Satan.pl > Forum > Komentarze >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Ego i Religie w kontekście teorii memów.
Pharass 2002-11-23 - 16:13:14
 Ego i Religie w kontekście teorii memów.
Lectus 2002-11-23 - 16:57:07
 Ego i Religie w kontekście teorii memów.
Locutus 2002-11-27 - 01:24:53
 Ego, Religie, teoria memów i palec na łechtaczce;)
Pharass 2002-11-27 - 14:51:28
 Kosa z palcem na łechtaczce...
Locutus 2002-11-27 - 01:33:36
 Kosa z palcem na łechtaczce...
aguares 2002-11-28 - 00:29:10
 Kosa z palcem na łechtaczce...
Locutus 2002-11-28 - 00:54:21
 Kosa z palcem na łechtaczce...
DWS 2002-11-28 - 10:12:49
 Kosa z palcem na łechtaczce...
Dariusz 2002-11-28 - 13:44:06
 Kosa z palcem na łechtaczce...
Lena 2002-11-28 - 14:36:39
 Kosa z palcem na łechtaczce...
Dariusz 2002-11-28 - 15:13:32
 Zakompleksiona Kosa z palcem na łechtaczce...
Locutus 2002-11-29 - 00:49:00
 Więc choć pomaluj mój świat, na zółto i na...
Nadah 2002-11-29 - 13:48:29
 Sam se pomaluj. Na biało.
Locutus 2002-11-30 - 00:58:07
 Kosa z palcem na łechtaczce...
Pharass 2002-11-29 - 13:30:22
 Kosa z palcem na łechtaczce...
aguares 2002-11-29 - 15:13:05
 Kosa z palcem na łechtaczce...
Locutus 2002-11-30 - 01:01:09
 Kosa z palcem na łechtaczce...
aguares 2002-11-30 - 08:40:48
 Koan z palem na taczce...
Nadah 2002-11-29 - 13:43:29
 "Prącie (...) czarne jak w habicie ksiądz..."
Locutus 2002-11-30 - 00:56:49
 Kosa z palcem na łechtaczce...
Lectus 2002-11-28 - 12:37:54
 Raz na, raz pod.
Nadah 2002-11-29 - 13:39:28
 Ego i Religie w kontekście teorii memów.
aguares 2002-11-29 - 16:24:32
 Ego i Religie w kontekście teorii memów.
Pharass 2002-11-29 - 18:56:55
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Pharass
( kainowe piętno )

zdjecie

Wysłano:
2002-11-23
16:13:14

Ego i Religie w kontekście teorii memów.
CZYM SĄ MEMY?

Memem jest wszystko, czego uczymy się przez naśladownictwo: język, sposób ubierania się, przyzwyczajenia, przysłowia, teorie naukowe i przesądy. Sposób, w jaki prowadzimy samochód, i dania, które lubimy jeść. Styl naszych mieszkań i kierunek wyjazdu na wczasy, a nawet kolor autobusów w mieście. Memy to zachowania, historie, nawyki i umiejętności. Wszystko, co trwa dzięki temu, że przenosi się z jednego umysłu do drugiego przez naśladownictwo. Idee, przedmioty, sposoby robienia czegoś, nowe systemy komunikacji są memami. Są to "informacje" przekazywane od osoby do osoby, podlegające selekcji i ewolucji. Memem jest "coś, co zostało skopiowane", czy to będzie ruch ciała, czy powiedzenie, wzór artystyczny czy teoria naukowa.

MEMY I "JA"

Pamięć i osobowość, bez których rzeczywiście nie bylibyśmy tym, czym jesteśmy (i w tym sensie konstytuują one nasze "ja"), okazują się złożoną funkcją mózgu, a "ja" rozumiane jako nadrzędny ośrodek decyzyjny było wielokrotnie podważane przez eksperymenty wskazujące na to, że nasza świadomość decyzji nie wyprzedza bynajmniej działania. Jeden z takich eksperymentów przeprowadził w 1918 roku amerykański neurolog Benjamin Libet. Wybrana grupa wolontariuszy miała na zmianę podnosić lub opuszczać rękę, gdy przyjdzie im na to ochota. Chodziło o to, aby wykonywane ruchy były jak najbardziej świadome i kontrolowane za pomocą woli. Libet mierzył trzy rzeczy: czas poruszenia, czas, w którym badani zdecydowali się zadziałać, oraz czas, w którym "potencjał gotowości" w ich mózgu pokazywał, że koordynacja procesu już się zaczęła. Wynik eksperymentu wskazywał, że mija prawie pół sekundy ciągłego ruchu ręką, zanim osoba staje się tego świadoma. Skoro tak, to świadomość nie może być rzeczywistym inicjatorem działania, choć wydaje się nam, że jest.

Teoria memetyczna, opisująca świat z punktu widzenia memów, ma na to swoje wyjaśnienie. Ludzkie ciała i umysły utworzone zostały przez ewolucję genów, tak aby były zdolne do naśladownictwa. Umysły ludzkie stały się doskonałym siedliskiem dla zbioru memów. Zbiór ten samoorganizuje się i zapewnia swoje przetrwanie, tworząc korzystne dla siebie pojęcie "ja". "Ja" wierzę w Boga, "ja" lubię Louisa Armstronga, "ja" uważam, że najlepszy jest taki a nie inny proszek do prania. Memy zorganizowane w ten sposób gwarantują sobie szansę przetrwania.

To "ja" jest bowiem w stanie walczyć o swoje poglądy, argumentować za nimi i przekonywać do nich innych. "Ja" będę je rozpowszechniał i dążył, aby stały się modne, niejednokrotnie jestem wręcz gotów poświęcić swoje biologiczne życie, aby tylko przetrwały memy, których jestem tymczasowym nośnikiem. Nasze poczucie wolnej woli jest tylko złudzeniem. Memy, które wybieramy do rozprzestrzeniania, nie są - wbrew pozorom - selekcjonowane przez autonomiczne, wewnętrzne "ja". To, co czynimy, jest więc wynikiem dwóch nakładających się procesów ewolucyjnych: naturalnej selekcji i selekcji memetycznej. W istocie nie jesteśmy niczym więcej jak tylko maszyną memetyczną. Pierwszą - ale być może nie ostatnią.

MEMY I RELIGIE

Religie doskonale posługują się samoreplikującymi się memami, np. Boga, piekła, nieba, raju. Memy te zabezpieczyły się zarówno przed testowaniem, jak i odrzuceniem, zmuszając miliony ludzi do ich kopiowania. Idea Boga gwarantuje umysłowi "komfort" i "wyjaśnienie" wszystkiego, czego nie umiemy wyjaśnić. Zabezpiecza również przed wyjściem poza nią ku myśleniu (ku innym mempleksom) i zapowiada karę w razie odstąpienia od przenoszenia memu. Memy te dobrze zabezpieczyły działania ludzkie mające służyć ich rozprzestrzenianiu: nakazują bezwarunkową wiarę, poświęcanie czasu na studiowanie Pisma Świętego (co jest utrwalaniem wzoru memetycznego), łączenie się z innym współwyznawcą w celu wydania na świat dzieci - które będą następnymi przekaźnikami mempleksu. Mempleks religii angażuje człowieka w budowanie świątyń, komponowanie muzyki i organizowanie spotkań. Zbiera ludzi na msze, gdzie wielokrotne powtarzanie tych samych słów i pieśni umacnia powielanie memu. Podobnie funkcjonują mempleksy ideologii politycznych. Zabezpieczają sobie nietestowalność (poprzez głoszenie idei nieomylności wodza, partii itp.), akceptują i wzmacniają działania służące ich powielaniu (odznaczenia, ordery, awanse) oraz karzą niepowielanie memu. Religie i systemy polityczne - twierdzą memetycy - to znakomite przykłady, jak dalece memy wdzierają się w świat ludzkiej działalności dla celów własnej propagandy.


[fragm. artykułu p. Miry M. Czarnawskiej - Wiedza i Życie, luty 2001]


Więcej informacji znajdziecie tutaj:

http://www.wiedzaizycie.pl/2001/2001_02_06.html
http://www.swiatnauki.pl/pdfs/200012/50-60/200012_teoria_memow_i_jej_upros.pdf


I co WY na to?

Czy "Ja" to naprawdę JA?
Skąd wzięły się religie?
Czy "bóg" może być wyjściowym zbiorem memów?

Czekam na komentarze...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lectus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-23
16:57:07

Ego i Religie w kontekście teorii memów.
takie dete jak na Moj gust: staraja się ludzie wyjaśnić coś dla samego wyjaśniania
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-27
01:24:53

Ego i Religie w kontekście teorii memów.
Może i masz rację, ale warto poczytać sobie np. "The Selfish Gene" Richarda Dawkinsa - w jednym z rozdziałów opisuje on zasady "ewolucji memetycznej", która jest analogiczna do zasady ewolucji gatunków zwierząt. Może wygląda to nieco sztucznie, ale sprawdza się w 100%. Koncepcję samolubnego genu (podstawową jednostką w doborze naturalnym jest nie osobnik, ale gen, który dąży do własnego powielenia) można łatwo przekształcić w koncepcję samolubnego memu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Pharass
( kainowe piętno )

zdjecie

Wysłano:
2002-11-27
14:51:28

Ego, Religie, teoria memów i palec na łechtaczce;)
> Może i masz rację, ale warto poczytać sobie np. "The Selfish Gene"  
> Richarda Dawkinsa - w jednym z rozdziałów opisuje on zasady "ewolucji  
> memetycznej", która jest analogiczna do zasady ewolucji gatunków zwierząt.  
> Może wygląda to nieco sztucznie, ale sprawdza się w 100%. Koncepcję  
> samolubnego genu (podstawową jednostką w doborze naturalnym jest nie  
> osobnik, ale gen, który dąży do własnego powielenia) można łatwo  
> przekształcić w koncepcję samolubnego memu.

Tak, słyszałem, że obie koncepcje mają ze sobą wiele wspólnego.
Niedługo przeczytam "Samolubny gen" i może napisze tutaj coś więcej.

Temat otwiera drogę do wielu ciekawych przemyśleń, ale tak jak napisałeś niektórzy wolą trzymać palec na łechtaczce ;)))
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-27
01:33:36

Kosa z palcem na łechtaczce...
Wiesz, Pharass... załamałem się. Na twój wątek znalazła się jedna odpowiedź, oprócz mojej i to w dodatku taka, którą trudno uznać za merytorycznie wartościową... a temat jest w końcu inteligentny. Nawet ostatni z deka prymitywny wątek Kostrzewskiej osiągnął większą ilość postów od Twojego... to forum schodzi na psy...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
aguares
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-28
00:29:10

Kosa z palcem na łechtaczce...
> Wiesz, Pharass... załamałem się. Na twój wątek znalazła się jedna  
> odpowiedź, oprócz mojej i to w dodatku taka, którą trudno uznać za  
> merytorycznie wartościową... a temat jest w końcu inteligentny. Nawet  
> ostatni z deka prymitywny wątek Kostrzewskiej osiągnął większą ilość  
> postów od Twojego... to forum schodzi na psy...

uuuuu co za mocne słowa.... a kolega Einstein i Miłosz w jednym rozumiem.... eh my profany...kuda nam do geniuszu   Pharassa i Locotusa ...
...wiesz co ..psy szczekaja a my jedziemy.....
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-28
00:54:21

Kosa z palcem na łechtaczce...
> uuuuu co za mocne słowa.... a kolega Einstein i Miłosz w jednym  
> rozumiem.... eh my profany...kuda nam do geniuszu   Pharassa i Locotusa  
> ...
> ...wiesz co ..psy szczekaja a my jedziemy.....

Sorry, ale teksty o waleniu konia / suwaniu po szparze do forum satanistycznego pasują tak jakoś nie bardzo...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2002-11-28
10:12:49

Kosa z palcem na łechtaczce...
> > uuuuu co za mocne słowa.... a kolega Einstein i Miłosz w jednym  
> > rozumiem.... eh my profany...kuda nam do geniuszu   Pharassa i  
> Locotusa  
> > ...
> > ...wiesz co ..psy szczekaja a my jedziemy.....
>  
> Sorry, ale teksty o waleniu konia / suwaniu po szparze do forum  
> satanistycznego pasują tak jakoś nie bardzo...

a dlaczego nie? Gorszy Cię to?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dariusz
( Re - nocny stróż )

Wysłano:
2002-11-28
13:44:06

Kosa z palcem na łechtaczce...
> Sorry, ale teksty o waleniu konia / suwaniu po szparze do forum  
> satanistycznego pasują tak jakoś nie bardzo...

Czemu nie pasują? Gdzie mają pasować jak nie tutaj? Może mamy pozwolić na tematy tabu?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lena
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-28
14:36:39

Kosa z palcem na łechtaczce...
> > Sorry, ale teksty o waleniu konia / suwaniu po szparze do forum  
> > satanistycznego pasują tak jakoś nie bardzo...
>  
> Czemu nie pasują? Gdzie mają pasować jak nie tutaj? Może mamy pozwolić na  
> tematy tabu?


co ma tabu z zenada wspolnego?
no, chyba, ze to kolejny watek z cyklu "jestem tutaj, prosze patrzec i podziwiac"
zreszta...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dariusz
( Re - nocny stróż )

Wysłano:
2002-11-28
15:13:32

Kosa z palcem na łechtaczce...
>  co ma tabu z zenada wspolnego?

Kogo żenuje to żenuje, mnie nie.

>  no, chyba, ze to kolejny watek z cyklu "jestem tutaj, prosze patrzec i  
> podziwiac"

Subiektywne odczucie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-29
00:49:00

Zakompleksiona Kosa z palcem na łechtaczce...
>  co ma tabu z zenada wspolnego?
>  no, chyba, ze to kolejny watek z cyklu "jestem tutaj, prosze patrzec i  
> podziwiac"
>  zreszta...

Dla Kostrzewskiej takie wątki są typowe... prostą implikacją jest fakt, że nasza kochana Kosa (co by o niej nie mówić, bardzo ją lubię) ma kompleksy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Nadah
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-29
13:48:29

Więc choć pomaluj mój świat, na zółto i na...
> Dla Kostrzewskiej takie wątki są typowe... prostą implikacją jest fakt, że  
> nasza kochana Kosa (co by o niej nie mówić, bardzo ją lubię) ma  
> kompleksy.

A kto ich nie ma...
Jeśli ktoś do Satanizmu doszedł bez kompleksów, które chciał wyciąć lub załatać, to jest w znacznej mniejszości. Tak sądzę ;-).
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-30
00:58:07

Sam se pomaluj. Na biało.
Całkowita racja. Nie ma ludzi bez kompleksów, a jak ktoś mówi, że ich nie ma, to kłamie... tylko, że niektórzy mają ich więcej niż inni...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Pharass
( kainowe piętno )

zdjecie

Wysłano:
2002-11-29
13:30:22

Kosa z palcem na łechtaczce...
> > Sorry, ale teksty o waleniu konia / suwaniu po szparze do forum  
> > satanistycznego pasują tak jakoś nie bardzo...
>  
> Czemu nie pasują? Gdzie mają pasować jak nie tutaj? Może mamy pozwolić na  
> tematy tabu?

Hmm... A może bardziej pasują na forum gejowo.pl albo w brukowcach...?

A poza tym: Kosa się masturbuje, OK - i co dalej? Może następny post będzie o technikach i mistycznych doznaniach towarzyszących tej czynności!?

Jeżeli już koniecznie chcecie o tym pisać, to na HydePark.

I byłbym wdzięczny, gdybyśmy na tym zakończyli ten temat i wrócili do memów;)


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
aguares
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-29
15:13:05

Kosa z palcem na łechtaczce...
... A może bardziej pasują na forum gejowo.pl albo w brukowcach...?
>  
> A poza tym: Kosa się masturbuje, OK - i co dalej? Może następny post  
> będzie o technikach i mistycznych doznaniach towarzyszących tej  
> czynności!?
>  
> Jeżeli już koniecznie chcecie o tym pisać, to na HydePark.
>  
> I byłbym wdzięczny, gdybyśmy na tym zakończyli ten temat i wrócili do  
> memów;)
>  
> Wole Kosę..:) niz siakies nudziarstwa...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-30
01:01:09

Kosa z palcem na łechtaczce...
> > Wole Kosę..:) niz siakies nudziarstwa...

A co ty z tą Kosą robisz, co? Bo z tego, co czytam, to jest samowystarczalną pannicą :-> a poważnie jeżeli faktycznie bardziej cenisz masturbującą się Kosę od intelektualnej dyskusji, to jest to nieco smutne...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
aguares
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-30
08:40:48

Kosa z palcem na łechtaczce...
jeżeli faktycznie bardziej  
> cenisz masturbującą się Kosę od intelektualnej dyskusji, to jest to nieco  
> smutne...

De gustibus....i bynajmniej  nie jest samowystarczalna...:)))).może jak Ją poznasz w realu to uznasz moje racje...papa:)))
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Nadah
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-29
13:43:29

Koan z palem na taczce...
> Sorry, ale teksty o waleniu konia / suwaniu po szparze do forum  
> satanistycznego pasują tak jakoś nie bardzo...

Sztuka praktycznej tantry. Przez masturbajcę do szczytowych stanów świadomości, skdąd już jedynie krok do wewnętrznej przemiany duchowej ;-). Satori dla świadomych swej cielesności.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-30
00:56:49

"Prącie (...) czarne jak w habicie ksiądz..."
A mnie się wydawało, że post Kostrzewskiej był o kolejnej debilnej akcji internetowej, a nie o magicznej stronie masturbacji, no ale może się myliłem i masturbateforpeace to Wielki Tru-Black-Satanistyczny Zakon Magiczny...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lectus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-28
12:37:54

Kosa z palcem na łechtaczce...
>psy szczekaja a my jedziemy.....

racja Agi! Ja jade do Wrocka np ..
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Nadah
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-29
13:39:28

Raz na, raz pod.
> Nawet ostatni z deka prymitywny wątek Kostrzewskiej osiągnął większą ilość  
> postów od Twojego... to forum schodzi na psy...

Forum stanowią ludzie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
aguares
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2002-11-29
16:24:32

Ego i Religie w kontekście teorii memów.
Wolna wola, czy tylko złudzenie?
Na początku lat osiemdziesiątych Benjamin Libet wraz ze współpracownikami przeprowadził eksperyment, którego wyniki wstrząsnęły środowiskiem filozofów i neuropsychologów zainteresowanych zagadnieniem wolnej woli. Otóż wykazał on, że poczucie wolności wyboru i wpływu na podejmowane decyzje jest złudzeniem. Nie wchodząc w szczegóły, Libet badał aktywność mózgu, konkretnie zapis EEG tzw. potencjałów gotowości, w trakcie wykonywania prostej czynności. Okazało się, że świadomość wyboru pojawiała się około 200 msec przed wykonaniem ruchu, ale około 350 msec po zarejestrowaniu aktywności mózgu świadczącej o tym, że taki ruch nastąpi. W związku z tym wysnuto wniosek, że intencja powstaje niezależnie od świadomości, ale błędnie uświadamiana jest jako nasz własny wybór. W 20 lat później Libet przyznał, że scenariusz niekoniecznie musi być aż tak pesymistyczny, a furtka dla wolnej woli może mimo wszystko istnieć. Powiemy o tym na końcu artykułu.  


Geny czy środowisko?  


Jeden z bardziej charakterystycznych dla psychologii sporów dotyczy źródła determinacji postępowania człowieka. Obóz S twierdzi, że na to kim jesteśmy i jak się zachowujemy ma wpływ przede wszystkim środowisko, czyli wychowanie serwowane nam przez rodziców, szkołę i znajomych. Obóz G umniejsza wpływ czynników środowiskowych twierdząc, że przede wszystkim dziedziczone po rodzicach geny kształtują człowieka. Ci ostatni, jako silne argumenty podają wyniki studiów przeprowadzonych nad podobieństwem bliźniąt jednojajowych (posiadających ten sam materiał genetyczny) wychowywanych razem i osobno. Pomiędzy wymienionymi skrajnościami występuje ciąg kompromisów, jedni przyznają więcej środowisku inni genom, a jeszcze inni twierdzą, że oba czynniki determinują życie człowieka w równym stopniu. Nikt na serio nie bierze pod uwagę czynnika W – wolnej woli.  


Samolubny gen  


Przedstawicielem socjobiologii, czyli nurtu psychologii zajmującego się ewolucją zachowań i dziedziczeniem programów działania po przodkach, jest bez wątpienia Richard Dawkins. Ten słynny ewolucjonista uważa, że życie istniejące w takiej formie jak obecnie, powstało w następstwie ewolucyjnego kumulowania się zmian, a całą naszą złożoność i człowieczeństwo wytłumaczyć można przy użyciu bardzo prostych praw (zaprzecza tym samym konieczności ingerencji istoty wyższej, czym ściąga na siebie ataki kreacjonistów). To nie wszystkie z głoszonych przez niego rewelacji. Dawkins zatytułował jedną ze swoich książek „Samolubny gen” i chyba dzięki tej koncepcji jest najbardziej znany. Według niego, każdy człowiek, Ty, Ja, Albert Einstein i Woody Allen jesteśmy jedynie pojemnikami przechowującymi geny i realizującymi ich polecenia. Ewolucja działa nie na poziomie jednostek, czy grup lecz na bardziej elementarnym poziomie - pojedynczych genów. Według Dawkinsa, geny są potencjalnie nieśmiertelnymi replikatorami, których jedynym celem jest rozmnażanie, współpraca i dominacja nad innymi genami. Wszystko to jest korzystne dla człowieka, gdyż bardziej doskonalsze geny oznaczają bardziej sprawnego człowieka. Czy gdyby pozbawić seks wartości reprodukcyjnej istaniałaby zazdrość, cnota jako walor, wstyd czy monogamia? Wątpliwe, prawdopodobnie seks stałby się podobną rozrywką jak obiad w restauracji, czy wieczór w teatrze. Dlaczego matka poświęci swoje życie dla dziecka? Ponieważ dzięki niej geny uchronią swoich genopotomków od zagłady. Dlaczego większość par nie zdecydowałoby się na adopcję? Tylko dlatego, że samolubne geny dbają o kontynuację swojej linii, wbudowując w umysł człowieka niechęć do działań na rzecz konkurencyjnych genów.  


Ogólna zasada brzmi, że im bardziej ktoś do nas podobny tym bardziej jesteśmy mu skłonni pomóc, ponieważ istnieje duża szansa (tym większa im większe podobieństwo), że jesteśmy „nosicielami” podobnych genów.  


Przyjrzyjmy się bliżej procesom ewolucji. Od czasu ogłoszenia koncepcji ewolucji przez Karola Darwina podstawowa idea nie uległa zmianom i wciąż jest uważana za jedną z najprostszych i najpiękniejszych w historii nauki.  


Na czym polega ewolucja?  

Proces ewolucji polega na stopniowym doskonaleniu organizmu – jest to jej jedyny i niezmienny cel. Postępująca doskonałość organizmu opiera się o dwie cechy: zdolność do reprodukcji i zdolność do przetrwania. Umiejętności przetrwania i prokreacji można następnie rozłożyć na wiele różnych cech takich jak: atrakcyjność fizyczna, skuteczność w ochronie potomstwa, umiejętność współpracy i tak dalej. Na bardziej szczegółowym poziomie każdą z cech możemy dokładniej rozpisać, np. atrakcyjność fizyczną na kolor upierzenia, długość ogona, feromony itd. Większość z tych cech regulowana jest genetycznie. Hasło - „Przetrwanie najlepiej dostosowanych” oznacza, że im osobnik jest „lepszy” w prokreacji i przetrwaniu tym więcej swoich genów przekazuje w następnej generacji potomstwu i tym skuteczniej walczy o swoje prawa z innymi organizmami. Z pokolenia na pokolenie jego replik jest coraz więcej, a co ważniejsze, w populacji więcej jest genów gwarantujących mu ten sukces. Nawiasem mówiąc, wymienione bez właściwego kontekstu sformułowanie „przetrwanie najlepszych”  jest tautologią, co zarzucają całej teorii ewolucji laicy, dlatego lepiej zastąpić go określeniem „prokreacja najlepiej dostosowanych” – wyrażającym esencję ewolucji i pozbawionym tautologicznego wydźwięku.  

Dziedziczenie nie wystarczy do tego, aby zaistniała ewolucja. Niezbędna jest przypadkowość. Natura doskonali organizmy metodą prób i błędów - losuje różne kombinacje i wersje genów, po czym dobór naturalny wybiera kombinacje najlepsze. Te są ponownie modyfikowane: powstają gorsze i lepsze, ale dobór wciąż te lepsze. Z pokolenia na pokolenie organizmy są więc coraz lepiej przystosowane, geny korzystne są przekazywane, zaś niekorzystne zanikają. Przypadkowość, niezbędny składnik ewolucji osiągana jest poprzez losową wymianę informacji genetycznej pomiędzy rodzicami (po jednym chromosomie z pary) oraz  tzw. crossing-over (trochę od dziadka i trochę od babci) i przez mutacje (losowe zmiany zapisu a więc i funkcji genów). Podsumujmy jakie składniki są niezbędne aby zaistniała ewolucja. Są to: występowanie przypadkowych zmian w organizmach, dobór faworyzujący organizmy o określonych cechach, posiadanie przez organizmy genotypu - zbioru genów.

Ewolucja działa na różnych poziomach doboru. Rozmaite rodzaje doboru, które za moment wymienię, łączy jedna wspólna cecha – stanowią one filtry, które przesiewają osobniki pod względem określonych, różnych kryteriów. Należy zauważyć, iż praktycznie wszystkie te filtry działają wspólnie na jednostkę, wyjściowo określając status posiadanych przez nią genów. Najbardziej znane rodzaje doboru to: płciowy - skuteczność przyciągania i wabienia przeciwnej płci, naturalny - zdolność do przetrwania w zmieniających się okolicznościach, grupowy - umiejętność kooperacji i specjalizacji (stanowiący o potędze naszej cywilizacji). We wszystkich wymienionych do tej pory odmianach mamy do czynienia z doborem i selekcją materiału biologicznego. W czasach postępującego rozwoju technologii i kultury jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Zasady doboru naturalnego i ewolucyjnego doskonalenia wykorzystywane są od wielu lat w cybernetyce, algorytmach genetycznych i sztucznej inteligencji. Sieci neuronowe, stosowane w programach eksperckich, oprogramowaniu rozpoznającym mowę lub pismo działają zgodnie z zasadami ewolucji. Również mózg rozwija się dzięki ewolucji (co próbują naśladować komputerowe sieci neuronowe - jest to tak zwany Neuronalny Darwinizm).  
Memetyka a Wirusy Umysłu  

O doborze naturalnym można również mówić w kontekście rozwoju kultury i nauki. Richard Dawkins nazwał kulturę i wszystko to czego dowiadujemy się z otoczenia „poszerzonym fenotypem” w którym jednostki informacji zostały nazwane „memami”. Memetyka jest dość świeżą dziedziną psycho-socjo-biologii-ewolucyjnej. Opiera się na analogii memów - podstawowych jednostek informacji kulturowych, do replikujących się samolubnych genów. Podobnie jak samolubne są geny, również memy dbają wyłącznie o swój własny interes. Ponieważ jednak nie są tak bardzo związane z nosicielem jak geny, ich sukces nie zawsze koreluje z sukcesem nosiciela. Istotniejsze dla memu nie jest to, czy jego nosiciel będzie miał z niego korzyści tzn. będzie sprawnie prokreował i zdobywał pokarm, lecz jak szybko i sprawnie będzie przekazywał ów mem innym ludziom. Na identycznej zasadzie działają wirusy, tak więc memy wkrótce okrzyknięto wirusami umysłu – analogia do wirusów komputerowych wręcz sama się narzuca. Z punktu widzenia pasożyta umysłu (lub wirusa DNA) nie jest istotne nawet to, czy jego nosiciel nie ucierpi w trakcie, grunt by wcześniej przekazał do dalej. Jest to prawda, przynajmniej w odniesieniu do niektórych memów, gdyż błędem jest stwierdzenie, że wszystkie memy są wirusami. Przekazanie memu nie zajmuje, tak jak dla genów człowieka, dziewięć miesięcy lecz na przykład kilkanaście sekund. Sensacyjna plotka jest takim memem. Dzięki telefonom (szczególnie komórkowym) potrafi się w ciągu kilku godzin rozprzestrzenić się na ogromną liczbę osób.  

Według Dawkinsa patologicznym memem jest również religia, autor określa ją mianem wirusa umysłu. Inne memy, takie jak przepisy kulinarne mogą być przydatne i praktyczne a jeszcze inne, takie jak dowcipy i kawały, służą po prostu rozrywce (choć nie da się ukryć, że często mają na celu dewaluację określonych grup społecznych lub płci). Niektóre memy, podobnie jak wirusy komputerowe, mają ustalony czas aktywacji. Przykładem jest Prima Aprlils, czy też przesądy w rodzaju piątku trzynastego, wyzwalające w określonym czasie szereg niezrozumiałych z punktu widzenia ekonomii zachowań. Memy bywają wyposażone są również (oprócz klauzuli o bezwarunkowej wierze) w instrukcję utrudniającą zmianę treści. Jako przykład podać można Pismo Święte oraz dokumenty publiczne, które mogą być kopiowane wyłącznie z zachowaniem pełnej zgodności – za ich zmianę grożą kary natury nadprzyrodzonej lub finansowej.  

Jakie są symptomy zainfekowania wirusem doktryny religijnej, wg. Dawkinsa (na podstawie „Viruses of Mind”)? 1. Pacjent posiada głębokie, niezachwiane przekonanie, że coś jest prawdziwe i słuszne. Przekonanie to nie opiera się na logicznych i racjonalnych przesłankach, które pacjent potrafi wymienić, co jednak nie wpływa negatywnie na jego wiarę. 2. Dla pacjenta idea niezłomnej i nie zachwianej wiary jest cnotą. Dla niektórych nawet, wiara jest tym silniejsza im mniej przesłanek. Cnota wiary bez empirycznego dowodu na nią, jest tarczą ochronną większości „pakietów religijnych” – a mimo to niewielu ją kwestionuje. 3. Symptomem zainfekowania jest unikanie zgłębiania zjawisk leżących u podstaw, co mogłoby ujawnić samolubny rdzeń memu. Pacjent zakłada z góry, że nieścisłości lub niedostateczne wyjaśnienia są celowe i przemyślane. Paradoksy są pozorne, bo wynikają z dotykania czegoś co jest „niepoznawalne” a więc nie może lub nie powinno być poznane. Tertullian twierdził, że „coś musi być oczywiste skoro jest niemożliwe”. 4. Zainfekowany wykaże nietolerancję dla jednostek wolnych od wirusa lub tych, którzy się go pozbyli. Co więcej będzie w stanie poświęcić swoje życie dla dobra wyznawanej idei. 5. Stan chorego, mimo widocznych dla otoczenia objawów infekcji stanowić będzie dla jednostki źródło przyjemności, intensywnością czasem dorównującą przyjemności seksualnej. Przykładem mogą być orgazmistyczne wizje Św. Teresy z Avilii.  

Posługując się żargonem komputerowym – wiara realizuje potrzebę bezpieczeństwa, a religie wykorzystują to łącze do indoktrynacji spójnymi zespołami memów. Chcemy wierzyć i chcemy poddawać się czemuś co przynajmniej na pozór jest prawdziwe. Jaki byłby inny sens wystawiania certyfikatów koszerności?  

Nie wszyscy mamy możliwość świadomego wyboru, tego jaką drogą będziemy podążać. Czysta karta umysłu dziecka wręcz prosi się o to, aby utrwalić na niej jakiekolwiek informacje, wokół których później obracać się będzie światopogląd dorosłego człowieka. Jedną z lepszych scen indoktrynacji w historii filmu, jest klasa dziewczynek z „Seksmisji”. Łatwo dopowiedzieć sobie kontynuację tej historii, która miałaby miejsce gdyby nie Maks i Albert. Dorosłe kobiety przekazywałyby to, czego dowiedziały się jako dzieci i tak w nieskończoność.  

Geneza memów  

Rozłóżmy mem na czynniki pierwsze. Jego otoczką jest to co widać na pierwszy rzut oka, a co decyduje o jego atrakcyjności a więc o możliwości dalszej reprodukcji. Otoczka mami potencjalnego nosiciela memów przyjemnością, korzyściami; prawdziwymi lub tylko pozornymi. Ponadto głębiej może być ukryty rdzeń memu; najczęściej zakodowany program działania. Akceptując otoczkę podporządkowujemy się informacji zawartej w rdzeniu. Mem może być „pusty” aczkolwiek nie zajedzie on daleko bez atrakcyjnej otoczki. Przykładem memu posiadającego rdzeń i otoczkę jest zwykła reklama telewizyjna. Reklama mami użytkownika interesującym przekazem, chwytliwą melodią, wraz z dźwiękiem i obrazem przenosząc podstawowy przekaz „kup produkt ABC, nie kupuj XYZ”. Rdzeniem memu może być również treść praktyczna dla użytkownika. Wówczas użytkownik i mem pomagają sobie wzajemnie zwiększając swoje szanse na reprodukcję i przetrwanie.  

Memy mogą ewoluować i ewoluują, jeśli nie efektywniej to na pewno szybciej niż materiał genetyczny. Przekazując sobie informacje werbalnie zniekształcamy przekaz, co jest odpowiednikiem mutacji genetycznej. Memy łączą się również ze sobą ku wspólnemu celowi, stając się wspólnie silniejszymi replikatorami, w zasadzie pakietami współpracujących memów. Przykładem są omawiane wcześniej doktryny religijne.  

Poszerzony fenotyp Richarda Dawkinsa oznacza kontynuację i przedłużenie materiału w który wyposaża nas genotyp. Ludzie, w odróżnieniu od zwierząt, są bardziej elastyczni i lepiej adaptowalni do otoczenia – być może na tym polega nasza przewaga nad zwierzętami. Podczas gdy genotyp zmienił się w znikomym stopni, kultura uległa drastycznej ewolucji. Wszystko to jest możliwe dzięki wrodzonemu wyposażeniu człowieka w zdolność posługiwania się językiem, która dała początek rozwojowi całej kultury. Łatwo wyobrazić sobie scenariusz koegzystencji memów i genów. Rozwijając język, jednocześnie ludzie zaczęli gromadzić doświadczenie życiowe, w szybkim tempie doskonaląc przystosowanie kolejnych pokoleń.  Niemożliwe, czyli „dziedziczenie” umiejętności nabytych stało się możliwe dzięki językowi . Każdy z języków jest platformą po której przesyłane są memy, inaczej mówiąc język jest nośnikiem memów, tak jak DNA jest nośnikiem genów. Co ciekawe, cechy języka mogą ułatwiać lub utrudniać rozpowszechnianie się memów, co wpływa na dobór grupowy osób posługujących się danym językiem. Załóżmy, że istnieją dwa państwa, których obywatele posługują się różnymi językami. Język A jest łatwiejszy do nauczenia niż B. Oczywiste jest, że A będzie rozpowszechniał się lepiej w innych krajach niż B, co umożliwi np. naukowcom kraju A propagowanie swoich idei, zaś ograniczy przekazywanie idei mieszkańcom kraju B.  

Warto powiedzieć, że pomiędzy memami i genami może zachodzić wzajemny wpływ. Na przykład pewne praktyki akceptowane w danej kulturze mogą spowodować wzrost lub zmniejszenie frekwencji określonych genów. Przykładem może być częste picie mleka dla utrzymania kondycji i idące za tym obniżenie odsetku osób cierpiących na nietolerancję laktozy mlecznej. Inny przykład do uzależnienie kompatybilności partnerów od znaków zodiaku. Chociaż wstępnie zbieżność, czy rozbieżność znaków nie mają żadnego znaczenia (załóżmy), to w efekcie stosowania się do zaleceń astrologii, może dojść do genetycznego utrwalenia nawyków związanych z doborem płciowym. Dzięki samospełniającej się przepowiedni mit może wykreować fakt.  

Granice memetyki  

Mam nadzieję, że nie popadłem w przesadny entuzjazm. Analogia genów do memów jest bardzo atrakcyjna, wydaje się jednak, że w paru punktach jest ona naciągana. Jakby nie nazwać jednostek informacji to jednak w znacznym stopniu różnią się one od genów: memom brak jest na przykład trwałości, o czym można się przekonać grając w głuchy telefon. O tych i o innych ograniczeniach memetyki chciałbym na koniec napisać .  

Dostępną na rynku polskim książkę "Wirus umysłu" Brodiego – wykorzystam jako antyprzykład do krytyki memetyki. Oto moje wrażenia pojawiające się w trakcie czytania. Pierwszy rzut oka: ciekawie skonstruowana książka, przejrzysta i zachęcająca. To wzbudza moje podejrzenia, wartościowe informacje rzadko przyjmują atrakcyjną formę. Ciekawe, czy idzie to w parze sensownością i głębokością przekazu? Czy nie jest to aby kolejna popularnonaukowa bajka dla dorosłych? Już na wstępie książka obiecuje złote góry, zachwala zalety nowej nauki, ukazuje nasze obecne zacofanie i brak wglądu w sterujące nami metamechanizmy. Trochę za dużo tego samouwielbienia jak na dwadzieścia stron tekstu. Na stronie 32 autor sugeruje pełną sterowalność zewnętrzną przez memy - jednostki informacji. Atakują nas jak wirusy, wbrew naszej woli przez podświadomość. Usłyszane gdzieś, kiedyś, informacje osadzają się w pamięci jako skojarzenia które koniecznie musimy stosować. Świadomość? Nie ma tutaj miejsca na świadomość i aktywną działalność poznawczą. Wchłaniamy memy jak suche gąbki. Autor wielokrotnie zastępuje pojęcia stosowane przez psychologię określeniem memu. Dosłownie wszystko staje się memem: od pojęcia po teorię. Przepraszam - są również meta memy, czyli memy o memach. Strona 58. Tracę wiarę że Richard Brodie w naukowy sposób opisze memy. Robi za to co już było: kategoryzuje wiedzę. Trzy klasy niewarte uwagi: strategie, skojarzenia i kategorie. Psychologia poznawcza kipi od takich teorii. Oczywiście na każdym kroku autor zaznacza, że chodzi mu wyłącznie o memy. Uproszczenie psychologii postępuje. Brodie ogranicza wpływ wewnętrznych procesów poznawczych do selekcji informacji. Gibsonizm. Jesteśmy lustrem dla otoczenia. Kolejne strony pokazują "analogie" memów do biologii (wirusologii) i informatyki. Strona 95. Posłuchajmy jakie sprytne definicje bardzo ważnych pojęć proponuje autor. Ewolucja - "...rzeczy zmieniają się z upływem czasu..." Replikator - "..każdy kopiowany obiekt.." Brodie wyraźnie podrabia narratorski styl Dawkinsa i przy tym nie dorasta mu do pięt. Nawiązuje do łańcuszków szczęścia. Nie zauważa, że są to rzadkie przykłady memów z mechanizmami replikacji. Reklamy (również zawierające memy) nie posiadają tych mechanizmów. Strona 127. Skończyłem czytać rozdział zatytułowany. "Seks - fundament ewolucji". To czteroliterowe, niezwykle popularne określenie zarezerwowane jest tylko dla ludzi. A może się mylę? Czy można seksem nazwać aktywność naszych dalekich przodków o których czytamy "zwierzęta spółkowały ze skałami, drzewami, grzybami [...] z czym się dało". Nic dodać, nic ująć. Tak oto w oczach autora wygląda dobór naturalny. Strona 175. Kilkanaście dość ciekawych stron na temat "jak przyswajamy obce programy". Obok metod oswajania (asocjacji), dysonansu poznawczego itd. opisano konia trojańskiego. Chyba najciekawszy rozdział. Koniec książki.Czas na podsumowanie. Atrakcyjna okładka, a wewnątrz sieczka "dla opornych". W jednym względzie Brodie miał rację. Informacje sterują nami, zamykają nas w oferowanej przez nie wizji  wiata i zamieniają w orędowników płytkich idei, co z miejsca wychwytuje krytyczny obserwator. "Wirus umysłu" podobnie jak cała memetyka, jest takim memem. Jest to dowód jak bardzo zapalczywie jesteśmy skłonni bronić swoich racji, nie zauważając całej paranoi jaka wokół tego narasta. Memetyka, jako nauka kusi nas swą prostotą i dlatego jest doskonałym replikatorem (dla odmiany genetyka jest bardzo złożoną dziedziną wiedzy). Memetyce zarzucić można nieuprawnione stosowanie uogólnień i słabo sprecyzowanych określeń. Setki autorów mówią o memach, przy czym każdy w inny sposób rozumie to pojęcie. Metodologia memetyki, czyli ogólnie przyjęty sposób w jaki opisujemy i badamy rzeczywistość jest praktycznie żadna. Memetyka nie docenia człowieka jako aktywnego procesora informacji. Twierdzi, że wystarczy wrzucić go do „jeziora memów” aby nasiąkł nimi i zaczął je rozpowszechniać. A przecież nawet Libet, po latach przyznał, że wolna wola mimo wszystko może istnieć. Opisywane na wstępie doświadczenie Libeta wykazało, że poczucie wolności decyzyjnej jest tylko częściowo złudzeniem. Człowiek ma jednak, wg. Libeta możliwość powstrzymania się przed działaniem, które jak mówiliśmy generowane jest nieświadomie. W jakimś stopniu to od nas zależy, czy uda nam się odsłonić rdzeń, negując „opakowanie”, czy też będziemy działać pod dyktando memów i genów mając przyjemne wrażenie, że istniejemy.  

Literatura  

Richard Dawkins „Samolubny gen”  

wystarczy...???? jak chcesz wiecej to sobie idż na http://www.freemen.d2.cz      jest tam wiele ciekawych pozycji... miedzy innymi o memach...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Pharass
( kainowe piętno )

zdjecie

Wysłano:
2002-11-29
18:56:55

Ego i Religie w kontekście teorii memów.
> wystarczy...???? jak chcesz wiecej to sobie idż na  
> http://www.freemen.d2.cz      jest tam wiele ciekawych pozycji... miedzy  
> innymi o memach...  

Wielkie dzięki za wyczerpującą wypowiedź i url.
O to właśnie chodziło!
Teraz udaję się do swej pieczary, aby trawić nową porcję memów;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>