| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-05-30 11:17:30 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych Ja tylko chcialam napisac ze to bardziej zenujace od miss KATa. Ja rozumiem, tworzenie jakiejs osoby na Sieci, postaci ktora bedzie wytworem czysto wirtualnym a ktora bedzie wplywala na innych jest czyms fascynujacym. Tylko ze zeby taka osobe stworzyc nie wystarczy sama chec. Sa na naszym Forum conajmniej 2 osoby ktore sa wytworami wspolpracujacych ze soba ludzi. Teraz objawil sie Mister_T. Mnie to nie przeszkadza, naprawde. Sama swego czasu bylam uwazana przez Vincent za wytwor czyjejs chorej wyobrazni. Tylko dzieci, jak sie tworzy takiego kogos to trzeba sie wykazac przynajmniej szczatkowa inteligencja o ambicjach nie wspomne. Pan Mister_T. Dla mnie dekiel. Od poczatku. Nie napisal NICZEGO co by mnie sklonilo do myslenia czy zaintrygowalo. A teraz jak niedostatecznie zauwazony frustrat bawi sie w sieciowy ekshibicjonizm. NIE JESTEM KIM MYSLICIE ZE JESTEM. ale ja pytam, i co z tego? Dla mnie Mistera moglo tworzyc cale grono ludzi, liczy sie to ze to grono bylo glupawe i nawet wspolnymi silami nie wymyslilo nic madrego czy powalajacego na kolana. Dla mnie wzorem osobowosci wirtualnej byl Jaryla. Sama go nie czytywalam, ale liczy sie to ze do tej pory jego postac jest obecna w dyskusjach etc. Jaryla na stale zapisal sie w historii sieciowego satanizmu i nikt temu nie zaprzeczy. O Mistrze NIKT nie bedzie pamietal za dwa miesiace, bo nie bedzie co pamietac. Inny przypadek pewnej panny (nick zatrzymam dla siebie) ktora tez jest prawdopodobnie tworzona przez kilka osob. Otoz radzilabym tym osobom zeby uzgodnily miedzy soba swiatopoglad tej postaci bo czesto sie potykacie, czesto sobie zaprzeczacie panowie a to bynajmniej nie sprawi ze wasza postac stanie sie bardziej wiarygodna. Wrecz odwrotnie, stanie sie przykladem "choragiewki". W podsumowaniu. Dla mnie mozecie byc kim chcecie. Zwisa mi to. Tylko oszczedzcie sobie prostackich szopek jak pan T. I sprawcie zeby wasza praca przynosila jakies rezulaty. To na tyle. Wybaczcie trzeci watek, ale dlugo nmnie nie bylo i wyrabiam norme ;) |
|
NightRose [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-31 13:51:48 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych > Mnie to nie przeszkadza, naprawde. Sama swego czasu bylam uwazana przez > Vincent za wytwor czyjejs chorej wyobrazni. hm, a pamiętasz jak ktoś sądził, że ja jestem czyimś wytworem?;) tego typu historie są niedłączną częścią internetu. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-05-31 14:23:49 |
:) > > > Mnie to nie przeszkadza, naprawde. Sama swego czasu bylam uwazana > przez > > Vincent za wytwor czyjejs chorej wyobrazni. > > hm, a pamiętasz jak ktoś sądził, że ja jestem czyimś wytworem?;) tego typu > historie są niedłączną częścią internetu. Tak, ale to wynika z niedostatecznej znajomosci pewnych osob. Jasne, w Sieci trudno kogos naprawde poznac, zwlaszcza na poczatku. Po pewnym czasie jednak pewne rzeczy sa charakteryastyczne dla pewnej postaci. Teraz za cholere bym nie powiedziala ze jestes wytworem Krwi :) |
|
NightRose [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-31 14:37:18 |
:) > Tak, ale to wynika z niedostatecznej znajomosci pewnych osob. Jasne, w > Sieci trudno kogos naprawde poznac, zwlaszcza na poczatku. Po pewnym > czasie jednak pewne rzeczy sa charakteryastyczne dla pewnej postaci. mnie osobiście wielce znużyły rzeczy typu: autokreacja, budowanie legendy etc. tak popularne wśród społeczności internetowej. co ciekawe, te osoby najbardziej wygadane na sieci, zazwyczaj w rzeczywistym świecie są... sami wiecie. > Teraz > za cholere bym nie powiedziala ze jestes wytworem Krwi :) :) tak w ogóle to witam po dlugim milczeniu z mojej strony. |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2003-06-01 10:47:51 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych K: Ja rozumiem, tworzenie jakiejs osoby na Sieci, postaci ktora bedzie wytworem czysto wirtualnym a ktora bedzie wplywala na innych jest czyms fascynujacym. N: Celem samym w sobie miała być właśnie ta fascynacja. Ale coś kolesiowi nie wyszło. Stworzył jedną osobę po czym, stwierdził że tu nie pasuje. No to następną po czym też stwierdził że jest postrzegany jako dekiel. W końcu się wkurzył brakiem zainteresowania i powstał M_T, dekiel do sześcianu mający który na początku też starał się w jeszcze bardziej niekonwencjonalny sposób zwrócić na siebie uwagę. Stąd te kretyńskie zagadki które się kupy nie trzymały jako całość, za to z czasem miały coraz bardziej zidiociały charakter. Kiedy większość wprost stwierdziła że jest deklem i imbecylem do nieskończoności zdecydował się na powiedzenie wszystkim co o całości userów myśli. Miało nas to powalić na kolana... Żałosne. K: Tylko ze zeby taka osobe stworzyc nie wystarczy sama chec. K: Sa na naszym Forum conajmniej 2 osoby ktore sa wytworami wspolpracujacych ze soba ludzi. Teraz objawil sie Mister_T. N: Przyznam że nawet nie patrzałem na to pod tym kontem. Nie chciało mi się, chociaż przypadek M_T powinien do tego skłaniać. K: Tylko dzieci, jak sie tworzy takiego kogos to trzeba sie wykazac przynajmniej szczatkowa inteligencja o ambicjach nie wspomne. N: I tu zaczynają się schody. Ile postów musi osoba wstawić żeby pokazać się jako idiota? 5? 10? A ten zaczął wrzucać wątki na początek, już alarmował "jestem"! K: Pan Mister_T. Dla mnie dekiel. Od poczatku. Nie napisal NICZEGO co by mnie sklonilo do myslenia czy zaintrygowalo. A teraz jak niedostatecznie zauwazony frustrat bawi sie w sieciowy ekshibicjonizm. NIE JESTEM KIM MYSLICIE ZE JESTEM. ale ja pytam, i co z tego? Dla mnie Mistera moglo tworzyc cale grono ludzi, liczy sie to ze to grono bylo glupawe i nawet wspolnymi silami nie wymyslilo nic madrego czy powalajacego na kolana. N: Uniknięcie odpowiedzialności, czy raczej jakaś głupkowata próba unikania. Zaraz na wstępie zrzucenie z siebie tego ciężaru. A potem gest mimozy który zaraz powodował chęć dowalenia; nie ruszaj mnie, jestem nikim... to po jaką cholerę podejmuje dyskusje, ba! Nawet ją rozpoczyna wstawiając swoje dekielskie wątki. Dla mnie w tym momencie nie jest ważne czy był to wytwór grona idiotów czy pojedynczego dekla. Tak jak napisałaś niedostrzeżony/ni frustrat/ci bawiący się w sieciowy ekshibicjonizm. K: Wybaczcie trzeci watek, ale dlugo nmnie nie bylo i wyrabiam norme ;) N: Ja też te normy lubię :), co chwila ląduję w statsach i sprawdzam ile mi urósł, współczynnik oczywiście ;). Co do miss Kata zastanawiałem się czy nie zrobić głupiego żartu; ucharakteryzować się i wysłać jakieś dwie fotki, dobrałbym jakiś durny "nick" i kwiczałbym ze śmiechu jakbym to zdjęcie tam zobaczył ROTFL. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 11:37:06 |
dwoje na hustawce - emocjonalnej... ja mimo wszystkonie rozumiem tworzenia wirtualnej postaci - doswiadczenie psychologiczno-socjoliczne? zabawa? mysle, ze duzo latwiej jest wejsc w dana grupe bedac 'soba' (jakkolwiek kiczowato by to nie brzmialo)... byc moze wspolpraca kilku osob daje ogromne mozliwosci (w zasadzie nieograniczona wiedza na kazdy temat, wszechstronnosc, otwartosc), ale o ile latwiej sie potknac (jak zauwazylas), nie zgodzic w podstawowych kwestiach... to stawia tez, w tym momecie, ogromne ograniczenia... nie mowie, ze od razu nalezy ujawniac wszystkie swoje dane, z numerem pinu kart platniczych rodzicow wlacznie... tajemniczosc nikomu nie zaszkodzila, ale przynajmniej nie popada sie w paranoje i mozna na spokojnie doswiadczyc wszystkiego dla siebie, wyciagnac wlasne wnioski i wzbogacic swoje zycie (w najgorszym wypadku tylko w nowe doswiadczenia... poza tym tez w wiedze...) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-05-30 11:50:27 |
i jebut na ziemie > ja mimo wszystkonie rozumiem tworzenia wirtualnej postaci - doswiadczenie > psychologiczno-socjoliczne? zabawa? Owszem. Sama swego czasu prowadzilam prowokacyjnego bloga i czasem jeszcze cos tam wpisuje. Ale to jest przemyslane. Moja postac moglaby byc realna oczywiscie, i wszyscy w to wierza (albo inaczej - nie mysla o tym ze to moze byc wytwor czyjejs wyobrazni) dlatego ze to jest rezyserowane, a nie robione chaotycznie. > mysle, ze duzo latwiej jest wejsc w dana grupe bedac 'soba' (jakkolwiek > kiczowato by to nie brzmialo)... POniekad. Mnie na Forum katolickim latwiej sie pisalo udajac sceptyczna ale wierzaca panne. byc moze wspolpraca kilku osob daje > ogromne mozliwosci (w zasadzie nieograniczona wiedza na kazdy temat, > wszechstronnosc, otwartosc), ale o ile latwiej sie potknac (jak > zauwazylas), nie zgodzic w podstawowych kwestiach... to stawia tez, w tym > momecie, ogromne ograniczenia... To jest to. Dlatego z gory powinno sie zalozyc swiatopoglad wirtualnego tworu ze o podstawowych rzeczach typu wiek i plec nie wspomne. Inaczej ten socjologiczny eksperyment bierze w leb. Bo nawet jesli nikt sie nie domysli ze ta osoba jest nieprawdziwa to stwierdza ze to dekiel. > nie mowie, ze od razu nalezy ujawniac wszystkie swoje dane, z numerem pinu > kart platniczych rodzicow wlacznie... tajemniczosc nikomu nie zaszkodzila, > ale przynajmniej nie popada sie w paranoje i mozna na spokojnie > doswiadczyc wszystkiego dla siebie, wyciagnac wlasne wnioski i wzbogacic > swoje zycie (w najgorszym wypadku tylko w nowe doswiadczenia... poza tym > tez w wiedze...) zgadzam sie. |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-01 17:13:40 |
jedna osobowosc w sieci tysz ma wady;) > POniekad. Mnie na Forum katolickim latwiej sie pisalo udajac sceptyczna > ale wierzaca panne. Pojawiłem się na forum katolickim pod własna ksywa jako armand aristos i z otwarta przełbica jako ja i sie wypowiadałem w niektórych kwestiach buddyjskich itd i w pewnym momencie ktos mnie poszczuł wyszukiwarką bo wbił do googla moją ksywe i wyszło mu duzo o moich najróżniastych wypowiedziach w najróżniastych miejscach i dowiedziałem się że nie jestem buddystą ale radosnym synkretykiem ezoterykiem czy jakoś tak khy khy I sam czasem nie wiem czy trzymac się jednej ksywy i niech ona reprezentuje mój rozwój i mnie w sieci jako mnie czy ciachnac aristosa i jak mi będzie to potrzebne do czegokolwiek to wprowadzić swoją nową reinkarnację w sieć hyhyhy ale chyba jak to sie mówi jedna geba człowiekowi do sieci starczy i tak ma ona tyle form ilu odbiorców i ich wydumane wizje na temat własciciela;) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-01 22:34:04 |
jedna osobowosc i wady Tak, tylko na przyklad na Forum katolickim zostane potraktowana inaczej jako panna X ateistka niz jako Kosa z satan.pl. Ta pierwsza osoba jest neutralna wlasciwie. Druga natomiast ma silne rysy sieciowe i emocjonalne wiec zostanie z miejsca potraktowana jako osoba niepowaznba albo taka ktora chce poobrazac innych ludzi. |
|
vizjerei [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 12:12:08 |
selekcja dla mnie nie ma znaczenia czy dyskutuję z gronem skupionym pod egidą 1 niku, czy z 1 w 1, a co to za różnica? uważam że liczy się to co zaintryguje,jakaś nowinka osobowościowa(dla mnie) przemielona przez tenże przemysł...czyli szukam pasji w osobowości a tym samym w poglądach,podejściu,pejzażu namalowanym słowami, a nie jałowych stwierdzeń i wypłowiałych szat bez smaku...umiejętność łowienia i chwytania jest bardzo trudną sztuką ale profity z jej poznania są nieocenione... degustator;) Viz |
|
Lectus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 13:26:23 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych > Ja rozumiem, tworzenie jakiejs osoby na Sieci, też rozumiem, ale uwazam ze tworzenia klku postaci jest głupie, szczeniackie albo jets to wyrazem checi bycia zauwarzonym, szokujacym itp. To celowa cheć zrobienia komuś kuku, kiedy bowiem ten ktoś dowaduje sie ze osoba A i B to ta sama osoba (powiedzmy osoba C), czuje sie zapewne zadradzony i oszukany. Osoba C, która tworzy A i B czuje wtedy smak triumfu, wyzszosci, umiejetnosci manipulacji i zmianiania twarzy. Zgadzam sie ze to ostatnie swiadzcy o inteligencji, ale poprzednie raczej swiadczą o byciu niedoecenianym i checi poczucia smaku zwyciestwa. Zwróćmy uwage, ze wsyztskie osoby C kiedyś uajwniały ze są A i B trumfalnie piszać - wykiwałem was, dalisie sie nabrac itp. Dla MNie to zenujace zabarwianie kompleksów "krwią innych". |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-31 09:35:55 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych > Zwróćmy uwage, > ze wsyztskie osoby C kiedyś uajwniały ze są A i B trumfalnie piszać - > wykiwałem was, dalisie sie nabrac itp. a czy nie na tym polega zabawa? zeby sie w pewnym momencie ujawnic? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-05-31 14:24:32 |
zabawa > > Zwróćmy uwage, > > ze wsyztskie osoby C kiedyś uajwniały ze są A i B trumfalnie piszać - > > > wykiwałem was, dalisie sie nabrac itp. > > a czy nie na tym polega zabawa? zeby sie w pewnym momencie ujawnic? Nie zawsze. ale nigdy na tym zeby robic to w momencie frustracji. |
|
Lectus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-01 10:03:34 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych > > Zwróćmy uwage, > > ze wsyztskie osoby C kiedyś uajwniały ze są A i B trumfalnie piszać - > > > wykiwałem was, dalisie sie nabrac itp. > > a czy nie na tym polega zabawa? zeby sie w pewnym momencie ujawnic? dla tych debili zwykle to nie jest zabawa, Kasiu. "Oszukałem was, ale jestescie naiwni"- przecież tak zwykle tacy triumfują. Ja traktuje to jako chec oszukania kogoś, aby pokazać temu komuś, ze sie samemu trzyma tempo, kurs i dyktuje matrixa pzdr Lectus |
|
midiana ( ... ) ![]() Wysłano: 2003-05-31 10:49:19 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych > a czy nie na tym polega zabawa? zeby sie w pewnym momencie ujawnic? ale zauwaz, ze przeważnie osoby takie ujawniają się, kiedy wszstko wali im sie pod nogami, a otoczenie uwaza ich za dekli :)) - a nie ważne jak się zaczyna, ważne jak sie kończy;) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-31 19:40:39 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych > ale zauwaz, ze przeważnie osoby takie ujawniają się, kiedy > wszstko wali im sie pod nogami, a otoczenie uwaza ich za dekli :)) > - a nie ważne jak się zaczyna, ważne jak sie kończy;) no tak - nieudolne proby koncza sie 'zanim' wszystko padnie (tzn. w trakcie procesu padania ;P)... a te przemyslane i z powodzeniem przeprowadzane nie - prawda jest ujawniana w 'odpoweidnim momencie'... |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-01 09:53:48 |
"Dwoje we mnie" > > Ja rozumiem, tworzenie jakiejs osoby na Sieci, > > też rozumiem, ale uwazam ze tworzenia klku postaci jest głupie, To nie tyle jest głupie, co niszczące. Mimo pewnie licznych pozytywów [w tym również mniej lub bardziej urojonych] są także i minusy kreacji. Należy do nich mania ciągłego tworzenia nakładających się na siebie kreacji. Ponadto istnieje zagrożenie posiłkowania się atrybutami danej kreacji wirtualnej w rzeczywistym życiu. Sama skłonność do sztucznego przedstawiania swojej osoby, fałszowania swojej faktycznej osobowości, prowadzenia podwójnego [a nawet potrójnego czasem] życia jest zjawiskiem także obecnym poza Internetem. Wtedy mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko zabawą -bo nawet jeżeli taka miała być na początku, to szybko przeradza się w coś o zupełnie innym zabarwieniu. Kreacje są złe, bo przede wszystkim uderzają w osoby, które je zrodziły. Niemniej jednak, błędem jest naznaczanie widmem kreacji czegoś, co wcale kreacją nie jest. Prowadzi to tylko do tego, że ktoś, kogo osobowość definiujemy jako kreację, podporządkowuje się tego rodzaju sposobowi myślenia i zaświadcza kreacji, której nie stworzył i która tak naprawdę w ogóle nie zaistniała. W taki dogodny sposób nasza własna osobowość staje się jednocześnie kreacją. Ukrywamy coś, co jednocześnie odsłaniamy. Bolesny paradoks. Pociągająca tajemnica, której brak. Poddając się własnym kreacjom robimy sobie krzywdę. Przyjmując czyjeś wyobrażenie o kreacji nas samych też robimy sobie krzywdę. Krzywdzimy, kiedy widzimy coś, czego nie ma: działa to jak samospełniająca się przepowiednia -to, czego nie ma, na naszych oczach i na nasze własne "życzenie" staje sie faktem. Pozdrawiam. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-01 15:09:08 |
Nasz przypadek > Mimo pewnie licznych pozytywów [w tym również mniej lub bardziej > urojonych] są także i minusy kreacji. Należy do nich mania ciągłego > tworzenia nakładających się na siebie kreacji. Jesli wkrecisz sobie dostatecznie dobry film nie musisz sie silic na nic. Siadasz przed kompem, wlaczasz muze odpowiednia i lecisz. To nie jest trudne. Tylko to trzeba poczuc i nie myslec bo wtedy powstaja blogi prostytutek operujacych slownictwem ktoregoby sie nie powstydzil sam Wieszcz albo blogi lesbijek ktorych lozkowe opisy sa rodem z pornogazetek. Od razu widac sztucznosc. Pozatym wazne jest pisanie dla siebie. Jesli ktos na poczatku za wszelka cene chce sie pokazac nie wazne czy to blog czy forum to podejrzenia sie zaczynaja... Ponadto istnieje zagrożenie > posiłkowania się atrybutami danej kreacji wirtualnej w rzeczywistym > życiu. Bzdura. Udajac siostre zakonna na Sieci czy wikkanke nie musze sie tym posilkowac w rzeczywistosci. Bo nawet mi to niepotrzebne. Inna sprawa to wiedza. Chcac udsawac siostre czy wikkanke musze cos wiedziec o zakonie z ktorego "jestem" i o Wicce, ale to akurat dobra strona kreacji. > Sama skłonność do sztucznego przedstawiania swojej osoby, fałszowania > swojej faktycznej osobowości, prowadzenia podwójnego [a nawet potrójnego > czasem] życia jest zjawiskiem także obecnym poza Internetem. Wtedy mamy > do czynienia z czymś więcej niż tylko zabawą -bo nawet jeżeli taka miała > być na początku, to szybko przeradza się w coś o zupełnie innym > zabarwieniu. Nie demonizujmy. > Kreacje są złe, bo przede wszystkim uderzają w osoby, które je zrodziły. W jaki sposob? Jesli tworze pewna kreacje dla zabawy ale z pelnym zaangazowaniem to mnie to buduje. Inna sprawa ze jako katoliczka, lepiej sie zaprezentuje na Forum Ewangelia.pl niz gdybym napisala ze moj facet to Ojciec Redaktor satan.pl. Nie sadzisz? > Niemniej jednak, błędem jest naznaczanie widmem kreacji czegoś, co wcale > kreacją nie jest. Prowadzi to tylko do tego, że ktoś, kogo osobowość > definiujemy jako kreację, podporządkowuje się tego rodzaju sposobowi > myślenia i zaświadcza kreacji, której nie stworzył i która tak naprawdę w > ogóle nie zaistniała. Kreacja jest wszystko, nawet to ze usmiechne sie do pani w miesnym mimo ze suka jest niemila. POdoprzadkowanie pewnemu sposobowi myslenia? To tez kreacja. A istnienie kreacji nie zalezy od tego czy inni ja zauwaza (zreszta czesto o to chodzi), ale od kreatora. > W taki dogodny sposób nasza własna osobowość staje się jednocześnie > kreacją. Ukrywamy coś, co jednocześnie odsłaniamy. > Bolesny paradoks. Pociągająca tajemnica, której brak. Ale po co do kreacji ktora tworze wciagac mnie prawdziwa? siadam przed kompem, nie jestem juz Kostrzewska tylko kims innym, pisze nowa notke w blogu a potem czytam komentarze. Tyle. Zadna to tajemnica. Bo piszac blog STAJE sie osoba ktora czytaja inni. > Poddając się własnym kreacjom robimy sobie krzywdę. Ja mysle ze sie rozwijamy. > Przyjmując czyjeś wyobrażenie o kreacji nas samych też robimy sobie > krzywdę. Wiec nawet moja fotka czy Twoja w profilu jest krzywdzeniem, bo tak a nie inaczej jestesmy kojarzone. > Krzywdzimy, kiedy widzimy coś, czego nie ma: działa to jak samospełniająca > się przepowiednia -to, czego nie ma, na naszych oczach i na nasze własne > "życzenie" staje sie faktem. Ale to jest. Na Sieci to jest. |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-01 17:51:29 |
Nasz przypadek Bo piszac blog > STAJE sie osoba ktora czytaja inni. Jesteś pewna ? Stajesz się ? Czy może tylko przedstawiasz kreację publiczności ? Dla mnie to dwie różne sprawy. Stać się oznacza w konsekwencji być. A Ty przecież nie jesteś, tylko wyrażasz coś, co wykreowałaś, stworzyłaś, etc. Manifestujesz cechy obrazu, który sobie wypracowałaś -ale nie jesteś tym obrazem -jedynie chcesz, aby odbiorcy kreacji myśleli, że nim jesteś. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-01 22:37:54 |
Jestem > Bo piszac blog > > STAJE sie osoba ktora czytaja inni. > > Jesteś pewna ? Stajesz się ? Czy może tylko przedstawiasz kreację > publiczności ? Dla mnie to dwie różne sprawy. Stać się oznacza w > konsekwencji być. A Ty przecież nie jesteś, tylko wyrażasz coś, co > wykreowałaś, stworzyłaś, etc. Manifestujesz cechy obrazu, który sobie > wypracowałaś -ale nie jesteś tym obrazem -jedynie chcesz, aby odbiorcy > kreacji myśleli, że nim jesteś. Siadajac przed kompem nie zastanawiam sie "co by powiedziala osoba ktora udaje", siadajac przed kompem wczuwam sie w te osobe i pisze co mysle w danej chwili. Przedstawiam realne zdarzenia ale z punktu widzenia osoby ktora jestem w danym momencie. Nie twoorze pewnej kreacji dla innych , ale dla siebie. Kiedys chcialam byc siostra zakonna. Bynajmniej nie z milosci do Boga czy powolania. Krecil mnie habit jako taki i surowosc zycia zakonnego. Stworzylam to sobie na Sieci. Ktos powie ze to podchodzi pod schizofrenie. Moze i tak, tylko ja to umiem kontrolowac. |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-01 23:01:02 |
Jestem > Nie twoorze pewnej kreacji dla innych , ale > dla siebie. Kreacja to kreacja -nie ważne, czy dla kogoś, czy dla siebie. Kreacja to nie Ty -to co najwyżej Twoja własna fantazja o sobie, wyobrażenie na temat siebie "inaczej" :) > Krecil mnie habit jako taki i surowosc zycia zakonnego. > Stworzylam to sobie na Sieci. Ktos powie ze to podchodzi pod schizofrenie. > Moze i tak, tylko ja to umiem kontrolowac. Jakieś namiary na "TO" miejsce w sieci ? |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-01 23:04:38 |
Jestem > Jakieś namiary na "TO" miejsce w sieci ? a co ??? chcesz wyciagnac swój habicik z szafy i zakon załozyć?????;p |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-02 14:10:18 |
Jestem > > Nie twoorze pewnej kreacji dla innych , ale > > dla siebie. > > Kreacja to kreacja -nie ważne, czy dla kogoś, czy dla siebie. Kreacja to > nie Ty -to co najwyżej Twoja własna fantazja o sobie, wyobrażenie na temat > siebie "inaczej" :) Nie pisze ze jest inaczej. > > Krecil mnie habit jako taki i surowosc zycia zakonnego. > > Stworzylam to sobie na Sieci. Ktos powie ze to podchodzi pod > schizofrenie. > > Moze i tak, tylko ja to umiem kontrolowac. > > Jakieś namiary na "TO" miejsce w sieci ? Jeszcze nie :) Niedlugo mam swiecenia :) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-02 14:46:59 |
Jestem > > Jakieś namiary na "TO" miejsce w sieci ? > Jeszcze nie :) Niedlugo mam swiecenia :) Święcenia ? Czy raczej śluby ? I profesja, II profesja ? hehehe ... koniec świata :) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-01 16:57:36 |
Nasz przypadek > Ponadto istnieje zagrożenie > > posiłkowania się atrybutami danej kreacji wirtualnej w rzeczywistym > > > życiu. > > Bzdura. Udajac siostre zakonna na Sieci czy wikkanke ... Takich skrajnych, powiedzmy, kreacji nie miałam na myśli. ... nie musze sie tym posilkowac w rzeczywistosci. Nie musisz -ale możesz. Niekoniecznie musi to być rozbudowana kreacja -zakonnicy, czy supermena -wystarczy, że nasz twór będzie chociaż w jednej kwestii inny, niż my, czy też chociaż jedna cecha jego charakteru będzie różna od tego, jacy sami jesteśmy. [Udajesz w sieci zakonnicę ? wow !!! :] |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-01 22:31:34 |
przypadek > > Bzdura. Udajac siostre zakonna na Sieci czy wikkanke ... > > Takich skrajnych, powiedzmy, kreacji nie miałam na myśli. > > ... nie musze sie tym posilkowac w rzeczywistosci. > > Nie musisz -ale możesz. Niekoniecznie musi to być rozbudowana kreacja > -zakonnicy, czy supermena -wystarczy, że nasz twór będzie chociaż w jednej > kwestii inny, niż my, czy też chociaż jedna cecha jego charakteru będzie > różna od tego, jacy sami jesteśmy. I co z tego? Jak mam sie posilkowac tym ze udaje zakonnice? A ta zakonnica rozni sie od Kostrzewskiej wszystkim. Od dziecinstwa po wiek. Jak mam sie tym posilkowac? > [Udajesz w sieci zakonnicę ? wow !!! :] W pewnym miejscu w Sieci JESTEM zakonnica. Siadam przed kompem jako zakonnica i ludzie czytaja zapiski zakonnicy. |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-01 22:35:13 |
przypadek > > Takich skrajnych, powiedzmy, kreacji nie miałam na myśli. >> > I co z tego? Jak mam sie posilkowac tym ze udaje zakonnice? ... Patrz wyżej. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-01 22:38:58 |
nieskrajne > > > Takich skrajnych, powiedzmy, kreacji nie miałam na myśli. > > > I co z tego? Jak mam sie posilkowac tym ze udaje zakonnice? ... > > > Patrz wyżej. To podaj przyklad nawet wymyslony posilkowania sie wymyslona nieskrajna osobowoscia. |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-02 00:02:54 |
nieskrajne > To podaj przyklad nawet wymyslony posilkowania sie wymyslona nieskrajna > osobowoscia. OK. Przykład Oto jestem osobą nieśmiałą. Tworzę sobie kogoś, kto na przykład w określony sposób układa swoje relacje z ludźmi, kokietuje błyskotliwością, stara się przyciągać uwagę, być zabawną, eksponować swoją seksualność, wyrażać swoje zdanie w sposób zdecydowany, etc. Pisząc na ten temat -powiedzmy, że na łamach jakiegoś forum, bloga, czy prowadząc własną stronę tworzę jakiś zarys postaci ... Z czasem to, co było jedynie szkicem staje się coraz bardziej wyraziste i doprecyzowane. Na początku zaczyna mnie to bawić ... Bo to taka jakby gra -pozwalam sobie być taką, jaka jeszcze nigdy nie byłam w rzeczywistości. Potem okazuje się to wciągające i pochłania coraz więcej mojego czasu. Zaczynam "wizytację" innych stron, a także chatów i tych wszystkich miejsc, które mogą poszerzyć krąg "moich" [tu "moich" =mojej kreacji"] wirtualnych znajomych. Przedstawiam się im taką, jaką jest moja kreacja, a nie ja sama. Wchodzę, zagłębiam się w relacje z różnymi ludźmi tak poznanymi. Przy czym zachodzi sytuacja taka, iż coraz bardziej angażuję się w te znajomości ... Zaczyna mi zależeć na tych ludziach, zaprzyjaźniam się z nimi. Chcę, aby tak, jak lubią kreację, tak polubili MNIE. Zaczynam sama akceptować to, co stworzyłam. Już nie wydaje mi się głupie, złe, etc. Szukam dobra w kreacji, którą powołałam do życia. Usprawiedliwiam to, co ewentualnie nie bardzo mi sie w tej mojej wymyślonej, wirtualnej postaci, podoba ... Zaczynam doszukiwać się podobieństw między "tamtą" mną i "tą", którą jestem faktycznie. Zaczynam stopniowo [prawie tego nie zauważam] stawać się tamtą osobą -kimś, kim nie byłam, nie chciałam może nawet być, czy lepiej to wyrażę -nie planowałam się stać ... Nagle odkrywam, że jestem otwarta -już nie nieśmiała, lecz onieśmielająca wszystkich... Znajomi widzą przemianę ... Posiłkuję się energią, odwagą, tupetem, umiejętnością nawiązywania kontaktów -tego wcześniej nie było, a teraz jest ... Nie mówię, że jest to dobre, bo może pomóc wyzbyć się kompleksów, czy wzmocnić nas w jakiś sposób w zmaganiu ze światem rzeczywistym. Bo pomóc, owszem -może. Czy jednak zawsze ? Czy w każdym przypadku ? -Zależy od człowieka i od ostatecznych intencji i planów. To, co wypracowane w fałszu, pochodzące z fałszu -bo kreacja jest dla mnie fałszem - może pewnego dnia samo okazać się równie fałszywe. Stąd może kiedyś przyjść świadomość tego i cała odwaga, śmiałość etc. rozwieją się po prostu. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-02 14:09:01 |
szkodliwa kreacfja OK, zgadzam sie. I jak napisalas tylko od osoby tworzacej pewna kreacje zalezy czy "uzalezni" sie od tejze kreacji czy bedzie ja traktowac jako twor calkiem osobny, czy bedzie sie bawic kreacja, czy sie od niej czegos "nauczy" czy ta kreacja stanie sie przeklenstwem. Silna osoba moze kreacje wykorzystac jako sposob na zmiene siebie, na wyleczenie z kompleksow, slaba natomiast poprzez swoja kreacje bedzie popadala w coraz wiekszy dol bo kreacja jest tak doskonala ze tylko podkresla niedostatki osoby kreujacej... |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-02 14:54:46 |
szkodliwa kreacfja slaba natomiast poprzez swoja kreacje bedzie > popadala w coraz wiekszy dol bo kreacja jest tak doskonala ze tylko > podkresla niedostatki osoby kreujacej... Wiesz -to nawet nie chodzi o to, że kreacja jest "tak doskonała, że ..." -ale raczej, że jakaś dana kreacja jest tak pociągająca dla nas samych i dla innych ludzi, że chcemy do niej wracać, korzystać z niej, zachować ją "w sobie" etc. Wydaje mi się, że nie o doskonałość chodzi, ale o "inność", o to, czego nie mamy, czym nie jesteśmy. Ale oczywiście kreacje są różne. Tak samo jest z konsekwencjami, które idą za nadmiernie intensywnym [czy w ogóle każdym] kreowaniem nowej osobowości. Zatem sytuacja, o której wspominasz wyżej także może mieć miejsce. |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-02 16:21:52 |
szkodliwa kreacfja > slaba natomiast poprzez swoja kreacje bedzie > > popadala w coraz wiekszy dol bo kreacja jest tak doskonala ze tylko > > > podkresla niedostatki osoby kreujacej... > > Wiesz -to nawet nie chodzi o to, że kreacja jest "tak doskonała, że ..." > -ale raczej, że jakaś dana kreacja jest tak pociągająca dla nas samych i > dla innych ludzi, że chcemy do niej wracać, korzystać z niej, zachować ją > "w sobie" etc. > Wydaje mi się, że nie o doskonałość chodzi, ale o "inność", o to, czego > nie mamy, czym nie jesteśmy. > Ale oczywiście kreacje są różne. Tak samo jest z konsekwencjami, które idą > za nadmiernie intensywnym [czy w ogóle każdym] kreowaniem nowej > osobowości. Zatem sytuacja, o której wspominasz wyżej także może mieć > miejsce. Treaz jesteśmy na tych głebokich pokładach istoty rzeczy hihih, cholera jeśli nie będziemy ostrożni dokopiemy się do duszy. Tak zaprawdę powiadam wam szeroka jest ta zagubiona autostrada a prowadzi do TweenPeaks. Ciekawi mnie czy zobaczą moje oczy Kiedyś jakiegoś diabła wyskakującego tu na forum niczym z puełka z okrzykiem "z martwych wstałem!" ha Powrót żywego Mistera_3. Jeszcze kwestia kluczowa. Co jest nieśmiertelnym elmentem my czy kreacja. I jeśli odrzucić nieśmiertelność, Czy możemy unicestwić swją kreację z taką samą lekkością jak ona ona nas? |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-02 18:30:57 |
szkodliwa kreacfja > Jeszcze kwestia kluczowa. Co jest nieśmiertelnym elmentem my czy > kreacja. > I jeśli odrzucić nieśmiertelność, Czy możemy unicestwić swją kreację z > taką samą lekkością jak ona ona nas? To ważne pytania. Ja myślę, że nie jest tak, że kreacja może nas unicestwić -raczej zniszczyć albo zmodyfikować naszą osobowość, zmienić nasze widzenie świata etc. Natomiast -czy my możemy unicestwić kreację ... To jest naprawdę bardzo trudne i nie wiem, czy jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie w sposób jednoznaczny. Możemy oczywiście zaniechać dalszej "pracy z kreacją", zlikwidować stronę www, czy blog. Cóż z tego, jeżeli gdzieś tam istnieje sobie ktoś, kto poznał naszą kreację, może żywi nawet jakieś uczucia wobec kreacji, która dla niego była Osobą ... Kreacja pozostaje w świadomości innych, więc nawet jeżeli my wycofaliśmy ją z pamięci, to nadal w czyimś umyśle serce kreacji bije nadal. |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-02 21:12:35 |
szkodliwa kreacfja >Jeżeli gdzieś tam istnieje sobie ktoś, kto poznał naszą kreację > dla niego była Osobą ... Kreacja pozostaje w świadomości innych, więc > nawet jeżeli my wycofaliśmy ją z pamięci, to nadal w czyimś umyśle serce > kreacji bije nadal. Pamięć jest jedynym pomnikiem prawdy. Nie jest wielokrotnie istotne co się wydarzyło ale to jak wszystko zapamiętaliśmy. Solaris wg. Lema coś w tym kierunku szeptał. W moim pytanie o to czy alter ego (sio! haha) może ingerowac w poukładane życie codziło może bardziej o coś na wzór Dr. Jackylla & Mr. Hyde'a . Jeszcze jedno, są ludzie rozmawiający w swoich wizjach medytacyjnych/transowych/narkotycznych z postaciami posiadającymi pewne stałe cechy (coś na kształt osobowości). Czy owe awatary czy anioły whatever to nie przypadkiem zepchnięte w podświadome piekła cząstki nas samych? Osobiście nie słyszę ani widuję żadnego anioła stróża, stojącego nad mą głowa z płomienny mieczem, mówiącego- Pisz co ci powiem ! Wszystkie słowa są na tyle mną co zdięcia czy urywki filmu na video, są odbiciem stanów w jakich się znajduję lecz tylko odbiciem ,a nie samym stanem. Odbicie jest już jest dalekie od źródła zanieczyszczone setka interpretacji wpływa do morza świadomości zbiorowej .(może jest dokładnie na opak ?) Wystarczy mi jedno imię i wiele twarzy. Lubię w sobie wszytkich domowników, choć czasem wyraźnie widzę rysującą się nierówność sufitu :) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-02 21:53:52 |
szkodliwa kreacfja > W moim pytanie o to czy alter ego (sio! haha) może ingerowac w poukładane > życie codziło może bardziej o coś na wzór Dr. Jackylla & Mr. Hyde'a . Sądzę, że może :) > Czy owe awatary czy anioły whatever to nie przypadkiem zepchnięte w podświadome piekła cząstki nas samych? Może tak, może nie. Czasem tak, czasem nie. Czy wiele różnych cząstek będzie tworzyło całość ? Może stworzyć, ale co to będzie za obraz ? To trochę tak, jakbys układał puzzle różnych układanek ... Niby niektóre pasują do siebie kształtem, ale to, co powstanie po ułożeniu nie będzie tym, co faktycznie miało powstać w myśl wstępnego zamysłu. > Wystarczy mi jedno imię i wiele twarzy. A nie jest odwrotnie ? Jedna Twarz [=TY] i wiele imion [= cząstkowych manifestacji Twojego "ja"] ? >czasem wyraźnie widzę rysującą > się nierówność sufitu :) :-) |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-02 22:16:09 |
szkodliwa kreacfja > Może tak, może nie. Czasem tak, czasem nie. > Czy wiele różnych cząstek będzie tworzyło całość ? Może stworzyć, ale co > to będzie za obraz ? To trochę tak, jakbys układał puzzle różnych > układanek ... Niby niektóre pasują do siebie kształtem, ale to, co > powstanie po ułożeniu nie będzie tym, co faktycznie miało powstać w myśl > wstępnego zamysłu. Czasem zdajemy się na żywioł... Różne potomstwo wydają na świat nasze decyje i działania. Wszystko z czym się spotykamy jako puzzle to komunikacja, odkrywając ją rozwijamy w sobie poczucie wiecznej tęsknoty. Pojedyncza istota nie jest kompletna, jednak jeśli trafi na swoje dopełnienie możliwa staje sie ewolucja. Do kąd ona zmierza? Nie mam pojęcia, ale chętnie bym jej pomógł. > > Wystarczy mi jedno imię i wiele twarzy. > > A nie jest odwrotnie ? Jedna Twarz [=TY] i wiele imion [= cząstkowych > manifestacji Twojego "ja"] ? A imię jego Legion haha. Wiesz kot ma to do siebie, że zawsze można go odwrócić ognem ;) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-02 22:39:19 |
szkodliwa kreacfja > Wszystko z czym się spotykamy jako puzzle to komunikacja, odkrywając ją > rozwijamy w sobie poczucie wiecznej tęsknoty. -A w za czym ta tęsknota ? > Wiesz kot ma to do siebie, że zawsze można go odwrócić ognem ;) Na szczęście [albo niestety] ludzie to nie koty ... chociaż ... :) |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-02 23:01:58 |
szkodliwa kreacfja > -A w za czym ta tęsknota ? Za wiecznością ? Eh Masło maślane. Za wszystkim co doświadczone wcześniej plus to co jeszcze nam nieznane. > > Wiesz kot ma to do siebie, że zawsze można go odwrócić ognem ;) > >Na szczęście [albo niestety] ludzie to nie koty ... chociaż ... :) Wszystko jest kwestią karmy, ja w sumie kociej nie jem ;) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-03 00:06:43 |
szkodliwa kreacfja > > -A w za czym ta tęsknota ? > > Za wiecznością ? Eh Masło maślane. Za wszystkim co doświadczone wcześniej > plus to co jeszcze nam nieznane. Napisałeś: "Wszystko z czym się spotykamy jako puzzle to komunikacja, odkrywając ją rozwijamy w sobie poczucie wiecznej tęsknoty. To wyrażenie "spotykamy się, jako puzzle" wydaje mi się nie do końca prawdą. Nie jesteśmy "puzzlami" -może one nas po części określają, ale dla mnie te puzzle to tylko odbicie, wyraz nas, ale nie w pełni my sami. Czy jest to komunikacją ? -Zgadzam się. Z tą tęsknotą, to jednak chyba nie do końca tak jest. Nosimy w sobie i zachowujemy "trasy" tej komunikacji, o której mowa powyżej. Tych tras się nie odkrywa -a raczej kontempluje się i przeżywa to, co dane jest nam na tego rodzaju ścieżkach spotkać -i dopiero to coś może rozwinąć w nas tęsknotę. Niekoniecznie musi tak być, bo przecież może zamiast tęsknoty rozwinąć coś innego. Czy możemy tęsknić za wszystkim, co minione ? Moim zdaniem nie, bo zawsze jest coś -jakaś chwila, jakieś słowo, jakiś gest, jakiś cień, etc - przed czymś chcemy ucieć, czy też co chcemy wymazać z pamięci. Tęsknota to przecież w dużej mierze przywoływanie pamięci o tym, co utracone, przeszłe, ostatecznie przeżyte. Czy możemy tęsknić za czymś, czego jeszcze nie poznaliśmy ? Może to tylko budowanie złudzenia, że tak właśnie jest. Nie jesteśmy w stanie określić, nazwać po imieniu przedmiotu naszej tęsknoty i podpinamy ją pod "przyszłość" ... Bo przyszłość może być wszystkim i niczym, ale zakładamy, że jakieś jutro jednak nastąpi. |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-03 10:23:34 |
szkodliwa kreacfja > To wyrażenie "spotykamy się, jako puzzle" wydaje mi się nie do końca > prawdą. Nie jesteśmy "puzzlami" -może one nas po części określają, ale dla > mnie te puzzle to tylko odbicie, wyraz nas, ale nie w pełni my sami. Moja najmniejsza niekompletna manifestacja, jest mną całym. Założę się że po zabazgranym machinalnie skrawku papieru, przygaszonym papierosie, czy też po tym co zostawilem na stole można z dużą dokładnością stwierdzić kim jestem. To tylko kwestia wsłuchania się w mowę przedmiotów. Siedząc teraz przed komputerem widze siebie, wszędzie w całym pomieszczeniu. Mikro bałagan, który popjawia się tam gdzie i ja momentalnie poszerza swoje włości, o śmieci innych pasarzerów przewijających się przez mój dzień. Moja kolejna noc, bardziej lub mniej odarta ze snu przyniesie tesknotę, a może raczej głód życia i wrażeń. Rano gdy wstane wyciągnę po to czego chciałem zasmakować rękę. Słowa, które będą dla mnie katalizatorem padną i znowu popełnię mysli których nie spodziewałbym się po sobie wcale. Tak jak niespodziewałbym się imion jakimi te nowe chwilowe prawdy będą nazwane. > >Czy możemy tęsknić za wszystkim, co minione ? >Moim zdaniem nie, bo zawsze jest coś -jakaś chwila, jakieś słowo, jakiś gest, >jakiś cień, etc - przed czymś chcemy ucieć, czy też co chcemy wymazać z >pamięci. >Tęsknota to przecież w dużej mierze przywoływanie pamięci o tym, co utracone, >przeszłe, ostatecznie przeżyte. Wszystko co przeżyte jest utracone? Jest precież we mnie to wszystko, tyle że bez pełnego smaku i o wyblakłym kolorze. Motywacja, która wiedzie mnie ku nowym doświadczeniom płynie z cienia. >Czy możemy tęsknić za czymś, czego jeszcze nie poznaliśmy ? Może to tylko >budowanie złudzenia, że tak właśnie jest. Nie jesteśmy w stanie określić, >nazwać po imieniu przedmiotu naszej tęsknoty i podpinamy ją >pod "przyszłość" ... Bo przyszłość może być wszystkim i niczym, ale >zakładamy, że jakieś jutro jednak nastąpi. Jest piękny dzień ! Za takim właśnie tęskniłem :) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-03 13:14:17 |
szkodliwa kreacfja > Moja najmniejsza niekompletna manifestacja, jest mną całym. Ja nie mogę tak powiedzieć o sobie. > Jest piękny dzień ! > Za takim właśnie tęskniłem :) Tęskniłeś ? Może jednak nie tęskniłeś, a po prostu o nim marzyłeś albo wizualizowałeś go sobie ? Tęskni się za czymś, co się zna -a nie można powiedzieć, że każdy dzień, który przyjdzie w przyszłości będzie lustrem dnia wczorajszego. |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-03 14:58:54 |
szkodliwa kreacfja > Tęskniłeś ? Może jednak nie tęskniłeś, a po prostu o nim marzyłeś albo > wizualizowałeś go sobie ? Tęskni się za czymś, co się zna -a nie można > powiedzieć, że każdy dzień, który przyjdzie w przyszłości będzie lustrem > dnia wczorajszego. Upływ czasu to złudzenie, mające na celu oszkanie naszych zmysłów aby nie mogły się wyzwolić. Jeśli mój słownik dopuszcza tęsknoty wyimaginowane na równi z marzeniami czy wizualizacjami to naprawdę nie przeszkadza mi gdy słyszę że mylę pojęcia. Każdy z dni, które przyjdą odbija się we mnie teraz. Ja sam jestem wczorajszy :) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-03 15:18:32 |
szkodliwa kreacfja > Każdy z dni, które przyjdą odbija się we mnie teraz. Na jakiej podstawie dochodzisz do tego wniosku ? Jeżeli jest, oczywiście, jakaś ku temu podstawa ... Czy to tylko swobodny przepływ wrażeń tu i teraz ? :] |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-03 17:34:15 |
szkodliwa kreacfja Jeśli każdy z dni, które przyjdą odbija się we mnie teraz. To wróżby,przepowiednie, jasnowidzenie mogłyby się opierać na takiej tezie. Sam nie jestem jasnowidzem, aczkolwiek w swojej teraźniejszości czuję się dziwnie znajomo. Jest to źródło mojej pewności siebie w każdej sytuacji. >Czy to tylko swobodny przepływ wrażeń tu i teraz ? :] To jest najbardziej racjonalne wytłumaczenie dla tej "szkodliwej kreacji". |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-06-03 17:44:02 |
szkodliwa kreacfja > Sam nie jestem jasnowidzem, aczkolwiek w swojej teraźniejszości czuję się > dziwnie znajomo. Może przeżywasz deja vu [deja vecu] ? Ja tak bym wytłumaczyła. Czasem mnie także się to zdarza, ale mam świadomość, że to doświadczenie "pogranicza", a nie coś, czym powinnam się bardziej sugerować w interpretacji postrzegania rzeczywistości. |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-03 18:45:46 |
szkodliwa kreacfja > Może przeżywasz deja vu [deja vecu] ? Ja tak bym wytłumaczyła. > Czasem mnie także się to zdarza, ale mam świadomość, że to doświadczenie > "pogranicza", a nie coś, czym powinnam się bardziej sugerować w > interpretacji postrzegania rzeczywistości. Deja vu polega na drobnej różnicy przepływu bodźców między półkulami mózgu i faktycznie nie powinno się tym specjalnie przejmować. Moja interpretacja rzeczywistości musi być wygodna i jest. Proponuję tu uciąć naszą przemiłą rozmowę, jesteśmy już o krok od innego działu. Pozdrawiam |
|
Armand [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-09 20:13:33 |
aj tam zabawne sa projekcje(cmok dla Kosy;) Pisałem coś na katoliku o buddyzmie i mi pan wyskoczył że ja nie buddysta tylko heheh jakis tam inny i to stwierdził po moim przejawie w sieci buhehehehe wic wiecie ludzie sobie naprawde wkrecaja jazdy na temat danej osoby nie znajac jej na zywca;] jako ze widziałem się z kosa na zywca i hihihi bylo to jeszce w moich perturbencyjnych czasach burzy i naporu w nowych klimatach pomorcznych to np inaczej odbieram jej wypiwiedzi w sieci niz np wiridianki o ktorej nie probuje .... FAK@!!!!!!! JAK KTOŚ MI POWIE ŻE SYNCHRONICZNOŚC TO BUJDA TO MU Z LACZA W DUPSKO DAM! WŁAŚNIE DOSTAŁEM SMSA OD KOSY!!!! Rotfl.... Chwila ciszy nad buddyjsko magiczną jednościa przestrzeni i umysłu ommmmm ;] hyhyhyhy wrcając do kreacji netowej naprawde nie są projekcje sieciowe i realne tym samym ale nie przeszkadza to im byc ze soba komplementarnymi i czesto swiadomie można wyciągnąc z sieci wiele rzeczy których nie wyciągnie sie z zywca itd a na osłodę moja najnowsza kreacja swiatopoglądowo ekshibicjinistyczna w sieci;] jak ktoś zna ciekawe interesujace namietne opalone filozoficzne czule agresywne dziki przytulane kobiety lubiace nagie kapiele w mazurskich wodach to podawać znajomym podawac rotfl odbija mi przez sesję jutro egzam z prawa podatkowego a myslalem ze to nie rozmiekcza jednak czerepu;] jestem bogiem uswiadom to sobie sobie tfu hmm kurde nic nie rymuje sie zaraa hmmm Urzeczywistnię byddy naturę wbij to sobie w tę durną rurę ...rere buhehehe http://www.yamabushi.sympatia.pl/ aaaa i potencjalna znajoma nie moze byc zazdrosna bo nie dorówna mej dakini tak;] do kosy: Po sesji bedziemy knuli z nadahem i zefirem wiec jak załatwie sobie nocleg w wawce to jeszcze pewnie sobie zapadne do was pogaworzyc z kvikiem agim i cała redakcyjna ekipą i podrecze twoje redukcjonistyczne freudowskie podejscie jak juz zaczelem czytac czego wczesniej nie wiedziałem, ps. przyznaje ci w jednym miejscu racje milo jest sie dac przywiazac w łozeczku tzn zwiazac bo ja sie nigdy nie dam do niczego przywiazac;0 mraau ucałuj brodatego papcie kvika ode mnie yo yo buzi buzi od siwiejacego na brodzie kocmołucha |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-10 00:13:33 |
aj tam zabawne sa projekcje(cmok dla Kosy;) Turlałeś???????hehehehehehehhehe |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-05-30 14:11:32 |
Syndrom Mistera T > też rozumiem, ale uwazam ze tworzenia klku postaci jest głupie, > szczeniackie albo jets to wyrazem checi bycia zauwarzonym, szokujacym itp. > To celowa cheć zrobienia komuś kuku, kiedy bowiem ten ktoś dowaduje sie ze > osoba A i B to ta sama osoba (powiedzmy osoba C), czuje sie zapewne > zadradzony i oszukany. Osoba C, która tworzy A i B czuje wtedy smak > triumfu, wyzszosci, umiejetnosci manipulacji i zmianiania twarzy. Zgadzam > sie ze to ostatnie swiadzcy o inteligencji, ale poprzednie raczej swiadczą > o byciu niedoecenianym i checi poczucia smaku zwyciestwa. Zwróćmy uwage, > ze wsyztskie osoby C kiedyś uajwniały ze są A i B trumfalnie piszać - > wykiwałem was, dalisie sie nabrac itp. Dla MNie to zenujace zabarwianie > kompleksów "krwią innych". Zgadzam sie. Dlatego napisalam ze Mister ^T. to dla mnie frustrat. Poczul ze jest olewany to musial jakos odreagowac. Widocznie zabawa z raczka w domu nie wystarczyla i postanowil sie UJAWNIC. Inna sprawa to wkrecanie w to innych. Alucard na przyklad. Nie wiem czy koles jest w to zamieszany. Jesli nie to znowu tylko poklaskac Misterowi. Jesli tak to im obojgu za dodatkowe robienie szop pod postacia "nie znam Mistera" jesli jeden z nich bawi sie w te dwie postacie to tym bardziej klaskac a potem kciuk w dol bo stworzenie dwoch rownie glupawych postaci wymaga oklaskow. Jesli kogos to kreci. To prosze. Mozna to wytlumaczyc eksperymentem socjologicznym (ktory bedzie raczej sprawdzeniem siebie na zasadzie jak bardzo umiem sie wcielic w kogos innego) mozna tez kompleksami na zasadzie "nie zaakceptuja mnie jakim jestem to wymysle to to i tamto", a potem rejestruja sie dekle ktorzy zeby zablysnac pisza ze satanistami sa od urodzenia czy naleza do tajemniczych organizacji szatanistycznych jakby to mialo dac im dodatkowe punkty... Ech... |
|
Lectus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 14:25:23 |
Syndrom Mistera T > Inna sprawa to wkrecanie w to innych. Alucard na przyklad. Nie wiem czy > koles jest w to zamieszany. > a potem > rejestruja sie dekle ktorzy zeby zablysnac pisza ze satanistami sa od > urodzenia wow Kosa, ale Ty siew tym deklizmie orientujesz, wszystko wiesz. Dla Mnie, podobnie jak i dla Ciebie, są to prawy z pogranicza półmózgostwa, jednakze, w widocznie odróżnieiu od Ciebie, Ja to zlewam i oznaczam jako pzeczytane ;) pzdr |
|
Lectus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 14:27:54 |
Syndrom Mistera T > wow Kosa, ale Ty siew tym deklizmie orientujesz, wszystko wiesz. Dla Mnie, > podobnie jak i dla Ciebie, są to prawy z pogranicza półmózgostwa, > jednakze, w widocznie odróżnieiu od Ciebie, Ja to zlewam i oznaczam jako > pzeczytane ;) bo za duzo jest półgłowia na swiecie aby sie kazdym z nich zajmować z osobna ;) |
|
vizjerei [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 19:35:11 |
Syndrom Mistera T uważam, że nieraz "dekle" są porządani, bo pokazują pewne słabości, patologie, które często stają się udziałem adorujących się wzajemnie członków "kółka różańcowego"(uprawdopadabnia syndrom uspienia), dzięki nim można spojrzeć z nieco innej strony perspektywy i progresować, a nie sztywnieć/zastygać... w celach porządkowych są ocz. pewne granice absurdu i tolerancji i w nakresleniu tego leży całe meritum istnienia róznych struktur o określonych ambicjach pozdrawiam |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-05-30 19:39:53 |
Okreslic sie > uważam, że nieraz "dekle" są porządani, bo pokazują pewne słabości, > patologie, które często stają się udziałem adorujących się wzajemnie > członków "kółka różańcowego"(uprawdopadabnia syndrom uspienia), dzięki nim > można spojrzeć z nieco innej strony perspektywy i progresować, a nie > sztywnieć/zastygać... Ja wole sie okreslac na madrzejszych odemnie ludziach. Rownam do najlepszych. Slabi i glupi sa mi niepotrzebni. I glupota jest okreslanie sie na nich czy stwierdzanie ze dzieki glupkom sie rozwijamy. Bzdura. Rozwijamy sie dzieki lepszym od nas bo dazymy do tego by stac sie lepszymi, zeby im dorownac (co nie jest jednoznaczne z nasladownictwem). |
|
vizjerei [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 19:51:37 |
Okreslic sie > Ja wole sie okreslac na madrzejszych odemnie ludziach. Rownam do > najlepszych. Slabi i glupi sa mi niepotrzebni. I glupota jest okreslanie > sie na nich czy stwierdzanie ze dzieki glupkom sie rozwijamy. Bzdura. > Rozwijamy sie dzieki lepszym od nas bo dazymy do tego by stac sie > lepszymi, zeby im dorownac (co nie jest jednoznaczne z nasladownictwem). zasadniczo, kim są "słabi", "głupsi"?wg. nas tak, wg.innych dana grupa może nie być pejoratywnie postrzegana.Czy znamy ich na tyle aby szafować takimi etykietkami?To co tu pokazują może być całkowicie wyimaginowane, co wg Mnie nie świadczy w niektórych przypadkach o tzw. dekliźmie, a wręcz przeciwnie.Niektórzy to wieczni buntownicy, nieustanne dzieci....i co w tym złego?że kwestonują jakąś zastygłą strukturę....(zdaję sobie sprawę że jakieś zrzeszenia muszą być zastygłe by bystowały, istota to stopień skostnienia)Czasami sądząc że patrząc("mądrość") w niebo możemy wpaść do dziury zrobionej w ziemi przez kreta, niby mniej inteligentne stworzenie a jednak ma na nas wpływ chcąc nie chcąc, czsem b. drastyczny, czasem mniej zależy od naszej kondycji i otwartości poznawczej... |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-05-30 20:33:41 |
Nos wyzej od czola > zasadniczo, kim są "słabi", "głupsi"?wg. nas tak, wg.innych dana grupa > może nie być pejoratywnie postrzegana.Czy znamy ich na tyle aby szafować > takimi etykietkami?To co tu pokazują może być całkowicie wyimaginowane, co > wg Mnie nie świadczy w niektórych przypadkach o tzw. dekliźmie, a wręcz > przeciwnie. To ze koles robi szopy marnej jakosci a widzac ze nie odnosza zadnego sukcesu tworzy totalna szmire pod tytulem "ja to nie ja"? Wybacz, ale dla mnie to jest deklizm z silnym frustrackim zabarwieniem. Niektórzy to wieczni buntownicy, nieustanne dzieci....i co w > tym złego? To ze bunt staje sie sztuka marnej jakosci dla sztuki marnej jakosci. O buncie juz bylo. Ja nie lubie buntownikow bez powodu. że kwestonują jakąś zastygłą strukturę....(zdaję sobie sprawę że > jakieś zrzeszenia muszą być zastygłe by bystowały, istota to stopień > skostnienia) I co?" Takie osoby sprawiaja ze nie kostniejemy? Wybacz, dla mnie tym co mnie napedza jest ambicja. Obserwuje rodzicow, znajomych ktorzy odniesli jakis tam sukces i to mnie napedza. Natomiast slabsze ode mnie osoby nie napedzaja mnie i dlatego trzymam sie od nich z daleka. Czasami sądząc że patrząc("mądrość") w niebo możemy wpaść do > dziury zrobionej w ziemi przez kreta, niby mniej inteligentne stworzenie a > jednak ma na nas wpływ chcąc nie chcąc, czsem b. drastyczny, czasem mniej > zależy od naszej kondycji i otwartości poznawczej... Mister T nie ma na mnie zadnego wplywu. To ze wysoko nosze glowe nie znaczy ze zadzieram nosa i nie patrze pod nogi. |
|
vizjerei [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 21:07:06 |
Nos wyzej od czola > To ze koles robi szopy marnej jakosci a widzac ze nie odnosza zadnego > sukcesu tworzy totalna szmire pod tytulem "ja to nie ja"? wiem o co ci chodzi, jak słówka nie odnoszą skutku, to trzeba pomachać rączkami, jak to nie pomaga.....trzeba wrzucić bombę klasyczna eskalacja sugerujaca jakiś "defekt" osobowosciowy("popatrz na mnie"), ok. może i w tym przypadku, ale ja mówiłem nie tylko o nim ale o całej innej mozaice "dekli"(a tych ci okrzyczanych przez miażdżącą część tłuszczy, było jeszcze wielu) w którch znajduje intrygujące mnie "perełki"... aa i jeszcze "niedojrzałość" albo unik od odpowiedzialności przez "ja to nie ja", idea nieskończonych zapadek horyzontalnych lub wertykalnych w zależności od inwencji kreatora, pasjonujące albo niedojrzałe... Wybacz, ale dla > mnie to jest deklizm z silnym frustrackim zabarwieniem. rozumiem intencje i Twój punkt widzenia, ale nie do końca akceptuję klasyfikacji negującej takich osób, ze względów poznawczych uważam to za niedopuszczalne zwłaszcza kiedy brakuje wielu danych nt. danego człowieka, albo dominuje silny kamuflaż i iluzoryczność, rozpracowanie takiej jednostki jest co najmniej pasjonujące i może dostarczyć wielu ciekawych informacji > Niektórzy to wieczni buntownicy, nieustanne dzieci....i co w > > tym złego? > > To ze bunt staje sie sztuka marnej jakosci dla sztuki marnej jakosci. O > buncie juz bylo. Ja nie lubie buntownikow bez powodu. dla Mnie przesłanie/idea było dość klarowne i stąd nie traktuję tego jako sztuki dla sztuki, ciągnąc dalej z tego wynika moje stanowisko > że kwestonują jakąś zastygłą strukturę....(zdaję sobie sprawę że > > jakieś zrzeszenia muszą być zastygłe by bystowały, istota to stopień > > skostnienia) > I co?" Takie osoby sprawiaja ze nie kostniejemy? jeśli przekopiujemy z tego odpowiednie wyselekcjowane jądro idei poruszenia(to nie taka łatwa sztuka-intuicja poz.) do nas, będziemy rodzić się na nowo i nie pozwolimy zamknąć umysłu na nowe fakty, tak często krytykujemy inne"Ciemnogrody", a my sami? paradoksalnie im więcej dekli tym większe pole reakcji, a tym samym autorefleksji, co może prowadzić co rewizji stagnacji jakiś poglądów albo może je ulepszyć/umocnić jeśli są na wyższym poziomie ukształtowania, tak więc przy odp. ustosunkowaniu się poznawczym rzaden dekiel zaszkodzić nie może,a wręcz przeciwnie. oczywiście rozumiem tu przyczyny techniczne takiej nagonki;) Wybacz, dla mnie tym co > mnie napedza jest ambicja. Obserwuje rodzicow, znajomych ktorzy odniesli > jakis tam sukces i to mnie napedza. Natomiast slabsze ode mnie osoby nie > napedzaja mnie i dlatego trzymam sie od nich z daleka. słabsze wg. Ciebie, iluzja słabości może być dość silna aby nie starać się dojrzeć przy takim podejściu siły tej osoby.. > Czasami sądząc że patrząc("mądrość") w niebo możemy wpaść do > > dziury zrobionej w ziemi przez kreta, niby mniej inteligentne > stworzenie a > > jednak ma na nas wpływ chcąc nie chcąc, czsem b. drastyczny, czasem > mniej > > zależy od naszej kondycji i otwartości poznawczej... > > Mister T nie ma na mnie zadnego wplywu. To ze wysoko nosze glowe nie > znaczy ze zadzieram nosa i nie patrze pod nogi. tego ja nie powiedziałem;) pozdrawiam |
|
Dariusz ( Re - nocny stróż ) Wysłano: 2003-05-30 21:17:39 |
Nos wyzej od czola > rozumiem intencje i Twój punkt widzenia, ale nie do końca akceptuję > klasyfikacji negującej takich osób, ze względów poznawczych uważam to za > niedopuszczalne zwłaszcza kiedy brakuje wielu danych nt. danego człowieka, > albo dominuje silny kamuflaż i iluzoryczność, rozpracowanie takiej > jednostki jest co najmniej pasjonujące i może dostarczyć wielu ciekawych > informacji Znam niejeden przypadek kiedy realny odpowiednik wirtualnego osobnika sprawiał lepsze wrażenie intelektualne, ale nigdy nie była to róznica skali Rysy-Mount Everest. Podobnie jak Kain traktuje postać Mistera jako postać wirtualną i jedyny material do jego oceny dostarczają mi posty na forum. Co do owej iluzoryczności to nie byłby taki przekonany. Jeśli ktoś reprezentuje pewien poziom lub nie, to przysłowiowa oliwa zawsze wypłynie na wierzch i nigdy nie bedzie tak, że ktos po wysłaniu załóżmy 100 postów nie nakreśli wystarczająco wymownej sylwetki. |
|
Zro [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 14:58:25 |
nom i mamy spokoj... Ech Mistera juz nie ma, innych dekli tez wiec moze wreszcie [pojawi sie jakiś dobry wątek ... spaliłem to w mistycyzmie a szkoda ( powiniem inaczej to ująć ) ciekawi mnie tylko kiedykolejny się pojawi, dobrze że pojawiła się instytucja pręgieża. |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2003-05-30 16:07:00 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych > Ja rozumiem, tworzenie jakiejs osoby na Sieci, postaci ktora bedzie > wytworem czysto wirtualnym a ktora bedzie wplywala na innych jest czyms > fascynujacym. Ja nie rozumiem. Co w tym fascynujacego? W sieci wszyscy jestesmy wirtualni, bez wzgledu na to czy udajemy czy nie. Dla mnie liczy sie tresc wypowiedzi, nie zastanawiam sie czy osoba z ktora rozmawiam jest prawdziwa czy nie, moge to skonfrontowac dopiero w realu. Nie rozumiem jak taki tani teatr moze byc fascynujacy - chyba tylko dla kogos kto prowadzi bardzo nudne zycie. Siedziec przed monitorem i cieszyc morde z tego, ze sie kogos oklamalo? Ze jedna wirtualna osobowosc oszukala druga?! Naprawde rozne rzeczy mnie fascynuja, ale na cos podobnego nigdy bym nie wpadl :) > Tylko ze zeby taka osobe stworzyc nie wystarczy sama chec. > Zalezy kogo sie chce udawac, zazwyczaj wystarczy chec. > Tylko dzieci, jak sie tworzy takiego kogos to trzeba sie wykazac > przynajmniej szczatkowa inteligencja o ambicjach nie wspomne. Po co, stworzyc internetowa postac moze kazdy, to nic ambitnego. > Pan Mister_T. Dla mnie dekiel. Od poczatku. Nie napisal NICZEGO co by mnie > sklonilo do myslenia czy zaintrygowalo. A teraz jak niedostatecznie > zauwazony frustrat bawi sie w sieciowy ekshibicjonizm. NIE JESTEM KIM > MYSLICIE ZE JESTEM. ale ja pytam, i co z tego? Dla mnie Mistera moglo > tworzyc cale grono ludzi, liczy sie to ze to grono bylo glupawe i nawet > wspolnymi silami nie wymyslilo nic madrego czy powalajacego na kolana. > Ale jednak poswiecilas mu osobny watek ;)) > Dla mnie wzorem osobowosci wirtualnej byl Jaryla. Sama go nie czytywalam, > ale liczy sie to ze do tej pory jego postac jest obecna w dyskusjach etc. > Jaryla na stale zapisal sie w historii sieciowego satanizmu i nikt temu > nie zaprzeczy. O Mistrze NIKT nie bedzie pamietal za dwa miesiace, bo nie > bedzie co pamietac. > Czytalem ze 2 teksty Jaryly, ktorych dzis nie kojarze. Jaryle oczywiscie pamietam ale to dlatego, ze zapoczatkowal jakas idee w necie. To ze byl postacia wymyslona nie ma nic do rzeczy, w koncu w internecie wszyscy sa anonimowi i nigdy nie wiemy co oznacza ktory nick. Internet to tresc przede wszystkim, ludzi poznaje sie w realu, dlatego pisanie o "wzorach osobowosci wirtualnej" to jakies nieporozumienie. Wszyscy jestesmy tutaj wirtualni, to ze ktos posiada jedna osobowosc wiecej, nie czyni go bardziej wirtualnym od pozostalych. Jezeli ustami swojej wirtualnej maski opowiedzial ciekawa historie, to chwala mu za to, ale dlaczego ma byc jakims wzorcem? Przeciez ciekawe historie nie musza byc wyssane z palca. Moga je opowiadac ludzie z krwi i kosci. |
|
Neph [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-05-30 17:05:55 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych Nick, maska, krew i kości. Osobiste legendy żywcem wytrząśnięte z podręczników RPG. Ja uwielbiam się karmić dobrą szajbą w miejscach obfitości. Jeżeli o kimś mówi się dobrze, to jest to podejżane. Jeżeli o kimś mówi się źle, to nie musi z nim źle być w istocie. Jeżeli o kimś nie mówi się wcale, to znak że nie warto. Sny w snach o wirtualnej rzeczywistości. Jeszcze żaden z kosiarzy umysłów nie pokazał mi jak zabijają bogowie. |
|
midiana ( ... ) ![]() Wysłano: 2003-05-30 18:52:28 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych > Tylko ze zeby taka osobe stworzyc nie wystarczy sama chec. Zgadzam się. O ile wymyslenie nowego nicka i ogólnych zasad, jakimi kieruje się wyimaginowany twór jest dziecinnie proste, o tyle zachowanie poczatkowej twarzy na dłuższą mete wymaga duzego nakładu pracy i nie wydaje mi sie, żeby forumowe marionetki, kierowane przez róznych aktorów, opanowały tą sztukę > > Sa na naszym Forum conajmniej 2 osoby ktore sa wytworami wspolpracujacych > ze soba ludzi. Teraz objawil sie Mister_T. Hmm póki co doliczyłam się nawet 3 takich osób > Pan Mister_T. Dla mnie dekiel. Od poczatku. Nie napisal NICZEGO co by mnie > sklonilo do myslenia czy zaintrygowalo. A teraz jak niedostatecznie > zauwazony frustrat bawi sie w sieciowy ekshibicjonizm. NIE JESTEM KIM > MYSLICIE ZE JESTEM. ale ja pytam, i co z tego? Dla mnie Mistera moglo > tworzyc cale grono ludzi, liczy sie to ze to grono bylo glupawe i nawet > wspolnymi silami nie wymyslilo nic madrego czy powalajacego na kolana. dokładnie, Mister_T miał być cudownym lekarstwem, mającym na celu dowartościowanie kilku zakompleksionych dzieciaczków - to wszystko > Inny przypadek pewnej panny (nick zatrzymam dla siebie) ktora tez jest > prawdopodobnie tworzona przez kilka osob. Otoz radzilabym tym osobom zeby > uzgodnily miedzy soba swiatopoglad tej postaci bo czesto sie potykacie, > czesto sobie zaprzeczacie panowie a to bynajmniej nie sprawi ze wasza > postac stanie sie bardziej wiarygodna. Wrecz odwrotnie, stanie sie > przykladem "choragiewki". Ze swojej strony doradziłabym jeszcze tym osobom popracowanie nad formą jezyka. Rozumiem, ze mozna miec lepsze lub gorsze dni. Wystarczy złe samopoczucie i nawet osoba, której wypowiedzi przewaznie porywaja lekkością słowa i dopracowanym wyrażaniem mysli, może obnizyc swoje loty, ale rzecza wprost niewiarygodną wydaja mi sie wahania poziomu wypowiedzi z niemal podwórkowego na wysoki.. |
|
Dariusz ( Re - nocny stróż ) Wysłano: 2003-05-30 21:04:58 |
"Dwoje we mnie" czyli przypadek Mister_T i innych Bo łatwo jest wcielić się w wirtualną postać przeciętnego pseudodyskordianina, który sieje mało wyszukany zamęt na Forum. Jasne jest dlaczego Misterek nie wcielił się choćby w inteligentego Xianina, który stanowiłby jakąś opozycję światopoglądową i siał zamęt intelektualny, pobudzając do myślenia. Nie zrobił tego, bo tego nie potrafił. Nie jest sztuką udawać ćwierćinteligenta, ale żalosne jest to kiedy nie jest to nawet udawanie, ale faktyczny stan intelektualny "prowokatora". Łatwo też siać zamęt w virtualu, gdzie o wiele prościej jest przybrać tę, a nie inna maskę i o wiele łatwiej planować prowokację. Gdyby to było zrobione w prawdziwym, dobrym dyskordiańskim stylu, to nie doszłoby do sytuacji, w której prowokator zagania sam siebie w kozi róg i kończy jeszcze gorzej niz zaczyna. Ale nie mówmy za dużo o Misterze, bo "jedyną gorszą rzeczą od tej jak o nas mówią, jest jak o nas w ogóle nie mówią" (Wild), a postać Mister na pewno zasluguje bardziej na to drugie. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>






















