| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Pokrakk | 2008-05-26 - 10:23:10 | |
| E g o | 2008-05-27 - 07:39:15 | |
| 17 | 2008-05-29 - 09:52:04 | |
| E g o | 2008-05-29 - 18:48:11 | |
| Sirrush | 2008-06-11 - 10:49:44 | |
| PiotrW | 2008-05-26 - 22:22:24 | |
| Malaavi | 2008-05-27 - 18:32:04 | |
| PiotrW | 2008-05-28 - 10:00:21 | |
| Malaavi | 2008-05-28 - 12:00:47 | |
| PiotrW | 2008-05-29 - 16:33:40 | |
| Malaavi | 2008-06-01 - 09:02:52 | |
| Dominiq88 | 2008-06-16 - 17:14:18 | |
| Cerbera | 2008-05-26 - 12:19:08 | |
| Malaavi | 2008-05-26 - 19:20:46 | |
| Cerbera | 2008-05-27 - 13:35:57 | |
| Malaavi | 2008-05-27 - 18:25:59 | |
| Cerbera | 2008-05-28 - 15:06:04 | |
| Malaavi | 2008-05-28 - 16:12:41 | |
| Cerbera | 2008-05-28 - 17:05:53 | |
| Malaavi | 2008-05-28 - 19:58:53 | |
| Cerbera | 2008-05-29 - 16:33:24 | |
| Corvus | 2008-05-26 - 14:44:09 | |
| Malaavi | 2008-05-26 - 19:02:34 | |
| Corvus | 2008-05-27 - 13:51:28 | |
| Malaavi | 2008-05-27 - 18:17:10 | |
| Angus McGregor | 2008-05-27 - 22:22:48 | |
| Malaavi | 2008-05-28 - 07:30:28 | |
| Corvus | 2008-05-28 - 23:51:55 | |
| Myszołów | 2008-05-28 - 23:59:40 | |
| Malaavi | 2008-05-29 - 08:21:53 | |
| Myszołów | 2008-05-29 - 12:29:39 | |
| Pavel | 2008-05-26 - 15:27:23 | |
| Myszołów | 2008-05-26 - 16:11:18 | |
| Szatan_rotfl | 2008-05-26 - 21:11:39 | |
| Pavel | 2008-05-26 - 21:26:31 | |
| Szatan_rotfl | 2008-05-27 - 06:37:31 | |
| Pavel | 2008-05-27 - 14:56:50 | |
| Szatan_rotfl | 2008-05-27 - 15:15:24 | |
| Mandrax | 2008-05-27 - 20:52:46 | |
| Maksymilian | 2008-05-28 - 10:47:14 | |
| Moon | 2008-05-28 - 15:06:00 | |
| Cerbera | 2008-05-28 - 16:02:45 | |
| Pavel | 2008-05-28 - 16:40:44 | |
| Cerbera | 2008-05-28 - 17:47:28 | |
| Angus McGregor | 2008-05-28 - 19:20:57 | |
| Moon | 2008-05-29 - 19:52:47 | |
| Pavel | 2008-05-29 - 21:36:04 | |
| Moon | 2008-06-30 - 19:41:58 | |
| Moon | 2008-05-29 - 18:44:18 | |
| Cerbera | 2008-05-29 - 19:48:42 | |
| Malaavi | 2008-05-28 - 20:00:00 | |
| Moon | 2008-05-29 - 19:40:53 | |
| Malaavi | 2008-06-01 - 09:11:57 | |
| Cień | 2008-05-30 - 17:29:31 | |
| Adunakhyr | 2008-05-30 - 19:21:57 | |
| Edwardo | 2008-06-10 - 00:17:28 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-26 10:23:10 |
Full throttle Jak to jest "zyc pelnia zycia"? Co to wogole znaczy? To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji czerpana? No jak to jest w koncu, co? |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2008-05-27 07:39:15 |
Pełnia fikcji > Jak to jest "zyc pelnia zycia"? > Co to wogole znaczy? ~~~ 1. Mit (albo przykry fakt, ostatecznie jeszczeniewiadomoco), gdyż 'żyć pełnią życia' wymaga istnienia życia absolutnego, jakiś granic do których możnaby osiągać pełnię, maksimum egzystencji, wypełnić je. Wtedy 'żyć pełnią życia' wyklucza 'być wolnym'. 2. Metafora intensywnego życia, nieważne jak mocno ilościowo czy jakościowo w przeżyciach, byle więcej niż dotychczas lub więcej niż od innych. 3. Fikcja powyższego punktu, bo pierwsza lepsza zmiana mylona jest z intensywnością albo przekonaniem, że obrana jedna z setek możliwości droga przeżywania daje większego kopa życiu niż stara ścieżka. |
|
17 [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-29 09:52:04 |
Pełnia fikcji > 1. Mit (albo przykry fakt, ostatecznie jeszczeniewiadomoco), gdyż 'żyć > pełnią życia' wymaga istnienia życia absolutnego, jakiś granic do których > możnaby osiągać pełnię, maksimum egzystencji, wypełnić je. Wtedy 'żyć > pełnią życia' wyklucza 'być wolnym'. Życ pełnią własnego życia, nie absolutnego. > 2. Metafora intensywnego życia, nieważne jak mocno ilościowo czy > jakościowo w przeżyciach, byle więcej niż dotychczas lub więcej niż od > innych. > > 3. Fikcja powyższego punktu, bo pierwsza lepsza zmiana mylona jest z > intensywnością albo przekonaniem, że obrana jedna z setek możliwości droga > przeżywania daje większego kopa życiu niż stara ścieżka. Tak, ale jeśli ktoś jest bardzo szczęśliwy a ma intensywne ,energetyczne życie i wszystko mu wychodzi to znaczy ,że żyje pełnią życia. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a ten który stale potrafii go ugasic żyje pełnią swojego życia. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2008-05-29 18:48:11 |
Albo fikcja 'pełni' > > 1. Mit (albo przykry fakt, ostatecznie jeszczeniewiadomoco), > > gdyż 'żyć pełnią życia' wymaga istnienia życia absolutnego, > > jakiś granic do których możnaby osiągać pełnię, > > maksimum egzystencji, wypełnić je. Wtedy 'żyć > > pełnią życia' wyklucza 'być wolnym'. > Życ pełnią własnego życia, nie absolutnego. ~~~ Czy własnego, czy absolutnego, nie zmienia się jedno : najpierw trzeba ZNAĆ granice życia, posiadać WIEDZĘ o swej przyszłości by wiedzieć kiedy ta pełnia właśnie jest lub jej nie ma. Jeżeli nie znasz, to posiadasz tylko poczucie, impresję/wrażenie, iluzję/marę, pragnienia dowartościowane przez subiektywne przekonania o życiu i towarzyszące mu mity. > > 2. Metafora intensywnego życia, nieważne jak mocno ilościowo czy > > jakościowo w przeżyciach, byle więcej niż dotychczas lub więcej niż > > od innych. > > 3. Fikcja powyższego punktu, bo pierwsza lepsza zmiana mylona jest z > > intensywnością albo przekonaniem, że obrana jedna z setek możliwości > > droga przeżywania daje większego kopa życiu niż stara ścieżka. > Tak, ale jeśli ktoś jest bardzo szczęśliwy a ma intensywne ,energetyczne > życie i wszystko mu wychodzi to znaczy ,że żyje pełnią życia. ~~~ Nie, to znaczy, że ten ktoś - żyje szczęśliwie, - żyje intensywnie, - jest żywiołowy. Po co mieszać do tego 'pełnię' gdy nieznane są granice, gdy niewiadomo kiedy jest dno albo czy w ogóle ono jest ? > Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a ten który stale potrafii go > ugasic żyje pełnią swojego życia. ~~~ Obżera się raczej i slogan 'żyć pełnią życia' świetnie napędza machinę konsumpcji a nie wzbogaca egzystencję. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-06-11 10:49:44 |
Jazd na falach >1. Mit (albo przykry fakt, ostatecznie jeszczeniewiadomoco), gdyż 'żyć pełnią życia' wymaga istnienia życia absolutnego, jakiś granic do których możnaby osiągać pełnię, maksimum egzystencji, wypełnić je. Wtedy 'żyć pełnią życia' wyklucza 'być wolnym'. * Dlaczego wymaga istnienia życia absolutnego? To jakby wymagało też bycia kimś innym. To też zastanawiające czy żyjąc absolutnie, dałoby się zachować siebie w stanie takim jak w alternatywie nieabsolutnej. (A tak poza tym, to czym jest to ‘życie absolutne' wg Ciebie? Przyznaję, że podchodzę do tego intuicyjnie, gdyż sens, jakoś tak wymyka się mackom mojego umysłu.) * Poza tym, to taka subiektywna, plastyczna kategoria, że aż ciężko silić się na wyznaczanie jej ostatecznego, wspólnego wszystkim ludziom pułapu. To wrażenie - czasami by je poczuć wystarczy jedna intensywna przesłanka, a czasem suma wielu. No i nie przeczę, ta wzmianka o ograniczeniu wolności jest niepokojąca i wzbudza we mnie sprzeciw. * Zgadzam się natomiast, że jest to pewien społeczny mit na czele machiny współczesnego konsumpcjonizmu. Hasło, które wykorzystuje się, aby grać na ludzkim niedosycie pragnień, ambicji. > 2. Metafora intensywnego życia, nieważne jak mocno ilościowo czy jakościowo w przeżyciach, byle więcej niż dotychczas lub więcej niż od innych. * To nie jedyny aspekt, a wręcz możliwy do wykluczenia. Bywa przecież i tak, że spełnienie można odnaleźć w sprawach prostych i przyziemnych. Ciekawe, że tak bardzo 'ogniście' i dynamicznie opisujesz to pojęcie, a jednocześnie tak oszczędnie i zgorzkniale(?), jak dla mnie, oczywiście. > 3. Fikcja powyższego punktu, bo pierwsza lepsza zmiana mylona jest z intensywnością albo przekonaniem, że obrana jedna z setek możliwości droga przeżywania daje większego kopa życiu niż stara ścieżka. * Fikcja? Może dla obserwatora, ale dlaczego miałaby być dla osoby, której bezpośrednio dotyczy? Przecież ona w tym tkwi i tak właśnie przeżywa (pozytywnie, intensywnie, całościowo) to co ją spotyka. Poszukiwanie najlepszych pod względem samozadowolenia rozwiązań jest jak najbardziej realną czynnością. Dlaczego zatem, życie ‘pełnią życia' również nie może takim być? * Tak sobie myślę, że przy tym pojęciu są przynajmniej dwie metody jego rozpoznania. Pierwsza: można się na chwilę ‘zatrzymać' i zastanowić nad priorytetami jakie się sobie wyznaczyło, a następnie ocenić poziom samozadowolenia z rezultatów, z sytuacji w jakiej się jest. Druga: ‘zatrzymać' i spojrzeć wstecz, porównując swoje kiedyś ze swoim teraz. * Pozdro |
|
PiotrW ( et in arcadia ego ) Wysłano: 2008-05-26 22:22:24 |
Full throttle "Zyj by kazdy Twoj dzien nowym byl wyzwaniem" staram sie nie myslec nie analizowac zyc najprosciej jak sie da nie ogladam telewizji nie mam wznioslych emocji jestem Tu i Teraz oddycham to chyba jest zycie pelnia zycia |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-27 18:32:04 |
Full throttle > nie > nie > najprosciej > nie > nie I w jaki sposob przechodzimy do: > to chyba jest zycie pelnia zycia Dlaczego "pelnia" ? Sprowadza sie zycie do prostoty, czemu jest to "pelnia" ? To jakby pelnia zwac okrojenie rytualu parzenia i picia herbaty o naczynia, herbate i temperature, po prostu pijac wode z kaluzy. ;) Albo jeszcze - bardzo duzo tej wody i bardzo szybko. ;) |
|
PiotrW ( et in arcadia ego ) Wysłano: 2008-05-28 10:00:21 |
Full throttle > Dlaczego "pelnia" ? Sprowadza sie zycie do prostoty, czemu jest to > "pelnia" ? > To jakby pelnia zwac okrojenie rytualu parzenia i picia herbaty o > naczynia, herbate i temperature, po prostu pijac wode z kaluzy. ;) Albo > jeszcze - bardzo duzo tej wody i bardzo szybko. ;) bo nie trzeba marszczyc freda nad wlasna zajebistoscia czy idiotyzmem bo i tak kazdy jest tylko pustym zjebem nie wazne jakie masz o sobie mniemanie jestes gownem i zwierzeciem niczym wiecej wiec zyj jak zwierze w prostoscie jest sila ktorej nie dojebani intelektualisci nigdy nie zrozumieja |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 12:00:47 |
Full throttle > bo nie trzeba marszczyc freda nad wlasna zajebistoscia czy nad "sila, ktorej nie dojabani (cytat, wszelkie bledy za oryginalem) intelektualisci nigdy nie zrozumieja" ? :) Fakt, nie trzeba. > kazdy jest tylko pustym zjebem Nie kazdy. Niektorzy sa i uwazaja, ze kazdy, bo nie chcieliby myslec o sobie jak o gorszych. Zatem marszczysz tez freda nad ludzka rownoscia. ;) > nie wazne "Nie" z przymiotnikami piszemy lacznie. > jestes gownem i zwierzeciem niczym wiecej > wiec zyj jak zwierze a czemu nie jak gowno? Ja, prosze Ciebie, jestem czlowiekiem. Pies nie jest slimakiem, nie musi zyc jak slimak, czlowiek nie jest malpa, nie musi zyc jak malpa. Tak, czlowiek to zwierze. Ale naturalne dla tego zwierzecia jest ludzkie zachowanie i inteligencja wyzsza niz u malpy. Uwstecznianie nie jest naczelnym celem gatunku. ;) > w prostoscie jest sila ktorej nie dojebani intelektualisci nigdy nie > zrozumieja Zrozumieli dawno. Ale nie doczytales. --- A teraz wrocimy do pytania. "Pelnia", jak nawet prosci ludzie powinni wiedziec, wiaze sie z przymiotnikiem "pelny". Nie "prosty". Nie mowimy o "prostocie zycia", ktora jest tym co proste, a o "pelni zycia". Takie niuanse docieraja do Ciebie? :) |
|
PiotrW ( et in arcadia ego ) Wysłano: 2008-05-29 16:33:40 |
Full throttle > > kazdy jest tylko pustym zjebem > > Nie kazdy. Niektorzy sa i uwazaja, ze kazdy, bo nie chcieliby myslec o > sobie jak o gorszych. Zatem marszczysz tez freda nad ludzka rownoscia. > ;) > Mozesz nie chciec myslec ale jestes > "Nie" z przymiotnikami piszemy lacznie. a dlaczego? > a czemu nie jak gowno? > Ja, prosze Ciebie, jestem czlowiekiem. Pies nie jest slimakiem, nie musi > zyc jak slimak, czlowiek nie jest malpa, nie musi zyc jak malpa. Tak, > czlowiek to zwierze. Ale naturalne dla tego zwierzecia jest ludzkie > zachowanie i inteligencja wyzsza niz u malpy. Uwstecznianie nie jest > naczelnym celem gatunku. ;) Bo gowno to materia z grubsza nieozywiona. Czlowiek zas jest niczym tylko zwierzeciem ktoremu wydaje sie ze potrafi cos wiecej niz inne zwierzeta. > A teraz wrocimy do pytania. "Pelnia", jak nawet prosci ludzie powinni > wiedziec, wiaze sie z przymiotnikiem "pelny". Nie "prosty". Nie mowimy o > "prostocie zycia", ktora jest tym co proste, a o "pelni zycia". Takie > niuanse docieraja do Ciebie? :) Nie w twoich przeintelektualizowanych wypowiedziach nie sposob znalesc sensu wiec takie drobne niuanse mi spierdalaja w podksokoach z przed nosa. Dla mnie pelnia zycia to wlasnie jego maksymalne uproszczenie. W koncu pytanie bylo zadane do kazdego z nas osobna i dotyczylo subiektywnego spojrzenia na to co wedlug nas znaczy pelnia zycia a moze sie myle misku? |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-06-01 09:02:52 |
Full throttle > > "Nie" z przymiotnikami piszemy lacznie. > > a dlaczego? Bo mamy w przyblizeniu wspolny jezyk i zanim zaczynamy go rozwijac uzywamy go poprawnie. Granice ortografii i gramatyki osiagamy celowo, swiadomie, intencjonalnie, a nie przez przypadkowe walniecie spacji. ;) > Bo gowno to materia z grubsza nieozywiona. Czlowiek zas jest niczym tylko > zwierzeciem ktoremu wydaje sie ze potrafi cos wiecej niz inne zwierzeta. Skoro mu sie to wydaje, to chyba jednak juz zwierzeta przewyzsza. ;) Dziekuje za ladny dowod, choc wymaga dopracowania od strony zoologicznej. ;) > Dla mnie pelnia zycia to wlasnie jego maksymalne uproszczenie. W koncu > pytanie bylo zadane do kazdego z nas osobna i dotyczylo subiektywnego > spojrzenia na to co wedlug nas znaczy pelnia zycia Nie moge sie z tym nie zgodzic. :) Ja tylko sobie pytam, czy zauwazyles, ze chodzi i pelnie. Jesli masz takie a nie inne zdanie, to tylko jestes lepszym materialem na ciekawe obserwacje. ;) |
|
Dominiq88 [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-06-16 17:14:18 |
Full throttle > Jak to jest "żyć pełnią życia"? >Niczego nie żałować i każdemu oddawać , co mu się należy oraz postępować zgodnie z własnym sumieniem(czy też imperatywem kategorycznym , dla wielbicieli Kanta). |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-26 12:19:08 |
Full throttle... "Żyć pełnią życia" - gdyby ktoś zaraz na początku naszego bytu na ziemi powiedział nam że umieramy, może wtedy żylibyśmy pełnią życia, w każdej minucie, każdego dnia... działali. Kiedy poczujesz, że chcesz coś zrobić, nie ma na co czekać, zrób to... życie jest ulotne... jak to wiele już razy zostało powiedziane. Niektórzy powiadają, że aby żyć pełnią życia, człowiek musi mieć ugruntowane poczucie pewności celu w życiu. Cel życia prowadzi do odnalezienia samego siebie, daje siłę, staje się motywacją, pozwalającą przetrwać przeciwności... lecz czy nawet ugruntowane poczucie pewności celu jest w stanie sprawić by czerpać przyjemności z każdej chwili? Właśnie tym się różnimy: są różni ludzie, różne cele.. tak samo różna jest interpretacja "życia pełnią życia". "Żyć pełnią życia" oznacza dla mnie żyć jak ja chcę, pragnę, marzę. Czerpać przyjemności, inspiracje ze wszystkiego. Nie hamować się, lecz iść do przodu, robić szalone rzeczy, pić, jarać i malować... nie patrząc na jutrzejszy dzień. Czy żyć pełnią życia jest rozsądne? Jest szalone... i przyjemne, gdy nie patrzymy na konsekwencje pewnych czynów. Np: Mam pieniądze, wspaniałych kochanków, sławę, wciągam kokę ze złotej tacy... żyję pełnią życia... niczym się nie przejmuję, nie martwię.. żyję rozkoszując się chwilą. Mam wspaniałego męża, dzieci, jestem kochającą, wierną żoną, maluję obrazy, czasem sobie przyjaram trawkę i spotkam ze znajomymi... mam swoje troski i zmartwienia ale żyję rozkoszując się chwilą. Żyć pełnią życia... brać wszystko co ci sprawia przyjemność...a jak wiadomo, różni ludzie biorą różne rzeczy... Pojawiają się pytania: "Czy można rozsądnie żyć pełnią życia?" "Czy jest to zaprzeczeniem samym w sobie?" "Kto ma rację?" "Czym jest życie?" Zapytałam się swojego nowego współlokatora czym dla niego jest żyć pełnią życia odp: "Sex, drags and rock and roll" ( tu pokraku można się ocierać o styl życia wielu ludzi, prowadzący do tzw. pełni) inny (niedorobiony hindus) odpowiedział, że: "Cieszyć się ze wszystkiego co jest dla nas dobre, byśmy byli szczęśliwi" Zgadnijcie kto z nich żyje pełnią życia... hindus- czym mniejsze masz pragnienia, tym częściej jesteś zadowolony, a dla niego zadowolenie to pełnia życia, nie pieniadze, których angielskiej fujarze brakuje by żyć w pełni. Wszystko zależy od człowieka, wpajanych mu wartości, jego wiary, moralności... gustu. > To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji czerpana? Czy to są przeciwieństwa? |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-26 19:20:46 |
Full throttle... > "Żyć pełnią życia" - gdyby ktoś zaraz na początku naszego bytu na ziemi > powiedział nam że umieramy, może wtedy żylibyśmy pełnią życia, w każdej > minucie, każdego dnia... działali. W celu? Uspokojenia sumienia, ze nie marnujemy czasu? Ze zrobimy cos, co nie bedzie mialo zadnego znaczenia, ale.. zrobimy? bedzie to zrobione i.. juz. Dawno tylu kropek nie uzylem, przez kilka dni musze pisac zdania zlozone wielokrotnie, by przeniesc ciezar interpunkcji na przecinki i myslniki. > zrób to... życie jest ulotne... A gdy tego nie czujesz lub masz pewnosc, ze czujesz tak wylacznie przez innych, ze to poczucie wywoluje ludzkie gadanie o koniecznosci korzystania czasu, rozpamietywania zycia pod katem sukcesow (materialnych!), uzywania kazdej chwili intensywniej? A gdy chce w moim zyciu najintensywniej przezywac spokoj, najintensywniej lekko sie usmiechac w czasie obserwacji? Bo chciec mozna roznego "dzialania" lacznie z bezruchem. :) Rezygnacja z dzialania jest takim samym dzialaniem. W zyciu zawsze, tak czy inaczej, dziala sie od poczatku do konca. Pytanie, czy sie faktycznie o tym wie, czy jednak wraca do statystyk z osiagniec. :) > ... Z jednej strony piszesz o checiach, z drugiej o niehamowaniu, piciu, etc. Zatem? >.. Przede wszystkim trzeba sie nieco odczlowieczyc, zeby czerpac przyjemnosc z kazdej chwili. Zazwyczaj sie porownuje to co nowe z tym co znane. Zycie nieustannie za popedem "wiecej" by jeszcze czuc przyjemnosc, to zycie wedlug schematu, zazwyczaj do zlotego strzalu. > ... Czy jednak jutrzejszy dzien nie jest zyciem? Czy jesli patrze z Sokolicy za granice Polski, to nie patrze na Sokolicy? Alez tak. Intensywnie dzis patrze, bo dzis intensywnie chce patrzec, w przyszlosc. Albo na cokolwiek innego. Zyc zawsze bede "dzis". I myslec, niewazne o czym. Skad preferowanie tego zycia "na zewnatrz", dzialania zwiazanego z aktywnoscia miesni i uzywkami? :) Aktywnosc mozgu szkodzi? :P > ... A szalone to pozytywne, czy negatywne? > ... [..] ... Uzylas "zyje pelnia zycia" jako przyklad zycia pelnia zycia. :) Nieziemskie. Sepulka to taka czarna skrzynka z sepulka w srodku, przy czym skrzynka nie jest konieczna? :D Zdaje sobie sprawe, ze moge nie byc zrozumiany. :) > .. Zatem nie ma w Twoim zyciu martwienia. Jak mozesz nazywac zycie pelnym, jesli eliminujesz z niego martwienie, troske (nawiasem, przez brak porownania z martwieniem sie, moglabys nie poczuc przyjemnosci), zastanowienie, wyciszenie etc? Jaka PELNIA to jest? Czemu nie NOW zycia? :) >... [..]...[..]... Tak. Rozni ludzie biora rozne rzeczy, wrozysz zatem spoleczna niewydolnosc systemu opartego na NOWIU zycia. ;) > "Czy można rozsądnie żyć pełnią życia?" Czy zycie bez rozsadku jest pelne? > "Czy jest to zaprzeczeniem samym w sobie?" I dla siebie. > "Kto ma rację?" Przepraszam, przyszla mi jedna odpowiedz do glowy. ;) > "Czym jest życie?" Pierwsze dobre pytanie. > ... hindus >... Tak, od czlowieka. Ale i od jego zdolnosci panowania nad soba, wiara, gustem. |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-27 13:35:57 |
Czy pełnia jest zbędna? > W celu? Uspokojenia sumienia, ze nie marnujemy czasu? Ze zrobimy cos, co > nie bedzie mialo zadnego znaczenia, ale.. zrobimy? bedzie to zrobione i.. > juz. Prawdopodobnie tak. wszystko co robimy ma jakieś znaczenie. Niektóre większe, niektóre mniejsze. Np: jeśli ktoś czuje, że leżenie na hamaku to strata czasu to niech tego nie robi... ma wybór... > A gdy tego nie czujesz lub masz pewnosc, ze czujesz tak wylacznie przez > innych, ze to poczucie wywoluje ludzkie gadanie o koniecznosci korzystania > czasu, rozpamietywania zycia pod katem sukcesow (materialnych!), uzywania > kazdej chwili intensywniej? "patrz na siebie, nie na innych". Pojawiła się nowa (stara) moda, zazdrość, że się czegoś nie spróbowało, nie zrobiło a ktoś inny to zrobił i teraz o nim się mówi, że żył pełnią życia, a ty nie. Zależy co czuję, gdy nie czuję tego, lub czuję to wyłącznie przez innych. > A gdy chce w moim zyciu najintensywniej przezywac spokoj, najintensywniej > lekko sie usmiechac w czasie obserwacji? > Bo chciec mozna roznego "dzialania" lacznie z bezruchem. :) Rezygnacja z > dzialania jest takim samym dzialaniem. W zyciu zawsze, tak czy inaczej, > dziala sie od poczatku do konca. Pytanie, czy sie faktycznie o tym wie, > czy jednak wraca do statystyk z osiagniec. :) Wraca się wspomnieniami - tzn (gryząc z innej strony) im więcej wspomnień tym więcej przeżyć, a im więcej przeżyć tym stajesz się pełniejszy, a im jesteś pełniejszy przeżyciami to pozwalasz(lub inni sobie pozwalają) stwierdzić, że przeżyłeś w pełni swoje życie. Lecz jeśli stracisz wspomnienia (utrata pamięci) to jesteś w stanie stwierdzić, że minione lata w pełni przeżyłeś, choć przed utratą pamięci tak twierdziłeś? Ludzie różnie traktują osiągnięcia.. dla jednych są ważne materialne, dla innych duchowe, a jeszcze inni mają gdzieś jakiekolwiek osiągnięcia... > Z jednej strony piszesz o checiach, z drugiej o niehamowaniu, piciu, etc. > Zatem? > Zatem... piszę o różnych przykładach "działania" różnych ludzi. > Przede wszystkim trzeba sie nieco odczlowieczyc, zeby czerpac przyjemnosc > z kazdej chwili. Zazwyczaj sie porownuje to co nowe z tym co znane. Zycie > nieustannie za popedem "wiecej" by jeszcze czuc przyjemnosc, to zycie > wedlug schematu, zazwyczaj do zlotego strzalu. Żyć pełnią życia ma swoje negatywne skutki. Np: jesteś na uczcie. Przed tobą stoi ogromny stół z tysiącami różnych potraw (działań). Żyć pełnią życia to jak skosztowanie ich wszystkich... - Jak wiadomo po pewnym czasie smaki mogą zatracić swój urok, dlatego sięgasz po inne - robisz coraz większe eksperymenty na swoim ciele - Będziesz przepełniony tymi potrawami i w końcu zwymiotujesz- nadmiar działań może zabić, wciągnąć w jakiś nałóg itp. - Zatrujesz się czymś - życie to nie tylko radość itp. Niektóre działania nie są przyjemne. > Czy jednak jutrzejszy dzien nie jest zyciem? Czy jesli patrze z Sokolicy > za granice Polski, to nie patrze na Sokolicy? Alez tak. Intensywnie dzis > patrze, bo dzis intensywnie chce patrzec, w przyszlosc. Albo na cokolwiek > innego. Zyc zawsze bede "dzis". I myslec, niewazne o czym. > > Skad preferowanie tego zycia "na zewnatrz", dzialania zwiazanego z > aktywnoscia miesni i uzywkami? :) Aktywnosc mozgu szkodzi? :P Hmm.. czynniki zewnętrzne są bardziej obrazowe, widoczne... > A szalone to pozytywne, czy negatywne? Zależy od człowieka, od tego co uważa za szaleństwo, od perspektywy z jakiej się na nie patrzy. > Uzylas "zyje pelnia zycia" jako przyklad zycia pelnia zycia. :) > Nieziemskie. Sepulka to taka czarna skrzynka z sepulka w srodku, przy czym > skrzynka nie jest konieczna? :D > Zdaje sobie sprawe, ze moge nie byc zrozumiany. :) taa... nieziemskie. Czasem ludzie lubią żyć w zakłamaniu (może być im prościej), że żyją pełnią życia po to by uspokoić sumienie tym że ich życie jest coś warte... Czasem nie trzeba zjadać wszystkich dań z uczty by być wystarczająco nasyconym. > Zatem nie ma w Twoim zyciu martwienia. Jak mozesz nazywac zycie pelnym, > jesli eliminujesz z niego martwienie, troske (nawiasem, przez brak > porownania z martwieniem sie, moglabys nie poczuc przyjemnosci), > zastanowienie, wyciszenie etc? > Jaka PELNIA to jest? Czemu nie NOW zycia? :) Wszystko ma swoje uroki, wady, zalety w zależności jak do tego podchodzisz, co w tobie wywołują, jak powstały itp. Radość=smutek Czy jedno wyklucza drugie? Czy są ze sobą ściśle powiązane? Porównywania... > > "Czy można rozsądnie żyć pełnią życia?" > > Czy zycie bez rozsadku jest pelne? Czy bycie rozsądnym nie spowoduje, że wszystkiego nie spróbujesz? > > > "Kto ma rację?" > > Przepraszam, przyszla mi jedna odpowiedz do glowy. ;) Ja np. nie wiem. > > "Czym jest życie?" > > Pierwsze dobre pytanie. A czym życie nie jest? Czy trzeba życie pomnożyć by uzyskać pełnię, czy samo życie jest już pełnią? To tak jak: - proszę jeden chleb. Jeden jest zbędne... zatem-czy pełnia też jest zbędna? |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-27 18:25:59 |
Czy pełnia jest zbędna? > ... [...]... A czy wtedy bedzie zyl pelnia zycia na tym hamaku czy nie? > "patrz na siebie, nie na innych". Pojawiła się nowa (stara) moda, > zazdrość, że się czegoś nie spróbowało, nie zrobiło a ktoś inny to zrobił > i teraz o nim się mówi, że żył pełnią życia, a ty nie. wlasnie. To mnie ciekawilo. Ze nikt w tym popedzie "probowania" wszystkiego nie probuje np przez 10 lat zyc w czystosci. Ale by to byl powod do zazdrosci, prawda? Zatem nie, nie tylko o probowanie chodzi, ale i probowanie wedlug ten nowej starej mody. I mnie (ktory nie probuje az tak wiele) wydaje sie dziwne, ze realizowanie az tak widocznego schematu jest pelnia zycia. Jakby zycie zostalo juz (wlasnie w taki sposob) przezyte, a kolejni ludzie dostosowywali sie do niego w celu osiagania pelni. Dziwacznosc. > Wraca się wspomnieniami - tzn (gryząc z innej strony) im więcej wspomnień > tym więcej przeżyć, tak? takich jak wspomnienia? To mozna sobie poczytac i wyobrazic. Bedzie to na podobnym poziomie jak powoli blasnace wspomnienia. Moze - wyzszym. > a im więcej przeżyć tym stajesz się pełniejszy, Tak? Slyszalem to juz, ale nie widze uzasadnienia dla takiego pogladu. :) > Żyć pełnią życia ma swoje negatywne skutki. > Np: jesteś na uczcie. Przed tobą stoi ogromny stół z tysiącami różnych > potraw (działań). Żyć pełnią życia to jak skosztowanie ich wszystkich... A nie. Bo tylko tych reklamowanych. Mniejsze znaczenie ma dla mnie uszkodzenie ciala nieprzystosowanego do takiej "pelni" zycia. Wieksze - ukatrupienie w tym zyciu wszelkiego indywidualizmu. ;) > Czasem nie trzeba zjadać wszystkich dań z uczty by być wystarczająco > nasyconym. Czy zatem stoicy zyja pelnia zycia? :) >czy pełnia też jest zbędna? Moim zdaniem tak, ale to ja tu pytam :) |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 15:06:04 |
pełnia jest zbędna > > ... [...]... > > A czy wtedy bedzie zyl pelnia zycia na tym hamaku czy nie? > To zależy co traktujemy jako pełnię. Gdybyśmy rozpatrywali pełnię jako przemijanie (z jednej fazy-urodzin, do drugiej fazy- śmierci) to można stwierdzić, że ten człowiek żyje pełnią. Jeśli zaś by uznać, że pełnia to branie z życia pełnymi garściami- zabawa, ćpanie, sex, amoralizm... to trudno będzie to stwierdzić na jego przykładzie. ponieważ kto powiedział, że on się na tym hamaku zajebiście nie bawi. Poza tym brać pełnymi garściami to brać wszystko- smutki radości... więc dochodzę do wniosku, że pełnia życia to po prostu przemijanie, życie- nie ważne jakie by było. "Żyć pełnią życia" w drodze dedukcji uznaję za fałsz jakim ludzkość pragnie żyć, nie wiedząc nawet co tak naprawdę oznacza pełnia i życie. Gdyby rozpatrywać pełnię z chrześcijańskiego punktu widzenia to pełnię uznaję jako przyjęcie wszystkich sakramentów świętych, przyjmowanie ciała chrystusa, wypełnianie pewnych zobowiązań kościelnych (czy jakiś tam innych-chrześcijańskich). Pełnia jest zbędna. > > > "patrz na siebie, nie na innych". Pojawiła się nowa (stara) moda, > > zazdrość, że się czegoś nie spróbowało, nie zrobiło a ktoś inny to > zrobił > > i teraz o nim się mówi, że żył pełnią życia, a ty nie. > > wlasnie. To mnie ciekawilo. Ze nikt w tym popedzie "probowania" > wszystkiego nie probuje np przez 10 lat zyc w czystosci. Ale by to byl > powod do zazdrosci, prawda? > pytania rodzą kolejne pytania - co raz bardziej zagmatwane. Nie potrafię chyba zamknąć całej ludzkiej myśli (na tak indywidualny temat) w postać wątku składającego się z kilku zdań ponieważ pełnia dla mnie jest zbędna. Mogę się rozpisać jedynie na pytanie czym jest życie tu i teraz, i co jest wartościowe dla człowieka... odp: to zależy od człowieka ;) > tak? takich jak wspomnienia? To mozna sobie poczytac i wyobrazic. Bedzie > to na podobnym poziomie jak powoli blasnace wspomnienia. Moze - wyzszym. > Ciekawa myśl... W swoich wyobrażeniach, marzeniach przeżyłam już całe swoje życie, nawet umarłam. Wspaniale jest myśleć. > > a im więcej przeżyć tym stajesz się pełniejszy, > > Tak? Slyszalem to juz, ale nie widze uzasadnienia dla takiego pogladu. > :) > Na podstawie uczty. Czym więcej zjesz tym bardziej jesteś nasycony. Jednak jak wiadomo- jeśli się je nazbyt dużo, to nasz żołądek się powiększa i wtedy ciągle jest nam mało, do tego może dochodzić też zbyt szybka przemiana materii... Często słyszałam takie zdanie: " czym masz więcej, tym pragniesz jeszcze więcej" > > Żyć pełnią życia ma swoje negatywne skutki. > > Np: jesteś na uczcie. Przed tobą stoi ogromny stół z tysiącami > różnych > > potraw (działań). Żyć pełnią życia to jak skosztowanie ich > wszystkich... > > A nie. Bo tylko tych reklamowanych. > Mniejsze znaczenie ma dla mnie uszkodzenie ciala nieprzystosowanego do > takiej "pelni" zycia. Wieksze - ukatrupienie w tym zyciu wszelkiego > indywidualizmu. ;) > Możesz jakoś to zobrazować w inny sposób? Nie chcę wyciągać mylnych wniosków z tego co w "pełni" nie kapuję? > Czy zatem stoicy zyja pelnia zycia? :) > Według mnie tak, według epikurejczyków pewnie nie - lecz tego nie wiem. > >czy pełnia też jest zbędna? > > Moim zdaniem tak, ale to ja tu pytam :) Reasumując... pełnia też jest dla mnie zbędna. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 16:12:41 |
pełnia jest slowem > Jeśli zaś by uznać, że pełnia to > branie z życia pełnymi garściami- zabawa, ćpanie, sex, amoralizm... A czemu nie uznawac, ze pelnia to jedzenie tylko czerwonych winogron? Czemu wlasnie to, co podajesz powyzej, jest tak czesto brane za pelnie? > Nie potrafię > chyba zamknąć całej ludzkiej myśli Wystarczy Twoja. Ludzka znam ;) > > > a im więcej przeżyć tym stajesz się pełniejszy, > > > > Tak? Slyszalem to juz, ale nie widze uzasadnienia dla takiego > pogladu. > > :) > > > Na podstawie uczty. Czym więcej zjesz tym bardziej jesteś nasycony. Wowczas pelnia jest okresleniem ilosci, a nie jakosci. Nie trzeba probowac wszystkiego, a raczej napchac sie ziemniakami. > Możesz jakoś to zobrazować w inny sposób? Nie chcę wyciągać mylnych > wniosków z tego co w "pełni" nie kapuję? Moge wyjasnic w nieco innych slowach. Ciagnac przyklad z uczta - "pelniejsze" jest to, co niezdrowe, i to, co powtarza schemat. Czyli znow ilosc - ale o ile wczesniej brak jakosci wynikal z wszystkojednosci pozywienia o tyle teraz jest to jego schematycznosc. Nie beda to "na przyklad ziemniaki", ale "wlasnie ziemniaki". Tak pojetej "pelni" zycia braknie nie tylko smaku (moim zdaniem) ale i wolnosci wyboru. Oczywiscie - pelnie wybiera kazdy dla siebie. Ale jesli dla kogos liczy sie takie podsumowanie z uzywek, to czemu nie liczy sie podsumowanie z wolnosci - z braku wolnosci, ze schematycznosci zycia i dokonanych wyborow? "Zylem pelnia zycia" czyli "cpalem tyle co wszyscy inni". Taka pelnia traci jeszcze wiecej, gdy sie ja analizuje. Skad wiec nieustanne nazywanie tego "pelnia" a nie, jak np. PiotrW - prostota? |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 17:05:53 |
pełnia jest slowem > > Jeśli zaś by uznać, że pełnia to > > branie z życia pełnymi garściami- zabawa, ćpanie, sex, amoralizm... > > > A czemu nie uznawac, ze pelnia to jedzenie tylko czerwonych winogron? > Czemu wlasnie to, co podajesz powyzej, jest tak czesto brane za pelnie? > Jak już wspominałam te przykłady są bardziej obrazowe. Mocniej działają na człowieka- można by uznać, że to co zabronione, to co jest "ostre" itp. jest bardziej pociągające i niebezpieczne, dlatego tylko niektórzy ludzie po to sięgają. Ale to też zależy od punktu widzenia... Jeśli oczywiście uznajemy pełnię... > > Nie potrafię > > chyba zamknąć całej ludzkiej myśli > > Wystarczy Twoja. Ludzka znam ;) > Już ją powiedziałam ;) > > > > a im więcej przeżyć tym stajesz się pełniejszy, > > > > > > Tak? Slyszalem to juz, ale nie widze uzasadnienia dla takiego > > pogladu. > > > :) > > > > > Na podstawie uczty. Czym więcej zjesz tym bardziej jesteś nasycony. > > Wowczas pelnia jest okresleniem ilosci, a nie jakosci. Nie trzeba probowac > wszystkiego, a raczej napchac sie ziemniakami. > Tak więc pełnia jest zbędna. Kroczymy na cieńkiej linii, ponieważ nie znamy jej grubości. Nasza konwersacja może powiększyć tą linię, prawdopodobnie poszerzając o następne zagadnienia i pytania.. lecz czy ma to sens jeśli uznajemy, że pełnia jest i tak zbędna? Jeśli tak twierdzimy to wszystko możemy obalić. > Moge wyjasnic w nieco innych slowach. > Ciagnac przyklad z uczta - "pelniejsze" jest to, co niezdrowe, i to, co > powtarza schemat. To już zależy jakimi wartościami kieruje się człowiek i tym co dla niego jest ważniejsze i cenniejsze. > Czyli znow ilosc - ale o ile wczesniej brak jakosci wynikal z > wszystkojednosci pozywienia o tyle teraz jest to jego schematycznosc. Nie > beda to "na przyklad ziemniaki", ale "wlasnie ziemniaki". > > Tak pojetej "pelni" zycia braknie nie tylko smaku (moim zdaniem) ale i > wolnosci wyboru. Oczywiscie - pelnie wybiera kazdy dla siebie. > Ale jesli dla kogos liczy sie takie podsumowanie z uzywek, to czemu nie > liczy sie podsumowanie z wolnosci - z braku wolnosci, ze schematycznosci > zycia i dokonanych wyborow? > Zapytaj się takiego człowieka. Zależy jak wykorzystuje "moce" używek. Jeśli są one jego wolnością, to dlaczego mamy mu ją odbierać? Ponieważ się myli? Wolność... a czym że ona jest? dla mnie jest taką małą utopią, pomijając to że mogę brać udział w wyborach, biegać (choć też nie wszędzie). Wolność to utopia, do której dokładamy swoje własne interpretacje i działania sprawiające, że mamy prawo własnego wyboru. Lecz wybór to też zamknięta otoczka. Wolność to pojęcie utopijne. > "Zylem pelnia zycia" czyli "cpalem tyle co wszyscy inni". Taka pelnia > traci jeszcze wiecej, gdy sie ja analizuje. Skad wiec nieustanne nazywanie > tego "pelnia" a nie, jak np. PiotrW - prostota? > Ponieważ do słów zbędnych, czy utopijnych wszystko pasuje, a zarazem nic. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 19:58:53 |
pełnia jest slowem Czy czytanie/pisanie Twoje zycie czyni mniej pelnym? :> Daje pelnie? Nie ma wplywu? |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-29 16:33:24 |
pełnia jest slowem > Czy czytanie/pisanie Twoje zycie czyni mniej pelnym? :> > Nie ma wplywu? Czasem się obawiam jak nagle z wielu podpunktów, odpowiadasz w kilku zdaniach. Te pytania są dla mnie nadzwyczaj podchwytliwe. Wszystko ma na mnie wpływ. Czasem większy, czasem zaś mniejszy. Pierwsze pytanie wydaje mi się hmm... absurdalne, jeśli pełnia życia jest zbędna. Choć... czyni mnie czasem mniej pełną obaw itp - jeśli pełnię rozpatrujemy w tej kategorii. > Daje pelnie? Czytając coś wypełniam swój umysł nowymi inspiracjami, pomysłami, ideami itp. Niszcząc czasem stare myśli, projekty itp. Na tym polega rozwój. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2008-05-26 14:44:09 |
Full throttle W końcu coś dla mnie. Żyć pełnią życia to wybuchnąć. Ludzie utleniają się dziesiątkami lat. Niektórzy palą się niemrawo. Boją się, nie chcą zmarnować czasu, boją się że im go nie starczy na wszystko. Tu właśnie popełniają błąd. Nie można się nad tym zastanawiać, trzeba dać się porwać wirowi zdarzeń i pozwolić ciału i umysłowi reagować na świat. Wybuchnąć myślą uczuciem i zmysłem. Czasem to potrwa tylko chwilę. Czasem dłużej niż powolna śmierć z ręki pojedyńczych atomów tlenu. Jednak nawet gdy jest to tylko mgnienie oka, jest to warte nieskończenie więcej od tego cielaczego "egzystowania". Tak mi się wydaje. I tyle. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-26 19:02:34 |
Full throttle > jest to warte nieskończenie więcej od tego cielaczego > "egzystowania". Tak mi się wydaje. I tyle. Ma to uzasadnienie? Znam statystyczne, gdy sie czlowiek zastanawia (a charakter ma niezbyt silny) to potrzebuje odpowiednio duzych liczb w kategoriach "seks, uzywki, taniec na stole", dla przykladu. Niewazne ze nie pamietam imprezy, wazne, ze nie ma juz calych mebli? Mnie nie cieszyly nigdy statystyki, jesli nie czulem. Pytam zatem o ewentualne inne aspekty wybuchania, moze w warunkach umozliwiajacych zapamietanie. ;) |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2008-05-27 13:51:28 |
Full throttle No Malaavi, jak zacznę rozumieć o co Ci chodzi to stawiasz mi połówkę ^^ Kompletnie Cię nie zrozumiałem. Potrafię interpretować to co napisałeś tylko jako ironiczną farsę która miałaby mnie karcić za niezrozumiałe pisanie które sam z zapałem uprawiam- co zresztą pasowałoby do mojego wizerunku Ciebie jako anioła z kijem od szczotki zamiast kręgosłupa (^^), ale mam niejasne wrażenie że chodzi tu o coś jeszcze ^^ Wyjaśnij mi proszę. Nie gniew się na mnie, ja buc jestem i ciężko kminię, Cinek |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-27 18:17:10 |
Full throttle > Wyjaśnij mi proszę. > > Nie gniew się na mnie, Napisales, ze "wydaje Ci sie". Moze sie wydawac bez uzasadnienia, tylko spytalem, czy jednak takie uzasadnienie znasz. Widzisz. Umiesz przedstawic. Wymysliles. itp itd. Mowi sie w tym temacie o 'dzialaniu'. Cpanie na imprezach przez dobe jest bardziej 'pelne' niz spokojny spacer, chwila skupienia i zrobienie sobie grzanek na kolacje. Ciekawi mnie, czemu wykorzystanie czasu sie liczy tylko w tych bardziej widowiskowych zdarzeniach. W tych najlatwiejszych do podliczenia. Wezmy jakiegos czlowieka na lozu smierci. Jesli umiera, bo mu ksiazka ze statystyki upadla na glowe, to moze myslec: "imprez mialem w zyciu milion, zadnej nie pamietam, ale komisariat wyslal pismo z gratulacjami", moze myslec: "wypilem po x galonow popularniejszych alkoholi" czy inne imprezowe rekordy, ktorych jeszcze nie probowalem (bo niewiele alkoholi lubie). Mozna czerpac satysfakcje ze STATYSTYKI z zycia. Nie jest to poczucie szczescia, a wtorna reakcja na calkowicie SUCHE fakty odnosnie wlasnego zycia. Takie statystyczne uzasadnienie dla wybuchu jest. Jest banalne. Ja pytam o ciekawsze. Czemu nie zyc sobie spokojnie? :) Czemu nie palic sie rownomiernie od poczatku do konca? :> Co daje czlowiekowi taki wybuch (a nie tylko konkretnym jednostkom o takim nie innym temperamencie) :) |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-27 22:22:48 |
Full throttle W końcu coś sensownego z Twojego mentalnego odbytu. Na ogół nie trawisz zbyt uważnie, skąd bierze się chyba większość zarzutów w Twoją stronę o niezrozumiałość owych wydalin. Ale do rzeczy: Zwróciłeś uwagę na coś nader sympatycznego. Pomijam fakt, iż poszczególne biby z życia imprezowicza, o ile dzieją się dostatecznie często, siłą rzeczy zlewają się w swoistą empiryczną papkę. Tym niemniej, wysoko ceni on sobie owe momenty wyciszenia( spacerki, grzanki itp.), gdyż pozwalają mu one nabrać dystansu do wszystkich pozostałych jaskrawych przeżyć. I zdaje się, że rzeczywiście na łożu śmierci przywoływałby raczej te spokojniejsze momenty, niźli apogeum towarzyskiego żywiołu. A co do wybuchu...Warto jednak sprawdzić smak, intensywność samospalenia. Dla samej już perspektywy poznawczej chociażby...Cholera, zapomniałem jaka miała być puenta, ale znając Ciebie odwleczesz mnie od niej możliwie najdalej;) |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 07:30:28 |
Full throttle Cholera, zapomniałem jaka > miała być puenta, ale znając Ciebie odwleczesz mnie od niej możliwie > najdalej;) Nie, bo sie zgadzam. :> Wiecej wymiany pogladow na tematy inne niz ja, prosze :D. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2008-05-28 23:51:55 |
Mal (kij w mej dupie) avii :D :D :D Wygrałeś :D W stu dziesięciu procentach rozjebałeś mnie na kawałki ;) Zniszczyłeś mnie, wgniotłeś w ziemię i rozerwałeś na strzępy ;) LMAO ^^ JA KOMPLETNIE NIE TO MIAŁEM NA MYŚLI ^^ total ;) Nie żebym zgadzał się chociaż w jednej milionowej z tym co powiedziałeś, ale kiedy mówiłem o wybuchaniu i porównywałem je do nędznego utleniania się- nie miało to najmniejszego związku z jakąkolwiek substancją psychoaktywną, alkocholem, nikotyną, imprezą, klejem, gazem do zapalniczek, seksem z wieloma osobami naraz, seksem analnym bez nawilżaczy i środków zabezpieczających przed HIV czy co jeszcze może przyjść do głowy takiemu nędznemu pojebowi tak Ty (wybacz wyrażenie, ale tak ślicznie to spływa z języka ^^). Miałem na myśli życie pełną piersią w sensie dużo bardziej metafizycznym- miłość, nienawiść, taniec, przyjaźń, muzykę i piękno- pełnymi garściami z całej siły i z całą intensywnością. Suma sumarum- wyjmij sobie kij z dupy i zacznij się zastanawiać co mówisz, zanim to powiesz- bo myślenie po fakcie idzie Ci kiepsko ^^ Pozdrav jak to mówi urokliwa Łiszunia, Twój ukochany Ćpun, oblech, nędzarz, wsiok, nic nie warty cwel z pod mostu, lecz człwowiek który w przeciwieństwie do Ciebie będzie mógł powiedzieć na łożu śmierci "spróbowałem wszystkiego i podobało mi się. byłem dzieckiem, mężczyzną, starcem, głupcem, mędrcem, żebrakiem, królem, ćpunem, menelem, poetą, muzykiem, kamieniem, motylkiem, szmatą, ołówiek, linijką, drewnem, zapachem, widziałem dźwięki, słyszałem kolory, smakowałem szkło, rozpuszczałem się, latałem z wiatrem, rozsypywałem się z piaskiem pustyni i niczego nie żałuję, moje życie było zajebiste i w każdej jego chwili mógłbym umrzeć ze słowami "trwaj chwilo bo jesteś piękna" na ustach". I nie ripostuj, nie pierdol swoich żałosnych głodnych, śmierdzących gównem fanatyzmu każdej religii na całym świecie kawałków o tym że wiesz lepiej jak powinienem żyć. Ja nie każę Ci żyć inaczej niż żyjesz- mam to w dupie i pozwalam Ci wierzyć w co chcesz wierzyć, żyć jak chcesz żyć, robić co chcesz robić i do NICZEGO CI SIĘ NIE WPIERDALAM. Więc Ty nie wpierdalaj się do mojego życia. Kumasz pierdolcu? Żyj sobie spokojnie, utleniaj się, strzelaj nieśmiałym promyczkiem, co zresztą nie ma żadnego związku z jakimikolwiek używakami, dragami, itp itd. Nie znasz mnie, nie wiesz kim jestem i nie masz zielonego pojęcia co robię, jak robię, dlaczego robię, z kim robię, po co robię, gdzie, kiedy itp itd. Więc daruj sobie kąśliwe komentarze, bo po pierwsze- są kompletnie nietrafione, niecelne, idiotyczne, prymitywne i z początku śmieszne- ale ile można się śmiać z tego samego- w końcu robią się wkurwiające. Zajmij się swoimi sprawami, jak i ja zajmuję się swoimi. I bądź łaskaw dyskutować na temat. Bo kiedy ja ciągnę dyskusję w jednym kierunku- a Ty na siłę wpierdalasz ją w swój prymitywny schemat myślowy który powielasz wciąż i wciąż od pewnego czasu- to człowiekowi w końcu się nudzi przyjemne chichotanie, zbywanie żartem i odrobina ironicznego żartu. Przychodzi lekka niechęć, narastająca do umiarkowanej frustracji. A frustracja jest wkurwiająca- i jeśli ktoś akurat ma nienajlepszy dzień i jeszcze mu dochodzi czytanie takiego smutnego pierdolenia ni z gruchy ni z pietruchy to ma święte prawo w końcu nie wytrzymać i się wkurwić, co zdarzyło się właśnie w tym przypadku. Suma sumarum- pierdol się, nie gadam z Tobą ;p :D :D :D :D :D :D :D :D :D ps. ufff- możę troszkę przygiąłem, ale miało być kwieciście i dobitnie, nie gniew się na mnię- taki już ze mnie wieśniok i parówa ;) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 23:59:40 |
Mal (kij w mej dupie) avii :D :D :D Czarujące, czarujące... Jeszcze jeden taki popis w dziale innym niż HP i będzie definitywny z owego działu wypierdol. Odradzam kontynuowanie tej dyskusji komukolwiek (chyba, że ktoś chce małe baty), nie mrożę wątku - liczę na to, że jesteście dorośli. M. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-29 08:21:53 |
na szczescie nie o mnie :P > JA KOMPLETNIE NIE TO MIAŁEM NA MYŚLI ^^ Prosba o wyjasnienie skutkuje wyjasnieniem. :) Niestety, jesli nie miales jej na mysli, to nastepnym razem nie pros :D >..czy co jeszcze może przyjść do głowy > takiemu nędznemu pojebowi tak Ty Cytowalem z Myszolow, jesli teraz chcesz ja przeprosic, to masz okazje. ;) Co miales na mysli to przeczytalem. A wstep o uzywkach byl wstepem mojego pytania, na ktore moglbys odpowiedziec. :) Rozumiem, ze jako egocentryk masz klopot by sie przestawic na cokolwiek, co nie jest elementem Twojego swiatopogladu, ale na bogow, nazwa gatunkowa zobowiazuje! :D > człwowiek który w przeciwieństwie do Ciebie będzie mógł > powiedzieć na łożu śmierci "spróbowałem wszystkiego i podobało mi się. > byłem dzieckiem, [..]i niczego nie żałuję, moje życie było zajebiste i w > każdej jego chwili mógłbym umrzeć ze słowami "trwaj chwilo bo jesteś > piękna" na ustach". Uch. Poezja. :) Tyle, ze mnie nie znasz na tyle, by mowic, ze poezja o mnie nie mowi w tym samym stopniu. ;) No. Potem znow nie trafiasz w temat. Zadalem Ci pytanie NIE odnosnie tego, jakim byles dzieckiem, gdzie mieszkasz, co jadles, a tylko jakie znasz jeszcze uzasadnienia. Nieco wyluskalem z tekstu, ktory sie nie nadaje niestety do cytowania, ale moglbys rozumiec, ze pepkiem swiata nie jestes. :D Powodzenia :) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-29 12:29:39 |
na szczescie nie o mnie :P Napisałam: "Odradzam kontynuowanie tej dyskusji komukolwiek (chyba, że ktoś chce małe baty), nie mrożę wątku - liczę na to, że jesteście dorośli." I się przeliczyłam. Eh... ta moja wiara w ludzi mnie kiedyś zgubi. Machamy Malaaviemu na pożegnanie z Komentarzami. Jeszcze ktoś? |
|
Pavel [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-26 15:27:23 |
Full throttle > Jak to jest "zyc pelnia zycia"? > > Co to wogole znaczy? > > To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji czerpana? > > No jak to jest w koncu, co? A co to jest pełnia życia? Czy nie towarzyszy nam ona zawsze? Mamy tylko jedną rzeczywistość, w której egzystujemy. Jest ona zawsze pełna i dostępna. Tylko od jakości naszej obserwacji zależy jaki rezultat będą miały nasze działania. Im mniej nakładamy interpretacji na tą rzeczywistość, czyli własnych przekonań "jaka ona jest" tym, wg mnie, lepiej. Dla mnie żyć pełnią życia, to nie skakać na spadochronie, leżeć na dachu shinkansenu, albo biec w sztafecie z dynamitem w dupie. Żyć w pełni, to żyć spontanicznie i nie oczekiwać od życia nic, ale brać to wszystko co nam daje, cieszyć się samym faktem wolnej od nadinterpretacji obserwacji. Kiedyś myślałem zupełnie inaczej, robiłem pogo na koncertach i prowokowałem sytuacje "pełne życia", ale mogące skończyć się śmiercią. Byłem głupi ;) Może nadal jestem głupi, ale na pewno jestem szczęśliwszy i żyję pełniej. Jak znam życie to za jakiś czas znowu obudzę się podczas sztafety, tylko czy zdążę podać dynamit... :D Miłość i wolny pokój! |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-26 16:11:18 |
Carpe diem baby... > Jak to jest "zyc pelnia zycia"? To znaczy złapać życie za rogi i przygnieść je do podłogi Żyć tak, jakby jutra miało nie być Mieć ciągłą gorączkę i się w niej spalać Seks, używki i taniec na stole Szczęście prawdziwe, pozorne i nieszczęście To co prawie zabija wzmacnia Skóra grubieje i potrzebujesz więcej Łamanie siebie to łamanie swoich lęków i zahamowań Trzeba iść dalej i się nie cofać. > To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji czerpana? Jedno i drugie. > No jak to jest w koncu, co? Ciężko to Tobie akurat tłumaczyć. |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-26 21:11:39 |
Full throttle Pełnia życia to życie świadome. Nieświadome życie jest niepełne, niekompletne, jest jak sen i marne odbicie tego co jest. ^^ |
|
Pavel [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-26 21:26:31 |
Full throttle > Pełnia życia to życie świadome. > > Nieświadome życie jest niepełne, niekompletne, jest jak sen i marne > odbicie tego co jest. > ^^ Zgadzam się. Czy zechciałbyś podzielić się z nami swoim odczuciem na temat tego kiedy życie jest już świadome? |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-27 06:37:31 |
Full throttle > Zgadzam się. Czy zechciałbyś podzielić się z nami swoim odczuciem na temat > tego kiedy życie jest już świadome? Świadome życie zaczyna się wtedy, kiedy medytacja zaczyna przynośić owoce. To wypowiedź subiektywna, wypowiadam się za siebie, żeby nie było ^^ |
|
Pavel [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-27 14:56:50 |
Full throttle > Świadome życie zaczyna się wtedy, kiedy medytacja zaczyna przynośić > owoce. > > To wypowiedź subiektywna, wypowiadam się za siebie, żeby nie było ^^ Rozumiem Cię, a raczej czuję to do czego zmierzasz. Jeśli będziesz miał ochotę i pomysł, to napisz czym dla Ciebie jest medytacja oraz czy medytacja może przynosić owoce, jeśli tak, czym one są. |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-27 15:15:24 |
Full throttle > Rozumiem Cię, a raczej czuję to do czego zmierzasz. Jeśli będziesz miał > ochotę i pomysł, to napisz czym dla Ciebie jest medytacja Medytacja jest praktyką, ćwiczeniem umysłu. Nie tylko dla mnie zresztą. > oraz czy > medytacja może przynosić owoce, jeśli tak, czym one są. Owoce medytacji to zwiększona uważność, wrażliwość, spontaniczność, większa świadomość tego co się dzieje wokół. |
|
Mandrax [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-27 20:52:46 |
Full throttle Każdy inaczej może (i będzie) interpretować "pełnię życia". Ludzie różnych rzeczy wymagają od życia i pod różnym kątem na nie patrzą, bądż w ogóle nie patrzą. Ja temat ten intepretuję jako otwartość na wszelkie doznania; te miłe i te mniej przyjemne. Otwartość na przeżywanie, doświadczanie, smakowanie - na tyle, na ile pozwalają nam nasze uwarunkowania psycho-fizyczne. Kwestia indywidualnego podejścia/wyczucia. |
|
Maksymilian [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 10:47:14 |
Full throttle > Jak to jest "zyc pelnia zycia"? > > Co to wogole znaczy? > > To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji czerpana? > > No jak to jest w koncu, co? Niektórzy nigdy nie wykroczą poza automatyzm Pawłowski, zresztą kto wie czy przestery na poziomie ego i walka o lepszy status to nie to co powinno pochłonąć nas bez reszty. Pewnie by tak było gdyby nie "odloty" kiedy postrzeganie a raczej już odczuwanie ulega drastycznej zmianie i staje się nowym stanem pożądanym ( mniejsza o to czy osiąganym poprzez rośliny czy techniki szamańskie),stanem do którego się tęskni . |
|
Moon [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 15:06:00 |
Full throttle > Jak to jest "zyc pelnia zycia"? > To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji czerpana? "żyć pełnią życia" - żyć, wciąż poznając granice swoje i innych Samo sformułowanie jest używane częściej w aspekcie pozytywnym, zapewne wtedy gdy poznanie daje satysfakcję;-) |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 16:02:45 |
Full throttle > > Jak to jest "zyc pelnia zycia"? > > > To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji > czerpana? > > "żyć pełnią życia" - żyć, wciąż poznając granice swoje i innych Każdy ma różne granice, tylko jedną wspólną -śmierć... Jeśli ktoś przekroczy jakąś granicę to trzeba też ją przekroczyć by żyć w pełni? Dlaczego życie w pełni ma polegać na ciągłym przekraczaniu granic? Możesz rozwinąć swoją oryginalną myśl? > > Samo sformułowanie jest używane częściej w aspekcie pozytywnym, zapewne > wtedy gdy poznanie daje satysfakcję;-) taa... poznanie śmierci (to jest przecież największa granica) satysfakcjonujące ;p To dlaczego teraz nie umrzeć - można byłoby doznać satysfakcję... jeśli wiesz, że po śmierci będziesz ją odczuwać. |
|
Pavel [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 16:40:44 |
Full throttle > Każdy ma różne granice, tylko jedną wspólną -śmierć... > Jeśli ktoś przekroczy jakąś granicę to trzeba też ją przekroczyć by żyć w > pełni? Dlaczego życie w pełni ma polegać na ciągłym przekraczaniu > granic? > Możesz rozwinąć swoją oryginalną myśl? Nie granice, a raczej ograniczenia, blokady. Jeśli są one powodem cierpienia, można je "przekroczyć", np. poprzez zmianę swoich poglądów na ich temat. Najlepiej jest je kwestionować, gdyż często przykładamy zbyt dużą wagę do rzeczy, na które nie mamy wpływu. Śmierć nie jest granicą i końcem, tak jak narodziny nie są początkiem. Każda jednostka jest matrycą i dzieli ze wszystkimi osobnikami swojego gatunku tą samą zdolność do cierpienia, czyli strachu, wstydu, zwątpienia, jak i do przyjemności, radości, miłości, poczucia wolności, itd. Każdy osobnik nosi więc w sobie część wspólną tego co reprezentuje każda innego jednostka. Mówię teraz o poziomie psychicznym. Tutaj można zdać sobie sprawę, że nie jesteśmy żadnym odrębnym bytem. Na poziomie cielesności wcale nie jest inaczej. Wyobraź sobie w jednym "miejscu", obok siebie, wszystkich ludzi, którzy teraz odchodzą i wszystkich, którzy się rodzą, powstaje piękna fala. Można zauważyć, że każda jednostka tworzy społeczeństwo, jest jego częścią, a pod względem psychicznym po prostu jest społeczeństwem. Trzeba to poczuć. Ten strumień płynie bez przerwy, od dawna. Wynurzenie się z niego i zanurzenie z powrotem nie oznaczają z tej perspektywy początku i końca. Nie jesteśmy odrębnymi bytami. Jesteśmy ciągłością świadomości gatunku ludzkiego. Podział jednak istnieje w nas, na poziomie tożsamości, która jest wynikiem nagromadzonych w życiu doświadczeń, jednak nie sprawia to, że jesteśmy osobnymi bytami. My jesteśmy całą ludzkością. Wiem, że ciężko zrozumieć takie słowa, bo z normalnej, codziennej perspektywy nie można tego zobaczyć, ale ja to widzę. Polecam to przemyśleć, bo to bardzo zmieniło moje podejście do życia. Mogę się oczywiście mylić. > taa... poznanie śmierci (to jest przecież największa granica) > satysfakcjonujące ;p To dlaczego teraz nie umrzeć - można byłoby doznać > satysfakcję... jeśli wiesz, że po śmierci będziesz ją odczuwać. Śmierć jest złudzeniem wynikającym z posiadanej tożsamości. Nie rodzimy się i nie umieramy w sensie świadomości, która współdzieli gatunek. Umiera nasze przywiązanie do tego co "nasze", do życia. Najlepszym przykładem tłumaczenia sobie sensu śmierci jest religia. Kolejna interpretacja rzeczywistości, na która nie mamy wpływu. Możemy się z nią tylko pogodzić i uważnie ją obserwować, kwestionować wszystko co nam się wydaje, a przede wszystkim możemy żyć, pamiętając o tych wszystkich, którzy byli przed nami, a których przedłużeniem jesteśmy. To dzięki nim, nasze Ja, wynurzyło się na chwilę. Cieszmy się tym. Pozdrawiam i przepraszam, że się wtrąciłem, ale mnie naszło :) Wybaczysz mi? |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 17:47:28 |
Interpretacje > Nie granice, a raczej ograniczenia, blokady. Jak kto woli. Dla mnie śmierć jest granicą, ponieważ nie wiem co się za nią znajduje. W końcu jej nie przeżyłam. Dlatego tematy których nie znamy są tak barwne w interpretacji. > Jeśli są one powodem > cierpienia, można je "przekroczyć", np. poprzez zmianę swoich poglądów na > ich temat. (Poniżej zrobiłam to z twoimi poglądami na samo cierpienie) Taa.. przyporządkowując sie różnym ideom. Wierząc, że coś jest po śmierci - a skąd oni do huja mają to wiedzieć? Ja odpowiedź poznam w swoim czasie, by wypełnić swoją energią nowe miejsca poznania, zostawiając jej też trochę tu na ziemi, by mogła harmonijnie odzwierciedlać moje przeżyte życie. > Najlepiej jest je kwestionować, gdyż często przykładamy zbyt > dużą wagę do rzeczy, na które nie mamy wpływu. Śmierć nie jest granicą i > końcem, tak jak narodziny nie są początkiem. Taa.. śmierć i narodziny są synchronizacją energii, która przepływa przez nas, wciąż na nas oddziałowywując, powodując przy tym, że i my sami tą energię wytwarzamy. Potem zaś następni tą energię przetwarzają i tak panuje wieczna harmonia, której jesteśmy częścią. > Każda jednostka jest matrycą > i dzieli ze wszystkimi osobnikami swojego gatunku Jęsli ktoś chce coś dzielić. > tą samą zdolność do > cierpienia, czyli strachu, wstydu, zwątpienia, Hmm od kiedy to cierpienia są strachem, wstydem i zwątpieniem? Lubię czasem poczuć dreszczyk strachu i nie uważam by był on cierpieniem a raczej przyjemnością.. inspiracją. Wstyd? Czasem jest uroczy np. gdy widzisz jak naga kobieta się przy tobie rumieni, nie pozwala tak szybko przejść do działania.. jest to wręcz podniecające. Zwątpienie - przecież to sygnał pozwalający człowiekowi zastanowić się nad działaniem. zastanowić nad poprawnością różnych tez. Gdyby nie było zwątpienia to ślepo wszystkim byśmy wierzyli. Tak więc zwątpienie jest człowiekowi bardzo potrzebne. > jak i do przyjemności, > radości, miłości, poczucia wolności, itd. Każdy osobnik nosi więc w sobie > część wspólną tego co reprezentuje każda innego jednostka. Oddziaływując na nas swoją energią- czasem silniej, czasem mniej. > Mówię teraz o > poziomie psychicznym. Tutaj można zdać sobie sprawę, że nie jesteśmy > żadnym odrębnym bytem. Na poziomie cielesności wcale nie jest inaczej. > Wyobraź sobie w jednym "miejscu", obok siebie, wszystkich ludzi, którzy > teraz odchodzą i wszystkich, którzy się rodzą, powstaje piękna fala. Tylko wtedy gdy postawi się ich pod wzgędem wiekowym, uwzględniając wzrost. Ten sam przykład może być jednym, pierdolnym chaosem. >Można > zauważyć, że każda jednostka tworzy społeczeństwo, A np dziecko pozostawione w dźunglii, które nigdy nie widziało człowieka i go nie będzie widzieć? No tak.. podpina się pod inne społeczności zwierzęce. > jest jego częścią, a > pod względem psychicznym po prostu jest społeczeństwem. Trzeba to poczuć. > Ten strumień płynie bez przerwy, od dawna. Wynurzenie się z niego i > zanurzenie z powrotem nie oznaczają z tej perspektywy początku i końca. > Nie jesteśmy odrębnymi bytami. Jesteśmy ciągłością świadomości gatunku > ludzkiego. zgodzę się jeśli by ująć to jako energię, którą jednak wszyscy odrębnie wchłaniamy, wydalamy i przetwarzamy. > Podział jednak istnieje w nas, Jeśli by nie było podziału to dlaczego on istnieje? Zaślepienie? Ja po prostu synchronizuję pojęcia względne. > na poziomie tożsamości, która > jest wynikiem nagromadzonych w życiu doświadczeń, jednak nie sprawia to, > że jesteśmy osobnymi bytami. Czyli niczym się nie różnimy? Jesteśmy zatem jedną płynną masą? Pod pewnymi względami jesteśmy bardzo różni - ja nie jestem tobą, a ty nie jesteś mną. >My jesteśmy całą ludzkością. Tak. Kwadrat jest prostokątem, jednak nie każdy prostokąt jest kwadratem - rozumiesz? > Śmierć jest złudzeniem wynikającym z posiadanej tożsamości. Nie rodzimy > się i nie umieramy w sensie świadomości, która współdzieli gatunek. Umiera > nasze przywiązanie do tego co "nasze", do życia. Najlepszym przykładem > tłumaczenia sobie sensu śmierci jest religia. Kolejna interpretacja > rzeczywistości, na która nie mamy wpływu. Mamy wpływ i to ogromny, przecież to ludzie tworzą religie. > Możemy się z nią tylko pogodzić pogodzić czy kwestionować, ponieważ się pogubiłam? > i uważnie ją obserwować, kwestionować wszystko co nam się wydaje, a przede > wszystkim możemy żyć, pamiętając o tych wszystkich, którzy byli przed > nami, a których przedłużeniem jesteśmy. To dzięki nim, nasze Ja, wynurzyło > się na chwilę. Cieszmy się tym. Twoja interpretacja tego co ja w pewien sposób uważam tylko i wyłącznie jako energię. > Pozdrawiam i przepraszam, że się wtrąciłem, A ktoś zabraniał? Przecież jesteśmy równi ;p > ale mnie naszło :) Wybaczysz > mi? nie mam powodu. Też cię pozdrawiam i życzę dalszej synchronizacji w twoim chaosie. |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 19:20:57 |
Full throttle > Śmierć jest złudzeniem wynikającym z posiadanej tożsamości. Nie rodzimy > się i nie umieramy w sensie świadomości, która współdzieli gatunek. Umiera > nasze przywiązanie do tego co "nasze", do życia. Najlepszym przykładem > tłumaczenia sobie sensu śmierci jest religia. Kolejna interpretacja > rzeczywistości, na która nie mamy wpływu. Możemy się z nią tylko pogodzić > i uważnie ją obserwować, kwestionować wszystko co nam się wydaje, a przede > wszystkim możemy żyć, pamiętając o tych wszystkich, którzy byli przed > nami, a których przedłużeniem jesteśmy. To dzięki nim, nasze Ja, wynurzyło > się na chwilę. Cieszmy się tym. Serce rośnie kiedy czyta się teksty ludzi obdarzonych tak szerokim, holistycznym wręcz oglądem ludzkiej egzystencji. Wiem, że nie jest Twoim zamiarem przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek, ale chciałem tylko zauważyć, że jedyną interesującą i dotychczas niezgłębioną płaszczyzna interpretacyjną( wg mnie) jest właśnie poziom Ja. Z tej perspektywy śmierć nie jest żadną iluzją, tylko możliwie najbardziej realną perspektywą. W odniesieniu do niej właśnie mogę pytać o sens bycia, jego bezcelowość czy początek. A łączność z innymi przedstawicielami gatunku ludzkiego odczuwam jedynie siedząc w kolejce do kasy, lekarza, psychologa i grabarza. Paradoksalna myśl, ale to wcale nie tak mało:D Wiwat Pawle!:) |
|
Moon [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-29 19:52:47 |
Full throttle Można > Można zauważyć, że każda jednostka tworzy społeczeństwo, jest jego częścią, > a pod względem psychicznym po prostu jest społeczeństwem. Trzeba to poczuć. > Ten strumień płynie bez przerwy, od dawna. Wynurzenie się z niego i > zanurzenie z powrotem nie oznaczają z tej perspektywy początku i końca. > Nie jesteśmy odrębnymi bytami. Jesteśmy ciągłością świadomości gatunku > ludzkiego. Podział jednak istnieje w nas, na poziomie tożsamości, która > jest wynikiem nagromadzonych w życiu doświadczeń, jednak nie sprawia to, > że jesteśmy osobnymi bytami. My jesteśmy całą ludzkością. A z czego według Ciebie wynika ów podział,"na poziomie tożsamości"? (Jeśli dobrze Cię rozumiem,wiąże się z nim pojęcie granic) > to bardzo zmieniło moje podejście do życia. to znaczy? Pozdrawiam |
|
Pavel [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-29 21:36:04 |
Full throttle > A z czego według Ciebie wynika ów podział,"na poziomie tożsamości"? > (Jeśli dobrze Cię rozumiem,wiąże się z nim pojęcie granic) Wydaje mi się, że przede wszystkim ze sposobu postrzegania rzeczywistości przez jednostkę. To jest dobre i potrzebne. Każdy tak widzi rzeczywistość, dzieli ją na to co zewnętrzne (otoczenie, inne ludzie) i to co wewnętrzne (Ja, moja tożsamość). Wynika to właśnie z perspektywy jaką dają oczy. Ja również tak widzę i każdy człowiek tak widzi, nie słyszałem jeszcze o kimś kto zmieniłby percepcję poprzez analizowanie rzeczywistości. Ja nie wiem prawie nic, a może dokładnie wiem nic. Mam tylko pewne swoje małe doświadczenie ze zmianą perspektywy postrzegania świata. To nie jest buddyzm, ani inny sadyzm. Ale nie ukrywam, że filozofie wschodu zainspirowały mnie do poszukiwania "prawdy" ;) Kiedy masz chwile spokoju i zdasz sobie sprawę, że kiedy nie myślisz to nadal jesteś i postarasz się przez chwilę nie myśleć... Śmiesznie to brzmi, ale wtedy przez moment można dojrzeć, że ja to nie JA, gdy znikają myśli, wiedza, pozostaje świadomość bez JA, czysta obecność, z jednej strony coś zupełnie oczywistego, z drugiej tak porażającego, że człowiek natychmiast wraca do JA. Tak jesteśmy już zbudowani. To tak ciężko wytłumaczyć, chyba nie potrafię. To trzeba poczuć. > > to bardzo zmieniło moje podejście do życia. > > to znaczy? Po tak "traumatycznym" doświadczeniu z analizowaniem tego co może być naprawdę, czym są myśli i co _jest_ jak ich nie ma, coś we mnie zostało ;) Mam świadomość tego "widoku" z perspektywy braku Ja. To jest przerażające i jednocześnie najpiękniejsze na świecie. Co bardzo ciekawe z punktu widzenia filozofii Nietzsche'go, w takim stanie świadomości nie ma dobra i zła. Nie ma też niestety, a może "stety" żadnych wniosków, bo gdy tylko przychodzą pojawia się Ja, bez którego nie ma przecież wiedzy, cywilizacji, a może nawet życia. Jakieś doświadczenia w tym zakresie pani posiada? "Lecz życie jest jak za szkłem-oddalone-wszystko jakby nie nasze już, jakby widziane z pociągu" Mi się _wydaje_, że przez chwile stałem na peronie ;) > Pozdrawiam Pozdrawiam |
|
Moon [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-06-30 19:41:58 |
Full throttle > > Kiedy masz chwile spokoju i > zdasz sobie sprawę, że kiedy nie myślisz to nadal jesteś i postarasz się > przez chwilę nie myśleć... ale wtedy przez moment > można dojrzeć, że ja to nie JA, gdy znikają myśli, wiedza, pozostaje > świadomość bez JA, czysta obecność, z jednej strony coś zupełnie > oczywistego, z drugiej tak porażającego, że człowiek natychmiast wraca do > JA. > > bo gdy tylko > przychodzą ( wnioski ) pojawia się Ja, bez którego nie ma przecież wiedzy, > cywilizacji, a może nawet życia. > Jakieś doświadczenia w tym zakresie pani posiada? Po części...Od nich właśnie wzięło się pytanie skąd myśl o JA. > "Lecz życie jest jak za szkłem-oddalone-wszystko jakby nie nasze już, > jakby widziane z pociągu" > Mi się _wydaje_, że przez chwile stałem na peronie ;) Zapewne ciekawsza perspektywa;-) > Pozdrawiam :-) |
|
Moon [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-29 18:44:18 |
Full throttle > > "żyć pełnią życia" - żyć, wciąż poznając granice swoje i innych > Jeśli ktoś przekroczy jakąś granicę to trzeba też ją przekroczyć by żyć w > pełni? Dlaczego życie w pełni ma polegać na ciągłym przekraczaniu > granic? Nie tyle na przekraczaniu, co na pewno na poznaniu. Może i można żyć bez refleksji,ale... jak dla mnie życie bez świadomości swoich możliwości,natury a także obserwacji otoczenia to zaledwie ułamek "pełni życia". > taa... poznanie śmierci (to jest przecież największa granica) > satysfakcjonujące ;p To dlaczego teraz nie umrzeć - można byłoby doznać satysfakcję... jeśli wiesz, że po śmierci będziesz ją odczuwać. Jak ktoś chce to niech umiera.Jeśli jest przekonany że to da mu największą satysfakcję. |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-29 19:48:42 |
Full throttle > > > > "żyć pełnią życia" - żyć, wciąż poznając granice swoje i > innych > > > Jeśli ktoś przekroczy jakąś granicę to trzeba też ją przekroczyć by > żyć w > > pełni? Dlaczego życie w pełni ma polegać na ciągłym przekraczaniu > > granic? > > Nie tyle na przekraczaniu, co na pewno na poznaniu. Może i można żyć bez > refleksji,ale... jak dla mnie życie bez świadomości swoich > możliwości,natury a także obserwacji otoczenia to zaledwie ułamek "pełni > życia". > a może wystarczy tylko ułamek tego co daje nam natura, nasza wyobraźnia itp., a nie "pełnia". Po co dopisywać interpretacje do tak oczywistej iluzji słów "pełnia życia"? Poznawanie możliwości jest dla mnie rozwojem. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-28 20:00:00 |
Full throttle > "żyć pełnią życia" - żyć, wciąż poznając granice swoje i innych A co maja granice do pelni? Czemu nie wnetrze, z dala od granic? A nie - tu znaczace slowo - peryferia? :> |
|
Moon [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-05-29 19:40:53 |
Full throttle > Czemu nie wnetrze, z dala od granic? Bo wnętrze z czasem przestaje wystarczać... > A nie - tu znaczace slowo - peryferia? :> Co masz na myśli pisząc o peryferiach? |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-06-01 09:11:57 |
Full throttle > > > Czemu nie wnetrze, z dala od granic? > > Bo wnętrze z czasem przestaje wystarczać... > > > A nie - tu znaczace slowo - peryferia? :> > > Co masz na myśli pisząc o peryferiach? Najprosciej bedzie podac analogie do Polski. Piszesz, ze wnetrze przestaje wystarczac, jakby wnetrze bylo jednym punktem (lub choc latwo poznawalna punktow iloscia), a granice umozliwialy dopiero jakas nowosc. Ja uwazam, ze wnetrze jest dosc duze, by zwiedzac je cale zycie. Dzieki temu, by je zwiedzic dokladnie. Nie ominac Lodzi, na przyklad, w krotkiej przejazdzce z Tatr, przez Sudety i Odra nad Baltyk. :> Uzylem slowa "peryferia", bo latwo mozna je wartosciowac. Obrzeza. Z dala od wydarzen. "Granica" brzmi (CZASEM, u niektorych osob) jak "miejsce odlegle od naszej wsi, gdzie cos zaczyna sie dziac". Wtedy oczywiscie przekraczanie granic jest jakoscia. Ale mozna podmienic slowo na "peryferia" - "miejsce daleko od centrum wydarzen, gdzie mozna sie spokojnie ponudzic", a tak rozumiana granica traci (chyba, ze ktos ma dosc wrazen ale wtedy odwrotnie mozna ten sam przyklad podac, tez bedzie dobry :P). Wnetrze nigdy nie przestanie wystarczac, jesli chodzi o ilosc. Moze przestac wystarczac jego "wnetrzowatosc", "nie bycie granica". I o rzeczywista jakosc granicy odroznianej od wnetrza (w dowolnie teoretycznym modelu) zapytalem. :) :D |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-05-30 17:29:31 |
Full throttle > Jak to jest "zyc pelnia zycia"? *** Kiedy czujesz, że ani jedna chwila życia nie umyka Ci między palcami. > Co to wogole znaczy? *** Szczęście, samorealizację i tym podobne banały. > To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji czerpana? *** Satysfakcja z samego faktu wegetacji?Ciekawe. Trzeba by zapytać jakiegoś paralityka. :> Raczej styl życia, bo on powoduje zaspokojenie Twoich pragnień, realizację pasji. > No jak to jest w koncu, co? *** To trudne, fundamentalne pytanie filozoficzne. Chyba najlepsza znana odpowiedź to jednak "władza, pieniądze i kobiety". ;) |
|
Adunakhyr ( Straight is eighties ) ![]() Wysłano: 2008-05-30 19:21:57 |
Full throttle > Jak to jest "zyc pelnia zycia"? Nie wiem. To jedna z tych spraw wymagająca "zapału" i "entuzjazmu", i "wydatkowania energii". Ja żyję promilem pełni życia ;) > Co to wogole znaczy? Pewnie coś głośnego, rozbieganego i w absolutnie nie moim stylu... > To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji czerpana? Przypuszczam że i to i to. > No jak to jest w koncu, co? Za dużo chcesz wiedzieć, Pokrakku... |
|
Edwardo [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-06-10 00:17:28 |
Full throttle > Jak to jest "zyc pelnia zycia"? > > Co to wogole znaczy? > > To cos jak styl zycia czy jak satysfakcja z samej egzystencji czerpana? > > No jak to jest w koncu, co? Tu może okazać się przydatna piramidka z WOSu :) Zatem, żeby żyć pełnią życia, trzeba przynajmniej nie odczuwać braku czegoś. Może to być coś konkretnego lub i nie, można mieć "wszystko" a brak jakiejś magii, tego "czegoś" (słowo wytrych :)) będzie odczuwalny dosyć nieznośnie. Znaczenie mogą mieć niespodziewane zwroty w życiu, tu dużą rolę odgrywa charakter i reakcja na zmiany. Przeciętne życie niektórym w zupełności wystarcza i uważają, że taki stan jest właśnie piękny. Innym potrzeba czegoś więcej i czasami to znajdują. Samo szukanie szczęścia jest już życiem w pełni. Można to też rozumieć, że sam cel jest mniej istotny, a jego urzeczywistnianie jest właśnie TYM. No i w końcu ktoś może żyć w pełni, jeśli dokona czegoś szczególnego. Dla mnie życiem w pełni jest spełnienie zawodowe, dostatek, otwarty umysł na otaczającą rzeczywistość, czerpanie z życia garściami i dawanie z siebie co najlepsze innym. Radość z drobiazgów i mądrość :) |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>




















