > narzędziem rozwoju "duchowego". Skoro wierzący może posługiwać się > medytacją, to może się rozwijać nawet na płaszczyźnie duchowej - bo > _twoim_ zdaniem jedna praktyka nie wyklucza drugiej. > > Jakiś błąd w rozumowaniu? Jeśli nie, to powtórzę: > > Osoba wierząca może się rozwijać na płaszczyźnie duchowej i nie jest > ograniczona, ponieważ wiara nie zabrania korzystania z innych narzędzi. > Jest tu pewne niebezpieczeństwo. Przy osiągnięciu pewnego wglądu, który można osiągnąć m. in. za pomocą medytacji większość dogmatów za przeproszeniem idzie się jebać. Jest to powód, dla którego bez porzucenia wiary bardzo trudno jest się rozwijać. Pewien eklektyzm jest więc wskazany. Nie wiem jak to wygląda w praktyce szczerze mówiąc, nie spotkałam wierzącego medytującego, przynajmniej nie głęboko wierzącego i głęboko medytującego. Dlatego neguję możliwość wystąpienia takiego właśnie zjawiska. Inna kwestia - religie stosujące medytacje raczej nie mają czegoś w kulturze europejskiej określanego jako dogmat. Ale tu pole do popisu dla Sho - nie znam dokładnie buddyzmu. Nie zakjłada on ślepej wiary w coś a wypróbowywanie - niewiele religii posiada tą cnotę. > Jest to dla mnie trochę zaskakujące, bo wcześniej _wy_ (ty i Shogun) > zmusiliście mnie to wycofania się z tego twierdzenia. Wiesz, precyzja słowna. Nawet jeśli w niektórych stwierdzeniach miałeś rację to całkowite niezrozumienie tematu musiało spowodować reakcję |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:21:05 |
O absurdalności wiary. Boże, ucieszyłem się. Bo się zgadzam w 150% z tym co napisałaś ;) I z tym, że wiele razy wyrażałem się nieprecyzyjnie też, bo po dwóch pierwszych postach jak było widać byłem zirytowany. Ale cieszę się, że wyboistą drogą doszliśmy do porozumienia. Proces był bolesny, ale przynajmniej dogadaliśmy się. Nie myśl, że bronię każdej religii, ale jako że znowu wróciłem do agnostycyzmu po skończonym eksperymencie, chciałbym głębokiej tolerancji do innych systemów. A ponieważ z jednym z nich byłem związany, to mogłem być zbyt natarczywy, przez co wypaczyłem słowami własne intencje. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:38:52 |
O absurdalności wiary. > Boże, ucieszyłem się. Bo się zgadzam w 150% z tym co napisałaś ;) I z tym, > że wiele razy wyrażałem się nieprecyzyjnie też, bo po dwóch pierwszych > postach jak było widać byłem zirytowany. Ale cieszę się, że wyboistą drogą > doszliśmy do porozumienia. Proces był bolesny, ale przynajmniej > dogadaliśmy się. Również się cieszę. Trochę stoicyzmu by ci się przydało. Mi w sumie też > > Nie myśl, że bronię każdej religii, ale jako że znowu wróciłem do > agnostycyzmu po skończonym eksperymencie, chciałbym głębokiej tolerancji > do innych systemów. A ponieważ z jednym z nich byłem związany, to mogłem > być zbyt natarczywy, przez co wypaczyłem słowami własne intencje. To naprawdę momentami brzmiało bardzo fanatycznie. I nie ma tu znaczenia czy skończyłeś eksperyment czy nie |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:43:41 |
O absurdalności wiary. > To naprawdę momentami brzmiało bardzo fanatycznie. I nie ma tu znaczenia > czy skończyłeś eksperyment czy nie ~~~~~~~~~~ Nie martw się - ma, przynajmniej dla mnie ;) Mam nadzieję, że będzie to również z każdym dniem lepiej widoczne dla Ciebie. Kilka dni pewnie jeszcze zajmie usunięcie mi z umysłu wszystkich "naleciałości" i odruchów religijnych, ale się "oczyszczam" ;P |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 15:50:36 |
O absurdalności wiary. > Dokładnie! 100% racji masz. Nie wiemy, ja się mogę nawet skłonić ku > przypuszczeniu, że wiele z tych wizji to są haluny. Ale nie odrzucajmy > całego zjawiska mówiąc, że tylko medytujący mają "monopol" na różne > przeżycia - no nie wiem jak to nazwać, żebyście się nie dojebali > złośliwie, może: nadprzyrodzone. A wiara to jest "pusta" i "tępa". Hmm, nikt tu nie mówi, że ktoś ma monopol na coś. Są też ludzie którzy przeżyli porwanie przez UFO :D. Tylko myślę, że nam (Ja, Liviana i Krasnolud) tu chodzi o aspekt rozwojowy, a objawienia marii czy porwania przez ufo, bez wględu na to czy miały miejsce czy nie, nie są rozwojowe. A medytacje, kontemplacje czy transe, to już tak, bo operują na żywej świadomości i to ukierunkowane działania, a nie dzieło przypadku. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:27:43 |
O absurdalności wiary. > Hmm, nikt tu nie mówi, że ktoś ma monopol na coś. Są też ludzie którzy > przeżyli porwanie przez UFO :D. Tylko myślę, że nam (Ja, Liviana i > Krasnolud) tu chodzi o aspekt rozwojowy, a objawienia marii czy porwania > przez ufo, bez wględu na to czy miały miejsce czy nie, nie są rozwojowe. A > medytacje, kontemplacje czy transe, to już tak, bo operują na żywej > świadomości i to ukierunkowane działania, a nie dzieło przypadku. ~~~~~~~~ Właśnie dlatego sądzę, że się zgadzamy. Ja uważam, że nie ma nikt monopolu, wy tak uważacie. Ja też widzę, że niektóre systemy są lepsze od innych - ale w tej materii przecież naprawdę trudno jest porównywać, bez czyniania uogólnień - często krzywdzących. Po prostu chciałem więcej tolerancji, wieloaspektowego spojrzenia na zagadnieie - mogłem być zbyt natarczywy, przez co zrozumieliście mnie opacznie. I mimo wszystko, wydaje mi się, że przez dużą część rozmowy wydawało wam się, że chcę usprawiedliwić "swoją" wiarę, co też źle wpłynęło na jakość komunikacji. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:38:07 |
O absurdalności wiary. > Właśnie dlatego sądzę, że się zgadzamy. Ja uważam, że nie ma nikt > monopolu, wy tak uważacie. Ja też widzę, że niektóre systemy są lepsze od > innych - ale w tej materii przecież naprawdę trudno jest porównywać, bez > czyniania uogólnień - często krzywdzących. Y, ale zależy o jakim momopulu mówisz? Monopol na doświadczanie rzeczywistości zmysłowej czy ponadzmysłowej to nie istnieje bo wszyscy żyjemy w jednej rzeczywistości. Ale już monopol na pewne wglądy i poszerzanie świadomości jak najbardziej istnieje i jest to domena ludzi którzy się tym zajmują (a nikt nikomu nie zabrania się tym zająć). Mają do tego systemy (thelema, zen, sufizm) i narzędzia pracy (trans, medytacja, ogólnie poszerzanie/zmienianie świadomości). Zwykłemu człowiekowi też się to może zdarzyć ale jest dziełem przypadku gdy nie ma systematycznej praktyki. I wcale przez to nie mówię że ktoś sobie czegoś nie może zobaczyć. Mi tu chodzi o jakość a jakość stałego wglądu jest nieporównywanie większa od objawień aniołków. O tym cały czas mówiłem, bo mi się wydało, że Ty jakościowo chcesz to zrównać. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:53:12 |
O absurdalności wiary. > O tym cały czas mówiłem, bo > mi się wydało, że Ty jakościowo chcesz to zrównać. ~~~~~~~ Zrównanie jakościowe to za duże słowo, bo nie wiem, jak wygląda ten w/w "wgląd" etc. Ja tylko płakałem, kiedy odnoszono się do tego, jak do deklizmu. Może to jest gorsze, za cholerę nie wiem, ale takie głupie kompletnie nie jest. Po prostu widziałem, że takie doświadczenia ludziom "służą", mówiąc ogólnie. A byli to z reguły bystrzy studenci, z którymi wcale się źle nie rozmawiało. Masz rację, takie pojedyncze objawienie z reguły nie daje nic trwałego. Ale na kursie, na którym byłem, przedstawiano techniki takiej modlitwy, która takie efekty wywoływała częściej. I ludzie, którzy często się modlili, mieli to praktycznie na każdym spotkaniu grupowym, conajmniej o trzech osobach mogę powiedzieć, że mieli to regularnie. Jeszcze raz: "to" może nie rozwija psychiki i tych wszystkich rzeczy, o których wspominasz, ale wywiera na ludzi efekt pozytywny - przynajmniej tak mi się wydawało. Dlatego mimo, że sam eksperyment skończyłem - dłużej do wiary mózgu zmuszać nie byłem w stanie - wcale nie traktuję tych ludzi jak skończonych debili. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 17:03:59 |
O absurdalności wiary. No ok, piszesz ogólnie że to daje ludziom jakąś tam frajdę. I ok, niech im będzie. Ale frajda z jednej strony a misjonarstwo z drugiej. Mam alergię na ludzi, którzy na siłę chcą żebym miał taką "frajdę" jak oni bo jak nie to pójdę do piekła. A frajdę wolę bezdogmatyczną. Np. seks :) I na koniec: > Jeszcze raz: "to" może nie rozwija psychiki i tych wszystkich rzeczy, o których wspominasz, Słówko może już Ci odpuszczę, ale oblookaj sobie na czym polega praca na jakiejś mistycznej ścieżce. Zobaczysz, czemu słówko "może" nie ma w Twoim zdaniu racji bytu i jaki to kawałek chleba. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 17:09:42 |
O absurdalności wiary. > No ok, piszesz ogólnie że to daje ludziom jakąś tam frajdę. I ok, niech im > będzie. Ale frajda z jednej strony a misjonarstwo z drugiej. Mam alergię > na ludzi, którzy na siłę chcą żebym miał taką "frajdę" jak oni bo jak nie > to pójdę do piekła. ~~~~~~~~ Eee, mi się najbardziej spodobał wykład, w którym facet mówił, że i tak _wszyscy_ zasługują na piekło i wieczne potępienie bez względu na uczynki, bo na niebo zasłużyć się _nie da_ :D A jeśli chodzi o ścieżki rozwoju, to się szykuję do kolejnego "eksperymentu" - ten mnie wiele nauczył, sądzę, że skok na inne ścieżki też mi da o wiele szersze spojrzenie. Obawiam się tylko, że ten "skok" będzie musiał zająć o wiele więcej czasu, z tego co mówisz. Bo wysiłku to i teraz musiałem wiele włożyć - wiesz jak trudno _naprawdę_ z mózgu wyrzucić zwątpienie w dogmaty? No po prostu tragedia ;) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 17:54:27 |
O absurdalności wiary. [...] Bo wysiłku to > i teraz musiałem wiele włożyć - wiesz jak trudno _naprawdę_ z mózgu > wyrzucić zwątpienie w dogmaty? No po prostu tragedia ;) Wiem wiem, nic prostego w sumie. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:48:58 |
O absurdalności wiary. > ~~~~~~~~ > A niech sobie nie będzie mistykiem, ale jeśli chrześcijanie coś widzą, to > dlaczego to ma być urojenie umysłu, a jak widzi mag, to już jest to > prawdziwy demon? > Mag teżmoże mieć urojenie. Ale nie gadamy o osobowych objawieniach tylko mistycznych wglądach. > > > Nie jestem naukowcem. Ale powtażalność eksperymentu jest o ile się > nie > > mylę też ważna. Stąd tyle mistycznych systemów, jako przepisów na > > eksperyment. Dużo bardziej skomplikowany, niż może sobie na to > pozwolić > > upośledzona pod tym względem nauka. > ~~~~~~~ > No fakt, ja w mistycyzmie nie siedzę, więc wyjaśnij mi te powyższe > pytanie, które zadałem kilka razy w różnych formach - jak ktoś kiedyś > powiedział na forum: "ono tylko z pozoru jest głupie" ;) > Jka ci można wytłumaczyć pytanie ? jakie pytanie? Czy w stosunku do tego pytania ten ktoś napisał? > > > Hisotię kościoła chyba wszyscy tu znamy, także pominę tę żałosną > próbę > > ratowania się i spuszczę zasłonę milczenia. > ~~~~~~~~ > Ależ dlaczego ratowania :D Dla chrześcijanina, który WIERZY, jakieś tam > problemy targające Kościołem na przestrzeni wieków to po prostu dzieło > Szatana, rotfl. Ale my się zastanawiamy z zewnątrz. Nie z punktu widzenia chrześcijanina. Nie siej propagandy, nie siej tak żenującej bo tracę szacunek do chrześcijaństwa jeśli kiedyś jakiś był. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 00:11:12 |
O absurdalności wiary. Tak, otrzymałem odpowiedź na pytanie. I zrozumiałem. I czytaj posty kogoś, kogo krytykujesz. Eksperyment się skończył, ja nie mówię z punktu widzenia chrześcijaństwa, al ty je dalej widzisz na siłę. A chrześcijaninowi oczywiście racji nie można przyznać za wszelką cenę. Od początku TOBIE zarzuciłem dwie rzeczy, które utopiłaś w pustych dywagacjach: Krytykujesz wiarę na podstawie pustej wiary i tępej wiary. Takim sposobem możesz udowodnić, że szkoła jest głupia, bo niektórzy nauczyciele są głupi. Że medycyna głupia, bo są głupi lekarze. Że farmakologia jest nieskuteczna, bo są nieskuteczne leki. Jeśli za słowa "pusty", "tępy" i "głupi" wsadzisz przymiotnik "zły", a za "wiarę", "medycynę" i "szkołę" wstawisz rzeczownik "przedmiot" to się okazuje, że tworzysz prymitywną tautologię: zły przedmiot => przedmiot [jest] zły. Drugi zarzut: Krytykując wiarę zaczynasz jechać po kościele. Takie argumenty jakie wymieniłaś po drodze: inkwizycja, stosy, narzucanie wiary etc to są argumenty na podstawie gimnazjum. Takie argumenty to już każdy na pamięć zna - nic nie wnosisz. A poza tym, jeśli dla ciebie ataki na kościół są tożsame z atakiem na wiarę... dobrze wiem, że tak nie uważasz - nie masz mentalności nastolatki przechodzącej młodzieńczy bunt. Tylko to na początku Ci zarzucałem. Wątki poboczne: mistycyzm i korelacja inteligencji z wiarą rozwiązuję z Shogunem, jeden rozwiązałem, dokładniej rozwiązał Shogun, a ja zrozumiałem. A ty nie chcesz porozumienia, tylko za wszelką cenę chcesz udowodnić swoją rację, bo uważasz, że gadasz z fanatykiem. Na inne posty ci nie odpowiedziałem, bo chcę w tym podsumowaniu jeszcze raz podkreślić moje odczucia, nie gubiąc się w latajkach pobocznych. Jeśli z tymi dwoma prostymi akapitami powyżej się nie zgadzasz... nie, to niemożliwe. Nie jesteś aż tak zaślepiona uprzedzeniami do ludzi wierzących mam nadzieję. Chociaż rozmowa z tobą dowodzi czegoś innego. Wystarczy oświadczyć, że jest się wierzącym, żeby każde ogłoszenie każdego poglądu skończyło się krzykami "fanatyk"... |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 09:18:12 |
O absurdalności wiary. > Tak, otrzymałem odpowiedź na pytanie. I zrozumiałem. I czytaj posty kogoś, > kogo krytykujesz. Eksperyment się skończył, ja nie mówię z punktu widzenia > chrześcijaństwa, al ty je dalej widzisz na siłę. A chrześcijaninowi > oczywiście racji nie można przyznać za wszelką cenę. > Twoje chrześcijaństwo lub nie dlamnie znaczenia nie miało. Wszystkie zarzuty podtrzymuję, upraszam o czytanie interpretację moich wypowiedzi jak najbliższą dosłownemu znaczeniu > Od początku TOBIE zarzuciłem dwie rzeczy, które utopiłaś w pustych > dywagacjach: > > Krytykujesz wiarę na podstawie pustej wiary i tępej wiary. Takim sposobem > możesz udowodnić, że szkoła jest głupia, bo niektórzy nauczyciele są > głupi. Że medycyna głupia, bo są głupi lekarze. Że farmakologia jest > nieskuteczna, bo są nieskuteczne leki. Jeśli za słowa "pusty", "tępy" i > "głupi" wsadzisz przymiotnik "zły", a za "wiarę", "medycynę" i "szkołę" > wstawisz rzeczownik "przedmiot" to się okazuje, że tworzysz prymitywną > tautologię: > > zły przedmiot => przedmiot [jest] zły. > Problem w tym, że w przypadku wiary nie spotkałam się z przykładem takiej, którą mogłabym określić jako "dobrą". Raz mi się zdarzyło uważać, że trafiłam na coś takiego. Po spotkaniu tych samych ludzi rok później byłam przerażona. Fanatycy narzucający swoje zdanie. Prosiłam o przykład dobrej wiary - nie podałeś > > Drugi zarzut: > > Krytykując wiarę zaczynasz jechać po kościele. Takie argumenty jakie > wymieniłaś po drodze: inkwizycja, stosy, narzucanie wiary etc to są > argumenty na podstawie gimnazjum. Takie argumenty to już każdy na pamięć > zna - nic nie wnosisz. A poza tym, jeśli dla ciebie ataki na kościół są > tożsame z atakiem na wiarę... dobrze wiem, że tak nie uważasz - nie masz > mentalności nastolatki przechodzącej młodzieńczy bunt. > Nie są tożsame. Są tożsame z atakiem na efekty wiary, która jak z historii widać prowadzi do absurdu. To, że argument jest stary dla historyczki nie ma znaczenia wcale.Co najwyżej, że wypróbowany w bojach i nieobalony. Poza tym - nie napisałam nic o inkwizycji, to ty tak to zinterpretowałeś przez popularny eurupocentryzm. Wszystkie wymienione teraz przez ciebie zarzuty tyczą się nie tylko KK > Tylko to na początku Ci zarzucałem. Wątki poboczne: mistycyzm i korelacja > inteligencji z wiarą rozwiązuję z Shogunem, jeden rozwiązałem, dokładniej > rozwiązał Shogun, a ja zrozumiałem. A ty nie chcesz porozumienia, tylko za > wszelką cenę chcesz udowodnić swoją rację, bo uważasz, że gadasz z > fanatykiem. Na inne posty ci nie odpowiedziałem, bo chcę w tym > podsumowaniu jeszcze raz podkreślić moje odczucia, nie gubiąc się w > latajkach pobocznych. Jeśli z tymi dwoma prostymi akapitami powyżej się > nie zgadzasz... nie, to niemożliwe. Nie jesteś aż tak zaślepiona > uprzedzeniami do ludzi wierzących mam nadzieję. Chociaż rozmowa z tobą > dowodzi czegoś innego. Wystarczy oświadczyć, że jest się wierzącym, żeby > każde ogłoszenie każdego poglądu skończyło się krzykami "fanatyk"... Mistyka też była odejściem od tematu i jakoś ci pasowała. Pisałam już to i powtórzę - do wiary w sensie podstawowym nic nie mam - jako chaotka i jako, że ta wiara w sensie podstawowym sprowadza się do kawałka mózgu z czym się nie dyskutuje. Do skutków wiary mam - zgubne poa jednym - dodawania siły słąbeuszom, którzy mnie nic nie obchodzą. Poza tym, już po wyjaśnieniu przez sshoguna mistyki czepiałeś mi się jej nadal... Coś wybiórcze to dojście do porozumienia |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:54:38 |
O absurdalności wiary. > A skąd takie kryterium? Po prostu tak już mistycy mają. Doświadczają prawdziwej natury rzeczywistości tu i teraz, cały czas. > No i chuj - mówiąc malowniczo. Dla mnie objawienie nie musi być stałe. Objawienie ma to do siebie że właśnie nie jest czyms stałym. Dlatego nie jest to wgląd mający znamiona jakiegoś tam poziomu (stałości). Są też wgłady krótkotrwałe, kiedy na chwilę uchwycisz to coś, a potem to tracisz. I praktykujesz aż do stałosci. Ale chwytanie się wizji to nie praktyka. I nie częstuj mnie swoim dyletenctwem, sprawdź sobie jak wygląda mistyka od strony praktycznej. > A dlaczego tylko takie objawienie jest uważane za prawdziwe? Kto o tym > zadecydował? To nie objawienie. To pewien poziom. Do objawienia nie potrzebujesz praktyki duchwej, do wglądu potrzebujesz. > A niech sobie nie będzie mistykiem, ale jeśli chrześcijanie coś widzą, to > dlaczego to ma być urojenie umysłu, a jak widzi mag, to już jest to > prawdziwy demon? Nie mówiłem, że są nieprawdziwe. Mogą, nie muszą. Ale to nie żaden mistyczny wgląd. > No fakt, ja w mistycyzmie nie siedzę, więc wyjaśnij mi te powyższe > pytanie, które zadałem kilka razy w różnych formach - jak ktoś kiedyś > powiedział na forum: "ono tylko z pozoru jest głupie" ;) Co Ci konkretnie wyjaśnić? > Ależ dlaczego ratowania :D Dla chrześcijanina, który WIERZY, jakieś tam > problemy targające Kościołem na przestrzeni wieków to po prostu dzieło > Szatana, rotfl. rotfl |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 20:16:18 |
O absurdalności wiary. Dobra, załapałem. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:58:25 |
O absurdalności wiary. > > 1) ja pisałam o obiektywizmie, nie subiektywizmie > ~~~~~~~~~ > To obiektywnie mistyków trzeba wsadzić do zakładu. Bo mówią często jeszcze > bardziej niestworzone prawdy "objawione". > Ale nikomu nie każą wierzyć. Oni rozumieją > > > 2) a i owszem, dla wierząceo, jego bóg obiektywnie istnieje, choćby > nie > > wiem jak to było absurdalne > ~~~~~~~~ > Czekaj, chyba nie rozumiesz słowa obiektywizm. Dobrze zrozumiałem? > > "dla wierzącego [czyli z jego subiektywnego punktu widzenia] Bóg istnieje > obiektywnie" > > Na pewno to chciałaś napisać? Wiara do obiektywizmu, ma tyle , że wierzący uznają ich wymyśloną/wyśnioną/objawioną/wmówioną rzeczywistość za obiektywną. Moje posty są odpowiedziami na twoje sformułowania, bierz to prosze pod uwagę i mniej wykasowuj to może zrozumiesz |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:18:18 |
O absurdalności wiary. > Ale nikomu nie każą wierzyć. Oni rozumieją ~~~~~~~~ Co rozumieją? To po pierwsze, bo ja NIE rozumiem. A po drugie, to że wierzący prowadzą ewangelizację ma się do tematu subiektywizm-obiektywim jak piernik do wiatraka. Wyobraź sobie, że naukowcy też prowadzą proces nauczania. > Wiara do obiektywizmu, ma tyle , że wierzący uznają ich > wymyśloną/wyśnioną/objawioną/wmówioną rzeczywistość za obiektywną. ~~~~~~~~~ Co ty bredzisz? Wiesz, co to jest subiektywne przeświadczenie? Właśnie wiara jest subiektywnym przeświadczeniem. Przy okazji - wiara to nie wyklepanie dogmatów na pamięć i akceptacja, bo tak pisze. Nie wiesz o czym mówisz. A pisać mi się nie chce, bo i tak nie chcesz tego zrozumieć, tylko powiedzieć, że ty masz rację. > mniej wykasowuj to może zrozumiesz ~~~~~~~~~~ Wykasowuję dwa rodzaje fragmentów - te najgłupsze, których nawet komentować mi się nie chce i te najmądrzejsze, z którymi się zgadzam. Niezrozumiałych nie usuwam. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:28:51 |
O absurdalności wiary. > > Ale nikomu nie każą wierzyć. Oni rozumieją > ~~~~~~~~ > Co rozumieją? To po pierwsze, bo ja NIE rozumiem. Ten tunel rzeczywistości i jego rolę. Nikogo nie przekonują, nie nakładają sankcji na tych, którzy ich nie słuchają. Nie straszą > > A po drugie, to że wierzący prowadzą ewangelizację ma się do tematu > subiektywizm-obiektywim jak piernik do wiatraka. Wyobraź sobie, że > naukowcy też prowadzą proces nauczania. > Oni nauczają faktów, i na niższym poziomie wniosków. Dla mnie ma bardzo dużo do tematu. Jak mi wierzący wierzy sobie, że jak nie powie co złego ostatnio zrobił jakiemuś gościowi to bardzo proszę. A jak mi mówi że powinnam być spalona bo nie wierze tak jak on to już gorzej. Poza tym - stosunek do wiary, w którą JA miałabym wierzyć a stosunek do wiary, w którą inni sobie wierzą to dwie różne rzeczy. Jeszcze inna sprawa to wpływ tych wierzacych na mnie i mnie na otoczenie. A nam się chyba wsio pomieszało w dyskusji > > > Wiara do obiektywizmu, ma tyle , że wierzący uznają ich > > wymyśloną/wyśnioną/objawioną/wmówioną rzeczywistość za obiektywną. > ~~~~~~~~~ > Co ty bredzisz? Wiesz, co to jest subiektywne przeświadczenie? Właśnie > wiara jest subiektywnym przeświadczeniem. Znów "bredzenie", "idiotka" itd. Kiedyś byłeś kulturalniejszy. Subiektywne przeświadczenie, które stara się być uznane za prawdę obiektywną w dziwnym mniemaniu, że im więcej ludzi tak myśli tym bardziej obiektywne > > Przy okazji - wiara to nie wyklepanie dogmatów na pamięć i akceptacja, bo > tak pisze. Nie wiesz o czym mówisz. A pisać mi się nie chce, bo i tak nie > chcesz tego zrozumieć, tylko powiedzieć, że ty masz rację. > Właśnie tak! Przemyślenia i zwątpienia zabijają wiarę. > > > mniej wykasowuj to może zrozumiesz > ~~~~~~~~~~ > Wykasowuję dwa rodzaje fragmentów - te najgłupsze, których nawet > komentować mi się nie chce i te najmądrzejsze, z którymi się zgadzam. > Niezrozumiałych nie usuwam. Usuwasz fragmenty na które odpowiadam a potem się dziwisz, że nie rozumiesz. I nie czytasz tego co napisałam tylko interpretujesz na podstawie kilku wyłapanych słów. Albo głupiejesz. Sama nie wiem |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:22:23 |
O absurdalności wiary. > Ten tunel rzeczywistości i jego rolę. ~~~~~~` Kurwa, to ja jakiś nieoświecony jestem. Niczego mnie o żadnym tunelu nie uczyli... profesorowie okłamali mnie! rotfl "tunel rzeczywistości" - przestań, bo spadnę z krzesła ze śmiechu. rotfl po stokroć. Czym takie hasło różni się od Boga Wszechmogącego? Taki sam kretynizm dla patrzącego z boku. > Nikogo nie przekonują, nie nakładają > sankcji na tych, którzy ich nie słuchają. Nie straszą ~~~~~~~~~ A co to ma kurwa z wiarą wspólnego? No jasssne, jak ktoś cię spyta dlaczego każdą wiarę w Boga uważasz za złą, to zaczniesz pierdolić o inkwizycji - rotfl To nie ma kompletnie związku! przestań ograniczać się do katolicyzmu, kiedy rozmowa toczy się o wierze w Boga osobowego! W dodatku to nie jest najważniejszy element chrześcijaństwa a więc i katolicyzmu, jeśli chodzi o ścisłość. Racja bytu chrześcijaństwa to idea wcielenia Boga, a to jest temat na zupełnie inną dyskusję. > Dla mnie ma bardzo > dużo do tematu. Jak mi wierzący wierzy sobie, że jak nie powie co złego > ostatnio zrobił jakiemuś gościowi to bardzo proszę. ~~~~~~~ No i to jest wiara - o tym rozmawiamy, przynajmniej mamy podobno :] > A jak mi mówi że > powinnam być spalona bo nie wierze tak jak on to już gorzej. ~~~~~~~~ rotfl - co tak pokochałaś tę inkwizycję? Nie wszystkie religie zakładające istnienie boga osobowego były ofensywne. No po prostu bredzisz. Słyszałaś o czymś takim jak religie w Starożytnym Rzymie - żeby jakiegoś kosmicznego przykładu nie szukać i egzotycznych religii nie wskazywać? > Poza tym - stosunek do wiary, w którą JA miałabym wierzyć a stosunek do > wiary, w którą inni sobie wierzą to dwie różne rzeczy. Jeszcze inna sprawa > to wpływ tych wierzacych na mnie i mnie na otoczenie. A nam się chyba wsio > pomieszało w dyskusji ~~~~~~~~~ Wsio? No jasne, bo ja chcę mówić o temacie - o wierze w boga osobowego, o przyczynach tej wiary etc. A ty sobie po prostu robisz radosne wycieczki po katolicyzmie. > Znów "bredzenie", "idiotka" itd. Kiedyś byłeś kulturalniejszy. ~~~~~~~~~ Bo nie daję rady w niektórych momentach, nerwowy się robię. Za dużo palę chyba. A poza tym bredzisz :D Nic nie poradzę na to, że piszesz rzeczy błędne na poziomie elementarnym i kierujesz się uprzedzeniami ;) Już nie wspominając o zawężeniu zjawiska do takich przejawów, które ci łatwo krytykować. > Subiektywne > przeświadczenie, które stara się być uznane za prawdę obiektywną w dziwnym > mniemaniu, że im więcej ludzi tak myśli tym bardziej obiektywne ~~~~~~~~~ Rozumiem, że znowu mówisz o katolicyzmie :D Tak się składa, że ta wypowiedź ma się do doktryny katolickiej tak, jak opowieści księży o mszach satanistycznych ;) Ty nie mówisz już nawet o katolicyzmie, który ma wad prawdziwych sporo. Ty mówisz o jakimś wyobrażonym molochu reprezentującym wszelkie zło wcielone :D Trochę się śmieję, ale też trzeba dodać na poważnie, ech... ludzkie uprzedzenia i zaślepienie... najbardziej boli, kiedy takie cechy widzisz w inteligentnej osobie... > Właśnie tak! Przemyślenia i zwątpienia zabijają wiarę. ~~~~~~~~~ Dam ci książkę napisaną o Jezuitach. Napisana przez jezuitę, który uciekł z zakonu i pokazuje wszystkie brudy. Książka krytykująca, więc powinna ci się spodobać. Ale jest w niej zarysowana dokładnie metoda wychowania jezuity. Przemyślenia mogą BARDZO pogłębić wiarę. Już nie mówiąc o tym, że wiara to nie tylko znajomość doktryny, to pełna zgoda z doktryną, to słowa: "ależ ja zawsze czułem tak, jak pisze w piśmie" etc To ma związek ze intuicją i sferą emocjonalną, a nie z uczuciem podporządkowania się nakazom jak w wojsku. Choć raz spróbuj zrozumieć - ten fragment jest najważniejszy. Nie forsuj swojego zdania na siłę, tylko chociaż raz spróbuj wysłuchać kogoś, kto mówi niemalże w imieniu danej wiary. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:31:02 |
O absurdalności wiary. > > Ten tunel rzeczywistości i jego rolę. > ~~~~~~` > Kurwa, to ja jakiś nieoświecony jestem. Niczego mnie o żadnym tunelu nie > uczyli... profesorowie okłamali mnie! rotfl "tunel rzeczywistości" - > przestań, bo spadnę z krzesła ze śmiechu. rotfl po stokroć. Czym takie > hasło różni się od Boga Wszechmogącego? Taki sam kretynizm dla patrzącego > z boku. > Rzeczywistość obserwowana. Tyle. Ten, to ta normalna rzeczywistośc, bez dragów, podróży astralnych itp. Często spotykane pojęcie > > > Nikogo nie przekonują, nie nakładają > > sankcji na tych, którzy ich nie słuchają. Nie straszą > ~~~~~~~~~ > A co to ma kurwa z wiarą wspólnego? No jasssne, jak ktoś cię spyta > dlaczego każdą wiarę w Boga uważasz za złą, to zaczniesz pierdolić o > inkwizycji - rotfl To nie ma kompletnie związku! przestań ograniczać się > do katolicyzmu, kiedy rozmowa toczy się o wierze w Boga osobowego! W > dodatku to nie jest najważniejszy element chrześcijaństwa a więc i > katolicyzmu, jeśli chodzi o ścisłość. Racja bytu chrześcijaństwa to idea > wcielenia Boga, a to jest temat na zupełnie inną dyskusję. > O to racja bytu taka jak w voodoo;) Pytałeś o różnicę nie o związki z wiarą. Naukowcy ich oczywiście nie mają zbyt silnych. Nie narzucaj tematu dyskusji, mam do tego takie samo prawo jak ty > > > Dla mnie ma bardzo > > dużo do tematu. Jak mi wierzący wierzy sobie, że jak nie powie co > złego > > ostatnio zrobił jakiemuś gościowi to bardzo proszę. > ~~~~~~~ > No i to jest wiara - o tym rozmawiamy, przynajmniej mamy podobno :] > > > > A jak mi mówi że > > powinnam być spalona bo nie wierze tak jak on to już gorzej. > ~~~~~~~~ > rotfl - co tak pokochałaś tę inkwizycję? Nie wszystkie religie zakładające > istnienie boga osobowego były ofensywne. No po prostu bredzisz. Słyszałaś > o czymś takim jak religie w Starożytnym Rzymie - żeby jakiegoś > kosmicznego przykładu nie szukać i egzotycznych religii nie wskazywać? > Jakie nie były? Mówię o bogu osobowym, nie bogach osobowych. Tak jak narzuciłeś;)Poza tym kult Cezara też był narzucany. > > > Poza tym - stosunek do wiary, w którą JA miałabym wierzyć a stosunek > do > > wiary, w którą inni sobie wierzą to dwie różne rzeczy. Jeszcze inna > sprawa > > to wpływ tych wierzacych na mnie i mnie na otoczenie. A nam się chyba > wsio > > pomieszało w dyskusji > ~~~~~~~~~ > Wsio? No jasne, bo ja chcę mówić o temacie - o wierze w boga osobowego, o > przyczynach tej wiary etc. A ty sobie po prostu robisz radosne wycieczki > po katolicyzmie. > A czemu nie? Autor wątku się nie czepia. Wiara to szerokie zagadnienie, ocbejmuje również wyznawców, własną historię, wpływy. Nie tylko o katolicyzmie piszę, można podstawić i islam i judaizm > > > Znów "bredzenie", "idiotka" itd. Kiedyś byłeś kulturalniejszy. > ~~~~~~~~~ > Bo nie daję rady w niektórych momentach, nerwowy się robię. Za dużo palę > chyba. A poza tym bredzisz :D Nic nie poradzę na to, że piszesz rzeczy > błędne na poziomie elementarnym i kierujesz się uprzedzeniami ;) Już nie > wspominając o zawężeniu zjawiska do takich przejawów, które ci łatwo > krytykować. > Ja ich nie stworzyłam, to wiara je stworzyła. > > > Subiektywne > > przeświadczenie, które stara się być uznane za prawdę obiektywną w > dziwnym > > mniemaniu, że im więcej ludzi tak myśli tym bardziej obiektywne > ~~~~~~~~~ > Rozumiem, że znowu mówisz o katolicyzmie :D Tak się składa, że ta > wypowiedź ma się do doktryny katolickiej tak, jak opowieści księży o > mszach satanistycznych ;) > Nie, nie piszę o katolicyzmie w tym wypadku > Ty nie mówisz już nawet o katolicyzmie, który ma wad prawdziwych sporo. Ty > mówisz o jakimś wyobrażonym molochu reprezentującym wszelkie zło wcielone > :D Trochę się śmieję, ale też trzeba dodać na poważnie, ech... ludzkie > uprzedzenia i zaślepienie... najbardziej boli, kiedy takie cechy widzisz w > inteligentnej osobie... > Znającej historię. Poznasz ją - zły moloch ci wyjdzie jak malowany. I prosze używaj przyukładów i argumentów bo nie ma z czym dyskutować zwyczajnie. Stwierdzasz sobie ot tak, że robię to, to i jeszcze to. Bez wyjaśnień, bez przykładów, bez kontrargumentów. > > > Właśnie tak! Przemyślenia i zwątpienia zabijają wiarę. > ~~~~~~~~~ > Dam ci książkę napisaną o Jezuitach. Napisana przez jezuitę, który uciekł > z zakonu i pokazuje wszystkie brudy. Książka krytykująca, więc powinna ci > się spodobać. Ale jest w niej zarysowana dokładnie metoda wychowania > jezuity. Przemyślenia mogą BARDZO pogłębić wiarę. > Zatrzymane na pewnym etapie owszem > Już nie mówiąc o tym, że wiara to nie tylko znajomość doktryny, to pełna > zgoda z doktryną, to słowa: "ależ ja zawsze czułem tak, jak pisze w > piśmie" etc To ma związek ze intuicją i sferą emocjonalną, a nie z > uczuciem podporządkowania się nakazom jak w wojsku. Choć raz spróbuj > zrozumieć - ten fragment jest najważniejszy. Nie forsuj swojego zdania na > siłę, tylko chociaż raz spróbuj wysłuchać kogoś, kto mówi niemalże w > imieniu danej wiary. Nie "zawsze czułem" tylko "tak jest". Obiecywałeś, że nie będziesz tego robił. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:31:28 |
O absurdalności wiary. > ~~~~~~~~~ > A, no to się rozumiemy - znaczy ja zawsze inaczej na to patrzyłem ;) Jeśli > to musi być jakiś "wgląd", wiara nawet głęboka z mistycyzmem jest słabo > skorelowana. Przynajmniej tak mi się wydaje - w końcu celem wiary nie jest > jakiś "wgląd", który IMO jest równie mętny co wiara :] Wgląd nie jest mętny. > Dla obserwatorów z zewnątrz oczywiście. Ale co mnie dziwi. Padło tu > stwierdzenie, że nie będzie się krytykować mistyków, bo oni mają jakieś > tam jazdy subiektywne. A wierzący to co? Wiara niby obiektywizm > postuluje? Wgląd mistyka ma potwierdzenie w rzeczywistości. Subiektywne tripy były założeniem autora wątku. Pewnie przyjął to z wygody lub z niewiedzy. Choć do pewnego momentu na drodze subiektywizm towarzyszy każdemu mistykowi, ale ta ścieżka polega też na przekoczeniu tego. > ~~~~~~~~~~ > Założenie, że wierzący się cofa jest conajmniej nieuzasadnione i wynika z > uprzedzenia. Napisałem "stoi" a nie cofa :] |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:36:49 |
O absurdalności wiary. > Napisałem "stoi" a nie cofa :] ~~~~~~~ Linijkę wcześniej pisząc, że nic nie stoi, wszystko się zmienia. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:39:42 |
O absurdalności wiary. > > Napisałem "stoi" a nie cofa :] > ~~~~~~~ > Linijkę wcześniej pisząc, że nic nie stoi, wszystko się zmienia. Mam to 3 raz tłumaczyć? Już dostałeś przed chwilą wyjasnienie tego "fenomenu" #2. Stanie w progresie nie oznacza braku zmian. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:44:21 |
O absurdalności wiary. > Mam to 3 raz tłumaczyć? Już dostałeś przed chwilą wyjasnienie tego > "fenomenu" #2. Stanie w progresie nie oznacza braku zmian. ~~~~~~~~ Przeczytałem, zrozumiałem, sprzeciwiłem się i sprzeciw uzasadniłem ;) |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:19:44 |
O absurdalności wiary. > > Moja robocza hipoteza brzmi : powtarzalnością doświadczeń, głębią > > doświadczenia, poziomem wgląddu i przeżywaniem miast pustej wiary. > Zresztą > > stany mistyczne są nieźle opisane, począwszy od mistrzów buddyjskich, > > > przez Teresę z Avila i Mistrza Eckhardta, Crowleya po Wilsona. Tam > szukaj > > odpowiedzi > ~~~~~~~~~~ > A moja hipoteza robocza brzmi następująco: głęboka wiara prowadzi do > mistycyzmu. Nie ma przemiany jakościowej lecz ilościowa . Nie wiem z kim > masz styczność, ja miałem z prawdziwie wierzącymi. Nie wszyscy, ale są > osoby, które utrzymują, że widzą anioły, że słyszą Boga etc. > Zależy od przedmiotu wiary. Mistycyzm zwykle przekracza dogmaty i nie prowadzi do niego wiara w dogmaty. Albo się obejdzie je albo się ma problem. Moim zdaniem to jednak zmiana jakościowa. Wymaga nie tylko wiary, ale i otwarcia, inteligencji itd. > Znowu mówisz: wiara PUSTA. Wszystko jak jest puste, to jest negatywne. > Pusta dysuksja też jest zła, co nie ma nic wspólnego z dyskusją. > No mówię. I co? > > > Ale jak nie jesteś świadomy do dostajesz kupę ograniczeń gratis, a > nie daj > > boże ci do gfłowy przyjdzie, że nie jesteś czegoś tam godny. I w > ogóle na > > poważnie trzeba wszystko brać > ~~~~~~~~~~ > Jest to jakiś minus, ale może być to lepsze niż ateizm, bo jednak coś w > zamian dostajesz. Wierzący utrzymują, że bilans im wychodzi na plus. Jak > uważają inaczej, to przestają wierzyć i nie ma problemu :] > Tylko, że oni się zwykle nad tym nie zastanawiają. > Tępy nóż jest zły - więc nóż jest zły? > Tępa wiara jest zła - więc wiara jest zła? > Dodajesz negatywny przymiotnik do zjawiska, czyniąc je negatywnym, > zjawisko samo w sobie negatywne być wcale nie musi. > Czy ja piszę, że musi? Wiara zbiorowa wielka i zinstytucjonalizowana staje się w większości tępa. Katolicyzm to świetny przykład > Zmiany nie zawsze są zjawiskiem pozytywnym. Osoba ciągle zmienna to taki > sam problem jak osoba ciągle stała. Obie skrajności są nieodpowiednie. Wszystko się wciąż zmienia, o to chodzi. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:33:02 |
O absurdalności wiary. > Zależy od przedmiotu wiary. ~~~~~~~~ Dobra, to już zrozumiałem. > No mówię. I co? ~~~~~~~ Mamy oceniać wiarę, a nie patologie wiary. To samo odnosi się do twoich wzmianek o instytucjonalizacji etc. Mamy analizować istotę zjawiska, a nie jechać po wypaczeniach. Ja wiem, że taka krytyka jest najłatwiejsza, ale może chociaż raz by się zastanowić nad tym problemem, miast bez opamiętania rzucać błotem gdzie popadnie? Po przeprowadzeniu "eksperymentu" widzę jak bardzo nieobiektywni jesteście. Zachowujecie się jak Ci wierzący. Robicie sobie wzajemne kółko adoracji zatytułowane: "dlaczego jesteśmy najmądrzejsi?". > Wszystko się wciąż zmienia, o to chodzi. ~~~~~~~~ No nie wiem, co chodzi. Najpierw mówisz, że wiara jest zła, i jako argument podajesz stałość. A teraz mówisz, że stałości nie ma, i że wszystko się zmienia. |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 11:36:58 |
O absurdalności wiary. > Mamy oceniać wiarę, a nie patologie wiary. To samo odnosi się do twoich > wzmianek o instytucjonalizacji etc. Mamy analizować istotę zjawiska, a nie > jechać po wypaczeniach. Ja wiem, że taka krytyka jest najłatwiejsza, ale > może chociaż raz by się zastanowić nad tym problemem, miast bez > opamiętania rzucać błotem gdzie popadnie? Po przeprowadzeniu > "eksperymentu" widzę jak bardzo nieobiektywni jesteście. Zachowujecie się > jak Ci wierzący. Robicie sobie wzajemne kółko adoracji zatytułowane: > "dlaczego jesteśmy najmądrzejsi?". E tam, pierdolicie Hipolicie :-P Jest różnica polegająca na tym, ze ateista i abnegat zwykle musiał się wyrwać z tego co w niego wpajano - to kształtuje charakter a przy okazji wymaga trochę wiedzy i samoświadomości. Wierzący też robią sobie kółko wzajemnej adoracji, tylko w ich pzrypadku teza ostatnia twojej wypowiedzi jest do bani :-> Ogólnie rzecz biorąc - trudno być obiektywnym biorąc pod uwagę ze obiektywizm z definicji zakłada rozdzielność obserwujacego od obiektu obserwowanego - w sferze swiatopoglądowej można się do tego co najwyżej zbliżyć ateizmem (każdy bóg to ciota więc każdy jest identycznie do dupy i mało ważny co stawia ich na równorzednych pozycjach). Osiągnięcie go jest niemożliwe, ale akurat zarzut subiektywizmu wobec ateistów brzmi komicznie. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:13:23 |
O absurdalności wiary. > Osiągnięcie go jest niemożliwe, ale akurat zarzut subiektywizmu wobec > ateistów brzmi komicznie. ~~~~~~~ A jak ja mam zareagować twoim zdaniem na tautologię: głupia wiara => wiara jest głupia? Przecież to żenujące, w ten sposób nic nie mówi się o przedmiocie, a jedynie pokazuje się swoje zdanie w kuriozalnej formie. |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:21:31 |
O absurdalności wiary. > głupia wiara => wiara jest głupia? > > Przecież to żenujące, w ten sposób nic nie mówi się o przedmiocie, a > jedynie pokazuje się swoje zdanie w kuriozalnej formie. A reaguj jak chcesz. Wiara nie jest głupia choć jest głupia wiara :-P ta pierwsza, niegłupia nie jest też mądra, rozmowa o wierze w kategoriach głupia, mądra jest bez sensu bo wiara wyklucza z założenia argumentację a ta jest podstawą takiego wartościowania. Można wierzyć bez dowodów, albo stracić wiarę z dowodami. IMHO wartośc ma druga opcja bo dowody mogę dotknąć. Założenie ateistyczne przyjąłem kiedy zacząłem się religioznawstwem zajmować aby być w miarę obiektywnym, na gruncie obiektywizmu istnienie boga musi być rozeznane całościowo a nie tylko na gruncie jakiegoś religijnego odłamu, różnice są astronomiczne nie tylko w podejściach do zagadnienia ale i w przepisach religijnych. jednocześnie doświadczenia na poziomie mistycyzmu są bardzo zbliżone. Co z tego wynika? Nawet jeśli bóg jest to ma nas serdecznie i daleko w dupie więc co za różnica? Ateizm w tej sytuacji jest wyjściem najprostszym. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:11:09 |
O absurdalności wiary. > Co z tego wynika? > Nawet jeśli bóg jest to ma nas serdecznie i daleko w dupie więc co za > różnica? Ateizm w tej sytuacji jest wyjściem najprostszym. A ja jestem agnostykiem i się tego nie wstydzę :> |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:13:54 |
O absurdalności wiary. > A ja jestem agnostykiem i się tego nie wstydzę :> Tyz mozna hej!!!! Filozofia po góralsku :-P |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:12:33 |
O absurdalności wiary. > > Co z tego wynika? > > Nawet jeśli bóg jest to ma nas serdecznie i daleko w dupie więc co za > > > różnica? Ateizm w tej sytuacji jest wyjściem najprostszym. > > A ja jestem agnostykiem i się tego nie wstydzę :> Wies, ateizm Krasnego mi najbardziej przypomina postawę agnostyczną. Po prostu brak sympatii dla czegokolwiek(łącznie ze mną;) ) takie skurwysyństwo |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:15:27 |
O absurdalności wiary. > Wies, ateizm Krasnego mi najbardziej przypomina postawę agnostyczną. Po > prostu brak sympatii dla czegokolwiek(łącznie ze mną;) ) takie > skurwysyństwo No a mój agnostycyzm wiąże się raczej z sympatią, nawet do bogów :P Ale już dawno odrzuciłem koncepcję Boga osobowego. IMO wielki architekt jest jednocześnie budowlą ;) |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:20:12 |
O absurdalności wiary. > No a mój agnostycyzm wiąże się raczej z sympatią, nawet do bogów :P > Ja pisałam o analizie nie o praktyce:) > Ale już dawno odrzuciłem koncepcję Boga osobowego. IMO wielki architekt > jest jednocześnie budowlą ;) Tą koncepcję wymyśliłam na kacu jako 13latka. Z cząstką życia będącą cząstką boga i cząstką twrczą. Urokliwaa, nie ma co |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:27:26 |
O absurdalności wiary. > Tą koncepcję wymyśliłam na kacu jako 13latka. Z cząstką życia będącą > cząstką boga i cząstką twrczą. Urokliwaa, nie ma co A ja nie pamiętam kiedy to wymyśliłem, ale też nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdą (temu zasadziłem emotikonkę ";)" na koncu coby wątpliwości nie było, że zartuję, a mam wrażenie że potraktowałaś moja słowa poważnie :D). Równie dobrze można powiedzieć, że Bóg to Tao ;). Choć pewien sens to niby ma ;). |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:44:05 |
O absurdalności wiary. > > Tą koncepcję wymyśliłam na kacu jako 13latka. Z cząstką życia będącą > > > cząstką boga i cząstką twrczą. Urokliwaa, nie ma co > > A ja nie pamiętam kiedy to wymyśliłem, ale też nie ma zbyt wiele wspólnego > z prawdą (temu zasadziłem emotikonkę ";)" na koncu coby wątpliwości nie > było, że zartuję, a mam wrażenie że potraktowałaś moja słowa poważnie :D). > Równie dobrze można powiedzieć, że Bóg to Tao ;). Choć pewien sens to niby > ma ;). A zauważyłeś, że te wszystkie niby to głębokie koncepcje po prostu są urokliwe i miłe? Żeby zwrócić na to uwagę wzięłam to na poważnie. No bo tak na przykład piekło i niebo. Kiedyś jak trzeba było walczyć o byt zwykła spokojna egzystencja w dobrobycie i wśród miłych rzeczy była szczytem marzeń. Już teraz jest to dla wilu osiągalne więc dużo ludzi wierzy w reinkarnację - taka forma wieczności i nowych doświadczeń. Też mnie to bardzo pociąga. Do tego reinkarnacja zakłada jakiś kobiec wcieleń żeby nie było nudno. A ta hinduistyczna to już w ogóle dopuszcza dziesiątki możliwości. Koncepcja, że bóg to świat też jest milutka. W tym wypadku jesteśmy bogiem, a to, że nam się zwyczajnie coś podoba można uznać za jakieś ogromnie doniosłe doświadczenie bo to wszak cząstka boga. Materializm. Logiczn. Materia ma wszelkie atrybuty boga a na dodatek nie trzeba się zastanawiać na pośmiertnymi konsekwencjami czynów. Większość koncepcji życia po śmierci zakłada, że świat wbrew pozorom jest sprawiedliwy i grzeczna egzystencja w społeczeństwie ma sens. I znów urocze. Itd. Wiem, że ameryki nie odkryłam, ale tak chcę sobie pografomanić po obiadku |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:56:40 |
O absurdalności wiary. > [...] > Wiem, że ameryki nie odkryłam, ale tak chcę sobie pografomanić po > obiadku No, a mnie w sumie takie koncepcje nie interesuję z punktu widzenia praktyki. Ale lubię żonglować czasem takimi koncepcjami ;) Reinkarnacja o której wcześniej pisałaś, to dla mnie nie odradzanie się mnie gdzieś indziej. Jestem daleki od rozumienia tego w sensie new-ageowym czy hinduistycznym nawet. A co do sprawiedliwości, to jest to raczej jednoperspektywiczne ujęcie sprawy, a przez to bzdurne i nieobiektywne. Wg mnie istnieją przyczyny i skutki. Sprawiedliwością nam się może wydać coś co jest prostą konsekwencją. IMO wszystko się przeobraża i dąży tak jakby do wygaszenie, podobnie energia naszych emocji i myśli, jeśli są negatywne niosą negatywne konsekwencje. To spore uproszczenie ale tak to wynika mniej więcej z mojej wiedzy i doświadczenia. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 17:14:29 |
O absurdalności wiary. Wiesz, wszystko dąży do wygaszenia tak jak powierzchnia ziemi do wyrównania, wiatr do zniwelowania róznic ciśnień. Upodabniasz niejako sferę działań i skutków interakcji międzyludzkich do tego. Podobną koncepcję reinkarnacji miałam jako dziecko - skoro krążą atomy, może krążą również cechy/zachowania/uczucia/myśli/itd przynależne sferze psychicznej. Generalnie gardzę koncepcjami, które urzeczywistnienie muszą przeniść w zaświaty i dlatego mi nie odpowiada potoczne rozumienie koła karmy. Po prostu - w moim życiu go nie ma, a jak się odrodzę to głupio przeklinać siebie za warunki w jakich się rodzę |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 17:52:09 |
O absurdalności wiary. > Wiesz, wszystko dąży do wygaszenia tak jak powierzchnia ziemi do > wyrównania, wiatr do zniwelowania róznic ciśnień. Upodabniasz niejako > sferę działań i skutków interakcji międzyludzkich do tego. Dokładnie tak. > Podobną koncepcję reinkarnacji miałam jako dziecko - skoro krążą atomy, > może krążą również cechy/zachowania/uczucia/myśli/itd przynależne sferze > psychicznej. Upraszczasz to znacznie, ale nic nie szkodzi, ja też uprościłem. Jako dziecko miałaś może dobrą intuicję ;) > Generalnie gardzę koncepcjami, które urzeczywistnienie muszą przeniść w > zaświaty i dlatego mi nie odpowiada potoczne rozumienie koła karmy. Tylko widzisz, jakie zaświaty? To się dzieje cały czas, a nie że po życiu fizycznym tylko. > Po > prostu - w moim życiu go nie ma, a jak się odrodzę to głupio przeklinać > siebie za warunki w jakich się rodzę Nom ;) |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 18:00:49 |
O absurdalności wiary. > > Generalnie gardzę koncepcjami, które urzeczywistnienie muszą przeniść > w > > zaświaty i dlatego mi nie odpowiada potoczne rozumienie koła karmy. > > Tylko widzisz, jakie zaświaty? To się dzieje cały czas, a nie że po życiu > fizycznym tylko. O co ci chodzi? Jeśli o to, że jestem karana lub nagradzana, mam dobrą lub złą energię, TO WŁAŚNIE TEGO U SIEBIE NIE OBSERWUJĘ!! I jeszcze relatywizuję dobro i zło i w tym momencoie mam z tą koncepcją (potocznym rozumieniem koła karmy) jeszcze większy problem. Choć ostatnio czytała,m świetną powieść historyczną Maurice'a Druona. Tam konsekwencje czynów na przykładzie procesu templariuszy były wytłumaczone przecudnie. Nic metafizycznego w klątwie ani w okolicznościach procesu - jak przestałam się zachwycać kunsztem literackim dto mi wyszło, że nie ma się jak do tego toku rozumowania przyczepić. Choćjeśli mu wierzyć to skutki działań zrozumiem jako staruszka |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 18:12:30 |
O absurdalności wiary. > O co ci chodzi? Jeśli o to, że jestem karana lub nagradzana, mam dobrą lub > złą energię, TO WŁAŚNIE TEGO U SIEBIE NIE OBSERWUJĘ!! Ja to rozumiem jako współzależne powstawanie, a to jest non-stop. Przyczna i skutek. A Ty dysponujesz krótkim odcinkiem czasu IMO. Możesz np. zachorować na raka za 20 lat i nie powiązać tego faktu z tym co zmajstrowałaś. Generalnie tu nie ma nawet o czym mysleć. Niewielkie doświadczenie okultne z energiami już daje mały obraz systuacji. Wspólzależnie powstawanie. Ja tam to widzę cały czas. > I jeszcze relatywizuję dobro i zło i w tym momencoie mam z tą koncepcją > (potocznym rozumieniem koła karmy) jeszcze większy problem. Z relatywizacją i kołem karmy nie ma problemu. Rozmawiałem już o tym na forum metta.pl trochę. Generalnie, odkryj sobie co przynosi pozytek Tobie i innym. Nie ma negatywnej karmy i nie ma problemu. Ostrzegam, to skrót i nie chce mi się specjalnie o tym pisać nawet. To raczej baza wyjsciowa do własnych poszukiwań (a przydaje się obe, medytacja, trening uważności, psychologia rozwojowa - to tak w ramch wskazówki). Sam sobie zobacz jak się obraz kwestii przedstawia. > Choć ostatnio czytała,m świetną powieść historyczną Maurice'a Druona. Tam > konsekwencje czynów na przykładzie procesu templariuszy były wytłumaczone > przecudnie. Nic metafizycznego w klątwie ani w okolicznościach procesu - > jak przestałam się zachwycać kunsztem literackim dto mi wyszło, że nie ma > się jak do tego toku rozumowania przyczepić. Choćjeśli mu wierzyć to > skutki działań zrozumiem jako staruszka Już ktos mi pisał o tej kniżce. Ale generalnie, pamiętaj o tym, że konsekwencje działań zamanifestują się materialnie w materialny sposób, tak że nic tam nie będzie wyglądało metafizycznie. Ale sama se obadaj. Nie che mi się robić za eksperta, radą ino mogę służyć. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 18:23:57 |
O absurdalności wiary. > Ja to rozumiem jako współzależne powstawanie, a to jest non-stop. Przyczna > i skutek. A Ty dysponujesz krótkim odcinkiem czasu IMO. Możesz np. > zachorować na raka za 20 lat i nie powiązać tego faktu z tym co > zmajstrowałaś. Generalnie tu nie ma nawet o czym mysleć. Niewielkie > doświadczenie okultne z energiami już daje mały obraz systuacji. > Wspólzależnie powstawanie. Ja tam to widzę cały czas. A pomyśl w ten sposób - krojąc chleb jestem przyczyną skutku - kromki. Ale nie sałatki owocowej. Inne komponenty, inne skutki. Co ma moje bycie niemiłym dla pana X i zniszczenie mu życia do raka? Co najwyżej pan X jak mniejuż nie lubi, może mi próbować szkodzić albo źle o mnie myślec. Do tego mam tarcze i urok osobisty, który nie pozwala mu przestać kochać/lubić/ odczuwać sympatię. A jeśli chodzi o złą energię bo mnie ktoś nie lubi to jest w cholerę ludzi, którzy nie lubią feministek, wampirów, biseksualistk, zajętych kobiet, dziewczyn kochających się jako dzieci, wrogów kościoła, przyjaciółek gejów, ludzi absurdalnych. Ja wiem, że upraszczam. Ale tak najlepiej rozpatrywać problemy. Co bymnie robiła to to kogoś wkurwia > Z relatywizacją i kołem karmy nie ma problemu. Rozmawiałem już o tym na > forum metta.pl trochę. Generalnie, odkryj sobie co przynosi pozytek Tobie > i innym. Nie ma negatywnej karmy i nie ma problemu. Ostrzegam, to skrót i > nie chce mi się specjalnie o tym pisać nawet. To raczej baza wyjsciowa do > własnych poszukiwań (a przydaje się obe, medytacja, trening uważności, > psychologia rozwojowa - to tak w ramch wskazówki). Sam sobie zobacz jak > się obraz kwestii przedstawia. Co do pożytku - ostatnio miałam na ten temat lekcję od siostry, która zawodowo pomaga ludziom. Na moją sugestię, że możnaby jeździć po Afryce(siostra się zajmuje krajami trzeciego świata)z moskitierami i jedzeniem i byłoby to tańsze od niektórych fundacji opierdoliła mnie z góry na dół(od parunastu lat jej nie widziałam takiej)bo jedzenie jedzeniem, ale oni zaraz zrobią wojnę i umrze parę milionów ludzi, a żarcie/pieniądze/leki pójdą się jebać albo zostaną wymienione na broń, albo trafią do przywódców, którzy ją będą przyjmować w ciuchach od Armaniego i prywatnymi helikopterami. Pożytek, to rzecz cholernie względna. Ja, aktualnie NIE JESTEM W STANIER zrobić ani doznać niczego naprawdę złego ani naprawdę dobrego. To wszystko szczegóły, pierdoły bez znaczenia, nawet wybaczać nikomu ie mam czego |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 18:34:01 |
O absurdalności wiary. > A pomyśl w ten sposób - krojąc chleb jestem przyczyną skutku - kromki. Ale > nie sałatki owocowej. Inne komponenty, inne skutki. Co ma moje bycie > niemiłym dla pana X i zniszczenie mu życia do raka? Co najwyżej pan X jak > mniejuż nie lubi, może mi próbować szkodzić albo źle o mnie myślec. Do > tego mam tarcze i urok osobisty, który nie pozwala mu przestać > kochać/lubić/ odczuwać sympatię. A jeśli chodzi o złą energię bo mnie ktoś > nie lubi to jest w cholerę ludzi, którzy nie lubią feministek, wampirów, > biseksualistk, zajętych kobiet, dziewczyn kochających się jako dzieci, > wrogów kościoła, przyjaciółek gejów, ludzi absurdalnych. Ja wiem, że > upraszczam. Ale tak najlepiej rozpatrywać problemy. Co bymnie robiła to to > kogoś wkurwia Tyle że niechęć do wampirów, antykatolików itd. jest rozproszona więc i skutki słabiej odczuwane. Gorzej gdy coś jest ukierunkowane na Ciebie. Choć nie mówię, że nie można przed tym spieprzyć, ale to już kwestia wygaszenia tego, a to wymaga z tego co ja tam wiem doświadczenia praktycznego i elementu współczucia itp. Tak wygląda to z mojej strony. > Co do pożytku - ostatnio miałam na ten temat lekcję od siostry, która > zawodowo pomaga ludziom. Na moją sugestię, że możnaby jeździć po > Afryce(siostra się zajmuje krajami trzeciego świata)z moskitierami i > jedzeniem i byłoby to tańsze od niektórych fundacji opierdoliła mnie z > góry na dół(od parunastu lat jej nie widziałam takiej)bo jedzenie > jedzeniem, ale oni zaraz zrobią wojnę i umrze parę milionów ludzi, a > żarcie/pieniądze/leki pójdą się jebać albo zostaną wymienione na broń, > albo trafią do przywódców, którzy ją będą przyjmować w ciuchach od > Armaniego i prywatnymi helikopterami. Pożytek, to rzecz cholernie > względna. Ja, aktualnie NIE JESTEM W STANIER zrobić ani doznać niczego > naprawdę złego ani naprawdę dobrego. To wszystko szczegóły, pierdoły bez > znaczenia, nawet wybaczać nikomu ie mam czego No świat nie musi być zawsze przyjemny, ale jednak pożytek można nieśc innym i sobie, nie mówię, że to jakieś proste i że popieprzyć się nie może. Ale sama motywacja generuje nawet konsekwencje. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 18:40:14 |
O absurdalności wiary. > > A pomyśl w ten sposób - krojąc chleb jestem przyczyną skutku - > kromki. Ale > > nie sałatki owocowej. Inne komponenty, inne skutki. Co ma moje bycie > > > niemiłym dla pana X i zniszczenie mu życia do raka? Na to nie odpowiedziałeś. Takj normalnie przyczyna i skutek są powiązane bezpośrednio i na tych samych płaszczyznach. Jak walnę w ścianę to się nic nie stanie a nie ta energia sobie krąży zanim nie wpadnie na to co ze sobą zrobić. No dobra, ręka, mnie boli. Ale przypuśćmy, że mam rękawicę. Albo jak skaczę - nic nie powoduję w ten sposób. > Tyle że niechęć do wampirów, antykatolików itd. jest rozproszona więc i > skutki słabiej odczuwane. Gorzej gdy coś jest ukierunkowane na Ciebie. > Choć nie mówię, że nie można przed tym spieprzyć, ale to już kwestia > wygaszenia tego, a to wymaga z tego co ja tam wiem doświadczenia > praktycznego i elementu współczucia itp. Tak wygląda to z mojej strony. Kurde, noszę gorset więc jestem dla kogoś bezwstydna, chodzę z facetem za rękę to samo, mówię, że radio maryja ogłupia, tez mnie ktoś nie lubi... Tak się nie da żyć żeby nikt o mnie źle nie myślał!! > No świat nie musi być zawsze przyjemny, ale jednak pożytek można nieśc > innym i sobie, nie mówię, że to jakieś proste i że popieprzyć się nie > może. A jak się tylko sobie niesie? Poza tym pożytek komukolwiek to często krzywda kogoś innego >Ale sama motywacja generuje nawet konsekwencje. Moim zdaniem to bzdura. Na takiej zasadzie, to , że zrzucałam myszki z okna jak byłam mała bo piszczały i myślałam, że im fajnie odbije się bardzo dobrze na moim życiu:) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 18:59:56 |
O absurdalności wiary. > Na to nie odpowiedziałeś. Takj normalnie przyczyna i skutek są powiązane > bezpośrednio i na tych samych płaszczyznach. Jak walnę w ścianę to się nic > nie stanie a nie ta energia sobie krąży zanim nie wpadnie na to co ze sobą > zrobić. No dobra, ręka, mnie boli. Ale przypuśćmy, że mam rękawicę. Albo > jak skaczę - nic nie powoduję w ten sposób. Powodujesz ruch powietrza. Możesz tym zabic miliony :D A serio, to ja odczuwałem skutki jakiegoś tam działania magicznego np. po pół roku. Przy czymś innego kalibru mogę sobie poczekać dłużej. O to mi chodzi. > Kurde, noszę gorset więc jestem dla kogoś bezwstydna, chodzę z facetem za > rękę to samo, mówię, że radio maryja ogłupia, tez mnie ktoś nie lubi... > Tak się nie da żyć żeby nikt o mnie źle nie myślał!! No i? IMO to jest też kwestia perspektywy. Np możemy się nie dać komus obrazić, jeśli mamy odpowiednią opcję w umyśle. Interakcja ze światem jest, ale to nie musi zaraz na Tobie się skupić, jeśli nie zawiniłaś niczym, a to ktoś ma problem. Wtedy to jego karma czy jakoś tak. > A jak się tylko sobie niesie? Poza tym pożytek komukolwiek to często > krzywda kogoś innego To zależy jaki pożytek. Szukasz dziury w całym i dobrze o tym wiesz :) > Moim zdaniem to bzdura. Na takiej zasadzie, to , że zrzucałam myszki z > okna jak byłam mała bo piszczały i myślałam, że im fajnie odbije się > bardzo dobrze na moim życiu:) No, zabijanie jest be. Nie wiem czy miałaś wyrzuty sumienia czy nie, ale reletywizacja zabijania to nie prosta sprawa i IMO znów trąci szukaniem dziury w całym :) |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 19:06:00 |
O absurdalności wiary. > To zależy jaki pożytek. Szukasz dziury w całym i dobrze o tym wiesz :) No kurwa. Przy takiej argumentacji to ja nie mam szans na odpisywanie. Wal się!! ;P |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 19:19:00 |
O absurdalności wiary. > No kurwa. Przy takiej argumentacji to ja nie mam szans na odpisywanie. Wal > się!! > > > ;P E-e, ni migaj mi tu się. IMO szukasz dziry w całeym bo zaraz mi powiesz, że pożytkiem dla Hiltera była zagłada żydów czy coś. Pożytek jest wtedy kiedy ktoś ma dobrze a kogoś innego nie krzywdzisz (pozostajesz neutralna). Proste? |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 19:21:47 |
O absurdalności wiary. > > No kurwa. Przy takiej argumentacji to ja nie mam szans na > odpisywanie. Wal > > się!! > > > > > > ;P > > E-e, ni migaj mi tu się. IMO szukasz dziry w całeym bo zaraz mi powiesz, > że pożytkiem dla Hiltera była zagłada żydów czy coś. Pożytek jest wtedy > kiedy ktoś ma dobrze a kogoś innego nie krzywdzisz (pozostajesz > neutralna). Proste? Ale nie ma działania, które potencjalnie nikogo nie krzywdzi. Bo jak pisałeś, ruchem powietrza mogę zabć miliony A kutwa jak ma dziury to nie całe |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 19:37:58 |
O absurdalności wiary. > Ale nie ma działania, które potencjalnie nikogo nie krzywdzi. Bo jak > pisałeś, ruchem powietrza mogę zabć miliony Dorzuć intencję, motywację itd. No i wiedzę. Wgląd. Taki mistyk wie lepiej jak pomóc niz np. taki sobie ja. To bardziej złożone, a Ty chcesz to uprościć i tą dziurę znaleźć. Też swiadomość jest istotna. Może Dalaj Lama kogoś zabił swoim pierdem? To na tyle oczywiste, że aż dziw że się kłócisz :] |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 19:41:36 |
O absurdalności wiary. > Dorzuć intencję, motywację itd. No i wiedzę. Wgląd. Taki mistyk wie lepiej > jak pomóc niz np. taki sobie ja. To bardziej złożone, a Ty chcesz to > uprościć i tą dziurę znaleźć. Też swiadomość jest istotna. Może Dalaj Lama > kogoś zabił swoim pierdem? To na tyle oczywiste, że aż dziw że się kłócisz > :] Jak to dziw. Ja się kocham kłócić!! Myślisz, że po co tu jestem? A teorie tyczące się takiego sobie mistyka to ja na razie olewam. Bo ja nawet nie wiem co robię. Jka zostanę mistyczką to przejmę odpowiedzialność, teraz jestem sobie błogo nieświadoma i karma to mnożenie bytów nad potrzebę |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 19:44:41 |
O absurdalności wiary. > Jak to dziw. Ja się kocham kłócić!! Myślisz, że po co tu jestem? > A teorie tyczące się takiego sobie mistyka to ja na razie olewam. Bo ja > nawet nie wiem co robię. Jka zostanę mistyczką to przejmę > odpowiedzialność, teraz jestem sobie błogo nieświadoma i karma to mnożenie > bytów nad potrzebę No, tu przynajmniej Cię rozumiem. Koniec kłótni :> |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 19:49:44 |
O absurdalności wiary. Koniec kłótni :> Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu. Ja siem tak nie bawię Czemu mi wmawiasz, ż ekarma jest jak my nie mamy na nią wpływu dopóki nie mamy wglądu? Przynajmniej nie świadomego? I dlaczego mnie niby ciężko zrozumieć? Czy dlatego, że jestem chaotyczna? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 19:59:27 |
O absurdalności wiary. > Koniec kłótni :> > > Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu. Ja siem tak nie bawię > > Czemu mi wmawiasz, ż ekarma jest jak my nie mamy na nią wpływu dopóki nie > mamy wglądu? Nic Ci wmawiać nie muszę. > Przynajmniej nie świadomego? I dlaczego mnie niby ciężko > zrozumieć? Czy dlatego, że jestem chaotyczna? Nie napisałem, że Ciebie nie rozumiem. Napisałem że rozumiem postawę Twoją przynajmniej :] |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 12:28:12 |
O absurdalności wiary. Pożytek jest wtedy > kiedy ktoś ma dobrze a kogoś innego nie krzywdzisz (pozostajesz > neutralna). Proste? *** Fanatyk. ;D |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 12:34:28 |
O absurdalności wiary. > *** > Fanatyk. ;D E-e. Fanatykiem bym był gdybym był gotów zabić, żeby pokazać że mam rację :) |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 12:37:02 |
O absurdalności wiary. > > *** > > Fanatyk. ;D > > E-e. Fanatykiem bym był gdybym był gotów zabić, żeby pokazać że mam rację > :) *** Hm, a mistrz Zen okładający kijem uczniów za zadawanie naiwnych pytań to kto? Pół-fanatyk, czy tylko nerwowy pedagog? ;> |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 13:10:57 |
O absurdalności wiary. > *** > Hm, a mistrz Zen okładający kijem uczniów za zadawanie naiwnych pytań to > kto? Pół-fanatyk, czy tylko nerwowy pedagog? ;> Dyletant. Kij zen, nie jest ani karą ani nagrodą. Pomijając już fakt, że nikt nie napierdala nim na lewo i prawo, a najczęściej służy jedynie do regulowania postawy. Zresztą, trenując zen, sam godzisz się na taką formę trenignu, który oduczy Cię np. dualistycznego zapatrywania. Jest to Twój wybór, a nie zawiść mistrza czy nerwowość. |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2006-05-29 13:22:31 |
O absurdalności wiary. > A ja jestem agnostykiem i się tego nie wstydzę :> Ja sie tak czasem zastanawiam, czy między ateizmem a agnostycyzmem jest jakaś trzecia droga, która pozwoli mi uciec od jednego dylematu: - ateista - wypiera się nie wiadomo czego, - agnostyk - ucieka od odpowiedzi o istnieniu nie wiadomo czego. Przykry dylemat. Doprawdy, tyle traktatów, esejów, rozpraw filozoficznych i z każdą pojawia się coraz bardziej abstrakcyjny byt (?) nazywany bogiem, absolutem czy jakkolwiek inaczej to się nazwie a wszystko jest okraszone zwykłą niewiedzą, o czym się pisze. Chyba jednak najprościej na pytanie o wiarę w boga/ów odpowiedzieć prosto: "spierdalaj". To ucina tą nudnawą a bezproduktywą paplaninę. W |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 13:40:14 |
O absurdalności wiary. > Ja sie tak czasem zastanawiam, czy między ateizmem a agnostycyzmem jest > jakaś trzecia droga, która pozwoli mi uciec od jednego dylematu: > - ateista - wypiera się nie wiadomo czego, > - agnostyk - ucieka od odpowiedzi o istnieniu nie wiadomo czego. Agnostycyzm to nie ucieczka a jedynie pogląd opierający się na stwierdzeniu, że niewiadomo czy jest Bóg czy nie ma. Co więcej, jest to trzecia droga (pozostałe to ateizm i teizm), która wyrasta z nauki, która nie potrafi stwierdzić czy bóg jest, czy nie ma. A jeśli szukasz trzeciej drogi, między ateizmem a agnostycyzmem, to będzie to postawa zakładająca możliwość znalezienia odpowiedzi, na drodze poznawczej, ale nie naukowej. |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2006-05-29 14:00:20 |
O absurdalności wiary. > Agnostycyzm to nie ucieczka a jedynie pogląd opierający się na > stwierdzeniu, że niewiadomo czy jest Bóg czy nie ma. Co więcej, jest to > trzecia droga (pozostałe to ateizm i teizm), która wyrasta z nauki, która > nie potrafi stwierdzić czy bóg jest, czy nie ma. Zapędziłem się troszkę za daleko, bo powinienem był najpierw napisać o samej istocie sporu, czyli o bogu. Otóż jedno jest pewne, że bóg to jednosylabowy wyraz, który ma dwie spółgłoski i jedną samogłoskę. Można je odmieniać przez przypadki :D Tak naprawdę można pod nie podpiąć cokolwiek i będzie znaczyło tyle samo. Z tego wyprowadzam dalszą część rozważań. Uznaję je za pojemny worek, który mieści wszystkie możliwe epitety i tak naprawdę nie oznacza dosłownie nic. Wypieranie się tego worka jest śmieszne ale rozważanie, które kończy się agnostycystycznym stwierdzeniem, że nie wiem czy ten worek istnieje jest jeszcze bardziej zabawne. > A jeśli szukasz trzeciej > drogi, między ateizmem a agnostycyzmem, to będzie to postawa zakładająca > możliwość znalezienia odpowiedzi, na drodze poznawczej, ale nie > naukowej. Wykluczenie drogi naukowej? Czy na tej samej zasadzie będziesz "poznawał" istnienie elfów, krasnali i czarowników? Oczywiście można i tak, tylko jaki to ma sens? W |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 17:46:57 |
O absurdalności wiary. Twoja argumentacja mi się bardzo podoba. Nie mamy ŻADNYCH logicznych przesłanek by zajmowac się pojęciem boga, jego istnieniem bądź nie. Sam pomysł idei boga jest kretyński, bo zupełnie wzięty z sufitu. :) |
|
blazen93 ( :: neuromancer :: ) ![]() Wysłano: 2006-05-30 13:16:28 |
O absurdalności wiary. > Twoja argumentacja mi się bardzo podoba. Nie mamy ŻADNYCH logicznych > przesłanek by zajmowac się pojęciem boga, jego istnieniem bądź nie. Sam > pomysł idei boga jest kretyński, bo zupełnie wzięty z sufitu. :) A jakie sa przeslanki by zajmowac sie absurdalnoscia wiary? Dla mnie kretynskim pomyslem jest nazywanie sie satanista, zwlaszcza w wydaniu 'racjonalnym', to tez takie wziete z sufitu... |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-30 20:24:15 |
O absurdalności wiary. > A jakie sa przeslanki by zajmowac sie absurdalnoscia wiary? > Dla mnie kretynskim pomyslem jest nazywanie sie satanista, zwlaszcza w > wydaniu 'racjonalnym', to tez takie wziete z sufitu... *** Możliwe, ja satanistą nie jestem, bo tam trzeba się rozwijać, a ja praktykuję regres. :> |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-30 20:39:26 |
O absurdalności wiary. > Możliwe, ja satanistą nie jestem, bo tam trzeba się rozwijać, a ja > praktykuję regres. :> No, przynajmniej jesteś szczery ze sobą i z nami. Nie mam się o co przyczepić ;). Ale to, że nie jesteś satanistą mnie zdziwiło dosyć. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-30 20:44:23 |
O absurdalności wiary. > No, przynajmniej jesteś szczery ze sobą i z nami. Nie mam się o co > przyczepić ;). > > Ale to, że nie jesteś satanistą mnie zdziwiło dosyć. *** Wygodnictwo. Nihilizm jest bezpieczniejszy. :) Mogę sobie w dowolnym momencie praktykowac taką filozofię jaka mi odpowiada, bez ryzyka sprzecznosci logicznych. No i nie trzeba odpowiadać na durne pytania w stylu "po co Ci ta etykietka". :) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-29 19:16:55 |
O absurdalności wiary. > Wypieranie się tego worka jest > śmieszne ale rozważanie, które kończy się agnostycystycznym stwierdzeniem, > że nie wiem czy ten worek istnieje jest jeszcze bardziej zabawne. Niewiątpliwie jest to śmieszne, ale dużo bardziej śmieszne jest IMO wypieranie się tego wora lub co gorsza zakładanie jego istnienia tym bardziej. > Wykluczenie drogi naukowej? Czy na tej samej zasadzie będziesz "poznawał" > istnienie elfów, krasnali i czarowników? Oczywiście można i tak, tylko > jaki to ma sens? Ma sens, ale o tym za chwilę. Przede wszystkim podałeś nietrafione przykłady. Elfy czy krasnale to całkiem materialne byty i o ile bajkowa ich forma to oczywiście stek bzdur, ale geneza tych basni bierze się zapewne od leśnych ludzi i tych kopalnych karłów, więc oczywiście krasnali nie ma, ale już karłowaci ludzie (pomijam tu zwykłych karłów na jakich można trafić) którzy mieli oczy gdzieś na wysokości Twojego fiuta to fakt historyczny :). Co do czarowników (choć to określenie jest dość zabawne) to masz ich nawet na forum, żeby zbyt daleko nie szukać to choćby nasz nowy nabytek w postaci nowego modera transgresji. A nienaukowa droga, to nie wyrzeknięcie się racjonalizmu, który zawsze może mieć zastosowanie, ale zastosowanie innych metod poznawczych i tu jest ukłon w stronę transgresji. I tak by to wyglądało jeśli chcesz sobie badać jak to z niematerialnymi bytami jest. > W pzdr. Sho |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 12:27:40 |
O absurdalności wiary. No i oto mi chodzi. Piszesz z sensem, mówisz coś jasnego, porównujesz dwie postawy, a nie używasz przymiotników pejoratywnych jako argumentów. Chwała Ci za to! Odzyskałem WIARĘ w ludzi :D |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:38:07 |
O absurdalności wiary. > No nie wiem, co chodzi. Najpierw mówisz, że wiara jest zła, i jako > argument podajesz stałość. A teraz mówisz, że stałości nie ma, i że > wszystko się zmienia. Chłopcze, w jakich kategoriach Ty myślisz? Wszystko podlega zmianie, ale to nie wyklucza stania w miejscu pod względem rozwoju. Możesz się zmieniać na setki sposobów (myśli, emocje, nastroje), nie zmieniając się jakościowo na ścieżce poznania. To jest ta różnica. Stanie w miejscu to model myślowy, który mówi że nie progresujesz, a nie że się nie zmieniasz :] |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:43:39 |
O absurdalności wiary. > Chłopcze, w jakich kategoriach Ty myślisz? Wszystko podlega zmianie, ale > to nie wyklucza stania w miejscu pod względem rozwoju. Możesz się zmieniać > na setki sposobów (myśli, emocje, nastroje), nie zmieniając się jakościowo > na ścieżce poznania. To jest ta różnica. Stanie w miejscu to model > myślowy, który mówi że nie progresujesz, a nie że się nie zmieniasz :] ~~~~~~~~~~ Teraz rozumiem co chciałeś napisać, albo co napisałeś, ale do mnie nie dotarło. Oczywiście z tym też się nie zgadzam :] Każda zmiana wzbogaca twoje doświadczenie, zawsze jest motorem progresu moim zdaniem. Jakichkolwiek rzeczy byś w życiu nie doświadczył, zawsze posuną cię one do przodu. W najgorszym wypadku, nawet jeśli nie wyciągasz wniosków ogólnych, to przynajmniej znasz coraz więcej faktów szczególnych. Zdobywanie wiedzy to też rozwój moim zdaniem oczywiście, żeby nie było wątpliwości. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:47:47 |
O absurdalności wiary. > Teraz rozumiem co chciałeś napisać, albo co napisałeś, ale do mnie nie > dotarło. Oczywiście z tym też się nie zgadzam :] > > Każda zmiana wzbogaca twoje doświadczenie, zawsze jest motorem progresu > moim zdaniem. Jakichkolwiek rzeczy byś w życiu nie doświadczył, zawsze > posuną cię one do przodu. W najgorszym wypadku, nawet jeśli nie wyciągasz > wniosków ogólnych, to przynajmniej znasz coraz więcej faktów szczególnych. > Zdobywanie wiedzy to też rozwój moim zdaniem oczywiście, żeby nie było > wątpliwości. Progres o jakim tu chyba mówimy, w temacie religia/mistyka/transgresja to nie zdobywanie jakichś tam sobie doświadczeń, ale realna praktyka poszerzająca świadomość. Wierzący może sie pałętać po całym świecie, ale bez praktyki jego rozwój jest w jednym miejscu. Bo mówimy tu o pogłębianiu wglądu, czego fanatykom brakuje. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:50:23 |
O absurdalności wiary. Zdecydowanie inaczej rozumiemy rozwój człowieka. I stąd problem. Dla mnie człowiek się rozwija nawet, jeśli tę twoją duchowość zlewa. Można się rozwijać na wielu płaszczyznach, i tego wiara nie uniemożliwia. Dlatego nie uważam, aby wiara zatrzymywała jednostkę w rozwoju w sensie _ogólnym_, a nie wąsko przez ciebie rozumianym - duchowym. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:53:20 |
O absurdalności wiary. > Zdecydowanie inaczej rozumiemy rozwój człowieka. I stąd problem. Dla mnie > człowiek się rozwija nawet, jeśli tę twoją duchowość zlewa. Można się > rozwijać na wielu płaszczyznach, i tego wiara nie uniemożliwia. Dlatego > nie uważam, aby wiara zatrzymywała jednostkę w rozwoju w sensie _ogólnym_, > a nie wąsko przez ciebie rozumianym - duchowym. Powtórzę jeszcze raz. Mówiliśmy cały czas o progresie duchowym. Wiadomo, że ogólnie to rozwój też na liniach intelektualnej, emocjonalnej czy fizycznej jest, ale my tu o duchowości gadamy i w tym kontekście przeciętny katolik drepcze w miejscu. Nie szukaj sobie na siłę furtki zmieniając przedmiot rozmowy. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:01:45 |
O absurdalności wiary. > Powtórzę jeszcze raz. Mówiliśmy cały czas o progresie duchowym. ~~~~~~~~~ Ja nie. > Wiadomo, że ogólnie to rozwój też na liniach intelektualnej, emocjonalnej > czy fizycznej jest, ~~~~~~~~ I o to mi chodzi. Nie mówmy, że wierzący drepczą w miejscu na tych płaszczyznach. > ale my tu o duchowości gadamy i w tym kontekście > przeciętny katolik drepcze w miejscu. ~~~~~~~~ Ale wątek nie jest tylko o katolikach, to primo. A secundo: facet zaczął wątek w ten sposób: "Wątek ten ma na celu wykazanie braku logicznosci sposobu myślenia większości żyjących ludzi na Ziemi, ktorzy wierzą w jakąs formę boga." Nie o duchowości rozmawiamy. Rozmawiamy o tym, że rzekomo wiara jest zjawiskiem nieuzasadnionym. Późniek Liviana powiedziała, że wierzący stoi w miejscu, a ona lubi zmiany - nie zaznaczając, że chodzi tylko o sferę duchową. Następnie zaczęliście się wycofywać, mówiąc, że chodziło wam o rozwój. Kiedy i to padło, to powiedziałeś, że chodziło o rozwój duchowy. > Nie szukaj sobie na siłę furtki > zmieniając przedmiot rozmowy. ~~~~~~~~ Przedstawiłem wyżej ewolucję rzekomego przedmiotu rozmowy. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:04:45 |
O absurdalności wiary. > Nie o duchowości rozmawiamy. Rozmawiamy o tym, że rzekomo wiara jest > zjawiskiem nieuzasadnionym. Późniek Liviana powiedziała, że wierzący stoi > w miejscu, a ona lubi zmiany - nie zaznaczając, że chodzi tylko o sferę > duchową. Następnie zaczęliście się wycofywać, mówiąc, że chodziło wam o > rozwój. Kiedy i to padło, to powiedziałeś, że chodziło o rozwój duchowy. > Chodziło o wirzącego tępo i dogmatycznie - czyli większość. Co zaznaczałam. Wybiórczo interpretujesz tok rozmowy. Jeś.li mówię o wierz i mistycyzmie to kojarzy mi się to z rozwojem duchowym - nie fizycznym, intelektualnym ani ogrodniczym. Przepraszam za niezaznaczenie. Proszę, nie udawaj idioty, wiesz o co chodzi |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:30:44 |
O absurdalności wiary. > Chodziło o wirzącego tępo i dogmatycznie - czyli większość. Co > zaznaczałam. ~~~~~~~~ Co jak mówiłem od początku w dupę możesz sobie wsadzić. Ja znajdę naukowców tępych i zacofanych i będę krytykował naukę. > Wybiórczo interpretujesz tok rozmowy. ~~~~~~~~ Nie, dokładnie 3 razy napisałem, że nie chcę rozmawiać o tępej i pustej wierze, tylko o wierze właściwej. Ale jak widać nie dotarło. > Jeś.li mówię o wierz i > mistycyzmie to kojarzy mi się to z rozwojem duchowym - nie fizycznym, > intelektualnym ani ogrodniczym. Przepraszam za niezaznaczenie. ~~~~~~~~~~ A, to co innego. Rozwój duchowy to dla mnie nie jest żaden wyznacznik wartości człowieka w społeczeństwie, więc nie będę za to krytykował wierzących. Oczywiście - mogę się zgodzić, że nie rozwijają się duchowo. Nie wiem co to znaczy do końca wg ciebie, więc z całą przyjemnością nie będę im przypisywał cech dla mnie mętnych i niezrozumiałych :) I nie tłumacz mi tego pojęcia - mam je w dupie ;) > Proszę, nie udawaj idioty, wiesz o co chodzi ~~~~~~~~ Nie. Bo jak piszesz "tępy" to oznacza sferę intelektualną. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:33:44 |
O absurdalności wiary. > > Chodziło o wirzącego tępo i dogmatycznie - czyli większość. Co > > zaznaczałam. > ~~~~~~~~ > Co jak mówiłem od początku w dupę możesz sobie wsadzić. Ja znajdę > naukowców tępych i zacofanych i będę krytykował naukę. > Po czym chcesz oceniać wiarę jak nie po wierzących? Sam oceniasz po wierzących. > > > Wybiórczo interpretujesz tok rozmowy. > ~~~~~~~~ > Nie, dokładnie 3 razy napisałem, że nie chcę rozmawiać o tępej i pustej > wierze, tylko o wierze właściwej. Ale jak widać nie dotarło. > A co to wiara właściwa? Takiego cusia nie zaobserwowłam w życiu. Rozmowa schodziła bo tak, nikt nie będzie się trzymał twojej wizji bo ty tak napisałeś. > > Proszę, nie udawaj idioty, wiesz o co chodzi > ~~~~~~~~ > Nie. Bo jak piszesz "tępy" to oznacza sferę intelektualną. Tępuy wierzący owszem. Tępa wiara nie. (tępy wierzący - niesprawny intelektualnie facet, który wierzy, tępa wiara - zamknięta, sztywna) |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 20:09:49 |
O absurdalności wiary. > Po czym chcesz oceniać wiarę jak nie po wierzących? Sam oceniasz po > wierzących. ~~~~~~~~~~ To jak chcesz po wierzących oceniach, to może dobierzesz reprezentatywną grupę, a nie jeden odłam z jednej religii? W dodatku jak napisałem, której główny wyznacznik to idea wcielenia, monoteizm jest spadkiem odziedziczonym po "starszych braciach w wierze". > A co to wiara właściwa? ~~~~~~~ Wiara, bez głupich dodatków w stylu "pusta" etc > Takiego cusia nie zaobserwowłam w życiu. ~~~~~~~~ To nie wypowiadaj się, jak nie obserwowałaś. Rozmowa > schodziła bo tak, nikt nie będzie się trzymał twojej wizji bo ty tak > napisałeś. ~~~~~~~~ Nie nikt, tylko ty :] Ciekawe, że tylko z tobą ten temat rozmawiam. Z Shogunem przeszliśmy do mistycyzmu, którego definicję chcę poznać, bo ja na jego temat mam uproszczone wyobrażenie. A tego o tępocie to nawet komentować nie będę... bo to już było wałkowane 100 razy. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 20:19:59 |
O absurdalności wiary. > > Po czym chcesz oceniać wiarę jak nie po wierzących? Sam oceniasz po > > > wierzących. > ~~~~~~~~~~ > To jak chcesz po wierzących oceniach, to może dobierzesz reprezentatywną > grupę, a nie jeden odłam z jednej religii? W dodatku jak napisałem, której > główny wyznacznik to idea wcielenia, monoteizm jest spadkiem > odziedziczonym po "starszych braciach w wierze". > Znam zielonoświątkowców, katolików, muzułman, thelemitów, buddystów, hindustkę. Idea wcielenia jest spadkiem po grekach i egipcjanach > > > A co to wiara właściwa? > ~~~~~~~ > Wiara, bez głupich dodatków w stylu "pusta" etc > Czyli jak? Prykład, opis > > > Takiego cusia nie zaobserwowłam w życiu. > ~~~~~~~~ > To nie wypowiadaj się, jak nie obserwowałaś. > Wypowiadam się o tym co obserwowałam. A charakteryzowało się pewnymi epitetami. Zgodnie z twoją radą o czyms innym się nie wypowiadam > > Rozmowa > > schodziła bo tak, nikt nie będzie się trzymał twojej wizji bo ty tak > > > napisałeś. > ~~~~~~~~ > Nie nikt, tylko ty :] Ciekawe, że tylko z tobą ten temat rozmawiam. Z > Shogunem przeszliśmy do mistycyzmu, którego definicję chcę poznać, bo ja > na jego temat mam uproszczone wyobrażenie. > To też nie jest ścisłym tematem dyskusji. A tylko mi to wyrzucasz > A tego o tępocie to nawet komentować nie będę... bo to już było wałkowane > 100 razy. Wiele rzeczy, które pisałam również nie zostało zrozumiane pomimo powtórzeń. I jeśli moje "brednie" to taka sama hiperbolizacja jak "100 razy" to super |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:06:30 |
O absurdalności wiary. > Ja nie. To staraj się rozmawiac o tym co my, by nie było kłopotów > I o to mi chodzi. Nie mówmy, że wierzący drepczą w miejscu na tych > płaszczyznach. Nie mówiłem. Mówiłem o duchowości. > Ale wątek nie jest tylko o katolikach, to primo. A secundo: facet zaczął > wątek w ten sposób: > > "Wątek ten ma na celu wykazanie braku logicznosci sposobu myślenia > większości żyjących ludzi na Ziemi, ktorzy wierzą w jakąs formę boga." > > Nie o duchowości rozmawiamy. Zaczęlismy o tym rozmawiać kiedy temat zszedł na mistykę. Bodajże ze strony Liviany. > Rozmawiamy o tym, że rzekomo wiara jest > zjawiskiem nieuzasadnionym. Późniek Liviana powiedziała, że wierzący stoi > w miejscu, a ona lubi zmiany - nie zaznaczając, że chodzi tylko o sferę > duchową. Następnie zaczęliście się wycofywać, mówiąc, że chodziło wam o > rozwój. Kiedy i to padło, to powiedziałeś, że chodziło o rozwój duchowy. To, że wierzący stoi w miejscu jest tak oczywiste na tym portalu, że nie trzeba dopisywać o co chodzi. Na pewno nie rozwija się duchowo, a często nawet intelektualnie. I o to zapewne Livianie chodziło. > ~~~~~~~~ > Przedstawiłem wyżej ewolucję rzekomego przedmiotu rozmowy. A ja się ustosunkowałem :) |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:33:48 |
O absurdalności wiary. > > I o to mi chodzi. Nie mówmy, że wierzący drepczą w miejscu na tych > > płaszczyznach. > > Nie mówiłem. Mówiłem o duchowości. > To, że wierzący stoi w miejscu jest tak oczywiste na tym portalu, że nie > trzeba dopisywać o co chodzi. Na pewno nie rozwija się duchowo, a często > nawet intelektualnie. I o to zapewne Livianie chodziło. ~~~~~~~~ Znowu zaczynasz robić kółeczko od początku? Po raz drugi mam Ci wykazać, że wiara nie ma związku z rozwojem intelektualnym? Już to przerobiliśmy, pewnie znowu na końcu powiedziałbyś, że miałeś na myśli tylko duchowość i tak w koło Macieju ;) Śmiech na sali... |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:38:41 |
O absurdalności wiary. > Znowu zaczynasz robić kółeczko od początku? Po raz drugi mam Ci wykazać, > że wiara nie ma związku z rozwojem intelektualnym? Już to przerobiliśmy, > pewnie znowu na końcu powiedziałbyś, że miałeś na myśli tylko duchowość i > tak w koło Macieju ;) Wiesz, nie udawaj głupiego. Wiara w teorii nie ma nic do rozwoju intelektualnego. W praktyce wszyscy wiemy jak to wygląda. A Ty łapiesz mnie za słówka, bo chyba tylko tyle Ci zostaje. > Śmiech na sali... Przyjrzyj się czy czasem z Ciebie się nie śmieją :] |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 20:14:55 |
O absurdalności wiary. > Wiesz, nie udawaj głupiego. Wiara w teorii nie ma nic do rozwoju > intelektualnego. W praktyce wszyscy wiemy jak to wygląda. ~~~~~~~~~ Niekoniecznie. Głupich ludzi tak czy inaczej jest większość. Większość również _rzekomo_ wierzy. Korelacja może być pozorna, bo nawet po zniknięciu wiary większość ludzi kretynami pozostanie. I o to mi chodzi, wiara w swych założeniach nie wymaga głupoty, więc może to że wierzący są głupi nie jest wcale powiązane. Zależność może być pozorna. Wnioskuję tak po tym, jak zobaczyłem ludzi, u których głęboka wiara inteligencji nie zabiła - dlatego odnoszę wrażenie, że taka opinia może wynikać na przykład z uprzedzeń. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 20:21:31 |
O absurdalności wiary. > Niekoniecznie. Głupich ludzi tak czy inaczej jest większość. Większość > również _rzekomo_ wierzy. Korelacja może być pozorna, bo nawet po > zniknięciu wiary większość ludzi kretynami pozostanie. > > I o to mi chodzi, wiara w swych założeniach nie wymaga głupoty, więc może > to że wierzący są głupi nie jest wcale powiązane. Zależność może być > pozorna. Wnioskuję tak po tym, jak zobaczyłem ludzi, u których głęboka > wiara inteligencji nie zabiła - dlatego odnoszę wrażenie, że taka opinia > może wynikać na przykład z uprzedzeń. Wybielasz się. Wiara najczęściej wynika z lenistwa intelektualnego. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 03:17:10 |
O absurdalności wiary. > Wybielasz się. Wiara najczęściej wynika z lenistwa intelektualnego. ~~~~~~ Ale ja się nie wybielam, przecież zakończyłem eksperyment :D A wierzący często angażują cały swój intelekt na przykład w rozwój jakiejś nauki i osiągają w niej świetne efekty. Po prostu nie chcą bawić się w filozofię, tak jak ja się nie chcę bawić w geografię. Oni mogą być bystrzy i mądrzy, tylko nie w tej dziedzinie - i nawet nie ze względu na lenistwo, każdy po prostu zajmuje się swoim konikiem. Ludzie renesansu to rzadkość, także wśród niewierzących przecież. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 15:56:26 |
O absurdalności wiary. > Ale ja się nie wybielam, przecież zakończyłem eksperyment :D > > A wierzący często angażują cały swój intelekt na przykład w rozwój jakiejś > nauki i osiągają w niej świetne efekty. Po prostu nie chcą bawić się w > filozofię, tak jak ja się nie chcę bawić w geografię. Oni mogą być bystrzy > i mądrzy, tylko nie w tej dziedzinie - i nawet nie ze względu na lenistwo, > każdy po prostu zajmuje się swoim konikiem. Ludzie renesansu to rzadkość, > także wśród niewierzących przecież. Jeśli przyjmujesz coś bez zastrzeżeń, choć wydaje się to podejrzane, jest to przejaw lenistwa intelektualnego, nawet jak sobie będziesz profesorem. Nie podpieraj się wyjątkami. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:34:39 |
O absurdalności wiary. > Jeśli przyjmujesz coś bez zastrzeżeń, choć wydaje się to podejrzane, jest > to przejaw lenistwa intelektualnego, nawet jak sobie będziesz profesorem. > Nie podpieraj się wyjątkami. ~~~~~~~~~ Hmmm, nie wiem, czy wyjątkami, czy nie. Ale powiedziałeś, że to "coś" jest podejrzane. Patrzysz ze swojego punktu widzenia - dla człowieka wychowanego od dziecka w kulturze istnienie Boga nie jest przecież podejrzane. Często jest wręcz oczywiste. Tak, często wiara jest następstwem lenistwa. Ale nie mówmy, że zachowania religijne wynikają tylko z lenistwa, no przecież nawet w poście początkowym autor zaznaczył kilka innych pobudek. Lenistwo jest przyczynkiem, ale nie warunkiem koniecznym. btw: dlaczego lenistwo jest złe? :> Trochę przewrotnie pytam, ale w głównym wątku chyba się zrozumieliśmy nawzajem, dlatego taki mały OT ;) Ułatwianie sobie życia, także na płaszczyźnie intelektualnej ma przecież swoje zalety ;P |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 16:42:16 |
O absurdalności wiary. > Hmmm, nie wiem, czy wyjątkami, czy nie. Ale powiedziałeś, że to "coś" jest > podejrzane. Patrzysz ze swojego punktu widzenia - dla człowieka > wychowanego od dziecka w kulturze istnienie Boga nie jest przecież > podejrzane. Często jest wręcz oczywiste. Widzisz, dlatego inteligentny człowiek chętny poznania i ciekaw świata winien sobie zadać pytanie "Czy mozna to sprawdzić?". > Tak, często wiara jest następstwem lenistwa. Ale nie mówmy, że zachowania > religijne wynikają tylko z lenistwa, no przecież nawet w poście > początkowym autor zaznaczył kilka innych pobudek. Lenistwo jest > przyczynkiem, ale nie warunkiem koniecznym. Tak, jest kilka motywów. Równie chujowych co lenistwo. > btw: dlaczego lenistwo jest złe? :> Trochę przewrotnie pytam, ale w > głównym wątku chyba się zrozumieliśmy nawzajem, dlatego taki mały OT ;) > Ułatwianie sobie życia, także na płaszczyźnie intelektualnej ma przecież > swoje zalety ;P Nie dla mnie. Sorry Winetou, ale dla mnie istotny jest progres, nie opierdalanie się, choć nie mówię że nie można w niedzielne popołudnie legnąć na leżaku na trawce z Lechem Zielonym w ręku i piernąć donośnie :). Bylaby to nie było non-stop. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 17:02:55 |
O absurdalności wiary. > Widzisz, dlatego inteligentny człowiek chętny poznania i ciekaw świata > winien sobie zadać pytanie "Czy mozna to sprawdzić?". ~~~~~~~ Niby tak, i powiem Ci - ludzie których znam zadawali sobie to pytanie. Tylko odpowiedzieli na nie negatywnie ;) Nawet ładnie uzasadniali tę negatywną odpowiedź ;P Ich postępowanie chyba wynika z łatwowierności - a ludzie naiwni niekoniecznie są nieinteligentni w wielu innych "zastosowaniach" ;) > Tak, jest kilka motywów. Równie chujowych co lenistwo. ~~~~~~ Zaraz Ci ukręcę łeb :P Ale masz rację, kilka chujowych powodów by się znalazło. Ale na przykład "pragmatyzm" nie jest taki. Zresztą, o powodach jest pisane w innych wątkach - większość jest oceniana negatywnie, ale nie wszystkie mają takie jednoznaczne zabarwienie. Tę "część" omówili za mnie inni, więc nie będę się produkował ;P I o tym nie dyskutuj ze mną ;P > Nie dla mnie. Sorry Winetou, ale dla mnie istotny jest progres, nie > opierdalanie się, choć nie mówię że nie można w niedzielne popołudnie > legnąć na leżaku na trawce z Lechem Zielonym w ręku i piernąć donośnie :). > Bylaby to nie było non-stop. ~~~~~~~ Rozumiem twoje priorytety. Ale też staram się zrozumieć tych - którzy wyznaczyli sobie inne. Dobór celów życiowych jest sprawą wysoce subiektywną, bo nikt nie wie, do czego życie dąży. Wszyscy je przyjmują a priori. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 17:56:38 |
O absurdalności wiary. > > Zależy od przedmiotu wiary. > ~~~~~~~~ > Dobra, to już zrozumiałem. > > > No mówię. I co? > ~~~~~~~ > Mamy oceniać wiarę, a nie patologie wiary. To samo odnosi się do twoich > wzmianek o instytucjonalizacji etc. Mamy analizować istotę zjawiska, a nie > jechać po wypaczeniach. Ja wiem, że taka krytyka jest najłatwiejsza, ale > może chociaż raz by się zastanowić nad tym problemem, miast bez > opamiętania rzucać błotem gdzie popadnie? Po przeprowadzeniu > "eksperymentu" widzę jak bardzo nieobiektywni jesteście. Zachowujecie się > jak Ci wierzący. Robicie sobie wzajemne kółko adoracji zatytułowane: > "dlaczego jesteśmy najmądrzejsi?". > Czy o zjawisku nie świadczą skutki? I coś z tą wiarą nie tak skoro wciąż piszesz o "eksperymencie".Do wiary jako takiej nic zupełnie nie mam jako chaotka. Już to pisałam. Pisałeś o różnicach między mistycyzmem a zwykłą wiarą to cię wypowiedziałam o zwykłej wierze. W ogóle dziwnie pojmujesz mistycyzm. Inna kwestia - co za "my"? > > > Wszystko się wciąż zmienia, o to chodzi. > ~~~~~~~~ > No nie wiem, co chodzi. Najpierw mówisz, że wiara jest zła, i jako > argument podajesz stałość. A teraz mówisz, że stałości nie ma, i że > wszystko się zmienia. Stałość dogmatów pomimo zmian. Stałość też jest etapem |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:09:19 |
O absurdalności wiary. > Czy o zjawisku nie świadczą skutki? ~~~~~~~~~ Nie o skutkach jest wątek, tylko o zasadności - a więc o korzeniach, z których zjawisko wypływa. > I coś z tą wiarą nie tak skoro wciąż > piszesz o "eksperymencie". ~~~~~~~~ Czy mówię, że eksperyment był nieudany? Przynajmniej "wysłuchałem" _dokładnie_ obydwóch stron. > Do wiary jako takiej nic zupełnie nie mam jako > chaotka. ~~~~~~~~ Więc co "tworzysz"? Wątek jest o zasadności wiary właśnie. Więc powinnaś odpisać jednym i właśnie tym zdaniem. > Już to pisałam. Pisałeś o różnicach między mistycyzmem a zwykłą > wiarą to cię wypowiedziałam o zwykłej wierze. W ogóle dziwnie pojmujesz > mistycyzm. Inna kwestia - co za "my"? ~~~~~~~ Nie, to ty dziwnie pojmujesz wiarę. Przepraszam, nie dobrze ją pojmujesz, tylko bez przerwy przechodzisz do drugiego etapu, w którym pisząc "wiara" myślisz "katolicyzm". > Stałość dogmatów pomimo zmian. Stałość też jest etapem ~~~~~~~~ Mówisz, że dogmaty są stałe, ale zmian nie powstrzymują. To w czym widzisz problem, skoro i tak pozwalają ci na zmienność? |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:13:27 |
O absurdalności wiary. > > Czy o zjawisku nie świadczą skutki? > ~~~~~~~~~ > Nie o skutkach jest wątek, tylko o zasadności - a więc o korzeniach, z > których zjawisko wypływa. > Jeśli tak to interpretujesz rozmowa się powinna skończyć na pewnych obszarze w ludzkim mózgu, o którym pisała Kostrzewska > > I coś z tą wiarą nie tak skoro wciąż > > piszesz o "eksperymencie". > ~~~~~~~~ > Czy mówię, że eksperyment był nieudany? Przynajmniej "wysłuchałem" > _dokładnie_ obydwóch stron. > Nie wiem co chciałeś osiągnąć więc jego udanie lub nie mnie nie interesuje > > > Do wiary jako takiej nic zupełnie nie mam jako > > chaotka. > ~~~~~~~~ > Więc co "tworzysz"? Wątek jest o zasadności wiary właśnie. Więc powinnaś > odpisać jednym i właśnie tym zdaniem. > Ale ja się włączyłam później, nie do pierwszego postu. Kiedy rozmowa zeszła na bardziej złożone tory > > > Już to pisałam. Pisałeś o różnicach między mistycyzmem a zwykłą > > wiarą to cię wypowiedziałam o zwykłej wierze. W ogóle dziwnie > pojmujesz > > mistycyzm. Inna kwestia - co za "my"? > ~~~~~~~ > Nie, to ty dziwnie pojmujesz wiarę. Przepraszam, nie dobrze ją pojmujesz, > tylko bez przerwy przechodzisz do drugiego etapu, w którym pisząc "wiara" > myślisz "katolicyzm". > Bo tępa wiara wszędzie jest podobna. Nie wiem jak się ustosunkować do tego zarzutu, nie mam przykładów, ale coś mi się nie wydaje zasadny > > > Stałość dogmatów pomimo zmian. Stałość też jest etapem > ~~~~~~~~ > Mówisz, że dogmaty są stałe, ale zmian nie powstrzymują. To w czym widzisz > problem, skoro i tak pozwalają ci na zmienność? Bo na duchowe realne zmiany i realny rozwój nie pozwalają. I sa obrzydliwymi kajdanami. Zmienność ma różne płaszczyzny |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:51:02 |
O absurdalności wiary. > Jeśli tak to interpretujesz rozmowa się powinna skończyć na pewnych > obszarze w ludzkim mózgu, o którym pisała Kostrzewska ~~~~~~~~~ Właśnie. Dlatego jadę po ludziach, którzy tworzą wybujałe teoryjki. > > > I coś z tą wiarą nie tak skoro wciąż piszesz o "eksperymencie". > > Nie wiem co chciałeś osiągnąć więc jego udanie lub nie mnie nie > interesuje ~~~~~~~~~~ Najpierw mówisz, że eksperyment był nieudany, a kiedy na to odpisuję, mówisz, że cię to nie interesuje. Nie śmiesz mnie :] > > Więc co "tworzysz"? Wątek jest o zasadności wiary właśnie. Więc > powinnaś > > odpisać jednym i właśnie tym zdaniem. > > > Ale ja się włączyłam później, nie do pierwszego postu. Kiedy rozmowa > zeszła na bardziej złożone tory ~~~~~~~~~ Tory całkowicie nieuzasadnione służące dowartościowaniu się. > Bo tępa wiara wszędzie jest podobna. ~~~~~~~~ Znowu. Czy jeszcze nie dotarło, że przedmiotem nie ma być tępa wiara, tylko _wiara_? Tępego człowieka też mogę krytykować, ale to nie oznacza, że mogę krytykować człowieka. Ja to chyba na 100 sposobów muszę napisać :] Po co krytykować patalogię? Spróbuj skrytykować istotę zjawiska. Będzie trudniej, ale sądzę, że się jakoś da. > Nie wiem jak się ustosunkować do tego > zarzutu, nie mam przykładów, ale coś mi się nie wydaje zasadny ~~~~~~~~ Jak nie umiem zareagować na zarzut, to mówię, że jest "bezzasadny" :] Fantastyczne. Ja nawet cię ciąć i wycinać z kontekstu nie musiałem, żeby taki dowcip osiągnąć - rotfl > Bo na duchowe realne zmiany i realny rozwój nie pozwalają. ~~~~~~~ Właśnie takiej konstrukcji się czepiam. Zrobiłaś wyliczenie: "duchowe zmiany" - z czym się zgodzę. I "realny rozwój" - z kontekstu wynika, że chodzi ci o rozwój nieduchowy, bo duchowość wymieniłaś już w wyliczeniu wcześniej. Zarówno z kontekstu jak i dosłownego znaczenia tego zwrotu wynika, że zarzucasz wierzącym brak rozwoju na płaszczyźnie intelektualnej na przykład. Jeśli tego nie robisz z sposób zamierzony, to się zastanów z czego to wynika. Jeśli to robisz specjalnie, to palnij się w łeb. > I sa > obrzydliwymi kajdanami. ~~~~~~~~~ Wierzący tego nie odbiera jako obrzydliwe kajdany. A ty tego nie doświadczyłaś, więc nie powinnaś o tym mówić, jako o uczuciu subiektywnym. Dla jasności: "obrzydliwe kajdany" z pewnością nie odnoszą się do jakichś innych przesłanek poza subiektywną oceną, nawet nie próbuj twierdzić inaczej. > Zmienność ma różne płaszczyzny ~~~~~~~~~ Ma. Dlatego nie można deprecjonować wierzących. Bo tak na dobrą sprawę, skąd wiesz, czy oni nie rozwijają się na jakiejś płaszczyźnie, której ty nie znasz? |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:06:55 |
O absurdalności wiary. > > Jeśli tak to interpretujesz rozmowa się powinna skończyć na pewnych > > > obszarze w ludzkim mózgu, o którym pisała Kostrzewska > ~~~~~~~~~ > Właśnie. Dlatego jadę po ludziach, którzy tworzą wybujałe teoryjki. > Ale muy to inaczej interpretujemy. My chcemy sobie pogadfać o zagfadnieniu wiary i mistyki i wyznawcach w ogóle. Czemu się czepiasz? > > > > > I coś z tą wiarą nie tak skoro wciąż piszesz o > "eksperymencie". > > > > Nie wiem co chciałeś osiągnąć więc jego udanie lub nie mnie nie > > interesuje > ~~~~~~~~~~ > Najpierw mówisz, że eksperyment był nieudany, a kiedy na to odpisuję, > mówisz, że cię to nie interesuje. Nie śmiesz mnie :] Gdzie ja napisałam, że nieudany O.o. Przeczytaj to co komentujesz dokładnie > > > > > Więc co "tworzysz"? Wątek jest o zasadności wiary właśnie. Więc > > > powinnaś > > > odpisać jednym i właśnie tym zdaniem. > > > > > Ale ja się włączyłam później, nie do pierwszego postu. Kiedy rozmowa > > > zeszła na bardziej złożone tory > ~~~~~~~~~ > Tory całkowicie nieuzasadnione służące dowartościowaniu się. > To twoje subiektywne przeświadczenie. Argumentować nawet nie próbujesz. Ostatnio coraz częściej > > > Bo tępa wiara wszędzie jest podobna. > ~~~~~~~~ > Znowu. Czy jeszcze nie dotarło, że przedmiotem nie ma być tępa wiara, > tylko _wiara_? Tępego człowieka też mogę krytykować, ale to nie oznacza, > że mogę krytykować człowieka. Ja to chyba na 100 sposobów muszę napisać :] > Po co krytykować patalogię? Spróbuj skrytykować istotę zjawiska. Będzie > trudniej, ale sądzę, że się jakoś da. > Pytałam o przykład światłej wiary. Nie raczyłeś podać. Poza tym istota to kawałek mózgu. Innej niż tępa wiary nie obserwuję. Nie chcę pisac co obserwują na twoim przykładzie :( > > > Nie wiem jak się ustosunkować do tego > > zarzutu, nie mam przykładów, ale coś mi się nie wydaje zasadny > ~~~~~~~~ > Jak nie umiem zareagować na zarzut, to mówię, że jest "bezzasadny" :] > Fantastyczne. Ja nawet cię ciąć i wycinać z kontekstu nie musiałem, żeby > taki dowcip osiągnąć - rotfl > Zauważyłeś "nie mam przykładów"? Nie mam, bo ich nie podałeś. Nie mam się do czego ustosunkować bo wyciągnąłerś coś z dupy i zarzucasz > > > Bo na duchowe realne zmiany i realny rozwój nie pozwalają. > ~~~~~~~ > Właśnie takiej konstrukcji się czepiam. Zrobiłaś wyliczenie: "duchowe > zmiany" - z czym się zgodzę. I "realny rozwój" - z kontekstu wynika, że > chodzi ci o rozwój nieduchowy, bo duchowość wymieniłaś już w wyliczeniu > wcześniej. Zarówno z kontekstu jak i dosłownego znaczenia tego zwrotu > wynika, że zarzucasz wierzącym brak rozwoju na płaszczyźnie intelektualnej > na przykład. Intelektualnej - w praktyce owszem. Co do wyliczenia - rozwój duchowy jest jak najbardziej realny, tylko ty jeden nie zoruzmiałeś sformułowania, ale przepraszam > > Jeśli tego nie robisz z sposób zamierzony, to się zastanów z czego to > wynika. Jeśli to robisz specjalnie, to palnij się w łeb. > Co za budujący [przykład miłości bliźniego :/ > > > I sa > > obrzydliwymi kajdanami. > ~~~~~~~~~ > Wierzący tego nie odbiera jako obrzydliwe kajdany. A ty tego nie > doświadczyłaś, więc nie powinnaś o tym mówić, jako o uczuciu subiektywnym. > Dla jasności: "obrzydliwe kajdany" z pewnością nie odnoszą się do jakichś > innych przesłanek poza subiektywną oceną, nawet nie próbuj twierdzić > inaczej. > Owszem, doświadczyłam. Są obrzydliwe z zewnątrz, dlatego użyłam kategorii estetycznej. > > > Zmienność ma różne płaszczyzny > ~~~~~~~~~ > Ma. Dlatego nie można deprecjonować wierzących. Bo tak na dobrą sprawę, > skąd wiesz, czy oni nie rozwijają się na jakiejś płaszczyźnie, której ty > nie znasz? Bo umiem obserwować, rozmawiać i byłam wierząca? Jeżeli zresztą masz rację to oni to straszliwie ukrywają. Może po to jest ta maska kretynizmu? |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:36:30 |
O absurdalności wiary. Zgadzam się z Tobą generalnie. Powtórzę tylko za Randiesem, że wszystko co tępe, słabe, fanatyczne i jakkolwiek inaczej nacechowane pejoratywnie z gruntu rzeczy jest do bani, a mówiąc o wierze i broniąc sensu jej egzystencji miałem naturalnie na myśli jej jak najbardziej pozytywną postać - z całym dobrodziejstwem jakie ze sobą niesie -, nie zaś skrajnie negatywną. Faktem jest, że porównanie wiary katolickiej do Magii Chaosu na ten przykład jest porównaniem śmiałym, ale nie bezzasadnym. Obie drogi prowadzić mogą do tego samego celu, droga wiary katolickiej jest jednak znacznie bardziej wyboista. Jeżeli uznamy wiarę katolicką jedynie za środek służący do osiągnięcia celu, który można osiągnąć również praktykując Magię Chaosu, wtedy faktycznie może tracić ona sens. Ale wiara katolicka (i nie tylko) to dla wierzących jednak coś więcej. |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:39:34 |
O absurdalności wiary. > Zgadzam się z Tobą generalnie. > > Powtórzę tylko za Randiesem, że wszystko co tępe, słabe, fanatyczne i > jakkolwiek inaczej nacechowane pejoratywnie z gruntu rzeczy jest do bani, > a mówiąc o wierze i broniąc sensu jej egzystencji miałem naturalnie na > myśli jej jak najbardziej pozytywną postać - z całym dobrodziejstwem jakie > ze sobą niesie -, nie zaś skrajnie negatywną. > Każdy dogmat czyni wiarę tępą, czasem fanatyczną. Te bardziej wykręcone u jednostek choć trochę myślących także słabą. Przykłady takiej wiary są wszędzie - gdzie są przykłady wiary światłej? > Faktem jest, że porównanie wiary katolickiej do Magii Chaosu na ten > przykład jest porównaniem śmiałym, ale nie bezzasadnym. Obie drogi > prowadzić mogą do tego samego celu, droga wiary katolickiej jest jednak > znacznie bardziej wyboista. Jeżeli uznamy wiarę katolicką jedynie za > środek służący do osiągnięcia celu, który można osiągnąć również > praktykując Magię Chaosu, wtedy faktycznie może tracić ona sens. Ale wiara > katolicka (i nie tylko) to dla wierzących jednak coś więcej. I to ich błąd.(oczywiście wg. mojego subiektywnego przeświadcczenia, które świetnie pasuje do rzeczywistości)Ogranicza. Ale może być też po odrzuceniu, lub chociaż zignorowaniu dogmatów drogą do mistyki. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:52:52 |
O absurdalności wiary. > Każdy dogmat czyni wiarę tępą, czasem fanatyczną. Wiara ślepa to nie to samo, co wiara tępa. Chyba że masz je za jedno? Moim zdaniem, jeżeli decydujesz się na wiarę to uznajesz dogmaty i ślepo w nie wierszy - bo na tym wiara polega, na zaufaniu i niewiedzy. Ale decyzje podejmujesz świadomie, a twoja wiara ma cel. Nazywasz to tępotą? > Te bardziej wykręcone u > jednostek choć trochę myślących także słabą. Nie rozumiem tego zdania. Co te bardziej wykręcone? Dogmaty? Co to są wykręcone dogmaty? A myślenie nijak według mnie nie wpływa na wiarę/niewiarę w dogmaty. Bo niby co masz wymyślić? Że Bóg nie istnieje wymyślisz? > Przykłady takiej wiary są > wszędzie - gdzie są przykłady wiary światłej? Jak wszędzie, idiotów, dyletantów, abnegatów, buców i dekli jest znacznie więcej niż jednostek wybitnych. Ale nie są niedostrzegalni, natomiast łatwo się o nich zapomina kiedy w ferworze dyskusji za wszelką cenę chce się mieć rację. Co do przykładów: Józef Stanisław Tischner Jan Twardowski Karol Wojtyła |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:11:27 |
O absurdalności wiary. > > Każdy dogmat czyni wiarę tępą, czasem fanatyczną. > > Wiara ślepa to nie to samo, co wiara tępa. Chyba że masz je za jedno? > > Moim zdaniem, jeżeli decydujesz się na wiarę to uznajesz dogmaty i ślepo w > nie wierszy - bo na tym wiara polega, na zaufaniu i niewiedzy. Ale decyzje > podejmujesz świadomie, a twoja wiara ma cel. Nazywasz to tępotą? > Mało która wiara jest wybrana w ten sposób. Jeżeli faktycznie tak wybrana - zgadzam się. W pozostałych przypadkach tępa i ślepa sa zbliżoe > > Te bardziejtrochę myślących także słabą. > wykręcone u > > jednostek choć > Nie rozumiem tego zdania. Co te bardziej wykręcone? Dogmaty? Co to są > wykręcone dogmaty? Przekombinowane, nie dające się nijak pogodzić z rzeczywistością, budzące dużo wątpliwości > > A myślenie nijak według mnie nie wpływa na wiarę/niewiarę w dogmaty. Bo > niby co masz wymyślić? Że Bóg nie istnieje wymyślisz? > > > Przykłady takiej wiary są > > wszędzie - gdzie są przykłady wiary światłej? > > Jak wszędzie, idiotów, dyletantów, abnegatów, buców i dekli jest znacznie > więcej niż jednostek wybitnych. Ale nie są niedostrzegalni, natomiast > łatwo się o nich zapomina kiedy w ferworze dyskusji za wszelką cenę chce > się mieć rację. > Tyle, że ja ich nie widzę. Po prostu. Zwyczajnie nie widzę. Gdyby nie to, że mam mało danych podpisałabym się pod stwierdzeniem Agiego - nie można tym samym mózgiem myśleć i wierzyć > Co do przykładów: > Józef Stanisław Tischner > Jan Twardowski > Karol Wojtyła Z ostatnim się nie zgodzę na pewno. Twardowskiego poezja mi się nie podoba, ale faktycznie nie ograniczał innych i przyznawał, że nie ma powodu by ich przekonać. Tischner - za mało kojarzę dorobku by powiedzieć cokolwiek |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-01 18:06:12 |
O absurdalności wiary. Lepiej późno, niż wcale. Chociaż może lepiej wcale, ale już za późno. ;-) > Mało która wiara jest wybrana w ten sposób. Jeżeli faktycznie tak wybrana > - zgadzam się. W pozostałych przypadkach tępa i ślepa są zbliżone Ty, Liviana, to wiary w ludzi nie masz przede wszystkim, a powodów tego doszukuje się w Twojej arogancji, ignorancji i zapatrzeniu w siebie. Ale Cię pojechałem, co? ;-) Ja tam w ludzi wierzę. Wierzę, że każdy (no... 2 na 3 niech będzie, wyłączając w ten sposób skończonych idiotów) 18-latek (albo trochę starszy, ale góra +2 lata) zastanawia się nad swoim światopoglądem, ideologią, filozofią życia i religią. Wierzę również, że jeżeli komuś w tym momencie wiara katolicka nie odpowiada - odrzuca ją, jeżeli natomiast odpowiada mu w pełni - pozostaje przy niej. Wolny, świadomy wybór. Chyba, że ja jakiś naiwny jestem. Patrzę przez pryzmat swój i swojego najbliższego otoczenia. > Gdyby nie to, > że mam mało danych podpisałabym się pod stwierdzeniem Agiego - nie można > tym samym mózgiem myśleć i wierzyć Można, można. Możesz mi wierzyć. :-) > > Co do przykładów: > > Józef Stanisław Tischner > > Jan Twardowski > > Karol Wojtyła > > Z ostatnim się nie zgodzę na pewno. A co Ci się nie podoba w Wojtyle?? |
|
Liviana [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-01 19:34:57 |
O absurdalności wiary. Co do wiary w ludzi - spędziłam 4 lata wśród ludzi zinwigilowanych chrześcijańsko i znam mnóstwo 18latków mających poczucie winy i nie praktykujących, którzy nie odejdą od wiary "bo to złe", ludzi, którzy po rozmowie ze mną stwierrdzają "nie widze błędu w tym co mówisz, potrafisz namieszać" i unikają mnie potem. Może twoje pokolenie maiło inaczej. Co do zapatrzenia w siebie - nie przy[uszczałam, że ktoś mnie za to pojedzie na satan.pl > A co Ci się nie podoba w Wojtyle?? Wiele rzeczy, ale sa o tym artykuły, zarówno w necie jak i w gazetach. Poczytaj forum z okresu gdy umierał. Zresztą był kiedyś o tym wątek. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 18:49:32 |
O absurdalności wiary. > A czym się różni wiara chrześcijańska od dowolnego systemu magijnego (czy > ja to się tam zowie)? *** Kurwa, następny. Co ja pisałem o mistycyźmie w poście inicjującym? Aaa? > W życiu zawsze jest miejsce na wiarę. Rozmaite "prawdy" naukowe również > przyjmujesz na wiarę - bo przecież nie sprawdzasz teorii strun ani teorii > względności, prawda? *** Jasne. Ale mogę je sprawdzić. Istnienia Boga dowieść się nie da. Wierzysz, że jest sprawdzona przez innych. Wierzysz, > że ktoś mądrzejszy się nie pomylił. Wierzysz, że świat składa się z > atomów, wierzysz w układ słoneczny. Niektóre z tych rzeczy możesz owszem > sprawdzić, ale nie robisz tego, bo wierzysz. Zresztą, sprawdzając > musiałbyś uwierzyć świadectwu swoich zmysłów. *** A jak nie uwierzę świadectwu swoich zmysłów to dojdę do solipsyzmu, który jest pomysłem równie zabawnym co niepraktycznym. > Ludzi nie można potępiać za to, że szukają sposobu żeby uporać się z myślą > o śmierci. Ja widzę w tym głęboki sens. Dzięki temu myśl ta nie zaprząta > im głów całymi dniami, nie martwią się o to, widzą sens w swoich małych i > dużych codziennych zadaniach, żyją szczęśliwiej i pełniej, miast cały czas > gnębić się, nie dostrzegać w niczym sensu, bo przecież w każdej chwili > można wpaść pod samochód, stracić rękę lub nogę – więc po co robić > cokolwiek, w każdej chwili mogę przestać istnieć i cały wkład i wysiłek > idzie na marne. *** Ja nie kwestionuję że "wkręcanie sobie filu jest rzeczą złą". Jak ktos nie radzi sobie z życiem, to każda metoda jest dobra. Ale jako czlowiek o otwartym umyśle pozwoliłem sobie nakreślic mechanizmy, jakie ludźmi kierują. > Wiara ma chyba więcej sensu niż brak wiary, bo jeszcze nigdy nie > słyszałem, żeby brak wiary miał jakąś moc. *** Gadasz teraz jak choryna nowotwór w terminalnym stadium. Wierzy święcie że uda mu się wyzdrowieć i dzięki temu zyje mu się lepiej. Choć de facto i tak szlag go trafi. > Zresztą, każdy wierzy – jeden wierzy, że Bóg jest, inny wierzy, że > Boga nie ma. No bo przecież nie powiesz mi, że ateista wie, że nie ma tego > Boga. *** Tylko widzisz, ateista ma ten luskus, że on nie wymyślił idei Boga. Ateista nie zajmuje się rzeczami które nie istnieją, bo to absurd. czy kazdą wymyslona hipotezę mamy traktowac równie poważnie, tylko dla tego że nie mozna jej obalić? Nic podobnego, skąd ma niby wiedzieć – on w to wierzy. A > najgłupszą istniejącą wiarą jest nihilizm – no bo co z tego masz, że > nie wierzysz w nic? *** Jasnośc umysłu! :D |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:05:23 |
O absurdalności wiary. > *** > Kurwa, następny. Co ja pisałem o mistycyzmie w poście inicjującym? Aaa? Nie pamiętam. A pisałeś coś? Bo jak nie to nie wiem czemu z góry założyłeś, że nie będziemy o nim rozmawiać. Czekaj, zerknę. A, pisałeś. No to cofam pierwszą część postu. > > W życiu zawsze jest miejsce na wiarę. Rozmaite "prawdy" naukowe > również > > przyjmujesz na wiarę - bo przecież nie sprawdzasz teorii strun ani > teorii > > względności, prawda? > > *** > Jasne. Ale mogę je sprawdzić. Istnienia Boga dowieść się nie da. Ale tak na dobra sprawę co za różnica czy możesz czy nie, skoro nie sprawdzasz, tylko wierzysz? A może Ty tylko wierzysz, że możesz sprawdzić? > A jak nie uwierzę świadectwu swoich zmysłów to dojdę do solipsyzmu, który > jest pomysłem równie zabawnym co niepraktycznym. No widzisz. Ale life is brutal. Ale wszystko albo nic. Światopogląd zgodnie z którym trochę wierzysz a trochę nie jest spójny. > Ja nie kwestionuję że "wkręcanie sobie filu jest rzeczą złą". Tzn. że z góry zakładasz, że jest rzeczą zło? Albo nie rozumiesz słowa: kwestionować. > Gadasz teraz jak chory na nowotwór w terminalnym stadium. Wierzy święcie że > uda mu się wyzdrowieć i dzięki temu żyje mu się lepiej. Choć de facto i > tak szlag go trafi. No i teraz sam sobie odpowiedz co lepsze? Komu żyje się lepiej? > Tylko widzisz, ateista ma ten luksus, że on nie wymyślił idei Boga. Żaden z żyjących katolików też nie wymyślił idei Boga. Nie rozumiem do czego dążysz. > Ateista nie zajmuje się rzeczami które nie istnieją, bo to absurd. Ale Ty na dobrą sprawę nie wiesz czy istnieje czy nie. > czy > każdą wymyślona hipotezę mamy traktować równie poważnie, tylko dla tego że > nie można jej obalić? Nie, nie każdą. Każdy sobie może sam wybrać, które według niego brzmią bardziej, a które mniej prawdopodobnie. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-25 19:20:45 |
O absurdalności wiary. > Ale tak na dobra sprawę co za różnica czy możesz czy nie, skoro nie > sprawdzasz, tylko wierzysz? A może Ty tylko wierzysz, że możesz > sprawdzić? *** Ponieważ nie da się sprawdzić wszystkiego, bo zycia nie starczy. Natomiast jeśli sprawdze jakś cześć tego co glosi oficjalna nauka i okaże się to prawdą, jest to dośc istotna przesłanak by uwierzyć reszcie. Na istnienie Boga nie mamy żadnych przesłanek. > > A jak nie uwierzę świadectwu swoich zmysłów to dojdę do solipsyzmu, > który > > jest pomysłem równie zabawnym co niepraktycznym. > > No widzisz. Ale life is brutal. Ale wszystko albo nic. Światopogląd > zgodnie z którym trochę wierzysz a trochę nie jest spójny. *** No dobra, to jestem solispystą. Żyję w Matrixie co absolutnie nie zmienia mojej sytuacji. Więc solipsyzm możemy odrzucić z tej samej przyczyny jak istnienie Boga - nie ma żadnych przeslanek poza "ktoś sobie wymyslił" na jego poprawnosć. > > Ja nie kwestionuję że "wkręcanie sobie filu jest rzeczą złą". > > Tzn. że z góry zakładasz, że jest rzeczą zło? *** Masz mnie. Brzydko założyłem, że ludzi wolą być świadomi niż żyć ułudą. :] > No i teraz sam sobie odpowiedz co lepsze? Komu żyje się lepiej? *** Lepiej może się żyć wierzącemu. Ale tu zahaczamy już o pytanie co jest lepsze zyć przyjemniej czy świadomiej? Lepiej było Buddzie gdy go swiecilo czy wczesniej? > > Tylko widzisz, ateista ma ten luksus, że on nie wymyślił idei Boga. > > > Żaden z żyjących katolików też nie wymyślił idei Boga. Nie rozumiem do > czego dążysz. *** Idea boga powstała dla wygody. Była to hipoteza tłumacząca niewyjaśnione, która z czasem stała się dogmatem. Ateista zdaje sobie sprawę z jej genezy i na tej podstawie ja odrzuca jaką nieprawdziwą. A katolik dalej swoje. > > Ateista nie zajmuje się rzeczami które nie istnieją, bo to absurd. > > Ale Ty na dobrą sprawę nie wiesz czy istnieje czy nie. *** Nie wiem też czy istnieją krasnoludki. Ekonomia myślenia wymaga od nas jednak minimum zdrowego rozsądku. > Nie, nie każdą. Każdy sobie może sam wybrać, które według niego brzmią > bardziej, a które mniej prawdopodobnie. *** A potraktujesz mnie poważnie, jesli powiem Ci że wierzę iz w galaktyce Andromedy istnieje wysokorozwinięta cywilizacja Xylan, ktorzy kiedyś przyleca do nas by pomalować nas w fioletowo-pomarańczową szachownicę? :> |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-05-26 18:21:33 |
O absurdalności wiary. > Lepiej może się żyć wierzącemu. Ale tu zahaczamy już o pytanie co jest > lepsze zyć przyjemniej czy świadomiej? Lepiej było Buddzie gdy go swiecilo > czy wczesniej? Opcja numer 1. Ale sam proces uświadamiania jest często bolesny i nieprzyjemny. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















