| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Hast | 2009-02-20 - 12:29:10 | |
| Sedit | 2009-02-21 - 15:40:31 | |
| Darajevahos | 2009-02-21 - 16:02:18 | |
| Sedit | 2009-02-21 - 16:12:45 | |
| Darajevahos | 2009-02-21 - 16:16:14 | |
| Szatan_rotfl | 2009-02-21 - 13:32:17 | |
| Motorbreath | 2009-02-21 - 12:32:11 | |
| Wiktor | 2009-02-23 - 22:25:58 | |
| Motorbreath | 2009-02-24 - 14:09:00 | |
| Darajevahos | 2009-02-23 - 22:45:07 | |
| Loughi | 2009-02-21 - 10:46:00 | |
| Hast | 2009-02-21 - 13:29:32 | |
| Loughi | 2009-02-21 - 17:27:47 | |
| Hast | 2009-02-22 - 09:33:23 | |
| Loughi | 2009-02-22 - 12:37:48 | |
| Malkav | 2009-02-22 - 14:51:55 | |
| Hast | 2009-02-22 - 15:49:56 | |
| Sedit | 2009-03-03 - 13:46:43 | |
| Hast | 2009-03-03 - 14:23:01 | |
| Loughi | 2009-02-22 - 19:35:13 | |
| Darajevahos | 2009-02-21 - 17:34:57 | |
| Hast | 2009-02-22 - 09:25:34 | |
| Darajevahos | 2009-02-22 - 11:32:57 | |
| Hast | 2009-02-22 - 12:06:29 | |
| Darajevahos | 2009-02-22 - 12:39:51 | |
| Hast | 2009-02-22 - 15:45:04 | |
| Malkav | 2009-02-22 - 23:00:17 | |
| Darajevahos | 2009-02-22 - 19:56:33 | |
| Hast | 2009-02-23 - 09:36:16 | |
| Darajevahos | 2009-02-23 - 12:08:51 | |
| Hast | 2009-02-23 - 13:53:34 | |
| Darajevahos | 2009-02-23 - 16:51:01 | |
| Hast | 2009-02-24 - 00:14:21 | |
| Darajevahos | 2009-02-24 - 08:28:36 | |
| Darajevahos | 2009-02-22 - 20:08:31 | |
| Pavel | 2009-02-21 - 08:48:02 | |
| Genezis | 2009-02-20 - 20:05:37 | |
| Darajevahos | 2009-02-20 - 18:10:35 | |
| Xqwzts | 2009-02-20 - 16:14:06 | |
| Darajevahos | 2009-02-21 - 18:06:00 | |
| Xqwzts | 2009-02-22 - 05:28:29 | |
| Hast | 2009-02-22 - 11:22:49 | |
| Xqwzts | 2009-02-23 - 05:36:51 | |
| Darajevahos | 2009-02-22 - 12:04:23 | |
| Xqwzts | 2009-02-23 - 05:34:52 | |
| Darajevahos | 2009-02-23 - 12:22:36 | |
| Xqwzts | 2009-02-24 - 06:07:12 | |
| Darajevahos | 2009-02-24 - 10:40:01 | |
| Xqwzts | 2009-02-24 - 16:06:47 | |
| Hast | 2009-02-24 - 14:22:43 | |
| F a e | 2009-02-20 - 13:25:37 | |
| synopsis | 2009-02-24 - 00:48:55 | |
| Mandrax | 2009-02-22 - 14:28:07 | |
| Darajevahos | 2009-02-22 - 20:19:33 | |
| RM_12 | 2009-03-05 - 22:51:39 | |
| Genezis | 2009-03-06 - 16:53:20 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-20 12:29:10 |
Parent License? Molly Case, gubernator stanu Starlight, żąda wprowadzenia ustawy, zgodnie z którą mieszkańcy stanu zanim zostaną rodzicami muszą postarać się o zdobycie tzw. "Parent License". Na pytania dotyczące ograniczenia wolności obywateli odpowiada: "Owszem, jest to pewne ograniczenie, ale podobnych ograniczeń są tysiące, i nikt nie traktuje ich jako gwałt na wolności, bo jesteśmy do nich najzwyczajniej przyzwyczajeni. Żeby wykonywać większość zawodów trzeba najpierw zdobyć niezbędną wiedzę, doświadczenie, dyplom lub licencję. A spójrzmy prawdzie w oczy, wychowanie dziecka, przyszłego obywatela, jest znacznie bardziej odpowiedzialnym zadaniem niż większość zawodów". Case tłumaczy, że tak jak nie pozwalamy leczyć czy pilotować samolotów osobom bez odpowiednich kwalifikacji, tak samo nie powinno się pozwolić wychowywać tym, którzy nie udowodnią posiadania wiedzy na specjalnym kursie rodzicielstwa. "Obowiązywałby ujednolicony program. Roczny kurs rozpoczynałby się obowiązkowymi badaniami psychologicznymi, a kończył egzaminem z podstawowej wiedzy nt. prawidłowego wychowania". W obronie pomysłu Case na koniec dodaje: "Jest wiele rodzin patologicznych. Takim rodzicom w przedbiegach odebrano by prawo do dzieci, przez co likwidowalibyśmy problem w zarodku, zamiast próbować naprawiać sytuację, kiedy jest już za późno. Mamy telefony zaufania dla dzieci, jednak dziecko mimo wszystko ufa bardziej rodzicom niż obcym. Nawet dziecko maltretowane w domu". --- Co o tym sądzicie? |
|
Sedit [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-21 15:40:31 |
Parent License? Wszystko zalezy od tego na czym taki kurs mialby polegac? I co trzeba by bylo dokladnie umiec zeby taka licencje dostac? A tak ogolnie to wydaje mi sie to juz przesadna ingerencja w prywatnosc ludzi. Jak laska nie bedzie miala licencji to nie pozwola jej urodzic czy jak? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-21 16:02:18 |
Parent License? > A tak ogolnie to wydaje mi sie to juz przesadna ingerencja w prywatnosc > ludzi. Jak laska nie bedzie miala licencji to nie pozwola jej urodzic czy > jak? Po pierwszej menstruacji spinacz na jajowód. ;) |
|
Sedit [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-21 16:12:45 |
Parent License? > Po pierwszej menstruacji spinacz na jajowód. ;) A w razie wpadki, laske odizolowac, a faceta na 2 lata za jazde bez licencji... |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-21 16:16:14 |
Parent License? Nie no, ze spinaczem to raczej wpadek by nie było. :P |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-21 13:32:17 |
Parent License? > Molly Case, gubernator stanu Starlight Starlight? A czemu nie np. Moondust? :> |
|
Motorbreath [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-21 12:32:11 |
Parent License? Rodziny patologiczne mimo produkowania jednostek nielubianych przez społeczeństwo mają tą zaletę, że dostarczają najsilniejszych fizycznie, najodporniejszych na choroby ludzi temu społeczeństwu. Ja sam opowiadam się za modelem spartańskim - odbierajmy dzieci wszystkim albo nikomu(z pominięciem krytycznych przypadków). |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2009-02-23 22:25:58 |
Parent License? > Rodziny patologiczne mimo produkowania jednostek nielubianych przez > społeczeństwo mają tą zaletę, że dostarczają najsilniejszych fizycznie, > najodporniejszych na choroby ludzi temu społeczeństwu. ... których średnia długość życia to 55 lat wskutek nadużywania alkoholu, nikotynizmu i innych chorób cywilizacyjnych. Do tego wypaczone wskutek takiego trybu życia geny mają czelność przekazywać dalej co powoduje dodatkowe karlenie puli genowej gatunku. Super. |
|
Motorbreath [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-24 14:09:00 |
Parent License? > ... których średnia długość życia to 55 lat wskutek nadużywania alkoholu, > nikotynizmu i innych chorób cywilizacyjnych. Do tego wypaczone wskutek > takiego trybu życia geny mają czelność przekazywać dalej co powoduje > dodatkowe karlenie puli genowej gatunku. Super. Gdybyśmy mogli po pewnym czasie "wyjmować" dzieciaki z takich rodzin i resocjalizować otrzymalibyśmy bardzo pożądane jednostki i/lub całe pokolenie spieprzonego eksperymentu :). |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-23 22:45:07 |
Parent License? > ... których średnia długość życia to 55 lat wskutek nadużywania alkoholu, > nikotynizmu i innych chorób cywilizacyjnych. Do tego wypaczone wskutek > takiego trybu życia geny mają czelność przekazywać dalej co powoduje > dodatkowe karlenie puli genowej gatunku. Super. No to najwyższa pora powiedzieć temu "stop!" i wprowadzić konkurencyjne geny. Bierz Mysze bez gumy. ;) |
|
Loughi [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-21 10:46:00 |
Parent License? Ciekawe na jakiej podstawie stwierdziła, że roczny kurs wystarczy. IMO rok to zdecydowanie za mało, żeby kogokolwiek przygotować na bycie rodzicem. Do tego trzeba lat. Skoro już porównuje bycie rodzicem do innego "zawodu" to dlaczego od razu nie wymyśli rocznych szkoleń dla pilotów myśliwców, lub kapitanów łodzi podwodnych. Poza tym uważam, że gdyby ktoś nie dostał takiej licencji z jakichkolwiek powodów, a bardzo chciałby dziecko to i tak nie powstrzymałaby go odmowna decyzja. Sprawiłoby to jedynie, że nielegalni rodzice ukrywaliby się ze swym dzieckiem, lub ukrywaliby samo dziecko. Co by się stało z wszystkimi dziećmi z "wpadek"? Przecież tego by nie zlikwidowały licencje. W końcu - do czego by to doprowadziło społeczeństwo jako ogół? Ludzie, którym zabronionoby posiadania dziecka pomimo ich szczerego pragnienia założenia rodziny, mogliby dawać upust swej frustracji w najprzeróżniejszy sposób. IMO możliwe, że spowodowałoby to wzrost przestępczości, lub samobójstw. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-21 13:29:32 |
Parent License? > Ciekawe na jakiej podstawie stwierdziła, że roczny kurs wystarczy. Lepszy rok niż nic. Zawsze jakaś wiedza, a nie intuicja. > IMO > rok to zdecydowanie za mało, żeby kogokolwiek przygotować na bycie > rodzicem. Do tego trzeba lat. Skoro już porównuje bycie rodzicem do innego > "zawodu" to dlaczego od razu nie wymyśli rocznych szkoleń dla pilotów > myśliwców, lub kapitanów łodzi podwodnych. ? Zdecyduj się. Najpierw mówisz, że rok to za mało, a potem że rok to za dużo. Dzisiaj nie ma nawet roku, a na pomysł roku Ty mówisz, że to bezsens, bo to za mało. > Poza tym uważam, że gdyby ktoś nie dostał takiej licencji z > jakichkolwiek powodów, a bardzo chciałby dziecko to i tak nie > powstrzymałaby go odmowna decyzja. Sprawiłoby to jedynie, że nielegalni > rodzice ukrywaliby się ze swym dzieckiem, lub ukrywaliby samo dziecko. > Co by się stało z wszystkimi dziećmi z "wpadek"? Przecież tego by nie > zlikwidowały licencje. W końcu - do czego by to doprowadziło społeczeństwo > jako ogół? Ludzie, którym zabronionoby posiadania dziecka pomimo ich > szczerego pragnienia założenia rodziny, mogliby dawać upust swej > frustracji w najprzeróżniejszy sposób. IMO możliwe, że spowodowałoby to > wzrost przestępczości, lub samobójstw. Pomyśl o tym tak - nie zakaz dzieci, a przymus kursu. Zmontowałeś dzieciaka, dostajesz wezwanko na kurs. Co drugi weekend, dwa semestry, dwie sesje, albo tokiem indywidualnym, jak jesteś zapracowany. |
|
Loughi [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-21 17:27:47 |
Parent License? > Lepszy rok niż nic. Zawsze jakaś wiedza, a nie intuicja. Prawda. > > IMO rok to zdecydowanie za mało, żeby kogokolwiek przygotować na bycie > > rodzicem. Do tego trzeba lat. Skoro już porównuje bycie rodzicem do > > innego "zawodu" to dlaczego od razu nie wymyśli rocznych szkoleń dla > > pilotów myśliwców, lub kapitanów łodzi podwodnych. > > ? > > Zdecyduj się. Najpierw mówisz, że rok to za mało, a potem że rok to za > dużo. > Dzisiaj nie ma nawet roku, a na pomysł roku Ty mówisz, że to bezsens, bo > to za mało. Gdzie napisałem, że rok to za dużo? Na co? Chyba ci impuls w neuronie nie tak przeskoczył i nie bardzo zrozumiałeś o co mi chodziło. Miałem na myśli to, że skoro ta kobieta uważa, że rok wystarczy na przygotowanie rodzica do swego "zawodu" to tyleż samo czasu powinno wystarczyć na przygotowanie pilota, czy kapitana do ich zawodów. > Pomyśl o tym tak - nie zakaz dzieci, a przymus kursu. Zmontowałeś > dzieciaka, dostajesz wezwanko na kurs. Co drugi weekend, dwa semestry, > dwie sesje, albo tokiem indywidualnym, jak jesteś zapracowany. No, mogłoby być i tak, ale i tak mi się ten pomysł nie podoba. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 09:33:23 |
Parent License? > Gdzie napisałem, że rok to za dużo? Na co? Chyba ci impuls w neuronie nie > tak przeskoczył i nie bardzo zrozumiałeś o co mi chodziło. Przeskoczył mi w czasie. > Miałem na myśli > to, że skoro ta kobieta uważa, że rok wystarczy na przygotowanie rodzica > do swego "zawodu" to tyleż samo czasu powinno wystarczyć na przygotowanie > pilota, czy kapitana do ich zawodów. Kto to jest kapitan? Skąd wziąłeś pomysł, że zajmuje to tyle samo? Rodzic nie pilotuje śmiercionośnej maszyny na wysokości kilku kilometrów, z 300 pasażerami na pokładzie, nie musi być odporny na przeciążenia, nie ryzykuje życiem 300 osób, którzy powierzyli mu je w zaufaniu, nie musi obsługiwać skomplikowanego kokpity... itd. Innymi słowy, coś Ci się pomyliło. To tak jakbyś chciał wysłać zażalenie do życia, że nie potrafisz każdej umiejętności posiąść w rok. |
|
Loughi [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 12:37:48 |
Parent License? > Kto to jest kapitan? No ten co dowodzi okrętem, nie? > Skąd wziąłeś pomysł, że zajmuje to tyle samo? Nie powiedziałem, że zajmuje to tyle samo czasu, ale, że skoro ta Molly Case uważa, że na przygotowanie do bycia rodzicem wystarczy rok (moim zdaniem to absurd), to może też załatwi, żeby przygotowanie do innych zawodów tez zajmowało tylko rok. Wiesz, to takie porównanie rzeczy, które nijak mają się do rzeczywistości, bo nie ma na świecie leszcze, który w rok opanowałby dowodzenie okrętem. W rok będziesz nadawał się do roli rodzica - ROTFL! Tak samo jak ROTFL z rocznego przygotowania do bycia pilotem bombowca, czy jakiegokolwiek innego zawodu, w którym nie da się pracować po jedynie roku przygotowań. > Rodzic nie pilotuje > śmiercionośnej maszyny na wysokości kilku kilometrów, z 300 pasażerami na > pokładzie, nie musi być odporny na przeciążenia, nie ryzykuje życiem 300 > osób, którzy powierzyli mu je w zaufaniu, nie musi obsługiwać > skomplikowanego kokpity... itd. Rozumiem, że chcesz przez to powiedzieć, że pilotowanie takiej maszyny to bardzo odpowiedzialne i trudne przedsięwzięcie - zgadza się. Bycie rodzicem to też bardzo odpowiedzialna rola. Jak zaniedba się własne dziecko to możliwe, że wyrośnie z niego kawał skurwysyna, który np. będzie chciał zabić wszystkich Chińczyków, bo maja skośne oczy. > Innymi słowy, coś Ci się pomyliło. To tak jakbyś chciał wysłać zażalenie > do życia, że nie potrafisz każdej umiejętności posiąść w rok. Nic mi się nie pomyliło. Nie zrozumiałeś o co mi chodziło. Być może niejasno się wyraziłem. |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 14:51:55 |
Parent License? > Nie powiedziałem, że zajmuje to tyle samo czasu, ale, że skoro ta Molly > Case uważa, że na przygotowanie do bycia rodzicem wystarczy rok (moim > zdaniem to absurd), to może też załatwi, żeby przygotowanie do innych > zawodów tez zajmowało tylko rok. Wiesz, to takie porównanie rzeczy, które > nijak mają się do rzeczywistości, bo nie ma na świecie leszcze, który w > rok opanowałby dowodzenie okrętem. W rok będziesz nadawał się do roli > rodzica - ROTFL! Tak samo jak ROTFL z rocznego przygotowania do bycia > pilotem bombowca, czy jakiegokolwiek innego zawodu, w którym nie da się > pracować po jedynie roku przygotowań. ale rok to już lepiej niż nic :P poza tym rodzic uczy się całe życie i zbiera doświadczenie w trakcie wychowywania...więc jednoroczny kurs przygotowawczy może być bardzo wskazany...inna sprawa że można było załatwić to naciskami na media, i szeroką kampanię reklamową jako dobrowolny i darmowy kurs uczący nas radzić sobie z małym dzieckiem :P |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 15:49:56 |
Parent License? > ale rok to już lepiej niż nic :P poza tym rodzic uczy się całe życie i > zbiera doświadczenie w trakcie wychowywania...więc jednoroczny kurs > przygotowawczy może być bardzo wskazany...inna sprawa że można było > załatwić to naciskami na media, i szeroką kampanię reklamową jako > dobrowolny i darmowy kurs uczący nas radzić sobie z małym dzieckiem :P Ja miałem przystosowanie do w rodzinie w LO, ale niczego się tam nie nauczyłem, i to nie dlatego, że nie chciałem. Jakaś stara lampucera pieprzyła tam o czystości przedmałżeńskiej, żenua program. |
|
Sedit [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-03-03 13:46:43 |
Parent License? > Ja miałem przystosowanie do w rodzinie w LO, ale niczego się tam nie > nauczyłem, i to nie dlatego, że nie chciałem. Jakaś stara lampucera > pieprzyła tam o czystości przedmałżeńskiej, żenua program. Czyzbys mial przystosowanie z katechetka? Bo historia zna podobne przypadki... |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-03-03 14:23:01 |
Parent License? > Czyzbys mial przystosowanie z katechetka? Bo historia zna podobne > przypadki... Z pedagogiem szkolnym, ale do katechetki była łudząco podobna ;-) |
|
Loughi [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 19:35:13 |
Parent License? > ale rok to już lepiej niż nic :P poza tym rodzic uczy się całe życie i > zbiera doświadczenie w trakcie wychowywania...więc jednoroczny kurs > przygotowawczy może być bardzo wskazany... Jasne. Lepiej tyle niż wcale, ale z drugiej strony jaka gwarancja tego, że taki A, który wychował się w sierocińcu, lub u ciotki, albo w rodzinie patologicznej, po odbyciu kursu będzie lepszym rodzicem niż taki B, który miał świetnych rodziców i od nich się wiele nauczył (qva, długawe to zdanie). IMO wielki wkład (bynajmniej nie jedyny, ale znaczący) w to jakimi rodzicami będziemy my, mają nasi rodzice. Z tej racji uważam, że taki "kurs" nie będzie odpowiednim narzędziem. > inna sprawa że można było > załatwić to naciskami na media, i szeroką kampanię reklamową jako > dobrowolny i darmowy kurs uczący nas radzić sobie z małym dzieckiem :P Owszem, ale wtedy łączyłoby się to ze znacznymi kosztami, które jakoś należałoby pokryć. Patrzeć jak zaraz ten kurs na rodzica byłby płatny i co wtedy? Co zrobią ci, którzy byliby zajebistymi rodzicami, a nie stać by ich było na taki kurs? Pożyczka na założenie rodziny? Nawet gdyby tak było, na jakiej podstawie przyznawano by tą pożyczkę? Z czego byłaby później spłacona, skoro na dziecko pieniędzy idzie mnóstwo? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-21 17:34:57 |
Parent License? > Zdecyduj się. Najpierw mówisz, że rok to za mało, a potem że rok to za > dużo. Gdzie niby napisał, że rok to za dużo? > Pomyśl o tym tak - nie zakaz dzieci, a przymus kursu. Zmontowałeś > dzieciaka, dostajesz wezwanko na kurs. Co drugi weekend, dwa semestry, > dwie sesje, albo tokiem indywidualnym, jak jesteś zapracowany. Kurde, nie wiedziałem, że jesteś lewak. Czyli przy najbliżej okazji trzeba Cię... rozstrzelać. :P Wszyscy normalni ludzie by z takiego kraju uciekli, gdyby oczywiście mieli możliwość finansową i byli wystarczająco zdeterminowani w walce o swoją godność. Ilu to młodych, zdolnych mężczyzn na przestrzeni lat utraciła Polska przez to, że dostawali "powołania" do wojska? Nawet nie chcę sobie wyobrażać reakcji poważnych i majętnych inwestorów zagranicznych z krajów o ustrojach nierepresyjnych, którzy postanawiają się osiedlić i płodząc dziecko w Polsce zszokowani odbierają pocztę z urzędu, z faszystowskim "wezwankiem na kurs". :) No, potraktuję jeszcze dodatkowo linię argumentacyjną tego pomysłu jakąś krytyką: > "Owszem, jest to pewne ograniczenie, ale podobnych ograniczeń są tysiące, i > nikt nie traktuje ich jako gwałt na wolności, Ja traktuję większość z tych ograniczeń za gwałt na wolności. :) > Żeby wykonywać większość zawodów trzeba najpierw zdobyć niezbędną wiedzę, > doświadczenie, dyplom lub licencję. Co to za argument!? Ja tam mógłbym zatrudnić utalentowanego matematyka-samouka, zamiast przeciętnego absolwenta matematyki "z dyplomem". Fakt, dalej musiałby mieć "niezbędną wiedzę", ale równie dobrze mógłbym zatrudnić na posadę matematyka w mojej firmie kogoś, kto jej w ogóle nie zna. Mam do tego prawo. A licencjonowanie zawodów to dla mnie bezsens, więc argumentowanie bezsensem bezsensu jest bezsensowna. :D A co do "doświadczenia", to chyba kurs tegoż nie daje, li tylko teorię. I dziecko nie jest "państwowe", bym mógł dopiero nabierać prawa do rozporządzania nim. Jest moje. > Takim rodzicom w przedbiegach odebrano by prawo do dzieci No, tu już nie ma wątpliwości, że w razie niezdania egzaminu dzieci są odbierane. Fuu. Totalitaryzm. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 09:25:34 |
Parent License? > Gdzie niby napisał, że rok to za dużo? Nie wiem, coś mi się pojebało ;-) Gdzieś tu czytałem (tak mi się zdaje), że rok jest bez sensu, bo trzeba więcej czasu, żeby stać się rodzicem. Kto to napisał? > Kurde, nie wiedziałem, że jesteś lewak. Czyli przy najbliżej okazji trzeba > Cię... rozstrzelać. :P Przecież to nie mój pomysł. Ja tylko cytuję Molly... jakąś tam... ;-) > z faszystowskim > "wezwankiem na kurs". :) O jezu jezu, jakie to wszystko straszne. Jak chcesz wziąć ślub kościelny to musisz pójść na nauki przedślubne (i chyba jeszcze przedmałżeńskie), nikt sobie w stopę nie strzela z tego powodu. Na rodzicielstwo - dość odpowiedzialne zajęcie - pozawala się osobom nie posiadającym elementarnej wiedzy w temacie. Fajnie by było, żeby dowiadywali się tego i owego w indywidualnym zakresie, ale są kurwa za durni ;-) Udowodnionym mechanizmem psychologicznym jest to, że jak masz nad sobą "bat" - wizję egzaminu, zrobienia z siebie głupka, kogoś kto egzekwuje od ciebie wiedzę itp. - to jesteś w stanie zwalczyć lenistwo, gdzie bez bata nie chuja. > > "Owszem, jest to pewne ograniczenie, ale podobnych ograniczeń są > tysiące, i > nikt nie traktuje ich jako gwałt na wolności, > > > Ja traktuję większość z tych ograniczeń za gwałt na wolności. :) Anarchista! ;-) > Co to za argument!? Ja tam mógłbym zatrudnić utalentowanego > matematyka-samouka, zamiast przeciętnego absolwenta matematyki "z > dyplomem". Fakt, dalej musiałby mieć "niezbędną wiedzę", ale równie dobrze > mógłbym zatrudnić na posadę matematyka w mojej firmie kogoś, kto jej w > ogóle nie zna. Mam do tego prawo. A licencjonowanie zawodów to dla mnie > bezsens, więc argumentowanie bezsensem bezsensu jest bezsensowna. :D A co > do "doświadczenia", to chyba kurs tegoż nie daje, li tylko teorię. Sofizmaty, demagogia, sofizmaty. Obroń powyższe dla lekarza. Ktoś musi sprawdzić wiedzę potencjalnego pracownika przed zatrudnieniem. Pracodawca miałby organizaować kosztowny egzamin dla każdego potencjalnego pracownika z całej wiedzy, którą chce sprawdzić? Robią to uczelnie hurtowo - sprawdzają, a na dowód wiedzy dają dyplom. A że dyplom mają też idioci, bo na egzaminie można zerżnąć, poziom jest niski itp. to oznacza, że system jest źle wprowadzany w życie, a nie że jest ogólnie zły. > I dziecko nie jest "państwowe", bym mógł dopiero nabierać prawa do > rozporządzania nim. Jest moje. Jest swoje, gamoniu, nie Twoje. Znalazł się, pan i władca :-) Murzyni też byś chciał, żeby byli Twoi, co? ;-) > No, tu już nie ma wątpliwości, że w razie niezdania egzaminu dzieci są > odbierane. Fuu. Totalitaryzm. No. To słabe ogniwo zdecydowania. Wymyśl coś. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-22 11:32:57 |
Parent License? > Przecież to nie mój pomysł. Ja tylko cytuję Molly... jakąś tam... > > ;-) Tja. :D > O jezu jezu, jakie to wszystko straszne. Jak chcesz wziąć ślub kościelny > to musisz pójść na nauki przedślubne (i chyba jeszcze przedmałżeńskie), > nikt sobie w stopę nie strzela z tego powodu. Niczego nie rozumiesz. Kościół to instytucja niepaństwowa. Oni mówią "my wykonamy usługę: ślub, jak ty pójdziesz na nauki przedmałżeńskie". To DOBROWOLNA umowa między podmiotami. Tymczasem ludzie, którzy utrzymują państwo, muszą ubiegać się o zgodę na coś tak naturalnego, jak reprodukcja. Państwo z góry zakłada, że możesz być beznadziejnym rodzicem - jest to złamanie zasady zaufania państwa wobec obywatela. Odchodząc od tej zasady dopuszczamy do rezygnacji z tajności korespondencji (co już się dzieje), domniemania niewinności, ochrony danych osobowych (np. pomysły pobierania odcisków palców od wszystkich), etc. Biorąc pod uwagę to, że do uzyskania zgody wymagane jest zdanie egzaminu, jest to krypto-eugenika. > Na rodzicielstwo - dość odpowiedzialne zajęcie - pozawala się osobom nie > posiadającym elementarnej wiedzy w temacie. Fajnie by było, żeby > dowiadywali się tego i owego w indywidualnym zakresie, ale są kurwa za > durni ;-) Ale to ich sprawa. Poza tym zinstytucjonalizowany tryb wychowawczy dziecka powoduje, że zmniejsza się różnorodność - bo rodzic, nawet ten inteligentny, kieruje się wtłoczonymi mu schematami. Napisałem tu takiemu jednemu tłumokowi, że gdyby to wprowadzono w Neolicie, to by właśnie gałąź strugał. ;) > Udowodnionym mechanizmem psychologicznym jest to, że jak masz nad sobą > "bat" - wizję egzaminu, zrobienia z siebie głupka, kogoś kto egzekwuje od > ciebie wiedzę itp. - to jesteś w stanie zwalczyć lenistwo, gdzie bez bata > nie chuja. Widać, jaka z was "arystokracja ducha", "renegaci stadności"... co tylko marzą o Wielkim Pasterzu. :) > > Ja traktuję większość z tych ograniczeń za gwałt na wolności. :) > > Anarchista! ;-) Raczej liberał. > Obroń powyższe dla lekarza. Ale macie sprane mózgi. Patrz: jestem właścicielem szpitala. Zatrudniam tych, co mają ukończone studia i dyplom, bo chcę mieć dobrą załogę. Ale czemu nie miałbym zatrudnić lekarza bez dyplomu? Jeśli będzie się sprawdzał, ot - jakiś zdolniacha - zostanie (na moją odpowiedzialność). Wiadomo, poprosiłbym innych lekarzy, by zweryfikowali jego umiejętności. Gdyby operację spieprzył z braku wiedzy, pacjent, bądź rodzica poszłaby do sądu i musiałbym wypłacić gigantyczne odszkodowanie, ew. ciupa za błąd lekarski, a renoma mojego szpitala poszłaby się jebać. PRAWA RYNKU. Dlatego rozsądny właściciel i tak nie zatrudni kogoś bez kompetencji. Nie trzeba niczego licencjonować, tylko kierować się rozsądkiem. :] > Ktoś musi sprawdzić wiedzę potencjalnego pracownika przed zatrudnieniem. Musi? Chyba w instytucjach państwowych. > Pracodawca miałby organizaować kosztowny egzamin dla każdego potencjalnego > pracownika z całej wiedzy, którą chce sprawdzić? Jeśli chciałby, czemu nie? Przecież nie mówię, że nie miałby prawa zatrudniać ludzi z dyplomem, lol. :D > > I dziecko nie jest "państwowe", bym mógł dopiero nabierać prawa do > > rozporządzania nim. Jest moje. > > Jest swoje, gamoniu, nie Twoje. Znalazł się, pan i władca :-) Eee... Sekundę: jeśli jest "swoje", to dlaczego mam prawo do podejmowania decyzji za niego, dlaczego rozporządzam jego majątkiem, etc.? Cóż, PRAKTYCZNIE rzecz ujmując dziecko ma właściwości prawne własności rodziców, z pewnymi obostrzeniami - np. obowiązek szkolny (którego nie popieram), etc. To tak, jak nabywasz zabytek - jesteś jego właścicielem, ale nie możesz go zburzyć, bo konserwator zabytków nie pozwala. ;) Gdyby było "swoje", mógłbym je zostawić i powiedzieć "radź se sam". Nie rozumiem, z jakiego powodu miałbym nie spać po nocach dla nie swojego dziecka. Już sam paradygmat tego, że dziecko jest "swoje", a nie rodziców znaczy, że państwo i rodzic ma do niego identyczne prawa. To swego rodzaju nacjonalizacja dzieci... Sorry, ale mnie lewacka argumentacja nie przekonuje - jeśli dziecko spłodziłem, opiekuję się nim, wykładam własne pieniądze na jego rozwój, to póki się nie usamodzielni (niekoniecznie musi się to wiązać z przeprowadzką, raczej dorosłością) - jest moje i się mnie słucha. I nie oznacza to, że wytwarzałbym jakieś przesadnie autorytarne relacje z potomstwem, bo wiem, że będzie tak samo inteligentne i rozsądne, jak ja i nie trzeba będzie często interweniować. :D > Murzyni też byś chciał, żeby byli Twoi, co? ;-) Nie, nie popieram niewolnictwa. Ale gdyby dalej istniało, musiałbym najpierw nabyć do nich prawa, by byli moi. Tzn. kupić ich. Nie należę do ludzi, popierających hasła typu "bo wszystkie dzieci/Murzyni/fabryki/traktory nasze są", w przeciwieństwie do Ciebie... no poza Murzynami, bo nie przystoi w erze political correctness. ;) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 12:06:29 |
Parent License? > Tja. :D Abstrahując od Molly... jakiejś tam, daleko idącą ignorancją jest twierdzić, że to mój pomysł ;-) > Niczego nie rozumiesz. Kościół to instytucja niepaństwowa. Oni mówią "my > wykonamy usługę: ślub, jak ty pójdziesz na nauki przedmałżeńskie". To > DOBROWOLNA umowa między podmiotami. To był przykład, mon. Nie twierdzę, że to identyczna sytuacja. Po prostu na pewne wymogi godzisz się, bo takie są realia. Oczywiście, można być piratem drogowym rzeczywistości i buntować się całe życie, doszukując niesprawiedliwości na każdym kroku, dlaczego mam nosić przy sobie karnet z wypożyczalnie video? dlaczego mam mieć wykupione OC? dlaczego mam płacić podatki? dlaczego muszę oddawać pieniądz za jabłka w warzywniaku? Można szczać pod wiatr sobie w oko, albo dostosować się do rzeczywistości i nauczyć się masterować istnienie w obecnych okolicznościach. Uważasz, że najwyższym przejawem inteligencji jest dostrzeżenie niesprawiedliwości i obrażenie się na świat? > Tymczasem ludzie, którzy utrzymują państwo, muszą ubiegać się o zgodę na > coś tak naturalnego, jak reprodukcja. Państwo z góry zakłada, że możesz > być beznadziejnym rodzicem - jest to złamanie zasady zaufania państwa > wobec obywatela. Kurwa, tylko nie to. Tylko nie prawda prosto w oczy! Tylko Amerykanin potrafi się obrazić na to, że założy się, że owszem, może być w czymś słaby. Nie ma to jak galopująca hipokryzja. Brońmy się przed tym, żeby ktokolwiek mógł pomyśleć, że kogokolwiek moglibyśmy mieć za złego rodzica. Oczywiście, że każdy jest potencjalnym kiepskim rodzicem. Wielka tajemnica ukrywana przez rządy wszystkich państw została ujawniona. Możemy już o tym mówić swobodnie, kamień z serca. > Odchodząc od tej zasady dopuszczamy do rezygnacji z > tajności korespondencji (co już się dzieje), domniemania niewinności, > ochrony danych osobowych (np. pomysły pobierania odcisków palców od > wszystkich), etc. Biorąc pod uwagę to, że do uzyskania zgody wymagane jest > zdanie egzaminu, jest to krypto-eugenika. Demagog za dyche. Egzaminy wstępne na studia to też krypto-eugenika? Kto tu jest lewakiem? ;-P > Ale to ich sprawa. Poza tym zinstytucjonalizowany tryb wychowawczy dziecka > powoduje, że zmniejsza się różnorodność - bo rodzic, nawet ten > inteligentny, kieruje się wtłoczonymi mu schematami. Nie mam na myśli ujednoliconego mechanizmu myślenia wtłaczanego batem od najmłodszych lat, tylko danie rodzicom narzędzi wychowawczych. Czy superniania robi pranie mózgu, a spod jej ręki wychodzą jednolici nazi-żołnierze? Nie pieprz! ;-) > Widać, jaka z was "arystokracja ducha", "renegaci stadności"... co tylko > marzą o Wielkim Pasterzu. :) Słabo, Dara, sła - biu - teń - ko. Rozmawiasz teraz ze mną, nie z nami. Ja nie jestem żadna arystokracja ducha, ja nawet nie wiem co to znaczy, ale przykro mi, nie chodzę do teatru, nie medytuję i się nie modlę, więc nawet gdybym znał definicję tej Twojej arystokracji to pewnie bym do niej nie pasował. Twoja stara jest wielkim pasterzem. :-) Ja staram się rozumieć jak działa moja psychika i wykorzystywać pewne mechanizmy na swoją korzyść. Skoro wiem co mnie motywuje, mogę się motywować kiedy chce i do czego chce. Ale znajdzie się zawsze jakiś odrealniony kolo, który stwierdzi, że to jak najgorzej o mnie świadczy. Pfff. > > Ktoś musi sprawdzić wiedzę potencjalnego pracownika przed > zatrudnieniem. > > > Musi? Chyba w instytucjach państwowych. Na złość wszystkim załóż firmę, w której nie będziesz sprawdzał wiedzy ani kompetencji nowo przyjętych, bo nikt Cię kurwa nie ma prawa do tego zmusić. :-) > Nie należę do > ludzi, popierających hasła typu "bo wszystkie > dzieci/Murzyni/fabryki/traktory nasze są", w przeciwieństwie do Ciebie... Słabiuteńko. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-22 12:39:51 |
Parent License? > To był przykład, mon. Nie twierdzę, że to identyczna sytuacja. Po prostu > na pewne wymogi godzisz się, bo takie są realia. Wiesz, może to kwestia genów, w mojej rodzinie byli więźniowie Auschwitz, oficerowie zamordowani w Katyniu, AKowiec i osoba, która ratowała Żydów w 2WŚ - i nie mam tendencji do łatwego godzenia się ze złem i niesprawiedliwością, nawet - jak Ty to mówisz - "takie są realia". Jakkolwiek to brzmi patetycznie, taka jest prawda. :D > dlaczego mam nosić przy sobie karnet z > wypożyczalnie video? dlaczego mam mieć wykupione OC? dlaczego mam płacić > podatki? dlaczego muszę oddawać pieniądz za jabłka w warzywniaku? Ale to nie jest niesprawiedliwe. Prócz tego OC. :P > szczać pod wiatr sobie w oko, albo dostosować się do rzeczywistości i > nauczyć się masterować istnienie w obecnych okolicznościach. Uważasz, że > najwyższym przejawem inteligencji jest dostrzeżenie niesprawiedliwości i > obrażenie się na świat? Ja raczej wolę stawiać opór rzeczywistości, która nie jest w porządku. I się nie obrażam. ;) Nie wiążę nonkonformizmu z inteligencją, aczkolwiek zauważalnie często z nią koreluje. > Nie ma to jak galopująca hipokryzja. Brońmy się przed tym, żeby ktokolwiek > mógł pomyśleć, że kogokolwiek moglibyśmy mieć za złego rodzica. Albo jesteś przerażająco głupi, albo udajesz, że nie zrozumiałeś. Napisałem o zasadzie ZAUFANIA państwa do obywatela, na której oparta jest CAŁA NASZA CYWILIZACJA. Państwo ma zakładać W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI, że jesteś dobrym człowiekiem, przyjmuje tylko, że MOŻE BYĆ inaczej (i po to jest Prokuratura, Policja, etc.). Ale traktuje Cię jako dobrego, póki nie udowodni Ci tego, że jesteś zły. I to odnosi się do wszystkiego. Rusz tym mózgiem, Hast! > Demagog za dyche. Egzaminy wstępne na studia to też krypto-eugenika? > Kto tu jest lewakiem? ;-P Uważałem Cię za kogoś mądrzejszego. Zaraz powiesz, że wolna konkurencja to eugenika... > Nie mam na myśli ujednoliconego mechanizmu myślenia wtłaczanego batem od > najmłodszych lat, tylko danie rodzicom narzędzi wychowawczych. Czy > superniania robi pranie mózgu, a spod jej ręki wychodzą jednolici > nazi-żołnierze? Nie pieprz! ;-) Tere-fere. Sam nie pieprz, przecież każdy dostałby te same narzędzia wychowawcze i tą samą instrukcję obsługi. > Na złość wszystkim załóż firmę, w której nie będziesz sprawdzał wiedzy ani > kompetencji nowo przyjętych, bo nikt Cię kurwa nie ma prawa do tego > zmusić. :-) Żałosne są Twoje riposty, wiesz? :) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 15:45:04 |
Parent License? > Albo jesteś przerażająco głupi, albo udajesz, że nie zrozumiałeś. > Napisałem o zasadzie ZAUFANIA państwa do obywatela, na której oparta jest > CAŁA NASZA CYWILIZACJA. Państwo ma zakładać W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI, że > jesteś dobrym człowiekiem, przyjmuje tylko, że MOŻE BYĆ inaczej (i po to > jest Prokuratura, Policja, etc.). Ale traktuje Cię jako dobrego, póki nie > udowodni Ci tego, że jesteś zły. I to odnosi się do wszystkiego. Rusz tym > mózgiem, Hast! Po co wikłasz do tego problematykę dobra i zła? Przecież nie chodzi dylemat kochający-dobry/niekochający-zły rodzic. Chodzi od początku o fakt, że wychowanie dzieci to coś co można robić lepiej lub gorzej, intuicyjnie lub w oparciu o wiedzę, narzędzia psychologiczne. Na jakiej podstawie państwo miałoby zakładać w pierwszej kolejności, że będziesz dobrym rodzicem, tzn. rodzicem, nazwijmy to, świadomym, a nie błądzącym we mgle problemów rodzicielskich? Skąd pomysł, że posiadasz odpowiednią wiedzę, zanim sprawdzi się jej poziom? Nie rozumiem w jaki sposób zasada domniemania niewinności, o której piszesz wyżej ma się do tego o czym ja piszę. > > Demagog za dyche. Egzaminy wstępne na studia to też > krypto-eugenika? > > Kto tu jest lewakiem? ;-P > > > Uważałem Cię za kogoś mądrzejszego. Zaraz powiesz, że wolna konkurencja to > eugenika... Jeżeli chcesz ze mną rozmawiać, to błagam Cię, odłóż na bok sofizmat. Nie jesteś żadnym sędzią mojej mądrości. Twoje wcześniejsze porównanie do eugeniki ("Biorąc pod uwagę to, że do uzyskania zgody wymagane jest zdanie egzaminu, jest to krypto-eugenika. ") zrozumiałem tak, że skoro wymagane jest zdanie egzaminu to odcina się dostęp nieinteligentnym. Moja riposta polegała na tym, że nieinteligentnym odcina się obecnie dostęp do wiedzy, kariery, bogactwa -np. egzaminami na studia, pozostawiając dla nich rolę podrzędną sprzątaczy, hydraulików, grabarzy itp, co nie jest niczym dziwnym, bo trudno żeby nieinteligentni walczyli o swoje prawa na polu inteligencji z racji równouprawnienia i jawnej niesprawiedliwości. Zrozumiałem, że doszukujesz się niesprawiedliwości w odcinaniu nieinteligentnym drogi do prokreacji, dlatego krzyczysz o eugenice. Ripostowałem, że nikt nie krzyczał kiedy dostawali się na studia. > Tere-fere. Sam nie pieprz, przecież każdy dostałby te same narzędzia > wychowawcze i tą samą instrukcję obsługi. Naprawdę nie wiesz o co mi chodzi? Czy według Ciebie kiedy każdy zamiast stosować kary cielesne wprowadzi w domu karne krzesełko, to wyhoduje się ludzi o identycznych gustach i ideach? > > Na złość wszystkim załóż firmę, w której nie będziesz sprawdzał > wiedzy ani > > kompetencji nowo przyjętych, bo nikt Cię kurwa nie ma prawa do tego > > > zmusić. :-) > > > Żałosne są Twoje riposty, wiesz? :) No no no no. Bez takich. :-) Pitolisz mi tu, że wcale nie trzeba sprawdzać wiedzy pracownika. Na jakiej podstawie chcesz go zatrudnić? I po co, skoro nie interesują Cię jego zdolności? |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 23:00:17 |
Parent License? > Pitolisz mi tu, że wcale nie trzeba sprawdzać wiedzy pracownika. Na jakiej > podstawie chcesz go zatrudnić? I po co, skoro nie interesują Cię jego > zdolności? wiesz ile razy zatrudniałem się nikt nie sprawdzał mojej wiedzy de fakto po prostu porównywano uprawnienia, doświadczenie w branży, staż pracy - a to może być mylne ;P |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-22 19:56:33 |
Parent License? > Po co wikłasz do tego problematykę dobra i zła? Przecież nie chodzi > dylemat kochający-dobry/niekochający-zły rodzic. Ech, napisałem "odnosi się to do innych kwestii". Myślałem, że potrafisz dostrzegać analogie. Zasada zaufania nie dotyczy tylko moralnej postawy obywatela, ale również ufności w jego zdolność do dobrego wykonywania ról społecznych, szczególnie tak fundamentalnych i naturalnych, jak rodzicielstwo. > Chodzi od początku o > fakt, że wychowanie dzieci to coś co można robić lepiej lub gorzej, > intuicyjnie lub w oparciu o wiedzę, narzędzia psychologiczne. Zawsze wtrącanie się państwa w gospodarkę, społeczeństwo czy rodzinę kończyło się źle. Nie możesz powiedzieć, że jedna metoda wychowawcza jest "lepsza" od drugiej, nie ma obiektywnej oceny tegoż. Już wyrosło mnóstwo dzieci "pokolenia bezstresowego" - a jaki koń jest, każdy widzi. Zatem nie ufałbym zbytnio ogólnie przyjętej "wiedzy" w zakresie metod wychowawczych. Po drugie wątpię, by rodzice Eulera, Gaussa, Kopernika, Da Vinciego czy Einsteina stosowali jakieś-tam wyszukane "narzędzia psychologiczne". :D Raczej stosowali różne metody wychowawcze - w przypadku takiego Faradaya, to nawet się zbytnio nie starali, bo go szybko posłali do pracy. Popatrz się wokół - wszystko, co widzisz zostało wymyślone przez ludzi, których rodzice NIE BYLI INDOKTRYNOWANI PRZEZ PAŃSTWO, JAK MAJĄ WYCHOWYWAĆ. :P Nawet ten Twój durny pomysł wymyślili. Wprowadzanie jednego, odgórnego modelu nie tylko naraża na gigantyczną katastrofę (np. wychowywanie wszystkich dzieci bezstresowo przez 15 lat byłoby przerażające w skutkach - każdy miałby ADHD), ale są szkodliwe dla różnorodności. Nie twierdzę, że wszyscy byliby tacy sami, ale z pewnością oddziaływanie podobnych bodźców według określonego, mniej lub bardziej plastycznego schematu dałoby wymierny efekt w postaci homogenizacji psychik. > podstawie państwo miałoby zakładać w pierwszej kolejności, że będziesz > dobrym rodzicem, tzn. rodzicem, nazwijmy to, świadomym, a nie błądzącym we > mgle problemów rodzicielskich? A na jakiej podstawie miałoby zakładać w pierwszej kolejności, że będę rodzicem błądzącym!? Na żadnej. A że ludzie tworzą państwo, to chcą, by im ufano. Hast, chyba że według Ciebie to ludzie są dla państwa, nie na odwrót? > Skąd pomysł, że posiadasz odpowiednią wiedzę, zanim sprawdzi się jej poziom? "Skąd pomysł, że jesteś niewinny, zanim nie udowodnisz, że jesteś?" - że tak sparafrazuję. Btw. udowadnianie swej niewinności, z racji trudności, było bardzo popularną metodą pozbywania się wrogów Ludu. :) > Nie rozumiem w jaki sposób zasada > domniemania niewinności, o której piszesz wyżej ma się do tego o czym ja > piszę. W zasadach prawa rzymskiego, które uważam za największe osiągnięcie cywilizacyjne, pojawia się ogólnie duch wspomnianego wielokrotnie zaufania do obywatela. We wszystkich kwestiach. Myślałem, że uchwycisz tę zasadę sam. > Twoje wcześniejsze porównanie do eugeniki ("Biorąc pod uwagę to, że do > uzyskania zgody wymagane jest zdanie egzaminu, jest to krypto-eugenika. > > ") zrozumiałem tak, że skoro wymagane jest zdanie egzaminu to odcina się > dostęp nieinteligentnym. Moja riposta polegała na tym, że nieinteligentnym > odcina się obecnie dostęp do wiedzy, kariery, bogactwa Ty wiesz, co znaczy eugenika? Jest to selekcja ludzi rozrodu, chyba "że to metafora taka" była. Ja nie popieram eugeniki, a nie niedopuszczania nieinteligentnych na studia. Zresztą, sytuacja jest też inna z tego względu, że egzamin na licencję rodzica przeprowadza urząd - jest to jawne ograniczenie wolności (tzn. wolność ograniczona literą prawa), tymczasem uczelnie mają charakter autonomiczny, więc jako instytucja praktycznie rzecz biorąc prywatna stosuje swoje własne prawa. Stosowanie wymogu kompetencji winno się pojawiać wtenczas, gdy inaczej nie mogłoby to sprawnie działać. Prezydent może być elektrykiem, a Tobie marzą się egzaminy na rodzica. :D > Naprawdę nie wiesz o co mi chodzi? Czy według Ciebie kiedy każdy zamiast > stosować kary cielesne wprowadzi w domu karne krzesełko, to wyhoduje się > ludzi o identycznych gustach i ideach? Heh, kurs chyba nie będzie ograniczał się do jedynych-słusznych metodach karania dzieci? :) > Pitolisz mi tu, że wcale nie trzeba sprawdzać wiedzy pracownika. Nie, napisałem, że nie musisz, jak nie chcesz. Nie trzeba w sensie jakiegoś prawnego przymusu. Nie manipuluj. A tu odpowiedź: PAŃSTWO CIĘ NIE ZATRUDNIA! TO TY ZATRUDNIASZ PAŃSTWO. Państwo wykonuje usługi społeczeństwu za ich pieniądze - m.in. chroni Cię i gwarantuje przestrzeganie umów między podmiotami. Przynajmniej do tego powinna się ograniczać jego rola. Czy kiedykolwiek widziałeś, by sklepikarz egzaminował klienta z tego, czy potrafi ugotować zupę z warzyw, które u niego kupił? Hast, wg. filozofii Nietzschego masz duszę niewolnika, taki się już urodziłeś - to nie Twoja wina. Ale że piszesz takie okropieństwa pod jego nazwiskiem, o tam na górze tego sajta, to normalnie Ferdek się w grobie przewraca. : D > Na jakiej podstawie chcesz go zatrudnić? A chuj Cię to obchodzi? :) Co, troszczysz się o mój biznes? Ty się nie bój, my Żydzi mamy smykałkę do interesów. ; ) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-23 09:36:16 |
Parent License? > Ech, napisałem "odnosi się to do innych kwestii". > Myślałem, że potrafisz > dostrzegać analogie. Zasada zaufania nie dotyczy tylko moralnej postawy > obywatela, ale również ufności w jego zdolność do dobrego wykonywania ról > społecznych, szczególnie tak fundamentalnych i naturalnych, jak > rodzicielstwo. Zasada domniemania niewinności tyczy się oskarżenia o popełnienie przestępstwa. W jaki sposób powiązałeś ją z ufnością państwa w umiejętności rodzicielskie? Z tego co piszesz wynikałoby, że państwo z góry zakłada, że wszystko czego się tkniesz zrobisz dobrze i do momentu, w którym faktycznie to spierdolisz co udowodni "winę", do tego momentu nikt nie ma prawa rzucić cienia wątpliwości na to, że mógłbyś to wykonać prawidłowo. > Nie możesz powiedzieć, że jedna metoda wychowawcza jest > "lepsza" od drugiej, nie ma obiektywnej oceny tegoż. Już wyrosło mnóstwo > dzieci "pokolenia bezstresowego" - a jaki koń jest, każdy widzi. Zatem nie > ufałbym zbytnio ogólnie przyjętej "wiedzy" w zakresie metod wychowawczych. Wychowanie bezstresowe sam sobie dopowiedziałeś. Poszanowanie ludzkiej godności nakazuje wychowanie bez kar cielesnych, co nie każdy zdaje się rozumieć. Stosowanie kar cielesnych jest powszechne, a niezgodne z prawem, a wynika z bezsilności rodziców i nieznajomości narzędzi pozwalających zastąpić to innymi psychologicznymi metodami nagradzania i karania. > Po drugie wątpię, by rodzice Eulera, Gaussa, Kopernika, Da Vinciego czy > Einsteina stosowali jakieś-tam wyszukane "narzędzia psychologiczne". :D > Raczej stosowali różne metody wychowawcze - w przypadku takiego Faradaya, > to nawet się zbytnio nie starali, bo go szybko posłali do pracy. Popatrz > się wokół - wszystko, co widzisz zostało wymyślone przez ludzi, których > rodzice NIE BYLI INDOKTRYNOWANI PRZEZ PAŃSTWO, JAK MAJĄ WYCHOWYWAĆ. :P Nigdzie nie napisałem, że geniusz wyżej wymienionych wynika z takiego czy innego wychowania. Ty zdajesz się sugerować, że tak właśnie jest. Między wierszami wyczytuję, że najwyraźniej byliby nikim gdyby byli inaczej wychowywani. > Nawet ten Twój durny pomysł wymyślili. Powyższe jest wewnętrznie sprzeczne. Skoro ktoś to wymyślił, to pomysł nie jest mój. > Wprowadzanie jednego, odgórnego modelu nie tylko naraża na gigantyczną > katastrofę (np. wychowywanie wszystkich dzieci bezstresowo przez 15 lat > byłoby przerażające w skutkach - każdy miałby ADHD) Zdaje się, że przyczyny ADHD są natury patofizjologicznej, a nie wynikają z braku stresu w dzieciństwie. > A na jakiej podstawie miałoby zakładać w pierwszej kolejności, że będę > rodzicem błądzącym!? Na takiej samej, na jakiej zakłada się, że nie jesteś lekarzem skoro nie skończyłeś szkoły medycznej. Na podstawie faktu, że nie istnieje ślad w Twojej edukacji świadczący o tym, że ktoś przedstawił Ci wiedzę nt. skutecznych metod wychowywania, co być nie musiał robić tego metodą prób i błędów od zera. > A że ludzie tworzą państwo, to chcą, by im > ufano. Myślałem, że ludzie tworzą państwo, bo chcą by ich chroniono. Również przed ich własną niewiedzą i przed błędami, które mogą w jej wyniku popełnić. Podobnie można by ufać każdemu, że jest dobrym kierowcą - ale nie robi się tego, wysyła się go na kurs, sprawdza umiejętności egzaminem a dopiero potem pozwala prowadzić auto. > "Skąd pomysł, że jesteś niewinny, zanim nie udowodnisz, że jesteś?" - że > tak sparafrazuję. Patrz wyżej, przykład z prawem jazdy. > W zasadach prawa rzymskiego, które uważam za największe osiągnięcie > cywilizacyjne, pojawia się ogólnie duch wspomnianego wielokrotnie zaufania > do obywatela. We wszystkich kwestiach. Myślałem, że uchwycisz tę zasadę > sam. Wyjaśnij mi w jaki sposób przekłada się to na prawo jazdy. > Heh, kurs chyba nie będzie ograniczał się do jedynych-słusznych metodach > karania dzieci? :) Od początku miałem na myśli kurs jako studium wiedzy psychologicznej na temat wychowania, skuteczności jednych metod, nieskuteczności innych. Czego nie miałem na myśli to sankcjonowany prawnie klucz postępowania treścią przypominający instrukcję obsługi maszyny do szycia. > Nie, napisałem, że nie musisz, jak nie chcesz. Nie trzeba w sensie > jakiegoś prawnego przymusu. Nie manipuluj. Podejrzewałem, że jest to przerzucanie argumentami w stylu "nie musisz oddychać". |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-23 12:08:51 |
Parent License? > Z tego co piszesz wynikałoby, że państwo z góry zakłada, że wszystko czego > się tkniesz zrobisz dobrze i do momentu, w którym faktycznie to > spierdolisz co udowodni "winę", do tego momentu nikt nie ma prawa rzucić > cienia wątpliwości na to, że mógłbyś to wykonać prawidłowo. Nie "nikt", tylko instytucje państwowe. > Poszanowanie ludzkiej godności nakazuje wychowanie bez kar cielesnych, co > nie każdy zdaje się rozumieć. Stosowanie kar cielesnych jest powszechne, a > niezgodne z prawem, a wynika z bezsilności rodziców i nieznajomości > narzędzi pozwalających zastąpić to innymi psychologicznymi metodami > nagradzania i karania. Oj Hast, Ty pseudointelektualisto - chcesz zniszczyć autonomię podstawowej komórki społecznej, najbardziej naturalną jednostkę organizacyjną chciałbyś wpakować siłą w bezlitosną machinę państwową? Właśnie dzięki autonomii rodziny udawało się obalać tyranie, utrzymywać tożsamość narodową w czasach okupacji - rodzina dla ustrojów totalitarnych jest niebezpieczniejsza niż czołgi. Dlatego lewactwo Twojego pokroju próbowało i próbuje podkopać jej fundamenty, pod pozorem walki o równość, tolerancję, dobro dzieci, etc. Nie mówię, że uczenie rodziców o tym, że nie wolno bić dzieci spowoduje degenerację rodziny - ale jest to dopuszczenie do sytuacji, w której państwo bezpardonowo wchodzi do niej z buciorami. Jak ludzie uchylą w ten sposób drzwi, zaraz państwo wepcha się i otworzy je na oścież. Oczywiście, małymi kroczkami, bo znajdą się kolejne powody na zwiększanie ingerencji. To tak, jak z gotowaniem żaby - jak wrzucisz ją do wrzątku, to wyskoczy, ale jak będziesz temperaturę podnosił stopniowo, to nie wyskoczy i się ugotuje. Zatem wsadź sobie swoje wychowanie postępowe w dupę. > Nigdzie nie napisałem, że geniusz wyżej wymienionych wynika z takiego czy > innego wychowania. Ty zdajesz się sugerować, że tak właśnie jest. Między > wierszami wyczytuję, że najwyraźniej byliby nikim gdyby byli inaczej > wychowywani. Nie, chciałem zauważyć, że wszystko działa dobrze na tym polu bez państwa. > > Nawet ten Twój durny pomysł wymyślili. > > Powyższe jest wewnętrznie sprzeczne. Skoro ktoś to wymyślił, to pomysł nie > jest mój. LOL. Przecież się tak pisze, pacanie. Jakbym napisał "nawet ten durny pomysł wymyślili" - to byś mógł nie wiedzieć, do czego się odnoszę. > Zdaje się, że przyczyny ADHD są natury patofizjologicznej, a nie wynikają > z braku stresu w dzieciństwie. Wiem, po prostu mają zryty mózg. To była ironia. > Na takiej samej, na jakiej zakłada się, że nie jesteś lekarzem skoro nie > skończyłeś szkoły medycznej. Na podstawie faktu, że nie istnieje ślad w > Twojej edukacji świadczący o tym, że ktoś przedstawił Ci wiedzę nt. > skutecznych metod wychowywania, co być nie musiał robić tego metodą prób i > błędów od zera. Oj, mój kochany Haście, "na podstawie faktu, że nie istnieje ślad w Twojej edukacji" - czyli zakładają, że rodzic nie potrafi np. sam się dokształcić, kupując parę książek nt. metod wychowawczych (robi to mnóstwo rodziców)? Albo poradzić się swoich rodziców? Czyli Twoje państwo bezpodstawnie uznaje a priori, że rodzic jest kompletnie niezaangażowany i nie chce się przygotować do roli rodzica. PRZYZNAJ TO WRESZCIE: TWOJE PAŃSTWO JEST KOMPLETNIE NIEUFNE. I przestań porównywać, do jasnej cholery, lekarzy do rodziców - rodzice opiekują się swoimi dziećmi, odpowiedzialność lekarza jest znacznie większa, bo on opiekować się może mnóstwem CUDZYCH. > Podobnie można by ufać każdemu, że jest dobrym kierowcą - ale > nie robi się tego, wysyła się go na kurs, sprawdza umiejętności egzaminem > a dopiero potem pozwala prowadzić auto. Ja nie popieram egzaminów na prawo jazdy. Po prostu stworzyłbym prawo, które tym, co nie wiedzą, jak jeździć a jeżdżą (tzn. nie znają przepisów i nie potrafią opanować samochodu) i spowodują wypadek odbierana jest wolność na długie lata. Ale powiedzmy, że prawo jazdy jest w jakimś tam stopniu uzasadnione, bo powodując karambol możesz skrzywdzić wielu obcych ludzi, zatem Twoja odpowiedzialność ma inny charakter, niż np. właśnie w byciu rodzicem. Bo tam odpowiadasz za kogoś, kogo kochasz i "jest Twoje". > Wyjaśnij mi w jaki sposób przekłada się to na prawo jazdy. W żaden. Po prostu, zgodnie z umową społeczną, ludzie postanowili, że należy wyrabiać pozwolenie na kierowanie pojazdami, argumentując to dużym zagrożeniem dla obcych, które mogą powodować osoby, które jeździć nie umieją. Nie chodziło tu w zamierzeniu o bezpieczeństwo Twoje i Twoich pasażerów, a raczej innych uczestników ruchu drogowego. Wyjątek od reguły, który jest w miarę rozsądny. > Czego nie miałem na myśli to sankcjonowany prawnie klucz postępowania > treścią przypominający instrukcję obsługi maszyny do szycia. Haście, dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. To jedno z mądrzejszych przysłów, jakie znam. :P Skąd wiesz, że kolejny minister edukacji nie zmieni programu na taki bardziej "monolityczny", propagandowy? Sęk w tym, by nie dopuszczać do możliwości zaistnienia takich urzędów, czy praw, które kiedyś mogą zostać użyte w innym celu, niż było to pierwotnie planowane. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-23 13:53:34 |
Parent License? > Nie "nikt", tylko instytucje państwowe. Państwowe uczelnie nie są państwowe? Nie podlegają Ministerstwu Edukacji Narodowej i nie realizują programów ministerialnych? > Oj Hast, Ty pseudointelektualisto - chcesz zniszczyć autonomię podstawowej > komórki społecznej, najbardziej naturalną jednostkę organizacyjną > chciałbyś wpakować siłą w bezlitosną machinę państwową? Ja nic nie chcę! Ja chcę święty spokój! :-) > Dlatego lewactwo Twojego pokroju próbowało > i próbuje podkopać jej fundamenty, pod pozorem walki o równość, > tolerancję, dobro dzieci, etc. Jakie lewactwo mojego pokroju? Ja jestem kapitalistą i piewcą nierówności. Odwal się! :-) Ja o nic nie chce walczyć. Nie jestem typem aktywisty, działacza, zaangażowanego politycznie oszołoma. Ja sobie mogę na forum pogadać. I coś Ci się pomyliło. Sugerujesz, że ja tak naprawdę mam tu na myśli przemycenie totalitaryzmu, tylko oczy Ci mydlę dziećmi? > > Nigdzie nie napisałem, że geniusz wyżej wymienionych wynika z takiego > czy > > innego wychowania. Ty zdajesz się sugerować, że tak właśnie jest. > Między > > wierszami wyczytuję, że najwyraźniej byliby nikim gdyby byli inaczej > > > wychowywani. > > Nie, chciałem zauważyć, że wszystko działa dobrze na tym polu bez państwa. I w jaki sposób mi to udowodniłeś? Podając przykład naukowców i wynalazców? Nie widzę związku. Ja mówię o warunkach wychowania dzieci, a Ty mi wyjeżdżasz z Kopernikiem i da Vinci. W podobny sposób mogę podać Ci przykład Hitlera, Mussoliniego, Franco, Pinocheta, Castro - patrz do czego doprowadziło ich wychowanie. I co, uważasz to za argument? > Oj, mój kochany Haście, "na podstawie faktu, że nie istnieje ślad w Twojej > edukacji" - czyli zakładają, że rodzic nie potrafi np. sam się > dokształcić, kupując parę książek nt. metod wychowawczych (robi to mnóstwo > rodziców)? Oczywiście, że potrafią. Ale jakoś rzadko to robią z tego co mi wiadomo. > Albo poradzić się swoich rodziców? Też mi wyrocznia. W sprawach fizyki też się należy radzić dziadków, a nie fizyków, bo są starsi i dłużej obserwują grawitację? To, że ktoś jest dziadkiem w zasadzie gówno znaczy. > Czyli Twoje państwo > bezpodstawnie uznaje a priori, że rodzic jest kompletnie niezaangażowany i > nie chce się przygotować do roli rodzica. PRZYZNAJ TO WRESZCIE: TWOJE > PAŃSTWO JEST KOMPLETNIE NIEUFNE. Żadne tam moje. A państwo, o którym mowa, ułatwia dostęp do wiedzy zaangażowanemu rodzicowi organizując mu kurs, żeby ułatwić mu przygotowanie się do roli rodzica. > I przestań porównywać, do jasnej cholery, > lekarzy do rodziców - rodzice opiekują się swoimi dziećmi, > odpowiedzialność lekarza jest znacznie większa, bo on opiekować się może > mnóstwem CUDZYCH. Odpowiedzialność to odpowiedzialność. Piszesz, jakby ze swoim dzieckiem rodzic miał prawo zrobić wszystko. Jeżeli ktoś odpowiada za jedno życie to w moich oczach jest to ogromna odpowiedzialność. Ty to bagatelizujesz, umniejszając wartość życia - skoro można być odpowiedzialnym za setki, to co mi tam jeden. Pfff. > Ja nie popieram egzaminów na prawo jazdy. Po prostu stworzyłbym prawo, > które tym, co nie wiedzą, jak jeździć a jeżdżą (tzn. nie znają przepisów i > nie potrafią opanować samochodu) i spowodują wypadek odbierana jest > wolność na długie lata. Ale powiedzmy, że prawo jazdy jest w jakimś tam > stopniu uzasadnione, bo powodując karambol możesz skrzywdzić wielu obcych > ludzi, zatem Twoja odpowiedzialność ma inny charakter, niż np. właśnie w > byciu rodzicem. Bo tam odpowiadasz za kogoś, kogo kochasz i "jest > Twoje". ? > Nie chodziło tu w zamierzeniu o bezpieczeństwo Twoje i Twoich > pasażerów, a raczej innych uczestników ruchu drogowego. Wyjątek od reguły, > który jest w miarę rozsądny. Chodzi w taki samym stopniu o bezpieczeństwo Twoje, Twoich pasażerów jak i wszystkich innych uczestników ruchu, pacanie :-) Prawo jazdy i kodeks drogowy mają jedynie chronić innych przed Tobą? To po co przymus zapinania pasów? Wyobraź sobie, Dara, że jesteś niestety chroniony na siłę. > Haście, dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. To jedno z > mądrzejszych przysłów, jakie znam. :P A gdzie za kafelka robią złe chęci? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-23 16:51:01 |
Parent License? > > Nie "nikt", tylko instytucje państwowe. > > Państwowe uczelnie nie są państwowe? Nie podlegają Ministerstwu Edukacji > Narodowej i nie realizują programów ministerialnych? Ech, sorry: chodziło mi o urzędy i organa państwowe. Wszelkie formy aparatu państwowego. Już wyjaśnialiśmy sobie, jak się to ma ze szkołami wyższymi. > > Oj Hast, Ty pseudointelektualisto - chcesz zniszczyć autonomię > podstawowej > > komórki społecznej, najbardziej naturalną jednostkę organizacyjną > > chciałbyś wpakować siłą w bezlitosną machinę państwową? > > Ja nic nie chcę! Ja chcę święty spokój! :-) Aha, i według Ciebie realizacją świętego spokoju będzie przymus latania po pracy na jakieś zajęcia państwowe? :> > Jakie lewactwo mojego pokroju? Ja jestem kapitalistą i piewcą nierówności. > Odwal się! :-) To Ty się odwal od mojego czasu. Nie chcę za parę lat łazić na tego typu kursy, bo jakiś przewrażliwiony konował został premierem i mi kazał. : D > Ja o nic nie chce walczyć. Nie jestem typem aktywisty, działacza, > zaangażowanego politycznie oszołoma. Ja sobie mogę na forum pogadać. Uff. Pocieszyłeś mnie. > I coś Ci się pomyliło. Sugerujesz, że ja tak naprawdę mam tu na myśli > przemycenie totalitaryzmu, tylko oczy Ci mydlę dziećmi? Nie, robisz to nieświadomie, popierając takie idee. :) > Oczywiście, że potrafią. Ale jakoś rzadko to robią z tego co mi wiadomo. A mi wiadomo, że wręcz przesadzają. Czytałem, że pokolenie lat 80. bardzo chętnie i intensywnie pobudza rozwój dzieci - sugerując się wielkimi knigami nt. wychowania dzieci, mają b. wysokie ambicje, marzą im się geniusze, itp. Jeśli już kurs, to taki, w którym się przypomina, że dzieci nie muszą chodzić na basen, lekcje muzyki, karate i kółka matematyczne na raz, by się dobrze rozwijało. ;-) > > Albo poradzić się swoich rodziców? > > Też mi wyrocznia. W sprawach fizyki też się należy radzić dziadków, a nie > fizyków, bo są starsi i dłużej obserwują grawitację? To, że ktoś jest > dziadkiem w zasadzie gówno znaczy. Sufit Ci na łeb nie spadł? :) Znaczy, że ma wieloletnie doświadczenie, praktykę. > Żadne tam moje. A państwo, o którym mowa, ułatwia dostęp do wiedzy > zaangażowanemu rodzicowi organizując mu kurs, żeby ułatwić mu > przygotowanie się do roli rodzica. Super, pięknie. To niech i organizuje, ale nie przymusowy. Przyjdą Ci, co potrzebują i są "zaangażowani". I żeby nie było licencjonowania rodzicielstwa, bo to zwyczajny faszyzm. > Odpowiedzialność to odpowiedzialność. Piszesz, jakby ze swoim dzieckiem > rodzic miał prawo zrobić wszystko. Oj nie. Nadinterpretujesz. Jeżeli ktoś odpowiada za jedno życie to > w moich oczach jest to ogromna odpowiedzialność. Ty to bagatelizujesz, > umniejszając wartość życia - skoro można być odpowiedzialnym za setki, to > co mi tam jeden. Pfff. Tyle, że lekarz odpowiada za życie w takim sensie, że braki w wiedzy medycznej mogą skutkować śmiercią osób otoczonych opieką. Nie powiesz mi, że kochający, w miarę rozgarnięty rodzic, przez braki w teoretycznej wiedzy nt. wychowania może spowodować śmierć dziecka? :D > Prawo jazdy i kodeks drogowy mają jedynie chronić innych przed Tobą? To po > co przymus zapinania pasów? Przymus zapinania pasów został wymyślony Bodaj 80 lat po wynalezieniu samochodu. I ze 20 lat po wynalezieniu samych pasów. :) Napisałem: "w zamierzeniu", bo wtenczas rzeczywiście chodziło o bezpieczeństwo innych. Nikt sto lat temu, bo już wtenczas pojawił się wymóg posiadania prawa jazdy w niektórych krajach, nie zabraniał Ci wykonywania niebezpiecznych czynności, które zagrażają tylko Tobie; narkotyki były legalne, etc. > Wyobraź sobie, Dara, że jesteś niestety chroniony na siłę. I to mi się w dzisiejszych czasach bardzo nie podoba. :) I nie popieram tego, by głupotą argumentować wprowadzanie kolejnych, anty-wolnościowych głupot. > > Haście, dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. To jedno z > > mądrzejszych przysłów, jakie znam. :P > > A gdzie za kafelka robią złe chęci? Złymi chęciami maluje się ściany w piekle. ;) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-24 00:14:21 |
Parent License? > Ech, sorry: chodziło mi o urzędy i organa państwowe. Wszelkie formy > aparatu państwowego. Już wyjaśnialiśmy sobie, jak się to ma ze szkołami > wyższymi. Jak sobie to wyjaśniliśmy? Bo nie pamiętam. > Aha, i według Ciebie realizacją świętego spokoju będzie przymus latania po > pracy na jakieś zajęcia państwowe? :> Nie. Skąd taki idiotyczny pomysł? Święty spokój jest wtedy, kiedy nie ma dzieci. > Nie, robisz to nieświadomie, popierając takie idee. :) Ale ja ich wcale nie popieram. > A mi wiadomo, że wręcz przesadzają. Czytałem, że pokolenie lat 80. bardzo > chętnie i intensywnie pobudza rozwój dzieci - sugerując się wielkimi > knigami nt. wychowania dzieci, mają b. wysokie ambicje, marzą im się > geniusze, itp. A mi wiadomo, że przeciętny dorosły polak czyta jedną książkę rocznie, i nie wmówisz mi, że choć w 50% jest to poradnik psychologiczny. > > Też mi wyrocznia. W sprawach fizyki też się należy radzić dziadków, a > nie > > fizyków, bo są starsi i dłużej obserwują grawitację? To, że ktoś jest > > > dziadkiem w zasadzie gówno znaczy. > > > Sufit Ci na łeb nie spadł? :) Znaczy, że ma wieloletnie doświadczenie, > praktykę. Ma doświadczenie, owszem. Jeżeli np. robił to źle, to ma świetną praktykę w robieniu tego źle. Wieloletnią. I chętnie przekaże swoją wspaniałą wiedzę, żeby powielić i powtórzyć jego błędy. > Tyle, że lekarz odpowiada za życie w takim sensie, że braki w wiedzy > medycznej mogą skutkować śmiercią osób otoczonych opieką. Nie powiesz mi, > że kochający, w miarę rozgarnięty rodzic, przez braki w teoretycznej > wiedzy nt. wychowania może spowodować śmierć dziecka? :D W zasadzie to może nawet śmierć. Ale mniejsza z tym. Częściej może np. zniszczyć dziecku życie, naładować je kompleksami, wpoić strach przed życiem nadopiekuńczością, stworzyć kalekę emocjonalną itp. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-24 08:28:36 |
Parent License? > Jak sobie to wyjaśniliśmy? Bo nie pamiętam. To sobie przypomnij. :) Inaczej być po prostu by nie mogło. > > Aha, i według Ciebie realizacją świętego spokoju będzie przymus > latania po > > pracy na jakieś zajęcia państwowe? :> > > Nie. Skąd taki idiotyczny pomysł? Święty spokój jest wtedy, kiedy nie ma > dzieci. Na szczęście nie wszyscy lubią święty spokój, bo byśmy wyginęli. ;) > A mi wiadomo, że przeciętny dorosły polak czyta jedną książkę rocznie, i > nie wmówisz mi, że choć w 50% jest to poradnik psychologiczny. Przeciętny. A rodzice to młodzi ludzie i raczej odbiegają od średniej, która uwzględnia m.in. ludzi po 60.tce, z których 50% może nigdy książki żadnej nie przeczytało, no poza - wyrywkowo oczywiście - kucharskiej. > Ma doświadczenie, owszem. Jeżeli np. robił to źle, to ma świetną praktykę > w robieniu tego źle. Wieloletnią. I chętnie przekaże swoją wspaniałą > wiedzę, żeby powielić i powtórzyć jego błędy. Raczej powiedziałbym, że nauczył się na błędach. Przesadzasz, albo za dużo napatrzyłeś się na jakąś patologię. :D |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-22 20:08:31 |
Parent License? Aha, zapominamy o ważnej kwestii: przeważnie w wychowaniu rodzicom pomagają dziadkowie. A oni, nie zaprzeczysz, mają wystarczające doświadczenie w tych sprawach. Z pewnością znacznie większe, niż te jebnięte, młode psycholożki-feministki. ;) |
|
Pavel [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-21 08:48:02 |
Parent License? Mało prawdopodobne, aby ten pomysł przeszedł. Ja jestem na NIE. Jeśli jakieś państwo poczuwa się do odpowiedzialności za wychowanie dziecka i jednocześnie potępia dzieci (dorosłych) już wychowane to samo sobie przeczy. Należałoby raczej umożliwić ludziom rozwój w takich warunkach, aby patologia w ogóle nie powstała. Jak to zrobić? Nie wiem. Konsekwencją wprowadzenia takieg ograniczenia byłaby emigracja wszystkich, którzy glejtu na płodzenie nie otrzymali. Przypomina mi to program III Rzeszy, blondyni + blondynki, pod godnym kątem i przy muzyce Wagnera. Ostatecznie pozostaliby jedynie Ci, którzy papier mają, reszta i tak zamieszkiwałaby Świat, pokutując za idiotyczną politykę jakiegoś stanu z przed lat. Jestem na NIE. |
|
Genezis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-20 20:05:37 |
Parent License? > Molly Case, gubernator stanu Starlight, żąda wprowadzenia ustawy, zgodnie > z którą mieszkańcy stanu zanim zostaną rodzicami muszą postarać się o > zdobycie tzw. "Parent License". Ej dobra, odpowiem na to pytanie jeśli podasz źródła tej wiadomości!!! W jakim kraju jest kurwa ten stan?! |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-20 18:10:35 |
Parent License? > Co o tym sądzicie? "Obowiązywałby ujednolicony program. Roczny kurs rozpoczynałby się obowiązkowymi badaniami psychologicznymi, a kończył egzaminem z podstawowej wiedzy nt. prawidłowego wychowania" Pomysły kuriozalne, ale nie nowe. W III Rzeszy, jak również w USA i krajach skandynawskich sterylizowano inwalidów, chorych psychicznie i ludzi upośledzonych umysłowo (tzn. 2 odchylenia standardowe poniżej normy IQ wg. Wechslera) - ku chwale eugeniki. Tu "sterylizuje" się ich licencją - też ku chwale eugeniki, ale pod pretekstem troski o dzieci. Przecież owy "egzamin", biorąc pod uwagę koszta kursu, stratę czasu oraz ew. poziom trudności stałby się barierą dla wielu prostych, biednych ludzi. A "prawidłowe wychowanie" zgodne z "ujednoliconym programem" to faszyzm pierwszej wody, nikt nie ma chyba wątpliwości. Wiele rzeczy, z czym mamy już do czynienia w naszym kraju nie podoba mi się - obowiązek posiadania dokumentu tożsamości, obowiązek meldunkowy (za niewywiązywanie grozi nawet 1 miesiąc więzienia), pomysły MSWiA typu - biometria w dowodzie (łącznie Z ODCISKAMI PALCÓW!), penalizacja narkotyków, brak dostępu do broni, etc. Ale to, co przytoczyłeś... normalnie innego wyjścia po wprowadzeniu tego, jak coup d'etat chyba nie ma, kałasznikow i na Wiejską... ino skąd ten karabin wziąć. To chyba wyjaśnia, dlaczego politycy nie chcą, by ludzie posiadali broń - mogliby ich kiedyś w końcu powystrzelać. :) I żeby była jasność - nie oburza mnie elitaryzacja rodzicielstwa, gdyby nastąpiło to oczywiście w sposób "wolnorynkowy". Nawet jeśli ową "licencję" dostawałoby się za darmo, od ręki, bez kursów, to sam fakt, iż muszę hańbić się, dając gwałcić swoją wolność czekając na pozwolenie urzędasa w tak intymnej sprawie, jak płodzenie potomka. Zresztą, skoro kurs miałby trwać rok, a ciąża trwa 9 miesięcy, to w razie "wpadki" dziecko powinno zostać odebrane zaraz po urodzeniu / pozwolono by ukończyć egzamin po porodzie - w razie niepowodzenia dziecko idzie oczywiście do domu dziecka / przymusowa aborcja / ? :| Aż się włos jeży na głowie. Na szczęście to fikcja literacka, prawda? |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-20 16:14:06 |
Parent License? Licencja na dzieci ? Dobre, napewno jest to korzystne dla populacji ludzkiej, nawet jeżeli komuś to by się nie podobało. Jeżeli ktoś już bardzo chce a nie ma licencji to zawsze można spróbować adoptować dziecko, które się już urodziło, one też potrzebują rodzin. W każdym razie płacze i jęki są niczym w porównaniu z ogólną korzyścią dla gatunku ludzkiego. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-21 18:06:00 |
Parent License? > Licencja na dzieci ? Dobre, napewno jest to korzystne dla populacji > ludzkiej, nawet jeżeli komuś to by się nie podobało. Aha, rozumiem, że jakby jakiś super-komputer wyliczył, że istnienie Twojej osoby jest "niekorzystne" dla ludzkości, to byś ochoczo popełnił samobójstwo? Jakiś Ty żałośnie kolektywistyczny... > bardzo chce a nie ma licencji to zawsze można spróbować adoptować dziecko, To nie kurs rodzenia, tylko rodzicielstwa. > W każdym razie płacze i > jęki są niczym w porównaniu z ogólną korzyścią dla gatunku ludzkiego. Stuknij się w ten pusty łeb. Nie da się sporządzić obiektywnej oceny tego, co jest korzystne dla kogokolwiek - to zależy od przyjętych kryteriów, więc z założenia jest subiektywne. Np. dla niektórych samobiczowanie się wykonywane przez każdego człowieka i wykrzykiwanie "allah akbar!" byłoby korzystne dla ludzkości. Gdyby ludzie wymyślili "ujednolicony program wychowania i nauczania" w Paleolicie, to byś właśnie strugał patyk, cwelu. Jak Ci się podoba centralne planowanie, pranie mózgu i jedyne-słuszne-idee to wypierdalaj do Korei Płn. O. |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 05:28:29 |
Parent License? > > Licencja na dzieci ? Dobre, napewno jest to korzystne dla populacji > > > ludzkiej, nawet jeżeli komuś to by się nie podobało. > > > Aha, rozumiem, że jakby jakiś super-komputer wyliczył, że istnienie Twojej > osoby jest "niekorzystne" dla ludzkości, to byś ochoczo popełnił > samobójstwo? Jakiś Ty żałośnie kolektywistyczny... Miałbym to w dupie i żył sobie dalej. :) > To nie kurs rodzenia, tylko rodzicielstwa. Nie chodziło mi o jakiś tam twój kurs rodzenia, czy o co ci chodziło. : Pomyślałem, że skoro ktoś nie pozwala płodzić dzieciaka, to może się zgodzą zaadoptować, ale teraz jak nad tym myśle, to pewnie by i tak się parze X nie powiodło, bo czemu nie mogą sobie zrobić ? Albo dlatego, że za dużo już dzieci, albo są nieodpowiednimi rodzicami. Więc w pierwszym wypadku adopcja ma sens, a w drugim jest wykluczona. > > W każdym razie płacze i > > jęki są niczym w porównaniu z ogólną korzyścią dla gatunku > ludzkiego. > > > Stuknij się w ten pusty łeb. Nie da się sporządzić obiektywnej oceny tego, > co jest korzystne dla kogokolwiek - to zależy od przyjętych kryteriów, > więc z założenia jest subiektywne. Np. dla niektórych samobiczowanie się > wykonywane przez każdego człowieka i wykrzykiwanie "allah akbar!" byłoby > korzystne dla ludzkości. Gdyby ludzie wymyślili "ujednolicony program > wychowania i nauczania" w Paleolicie, to byś właśnie strugał patyk, cwelu. > Jak Ci się podoba centralne planowanie, pranie mózgu i jedyne-słuszne-idee > to wypierdalaj do Korei Płn. O. Sam wypierdalaj do Korei, mi bardziej by pasował jakiś tropikalny klimat. ;) Chyba się nie wysiliłeś pomyśleć o co mi może chodzić, co ? Chuj z paleolitem, chodzi mi o tą jedną konkretną rzecz - przyrost naturalny, komu dziecko, komu nie i tyle. Wydaje mi się, że nie jest to zły pomysł. No to zabieraj te walizki i do Korei - cwelu. ;) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 11:22:49 |
Parent License? > Nie chodziło mi o jakiś tam twój kurs rodzenia, czy o co ci chodziło. : > Pomyślałem, że skoro ktoś nie pozwala płodzić dzieciaka, to może się > zgodzą zaadoptować, ale teraz jak nad tym myśle, to pewnie by i tak się > parze X nie powiodło, bo czemu nie mogą sobie zrobić ? Albo dlatego, że za > dużo już dzieci, albo są nieodpowiednimi rodzicami. Więc w pierwszym > wypadku adopcja ma sens, a w drugim jest wykluczona. Zakładając, że adopcja to spacer po parku. Tak nie jest. Obecnie łatwiej zmontować dzieciaka niż zaadoptować. Co ty myślisz, że adopcja to jak przygarnąć psa ze schroniska? |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-23 05:36:51 |
Parent License? > Obecnie łatwiej zmontować dzieciaka niż zaadoptować. Co ty myślisz, że > adopcja to jak przygarnąć psa ze schroniska? Nie wiem przez co trzeba przejść, ale można zawsze spróbować, nie ? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-22 12:04:23 |
Parent License? > Miałbym to w dupie i żył sobie dalej. :) Aha, czyli jak Kali ukraść krowa, to dobrze? "Dobre, napewno jest to korzystne dla populacji ludzkiej, nawet jeżeli komuś to by się nie podobało." A może wniosek super-komputera wiązałby się również ze skutkami ewentualnego porzucenia zasady lex retro non agit i odebrano by Twoim rodzicom "parent license", co znaczyłoby z przymusową aborcją, a raczej eutanazją Twojej osoby? :> > Sam wypierdalaj do Korei, mi bardziej by pasował jakiś tropikalny klimat. > ;) > Chyba się nie wysiliłeś pomyśleć o co mi może chodzić, co ? Ale to nie wątek o kontroli narodzin w celu utrzymania stałej liczby ludności, tylko w celu niedopuszczenia do rozrodu "rodzinom patologicznym". Mogłem się domyśleć i domyśliłem się, że może o to Ci chodzi, ale przyjąłem, że jesteś głupkowaty. ;) > Chuj z paleolitem, chodzi mi o tą jedną konkretną rzecz - przyrost > naturalny, komu dziecko, komu nie i tyle. Wydaje mi się, że nie jest to > zły pomysł. To jest właśnie pomysł totalitarystyczny. > No to zabieraj te walizki i do Korei - cwelu. ;) Jesteś żałosny. Będziesz się tak "odwdzięczał" przerzucając to samo wyzwisko, nie rozumiejąc moich zarzutów? Wytłumaczę powolutku: powinieneś udać się do Korei Północnej, bo to kraj komunistyczny, z rozwiniętym aparatem represji, pokrewnym do tego w Chinach, który prowadzi politykę "jednego dziecka", czyli kontrolę narodzin, o której marzysz. R - o - z - u - m - i - e - s - z ? |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-23 05:34:52 |
Parent License? > A może wniosek super-komputera wiązałby się również ze skutkami > ewentualnego porzucenia zasady lex retro non agit i odebrano by Twoim > rodzicom "parent license", co znaczyłoby z przymusową aborcją, a raczej > eutanazją Twojej osoby? :> I co ma mi być z tym źle ? Życie jest aż takie fajne, że mam ubolewać nad taką stratą ? Żebyś sobie nie snuł głupich wątków napisze ci, że człowiek się nie rodzi bo to takie fajne, a z okoliczności zupełnie niezależnych od niego, rodzi się w chujowym świecie. Nie pisz mi nic o jakichś przyjemnościach, bo to jak z cukierkiem - włożysz do ust, chwila i po cukierku, a cała chujnia dalej pozostaje. Dobra dosyć tego gadania o życiu. > Ale to nie wątek o kontroli narodzin w celu utrzymania stałej liczby > ludności, tylko w celu niedopuszczenia do rozrodu "rodzinom > patologicznym". Mogłem się domyśleć i domyśliłem się, że może o to Ci > chodzi, ale przyjąłem, że jesteś głupkowaty. ;) No to jak wiedziałeś, to mogłeś nie pisać od dupy wątków. > To jest właśnie pomysł totalitarystyczny. Nie chodzi mi o tworzenie totalitaryzmu, jest to bardziej trzymanie ręki na pulsie. > Jesteś żałosny. Będziesz się tak "odwdzięczał" przerzucając to samo > wyzwisko, nie rozumiejąc moich zarzutów? Wytłumaczę powolutku: powinieneś > udać się do Korei Północnej, bo to kraj komunistyczny, z rozwiniętym > aparatem represji, pokrewnym do tego w Chinach, który prowadzi politykę > "jednego dziecka", czyli kontrolę narodzin, o której marzysz. R - o - z - > u - m - i - e - s - z ? Jesteś żałosny. Nie rozumiesz, że nie chcę mi się wybierać do korei ? Poza kontrolą narodzin nie mam nic wspólnego z koreą, czy jakimś totalitaryzmem. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-23 12:22:36 |
Parent License? > I co ma mi być z tym źle ? > Życie jest aż takie fajne, że mam ubolewać nad taką stratą ? > Żebyś sobie nie snuł głupich wątków napisze ci, że człowiek się nie rodzi > bo to takie fajne, a z okoliczności zupełnie niezależnych od niego, rodzi > się w chujowym świecie. Nie pisz mi nic o jakichś przyjemnościach, bo to > jak z cukierkiem - włożysz do ust, chwila i po cukierku, a cała chujnia > dalej pozostaje. Dobra dosyć tego gadania o życiu. Mnie się życie bardzo podoba. A świat i ludzie są w porzo. > Nie chodzi mi o tworzenie totalitaryzmu, > jest to bardziej trzymanie ręki na pulsie. A czemu wyciągnąłeś wniosek, że ludzi jest za dużo? Na jakiej podstawie? I czemu nie zaczynasz upragnionego stabilizowania liczby ludności od siebie? Jak co, to Ci wyślę pocztą sznur. ;) |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-24 06:07:12 |
Parent License? > A czemu wyciągnąłeś wniosek, że ludzi jest za dużo? Na jakiej podstawie? Tak mi się wydaje. Z tego co widzę w miastach człowieka nie brakuje, ale za to jak się wybierzesz do lasu, to sobie możesz szukać zwierza, a możesz w ogóle nie znaleźć. > I czemu nie zaczynasz upragnionego stabilizowania liczby ludności od siebie? > Jak co, to Ci wyślę pocztą sznur. ;) Nie, jak już to bardziej zaczął bym od ciebie. :) Umrzeć zawsze zdążę. Poza tym nie pisałem nic o eksterminacji nadwyżki człowieka, a kontrolowaniu jego ilości zanim się pojawi na świecie. Więc jeżeli masz już ten sznur, to może użyj go na sobie, albo zrób z nim jakiś inny pożytek, bo ja go nie potrzebuje. ;) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-24 10:40:01 |
Parent License? > Tak mi się wydaje. Z tego co widzę w miastach człowieka nie brakuje, ale > za to jak się wybierzesz do lasu, to sobie możesz szukać zwierza, a możesz > w ogóle nie znaleźć. Ludzie są fajniejsi od zwierząt. Szczególnie zgrabne młódki. :D > Nie, jak już to bardziej zaczął bym od ciebie. :) "Chcesz naprawiać świat, zacznij od siebie". :D > Umrzeć zawsze zdążę. Ja też. > Poza tym nie pisałem nic o eksterminacji nadwyżki > człowieka, a kontrolowaniu jego ilości zanim się pojawi na świecie. Zaufaj samoregulacji. :) |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-24 16:06:47 |
Parent License? > "Chcesz naprawiać świat, zacznij od siebie". :D Naprawić nie znaczy zbić. > Zaufaj samoregulacji. :) Zaufam sobie. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-24 14:22:43 |
Parent License? Dobrze widzieć, że się dogadujecie :-) |
|
F a e ( Panteon Bohaterów ) ![]() Wysłano: 2009-02-20 13:25:37 |
Parent License? > Co o tym sądzicie? jest to ograniczenie wolności i żadna demagogia opiekuńcza państwa nie może mordować , tak ważnego przymiotu jakim jest - WOLNOŚĆ osobista.panstwo powinno sluzyc, a nie tresowac obywateli. niekontrolowana wolnosc, przynosi najwiekszy progres, selekcjonuje glupote, w sposob czesto brutalny, ale dlugofalowo najbardziej "zdrowy" i pozadany dla ludzi.przyjecie innej koncepcji prowadzi do powstawania kontrolowanych mas , tlumow, niewolnikow, co jednoczesnie jest zaprzeczeniem idealu czlowieka-kreatora i rzucaniem klod owym jednostka, lub blokowanie rozwoju tym ktorym daza. mowie wolnosc, nie dowolnosc i w tym kontekscie nalezy to rozumiec |
|
synopsis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-24 00:48:55 |
Parent License? > Co o tym sądzicie? Chyba maja nadmiar absolwentek pedagogiki, to w sumie tak jak u nas. Moze nie chca sie pogodzic, aby w kraju ceniacym wolnosci, rownosci i inne mity pracowaly one jako konserwatorki powierzchni plaskich. |
|
Mandrax [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-02-22 14:28:07 |
Parent License? Działanie mające na celu hodowlę ugrzecznionych rodziców. Na nic się to zda bo kamer jak w "wielkim bracie" w zaciszu domowym nie będzie. Szkoda czasu i pieniędzy. Ale to nie nasz czas i nie nasze pieniądze :) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-02-22 20:19:33 |
Parent License? > Działanie mające na celu hodowlę ugrzecznionych rodziców. Igzekli! Gdy czytałem te pomysły, w umyśle włączyła mi się projekcja tych szwabskich filmów propagandowych, gdzie tysiące Niemiaszków robi - w idealnej synchronizacji - pajacyka na placu. :D Ech, nie wiem skąd u tych tutejszych szatanuchów takie ciągotki do socjalizmu. To chyba przez te romantyczne dusze. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2009-03-05 22:51:39 |
Parent License? > Co o tym sądzicie? Nie jest to mądre ani dobrze uzasadnione, ale głosowałbym za wprowadzeniem takiej ustawy tylko po to, żeby przyczynić się do obniżenia przyrostu demograficznego ;) Mniej robaków - więcej jabłka. |
|
Genezis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-03-06 16:53:20 |
Parent License? > > Co o tym sądzicie? > > Nie jest to mądre ani dobrze uzasadnione, ale głosowałbym za wprowadzeniem > takiej ustawy tylko po to, żeby przyczynić się do obniżenia przyrostu > demograficznego ;) Mniej robaków - więcej jabłka. Antykoncepcja, aborcja, kariery kobiet już się do tego przyczyniły i z tego co obserwuję przyrost demograficzny to już dawna historia. Co do tematu Hasta: Byłoby to naruszenie wolności (której już praktycznie nie mamy), podporządkowanie modelu wychowania dziecka do "jednego prawidłowego" tzn. państwowego. Państwo "proponuje" nam coraz więcej " absolutnie prawidłowych" wartości, modeli, wyręcza z myślenia robiąc pranie mózgu, tym samym powodując że musimy coraz mniej myśleć za siebie. Jesteśmy zmuszani do tego i do tamtego ponieważ państwo uważa, że tak jest dla nas lepiej, tak jest dla nas bezpieczniej, tak jest dla państwa socjaldemokratycznego wygodniej - tak ma być. Pewne cykle w historii powtarzają się - ponownie z większą obłudą wchodzimy z otwartymi rękami w komunizm itp. Sami doprowadzamy do odbierania swojej wolności. Jeszcze chwila i już nawet tego prawa nie będziemy mieli. Kiedy pierwszy raz czytałam teorie spiskowe na temat rządu itp wydawały mi się kompletnie... śmieszne, ale godne uwagi. Godne uwagi ponieważ stają się coraz bardziej powszechne. Gdy ludzkość się z nimi oswoi i bedzie na nie już obojętna one wejdą w życie i to co wydawało się nam na początku wręcz śmieszne, później straszne, stanie się w końcu normalne, rzeczywiste. Teorie spiskowe pokazują to co w nas ludziach boli, czego się boimy, a "babilon" patrzy na nasze reakcje ucząc się jak wcielić je w życie bez buntu społeczeństwa. Polityka stworzyła cyrk, który nas już nie bawi, stał się dla nas obojętny prowadząc do tego, że nie chce nam się już mieszać i tonąć w błocie, nie chce nam się trochę pomyśleć, poszukać i wybrać na wyborach kogoś pozytywniejszego... o zgrozo! Prowadzi do tego, że wolimy oglądać telewizję niż iść do urny i decydować o swoich prawach. Nic nam się nie chce. Rząd tylko na to czeka, aż damy mu wolną rękę do działania... najpierw ręka, później my cali, aż wreszcie nasze dzieci. Ale czym, że ja jestem by brać moje uwagi do siebie. Jestem małym, nic nie znaczącym pionkiem na planszy którą jest świat... gdy tak będziemy o sobie myśleć, po dłuższym czasie nie będzie nas szkoda zdmuchnąć z tej planszy. Jestem jak najbardziej na NIE wobec "pomysłu" Parent License. Odbieramy ludziom możliwość myślenia, kochania, decydowania. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















