| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Kostrzewska | 2007-11-12 - 17:12:57 | |
| Heinrich | 2007-11-12 - 18:47:33 | |
| Kostrzewska | 2007-11-12 - 19:40:51 | |
| Anouk | 2007-11-14 - 01:28:42 | |
| Kostrzewska | 2007-11-14 - 10:35:57 | |
| Anouk | 2007-11-21 - 00:48:35 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2007-11-12 17:12:57 |
Katoliczki feministki Anna Zawadzka: Trudno znaleźć katoliczkę feministkę? Joanna Tomaszewska: Kiedy zaczynałam badania, nie wiedziałam, czy w Polsce w ogóle takie osoby istnieją. Pod koniec miałam już kilkadziesiąt kontaktów. Anna Zawadzka:Jakie są wnioski z twojego badania? Joanna Tomaszewska: Kiedyś Kinga Dunin pisała, że nie można jedną ręką posyłać dziecka na lekcje religii, a drugą dawać prezerwatywy. Otóż można. Ludzie doskonale sobie radzą z nielogicznościami. Ważniejsza jest potrzeba akceptacji, dlatego najboleśniej odczuwają alienację. Niektóre z badanych przyjmują etykietkę 'dewianta'. Na własnej inności - 'dziwadło', 'malowany ptak' - budują poczucie wartości, ale na dłuższą metę to męczące. Jedna z moich rozmówczyń powiedziała: 'Tak, jest sprzeczność między katolicyzmem a feminizmem i mnie ta sprzeczność buduje. Życie polega na łączeniu sprzeczności'. http://www.gazetawyborcza.pl/1,81388,4658066.html Nie wiem czy kogos zainteresuje ten artykul. Zwlaszcza na stronie ktora z zalozenia jest antykatolicka, antychrzescijanska. Ale moze znajdzie sie ktos dla kogo od idei, swiatopogladow, religii sa wazniejsi ludzie ktorzy je nosza w sobie, przemielaja przez siebie, lepia i otulaja sie nimi tak zeby byly do konca "ich". (w koncu chyba "filozofia życiowa ma za zadanie uszczęśliwiać", nie? ;)) W Komentarzach a nie w HydeParku umieszczam ten post, link - bo sam w sobie jest komentarzem do dzisiejszego kobiecego wydania katolicyzmu i religijnego wydania feminizmu. |
|
Heinrich [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-11-12 18:47:33 |
Katoliczki feministki > (w koncu chyba "filozofia życiowa ma za zadanie uszczęśliwiać", nie? ;)) Dokładnie tak. W sumie tak można podsumować każde rozważania na temat filozofii ;). Każdy dopasowuje sobie daną filozofię do własnych potrzeb. A właściwie to najpierw człowiek tworzy swoją filozofię, potem zauważa jej podobieństwa do ogólnie przyjętych różnych ścieżek filozoficznych. Jeśli feministka chce chodzić do kościoła to niech sobie chodzi. Czy w ten sposób okłamuje samą siebie? Nie. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2007-11-12 19:40:51 |
Katoliczki feministki > Każdy dopasowuje sobie daną filozofię do własnych potrzeb. A właściwie to > najpierw człowiek tworzy swoją filozofię, potem zauważa jej podobieństwa > do ogólnie przyjętych różnych ścieżek filozoficznych. A nie jest tak ze czerpiemy z innych sciezek po to by stworzyc, skleic wlasna? > Jeśli feministka chce chodzić do kościoła to niech sobie chodzi. Czy w ten > sposób okłamuje samą siebie? > > Nie. A jesli katoliczka zaczyna feminizowac, to oklamuje siebie, czy tylko musi sie zmierzyc z pewnymi sprzecznosciami obu tych pogladow? |
|
Anouk ( Czarownica-sekutnica ) Wysłano: 2007-11-14 01:28:42 |
Katoliczki feministki Podejmując polemikę z guru, niejako wyrażę swoje zdanie na ten temat. > Joanna Tomaszewska: Kiedyś Kinga Dunin pisała, że nie można jedną ręką > posyłać dziecka na lekcje religii, a drugą dawać prezerwatywy. Otóż można. > Ludzie doskonale sobie radzą z nielogicznościami. Określenie tutaj użyte, że "ludzie radzą sobie z nielogicznością" jest tylko pięknym podkreśleniem tego, że dalej pozostają nielogiczni, a często do tego nieświadomi tej nielogiczności. I nie rozumiem tego użycia, jeżeli kilka słów dalej (i jednocześnie jest to podsumowaniem całego artykułu) stwierdza się, że to piętno nielogiczności, które samemu na siebie się bierze jest męczące. A brak konsekwencji zbliża ich już do postaw obłudnych i satanizujacych :) Wyraźnie widać, że katoliczki-feministki mają problemy tożsamościowe. Komentując sam artykuł: błędnie oddziela się w nim religię i religijność w ujęciu katolickim. Krk dokładnie poprzez religię wyznacza jak powinna wyglądać religijność, dogmaty są sformułowane tak, żeby wpływały na codzienność i indywidualne myślenie danej osoby, treść ma mieć odzwierciedlenie realne ('a słowo ciałem się stało'; 'na początku było słowo' itp.). Widziałam i widuję to nadal wielokrotnie w praktyce. Wg mnie od innych katolików katoliczki-feministki różni zaledwie tyle, że te mają świadomość swoich nielogiczności. Nie są niezależne od zasad/Kościoła/papieża. Bardziej pasowałoby określenie herezja niż katolicyzm w ich wydaniu, albo jeszcze prościej - (mono)teizm (tylko zazwyczaj ludzie nie potrafią sobie wyobrazić, że teizm może mieć inne zabarwienia niż to w wydaniu katolickim). > Ale moze znajdzie sie ktos dla kogo od idei, swiatopogladow, religii sa > wazniejsi ludzie ktorzy je nosza w sobie, przemielaja przez siebie, lepia > i otulaja sie nimi tak zeby byly do konca "ich". > (w koncu chyba "filozofia życiowa ma za zadanie uszczęśliwiać", nie? ;)) Naturalnie. Ale to już będzie podchodziło pod kategorię tworzenia nowej jakości (i niech tworzą), a nie przybierania etykietek z zewnątrz i próby ich dopasowywania. To jest jedno z wyjść. Drugie, jeżeli już tak bardzo upierają się przy starociach i maja alergię na niezależność i indywidualizm, to rewitalizacja Krk (bardzo żmudna robota). Tak w ramach postmodernistycznego pluralizmu w szerszym wydaniu - interdyscyplinarność myśli/idei. Tylko że wtedy z pewnością będzie to potwierdzeniem nielogiczności, także samej instytucji. pozdr. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2007-11-14 10:35:57 |
Katoliczki feministki > Wyraźnie widać, że katoliczki-feministki > mają problemy tożsamościowe. Ja mam wrazenie ze przynajmniej czesc zdaje sobie z tego doskonale sprawe. Byl taki fragment w tym wywiadzie gdzie ewidentnie widzialam to o czym piszesz, ze np. niektore z tych kobiet odeszly od kosciola, a potem majac dzieci - wrocily do niego dla dzieci, mimo ze same nie do konca byly do tego powrotu przekonane. > Wg mnie od innych katolików katoliczki-feministki różni zaledwie tyle, że > te mają świadomość swoich nielogiczności. I to mysle daje im poczucie jakiejs sily. A moze tez feminizm-katolicyzm szelesci dla nich rownie ladnie jak "satanizm" dla innych osob ;) > Naturalnie. Ale to już będzie podchodziło pod kategorię tworzenia nowej > jakości (i niech tworzą), a nie przybierania etykietek z zewnątrz i próby > ich dopasowywania. Tez mnie to draznilo chwilami, zwlaszcza teologia feministyczna, ktora jest dla mnie ciekawostka ale chyba nie moglaby byc podstawa, jakims fundamentem laczacym feminizm i katolicyzm. Chociaz momentami widac ze (nie wiem czy to porownanie bylo w tym artykule) katofeminizm czy femikatolicyzm jest taka krotka koldra, albo zimno w nogi albo twarz marznie. Widac to "marzniecie" w usilnym doszukiwaniu sie jakich kobiecych elementow w chrzescijanstwie, np. przesadna gloryfikacja Matki Boskiej czy wkrecanie ze mimo ze "Bog" jest rodzaju meskiego to jeg przymioty (caritas, veritas etc.) sa juz rodzaju zenskiego. Ale wciaz w jakis sposob bardzo mi sie podoba to co robia, mimo ze rzeczywiscie, stworzeniue nowej jakosci byloby latwiejsze. > To jest jedno z wyjść. Drugie, jeżeli już tak bardzo > upierają się przy starociach i maja alergię na niezależność i > indywidualizm, to rewitalizacja Krk (bardzo żmudna robota). Tak w ramach > postmodernistycznego pluralizmu w szerszym wydaniu - interdyscyplinarność > myśli/idei. Tylko że wtedy z pewnością będzie to potwierdzeniem > nielogiczności, także samej instytucji. To jest ta za krotka koldra. I mysle ze tym paniom bardziej odpowiada podkulanie nog i narzekanie (niejeden ma w takich sytuacjach specyficzne poczucie sily) niz prawdziwe dzialanie. I w sumie zastanawiam sie z czego to wynika. Takie przywiazanie do Krk a jednoczesnie ped ku nowoczesnej kobiecosci.. |
|
Anouk ( Czarownica-sekutnica ) Wysłano: 2007-11-21 00:48:35 |
Katoliczki feministki > > Wyraźnie widać, że katoliczki-feministki > > mają problemy tożsamościowe. > > Ja mam wrazenie ze przynajmniej czesc zdaje sobie z tego doskonale sprawe. > Byl taki fragment w tym wywiadzie gdzie ewidentnie widzialam to o czym > piszesz, ze np. niektore z tych kobiet odeszly od kosciola, a potem majac > dzieci - wrocily do niego dla dzieci, mimo ze same nie do konca byly do > tego powrotu przekonane. Tak, do tego między innymi można nawiązać. To jest zupełnie pozbawione logiczności zachowanie, także zaprzeczanie i brak zaufania do samych siebie, swoich poglądów. Tak jakby samodzielnie określały się mianem "przeklętych", ale nie chciały, żeby to "piętno" dotknęło ich dzieci. To jest dopiero herezja... :) > > Wg mnie od innych katolików katoliczki-feministki różni zaledwie > > tyle, że te mają świadomość swoich nielogiczności. > > I to mysle daje im poczucie jakiejs sily. Nie widzę w tym siły. Prędzej destrukcyjny charakter dla psychiki przy momencie opowiedzenia się po którejś ze stron. Jak dla mnie, to może dawać jedynie ułudę wolności, emancypacji. Widac to "marzniecie" w usilnym > doszukiwaniu sie jakich kobiecych elementow w chrzescijanstwie, np. > przesadna gloryfikacja Matki Boskiej czy wkrecanie ze mimo ze "Bog" jest > rodzaju meskiego to jeg przymioty (caritas, veritas etc.) sa juz rodzaju > zenskiego. Gdyby chociaż część z nich miała świadomość pochodzenia języka i kształtowanie się jego elementów nie byłoby takich absurdów. > (...) I w sumie zastanawiam sie z czego to wynika. Takie przywiazanie do Krk a > jednoczesnie ped ku nowoczesnej kobiecosci.. Jedną z prostszych odpowiedzi i jednocześnie dość banalną i mało odkrywczą mogłoby być ścisłe przywiązanie do tradycji (bo to polskie, bo to rodzinne – czyli reprezentujące niby najistotniejsze wartości). Oprócz tego – to o co sama zaznaczyłaś, czyli chęć akceptacji, zjednoczenia w grupie, często odejście od Krk ciągnie za sobą negatywne emocje ze strony bliskich. Z drugiej strony mamy zakodowaną w psychice chęć wolności, decydowania o sobie. Możliwe, że to jest strach, niechęć wybierania "mniejszego zła" (tylko jednej ze stron), zdecydowania się na pewne ograniczenia. Albo wygoda. Byłoby typowo jak na współczesną kulturę. pozdr., Anouk |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















