| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| B | 2011-01-23 - 14:24:35 | |
| hater | 2011-02-16 - 00:24:50 | |
| mroczna_macka_k | 2011-01-28 - 16:52:34 | |
| Lava | 2011-01-24 - 15:34:06 | |
| RM_12 | 2011-01-24 - 15:48:20 | |
| Lava | 2011-01-24 - 21:16:49 | |
| RM_12 | 2011-01-24 - 23:03:37 | |
| B | 2011-01-24 - 17:41:41 | |
| Lava | 2011-01-24 - 21:00:10 | |
| B | 2011-01-24 - 21:25:56 | |
| Łowca | 2011-01-24 - 17:09:52 | |
| mroczna_macka_k | 2011-01-24 - 20:27:48 | |
| B | 2011-01-24 - 21:53:07 | |
| mroczna_macka_k | 2011-01-25 - 10:14:27 | |
| B | 2011-01-25 - 16:27:27 | |
| czarnobrody | 2011-02-11 - 22:02:34 | |
| Łowca | 2011-02-14 - 13:55:39 | |
| czarnobrody | 2011-02-14 - 16:24:47 | |
| Łowca | 2011-02-15 - 15:35:47 | |
| czarnobrody | 2011-02-16 - 13:10:23 | |
| Łowca | 2011-02-16 - 13:31:14 | |
| czarnobrody | 2011-02-17 - 17:07:21 | |
| Cień | 2011-02-18 - 21:58:01 | |
| mroczna_macka_k | 2011-02-19 - 17:50:24 | |
| RM_12 | 2011-02-20 - 00:16:49 | |
| mroczna_macka_k | 2011-02-20 - 19:38:05 | |
| RM_12 | 2011-02-20 - 20:25:19 | |
| mroczna_macka_k | 2011-02-20 - 23:00:09 | |
| RM_12 | 2011-02-21 - 16:07:47 | |
| mroczna_macka_k | 2011-02-21 - 16:44:26 | |
| Cień | 2011-02-21 - 18:45:26 | |
| RM_12 | 2011-02-21 - 19:48:49 | |
| mroczna_macka_k | 2011-02-21 - 20:49:07 | |
| RM_12 | 2011-02-21 - 21:41:32 | |
| mroczna_macka_k | 2011-02-21 - 23:12:31 | |
| RM_12 | 2011-02-22 - 00:09:46 | |
| Cień | 2011-02-20 - 00:57:16 | |
| B | 2011-02-21 - 13:52:10 | |
| Feliks | 2011-02-27 - 20:28:57 | |
| Feliks | 2011-04-16 - 03:33:28 | |
| B | 2011-04-16 - 14:49:08 | |
| Nocturnus | 2011-05-23 - 17:06:25 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
B [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-23 14:24:35 |
Mizantropia Czym dla Was jest i- przede wszystkim- z czego wynika ? Ze słabości powodowanej niemożnością pogodzenia z niedoskonałą naturą ludzką lub kierunkiem, który obrał człowiek mogący przecież więcej, lepiej, a czego nie robi ku frustracji podmiotu ? Zakamuflowanie kompleksów poprzez odrzucenie ich genezy właśnie w człowieku i świadoma (lub nie) ucieczka w płaszczu sztucznej wyniosłości ponad innych ? I w drugą stronę: może uważacie takie uczucie za uzasadnione i realne, przydatne albo nawet niezbędne, by osiągnąć najbliższy rzeczywistemu obraz człowieka jako gatunku ? Należy dzięki temu zdehumanizować rzekome człowieczeństwo ludzkości, tak jak Ortega y Gasset postulował względem sztuki ? Obedrzeć z savoir- vivre, zakłamania i hipokryzji, by dojrzeć sedno ? Doświadczacie i/ lub wierzycie w szczerość podobnych odczuć ? Człowiek jest błędem natury, a Ty czujesz się czasem niczym Alcest ? Chodzi mi o najbardziej szczere przejawy, nie ideologiczne dogmaty, nie wyśpiewane tysiąckroć przez hejterów ludzkości. Jeśli tak to podajcie przykład sytuacji. |
|
hater [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-16 00:24:50 |
Mizantropia > Chodzi mi o > najbardziej szczere przejawy, nie ideologiczne dogmaty, nie wyśpiewane > tysiąckroć przez hejterów ludzkości. Z zasady nie spiewam. Nie jestem przekonany na ile slowa 'mizantropow' sa prawdziwe, a na ile stanowia tylko poze zblazowanych jednostek, ktorym wydaje sie, ze sa lepsi od innych. Skoro nienawidza ludzi, to nienawidza i siebie. Skoro gardza druga osoba, jakim cudem zakladaja rodziny, tworza zwiazki? Skoro drazni ich oddychanie tym samym powietrzem, co inni, jak udalo im sie przezyc? Mozna nie tolerowac tlumow, nie lubic bezmyslnosci stada, mozna nie przepadac za niektorymi ludzmi, lub nawet grupami osob, ale nie odetniemy sie od tego kim jestesmy. Trudno zyc nienawidzac siebie samego i swojej istoty. |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-28 16:52:34 |
Mizantropia "Kłopot polegał jednak na tym, ze człowiek powinien mieć kogoś obok siebie, żeby mu demonstrować, jaki to jest niezależny i samodzielny. Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, ze są ludźmi którzy nie potrzebują innych ludzi. To tak jak z pustelnikami. nie ma sensu odmrażać sobie rożnych części ciała na szczycie jakiejś góry, osiągając zjednoczenie z Nieskończonością, jeśli nie można liczyć na pewna liczbę naiwnych młodych kobiet, które zjawiają się od czasu do czasu i mówią "Och"." Gytha Ogg |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-24 15:34:06 |
Mizantropia > Czym dla Was jest i- przede wszystkim- z czego wynika ? Ze słabości > powodowanej niemożnością pogodzenia z niedoskonałą naturą ludzką Niemożność pogodzenia się z czyjąś dupowatością to słabość? Dobre. ;) W takim razie dziwię się, że wstaję z łóżka bez kroplówki każdego dnia. lub > kierunkiem, który obrał człowiek mogący przecież więcej, lepiej, a czego > nie robi ku frustracji podmiotu ? Zakamuflowanie kompleksów poprzez > odrzucenie ich genezy właśnie w człowieku i świadoma (lub nie) ucieczka w > płaszczu sztucznej wyniosłości ponad innych ? Nie sądzę. Chociaż, właściwie to wstrzymuję się od głosu. Kto wie, może faktycznie jest jak piszesz. Ale moim zdaniem kompleksy można mieć w tej sytuacji raczej z powodu niedostosowania się do ogólnie i odgórnie narzuconego protokołu społecznego, którego musisz przestrzegać, albo umrzeć dla społeczności. Poza tym zwyczajnie ciężko jest nie czuć lęku przed tętentem kopyt rozpędzonego bydła, które nie myśli, tylko biegnie, gnane wiecznie w tę albo w tamtą stronę. > I w drugą stronę: może uważacie takie uczucie za uzasadnione i realne, > przydatne albo nawet niezbędne, by osiągnąć najbliższy rzeczywistemu obraz > człowieka jako gatunku ? Należy dzięki temu zdehumanizować rzekome > człowieczeństwo ludzkości, tak jak Ortega y Gasset postulował względem > sztuki ? Dziwię się, że powołując się w tym temacie na Ortegę y Gasseta nie cytujesz buntu mas, aż się prosi. No, ale nie jestes tutaj żeby spełniać czyjekolwiek oczekiwania... ;> ad rem: nie wiem, czy się trochę nie zagalopowałeś z powyższym. Teoria jak teoria, ale wątpię, czy podciąganie tego pod mizantropię nie ejst jednocześnie naciąganiem. > Obedrzeć z savoir- vivre, zakłamania i hipokryzji, by dojrzeć > sedno ? Możesz obdzierać z tego tylko i wyłącznie siebie, owce i tak nie załapią, co właśnie zaszło. Podszedłeś bardzo filozoficznie do tematu mizantropii, a wydaje mi się, że to raczej kwestia zwykłej prozy życia. W ogromnej większości ludzie są zwyczajnie głupi i brzydcy, drażni mnie także ich zapach. Narzucają się ze swoją obecnością, szczerość traktują jako chamstwo, zakładają sami sobie kagańce dobrego wychowania i smycze nieszczerej uprzejmości (to jest dopiero ciekawy rodzaj bydła, który sam siebie bierze na łańcuch!) każdy przejaw wystawania ponad szereg jest w ich mniemaniu niewybaczalną zbrodnią. Są mściwi, małostkowi, przekonani o tym, że w dniu ich na rodzin na świat spłynęła taka łaska, że już nic więcej robić nie muszą - wystarczy że są (na miłość boską, jestem podobno narcyzem, ale nawet ja aż tak dobrego zdania o sobie nie mam...). Machiavelli opisał dwa sposoby sprawowania władzy przez tych, którzy mają tzw. virtù, wrodzoną cnotę - lew, symbolizujący odwagę i lis, będący alegorią sprytu. Gdyby poświęcił "Księcia" więcej niż to było konieczne pospólstwu, zapewne dodałby do tego glistę, czyli symbol tych, którzy są zbyt tchórzliwi by walczyć jak lew, ale tez zbyt tępi aby walczyć jak lis, toteż ostaje im śmiała droga donosu, obgadywania za plecami, ewentualnie nękactwa różnego rodzaju (tak Flo, wiem, że nie ma takiego słowa, to mój neologizm spłodzony by dobitniej oddać moją pogardę dla tego typu praktyk). Codziennie mam wrażenie, że jestem w cyrku pełnym tresowanych małp: dzwonią do moich drzwi ludzie z ulotkami, z katalogami Ikei, żebracy, sąsiedzi-kretyni którzy nie są na tyle inteligentni by wziąć ze sobą klucz do domofonu wychodząc na zewnątrz (bo przecież jest to proces wymagający tak solidnego treningu umysłowego, że nie sposób się w tym wyćwiczyć), ludzie którzy chcą ze mną porozmawiać o bogu, kolędnicy, no kurwa, brakuje jeszcze klowna na takim śmiesznym jednokołowym rowerku, żonglującego kolorowymi piłeczkami. Boże, jak ja nienawidzę tych skurwysynów. Osobnym tematem są ludzie mający o sobie (często uzasadnione) przekonanie, że są inteligentni i lepsi od przeciętniaków. Ci też często potrafią być tak upierdliwi, że aż wydaje się to niemożliwe. Ale nie, ten gatunek po prostu nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. :) Podsumowując moją powalającą tyradę - mizantropia nie jest kwestią filozoficznej rozkminy - jest w pierwszej kolejności logicznym wnioskiem, który sam się narzuca, jeśli trochę choć trochę przebywa się z ludźmi i ma się wyższy iloraz IQ niż 50. > Doświadczacie i/ lub wierzycie w szczerość podobnych odczuć ? Człowiek > jest błędem natury, a Ty czujesz się czasem niczym Alcest ? Alcest? Chodzi mi o > najbardziej szczere przejawy, nie ideologiczne dogmaty, nie wyśpiewane > tysiąckroć przez hejterów ludzkości. Jeśli tak to podajcie przykład > sytuacji. Długo uważałam się za boga, ale spójrzmy prawdzie w oczy - nie potrafię stworzyć nawet drzewa. ;) Wobec tego sadzę, że po prostu należę do innego gatunku (zapewne homo novus wg dr. Sheldona Coopera ;), ale najbardziej prawdopodobne moim zdaniem jest to, że jestem kosmitą. Przynajmniej tak się czuję wśród innych obywateli tego globu przez jakieś 95% czasu. Chcesz konkretnych sytuacji? Najwyżej na priva, bo to właściwie opisanie całego mojego normalnego, codziennego życia. Dziękuję za możliwość wypłakania Ci się w ramię Lava |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-01-24 15:48:20 |
jw. Dziękuję za wyręczenie, sam lepiej bym tego nie ujął. Podpisuję się pod niemal każdym słowem, tego trafnego i ekspresyjnego przekazu z jednym wyjątkiem - nie uważam, że to ja należę do innego gatunku, tylko, że większość sparszywiała gdzieś po drodze i spadła o jeden szczebelek ewolucji niżej. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-24 21:16:49 |
jw. > nie uważam, że to ja należę do innego > gatunku, tylko, że większość sparszywiała gdzieś po drodze i spadła o > jeden szczebelek ewolucji niżej. Tez wyszłam początkowo z takiego założenia, ale jakie jest prawdopodobieństwo sparszywienia całej populacji, poza nielicznymi sztukami? Jaka była populacja przed sparszywieniem? Tak samo jak ja marudzę dzisiaj marudził już Marek Aureliusz* - co to znaczy "po drodze", kiedy miałoby to nastąpić? Nie można oznaczyć takiego momentu, moim zdaniem dlatego, że on nigdy nie istniał. Raczej należy się zastanowić, czy dobrze dopasowaliśmy model, do którego ten gatunek równamy, i czy nie jest on zbyt wysoki, a przez to utopijny, czyli nieprawdziwy. Faktem jest, że ludzie są jacy są, nie jacy być powinni. A to, że kilka procent jednostek odbiega od tego modelu jest całkiem naturalne, tak wygląda rozkład osobników w każdej populacji. Pytanie tylko, czy jest to jedno z ramion krzywej, czy anomalia? Od jakiegoś czasu pierwsza opcja wcale nie jest dla mnie taka znowu oczywista. Lava * Nie, nie porównuję siebie do Marka Aureliusza, po prostu podaję go jako przykład podobnego myślenia już w starożytności. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-01-24 23:03:37 |
jw. > Tez wyszłam początkowo z takiego założenia, ale jakie jest > prawdopodobieństwo sparszywienia całej populacji, poza nielicznymi > sztukami? Jaka była populacja przed sparszywieniem? Taka sama, lecz zwiększył się potencjał i możliwości do których można się dostosować. > Tak samo jak ja > marudzę dzisiaj marudził już Marek Aureliusz* - co to znaczy "po drodze", > kiedy miałoby to nastąpić? Nie można oznaczyć takiego momentu, moim > zdaniem dlatego, że on nigdy nie istniał. Nie miałem tego na myśli jako wydarzenie historyczne, lecz proces przez który każdy przechodzi. Dorastanie, wychowanie, konfrontacja z rzeczywistością, podczas którego zatraca się jakość życia i potencjał intelektualny, który wg badań jest u ponad 98% dzieci tak samo wysoki. > Raczej należy się zastanowić, > czy dobrze dopasowaliśmy model, do którego ten gatunek równamy, i czy nie > jest on zbyt wysoki, a przez to utopijny, czyli nieprawdziwy. > Faktem jest, że ludzie są jacy są, nie jacy być powinni. To prawda jeśli chcemy klasyfikować formalnie. Cała irytacja wynika z tego, że ludzie gorzej radzący sobie w życiu nie umierają tak często jak powinni i nasz umysł zastanawia się, po co wkładał tyle wysiłku w coś co większość ma dzięki pracy mniejszości. > * Nie, nie porównuję siebie do Marka Aureliusza, po prostu podaję go jako > przykład podobnego myślenia już w starożytności. Nawet bym ci tego nie wziął za złe ;) |
|
B [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-24 17:41:41 |
Mizantropia > Niemożność pogodzenia się z czyjąś dupowatością to słabość? Dobre. ;) W > takim razie dziwię się, że wstaję z łóżka bez kroplówki każdego dnia. Czyjąś, ale przecież i własną. Taki rodzaj eskapizmu. > Nie sądzę. Chociaż, właściwie to wstrzymuję się od głosu. Kto wie, może > faktycznie jest jak piszesz. Ale moim zdaniem kompleksy można mieć w tej > sytuacji raczej z powodu niedostosowania się do ogólnie i odgórnie > narzuconego protokołu społecznego, którego musisz przestrzegać, albo > umrzeć dla społeczności. Poza tym zwyczajnie ciężko jest nie czuć lęku > przed tętentem kopyt rozpędzonego bydła, które nie myśli, tylko biegnie, > gnane wiecznie w tę albo w tamtą stronę. Dlatego właśnie chciałem rozróżnić- może faktycznie zbyt metodologicznie- tę rzekomą mizantropię mającą początek w rodzaju resentymentu i uczucia niemocy od tej z uświadomieniem sobie różnic na korzyść podmiotu nad tępą masą. Słabość, z którą nie możesz się pogodzić i słabość, którą eliminujesz u siebie i wykorzystujesz u innych. > Dziwię się, że powołując się w tym temacie na Ortegę y Gasseta nie > cytujesz buntu mas, aż się prosi. No, ale nie jestes tutaj żeby spełniać > czyjekolwiek oczekiwania... ;> > ad rem: nie wiem, czy się trochę nie > zagalopowałeś z powyższym. Teoria jak teoria, ale wątpię, czy podciąganie > tego pod mizantropię nie ejst jednocześnie naciąganiem. Na pewno etykietowanie byłoby bzdurą, chodziło mi tylko o sformułowanie. Zwyczajnie przypomniał mi się wykład z estetyki. Musisz wybaczyć. ;) > Możesz obdzierać z tego tylko i wyłącznie siebie, owce i tak nie załapią, > co właśnie zaszło. Podszedłeś bardzo filozoficznie do tematu mizantropii, > a wydaje mi się, że to raczej kwestia zwykłej prozy życia. W ogromnej > większości ludzie są zwyczajnie głupi i brzydcy, drażni mnie także ich > zapach. Narzucają się ze swoją obecnością, szczerość traktują jako > chamstwo, zakładają sami sobie kagańce dobrego wychowania i smycze > nieszczerej uprzejmości (to jest dopiero ciekawy rodzaj bydła, który sam > siebie bierze na łańcuch!) każdy przejaw wystawania ponad szereg jest w > ich mniemaniu niewybaczalną zbrodnią. Są mściwi, małostkowi, przekonani o > tym, że w dniu ich na rodzin na świat spłynęła taka łaska, że już nic > więcej robić nie muszą - wystarczy że są (na miłość boską, jestem podobno > narcyzem, ale nawet ja aż tak dobrego zdania o sobie nie mam...). > Machiavelli opisał dwa sposoby sprawowania władzy przez tych, którzy mają > tzw. virtù, wrodzoną cnotę - lew, symbolizujący odwagę i lis, będący > alegorią sprytu. Gdyby poświęcił "Księcia" więcej niż to było konieczne > pospólstwu, zapewne dodałby do tego glistę, czyli symbol tych, którzy są > zbyt tchórzliwi by walczyć jak lew, ale tez zbyt tępi aby walczyć jak lis, > toteż ostaje im śmiała droga donosu, obgadywania za plecami, ewentualnie > nękactwa różnego rodzaju (tak Flo, wiem, że nie ma takiego słowa, to mój > neologizm spłodzony by dobitniej oddać moją pogardę dla tego typu > praktyk). > Codziennie mam wrażenie, że jestem w cyrku pełnym tresowanych małp: > dzwonią do moich drzwi ludzie z ulotkami, z katalogami Ikei, żebracy, > sąsiedzi-kretyni którzy nie są na tyle inteligentni by wziąć ze sobą klucz > do domofonu wychodząc na zewnątrz (bo przecież jest to proces wymagający > tak solidnego treningu umysłowego, że nie sposób się w tym wyćwiczyć), > ludzie którzy chcą ze mną porozmawiać o bogu, kolędnicy, no kurwa, brakuje > jeszcze klowna na takim śmiesznym jednokołowym rowerku, żonglującego > kolorowymi piłeczkami. Boże, jak ja nienawidzę tych skurwysynów. > Osobnym tematem są ludzie mający o sobie (często uzasadnione) przekonanie, > że są inteligentni i lepsi od przeciętniaków. Ci też często potrafią być > tak upierdliwi, że aż wydaje się to niemożliwe. Ale nie, ten gatunek po > prostu nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. :) > Podsumowując moją powalającą tyradę - mizantropia nie jest kwestią > filozoficznej rozkminy - jest w pierwszej kolejności logicznym wnioskiem, > który sam się narzuca, jeśli trochę choć trochę przebywa się z ludźmi i ma > się wyższy iloraz IQ niż 50. Chyba sobie zapiszę tę część. :) Wiesz, chyba nawet bardziej mi zależało na takiej ekspresji, bo więcej może pokazać niż właśnie próba analizy. To wszystko jest zrozumiałe w sytuacji, gdy już świadomie wynosisz się ponad człowieka. > Alcest? Mizantrop Moliera. > Długo uważałam się za boga, ale spójrzmy prawdzie w oczy - nie potrafię > stworzyć nawet drzewa. ;) Wobec tego sadzę, że po prostu należę do innego > gatunku (zapewne homo novus wg dr. Sheldona Coopera ;), ale najbardziej > prawdopodobne moim zdaniem jest to, że jestem kosmitą. Przynajmniej tak > się czuję wśród innych obywateli tego globu przez jakieś 95% czasu. Chcesz > konkretnych sytuacji? Najwyżej na priva, bo to właściwie opisanie całego > mojego normalnego, codziennego życia. > Dziękuję za możliwość wypłakania Ci się w ramię > Lava Opisałaś wiele, ale jeśli będziesz chciała ulać sobie żółci proszę bardzo. ;) No właśnie. Wydaje mi się, że niechęć do gatunku ze sobą włącznie jest nieprecyzyjnym wyrażeniem, albo zbytnim uproszczeniem. Np. osoba kształcąca się intelektualnie, rozwijająca się jednocześnie głosząc niechęć i niedoskonałość człowieka niejako krytykuje raczej nie ogólnie sam gatunek, jak zwykło się mawiać, ale ułomność, którą właśnie niweluje. I dlatego właśnie założyłem temat, bo w tej sytuacji w zależności od wniosków i dalszych poczynań można by doprecyzować mizantropię prowadzącą do nihilizmu, dekonstruktywną i tą konstruktywną skierowaną na progres. Ale być może tutaj znów przesadnie analizuję i kategoryzuję. ;) W każdym razie dzięki, bo o taką refleksję mi chodziło. :) |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-24 21:00:10 |
Mizantropia > Czyjąś, ale przecież i własną. Taki rodzaj eskapizmu. Nazywaj to jak chcesz, ale ja już naprawdę nie potrafię solidaryzować się z rasą ludzką. Wcale się nie uważam za nadczłowieka czy coś w tym stylu, uważam się po prostu za... coś innego. :) > Dlatego właśnie chciałem rozróżnić- może faktycznie zbyt metodologicznie- > tę rzekomą mizantropię mającą początek w rodzaju resentymentu i uczucia > niemocy od tej z uświadomieniem sobie różnic na korzyść podmiotu nad tępą > masą. Słabość, z którą nie możesz się pogodzić i słabość, którą > eliminujesz u siebie i wykorzystujesz u innych. No faktycznie ten element pozytywny Twojego małego programu nie był wyeksponowany, przynajmniej dla mnie. > Na pewno etykietowanie byłoby bzdurą, chodziło mi tylko o sformułowanie. > Zwyczajnie przypomniał mi się wykład z estetyki. Musisz wybaczyć. ;) ;) > > Alcest? > > Mizantrop Moliera. Haha, a ja zachodziłam w głowę, gdzie się pojawił jakiś Alcest u Ortegi y Gasseta. ;) Teraz to Ty musisz mi wybaczyć. > No właśnie. Wydaje mi się, że niechęć do gatunku ze sobą włącznie jest > nieprecyzyjnym wyrażeniem, albo zbytnim uproszczeniem. Np. osoba > kształcąca się intelektualnie, rozwijająca się jednocześnie głosząc > niechęć i niedoskonałość człowieka niejako krytykuje raczej nie ogólnie > sam gatunek, jak zwykło się mawiać, ale ułomność, którą właśnie niweluje. > I dlatego właśnie założyłem temat, bo w tej sytuacji w zależności od > wniosków i dalszych poczynań można by doprecyzować mizantropię prowadzącą > do nihilizmu, dekonstruktywną i tą konstruktywną skierowaną na progres. Czyli chodzi Ci o to, że można zgrzybieć w swojej mizantropii, albo popatrzeć na bliźnich i stwierdzić: "Nie, kurwa, nigdy nie chce być czymś takim jak Ty!" i popchnąć samego siebie do rozwoju? > Ale być może tutaj znów przesadnie analizuję i kategoryzuję. ;) W każdym > razie dzięki, bo o taką refleksję mi chodziło. :) My pleasure Lava |
|
B [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-24 21:25:56 |
Mizantropia > Nazywaj to jak chcesz, ale ja już naprawdę nie potrafię solidaryzować się > z rasą ludzką. Wcale się nie uważam za nadczłowieka czy coś w tym stylu, > uważam się po prostu za... coś innego. :) "(...) naprawdę to nic osobistego; po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.";) > Haha, a ja zachodziłam w głowę, gdzie się pojawił jakiś Alcest u Ortegi y > Gasseta. ;) Teraz to Ty musisz mi wybaczyć. :) > Czyli chodzi Ci o to, że można zgrzybieć w swojej mizantropii, albo > popatrzeć na bliźnich i stwierdzić: "Nie, kurwa, nigdy nie chce być czymś > takim jak Ty!" i popchnąć samego siebie do rozwoju? Tak właśnie. > My pleasure > Lava B |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-24 17:09:52 |
Mizantropia Z czego może wynikać mizantropia? Lava już odpowiedziała, że wynika to z prozaicznych doświadczeń z ludźmi, z którymi nie chcemy wchodzić w żadne interakcje, wynika z niemożności akceptacji zachowań, światopoglądu, a najczęściej jego braku, braku myślenia, nie powiem głupoty, bo to takie banalne i wyświechtane wielokrotnie na tym forum. Ludzie nie są w stanie zaoferować nic, co jest czasami takie frustrujące, że aż mi się smutno robiło, gdy o tym myślałem. Nad rzeką siadałem i płakałem nad sobą, bo los mnie rzucił w obce strony, a każda próba nawiązania nici porozumienia z ludźmi kończyła się wielkim rozczarowaniem. Ja nie powiem, że nie potrzebuję ludzi, mojego stada, gdzie wystarczy pomilczeć a to milczenie jest bardziej wymowne, niż pieprzenie o niczym w zadymionym pubie. Potrzebuję, ale nauczyłem się żyć bez ludzi, bo bylejakość relacji z ludźmi boli mnie bardziej, niż samotność. Szkoda mi czasu na nic nie wnoszące kontakty. Skoro pewnych rzeczy nie można zmienić, lepiej się z nimi pogodzić. Proces zazwyczaj długi, ale bardzo się opłaca. Jestem zmęczony, tak bardzo zmęczony i jednocześnie znudzony ludźmi, ich labilnością, pustką wewnętrzną, tym konsumpcyjnym sposobem życia - mizantropia nie jest dla mnie niczym innym, jak logiczną konsekwencją i w tym sensie świadomym wyborem, a posteriori. |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-24 20:27:48 |
Mizantropia > Czym dla Was jest i- przede wszystkim- z czego wynika ? Ze słabości > powodowanej niemożnością pogodzenia z niedoskonałą naturą ludzką lub > kierunkiem, który obrał człowiek mogący przecież więcej, lepiej, a czego > nie robi ku frustracji podmiotu ? Zakamuflowanie kompleksów poprzez > odrzucenie ich genezy właśnie w człowieku i świadoma (lub nie) ucieczka w > płaszczu sztucznej wyniosłości ponad innych ? strasznie trudne slowo. musialem posilkowac sie slownikiem bo do dzisiaj nie wiedzialem co ono znaczy. juz wiem. to jest to co mizoginia tylko ogolnie:) nie wiem z czego wynika. pewnie w kazdym przypadku jakos inaczej. > I w drugą stronę: może uważacie takie uczucie za uzasadnione i realne, > przydatne albo nawet niezbędne, by osiągnąć najbliższy rzeczywistemu obraz > człowieka jako gatunku ? Należy dzięki temu zdehumanizować rzekome > człowieczeństwo ludzkości, tak jak Ortega y Gasset postulował względem > sztuki ? Obedrzeć z savoir- vivre, zakłamania i hipokryzji, by dojrzeć > sedno ? jak czlowiek ma juz dosc ludzi to pozostaja mu dwa wyjscia. samobojstwo, albo odseparowanie sie od nich. to drugie jest raczej trudne w dzisiejszych czasach, to pierwsze kala nasza niesmiertelna dusze. jak sie ludzi obedrze ze zludzen to zostaje ten element z ktorym miewam do czynienia na co dzien w pracy i ktorego wiekszosc slusznie sie obawia. tzn poldzikie bestie ktore czuja respekt tylko przed sila. > Doświadczacie i/ lub wierzycie w szczerość podobnych odczuć ? Człowiek > jest błędem natury, a Ty czujesz się czasem niczym Alcest ? Chodzi mi o > najbardziej szczere przejawy, nie ideologiczne dogmaty, nie wyśpiewane > tysiąckroć przez hejterów ludzkości. Jeśli tak to podajcie przykład > sytuacji. Alcest? ten od Mikolajka? http://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%82ajek_(posta%C4%87) nie mozna miec definitywnie dosc ludzi bo oznacza to miec definitywnie dosc siebie. uwazanie siebie za cos lepszego od innych to zazwyczaj oklamywanie siebie. no bo na jakiej podstawie? bo umiem wiecej? bo wiecej przeczytalem? bo jestem silniejszy? zawsze beda lepsi, wiec wypada czuc sie gorszym :) na pewno ludzi mozna miec czasami dosc. tego nie neguje. i mozna sobiee nawet wmawiac, ze jest sie lepszym od nich, ale nie zmienia to faktu, ze jest sie takim samym. |
|
B [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-24 21:53:07 |
Mizantropia > jak czlowiek ma juz dosc ludzi to pozostaja mu dwa wyjscia. samobojstwo, > albo odseparowanie sie od nich. to drugie jest raczej trudne w > dzisiejszych czasach, to pierwsze kala nasza niesmiertelna dusze. jak sie > ludzi obedrze ze zludzen to zostaje ten element z ktorym miewam do > czynienia na co dzien w pracy i ktorego wiekszosc slusznie sie obawia. tzn > poldzikie bestie ktore czuja respekt tylko przed sila. Oba wyjścia idą w ucieczkę, a możesz przecież odseparować się w inny sposób. Kiedy masz dość (i widzisz ku temu inne powody) jakiegoś agresora to tłuczesz pałą w łeb, ale analogicznie możesz do pewnego stopnia poczynić kroki, by zdystansować się i uniezależnić przynajmniej na pewien czas. Więc chyba uogólniłeś z tymi dwoma wyjściami. > Alcest? ten od Mikolajka? > http://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%82ajek_(posta%C4%87) Alcest z Mizantropa, autorstwa Moliera. > nie mozna miec definitywnie dosc ludzi bo oznacza to miec definitywnie > dosc siebie. uwazanie siebie za cos lepszego od innych to zazwyczaj > oklamywanie siebie. Nie ogólnikowałbym tak bardzo. Naprawdę nie uważasz się kogoś lepszego niż "półdzikie bestie", o których wspominałeś ? Zadałeś to pytanie chyba w wątku o tym dokumencie "Czekając na sobotę" jeśli dobrze pamiętam, a teraz ja zadaję je Tobie. >no bo na jakiej podstawie? bo umiem wiecej? bo wiecej > przeczytalem? bo jestem silniejszy? zawsze beda lepsi, wiec wypada czuc > sie gorszym :) Na przykład dlatego. Widzisz różnice np. cech, czy osiągnięć, zgadzasz się z nimi, a jednak wartościujesz siebie w jakiś przesadnie skromny sposób "w doł". Dlaczego ? > na pewno ludzi mozna miec czasami dosc. tego nie neguje. i mozna sobiee > nawet wmawiac, ze jest sie lepszym od nich, ale nie zmienia to faktu, ze > jest sie takim samym. Lubisz chyba sprowadzać wszystko do równości, a skutkiem tego do uśrednienia. Moim zdaniem takie myślenie jest przede wszystkim niekonstruktywne. Co rozumiesz przez "takim samym" ? Względem czegoś konkretnego ? |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-25 10:14:27 |
Mizantropia > Oba wyjścia idą w ucieczkę, a możesz przecież odseparować się w inny > sposób. Kiedy masz dość (i widzisz ku temu inne powody) jakiegoś agresora > to tłuczesz pałą w łeb, ale analogicznie możesz do pewnego stopnia > poczynić kroki, by zdystansować się i uniezależnić przynajmniej na pewien > czas. Więc chyba uogólniłeś z tymi dwoma wyjściami. to juz jest ucieczka. wciaz uciekajac nabawisz sie wstretu do samego siebie. > Alcest z Mizantropa, autorstwa Moliera. sorry. nie znam. nie mialem przyjemnosci. wydaje mi sie jednak, ze nie lubie francuzow:) > Nie ogólnikowałbym tak bardzo. Naprawdę nie uważasz się kogoś lepszego niż > "półdzikie bestie", o których wspominałeś ? Zadałeś to pytanie chyba w > wątku o tym dokumencie "Czekając na sobotę" jeśli dobrze pamiętam, a teraz > ja zadaję je Tobie. wlasciwie to tez ludzie. troche glupsi ode mnie. ja po prostu stoje po "wlasciwej" stronie:) > Na przykład dlatego. Widzisz różnice np. cech, czy osiągnięć, zgadzasz się > z nimi, a jednak wartościujesz siebie w jakiś przesadnie skromny sposób "w > doł". Dlaczego ? bo skromny jestem:) tak zwyczajnie. > Lubisz chyba sprowadzać wszystko do równości, a skutkiem tego do > uśrednienia. Moim zdaniem takie myślenie jest przede wszystkim > niekonstruktywne. Co rozumiesz przez "takim samym" ? Względem czegoś > konkretnego ? w koncu wszyscy jakos tam jestesmy rowni. mamy te same podstawowe potrzeby, te same ciagoty. na poziomie "zwierzecym" nie roznimy sie generalnie od siebie. jedyne co nas rozni to sposob zaspokajania ich. przez to potepiamy rozbojarza, a preferujemy uczciwego pracownika. |
|
B [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-01-25 16:27:27 |
Mizantropia > to juz jest ucieczka. wciaz uciekajac nabawisz sie wstretu do samego > siebie. To tak, jakbyś ucieczką nazwał sytuację, gdy nie dajesz pijusowi pod monopolowym pieniędzy, ignorujesz go i gardzisz nim odchodząc. > sorry. nie znam. nie mialem przyjemnosci. wydaje mi sie jednak, ze nie > lubie francuzow:) Polecam, bardzo przyjemne. > wlasciwie to tez ludzie. troche glupsi ode mnie. ja po prostu stoje po > "wlasciwej" stronie:) To raczej nie kwestia stania po właściwej (jakkolwiekby tego nie pojmować) stronie, a po prostu nie sprowadzania wszystkich do sztucznej równości. Ludzie nie są równi i równymi być nie powinni. > bo skromny jestem:) tak zwyczajnie. Ok, ja tam wole być szczery. ;) > w koncu wszyscy jakos tam jestesmy rowni. mamy te same podstawowe > potrzeby, te same ciagoty. na poziomie "zwierzecym" nie roznimy sie > generalnie od siebie. jedyne co nas rozni to sposob zaspokajania ich. > przez to potepiamy rozbojarza, a preferujemy uczciwego pracownika. To nie jest argumentacja na równość ludzi. Wnioskować możesz o niej pod kątem tych cech, na które mamy wpływ, które w sobie możemy pielęgnować lub bądź wyplewić. To tak jak z rasizmem, tylko w drugą stronę: tam próbuje się wyjść od cech niezależnych, by wskazać różnice na korzyść jednej rasy, a Ty wychodzisz od tych cech, by wykazać równość. |
|
czarnobrody [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-11 22:02:34 |
Mizantropia > Czym dla Was jest i- przede wszystkim- z czego wynika ? Ze słabości > powodowanej niemożnością pogodzenia z niedoskonałą naturą ludzką lub > kierunkiem, który obrał człowiek mogący przecież więcej, lepiej, a czego > nie robi ku frustracji podmiotu ? Zakamuflowanie kompleksów poprzez > odrzucenie ich genezy właśnie w człowieku i świadoma (lub nie) ucieczka w > płaszczu sztucznej wyniosłości ponad innych ? Mizantrop niebezpiecznie się podnieca wadami rodzaju ludzkiego. Po prostu. > I w drugą stronę: może uważacie takie uczucie za uzasadnione i realne, > przydatne albo nawet niezbędne, by osiągnąć najbliższy rzeczywistemu obraz > człowieka jako gatunku ? Należy dzięki temu zdehumanizować rzekome > człowieczeństwo ludzkości, tak jak Ortega y Gasset postulował względem > sztuki ? Obedrzeć z savoir- vivre, zakłamania i hipokryzji, by dojrzeć > sedno ? Nie lubię selera, ale nie uważam, że dzięki temu jestem najbliższy poznania jego natury. > Doświadczacie i/ lub wierzycie w szczerość podobnych odczuć ? Człowiek > jest błędem natury, a Ty czujesz się czasem niczym Alcest ? Chodzi mi o > najbardziej szczere przejawy, nie ideologiczne dogmaty, nie wyśpiewane > tysiąckroć przez hejterów ludzkości. Jeśli tak to podajcie przykład > sytuacji. Nie ma błędów, bo nie ma planu. |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-14 13:55:39 |
Mizantropia > Mizantrop niebezpiecznie się podnieca wadami rodzaju ludzkiego. Po > prostu. A możesz rozwinąć tę ciekawą tezę? :-D |
|
czarnobrody [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-14 16:24:47 |
Mizantropia > > Mizantrop niebezpiecznie się podnieca wadami rodzaju ludzkiego. Po > > prostu. > > A możesz rozwinąć tę ciekawą tezę? :-D Dla mizantropa ludzkie wady to widocznie bardzo ważna część rzeczywistości, skoro przez nie emanuje niechęcią do naszego gatunku (siebie w tym rozrachunku nie pomijając). Według mnie to efekt nadmiaru niezdrowych emocji i swoistego skrzywienia psychicznego. Psy mają wady, myszy mają wady, ziemniaki mają wady i ludzie mają wady. To normalne, po co to przeżywać? I gadanie, że takie spojrzenie może zbliżać do poznania ludzkiej natury to brednie, bo mizantrop jest tak samo oślepiony nienawiścią (jako obserwator) jak rzesze ludzi oślepionych samozachwytem. Nie tędy droga. Zamiast tworzyć kolejne durne nurty i postawy, ludzie mogliby zająć się czymś przyjemnym, ewentualnie pożytecznym. |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-15 15:35:47 |
Mizantropia > Dla mizantropa ludzkie wady to widocznie bardzo ważna część > rzeczywistości, skoro przez nie emanuje niechęcią do naszego gatunku > (siebie w tym rozrachunku nie pomijając). Prawdopodobnie niektórym ludziom wady przeszkadzają bardziej. Pytanie - co jest wadą, o której mówimy? Dla mnie to zapewne co innego, niż dla Ciebie. >Według mnie to efekt nadmiaru > niezdrowych emocji i swoistego skrzywienia psychicznego. Jeśli ambicja i dążenie do osiągania jakiegoś tam ideału, względnie realizacja swoich celów to "niezdrowe emocje i swoiste skrzywienie psychiczne" - ok. >Psy mają wady, myszy mają wady, ziemniaki mają wady i ludzie mają wady. To normalne, po co to przeżywać? Nie tyle przeżywać, ile po ludziach spodziewać się więcej, niż po ziemniaku. Prawdopodobnie błąd tkwi w założeniu, że ludzie jednak mogą więcej, niż ziemniaki, widocznie - nie mogą ;-) > I gadanie, że takie spojrzenie może zbliżać do poznania > ludzkiej natury to brednie, bo mizantrop jest tak samo oślepiony > nienawiścią (jako obserwator) jak rzesze ludzi oślepionych samozachwytem. Mizantrop, nie wiem, czy każdy, więc będę mówić na swoim przykładzie, nie jest oślepiony nienawiścią, raczej obojętną pogardą, która nie jest przypiętą łatką, by być bardziej zajebistym i oryginalnym, a raczej smutną konsekwencją rozczarowania ludzkim światem. > Nie tędy droga. Zamiast tworzyć kolejne durne nurty i postawy, ludzie > mogliby zająć się czymś przyjemnym, ewentualnie pożytecznym. "Ludwiku Dorn i Sabo, nie idźcie tą drogą!" :-D Zejdź z ambony, grzmisz bezpłodnie i trywialnie, siejąc banały. Wszyscy, których mógłbym określić mianem "mizantropa" są bardzo zapracowanymi i twórczymi ludźmi. Jakoś tak się najwidoczniej porobiło, że mizantropia sprzyja pracy. Ale to tylko moje subiektywne spostrzeżenie, tendencyjne do bólu. |
|
czarnobrody [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-16 13:10:23 |
Mizantropia > Prawdopodobnie niektórym ludziom wady przeszkadzają bardziej. Pytanie - co > jest wadą, o której mówimy? Dla mnie to zapewne co innego, niż dla > Ciebie. Nieważne, co mizantrop uznaje za wadę. Ważne, że w związku z tymi cechami, które za wady uznaje, odczuwa nienawiść do ludzi. > Jeśli ambicja i dążenie do osiągania jakiegoś tam ideału, względnie > realizacja swoich celów to "niezdrowe emocje i swoiste skrzywienie > psychiczne" - ok. Z rzeczy, które wymieniłeś, nie wynika nienawiść do ludzi. A z niezdrowych emocji i skrzywienia psychicznego według mnie tak. > Nie tyle przeżywać, ile po ludziach spodziewać się więcej, niż po > ziemniaku. Prawdopodobnie błąd tkwi w założeniu, że ludzie jednak mogą > więcej, niż ziemniaki, widocznie - nie mogą ;-) Ty spodziewasz się po ludziach więcej niż faktycznie ludzie reprezentują. Dlatego uważam, że przeżywanie tego, że człowiek nie jest lepszy niż jest, to niezdrowa emocja. Ja z faktami nie dyskutuję, a tym bardziej nie mam zamiaru się nimi przejmować. > Mizantrop, nie wiem, czy każdy, więc będę mówić na swoim przykładzie, nie > jest oślepiony nienawiścią, raczej obojętną pogardą, która nie jest > przypiętą łatką, by być bardziej zajebistym i oryginalnym, a raczej smutną > konsekwencją rozczarowania ludzkim światem. Obojętna pogarda. Trudno mi to sobie wyobrazić. Obojętność, to obojętność. Pogarda to negatywna emocja. Negatywna, skierowana na kogoś lub coś, NIEobojętna. > "Ludwiku Dorn i Sabo, nie idźcie tą drogą!" :-D > Zejdź z ambony, grzmisz bezpłodnie i trywialnie, siejąc banały. > Wszyscy, których mógłbym określić mianem "mizantropa" są bardzo > zapracowanymi i twórczymi ludźmi. Jakoś tak się najwidoczniej porobiło, że > mizantropia sprzyja pracy. Ale to tylko moje subiektywne spostrzeżenie, > tendencyjne do bólu. Chciałbym, aby ta banalna myśl, którą wyraziłem, była przez Ciebie zrozumiana. To Ty się niepotrzebnie rzucasz. Twoje subiektywne spostrzeżenia wpiszę sobie w moją definicję mizantropa, w rubryczkę "co mówią sami o sobie". |
|
Łowca [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-16 13:31:14 |
Mizantropia > Nieważne, co mizantrop uznaje za wadę. Ważne, że w związku z tymi cechami, > które za wady uznaje, odczuwa nienawiść do ludzi. Nienawiść to bardzo silne uczucie, nie posądzałbym mizantropów o nienawiść do reszty świata tego, ale zdaje się, że masz odmienne zdanie - z czego wynika, z własnych doświadczeń, obserwacji? > Z rzeczy, które wymieniłeś, nie wynika nienawiść do ludzi. A z niezdrowych > emocji i skrzywienia psychicznego według mnie tak. Ja dalej nie wiem, co to jest skrzywienie psychiczne i niezdrowe emocje w kontekście mizantropii. > Ty spodziewasz się po ludziach więcej niż faktycznie ludzie reprezentują. Spodziewam się po ludziach tego, czego teoretycznie mógłbym się spodziewać po ludziach - rzeczywiście więcej, niż po ziemniakach. A to jednak ziemniaki dają mi więcej przyjemności :-) > Dlatego uważam, że przeżywanie tego, że człowiek nie jest lepszy niż jest, > to niezdrowa emocja. Nie masz zielonego pojęcia, jakie są moje oczekiwania względem ludzi, bo tego nigdzie nie napisałem. >Ja z faktami nie dyskutuję, a tym bardziej nie mam zamiaru się nimi przejmować. Spoko. Jak zachorujesz na raka tez się tym faktem nie przejmuj :-) To tylko dygresja nie na temat, nie ciągnij tego dalej. > Obojętna pogarda. Trudno mi to sobie wyobrazić. Obojętność, to obojętność. > Pogarda to negatywna emocja. Negatywna, skierowana na kogoś lub coś, > NIEobojętna. Chcesz się doszukać logiki w uczuciach? Czasami obojętność, czasami pogarda. Ale są też takie osoby, które akceptujemy, lubimy i, nawet, kochamy :-) > Chciałbym, aby ta banalna myśl, którą wyraziłem, była przez Ciebie > zrozumiana. To Ty się niepotrzebnie rzucasz. Twoje subiektywne > spostrzeżenia wpiszę sobie w moją definicję mizantropa, w rubryczkę "co > mówią sami o sobie". Możesz sobie to nawet oprawić w ramkę :-) |
|
czarnobrody [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-17 17:07:21 |
Mizantropia > Nienawiść to bardzo silne uczucie, nie posądzałbym mizantropów o nienawiść > do reszty świata tego, ale zdaje się, że masz odmienne zdanie - z czego > wynika, z własnych doświadczeń, obserwacji? To co? Niechęć, niesmak? Według Ciebie mizantropem nie może być osoba odczuwająca nienawiść do ludzi, bo to za silne uczucie? Istnieją jakieś normy? Jeśli robisz się czerwony na myśl o homo sapiens sapiens to ok, a jak Ci wychodzi żyłka na skroni to już za mocno? Z moich aktualnych obserwacji wynika, że jesteście bardziej zorganizowaną grupą niż myślałem! > Ja dalej nie wiem, co to jest skrzywienie psychiczne i niezdrowe emocje w > kontekście mizantropii. Ludzie o pewnej konstrukcji psychicznej warunkującej przesadne skupienie na negatywnych emocjach mogą według mnie wykazywać skłonności mizantropiczne. Łapiesz kontekst? > Spodziewam się po ludziach tego, czego teoretycznie mógłbym się spodziewać > po ludziach - rzeczywiście więcej, niż po ziemniakach. A to jednak > ziemniaki dają mi więcej przyjemności :-) Spodziewasz się tego, czego teoretycznie mógłbyś się spodziewać. Ciekawe. Zawiłe, ale ciekawe. Ja spodziewam się tego, czego się spodziewam. Może jestem dziwny. > Nie masz zielonego pojęcia, jakie są moje oczekiwania względem ludzi, bo > tego nigdzie nie napisałem. Napisałeś. Że większe niż wobec ziemniaków. Nieważne. Ważne, że mi się wydaje, że większe niż ludzie faktycznie są w stanie dać. Czyli spodziewasz się cudu, a później jesteś zawiedziony. Tak ja to widzę. Co tam naprawdę Ci w głowie siedzi nie wiem. > Spoko. Jak zachorujesz na raka tez się tym faktem nie przejmuj :-) > To tylko dygresja nie na temat, nie ciągnij tego dalej. Takiego wspaniałego tworu nie mogę nie skomentować. To tylko pokazuje, że problemy społeczne (np. to, że ludzie są głupi) traktujesz na równi z problemami osobniczymi (np. choroba). Z tego wynika, że bardzo mocno w tym społeczeństwie tworzonym przez tych "beznadziejnych" ludzi tkwisz. To przykre, że czujesz taką więź z czymś, do czego czujesz niechęć. > Chcesz się doszukać logiki w uczuciach? > Czasami obojętność, czasami pogarda. Ale są też takie osoby, które > akceptujemy, lubimy i, nawet, kochamy :-) Tak, jest tam logika. Nawet w ludziach, którzy jej tam nie dostrzegają jest logika. W lenistwie i bezmyślności jest ogromna logika oraz jasny cel: oszczędność energii. Ależ Wy jesteście skomplikowani i ambiwalentni! |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2011-02-18 21:58:01 |
Mizantropia > Czym dla Was jest i- przede wszystkim- z czego wynika ? Ze słabości > powodowanej niemożnością pogodzenia z niedoskonałą naturą ludzką lub > kierunkiem, który obrał człowiek mogący przecież więcej, lepiej, a czego > nie robi ku frustracji podmiotu ? Zakamuflowanie kompleksów poprzez > odrzucenie ich genezy właśnie w człowieku i świadoma (lub nie) ucieczka w > płaszczu sztucznej wyniosłości ponad innych ? *** Czasem pewnie tak jest, że ktoś - jak mawiają psychiatrzy - ma coś z deklem i nie potrafi nawiązać i utrzymać kontaktów międzyludzkich. Generalnie zachowania mizantropijne wydają mi się zwyczajnym życiowym wyborem - ot kogoś ludzie wnerwiają, nieinspirują, albo po prostu lubi święty spokój. Nie trzeba dorabiać do tego wielkiej ideologii, ani onanizować się psychicznie swoim wyrafinowaniem intelektualnym. "Odi profanum vulgus et arceo" (Nie lubię buców oraz ludzi z Mysłowic i olewam ich) radził Horacy. Po prostu. :) > I w drugą stronę: może uważacie takie uczucie za uzasadnione i realne, > przydatne albo nawet niezbędne, by osiągnąć najbliższy rzeczywistemu obraz > człowieka jako gatunku ? Należy dzięki temu zdehumanizować rzekome > człowieczeństwo ludzkości, tak jak Ortega y Gasset postulował względem > sztuki ? Obedrzeć z savoir- vivre, zakłamania i hipokryzji, by dojrzeć > sedno ? *** Nie wiem co mówił ten tam Omega von Kastet, ale nie ma co dramatyzować nad humanizmem ani w jedną, ani w drugą stronę. Ot ludzie stworzyli sobnie różne prawa, zasady pisane i niepisane, konwenanse i konwencje, tabu, symbole i co tam jeszcze. I tak po prostu jest, nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Ludzie także są głupi i zgodnie z krzywą Gaussa w większości mało wyrafinowani. Więc jak Cię ludzie wkurwiają to ich unikasz. Wszystko. > Doświadczacie i/ lub wierzycie w szczerość podobnych odczuć ? Człowiek > jest błędem natury, a Ty czujesz się czasem niczym Alcest ? Chodzi mi o > najbardziej szczere przejawy, nie ideologiczne dogmaty, nie wyśpiewane > tysiąckroć przez hejterów ludzkości. Jeśli tak to podajcie przykład > sytuacji. *** Z jednej strony bardzo lubię ludzi bo są dla mnie źródłem inspiracji, z drugiej - większość z nich nie ma dla mnie nic ciekawego do zaoferowania. Stąd moja mizantropia wynika raczej ze zbyt małego podażu fascynujących osobowości niż mojego zbyt małego popytu na nich. Człowiek nie jest błędem natury, jest jej elementem, wręcz ekosystemem w którym żyję. Nadmierne ideologizowanie więc mizantropii można by porównać do filozoficznej niechęci do innych zjawisk przyrody jak deszcz, gradobicie etc. Nie jestem mizantropem, tyle że nie lubię dekli. A że większość to dekle... ;) |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-19 17:50:24 |
Mizantropia > Więc jak Cię ludzie wkurwiają to ich unikasz. Wszystko. masz jakas dobra rade co z nimi zrobic jesli nie da sie ich unikac? |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-20 00:16:49 |
Mizantropia > > > Więc jak Cię ludzie wkurwiają to ich unikasz. Wszystko. > > > masz jakas dobra rade co z nimi zrobic jesli nie da sie ich unikac? Zmienić własne przekonania, które ci to uniemożliwiają. |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-20 19:38:05 |
Mizantropia > > > > > Więc jak Cię ludzie wkurwiają to ich unikasz. Wszystko. > > > > > > masz jakas dobra rade co z nimi zrobic jesli nie da sie ich unikac? > > Zmienić własne przekonania, które ci to uniemożliwiają. tu nie chodzi o przekonania:) |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-20 20:25:19 |
Mizantropia > tu nie chodzi o przekonania:) W takim razie dlaczego nie możesz kogoś unikać? ;] |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-20 23:00:09 |
Mizantropia > > tu nie chodzi o przekonania:) > > W takim razie dlaczego nie możesz kogoś unikać? ;] taki lajf. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-21 16:07:47 |
Mizantropia > > > tu nie chodzi o przekonania:) > > > > W takim razie dlaczego nie możesz kogoś unikać? ;] > > > > taki lajf. Możesz zmienić pracę, rodzinę, otoczenie, kraj, znajomych, po prostu nie chcesz co sprowadza się do twoich przekonań. |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-21 16:44:26 |
Mizantropia > Możesz zmienić pracę, rodzinę, otoczenie, kraj, znajomych, po prostu nie > chcesz co sprowadza się do twoich przekonań. nie mam juz 20 lat:P |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2011-02-21 18:45:26 |
Mizantropia > nie mam juz 20 lat:P *** Tak, wiek to znakomity powód do narzekania. ;) |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-21 19:48:49 |
Mizantropia > > > Możesz zmienić pracę, rodzinę, otoczenie, kraj, znajomych, po prostu > nie > > chcesz co sprowadza się do twoich przekonań. > > > > nie mam juz 20 lat:P Ogranicza cię przekonanie, że trzeba być młodszym, by radykalnie zmienić styl życia lub przekwalifikować się. |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-21 20:49:07 |
Mizantropia > Ogranicza cię przekonanie, że trzeba być młodszym, by radykalnie zmienić > styl życia lub przekwalifikować się. fakt. tylko, ze tak sie w pewnym momencie staje, ze z koczownika czlowiek zaczyna zajmowac sie gospodarka hodowlana i zbieractwem:) ewolucja to sie nazywa. i tylko czasami narzeka, ze kiedys bylo lepiej. to tak jak w tym dowcipie, gdzie zona marudzi mezowi, ze kiedys mial kawalerke, malucha, ale mogl bzykac 5 razy dziennie... |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-21 21:41:32 |
Mizantropia > fakt. tylko, ze tak sie w pewnym momencie staje, ze z koczownika czlowiek > zaczyna zajmowac sie gospodarka hodowlana i zbieractwem:) ewolucja to sie > nazywa. i tylko czasami narzeka, ze kiedys bylo lepiej. > to tak jak w tym dowcipie, gdzie zona marudzi mezowi, ze kiedys mial > kawalerke, malucha, ale mogl bzykac 5 razy dziennie... To jest tylko twoje przekonanie, są ludzie, którzy bardzo późno zaczęli zmieniać swoje życie i udało im się. |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-21 23:12:31 |
Mizantropia > To jest tylko twoje przekonanie, są ludzie, którzy bardzo późno zaczęli > zmieniać swoje życie i udało im się. to Ty nie wiesz jeszcze, ze moje przekonanie jest lepsze niz Twoje? to portal satanistyczny. tu mojsza racja jest zawsze lepsza niz Twojsza. wiec nie "tylko" moje przekonanie, tylko najlepsze przekonanie jakie jest. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-02-22 00:09:46 |
Mizantropia > to Ty nie wiesz jeszcze, ze moje przekonanie jest lepsze niz Twoje? to > portal satanistyczny. tu mojsza racja jest zawsze lepsza niz Twojsza. wiec > nie "tylko" moje przekonanie, tylko najlepsze przekonanie jakie jest. Już zauważyłem, ale tak pro forma piszę ;) |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2011-02-20 00:57:16 |
Mizantropia > masz jakas dobra rade co z nimi zrobic jesli nie da sie ich unikac? *** Ech... Kiedyś po prostu dodawali brom do żarcia na koszarowej stołówce. Chuja tam mizantropia, w dupach się Wam wszystkim poprzewracało od dobrobytu, ot co. :] |
|
B [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-21 13:52:10 |
Mizantropia > Człowiek nie jest błędem natury, jest jej elementem, wręcz ekosystemem w > którym żyję. Nadmierne ideologizowanie więc mizantropii można by porównać > do filozoficznej niechęci do innych zjawisk przyrody jak deszcz, > gradobicie etc. > Nie jestem mizantropem, tyle że nie lubię dekli. A że większość to dekle... ;) Otóż to i dlatego wydawało mi się to niejednokrotnie bezsensownie ideologizowane, bezpodstawnie postulowane albo zwyczajnie "na siłę". Tylko nie wyłapałem dotychczas dlaczego. Przez przesadne analizowanie tego "po prostu" szukając uzasadnienia filozoficznego, którego tam (przynajmniej w tym rozumieniu, o którym piszesz- o ile jakiekolwiek inne sensowne jest) po prostu nie ma sensu się dopatrywać szukałem czarnego kota w ciemnym pokoju. Chyba chcąc nie chcąc EOT. |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-02-27 20:28:57 |
Mizantropia > Czym dla Was jest i- przede wszystkim- z czego wynika ? Ze słabości > powodowanej niemożnością pogodzenia z niedoskonałą naturą ludzką lub > kierunkiem, który obrał człowiek mogący przecież więcej, lepiej, a czego > nie robi ku frustracji podmiotu ? Zakamuflowanie kompleksów poprzez > odrzucenie ich genezy właśnie w człowieku i świadoma (lub nie) ucieczka w > płaszczu sztucznej wyniosłości ponad innych ? Mam temidy opaskę na oczach. Nie dostrzegłem szczególnej mizantropii u swoich bliskich. A może takich osób nie znam. Parę mógłbym o to posądzać,w tym siebie. Groteską, ironią, cynizmem, hipokryzją. Czystą esencją nieporadności z własną osobą, emocjami, problemami i wyzwaniami? Mizantropia jako świadomy wybór? > I w drugą stronę: może uważacie takie uczucie za uzasadnione i realne, > przydatne albo nawet niezbędne, by osiągnąć najbliższy rzeczywistemu obraz > człowieka jako gatunku ? Należy dzięki temu zdehumanizować rzekome > człowieczeństwo ludzkości, tak jak Ortega y Gasset postulował względem > sztuki ? Obedrzeć z savoir- vivre, zakłamania i hipokryzji, by dojrzeć > sedno ? Do ogółu populacji ponoć mizantropia się odnosi. Dziwne. Jakby Xin Maou Thomga z chin, miał wpływ na moje samopoczuce podczas picia porannej herbaty. Żeby zobaczyć prawdziwy obraz świata, idę do ubikacji i podnoszę klapę sedesu. Ubieranie w głębokie metafory, albo dogłębna dekonstrukcja w poszukiwaniu prawdy, i stwierdzenie że znalazło się rynsztok. Tak, wtedy idę do ubikacji, i podnoszę klapę sedesu. Jest to pokrętna odpowiedź, że uważam za bezzasadne i odrealnione wołanie o pomstę do bożka własnych dzieł, które trącą. > Doświadczacie i/ lub wierzycie w szczerość podobnych odczuć ? Człowiek > jest błędem natury, a Ty czujesz się czasem niczym Alcest ? Chodzi mi o > najbardziej szczere przejawy, nie ideologiczne dogmaty, nie wyśpiewane > tysiąckroć przez hejterów ludzkości. Jeśli tak to podajcie przykład > sytuacji. <Łowca nie jestem prawdziwym mizantropem, ale czasem się mizantropuje!> Dławią mnie takie odczucia. Doskonałość kojarzy mi się z midasem. Doskonała właśnie owa skaza. Bez skaz, życie utopijnie doskonałe, miałoby szansę cokolwiek stworzyć? Idealna harmonia, uzupełnianie i dopełnianie. Uczucie wszechobecnego nadbytu, i bycie nadbytem w samej swojej istocie. Cenię więc bycie słabym także, bo bez tego mizantropia by nie powstała, a bez mizantropii ów wątek także. W mizantropii, jako jednak ogólnej niechęci do wszystkiego i każdego, by obraz mizantropii dopełnić, musi pojawić się także niechęć do mizantropii samej w sobie. Niechęć do mizantropii i bycie mizantropem. Nie uważam mizantropii za nic dobrego, czy pozytywnego. Cenię jednak. Jak cenić mrok, nie znając słońca? |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-04-16 03:33:28 |
Mizantropia > Czym dla Was jest i- przede wszystkim- z czego wynika ? Ze słabości > powodowanej niemożnością pogodzenia z niedoskonałą naturą ludzką lub > kierunkiem, który obrał człowiek mogący przecież więcej, lepiej, a czego > nie robi ku frustracji podmiotu ? Zakamuflowanie kompleksów poprzez > odrzucenie ich genezy właśnie w człowieku i świadoma (lub nie) ucieczka w > płaszczu sztucznej wyniosłości ponad innych ? Bo dalej nie wiem co to jest ta cholerna mizantropia :O. Pls B. light me :> A tak inaczej, to mizantropem jest człowiek słaby, sfrustrowany, wewnętrznie targany konfliktem uczuć któremu brak odwagi - coś jak bohater Dostojewskiego z "Notatki z podziemia"? To pewnie jest mizantrop :)? > I w drugą stronę: może uważacie takie uczucie za uzasadnione i realne, > przydatne albo nawet niezbędne, by osiągnąć najbliższy rzeczywistemu obraz > człowieka jako gatunku ? Należy dzięki temu zdehumanizować rzekome > człowieczeństwo ludzkości, tak jak Ortega y Gasset postulował względem > sztuki ? Obedrzeć z savoir- vivre, zakłamania i hipokryzji, by dojrzeć > sedno ? Człowiek u którego nie ma większego wahania i dylematów jako człowiek pusty i głupi? Nie zastanawiającego się nad odpowiedzialnością za swoje czyny, rzucający się na przód w nieznane, na przeszłość patrząc hulaszczo i z uśmiechem wspominając czyny które często były krzywdzące wobec innych? Uczucie mizantropii jako chęci dławiącego działania, przeciwstawienia się, a jednocześnie przeciwstawienia temu samemu argumentów przeciwnych sile działania - by w końcu skończyć na czymś pośrednim. Agonia żywego człowieka który do końca nie jest choć pragnie. Choć chwilę, zanurzenie w czymś takim jest pewnie potrzebne, przemyślenie problemu, problemów drugiej osoby i naszej które zawsze się w tamtej świadczy o poważnym podejściu do istoty, tak przyszłości i tego co będzie. Stale, zapewne zmęczyło by i udusiło. Chyba tylko rosyjski romantyk potrafił sobie z tym radzić. |
|
B [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-04-16 14:49:08 |
Mizantropia > Bo dalej nie wiem co to jest ta cholerna mizantropia :O. Pls B. light me > :> > > A tak inaczej, to mizantropem jest człowiek słaby, sfrustrowany, > wewnętrznie targany konfliktem uczuć któremu brak odwagi - coś jak bohater > Dostojewskiego z "Notatki z podziemia"? To pewnie jest mizantrop :)? Jakbym chciał usystematyzować to wszystko to skończyłbym tylko z pytaniem, którym mi odpowiedziałeś (albo napisałbym rozprawę jak Sabatiel). :) Dlatego pytałem o tym na forum (a dla jasności: praktycznie w ogóle nie udzielam się w dyskusjach przez kontakt pośredni), bo interesowało mnie indywidualne podejście. Lava raczej jasno wyraziła czym jest dla niej mizantropia- masz jedną odpowiedź. Jeśli chodzi Ci o coś jeszcze bardziej precyzyjnego to trzonem wydaje się PO PROSTU niechęć do ludzi ogółem; reszty szukaj na własną rękę. Dziś nieszczególnie zajmuje mnie to pojęcie, ale może mniej lub bardziej precyzyjne odczucia dałoby się zredukować do jakiejś definicji czy coś. Wcześniej myślałem, że uda mi się oddzielić kategorie genezy ze słabości i odczuć bardziej konstruktywnych, jeżeli masz na tyle samozaparcia możesz się w tym babrać. ;) Ktoś dalej zauważył, że niechęć i tym podobne to uczucia, a te przecież trudno rozpatrywać wyłącznie pod kątem np. zdrowego rozsądku. Dostojewskiego nie czytałem. > Człowiek u którego nie ma większego wahania i dylematów jako człowiek > pusty i głupi? Nie zastanawiającego się nad odpowiedzialnością za swoje > czyny, rzucający się na przód w nieznane, na przeszłość patrząc hulaszczo > i z uśmiechem wspominając czyny które często były krzywdzące wobec > innych? ? Nie mam pojęcia skąd to wytrzasnąłeś. :) Ani to nie jest koniecznym następstwem, ani tym bardziej koniecznie nie implikuje mizantropii. > Choć chwilę, zanurzenie w czymś takim jest pewnie potrzebne, przemyślenie > problemu, problemów drugiej osoby i naszej które zawsze się w tamtej > świadczy o poważnym podejściu do istoty, tak przyszłości i tego co będzie. Żeby tego uniknąć człowiek musiałby chyba być samotnikiem, a nie wydaje mi się, by przebywanie ciągle wyłącznie w samotności było koniecznym warunkiem mizantropii, ale tak jak pisałem: to już kwestia rozpatrywania pojęcia. > Stale, zapewne zmęczyło by i udusiło. Chyba tylko rosyjski romantyk > potrafił sobie z tym radzić. Odczucia przecież nie trwają wiecznie i wciąż z takim samym natężeniem. Może Cię to udusić, a może zmotywować, żeby od gówna odejść. W znaczeniu przenośnym i dosłownym. Pogarda może być budująca, motywować; przynajmniej ja tak to odczuwam. Odi profanum vulgus et arceo. Kogo nazwałbyś mizantropem: kogoś umartwiającego się nad ludzką niedoskonałością (czy daleką od jego doskonalszej wizji), czy kogoś ignorującego- względnie wykorzystującego- gawiedź, która może być co najwyżej zajeżdżonym i zużytym jak stara dziwka punktem odniesienia dla samorealizacji i własnego progresu ? Dlatego doszukiwałem się dychotomii genezy. |
|
Nocturnus [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-23 17:06:25 |
Mizantropia > Czym dla Was jest i- przede wszystkim- z czego wynika ? Ze słabości > powodowanej niemożnością pogodzenia z niedoskonałą naturą ludzką lub > kierunkiem, który obrał człowiek mogący przecież więcej, lepiej, a czego > nie robi ku frustracji podmiotu ? Zakamuflowanie kompleksów poprzez > odrzucenie ich genezy właśnie w człowieku i świadoma (lub nie) ucieczka w > płaszczu sztucznej wyniosłości ponad innych ? > > I w drugą stronę: może uważacie takie uczucie za uzasadnione i realne, > przydatne albo nawet niezbędne, by osiągnąć najbliższy rzeczywistemu obraz > człowieka jako gatunku ? Należy dzięki temu zdehumanizować rzekome > człowieczeństwo ludzkości, tak jak Ortega y Gasset postulował względem > sztuki ? Obedrzeć z savoir- vivre, zakłamania i hipokryzji, by dojrzeć > sedno ? > > Doświadczacie i/ lub wierzycie w szczerość podobnych odczuć ? Człowiek > jest błędem natury, a Ty czujesz się czasem niczym Alcest ? Chodzi mi o > najbardziej szczere przejawy, nie ideologiczne dogmaty, nie wyśpiewane > tysiąckroć przez hejterów ludzkości. Jeśli tak to podajcie przykład > sytuacji. Mizantropia, to nie jest wyniosłość ponad innych. Mizantrop nienawidzi całej rasy ludzkiej, nie wyłaczając siebie. Wynika przede wszystkim z zakłamania tego gatunku, oraz jego skłonności do ubierania pierwotnych instynktów w jakieś wyimaginowane idee, typu miłość, człowieczeństwo...etc. Jest wprost przeciwnie, mizantrop nie ucieka się do sztucznego wywyższania ponad innych, a raczej sprowadza wszystkich ludzi, do poziomu marnego robactwa, które z jakichś megalomanskich pobudek śmie nazywać się najdoskonalszą istotą, na tym łez padole. Patrząc na to co robi ludzkość, wypada sobie zadać pytanie: Po co to istnieje? Napewno mizantropia, nie jest przejawem skrywanych kompleksów, ale buntem. Buntem przeciw złu tkwiącemu w człowieku. W gruncie rzeczy mizantrop to ktoś...wrażliwy, kto czuje odrazę do tego gatunku. Nie do poszczególnych jednostek, ale do ogółu. Takim przejawem buntowniczej mizantropii, był Carl Panzram, seryjny morderca obdarzony nieprzeciętnym Iq. Panzram był wychowywany w ośrodku prowadzonym przez katolickich kapłanów i tam jak można się domyśleć doświadczył wszystkiego, oprócz dobroci i zrozumienia. Cała jego póżniejsza działalność, to pogrążanie się w nienawiści do ludzkiej rasy. Potrafił on jednak mieć jakieś uczucia i być lojalny wobec tych, którzy okazali mu trochę wyrozumiałości. Ciekawe są jego dzienniki, gdzie w bardzo obrazowy sposób opisał jak ludzka społeczność wyprodukowała ziejącego do wszystkich nienawiścią psychopatę. Tyle, że mizantropia ma jeden wielki błąd. Uogólnienie. Nie można winić całego gatunku za to, że jego zdecydowana większość, to defekty natury i zwyczajne ścierwo. Tak samo jak nie mogę z czystym sumieniem napisać, że nienawidzę wszystkich chrześcijan za to, że katolicka religia powoduje tyle gnoju na świecie. Tak, katole to większość, ale co z tego? Nawet wśród nich znajdzie się ktoś poczciwy, hehe... Gdybym miał się określić jako mizantrop, to nazwał bym się zdystansowanym mizantropem. Coś jednak jest w tym, skoro już Satre twierdził, że PIEKŁEM SĄ INNI(ludzie, rzecz jasna). |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















