Satan.pl > Forum > Komentarze >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Duchy..
Pazuzu_00 2009-06-15 - 17:32:33
 Buhuuu!!!! Bój się!!! DUUchachachacha...
darktofik 2009-06-16 - 19:37:03
 Duchy..
Cień 2009-07-27 - 20:34:46
 Duchy..
Darajevahos 2009-07-29 - 19:18:38
 Duchy..
Cień 2009-07-31 - 16:16:39
 Duchy..
Lava 2009-07-31 - 16:23:57
 Duchy..
Darajevahos 2009-07-31 - 17:49:27
 Duchy..
Cień 2009-08-01 - 20:56:35
 Duchy..
F a e 2009-07-29 - 03:00:38
 Duchy..
Cień 2009-07-29 - 18:09:41
 Duchy..
Samael 2010-01-31 - 17:11:42
 Duchy..
Cień 2010-01-31 - 19:04:14
 Duchy..
Aleksiej 2010-02-02 - 14:07:42
 Duchy..
Cień 2010-02-03 - 16:14:59
 Duchy..
Anioł 2009-06-15 - 19:51:57
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-15 - 21:13:57
 Ruchy
Anioł 2009-06-15 - 22:11:41
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-16 - 23:16:14
 Ruchy
Malkav 2009-06-17 - 14:20:02
 Okrojona rzeczywistość
Sabatiel 2009-06-17 - 15:46:13
 Ruchy
darktofik 2009-06-16 - 19:30:44
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-16 - 23:19:40
 Ruchy
Lava 2009-06-16 - 23:35:45
 Ruchy
Lava 2009-06-16 - 23:36:25
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-16 - 23:49:09
 Ruchy
Anioł 2009-06-16 - 23:32:51
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-16 - 23:47:52
 Ruchy
darktofik 2009-06-17 - 10:51:18
 Ruchy
Anioł 2009-06-17 - 17:51:45
 Ruchy
darktofik 2009-06-17 - 23:41:14
 Ruchy
Anioł 2009-06-18 - 00:30:56
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-17 - 17:55:52
 Ruchy
Anioł 2009-06-16 - 23:53:51
 Ruchy
Anioł 2009-06-16 - 21:53:39
 Ruchuchy
darktofik 2009-06-17 - 10:55:40
 Ruchuchy
Anioł 2009-06-17 - 17:55:01
 Ruchuchy
Malkav 2009-06-17 - 23:20:48
 Ruchuchy
Anioł 2009-06-17 - 23:26:34
 Ruchuchy
darktofik 2009-06-17 - 23:42:09
 Ruchuchy
Anioł 2009-06-18 - 00:30:13
 Ruchuchy
Pazuzu_00 2009-06-21 - 22:46:06
 Ruchuchy
darktofik 2009-06-22 - 18:44:21
 Adwokat Anioła.
Anioł 2009-06-23 - 22:03:13
 Ruchuchy
darktofik 2009-06-17 - 23:30:25
 Ruchuchy
Lava 2009-06-17 - 18:28:50
 Z cyklu: "Neologizmy w cenie Trabanta"
darktofik 2009-06-17 - 19:29:36
 Ruchuchy
Malkav 2009-06-17 - 19:29:17
 Ruchuchy
darktofik 2009-06-17 - 19:31:46
 Ruchy
Lava 2009-06-16 - 00:32:17
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-16 - 23:00:25
 Ruchy
Lava 2009-06-16 - 23:33:49
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-16 - 23:43:24
 Ruchy
Hast 2009-06-17 - 09:55:45
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-17 - 15:33:58
 Ruchy
Hast 2009-06-17 - 15:49:32
 Ruchy wstrętnej ropuchy
Sabatiel 2009-06-17 - 16:20:36
 Ruchy wstrętnej ropuchy
Hast 2009-06-18 - 15:38:06
 Ruchy
Lava 2009-06-16 - 23:49:35
 Ruchy
Sabatiel 2009-06-17 - 00:06:16
 Ruchy
Lava 2009-06-17 - 00:18:34
 C h a o s
Sabatiel 2009-06-17 - 18:38:32
 C h a o s
Angus McGregor 2009-06-18 - 00:08:24
 Chaos zracjonalizowany
Sabatiel 2009-06-18 - 10:37:51
 Chaos zracjonalizowany
Malkav 2009-06-18 - 11:09:57
 Chaos zracjonalizowany
Sabatiel 2009-06-18 - 11:20:34
 Chaos zracjonalizowany
Malkav 2009-06-18 - 11:45:26
 Chaos z-THC-zowany
Sabatiel 2009-06-18 - 12:21:20
 Chaos z-THC-zowany
Malkav 2009-06-18 - 12:59:34
 Chaos z-THC-zowany
Sabatiel 2009-06-18 - 13:20:27
 Chaos z-THC-zowany
Malkav 2009-06-18 - 13:59:54
 Chaos zracjonalizowany
Lava 2009-06-18 - 15:51:36
 Chaos zracjonalizowany
Angus McGregor 2009-06-18 - 11:30:39
 Chaos zracjonalizowany
Sabatiel 2009-06-18 - 12:08:27
 Chaos zracjonalizowany
Angus McGregor 2009-06-18 - 12:31:28
 Chaos zracjonalizowany
Lava 2009-06-18 - 15:48:27
 Chaos zracjonalizowany
Angus McGregor 2009-06-19 - 00:01:10
 Chaos zracjonalizowany
Lava 2009-06-19 - 00:03:16
 Chaos zracjonalizowany
Angus McGregor 2009-06-19 - 00:19:00
 Chaos zracjonalizowany
Lava 2009-06-19 - 00:58:55
 Chaos zracjonalizowany
Darajevahos 2009-06-21 - 15:24:15
 Pożytki / nieużytki
Sabatiel 2009-06-27 - 00:12:31
 Pożytki / nieużytki
Darajevahos 2009-06-27 - 08:59:46
 Pożytki / nieużytki
Sabatiel 2009-06-29 - 10:43:02
 Pożytki / nieużytki
Krotton 2009-08-27 - 04:29:16
 Chaos zracjonalizowany
Lava 2009-06-18 - 15:43:33
 C h a o s
Lava 2009-06-18 - 00:45:29
 C h a o s
Angus McGregor 2009-06-18 - 01:17:29
 C h a o s
Lava 2009-06-18 - 01:26:41
 C h a o s
Angus McGregor 2009-06-18 - 10:51:35
 C h a o s
Sabatiel 2009-06-18 - 11:07:38
 C h a o s
Angus McGregor 2009-06-18 - 11:34:20
 C h a o s
Sabatiel 2009-06-18 - 12:12:57
 C h a o s
Lava 2009-06-18 - 14:41:55
 C h a o s
Sabatiel 2009-06-19 - 10:49:58
 C h a o s
Lava 2009-06-18 - 14:36:27
 C h a o s
Angus McGregor 2009-06-18 - 23:47:02
 C h a o s
Hast 2009-06-18 - 11:03:26
 C h a o s
Angus McGregor 2009-06-18 - 11:32:13
 C h a o s
Hast 2009-06-18 - 11:37:12
 C h a o s
Sabatiel 2009-06-18 - 12:24:34
 L A O S
Rust 2009-06-18 - 19:04:17
 C h a o s
Sabatiel 2009-06-18 - 12:23:44
 C h a o s
Lava 2009-06-18 - 15:34:25
 C h a o s
Malkav 2009-06-17 - 19:25:52
 C h a o s
Hast 2009-06-18 - 08:47:43
 C h a o s
Malkav 2009-06-18 - 09:07:31
 C h a o s
Hast 2009-06-18 - 09:10:49
 C h a o s
Malkav 2009-06-18 - 09:20:49
 C h a o s
Hast 2009-06-18 - 09:51:01
 C h a o s
Malkav 2009-06-18 - 10:15:08
 C h a o s
Hast 2009-06-18 - 10:33:32
 C h a o s
Malkav 2009-06-18 - 10:49:16
 C h a o s
Hast 2009-06-18 - 10:58:54
 C h a o s
Malkav 2009-06-18 - 11:28:56
 C h a o s
Hast 2009-06-18 - 11:46:29
 C h a o s
Malkav 2009-06-18 - 11:59:31
 Logos
Sabatiel 2009-06-18 - 12:38:08
 Logos
Malkav 2009-06-18 - 14:03:37
 Logos atomos
Sabatiel 2009-06-18 - 14:18:43
 Logos atomos
Hast 2009-06-18 - 14:39:52
 Logos atomos
Malkav 2009-06-18 - 22:50:23
 C h a o s
Sabatiel 2009-06-18 - 10:40:18
 C h a o s
Lava 2009-06-18 - 15:01:59
 C h a o s
Malkav 2009-06-19 - 13:14:26
 C h a o s
Lava 2009-06-17 - 19:50:50
 C h a o s
Lava 2009-06-17 - 18:57:29
 C h a o s
Sabatiel 2009-06-18 - 11:00:13
 C h a o s
Lava 2009-06-18 - 15:27:16
 C h a o s
Sabatiel 2009-06-19 - 11:33:44
 C h a o s o n a s
Rust 2009-06-23 - 00:00:13
 Przeciwnik ma wiele twarzy.
Lava 2009-06-19 - 18:56:25
 Przeciwnik ma wiele twarzy.
Sabatiel 2009-06-21 - 13:11:02
 Szkiełko i oko
Lava 2009-06-21 - 20:01:09
 Szkiełko i oko
Sargon 2009-11-25 - 23:33:14
 Szkiełko i oko
Lava 2009-11-25 - 23:37:57
 Szkiełko i oko
Sargon 2009-11-26 - 00:01:09
 Szkiełko i oko
Darajevahos 2009-11-27 - 22:50:25
 Szkiełko i oko
Lava 2009-11-28 - 20:16:57
 Szkiełko i oko
Darajevahos 2009-11-28 - 21:57:42
 Szkiełko i oko
agnes 2009-11-26 - 08:58:13
 Szkiełko i oko
Sargon 2009-11-26 - 13:24:08
 Szkiełko i oko
agnes 2009-11-26 - 14:20:10
 Szkiełko i oko
Sargon 2009-11-26 - 16:11:30
 Szkiełko i oko
Malaavi 2010-04-02 - 13:51:07
 Szkiełko i oko
Sargon 2010-04-02 - 15:34:48
 Szkiełko i oko
Malaavi 2010-04-15 - 09:49:09
 Duchy..
F a e 2009-07-02 - 14:11:16
 Duchy..
Szatan_rotfl 2009-07-21 - 20:32:42
 Duchy..
F a e 2009-07-25 - 10:20:29
 Duchy..
Szatan_rotfl 2009-07-25 - 11:56:02
 Duchy..
F a e 2009-07-25 - 12:36:39
 Duchy..
Xqwzts 2009-07-08 - 13:43:53
 Duchy..
Angus McGregor 2009-07-08 - 23:54:39
 Duchy..
elia_wolf 2009-08-08 - 15:40:07
 Duchy..
Insomnia 2009-08-08 - 16:59:22
 Duchy..
elia_wolf 2009-08-08 - 17:12:27
 Duchy..
Insomnia 2009-08-08 - 18:41:54
 Duchy..
elia_wolf 2009-08-08 - 23:12:17
 Duchy..
Krotton 2009-08-27 - 03:38:12
 Duchy..
Genezis 2009-08-27 - 12:24:15
 Duchy..
Darajevahos 2009-09-23 - 20:14:47
 Duchy..
Krotton 2009-09-24 - 17:06:30
 Duchy..
Darajevahos 2009-09-24 - 21:01:25
 Duchy..
Shape 2009-11-13 - 04:56:51
 Duchy..
Aleksiej 2009-11-13 - 09:05:37
 Duchy..
Genezis 2009-11-13 - 15:41:53
 Duchy..
Darajevahos 2009-09-23 - 19:57:17
 Duchy..
Darajevahos 2009-09-23 - 19:55:53
 Duchy..
elia_wolf 2009-09-24 - 13:30:37
 Duchy..
Darajevahos 2009-09-24 - 21:20:49
 Duchy..
Sargon 2009-11-20 - 00:20:09
 Duchy..
Darajevahos 2009-11-20 - 08:21:39
 Duchy..
Sargon 2009-11-20 - 11:37:42
 Duchy..
ardnaskela 2009-08-28 - 06:49:08
 Duchy..
Necronomicon 2010-07-05 - 14:19:40
 Duchy..
agnes 2010-07-05 - 16:56:41
 Duchy..
Necronomicon 2010-07-05 - 18:55:25
 Duchy..
agnes 2010-07-11 - 22:40:18
 Duchy..
Necronomicon 2010-07-11 - 22:48:47
 Duchy..
Samael 2010-01-31 - 17:06:47
 Duchy..
Cień 2010-02-01 - 23:53:22
 a wracając do duchów...
Dusz 2010-04-26 - 19:52:48
 a wracając do duchów...
Cień 2010-04-27 - 19:07:37
 a wracając do duchów...
mroczna_macka_k 2010-04-27 - 19:48:30
 a wracając do duchów...
Cień 2010-04-27 - 23:23:42
 a wracając do duchów...
Sargon 2010-04-26 - 23:43:24
 a wracając do duchów...
Dusz 2010-04-27 - 19:16:46
 a wracając do duchów...
Sargon 2010-04-27 - 22:42:59
 a wracając do duchów...
Wolf 2010-04-27 - 21:35:35
 a wracając do duchów...
Dusz 2010-04-27 - 22:30:58
 a wracając do duchów...
Wolf 2010-04-28 - 12:29:10
 a wracając do duchów...
Dusz 2010-04-28 - 23:56:58
 a wracając do duchów...
Wolf 2010-04-29 - 23:59:45
 a wracając do duchów...
Dusz 2010-04-30 - 05:32:06
 a wracając do duchów...
Nyxiss 2010-05-18 - 15:04:32
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Pazuzu_00
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-15
17:32:33

Duchy..
Nie widziałem jeszcze Tutaj wątku o duchach, więc postanowiłem założyć nowy wątek.  
Więc jak wygląda sprawa  - Satanista a duchy.
Opowieści o Duchach, samo zapalające się światła i gaśnięcie ich, otwieranie drzwi i niby postacie na zdjęciach i inne tego typu opowieści. Chciałbym wiedzieć jak wygląda ta sprawa u was, a mianowicie jakie macie zdanie na ten temat.  
Ja osobiście nie wierze w duchy, ale poprostu mnie to ciekawi..  
Pozdrawiam :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-16
19:37:03

Buhuuu!!!! Bój się!!! DUUchachachacha...
> Opowieści o Duchach, samo zapalające się światła i gaśnięcie ich,  
> otwieranie drzwi i niby postacie na zdjęciach i inne tego typu opowieści.  

Jak to mawia Ferdek: "Są na niebie i ziemi rzeczy, o których się cycu fizjologom nie śniło".

> Ja osobiście nie wierze w duchy, ale poprostu mnie to ciekawi..  

Niektórzy zachowują się tu jak nieumarli, można ich podciągnąć pod temat? Miałbyś internetonamacalny dowód istnienia.

A jak miałby wyglądać takowy duch? Pojękujący, postękający, w zwiewnej białej szacie... Wypisz-wymaluj osobnik zwany JP2...
;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2009-07-27
20:34:46

Duchy..

> Chciałbym wiedzieć jak wygląda ta sprawa u was, a mianowicie jakie macie  
> zdanie na ten temat.  

***
Brak wiarygodnych danych eksperymentalnych i podstaw teoretycznych wyklucza możliwość wyprowadzenia konkretnych wniosków na temat czym są i czy w ogóle istnieją duchy.


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-07-29
19:18:38

Duchy..
> ***
> Brak wiarygodnych danych eksperymentalnych i podstaw teoretycznych  
> wyklucza możliwość wyprowadzenia konkretnych wniosków na temat czym są i  
> czy w ogóle istnieją duchy.


Praktycznie ta sama sytuacja jest z teorią strun, co nie przeszkadza fizykom o niej dyskutować. ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2009-07-31
16:16:39

Duchy..

> Praktycznie ta sama sytuacja jest z teorią strun, co nie przeszkadza  
> fizykom o niej dyskutować. ;-)

***
Nie uważasz, że jest pewna subtelna różnica, między modus operandi fizyków i spirytystów? ;>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-07-31
16:23:57

Duchy..

> ***
> Nie uważasz, że jest pewna subtelna różnica, między modus operandi fizyków  
> i spirytystów? ;>

Lol, no co Ty...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-07-31
17:49:27

Duchy..
> ***
> Nie uważasz, że jest pewna subtelna różnica, między modus operandi fizyków  
> i spirytystów? ;>


Między tymi, co są fizykami-wyznawcami teorii strun, a spirytystami? Jeśli jest, to bardzo subtelna. ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2009-08-01
20:56:35

Duchy..

> Między tymi, co są fizykami-wyznawcami teorii strun, a spirytystami? Jeśli  
> jest, to bardzo subtelna. ;-)

***
Dokładnie, polega na umiejętności rozwiązania równania kwadratowego.  

Jak widać wiedza, jest lekiem na głupotę, ale jest niestety medykament niedoskonały i nie każdemu jest w stanie pomóc.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
F a e
( Panteon Bohaterów )

zdjecie

Wysłano:
2009-07-29
03:00:38

Duchy..

"...podstaw teoretycznych..."

^^^
przepraszam , ze "zgwalcilem" tak oblekle w ciezar dowodowy zdania lecz czym dla Ciebie sa ow....."podstawy toretyczne" ktore z taki  impetem podniosles? ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2009-07-29
18:09:41

Duchy..

> przepraszam , ze "zgwalcilem" tak oblekle w ciezar dowodowy zdania lecz  
> czym dla Ciebie sa ow....."podstawy toretyczne" ktore z taki  impetem  
> podniosles? ;)

***
W naszym obrazie świata, w jego budowie i rządzącym nim prawach nie ma luki, w którą można by wcisnąć owe "duchy". Nie wiem jaką budowę musiały by mieć niematerialne byty oddziałujące z światem fizycznym. Może neutrinową?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Samael
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-01-31
17:11:42

Duchy..

> W naszym obrazie świata, w jego budowie i rządzącym nim prawach nie ma  
> luki, w którą można by wcisnąć owe "duchy". Nie wiem jaką budowę musiały  
> by mieć niematerialne byty oddziałujące z światem fizycznym. Może  
> neutrinową?

jak istota wykorzystująca bodaj nie całe 10% umysłu może stwierdzic że zna budowę świata ?? A co z telekinezą telepatią lewitacją wędrówkami poza ciałem ?? My o nas samych gówno wiemy a co dopiero co o reszcie tego świata
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2010-01-31
19:04:14

Duchy..

> jak istota wykorzystująca bodaj nie całe 10% umysłu może stwierdzic że zna  
> budowę świata ??

***
Przykro mi, ale to mit z tymi 10%. Wykorzystujemy cały umysł niestety.

A co z telekinezą telepatią lewitacją wędrówkami poza  
> ciałem ??  

***
A ktoś udowodnił że takie zjawiska mają miejsce?

My o nas samych gówno wiemy a co dopiero co o reszcie tego  
> świata

***
To nie powód by tworzyć byty ponad potrzeby.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Aleksiej
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-02-02
14:07:42

Duchy..
> ***
> Przykro mi, ale to mit z tymi 10%. Wykorzystujemy cały umysł niestety.

Nie szarżowałbym tak ex cathedra z podobnymi opiniami. Pamiętaj, że łatwo pomylić racjonalizm z naiwnym realizmem i arogancją sceptyka.  

Czym dokładnie jest umysł? Mówiąc, że wykorzystujemy cały, masz na myśli, że wykorzystujemy cały w każdej chwili?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2010-02-03
16:14:59

Duchy..

> Czym dokładnie jest umysł? Mówiąc, że wykorzystujemy cały, masz na myśli,  
> że wykorzystujemy cały w każdej chwili?

***
Chodzi o to że wszystkie obszary mózgu są mniej i bardziej aktywne. Natura nie znosi próżni i dlatego np. u osób oślepionych, część mózgu odpowiedzialna za percepcję wrażeń wzrokowych (tzw. kora wzrokowa) po pewnym czasie przejmuje inne funkcje.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-15
19:51:57

Duchy..
Pierwsza!

> Opowieści o Duchach, samo zapalające się światła i gaśnięcie ich,  
> otwieranie drzwi i niby postacie na zdjęciach i inne tego typu opowieści.  
> Chciałbym wiedzieć jak wygląda ta sprawa u was, a mianowicie jakie macie  
> zdanie na ten temat.  

Science
And
Technology
Are
Necessary.

Myślę, że to się jakoś da wyjaśnić naukowo.


> Ja osobiście nie wierze w duchy

A ja chciałabym wierzyć. Ale za dużo filozofii nauki. Oi, za dużo...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-15
21:13:57

Ruchy
> Pierwsza!

Drugi?
  

> Science
> And
> Technology
> Are
> Necessary.

Science
And
Technology
Are
Adversary


P.S.
Odgadłem skrót.  

P.S.2.
W mojej wersji: to, co zmienione, jest Jego imieniem.
  

> Myślę, że to się jakoś da wyjaśnić naukowo.

Myślę że nie. Ektoplazma, poltergeisty, siła psychiczna domowników - to już było sto lat temu. Duchów jako stricte duchów nauka nie wyjaśni.


> > Ja osobiście nie wierze w duchy
>  
> A ja chciałabym wierzyć. Ale za dużo filozofii nauki. Oi, za dużo...

Odrzuć to co przeszkadza Ci być naiwną. Naiwni są szczęśliwsi.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-15
22:11:41

Ruchy
> > Pierwsza!
>  
> Drugi?

No na to wychodzi:).


> Odgadłem skrót.  

I za to Cię kocham!


> W mojej wersji: to, co zmienione, jest Jego imieniem.

Tu masz pełną dowolność. I za to kocham Szatana;).


> Duchów jako stricte duchów nauka nie wyjaśni.

Fajnie by było. Chociaż... czy ja wiem? Hmm... Prześpię sie z tym.


> Naiwni są szczęśliwsi.

Aż do zderzenia z rzeczywistością.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-16
23:16:14

Ruchy


> > W mojej wersji: to, co zmienione, jest Jego imieniem.
>  
> Tu masz pełną dowolność. I za to kocham Szatana;).

Nie - tu mam pełną słuszność. Jego imię to "Przeciwnik" = "Oponent" = "Adwersarz"


> > Duchów jako stricte duchów nauka nie wyjaśni.
>  
> Fajnie by było. Chociaż... czy ja wiem? Hmm... Prześpię sie z tym.

Fajnie by było gdyby nie wyjaśniła? No wg mnie byłoby fajnie.


> > Naiwni są szczęśliwsi.
>  
> Aż do zderzenia z rzeczywistością.  

Rzeczywistość nie istnieje.  

Sami tworzymy naszą rzeczywistość - poza tą fizyczną (nie bądźmy nawiedzonymi filozofami). Duchy są tak samo realne jak latarka. Dla niektórych latarka jest zabobonem, a duchy realnym conocnym towarzystwem. Fakt nazywania ich ludźmi chorymi / schizofrenikami jest kwestią używania języka (wg niektórych - Foucault - używamy języka żeby mieć władzę nad innymi, tutaj: chory = wykluczony, zaś wykluczony = nie ma prawa wypowiedzi.) Jeśli tworzymy sobie CAŁĄ rzeczywistość psychiczną, w której potem żyjemy - a tak się właśnie dzieje - to nie ma się z czym zderzać. Widzisz to, co sama stworzyłaś. Wierz lub nie (i pewnie nie uwierzysz), ale można nie widzieć tego co stoi przed tobą, zaś widzieć to, czego fizycznie nie ma. WIDZIEĆ, nie śnić. Wilson pisał właśnie o subiektywności poznania. Inaczej niż filozofowie (na szczęście!) ale właśnie o tym. Jego przesłanie jest proste: ludzki umysł jest Stwórcą świata. Chwała mu za powtarzanie tego.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
14:20:02

Ruchy

> Sami tworzymy naszą rzeczywistość - poza tą fizyczną (nie bądźmy  
> nawiedzonymi filozofami). Duchy są tak samo realne jak latarka. Dla  
> niektórych latarka jest zabobonem, a duchy realnym conocnym towarzystwem.  
> Fakt nazywania ich ludźmi chorymi / schizofrenikami jest kwestią używania  
> języka (wg niektórych - Foucault - używamy języka żeby mieć władzę nad  
> innymi, tutaj: chory = wykluczony, zaś wykluczony = nie ma prawa  
> wypowiedzi.) Jeśli tworzymy sobie CAŁĄ rzeczywistość psychiczną, w której  
> potem żyjemy - a tak się właśnie dzieje - to nie ma się z czym zderzać.  
> Widzisz to, co sama stworzyłaś. Wierz lub nie (i pewnie nie uwierzysz),  
> ale można nie widzieć tego co stoi przed tobą, zaś widzieć to, czego  
> fizycznie nie ma. WIDZIEĆ, nie śnić. Wilson pisał właśnie o subiektywności  
> poznania. Inaczej niż filozofowie (na szczęście!) ale właśnie o tym. Jego  
> przesłanie jest proste: ludzki umysł jest Stwórcą świata. Chwała mu za  
> powtarzanie tego.

czyli tworzymy własny świat? czyli można to tak rozumieć że jestem odbiorcą świata, subiektywnym obserwatorem który tworzy własne pomysły zapełnienia przestrzeni w świecie zewnętrznym na podstawie obserwacji i w świecie wewnętrznym na podstawie doświadczenia*

*doświadczenia życiowego i doświadczenia w sensie przemyśleń które mogą mu także pomóc w zapełnieniu świata zewnętrznego.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
15:46:13

Okrojona rzeczywistość
>  czyli tworzymy własny świat? czyli można to tak rozumieć że jestem  
> odbiorcą świata, subiektywnym obserwatorem który tworzy własne pomysły  
> zapełnienia przestrzeni w świecie zewnętrznym na podstawie obserwacji i w  
> świecie wewnętrznym na podstawie doświadczenia*
>  
> *doświadczenia życiowego i doświadczenia w sensie przemyśleń które mogą mu  
> także pomóc w zapełnieniu świata zewnętrznego.  


MOCNIEJ. Tworzymy CAŁY świat psychiczny. Dlaczego więc różni ludzie widzą to samo? Bo mają - jak ten sam gatunek homo sapiens - taki sam/bardzo podobny aparat poznawczy. Ale to że tak samo tworzymy swoje rzeczywistości NIE OZNACZA ŻE SĄ ONE PRAWDZIWE. Wszystkie są tak samo fałszywe - są stworzone od zera. Nie widzimy i nie słyszymy wielu rzeczy które gdzieś naokoło nas fizycznie i realnie są (podczerwień, ultradźwięki itp), odbieramy zaś rzeczy których wcale nie ma (np. te duchy). Gdyby nie istnieli wariaci filozofowie nie mieli by cynku że coś tu nie gra. Bo prawda - prawie wszyscy widzą to samo. Stąd ZŁUDZENIE że widzą prawdziwą rzeczywistość. Ale nagle przychodzi taki jeden na milion i widzi coś czego oni nie widzą. I potrafi to udowodnić. Stąd cynk: coś tu jest nie tak. Zaczęli dochodzić, jak człowiek w ogóle poznaje. I odkryli masakryczne rzeczy: że w pierwszych miesiącach życia aparat poznawczy DOSTOSOWUJE SIĘ do odbioru rzeczywistości. Stąd właśnie małe dzieci widzą różne dziwne rzeczy, które pojebani dorośli tłumaczą jako "wybujałą wyobraźnię". A to jest jeszcze nie do końca dostosowany aparat poznawczy, jest w nim jeszcze naturalna zdolność do obioru rzeczy duchowych. Ot co. Ktoś kto sam tego zaznał, przypomni sobie może teraz o swoich doświadczeniach z dzieciństwa. Są pewne rzeczy, które nie podpadają pod tzw. "sugerowanie doświadczeń" (np. "przyjdzie dziad i cie zje", po czym mały widzi dziada w nocy i płacze.) Co jeśli nikt mi o czymś nie mówił, a widzę to latami wciąż takie samo? I czuję że jest to odbiór jednocześnie realny i przytłumiony. Jakby ktoś włączył mi telewizor, ale wyłączył dźwięk - widzę że coś mówią, ale nie słyszę co.

Jest mnóstwo rzeczy które skłaniają do poważnej refleksji nt prawdziwości naszego normalnego poznawania rzeczywistości.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-16
19:30:44

Ruchy
> I za to Cię kocham!
> I za to kocham Szatana;).

> Prześpię sie z tym.

:-D Ale się kącik zakochanych zrobił :-P
Prześpijcie się z tym.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-16
23:19:40

Ruchy
> > I za to Cię nie kocham!
> > I za to nienawidzę Szatana :/.
>  
> > Przerżnę sie z tym.
>  
> :-D Ale się kącik zakochanych zrobił :-P


Ja tam widzę co innego.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-16
23:35:45

Ruchy
> > > I za to Cię nie kocham!
> > > I za to nienawidzę Szatana :/.
> >  
> > > Przerżnę sie z tym.
> >  
> > :-D Ale się kącik zakochanych zrobił :-P
>  
>  
> Ja tam widzę co innego.

Ja tez.
Widze cos, co zle wrozy populacji reobnych gryzoni na polnocy polski.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-16
23:36:25

Ruchy

> Widze cos, co zle wrozy populacji reobnych gryzoni na polnocy polski.

*drobnych
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-16
23:49:09

Ruchy
>  
> > Widze cos, co zle wrozy populacji reobnych gryzoni na polnocy  
> polski.
>  
> *drobnych

drobnych i do .... nie podobnych.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-16
23:32:51

Ruchy
> > > I za to Cię nie kocham!
> > > I za to nienawidzę Szatana :/.
> >  
> > > Przerżnę sie z tym.
> >  
> > :-D Ale się kącik zakochanych zrobił :-P
>  
>  
> Ja tam widzę co innego.

I to tak trochę na moją niekorzyść.

Czy korzyść?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-16
23:47:52

Ruchy
> > > > I za to Cię nie kocham!
> > > > I za to nienawidzę Szatana :/.
> > >  
> > > > Przerżnę sie z tym.
> > >  
> > > :-D Ale się kącik zakochanych zrobił :-P
> >  
> >  
> > Ja tam widzę co innego.
>  
> I to tak trochę na moją niekorzyść.
>  
> Czy korzyść?

Nie chodziło o Ciebie, nie chciałem Cię urazić. Zmieniłem Twój tekst, ale chodziło mi tylko o sam tekst, samą treść, a nie że to Anioł napisała.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
10:51:18

Ruchy
> Nie chodziło o Ciebie, nie chciałem Cię urazić. Zmieniłem Twój tekst, ale  
> chodziło mi tylko o sam tekst, samą treść, a nie że to Anioł napisała.

Ależ, Sabatielu... Nie znasz li starego ludowego porzekadła "uderz w stół, a dziewice same się rozewrą"...?
:-P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
17:51:45

Ruchy
> Ależ, Sabatielu... Nie znasz li starego ludowego porzekadła "uderz w stół,  
> a dziewice same się rozewrą"...?

Ja nie słyszałam. Co to są te "dziewice"? ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
23:41:14

Ruchy
> Ja nie słyszałam. Co to są te "dziewice"? ;)

Ach.

Dziewictwo oznacza stan człowieka, mężczyzny lub kobiety, przed podjęciem stosunków seksualnych. Kobieta jest wówczas określana mianem dziewicy, natomiast mężczyzna — prawiczka. Częsty pogląd utożsamiania dziewictwa z istnieniem u kobiety błony dziewiczej jest uważany przez naukowców za błędny. Potwierdzone naukowo są przypadki kobiet, które rodziły się bez wykształconej błony dziewiczej. Błonę dziewiczą można również stracić w inny sposób niż przy współżyciu. Może ona ulec uszkodzeniu również podczas wypadku, intensywnego uprawiania pewnych rodzajów sportu, a także podczas zabiegu lekarskiego lub masturbacji albo niewłaściwego używania tamponów itp. Z drugiej strony znane są przypadki, że błona dziewicza nie uległa przerwaniu podczas stosunku seksualnego. Często w takich przypadkach stosuje się specjalne nacięcie lekarskie. Jakkolwiek w większości przypadków obecność błony dziewiczej pokrywa się z faktycznym nie odbywaniem stosunków seksualnych w przeszłości, to jednak wspomniane wyżej przypadki negują tę metodę jako wiarygodną. Ponadto utożsamianie dziewictwa z faktem istnienia błony dziewiczej jest mylne w przypadku uprawiania seksu analnego lub bez penetracji — w stosunku do takich osób (uprawiających różne rodzaje seksu oprócz stosunku waginalnego i przez to mających zachowaną błonę dziewiczą) używane jest czasem określenie "półdziewica" (na podstawie powieści "Półdziewice", fr. Les Demi-vierges francuskiego pisarza Marcela Prévosta z 1894 r.). Podobnie kobieta, która uległa wypadkowi i straciła błonę dziewiczą, może nadal być uważana za dziewicę. Utożsamianie dziewictwa z istnieniem błony dziewiczej powoduje, że czasem wykonywane są zabiegi "przywracania dziewictwa".
Blisko związane słowo:
Defloracja – rozerwanie błony dziewiczej znajdującej się u ujścia pochwy u samic niektórych gatunków ssaków (w tym u człowieka). Defloracja ma miejsce często podczas pierwszego współżycia. Jednak nie jest to regułą, gdyż błona dziewicza może zostać zniszczona lub uszkodzona jeszcze przed podjęciem właściwego życia płciowego, np. wskutek użycia nieodpowiednich tamponów, przez masturbację lub uprawianie wyczerpujących dyscyplin sportowych[potrzebne źródło]. W przypadku słabo rozwiniętych błon możliwa jest nawet defloracja dopiero podczas jednego z kolejnych stosunków. Rozerwaniu błony u kobiety może towarzyszyć niewielki ból i krwawienie, mogą jednak nie wystąpić żadne szczególne objawy. Niekiedy jednak ból uniemożliwia kontynuację stosunku; w skrajnych przypadkach konieczna jest interwencja chirurgiczna.

Nie pamiętasz, czy z przyrodzonej kobietom modestii spuszczasz wsydliwie oczęta ku ziemi i oblewasz lica wstydem...? Dwa wyjścia- kłopoty z pamięcią, lub naprawdę dawno nią przestałaś być. Biorąc pod uwagę tę drugą możliwość i sądząc po Twoim wieku, uzewnętrznić to możesz w temacie "pedofilia" :-P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
00:30:56

Ruchy
Bardzo śmieszne.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
17:55:52

Ruchy
> > Nie chodziło o Ciebie, nie chciałem Cię urazić. Zmieniłem Twój tekst,  
> ale  
> > chodziło mi tylko o sam tekst, samą treść, a nie że to Anioł  
> napisała.
>  
> Ależ, Sabatielu... Nie znasz li starego ludowego porzekadła "uderz w stół,  
> a dziewice same się rozewrą"...?
> :-P


Znam inne: "Nie ma dymu bez ognia" :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-16
23:53:51

Ruchy
> Nie chodziło o Ciebie, nie chciałem Cię urazić. Zmieniłem Twój tekst, ale  
> chodziło mi tylko o sam tekst, samą treść, a nie że to Anioł napisała.

Y. Ale ja żartowałam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-16
21:53:39

Ruchy
> > I za to Cię kocham!
> > I za to kocham Szatana;).
>  
> > Prześpię sie z tym.
>  
> :-D Ale się kącik zakochanych zrobił :-P

No cóż - wiosna;)...


> Prześpijcie się z tym.

Bardzo chętnie. A temat postu jak pasuje:D!

(Ty masz jakieś braki ostatnio, nie?)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
10:55:40

Ruchuchy
> > :-D Ale się kącik zakochanych zrobił :-P
> No cóż - wiosna;)...

No to ruchy, ruchy, bo już niedługo lato ;-) Czas wakacji, banalnych skurczów serca, nowych znajomości, rozstań, niechcianych ciąż... Wszystko, co nastolatki lubią najbardziej :-P

> > Prześpijcie się z tym.
> Bardzo chętnie. A temat postu jak pasuje:D!

Lava, słyszałeś? Do roboty!

> (Ty masz jakieś braki ostatnio, nie?)

Tzn?
Ze snem?
Czy z duchami?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
17:55:01

Ruchuchy
> No to ruchy, ruchy, bo już niedługo lato ;-) Czas wakacji, banalnych  
> skurczów serca, nowych znajomości, rozstań, niechcianych ciąż... Wszystko,  
> co nastolatki lubią najbardziej :-P

Może nie wszystko i nie nastolatki, ale i tak fajnie:D.


> Lava, słyszałeś? Do roboty!

Tu tylko tak na marginesie - to była rozmowa z Sabatielem.


  
> > (Ty masz jakieś braki ostatnio, nie?)
>  
> Tzn?
> Ze snem?
> Czy z duchami?

Taa, z duchami...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
23:20:48

Ruchuchy

>  
> > > (Ty masz jakieś braki ostatnio, nie?)
> >  
> > Tzn?
> > Ze snem?
> > Czy z duchami?
>  
> Taa, z duchami...

to duchy się tak dobrze "ruszają"?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
23:26:34

Ruchuchy
> to duchy się tak dobrze "ruszają"?

Inkuby ponoć tak.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
23:42:09

Ruchuchy
> > to duchy się tak dobrze "ruszają"?
>  
> Inkuby ponoć tak.

A sukkuby niby nieruchawe?
E... przereklamowane...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
00:30:13

Ruchuchy
> > > to duchy się tak dobrze "ruszają"?
> >  
> > Inkuby ponoć tak.
>  
> A sukkuby niby nieruchawe?
> E... przereklamowane...

A nawiedzają Cię? To jesteś szczęściarzem:D.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Pazuzu_00
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-21
22:46:06

Ruchuchy

> A nawiedzają Cię? To jesteś szczęściarzem:D.

Hmm Szczęściarz :D Ciekawe jak by tak do Ciebie przyszły :o jak by to było ;D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-22
18:44:21

=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-=

Ruchuchy
>  
> > A nawiedzają Cię? To jesteś szczęściarzem:D.
>  
> Hmm Szczęściarz :D Ciekawe jak by tak do Ciebie przyszły :o jak by to było  
> ;D

Anioł nie przepada za laskami. Mówi, że faceci lepiej całują :-)
Zdaję się w tym na Nią. Jakoś nie chce mi się sprawdzać...
:-P

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anioł
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-23
22:03:13

=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-=

Adwokat Anioła.
> Anioł nie przepada za laskami. Mówi, że faceci lepiej całują :-)
> Zdaję się w tym na Nią. Jakoś nie chce mi się sprawdzać...
> :-P

O, mam adwokata.  

A tak na marginesie - Tobie coś powiedzieć... ;)

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
23:30:25

Ruchuchy
> to duchy się tak dobrze "ruszają"?

Nie wiedziałeś?
Można to odczuć, kiedy robi się duszno.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
18:28:50

Ruchuchy

> > > Prześpijcie się z tym.
> > Bardzo chętnie. A temat postu jak pasuje:D!
>  
> Lava, słyszałeś? Do roboty!


  


Nie mam teraz czasu na seks. Muszę skalibrować teleskop, a potem będę całą noc oglądał gwiazdy.  




spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
19:29:36

Z cyklu: "Neologizmy w cenie Trabanta"
> > > > Prześpijcie się z tym.
> > > Bardzo chętnie. A temat postu jak pasuje:D!
> > Lava, słyszałeś? Do roboty!
> Nie mam teraz czasu na seks. Muszę skalibrować teleskop, a potem będę całą  
> noc oglądał gwiazdy.  

Zaraz zaraz... Jak to się nazywa...?
"STELLOFILIA"?!?!?!?!?!?!?  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
19:29:17

Ruchuchy

> Nie mam teraz czasu na seks. Muszę skalibrować teleskop, a potem będę całą  
> noc oglądał gwiazdy.  

oczywiście gwiazdy porno. podeślij mi linka to też w nocy zlookam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
darktofik
( fluorescencja )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
19:31:46

Ruchuchy
>  
> > Nie mam teraz czasu na seks. Muszę skalibrować teleskop, a potem będę  
> całą  
> > noc oglądał gwiazdy.  
>  
> oczywiście gwiazdy porno. podeślij mi linka to też w nocy zlookam.

Przez teleskop to możecie oglądać na żywo najnowszą produkcję ;->
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-16
00:32:17

Ruchy

> Odrzuć to co przeszkadza Ci być naiwną. Naiwni są szczęśliwsi.

Naiwni sa madrzejsi. Ale zbyt niemadrzy, zeby zdawac sobie z tego sprawe.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-16
23:00:25

Ruchy
>  
> > Odrzuć to co przeszkadza Ci być naiwną. Naiwni są szczęśliwsi.
>  
> Naiwni sa madrzejsi. Ale zbyt niemadrzy, zeby zdawac sobie z tego  
> sprawe.


Oooo... to Ci powiem, że... yyyy... tego już sam nie zrozumiałem...

Dobra, trochę kapuję. I mam pytanie: co zatem z tymi którzy są i naiwni, i na tyle mądrzy, że wiedzą że naiwność jest korzystna? Czy są oni wtedy 2 razy mądrzejsi - tj. jeszcze mądrzejsi od tych naiwnych w Twoim opisie?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-16
23:33:49

Ruchy
> >  
> > > Odrzuć to co przeszkadza Ci być naiwną. Naiwni są szczęśliwsi.
> >  
> > Naiwni sa madrzejsi. Ale zbyt niemadrzy, zeby zdawac sobie z tego  
> > sprawe.
>  
>  
> Oooo... to Ci powiem, że... yyyy... tego już sam nie zrozumiałem...

Nie musisz wszystkiego rozumiec, a juz w szczegolnosci belkotu Larvy. ;-)

> Dobra, trochę kapuję. I mam pytanie: co zatem z tymi którzy są i naiwni, i  
> na tyle mądrzy, że wiedzą że naiwność jest korzystna? Czy są oni wtedy 2  
> razy mądrzejsi - tj. jeszcze mądrzejsi od tych naiwnych w Twoim opisie?

Nie, oni już wtedy zaczynaja glupiec, bo zyskuja wiecej samoswiadomosci. Wg mnie to jest tak, ze zyskujesz wtedfy jakby sciezke w glab siebie, ale ona jest mirazem, a potem placze sie z innymi sciezkami i juz nei weisz ktora z tych sciezek jest wlasciwa, jezeli w ogole jakas jest. No... nie wazne. Naprawde.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-16
23:43:24

Ruchy
> Nie, oni już wtedy zaczynaja glupiec, bo zyskuja wiecej samoswiadomosci.  
> Wg mnie to jest tak, ze zyskujesz wtedfy jakby sciezke w glab siebie, ale  
> ona jest mirazem, a potem placze sie z innymi sciezkami i juz nei weisz  
> ktora z tych sciezek jest wlasciwa, jezeli w ogole jakas jest. No... nie  
> wazne. Naprawde.


Nie, kurwa, WAŻNE. Napisałeś coś ważnego. Bardzo ważnego. To do mnie trafia. To samo wyrażam innymi słowy, ale teraz pamiętam jakimi. Dzięki za to, że dałeś mi następną metaforę aby wyrazić... to właśnie.

A, już pamiętam: "utrata rozumu". Czyli dokładnie Twoje "oni już wtedy zaczynaja glupiec".  

Jestem pod wrażeniem. Tym bardziej że czytałem Twoją dyskusję z Angusem.  ("Kafka") Wczoraj akurat na to trafiłem. Gratuluję intelektu. Jak się poduczę, to może coś tam napiszę. Na razie nie chcę nie rozumiem połowy z tego co tam napisaliście. Wiem tylko, że to o filozofii.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
09:55:45

Ruchy
Ty jesteś jakimś bełkoczącym ochlapusem. Jak Ty te książki piszesz?

:-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
15:33:58

Ruchy
> Ty jesteś jakimś bełkoczącym ochlapusem. Jak Ty te książki piszesz?
>  
> :-)


Długopisem w zeszycie :-) Wtedy robię notatki, jak mam w pracy przerwę na kanapkę :-) Potem w domu przepisuję to do worda i od razu udoskonalam.

A potem czekam 2 lata i patrzę czy jakiego fragmentu czasami nie wyrzucić. :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
15:49:32

Ruchy
> Długopisem w zeszycie :-) Wtedy robię notatki, jak mam w pracy przerwę na  
> kanapkę :-) Potem w domu przepisuję to do worda i od razu udoskonalam.
>  
> A potem czekam 2 lata i patrzę czy jakiego fragmentu czasami nie wyrzucić.  
> :-)

Miałem bardziej na myśli: jakim cudem. ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
16:20:36

Ruchy wstrętnej ropuchy
> > Długopisem w zeszycie :-) Wtedy robię notatki, jak mam w pracy  
> przerwę na  
> > kanapkę :-) Potem w domu przepisuję to do worda i od razu  
> udoskonalam.
> >  
> > A potem czekam 2 lata i patrzę czy jakiego fragmentu czasami nie  
> wyrzucić.  
> > :-)
>  
> Miałem bardziej na myśli: jakim cudem. ;-)


No kurna... WIEM CO MIAŁEŚ NA MYŚLI. :-) Naprawdę WIEM. Ja sobie TEŻ zażartowałem, tak jak i Ty.

Łukaszu, nie wiem czy już Ci kiedyś to mówiłem, ale n i e d a w n o wymyśliłem takim rym:

HAST - CHWAST

Jak Ci się podoba? Pewnie go jeszcze nie słyszałeś. Dlatego Ci go piszę.

Cieszysz się, prawda?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
15:38:06

Ruchy wstrętnej ropuchy
> HAST - CHWAST
>
> Cieszysz się, prawda?

Jak niedorozwinięte pijane dziecko we mgle ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-16
23:49:35

Ruchy

> Nie, kurwa, WAŻNE. Napisałeś coś ważnego. Bardzo ważnego. To do mnie  
> trafia. To samo wyrażam innymi słowy, ale teraz pamiętam jakimi. Dzięki za  
> to, że dałeś mi następną metaforę aby wyrazić... to właśnie.
>  
> A, już pamiętam: "utrata rozumu". Czyli dokładnie Twoje "oni już wtedy  
> zaczynaja glupiec".  

Dobra, ale jak Ty to rozumiesz? Bo mozemy ta sama rzecz rozuzumiec inaczej. Ja tez sobie to skladam do kupy, moze Ty tez mi otworzysz jakies drzwi w glowie.

> Jestem pod wrażeniem. Tym bardziej że czytałem Twoją dyskusję z Angusem.  
> ("Kafka") Wczoraj akurat na to trafiłem. Gratuluję intelektu.  

I'm not just a pretty face, you know...  ]:->

Jak się  
> poduczę, to może coś tam napiszę. Na razie nie chcę nie rozumiem połowy z  
> tego co tam napisaliście. Wiem tylko, że to o filozofii.

Ty potrzebujesz tylko rozszyfrowania kilku nazw, zeby sie wlaczyc do dyskusji. Tak mi sie zdaje.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
00:06:16

Ruchy
> Dobra, ale jak Ty to rozumiesz?  

Ja tego nie rozumiem :-))))

> Bo mozemy ta sama rzecz rozuzumiec  
> inaczej. Ja tez sobie to skladam do kupy, moze Ty tez mi otworzysz jakies  
> drzwi w glowie.

A na poważnie: utrata rozumu jest nazwą powiedzmy społeczną, zewnętrzną. Ma ona swój odpowiednik w nazwie wewnętrznej, kognitywnej lub poznawczej - jest to utrata logiki. Innymi słowy: utrata przez podmiot logiki implikuje jego utratę rozumu. A to dlatego, że tracąc logikę, traci się przyczynowość - niczego nie można przewiedzieć. Skoro tak, skoro chaos (a nie logos) staje się zasadą, to rozum doznaje uszkodzenia. Zupełnie, jakby zaciął mu się mechanizm. On dalej jest, dalej pracuje, ale nie robi ruchu, bo się zablokował. Rozum potrzebuje logiki aby działać, bo musi przewidywać. Jak nie umie przewidywać, to się psuje i staje.  

W obliczu utraty rozumu/logiki/logosu/przyczynowości zagrożona zostaje sama tożsamość podmiotu. Nic nie jest już rdzeniem, okazuje się że nawet rdzeń jest zmienny. Nie ma "ja", są tylko kolejne zachowania odnośnie do sytuacji. Stąd już tylko milimetr aby utracić całą rzeczywistość. Staje się snem, w którym absurd staje się zasadą działania na równi z nie-absurdem.

W obliczu nierzeczywistego życia pytanie i naiwność jest już tylko pytaniem o zwiększanie swojej przyjemności z życia. Naiwność jest korzystna, nawet jeśli jest naiwnie być naiwnym.


> Ty potrzebujesz tylko rozszyfrowania kilku nazw, zeby sie wlaczyc do  
> dyskusji. Tak mi sie zdaje.

Potrzeba mi też sie w końcu wyspać. :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
00:18:34

Ruchy

> A na poważnie: utrata rozumu jest nazwą powiedzmy społeczną, zewnętrzną.  

Tak.

> Ma ona swój odpowiednik w nazwie wewnętrznej, kognitywnej lub poznawczej -  
> jest to utrata logiki. Innymi słowy: utrata przez podmiot logiki implikuje  
> jego utratę rozumu. A to dlatego, że tracąc logikę, traci się  
> przyczynowość - niczego nie można przewiedzieć.  

Prawda, ale chcialbym zebys spojrzal na to nieco szerzej, niz jak na utrate logiki. Chodzilo mi o oglonie pojmowana racjonalnosc, kierowanie sie rozsadkiem, wiedzą i samowiedzą.

Skoro tak, skoro chaos (a  
> nie logos) staje się zasadą, to rozum doznaje uszkodzenia. Zupełnie, jakby  
> zaciął mu się mechanizm. On dalej jest, dalej pracuje, ale nie robi ruchu,  
> bo się zablokował. Rozum potrzebuje logiki aby działać, bo musi  
> przewidywać. Jak nie umie przewidywać, to się psuje i staje.  

Slowo "uszkodzenie" po pierwsze zawiera konotacje negatywne, po drugie sugeruje pewna nieodwracalnosc. Zaciecie sie, zablokowanie umyslu moze oznaczac usterke i wadliwe funkcjonowanie mechanizmu - i oznacza - ale tylko na poziomie rozumu. Ale czy umyslu jako calosci? Poza tym odbiegamy od sytuacji poczatkowej. Tu juz chyba nie mowimy o tej sielskiej naiwnosci.


> W obliczu utraty rozumu/logiki/logosu/przyczynowości zagrożona zostaje  
> sama tożsamość podmiotu. Nic nie jest już rdzeniem, okazuje się że nawet  
> rdzeń jest zmienny.  

Prawda. I co teraz? Co to oznacza dla podmiotu i w jakich kategoriach nalezaloby to rozpatrywac?

Nie ma "ja", są tylko kolejne zachowania odnośnie do  
> sytuacji. Stąd już tylko milimetr aby utracić całą rzeczywistość. Staje  
> się snem, w którym absurd staje się zasadą działania na równi z  
> nie-absurdem.

Tak, ale czy rzeczywiscie tracisz wtedy cala rzeczywistosc, czy tylko tą, ktora podlega pojmowaniu rozumowemu?

> W obliczu nierzeczywistego życia pytanie i naiwność jest już tylko  
> pytaniem o zwiększanie swojej przyjemności z życia. Naiwność jest  
> korzystna, nawet jeśli jest naiwnie być naiwnym.

I dotad nasze mysli biegly, powiedzmy, jednym torem, teraz rozbiegaja sie zupelnie. Rozwin te ostatnie zdania, bo nie trybie wszystkeigo i troche mnie ten wniosek zaskakuje. (niespodziewalem sie tutaj niczego na temat przyjemnosci czerpanej z zycia).  

> Potrzeba mi też sie w końcu wyspać. :-)

No to daruj sobie, nic na sile. ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-17
18:38:32

C h a o s
Na początek ten post:
http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=2&thread=225400&mesg=225461#msg

Zaś co do Twoich pytań/stwierdzeń:


> Prawda, ale chcialbym zebys spojrzal na to nieco szerzej, niz jak na  
> utrate logiki. Chodzilo mi o oglonie pojmowana racjonalnosc, kierowanie  
> sie rozsadkiem, wiedzą i samowiedzą.

Ja rozumiem, ale to wszystko jest oparte na zasadach logiki. A są 3 zasady logiki klasycznej-dwuwartościowej:  

1. x = x [x jest tożsame z samym sobą] - zasada tożsamości

2. p ٧ ~p [albo p albo negacja p - nie ma chuja, albo jedno albo drugie] - zasada wyłączonego środka

3. p ٨ ~p = 0 [p i negacja p jest równe 0, czyli jest tożsame z fałszem] - zasada niesprzeczności.

Coś, co łamie choćby jedną z tych zasad, jest mielogiczne i tym samym nieracjonalne. Wszystkie rzeczy o których mówisz - "racjonalnosc, kierowanie sie rozsadkiem, wiedzą i samowiedzą" - oraz wszystkie rzeczy w ogóle które ludzie robią gdy są trzeźwi - są oparte na tych trzech zasadach logiki, czyli na logice po prostu.

Zaś rzeczywistość w której tych zasad nie ma to np rzeczywistość oniryczna (rzeczywistość snu). Tam jesteś jednocześnie sobą i swoim rozmówcą, albo mówisz do Daniela z liceum, a to okazuje się być Rafał z podstawówki, jednocześnie. Itd.  

Wszystko co chcę powiedzieć, to to, że CHAOS rozumiem DOGŁĘBNIE, a nie jak cioty i pizdy podniecające sie magią chaosu i mówiące do siebie "chaos!" lub "xaos!". Wszystko co piszą w swoich artykułach i piszą na forach to walenie konia nad następną możliwością buntu wobec konserwatywnych rodziców. Satanizm im sie znudził, thelema się im znudziła, więc mają następną zabawkę: magia chaosu.

Bo słowo "Chaos" zajebiście młodzieżowo brzmi. Jest takie cool. Alternative. Undergrund. Oryginalne. A "magia chaosu" to już cool do kwadratu.

"Ale gdy małpa przegląda się w lustrze, nie wyjrzy z niego geniusz"

W efekcie te cioty tak mówią o chaosie: "Jestem zajebistym chaotą. Wczoraj byłem taki chaotyczny. Najebałem się tym , tamtym, to wziąłem i toczyłem dyskusję wciąż zmieniając zdanie i 4 razy zmieniłem paradygmat myślenia w ciągu jednej polemiki". Ok, zajebiście. Magia chaosu. Spoko.

Ja widzę Chaos ONTYCZNIE. Jako BYT KTÓRY NIE JEST. Jako SAMOZNOSZĄCĄ SIĘ ZASADĘ QASI-EGZYSTENCJI. Jak ANTYSUBSTANCJĘ.  

Ale to ich nie kręci bo nie wiedzą o czym mówię. Dla nich "spontaniczność/ludzka chaotyczność" równa się "Chaos". Dla mnie nie.

Gdy ludzki umysł poznaje chaos bezpośrednio (nie poprzez opis, jak Wy teraz) siłą rzeczy się psuje. To tak, jakby wypłukiwać wodą smar z zamka. Zamek działa gdy ma smar. Wypłucz go, a się zatnie.  

Wiem że się rozpisałem, ale pisałem w uniesieniu.


  
> Skoro tak, skoro chaos (a  
> > nie logos) staje się zasadą, to rozum doznaje uszkodzenia. Zupełnie,  
> jakby  
> > zaciął mu się mechanizm. On dalej jest, dalej pracuje, ale nie robi  
> ruchu,  
> > bo się zablokował. Rozum potrzebuje logiki aby działać, bo musi  
> > przewidywać. Jak nie umie przewidywać, to się psuje i staje.  
>  
> Slowo "uszkodzenie" po pierwsze zawiera konotacje negatywne,  

No tak. Tak ma być. Uszkodzony = nie umie działaś jak wcześniej.

> po drugie  
> sugeruje pewna nieodwracalnosc.  

O tym już nie pomyślałem. Celna uwaga.


> Zaciecie sie, zablokowanie umyslu moze  
> oznaczac usterke i wadliwe funkcjonowanie mechanizmu - i oznacza - ale  
> tylko na poziomie rozumu. Ale czy umyslu jako calosci? Poza tym odbiegamy  
> od sytuacji poczatkowej. Tu juz chyba nie mowimy o tej sielskiej  
> naiwnosci.

No, nie mówimy. Ale to są rzeczy powiązane. Dlaczego? Bo kiedy rzeczywistość normalna staje się absurdalna, to nie ma już znaczenia czy cofasz się w rozwoju w opinii wszystkich ludzi którzy Cię znają. Nie ma znaczenia, bo samo znaczenie przestaje istnieć. Robisz więc to, co szepce Ci hedonizm. Mi mój hedonizm szeptał chyba wszystkie rzeczy, które potępiałem jako racjonalista z tytułem magistra od 3 lat. I co zrobiłem? Najpierw, rzeczywiście, dość długo się broniłem. Ale w końcu odpuściłem. Dając przykład: jeśli hedonizm szeptałby mi "wychodź na ulicę na golasa i śpiewaj Alleluja" to też bym uległ. Skoro wtedy czuję się spełniony, to czemu nie? Po co mam się przed tym bronić?


> > W obliczu utraty rozumu/logiki/logosu/przyczynowości zagrożona  
> zostaje  
> > sama tożsamość podmiotu. Nic nie jest już rdzeniem, okazuje się że  
> nawet  
> > rdzeń jest zmienny.  
>  
> Prawda. I co teraz? Co to oznacza dla podmiotu i w jakich kategoriach  
> nalezaloby to rozpatrywac?

Nie mam pojęcia. Wolna amerykanka. Niech każdy sam zada sobie to pytanie.


> Nie ma "ja", są tylko kolejne zachowania odnośnie do  
> > sytuacji. Stąd już tylko milimetr aby utracić całą rzeczywistość.  
> Staje  
> > się snem, w którym absurd staje się zasadą działania na równi z  
> > nie-absurdem.
>  
> Tak, ale czy rzeczywiscie tracisz wtedy cala rzeczywistosc, czy tylko tą,  
> ktora podlega pojmowaniu rozumowemu?

Drugie - tylko tą, która podlega pojmowaniu rozumowemu. Tylko że to nie jest "tylko" - to jest główna rzeczywistość. Wstajesz rano i kładziesz się spać wciąż będąc w niej. Nie idziesz przecież do Netto i nie mówisz "W imię Jezusa Chrystusa ja was wszystkich w tym sklepie czczę na satanistów. Niech będzie pochwalony Snikers. Dajcie mi bułkę, która jest chlebem. Czyż bóg ma mieszkać w psie? A no nie." Po czym nie wychodzisz przez kasę z 40 słoikami czekolady, mówiąc "Musze umyć swojego psa." i nie płacisz za produkty płatkami zbożowymi.


> > W obliczu nierzeczywistego życia pytanie i naiwność jest już tylko  
> > pytaniem o zwiększanie swojej przyjemności z życia. Naiwność jest  
> > korzystna, nawet jeśli jest naiwnie być naiwnym.
>  
> I dotad nasze mysli biegly, powiedzmy, jednym torem, teraz rozbiegaja sie  
> zupelnie. Rozwin te ostatnie zdania, bo nie trybie wszystkeigo i troche  
> mnie ten wniosek zaskakuje. (niespodziewalem sie tutaj niczego na temat  
> przyjemnosci czerpanej z zycia).  


W sumie odpowiedziałem wyżej: czasami bycie naiwnym jest równoznaczne z bycie sobą. Bycie sobą jest przyjemne. I to jak :-)
  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
00:08:24

C h a o s

> Ja widzę Chaos ONTYCZNIE.  

Jako prazasadę, opozycję dla kosmosu czy radykalny nieporządek jako brak wszelkiego porządku?


>Jako BYT KTÓRY NIE JEST.  

Albo dookreślisz albo bawimy się w poezję, tak jak na końcu "Rozprawy...".
Jakiej negacji tutaj używasz:
-przekreślającej- radykalnie eliminujesz desygnat, w rezultacie mamy nic, nie-byt
-różnicująca- wskazuje na istnienie innego czegoś poza zanegowanym desygnatem

A może mówisz o meinongowskiej teorii przedmiotów nieistniejących?

Miotasz się między poetyckimi antynomiami a filozoficznymi oksymoronami. Takie mieszanie sprawia jedynie, że odbiera się Ciebie jako równie miernego poetę, co filozofa.


>Jako SAMOZNOSZĄCĄ SIĘ ZASADĘ QASI-EGZYSTENCJI.


Trochę bełkot. Jak fizyczny trup popełniający samobójstwo.


>Jak ANTYSUBSTANCJĘ.  

Widzisz? Tu już jaśniej i celniej.Chaos jako totalna nieokreśloność; coś, a jednak bez przypadłości, wymykające się pościgowi rozumu.




spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
10:37:51

Chaos zracjonalizowany
  
> > Ja widzę Chaos ONTYCZNIE.  
>  
> Jako prazasadę, opozycję dla kosmosu czy radykalny nieporządek jako brak  
> wszelkiego porządku?

1. Jako prazasadę

2. Jako prazasadę będącą opozycją, ale tylko dla przyczynowego aspektu kosmosu.

- 1. Absolutnie nie jako radykalny nieporządek lub brak wszelkiego porządku.

  
> >Jako BYT KTÓRY NIE JEST.  
>  
> Albo dookreślisz albo bawimy się w poezję, tak jak na końcu  
> "Rozprawy...".
> Jakiej negacji tutaj używasz:
> -przekreślającej- radykalnie eliminujesz desygnat, w rezultacie mamy nic,  
> nie-byt
> -różnicująca- wskazuje na istnienie innego czegoś poza zanegowanym  
> desygnatem

I przekreślającej i różnicującej JEDNOCZEŚNIE. Mówię to z pełną świadomością i z pełną widzą na temat uniwersyteckiej logiki.

Przekreślającej, gdyż Chaos nie jest bytem.

Różnicującej, gdyż Chaos "jest" czymś innym niż Byt. "Egzystuje" inaczej, niż Istnienie.

  
> A może mówisz o meinongowskiej teorii przedmiotów nieistniejących?

N a  p e w n o  n i e .


> Miotasz się między poetyckimi antynomiami a filozoficznymi oksymoronami.  

Oczywiście. Wiem o tym. Gdybym próbował byś ścisły i dokładny, to co Najistotniejsze (czyli cel mojego pisania w ogóle) UCIEKŁBY MI. Sraciłbym to, co chciałem opisać. Gdybym tylko chciał być akademicko ścisły i zajebiście dokładny, właściwie tylko po to, aby zadowolić Czytelników takich jak Ty - szanujących jedynie racjonalną filozofię, a najlepiej od razu naukę i filozofię naukową (logicyzm).

O nie - wolę oddać hołd Prawdzie i opisać J Ą, a nie popłuczyny po Niej. Takie, które Ją zniekształcają.

> Takie mieszanie sprawia jedynie, że odbiera się Ciebie jako równie  
> miernego poetę, co filozofa.

"Odbiera się"? Powiedz raczej, że Ty i jeszcze Kosa tak mnie odbieracie.  

O Twojej opinii wiem od momentu ukazania się Rozprawy - kupiłeś i napisałeś priva ze swoją subiektywną opinią na jej temat. Bardzo się z niej cieszę. Dzięki temu nie muszę wyobrażać sobie zarzutów przeciwko niej, jakie konstruują racjonaliści.

> >Jako SAMOZNOSZĄCĄ SIĘ ZASADĘ QASI-EGZYSTENCJI.
>  
>  
> Trochę bełkot. Jak fizyczny trup popełniający samobójstwo.


Hehehehe :-)

> >Jak ANTYSUBSTANCJĘ.  
>  
> Widzisz? Tu już jaśniej i celniej.Chaos jako totalna nieokreśloność; coś,  
> a jednak bez przypadłości, wymykające się pościgowi rozumu.

Przypomnę Ci, że wg Spinozy ("Etyka z sposób geometryczny wyłożona") to substancja właśnie (a nie antysubstancja) jest bytem bez przypadłości i cech. To, co ma jakąś cechę, nie jest już substancją. Spinozie chodziło o ukazanie czegoś pierwotnego - nazwał to substancją właśnie. To jego termin.

A antysubstancja nie może być tożsama z substancją.

---------------------------------------------------

A teraz sumując:

1.
> > Ja widzę Chaos ONTYCZNIE.  
>  
> Jako prazasadę, opozycję dla kosmosu czy radykalny nieporządek jako brak  
> wszelkiego porządku?
2.
> >Jako BYT KTÓRY NIE JEST.  
>  
> Albo dookreślisz albo bawimy się w poezję, tak jak na końcu  
> "Rozprawy...".
3.
> A może mówisz o meinongowskiej teorii przedmiotów nieistniejących?
4.
> Miotasz się między poetyckimi antynomiami a filozoficznymi oksymoronami.  
5.
> Takie mieszanie sprawia jedynie, że odbiera się Ciebie jako równie  
> miernego poetę, co filozofa.
6.
> >Jako SAMOZNOSZĄCĄ SIĘ ZASADĘ QASI-EGZYSTENCJI.
>  
> Trochę bełkot. Jak fizyczny trup popełniający samobójstwo.
7.
> >Jak ANTYSUBSTANCJĘ.  
>  
> Widzisz? Tu już jaśniej i celniej.Chaos jako totalna nieokreśloność; coś,  
> a jednak bez przypadłości, wymykające się pościgowi rozumu.



Jak do cholery chcesz logicznie zrozumieć zaprzeczenie logiki???

Jak chcesz ZROZUMIEĆ to, co nieracjonalne???

Angus, jesteś typowym przykładem na to, jak nie należy czytać moich słów. Ja bowiem chcę wyrazić niewyrażalne - a Ty do mnie "Sab, wyraź to". Opisać to, co neguje wszystkie słowa (gdyż słowa są idealnym odbiciem logosu), a Ty do mnie "Sab, sprecyzuj to".  

Używam terminów z filozofii racjonalnej (Byt, istnienie, substancja, zasada, znosić się) aby opisać To, co istnieje antyracjonalnie. Dlatego, bo ten język jest moim językiem. Nie lubię języka religijnego, tym bardziej poezji.

Jednak czasami już tylko poezja może dać tego opis.

Tyle razy tu napisałem, że obcując z Chaosem, umysł doznaje uszkodzenia. Dlatego, gdyż umysł naturalnie chce zrozumieć to, z czym obcuje. Kiedy więc poznaje normalną rzeczywistość, wszystko jest ok. Kiedy jednak obiekt nie jest nawet tożsamy z samym sobą - i jest własnym zaprzeczeniem - umysł próbując to zrozumieć, sam siebie pożera i tak jakby widzi siebie samego jako wroga. Zwraca się ku sobie i zaczyna zmieniać swoją strukturę w nielogiczną, aby dostosować się obiektu, który chce poznać. Następuje autodestrukcja.  

I Ty teraz przykładasz racjonalne szablony, logiczne wzory poznawcze do Chaosu. To jest nie na miejscu. Rozumiem Twoją motywację. Sam kiedyś polemizowałbym dokładnie tak jak Ty teraz, myśląc "Ależ co on pierdoli!" Masz prawo. Jednak dopóki sam nie doznasz Chaosu, zawsze chyba będziesz krytykował mój "brak dokładności".  

Bo dla Was - filozofów racjonalnych i akademickich - "Byt jest, a Niebytu nie ma". Tylko że Parmides był prymitywnym prostakiem. Owszem - Demokryt oparł się na nim i kontynuując atomizm Leucypa dał furtkę Arystotelesowi, który rozpoczął naukę sensu stricto. Chwalebne. I potrzebne. Ale oni pisali o świecie fizycznym. Dostosowywali swój aparat poznawczy do rzeczywistości FIZYCZNEJ - tak, aby te wzory się zgadzały i można było postawić sobie dom, wykonać łuk (do strzelania), wynaleźć lekarstwa itd. I bardzo dobrze. Ale droga zaczynająca się od Parmeidesa jest tylko w części prawdziwa.

Pełna Prawda jest taka:

0.
W świecie metafizycznym rzeczywistość nie opiera się na zasadach logiki, lecz na jakiejś JEDNEJ zasadzie, której nie znam. Tam 1 plus 1 równa się 3 lub 0. X nie jest tożsame z samym sobą, lecz jest TAKŻE tożsame z sobą, tak samo jak ze swoim przecieństem oraz sąsiadem. Itd. Ten świat - nazwany "metafizycznym" ze względy na znaczenie tego terminu (sam dobrze wiesz) - jest PRYMARNY. To samo ŹRÓDŁO ISTNIENIA.

1.
Z niego (świata metafizycznego) wyemanował świat fizyczny. On jest dopiero oparty na zasadach logiki (owe 3 zasady odkryte przez Arystotelesa) i w nim wszystko działa tak, jak tu obserwujemy. Tylko że świat fizyczny jest OKROJONĄ WERSJĄ pierwotnego świata. Musiał takim się stać, aby trwać w czasie i przestrzeni (czyli w czaso-przestrzeni jako jednym wymiarze fizycznym). Gdyby był dalej chaotyczny, nie zaistniałby jako Byt, który znamy.

Człowiek, chcąc poznawać świat fizyczny, musi od razu po urodzeniu dostosować swój aparat poznawczy do świata w którym żyje, żeby przetrwać. Umysł staje się więc logiczny.

Jednak u niektórych dzieci proces przystosowania nie idzie do końca. Zostaje pozostałość prymarnej zdolności poznania anty-logiki. I CZASAMI jakieś wrota się otwierają. Bardzo pomagają w tym wszystkie środki chemiczne otwierające umysł, najprostsze to THC. I chyba najbardziej skuteczne. Często nie starczają, ale łącząc THC z seksem, depresją i okultyzmem po prostu zmusza się umysł, aby w końcu ujrzał Źródło WszechBytu. I CZASAMI się udaje.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:09:57

Chaos zracjonalizowany

> Pełna Prawda jest taka:
>  
> 0.
> W świecie metafizycznym rzeczywistość nie opiera się na zasadach logiki,  
> lecz na jakiejś JEDNEJ zasadzie, której nie znam. Tam 1 plus 1 równa się 3  
> lub 0. X nie jest tożsame z samym sobą, lecz jest TAKŻE tożsame z sobą,  
> tak samo jak ze swoim przecieństem oraz sąsiadem. Itd. Ten świat - nazwany  
> "metafizycznym" ze względy na znaczenie tego terminu (sam dobrze wiesz) -  
> jest PRYMARNY. To samo ŹRÓDŁO ISTNIENIA.

założę się Sabatielu że te Twoje światy metafizyczne wcale nie muszą być SAMYM ŹRÓDŁEM ISTNIENIA. to tylko Twój ograniczony umysł uznaje że antyracjonalny świat, opozycyjny do naszego jest (must be?) źródłem istnienia imo.  

> 1.
> Z niego (świata metafizycznego) wyemanował świat fizyczny. On jest dopiero  
> oparty na zasadach logiki (owe 3 zasady odkryte przez Arystotelesa) i w  
> nim wszystko działa tak, jak tu obserwujemy. Tylko że świat fizyczny jest  
> OKROJONĄ WERSJĄ pierwotnego świata. Musiał takim się stać, aby trwać w  
> czasie i przestrzeni (czyli w czaso-przestrzeni jako jednym wymiarze  
> fizycznym). Gdyby był dalej chaotyczny, nie zaistniałby jako Byt, który  
> znamy.
>  
> Człowiek, chcąc poznawać świat fizyczny, musi od razu po urodzeniu  
> dostosować swój aparat poznawczy do świata w którym żyje, żeby przetrwać.  
> Umysł staje się więc logiczny.
>  
> Jednak u niektórych dzieci proces przystosowania nie idzie do końca.  
> Zostaje pozostałość prymarnej zdolności poznania anty-logiki. I CZASAMI  
> jakieś wrota się otwierają. Bardzo pomagają w tym wszystkie środki  
> chemiczne otwierające umysł, najprostsze to THC. I chyba najbardziej  
> skuteczne. Często nie starczają, ale łącząc THC z seksem, depresją i  
> okultyzmem po prostu zmusza się umysł, aby w końcu ujrzał Źródło  
> WszechBytu. I CZASAMI się udaje.


Ciebie chyba za bardzo przepuścili przez maszynę logiczną...ale tu się zgodzę gdyby universum trwało w chaosie nie byłoby nas dzisiaj, moim zdaniem jednak nie jest to okrojona wersja,  jeśli w jakiejkolwiek innej rzeczywistości opartej na innych zasadach niż nasza powstało by świadome życie (jest to równie prawdopodobne co powstanie gatunku homo sapiens w naszym układzie słonecznym)  to dla nich najprawdopodobniej ich wersja świata byłaby okrojona a całość musiałaby powstać z czegoś czego nazwać nie potrafią, po prostu innego porządku (może w którymś z tych światów matematyka byłaby otępiającą masy sektą religijną?)

Co otwierania się percepcji to masz o tym mylne pojęcie, znam o wiele ciekawsze metody stania się szalonym, a źródło WszechOdbytu można pomylić z wydarzeniami zaledwie sprzed 15mld lat, jak się jest naćpanym w transie to uwierz mi że to co ćpun mistyk zobaczy ma się jak bakteria do dinozaura (nie o wielkość chodzi ale złożoność kompleksu ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
11:20:34

Chaos zracjonalizowany
> założę się Sabatielu że te Twoje światy metafizyczne wcale nie muszą być  
> SAMYM ŹRÓDŁEM ISTNIENIA.  

Możliwe. Choć właściwie nie - niemożliwe :-) Mi sie mocno tak wydaje, mocno mocno :)

> to tylko Twój ograniczony umysł uznaje że  
> antyracjonalny świat, opozycyjny do naszego jest (must be?) źródłem  
> istnienia imo.  

Może tak. Skąd ja mam to wiedzieć.
  

> Ciebie chyba za bardzo przepuścili przez maszynę logiczną...ale tu się  
> zgodzę gdyby universum trwało w chaosie nie byłoby nas dzisiaj, moim  
> zdaniem jednak nie jest to okrojona wersja,  jeśli w jakiejkolwiek innej  
> rzeczywistości opartej na innych zasadach niż nasza powstało by świadome  
> życie (jest to równie prawdopodobne co powstanie gatunku homo sapiens w  
> naszym układzie słonecznym)  to dla nich najprawdopodobniej ich wersja  
> świata byłaby okrojona a całość musiałaby powstać z czegoś czego nazwać  
> nie potrafią, po prostu innego porządku (może w którymś z tych światów  
> matematyka byłaby otępiającą masy sektą religijną?)

Ty mówisz o czym innym.  Mówisz o "innej logice", jak zaś o "anty-logice". Już to pisałem do Lavy.

> Co otwierania się percepcji to masz o tym mylne pojęcie, znam o wiele  
> ciekawsze metody stania się szalonym,  

Ale nie napisałeś jakie.

I dlaczego mylne? To że kawa pobudza mocniej, nie oznacza że ktoś kto mówi "zielona herbata pobudza" ma mylne pojęcie o pobudzaniu. On po prostu poznał zieloną herbatę i wie że ona pobudza. Nie wie że istnieje kawa.

Dawaj przepis na kawę, ale nie chwal się gołosłownie :-)

> a źródło WszechOdbytu można pomylić  
> z wydarzeniami zaledwie sprzed 15mld lat,

NIE NIE NIE - kurwa NIE. Nie można. Bo to też "widziałem", to jest totalnie co innego. I nawet nie mając porównania wiedziałem wtedy że to nie to.  

> jak się jest naćpanym w transie  
> to uwierz mi że to co ćpun mistyk zobaczy ma się jak bakteria do dinozaura  
> (nie o wielkość chodzi ale złożoność kompleksu ;)

Ale bez narkotyków to jest jeszcze gorzej. Bez THC umysł sam narzuca swoje wizje, wciąż wszystko kontroluje, zniekształca. Ja Cię nie rozumiem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:45:26

Chaos zracjonalizowany

>  Może tak. Skąd ja mam to wiedzieć.

Bo to sam wymyśliłeś ;)?

> Ty mówisz o czym innym.  Mówisz o "innej logice", jak zaś o "anty-logice".  
> Już to pisałem do Lavy.

anty-logika a inna logika to nie to samo. więc dlaczego uznajesz myśl o JEDNEJ ZASADZIE która ma spajać anty-logikę, nie przeczysz sam sobie i mojemu zdaniu?


> Ale nie napisałeś jakie.

próbuj, metod jest wiele i samemu można na nie wpaść, a jakie ciekawe jest gubienie się w drodze,zaskakiwanie fizycznością i energia działania ;)

> I dlaczego mylne? To że kawa pobudza mocniej, nie oznacza że ktoś kto mówi  
> "zielona herbata pobudza" ma mylne pojęcie o pobudzaniu. On po prostu  
> poznał zieloną herbatę i wie że ona pobudza. Nie wie że istnieje kawa.
>  
> Dawaj przepis na kawę, ale nie chwal się gołosłownie :-)

albo wie że kawa jest niezdrowa, a jak już to lepiej pobudzić się mdm :)

> NIE NIE NIE - kurwa NIE. Nie można. Bo to też "widziałem", to jest  
> totalnie co innego. I nawet nie mając porównania wiedziałem wtedy że to  
> nie to.  

no może, ja dziś odkryłem że mogę się naćpać we śnie, zajebista sprawa :) ale uważam że porównujesz to co widziałeś z oczekiwaniami wobec tego czego szukasz, ale może się mylę.



> Ale bez narkotyków to jest jeszcze gorzej. Bez THC umysł sam narzuca swoje  
> wizje, wciąż wszystko kontroluje, zniekształca. Ja Cię nie rozumiem.

u nienormalnych po thc nic się nie zmienia ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
12:21:20

Chaos z-THC-zowany
> Bo to sam wymyśliłeś ;)?

Lol :-D
  
> anty-logika a inna logika to nie to samo.  

No wiem. To właśnie mówię.

> więc dlaczego uznajesz myśl o  
> JEDNEJ ZASADZIE która ma spajać anty-logikę, nie przeczysz sam sobie i  
> mojemu zdaniu?

A czy zasada, że nie ma żadnych zasad, to dalej zasada?  

Na poważnie: Czy zasada, która nie daje wzoru jest właściwie zasadą? Inaczej: Zasada bycia nieprzewidywalną - czyli zasada chaosu - wg której nie da się nic przewiedzieć/obliczyć/prognozować, to nadal zasada? Nie wydaje mi się Malkav.


> > Ale nie napisałeś jakie.
>  
> próbuj, metod jest wiele i samemu można na nie wpaść, a jakie ciekawe jest  
> gubienie się w drodze,zaskakiwanie fizycznością i energia działania ;)

Zrucham jabłoń, może zadziała. :)


> u nienormalnych po thc nic się nie zmienia ;)

Serio? No to ja jestem normalny. I to chyba bardzo.

Aha - co zrobić żeby THC działało? Nie palić. Wtedy jak się raz zapali po 2 latach przerwy - i jeszcze połączy z innymi wyzwalaczami - to jest masakra. Naraz wiele machów i poczekać. Następny raz już tak nie działa, trzeba znowu czekać, minimum parę miesięcy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
12:59:34

Chaos z-THC-zowany

> A czy zasada, że nie ma żadnych zasad, to dalej zasada?  

nie :) ale ciężko by było posługiwać się jakimś innym terminem próbując językiem to wyjaśnić...

> Na poważnie: Czy zasada, która nie daje wzoru jest właściwie zasadą?  
> Inaczej: Zasada bycia nieprzewidywalną - czyli zasada chaosu - wg której  
> nie da się nic przewiedzieć/obliczyć/prognozować, to nadal zasada? Nie  
> wydaje mi się Malkav.

tylko wtedy trzeba było napisać że opiera się na braku zasad :)  
poza tym w skutku zawsze znajdziesz wzorzec, inna sprawa że istota owej rzeczy temu wzorcowi się wyrywa.
  
> > u nienormalnych po thc nic się nie zmienia ;)
>  
> Serio? No to ja jestem normalny. I to chyba bardzo.
>  
> Aha - co zrobić żeby THC działało? Nie palić. Wtedy jak się raz zapali po  
> 2 latach przerwy - i jeszcze połączy z innymi wyzwalaczami - to jest  
> masakra. Naraz wiele machów i poczekać. Następny raz już tak nie działa,  
> trzeba znowu czekać, minimum parę miesięcy.

to nie to samo. maryśkę moim zdaniem można zapalić raz w życiu, potem nie ma sensu.nic nie równa się temu pierwszemu razu :) następne próby to załosna pogoń za tym czego się doświadczyło, ale to wciąż nie to samo. Nawet na nienormalnych za pierwszym  razem działa ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
13:20:27

Chaos z-THC-zowany
> to nie to samo. maryśkę moim zdaniem można zapalić raz w życiu, potem nie  
> ma sensu.nic nie równa się temu pierwszemu razu :) następne próby to  
> załosna pogoń za tym czego się doświadczyło, ale to wciąż nie to samo.  
> Nawet na nienormalnych za pierwszym  razem działa ;)


Mylisz się :-) Ty po prostu nigdy nie czekałeś z paleniem aż tak długo. Mi to wyszło samo, bo ja zwyczajnie nie palę - ani jazzu, ani śmierdzących papierosów. Ale gwarantuję Ci, że umysł zapomina, THC to nie kokaina :-) Tu nie ma stałych zmian w chemicznej budowie mózgu (dopamina i cośtam jeszcze). Wystarczy poczekać, tylko że tak długo to nie dasz rady. Pół roku minimum.  

I nie masz też racji z tym pierwszym razem. Mnie nie wzięło za pierwszym, ale za trzecim. Potem kilka lat przerwy i ... w sumie dalej nic. Paliłem w ciągu kilku miesięcy chyba ze 10 razy i cikągle tylko wyluzowanie i przyjemność. Cieszyłem się, bo to właśnie chciałem mieć. I powiedzmy za 11 razem doszły też inne czynniki wyzwalające / otwierające i bum! Ze strachu przestałem palić na 5 miesięcy. Spróbowałem znowu i JEB! - jeszcze gorzej. Od tamtego zajścia nie palę w ogóle. Nie chcę znowu doświadczyć Otchłani. Widziałem, dziękuję. To nie jest jak seks - nie chce się znowu.

I w sumie sam sobie zaprzeczyłem, nie wiem już czy trzeba czekać, skoro po kilku latach przerwy to nie ten pierwszy, ale 11-ty mnie otworzył. Pojebane to.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
13:59:54

Chaos z-THC-zowany

>  
> Mylisz się :-) Ty po prostu nigdy nie czekałeś z paleniem aż tak długo. Mi  
> to wyszło samo, bo ja zwyczajnie nie palę - ani jazzu, ani śmierdzących  
> papierosów. Ale gwarantuję Ci, że umysł zapomina, THC to nie kokaina :-)  
> Tu nie ma stałych zmian w chemicznej budowie mózgu (dopamina i cośtam  
> jeszcze). Wystarczy poczekać, tylko że tak długo to nie dasz rady. Pół  
> roku minimum.  

Sabatielu masz zły obraz mojego ćpuństwa już od jakiegoś czas czekam minimum pół roku pomiędzy okresem dwu-trzy tygodniowego palenia.


> I nie masz też racji z tym pierwszym razem. Mnie nie wzięło za pierwszym,  
> ale za trzecim. Potem kilka lat przerwy i ... w sumie dalej nic. Paliłem w  
> ciągu kilku miesięcy chyba ze 10 razy i cikągle tylko wyluzowanie i  
> przyjemność. Cieszyłem się, bo to właśnie chciałem mieć. I powiedzmy za 11  
> razem doszły też inne czynniki wyzwalające / otwierające i bum! Ze strachu  
> przestałem palić na 5 miesięcy. Spróbowałem znowu i JEB! - jeszcze gorzej.  
> Od tamtego zajścia nie palę w ogóle. Nie chcę znowu doświadczyć Otchłani.  
> Widziałem, dziękuję. To nie jest jak seks - nie chce się znowu.
>  
> I w sumie sam sobie zaprzeczyłem, nie wiem już czy trzeba czekać, skoro po  
> kilku latach przerwy to nie ten pierwszy, ale 11-ty mnie otworzył.  
> Pojebane to.

Może zły towar i się nie zaciągałeś jak trzeba ;) Ale niektórych w tym mnie porządnie jebło tylko za pierwszym razem, eh :') nigdy tego nie zapomnę.to było najpiękniesze przeżycie pod słońcem, żadna tam otchłań, sceny powtarzające się po kilka razy, zmysły wyostrzone do granic możliwości, absurdalność stanu nieoodokroślenia, myśli które po kawałku można było usłyszeć uderzyły wszystkie naraz - mniam :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
15:51:36

Chaos zracjonalizowany

> u nienormalnych po thc nic się nie zmienia ;)

Ktos zrobil kiedykowliek badania na ten temat?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:30:39

Chaos zracjonalizowany

> Przypomnę Ci, że wg Spinozy ("Etyka z sposób geometryczny wyłożona") to  
> substancja właśnie (a nie antysubstancja) jest bytem bez przypadłości i  
> cech. To, co ma jakąś cechę, nie jest już substancją. Spinozie chodziło o  
> ukazanie czegoś pierwotnego - nazwał to substancją właśnie. To jego  
> termin.

Ty mówisz o rozumieniu substancji jako ousia("jestestwo"-nacisk na aspekt egzystencjalny)), a ja jako hypokeimenon (samoistna podstawa,podłoże).

  
> Angus, jesteś typowym przykładem na to, jak nie należy czytać moich słów.  
> Ja bowiem chcę wyrazić niewyrażalne - a Ty do mnie "Sab, wyraź to". Opisać  
> to, co neguje wszystkie słowa (gdyż słowa są idealnym odbiciem logosu), a  
> Ty do mnie "Sab, sprecyzuj to".  
> Używam terminów z filozofii racjonalnej (Byt, istnienie, substancja,  
> zasada, znosić się) aby opisać To, co istnieje antyracjonalnie. Dlatego,  
> bo ten język jest moim językiem. Nie lubię języka religijnego, tym  
> bardziej poezji.


I tu tkwi Twój błąd. Gdybyś chociaż czynił takie rozróżnienie: "Uwaga, teraz spójnie i zrozumiale zdefiniuję satanistę, który wszak żyje, współistnieje i działa wraz ze/w światem fizycznym, a następnie włączę mod Świętego Obłąkańca i wyśpiewam i wytańczę w prastarym języku do czego satanista odnosi się w swej sferze duchowej".



> I Ty teraz przykładasz racjonalne szablony, logiczne wzory poznawcze do  
> Chaosu. To jest nie na miejscu. Rozumiem Twoją motywację. Sam kiedyś  
> polemizowałbym dokładnie tak jak Ty teraz, myśląc "Ależ co on pierdoli!"  
> Masz prawo. Jednak dopóki sam nie doznasz Chaosu, zawsze chyba będziesz  
> krytykował mój "brak dokładności".  


Sabek, mówiłem Ci już, że borykam się z tym samym, ale ja wiem gdzie czas i miejsce na taki opis, a gdzie czas i miejsce na inny. Na forum masz jedynie literki, które muszą układać się w słowa, a te w zdania, w dodatku sensowne, aby Twoja pisanina miała sens również dla odbiorców. Jest oczywiście również Scena, na która możesz wlepiać inne formy opisu,które zapewne mogłyby stanowić doskonałe uzupełnienie dla słów.


"Pełna Prawda jest taka:

0.
W świecie metafizycznym rzeczywistość nie opiera się na zasadach logiki, lecz na jakiejś JEDNEJ zasadzie, której nie znam. Tam 1 plus 1 równa się 3 lub 0. X nie jest tożsame z samym sobą, lecz jest TAKŻE tożsame z sobą, tak samo jak ze swoim przecieństem oraz sąsiadem. Itd. Ten świat - nazwany "metafizycznym" ze względy na znaczenie tego terminu (sam dobrze wiesz) - jest PRYMARNY. To samo ŹRÓDŁO ISTNIENIA.

1.
Z niego (świata metafizycznego) wyemanował świat fizyczny. On jest dopiero oparty na zasadach logiki (owe 3 zasady odkryte przez Arystotelesa) i w nim wszystko działa tak, jak tu obserwujemy. Tylko że świat fizyczny jest OKROJONĄ WERSJĄ pierwotnego świata. Musiał takim się stać, aby trwać w czasie i przestrzeni (czyli w czaso-przestrzeni jako jednym wymiarze fizycznym). Gdyby był dalej chaotyczny, nie zaistniałby jako Byt, który znamy."

  
Pewnie, mogę się z tym zgodzić(oprócz tego, że to pełna prawda), bo to mniej lub bardziej zbliżona do mojej spekulacja metafizyczna. Tak swoją drogą: Twoja koncepcja u swej podstawy jest monistyczna, tylko odziana w skórę Trygława?

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
12:08:27

Chaos zracjonalizowany
> Ty mówisz o rozumieniu substancji jako ousia("jestestwo"-nacisk na aspekt  
> egzystencjalny)), a ja jako hypokeimenon (samoistna podstawa,podłoże).

Nie widzę różnicy. Mam też wrażenie że Akwinata też by nie widział.


> I tu tkwi Twój błąd. Gdybyś chociaż czynił takie rozróżnienie: "Uwaga,  
> teraz spójnie i zrozumiale zdefiniuję satanistę, który wszak żyje,  
> współistnieje i działa wraz ze/w światem fizycznym, a następnie włączę mod  
> Świętego Obłąkańca i wyśpiewam i wytańczę w prastarym języku do czego  
> satanista odnosi się w swej sferze duchowej".
  
Mam jakiś powód, że tego nie robię. Ważny powód. Ale wybacz - zachowam go dla siebie. Tym bardziej, że jeszcze go nigdy nie precyzowałem.  


  
> > I Ty teraz przykładasz racjonalne szablony, logiczne wzory poznawcze  
> do  
> > Chaosu. To jest nie na miejscu. Rozumiem Twoją motywację. Sam kiedyś  
>  
> > polemizowałbym dokładnie tak jak Ty teraz, myśląc "Ależ co on  
> pierdoli!"  
> > Masz prawo. Jednak dopóki sam nie doznasz Chaosu, zawsze chyba  
> będziesz  
> > krytykował mój "brak dokładności".  
>  
>  
> Sabek, mówiłem Ci już, że borykam się z tym samym, ale ja wiem gdzie czas  
> i miejsce na taki opis, a gdzie czas i miejsce na inny.

W porządku, Ty wiesz, a ja nie chcę wiedzieć. Naprawdę. Po prostu idź swoją drogą, to Twoja jest najprawdopodobniej słuszna. Ja sobie podreptam po swojemu. Nie dlatego, że jestem lepszy, dlatego, że inaczej nie chcę. Tak jak nie chcę jeść wątróbki.

> Na forum masz  
> jedynie literki, które muszą układać się w słowa, a te w zdania, w dodatku  
> sensowne, aby Twoja pisanina miała sens również dla odbiorców. Jest  
> oczywiście również Scena, na która możesz wlepiać inne formy opisu,które  
> zapewne mogłyby stanowić doskonałe uzupełnienie dla słów.

Piszesz banały. Dokładnie to samo zarzucano Crowleyowi. Sam mu to zarzucałem. Nadal go z resztą nie rozumiem. Ale ta część, którą jestem w stanie pojąć, zachwyca mnie. On się nie boi.

  
> "Pełna Prawda jest taka:
>  
> 0.
> W świecie metafizycznym rzeczywistość nie opiera się na zasadach logiki,  
> lecz na jakiejś JEDNEJ zasadzie, której nie znam. Tam 1 plus 1 równa się 3  
> lub 0. X nie jest tożsame z samym sobą, lecz jest TAKŻE tożsame z sobą,  
> tak samo jak ze swoim przecieństem oraz sąsiadem. Itd. Ten świat - nazwany  
> "metafizycznym" ze względy na znaczenie tego terminu (sam dobrze wiesz) -  
> jest PRYMARNY. To samo ŹRÓDŁO ISTNIENIA.
>  
> 1.
> Z niego (świata metafizycznego) wyemanował świat fizyczny. On jest dopiero  
> oparty na zasadach logiki (owe 3 zasady odkryte przez Arystotelesa) i w  
> nim wszystko działa tak, jak tu obserwujemy. Tylko że świat fizyczny jest  
> OKROJONĄ WERSJĄ pierwotnego świata. Musiał takim się stać, aby trwać w  
> czasie i przestrzeni (czyli w czaso-przestrzeni jako jednym wymiarze  
> fizycznym). Gdyby był dalej chaotyczny, nie zaistniałby jako Byt, który  
> znamy."
>  
>  
> Pewnie, mogę się z tym zgodzić(oprócz tego, że to pełna prawda), bo to  
> mniej lub bardziej zbliżona do mojej spekulacja metafizyczna.

Więc pracujmy nad tym razem.


> Tak swoją  
> drogą: Twoja koncepcja u swej podstawy jest monistyczna, tylko odziana w  
> skórę Trygława?

Tak. Absolutnie tak. Trójnia jest złudzeniem. Z resztą Jednia też jest złudzeniem. Nie złudzeniem jest tylko nieskończona wielość, która okazuje się być Jednią. Punkt równa się okrąg.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
12:31:28

Chaos zracjonalizowany
> > Ty mówisz o rozumieniu substancji jako ousia("jestestwo"-nacisk na  
> aspekt  
> > egzystencjalny)), a ja jako hypokeimenon (samoistna  
> podstawa,podłoże).
>  
> Nie widzę różnicy. Mam też wrażenie że Akwinata też by nie widział.


Ale Arystoteles widział, przekład łaciński jest po prostu niefortunny.

Substancja(ousia tłumaczona jako substantia) jest bytem samoistnym i samodzielnym,tzn. posiadającym w sobie  fundament swej istoty i swej bytowości i nie wymagającym już żadnego, poza sobą, fundamentu bytowego.

Substancja jest odpowiednikiem Arystotelesowskiego hypokeimenon- podłoża form przypadłościowych. Substancja jako podłoże.

Musze skończyć całe "Dziewiątnice" Plotyna, by się bardziej otrzaskać w monizmie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
15:48:27

Chaos zracjonalizowany

> Ty mówisz o rozumieniu substancji jako ousia("jestestwo"-nacisk na aspekt  
> egzystencjalny)), a ja jako hypokeimenon (samoistna podstawa,podłoże).

Eee? Skąd wziales "jestestwo" w pomyslach Sabatiela? Moim zdaniem Jezeli juz cos, to hypokeimenon jak w morde strzelil. ;-)

> I tu tkwi Twój błąd.  

Skąd pewnosc, że nie Twoj?

Gdybyś chociaż czynił takie rozróżnienie: "Uwaga,  
> teraz spójnie i zrozumiale zdefiniuję satanistę, który wszak żyje,  
> współistnieje i działa wraz ze/w światem fizycznym, a następnie włączę mod  
> Świętego Obłąkańca i wyśpiewam i wytańczę w prastarym języku do czego  
> satanista odnosi się w swej sferze duchowej".

Jak to zrobic? To nie jest zbyt mozliwe do uzyskania, imho. I smiem twierdzic, ze nie w przypadku wszystkich czytelnikow Sabatiela porządane.

> Pewnie, mogę się z tym zgodzić(oprócz tego, że to pełna prawda)

No wlasnie, Sab. Tez bym tego pelną prawdą nie nazwal. No bo z jakiej manki?

pzdr
L
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-19
00:01:10

Chaos zracjonalizowany
>  
> > Ty mówisz o rozumieniu substancji jako ousia("jestestwo"-nacisk na  
> aspekt  
> > egzystencjalny)), a ja jako hypokeimenon (samoistna  
> podstawa,podłoże).
>  
> Eee? Skąd wziales "jestestwo" w pomyslach Sabatiela? Moim zdaniem Jezeli  
> juz cos, to hypokeimenon jak w morde strzelil. ;-)


Najwyraźniej nie jesteś w temacie. Mówię o współczesnych badaniach nad najbliższym rzeczywistej myśli Arystotelesa rozumieniom pojęcia substancji.

> > I tu tkwi Twój błąd.  
>  
> Skąd pewnosc, że nie Twoj?


Masz jakiś problem?
  
> Gdybyś chociaż czynił takie rozróżnienie: "Uwaga,  
> > teraz spójnie i zrozumiale zdefiniuję satanistę, który wszak żyje,  
> > współistnieje i działa wraz ze/w światem fizycznym, a następnie  
> włączę mod  
> > Świętego Obłąkańca i wyśpiewam i wytańczę w prastarym języku do czego  
>  
> > satanista odnosi się w swej sferze duchowej".
>  
> Jak to zrobic? To nie jest zbyt mozliwe do uzyskania, imho. I smiem  
> twierdzic, ze nie w przypadku wszystkich czytelnikow Sabatiela  
> porządane.


Nie przez wszystkich czytelników pożądane, bo się, kurwa, nie wszyscy zastanawiają co czytają i jakiej to coś jest jakości. O!

I jest to możliwe, chociaż wymaga odpowiednio przygotowanego warsztatu pracy i dyscypliny autora. Ale przecież takie mądrale jak my, będą i tak szukały prawdy między i poza słowami.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-19
00:03:16

Chaos zracjonalizowany

> > Skąd pewnosc, że nie Twoj?
>  
>  
> Masz jakiś problem?

Nie. Ja pytam, czy nie przeszło Ci przez myśl, że To nie on popelnia bła, tylko Ty. Obawiam się, że raczej Ty masz problem ze mną.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-19
00:19:00

Chaos zracjonalizowany
>  
> > > Skąd pewnosc, że nie Twoj?
> >  
> >  
> > Masz jakiś problem?
>  
> Nie. Ja pytam, czy nie przeszło Ci przez myśl, że To nie on popelnia bła,  
> tylko Ty. Obawiam się, że raczej Ty masz problem ze mną.


Po prostu się martwię, że zbyt mocno tłuczesz czołem o posadzkę przed ołtarzykiem ku czci Szczecińskiego Pogromcy Wiewiórczych Hymenów:>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-19
00:58:55

Chaos zracjonalizowany

> Po prostu się martwię, że zbyt mocno tłuczesz czołem o posadzkę przed  
> ołtarzykiem ku czci Szczecińskiego Pogromcy Wiewiórczych Hymenów:>

Kto wie, moze Sabatiel bedzie moim nauczycielem i mistrzem. A moze po prostu stopniem, po ktorym wejde wyzej, i zobacze wiecej. ;->
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-21
15:24:15

Chaos zracjonalizowany
> Jak to zrobic? To nie jest zbyt mozliwe do uzyskania, imho. I smiem  
> twierdzic, ze nie w przypadku wszystkich czytelnikow Sabatiela  
> porządane.


Przeważnie Sabatiel serwuje nam bełkot w filozoficzno-poetyckiej oprawie. Może i "fajnie" się czyta, ale pożytku z tego nie ma.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-27
00:12:31

Pożytki / nieużytki
> > Jak to zrobic? To nie jest zbyt mozliwe do uzyskania, imho. I smiem  
>  
> > twierdzic, ze nie w przypadku wszystkich czytelnikow Sabatiela  
> > porządane.
>  
>  
> Przeważnie Sabatiel serwuje nam bełkot w filozoficzno-poetyckiej oprawie.  
> Może i "fajnie" się czyta, ale pożytku z tego nie ma.


Tu masz dużo racji. Generalnie mały jest pożytek z zajmowania się metafizyką i mistyką. Okultyści przekonują, że okultyzm/magia daje tylko pożytek i korzyści. Ale jak ta magia jest mistyczna, to znów nie daje nic konkretnego.

Wszyscy wiemy, że zajmowanie się filozofią nie daje praktycznie żadnego tzw pożytku.  

W takim razie to co robię: mistycyzm wyrażony przez filozofującą poezję - to szczyt braku pożytku: potrójny.

Potwierdzam: nie mam z tego powodu więcej pieniędzy, większego fiuta, większych mięśni, lepszej kondycji, lepszego zdrowia, nie sypiam wydajniej, nie jestem inteligentniejszy. Pożytku nie ma.

Nurtuje mnie tylko fakt, że od ponad 3 tysięcy lat ludzie wciąż zajmują się tym, a ostatnio coraz więcej ludzi. Dziwne.

Powiesz że dlatego bo są ciekawi. Ale niektórym to nie mija przez lata. Już zaspokoili ciekawość i robią to nadal. Dziwne.

Bo przecież z odkrywania w swoim wnętrzu boskiego świata postaci, energii, symboli i archetypów nie ma pożytku. To jest jak raczej jak seks - niewiadomo po co się to robi.  

Ale gdy się to zrobi raz i zakosztuje tego owocu, chce się robić znowu i znowu. Bez szczególnego pożytku.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-27
08:59:46

Pożytki / nieużytki
Nie jestem jakimś skrajnym utylitarystą, źle mnie odebrałeś.  

Niewątpliwie praca filozofów jest cenna. A najbardziej wpływową, historyczną postacią wciąż jest pewien filozof-mistyk z Galilei.  

Mnie nie podoba się Twoja nadmiernie bełkotliwa forma przekazu. Jeśli masz rzeczywiście coś do powiedzenia, spróbuj sformułować to czytelnie, nie tylko dla Ciebie. :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-29
10:43:02

Pożytki / nieużytki
> Nie jestem jakimś skrajnym utylitarystą, źle mnie odebrałeś.  

Wiem, że nie jesteś. Ja pisałem już wtedy nie do Ciebie, lecz spontanicznie - nt pożytków z filozofii w ogóle. (Chyba Kotarbiński napisał kiedyś taki tekst, albo książkę "O pożytkach z filozofii", tak mi się kojarzy).

  
> Niewątpliwie praca filozofów jest cenna. A najbardziej wpływową,  
> historyczną postacią wciąż jest pewien filozof-mistyk z Galilei.  

Poprzez nagłośnienie jego - totalnie nie oryginalnej i bardzo standardowej - filozofii przez jego naśladowców/kontynuatorów. A i oni przepadli by bez echa, gdyby chrześcijaństwo (jako katolocyzm) nie był dobrym narzędziem politycznym w IV wieku. Więc nie jest to zasługa tego jednego człowieka, ale całej masy różnych ludzi, którzy kręcili swoje interesy używając marketingowych symboli.
  
> Mnie nie podoba się Twoja nadmiernie bełkotliwa forma przekazu. Jeśli masz  
> rzeczywiście coś do powiedzenia, spróbuj sformułować to czytelnie, nie  
> tylko dla Ciebie. :-)

Po prostu nie umiesz czytać przekazów subtelniejszych niż "Kochaj wszystkie czujące istoty". Nawet dla przyjaciół nie rozjaśniam swych myśli, więc raczej nie robię tego w ogóle. Powód jest prosty: rozjaśniając je - znieksztłcam je. Tzn fałszuję. Jednak ktoś, kto doświadczył wydarzeń podobnych do moich, zrozumie mnie od razu.  

I teizm i ateizm jest fałszywy. Prawda jest w trzecim miejscu. Ale to ja mogę się mylić. Może rację mają (ateistyczni) psychologowie. A może teiści. Mi się wydaje że ja mam rację, że tylko osoby ograniczone duchowo (nie intelektualnie, lecz duchowo) zostają teistami (1 poziom rozwoju) lub w buncie wobec "myślenia dziecięcego" ateistami (2 poziom). Na 3 poziomie i jedno i drugie jawi się jako dziecinada. Zaś to co prawdziwe nie posiada nazwy wg mojej wiedzy. I mi nie zależy żeby ją nazwać.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krotton
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-08-27
04:29:16

Pożytki / nieużytki
> I teizm i ateizm jest fałszywy. Prawda jest w trzecim miejscu. Ale to ja  
> mogę się mylić. Może rację mają (ateistyczni) psychologowie. A może  
> teiści. Mi się wydaje że ja mam rację, że tylko osoby ograniczone duchowo  
> (nie intelektualnie, lecz duchowo) zostają teistami (1 poziom rozwoju) lub  
> w buncie wobec "myślenia dziecięcego" ateistami (2 poziom). Na 3 poziomie  
> i jedno i drugie jawi się jako dziecinada. Zaś to co prawdziwe nie posiada  
> nazwy wg mojej wiedzy. I mi nie zależy żeby ją nazwać.  

Ateizm nie zawsze jest przejawem buntu. Rozum ludzki działa w sposób logiczny i jest w stanie w pełni pojąć tylko to, co logiczne. Nigdy nie poznamy tej niedookreślonej prazasady, o której była mowa wcześniej. Nawet jeżeli zauważymy pewne zależności (oczywiście błędne, jeżeli dobrze rozumiem Twój pogląd) i opiszemy je logicznie, nie dosięgniemy absolutu. Założenie o braku boga jest jedynie przyjemniejszym substytutem za świadomość istnienia niepojmowalnych zasad. I szczerze mówiąc wydaje mi się, że od Twojego "poziomu 3" odróżnia je tylko brak (lub nieumiejętność!) spojrzenia w stronę "początku wszechrzeczy".
To wszystko oczywiście na kanwie Twojej wizji chaosu. Moja koncepcja jest zgoła inna, znacznie "czystsza".
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
15:43:33

Chaos zracjonalizowany

> Jak do cholery chcesz logicznie zrozumieć zaprzeczenie logiki???
>  
> Jak chcesz ZROZUMIEĆ to, co nieracjonalne???
>  
> Angus, jesteś typowym przykładem na to, jak nie należy czytać moich słów.  
> Ja bowiem chcę wyrazić niewyrażalne - a Ty do mnie "Sab, wyraź to". Opisać  
> to, co neguje wszystkie słowa (gdyż słowa są idealnym odbiciem logosu), a  
> Ty do mnie "Sab, sprecyzuj to".  

Communication break down. It's always the same.

> Używam terminów z filozofii racjonalnej (Byt, istnienie, substancja,  
> zasada, znosić się) aby opisać To, co istnieje antyracjonalnie. Dlatego,  
> bo ten język jest moim językiem. Nie lubię języka religijnego, tym  
> bardziej poezji.
>  
> Jednak czasami już tylko poezja może dać tego opis.

Znowu sedno. To nie jest wybór, tlyko brak wyboru. Przymus.

> Pełna Prawda jest taka:
>  
> 0.
> W świecie metafizycznym rzeczywistość nie opiera się na zasadach logiki,  
> lecz na jakiejś JEDNEJ zasadzie, której nie znam. Tam 1 plus 1 równa się 3  
> lub 0. X nie jest tożsame z samym sobą, lecz jest TAKŻE tożsame z sobą,  
> tak samo jak ze swoim przecieństem oraz sąsiadem. Itd. Ten świat - nazwany  
> "metafizycznym" ze względy na znaczenie tego terminu (sam dobrze wiesz) -  
> jest PRYMARNY. To samo ŹRÓDŁO ISTNIENIA.
>  
> 1.
> Z niego (świata metafizycznego) wyemanował świat fizyczny.  

Skąd ten wniosek? Moze inaczej, on sie sam nasuwa - ale co poza intuicją masz na jego poparcie?

On jest dopiero  
> oparty na zasadach logiki (owe 3 zasady odkryte przez Arystotelesa) i w  
> nim wszystko działa tak, jak tu obserwujemy. Tylko że świat fizyczny jest  
> OKROJONĄ WERSJĄ pierwotnego świata.

To samo pytanie: Skąd ten wniosek? Moze inaczej, on sie sam nasuwa - ale co poza intuicją masz na jego poparcie?

Musiał takim się stać, aby trwać w  
> czasie i przestrzeni (czyli w czaso-przestrzeni jako jednym wymiarze  
> fizycznym). Gdyby był dalej chaotyczny, nie zaistniałby jako Byt, który  
> znamy.

Ale byt, ktory znamy nie zaistnial jako sztuka dla sztuki, prawda? Jak istnieje byt metafizyczny i poco degradowal sie do istnienia czasoprzestrzennego?

> Człowiek, chcąc poznawać świat fizyczny, musi od razu po urodzeniu  
> dostosować swój aparat poznawczy do świata w którym żyje, żeby przetrwać.  
> Umysł staje się więc logiczny.
>  
> Jednak u niektórych dzieci proces przystosowania nie idzie do końca.  
> Zostaje pozostałość prymarnej zdolności poznania anty-logiki. I CZASAMI  
> jakieś wrota się otwierają. Bardzo pomagają w tym wszystkie środki  
> chemiczne otwierające umysł, najprostsze to THC. I chyba najbardziej  
> skuteczne. Często nie starczają, ale łącząc THC z seksem, depresją i  
> okultyzmem po prostu zmusza się umysł, aby w końcu ujrzał Źródło  
> WszechBytu. I CZASAMI się udaje.

Skąd wiesz, ze wtedy to wlasnie umysl widzi? Skąd wiesz, ze to cos innego niz wrota tylko i wylacznie do zwyklego, ludzkiego szalenstwa, bedacego jak najbardziej "z tego swiata"?

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
00:45:29

C h a o s

> Miotasz się między poetyckimi antynomiami a filozoficznymi oksymoronami.  

I nie zmieniaj tej praktyki.

> Takie mieszanie sprawia jedynie, że odbiera się Ciebie jako równie  
> miernego poetę, co filozofa.

To Ty tak twierdzisz. Moje zdanie, choc niewiele znaczace, jest zupelnie inne.

pozdr
L


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
01:17:29

C h a o s
>  
> > Miotasz się między poetyckimi antynomiami a filozoficznymi  
> oksymoronami.  
>  
> I nie zmieniaj tej praktyki.


Czemu nie napiszesz o tym Sabkowi?
  
> > Takie mieszanie sprawia jedynie, że odbiera się Ciebie jako równie  
> > miernego poetę, co filozofa.
>  
> To Ty tak twierdzisz. Moje zdanie, choc niewiele znaczace, jest zupelnie  
> inne.

Tak właśnie Mi się odbiera Sabka twórczość radosną. Mam zastrzeżenia co do stosowania terminów o niedoprecyzowanych znaczeniach, w kontekście tej rozmowy, o ile szukamy jakiegoś zadowalającego rozwiązania, zdaje się to być problem niebagatelny. Chyba, że po kolei każdy mówi a reszta słucha.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
01:26:41

C h a o s
> >  
> > > Miotasz się między poetyckimi antynomiami a filozoficznymi  
> > oksymoronami.  
> >  
> > I nie zmieniaj tej praktyki.
>  
>  
> Czemu nie napiszesz o tym Sabkowi?

A myslisz, ze nie posiada zdolnosci czytania postow innych, niz skierowane do niego bezposrednio?

> > > Takie mieszanie sprawia jedynie, że odbiera się Ciebie jako  
> równie  
> > > miernego poetę, co filozofa.
> >  
> > To Ty tak twierdzisz. Moje zdanie, choc niewiele znaczace, jest  
> zupelnie  
> > inne.
>  
> Tak właśnie Mi się odbiera Sabka twórczość radosną. Mam zastrzeżenia co do  
> stosowania terminów o niedoprecyzowanych znaczeniach, w kontekście tej  
> rozmowy, o ile szukamy jakiegoś zadowalającego rozwiązania, zdaje się to  
> być problem niebagatelny. Chyba, że po kolei każdy mówi a reszta słucha.
A masz sensowniejszy pomysl?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
10:51:35

C h a o s

> A myslisz, ze nie posiada zdolnosci czytania postow innych, niz skierowane  
> do niego bezposrednio?

Zwracaj się zatem bezpośrednio do niego, np. "Drogi Sabatielu,  
głęboko przekonany o Twoich kompetencjach, dobrych chęciach i pracowitości; ufam, iż odnajdziesz przesłanie, które w swej bucie zawieruszyłem w poście do tego kmiota McGregora"

  
> A masz sensowniejszy pomysl?

Tak. Starajmy się możliwie najbardziej precyzować terminy,bo jeżeli każdy będzie pisał jak mu się podoba, to zgnijemy jeszcze głupsi w ciemnościach hipostazy i niezrozumienia.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
11:07:38

C h a o s
>  
> > A myslisz, ze nie posiada zdolnosci czytania postow innych, niz  
> skierowane  
> > do niego bezposrednio?
>  
> Zwracaj się zatem bezpośrednio do niego, np. "Drogi Sabatielu,  
> głęboko przekonany o Twoich kompetencjach, dobrych chęciach i  
> pracowitości; ufam, iż odnajdziesz przesłanie, które w swej bucie  
> zawieruszyłem w poście do tego kmiota McGregora"

Ale dlaczego Ty się obrażasz/denerwujesz? Jesteś bardzo dobrym rozmówcą, jednym z najlepszych, jakich miałem. Masz w sobie prawdziwą pasję filozofa. Kochasz (tak mi się zdaje) filozofię szczerze nie chcąc nic w zamian. Rozmowy z Tobą zmuszają mnie do obrony i przez to rozwijają. Po chuj więc się kmiocie denerwujesz? :-)


> > A masz sensowniejszy pomysl?
>  
> Tak. Starajmy się możliwie najbardziej precyzować terminy,bo jeżeli każdy  
> będzie pisał jak mu się podoba, to zgnijemy jeszcze głupsi w ciemnościach  
> hipostazy i niezrozumienia.

I te proste słowa są sednem. Powiedz mi dlaczego?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:34:20

C h a o s

> Ale dlaczego Ty się obrażasz/denerwujesz? Jesteś bardzo dobrym rozmówcą,  
> jednym z najlepszych, jakich miałem. Masz w sobie prawdziwą pasję  
> filozofa. Kochasz (tak mi się zdaje) filozofię szczerze nie chcąc nic w  
> zamian. Rozmowy z Tobą zmuszają mnie do obrony i przez to rozwijają. Po  
> chuj więc się kmiocie denerwujesz? :-)


Przecież to był kurwa, nadęty jak mój awatar, żart:)


> > > A masz sensowniejszy pomysl?
> >  
> > Tak. Starajmy się możliwie najbardziej precyzować terminy,bo jeżeli  
> każdy  
> > będzie pisał jak mu się podoba, to zgnijemy jeszcze głupsi w  
> ciemnościach  
> > hipostazy i niezrozumienia.
>  
> I te proste słowa są sednem. Powiedz mi dlaczego?


Bo mi zależy?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
12:12:57

C h a o s
"Starajmy się możliwie najbardziej precyzować terminy,bo jeżeli każdy będzie pisał jak mu się podoba, to


TEN FRAGMENT:  

"zgnijemy jeszcze głupsi w ciemnościach hipostazy i niezrozumienia."

Tu właśnie dałeś idealnie odpowiedź na pytanie "Co się dzieje z osobą, która chce racjonalnie poznać metafizyczny Chaos?" Ginie jeszcze głupsza w ciemnościach niezrozumienia :-)

Samo sedno :-)

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
14:41:55

C h a o s

> Tu właśnie dałeś idealnie odpowiedź na pytanie "Co się dzieje z osobą,  
> która chce racjonalnie poznać metafizyczny Chaos?" Ginie jeszcze głupsza w  
> ciemnościach niezrozumienia :-)
>  
> Samo sedno :-)


Dokładnie. Samo sedno.  

SAMO SEDNO.

Sa-mo sed-no, kurwa!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-19
10:49:58

C h a o s

> > Samo sedno :-)
>  
>  
> Dokładnie. Samo sedno.  
>  
> SAMO SEDNO.
>  
> Sa-mo sed-no, kurwa!


:-)))
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
14:36:27

C h a o s

> Tak. Starajmy się możliwie najbardziej precyzować terminy,bo jeżeli każdy  
> będzie pisał jak mu się podoba, to zgnijemy jeszcze głupsi w ciemnościach  
> hipostazy i niezrozumienia.

Ciesze sie, ze nikt nigdy nie przedstawil tego typu sugestii np. J. Joyce'owi.
Serio.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
23:47:02

C h a o s
>  
> > Tak. Starajmy się możliwie najbardziej precyzować terminy,bo jeżeli  
> każdy  
> > będzie pisał jak mu się podoba, to zgnijemy jeszcze głupsi w  
> ciemnościach  
> > hipostazy i niezrozumienia.
>  
> Ciesze sie, ze nikt nigdy nie przedstawil tego typu sugestii np. J.  
> Joyce'owi.
> Serio.


Nie mylisz porządków Waćpan!? Nie mówimy o artyzmie, tylko staramy się (przynajmniej w moim przypadku) dowiedzieć się czegoś,ewentualnie nauczyć a przynajmniej rzeczowo podyskutować. A Sabatielowi na pewno nie zalezy żeby zostać nowym Joyce'em. Serio.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:03:26

C h a o s
> >  
> > > Miotasz się między poetyckimi antynomiami a filozoficznymi  
> > oksymoronami.  
> >  
> > I nie zmieniaj tej praktyki.
>  
>  
> Czemu nie napiszesz o tym Sabkowi?

Jako postronny obserwator powiem tylko, że w moim odczuciu skierowane to było do Ciebie, w sensie: nie zmieniaj w nim tego.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:32:13

C h a o s
> > >  
> > > > Miotasz się między poetyckimi antynomiami a filozoficznymi  
>  
> > > oksymoronami.  
> > >  
> > > I nie zmieniaj tej praktyki.
> >  
> >  
> > Czemu nie napiszesz o tym Sabkowi?
>  
> Jako postronny obserwator powiem tylko, że w moim odczuciu skierowane to  
> było do Ciebie, w sensie: nie zmieniaj w nim tego.


Być może, ale co ja mogę zmienić w tym starym recydywiście!? Że będzie faworyzował brunatne wiewiórki ponad pozostałe!?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:37:12

C h a o s
> Być może, ale co ja mogę zmienić w tym starym recydywiście!? Że będzie  
> faworyzował brunatne wiewiórki ponad pozostałe!?

Temat wiewiórek chyba faktycznie jest zamknięty. Nie ma co liczyć na to, że ten gamoń przejrzy na oczy i zauważy jakie te małe suki są niewdzięczne. Przy pierwszej lepszej okazji spierdolą Ci oknem, nieważne ile czasu im poświęcisz wyznając miłość, i tłumacząc, że ich bolące odbyciki to kwestia nieistotna, bo one przecież nie cierpią psychicznie, ile razy można powtarzać. Pierdolone kretynki.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
12:24:34

C h a o s
> > Być może, ale co ja mogę zmienić w tym starym recydywiście!? Że  
> będzie  
> > faworyzował brunatne wiewiórki ponad pozostałe!?
>  
> Temat wiewiórek chyba faktycznie jest zamknięty. Nie ma co liczyć na to,  
> że ten gamoń przejrzy na oczy i zauważy jakie te małe suki są  
> niewdzięczne. Przy pierwszej lepszej okazji spierdolą Ci oknem, nieważne  
> ile czasu im poświęcisz wyznając miłość, i tłumacząc, że ich bolące  
> odbyciki to kwestia nieistotna, bo one przecież nie cierpią psychicznie,  
> ile razy można powtarzać. Pierdolone kretynki.  


:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D !!!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Rust
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
19:04:17

L A O S
> > Być może, ale co ja mogę zmienić w tym starym recydywiście!? Że  
> będzie  
> > faworyzował brunatne wiewiórki ponad pozostałe!?
>  
> Temat wiewiórek chyba faktycznie jest zamknięty. Nie ma co liczyć na to,  
> że ten gamoń przejrzy na oczy i zauważy jakie te małe suki są  
> niewdzięczne. Przy pierwszej lepszej okazji spierdolą Ci oknem, nieważne  
> ile czasu im poświęcisz wyznając miłość, i tłumacząc, że ich bolące  
> odbyciki to kwestia nieistotna, bo one przecież nie cierpią psychicznie,  
> ile razy można powtarzać. Pierdolone kretynki.  


Ja tam się na wiewiórach nie znam, ale swoje wiem.
Dzisiaj rano, około godziny 9 w Parku Zachodnim, w czasie porannej jazdy rowerem spotkałam ci ja taką jedną, co na drzewie wisiała tylnymi łapkami się o korę zaczepiwszy, rozciągnęła się wzdłuż drzewa głową do dołu wisząc i się na mnie gapi. No to ja na nią, a ona z drzewa złazi i do mnie idzie. Swoim zwyczajem mówię do niej: "No i co wiewióra? Jak tam u Ciebie?" A ona obróciwszy się do mnie rudą kitą szyszkę złapała i zaczęła w łapkach obracać zażerając. Postałyśmy tak jeszcze razem chwilkę kontemplując nad bytem niebytem a może odbytem (to i tak wszystko jedno) no i musiałam ją samotną pośród innych Rudych, opuścić.

Nie ma nic słodszego niż małe pyszczki puchatych zwierzątek :-)  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
12:23:44

C h a o s
> > było do Ciebie, w sensie: nie zmieniaj w nim tego.
>  
>  
> Być może, ale co ja mogę zmienić w tym starym recydywiście!? Że będzie  
> faworyzował brunatne wiewiórki ponad pozostałe!?


Masz groźny avatar, ludzie się lękają :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
15:34:25

C h a o s

> Jako postronny obserwator powiem tylko, że w moim odczuciu skierowane to  
> było do Ciebie, w sensie: nie zmieniaj w nim tego.

Nie, nawet nie. Angus tak jak pisze moze probowac cos zmieniac w Sabie- tylko po co? I co on wlasciwie moze? Nic. To bylo do Sabatiela, niech robi swoje. Ale on to wie bardzo dobrze, co mnie cieszy.  

pzdr
L
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
19:25:52

C h a o s

> Ja rozumiem, ale to wszystko jest oparte na zasadach logiki. A są 3 zasady  
> logiki klasycznej-dwuwartościowej:  
>  
> 1. x = x [x jest tożsame z samym sobą] - zasada tożsamości
>  
> 2. p ٧ ~p [albo p albo negacja p - nie ma chuja, albo jedno albo  
> drugie] - zasada wyłączonego środka
>  
> 3. p ٨ ~p = 0 [p i negacja p jest równe 0, czyli jest tożsame z  
> fałszem] - zasada niesprzeczności.

no i dupa. zanegowanie negacji Twojej negacji byłoby potwierdzeniem tego co negowales nawet jesli zanegowanie negacji Twojej negacji nie byłoby potwierdzeniem tego co negowales nie :)?

> Coś, co łamie choćby jedną z tych zasad, jest mielogiczne i tym samym  
> nieracjonalne. Wszystkie rzeczy o których mówisz - "racjonalnosc,  
> kierowanie sie rozsadkiem, wiedzą i samowiedzą" - oraz wszystkie rzeczy w  
> ogóle które ludzie robią gdy są trzeźwi - są oparte na tych trzech  
> zasadach logiki, czyli na logice po prostu.

dlaczego od razu wiążesz nielogiczność z nieracjonalnością? Racjonalność przesłania oparta na nielogicznej konstrukcji ma taką samą wartość jak ta oparta na logicznej konstrukcji - jeśli mówimy o nieścisłym przedmiocie badania. logiczna konstrukcja jest przydatna do operacji wykonywanych na przedmiocie lecz nie doprowadzą one (operacje) do dogłębnego poznania istoty samego przedmiotu choć przyczynią się do poznania zasad dzięki którymi przedmiot może być opisany. Im więcej znasz relacji danego systemu tym łatwiej odnaleść Ci się w czymś co na pozór nielogiczne, choć uznanie tego za nieracjonalne będzie tym samym co zaprzeczenie samemu sobie. Bowiem nieracjonalne jest chociażby powstanie oka ssaków, jaźni i wielu innych rzeczy ;)  

> Zaś rzeczywistość w której tych zasad nie ma to np rzeczywistość oniryczna  
> (rzeczywistość snu). Tam jesteś jednocześnie sobą i swoim rozmówcą, albo  
> mówisz do Daniela z liceum, a to okazuje się być Rafał z podstawówki,  
> jednocześnie. Itd.  

W rzeczywistości także jesteś sobą i rozmówcą jednocześnie, mówiąc do kogoś słyszysz także siebie.


<...chaos...>


> No, nie mówimy. Ale to są rzeczy powiązane. Dlaczego? Bo kiedy  
> rzeczywistość normalna staje się absurdalna, to nie ma już znaczenia czy  
> cofasz się w rozwoju w opinii wszystkich ludzi którzy Cię znają. Nie ma  
> znaczenia, bo samo znaczenie przestaje istnieć. Robisz więc to, co szepce  
> Ci hedonizm. Mi mój hedonizm szeptał chyba wszystkie rzeczy, które  
> potępiałem jako racjonalista z tytułem magistra od 3 lat. I co zrobiłem?  
> Najpierw, rzeczywiście, dość długo się broniłem. Ale w końcu odpuściłem.  
> Dając przykład: jeśli hedonizm szeptałby mi "wychodź na ulicę na golasa i  
> śpiewaj Alleluja" to też bym uległ. Skoro wtedy czuję się spełniony, to  
> czemu nie? Po co mam się przed tym bronić?


Jeśli tak nie zrobiłeś to nigdy nie dowiesz się co straciłeś ;)  

> Nie mam pojęcia. Wolna amerykanka. Niech każdy sam zada sobie to  
> pytanie.

to że rdzeń jest zmienny nie ma nic do rzeczy, rdzeń właściwie pozostaje niezmienny - zmiena się postrzeganie świata zewnętrznego - rdzeń sam w sobie zawsze jest płynny, i tworzymy go po swojemu - każda następująca sekunda jest początkiem nieskończoności.

>  
> Drugie - tylko tą, która podlega pojmowaniu rozumowemu. Tylko że to nie  
> jest "tylko" - to jest główna rzeczywistość. Wstajesz rano i kładziesz się  
> spać wciąż będąc w niej. Nie idziesz przecież do Netto i nie mówisz "W  
> imię Jezusa Chrystusa ja was wszystkich w tym sklepie czczę na satanistów.  
> Niech będzie pochwalony Snikers. Dajcie mi bułkę, która jest chlebem. Czyż  
> bóg ma mieszkać w psie? A no nie." Po czym nie wychodzisz przez kasę z 40  
> słoikami czekolady, mówiąc "Musze umyć swojego psa." i nie płacisz za  
> produkty płatkami zbożowymi.

to nie jest pojmowanie rozumowe (imo!?) to jest wyuczone przestrzeganie zasad ogólnie przyjętych za racjonalne bowiem ułatwiające organizacje społeczną - pojmowanie rozumowe widzi mi się jak własne podejście do rzeczywistości, odniesienie się do niej, nie jak coś co przestrzegamy bo jest częścią naszego wychowania. Zresztą takie rzeczy tylko w tesco.

takie jest moje niedorozwinięte zdanie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
08:47:43

C h a o s
>  
> > Ja rozumiem, ale to wszystko jest oparte na zasadach logiki. A są 3  
> zasady  
> > logiki klasycznej-dwuwartościowej:  
> >  
> > 1. x = x [x jest tożsame z samym sobą] - zasada tożsamości
> >  
> > 2. p ٧ ~p [albo p albo negacja p - nie ma chuja, albo jedno  
> albo  
> > drugie] - zasada wyłączonego środka
> >  
> > 3. p ٨ ~p = 0 [p i negacja p jest równe 0, czyli jest tożsame z  
>  
> > fałszem] - zasada niesprzeczności.
>  
> no i dupa. zanegowanie negacji Twojej negacji byłoby potwierdzeniem tego  
> co negowales nawet jesli zanegowanie negacji Twojej negacji nie byłoby  
> potwierdzeniem tego co negowales nie :)?

A ja mam pytanie natury technicznej (wybaczcie, nie miałem nigdy kontaktu z logiką jako nauką): czy negowanie oznacza twierdzenie, że wniosek jest fałszywy (takie wskazanie palcem) czy negacją jest budowanie wniosku odwrotnego do pierwotnego?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
09:07:31

C h a o s

> A ja mam pytanie natury technicznej (wybaczcie, nie miałem nigdy kontaktu  
> z logiką jako nauką): czy negowanie oznacza twierdzenie, że wniosek jest  
> fałszywy (takie wskazanie palcem) czy negacją jest budowanie wniosku  
> odwrotnego do pierwotnego?  

tzn. jak odwrotnego :P?

negowanie oznacza że wniosek jest fałszywy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
09:10:49

C h a o s
>  
> > A ja mam pytanie natury technicznej (wybaczcie, nie miałem nigdy  
> kontaktu  
> > z logiką jako nauką): czy negowanie oznacza twierdzenie, że wniosek  
> jest  
> > fałszywy (takie wskazanie palcem) czy negacją jest budowanie wniosku  
>  
> > odwrotnego do pierwotnego?  
>  
> tzn. jak odwrotnego :P?
>  
> negowanie oznacza że wniosek jest fałszywy.

A nie jest przypadkiem tak, że negacją wniosku jest jego odwrotność? Tzn. jeżeli p - Michael Jordan jest czarny, to ~p - Michael Jordan nie jest czarny - czyli negacja p. A jeżeli p - Michael Jordan jest biały, to ~p - Michael Jordan nie jest biały i wtedy ~p (czyli negacja wniosku nieprawidłowego) jest prawidłowa. Czy nie?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
09:20:49

C h a o s

>  
> A nie jest przypadkiem tak, że negacją wniosku jest jego odwrotność? Tzn.  
> jeżeli p - Michael Jordan jest czarny, to ~p - Michael Jordan nie jest  
> czarny - czyli negacja p. A jeżeli p - Michael Jordan jest biały, to ~p -  
> Michael Jordan nie jest biały i wtedy ~p (czyli negacja wniosku  
> nieprawidłowego) jest prawidłowa. Czy nie?


spróbój to samo zrobić na M. Jacksonie ;)  

tia ur right. ale kiedy wchodzimy w naszą rzeczywistość, czy możesz powiedzieć że M.J. jest czarny skoro mówi : Kurwa józiu polej no jeszcze!

chodzi mi o używanie logiki w kontekście naszego świata n-trudnych problemów.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
09:51:01

C h a o s
>  
> >  
> > A nie jest przypadkiem tak, że negacją wniosku jest jego odwrotność?  
> Tzn.  
> > jeżeli p - Michael Jordan jest czarny, to ~p - Michael Jordan nie  
> jest  
> > czarny - czyli negacja p. A jeżeli p - Michael Jordan jest biały, to  
> ~p -  
> > Michael Jordan nie jest biały i wtedy ~p (czyli negacja wniosku  
> > nieprawidłowego) jest prawidłowa. Czy nie?
>  
>  
> spróbój to samo zrobić na M. Jacksonie ;)  

Boje się próbować. ;-)

> tia ur right. ale kiedy wchodzimy w naszą rzeczywistość, czy możesz  
> powiedzieć że M.J. jest czarny skoro mówi : Kurwa józiu polej no  
> jeszcze!
>  
> chodzi mi o używanie logiki w kontekście naszego świata n-trudnych  
> problemów.  

Ok, ok. Mnie chodziło tylko o to, czy jest tak jak mi się wydaje z tą negacją, bo wtedy tu:  

"no i dupa. zanegowanie negacji Twojej negacji byłoby potwierdzeniem tego co negowales nawet jesli zanegowanie negacji Twojej negacji nie byłoby potwierdzeniem tego co negowales nie :)?"

nie masz racji, bo negacja nie jest jednoznaczna z tym, że wniosek jest fałszywy - jest jedynie stworzeniem wniosku-antagonisty bez rozstrzygania prawdziwości czy fałszu, a negacja negacji to po prostu powrót o dwa kroki do oryginalnego wniosku zanim zacząłeś go parzyście negować. Czy coś mieszam?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
10:15:08

C h a o s

> nie masz racji, bo negacja nie jest jednoznaczna z tym, że wniosek jest  
> fałszywy - jest jedynie stworzeniem wniosku-antagonisty bez rozstrzygania  
> prawdziwości czy fałszu, a negacja negacji to po prostu powrót o dwa kroki  
> do oryginalnego wniosku zanim zacząłeś go parzyście negować. Czy coś  
> mieszam?

p to 1 ~p to 0 co oznacza prawdę i fałsz,tak i nie, zanegowanie zdania michael jackson jest czarny (p) i napisanie michael jackson jest biały, albo michael jackson nie jest czarny jest negacją (~p) więc używając logiki dwuwartościowej któreś z powyższych twierdzeń musi być fałszywe a któreś prawdziwe.  
negujemy p, mamy ~p,negujemy ~p mamy p(tak jak napisałeś). wszystko działa póki używamy niezłożonych jednoargumentowych wyrażeń - bo logika dwuwartościowa posługuje się właśnie tylko wartościami prawdy i nieprawdy ;) czy mi się wydaje że gdyby było inaczej czyli jak napisałeś bez rozstrzygania to czy pisałbyś do mnie tutaj ?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
10:33:32

C h a o s
Negacją wniosku, że Michael jest czarny nie będzie to, że jest biały, tylko że nie jest czarny.  

> czy mi się wydaje że gdyby było inaczej czyli jak napisałeś bez  
> rozstrzygania to czy pisałbyś do mnie tutaj ?

Nie miałem na myśli, że nie rozstrzyga się w ogóle, tylko że nie rozstrzyga się samym faktem negacji. Tworzy się negację (chyba) celem stworzenia tej drugiej wartości. Po to może, że jeżeli nie możesz udowodnić prawdziwości wniosku to w logice dwuwartościowej wystarczy udowodnić fałszywość negacji co implikuje prawdziwość pierwotnego wniosku. Czy nie?

Podaj jakiś przykład czego nie można przełożyć na logikę dwuwartościową? Mnie nic nie przychodzi do głowy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
10:49:16

C h a o s
> Negacją wniosku, że Michael jest czarny nie będzie to, że jest biały,  
> tylko że nie jest czarny.  

Hast gdzie ty żeś chyba uciekał z matmy ;p więc jeśli stwierdzisz że michael jest czarny a ja stwierdzę że michael jest biały to moje zdanie nie będzie negacją ;)?
  
> Nie miałem na myśli, że nie rozstrzyga się w ogóle, tylko że nie  
> rozstrzyga się samym faktem negacji. Tworzy się negację (chyba) celem  
> stworzenia tej drugiej wartości. Po to może, że jeżeli nie możesz  
> udowodnić prawdziwości wniosku to w logice dwuwartościowej wystarczy  
> udowodnić fałszywość negacji co implikuje prawdziwość pierwotnego wniosku.  
> Czy nie?

ależ oczywiście :) ale właśnie chodzi o to co cały czas chcę Ci przekazać a czego w poście do Saba też nie wyczytałeś tylko skupiłeś się na l. dwuwartościowej i moim zamieszaniu że uznanie za fałszywe negacji wcale nie musi być potwierdzeniem wniosku ;)

> Podaj jakiś przykład czego nie można przełożyć na logikę dwuwartościową?  
> Mnie nic nie przychodzi do głowy.

Polak jest kłamcą?
alkoholik codziennie pije alkohol?
jeden palec u nogi nie jest mi potrzebny?
kot zawsze spada na cztery łapy. dwa koty przyczepione do siebie grzbietami spadną jak?

nie wiem wydaje mi się że byś prawdziwości tych rzeczy tak łatwo nie rostrzygnął ;)

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
10:58:54

C h a o s
> Hast gdzie ty żeś chyba uciekał z matmy ;p  

Wiele razy, mój drogi. :-)

> więc jeśli stwierdzisz że  
> michael jest czarny a ja stwierdzę że michael jest biały to moje zdanie  
> nie będzie negacją ;)?

Nie, bo może być czarno-biały i wtedy jest i czarny i biały. Negacją (jak ja ją rozumiem) powinno być zaprzeczenie czyli wszystko to co nie jest wnioskiem oryginalnym - powinno zawierać wszystko pomniejszone o zawartość wniosku oryginalnego. Czyli ludzie dzielą się na czarnych i nie-czarnych, a nie na czarnych i białych, bo są jeszcze żółci i czerwoni itp.

> ależ oczywiście :) ale właśnie chodzi o to co cały czas chcę Ci przekazać  
> a czego w poście do Saba też nie wyczytałeś tylko skupiłeś się na l.  
> dwuwartościowej i moim zamieszaniu że uznanie za fałszywe negacji wcale  
> nie musi być potwierdzeniem wniosku ;)

Jeżeli prawdo jest to co napisałem wyżej (a nie mam pewności, bo jak jeszcze raz podkreślam, logika jako nauka to dla mnie terra incognita) to fałszywość negacji potwierdza prawdziwość oryginalnego wniosku bo nie istnieje 3 zbiór, a 2 - wniosek i negacja - wyczerpują wszystkie możliwości, więc jak nie jesteś w jednym, to jesteś w drugim.  
  
> Polak jest kłamcą?

Jeżeli chcesz na tym budować wniosek, że fakt bycia Polakiem implikuje bezsprzecznie fakt bycia kłamcą, to jest to ewidentny fałsz.  

> kot zawsze spada na cztery łapy. dwa koty przyczepione do siebie  
> grzbietami spadną jak?
  
Kot nie zawsze spada na 4 łapy, proste. Widziałem koty lądujące na plerach :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:28:56

C h a o s

> Nie, bo może być czarno-biały i wtedy jest i czarny i biały. Negacją (jak  
> ja ją rozumiem) powinno być zaprzeczenie czyli wszystko to co nie jest  
> wnioskiem oryginalnym - powinno zawierać wszystko pomniejszone o zawartość  
> wniosku oryginalnego. Czyli ludzie dzielą się na czarnych i nie-czarnych,  
> a nie na czarnych i białych, bo są jeszcze żółci i czerwoni itp.

taka rozmowa A i B:
"A: jestem czarny
B: nie, nie jesteś czarny
A: więc jestem biały?
B:nie, nie jesteś biały
A:to jaki jestem?
B:nie-czarny i nie-biały"

rozmowa dwóch zebr - wszystko tu jest prawdą nie ;)?

> Jeżeli prawdo jest to co napisałem wyżej (a nie mam pewności, bo jak  
> jeszcze raz podkreślam, logika jako nauka to dla mnie terra incognita) to  
> fałszywość negacji potwierdza prawdziwość oryginalnego wniosku bo nie  
> istnieje 3 zbiór, a 2 - wniosek i negacja - wyczerpują wszystkie  
> możliwości, więc jak nie jesteś w jednym, to jesteś w drugim.  

no no wiadomo, ja tylko mówię o 3 zbiorach i więcej, cały czas szukając dziury w tej logice dwuwartościowej ;)

> > Polak jest kłamcą?
>  
> Jeżeli chcesz na tym budować wniosek, że fakt bycia Polakiem implikuje  
> bezsprzecznie fakt bycia kłamcą, to jest to ewidentny fałsz.  

Jestem kłamcą?


> > kot zawsze spada na cztery łapy. dwa koty przyczepione do siebie  
> > grzbietami spadną jak?
>  
> Kot nie zawsze spada na 4 łapy, proste. Widziałem koty lądujące na plerach  
> :-)


ptaki na niebie kreślą kręgi w skale :)?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:46:29

C h a o s
> taka rozmowa A i B:
> "A: jestem czarny
> B: nie, nie jesteś czarny
> A: więc jestem biały?
> B:nie, nie jesteś biały
> A:to jaki jestem?
> B:nie-czarny i nie-biały"
>  
> rozmowa dwóch zebr - wszystko tu jest prawdą nie ;)?

Nie wiem. Ale wydaje mi się, że jeżeli ktoś jest w połowie czarny to nie można wykluczyć go ze zbioru czarnych, kiedy alternatywą jest włożenie go do zbioru nie-czarnych. :-)
  
> no no wiadomo, ja tylko mówię o 3 zbiorach i więcej, cały czas szukając  
> dziury w tej logice dwuwartościowej ;)

No tak, ale ja mówię o sytuacji kiedy są dwa zbiory, bo gdy są 3 to faktycznie wykluczenie kogoś z jednego nie gwarantuje, że dowiesz się do którego należy - działa to tylko na dwóch uzupełniających się zbiorach. Wiem o co Ci chodzi, mogą być np. 4 wartości, gdzie wnioski nie wykluczają się nawzajem, może wystąpić dowolna kombinacja prawdziwości, ale mieliśmy się skupić na sytuacjach 0-1-wych czyli my way or the highway ;-) Pokaż mi przykład, którego nie można w ten sposób rozpatrzyć.  
  
> Jestem kłamcą?
  
Bywasz. Chodzi Ci o to, że i jesteś i nie jesteś, tak? Ale jeżeli zbiór antagonistyczny do kłamców nazwać zbiorem nie-kłamców, do którego należeć będą ci, którzy nigdy nie skłamali, to wykluczasz się z nie-kłamców i lądujesz w kłamcach jeżeli skłamałeś chociaż raz.  
  
> ptaki na niebie kreślą kręgi w skale :)?  

Co?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
11:59:31

C h a o s
> Bywasz. Chodzi Ci o to, że i jesteś i nie jesteś, tak? Ale jeżeli zbiór  
> antagonistyczny do kłamców nazwać zbiorem nie-kłamców, do którego należeć  
> będą ci, którzy nigdy nie skłamali, to wykluczasz się z nie-kłamców i  
> lądujesz w kłamcach jeżeli skłamałeś chociaż raz.  

jestem jednak chwilowo w zbiorze nie-kłamców ponieważ uznaje że jestem kłamcą ;)

bywasz to już trzeci zbiór :)

> > ptaki na niebie kreślą kręgi w skale :)?  
>  
> Co?

tautologia i oksymorony. poza tym dochodzą jeszcze informacje nieprecyzyjne, operując na informacjach nieprecyzyjnych nie można używać logiki dwuwartościowej - chodzi mi o to cały czas że racjonalizm któremu Sabatiel zaprzecza opiera się na ograniczonemu poznaniu logicznej (a także nielogicznej) budowy realnego świata :)
mówienie że rozsądek, samowiedza, wiedza opiera się na zasadach logiki dwuwartościowej jest nie do przyjęcia :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
12:38:08

Logos
> tautologia i oksymorony. poza tym dochodzą jeszcze informacje  
> nieprecyzyjne, operując na informacjach nieprecyzyjnych nie można używać  
> logiki dwuwartościowej - chodzi mi o to cały czas że racjonalizm któremu  
> Sabatiel zaprzecza opiera się na ograniczonemu poznaniu logicznej (a także  
> nielogicznej) budowy realnego świata :)
> mówienie że rozsądek, samowiedza, wiedza opiera się na zasadach logiki  
> dwuwartościowej jest nie do przyjęcia :)  


Ale do cholery Malkav - logiki wielowartościowe, np. trójwartościowa Łukaszewicza, także opierają sie na logice klasycznej! Z tym tylko zastrzeżeniem, że odrzucają JEDNĄ Z TRZECH zasad - konkretniej zasadę wyłączonego środka. Pozostałe dwie - tożsamości i niesprzeczności - są respektowane. Bo gdyby nie były, to już nie byłaby logika i nie dałoby się NIC policzyć taką logiką.  

Także to co mówisz:

> racjonalizm któremu  
> Sabatiel zaprzecza opiera się na ograniczonemu poznaniu logicznej (a także  
> nielogicznej) budowy realnego świata :)
> mówienie że rozsądek, samowiedza, wiedza opiera się na zasadach logiki  
> dwuwartościowej jest nie do przyjęcia :)  

nie jest prawdą. Logika wielowartościowa to po prostu ULEPSZONA LOGIKA KLASYCZNA. Naprawdę, wprowadzić po prostu trzecią wartość logiczną ("jest możliwe") to banał. Nazwać inaczej 2 wartości jeszcze większy. Wystarczy przeliczyć wtedy klasyczne reguły logiki formalnej jeszcze raz dodając nowe wersje - i jest inny system logiczny.

Spróbuj coś policzyć bez zasady tożsamości.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
14:03:37

Logos

> Ale do cholery Malkav - logiki wielowartościowe, np. trójwartościowa  
> Łukaszewicza, także opierają sie na logice klasycznej! Z tym tylko  
> zastrzeżeniem, że odrzucają JEDNĄ Z TRZECH zasad - konkretniej zasadę  
> wyłączonego środka. Pozostałe dwie - tożsamości i niesprzeczności - są  
> respektowane. Bo gdyby nie były, to już nie byłaby logika i nie dałoby się  
> NIC policzyć taką logiką.  

wylogowało mnie, jakoś nie wiem czemu wieć napiszę tylko że będziemy się tym posługiwać póki będzie działało.


> nie jest prawdą. Logika wielowartościowa to po prostu ULEPSZONA LOGIKA  
> KLASYCZNA. Naprawdę, wprowadzić po prostu trzecią wartość logiczną ("jest  
> możliwe") to banał. Nazwać inaczej 2 wartości jeszcze większy. Wystarczy  
> przeliczyć wtedy klasyczne reguły logiki formalnej jeszcze raz dodając  
> nowe wersje - i jest inny system logiczny.
>  
> Spróbuj coś policzyć bez zasady tożsamości.

policzyć może rzeczywiście póki co rady nie dam. Ale wiedza matematyczna a wiedza fizyczna,chemiczna,biologiczna i każda inna pokazuje że podmiot w relacji z samym sobą sobie się nie równa, x w relacji z x jest zmienną.  
Pisałem Ci także że istnienia materii fizycznie udowodnić się nie da ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
14:18:43

Logos atomos
> policzyć może rzeczywiście póki co rady nie dam. Ale wiedza matematyczna a  
> wiedza fizyczna,chemiczna,biologiczna i każda inna pokazuje że podmiot w  
> relacji z samym sobą sobie się nie równa, x w relacji z x jest zmienną.  
> Pisałem Ci także że istnienia materii fizycznie udowodnić się nie da ;)


A ja Ci chciałem odpisać że to gówno prawda i powiedzieć dlaczego, ale już mi sił zabrakło. Wczoraj gadałem z Wami zamiast pracować, do kurwy nędzy, dziś przynajmniej robię jedno i drugie.

Dobra, to napiszę od razu:

Skoro materia nie istnieje, to dlaczego uderzyłem się wczoraj w kolano o kostkę brukową?

To gówno prawda, bo nie ma nic piernik do wiatraka. Z faktu że fizycy dłubią przy mikro/nano cząstkach i się tak głęboko dokopali, że już prawie nic nie widzą, nie można wnosić, że pierdolnąłem się o moje własne myśli nt kostki brukowej. Bo to co Ty mówisz - OGÓLNIE - to jest SKRÓT MYŚLOWY. WYgląda to tak:

Materia istnieje

Ale nie da się udowodnić W SPOSÓB EMPIRYCZNY ISTNIENIA ATOMÓW. A nie materii w formie stolika z krzesełkiem.  

Atomy są postulowane, gdyż nie są obserwowalne. Pod mikroskopem widać tylko świtlistą kulkę - to elektron zapierdala wciąż i wciąż naokoło jądra. Ale jądra i elektronu nie widać - za szybki biegnie.  

Do tego dodając kwarki i superstruny to mamy fizyczne doniesienia, że w sumie ta cała materia jest podejrzanie mocno wypełniona PRÓŹNIĄ.

Ale to wszystko nie oznacza, że nie uderzyłem się wczoraj w kolano o kostkę brukową.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
14:39:52

Logos atomos
> Ale to wszystko nie oznacza, że nie uderzyłem się wczoraj w kolano o  
> kostkę brukową.

Po co klękałeś na bruku? Oświadczyłeś się?  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
22:50:23

Logos atomos
o widzisz, chodziło mi o coś znacznie prostrzego ;) naprawdę to bardzo bardzo proste dlaczego istnienia materii nie możemy udowodnić ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
10:40:18

C h a o s
> "no i dupa. zanegowanie negacji Twojej negacji byłoby potwierdzeniem tego  
> co negowales nawet jesli zanegowanie negacji Twojej negacji nie byłoby  
> potwierdzeniem tego co negowales nie :)?"
>  
> nie masz racji, bo negacja nie jest jednoznaczna z tym, że wniosek jest  
> fałszywy - jest jedynie stworzeniem wniosku-antagonisty bez rozstrzygania  
> prawdziwości czy fałszu, a negacja negacji to po prostu powrót o dwa kroki  
> do oryginalnego wniosku zanim zacząłeś go parzyście negować. Czy coś  
> mieszam?


Nic nie mieszasz, wszystko dobrze napisałeś. Dwie negacje się znoszą:

~~p = p
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
15:01:59

C h a o s

> A nie jest przypadkiem tak, że negacją wniosku jest jego odwrotność? Tzn.  
> jeżeli p - Michael Jordan jest czarny, to ~p - Michael Jordan nie jest  
> czarny - czyli negacja p. A jeżeli p - Michael Jordan jest biały, to ~p -  
> Michael Jordan nie jest biały i wtedy ~p (czyli negacja wniosku  
> nieprawidłowego) jest prawidłowa. Czy nie?

Dokładnie. W calym tym zamieszaniu chodzi o to, ze logika moze byc dwuwartosciowa, klasyczna, albo wielowartosciowa (przyjmujaca jako wynik wiecej niz jedna z dwu wartosci logicznych). I jesli rozmawiamy o klasycznym rachunku zdan, to negacja p (Michael Jordan jest czarny) udowadnia jednoczesnie, ze zachodzi ~p (Michael Jordan nie jest czarny). Intuicjonista na przyklad w tym miejscu zażądal by dowodu. Malkav chcial tym "negowaniem negacji" dowiesc Sabatielowi, ze nie mozna zlozonosci rzeczywistosci realnej (czymkolwiek ona jest) rozpatrywac w kategoriach logiki dwuwartosciowej, bo mozna sobie potłuc dupe na kancie jakiegos paradoksu.

pzdr
Lava
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malkav
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-19
13:14:26

C h a o s
dokładnie rzecz biorąc pierdzieli mnie użycie logiki dwuwartościowej przy wytwórstwie technologicznym i tego typu sprawach, mi jednak najbardziej chodzi o to że w wiedzy, samowiedzy i innych tego typu sprawach można znacznie łatwiej do swoich celów posłużyć się modelem który z tą logiką nie ma nic wspólnego, całe piękno ludzkiej psychiki i złożoności entropii (tak metafizycznej jak i świata - i nie chodzi mi tu o entropię rozpadu tylko losowości) z całym swoim dorobkiem jest logiki całkowicie pozbawiona, działenie ludzkiego umysłu mimo że procesy chemiczne przebiegają uszeregowanie poprzez naszą psychikę mogą przynieść zwrot niezależny od przebiegu tych reakcji - to tak jak z łączeniem się gamet u człowieka, niby geny mają jakąś zasadę ale podczas transkrypcji, replikacji zawsze może dojść do niespodzianek :) tak na przykład (związany z czym innym trochę) jedna kobieta miała męża i kochanka sama była biała męża miała białego kochanka czarnego i urodziła naraz i białego i mulata :) fajne bliźniaki :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
19:50:50

C h a o s

> > 1. x = x [x jest tożsame z samym sobą] - zasada tożsamości
> >  
> > 2. p ٧ ~p [albo p albo negacja p - nie ma chuja, albo jedno  
> albo  
> > drugie] - zasada wyłączonego środka
> >  
> > 3. p ٨ ~p = 0 [p i negacja p jest równe 0, czyli jest tożsame z  
>  
> > fałszem] - zasada niesprzeczności.
>  
> no i dupa. zanegowanie negacji Twojej negacji byłoby potwierdzeniem tego  
> co negowales nawet jesli zanegowanie negacji Twojej negacji nie byłoby  
> potwierdzeniem tego co negowales nie :)?

I dlatego jestem zwolennikiem logiki intuicjonistycznej. ;-) Dla mnie było by tylko zanegowaniem. Bez potwierdzenia.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-17
18:57:29

C h a o s

> Ja rozumiem, ale to wszystko jest oparte na zasadach logiki. A są 3 zasady  
> logiki klasycznej-dwuwartościowej:  
>  
> 1. x = x [x jest tożsame z samym sobą] - zasada tożsamości
>  
> 2. p ٧ ~p [albo p albo negacja p - nie ma chuja, albo jedno albo  
> drugie] - zasada wyłączonego środka
>  
> 3. p ٨ ~p = 0 [p i negacja p jest równe 0, czyli jest tożsame z  
> fałszem] - zasada niesprzeczności.
>  
> Coś, co łamie choćby jedną z tych zasad, jest mielogiczne i tym samym  
> nieracjonalne.  

Nie musiales, ale dzieki. Patrz teraz:

Wszystkie rzeczy o których mówisz - "racjonalnosc,  
> kierowanie sie rozsadkiem, wiedzą i samowiedzą" - oraz wszystkie rzeczy w  
> ogóle które ludzie robią gdy są trzeźwi - są oparte na tych trzech  
> zasadach logiki, czyli na logice po prostu.

A jak ktos duzo siedzi i mysli, i w koncu wpada na taki pomysl: "Byc moze logika klasyczna, bedaca dwuwartosciową to za malo. Byc moze nie jestem w stanie stwierdzic, czy istnieją jakies inne wartosci - tak jak nie jestem w stanie stwierdzic, czy nie istnieją. Byc moze moglbym w ramach mojego racjonalizmu doposcic ich istnienie - bo moze wydadza mi sie nieracjonalne - ale moze nie mam takich narzedzi poznawczych, aby wnioskowac o tym, czy sa takie obiektywnie." Taki agnostycyzm poznawczy ;-) (wiem, ze zrobilem kaszanke kompletną, ale nie jestesmy w szkole).  
  
> "Ale gdy małpa przegląda się w lustrze, nie wyjrzy z niego geniusz"

Wiec ich pierdol rowno.


> Ja widzę Chaos ONTYCZNIE. Jako BYT KTÓRY NIE JEST. Jako SAMOZNOSZĄCĄ SIĘ  
> ZASADĘ QASI-EGZYSTENCJI. Jak ANTYSUBSTANCJĘ.  

No i po co wg Ciebie istnieje ten ontyczny Aryman? Od razu mowie, wiesz, ze Twoje ksiazki czytalem. Nie chce, zebys sie powtarzal, ale pociagnijmy ten wątek, prosze.

> Gdy ludzki umysł poznaje chaos bezpośrednio (nie poprzez opis, jak Wy  
> teraz) siłą rzeczy się psuje. To tak, jakby wypłukiwać wodą smar z zamka.  
> Zamek działa gdy ma smar. Wypłucz go, a się zatnie.  

Dlaczego? Nie rozumiem.


> No, nie mówimy. Ale to są rzeczy powiązane. Dlaczego? Bo kiedy  
> rzeczywistość normalna staje się absurdalna, to nie ma już znaczenia czy  
> cofasz się w rozwoju w opinii wszystkich ludzi którzy Cię znają. Nie ma  
> znaczenia, bo samo znaczenie przestaje istnieć. Robisz więc to, co szepce  
> Ci hedonizm.  

Wiesz, ze wiem, o co Ci chodzi. Ale... jaka masz pewnosc, ze hedonizm tutaj gna Cie we wlasciwa strone? Skad wiesz, czy nie ockniesz sie kiedys w polach, z dalekoa od wszystkiego, do czego mozna, czy trzeba bylo dazyc? Wiesz to? Czy nie wiesz? Ja chyba nie wiem. Mysle nawet, ze na pewno nie wiem. Co u Ciebie bylo imperatywem - i czy liczysz sie z tym, ze kiedys to sie moze okazac... no wlasciwie chuj wie czym? strata czasu? moze calego zycia?

Mi mój hedonizm szeptał chyba wszystkie rzeczy, które  
> potępiałem jako racjonalista z tytułem magistra od 3 lat. I co zrobiłem?  
> Najpierw, rzeczywiście, dość długo się broniłem. Ale w końcu odpuściłem.  
> Dając przykład: jeśli hedonizm szeptałby mi "wychodź na ulicę na golasa i  
> śpiewaj Alleluja" to też bym uległ. Skoro wtedy czuję się spełniony, to  
> czemu nie? Po co mam się przed tym bronić?

Zgoda. Mysle, ze to jest sedno tej rozmowy o "przywróconej naiwnosci" (teraz sobie ten termin wymyslilem), mądrej naiwnosci, odzyskanej, kiedy juz kopniesz w zad racjonalizm (uproscilem).

> > > W obliczu utraty rozumu/logiki/logosu/przyczynowości zagrożona  
>  
> > zostaje  
> > > sama tożsamość podmiotu. Nic nie jest już rdzeniem, okazuje się  
> że  
> > nawet  
> > > rdzeń jest zmienny.  
> >  
> > Prawda. I co teraz? Co to oznacza dla podmiotu i w jakich kategoriach  
>  
> > nalezaloby to rozpatrywac?
>  
> Nie mam pojęcia. Wolna amerykanka. Niech każdy sam zada sobie to  
> pytanie.

Wiem. Wlasnie pytam Ciebie. ;-)


> > Tak, ale czy rzeczywiscie tracisz wtedy cala rzeczywistosc, czy tylko  
> tą,  
> > ktora podlega pojmowaniu rozumowemu?
>  
> Drugie - tylko tą, która podlega pojmowaniu rozumowemu.

Zgoda.

Tylko że to nie  
> jest "tylko" - to jest główna rzeczywistość. Wstajesz rano i kładziesz się  
> spać wciąż będąc w niej. Nie idziesz przecież do Netto i nie mówisz "W  
> imię Jezusa Chrystusa ja was wszystkich w tym sklepie czczę na satanistów.  
> Niech będzie pochwalony Snikers. Dajcie mi bułkę, która jest chlebem. Czyż  
> bóg ma mieszkać w psie? A no nie." Po czym nie wychodzisz przez kasę z 40  
> słoikami czekolady, mówiąc "Musze umyć swojego psa." i nie płacisz za  
> produkty płatkami zbożowymi.

Jak to nie?! o_0

> W sumie odpowiedziałem wyżej:

tak

czasami bycie naiwnym jest równoznaczne z  
> bycie sobą.  

Ah...  znowu sedno.

Bycie sobą jest przyjemne. I to jak :-)
>  

Tak, bycie sobą. ;-)

pzdr
Larva
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-18
11:00:13

C h a o s
> Nie musiales, ale dzieki. Patrz teraz:
>  
> Wszystkie rzeczy o których mówisz - "racjonalnosc,  
> > kierowanie sie rozsadkiem, wiedzą i samowiedzą" - oraz wszystkie  
> rzeczy w  
> > ogóle które ludzie robią gdy są trzeźwi - są oparte na tych trzech  
> > zasadach logiki, czyli na logice po prostu.
>  
> A jak ktos duzo siedzi i mysli, i w koncu wpada na taki pomysl: "Byc moze  
> logika klasyczna, bedaca dwuwartosciową to za malo. Byc moze nie jestem w  
> stanie stwierdzic, czy istnieją jakies inne wartosci - tak jak nie jestem  
> w stanie stwierdzic, czy nie istnieją. Byc moze moglbym w ramach mojego  
> racjonalizmu doposcic ich istnienie - bo moze wydadza mi sie nieracjonalne  
> - ale moze nie mam takich narzedzi poznawczych, aby wnioskowac o tym, czy  
> sa takie obiektywnie." Taki agnostycyzm poznawczy ;-) (wiem, ze zrobilem  
> kaszanke kompletną, ale nie jestesmy w szkole).  

Bardzo dobry pogląd. Oczywiście myślałem już w ten sposób :-) Ale sprawa nie jest tak prosta. Dlatego, gdyż:

1. Możnaby rzeczywiście przypuścić istnienie "innej racjonalości niż normalna racjonalnosć" czy też "innej logiki niż logika logiczna" ALE

2. to wciąż byłaby racjonalość - i powrót do miejsca startu.

Przykłady na "inną racjonalość"

- astrologia (wszystko logicznie poukładane)
- ezoteryka (wszystko logicznie poukładane)
- okultyzm (wszystko logicznie poukładane)
- logiki wielowartościowe zaczynąc od tych Łukasiewicza (wszystko logicznie poukładane)

itd.

3. Z opcji którą ja wybrałem nie ma wyjścia w inną racjonalność - to nieracjonalnosć skrajna = negująca wszystkie 3 metazasady logiki klasycznej.

Bo nie wprowadzam następnym ZASAD w miejsce starych zasad. Mówię tylko "Prawda pożera wszystkie zasady rozumu i logiki". Jakie ona MA - nie wiem.



> > Ja widzę Chaos ONTYCZNIE. Jako BYT KTÓRY NIE JEST. Jako SAMOZNOSZĄCĄ  
> SIĘ  
> > ZASADĘ QASI-EGZYSTENCJI. Jak ANTYSUBSTANCJĘ.  
>  
> No i po co wg Ciebie istnieje ten ontyczny Aryman?

Nie mam, kurwa, zielonego pojęcia.


> Od razu mowie, wiesz,  
> ze Twoje ksiazki czytalem. Nie chce, zebys sie powtarzal, ale pociagnijmy  
> ten wątek, prosze.

Rozwinięcie jest tutaj:
http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=3&thread=225400&mesg=225499
(na końcu, pod ----------)


> > Gdy ludzki umysł poznaje chaos bezpośrednio (nie poprzez opis, jak Wy  
>  
> > teraz) siłą rzeczy się psuje. To tak, jakby wypłukiwać wodą smar z  
> zamka.  
> > Zamek działa gdy ma smar. Wypłucz go, a się zatnie.  
>  
> Dlaczego? Nie rozumiem.

"Dlatego, gdyż umysł naturalnie chce zrozumieć to, z czym obcuje. Kiedy więc poznaje normalną rzeczywistość, wszystko jest ok. Kiedy jednak obiekt nie jest nawet tożsamy z samym sobą - i jest własnym zaprzeczeniem - umysł próbując to zrozumieć, sam siebie pożera i tak jakby widzi siebie samego jako wroga. Zwraca się ku sobie i zaczyna zmieniać swoją strukturę w nielogiczną, aby dostosować się obiektu, który chce poznać. Następuje autodestrukcja."


> > No, nie mówimy. Ale to są rzeczy powiązane. Dlaczego? Bo kiedy  
> > rzeczywistość normalna staje się absurdalna, to nie ma już znaczenia  
> czy  
> > cofasz się w rozwoju w opinii wszystkich ludzi którzy Cię znają. Nie  
> ma  
> > znaczenia, bo samo znaczenie przestaje istnieć. Robisz więc to, co  
> szepce  
> > Ci hedonizm.  
>  
> Wiesz, ze wiem, o co Ci chodzi. Ale... jaka masz pewnosc, ze hedonizm  
> tutaj gna Cie we wlasciwa strone?  

Nie wiem. Po prostu przestałem walczyć ze swoim wnętrzem. Zabrakło mi się aby się wstrzymywać. Przez 7 lat dawałem radę (1999 - 2006). W końcu machnąłem ręką. Pozwoliłem mojemu umysłowi robić co chce. Rozluźniłem wszystkie zaciski. I popłynęło.


> Skad wiesz, czy nie ockniesz sie kiedys  
> w polach, z dalekoa od wszystkiego, do czego mozna, czy trzeba bylo dazyc?  
> Wiesz to? Czy nie wiesz? Ja chyba nie wiem. Mysle nawet, ze na pewno nie  
> wiem. Co u Ciebie bylo imperatywem - i czy liczysz sie z tym, ze kiedys to  
> sie moze okazac... no wlasciwie chuj wie czym? strata czasu? moze calego  
> zycia?

Ja właściwie wiem od początku że tracę swoje życie. Dlatego przez te 7 lat się hamowałem i starałem się żyć jak egoista - jak najwięcej dla mnie, pierdolą mnie sprawy nie moje. I co najważniejsze - pierdoli mnie to, co szlachetne, ale co mnie zniszczy. Nie udało się. Uległem swoim pasjom. A one raczej są destrukcyjne. Odczuwam to codziennie.
  
  
> Mi mój hedonizm szeptał chyba wszystkie rzeczy, które  
> > potępiałem jako racjonalista z tytułem magistra od 3 lat. I co  
> zrobiłem?  
> > Najpierw, rzeczywiście, dość długo się broniłem. Ale w końcu  
> odpuściłem.  
> > Dając przykład: jeśli hedonizm szeptałby mi "wychodź na ulicę na  
> golasa i  
> > śpiewaj Alleluja" to też bym uległ. Skoro wtedy czuję się spełniony,  
> to  
> > czemu nie? Po co mam się przed tym bronić?
>  
> Zgoda. Mysle, ze to jest sedno tej rozmowy o "przywróconej naiwnosci"  
> (teraz sobie ten termin wymyslilem), mądrej naiwnosci, odzyskanej, kiedy  
> juz kopniesz w zad racjonalizm (uproscilem).
> > Nie mam pojęcia. Wolna amerykanka. Niech każdy sam zada sobie to  
> > pytanie.
>  
> Wiem. Wlasnie pytam Ciebie. ;-)

Że jestem narzędziem w czyichś rękach. I że już mi nie zależy czego te ręce chcą. Wyrywam dla siebie ile się da i jak często się da. :-)


> pzdr
> Larva

Pozdro :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-18
15:27:16

C h a o s

> 1. Możnaby rzeczywiście przypuścić istnienie "innej racjonalości niż  
> normalna racjonalnosć" czy też "innej logiki niż logika logiczna" ALE
>  
> 2. to wciąż byłaby racjonalość - i powrót do miejsca startu.

Moze zasady tej innej racjonalnosci w naszym swiecie normalnej racjonalnosci mogly by byc kompletnym racjonalnosci zaprzeczeniem - nie przestajac byc racjonalnoscia. Tylko inna. Trybisz to? Bo ja sam dopiero musze to mocniej przegryźc.

> Przykłady na "inną racjonalość"
>  
> - astrologia (wszystko logicznie poukładane)
> - ezoteryka (wszystko logicznie poukładane)
> - okultyzm (wszystko logicznie poukładane)
> - logiki wielowartościowe zaczynąc od tych Łukasiewicza (wszystko  
> logicznie poukładane)
>  
> itd.

Czaje.
  
> 3. Z opcji którą ja wybrałem nie ma wyjścia w inną racjonalność - to  
> nieracjonalnosć skrajna = negująca wszystkie 3 metazasady logiki  
> klasycznej.

Dokladnie ten sam wniosek mialem. Tylko wlasnie: ta "skrajna nieracjonalnosc" moze byc tym, co napisalem wczesniej:  

"Moze zasady tej innej racjonalnosci w naszym swiecie normalnej racjonalnosci mogly by byc kompletnym racjonalnosci zaprzeczeniem - nie przestajac byc racjonalnoscia. Tylko inna."  

> Bo nie wprowadzam następnym ZASAD w miejsce starych zasad. Mówię tylko  
> "Prawda pożera wszystkie zasady rozumu i logiki". Jakie ona MA - nie  
> wiem.

A skad w ogole wiesz, ze to jest prawda?

Aha. Jedna uwaga techniczna. Bede Ci zadawal duzo pytan, bo musze dokladnie wiedziec, co juz wiesz, czego jeszcze nie wiesz, a czego nie wiesz po prostu, bez jakiegos zawieszenia "jeszcze".  


> > No i po co wg Ciebie istnieje ten ontyczny Aryman?
>  
> Nie mam, kurwa, zielonego pojęcia.

Ogranicza nas aparat poznawczy. Wlasnie sobie uswiadomilem, ze pytajac o chaos, zapytalem "po co istnieje", zauwazyles? Bez sensu, kurwa :-D

> > Od razu mowie, wiesz,  
> > ze Twoje ksiazki czytalem. Nie chce, zebys sie powtarzal, ale  
> pociagnijmy  
> > ten wątek, prosze.
>  
> Rozwinięcie jest tutaj:
> http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=3&thread=225400&mesg=225499
> (na końcu, pod ----------)

Thanks

> > > Gdy ludzki umysł poznaje chaos bezpośrednio (nie poprzez opis,  
> jak Wy  
> >  
> > > teraz) siłą rzeczy się psuje. To tak, jakby wypłukiwać wodą smar  
> z  
> > zamka.  
> > > Zamek działa gdy ma smar. Wypłucz go, a się zatnie.  
> >  
> > Dlaczego? Nie rozumiem.
>  
> "Dlatego, gdyż umysł naturalnie chce zrozumieć to, z czym obcuje. Kiedy  
> więc poznaje normalną rzeczywistość, wszystko jest ok. Kiedy jednak obiekt  
> nie jest nawet tożsamy z samym sobą - i jest własnym zaprzeczeniem - umysł  
> próbując to zrozumieć, sam siebie pożera i tak jakby widzi siebie samego  
> jako wroga. Zwraca się ku sobie i zaczyna zmieniać swoją strukturę w  
> nielogiczną, aby dostosować się obiektu, który chce poznać. Następuje  
> autodestrukcja."

Tak, przeczytalem, juz trybie, dzieki.


> Nie wiem. Po prostu przestałem walczyć ze swoim wnętrzem. Zabrakło mi się  
> aby się wstrzymywać. Przez 7 lat dawałem radę (1999 - 2006). W końcu  
> machnąłem ręką. Pozwoliłem mojemu umysłowi robić co chce. Rozluźniłem  
> wszystkie zaciski. I popłynęło.

I co sie stalo, kiedy puscily zwieracze Twojego umyslu? Skad wiesz, ze nie przegrales, i ze wszystko nie skonczy sie totalną umyslową diareą?


> Ja właściwie wiem od początku że tracę swoje życie.  

Wiesz co. Ja tez mysle, ze tak wlasnie bedzie. Musialbys przestac (o ile to jest mozliwe). Pytanie, czy chcesz? Nie znam Cie, ale na tyle, na ile cie ogarniam, mysle, ze nie chcesz.  

Dlatego przez te 7 lat  
> się hamowałem i starałem się żyć jak egoista - jak najwięcej dla mnie,  
> pierdolą mnie sprawy nie moje. I co najważniejsze - pierdoli mnie to, co  
> szlachetne, ale co mnie zniszczy. Nie udało się. Uległem swoim pasjom. A  
> one raczej są destrukcyjne. Odczuwam to codziennie.

Moj błąd polega na tym, ze zbyt mocno zlączylem sobie egoizm z hedonizmem. A Ty mowisz mi o sytuacji, w ktorej przestales byc egoistą na rzecz hedonizmu. Nadale nie rozumiem. To znaczy co? O to chodzi:

"Mi mój hedonizm szeptał chyba wszystkie rzeczy, które potępiałem jako racjonalista z tytułem magistra od 3 lat."


> > Wiem. Wlasnie pytam Ciebie. ;-)
>  
> Że jestem narzędziem w czyichś rękach.  

Czyich? I skąd wiesz, ze wlasnie tych? Dlaczego nie innych?

I że już mi nie zależy czego te  
> ręce chcą.  

Dlaczego?

> Wyrywam dla siebie ile się da i jak często się da. :-)

Troche jasniej z tym hedone ;-)

> > pzdr
> > Larva
>  
> Pozdro :-)

Wlasnie odwolalem spotkanie z osoba opposite sex bo wolalem kurwa siedziec przed kompem i odpisywac Ci na posta. Ja pierdole.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-19
11:33:44

C h a o s
> Moze zasady tej innej racjonalnosci w naszym swiecie normalnej  
> racjonalnosci mogly by byc kompletnym racjonalnosci zaprzeczeniem - nie  
> przestajac byc racjonalnoscia. Tylko inna. Trybisz to? Bo ja sam dopiero  
> musze to mocniej przegryźc.

Trybię, pisałeś to już wcześniej. Odpisałem wtedy, że ta skrajna nieracjonalność nie może być inną racjonalnością,  bo jest zbyt skrajna. Ale skoro znów podajesz ten sam pomysł i ponownie pytasz, czy tak mogłoby być - ("Moze zasady tej innej racjonalnosci w naszym swiecie normalnej racjonalnosci mogly by byc kompletnym racjonalnosci zaprzeczeniem") - to ja tym razem odpowiem:

NIE WIEM.

Ja osobiście nie umiem sobie wyobrazić aby skrajna nieracjonalność była racjonalnością w jakimkolwiek świecie. Nawet biorąc tzw "światy możliwe" (od kilkunastu lat modna kategoria w filozofii).
  

> A skad w ogole wiesz, ze to jest prawda?

Nie wiem. Wnioskuję po omacku, sądząc, że skoro coś jest głęboko ukryte przed umysłem, to znaczy że jest cenne. A cenna jest właśnie Prawda. Więc wydaje mi się że to co odkryłem w skrarnych warunkach funkcjonowania umysłu, to metafizyczna Prawda. Ale może to tylko moja projekcja.

Upewnia mnie jednak to, że ilekroć nie czytam artykułów popularno-naukowych (naukowych nie rozumiem) z dziedziny kosmologii, fizyki (superstryny, entropia) odnajduję tam moją wiedzę metafizyczną. Tak samo w buddyzmie i hinduizmie. Marzy mi się aby to wszystko zebrać i stworzyć publikację, która miała by pokazać "Patrzcie, mam rację!" a głębiej "Patrzcie, umysł ma dostęp do Prawdy o budowie Wszechświata. Wystarczy wprowadzić go w stan mistyczny." Ale czy to zrobię... wątpię.
  

> Aha. Jedna uwaga techniczna. Bede Ci zadawal duzo pytan, bo musze  
> dokladnie wiedziec, co juz wiesz, czego jeszcze nie wiesz, a czego nie  
> wiesz po prostu, bez jakiegos zawieszenia "jeszcze".  

Ok.

> > > No i po co wg Ciebie istnieje ten ontyczny Aryman?
> >  
> > Nie mam, kurwa, zielonego pojęcia.
>  
> Ogranicza nas aparat poznawczy. Wlasnie sobie uswiadomilem, ze pytajac o  
> chaos, zapytalem "po co istnieje", zauwazyles? Bez sensu, kurwa :-D

Podsunąłeś mi myśl: Może pytanie po co on istnieje to podpucha? Może uzyska się na nie odpowiedź, kiedy zada się inne?

  
> Tak, przeczytalem, juz trybie, dzieki.

Przekleiłem, bo idealnie pasował do tego miejsca.


> I co sie stalo, kiedy puscily zwieracze Twojego umyslu?  

Dużo ważnych rzeczy, również w życiu zewnętrznym :-) Ważnych rzeczy :-)


> Skad wiesz, ze nie  
> przegrales, i ze wszystko nie skonczy sie totalną umyslową diareą?

Po prostu nie wiem.  


> > Ja właściwie wiem od początku że tracę swoje życie.  
>  
> Wiesz co. Ja tez mysle, ze tak wlasnie bedzie. Musialbys przestac (o ile  
> to jest mozliwe). Pytanie, czy chcesz? Nie znam Cie, ale na tyle, na ile  
> cie ogarniam, mysle, ze nie chcesz.  

Nie chcę :-) To mnie kręci, podnieca, pobudza do życia. Nic mnie tak nie podnieca, jak to.
  

> Dlatego przez te 7 lat  
> > się hamowałem i starałem się żyć jak egoista - jak najwięcej dla  
> mnie,  
> > pierdolą mnie sprawy nie moje. I co najważniejsze - pierdoli mnie to,  
> co  
> > szlachetne, ale co mnie zniszczy. Nie udało się. Uległem swoim  
> pasjom. A  
> > one raczej są destrukcyjne. Odczuwam to codziennie.
>  
> Moj błąd polega na tym, ze zbyt mocno zlączylem sobie egoizm z hedonizmem.  
> A Ty mowisz mi o sytuacji, w ktorej przestales byc egoistą na rzecz  
> hedonizmu. Nadale nie rozumiem. To znaczy co? O to chodzi:
>  
> "Mi mój hedonizm szeptał chyba wszystkie rzeczy, które potępiałem jako  
> racjonalista z tytułem magistra od 3 lat."


Bo się niechcąco poplątałem. Są we mnie 2 hedonizmy: pierwszy normalny, czyli "jak najwięcej dla mnie, pierdolą mnie sprawy nie moje. I co najważniejsze - pierdoli mnie to, co szlachetne".

Drugi hedonizm to ten duchowy - miłość do metafizycznej Prawdy za wszelką cenę, nawet cenę pierwszego hedonizmu/egoizmu.

Czyli zwyciężył drugi ja.

Kurwa... właśnie sobie przypomniałem ten tekst, który powtarzałem kilka razy jednego dnia po zażyciu THC : "Czy Ciebie też jest dwóch?". Pamiętasz to Ewa?


> > > Wiem. Wlasnie pytam Ciebie. ;-)
> > Że jestem narzędziem w czyichś rękach.  
>  
> Czyich? I skąd wiesz, ze wlasnie tych? Dlaczego nie innych?

Nie wiem dokładnie czyich. Przypuszczam że w Jej rękach, ale Ona mi nigdy tego nie powiedziała wprost. To raczej magnes - Ona mną zawładnęła, ale naprawdę być może wcale mną nie kieruje. Może ja sobie to wmawiam, aby usprawiedliwić się przed sobą ze swoich wyborów. Coś jak "Ja nie jestem godzien, ale skoro Ona tego chce..." Takie spryciarstwo. Pewnie Crowley też sobie wymyślił tego Aiwasa/Horusa, aby mieć pretekst by stać się kimś ważnym...

Z drugiej strony jest treść samego doznania - maksymalnie realna. Ona grzebie we mnie wszelki sceptycyzm.

I być może tak właśnie miało być. Gdybym nie wierzył, nie czyniłbym. Więc wizja musiała być realna.

I tak w kółko.


> I że już mi nie zależy czego te  
> > ręce chcą.  
>  
> Dlaczego?

Bo więcej straciłem broniąc się przed tym. Człowiek musi być sobą, inaczej umiera za życia. Nawet mając miłość, seks i pieniądze. Po prostu wtedy umiera wolniej, bo ma inne dobra na których mu zależy. Ale i tak umiera.

> > Wyrywam dla siebie ile się da i jak często się da. :-)
>  
> Troche jasniej z tym hedone ;-)

Wciąż lubię zwykłe przyjemności życia. Jem, śpię itd. Lubię świeże powietrze, las, delikatne słońce (nie ma nic kurwa gorszego niż ostre słońce, człowiek ma ochotę je zabić), porę dnia "wczesny wieczór" gdy jest już szaro, ale jeszcze nie jest ciemno, zapach powietrza po deszczu, miękkie kanapy i łóżka, grube skarpety, czekoladę Wedla (i taką niemiecką z orzechami, droga), czekoladę Lindt (nie stać mnie), muzykę, ciało kobiety.

> > > pzdr
> > > Larva
> >  
> > Pozdro :-)
>  
> Wlasnie odwolalem spotkanie z osoba opposite sex bo wolalem kurwa siedziec  
> przed kompem i odpisywac Ci na posta. Ja pierdole.  

:-)

Zawstydzasz mnie przy wszystkich :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Rust
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-23
00:00:13

C h a o s o n a s
> Kurwa... właśnie sobie przypomniałem ten tekst, który powtarzałem kilka  
> razy jednego dnia po zażyciu THC : "Czy Ciebie też jest dwóch?". Pamiętasz  
> to Ewa?

Pamiętam, Michał.
Aby zrozumieć, poznać i pogodzić się z czymś trzeba najczęściej zrobić ogromny krok (nieważne czy wprzód czy wstecz), nabrać dystansu i spojrzeć z innej perspektywy.  
Od szczegółu do ogółu. Do wiedzy. Niby tej samej a jednak innej.

Obecnie patrzę z daleka. I wydaje mi się, że, paradoksalnie, widzę więcej.
Ty masz chyba podobnie.
Wiedza ma jeszcze tę wadę, że przychodzi z czasem, podczas gdy intuicja (uczucie) już dawno wiedziała ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-19
18:56:25

Przeciwnik ma wiele twarzy.

> Ja osobiście nie umiem sobie wyobrazić aby skrajna nieracjonalność była  
> racjonalnością w jakimkolwiek świecie. Nawet biorąc tzw "światy możliwe"  
> (od kilkunastu lat modna kategoria w filozofii).

Tylko ze to, ze czegos nie umiemy sobie wyobrazic, nie musi byc zadna przeszkoda dla tego czegos, aby moc istniec.  
  
> > A skad w ogole wiesz, ze to jest prawda?
>  
> Nie wiem. Wnioskuję po omacku, sądząc, że skoro coś jest głęboko ukryte  
> przed umysłem, to znaczy że jest cenne. A cenna jest właśnie Prawda. Więc  
> wydaje mi się że to co odkryłem w skrarnych warunkach funkcjonowania  
> umysłu, to metafizyczna Prawda. Ale może to tylko moja projekcja.

Wiesz jak sie postepuje z turystami na targu w egzotycznych krajach? Wpycha sie im najgorszy zdaniem miejscowych chlam, wolajac za niego wysoka cene. Klient jest zadowolony, bo liznal innej kultury i ma na to namacalny dowod, w dodatku snobistyczny (bez wysokiej ceny sądze, ze nie smakowalby mu tak doskonale), a miejscowy zrobil dobry interes. Co jesli Twoje doswiadczenia (przy zalozeniu, ze przypisujesz im realne istnienie) byly faktycznie krotka wycieczka do innego swiata? Co, jesli prawda lezy na wierzchu, bo ukryc cos najlepiej, to nie ukrywac tego wcale, i nie zadaje sobie juz nawet trudu chocby mrukniecia: "e, idioto, tu jestem. zaraz sie o mnie potkniesz, ale mnie nie zobaczysz, poniewaz zawiazales sobie oczy kawalkiem kolorowej szmaty kupionej na perskim rynku doswiadczen narkotyczno-ezoterycznych"?  

> > Aha. Jedna uwaga techniczna. Bede Ci zadawal duzo pytan, bo musze  
> > dokladnie wiedziec, co juz wiesz, czego jeszcze nie wiesz, a czego  
> nie  
> > wiesz po prostu, bez jakiegos zawieszenia "jeszcze".  
>  
> Ok.

Wiesz takze, dlaczego poddaje niektore Twoje idee krytyce i traktuje je ze sceptycyzmem, prawda?

> Podsunąłeś mi myśl: Może pytanie po co on istnieje to podpucha? Może  
> uzyska się na nie odpowiedź, kiedy zada się inne?

To moze chyba zadzialac tez odwrotnie. Napisz mi o tym cos wiecej.  

> Bo się niechcąco poplątałem. Są we mnie 2 hedonizmy: pierwszy normalny,  
> czyli "jak najwięcej dla mnie, pierdolą mnie sprawy nie moje. I co  
> najważniejsze - pierdoli mnie to, co szlachetne".
>  
> Drugi hedonizm to ten duchowy - miłość do metafizycznej Prawdy za wszelką  
> cenę, nawet cenę pierwszego hedonizmu/egoizmu.
>  
> Czyli zwyciężył drugi ja.

Dlaczego ta druga milosc nazywasz hedonizmem?

> > Czyich? I skąd wiesz, ze wlasnie tych? Dlaczego nie innych?
>  
> Nie wiem dokładnie czyich. Przypuszczam że w Jej rękach, ale Ona mi nigdy  
> tego nie powiedziała wprost. To raczej magnes - Ona mną zawładnęła, ale  
> naprawdę być może wcale mną nie kieruje.

Dlaczego nie owladnal Toba jakis On? Bo widzisz, to takie logiczne, ze heteroseksualnym mezczyzna owladnela Ona... intuicyjnie wyczuwalne. Moze troche zbyt logiczne...?

Może ja sobie to wmawiam, aby  
> usprawiedliwić się przed sobą ze swoich wyborów. Coś jak "Ja nie jestem  
> godzien, ale skoro Ona tego chce..." Takie spryciarstwo. Pewnie Crowley  
> też sobie wymyślił tego Aiwasa/Horusa, aby mieć pretekst by stać się kimś  
> ważnym...

Crowley to kretyn. Ale ciesze sie, ze masz swiadomosc mozliwosci istnienia tego spryciarstwa ;-) Nie wiem, ale wydaje mi sie, ze ono moze siegac glebiej niz to, co opisales.

> Z drugiej strony jest treść samego doznania - maksymalnie realna. Ona  
> grzebie we mnie wszelki sceptycyzm.

Jestem szczerze ciekawy, czy czas pokaze prawde o tobie. Sabatiel - prorok, czy schizofrenik? ;-) (bez zlosliwosci, na prawde) To jak ogladanie igrzysk, w ktorych ktos gra w pilke Twoją glową. Ja siedze na trybunach. Teraz.

> Bo więcej straciłem broniąc się przed tym. Człowiek musi być sobą, inaczej  
> umiera za życia. Nawet mając miłość, seks i pieniądze. Po prostu wtedy  
> umiera wolniej, bo ma inne dobra na których mu zależy. Ale i tak umiera.

Chcesz przezyc zycie w zgodzie ze sobą? A co z tymi, ktorzy niewiedza kim są? Zeby byc sobą muszisz wiedziec, kim jestes.

> Wciąż lubię zwykłe przyjemności życia. Jem, śpię itd. Lubię świeże  
> powietrze, las, delikatne słońce (nie ma nic kurwa gorszego niż ostre  
> słońce, człowiek ma ochotę je zabić), porę dnia "wczesny wieczór" gdy jest  
> już szaro, ale jeszcze nie jest ciemno, zapach powietrza po deszczu,  
> miękkie kanapy i łóżka, grube skarpety, czekoladę Wedla (i taką niemiecką  
> z orzechami, droga), czekoladę Lindt (nie stać mnie), muzykę, ciało  
> kobiety.

:-)

pzdr
Larva
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2009-06-21
13:11:02

Przeciwnik ma wiele twarzy.
> Tylko ze to, ze czegos nie umiemy sobie wyobrazic, nie musi byc zadna  
> przeszkoda dla tego czegos, aby moc istniec.  

I w sumie doszedłeś właśnie do mojego wniosku: że nawet zaprzeczenie istnienia w naszym świecie istnieje w innym świecie. Ale NIE w świecie alternatywnym (Ty zdaje się to sugerujesz), czyli w "innym przyczynowym świecie niż nasz" (gdzie jest inna przyczynowość), lecz w świecie metaistnienia - gdzie przyczynowości nie ma już wcale.

  
> Wiesz jak sie postepuje z turystami na targu w egzotycznych krajach?  
> Wpycha sie im najgorszy zdaniem miejscowych chlam, wolajac za niego wysoka  
> cene. Klient jest zadowolony, bo liznal innej kultury i ma na to namacalny  
> dowod, w dodatku snobistyczny (bez wysokiej ceny sądze, ze nie smakowalby  
> mu tak doskonale), a miejscowy zrobil dobry interes. Co jesli Twoje  
> doswiadczenia (przy zalozeniu, ze przypisujesz im realne istnienie) byly  
> faktycznie krotka wycieczka do innego swiata? Co, jesli prawda lezy na  
> wierzchu, bo ukryc cos najlepiej, to nie ukrywac tego wcale, i nie zadaje  
> sobie juz nawet trudu chocby mrukniecia: "e, idioto, tu jestem. zaraz sie  
> o mnie potkniesz, ale mnie nie zobaczysz, poniewaz zawiazales sobie oczy  
> kawalkiem kolorowej szmaty kupionej na perskim rynku doswiadczen  
> narkotyczno-ezoterycznych"?  

Twoje myślenie jest mi bliskie. Było moim myśleniem w latach 1998 - 2006 gdy byłem maksymalnie racjonalnym filozofem poszukującym Prawdy. Uważałem że Prawda leży przed naszymi oczami - że jest ona całą odpowiedzią na wszystko i że wystarczy poddać ją GŁĘBOKIEJ analizie, by wyjaśnić zjawiska nadprzyrodzone. Tak też robiłem, pisząc swoje pierwsze dzieło z zakresy ontologii i epistemologii. Doszedłem jednak do banalnych wniosków - takich, których dostarcza rozum: że niepodzielne cząstki materii - Demokryteńskie atomy (atomos = "niepodzielne") są cząstkami ruchu, czyli samą energią. I co z tego? Są energią, no i co? I wielkie nic. Oto Prawda która leży przed oczami. Oczy widzą tylko własne projekcje. Trzeba zamknąć oczy i otworzyć oczy wewnętrzne - one zobaczą to, czego się nie spodziewasz. Aż się można przestraszyć. I to mocno.
  

> Wiesz takze, dlaczego poddaje niektore Twoje idee krytyce i traktuje je ze  
> sceptycyzmem, prawda?

Wiem :-) Naprawdę wiem :-)

Poza tym, nawet jeśli bym nie wiedział - w końcu to rozmowa.

  
> > Podsunąłeś mi myśl: Może pytanie po co on istnieje to podpucha? Może  
> > uzyska się na nie odpowiedź, kiedy zada się inne?
>  
> To moze chyba zadzialac tez odwrotnie. Napisz mi o tym cos wiecej.  
  
Jeszcze nie wiem.


> Dlaczego ta druga milosc nazywasz hedonizmem?

Bo sprawia mi ogromną przyjemność odkrywanie Prawdy. Moment zrozumienia czegoś jest jak orgazm - tylko inaczej smakuje. To ekstaza.

  
> > > Czyich? I skąd wiesz, ze wlasnie tych? Dlaczego nie innych?
> >  
> > Nie wiem dokładnie czyich. Przypuszczam że w Jej rękach, ale Ona mi  
> nigdy  
> > tego nie powiedziała wprost. To raczej magnes - Ona mną zawładnęła,  
> ale  
> > naprawdę być może wcale mną nie kieruje.
>  
> Dlaczego nie owladnal Toba jakis On?  

On też... ale o tym sza :-)


> Bo widzisz, to takie logiczne, ze  
> heteroseksualnym mezczyzna owladnela Ona... intuicyjnie wyczuwalne. Moze  
> troche zbyt logiczne...?

Wiem :-) Bo mówię skrótami :-)

Bo z Nią łączy mnie bardziej intymna zażyłość. Z Nim zaś... cóż... nieintymna i niezażyłość. On trwa jak posąg, milczący i nieruchomy.  
  

> Crowley to kretyn.  

Też mi się kiedyś tak wydawało. Faktem jest tylko to, że było egocentryczny. Ale kretynem - zapewniam Cię - nie był. :-) On nie tyle wątpił w realność świata duchowego, lecz mówił, że nie ważne, czy on istnieje poza nami, czy w nas - ważne, że gdy robisz pewne rzeczy, inne rzeczy się wydarzają. To bardzo głębokie :-)


> Ale ciesze sie, ze masz swiadomosc mozliwosci istnienia  
> tego spryciarstwa ;-) Nie wiem, ale wydaje mi sie, ze ono moze siegac  
> glebiej niz to, co opisales.

Głębiej? Czyli dokąd?

  
> > Z drugiej strony jest treść samego doznania - maksymalnie realna. Ona  
> > grzebie we mnie wszelki sceptycyzm.
>  
> Jestem szczerze ciekawy, czy czas pokaze prawde o tobie. Sabatiel -  
> prorok, czy schizofrenik? ;-) (bez zlosliwosci, na prawde) To jak  
> ogladanie igrzysk, w ktorych ktos gra w pilke Twoją glową. Ja siedze na  
> trybunach. Teraz.

Prorokiem raczej nie będę. Widzę to po treści przekazów. One nie są pozytwne, nie dają ludziom nadzieji i nie poprawiają samopoczucia. I nie mają aspektu społecznego.

Ale jednym z pewnością już jestem i stanę się jeszcze bardziej: OPISYWACZEM. To robię i chcę rzetelnie robić. Mam prosty cel: opisać, rozpowszechnić i odejść. Niech mądrzejsi się za mnie zastanawiają nad sensem. Ja chcę tylko to utrwalić. I - nie będę tego ukrywał - chcę też oddać hołd Tym, którzy zauroczyli mnie swoim majestatem.

:-)

> > Bo więcej straciłem broniąc się przed tym. Człowiek musi być sobą,  
> inaczej  
> > umiera za życia. Nawet mając miłość, seks i pieniądze. Po prostu  
> wtedy  
> > umiera wolniej, bo ma inne dobra na których mu zależy. Ale i tak  
> umiera.
>  
> Chcesz przezyc zycie w zgodzie ze sobą? A co z tymi, ktorzy niewiedza kim  
> są? Zeby byc sobą muszisz wiedziec, kim jestes.

To co samo się Tobie narzuca, jest prawdą o Tobie. Nie musisz dociekać czy jesteś heteroseksualny czy homoseksualny, prawda? Wiesz to od razu. Wysatrczy dotknąć jedną płeć i poczuć, potem drugą i poczuć. Nienawidzę myślenia judeochrześcijańskiego od dzieciństwa - na DŁUGO przed tym, zanim zrozumiałem dlaczego go właściwie nienawidzę. Intucyjnie od dziecka czuję to, co teraz dopiero umiem wyrazić. Czuję się szczęśliwy, że w końcu mówię o tym głośno. Przez lata się wstydziłem - również przed sobą. Jednocześnie nie byłem też w stanie tego wyrazić. Wiedza i śmiałość przychodziła stopniowo od 1986 roku. To trochę czasu.

P.S.
Tak, ma wiele twarzy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-06-21
20:01:09

Szkiełko i oko

> I w sumie doszedłeś właśnie do mojego wniosku: że nawet zaprzeczenie  
> istnienia w naszym świecie istnieje w innym świecie. Ale NIE w świecie  
> alternatywnym (Ty zdaje się to sugerujesz), czyli w "innym przyczynowym  
> świecie niż nasz" (gdzie jest inna przyczynowość), lecz w świecie  
> metaistnienia - gdzie przyczynowości nie ma już wcale.

Napisz mi cos wiecej na temat rozroznienia swiaty alternatywne/swiat metaistnienia. To Twoje? Widze to pierwzy raz na oczy, dla mnie kazdy potencjalny swiat istniejacy obok naszego to swiat alternatywny.
  
> Twoje myślenie jest mi bliskie. Było moim myśleniem w latach 1998 - 2006  
> gdy byłem maksymalnie racjonalnym filozofem poszukującym Prawdy. Uważałem  
> że Prawda leży przed naszymi oczami - że jest ona całą odpowiedzią na  
> wszystko i że wystarczy poddać ją GŁĘBOKIEJ analizie, by wyjaśnić zjawiska  
> nadprzyrodzone. Tak też robiłem, pisząc swoje pierwsze dzieło z zakresy  
> ontologii i epistemologii.

Czyli co?

Doszedłem jednak do banalnych wniosków -  
> takich, których dostarcza rozum: że niepodzielne cząstki materii -  
> Demokryteńskie atomy (atomos = "niepodzielne") są cząstkami ruchu, czyli  
> samą energią. I co z tego? Są energią, no i co? I wielkie nic. Oto Prawda  
> która leży przed oczami. Oczy widzą tylko własne projekcje.  

Czy prawa fizyki sa projakcją?

Trzeba zamknąć  
> oczy i otworzyć oczy wewnętrzne - one zobaczą to, czego się nie  
> spodziewasz. Aż się można przestraszyć. I to mocno.

Oczy wewnetrzne nie musza wedrowac jedynie po odleglych krainach. I to w ich przypadku prawdopodobienstwo zobaczenia jedynie projekcji jest wieksze, niz tych oczu, ktorymi widzimy na codzien. Ogladales "Psa andaluzyjskiego" Bunuela? Zaczyna sie scena rozciecia oka brzytwa. Rezyser wytlumaczyl to w nastepujacy sposob: musisz pozbawic sie oczu otwartych na swiat fizyczny, zeby zobaczyc to, o co chodzi w "Psie andaluzyjskim" - i kazdy zobaczy cos innego. Surrealisci nie byli mistykami i nie szukali metaswiatow na zewnatrz, przemysl to.

> Poza tym, nawet jeśli bym nie wiedział - w końcu to rozmowa.

Słowa maja bardzo duza moc sprawcza, odradzalbym Ci ich niedocenianie.
  
> > Dlaczego nie owladnal Toba jakis On?  
>  
> On też... ale o tym sza :-)

A tego juz nie rozumiem.

> > Bo widzisz, to takie logiczne, ze  
> > heteroseksualnym mezczyzna owladnela Ona... intuicyjnie wyczuwalne.  
> Moze  
> > troche zbyt logiczne...?
>  
> Wiem :-) Bo mówię skrótami :-)

A co maja skroty do rzeczy?

> Bo z Nią łączy mnie bardziej intymna zażyłość. Z Nim zaś... cóż...  
> nieintymna i niezażyłość. On trwa jak posąg, milczący i nieruchomy.  

No coz... trafna metafora meskosci.

> > Crowley to kretyn.  
>  
> Też mi się kiedyś tak wydawało. Faktem jest tylko to, że było  
> egocentryczny. Ale kretynem - zapewniam Cię - nie był. :-) On nie tyle  
> wątpił w realność świata duchowego, lecz mówił, że nie ważne, czy on  
> istnieje poza nami, czy w nas - ważne, że gdy robisz pewne rzeczy, inne  
> rzeczy się wydarzają. To bardzo głębokie :-)

Z tym akurat sie zgadzam. Ale wiesz, wyschniete studnie tez bywaja glebokie, co nie zmienia faktu, ze zyciodajnej wody w nich nie znajdziesz.

> > Ale ciesze sie, ze masz swiadomosc mozliwosci istnienia  
> > tego spryciarstwa ;-) Nie wiem, ale wydaje mi sie, ze ono moze siegac  
> > glebiej niz to, co opisales.
>  
> Głębiej? Czyli dokąd?

Nie wiem. Do wnetrza Ciebie. Ile jest zewnetrzow a ile wnetrzow? Nie ma czlowieka, ktory moze podac liczbe. Poniewaz jest czlowiekiem. Twoje spryciarstwo moze byc przechytrzeniem samego ciebie przez ciebie, ale nie moge Ci nic powiedziec o jakosci tego przechytrzenia, bo mam za malo danych.
  
> Prorokiem raczej nie będę. Widzę to po treści przekazów. One nie są  
> pozytwne, nie dają ludziom nadzieji i nie poprawiają samopoczucia. I nie  
> mają aspektu społecznego.

Za proroka niektorzy Cie biora. Glosisz ideę, chwalisz bostwo, zwroc uwage, ze niektorzy doszukuja sie aspektu uzytkowego w Twoich slowach, jego brak odczytujac jako niekorzystny. Poza tym prorocy nie poprawiali ludziom samopoczucia i nie dawali nadzieji, oni glownie moralizowali. Dobrze, ze Ty tego nie robisz, od sekciarzy chron nas panie, a nigdzie ich nie brakuje, nawet tu.

> Ale jednym z pewnością już jestem i stanę się jeszcze bardziej:  
> OPISYWACZEM. To robię i chcę rzetelnie robić. Mam prosty cel: opisać,  
> rozpowszechnić i odejść. Niech mądrzejsi się za mnie zastanawiają nad  
> sensem. Ja chcę tylko to utrwalić. I - nie będę tego ukrywał - chcę też  
> oddać hołd Tym, którzy zauroczyli mnie swoim majestatem.

Czyli nie jestes tak do konca tylko opisywaczem. Nie notujesz tego, chowajac do szuflady. Rozpowszechniasz to i oddajesz hold, jak sam napisales. Jestes przekazywaczem, nie tylko opisywaczem. Dlatego nasunelo mi sie skojarzenie z prorokiem.  

> To co samo się Tobie narzuca, jest prawdą o Tobie. Nie musisz dociekać czy  
> jesteś heteroseksualny czy homoseksualny, prawda? Wiesz to od razu.  
> Wysatrczy dotknąć jedną płeć i poczuć, potem drugą i poczuć.  

Tak, rozumiem. Ale mowisz o rzeczach podstawowych, bazowych. Wiem, jakiej jestem plci. Wiem, jakiej jestem orientacji seksualnej, ok. Ale jest cala gama subtelnosci, w ktorych mozna sie pogubic i mimo, ze sa drobne i kruche, nie tak bazowe jak np. te wczesniej opisane, to wcale nie mniej wazne. Diabel tkwi w szczegolach przeciez. Wiesz wszystko o sobie? Na pewno nie. Wiesz na tyle, aby wiedziec kim jestes? Jestes spojny i w zgodzie z sobą? Znasz sam siebie?

> P.S.
> Tak, ma wiele twarzy.

Na szczescie nie wszystkie szczerza zeby i chca ugryzc :-)

pzdr
Larva
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sargon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-25
23:33:14

Szkiełko i oko
Stary wątek, nie moje podwórko, ale przyciąga i oprzeć się nie mogę.

> > I w sumie doszedłeś właśnie do mojego wniosku: że nawet zaprzeczenie  
> > istnienia w naszym świecie istnieje w innym świecie. Ale NIE w świecie  
> > alternatywnym (Ty zdaje się to sugerujesz), czyli w "innym przyczynowym  
> > świecie niż nasz" (gdzie jest inna przyczynowość), lecz w świecie  
> > metaistnienia - gdzie przyczynowości nie ma już wcale.
>  
> Napisz mi cos wiecej na temat rozroznienia swiaty alternatywne/swiat  
> metaistnienia. To Twoje? Widze to pierwzy raz na oczy, dla mnie kazdy  
> potencjalny swiat istniejacy obok naszego to swiat alternatywny.

Jest taka idea na temat istnienia. Że każdy wszechświat, świat o którym sobie pomyślisz jest bytem realnym. Każdy wszechświat jest tylko zbiorem zależności pomiędzy jego elementami.  

Rozważmy taki przykład:
Ktoś wymyślił 'superkomputer' i zasymulował w nim matrixa wszystkie znane nam prawa fizyki, wszystkie dane o cząstkach które ten świat wypełniają, uczyniłby pożywkę na której mogłyby powstać świadome umysły, mogłyby bo w naszym świecie istnieją, a tamten jest identyczny, tylko, że trzymany w pudełku 'superkomputera'. Ci którzy są hodowani w środku nie czują, nie widzą tego co jest poza bazą na której są symulowani, dla nich to rzeczywistość. Są jak owieczki stworzone przez bogów, tych którzy żyją w wyższym wymiarze rzeczywistości, tych co zbudowali ten metaforyczny superkomputer.

Pojawia się pytanie czym różniłoby się ich istnienie od istnienia tych co patrzą na nich z góry. Jak zmieniłaby się świadomość istnienia budowniczych superkomputera, kiedy zbudowawszy go stawiają się w takiej niejasnej sytuacji jak istoty przez nich zasymulowane. Może dojdą do wniosku, że istnienie jest hierarchiczne i tworzy egzystencjalna matrioszkę. A jeśli tak jest to co jest nośnikiem istnienia. Słowa pisane są na kartce lub ekranie monitora, fale istnieją na wodzie, a powietrze w przestrzeni... w czym jest zanurzony wszechświat? Wszechświat jest jak gra w karty, nie odbywa się na stole tylko w obrębie wymyślonych reguł, to one są jej rusztowaniem, to one tworzą przestrzeń-scenę na której wszystko się odbywa. Ostatnim krokiem w rozumowaniu jest przyjęcie, że każda teoria matematyczna, każdy sen, każdy pomyślany świat istnieje tak samo jak nasz. Zakładając, że wszechświat byłby tworem matematycznym, możnaby go zasymulować na kartce papieru, mając dość czasu, aby przeprowadzać wszystkie obliczenia (to oczywiście uproszczenie, ale niech nie odwraca uwagi od sedna zdania). Na tej karce istniałyby przecież umysły w taki sam sposób jak istniejemy my i tak samo postrzegali by swój, pisany ołówkiem świat.

Więc czyim snem jest nasza rzeczywistość?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-25
23:37:57

Szkiełko i oko
Na tej karce istniałyby przecież umysły w taki sam  
> sposób jak istniejemy my i tak samo postrzegali by swój, pisany ołówkiem  
> świat.

Czyżby w taki sam?

> Więc czyim snem jest nasza rzeczywistość?

Moim zdaniem niczyim. Pytając "czyim" zakładasz obecność osoby.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sargon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-26
00:01:09

Szkiełko i oko
> Na tej karce istniałyby przecież umysły w taki sam  
> > sposób jak istniejemy my i tak samo postrzegali by swój, pisany  
> ołówkiem  
> > świat.
>  
> Czyżby w taki sam?

Ja tę myśl zaadaptowałem do swojego światopoglądu, to jedna z tych, która zawsze chodzi w parze z refleksją "O ja pierdolę".

Tak, taki sam.

> > Więc czyim snem jest nasza rzeczywistość?
>  
> Moim zdaniem niczyim. Pytając "czyim" zakładasz obecność osoby.

Zamysłem było sprowokowanie do myślenia odartego z głęboko wpojonego założenia, że istnienie różni się od bytów, które możemy sobie wyobrazić, że może być postrzegane jako "sen". Mocno nakreślona jest granica pomiędzy rzeczywistym a możliwym, że nieśmiało zapraszam do jej przekroczenia. Jak wiezień, który całe życie spędził w jednej celi postrzega świat za kratami jako coś nierealnego :)

Uosobienie było tylko wybiegiem mającym skupić uwagę.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-11-27
22:50:25

Szkiełko i oko
> Na tej karce istniałyby przecież umysły w taki sam  
> > sposób jak istniejemy my i tak samo postrzegali by swój, pisany  
> ołówkiem  
> > świat.
>  
> Czyżby w taki sam?


A jaka byłaby różnica? Skoro jesteś zatwardziałą realistą, to popatrz się na to tak: nasz umysł, (i "nasz świat") jest pisany elektrycznymi sygnałami, materią - parafrazując Sargona. Elektryczne sygnały zaś, wraz z neuronami, materią je budującą, zależnościami, doświadczeniem świadomości, ogólnie wszystkim, są pisane przez nasz umysł. Czyli: materia stwarza umysł, a umysł stwarza materię. Ten "świat", wraz z owym umysłem i materią, tj. nasz świat, jest tym "meta-światem", o którym mówił Sabatiel, gdzie NIE MA przyczynowości, stąd nie ma potrzeby pytać: "jak materia stwarza umysł, skoro - by zaistnieć, potrzebuje go?". Umysł i materia są tym samym. Ich istnienie jest nieistnieniem.

Nie ma "zewnętrznego świata", gdy nie ma "wewnętrznego świata". Nie ma "świata", póki nie stworzy się jego pojęcia. Nie ma "istnienia", czy "nie-istnienia", ani ich braku, poza umysłem, który różni właśnie się od nie-myślącej materii tym, że postrzega, tj. generalizuje, rozróżnia, nadaje cechy, etc. Tyle, że "myśląca" i "nie-myśląca" materia, to też rozróżnienie umysłu, której słuszność bazuje na bardzo ulotnych fundamentach.

Jeśli to do Ciebie nie trafiło, to odpowiedz: czy potrafisz >bezpośrednio< doświadczyć samo-świadomości innych ludzi? Nie możesz, tak samo jest z istotami na kartce papieru. To, że zadajesz pytanie "czyżby w taki sam?", jest typowym przykładem szowinizmu. ;-) Nasza umysłowość jest tak samo "realna", jak umysłowość owych istot - trzeba się z tym pogodzić.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lava
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-28
20:16:57

Szkiełko i oko

> jesteś zatwardziałą realistą,

Kali jeść, Kali pić

to popatrz się  
> na to tak: nasz umysł, (i "nasz świat") jest pisany elektrycznymi  
> sygnałami, materią - parafrazując Sargona. Elektryczne sygnały zaś, wraz z  
> neuronami, materią je budującą, zależnościami, doświadczeniem świadomości,  
> ogólnie wszystkim, są pisane przez nasz umysł. Czyli: materia stwarza  
> umysł, a umysł stwarza materię. Ten "świat", wraz z owym umysłem i  
> materią, tj. nasz świat, jest tym "meta-światem", o którym mówił Sabatiel,  
> gdzie NIE MA przyczynowości, stąd nie ma potrzeby pytać: "jak materia  
> stwarza umysł, skoro - by zaistnieć, potrzebuje go?". Umysł i materia są  
> tym samym. Ich istnienie jest nieistnieniem.
>  
> Nie ma "zewnętrznego świata", gdy nie ma "wewnętrznego świata". Nie ma  
> "świata", póki nie stworzy się jego pojęcia. Nie ma "istnienia", czy  
> "nie-istnienia", ani ich braku, poza umysłem, który różni właśnie się od  
> nie-myślącej materii tym, że postrzega, tj. generalizuje, rozróżnia,  
> nadaje cechy, etc. Tyle, że "myśląca" i "nie-myśląca" materia, to też  
> rozróżnienie umysłu, której słuszność bazuje na bardzo ulotnych  
> fundamentach.

Bardzo ulotne fundamenty to nadal fundamenty. Co nimi jest w świetle powyższego?

> Jeśli to do Ciebie nie trafiło, to odpowiedz: czy potrafisz  
> >bezpośrednio< doświadczyć samo-świadomości innych ludzi? Nie  
> możesz, tak samo jest z istotami na kartce papieru. To, że zadajesz  
> pytanie "czyżby w taki sam?", jest typowym przykładem szowinizmu. ;-)  
> Nasza umysłowość jest tak samo "realna", jak umysłowość owych istot -  
> trzeba się z tym pogodzić.  

Nie czuję się przekonana. Ty i Sargon zajmujecie pozycję w tym sporze. Ja się od głosu wstrzymuje (forma pytania i brak odpowiedzi) - bo nie wiem, nie mam przekonania właśnie. Zauważył byś to, gdybyś nie był zbyt mocno skupiony na dopatrywaniu się szowinizmu w mojej wypowiedzi.

Lava
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-11-28
21:57:42

Szkiełko i oko
> > rozróżnienie umysłu, której słuszność bazuje na bardzo ulotnych  
> > fundamentach.
>  
> Bardzo ulotne fundamenty to nadal fundamenty. Co nimi jest w świetle  
> powyższego?


Precyzując: przeświadczenie o słuszności, a co do ulotności owych fundamentów - miałem na myśli ich iluzoryczność (jak zresztą każdych "fundamentów"). Umysłowość, jak pisałem, jest wewnętrznym, subiektywnym przeżyciem. Przebierając widelcem w Twoim mózgu, nie dokopię się przecież do Myszołów. Materia, sama w sobie, jest pozbawiona wszelkich cech istnienia (dla ścisłości: nieistnienie jest również cechą istnienia), nie ma materii "myślącej", czy "niemyślącej". Atomy węgla, wodoru, tlenu, etc., budujące struktury mózgowe przetwarzające informacje, są jakościowo takie same, co te, które budują owe struktury na kartce papieru.  

Nasze poczucie "ciągłości w czasie", jak i sama iluzja czasu, a później iluzja przyczynowości, powstaje prawdopodobnie dzięki tzw. "falom mózgowym", czyli >cyklicznemu< rozładowywaniu się neuronów. Można powiedzieć, że pojawiamy się i myślimy "w taktach". Metaforycznie: jesteśmy, jak film - każdy kolejny stan umysłu, to następna klatka. Pamięć krótkotrwała to maszyna do wyświetlania aktualnej klatce filmu, złożonego z części informacji/stanów wygenerowanych przez poprzednie klatki. Jedyny problem tkwi w tym, by kartkowy umysł podlegał aktualizacji stanu - mógłby liczyć na jakiś superkomputer, z miliardami mini-ołówków, które by się tym zajmowały. :-)

Aha, jeśli pojawi się tu argument w stylu: "ale to jest ingerencja z zewnątrz, sam kartkowy umysł by się nie zaktualizował" - to odpowiadam, że nasza świadomość również się sama nie aktualizuje, jest przecież aktualizowana przez czysto materialne, fizyko-chemiczne procesy, z samej świadomości nie wychodzi taka "inicjatywa". Świadomość jest tylko projekcją materii - a materia, projekcją świadomości (bo bez świadomości nikt by jej nie rozdzielił od nie-materii - tj. nie stworzyłby jej, a raczej nie stworzyłby iluzji jej istnienia). :-)  



> Nie czuję się przekonana. Ty i Sargon zajmujecie pozycję w tym sporze. Ja  
> się od głosu wstrzymuje (forma pytania i brak odpowiedzi) - bo nie wiem,  
> nie mam przekonania właśnie. Zauważył byś to, gdybyś nie był zbyt mocno  
> skupiony na dopatrywaniu się szowinizmu w mojej wypowiedzi.


Jaki tam spór. Mam bardzo duży dystans do "słuszności" tego, o czym piszę. Wszystkie poglądy mijają się z Rzeczywistością. Również ten pogląd. I ten. [...] :-P

A co do szowinizmu - mamy tu raczej (tj. mielibyśmy, gdybym nie był w błędzie, skoro tak mówisz) szowinizm gatunkowy, antropocentryzm, ewentualnie neurono-, lub bio-centryzm. ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
agnes
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-26
08:58:13

Szkiełko i oko

> Pojawia się pytanie czym różniłoby się ich istnienie od istnienia tych co  
> patrzą na nich z góry. Jak zmieniłaby się świadomość istnienia  
> budowniczych superkomputera, kiedy zbudowawszy go stawiają się w takiej  
> niejasnej sytuacji jak istoty przez nich zasymulowane.

Aż ciarki przechodzą po plecach gdy się dojdzie do takich wniosków.

Ostatnim krokiem w rozumowaniu jest przyjęcie, że każda teoria  
> matematyczna, każdy sen, każdy pomyślany świat istnieje tak samo jak nasz.

Ale przyznasz, że to przejście od wszechświata wyimaginowanego – stworzonego "na kartce" do wszechświata realnego jest póki co trochę naciągane – tzn. nic za tym nie stoi, co mogłoby ten byt urealnić.
  
> Zakładając, że wszechświat byłby tworem matematycznym, możnaby go  
> zasymulować na kartce papieru, mając dość czasu, aby przeprowadzać  
> wszystkie obliczenia (to oczywiście uproszczenie, ale niech nie odwraca  
> uwagi od sedna zdania). Na tej karce istniałyby przecież umysły w taki sam  
> sposób jak istniejemy my i tak samo postrzegali by swój, pisany ołówkiem  
> świat.

Czy "budowniczowie" mieliby jakąś władzę nad stworzonym wszechświatem? Czy w momencie jakby stworzenia ludzkie narozrabiały, albo się znudziły - robiliby klik - i wyłączali "komputer".
Czy raczej wszechświat wymknąłby im się spod kontroli? A w momencie osiągnięcia świadomości swojego stanu rzeczy ci zbudowani staliby się budującymi?
  
> Więc czyim snem jest nasza rzeczywistość?

Naszych "bogów", którzy mają swoich bogów, a ci swoich itd.  
A na samym początku jest? – no właśnie kto?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sargon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-26
13:24:08

Szkiełko i oko
> > Pojawia się pytanie czym różniłoby się ich istnienie od istnienia tych co  
> > patrzą na nich z góry. Jak zmieniłaby się świadomość istnienia  
> > budowniczych superkomputera, kiedy zbudowawszy go stawiają się w takiej  
> > niejasnej sytuacji jak istoty przez nich zasymulowane.
>  
>  Aż ciarki przechodzą po plecach gdy się dojdzie do takich wniosków.

Niektóre myśli, mają potencjał to wywoływania reakcji fizjologicznych, wtedy wiadomo, że w danej chwili dzieje się coś szczególnego.

>  Ostatnim krokiem w rozumowaniu jest przyjęcie, że każda teoria  
> > matematyczna, każdy sen, każdy pomyślany świat istnieje tak samo jak  
> nasz.
>  
>  Ale przyznasz, że to przejście od wszechświata wyimaginowanego –  
> stworzonego "na kartce" do wszechświata realnego jest póki co trochę  
> naciągane – tzn. nic za tym nie stoi, co mogłoby ten byt urealnić.

Ja zadaje pytanie, co jeśli istnienie jest względne? I jednocześnie sugeruje odpowiedź, że może być względne i nie da się tego rozstrzygnąć. Wyobraźmy sobie takie dwie platformy, nośniki czy superkomputery na których można odwzorowywać zależności między obiektami, które symulują prawa fizyki, superkomputer był przykładem-przenośnią wiadomo. Każdy z tych światów jest oddzielony od pozostałego. Każdy z nich istnieje obiektywnie dla istot go postrzegających a drugi jest symulacją.

> > Zakładając, że wszechświat byłby tworem matematycznym, możnaby go  
> > zasymulować na kartce papieru, mając dość czasu, aby przeprowadzać  
> > wszystkie obliczenia (to oczywiście uproszczenie, ale niech nie odwraca  
> > uwagi od sedna zdania). Na tej karce istniałyby przecież umysły w taki  
> > sam sposób jak istniejemy my i tak samo postrzegali by swój, pisany  
> > ołówkiem świat.
>  
> Czy "budowniczowie" mieliby jakąś władzę nad stworzonym wszechświatem?  
> Czy w momencie jakby stworzenia ludzkie narozrabiały, albo się znudziły -  
> robiliby klik - i wyłączali "komputer".
> Czy raczej wszechświat wymknąłby im się spod kontroli? A w momencie  
> osiągnięcia świadomości swojego stanu rzeczy ci zbudowani staliby się  
> budującymi?

Nie próbuje przemycić idei boga w rozumowaniu, bóg jest tutaj zbytnim uproszczeniem ;) Sam fakt tego, że w naszym świecie istnieje inteligencja biologiczna jest dowodem na możliwość skonstruowania sztucznej, można ich wtedy włożyć do cyberprzestrzeni i odciąć dopływ informacji z zewnątrz. Wtedy ci co widzą, ze cyberprzestrzeń jest zanurzona w obszerniejszej rzeczywistości
mają dostęp do wszystkiego, mogą nawet czynić cuda, wystarczy, że zmienią co jakiś czas rekord w bazie danych, fizyką tego świata będzie raz zaprogramowany kod, który sam działa bez ingerencji z zewnątrz. Jeśli kod byłby wystarczająco złożony to symulowani też mogliby zasymulować świat w swoim świecie i wtedy już także podglądaliby i byli podglądani.

> > Więc czyim snem jest nasza rzeczywistość?
>  
>  Naszych "bogów", którzy mają swoich bogów, a ci swoich itd.  
> A na samym początku jest? – no właśnie kto?

Czyli jednak egzystencjalna cebula?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
agnes
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-26
14:20:10

Szkiełko i oko

> Nie próbuje przemycić idei boga w rozumowaniu, bóg jest tutaj zbytnim  
> uproszczeniem ;) Sam fakt tego, że w naszym świecie istnieje inteligencja  
> biologiczna jest dowodem na możliwość skonstruowania sztucznej, można ich  
> wtedy włożyć do cyberprzestrzeni i odciąć dopływ informacji z zewnątrz.  
> Wtedy ci co widzą, ze cyberprzestrzeń jest zanurzona w obszerniejszej  
> rzeczywistości
> mają dostęp do wszystkiego, mogą nawet czynić cuda, wystarczy, że zmienią  
> co jakiś czas rekord w bazie danych, fizyką tego świata będzie raz  
> zaprogramowany kod, który sam działa bez ingerencji z zewnątrz. Jeśli kod  
> byłby wystarczająco złożony to symulowani też mogliby zasymulować świat w  
> swoim świecie i wtedy już także podglądaliby i byli podglądani.

Nie sugerowałam Boga dosłownie, tylko właśnie zależność wszechświata późniejszego od wcześniejszego - możliwość ingerencji, ewentualnie kontaktu.

> > > Więc czyim snem jest nasza rzeczywistość?
> >  
> >  Naszych "bogów", którzy mają swoich bogów, a ci swoich itd.  
> > A na samym początku jest? – no właśnie kto?
>  
> Czyli jednak egzystencjalna cebula?

Pytam czysto retorycznie.  A co może być wewnątrz cebuli
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sargon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-26
16:11:30

Szkiełko i oko
>  Nie sugerowałam Boga dosłownie, tylko właśnie zależność wszechświata  
> późniejszego od wcześniejszego - możliwość ingerencji, ewentualnie  
> kontaktu.

Tak, wydaje się, że istoty z zewnątrz byłyby odbieranie jako istotny nadprzyrodzone.  
Przy tym warto by podkreślić, ze relacja zawierania się nie jest jedyną jaka wynika z tego rozumowania, mogą istnieć też obok siebie, wyrastające z wspólnego świata - przodka. lub w ogóle z niego nie wyrastające.


> > Czyli jednak egzystencjalna cebula?
>  
>  Pytam czysto retorycznie.  A co może być wewnątrz cebuli

Mniejsza cebula ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-02
13:51:07

Szkiełko i oko

> Jest taka idea na temat istnienia. Że każdy wszechświat, świat o którym  
> sobie pomyślisz jest bytem realnym. Każdy wszechświat jest tylko zbiorem  
> zależności pomiędzy jego elementami.  

Jeśli wyjdziemy od realizmu, to każda myśl jest materialna. Zarazem materia istnieje w swych cechach. Nie znamy świata innego niż informacja (znać to znaczy być poinformowanym). Jednocześnie informacja, wciąż z realnej perspektywy, istnieje niezależnie od odbiorcy, ten już interpretuje. Tak własne myśli nasze są, jak my sami jesteśmy, tak nasze myśli widzimy, jak widzimy siebie.
  
> Rozważmy taki przykład:
> Ktoś wymyślił 'superkomputer' i zasymulował w nim matrixa wszystkie znane  
> nam prawa fizyki, wszystkie dane o cząstkach które ten świat wypełniają,  
> uczyniłby pożywkę na której mogłyby powstać świadome umysły, mogłyby bo w  
> naszym świecie istnieją, a tamten jest identyczny, tylko, że trzymany w  
> pudełku 'superkomputera'. Ci którzy są hodowani w środku nie czują, nie  
> widzą tego co jest poza bazą na której są symulowani, dla nich to  
> rzeczywistość. Są jak owieczki stworzone przez bogów, tych którzy żyją w  
> wyższym wymiarze rzeczywistości, tych co zbudowali ten metaforyczny  
> superkomputer.

Ten przykład zaś wydaje mi się stopniować rzeczywistości. Wymuszać "nad" i "pod", odróżniać (choć względnie) światy.

Jeśli zakładamy, że mogą czuć, to nie są symulowani. Mniejsza o to, czy złożoność wystarcza do takiej wolności.

> Pojawia się pytanie czym różniłoby się ich istnienie od istnienia tych co  
> patrzą na nich z góry. Jak zmieniłaby się świadomość istnienia  
> budowniczych superkomputera, kiedy zbudowawszy go stawiają się w takiej  
> niejasnej sytuacji jak istoty przez nich zasymulowane. Może dojdą do  
> wniosku, że istnienie jest hierarchiczne i tworzy egzystencjalna  
> matrioszkę. A jeśli tak jest to co jest nośnikiem istnienia. Słowa pisane  
> są na kartce lub ekranie monitora, fale istnieją na wodzie, a powietrze w  
> przestrzeni... w czym jest zanurzony wszechświat?

Widzę tu materię. :) Skąd choćby przypuszczenie, że nasz świat się dzieje poza informacją?
Wystarczy analiza tezy, by zauważyć ten ukryty motyw. Nie umiem znaleźć żadnej podstawy podobnego twierdzenia.

Ty dajesz obrazy informacji na nośniku, sugerowane przekonaniem o istnieniu materii i w konsekwencji naszymi wyobrażeniami informacji.
Ja proponuję model w całości strukturalny, to znaczy taki, w którym informacja jest treścią, jest nośnikiem treści i jest relacją względem innych informacji. Jednocześnie. Wiadomo, efekt zainteresowań. :)


Wszechświat jest jak gra  
> w karty, nie odbywa się na stole tylko w obrębie wymyślonych reguł, to one  
> są jej rusztowaniem, to one tworzą przestrzeń-scenę na której wszystko się  
> odbywa. Ostatnim krokiem w rozumowaniu jest przyjęcie, że każda teoria  
> matematyczna, każdy sen, każdy pomyślany świat istnieje tak samo jak nasz.  
> Zakładając, że wszechświat byłby tworem matematycznym, możnaby go  
> zasymulować na kartce papieru, mając dość czasu, aby przeprowadzać  
> wszystkie obliczenia (to oczywiście uproszczenie, ale niech nie odwraca  
> uwagi od sedna zdania). Na tej karce istniałyby przecież umysły w taki sam  
> sposób jak istniejemy my i tak samo postrzegali by swój, pisany ołówkiem  
> świat.

Co chcesz symulować na kawałku materii?

> Więc czyim snem jest nasza rzeczywistość?

Wyobraź sobie dysk z danymi. Część danych ma świadomość, to znaczy wiedzą, że są, choć nie wiedzą nic o dysku. Częścią tych danych są metody wędrowania po innych danych. Niektóre dane są niedostępne. Rozszerz dysk do biblioteki Borgesa. Są na nim wszystkie możliwe dane. Jest rachunek zdań, jako dana, jako metoda, jest możliwość oceny "prawdziwości", pewnej cechy strukturalnej danych. Są relacje między danymi, dowolne (to jest - wszystkie!) odpowiedniki zawierania, wykluczania, dopełniania.  

A teraz odejmij od danych dysk.

Tym jest świat dla mnie. Jeśli istnieje podmiot, to widzi on siebie. Odróżnia. Kategoryzuje. Tak naprawdę wykonuje operacje na przestrzeni danych. Opisuje, interpretuje, odnosi, nazywa, to wszystko operacje danych na nich samych. Jest strukturą, relacją danych między sobą. Odniesienie teorii do praktyki jest technicznie metodą porównania danych. Preferencje są własnością struktury, rusztowania. Możliwości podobnie.
Nie ma nic poza opisem i relacją.

Dopiero wczoraj zdałem sobie sprawę z kabalistycznych odniesień mojego światopoglądu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sargon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-02
15:34:48

Szkiełko i oko
> Ten przykład zaś wydaje mi się stopniować rzeczywistości. Wymuszać "nad" i  
> "pod", odróżniać (choć względnie) światy.

Według mnie wymusza to stopniowanie istnienia. W obecnym znaczeniu słowo 'istnieje' oznacza, że coś jest poznawalne metoda naukową i należy do tego  samego nad/pod co umysł wypowiadający się o istnieniu czegoś. To wielkie uproszczenie. Chwila namysłu, wystarczy, żeby zdać sobie sprawę, że wydawanie sądów o istnieniu, atomów, czarnych dziur, czasoprzestrzeni, czy chociaż marsa, choć nigdy się na nim nie było są bardzo arbitralne i względne. Tak oto niezauważalnie miesza się mit z racjonalizmem w nauce i doświadczeniu potocznym.
  
> Jeśli zakładamy, że mogą czuć, to nie są symulowani. Mniejsza o to, czy  
> złożoność wystarcza do takiej wolności.

Ale jednak są. Stworzenie sztucznej inteligencji nie jest niemożliwe, sam fakt istnienia mózgu o tym świadczy. Jeśli zostaną przezwyciężone trudności techniczne, nie ma problemu, żeby hodować sztuczną inteligencję w wirtualnym świecie w całkowitym odcięciu od bodźców świata zewnętrznego. A ich postrzeganie świata nie będzie różnić się od naszego, nawet mimo tego, że dla nas będą tylko pamięcią na dysku.  

A idąc dalej tropem tej myśli, dochodzimy do wniosku, że istnienie jest względne.

> > Pojawia się pytanie czym różniłoby się ich istnienie od istnienia  
> tych co  
> > patrzą na nich z góry. Jak zmieniłaby się świadomość istnienia  
> > budowniczych superkomputera, kiedy zbudowawszy go stawiają się w  
> takiej  
> > niejasnej sytuacji jak istoty przez nich zasymulowane. Może dojdą do  
>  
> > wniosku, że istnienie jest hierarchiczne i tworzy egzystencjalna  
> > matrioszkę. A jeśli tak jest to co jest nośnikiem istnienia. Słowa  
> pisane  
> > są na kartce lub ekranie monitora, fale istnieją na wodzie, a  
> powietrze w  
> > przestrzeni... w czym jest zanurzony wszechświat?
>  
> Widzę tu materię. :) Skąd choćby przypuszczenie, że nasz świat się dzieje  
> poza informacją?
> Wystarczy analiza tezy, by zauważyć ten ukryty motyw. Nie umiem znaleźć  
> żadnej podstawy podobnego twierdzenia.

Ja się z Tobą zgadzam, pisząc mojego posta, chciałem pokazać drogą dedukcji do tego, że informacja jest wszystkim i, że pojęcia istnienia jest nieadekwatne do rzeczywistości.

> Ty dajesz obrazy informacji na nośniku, sugerowane przekonaniem o  
> istnieniu materii i w konsekwencji naszymi wyobrażeniami informacji.
> Ja proponuję model w całości strukturalny, to znaczy taki, w którym  
> informacja jest treścią, jest nośnikiem treści i jest relacją względem  
> innych informacji. Jednocześnie. Wiadomo, efekt zainteresowań. :)
  
Nie. Ja piszę o postrzeganiu istnienia jako o grze w karty, szachy. Można grać w karty bez samych kartoników, albo w szachy bez szachownicy? Można bez problemu. O tym piszę, czyli o tym o czym mówisz Ty :)

>  Wszechświat jest jak gra  
> > w karty, nie odbywa się na stole tylko w obrębie wymyślonych reguł,  
> to one  
> > są jej rusztowaniem, to one tworzą przestrzeń-scenę na której  
> wszystko się  
> > odbywa. Ostatnim krokiem w rozumowaniu jest przyjęcie, że każda  
> teoria  
> > matematyczna, każdy sen, każdy pomyślany świat istnieje tak samo jak  
> nasz.  
> > Zakładając, że wszechświat byłby tworem matematycznym, możnaby go  
> > zasymulować na kartce papieru, mając dość czasu, aby przeprowadzać  
> > wszystkie obliczenia (to oczywiście uproszczenie, ale niech nie  
> odwraca  
> > uwagi od sedna zdania). Na tej karce istniałyby przecież umysły w  
> taki sam  
> > sposób jak istniejemy my i tak samo postrzegali by swój, pisany  
> ołówkiem  
> > świat.
>  
> Co chcesz symulować na kawałku materii?

Wiem, że analogia z symulowaniem innego świata na bazie naszego jest uproszczeniem, zastosowałem ją z tą świadomością, dlatego, że myśl, że można symulować inną świadomość bazgrząc ołówkiem po kartce, co jest tym samym co przekładanie elektronów w komputerze z miejsca na miejsce obrazuje czym jest istnienie rzeczywistości, którą postrzegamy.
  
> > Więc czyim snem jest nasza rzeczywistość?
>  
> Wyobraź sobie dysk z danymi. Część danych ma świadomość, to znaczy wiedzą,  
> że są, choć nie wiedzą nic o dysku. Częścią tych danych są metody  
> wędrowania po innych danych. Niektóre dane są niedostępne. Rozszerz dysk  
> do biblioteki Borgesa. Są na nim wszystkie możliwe dane. Jest rachunek  
> zdań, jako dana, jako metoda, jest możliwość oceny "prawdziwości", pewnej  
> cechy strukturalnej danych. Są relacje między danymi, dowolne (to jest -  
> wszystkie!) odpowiedniki zawierania, wykluczania, dopełniania.  
>  
> A teraz odejmij od danych dysk.

Też tak to widzę. Nośnik nie jest potrzebny. Materią lub rzeczywistością, umysły nazywają tę część informacji, która jest poznawalna.

> Tym jest świat dla mnie. Jeśli istnieje podmiot, to widzi on siebie.  
> Odróżnia. Kategoryzuje. Tak naprawdę wykonuje operacje na przestrzeni  
> danych. Opisuje, interpretuje, odnosi, nazywa, to wszystko operacje danych  
> na nich samych. Jest strukturą, relacją danych między sobą. Odniesienie  
> teorii do praktyki jest technicznie metodą porównania danych. Preferencje  
> są własnością struktury, rusztowania. Możliwości podobnie.
> Nie ma nic poza opisem i relacją.

No właśnie. Realność naszego świata jest tylko złudzeniem. Nie widzę sposobu, żeby utrzymać w mocy słowo 'istnieje' lub 'rzeczywistość' jako słów o bezwzględnym znaczeniu.
  
> Dopiero wczoraj zdałem sobie sprawę z kabalistycznych odniesień mojego  
> światopoglądu.

Ja się dowiedziałem tydzień temu, że mam taoistyczny sposób widzenia świata :) Codziennie uczymy się czegoś nowego.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-15
09:49:09

Szkiełko i oko

> Ale jednak są. Stworzenie sztucznej inteligencji nie jest niemożliwe, sam  
> fakt istnienia mózgu o tym świadczy.

I ciągle się tworzy sztuczne inteligencje (choć mam wrażenie, że tylko jedna próba na sto jest udana)!
Nienazwanie tego symulacją wynika z faktu, że nad procesem nie panujemy. Możemy go zniszczyć, tak płód jak świat Corcorana, nie możemy jednak zrobić wszystkiego. To, co możemy zapoczątkować, później, jeśli jest inteligencją, dzieje się już samo (mniejsza o to, czy nie dzieje się, gdy nie jest inteligencją, por. "gra w życie").

Już to robimy. Gdy stworzymy inteligencję na dyskach komputerów czy w jakimś mózgobudyniu, też nie będziemy w stanie jej w pełni ogarnąć.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
F a e
( Panteon Bohaterów )

zdjecie

Wysłano:
2009-07-02
14:11:16

Duchy..
dziecinnie proste :)

to poszatkowanie swiata i naszych umyslow sprawia,
ze swiat duchow jest w odbiorze mityczny i wydumany  
miast tetnic "zyciem" rownie "realnym" jak nasze  

to ze jest mozliwosc istnienia  na roznym poziomie czasowym, przestrzennym, falowym ...etc zaklada nawet w swoich coraz smialej formuowanych teoriach fizyka  


duchy mogą byc wiec echem (np.nas samych) lub manifestacja rzeczywistosci rownoleglych, z lekkoscia do wylapania zwlaszcza na poziomie umyslu  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Szatan_rotfl
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-07-21
20:32:42

Duchy..
> to ze jest mozliwosc istnienia  na roznym poziomie czasowym,  
> przestrzennym, falowym ...etc zaklada nawet w swoich coraz smialej  
> formuowanych teoriach fizyka  

Nie nadążam. na jakich poziomach czasowych, falowych i przestrzennych zakłada istnienie fizyka. i czego istnienie?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
F a e
( Panteon Bohaterów )

zdjecie

Wysłano:
2009-07-25
10:20:29

Duchy..
Nie nadążam. na jakich poziomach czasowych, falowych i przestrzennych  
zakłada istnienie fizyka.

^^^
na roznych od mowiac kolokwialnie "swiata materii" :)
jesli chodzi o czasowosc, czy przestrzennosc to poprawniej jest mowic ze te parametry nie opisuja, lub sa niecelowe i to poprzez zaprzeczenie, alokacje dokonuje sie definicji :)  



i czego istnienie?

^^^
no duchow , nie ? : D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Szatan_rotfl
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-07-25
11:56:02

Duchy..
tacy ludzie psują właśnie image mistyce :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
F a e
( Panteon Bohaterów )

zdjecie

Wysłano:
2009-07-25
12:36:39

Duchy..
> tacy ludzie psują właśnie image mistyce :>

^^^
to straszne , ze cie zawiodlem    >:->

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Xqwzts
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-07-08
13:43:53

Duchy..
To chyba jedyna rzecz w którą łatwo uwierzyć. Żadko mówią, co jakiś czas ktoś je widzi, a nie jak w przypadku Jezusa - dużo gadał i był 2 razy, że niby drugi raz po ukrzyżowaniu. I co najważniejsze występują niemal w każdej religii, toć t
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-07-08
23:54:39

Duchy..
> To chyba jedyna rzecz w którą łatwo uwierzyć. Żadko mówią, co jakiś czas  
> ktoś je widzi, a nie jak w przypadku Jezusa - dużo gadał i był 2 razy, że  
> niby drugi raz po ukrzyżowaniu. I co najważniejsze występują niemal w  
> każdej religii, toć t


No, mile mnie zaskoczyłeś, umiesz poprawnie pisać, czytać i formułować wnioski. Rzeczywiście...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
elia_wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-08-08
15:40:07

Duchy..
Duchy-moim zdaniem energia, która jak głosił Einstein jest nie zniszczalna. Człowiek też przecież składa się z energii, lepiej tego nie ujmę. A że jak wspomniałam energia jest niezniszczalna, to po śmierci coś się z nią musi dziać, gdzieś tam sobie krąży i być może czasami w jakiś sposób można się z nią zetknąć
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Insomnia
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-08-08
16:59:22

Duchy..
> A że jak wspomniałam energia jest niezniszczalna, to po śmierci coś  
> się z nią musi dziać, gdzieś tam sobie krąży i być może czasami w jakiś  
> sposób można się z nią zetknąć



Imo umysł jest manifestacją ciała a nie odwrotnie. Jezeli umiera ciało, umiera również umysł (energia wewnetrzna, duch - jak zwal tak zwal).

Nie wiedze powodu, dla ktorego mialbym uwazac, ze skoro organizm czlowieka (bateria, akumulator ktory trzeba ladowac) po pewnym czasie sie zuzywa (tak samo jak wspomniany akumulator) to umysł/duch/wewnetrzna energia ma dalej istniec. Na jakiej zasadzie? Dlaczego?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
elia_wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-08-08
17:12:27

Duchy..
Nie będę udawać, że mam niewiadomo jakie pojęcie na ten temat, ale tak jak mówię, gdzieś czytałam o teori Einsteina na temat energii, twierdził, że ona jest niezniszczalna, że nie zanika tak sama od siebie, i to on stwierdził, że owa energia po śmierci ciała gdzieś musi się podziać, bo nie da jej się zneutralizować.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Insomnia
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-08-08
18:41:54

Duchy..
> Nie będę udawać, że mam niewiadomo jakie pojęcie na ten temat, ale tak jak  
> mówię, gdzieś czytałam o teori Einsteina na temat energii, twierdził, że  
> ona jest niezniszczalna, że nie zanika tak sama od siebie, i to on  
> stwierdził, że owa energia po śmierci ciała gdzieś musi się podziać, bo  
> nie da jej się zneutralizować.  



Oczywiscie Einstein byl geniuszem, swietnym fizykiem oraz myslicielem. Co nie znaczy ze jego zdania nie moge podwazac i poddawac w watpliwosc.  

Tyle ze mnie teraz nie interesuje zdanie Einsteina. Rozmawiam z Toba i to Twoje zdanie chce znac. Wiec? Co Ty uwazasz na temat owej "życiowej energii"?  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
elia_wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-08-08
23:12:17

Duchy..
Co ja uważam? Myślę, że miał rację, to znaczy zgadzam się z jego zdaniem na temat tego, że jakaś cząsta człowieka po śmierci zostaje i krąży wśród żywych, acz kolwiek nie sądzę, żeby miała jakieś zdolności.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krotton
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-08-27
03:38:12

Duchy..
Wybaczcie, drogie panie (w najgorszym wypadku "panie i panowie"), że się wtrącę, ale co Wy pierdolicie? Nie ma czegoś takiego, jak życiowa energia. Energia ma znaczenie stricte mechaniczne, niezależnie od bełkotu ludowego pochodzenia, który się wokół tematu wytworzył. A teoria o zamkniętym jej obiegu w przyrodzie istniała na długo przed Einsteinem. Powiem więcej - to on, formułując zasadę o równoważności masy i energii w swojej S.T.W., w znacznym stopniu przyczynił się do późniejszych badań nad zaburzaniem tegoż właśnie obiegu. Póki co te badania nie przyniosły jednak żadnych rewolucyjnych rezultatów, a po śmierci zdecydowaną większość swojej "życiowej energii" oddajesz w postaci ciepła otaczającej cię glebie. Smutne, prawda?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Genezis
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-08-27
12:24:15

Duchy..
> Wybaczcie, drogie panie (w najgorszym wypadku "panie i panowie"), że się  
> wtrącę, ale co Wy pierdolicie? Nie ma czegoś takiego, jak życiowa energia.  
> Energia ma znaczenie stricte mechaniczne, niezależnie od bełkotu ludowego  
> pochodzenia, który się wokół tematu wytworzył. A teoria o zamkniętym jej  
> obiegu w przyrodzie istniała na długo przed Einsteinem. Powiem więcej - to  
> on, formułując zasadę o równoważności masy i energii w swojej S.T.W., w  
> znacznym stopniu przyczynił się do późniejszych badań nad zaburzaniem  
> tegoż właśnie obiegu. Póki co te badania nie przyniosły jednak żadnych  
> rewolucyjnych rezultatów, a po śmierci zdecydowaną większość swojej  
> "życiowej energii" oddajesz w postaci ciepła otaczającej cię glebie.  
> Smutne, prawda?

Einstein ciągle się mylił.

Nie jest to smutne, gdyż zawsze możesz się skoncentrować i "wpieprzyć" tą zdecydowaną większość w inną rzecz(y) niż tylko w glebę i tylko pod postacią ciepła.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-23
20:14:47

Duchy..
> formułując zasadę o równoważności masy i energii w swojej S.T.W., w  
> znacznym stopniu przyczynił się do późniejszych badań nad zaburzaniem  
> tegoż właśnie obiegu.  


Zechcesz rozwinąć? Jakaś poważna instytucja badawcza/naukowiec, był zaangażowany w te badania? Nie widzę w równaniu E=m*c^2 żadnej sugestii, że może dochodzić do złamania zasady zachowania energii, więc trochę powątpiewam. Ot, przykład z historii: gdy wyszło, że po rozpadzie beta suma energii "produktów" jest za mała, "by się równało", Pauli wywnioskował, że istnieje jeszcze jakaś cząstka, która unosi właśnie tę niezauważoną energię, tylko detektory jej nie widzą; po latach ją odkryto (neutrino).
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krotton
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-24
17:06:30

Duchy..
Nie miałem na myśli nic szczególnie głębokiego. Chodziło mi o to, że zasada ta wzbudziła nadzieje na możliwość uzyskania efektu odwrotnego (zamiany energii na masę -> swoistego zaburzania obiegu), a to, jakby nie patrzeć, musiało się przyczynić do badań nad tym tematem (niestety nie jestem w stanie podać nazwisk konkretnych naukowców).
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-24
21:01:25

Duchy..
> zasada ta wzbudziła nadzieje na możliwość uzyskania efektu odwrotnego  
> (zamiany energii na masę -> swoistego zaburzania obiegu), a to, jakby  
> nie patrzeć, musiało się przyczynić do badań nad tym tematem (niestety nie  
> jestem w stanie podać nazwisk konkretnych naukowców).


Ależ zamiana energii na masę dzieje się non-stop i to na Ziemi. Wysokoenergetyczne protony, bądź fotony, zderzając się z cząstkami atmosfery, wywołują kreację pary elektron-pozyton, przy energii nie mniejszej, niż suma energii spoczynkowej dwóch elektronów (1 MeV). Oczywiście, przy większych energiach, pojawiają się odpowiednio cięższe od elektronów cząstki. Dotychczas największą energią dysponował pewien proton ochrzczony nazwą "Oh-My-God", który miał energię ~10^14 MeV - wytworzył w atmosferze 200 miliardów przeróżnych cząstek. Można za jego sprawą uspokajać ludzi, którzy się boją LHC - posiadał on energię 170 tys. razy większą, niż ta, którą będą miały bracia protony w nowym koliderze cząstek. :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shape
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-13
04:56:51

Duchy..
> Co ja uważam? Myślę, że miał rację, to znaczy zgadzam się z jego zdaniem  
> na temat tego, że jakaś cząsta człowieka po śmierci zostaje i krąży wśród  
> żywych, acz kolwiek nie sądzę, żeby miała jakieś zdolności.
Wiadomo, że człowiek po śmierci nie znika od tak. Ale co z tego? Człowiek to takie samo zwierze (żywy organizm) jak każdy inny. Co z tymi wszystkimi świniami czy krowami zjadanymi na codzień? "Ich cząstka" też krąży wokół nas?

Wiara w duchy, dusze i kij wie w co jeszcze bierze się z szowinizmu gatunkowego. Ludziom wydaje się, że stoją wyżej nad pozostałymi zwierzętami i wymyślają bajeczki, których sami się boją.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Aleksiej
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-13
09:05:37

Duchy..
> Wiadomo, że człowiek po śmierci nie znika od tak.

Skąd to wiadomo?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Genezis
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-13
15:41:53

Duchy..
> > Wiadomo, że człowiek po śmierci nie znika od tak.
>  
> Skąd to wiadomo?

Zostają zwłoki
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-23
19:57:17

Duchy..
> Oczywiscie Einstein byl geniuszem, swietnym fizykiem oraz myslicielem. Co  
> nie znaczy ze jego zdania nie moge podwazac i poddawac w watpliwosc.  


Trochę głupio, że dałeś się wkręcić w pierdoły, które wciska. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-23
19:55:53

Duchy..
> mówię, gdzieś czytałam o teori Einsteina na temat energii, twierdził, że  
> ona jest niezniszczalna, że nie zanika tak sama od siebie,  


Zasada zachowania ("zwykłej") energii była znana przed narodzinami Einsteina.  


> i to on  
> stwierdził, że owa energia po śmierci ciała gdzieś musi się podziać, bo  
> nie da jej się zneutralizować.  


Mieszasz dwa różne pojęcia - energię wyrażoną w dżulach, elektronowoltach, kilowatogodzinach, itp., z parapsychologiczną "energią", która jest poza zainteresowaniem naukowców, bo nie obserwujemy jej istnienia. Nie jest również potrzebna do wyjaśnienia żadnych zjawisk psychicznych, czy fizycznych.  


I na koniec, jeśli jeszcze nie kapujesz: Einstein nie myślał (a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo) o żadnej "zasadzie zachowania energii duchowej".
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
elia_wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-09-24
13:30:37

Duchy..
> > mówię, gdzieś czytałam o teori Einsteina na temat energii, twierdził,  
> że  
> > ona jest niezniszczalna, że nie zanika tak sama od siebie,  
>  
>  
> Zasada zachowania ("zwykłej") energii była znana przed narodzinami  
> Einsteina.  
>  
>  
> > i to on  
> > stwierdził, że owa energia po śmierci ciała gdzieś musi się podziać,  
> bo  
> > nie da jej się zneutralizować.  
>  
>  
> Mieszasz dwa różne pojęcia - energię wyrażoną w dżulach, elektronowoltach,  
> kilowatogodzinach, itp., z parapsychologiczną "energią", która jest poza  
> zainteresowaniem naukowców, bo nie obserwujemy jej istnienia. Nie jest  
> również potrzebna do wyjaśnienia żadnych zjawisk psychicznych, czy  
> fizycznych.  
>  
>  
> I na koniec, jeśli jeszcze nie kapujesz: Einstein nie myślał (a  
> przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo) o żadnej "zasadzie zachowania  
> energii duchowej".

Nie chodziło mi o energię duchową tylko własnie taką z fizyki
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-09-24
21:20:49

Duchy..
> Nie chodziło mi o energię duchową tylko własnie taką z fizyki


Może tak miałaś na myśli, ale trzymając się tego, co pisałaś - wyglądało to inaczej. Energia nie jest niezależnym bytem, jest tylko opisem pewnego stanu materii, miarą zdolności materii do wykonania pracy, która też jest tylko pustym pojęciem. Energię kinetyczną i potencjalną ma lecąca z góry w Twoją stronę piłka, później wykonuje pewną pracę (przesuwa Twoją głowę, wytwarza ciepło, etc.) - ogólnie, energia musi mieć jakiś korpuskularny (vel materialny) nośnik. Energia jest jak np. uśmiech - żeby zaistnieć, muszą być usta. Nie ma "samego uśmiechu", tak samo nie ma samej energii. Prościej chyba nie mogę tego wytłumaczyć. :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sargon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-20
00:20:09

Duchy..
> Może tak miałaś na myśli, ale trzymając się tego, co pisałaś - wyglądało  
> to inaczej. Energia nie jest niezależnym bytem, jest tylko opisem pewnego  
> stanu materii, miarą zdolności materii do wykonania pracy, która też jest  
> tylko pustym pojęciem. Energię kinetyczną i potencjalną ma lecąca z góry w  
> Twoją stronę piłka, później wykonuje pewną pracę (przesuwa Twoją głowę,  
> wytwarza ciepło, etc.) - ogólnie, energia musi mieć jakiś korpuskularny  
> (vel materialny) nośnik. Energia jest jak np. uśmiech - żeby zaistnieć,  
> muszą być usta. Nie ma "samego uśmiechu", tak samo nie ma samej energii.  
> Prościej chyba nie mogę tego wytłumaczyć. :-)

Tu Cię mam :), jak się okazuje (nawet w fizyce) może istnieć uśmiech bez ust :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2009-11-20
08:21:39

Duchy..
Rozwiniesz?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sargon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-11-20
11:37:42

Duchy..
> Rozwiniesz?

Bazujemy na teorii względności, energia tam jest cechą samej przestrzeni, nie musi mieć nośnika, jak na przykład energia potencjalna, gdzie ona miałaby się niby znajdować? Jest realna, bo przecież można ją zważyć i to dosłownie, wszelkie cząstki elementarne i mniej elementarne mają masę do której wkład wnosi swój udział energia potencjalna, jak na przykład atom wodou, którego masa jest sumą mas protonu, elektronu, energii kinetycznej elektronu i energi potencjalnej ich przyciągania elektrycznego.

Energia potencjalna jest rozmyta w całej przestrzeni. Jeśli mówimy o kinetycznej, to ponieważ prędkość jest względna to także ta energia, jeden obiekt może ją mieć dla jednego obserwatora dla innego już jej nie posiada. Teoria względności miesza pojęcia masy, energii potencjalnej, kinetycznej, ale jeszcze tutaj nie będę tego rozwijał.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
ardnaskela
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2009-08-28
06:49:08

Duchy..
Wierzycie w smoki, czy inne ''stwory'' wyłaniające się czasem z chmur ? Pytanie retoryczne oczywiście.  Mówi się o przypadkowych sytuacjach, (często w zamkach, lochach, starych domach itp.;) w których jakaś osoba widzi ducha. A mnie się wydaje, że to nasza psychika, płata nam figle. Chcemy zobaczyć ducha, nawet podświadomie, a dla chcącego nic trudnego... oto przed nami staja zjawa. Nie chodzi mi tu o jakieś nie wiadomo co, tylko o zwykłą wyobraźnie, która w połączenu z kurzem, wiatrem i czymkolwiek innym potrafi zdziałać cuda. Nie jest to nic nowego, ale tak pisze, jakby ktoś o tym przypadkiem zapomniał. Nie wydaje mi się, żeby bezcielesne postacie w jakikolwiek sposób mogły zaistnieć w tym, jakże realistyczym i fizycznym świecie w jakim sie znajdujemy.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Necronomicon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-07-05
14:19:40

Duchy..
> Wierzycie w smoki, czy inne ''stwory'' wyłaniające się czasem z chmur ?  
> Pytanie retoryczne oczywiście.  Mówi się o przypadkowych sytuacjach,  
> (często w zamkach, lochach, starych domach itp.;) w których jakaś osoba  
> widzi ducha. A mnie się wydaje, że to nasza psychika, płata nam figle.  
> Chcemy zobaczyć ducha, nawet podświadomie, a dla chcącego nic trudnego...  
> oto przed nami staja zjawa. Nie chodzi mi tu o jakieś nie wiadomo co,  
> tylko o zwykłą wyobraźnie, która w połączenu z kurzem, wiatrem i  
> czymkolwiek innym potrafi zdziałać cuda. Nie jest to nic nowego, ale tak  
> pisze, jakby ktoś o tym przypadkiem zapomniał. Nie wydaje mi się, żeby  
> bezcielesne postacie w jakikolwiek sposób mogły zaistnieć w tym, jakże  
> realistyczym i fizycznym świecie w jakim sie znajdujemy.  

Ardnaskela, zgadzam się z Twoim rozumowaniem. Ponieważ kiedyś ktoś mądry powiedział, że ludzie widzą to, co chcą widzieć, nie to co istnieje naprawdę. Każdy z nas (no może nie każdy ale wydaje mi się, że większość) odczuwa wewnętrzną potrzebę zobaczenia czy doświadczenia czegoś nowego, świeżego, nienaturalnego, nadprzyrodzonego. Można powiedzieć, że na własne życzenie sobie to wymyślamy. W połączeniu z wyobraźnią, wychodzą niestworzone rzeczy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
agnes
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-07-05
16:56:41

Duchy..
Można powiedzieć, że na własne  
> życzenie sobie to wymyślamy. W połączeniu z wyobraźnią, wychodzą  
> niestworzone rzeczy.

Może właśnie dzięki wyobraźni stwarzamy rzeczy?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Necronomicon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-07-05
18:55:25

Duchy..
>  Może właśnie dzięki wyobraźni stwarzamy rzeczy?

Wydaje mi się, że sama wyobraźnia nie wystarczy, żeby "zobaczyć" coś takiego jak duchy.  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
agnes
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-07-11
22:40:18

Duchy..
Można powiedzieć, że na własne życzenie sobie to wymyślamy. W połączeniu z wyobraźnią, wychodzą niestworzone rzeczy.  


> Wydaje mi się, że sama wyobraźnia nie wystarczy, żeby "zobaczyć" coś  
> takiego jak duchy.  

To w końcu dzięki wyobraźni widzisz, czy nie widzisz te duchy, bo imo w tych dwóch wypowiedziach trochę sobie przeczysz?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Necronomicon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-07-11
22:48:47

Duchy..
> To w końcu dzięki wyobraźni widzisz, czy nie widzisz te duchy, bo imo w  
> tych dwóch wypowiedziach trochę sobie przeczysz?

Wyobraźnia + podświadoma potrzeba zobaczenia czegoś nadprzyrodzonego = DUUUUCHYYYYY... Ja również mam bujną wyobraźnię, i co z tego? Jakoś nigdy nie zobaczyłem Elvisa Presleya, Adolfa Hitlera czy jakiejś innej zjawy. Osobiście nie czuję potrzeby doświadczenia czegoś paranormalnego, i wydaje mi się, że na tej zasadzie to działa.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Samael
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-01-31
17:06:47

Duchy..
> Nie widziałem jeszcze Tutaj wątku o duchach, więc postanowiłem założyć  
> nowy wątek.  
> Więc jak wygląda sprawa  - Satanista a duchy.
> Opowieści o Duchach, samo zapalające się światła i gaśnięcie ich,  
> otwieranie drzwi i niby postacie na zdjęciach i inne tego typu opowieści.  
> Chciałbym wiedzieć jak wygląda ta sprawa u was, a mianowicie jakie macie  
> zdanie na ten temat.  

No właśnie póki co możemy opierac się tylko na wierze lub nie wierze w zjawiska paranormalne z duchami jest jak z biblią, powiesz chrześcijaninowi że złożył ją pijak i cpun na łożu śmierci to ci powie że był pod natchnieniem bożym. Tak samo jeśli będziemy siedziec razem w pustym pokoju i nagle strzeli szyba ty będziesz tłumaczył to wiatrem ruchami tektonicznymi zmęczeniem materiału itd nie dopuszczając do siebie myśli że to mogło byc coś nienaturalnego i nieznanego (a zła nieznanego ludzie boją się najbardziej) dlatego łatwiej sobie pomyslec że to trzęsienie ziemi i zaraz zginiemy (w dośc popularnej katastrofie) niż chocby rozważyc mozliwośc manifestacji paranormalnej.Tak btw. zastanów się czy na przykład w takich miejscach jak Auschwitz gdzie doszło do wielkich tragedii gdzie panowały tak silne intensywne negatywne emocje nie może dojśc do niewyjaśnionych zjawisk ?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2010-02-01
23:53:22

Duchy..
Tak samo jeśli będziemy siedziec razem w  
> pustym pokoju i nagle strzeli szyba ty będziesz tłumaczył to wiatrem  
> ruchami tektonicznymi zmęczeniem materiału itd nie dopuszczając do siebie  
> myśli że to mogło byc coś nienaturalnego i nieznanego (a zła nieznanego  
> ludzie boją się najbardziej) dlatego łatwiej sobie pomyslec że to  
> trzęsienie ziemi i zaraz zginiemy (w dośc popularnej katastrofie) niż  
> chocby rozważyc mozliwośc manifestacji paranormalnej.

***
Primo - słyszałeś kiedyś o interpunkcji? Secundo - nie można wykluczyć żadnej, nawet najbardziej niezwykłej przyczyny takich zdarzeń, ale logika skłania ku przyjęciu najbardziej prawdopodobnej hipotezy. Stąd jak nagle pęknie Ci szyba, to raczej skłonisz się ku jakimś naturalnym procesom fizycznym niż wizji że np. jakiś ufoludek ją postrzelił działkiem grawitonowym.

Tak btw. zastanów się  
> czy na przykład w takich miejscach jak Auschwitz gdzie doszło do wielkich  
> tragedii gdzie panowały tak silne intensywne negatywne emocje nie może  
> dojśc do niewyjaśnionych zjawisk ?  

***
A dochodzi do niewyjaśnionych zjawisk? Z tego co słychać o zdarzeniach z Auschwitz, to tylko ostatnio jacyś złomiarze podjebali tablicę informacyjną, czy coś w tym stylu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dusz
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-26
19:52:48

a wracając do duchów...
> Imo umysł jest manifestacją ciała a nie odwrotnie. Jezeli umiera ciało,  
> umiera również umysł (energia wewnetrzna, duch - jak zwal tak zwal).
>  
> Nie wiedze powodu, dla ktorego mialbym uwazac, ze skoro organizm czlowieka  
> (bateria, akumulator ktory trzeba ladowac) po pewnym czasie sie zuzywa  
> (tak samo jak wspomniany akumulator) to umysł/duch/wewnetrzna energia ma  
> dalej istniec. Na jakiej zasadzie? Dlaczego?  

Dlatego, że człowiek i świat który obserwujemy w zdecydowanej większości składa się z fenomenów, które nie wywodzą się z przemijającej materii. Tylko byc może za bardzo jesteśmy do nich przyzwyczajeni, żeby je zauważyc i zastanowic się nad ich znaczeniem.

Z samej materii nie da się wywieśc czegos takiego jak świadomośc, przyjemnośc, dźwięk, barwa. Da się opisac długośc fal świetlnych i fal dźwiękowych ale przekształcenie ich w fenomen odbieranego przez świadomy umysł koloru i dźwięku wymaga jakiejś alchemii która z materią nie może miec nic wspólnego. Sama materia to tylko cyferki, tensory Riemanna pozbawione jakichkolwiek jakości. Wszystkie jakości, których człowiek doświadcza - od fenomenu świadomości, poprzez zaprezentowanie świata w przestrzeni i wyróżnienie wśród nieskończonosci punktu "tu i teraz", po jakości takie jak barwa i dźwięk - nie dają się wywieśc z materii lecz muszą pochodzic skądś... inąd. Materia sama w sobie nie zna nawet pojęcia obserwatora.

Dlaczego duch miałby dalej istniec po smierci ciała?
Bo duch nie jest manifestacją ciała i jest to... tak oczywiste że jak dla mnie zahacza o aksjomat. W ogóle... w sensie stricte ontologicznym nie da się zdefiniowac człowieka jako bytu tak, żeby zawierał on w sobie materię. W sensie ontologicznym człowiek może materię co najwyżej posiadac albo postrzegac.

...uuh, no, dobra, trochę się zapędziłem. W każdym razie: człowiek ma duszę która istnieje niezależnie od ciała i gotów jestem to udowodnic poza wszelką wątpliwośc każdemu, kto gotów jest zapłacic za dwa piwa, które taki dowód trwa. To jeszcze oczywiście nie dowodzi prawdziwości historii o duchach chodzących w bialych prześcieradłach po starych zamkach - od których zaczął się ten temat - ale zawsze to jakiś początek.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2010-04-27
19:07:37

a wracając do duchów...

>  ...uuh, no, dobra, trochę się zapędziłem. W każdym razie: człowiek ma  
> duszę która istnieje niezależnie od ciała i gotów jestem to udowodnic poza  
> wszelką wątpliwośc każdemu, kto gotów jest zapłacic za dwa piwa, które  
> taki dowód trwa.  

***
Pod warunkiem że dowiedziesz to na gruncie empirycznym a nie teoretycznym, bo ględzenia filozofów nie zniosę. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
mroczna_macka_k
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-27
19:48:30

a wracając do duchów...
> ***
> Pod warunkiem że dowiedziesz to na gruncie empirycznym a nie teoretycznym,  
> bo ględzenia filozofów nie zniosę. :)


ja kiedys widzialem jedna dusze. chyba moja. raczej sie nie myle, choc wtedy wiele widzialem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2010-04-27
23:23:42

a wracając do duchów...

> ja kiedys widzialem jedna dusze. chyba moja. raczej sie nie myle, choc  
> wtedy wiele widzialem.

***
Ba!Mi się nawet kiedyś objawiło słowiańskie bóstwo, bodajże Swarożyc. Jako że byłem jednak wtedy po trzech butelkach wina marki "Owocowe-Wiśniowe-Słodkie" nie potraktowałem go poważnie, ani jako czegoś co istnieje obiektywnie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sargon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-26
23:43:24

a wracając do duchów...
>  ...uuh, no, dobra, trochę się zapędziłem. W każdym razie: człowiek ma  
> duszę która istnieje niezależnie od ciała i gotów jestem to udowodnic poza  
> wszelką wątpliwośc każdemu, kto gotów jest zapłacic za dwa piwa, które  
> taki dowód trwa.

Ja poproszę, ale jak się okaże, że się z Tobą zgadzałem wcześniej, tylko przez nieadekwatny dobór słów nie pozwoliłeś mi tego dostrzec to stawiasz flaszkę. Pasuje?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dusz
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-27
19:16:46

a wracając do duchów...
> Ja poproszę, ale jak się okaże, że się z Tobą zgadzałem wcześniej, tylko  
> przez nieadekwatny dobór słów nie pozwoliłeś mi tego dostrzec to stawiasz  
> flaszkę. Pasuje?

> Ja poproszę, ale jak się okaże, że się z Tobą zgadzałem wcześniej, tylko  
> przez nieadekwatny dobór słów nie pozwoliłeś mi tego dostrzec to stawiasz  
> flaszkę. Pasuje?

Taki dowód znacznie łatwiej się przeprowadza w cztery oczy niż w formie pisemnej przez forum więc może jak się kiedyś spotkamy na żywo, chociaż przy podanych przez Ciebie warunkach brzmi to jak słabo zakamuflowana próba wyłudzenia flaszki : /

a ja jeszze pomyślę, czy da się wystarczający dowód zawrzec w słowie pisanym bez uciekania się do interakcji. Teoretycznie powinno się dac, ale pewne rzeczy się po prostu znacznie łatwiej postrzega niż opisuje. Opisując fenomeny ducha zawsze się trzeba uciekac do metafor i gierek. W interakcji się je po prostu wskazuje i zauważa. No ale dobra, spróbujmy... zacząc od gierek...

Spróbuj stworzyc ontologicznie poprawną definicję siebie. Zdefiniuj siebie jako byt, którego natura jest niezmienna.
W człowieku musi byc cos, co powoduje, że "ja" teraz identyfikuję się z "ja" sprzed pięciu minut, godziny, miesiąca; "ja" które się budzi rano identyfikuje się z "ja" które zasnęło wieczorem, "ja" starego człowieka identyfikuje się z "ja" młodego, mimo że od czasów młodosci wszystkie komórki jego ciała pięcset razy obumarły i zostały zastąpione przez inne, zbudowane z materii którą ciało wchłonęło z pożywienia. Ciało jest "moje", ale zmienne, więc raczej nie o nie nam chodzi. Też nie o myśli, bo te zmieniają się co sekunda - chociaż też są "moje". Nawet nie o wspomnienia, bo byłem sobą zanim zdobyłem dowolne wspomnienia - chociaż oczywiście wspomnienia też są "moje".
Na początek spróbuj w sobie znaleźc to, co jest całkowicie niezmienne; to coś, co nie jest "twoje" tylko jest "tobą".  

A potem będziemy myślec dalej.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sargon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-27
22:42:59

a wracając do duchów...
>  Spróbuj stworzyc ontologicznie poprawną definicję siebie. Zdefiniuj  
> siebie jako byt, którego natura jest niezmienna.
>  W człowieku musi byc cos, co powoduje, że "ja" teraz identyfikuję się z  
> "ja" sprzed pięciu minut, godziny, miesiąca; "ja" które się budzi rano  
> identyfikuje się z "ja" które zasnęło wieczorem, "ja" starego człowieka  
> identyfikuje się z "ja" młodego, mimo że od czasów młodosci wszystkie  
> komórki jego ciała pięcset razy obumarły i zostały zastąpione przez inne,  
> zbudowane z materii którą ciało wchłonęło z pożywienia. Ciało jest "moje",  
> ale zmienne, więc raczej nie o nie nam chodzi. Też nie o myśli, bo te  
> zmieniają się co sekunda - chociaż też są "moje". Nawet nie o wspomnienia,  
> bo byłem sobą zanim zdobyłem dowolne wspomnienia - chociaż oczywiście  
> wspomnienia też są "moje".
>  Na początek spróbuj w sobie znaleźc to, co jest całkowicie niezmienne; to  
> coś, co nie jest "twoje" tylko jest "tobą".  

Mamy takie coś to powoduje, że stan umysłu sprzed chwili jest w naturalny sposób powiązany ze stanem umysłu w chwili obecnej. Jest to o tyle nieoczywiste, że chwile są ze soba powiązane tak jak kolejne klatki filmu. Tylko wyświetlane są po sobie, ale każda jest innym wszechświatem. Można tak na to patrzeć.

Można też się zastanawiać czy inni ludzie mają świadomość (załóżmy, że mają), można też się zastanawiać czy społeczeńśtwo ma świadomość. Społeczeństwo jako grupa ludzi, zbudowana już ze świadomych jednostkem świadomość mieć może, ale będzie dla nas to nieweryfikowalne. Społeczeńśtwo jest nośnikiem memów. Między innymi boga i innych mu podobnych. W takim razie możemy dokonując pewnej ekwilibrystyki boga urzeczywistnić. Możemy też pójść jeszcze dalej i stwierdzić nieodróżnialność ontologiczną (fajne słowo w sumie) materii ożywionej i nieożywionej, bo faktycznie są tym samym. Czy to nas prowadzi do panteizmu, deizmu czy panendeizmu.

Dróg mamy wiele. Którędy idziemy?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-27
21:35:35

a wracając do duchów...

>  Spróbuj stworzyc ontologicznie poprawną definicję siebie. Zdefiniuj  
> siebie jako byt, którego natura jest niezmienna.
>  W człowieku musi byc cos, co powoduje, że "ja" teraz identyfikuję się z  
> "ja" sprzed pięciu minut, godziny, miesiąca; "ja" które się budzi rano  
> identyfikuje się z "ja" które zasnęło wieczorem, "ja" starego człowieka  
> identyfikuje się z "ja" młodego, mimo że od czasów młodosci wszystkie  
> komórki jego ciała pięcset razy obumarły i zostały zastąpione przez inne,  
> zbudowane z materii którą ciało wchłonęło z pożywienia. Ciało jest "moje",  
> ale zmienne, więc raczej nie o nie nam chodzi. Też nie o myśli, bo te  
> zmieniają się co sekunda - chociaż też są "moje". Nawet nie o wspomnienia,  
> bo byłem sobą zanim zdobyłem dowolne wspomnienia - chociaż oczywiście  
> wspomnienia też są "moje".
>  Na początek spróbuj w sobie znaleźc to, co jest całkowicie niezmienne; to  
> coś, co nie jest "twoje" tylko jest "tobą".  
>  
>  A potem będziemy myślec dalej.

  
Halo! proszę pana , niedawno pan pisał , ze utożsamia się z Bogiem  

To atman, dusza – no substancja nie podlegająca zmianie jest czy nie ma ???  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dusz
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-27
22:30:58

a wracając do duchów...
> Halo! proszę pana , niedawno pan pisał , ze utożsamia się z Bogiem  

hu hu, ostatnio dokonano pewnej nadinterpretacji mojej wypowiedzi.
W każdym razie: jak się to ma do dyskusji w tym wątku?
  
> To atman, dusza – no substancja nie podlegająca zmianie jest czy nie  
> ma ???  

no jest. !!!

A całkiem serio - tak, koncepcja atmana bardzo pasuje do tego, o czym starałem się w cytowanym przez Ciebie poście napisac.
(Zakładając, że o to się mnie chciałeś zapytac, bo przynam, że nie do końca byłem w stanie zrozumiec Twój ostatni post)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-28
12:29:10

a wracając do duchów...
> > Halo! proszę pana , niedawno pan pisał , ze utożsamia się z Bogiem  
>  
> hu hu, ostatnio dokonano pewnej nadinterpretacji mojej wypowiedzi.
> W każdym razie: jak się to ma do dyskusji w tym wątku?
>  
> > To atman, dusza – no substancja nie podlegająca zmianie jest  
> czy nie  
> > ma ???  
>  
> no jest. !!!
>  
>  A całkiem serio - tak, koncepcja atmana bardzo pasuje do tego, o czym  
> starałem się w cytowanym przez Ciebie poście napisac.
> (Zakładając, że o to się mnie chciałeś zapytac, bo przynam, że nie do  
> końca byłem w stanie zrozumiec Twój ostatni post)


Chciałbym Cię odbierać jako w miarę zintegrowana postać dlatego wyjaśnimy kilka rzeczy z tego względu nie odnoszę się do tego ostatniego posta tylko całej twojej radosnej twórczości na forum  

1. Atma odnosi się zazwyczaj do duszy indywidualnej, może również odnosić się do ciała umysłu lub intelektu ale z Twoich wypowiedzi wynika ze odnosisz ja do indywiduum, zgadza się ?

2 . wcześniej pisałeś że utożsamiasz się z bezosobowym, wszechprzenikającym Bogiem, Brahmanem  

jak to łączysz i czy w ogóle da się ? daj zależność miedzy Atmanem a Brahmanem

już łapiesz skąd pytanie:)?

Na razie to bo znowu wylecisz z nadinterpretacją , chociaż na 99 procent wiem skąd wziąłeś "dowód" na istnienie duszy i nijak to się ma do utożsamiania z jednością no ale czekam na odpowiedz , zawsze mogłeś czytać cos czego nie znam , ew doświadczyć w co coraz bardziej wątpię ;) pzdr

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dusz
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-28
23:56:58

a wracając do duchów...
> 1. Atma odnosi się zazwyczaj do duszy indywidualnej, może również odnosić  
> się do ciała umysłu lub intelektu ale z Twoich wypowiedzi wynika ze  
> odnosisz ja do indywiduum, zgadza się ?

tak, definiuję "atmana" jako niezmienną - a zarazem przynależną do jednego konkretnego bytu osobowego - częśc [duszy] jednego bytu osobowego (w szczególności: człowieka).
  
> 2 . wcześniej pisałeś że utożsamiasz się z bezosobowym,  
> wszechprzenikającym Bogiem, Brahmanem  
>  
> jak to łączysz i czy w ogóle da się ? daj zależność miedzy Atmanem a  
> Brahmanem
>  
> już łapiesz skąd pytanie:)?

Tak, już łapię. Stąd, że byc może zbyt pochopnie użyłem określenia "utożsamiam się".
Posłużę się uproszczoną analogią, żeby wyjaśnic, o co mi chodziło.
Jestem sobą - jednym człowiekiem. Ale identyfikuję się z np. ludzkością, będąc jej częścią. Stwierdzenie "identyfikuję się z ludzkością" nie oznacza jednak, że postrzegam siebie jako ekumenę.
Ze mną i Absolutem jest podobnie. Czyli, powtarzajac się: nie twierdzę, że "Jam jest Pan Bóg wasz którego czcic macie" tylko że "Postrzegam wszystko i wszystkich - w tym siebie - jako manifestację Absolutu". Panteizm; nie autoidolatria.

> daj zależność miedzy Atmanem a Brahmanem

Ah, to pytanie jest trudne.
Atmana można definiowac dwojako i o ile się nie mylę to nawet teksty hinduistyczne nie rozstrzygają tej kwestii jednoznacznie.

Można definiowac go jako "całą niezmienną częśc ludzkiej duszy" i wtedy zawiera on niezmienną świadomośc (której źródłem jest Brahman) oraz niezmienny "aspekt ego", razem tworząc Atmana - "osobowy byt świadomy".  

Albo można go definiowac tylko jako "aspekt ego" i przy takej definicji Atman nie "jest osobowym bytem świadomym" a "tworzy osobowy byt świadomy w połącznieniu ze świadomością (której źródłem jest Brahman)"

Odpowiedź przydługa, ale tylko tak jestem w stanie odpowiedziec precyzyjnie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wolf
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-29
23:59:45

a wracając do duchów...
tylko zajebać
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dusz
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2010-04-30
05:32:06

a wracając do duchów...
> tylko zajebać  

no w końcu jakaś Twoja wypowiedź sformułowana w sposób zwięzły i zrozumiały.

Jak rozumiem, bezcelową dygresję z dziedziny orientalnej metafizyki możemy uznac za zamkniętą.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Nyxiss
( .:. )

Wysłano:
2010-05-18
15:04:32

a wracając do duchów...
>  
>  Spróbuj stworzyc ontologicznie poprawną definicję siebie. Zdefiniuj  
> siebie jako byt, którego natura jest niezmienna.

Coś mi się wydaje, że nic nie ma takiej natury (niezmiennej). Jedyną wartością constant jest fakt samego istnienia (co też sie zmieni). Wszystko inne się zmienia wszędzie tam, gdzie istnieje czas.
Chociaż wszystkie inne teorie o naszym bytowaniu są też prawdopodobne. Co więcej, logika, jaką znamy, wcale nie musi być jedynie prawdziwa i obowiązująca.  

>  W człowieku musi byc cos, co powoduje, że "ja" teraz identyfikuję się z  
> "ja" sprzed pięciu minut, godziny, miesiąca; "ja" które się budzi rano  
> identyfikuje się z "ja" które zasnęło wieczorem, "ja" starego człowieka  
> identyfikuje się z "ja" młodego,  

Bardzo proste - jest to pamięć.  

> mimo że od czasów młodosci wszystkie  
> komórki jego ciała pięcset razy obumarły i zostały zastąpione przez inne,  
> zbudowane z materii którą ciało wchłonęło z pożywienia.  

To nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że cały układ utrzymuje podobny potencjał. Wymiana dzieje się przecież na mikroelementarnym poziomie.

> Ciało jest "moje",  
> ale zmienne, więc raczej nie o nie nam chodzi. Też nie o myśli, bo te  
> zmieniają się co sekunda - chociaż też są "moje". Nawet nie o wspomnienia,  
> bo byłem sobą zanim zdobyłem dowolne wspomnienia - chociaż oczywiście  
> wspomnienia też są "moje".
>  Na początek spróbuj w sobie znaleźc to, co jest całkowicie niezmienne; to  
> coś, co nie jest "twoje" tylko jest "tobą".  

Nie ma rzeczy niezmiennych.

>  
>  A potem będziemy myślec dalej.

Każy chciałby być czymś więcej niż kupą mięsa.. ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>