| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-28 00:49:25 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty Mialam dzis dosc ciekawy dzien. Spotkalam kilkoro ciekawych ludzi. Szlam sobie, programowo przegladajac sie w wystawach i nagle zaczepia mnie jakis koles pytajac czy jestem szczesliwa i w ogole jaki mam dzien. Pierwsza mysl "Swiadkowie Jehowy", tylko ze koles byl ubrany nieco dziwnie i mial silny akcent. Ale poniewaz lubie gadac z ludzmi na ulicach powiedzialam mu ze jest OK i w ogole fajnie. Okazalo sie ze koles jest Krysznowcem. Zaczal mi pokazywac ksiazki, pytal sie co i gdzie studiuje. Sympatyczny. Chcial mi sprzedac ksiazki dwie (nie ma nic za darmo :)) a jak powiedzialam ze kasy nie mam (nie liczac tych za ktore mialam kupic cos na obiad) to dal mi jedna w prezencie i jeszcze zaprosil do osrodka pod Wawa :) Kandydatka na krysznowca ze mnie zadna, zwlaszcza ze akurat szlam kupic mieso mielone :) Kilka minut pozniej spotkalam (trzeci raz zreszta) kolesia z puszka zbierajacego na schronisko zwierzat w Celestynowie. Poniewaz musialam kupic to nieszczesne mieso mielone dalam mu w drobniakach niecala zlotowke (chociaz juz powinnam miec znizki na datki, w koncu to juz trzeci raz :)). Pogadalismy sobie chwile i gostek powiedzial cos pieknego. Na moje pytanie czy duzo juz zebral odpowiedzial ze niespecjalnie i ze "ludzie sami siebie nie szanuja". Dwiescie, moze trzysta metrow dalej zaczepia mnie koles z Amnesty International. Zaliczylam zonka, nie tam zebym byla skapa, ale kurcze chcialam to mieso kupic wreszcie :) No i podpisalam dokument ze co miesiac bede wplacala 10 zlotych na ich konto. I spoko. Komus sie przysluze a dziesiec zlotych to zaden majatek. A teraz meritum sprawy. Jak reagujecie na takich ludzi na ulicy? Nie na zebrzacych (chociaz zawsze mi cholernie smutno ze nie moge pomoc) ale na ludzi ktorzy zbieraja na szczytny cel. W moim domu zawsze bylo kilka zwerzat w tym conajmniej dwa psy. Rok temu moja mama przygarnela jamniczke wyrzucona z samochodu, Ruda jest rownoprawnym czlonkiem rodziny. Jeszcze wczesniej przygarnelismy psa ze schroniska, kundelek, wystraszony, siedzial w kacie boksu. Byl z nami przez rok, zmarl na nowotwor... Dlatego z checia jesli tylko mam daje na schroniska. Odwrotnie reaguje natomiast na panow z puszkami spod supermarketow wkrecajacych ze sa z jakiejs organizacji pomagajacej niepelnosprawnym dzieciom. Skreca mnie po prostu. Kupuje kartki swiateczne malowane przez dzieci z domow dziecka, zadarza mi sie kupic cos zrobionego przez niepelnosprawne dzieci ale wk...a mnie jak widze dekla ktory klamiac ze zbiera na dzieci odpala sobie iles procent z tej puszki. Z Amnesty International to jeszcze inna sprawa. Rozmawialam kiedys z czlowiekiem ktory udziela sie Amnesty od kilku lat juz i wiem ze robia ogromnie duzo. Sama wyslalam kilka listow kiedys. Podziwiam zapal tych ludzi ktorzy nie stoja z opuszczonymi rekami "bo sami i tak nic nie zrobia" i ciesze sie ze moge jakos pomoc. Na HP zaczela sie rozmowa nt. oddawnania organow po smierci. To tez piekne. Tak naprawde to nikt z nas nie wie czy sam za rok nie bedzie potrzebowal nerki czy serca, a myslenie na zasadzie "caly sie urodzilem to calego mnie pochowaja" jest conajmniej glupie. Jak jest z Toba? Pomagasz czy wzruszasz rekami? |
|
ZEFIR [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-07-03 16:34:20 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty Ciekawe pytanie, nigdy dłużej się nad tym nie zastanawiałem. (po krótkim namyśle) Sprawa wygląda dla mnie tak: wspieranie ludzi potrzebujących jest niewątpliwie szlachetne i pożyteczne, (i niekoniecznie powinno to wypływać z strachu, że być może kiedyś będe miał "wypadek" i tak skończe), gdyż pomoc drugiemu człowiekowi, czyni nas bardziej ludzkimi - zwycznie czujemy się dzięki temu jak dobrzy ludzie, ja np. kiedy wrzuce coś do puszki mam takie milutkie uczucie żę zrobiłem coś dobrego. Inną natomiast (moim zdaniem ważniejszą sprawą) jest komu dajemy i jak jesteśmy nagabywani. Z regóły nie wspieram niewiadomo kogo, ponieważ moje pieniądze mogą im jeszcze bardziej zaszkodzić (np. alkoholik pogłębi swoją chorobę), bądź zostać wykorzystane w sposób któremu jestem przeciwny (np. zostane oszukany i moja kase zamiast na leczenie dla dzieci, trafi do kabzy jakiegoś palanta...) Po głębszym przemyśleniu jestem jak najbardziej za wsparciem, ale nie w formie finansowej, ale w "naturze", przykładowo lepiej iść z dzieckiem do sklepu i kupić mu bułke, niż po prostu dać mu kasę. Podobnie lepiej moim zdaniem samemu zacząć działąc aktywnie w jakiejś agencji broniącej praw zwierząt, czy ludzi, niż uciszyć swoje sumienie wrzucając drobne do puszki. - chodzi mi o to że dużo z nas daje pieniądze z wyrzutu "sumienia" i myśli że skoro dało parę groszy to wszystko jest wpożo i sprawę można znowu odłożyć do lamusa... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-07-04 01:40:26 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty > Ciekawe pytanie, nigdy dłużej się nad tym nie zastanawiałem. (po krótkim > namyśle) Sprawa wygląda dla mnie tak: wspieranie ludzi potrzebujących jest > niewątpliwie szlachetne i pożyteczne, (i niekoniecznie powinno to wypływać > z strachu, że być może kiedyś będe miał "wypadek" i tak skończe), gdyż > pomoc drugiemu człowiekowi, czyni nas bardziej ludzkimi - zwycznie czujemy > się dzięki temu jak dobrzy ludzie, ja np. kiedy wrzuce coś do puszki mam > takie milutkie uczucie żę zrobiłem coś dobrego. A czytałeś kiedyś Dawkinsa? On doskonale tłumaczy takie zachowania - to jest własnie ta, biologicznie w nas wpisana, pomoc dla współczłonka stada. Nie zastanawiamy się dlaczego tak postępujemy, uważamy to za przejaw humanitaryzmu, człowieczeństwa itede... ale w gruncie rzeczy jest to prosty mechanizm promowany przez ewolucję - współpraca w stadzie. Ewolucja promuje takie zachowania, bo ułatwiają jednostkom przetrwanie i przekazanie dalej własnych genów, nawet jeżeli znajdą się w trudnych warunkach. Dawkins opisywał to nawet matematycznie, ale już za bardzo nie pamiętam przybliżonego modelu podanego przez niego... |
|
Florence [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-07-03 17:48:45 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty > Po głębszym przemyśleniu jestem jak najbardziej za wsparciem, ale nie w > formie finansowej, ale w "naturze", przykładowo lepiej iść z dzieckiem do > sklepu i kupić mu bułke, niż po prostu dać mu kasę. Podobnie lepiej moim > zdaniem samemu zacząć działąc aktywnie w jakiejś agencji broniącej praw > zwierząt, czy ludzi, niż uciszyć swoje sumienie wrzucając drobne do > puszki. - chodzi mi o to że dużo z nas daje pieniądze z wyrzutu "sumienia" > i myśli że skoro dało parę groszy to wszystko jest wpożo i sprawę można > znowu odłożyć do lamusa... Wsparcie w naturze jak najbardziej. Ale jeżeli chodzi o jedzenie czy potrzebne rzeczy. To może zrobić każdy, zamiast dawać pieniądze byle tylko mieć problem z głowy. Natomiast jeżeli chodzi o udzielanie się osobiście... jasne, szlachetna rzecz, chyba nawet bardziej szlachetna niż pomoc materialna. Z tym, że wrzucając drobne do puszki ludzie "kupują" sobie czas, który poświęciliby działając w danej organizacji. I tu warto stwierdzić, że pieniądze w puszce (zakładając wiarygodność) lub pomoc materialna (nie zakładając wcześniejszego) jest lepsze niż NIC (w przypadku gdy ktoś nie ma czasu by się udzielać). Pozdrawiam |
|
Robac [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-28 19:56:11 |
chodzę bocznymi uliczkami Idę sobie przez Alte Stadt w wojewódzkim mieście Allenstein. Przechodzę przez Wysoką Bramę. Podchodzi cyganka: "Przepraszam Pana, ja tylko zapytam.....". Zwykle mówię "nie dziękuję", a jeśli mam humor to mówię coś w rodzaju "niech pani mnie nie zaczepia, ja tu pracuję". Kilka metrów dalej... Sklep spożywczy. Stoją... punkowcy, zwykłe żule, mężowie cyganek-wróżbiarek. "Ej stary, zbieramy na wino, daj coś co tam masz, może być 50 groszy". Zależnie od aktualnego samopoczucia daję lub nie daję. Jestem zły na siebie jeśli dam. Idę dalej... "Dzień dobry, zbieramy na dzieci chore na (tu nazwa jakiejś choroby). Może kupiłby Pan cegiełkę". W tym przypadku nic nie mówię. Raz tylko zdarzyło się, że wykazałem się inwencją i powiedziałem "Nie wierzę Ci". Przy fontannie... "Dzień dobry zapraszam na promocję" - w moją stronę idzie jakaś dziewczyna w koszulce Ery i w wyciągniętej ręce trzyma ulotkę, którą wpycha w moje dłonie. Ulotkę wyrzucam dopiero na skraju starego miasta. Nie czytam jej, czasem udaję, że zaglądam, sam nie wiem czemu. Przed wyrzuceniem do kosza zgniatam ją. Słyszałem, że ci co zlecają tym ludziom roznoszenie tych reklamówek chodzą później i zaglądają do koszy w pobliżużeby sprawdzić czy ulotki rzeczywiśćie zostały rozdane. Idę dalej... "Da Pan na bułkę" - mówi mała zasmarkana cyganka. Mówię po prostu "nie", rzadziej "niech ci tatuś kupi". Dochodzę do końca Prostej, wyrzucam wszelkie ulotki do kosza. Zmęczony postanawiam wrócić pod ratusz, posiedzieć na ławce, popatrzyć na ludzi. Spowrotem idę bocznymi uliczkami. Siedzę na ławce... Podchodzi koleś, pyta się: "Masz papierosy?" Mówię: "Nie mam, nie palę". On na to: "A jak sam sobie znajdę?". Kilka chwil prowadzimy "konwersację", która kończy się daniem mi w morde i zabraniem mi wszystkich pieniędzy. Jaki wysnułem z tego wniosek: NIECH SIĘ WSZYSCY ODE MNIE ODPIERDOLĄ!!!!! Chodzę bocznymi uliczkami. |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2003-06-28 19:19:27 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty Przede wszystkim nie daję ani grosza na ulicy. Zawsze pędzę. Nie dam pijaczkom na wino siarkowe (6? ROTFL). Kiedyś dałem na dom dziecka a te gnoje za to poszły na piwo i je piły pod sklepem. Żadnego wspomagania zebraków. Zachowuję się jak T. R. Malthus, ulubieniec socjalistów hihihi. Jeśli już mam pomóc to mogę dać na fundację, ale taką gdzie mogę skontrolować ich działania. |
|
Karasu [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-28 15:46:40 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty > Jak jest z Toba? > Pomagasz czy wzruszasz rekami? Wzruszam rękami. Mam tylko pewien okreslony potencjał, jak każdy. I poświęcam go na pomaganie osobom, które znam. Pomagam tylko bezpośrednio. I tylko niektórym. Nie mam zapędu do polepszania świata. Tylko do polepszania zycia bardzo nielicznych. Wybranych. Pozdrawiam |
|
Dariusz ( Re - nocny stróż ) Wysłano: 2003-06-28 13:44:21 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty > Mialam dzis dosc ciekawy dzien. Spotkalam kilkoro ciekawych ludzi. > > Szlam sobie, programowo przegladajac sie w wystawach i nagle zaczepia mnie > jakis koles pytajac czy jestem szczesliwa i w ogole jaki mam dzien. > Pierwsza mysl "Swiadkowie Jehowy", tylko ze koles byl ubrany nieco dziwnie > i mial silny akcent. Ale poniewaz lubie gadac z ludzmi na ulicach > powiedzialam mu ze jest OK i w ogole fajnie. Okazalo sie ze koles jest > Krysznowcem. Zaczal mi pokazywac ksiazki, pytal sie co i gdzie studiuje. > Sympatyczny. Chcial mi sprzedac ksiazki dwie (nie ma nic za darmo :)) a > jak powiedzialam ze kasy nie mam (nie liczac tych za ktore mialam kupic > cos na obiad) to dal mi jedna w prezencie i jeszcze zaprosil do osrodka > pod Wawa :) No ja wiem, że on był sympatyczny i chętnie dawał prezenty, ale wierzę że zdawałaś sobie sprawę z manipulacji jaką on stosuję (jak też inni krisznowcy, to jest ich domeną), wykorzystując regułę wzajemności, ładnie i przystępnie opisaną przez Cialdiniego. > Jak reagujecie na takich ludzi na ulicy? > Nie na zebrzacych (chociaz zawsze mi cholernie smutno ze nie moge pomoc) > ale na ludzi ktorzy zbieraja na szczytny cel. Ja w ogóle nie wiem na jakie cele idą te pieniądze i za którym zbierającym kryje się owy "szczytny" cel. Z reguly nie daje w ogóle. Żebrakom wcale. Nie mówiąc o owych panach z puszkami lub sprzedawcach krzyżówek. Prawdziwa bieda nie eksponuje się w sposób publiczny. We Wrocławiu jest pelno plakatów, przestrzegajacych przed naiwnym myśleniem, że uliczny żebrak zbiera na leki albo na jedzenie (jak to często pisze na kartkach). Większość tych żebraków to pijacy, którzy po prostu nie chcą porzucić alkoholu. Nie jestem sposorem, który będzie dorzucał się lumpom do alku, robię to bardzo rzadko, tylko wtedy jak żulik urzeknie mnie jakąś oryginalną prośbą. Zwykle pozwalam sobie poczestowac ich papierosem. Ale rzucilem palenie calkowicie, wiec to teraz odpada. Wobec ulicznych stręczycieli nie odczuwam żadnego żalu. Co innego jak ktoś śpiewa czy gra na rynku, wtedy daje on coś od siebie, wówczas wrzucam najchętniej, zależnie jeszcze od jakości performance'u. Na zwierzęta mógłbym dać, ale ja nie mam zaufania, nie wiem gdzie na prawdę idą te pieniądze. > Na HP zaczela sie rozmowa nt. oddawnania organow po smierci. To tez > piekne. Tak naprawde to nikt z nas nie wie czy sam za rok nie bedzie > potrzebowal nerki czy serca, a myslenie na zasadzie "caly sie urodzilem to > calego mnie pochowaja" jest conajmniej glupie. > Oddawanie organów OK, nie mam nic przeciwko, faktycznie głupim jest marnowanie organów w myśl glupiego widzimisię. Oddaje organy, a reszte niech skremują... |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-28 20:29:03 |
Kryszna > No ja wiem, że on był sympatyczny i chętnie dawał prezenty, ale wierzę że > zdawałaś sobie sprawę z manipulacji jaką on stosuję (jak też inni > krisznowcy, to jest ich domeną), wykorzystując regułę wzajemności, ładnie > i przystępnie opisaną przez Cialdiniego. Tak. Tylko ja mu kasy nie dalam zadnej a on dalej byl mily i dostalam ksiazke. A regule wzajemnosci znam. > Na zwierzęta mógłbym dać, ale ja nie mam zaufania, nie wiem gdzie na > prawdę idą te pieniądze. Akurat jesli chodzi o Celestynow to mam zaufanie. A goscia widzialam juz trzeci raz. |
|
Visenna [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-29 01:05:02 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty > Jak jest z Toba? > Pomagasz czy wzruszasz rekami? Na schronisko dla zwierząt dam zawsze, jako że jest ze mnie straszna psiara. Jeżeli jade na jakiś koncert, spotykam ekipe metali, którzy mnie pytają czy nie mam troche groszy na wino, czy jna wstep...to tez dam (chyba, że sama sępie :P). Natomiast jeżeli chodzi o organizacje...to daje tylko tym zaufanym. Tyle jeste teraz przeciez różnych wyzyskiwaczy, których wcale nie interesuje dobro chorych dzieci czy inne podobne rzeczy (zależy na jaki "cel" zbierają), tylko chodzi im o własne dobro. Do fałszerstwa nie chce się przyczyniac. Jestem skłonna zauwać tylko dobrym, znanym, poważym organizacjom. Pozdrawiam |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-29 01:02:52 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty Nie daję. Nigdy. Chociaż czasami jakiś metal lub punk wzruszy mnie swoją pomysłowością i dostanie jakieś grosze... ale rzadko się zdarza... jeden kiedyś zapytał się "Czy lubisz ptaki"... ja na to bez zastanowienia "W sumie tak* " a on "A wspomożesz sępa?"... No i dostał... ale generalnie rzadko mi się zdarza... Kwestujących z ramienia różnych organizacji omijam z daleka - kumpela kiedyś się zaangażowała w taką organizację... okazuje się, że grubo ponad połowę zebranych środków pochłaniają "sprawy organizacyjne" - pensja dla prezesa fundacji, pensja dla sekretarki prezesa itede itepe... Żebraków omijam szerokim łukiem - najbardziej wkurza mnie gość, którego przez jakiś okres czasu widywałem codziennie w autobusie - zawsze powtarza, że nie jadł już od trzech dni :-) Nudny jest... Zostaje jeszcze WOŚP Jurka Owsika... z reguły podczas ich akcji chodzę ostrymi zygzakami i szerokim łukiem wymijam kwestujących... ale jak mnie już dorwą, to wyciągam portfel i płacę haracz za upolowanie mojej zacnej osoby :-) A organy - bierzcie co chcecie (byle po mojej śmierci), a resztę możecie zakopać w lesie - przynajmniej choć trochę oddałbym przyrodzie, z której całe życie czerpię... * - kłamałem... nic mnie tak nie wkurza jak srające wszędzie (i słynące już na całą Polskę tym sraniem) gołębie krakowskie... wkurzają mnie też wróble - zawsze jak śpię przy otwartym oknie to robią mi pobudkę między piątą a siódmą rano... dla mnie to środek nocy... |
|
Visenna [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-30 03:11:27 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty > Nie daję. Nigdy. Chociaż czasami jakiś metal lub punk wzruszy mnie swoją > pomysłowością i dostanie jakieś grosze... ale rzadko się zdarza... jeden > kiedyś zapytał się "Czy lubisz ptaki"... ja na to bez zastanowienia "W > sumie tak* " a on "A wspomożesz sępa?"... No i dostał... ale generalnie > rzadko mi się zdarza... Metalom czy punkom, którzy sępią na wino czy na wstep na koncert daje. Daję...o ile sama nie zbieram na winko, czy na wstep. Swoich trzeba wspomagać, tak jak oni wspomagają nieraz mnie :-) * * * * * > Żebraków omijam szerokim łukiem - najbardziej wkurza mnie gość, którego > przez jakiś okres czasu widywałem codziennie w autobusie - zawsze > powtarza, że nie jadł już od trzech dni :-) Nudny jest... Ja pamiętam taką sytuacje. Jestem z ekipą u kumpla w domu, gramy sesje RPG, robimy sobie mała przerwe....nagle dzwonek to drzwi. Nasz MG otwiera, a tu żebrak, który prosi o pieniądze na bułkę. Nasz MG jako, że nie miał drobnych ową bułkę mu dał. I co się okazuje. Wychodzimy na balkon, widzimy jak gość wychodzi z bloku, po czym jednym, zamaszystym ruchem wywala bułkę w trawę. * * * * * > * - kłamałem... nic mnie tak nie wkurza jak srające wszędzie (i słynące > już na całą Polskę tym sraniem) gołębie krakowskie... wkurzają mnie też > wróble - zawsze jak śpię przy otwartym oknie to robią mi pobudkę między > piątą a siódmą rano... dla mnie to środek nocy... No i tu się zgadzam. Miałam przyjemnosc do czynienia z krakowskimi gołębiamy. Upierdliwe bestie :-/ |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2003-06-29 15:37:00 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty no, odpowiedź widzę dałem niepełną... - organy oczywiście oddam, ale jak umrę, - na WOŚP daję rok rocznie, odmawiam sobie weekendowego piwa i daję, już taki ze mnie miły gość ;) |
|
Margoth [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-28 02:00:51 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty > Jak jest z Toba? > Pomagasz czy wzruszasz rekami? pomagam!!! zawsze kiedy mam cos kasy... pomijajac temat wlasciwy... czesto nawet dozucam sie zulom... ale jesli mowia otwarcie ze na vino zbieraja... no i jeszcze mam slabosc do ludzi grajacych w przejciach na gitarze z kartka w stylu 'zbieram na karme dla siebie i na piwo dla psa'... psa poglaszcze, a koles dostanie zazwyczaj na piwo... jesli tylko cos przy sobie mam... i nie jestem na jego miejscu... |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-28 02:03:05 |
Dworcowi grajkowie > no i jeszcze mam slabosc do ludzi grajacych w przejciach na gitarze z > kartka w stylu 'zbieram na karme dla siebie i na piwo dla psa'... psa > poglaszcze, a koles dostanie zazwyczaj na piwo... jesli tylko cos przy > sobie mam... i nie jestem na jego miejscu... Ja tez mam slabosc do dworcowych grajkow i reszty ktora spiewa czy cos przedstawia. Zbankrutowalabym przez takich :) |
|
IAmElite [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-28 17:22:01 |
zbieram na wino wielokrotnie spotykam krishnowcoow w cenrtrum wawy i za kazdym odmawiam, gdy chcą mi dać cokolwiek za darmo. to takie wywoływanie wdzięczności na siłę. wolę, gdy sprzedają broszurki. wtedy to jest czysty handel. kiedyś dałem małą sumkę na operację jakiegoś dziecka. jestem z tego dumny do tej pory. teraz wystarczy mi owsiak. hmm, grajkowie. w metro koło politechniki urzęduje koleś, który kraja mi serce akordeonem. gdybym za każdym razem coś mu rzucał, czekałby mnie głód w akademiku. moi dwaj znajomi usiedli kiedyś przed wsh w pułtusku z gitarami i kartką 'jesteśmy trzeźwi. czas to zmienić'. nie powiem, udało im się. a pamiętacie pewien straszny film :) i dialog mniej więcej taki: - jestem głodny. poproszę dolara - nie mam pieniędzy, ale proszę, oto kanapka koleś popatrzył - chciałem dolara #$&*^#!!! wielokrotnie widziałem kolesi w garniturach, z komórkami odbierających 'urobek' od małych, brudnych dzieci. i jak tu pochylać się nad potrzebą??? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2003-06-28 20:21:45 |
na wino > wielokrotnie spotykam krishnowcoow w cenrtrum wawy i za kazdym odmawiam, > gdy chcą mi dać cokolwiek za darmo. to takie wywoływanie wdzięczności na > siłę. > wolę, gdy sprzedają broszurki. wtedy to jest czysty handel. Ale za darmo yto za darmo. Ja sie nie daje naciagac. Wiem co to regula wzajemnosci, ale nie ulegam jej. Jesli na ulicy dostaje ksiazke czy cos to nie znaczy ze zaraz bede dawac kase. > hmm, grajkowie. w metro koło politechniki urzęduje koleś, który kraja mi > serce akordeonem. gdybym za każdym razem coś mu rzucał, czekałby mnie głód > w akademiku. Nikt nie mowi ze ciegle masz to robic... > moi dwaj znajomi usiedli kiedyś przed wsh w pułtusku z gitarami i kartką > 'jesteśmy trzeźwi. czas to zmienić'. nie powiem, udało im się. Tez tak robilam :) Piekne czasy :) > wielokrotnie widziałem kolesi w garniturach, z komórkami odbierających > 'urobek' od małych, brudnych dzieci. i jak tu pochylać się nad > potrzebą??? Dlatego jest zasada ze daje sie dziecku slodka bulke albo owoc. Jesli nie zje - trudno. |
|
IAmElite [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-06-29 00:12:30 |
na wino >Ja sie nie daje naciagac. Wiem co to regula wzajemnosci, ale nie ulegam jej. >Jesli na ulicy dostaje ksiazke czy cos to nie znaczy ze zaraz bede dawac >kase. nie o to mi chodzi. nic nie sugeruję. to tylko mój punkt widzenia, a ja nie lubię dostawać czegokolwiek od obcych. >> hmm, grajkowie. w metro koło politechniki urzęduje koleś, który kraja mi serce >> akordeonem. gdybym za każdym razem coś mu rzucał, czekałby mnie głód w >> akademiku. > Nikt nie mowi ze ciegle masz to robic... doskonale rozumiem ale serce kraje się za każdym razem :) zrozumcie, dusza artystyczna ... bo nie pochylam się nad każdym żebrakiem. prawdę powiedziawszy, robię to bardzo rzadko. |
|
Wishmasterka ( ) ![]() Wysłano: 2003-06-28 18:01:14 |
Kryszna, Celestynow i Amnesty Jak reagujecie na takich ludzi na ulicy? Zazwyczaj nijak. Moze dlatego ze u mnei w miescie nie ma na kazdym kroku Krisznowca, Jehowy lub pracownika Amnesty International. Co jakis czas na deptaku pojawia sie kilka kolesi, ktorzy"zbierają na chorego chłopczyka". Po pierwsze nie wzbudzają juz zaufania samym wygladem. Po drugie...Kiedys szłam z kolezankami miastem, niestety nie dałysmy mu nic bo poprostu nic nie miałysmy. Kiedy go minełysmy koles rzucił textem do Agnieszki( Pekowej z reszta ;)" Eh fajne masz cycki. Zamurowało nas poporstu...Ja sie wq*****am, niemiłosiernie a Aga poporstu zlała. Moze i dobrze Zebrakom nigdy nic nie daje, bo to juz najmniej pewna inwestycja. Zazwyczaj alkoholicy. Denerwuje mnie tez, jak wykozystuja do tego małe dzieci :| Nie wiem, moze i sama bede kiedys w takiej sytuacji, ze bieda zmusi mnei do wyjscia na ulice. Jednak narazie pozostaje bezduszna pzdr. K |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>




















