| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Łowca | 2011-01-31 - 10:43:25 | |
| Uniwersum. | 2011-02-22 - 15:49:44 | |
| hater | 2011-02-16 - 00:19:42 | |
| Łowca | 2011-02-16 - 08:25:32 | |
| RM_12 | 2011-02-16 - 13:46:00 | |
| Łowca | 2011-02-16 - 13:53:13 | |
| RM_12 | 2011-02-16 - 15:35:32 | |
| hater | 2011-02-16 - 22:10:53 | |
| Feliks | 2011-02-06 - 01:04:25 | |
| Łowca | 2011-02-07 - 09:49:28 | |
| Corvus | 2011-02-11 - 15:19:07 | |
| RM_12 | 2011-02-11 - 16:04:19 | |
| Feliks | 2011-02-11 - 18:39:49 | |
| Corvus | 2011-02-13 - 20:03:32 | |
| RM_12 | 2011-01-31 - 13:15:42 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 13:23:59 | |
| Merineth | 2011-01-31 - 13:19:40 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 13:45:30 | |
| Merineth | 2011-01-31 - 14:01:59 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 14:11:31 | |
| Merineth | 2011-01-31 - 14:17:33 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 14:28:40 | |
| Merineth | 2011-01-31 - 14:31:41 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 14:45:15 | |
| Merineth | 2011-01-31 - 14:52:03 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 15:30:52 | |
| RM_12 | 2011-01-31 - 15:44:57 | |
| Darajevahos | 2011-01-31 - 20:49:35 | |
| Lava | 2011-01-31 - 14:07:18 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 14:16:13 | |
| Lava | 2011-01-31 - 14:49:32 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 15:16:13 | |
| Lava | 2011-01-31 - 15:35:51 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 15:47:22 | |
| Lava | 2011-01-31 - 15:58:01 | |
| Łowca | 2011-01-31 - 16:10:17 | |
| RM_12 | 2011-01-31 - 17:36:34 | |
| Lava | 2011-01-31 - 18:30:52 | |
| Łowca | 2011-02-01 - 08:59:41 | |
| Lava | 2011-02-01 - 11:32:21 | |
| Łowca | 2011-02-01 - 12:10:36 | |
| Lava | 2011-02-01 - 13:46:02 | |
| Łowca | 2011-02-03 - 16:42:13 | |
| Lava | 2011-02-03 - 19:27:11 | |
| Weles | 2011-01-31 - 18:18:16 | |
| RM_12 | 2011-02-01 - 16:02:36 | |
| Weles | 2011-02-01 - 18:04:19 | |
| Cień | 2011-02-01 - 18:13:57 | |
| Weles | 2011-02-01 - 18:32:18 | |
| Cień | 2011-02-02 - 00:35:46 | |
| Weles | 2011-02-02 - 11:25:46 | |
| RM_12 | 2011-02-02 - 12:18:33 | |
| Łowca | 2011-02-03 - 16:48:00 | |
| RM_12 | 2011-02-03 - 18:55:32 | |
| mroczna_macka_k | 2011-01-31 - 19:48:26 | |
| Łowca | 2011-02-01 - 08:20:06 | |
| Feliks | 2011-02-06 - 00:50:25 | |
| Łowca | 2011-02-07 - 09:45:21 | |
| Feliks | 2011-02-07 - 12:49:52 | |
| RM_12 | 2011-02-07 - 14:36:42 | |
| Darajevahos | 2011-01-31 - 21:27:44 | |
| Darajevahos | 2011-01-31 - 21:19:04 | |
| samuelson | 2011-02-12 - 19:34:12 | |
| Pokrakk | 2011-02-14 - 19:36:59 | |
| Łowca | 2011-02-17 - 15:35:46 | |
| RM_12 | 2011-02-18 - 00:36:09 | |
| Łowca | 2011-02-28 - 19:58:31 | |
| Feliks | 2011-02-24 - 10:26:38 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 10:43:25 |
"This is the end" Co prawda podobny wątek był założony w 2007r., ale postanowiłem odświeżyć temat, potraktować go bardziej naukowo i praktycznie jednocześnie. Nie będę opowiadać wam bajek o końcu świata przewidzianym w kalendarzu Majów, gdzie 21.12.2012r jest ostatnim dniem, nie wytrę gęby Nostradamusem, ani nie przywołam Apokalipsy św. Jana, znacie to wszystko pewnie lepiej ode mnie. "Koniec naszego świata będzie niezwykle urodziwy. Zachodzące, wrześniowe słońce pogrążać będzie Polskę w tańcu czerwonych płomieni. Pomiędzy nimi fluorescencyjne zielone węże. Pomarańczowe zorze polarne, jakich nigdy nie widziano na tych szerokościach pokrywać będą wieczorne niebo. Chwilę później nadejdzie koniec." Naukowcy od kilku lat głowią się nad tym, co się rzeczywiście wydarzy w roku 2012-13, rokowania są różne. Kataklizm, o którym piszę, dotyczy nadzwyczajnej aktywności słońca, którego szczyt aktywności przypada właśnie na wspomniany okres. Ostatnie wyładowania na tak dużą skalę odnotowano w 1859r. wtedy to urwała się komunikacja telegraficzna, widoczna była na całym świecie zorza polarna, szalały pożary. NASA ostrzega, w roku 2013 w naszą planetę ponownie uderzą gwałtowne burze słoneczne. Uszkodzeniu ulegną urządzenia komunikacyjne, takie jak satelity, nawigacje samochodowe, systemy w samolotach, komputery, systemy bankowe, wszystko, co jest elektroniczne. "W ciągu godziny wygasną światła w całym kraju. Sieci telefonii komórkowej przestaną działać w przeciągu kilku następnych. Gdyby jeszcze działały telewizory, oglądać na nich można by jedynie szum po wygaszonym sygnale. Ten sam szum zastąpi też sygnał radiowy. Do wschodu słońca następnego dnia nasza cywilizacja techniczna zostanie pogrążona w gruzach - scenariusz kataklizmu wywołanego potężnymi rozbłyskami na słońcu pisze "The Daily Mail" Koniec cywilizacji technicznej. Obliczono, że z gruzów świat zacznie się podnosić po około 20 latach. Co nas czeka - powrót do średniowiecza? Jak się odnosicie do podobnych rewelacji? Jak sobie wyobrażacie (swoją) przyszłość w przypadku, gdyby czarne scenariusze miały się urzeczywistnić? Jak sobie poradzić w świecie, którego nie znamy, bez całej naszej technologicznej oprawy, bez kompa?!? A może naukowcy się mylą, może nic się nie stanie? "The end" http://www.youtube.com/watch?v=GGXeXm0uMDo :-) |
|
Uniwersum. [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-22 15:49:44 |
"This is the end" > Nie będę opowiadać wam bajek o końcu świata przewidzianym w kalendarzu > Majów, gdzie 21.12.2012r jest ostatnim dniem, Kalendarz Majów nie ma końca w tym roku. Sami Majowie na następne setki lat w manuskryptach umieścili daty świąt obchodzonych przez siebie w znacznie późniejszych terminach. Owa data symbolizuje zakończenie pewnego cyklu przemian, które to zresztą obecne były w kulturze tej cywilizacji. Co prawda naukowcy do tej pory mają jedynie hipotezy dotyczące zmian kończących ten cykl w dziejach ludzkości. Koniec jest tylko początkiem, ot. Co nas czeka - powrót do średniowiecza? > Jak sobie poradzić w świecie, którego nie znamy, bez całej naszej > technologicznej oprawy, bez kompa?!? > A może naukowcy się mylą, może nic się nie stanie? Jak chcesz poznać średniowiecze to wybierz się w okolice Żnina...Bez kompa sobie poradzę, bo i tak go nie mam- co do pozostałości- mnie jak najbardziej podobałby się chwilowy powrót do czasów natury, ale to takie oniryczne pragnienie. Poza tym człowiek istniał bez nowinek technologicznych całkiem niedawno. Wytrzymaliśmy progres to i wytrzymamy jego brak w razie gdyby te nawiedzone prognozy dotrwały entelechii. Rasa ludzka cechuje się niezwykłym przystosowaniem do nieustannie zmieniających się warunków na co dowodem jest choćby i nasze istnienie... so...I belive in future:). |
|
hater [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-16 00:19:42 |
"This is the end" Jesli rzeczywiscie koniec nastapi, to pewnie nie bedzie nam dane dlugo sie mu przygladac. Chociaz ja nie wierzylbym w te pseudonaukowe dywagacje. W koncu, ile to razy juz prorocy wieszczyli koniec czasow? Bardziej martwi mnie krotkowzrocznosc spoleczenstw uskuteczniajacych gospodarke rabunkowa, eksploatujacych zasoby ziemi bez cienia refleksji na temat przyszlych pokolen i ich bytu. Nam wystarczy wody pitnej i ropy naftowej, a potem? Wojny o wode, wojny o zloto, wojny o ryz - kto wie? |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-16 08:25:32 |
"This is the end" > Jesli rzeczywiscie koniec nastapi, to pewnie nie bedzie nam dane dlugo sie > mu przygladac. Chociaz ja nie wierzylbym w te pseudonaukowe dywagacje. W > koncu, ile to razy juz prorocy wieszczyli koniec czasow? Porównujesz naukowców XXI w do wróżki Mirandy? lol > Bardziej martwi mnie krotkowzrocznosc spoleczenstw uskuteczniajacych > gospodarke rabunkowa, eksploatujacych zasoby ziemi bez cienia refleksji na > temat przyszlych pokolen i ich bytu. Nam wystarczy wody pitnej i ropy > naftowej, a potem? Wojny o wode, wojny o zloto, wojny o ryz - kto wie? Zdolności akomodacyjne ludzi są spore - jakoś sobie poradzą. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-16 13:46:00 |
"This is the end" > > Jesli rzeczywiscie koniec nastapi, to pewnie nie bedzie nam dane > dlugo sie > > mu przygladac. Chociaz ja nie wierzylbym w te pseudonaukowe > dywagacje. W > > koncu, ile to razy juz prorocy wieszczyli koniec czasow? > > Porównujesz naukowców XXI w do wróżki Mirandy? lol W tym przypadku, jeśli nie masz jakiegoś lepszego źródła to ja bym się z nim zgodził. |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-16 13:53:13 |
"This is the end" > W tym przypadku, jeśli nie masz jakiegoś lepszego źródła to ja bym się z > nim zgodził. Nawet jak nie masz nic do powiedzenia, to i tak wtrynisz swój 1 grosz, prawda? http://kopalniawiedzy.pl/Slonce-burza-sloneczna-elektronika-zniszczenia-Richard-Fisher-NASA-10642.html Richard Fisher, kierujący należącą do NASA Heliophysics Division to żaden naukowiec, tylko wróżka z mirindą, fakt ;> |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-16 15:35:32 |
"This is the end" > > W tym przypadku, jeśli nie masz jakiegoś lepszego źródła to ja bym > się z > > nim zgodził. > > Nawet jak nie masz nic do powiedzenia, to i tak wtrynisz swój 1 grosz, > prawda? Po prostu chciałem, żebyś mi podał więcej źródeł i jak widać zadziałało ;P I lepiej odnieść się za źródła tego źródła: http://www.theregister.co.uk/2010/06/16/solar_storms/ w którym oczywiście są jedynie wypowiedzi pod tytułem: "We know it is coming but we don't know how bad it is going to be," "It will disrupt communication devices such as satellites and car navigations, air travel, the banking system, our computers, everything that is electronic. It will cause major problems for the world." Ale oczywiście ludzie mają tendencję do rozdmuchiwania wszystkiego, nie robiąc jednocześnie nic by temu zapobiec. Niewiadomej mocy zakłócenia o niewiadomym czasie trwania i niewiadomym zasięgu przerobić na "This is the end"... I po zapoznaniu się ze źródłem, rzeczywiście Fisher nie jest wróżką bo podaje faktyczne prawdopodobieństwo, natomiast ty i tobie podobni otrzymują przydomek mirandy za budowanie całej historii na tej podstawie. |
|
hater [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-16 22:10:53 |
"This is the end" > Porównujesz naukowców XXI w do wróżki Mirandy? lol Cytujac Twojego naukowca: "Ludzkość niejednokrotnie w swej historii przeżywała gwałtowne burze słoneczne. W 1859 roku jedna z nich przerwała komunikację telegrafową pomiędzy USA i Europą, wywołując liczne pożary [...]W kolei w roku 1921 burza słoneczna spowodowała utrudnienia w ruchu w Nowym Jorku, a w 1989 pozbawiła zasilania cały Quebec." i dalej: "Nasze uzależnienie od elektroniki powoduje, że olbrzymia część urządzeń może zostać uszkodzona promieniowaniem naszej gwiazdy." Jesli dobrze rozumiem, to przestana dzialas komputery i telefony - to rzeczywiscie spowoduje chaos, ale nic wiecej. To nie meteoryt, a my nie jestesmy dinozaurami. Zas co do zmiany klimatu - jedni naukowcy mowia o jego ociepleniu, inni o ochlodzeniu, wyniki wiekszosci raportow zaleza od tego, kto za te raporty placi. Jak mozna czemus takiemu wierzyc? To juz wole wrozke Mirande - ona tez co prawda powie to, co placacy chce uslyszec, ale przynejmniej wiadomo, komu dac po mordzie, jak sie nie spelni. > Zdolności akomodacyjne ludzi są spore - jakoś sobie poradzą. Jakos - slowo klucz. |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-06 01:04:25 |
"This is the end" A jeśli to huj, fajnie będzie :) nie mogę się doczekać kiedy lata praktyk z zakresu przetrwania, sztuk walki, obezwładniania, paraliżowania, taktyk wojennych, psychologii tłumu, swoistego zjawiska 'paniki' tłumu, walka róznego rodzaju bronią, przeciw róznego rodzajom broni białej, a także kontaktowej walki przeciw napastnikowi z bronią palną; wreszcie się przyda! Nie wliczając w to już sposoby przydomowego uprawiana ogródka, sposobów na wychodowanie roślin na mnóstwo sposobów z samej tylko jednej gałązki małej choćby lekko jeszcze z sokami! Setki sposobów na znalazienie kierunku, odczytywania map, kilkadziesiąt godzin spędzonych na grach w terenie operacyjnych. Korzystania ze starego sprzętu wojskowego odpornego na takiego rzeczy! Wiedzy z zakresu napraw sprzętu elektromechanicznego! Dziesiątki godzin z wiedzy teoretycznej, dziesiątki godzin spędzonych jako pomocnik mechanika! quźwa jak nie pierdyknie na nasz teren, to kupię bilet żeby mnie zrzucili po drugiej stronie globu! Anyway możliwe że nic się nie stanie. Katastrofy nie będzie, a jest to tylko straszak ogólny. Podczas najczarniejszego scenariusza, czy przeładowanie impulsem elektromagnetycznym, indukcji magnetycznej materiału może nastąpić do tak głębokiego stopnia żeby materiał stracił swoje własności bez możliwości samoprzywrócenia po stosownym oziębieniu i wytraceniu ładunku do posiadania własności sprzed pierdyknięcia? No bo ten, generalnie, jest iskra, jest drewno, jest dym. Nie ma powietrza, nie ma dymu, nie ma ognia, ale pod przygaszonym żarem można znaleść jakieś dobre patyki na następne ognisko. taka wiejska metafora. na dwa baty. Jeden bat - seria pierdyknięć się skończy, okaże się że nic się nie zepsuło ale praca była na tyle zakłócana zbyt wysokimi skokami częstotliwości i intensywności fal z zakresu działania urządzeń elektrotechnicznych że nic nie będzie trzeba naprawiać, a tylko przetrzymać okres braku dostaw prądu, łączności ze światem. Drugi bat - tańsze działki. |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-07 09:49:28 |
"This is the end" > A jeśli to huj, fajnie będzie :) nie mogę się doczekać kiedy lata praktyk > z zakresu przetrwania, sztuk walki, obezwładniania, paraliżowania, taktyk > wojennych, psychologii tłumu, swoistego zjawiska 'paniki' tłumu, walka > róznego rodzaju bronią, przeciw róznego rodzajom broni białej, a także > kontaktowej walki przeciw napastnikowi z bronią palną; wreszcie się > przyda! > > Nie wliczając w to już sposoby przydomowego uprawiana ogródka, sposobów na > wychodowanie roślin na mnóstwo sposobów z samej tylko jednej gałązki małej > choćby lekko jeszcze z sokami! > > Setki sposobów na znalazienie kierunku, odczytywania map, kilkadziesiąt > godzin spędzonych na grach w terenie operacyjnych. Korzystania ze starego > sprzętu wojskowego odpornego na takiego rzeczy! Wiedzy z zakresu napraw > sprzętu elektromechanicznego! SZACUN, ZIOM! Jestem pod wrażeniem. A gdzie to się tak wyszkoliłeś i pod czyim czujnym okiem? |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2011-02-11 15:19:07 |
"This is the end" > A jeśli to huj, fajnie będzie :) nie mogę się doczekać kiedy lata praktyk > z zakresu (...); wreszcie się > przyda! Nie przyda ^^ Przetrwają średniej wielkości bandyckie społeczności- zżyte i jednocześnie zdeterminowane. Post-apokaliptyczna przyszłość to nie świat dla wszechstronnie uzdolnionych survivorów, ale dla zorganizowanych grup podrzynaczy gardeł, zakradających się w środku nocy do miejsc, z których można uzyskać zasoby ;) > Nie wliczając w to już sposoby przydomowego uprawiana ogródka, sposobów na > wychodowanie roślin na mnóstwo sposobów z samej tylko jednej gałązki małej > choćby lekko jeszcze z sokami! To już bardziej przydatne. > Setki sposobów na znalazienie kierunku, odczytywania map, kilkadziesiąt > godzin spędzonych na grach w terenie operacyjnych. Korzystania ze starego > sprzętu wojskowego odpornego na takiego rzeczy! Wiedzy z zakresu napraw > sprzętu elektromechanicznego! To może się przydać, ale założenie że uda Ci się uzyskać dostęp do jakiegokolwiek sprzętu (tym bardziej wojskowego) jest raczej naciągane. Taki sprzęt szybko znajdzie się w rękach wspomnianych zorganizowanych grup. Pytanie brzmi więc nie "jak wiele potrafisz zrobić samemu?", ale "czy dałbyś rady zdobyć wpływy w takiej grupie, lub jej przewodzić?". > Anyway możliwe że nic się nie stanie. Katastrofy nie będzie, a jest to > tylko straszak ogólny. Ależ oczywiście ;) |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-11 16:04:19 |
"This is the end" > Nie przyda ^^ Przetrwają średniej wielkości bandyckie społeczności- zżyte > i jednocześnie zdeterminowane. Post-apokaliptyczna przyszłość to nie świat > dla wszechstronnie uzdolnionych survivorów, ale dla zorganizowanych grup > podrzynaczy gardeł, zakradających się w środku nocy do miejsc, z których > można uzyskać zasoby ;) Wszechstronnie uzdolniony survivor powinien to wiedzieć i założyć taką społeczność ;) |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-11 18:39:49 |
"This is the end" > Nie przyda ^^ Przetrwają średniej wielkości bandyckie społeczności- zżyte > i jednocześnie zdeterminowane. Post-apokaliptyczna przyszłość to nie świat > dla wszechstronnie uzdolnionych survivorów, ale dla zorganizowanych grup > podrzynaczy gardeł, zakradających się w środku nocy do miejsc, z których > można uzyskać zasoby ;) No to trudno. Choć myślałem raczej o pierwszych godzinach, dniach takiego stanu rzeczy. Generalnie, wolałbym być pewien takiego dnia.Bo tak for real to kupiłbym z 20gietów marychów, skrzynkę wódki, kilka skrzynek piwa, dużo żarcia - i siedział w swojej piwnicy-bunkrze z paroma znajomymi ^_o. Add to it. Oświęcim to największa morena południa. Dół i depresja. Silne uderzenie mikrofal. W ogóle jakby to wyglądało. W jednym punkcie na słońcu dochodzi do swoistego bąbla energii, gdzie robi się coś w stylu implozji. Ciepło reakcji takiego bąbla staje się na tyle wielkie że energia przemian w pewnej sferze przez pewien czas odrywa się od normalnego cyklu reakcji a epicentrum całego 'czegoś' zaczyna nabierać innej masy, a przez to własne pole mini pole grawitacyjne. Po czym ze względu na stały nacisk płynnych przemian energetycznych, sił tarcia takiej masy jest połykany przez zewnętrzny nacisk pierwiastków słońca - zapada się w głąb zgodnie z tym że ma większą masę i w środku nieco niżej pod powierzchnią siły zewnętrzne rozrywają bąbel grawitacyjny quazi słońca i całość z kosmiczną siłą i energią pruje wprost w ziemię ? Bo jeśli tak, to przy uderzenie prostopadłym i rozchodzeniu się nieco mniej zależnym od standardowych sił grawitacyjnych ziemi takich mikrofal - oświęcim jako największa depresja na południu ma szansę mieć najmniejsze straty? W takim razie moja piwnica wydaje się dobrym miejscem na taką katastrofę :D Największy szkopuł w tym survivalu to i tak to że nie znam chińskiego. Ani żadnego języka po drugiej stronie globu. No może być coś tam piąte przez dziesiąte zrozumiał z japońskiego. Coś może nawet powiedział. Proste zdania przeczytał. Słowem klęska survivalu! Ale samemu chyba da się przetrwać. Należałoby przestrzegać kilku ważnych zasad. I pewnie by się dało. Czasem jedna osoba potrafi pokonać małą grupę. W otwartej walce bez użycia broni palnej jest to możliwe. Z zaskoczenia, przy użyciu manewrów dywersyjnych, z bronią palną mogło by się też udać. > To już bardziej przydatne. Nic tak nie wkurza, jak sadzenie od gałązek. Posadzisz w złym miejscu. Pielęgnujesz pierwsze tygodnie codziennie. Podlewasz dwa razy, rano i wieczorem. Pielisz H(w)asty. A po trzech tygodniach okazuje się że pies to moczem trącał, i z 8 drzewek 7 padło od mocznika Oo. > To może się przydać, ale założenie że uda Ci się uzyskać dostęp do > jakiegokolwiek sprzętu (tym bardziej wojskowego) jest raczej naciągane. > Taki sprzęt szybko znajdzie się w rękach wspomnianych zorganizowanych > grup. Pytanie brzmi więc nie "jak wiele potrafisz zrobić samemu?", ale > "czy dałbyś rady zdobyć wpływy w takiej grupie, lub jej przewodzić?". Trochę tego mam w domu. Przydatność posiadania ojca Shihana ^_o Masa sprzętu od wojskowych których trenował, i innych takich. (np. blue line agencja ochrony prezydenta stanów zjednoczonych, jeden agent z którym kiedyś coś tam miał wspólnego podarował mu fajną zabawkę z hameryki :D) No sry, nie masa ale sporo. Starsze, nowsze. Więc w razie 'awarii' jadę na chatę. Ubieram ze starym hakama. Bieremy po ostrej katanie, i idziemy łotać po puszkę fasoli do carefoura. Grupa znajdzie się po drodze ^_o Chcesz kupić japoński kodeks bushido, pisany na matce bambusowej, przez japońskiego mistrza włącznie z listem po japońsku przysłanym z japonii, certyfikatem do tej matki. Pisanej jakimś tam starym hujem mujem sposobem, atramentem z japońskich dziewic ^_o Łod prawej do lewej ^_o > Ależ oczywiście ;) Oby nie :( Mogłoby pierdzielnąć. Adrenalina by się przydała. Trochę żywszych emocji. "Powiew" czegoś nowego. OFTop j.w. 4 hydepark reason. Ale czemu miałyby przetrwać tylko kilkuosobowe grupy. Lub niewielkie społeczności bandyckie. Czemu nie jakaś utopijna dobra wizja. Gdzie rodziny łączą się w coś jak cygańskie tabory, ściągają razem i mają jakichś tam wyznaczonych do obrony bardziej odważnych ojców rodzin ? Kurde. Ciekawe jak by to wyglądało. Był taki francuski film, eksperyment, ponoć oparty na faktach. Zatrudniono do badania grupę mężczyzn. Jedni odgrywali więźniów, drudzy strażników. W końcu doszło do prawdziwej rzezi pomiędzy jednymi a drugimi. Takie odcięcie od technologii to jak zamknięcie w takich hermetycznych warunkach, komunikacja nie działa, transport siadł. Bufor prawny, nawet lokalny przestanie działać. Bo osoby mające przeszłość kryminalną zapewne nie zawachają się element policyjny wytępić. Ale, wiesz, nawet więźniowie mają swoje zasady. Swój kodeks honorowy. Dlatego nadal twierdzę (jestem uparty jak mół osioł, salami, i moja babka) że taki całkowity degenerat który jedząc truskawki widzi jak zabija kobietę, albo huj wie jak myśli ale je truskawki na śniadanie a potem idzie zabić trzy kobiety z rzędu, wraca, zjada truskawki i znowu idzie zabijać. Z powodu truskawek. Czy taki degenerat ma szansę na bycie w grupie społecznej? pfu, bandyckiej grupie społecznej? |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2011-02-13 20:03:32 |
"This is the end" > Ale czemu miałyby przetrwać tylko kilkuosobowe grupy. > Lub niewielkie społeczności bandyckie. Czemu nie jakaś utopijna dobra > wizja. Gdzie rodziny łączą się w coś jak cygańskie tabory, ściągają razem > i mają jakichś tam wyznaczonych do obrony bardziej odważnych ojców rodzin > ? Ludzkość miała już sporo czasu na realizację utopijnych wizji, i to w warunkach dalece bardziej sprzyjających niż światowy kryzys/apokalipsa ;) Nie liczyłbym na to. W świecie bardzo trudno dostępnych, szybko znikających zasobów jest tylko jeden sposób na uzyskanie ich wystarczająco dużo aby przetrwać- a sposobem tym jest sukcesywne zmniejszanie liczby pod kreską ułamkową- czyli ilości pretendentów do owych zasobów posiadania. > Czy taki degenerat ma szansę na bycie w grupie społecznej? > pfu, bandyckiej grupie społecznej? Jeśli ma dość mózgu żeby dojść do wniosku, iż wsparcie owej grupy umożliwia mu na dłuższą metę przetrwanie i nie jest na tyle pierdolnięty żeby nie być w stanie powstrzymać się przed spierdoleniem tego poprzez otwarcie ognia na stołówce- jasne. Socjopatyczne zapędy czynią go przydatnym- jako że będzie gotów zrobić rzeczy, których inni nie zrobią, jak chociażby wymorduje dzieci znalezione w opuszczonym schronie dzięki czemu zamiast nowych gęb do wykarmienia grupa przejmie zasoby prawie-ocalałych. Bo widzisz- kiedy mówię o owych bandyckich grupach nie mam na myśli grup złożonych z psycholi, byłych kryminalistów i zbrodniarzy- takie grupy wyłoniłyby się spośród zwyczajnego społeczeństwa. Po prostu Ci bardziej zdeterminowani by przetrwać częściowo porzucili by moralne hamulce, prawdopodobnie znaleźli jednego albo dwóch psycholi do załatwiania najbrudniejszych spraw i przekształcili się w paramilitarne niby-plemię. Nie chodzi mi o coś na kształt zdegenerowanych świrów z Mad Maxa, to byliby w gruncie rzeczy zwyczajni ludzie w niezwyczajnych okolicznościach, robiący to co trzeba żeby przetrwać. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 13:15:42 |
"This is the end" Słońce nie ma kalendarza. Prognozy pogody są nietrafne powyżej kilku dni. Ta teoria nie ma żadnych argumentów oprócz ułomnej statystyki (chętnie wysłucham lepszych). |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 13:23:59 |
"This is the end" > Słońce nie ma kalendarza. Cykl słoneczny wynosi około 11 lat. > Prognozy pogody są nietrafne powyżej kilku dni. Najwyraźniej mój wątek Cie przerósł, ja nie piszę o kilku gorących dniach za 2 lata. > Ta teoria nie ma żadnych argumentów oprócz ułomnej statystyki (chętnie > wysłucham lepszych). Ta teoria opiera się na obserwacji aktywności słońca oraz powtarzalności cyklu słonecznego, który wynosi - patrz wyżej. |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 13:19:40 |
"This is the end" > A może naukowcy się mylą, może nic się nie stanie? Myślę, że nic się nie stanie. Kiedyś czytałam gdzieś artykuł, że kiedy będzie pewność, że taka aktywność Słońca będzie miała miejsce to są siły władne obniżyć napięcie na pewien czas, tak aby zachować podstawową funkcjonalność świata(choć w domu prądu możemy przez chwilę nie mieć), a żeby ograniczyć straty. Myślę, że nie jesteśmy tacy całkiem bezradni (jako ogół ludzkości) jak próbuje się nam czasami wmówić. |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 13:45:30 |
"This is the end" > > > A może naukowcy się mylą, może nic się nie stanie? > > Myślę, że nic się nie stanie. Myślenie ma przyszłość :-) Kiedyś czytałam gdzieś artykuł, że kiedy > będzie pewność, że taka aktywność Słońca będzie miała miejsce to są siły > władne obniżyć napięcie na pewien czas, tak aby zachować podstawową > funkcjonalność świata(choć w domu prądu możemy przez chwilę nie mieć), a > żeby ograniczyć straty. Ujarzmić słońce - bezcenne. >Myślę, że nie jesteśmy tacy całkiem bezradni (jako ogół ludzkości) jak próbuje się nam czasami wmówić. Zbyt ogólne twierdzenie. Wystarczył wybuch wulkanu na Islandii, który unieruchomił Europę na kilka dni, a ludzie nie dolecieli do domy na święta. Tsunami zabrało kilkadziesiąt tysięcy istnień. Wielka woda spustoszyła Australię. Mnie się wydaje, że ludzie zbyt mocno wierzą w swoje mozliwości - natura potrafi to bezbłędnie zweryfikować w ciągu kilku chwil. Kim jesteśmy bez naszej technologii? Potrafisz sobie wyobrazić, jak wyglądałby świat bez niej? Załóżmy, że myślenie zyczeniowe się nie sprawdziło - co dalej? Świat pogrążył się w ciemności, dosłownej, informatycznej, komunikacyjnej. Jak sobie poradzić? Jak przezyć? |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 14:01:59 |
"This is the end" > Myślenie ma przyszłość :-) Toteż staram się jak mogę. :> > Ujarzmić słońce - bezcenne. Raczej ujarzmić prąd. To już nie takie trudne. > Wystarczył wybuch wulkanu na Islandii, który unieruchomił Europę na kilka > dni, a ludzie nie dolecieli do domy na święta. Ale świat się z tego powodu nie skończył, prawda? > Tsunami zabrało kilkadziesiąt tysięcy istnień. > Wielka woda spustoszyła Australię. Ale jakoś cywilizacja nadal istnieje. > > Mnie się wydaje, że ludzie zbyt mocno wierzą w swoje mozliwości - natura > potrafi to bezbłędnie zweryfikować w ciągu kilku chwil. Dlatego dodałam "ogół ludzkości", jednostki są wobec natury słabe i nic nie znaczące, ale gatunek ludzki nie tak łatwo będzie wytępić. > > Kim jesteśmy bez naszej technologii? > Potrafisz sobie wyobrazić, jak wyglądałby świat bez niej? Nie wiem, w którą stronę poszłaby cywilizacja, pewnie nikt nie wie - ale myślę (no patrz, znów się udało!), że dalibyśmy sobie radę. > Załóżmy, że myślenie zyczeniowe się nie sprawdziło - co dalej? > Świat pogrążył się w ciemności, dosłownej, informatycznej, komunikacyjnej. > > Jak sobie poradzić? > Jak przezyć? A jak żyliśmy przez setki, tysiące lat? Elektryczość, internet, telewizja - jak stare są w skali istnienia świata? |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 14:11:31 |
"This is the end" > Dlatego dodałam "ogół ludzkości", jednostki są wobec natury słabe i nic > nie znaczące, ale gatunek ludzki nie tak łatwo będzie wytępić. Nie chodzi mi o ogół ludzkości - chodzi mi o jednostki właśnie, o Ciebie mi chodzi, jak sobie poukładasz na nowo świat. > Nie wiem, w którą stronę poszłaby cywilizacja, pewnie nikt nie wie - ale > myślę (no patrz, znów się udało!), że dalibyśmy sobie radę. Brakuje Ci wyobraźni, by sobie wymyślić, jak by to było? Myślenie nadal ma przyszłość. "Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było", prawda? > A jak żyliśmy przez setki, tysiące lat? Elektryczość, internet, telewizja > - jak stare są w skali istnienia świata? Są bardzo młode, ale to jedyna rzeczywistość, jaką znamy. |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 14:17:33 |
"This is the end" > Nie chodzi mi o ogół ludzkości - chodzi mi o jednostki właśnie, o Ciebie > mi chodzi, jak sobie poukładasz na nowo świat. Tak żeby było wygodnie i bezpiecznie mnie i moim bliskim. > > > Nie wiem, (...) > > Brakuje Ci wyobraźni, by sobie wymyślić, jak by to było? Co ma wspólnego wyobraźnia z wiedzą? > Są bardzo młode, ale to jedyna rzeczywistość, jaką znamy. Zapytaj dziadka, może Ci powie jak żyć bez telewizji i internetu (a może nawet jak bez prądu!) |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 14:28:40 |
"This is the end" > Tak żeby było wygodnie i bezpiecznie mnie i moim bliskim. "Ciepło, sucho, zawsze pewnie" :-) > Co ma wspólnego wyobraźnia z wiedzą? Skoro brakuje Ci wiedzy na temat - użyj wyobraźni. > Zapytaj dziadka, może Ci powie jak żyć bez telewizji i internetu (a może > nawet jak bez prądu!) Ty mi powiedz :-) |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 14:31:41 |
"This is the end" > Skoro brakuje Ci wiedzy na temat - użyj wyobraźni. Ale jakie to ma znaczenie co sobie kto z nas wyobrazi? Powstały chyba już setki programów i filmów dokumentalnych na ten temat (jeden widziałam nawet w zeszłym tygodniu na discovery), ale czy to, że każdy z nas sobie coś tam wyobrazi ma jakiekolwiek przełożenie na to co się stanie? Mogę wyobrazić sobie wielkie statki jak w tym chałowym filmie 2012, mogę wyobrazić sobie powrót do jaskiń i mogę wyobrazić sobie totalną zagładę - tyle tylko, że nic z tego nie wyniknie. > Ty mi powiedz :-) Można całkiem nieźle i wygodnie. |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 14:45:15 |
"This is the end" > Ale jakie to ma znaczenie co sobie kto z nas wyobrazi? Mnie to akurat ciekawi. Powstały chyba już > setki programów i filmów dokumentalnych na ten temat (jeden widziałam > nawet w zeszłym tygodniu na discovery), ale czy to, że każdy z nas sobie > coś tam wyobrazi ma jakiekolwiek przełożenie na to co się stanie? Oczywiście, że nie ma przełożenia, ale lubię posłuchać, co jak inni to sobie wyobrażają, bo mnie to ciekawi. Sztaby kryzysowe wymyślają różne strategie radzenia sobie w trudnych sytuacjach, kreują różne zdarzenia i rozkminiają, jak sobie w nich poradzić. Czy ich praca ma w ogóle jakiś sens, czy to strata pieniędzy podatników? > Można całkiem nieźle i wygodnie. Mieszkam na 13 piętrze. Brak prądu spowodowałby, że dojście do mojego mieszkania nie byłoby wcale fajne. |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 14:52:03 |
"This is the end" > Mnie to akurat ciekawi. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła :> > Czy ich praca ma w ogóle jakiś sens, czy to strata pieniędzy podatników? Ma sens kiedy planują np. jak poradzić sobie w razie powodzi, trzęsień ziemi, wybuchów wulkanów - tego, z czym mieliśmy już do czynienia nie raz i nie poradziliśmy sobie tak dobrze jak można było, a na pewno czeka nas to jeszcze w przyszłości. W kwestiach poruszanych przez Ciebie w tym wątku niech się zajmą planowaniem jak ograniczyć straty, skoro mają być te wybuchy na słońcu. > Mieszkam na 13 piętrze. Brak prądu spowodowałby, że dojście do mojego > mieszkania nie byłoby wcale fajne. Hmm... Jeśli chodzi o moje zdanie to w obliczu końca świata polecam Ci przeprowadzkę. Obserwuj niebo - będziesz wiedział kiedy się zacząć pakować. :) |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 15:30:52 |
"This is the end" > Ciekawość to pierwszy stopień do piekła :> A nie do wiedzy? ;-) > Ma sens kiedy planują np. jak poradzić sobie w razie powodzi, trzęsień > ziemi, wybuchów wulkanów - tego, z czym mieliśmy już do czynienia nie raz > i nie poradziliśmy sobie tak dobrze jak można było, a na pewno czeka nas > to jeszcze w przyszłości. W kwestiach poruszanych przez Ciebie w tym wątku > niech się zajmą planowaniem jak ograniczyć straty, skoro mają być te > wybuchy na słońcu. Myślę, że sztaby mądrzejszych od nas już coś wymyśliły, ale oni myślą raczej w skali globalnej, nie jednostkowej. Hmm... Jeśli chodzi o moje zdanie to w obliczu końca świata polecam Ci > przeprowadzkę. Myślisz, że przeprowadzka jest taka prosta? Gdzie mam sie przeprowadzić? Za jakie i czyje pieniądze? Nie stać mnie teraz na przeprowadzkę. Wyprowadzić się na wieś? Tak by chyba było najrozsądniej, na wsi łatwiej można przetrwać, niż w mieście, gdzie szybko skończy się jedzenie, nie będzie ogrzewania i wody. Zapanuje chaos. Wystarczy popatrzec, co się dzieje, gdy stan wody w rzekach się podnosi i grozi powodzią, ewentualnie podtopieniem terenów zalewowych. Ludzi ogarnia panika, sklepy pustoszeja, jakby miała za chwilę wybuchnąć wojna, butelki wody były prawie wyrywane sobie z rąk. Tesco pozbyło się wszystkich zapasów magazynowych wody :-) Nie potrafię sobie wyobrazić tego, co się będzie działo, gdy padnie nam cały światowy system zasilania :-) > Obserwuj niebo - będziesz wiedział kiedy się zacząć pakować. :) To chyba trochę za późno :-) |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 15:44:57 |
"This is the end" > Są bardzo młode, ale to jedyna rzeczywistość, jaką znamy. Okrutnych generalizacji ciąg dalszy. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 20:49:35 |
"This is the end" > Myślę, że nic się nie stanie. Kiedyś czytałam gdzieś artykuł, że kiedy > będzie pewność, że taka aktywność Słońca będzie miała miejsce to są siły > władne obniżyć napięcie na pewien czas, tak aby zachować podstawową > funkcjonalność świata(choć w domu prądu możemy przez chwilę nie mieć), a > żeby ograniczyć straty. Myślę, że nie jesteśmy tacy całkiem bezradni (jako > ogół ludzkości) jak próbuje się nam czasami wmówić. Obniżenie napięcia? Lepiej natężenie, żeby zachować podstawową funkcjonalność. :P Wyłączenie urządzeń wytwarzających, przetwarzających, czy zużywających energię elektryczną pomogłoby, ale raczej w niewielkim stopniu. I tak burza na skalę tej z XIX wieku wyindukowałaby w nich ogromny prąd. Transformatory są szczególnie wrażliwe. Hm, zastanawia mnie, czy elektronika samochodowa jest odporna... w końcu stalowa karoseria to całkiem niezła klatka Faradaya. Warto byłoby tuż po wybuchu zabezpieczyć wszystkie skrzynki folią aluminiową, jechać na stację i zalać do pełna wszystko, co się da. I kupcie sobie broń! I konserwy! ;-) |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 14:07:18 |
"This is the end" > "W ciągu godziny wygasną światła w całym kraju. Sieci > telefonii komórkowej przestaną działać w przeciągu kilku następnych. Gdyby > jeszcze działały telewizory, oglądać na nich można by jedynie szum po > wygaszonym sygnale. Ten sam szum zastąpi też sygnał radiowy. Do wschodu > słońca następnego dnia nasza cywilizacja techniczna zostanie pogrążona w > gruzach - scenariusz kataklizmu wywołanego potężnymi rozbłyskami na słońcu > pisze "The Daily Mail" Scenariusz do "Armagedona" był obliczony na wywołanie mniejszego napięcia. A i tak zebrał Złotą Malinę. > Co nas czeka - powrót do średniowiecza? Ten wątek to jest powrót do średniowiecza. > Jak się odnosicie do podobnych rewelacji? "W dzień końca świata Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji, Rybak naprawia błyszczącą sieć. Skaczą w morzu wesołe delfiny, Młode wróble czepiają się rynny I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć. W dzień końca świata Kobiety idą polem pod parasolkami, Pijak zasypia na brzegu trawnika, Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa, Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa I noc gwiaździstą odmyka. A którzy czekali błyskawic i gromów, Są zawiedzeni. A którzy czekali znaków i archanielskich trąb, Nie wierzą, że staje się już. Dopóki słońce i księżyc są w górze, Dopóki trzmiel nawiedza różę, Dopóki dzieci różowe się rodzą, Nikt nie wierzy, że staje się już. Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem, Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie, Powiada przewiązując pomidory: Innego końca świata nie będzie, Innego końca świata nie będzie." L |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 14:16:13 |
"This is the end" > Ten wątek to jest powrót do średniowiecza. do roku 2007. > > Jak się odnosicie do podobnych rewelacji? > > "W dzień końca świata (...)" Pięknie, ale zupełnie niepraktycznie. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 14:49:32 |
"This is the end" > > Ten wątek to jest powrót do średniowiecza. > > do roku 2007. Nie wiem co było w 2007 roku, jeśli jakaś apokalipsa to chyba raczej mizerna skoro mi umknęła. Na pewno natomiast Twój wątek skojarzył mi się z tymi scenami z Imienia Róży, w których Eco pokazał niepokój braci przed zbliżającą się datą 1000. > > "W dzień końca świata (...)" > > Pięknie, ale zupełnie niepraktycznie. A co ma piernik do wiatraka? L |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 15:16:13 |
"This is the end" > Nie wiem co było w 2007 roku, jeśli jakaś apokalipsa to chyba raczej > mizerna skoro mi umknęła. W 2007 był podobny wątek, nie żadna katastrofa. Na pewno natomiast Twój wątek skojarzył mi się z > tymi scenami z Imienia Róży, w których Eco pokazał niepokój braci przed > zbliżającą się datą 1000. W historii sporo jest krytycznych dat, które przerażały ludzi - rok 1000, jak wspomniałaś, przełom wieków XIX/XX, kryzys roku 2000 na przykład, ogólnie upadek i apokalipsa. Jednak te obawy nie były poparte naukową obserwacją świata, jak obecnie. Nie interesuje mnie lęk przed "magiczną liczbą", tylko realne zagrożenia, jakie, być może, czekają nas w niedalekiej przyszłości. > A co ma piernik do wiatraka? "Piosenka o końcu świata" nijak ma się do tego, o co mi chodzi, rzeczywiście :-) |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 15:35:51 |
"This is the end" > W historii sporo jest krytycznych dat, które przerażały ludzi - rok 1000, > jak wspomniałaś, przełom wieków XIX/XX, kryzys roku 2000 na przykład, > ogólnie upadek i apokalipsa. > Jednak te obawy nie były poparte naukową obserwacją świata, jak obecnie. Bardzo... krótkowzroczny i egoistyczny punkt widzenia. Powtórka z historii/historiozofii by się przydała. > Nie interesuje mnie lęk przed "magiczną liczbą", tylko realne zagrożenia, > jakie, być może, czekają nas w niedalekiej przyszłości. Nie piszę o leku przed magiczną liczbą. Założyłam, widocznie błędnie, że lepiej znasz fabułę Imienia Róży. > > A co ma piernik do wiatraka? > > "Piosenka o końcu świata" nijak ma się do tego, o co mi chodzi, > rzeczywiście :-) Zaczynam podejrzewać, że przez apokalipsę rozumiesz koniec współczesnej cywilizacji, który jest dla Ciebie równy końcowi świata. Eot L |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 15:47:22 |
"This is the end" > Bardzo... krótkowzroczny i egoistyczny punkt widzenia. Powtórka z > historii/historiozofii by się przydała. Myślisz, że powtórka z historii pozwoli lepiej przygotować się do przyjęcia przyszłości? To, co być może się zdarzy, nie miało jeszcze miejsca na taką skalę w przeszłości. > Nie piszę o leku przed magiczną liczbą. Założyłam, widocznie błędnie, że > lepiej znasz fabułę Imienia Róży. Nie wiem, do czego nawiązujesz w tym momencie. > Zaczynam podejrzewać, że przez apokalipsę rozumiesz koniec współczesnej > cywilizacji, który jest dla Ciebie równy końcowi świata. > > Eot > L Koniec współczesnej cywilizacji jest ogromną zmianą, rodzajem regresu, którego konsekwencji trudno sobie wyobrazić, nie równa się to końcowi świata. Ale będzie ciekawie :-) |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 15:58:01 |
"This is the end" > > Bardzo... krótkowzroczny i egoistyczny punkt widzenia. Powtórka z > > historii/historiozofii by się przydała. > > Myślisz, że powtórka z historii pozwoli lepiej przygotować się do > przyjęcia przyszłości? Oczywiście. Historia magistra vitae est, to nie jest martwe, snobistycznie brzmiące hasełko, nasze czasy nie są wcale wyjątkowe, ani pod względem historycznym, ani geologicznym itp. Gdybanie tego rodzaju jest stratą czasu i wyważaniem otwartych drzwi teorii. Rozumiesz? > To, co być może się zdarzy, nie miało jeszcze miejsca na taką skalę w > przeszłości. Bzdura. Ja nie mam telewizora w domu, ale na boga, wiem, co to jest Discovery channel i czasem coś tam obejrzę jak w gościach jestem... ;) > Nie wiem, do czego nawiązujesz w tym momencie. Heh... a mi się nie chcę pisać, bo znowu wejdę na katedrę i pierdolnę Ci wykład, jak to mam w zwyczaju. Chodzi mi o światopogląd naukowy średniowiecza. > Koniec współczesnej cywilizacji jest ogromną zmianą, rodzajem regresu, > którego konsekwencji trudno sobie wyobrazić, nie równa się to końcowi > świata. > Ale będzie ciekawie :-) Nie będzie to nic nowego, rozwój cywilizacji ma imo charakter jak najbardziej dialektyczny, a świat wypluwa nowe emanacje siebie na nowo i na nowo, regres jest wpisany w rozwój naszego gatunku tak samo jak progres, i nie widzę nic niewyobrażalnego w "pożarze świata" o którym piszesz. L |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 16:10:17 |
"This is the end" > Oczywiście. Historia magistra vitae est, to nie jest martwe, snobistycznie > brzmiące hasełko, nasze czasy nie są wcale wyjątkowe, ani pod względem > historycznym, ani geologicznym itp. Gdybanie tego rodzaju jest stratą > czasu i wyważaniem otwartych drzwi teorii. Rozumiesz? Historia kołem się toczy, ale fajniej chyba, gdy to koło nie przetacza się po nas :-) > Heh... a mi się nie chcę pisać, bo znowu wejdę na katedrę i pierdolnę Ci > wykład, jak to mam w zwyczaju. Chodzi mi o światopogląd naukowy > średniowiecza. Wiesz, ze nie mam problemów ze słuchaniem wykładów, tak więc jak masz jednak ochotę się powymądrzać - dawaj ;-) Ze średniowiecza dawno wyszedłem, ostatnio bardziej mnie interesuje przyszłość w szerokim aspekcie. > Nie będzie to nic nowego, rozwój cywilizacji ma imo charakter jak > najbardziej dialektyczny, a świat wypluwa nowe emanacje siebie na nowo i > na nowo, regres jest wpisany w rozwój naszego gatunku tak samo jak > progres, i nie widzę nic niewyobrażalnego w "pożarze świata" o którym > piszesz. > > L Rozumiem to spojrzenie z dystansu i z góry, z całą wiedzą historiozoficzną na temat cyklów rozwoju i upadków cywilizacji, co oczywiście miało już wielokrotnie miejsce w przeszłości. Jednak z mojego egoistycznego i krótkowzrocznego punktu widzenia nie chciałbym być wcale świadkiem tej zmiany, być może upadku, bo jest mi dobrze tak, jak jest, względne status quo mi odpowiada. Zmiana pociągnie za sobą nieuchronne ofiary, nie chciałbym byc jedną z nich. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 17:36:34 |
"This is the end" > Zmiana pociągnie za sobą nieuchronne ofiary, nie chciałbym byc jedną z > nich. A ja bym chciał, żebyś był jedną z nich ;) buduj schron, zbieraj zapasy, naostrz noże, a nie biadolisz nad mlekiem, które podobno ma się rozlać za dwa lata. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 18:30:52 |
"This is the end" > > Oczywiście. Historia magistra vitae est, to nie jest martwe, > snobistycznie > > brzmiące hasełko, nasze czasy nie są wcale wyjątkowe, ani pod > względem > > historycznym, ani geologicznym itp. Gdybanie tego rodzaju jest stratą > > > czasu i wyważaniem otwartych drzwi teorii. Rozumiesz? > > Historia kołem się toczy, ale fajniej chyba, gdy to koło nie przetacza się > po nas :-) Czyli nie rozumiesz. Patrzysz na koło historii jako na coś, co może się przetoczyć po Tobie. Ty już w nim jesteś i razem z nim wirujesz. > Wiesz, ze nie mam problemów ze słuchaniem wykładów, tak więc jak masz > jednak ochotę się powymądrzać - dawaj ;-) > Ze średniowiecza dawno wyszedłem, ostatnio bardziej mnie interesuje > przyszłość w szerokim aspekcie. Nie da się patrzeć w przyszłość nie pamiętając o przeszłości, a raczej da się, ale znowu: będzie to wyważanie otwartych drzwi i czas, który można poświęcić na patrzenie w dal będzie zmarnowany na patrzenie na to, co już zauważone zostało - opisane także. Stąd mój zarzut krótkowzroczności. Średniowiecze to nie jest wyłącznie rozmodlony czas gotyku, chorałów gregoriańskich i Czarnej Śmierci. Nauka wbrew opinii laików nie zrobiła sobie przerwy na tysiąc lat, aby rozkwitnąć na nowo w okresie renesansu (który patrzenie przez pryzmat swojego zadowolenia z siebie narzucił skutecznie kolejnym pokoleniom, utrwalając pewien obraz, bardziej wymarzony, choć faktycznie też w dużej mierze prawdziwy). Pytanie: czy fakt, że Avicenna nie umiał jeździć na rowerze czyni go bardziej ograniczonym w rozwoju niż przeciętnego dwunastolatka sprzed Twojego bloku? Ależ skąd, odpowiesz, to nie jego wina, że jego moment historyczny był znacznie wcześniejszy niż nasz i w tak przykry sposób go ograniczał. Ileż mógłby Awicenna zdziałać dzisiaj! Na bank mielibyśmy już lekarstwo na raka. Ale nie został po nim nawet proch, dzisiaj jesteśmy my, współcześni my, którzy będąc karłami spoglądającymi na świat z karków olbrzymów, mają sztuczną inteligencję, mikroprocesory, satelity itd. - ergo - mogą więcej. Problem polega na tym, że dokładnie tak samo patrzyli na siebie przedstawiciele każdej epoki - jako na lepszy lub gorszy, ale zawsze na wierzchołek świata. Przeceniasz znaczenie naszej cywilizacji, dokładnie tak samo jak Ty teraz patrzysz na bogu ducha winnego Avicennę - będą patrzeć na najwybitniejsze umysły naszych czasów i na nasze najnowocześniejsze technologie ludzie w przyszłości - czyli z szacunkiem dla umysłu, i politowaniem dla momentu historycznego. Mówisz, że chcesz patrzeć w przyszłość, nic bardziej mylnego - nie potrafisz patrzeć w przyszłość, póki co powielasz myślowe kalki i ślizgasz się po wierzchołku góry lodowej tematu, mając bardzo ogólną wiedzę. Twoje przekonanie o możliwościach współczesnej nauki/techniki i wyjątkowości losu, jaki nas czeka połączone z deklaracją "patrzenia w przyszłość" malują mi obraz osoby, która budując dom postanowiła, że nudzą ją już fundamenty i ściany, chcę się najpierw raczej skupić na dachu. Żadna rewolucja nie jest taka sama, ale pewien schemat się powtarza - nie było powrotu do okresu przed Gutenbergiem, nie ma powrotu do czasów przed Internetem, czym apokalipsa którą malujesz różni się w skutkach od Rewolucji Francuskiej albo od II Wojny Światowej? Czy zniszczenie satelity powoduje kasację technologii jego powstania? Kasuje ludzką pamięć i wymazuje akt stworzenia, który miał już miejsce? Apokalipsa to koniec faktyczny, to, co Ty opisujesz, to tylko restart, jakich było już wiele. > Rozumiem to spojrzenie z dystansu i z góry, z całą wiedzą historiozoficzną > na temat cyklów rozwoju i upadków cywilizacji, co oczywiście miało już > wielokrotnie miejsce w przeszłości. Wiesz przecież, ile stuleci już żyję i ile upadków cywilizacji widziałam... > Jednak z mojego egoistycznego i krótkowzrocznego punktu widzenia nie > chciałbym być wcale świadkiem tej zmiany, być może upadku, bo jest mi > dobrze tak, jak jest, względne status quo mi odpowiada. > Zmiana pociągnie za sobą nieuchronne ofiary, nie chciałbym byc jedną z > nich. Skąd w ogóle pomysł, że ktoś się Ciebie będzie pytać o zdanie? L |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-01 08:59:41 |
"This is the end" > Czyli nie rozumiesz. Patrzysz na koło historii jako na coś, co może się > przetoczyć po Tobie. Ty już w nim jesteś i razem z nim wirujesz. Używasz tylko innej metafory, ale prawdopodobnie chodzi nam o to samo - na pewne rzeczy nie mamy wpływu z racji bycia w danym momencie historycznym i ten moment determinuje...wiele rzeczy, żeby nie mówić wszystko. > Nie da się patrzeć w przyszłość nie pamiętając o przeszłości, a raczej da > się, ale znowu: będzie to wyważanie otwartych drzwi i czas, który można > poświęcić na patrzenie w dal będzie zmarnowany na patrzenie na to, co już > zauważone zostało - opisane także. Stąd mój zarzut krótkowzroczności. Możesz tak sądzić z racji tego, iż się do przeszłości nie odwołuję, nie mam Ci tego za złe. Ale tak, wszystko już było :-) > Średniowiecze to nie jest wyłącznie rozmodlony czas gotyku, chorałów > gregoriańskich i Czarnej Śmierci. Nauka wbrew opinii laików nie zrobiła > sobie przerwy na tysiąc lat, aby rozkwitnąć na nowo w okresie renesansu > (który patrzenie przez pryzmat swojego zadowolenia z siebie narzucił > skutecznie kolejnym pokoleniom, utrwalając pewien obraz, bardziej > wymarzony, choć faktycznie też w dużej mierze prawdziwy). Pytanie: czy > fakt, że Avicenna nie umiał jeździć na rowerze czyni go bardziej > ograniczonym w rozwoju niż przeciętnego dwunastolatka sprzed Twojego > bloku? Ależ skąd, odpowiesz, to nie jego wina, że jego moment historyczny > był znacznie wcześniejszy niż nasz i w tak przykry sposób go ograniczał. > Ileż mógłby Awicenna zdziałać dzisiaj! Na bank mielibyśmy już lekarstwo na > raka. Ale nie został po nim nawet proch, dzisiaj jesteśmy my, współcześni > my, którzy będąc karłami spoglądającymi na świat z karków olbrzymów, mają > sztuczną inteligencję, mikroprocesory, satelity itd. - ergo - mogą więcej. > Problem polega na tym, że dokładnie tak samo patrzyli na siebie > przedstawiciele każdej epoki - jako na lepszy lub gorszy, ale zawsze na > wierzchołek świata. Bo w danym momencie to był wierzchołek wiedzy, którą udało się zdobyć, biorąc pod uwagę dorobek przeszłości oczywiście. To się chyba nazywa rozwój i ewolucja. Przeceniasz znaczenie naszej cywilizacji, dokładnie > tak samo jak Ty teraz patrzysz na bogu ducha winnego Avicennę - będą > patrzeć na najwybitniejsze umysły naszych czasów i na nasze > najnowocześniejsze technologie ludzie w przyszłości - czyli z szacunkiem > dla umysłu, i politowaniem dla momentu historycznego. Absolutnie nie przeceniam naszej cywilizacji, skąd ten pomysł? W danym momencie jesteśmy rozwinięci na tyle, na ile potrafimy, co nie znaczy, że nie jest to nasz najwyższy punkt rozwoju nauki i technologii. To, że następne pokolenia stając na naszych barkach będą widzieć więcej - jest zupełnie naturalne. Mówisz, że chcesz > patrzeć w przyszłość, nic bardziej mylnego - nie potrafisz patrzeć w > przyszłość, póki co powielasz myślowe kalki i ślizgasz się po wierzchołku > góry lodowej tematu, mając bardzo ogólną wiedzę. Moja droga Lavo, wytłumaczę Ci powoli trzymając za rękę, że moje patrzenie w przyszłość nie ma wymiaru globalnego, nie ma też kontekstu historiozoficznego, tak po ludzku, małostkowo i egoistycznie myślę o mojej przyszłości i moich wyłącznie planach, no kurde. Ty zaś zakopana w książkach i teoriach zapominasz o bardziej prozaicznych stronach egzystencji, zdaje się. Twoje przekonanie o > możliwościach współczesnej nauki/techniki i wyjątkowości losu, jaki nas > czeka połączone z deklaracją "patrzenia w przyszłość" malują mi obraz > osoby, która budując dom postanowiła, że nudzą ją już fundamenty i ściany, > chcę się najpierw raczej skupić na dachu. Dokonałaś zbytecznej nadinterpretacji, a raczej spojrzałaś naukowo i książkowo, teoretycznie na temat kryzysu i upadku cywilizacji wpisując go w kontekst historyczny i filozoficzny jakby zapominając o pragmatycznej stronie tego zjawiska. Żadna rewolucja nie jest taka > sama, ale pewien schemat się powtarza - nie było powrotu do okresu przed > Gutenbergiem, nie ma powrotu do czasów przed Internetem, czym apokalipsa > którą malujesz różni się w skutkach od Rewolucji Francuskiej albo od II > Wojny Światowej? Czy zniszczenie satelity powoduje kasację technologii > jego powstania? Kasuje ludzką pamięć i wymazuje akt stworzenia, który miał > już miejsce? Apokalipsa to koniec faktyczny, to, co Ty opisujesz, to tylko > restart, jakich było już wiele. Z Twojego punktu widzenia, z dystansu, z cała wiedzą, którą posiadasz nazywasz to restartem, na zimno i z rozwagą. Jest to jakieś pocieszenie, że to tylko kolejna zmiana, ale jakbyś zupełnie nie myślała, że to Ciebie też może dotyczyć. Patrzysz globalnie, śmierć mas to statystyka, a ja patrzę jednostkowo. Po tym kryzysie świat i ludzie się z pewnością podniosą, ale mnie interesuje, co będzie się działo w tym okresie przejściowym. > Skąd w ogóle pomysł, że ktoś się Ciebie będzie pytać o zdanie? > > L Nikt się mnie nie pyta o zdanie i nikt się mną nie przejmuje. Świat ma mnie w dupie, dlatego muszę zadbać o siebie sam. Łowca |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-01 11:32:21 |
"This is the end" > Moja droga Lavo, wytłumaczę Ci powoli trzymając za rękę, że moje patrzenie > w przyszłość nie ma wymiaru globalnego, nie ma też kontekstu > historiozoficznego, Powtórzę co napisałam komuś tam wczoraj: Zadajesz pytanie, więc nie dziw się, że ktoś Ci na nie udziela odpowiedzi. Chciałam darować Ci wykład, ale ostatecznie udzieliłam Ci go na Twoją WYRAŹNĄ prośbę. Przyjmij to teraz na klatę, zamiast nieudolnie serwować mi protekcjonalny ton, który kompletnie do Ciebie nie pasuje. Jeśli to już koniec Twoich ćwiczeń z erudycji, to możemy wrócić do rozmowy. Jeśli nie, to ja nie mam do czego wracać. > Ty zaś zakopana w książkach i teoriach zapominasz o bardziej prozaicznych > stronach egzystencji, zdaje się. Tak, tak, siedzę w mojej samotni, słucham Liszta, czytam Goethego i tylko od czasu do czasu odgarnę lok z zafrasowanego, bladego czoła. Daruj mi, na boga. ;) Twoje pytanie o pragmatyczne podejście do katastrofy to w praktyce pytanie o to, co zrobię, kiedy winda przestanie działać i kiedy komp mi padnie. Nie dziw się, że nie poświęciłam mu jakoś szczególnie dużo uwagi. Reszty nie komentuję, bo sadzisz tylko truizmy w rodzaju: > w danym momencie to był wierzchołek wiedzy, którą udało się zdobyć, > biorąc pod uwagę dorobek przeszłości oczywiście. To się chyba nazywa > rozwój i ewolucja. > W danym momencie jesteśmy rozwinięci na tyle, na ile potrafimy, co nie > znaczy, że nie jest to nasz najwyższy punkt rozwoju nauki i technologii. > Świat ma > mnie w dupie, dlatego muszę zadbać o siebie sam. i inne. Ogarnij się L |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-01 12:10:36 |
"This is the end" > Powtórzę co napisałam komuś tam wczoraj: Zadajesz pytanie, więc nie dziw > się, że ktoś Ci na nie udziela odpowiedzi. Chciałam darować Ci wykład, ale > ostatecznie udzieliłam Ci go na Twoją WYRAŹNĄ prośbę. Przyjmij to teraz na > klatę, zamiast nieudolnie serwować mi protekcjonalny ton, który kompletnie > do Ciebie nie pasuje. Jeśli to już koniec Twoich ćwiczeń z erudycji, to > możemy wrócić do rozmowy. Jeśli nie, to ja nie mam do czego wracać. Wiesz, że przepychanki mnie nie interesują, szkoda na nie czasu, nic nie wnoszą i nie dają nawet zabawy. Przyjmuję na klatę wszystko, Twoje spojrzenie nadaje temu inny charakter, bardziej uniwersalny. Z zakłopotaniem, ale jak zwykle szczerze, przyznaję, że zapędziwszy się w myślenie pragmatyczne na temat teraźniejszości oraz przyszłości pominąłem przeszłość. Odgrzebawszy w pamięci, a nie w google, różne fakty dotyczące wcześniejszych upadków skłaniam się do tego, że to rzeczywiście może być kolejny restart. Nie będę wznosić oczu ku górze, wyciągać rąk i pytać łzawie "dlaczego" - ano, bo dlatego. Czy coś nam to może dać, jakąś wymierną korzyść? Zrobiwszy rachunek zysków i strat - jaki bilans nam wychodzi? > Tak, tak, siedzę w mojej samotni, słucham Liszta, czytam Goethego i tylko > od czasu do czasu odgarnę lok z zafrasowanego, bladego czoła. Daruj mi, na > boga. ;) No a nie? ;-) OK, byłaś w Ikei i dostałaś narcyza, więc czasami wychodzisz ze swojej chato-jamy :-D Twoje pytanie o pragmatyczne podejście do katastrofy to w > praktyce pytanie o to, co zrobię, kiedy winda przestanie działać i kiedy > komp mi padnie. Nie dziw się, że nie poświęciłam mu jakoś szczególnie dużo > uwagi. No właśnie całe zagadnienie jest trochę bardziej skomplikowane, ale rozumiem, że zupełnie niezajmujące. Ja wiem, przyziemność jest nudna ;-) > Ogarnij się > L Jestem jak najbardziej ogarnięty, nie wiem, dlaczego sądzisz, że może być inaczej. Ł. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-01 13:46:02 |
"This is the end" > Czy coś nam to może dać, jakąś wymierną korzyść? > Zrobiwszy rachunek zysków i strat - jaki bilans nam wychodzi? ? Jaka korzyść? Bilans czego? Tego, co do katastrofy, czy co w jej wyniku? > > Tak, tak, siedzę w mojej samotni, słucham Liszta, czytam Goethego i > tylko > > od czasu do czasu odgarnę lok z zafrasowanego, bladego czoła. Daruj > mi, na > > boga. ;) > > No a nie? ;-) Nie. Czytam V. Woolf. na zmianę z Kantem. A na Liszta muszę mieć nastrój, więc idź w diabły. :) > No właśnie całe zagadnienie jest trochę bardziej skomplikowane, ale > rozumiem, że zupełnie niezajmujące. > Ja wiem, przyziemność jest nudna ;-) No dobrze, dobrze. Sprowadź mnie na ziemię, bo może za bardzo zakopałam się w moich uczonych księgach. Znasz protokół postępowania w takiej sytuacji: zadawaj mi konkretne pytania. Naprawdę nie umiem się wczuć w sytuację. L |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-03 16:42:13 |
"This is the end" > No dobrze, dobrze. Sprowadź mnie na ziemię, bo może za bardzo zakopałam > się w moich uczonych księgach. Znasz protokół postępowania w takiej > sytuacji: zadawaj mi konkretne pytania. Naprawdę nie umiem się wczuć w > sytuację. Spoko, szczerze mówiąc, a raczej pisząc, straciłem zupełnie zainteresowanie tematem. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-03 19:27:11 |
"This is the end" > Spoko, szczerze mówiąc, a raczej pisząc, straciłem zupełnie > zainteresowanie tematem. O boże, nie przyklejaj sobie tej gęby, błagam. Niektórym ona leży jak ulał, ale na Tobie wygląda naprawdę cudacznie. Eot L |
|
Weles [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 18:18:16 |
"This is the end" Nie będzie końca świata tylko wojna, w końcu cały teń świat pier****, wystarczy zobaczyc co się dzieje z podwyżkami cen żywności itp, z tego musi wyniknąc wojna. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-01 16:02:36 |
"This is the end" > Nie będzie końca świata tylko wojna, w końcu cały teń świat pier****, > wystarczy zobaczyc co się dzieje z podwyżkami cen żywności itp, z tego > musi wyniknąc wojna. Strzel sobie w łeb, bo na naukę historii za późno. Poza tym, w różnych rejonach świata wojny mają miejsce już w chwili obecnej i nie mają więcej wspólnego z ceną chleba w twoim sklepie spożywczym, niż to, że w wielu z nich chodzi o pieniądze. |
|
Weles [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-01 18:04:19 |
"This is the end" > Strzel sobie w łeb, bo na naukę historii za późno. Poza tym, w różnych > rejonach świata wojny mają miejsce już w chwili obecnej i nie mają więcej > wspólnego z ceną chleba w twoim sklepie spożywczym, niż to, że w wielu z > nich chodzi o pieniądze. To co się dzieje to są wojny domowe, oprócz tej w Iraku, ja mówię o wielkiej wojnie na skale światową, tak jak II wojna światowa, tylko, że ta będzie dużo gorsza. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2011-02-01 18:13:57 |
"This is the end" > To co się dzieje to są wojny domowe, oprócz tej w Iraku, ja mówię o > wielkiej wojnie na skale światową, tak jak II wojna światowa, tylko, że ta > będzie dużo gorsza. *** Jasne, jak cheesburger w McSyfie podrożeje do 4 PLN to wszyscy skoczymy sobie do gardeł. Sam to wymyśliłeś? |
|
Weles [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-01 18:32:18 |
"This is the end" > Jasne, jak cheesburger w McSyfie podrożeje do 4 PLN to wszyscy skoczymy > sobie do gardeł. Sam to wymyśliłeś? Pieczywo i mięso już podrożało, myślisz, że ludzie się w końcu nie zbuntują tak jak w Egipcie? |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2011-02-02 00:35:46 |
"This is the end" > Pieczywo i mięso już podrożało, myślisz, że ludzie się w końcu nie > zbuntują tak jak w Egipcie? *** Zbuntują się przeciwko czemu?Cenom wolnorynkowym? Nie przesadzajmy, nikt z głodu nie umiera. |
|
Weles [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-02 11:25:46 |
"This is the end" > Zbuntują się przeciwko czemu?Cenom wolnorynkowym? Nie przesadzajmy, nikt z > głodu nie umiera. Może przeciwko rządowi. Może nie jestem super mądrym historykiem ani ekonomistą, po prostu skoro pojawił się temat o końcu padołu to ja wyraziłem swoją opinię, widzę co się dzieje nie tylko w Polsce, ale i na świecie i na prawdę bym się nie zdziwił jakby w końcu z tego powstała największa wojna światowa w całej histori, a poza tym jak polski rząd dalej będzie wkurzał Rosję to nie zdziwił bym się gdyby ta spuściła nam tu jakąś bombkę. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-02 12:18:33 |
"This is the end" > > Zbuntują się przeciwko czemu?Cenom wolnorynkowym? Nie przesadzajmy, > nikt z > > głodu nie umiera. > > Może przeciwko rządowi. Z tym, że to nie "ludzie" prowadzą wielkie wojny, tylko rządy. > Może nie jestem super mądrym historykiem ani > ekonomistą, po prostu skoro pojawił się temat o końcu padołu to ja > wyraziłem swoją opinię, widzę co się dzieje nie tylko w Polsce, ale i na > świecie i na prawdę bym się nie zdziwił jakby w końcu z tego powstała > największa wojna światowa w całej histori, Historii*. Po raz kolejny linkuję tu, bardzo przydatną dla takich teoretyków stronkę http://www.worldometers.info może podyskutujecie na podstawie czegokolwiek więcej niż wyobrażeń. Cień dopiero napisał, że nikt z głodu nie umiera, w domyśle miał zapewne Polskę, ale dla świata statystyki żywieniowe mówią nam bardzo wiele ciekawych rzeczy. > a poza tym jak polski rząd > dalej będzie wkurzał Rosję to nie zdziwił bym się gdyby ta spuściła nam tu > jakąś bombkę. Rządy nie myślą aż tak niepraktycznie jak ty ;) |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-03 16:48:00 |
FOR YOUR CONSIDERATION > Strzel sobie w łeb, bo na naukę historii za późno. Masz jakiś problem, kolo, prawda? Jemu radzisz strzelić sobie w łeb, mnie byś chętnie widział co najmniej martwego. Tylko, na boga, nie odpisuj, powstrzymaj swoje zwieracze choć raz! Ale jak HISTORIA pokazuje, pewnie nie dasz rady nie odpisać. EOT |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-03 18:55:32 |
FOR YOUR CONSIDERATION > > Strzel sobie w łeb, bo na naukę historii za późno. > > Masz jakiś problem, kolo, prawda? > Jemu radzisz strzelić sobie w łeb, mnie byś chętnie widział co najmniej > martwego. > Tylko, na boga, nie odpisuj, powstrzymaj swoje zwieracze choć raz! > Ale jak HISTORIA pokazuje, pewnie nie dasz rady nie odpisać. To dowodzi, że warto ją znać. Peace out |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-31 19:48:26 |
"This is the end" Wygraja silniejsi i szczury. szczury zawsze wylaza z tego bez szwanku. ludzkie szczury tez. nie martw sie. bedzie dobrze. mam proce:) sredniowiecze nie bylo zle. prawo bylo skuteczne. nie wierze w to. zlewam takie info jak obietnice podwyzek przecietnej wyplaty:) dam sobie rade. psa szkoda, bo nieodporny na krajowe zimy a za lagodny, aby sam polowal. |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-01 08:20:06 |
"This is the end" > Wygraja silniejsi i szczury. szczury zawsze wylaza z tego bez szwanku. > ludzkie szczury tez. Prawdopodobnie w takiej sytuacji amoralni okażą się skuteczniejsi w walce o przetrwanie. Degeneracja człowieczeństwa następuje jednak dość szybko w ekstremalnych sytuacjach. > nie martw sie. bedzie dobrze. mam proce:) Nie martwię się - być świadkiem upadku cywilizacji - bezcenne :-) > sredniowiecze nie bylo zle. prawo bylo skuteczne. Myślisz, że w czasach chaosu prawo ma w ogóle jakieś znaczenie? > nie wierze w to. zlewam takie info jak obietnice podwyzek przecietnej > wyplaty:) Spoko, Twoja podwyżka jest rzeczywiście chyba mniej prawdopodobna, niż ten kryzys. > dam sobie rade. psa szkoda, bo nieodporny na krajowe zimy a za lagodny, > aby sam polowal. "Tylko koni, tylko koni, tylko koni tylko koni żal!" |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-06 00:50:25 |
"This is the end" > Prawdopodobnie w takiej sytuacji amoralni okażą się skuteczniejsi w walce > o przetrwanie. > Degeneracja człowieczeństwa następuje jednak dość szybko w ekstremalnych > sytuacjach. przykro mi, zdegenerowane jednostki w obliczu nieprzewydywalnych występowań zdarzeń kataklistycznych. Bądź zupełnie zdeprawowane, i niemoralne psychiki zbrodniarskie nie poradzą sobie 100%. Człowiek zdegenerowany do cna pozbawiony moralności zazwyczaj jest jednostką słabą. Z jakiegoś powodu niepotrafiącą realnie patrzeć na świat. Podczas katastrofy zapewne szybciej zdobyli by przewagę nad osobami nienawykłymi do widoków przemocy, wymuszeń, krzyku, grozy etc. Osoba zdegenerowana to osoba chora. Łatwo przewidzieć co chce zrobić, gorzej jak się takie bandy zbiorą szumowin razem. Lepiej w nogi. |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-07 09:45:21 |
"This is the end" > przykro mi, zdegenerowane jednostki w obliczu nieprzewydywalnych > występowań zdarzeń kataklistycznych. Bądź zupełnie zdeprawowane, i > niemoralne psychiki zbrodniarskie nie poradzą sobie 100%. "przykro mi, zdegenerowane jednostki w obliczu nieprzewydywalnych występowań zdarzeń kataklistycznych, (tu chyba powinien być przecinek) Bądź zupełnie zdeprawowane, i niemoralne psychiki zbrodniarskie nie poradzą sobie 100%." Człowiek > zdegenerowany do cna pozbawiony moralności zazwyczaj jest jednostką słabą. > Z jakiegoś powodu niepotrafiącą realnie patrzeć na świat. Podczas > katastrofy zapewne szybciej zdobyli by przewagę nad osobami nienawykłymi > do widoków przemocy, wymuszeń, krzyku, grozy etc. Dla mnie poniższe wyklucza się z powyższym. Skoro zdobywają przewagę - są silniejsi, nie słabsi. > Osoba zdegenerowana to osoba chora. Amoralizm nie jest wg mnie chorobą. W atawistycznej chęci zachowania życia nie widzę niczgo dziwnego. > Łatwo przewidzieć co chce zrobić, gorzej jak się takie bandy > zbiorą szumowin razem. Lepiej w nogi. Z perspektywy pieprzenia na forum fajnie się (z góry) feruje wyroki i oceny. Nie sądzę, byś był w stanie przewiedzieć swoje zachowanie w sytuacji ekstremalnej, co dopiero innych ludzi. |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-07 12:49:52 |
"This is the end" > Dla mnie poniższe wyklucza się z powyższym. Skoro zdobywają przewagę - są > silniejsi, nie słabsi. eh ;< Zdobywa przewagę nad osobami które całe życie chodziły w pieluszkach, a na każde zawołanie znalazł się ktoś kto im pupcię podcierał. Przewagę na pewno zdobył Charles Manson, zabijąc 5x ofiar - ostatecznie wpadł. Przewagę na pewno zdobył Adolf Hitler - w końcu przegrał. Możliwe że podczas całkowite chaosu i paniki - tak takie osoby radziłyby sobie dużo lepiej. Jestem jednak stu procentowo przekonany, choć nie powiem że człowiek który potrafi zrozumieć psychikę szaleńca jest do końca zdrowy, wykorzystywanie lub próby manipulacji całkowicie zdegenerowanej psychiki wydają się łatwiejsze od osoby z przedziału społecznego nieco powyżej średniej statystycznej. Dodatkowo choć fizycznie może być nieprzewidywalny w wybuchach agresji, niepohamowanej brutalności, krwiożerczego zabicia - osoba wytrenowana sprawniej powinna sobie poradzić z takim typowym degeneratem niż z osobą która podczas normalnego dnia życia wstaje rano o 6.30, wypija herbaty, zjada tosta i idzie do pracy zostawiając żonę z dziećmi w domu. I chyba nie ma potrzeby rozpisywać się dlaczego ;)? >Amoralizm nie jest wg mnie chorobą. W atawistycznej chęci zachowania życia > >nie widzę niczgo dziwnego. Nie mówię o chęci zachowania życia. I czym Amoralizm w ogóle jest? Kwestia bronienia własnej autonomii zachowawczej, miejsca pracy, miejsca w którym się żyję, wreszcie członków najbliższej rodziny - nie jest niczym amoralnym - choć zapewne w sytuacjach ekstremalnych, nieprzewidywalnych porzucamy całe społeczne narośla kulturowe i otoczkę człowieka sapiens sapiens wyrosłą z gruntu poprzednich dostosowań do coraz szerszego wachlarza uczłowieczonego przystosowania. Skoro użyłeś słowa Degegenaracjia, osobnik zdegenerowany - na myśl przychodzi mi człowiek który porzucił całkowitą kulturę, społeczny hierarchizm, oraz nabyte wraz z tym prawa, obowiązki i przywileje. Degenerat w stylu Charlesa Mansona, choć józio który od piętnastu lat pije denaturat też niejedno może mieć na sumieniu ;)? > Z perspektywy pieprzenia na forum fajnie się (z góry) feruje wyroki i > oceny. > Nie sądzę, byś był w stanie przewiedzieć swoje zachowanie w sytuacji > ekstremalnej, co dopiero innych ludzi. I wracam do meritum wypowiedzi ^^ W sytuacji ekstremalnej człowiek zdegenerowany nie do końca panikujue. Może przeżywa lekki szok, ale jego psychika jest już w takim stopniu zniszczona że : powiedzmy europejczyk z belgii,(degenerat całkowity,wykolejeniec) korzenny belgijczyk - stanie na środku placu pod europarlamentem i zacznie krzyczeć 'Allah Akbar' próbując się wysadzić nieistniejącą zawleczką od bomby. Oczywiście że nie wiem, ale wiem że degenerat zachowa się mało racjonalnie. I raczej w sposób zdegenerowanej logiki, czy sposobu zachowania. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-07 14:36:42 |
"This is the end" > Przewagę na pewno zdobył Charles Manson, zabijąc 5x ofiar - ostatecznie > wpadł. On nikogo nie zabił ;) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 21:27:44 |
"This is the end" > nie wierze w to. Kwestionujesz zjawisko potwierdzone empirycznie w wielu miejscach, ledwie 150 lat temu? :-P > dam sobie rade. psa szkoda, bo nieodporny na krajowe zimy a za lagodny, > aby sam polowal. Dobrze, że Polska wynglem stoi. :-) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2011-01-31 21:19:04 |
"This is the end" Taki bieg zdarzeń jest jak najbardziej możliwy. Owe zjawisko wystąpiło relatywnie niedawno, dzisiaj wyrządziłoby szkody na skalę, myślę że większą, niż np. upadek sporej asteroidy. Ale nie mamy pojęcia, co i czy się stanie, ewentualne straty zależą też od tego, którą stroną będzie zwrócona Ziemia do Słońca (może oberwać np. tylko Australia, Japonia i Chiny, bądź East Coast, Europa, Ameryka Południowa i Afryka ;-), czy będziemy mieli takiego pecha, że w naszą stronę skierowany będzie, jakiś wystarczająco mocny do stworzenia dużych problemów, koronalny wyrzut masy. |
|
samuelson [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-12 19:34:12 |
"This is the end" > Co prawda podobny wątek był założony w 2007r., ale postanowiłem odświeżyć > temat, http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=5&thread=174231&mesg=174231 |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-14 19:36:59 |
"This is the end" > Co nas czeka - powrót do średniowiecza? Oj tam, zaraz średniowiecza. Najwyżej okolice rewolucji przemysłowej :-) > Jak się odnosicie do podobnych rewelacji? Akurat chciałbym napisać coś zabawnego, ale nie jest mi do śmiechu. Wystarczy? > Jak sobie wyobrażacie (swoją) przyszłość w przypadku, gdyby czarne > scenariusze miały się urzeczywistnić? Najpierw lecę do starego mieszkania, gdzie mój brat ma starą ilustrowaną książkę o survivalu. Potem wracam i barykaduję się w domu (stalowe kraty w oknach wreszcie się na coś przydadzą). Próbuję zdobyć jakąś broń, choćby siekierę na długim trzonku z pobliskiego sklepu z narzędziami. Dopiero wtedy ruszam na polowanie. Poza tym improwizuję i kurewsko się boję, że trafie na większego cwaniaka. > Jak sobie poradzić w świecie, którego nie znamy, bez całej naszej > technologicznej oprawy, bez kompa?!? BEZ KOMPA?!!! Nie bądź śmieszny. Jak w mieszkaniu temperatura spadnie do 5 stopni, żarcie wyszabrowane w Biedronce się skończy a grupy renegatów zaczną dobijać się do twoich drzwi by skonsumować w każdym tego słowa znaczeniu twoja kobietę, zdasz sobie sprawę że Fallout to wcale nie była taka fajna gra. > A może naukowcy się mylą, może nic się nie stanie? Może Bóg istnieje i nas ocali zsyłając mannę z nieba? |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-17 15:35:46 |
Update http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110217/KRAJSWIAT/783066026 |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-18 00:36:09 |
Update "kaloryfery mogą "kopać" prądem." Do schronów! |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-28 19:58:31 |
Update > "kaloryfery mogą "kopać" prądem." > > Do schronów! Tobie się wydaje, że jesteś śmieszny? Ano - jesteś ;-D EOT |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-24 10:26:38 |
"This is the end" oż w mordę. jestem ślepy. na końcu był fajny link. ( czasem tak mam, że nie mam czasu na link, i otwieram później, co trochę zmienia odbiór treści, nie inaczej, open the doors of perception.) A naszło mnie coś innego dotyczącego końca świata. Bo to nie tylko musi być od słońca. Na przykład czy jądro ziemi, poprzez większy odbiór intensywnych promieni może zwiększyć aktywność swoją, tam w głębi i nas ponapieprza serią silnych wstrząsów, zmiany płyt tektonicznych i któryś kontynent walnie na pół po prostu :)? Nie jest to chyba wykluczone. Praziemia w końcu była kiedyś jednym tylko kontynentem na co wskazują wieloletnie przemyślenia :O. Z innej strony, zwiększa nam się pył ponoć na ziemi. Nie tylko z powodu dymu z fabryk, z którego ucieka coś tam coś tam, samochodowego pyłu sadzy, papierosowego pyłu z nikotyny. Natura dorzuca jeszcze swoje okresowe zmiany na naszej planecie. Zmiany gwiezdnych stałych zakresem rzędu milionowych po przecinku. I ten pył jest coraz większy i blokuje ziemi pory na policzkach. Ludzi jest coraz więcej. Przeludnienie. Braki żywności, miejsc pracy, wirtualnego wytworu jakim jest gospodarka światowa przedstawiana na giełdzie. Wirtualne nominały pieniężne powiązane ze sobą. Brak miejsca do zamieszkania. Zbyt duża populacja na 'm' kwadrat. Duża szansa na walnięcie asteroidy w ziemię, komety w słońce. Coraz większe zagrożenie ze strony zmutowanych wirusów chorobowych, bakterii zakaźnych. Masowa zagłada w wyniku jakieś wojny biologicznej. Lub jakiemuś wirusowi odpierdoli :O. Słowem i tak jesteśmy bez szans. I czeka 'nas' chyba szybsza eksterminacja niż się spodziewamy. -- Dlatego pierdziele. Nie ma co zakładać rodziny. Może jakaś globalna wojna się przydarzy, to dopiero po. --- I jeśli the end? Co gdy koniec faktycznie miałby nastąpić? Gdy byłbyś pewny że koniec będzie np. za pół roku. Gdzieś coś, rzetelne dane, na początku niepewnie, później coraz częściej. Nie wiem czemu, ale utopijne wizje państw współpracujących ze sobą, żeby tylko przeżyć, chyba nie wchodzi w rachubę. Podają sobie wszyscy rękę na zgodę, no pasaran i łotają jakiś solution. W polsce wyglądało by to za pewne tak : " i proszę, niech najpierw pierdzielnie tego tadka spod z jedynki. niech jemu najpierw neta ujebie" |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















