| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| czarnobrody | 2011-09-22 - 23:59:24 | |
| E g o | 2011-09-23 - 00:37:19 | |
| vvel3s | 2011-09-23 - 19:25:25 | |
| RM_12 | 2011-09-23 - 11:39:56 | |
| Hast | 2011-09-23 - 06:51:47 | |
| Lava | 2011-09-23 - 09:15:49 | |
| czarnobrody | 2011-09-27 - 12:54:12 | |
| Lava | 2011-09-27 - 17:15:23 | |
| RM_12 | 2011-09-23 - 11:35:08 | |
| czarnobrody | 2011-09-23 - 12:15:02 | |
| RM_12 | 2011-09-23 - 14:46:47 | |
| czarnobrody | 2011-09-27 - 12:47:41 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
czarnobrody [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-09-22 23:59:24 |
pierwszy stopień do piekła Czy niczym nieskrępowana ciekawość, która popycha ludzi do coraz to lepszego zrozumienia praw rządzących wszechświatem w rzeczywistości nie jest ślepą uliczką, a raczej drogą prowadzącą wprost do katastrofy? Wszystkie organizmy ewoluują. Cechy i wynikające z nich zachowania (także społeczne) są przekazywane dalej jeśli maksymalizują prawdopodobieństwo wydania potomka. Ciekawość świata jest oczywistym przykładem ludzkiej cechy, która pozwoliła nam się w takim stopniu rozmnożyć. Jednak nie zapominajmy o tym jaki jest cel: przetrwanie. Natomiast wyłączny kult intelektu jest korzystny tylko w początkowym stadium rozwoju cywilizacji. Wyłapywanie uzdolnionych dzieci, pakowanie ich do nowoczesnych szkół, potem organizacji rządowych, laboratoriów, skłanianie ich do projektowania technologii, której 99,99% (słaby szacunek) ludzi nie jest w stanie pojąć już nie przekłada się na nasze szanse przetrwania. Wręcz przeciwnie - konstruowanie "supernowoczesnej" broni, o której zastosowaniu decydują "superniedorozwinięci" przywódcy państw (niestety posiadanie władzy często nie zależy ani od intelektu, ani tym bardziej od dojrzałości emocjonalnej) zmniejsza szanse na przetrwanie gatunku. Ciekawość okazała się drogą na skróty i dała szybkie efekty, ale równie szybko możemy beknąć za to, że inne cechy (jak np. stabilność emocjonalna, globalne przywiązanie do rasy ludzkiej - niemalże przeciwieństwo tego lokalnego patriotyzmu, czy zwykła łagodność) są w powijakach. Jak zwykle na wszystkim najlepiej wyjdą bakterie i inne wirusy. Prostota jest najważniejsza - jak już wspominał Marek Aureliusz. Nasze skomplikowanie jest jak chwilowy doping, a później czeka nas zawał. W ramach dyskusji zachęcam szczególnie do niezgadzania się ze mną i pocieszania co do przyszłości naszego gatunku, a w ramach recepty na przejmowanie się przyszłością polecam seks, alkohol i niemyślenie. Pozdrawiam. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2011-09-23 00:37:19 |
Jak powstały piramidy Ja nie martwię się tym co piszesz, bo to działa jak piramida: na samej górze są grupy specjalistów o różnym stopniu współpracy między sobą. Potem są specjaliści. Pod nimi asystenci i początkujący, którzy wymieniają wiedzę naukową na popularnonaukową z dokumentalistami i amatorami nauki. Ci ostatni razem z mediami próbują zaciekawić tematem inteligentnych ludzi niezwiązanych z nauką. Na końcu podstawy ci inteligentni w formie ciekawostek dzielą się szczątkową wiedzą czy wrażeniami z ludźmi, którzy cenią sobie inne wartości wyżej niż wiedzę. Do czego zmierzam? Ja jestem ciekawy jak w czasach wolnego rynku zawodów i studiów udaje się znaleźć równowagę w tym, żeby np. na sto fryzjerów przypadał jeden biochemik, który wyprodukuje im kosmetyki? albo na sto tysięcy myślących inaczej przypadał jeden logik, którego odkrycie okaże się przydatne w przemyśle za sto lat, gdy 50 lat wcześniej odkryją go doktoranci matematyki grzebiąc w dokumentacji przygotowanej przez bibliotekę instytutu filozofii w oparciu o materiały asystentów i amatorów. Zatem ciekawość można pogłębiać, porządkować, dokumentować, dzielić się nią i konwertować do różnych formatów, ale skąd u licha bierze się odpowiednią lub minimalną ilość ludzi by zajęli się jakąś specjalizacją? |
|
vvel3s [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-09-23 19:25:25 |
Jak powstały piramidy > Ja nie martwię się tym co piszesz, bo to działa jak piramida: na samej > górze są grupy specjalistów o różnym stopniu współpracy między sobą. Potem > są specjaliści. Pod nimi asystenci i początkujący, którzy wymieniają > wiedzę naukową na popularnonaukową z dokumentalistami i amatorami nauki. > Ci ostatni razem z mediami próbują zaciekawić tematem inteligentnych ludzi > niezwiązanych z nauką. Na końcu podstawy ci inteligentni w formie > ciekawostek dzielą się szczątkową wiedzą czy wrażeniami z ludźmi, którzy > cenią sobie inne wartości wyżej niż wiedzę. Ta piramida coraz częściej przyjmuje formę - na szczycie "chłopcy z zabawkami", tuż pod nimi zespoły mózgowców. Widać to zwłaszcza w wojskowości, przyczyn można wypatrywać IMHO w spektakularnych osiągnięciach fizyki teoretycznej na tym polu (Projekt Manhattan). Do czego zmierzam - po II wojnie światowej niektóre działy nauki i techniki są nachalnie stymulowane przez rządy. > Zatem ciekawość można pogłębiać, porządkować, dokumentować, dzielić się > nią i konwertować do różnych formatów, ale skąd u licha bierze się > odpowiednią lub minimalną ilość ludzi by zajęli się jakąś specjalizacją? Każdy system dynamiczny (a takim niewątpliwie jest społeczeństwo), aby trwać powinien mieć mechanizmy przywracające równowagę - homoestazę. Dzieje się to przez rozbudowaną sieć sprzężeń zwrotnych występujących w społeczeństwie. Problemem jest tylko znaleźć te mechanizmy. W Twoim przykładzie może to być niska pensja dla naukowców (ograniczająca ilość chętnych przyjęcia posady), przy jednoczesnej możliwości uzyskania dużego grantu dla kilku obiecujących naukowców. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-09-23 11:39:56 |
Jak powstały piramidy > Do czego zmierzam? Ja jestem ciekawy jak w czasach wolnego rynku zawodów i > studiów udaje się znaleźć równowagę w tym, żeby np. na sto fryzjerów > przypadał jeden biochemik, który wyprodukuje im kosmetyki? Pozostali nie będą w stanie sprzedać produktu, więc będzie przypadał jeden na stu, i będzie to ten najlepszy - którego produkty zdecydują się kupić fryzjerzy. Reszta będzie zmuszona zmienić zawód albo robić lepszy produkt by sprostać rywalizacji. To ciągły płynny proces, który nigdy nie powinien się ustatkować. > albo na sto > tysięcy myślących inaczej przypadał jeden logik, którego odkrycie okaże > się przydatne w przemyśle za sto lat, gdy 50 lat wcześniej odkryją go > doktoranci matematyki grzebiąc w dokumentacji przygotowanej przez > bibliotekę instytutu filozofii w oparciu o materiały asystentów i > amatorów. To już zupełnie, zupełnie inna sprawa i te liczby niczemu tu nie odpowiadają. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-09-23 06:51:47 |
pierwszy stopień do piekła > Wręcz przeciwnie - > konstruowanie "supernowoczesnej" broni, o której zastosowaniu decydują > "superniedorozwinięci" przywódcy państw (niestety posiadanie władzy często > nie zależy ani od intelektu, ani tym bardziej od dojrzałości emocjonalnej) Nie wiem kto tak naprawdę dzierży władze w tłustej, spoconej dłoni. Może bardzo inteligentny reżyser i scenarzysta, który umiejętnie ukrywa tożsamość przed nieświadomymi dramatu aktorami? Tom Ripley ustami Johna Malvicha powiedział kiedyś, że nie przejmuje się rzeczami, na które wie, że nie ma żadnego wpływu. To taki strój myśli, z którym warto rezonować, kiedy ma się spokój za pożądaną wartość. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-09-23 09:15:49 |
pierwszy stopień do piekła > już nie przekłada się na nasze szanse przetrwania. Ale czyje "nasze"? Moje i Twoje, teraz? Czy "nasze" w sensie Homo Sapiens Sapiens? > Ciekawość okazała się drogą na skróty Nie rozumiem. i dała szybkie efekty, ale równie > szybko możemy beknąć za to, że inne cechy (jak np. stabilność emocjonalna, > globalne przywiązanie do rasy ludzkiej - niemalże przeciwieństwo tego > lokalnego patriotyzmu, czy zwykła łagodność) są w powijakach. Powiedziałabym raczej, że w regresie. Jak zwykle > na wszystkim najlepiej wyjdą bakterie i inne wirusy. Prostota jest > najważniejsza - jak już wspominał Marek Aureliusz. Nasze skomplikowanie > jest jak chwilowy doping, a później czeka nas zawał. Nie widzę związku między zaspokajaniem ciekawości a pogłębiającym się "skomplikowaniem". > W ramach dyskusji zachęcam szczególnie do niezgadzania się ze mną i > pocieszania co do przyszłości naszego gatunku, a w ramach recepty na > przejmowanie się przyszłością polecam seks, alkohol i niemyślenie. > Pozdrawiam. Nie frasuj się tak, acan. Smutny jest człowiek, który pije i pieprzy się aby zabić smutki. A to, że ktoś nie przejmuje się tym, czym Ty się przejmujesz nie musi od razu oznaczać, że nie myśli. Chyba wolno mu myśleć o czymś innym? L |
|
czarnobrody [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-09-27 12:54:12 |
pierwszy stopień do piekła > > > już nie przekłada się na nasze szanse przetrwania. > > Ale czyje "nasze"? Moje i Twoje, teraz? Czy "nasze" w sensie Homo Sapiens > Sapiens? Homo Sapiens Sapiens > > Ciekawość okazała się drogą na skróty > > Nie rozumiem. Dała nam szybki skok cywilizacyjny, ale nie posiadamy cech niezbędnych do panowania nad skutkami tego skoku (wspomniana nowoczesna broń - najprostszy przykład) > Jak zwykle > > na wszystkim najlepiej wyjdą bakterie i inne wirusy. Prostota jest > > najważniejsza - jak już wspominał Marek Aureliusz. Nasze skomplikowanie > > > jest jak chwilowy doping, a później czeka nas zawał. > > Nie widzę związku między zaspokajaniem ciekawości a pogłębiającym się > "skomplikowaniem". Z ciekawości wynikają odkrycia, wynalazki. Ogólnie ten proces nas rozwija. A rozwój to coraz większe komplikowanie (zwoje nam się skręcają ot co). > Nie frasuj się tak, acan. Smutny jest człowiek, który pije i pieprzy się > aby zabić smutki. A to, że ktoś nie przejmuje się tym, czym Ty się > przejmujesz nie musi od razu oznaczać, że nie myśli. Chyba wolno mu myśleć > o czymś innym? W tym sensie jestem smutny, ale w efekcie tych działań jestem wesoły. Tak, z tym niemyśleniem przesadziłem. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-09-27 17:15:23 |
pierwszy stopień do piekła > > > > > już nie przekłada się na nasze szanse przetrwania. > > > > Ale czyje "nasze"? Moje i Twoje, teraz? Czy "nasze" w sensie Homo > Sapiens > > Sapiens? > > Homo Sapiens Sapiens Dlaczego interesują Cię szanse przetrwania tego gatunku? Rozumiem żywe zainteresowanie obecnymi pokoleniami, lub najbliższymi, dajmy na to, trzema przyszłymi (załóżmy, że będziesz żył długo i szczęśliwie). Ale pozostałe? > Dała nam szybki skok cywilizacyjny, ale nie posiadamy cech niezbędnych do > panowania nad skutkami tego skoku ... zadumał się Czarnobrody siedząc przed laptopem z bezprzewodową myszką*, wolny od innych zmartwień, typu gruźlica, konieczność narąbania zapasu drewna przed zbliżającą się zimą i uszczelnienia okien słomą. > > Nie widzę związku między zaspokajaniem ciekawości a pogłębiającym się > > > "skomplikowaniem". > > Z ciekawości wynikają odkrycia, wynalazki. Ogólnie ten proces nas rozwija. > A rozwój to coraz większe komplikowanie (zwoje nam się skręcają ot co). Nadal nie widzę tego związku. Wynalazki upraszczają życie. Co to za rozwój, który owocuje większym skomplikowaniem czynności/zjawiska/procesu? To chyba raczej cofnięcie się w rozwoju, ja zawsze rozwój poznaję po tym, że to, co było dla mnie czasochłonne i skomplikowane staje się łatwiejsze i poświęcam temu mniej czasu. Jakie odkrycie/wynalazek wpłynęło jednocześnie dodatnio na rozwój człowieka, komplikując mu jednocześnie życie? L *strzelam, bo chcę, żeby było bardziej obrazowo. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-09-23 11:35:08 |
pierwszy stopień do piekła > Wręcz przeciwnie - > konstruowanie "supernowoczesnej" broni, o której zastosowaniu decydują > "superniedorozwinięci" przywódcy państw (niestety posiadanie władzy często > nie zależy ani od intelektu, ani tym bardziej od dojrzałości emocjonalnej) > zmniejsza szanse na przetrwanie gatunku. To nie konstruowanie broni jest tu problemem, tylko jej używanie. Przywódcy państw są w twojej teorii wadliwym elementem, nie wynalazcy. > Ciekawość okazała się drogą na skróty i dała szybkie efekty, ale równie > szybko możemy beknąć za to, że inne cechy (jak np. stabilność emocjonalna, > globalne przywiązanie do rasy ludzkiej - niemalże przeciwieństwo tego > lokalnego patriotyzmu, czy zwykła łagodność) są w powijakach. Nie potrzeba współczucia, żeby nie krzywdzić ludzi. Czy przemoc jest częstsza w intelektualnych wyżynach społeczeństwa, czy wręcz przeciwnie? |
|
czarnobrody [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-09-23 12:15:02 |
pierwszy stopień do piekła > To nie konstruowanie broni jest tu problemem, tylko jej używanie. > Przywódcy państw są w twojej teorii wadliwym elementem, nie wynalazcy. Nie do końca. Te dwa fakty po prostu nie mogą występować w jednej układance. Moim zdaniem ciekawość, a co za tym idzie: odkrycia i wynalazki są zbyt zaawansowane względem innych sfer (emocjonalnej, społecznej), a nie te sfery zacofane względem nich. Wszystko powinno się dziać wolniej i w swoim czasie osiągnęłoby odpowiedni poziom. > Nie potrzeba współczucia, żeby nie krzywdzić ludzi. Czy przemoc jest > częstsza w intelektualnych wyżynach społeczeństwa, czy wręcz przeciwnie? W intelektualnych wyżynach nie jest ani częstsza, ani rzadsza, przyjmuje po prostu inne formy (np. niefizyczne, ale także bardziej masowe). |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2011-09-23 14:46:47 |
pierwszy stopień do piekła > > To nie konstruowanie broni jest tu problemem, tylko jej używanie. > > Przywódcy państw są w twojej teorii wadliwym elementem, nie > wynalazcy. > > Nie do końca. Te dwa fakty po prostu nie mogą występować w jednej > układance. Wystarczy wyeliminować idiotów z obrazu. Jeśli wyeliminujesz genialnego wynalazcę, to hipotetyczny kretyn u władzy może użyć po prostu gorszej broni. > Moim zdaniem ciekawość, a co za tym idzie: odkrycia i wynalazki > są zbyt zaawansowane względem innych sfer (emocjonalnej, społecznej), a > nie te sfery zacofane względem nich. Właśnie dla tego człowiek ma jeszcze rozum. Od rozumu pochodzą wynalazki. Wg ciebie ludzie powinni się cofnąć w rozwoju, żeby "pasowali" do swojej sfery emocjonalnej, która nie zdążyła wyewoluować? Dlaczego chcesz równać wszystko w dół, zamiast nawoływać do rozwijania inteligencji emocjonalnej etc.? > Wszystko powinno się dziać wolniej i > w swoim czasie osiągnęłoby odpowiedni poziom. Obyś nigdy nie miał okazji rządzić jakąkolwiek grupą ludzi o potencjale większym od makaka. > > Nie potrzeba współczucia, żeby nie krzywdzić ludzi. Czy przemoc jest > > > częstsza w intelektualnych wyżynach społeczeństwa, czy wręcz > przeciwnie? > > W intelektualnych wyżynach nie jest ani częstsza, ani rzadsza, przyjmuje > po prostu inne formy (np. niefizyczne, ale także bardziej masowe). Tylko dla tego, że kompletni kretyni nie dostają się (zbyt często) na stanowiska, w których mogliby wyrządzić szkody na masową skalę. |
|
czarnobrody [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-09-27 12:47:41 |
pierwszy stopień do piekła > Wystarczy wyeliminować idiotów z obrazu. Jeśli wyeliminujesz genialnego > wynalazcę, to hipotetyczny kretyn u władzy może użyć po prostu gorszej > broni. Ty byś chciał wyeliminować idiotów, a według mnie wszyscy ludzie to idioci. Genialny wynalazca też z reguły jest niedojrzały, podatny na wpływy, szantaże. Problemem nie są konkretni ludzie, tylko ogólnie ludzka konstrukcja psychiczna. Ja nie chcę eliminować ani genialnego wynalazcy, ani kretynów u władzy. Istnienie tych ludzi uznaję za fakt i nic dalej z tym nie robię, ponieważ jak już wspomniałem i jedni, i drudzy są ułomni. > > Moim zdaniem ciekawość, a co za tym idzie: odkrycia i wynalazki > > są zbyt zaawansowane względem innych sfer (emocjonalnej, społecznej), > a > > nie te sfery zacofane względem nich. > > Właśnie dla tego człowiek ma jeszcze rozum. Od rozumu pochodzą wynalazki. > Wg ciebie ludzie powinni się cofnąć w rozwoju, żeby "pasowali" do swojej > sfery emocjonalnej, która nie zdążyła wyewoluować? > Dlaczego chcesz równać wszystko w dół, zamiast nawoływać do rozwijania > inteligencji emocjonalnej etc.? Ludzie nie powinni się cofnąć w rozwoju. Nie nadążasz to się nie wypowiadaj. Twierdzę tylko, że profity wynikające z cechy jaką jest ciekawość były niewspółmiernie większe niż te wynikające z innych cech. Stąd inne cechy, które niebawem okażą się niezbędne, żeby zapanować nad ogromem możliwości wynikających z istnienia nowoczesnej technologii, są (trzymając się Twojej retoryki) zacofane. Rozwiązaniem jest oczywiście próba rozwoju tamtych cech, ale według mnie to niemożliwe i nasza cywilizacja jest skazana na nieistnienie bądź istnienie w jakiejś chorej formie (totalitarnej czy coś). > > Wszystko powinno się dziać wolniej i > > w swoim czasie osiągnęłoby odpowiedni poziom. > > Obyś nigdy nie miał okazji rządzić jakąkolwiek grupą ludzi o potencjale > większym od makaka. Przykro mi, że nie pojmujesz, że niekontrolowany rozwój jednej cechy (nawet korzystnej) może mieć negatywny wpływ na ogólną sytuację. Zrównoważony rozwój cechuje się mniejszymi skokami (w tym wypadku cywilizacyjnymi), ale oferuje za to stabilność. Tak samo byłoby z bakterią, która zyskałaby cechę dającą jej możliwość zaatakowania i zjedzenia wszystkiego co żyje. Przez pewien czas bawiłaby się zajebiście. Tylko co by było gdyby już pożarła wszystko? Rozumiesz? |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>




















