| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-01-14 20:19:02 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. ULOTKA CZARNO-BIAŁA. TREŚĆ ULOTKI : Dla szerzenia wiary i ufności w Miłosierdzie Boże. (...) Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła (...) Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka -jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka - jest ustawiczne towarzystwo szatana: siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest. Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem. Fragment z Dzienniczka s. M. Faustyny Kowalskiej "Miłosierdzie Boże w duszy mojej", Wydawnictwo księży Marianów str.231,W-wa 2002 r. Za zezwoleniem Kurii Metropolitalnej w Krakowie L.491/95 z dn. 07.03.1995 r. ŹRÓDŁO ULOTKI : Czasopismo "Sanktuarium św. Andrzeja Boboli". Pismo poświęcone życiu chrześcijańskiemu. Rok XV nr 10 (178). Warszawa. Październik 2003. ~~~ Co czujesz ? w co układają się twoje myśli i emocje, po zapoznaniu się z chrześcijańską ulotką ? Mieszane uczucia ? niesmak ? śmiech ? antypatia ? złość ? nic ? Czy jest to etyczna manipulacja sumieniem ? imaginacyjny strach na wróble ? bujna wyobraźnia dekadenckiej kobiety ? Czy może mówi prawdę ? Jak wy odnosicie się do takich nierzadko spotkanych aksjomatycznych tekstów ? P.S. Czy teraz uwierzyliście w Miłosierdzie Boże ? i czy będziecie już grzeczni ? ;D |
|
Slanesh [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 12:04:28 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. >> ~~~ > Co czujesz ? w co układają się twoje myśli i emocje, po zapoznaniu się z > chrześcijańską ulotką ? > Mieszane uczucia ? niesmak ? śmiech ? antypatia ? złość ? nic ? > Czy jest to etyczna manipulacja sumieniem ? imaginacyjny strach na wróble > ? bujna wyobraźnia dekadenckiej kobiety ? Czy może mówi prawdę ? > Jak wy odnosicie się do takich nierzadko spotkanych aksjomatycznych > tekstów ? Jako człowiek kończący psychologię (V rok) podejrzewam zdecywanie jakieś zaburzenia psychiczne, jakie, nie wiem, bo za mało danych by określic jednostkę chorobową...coś wokół schizofrenii (w niektórych jej rodzajach występują jazdy religijne i wizje...),. Wspóczuje tej kobiecie (o ile ona jeszcze żyje, bo nie wiem kto to dokładnie Faustyna) Pozdrawiam ( i nikomu na tym forum nie życzę podobnych przeżyć!!!) |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-01-19 17:43:59 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > Jako człowiek kończący psychologię (V rok) podejrzewam zdecywanie jakieś > zaburzenia psychiczne, jakie, nie wiem, bo za mało danych by określic > jednostkę chorobową...coś wokół schizofrenii (w niektórych jej rodzajach > występują jazdy religijne i wizje...),. ~~~ Ja ci trochę podpowiem : zaburzenia psychiczne wywołane od przesycenia się idealizmem i skrajnym zagłodzeniem własnych zmysłów przez ascetyzm. > Wspóczuje tej kobiecie ~~~ Dlaczego jej współczujesz ? w czym ? > (o ile ona jeszcze żyje, bo nie wiem kto to dokładnie Faustyna) ~~~ Nie żyje. > Pozdrawiam ( i nikomu na tym forum nie życzę podobnych przeżyć!!!) ~~~ Skromne te twoje życzenia :) |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2004-01-18 21:55:12 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > Jako człowiek kończący psychologię (V rok) podejrzewam zdecywanie jakieś > zaburzenia psychiczne, jakie, nie wiem, bo za mało danych by określic > jednostkę chorobową...coś wokół schizofrenii (w niektórych jej rodzajach > występują jazdy religijne i wizje...),. Wspóczuje tej kobiecie (o ile ona > jeszcze żyje, bo nie wiem kto to dokładnie Faustyna) > Pozdrawiam ( i nikomu na tym forum nie życzę podobnych przeżyć!!!) Czytałem kiedyś artykuł napisany przez jakiegoś profesora psychiatrii (nazwiska już niestety nie pamiętam), który ukazał się w "Charakterach". Oczywiście dotyczył on Faustyny. Na podstawie jej dzienników autor doszedł do wniosku, że "święta" Faustyna była cyklofreniczką a jej widzenia miały charakter urojeniowy wskutek właśnie tej choroby. Dla niezorientowanych: Choroba afektywna (cyklofrenia; psychoza afektywna): to choroba psychiczna, w której występują duże zaburzenia nastroju o charakterze depresji albo manii. Wahania nastroju są bardziej nasilone i trwają dłużej niż w cyklotymii. pozdrawiam W |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2004-01-19 15:02:58 |
prof. Strojnowski o chorobie s.Faustyny > Czytałem kiedyś artykuł napisany przez jakiegoś profesora psychiatrii ... O Siostrze Faustynie autor: prof. Jerzy Strojnowski O siostrze Faustynie (Helenie Kowalskiej, 1905-1938) wiem tyle, ile wyczytałem z jej pamiętnika. Niemniej to, czego się dowiedziałem z lektury, pozwala mi jako psychiatrze stwierdzić, iż autorka "Dzienniczka" była dotknięta zaburzeniami psychicznymi. Najbardziej ewidentne objawy tych zaburzeń to omamy, czyli halucynacje wzrokowe i słuchowe o treści religijnej. Te omamy pojawiają się tutaj na tle cyklicznych zaburzeń nastroju, które okresowo wyrażają się w przeżywaniu "niepojętej radości", poczuciu szczególnego wybrania (np. "Ja mam zająć miejsce w ołtarzu"), wreszcie nadzwyczajnej misji: "Przygotujesz świat na ostateczne przyjście Moje". Będąc w nastroju podwyższonym siostra Faustyna nawet czyni cuda: ucisza burzę, tak jak Pan Jezus na jeziorze Genezaret. Nastrój ten mija. Bez uchwytnej przyczyny zewnętrznej "zaczyna się ściemniać w duszy mojej"; pojawia się myśl, "że jestem przez Boga odrzucona". Jak wyznaje - "zaczęły mnie ogarniać lęki prawdziwie śmiertelne (...), rozpacz zawładnęła całą duszę moją, prawdziwie przeżywam męki piekielne". Pojawiają się w tym stanie natręctwa myślowe: "Cały rój myśli niedorzecznych cisnął mi się do głowy i całą moją medytację przewalczyłam". Tym myślom towarzyszą skrupuły: "Com pomyślała, zdawało mi się grzechem". To przechodzenie od jednego stanu do drugiego dokonywało się u niej wielokrotnie. Siostra Faustyna pisze o swojej "walce": "Zaczynam dzień walką, kończę go walką, zaledwie się uprzątnę z jedną trudnością, to na jej miejsce powstaje dziesięć do zwalczenia". Z czym walczy? Z grzechami: "I dał mi Jezus poznać, za jakie grzechy podda się biczowaniu, są to grzechy nieczyste"; "Poznałam (...) grzech zmysłowy (...) grzech pychy (...) grzech nienawiści". Prawdopodobnie jest to projekcja własnych impulsów, z którymi autorka walczy przez surową pokutę. Sama zdaje sobie z tego sprawę: "O Jezu mój, jak bardzo jestem skłonna do złego, i to mnie zmusza do ustawicznego czuwania nad sobą". Można przypuszczać, że gdyby siostrę Faustynę, jeszcze jako dziecko, nie uczono na lekcjach religii, że świętość polega na wyzbyciu się popędu seksualnego, nie uważałaby siebie za "tak bardzo skłonną do złego", nie musiałaby "prowadzić nieustanną walkę" i być może nie doświadczałaby patologicznych skrupułów. Siostra Faustyna obrała heroiczną drogę zmagania się z depresyjnym nastrojem i natrętnymi myślami. Z jednej strony było to umartwianie się do granic wytrzymałości, z drugiej zaś - ucieczka w błogostan z podwyższonym poczuciem własnej wartości i z przekonaniem o szczególnym wybraniu. W błogostanie pojawia się wątek erotyczny, np. gdy siostra Faustyna słyszy głos Jezusa, który jej oznajmia: "W tak szczególny sposób łączę się z tobą i obcuję", na co wybranka odpowiada: "Rozpływam się w Nim jak jedna kropla w oceanie". Jakkolwiek siostra Faustyna zna inne "grzechy", to "grzech nieczystości" wydaje się wysuwać na plan pierwszy. Chce być świętą, a w jej przekonaniu stan taki polega przede wszystkim na sterylności seksualnej. Świadczy o tym m.in. hymn, który wyśpiewuje na własną (!) cześć: "O, jak piękna śliczność twoja, /ty - czysta oblubienica Moja (...) Ponad dziewiczość nie widzę nic wielkiego, /jest to kwiat wyjęty z Serca Bożego". Można to określić jako sublimację popędu. Wbrew opinii siostry Speranzy, przytoczonej w "Przedmowie" przez ks. kard. Deskura, jakoby siostra Faustyna należała do "dusz prostych", mamy tu do czynienia z osobą wprawdzie niewykształconą, ale inteligentną, spostrzegawczą, potrafiącą analizować własne stany psychiczne. Godne uwagi są spostrzeżenia siostry Faustyny dotyczące spowiedzi i spowiedników. Przede wszystkim siostra Faustyna zauważa, że bardzo trudno nawiązać kontakt z osobą w depresji: "Teraz ogarnia duszę straszna ciemność. (...) Wszystkie męki i katusze świata są niczym w porównaniu z tym uczuciem, w którym ona jest cała pogrążona"; "Mistrzyni, która przeraziła się moim widokiem, posłała mnie do spowiedzi, jednak spowiednik mnie nie rozumie, nie doznaję cienia ulgi". "Spowiednik mało zna drogi nadzwyczajne i okazuje zdziwienie, jeżeli dusza odsłoni mu te wielkie tajemnice, jakich Bóg dokonywa w duszy". Wyczuwa ona, że spowiednik uspokaja ją, a sam nie ma pewności. Albo - co mi się zdarzyło - że spowiednik, nie mogąc przeniknąć niektórych tajemnic duszy - odmawia jej spowiedzi, okazuje jakąś bojaźń przed zbliżeniem się takiej duszy do kratki. Przeszkadza jej to, "że spowiednik nie pozwoli się szczerze wypowiedzieć, okazuje zniecierpliwienie. Dusza wtedy milknie. (...) Miałam niektóre próby (rady?), z których się śmiałam. (...) Spowiednik to lekarz duszy więc jak lekarz, nie znając choroby, może dać stosowne lekarstwa?" "Są niektórzy spowiednicy, że dopomagają duszy (...) jak wszystko idzie dobrze, a jak dusza znajdzie się w większych potrzebach, wtenczas są jakby bezradni i nie mogą czy nie chcą duszy zrozumieć". "Się zdarza, że spowiednik nieraz lekceważy drobne rzeczy. Nic nie ma w życiu duchowym drobnego". "Kiedy poznałam, iż nie jestem zrozumiana, to nie odsłaniałam swej duszy i nie mąciłam sobie spokoju". Aby "dusza" mogła odnieść korzyść ze spowiedzi, potrzeba z jej strony "szczerości i otwartości", "pokory" i "posłuszeństwa". Siostra Faustyna oczekuje, że spowiednik: będzie cierpliwy i łagodny; pozwoli na szczere wyspowiadanie się; okaże zrozumienie; będzie kompetentny; nie będzie bał się wypowiedzi "nadzwyczajnych"; nie będzie udzielał pochopnych rad ani pouczeń; zda sobie sprawę z własnych ograniczeń i będzie się dokształcał. Osoba spowiadająca się, aby odnieść korzyść ze spowiedzi, powinna być szczera i otwarta, pokorna i posłuszna. Jednak zależy to również od postawy spowiednika. Siostra Faustyna nie zawsze była posłuszna, z niektórych rad spowiedników po prostu się śmiała. Postulaty siostry Faustyny chciałbym skonfrontować z postawą niezwykłego duszpasterza. Ksiądz Bronisław Bozowski tak charakteryzuje swoje duszpasterstwo, szczególnie osób zaburzonych psychicznie: "Nauczyłem się słuchać ludzi z prawdziwym zainteresowaniem. (...) Ludzie nigdy się nie męczą rozmową o nich samych. Ci, którzy do mnie przychodzą, chcą się po prostu wygadać i ja im stwarzam taką możliwość". "Życzliwe zainteresowanie pełne szacunku i serdeczność staje się pewną formą przyjaźni. Jest to największym darem, jaki możemy człowiekowi dać". Taką duszpasterską przyjaźń udało się siostrze Faustynie nawiązać z księdzem Sopoćką i księdzem Andruszem. Jako osoba świecka nie mam doświadczenia w zakresie spowiedzi, wydaje mi się jednak, że to, co postulujemy w odniesieniu do terapeutów, może w pewnym stopniu dotyczyć również spowiedników. Zarówno relację spowiednik - penitent, jak i terapeuta - pacjent możemy określić jako relację uzdrawiającą, to znaczy mającą na celu poprawę i uporządkowanie stanu psychicznego oraz moralnego osoby cierpiącej. Z tego powodu można postulaty siostry Faustyny pod adresem spowiedników odnieść również do terapeutów. Bez "cierpliwości i łagodności" nie da się nawiązać dobrego kontaktu z osobą, która zwraca się do nas o pomoc. Terapeuta ma czas dla pacjenta, by ten mógł się swobodnie wypowiedzieć. Siostra Faustyna domaga się, by spowiednik był kompetentny. Powinien on zatem mieć odpowiednią wiedzę nie tylko teologiczną, ale i psychologiczną, by nie był bezradny wobec "dróg nadzwyczajnych". Poniekąd każdy człowiek cierpiący postępuje "drogą nadzwyczajną". Lęk przed przypadkami trudnymi tak u duszpasterzy, jak i wychowawców czy terapeutów płynie stąd, że sami sobie stawiamy wymóg, by znać odpowiedź na wszystkie pytania i rozwiązać problemy, z jakimi ludzie do nas przychodzą. Stąd skłonność do stawiania ocen i dawania pochopnych rad. Tymczasem - jak mówi ksiądz Bozowski - potrzebne jest przede wszystkim życzliwe i rozumiejące słuchanie, które okazuje się "całą jego pomocą i całym jego duszpasterzem". Parę zdań należy poświęcić "drobnym rzeczom". Każdy z nas porządkuje swoje sprawy określając jedne jako "ważne", inne zaś jako błahe, nieistotne. Z kolei, rozmawiając z drugą osobą, usiłujemy jej świat porządkować według naszego systemu wartości. Dajemy jej do zrozumienia, że to co dla niej jest problemem, naprawdę jest "drobną rzeczą". W ten sposób okazujemy lekceważenie tej osobie. Nic, co nasz rozmówca traktuje jako istotne, nie jest "drobną rzeczą". Problemem zarówno dla spowiednika, jak i dla terapeuty, jest występowanie skrupułów, które również siostrze Faustynie przysparzały cierpień. Tego rodzaju nie dające się usunąć wątpliwości na pewno nie są "drobnymi rzeczami". Osoby dotknięte skrupułami autentycznie cierpią, toteż trzeba traktować je ze zrozumieniem. Siostra Faustyna spostrzegła, że wielką wartość miało dla niej posłuszeństwo wobec zaleceń spowiednika. Jest to zgodne z przekonaniem spowiedników, iż stanowcze stwierdzenia i zalecenia z ich strony przynoszą ulgę skrupulantom. Uwagi siostry Faustyny na temat spowiedzi i spowiedników są tak wartościowe, że dla nich samych jej "Dzienniczek" jest godzien przeczytania. Zostały spisane w latach trzydziestych, kiedy psychoterapeuci nie dopracowali się jeszcze wspomnianych zasad, a nic mi nie wiadomo, by podobne postulaty pod adresem spowiedników ktoś wysuwał. Toteż uważam, że siostra Faustyna wytyczyła tu nowe drogi. Wartość religijna "posłannictwa siostry Faustyny - jak pisze siostra Siepak - polega na przypomnieniu odwiecznie znanej, ale zapomnianej prawdy wiary o miłości miłosiernego Boga do człowieka". Chciałbym na tym miejscu dokonać psychopatologicznej analizy religijności tej zmarłej w opinii świętości zakonnicy. To "zapomnienie" ważnej prawdy wiary stało się jednym z czynników patologizujących życie religijne. Pośród "sześciu prawd wiary" znajdowało się zdanie o "Bogu sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze". Natomiast o Bogu miłosiernym brakło wzmianki. Przez całe tysiąclecia w pedagogice kościelnej dominował Bóg sprawiedliwy i karzący. Jedynie Matka Boska miała według rozpowszechnionych wierzeń - łagodzić gniew Boga Ojca. Ten typ religijności pozostawał w zgodzie z patriarchalną formą rodziny, w której ojciec był przede wszystkim gwarantem ładu i sprawiedliwości. Dobrze, gdy w takiej rodzinie była matka, która potrafiła okazać dzieciom również czułość, zrozumienie i wyrozumiałość. Człowiek, który grzeszył "myślą, mową i uczynkiem" wobec wszechwiedzącego Boga znajdował się na pozycji z góry przegranej. Myśli i uczucia niełatwo poddają się kontroli, lecz Bóg natychmiast je zauważa i - oczywiście - szykuje surową karę. Taka pedagogika, w rzeczywistości sprzeczna z Ewangelią, stała się przyczyną wielu wypaczeń życia duchowego, a szczególnie pojawiania się skrupułów. Zanim siostra Faustyna rozpoczęła swoją misję, w Kościele katolickim istniały różne nabożeństwa, które jakoby odnosiły się do Bożego miłosierdzia. "Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa" zawiera 33 wezwania, z których miłość, dobroć i miłosierdzie wspominają tylko cztery. Szereg innych inwokacji raczej wzbudza uczucie nabożnego lęku, jak "nieskończony majestat", "przybytek Najwyższego", "dom Boży". Także Jezus Chrystus siostry Faustyny był przede wszystkim Bogiem karzącym: "Gdybyś nie krępowała Moich, wiele kar spuściłbym na ziemię. Córko moja, spojrzenie twoje rozbraja Mój gniew". Było to zgodne z ówczesnym stylem pobożności. Prawdopodobnie taka pobożność wpajana od dzieciństwa przyczyniła się do specyficznych zaburzeń siostry Faustyny. Siostra Faustyna broniła się przed bólem psychicznym, stosując swoistą autoterapię. Jakkolwiek nigdy nie wyzwoliła się od wizji Boga karzącego, to przecież była w stanie uruchamiać szczególną siłę psychiczną, która nie tylko uwalniała ją od przerażenia, ale wręcz napełniała radością i przekonaniem o własnej wyjątkowości. Te chwile szczęścia pozwalały jej przetrwać okresy załamania psychicznego. Owa siła wynikała ze wzbudzania w sobie postawy zaufania do prześladującego ją Boga. Jezus z agresora stawał się mistycznym kochankiem zakonnicy. Jak w miłości ziemskiej, szczególnie w jej wersji romantycznej, tak i tutaj zakochana w Jezusie zakonnica przeżywała chwile radości przeplatane rozpaczą i poczuciem odrzucenia. Wartościowy wydaje się nieustanny wysiłek siostry Faustyny przezwyciężania stereotypu Boga karzącego i okrutnego, dokonywany wbrew postawie osób religijnych i wbrew pedagogice duszpasterskiej owych czasów. Eksponowanie Bożego miłosierdzia w praktykach religijnych oraz rozwijanie w sobie postawy zaufania do Boga miłosiernego, wyrażonej w akcie "Jezu, ufam Tobie", to niewątpliwie pozytywny owoc heroicznego żywota siostry Faustyny. ( DIAGNOZA ) Mając do dyspozycji jedynie "Dzienniczek" i skąpe wypowiedzi osób, które ją znały, psychiatra może jedynie snuć przypuszczenie, na jaką chorobę ta pobożna zakonnica zapadła. Była to niewątpliwie choroba cykliczna, z fazami depresji i hipomanii, powikłana halucynacjami. Toteż z pewnym prawdopodobieństwem można postawić diagnozę cyklofrenii. Autorzy niemieccy Kleist i Leonhard wyodrębnili z cyklofrenii psychozę lękowo-ekstatyczną, ale to określenie nie przyjęło się. Pewien wpływ na pozostawanie u siostry Faustyny objawów psychopatologicznych mogła też mieć przewlekła infekcja gruźlicza oraz ogólne wyniszczenie. Jeżeli uznać, że siostra Faustyna była psychicznie chora, to w jaki sposób można traktować jej przekonania religijne? Odwołam się wpierw do oceny literatury i sztuk plastycznych. Według Karola Hildebrandta, "dla oceny poezji pytanie o zaburzenie psychiczne [autora - przyp. JS] ma znaczenie mniejsze, aniżeli powszechnie się uważa. Skoro w danym dziele daje się rozpoznać potężny, porządkujący duch, ocena psychiatryczna jest niepotrzebna, natomiast gdy [literatura - przyp. JS] jest niezrozumiała lub bezwartościowa, wówczas pytanie o stan psychiczny jej autora nie jest interesujące". Prof. W. Schollgen, teolog i duszpasterz chorych, który cytuje Hildebrandta, nie w pełni się z nim zgadza: "Skoro np. obrazy van Gogha zostały namalowane w stanie nieustającego "furioso", a przy tym w sposób decydujący przyczyniły się do przezwyciężenia naturalistycznej sztuki panującej w końcu XIX w., to mamy do czynienia z przypadkiem, w którym momenty psychiatryczne i artystyczne wzajemnie się krzyżują". Hildebrandt porównuje twórczość osób psychicznie zaburzonych do "perły", którą mogą formować małże jedynie pod wpływem cierpienia. Należy przy tym pamiętać, że twórczość większości chorych psychicznie, którzy piszą lub malują, to zwykła amatorszczyzna. Analogicznie należałoby odnieść się do osób prowadzących intensywne życie religijne, dotkniętych zaburzeniami psychicznymi. W szpitalach psychiatrycznych i na ulicach można spotkać niemało osób, które wiele się modlą, opowiadają o swoich religijnych doświadczeniach, uczestniczą w nabożeństwach lub sami je organizują. Tak jak pośród chorych psychicznie trafiają się wielcy artyści, tak i niektórzy spośród nich w sposób istotny ubogacają życie religijne, wnosząc w nie nowe treści. Zatem działalności religijnej nie należy oceniać odnosząc ją do stanu psychicznego danej osoby, ale - jak słusznie postuluje ksiądz J. Kracik - raczej zbadać, czy "towarzyszące wizji orędzie jest zgodne z katolicką wiarą i normą życia, więc może posłużyć do uwielbienia Boga". Jak pisze Dom Pierre Miquel, "erotyzm, masochizm i integryzm to trzy groźby zagubienia się mistyki". Do tych zagrożeń dodaje on jeszcze "lubowanie się w cudownościach i szukanie sensacji". Chrześcijaństwo zawsze w sposób szczególny troszczyło się o chorych, nie wyłączając zaburzonych psychicznie. Również współczesna psychiatria zabiega o to, by chorzy psychicznie byli włączeni w swoją lokalną społeczność lub do niej powracali. Szereg moich pacjentów, którzy mieli poważne zaburzenia psychiczne lub nadal je ma, zajmuje eksponowane miejsca w nauce, sztuce i życiu społecznym. Trzeba, aby również przyjęła ich społeczność wierzących. Siostrze Faustynie należy się godne miejsce w tej społeczności. Na koniec krótka refleksja lekarza-praktyka. W latach 20. i 30. tego stulecia, kiedy żyła i działała siostra Faustyna, szanse jej wyleczenia, zarówno z gruźlicy, jak i z zaburzeń psychicznych były znikome. Wyobraźmy sobie, że zastosowanoby u niej dzisiejsze neuro- i tymoleptyki. Prawdopodobnie pod wpływem takiego leczenia zniknęłyby jej wizje, a zmienny nastrój wahający się od wzniosłości i błogostanu do przeżywania odrzucenia przez Boga, bezsensu i udręczenia, uległby stabilizacji. Ale kim wtedy byłaby siostra Faustyna? Jedną z licznych, nieznanych i niczym nie wyróżniających się zakonnic. Czy takie "leczenie" miałoby sens? -------------------------------------------------------------------------------- Jerzy Strojnowski, prof. dr hab., psychiatra, były kierownik Katedry i Zakładu Dynamiki Grupowej i Psychoterapii na Wydziale Nauk Społecznych KUL. -------------------------------------------------------------------------------- Cytaty z "Dzienniczka" siostry Faustyny pochodzą z wydania: Błogosławiona s. M. Faustyna Kowalska, "Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej", Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1997. |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2004-01-19 19:57:37 |
prof. Strojnowski o chorobie s.Faustyny Dzięki za przypomnienie:) pozdrawiam Darek |
|
PainXI [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 01:44:26 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > Co czujesz ? Przesyt słowem męka. > w co układają się twoje myśli i emocje, po zapoznaniu się z > chrześcijańską ulotką ? Układaja się w obraz Faustyny nakiranej klejem, widząca siebie i swój świat wewnętrzny, ze swoimi demonami. Widzący świat, ktorego nie mogła zaakceptować, jej świat wewnętrzny. Wieć tłumaczy siebie piekłem i nocami jej się śni. > Mieszane uczucia ? niesmak ? śmiech ? antypatia ? złość ? nic ? Eeeeeee, bądz nawet było zabawne, więc z delikatną ironią. > Czy jest to etyczna manipulacja sumieniem ? Jest to ukazanie co jest męką a co nie, znaczy cała reszta, to jest opiniotwórstwo.... > imaginacyjny strach na wróble > ? bujna wyobraźnia dekadenckiej kobiety ? strach na wróble za pewne, w dodatku sklonowany. > Czy może mówi prawdę ? Każdy jest kłamcą. Nie mniej niektóre sny są prawdziwe, bo działy się w mojej głowie, umiesz podróżować snami ? > Jak wy odnosicie się do takich nierzadko spotkanych aksjomatycznych > tekstów ? Z ignorancją i krytyką dla głupoty. > P.S. Czy teraz uwierzyliście w Miłosierdzie Boże ? i czy będziecie już > grzeczni ? ;D Takiego wała ;). |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-01-19 17:48:38 |
Sny i arcyludzkie instrumenty : piekło, prawda. > Układaja się w obraz Faustyny nakiranej klejem, widząca siebie i swój > świat wewnętrzny, ze swoimi demonami. Widzący świat, ktorego nie mogła > zaakceptować, jej świat wewnętrzny. Wieć tłumaczy siebie piekłem i nocami > jej się śni. ~~~ Wykraczając nieco za wątek : wizerunek piekła - moim zdaniem - w aktualnej epoce jest łagodniejszy, mniej namiętniejszy od poprzednich epok. Piekło bardziej niż pod ziemią jest umiejscawiane wewnątrz człowieka, wewnątrz psychiki człowieka i to (chyba) widzi każdy coraz wyraźniej. Tak jakby część piekła zaakceptowano w człowieku. > Każdy jest kłamcą. Nie mniej niektóre sny są prawdziwe, bo działy się w > mojej głowie, ~~~ Najpierw zakładasz że każdy jest kłamcą (że żadnej prawdy nie ma, wszystko jest kłamstwem), a potem formułujesz prawdę subiektywną :) nieważne. > umiesz podróżować snami ? ~~~ Podróżować w snach potrafię, ale umiejętność zmiany kierunku i drogi snu jest mi prawie nieznana. |
|
Hastur [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 01:14:02 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > Co czujesz ? Trudno powiedzieć. > w co układają się twoje myśli i emocje, po zapoznaniu się z chrześcijańską ulotką ? W wielki wibrator ;) > niesmak ? A dlaczego niesmak? Ludzie mają różne filmy. Ja tez bym mógł piekło odwiedzić na jakieś mocniejszej bombie ;) > śmiech ? Tu się nie ma z czego śmiać. > antypatia ? Sympatia raczej. Dobrze wiedzieć, że siostra też człowiek, mszalne sobie pierdolnie za winklem albo trujaka zje pod stołem ;) > złość ? Zły to jestem na siebie, że ona tam była pierwsza. Jakbym wiedział, że kościół wycieczki do piekła organizuje to bym został ministrantem ;) > Czy jest to etyczna manipulacja sumieniem ? Kościoła etyka się nie ima ;) > imaginacyjny strach na wróble ? Piekło? Pewnie tak. Ta nota niewiele zmienia. Ci, co wierzą, wierzyli dużo wcześniej. A ci, co nie wierzą, to w te notę nie uwierzą. > bujna wyobraźnia dekadenckiej kobiety ? I przykre dzieciństwo ;) > Czy może mówi prawdę ? Chyba że kłamie ;) > Jak wy odnosicie się do takich nierzadko spotkanych aksjomatycznych tekstów ? Dwa zastrzeżenia: drugi raz cos takiego widzę (czyli rzadko) i żaden to dla mnie aksjomat. > P.S. Czy teraz uwierzyliście w Miłosierdzie Boże ? A gdzie tam o miłosierdziu było mowa? Ja myślę, że dokładnie odwrotnie. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-01-19 17:40:14 |
Faustyną i demagogią robić ludzi w balona. > Jakbym wiedział, że > kościół wycieczki do piekła organizuje to bym został ministrantem ;) ~~~ Darmowe wyjazdy służbowe do piekła ? ;) a może jakiegoś skorumpowanego kleryka spróbujesz znaleźć ? > Piekło? Pewnie tak. Ta nota niewiele zmienia. Ci, co wierzą, wierzyli dużo > wcześniej. A ci, co nie wierzą, to w te notę nie uwierzą. ~~~ Pomyślałeś co z tymi między wierzącymi a niewierzącymi ? z tymi nijakimi ? z tymi zdezorientowanymi ? z tymi niezorientowanymi ? z tymi głodnymi sprawiedliwości i poprawności ? Niewiele zmienia ? Jeden i drugi silniej utwierdza się w przekonaniu, że jest na właściwej drodze, pierwszemu odświeży się, że dogmat boskiego miłosierdzia jest słuszny i bezbłędny - wystarczą słowa -, drugi jeszcze raz przemyśli i samemu sobie dowiedzie, że dogmat jest bezwartościowy, błędny - słowa, plus ocena treści -. Czy na pewno niewiele to zmienia ? > Dwa zastrzeżenia: drugi raz cos takiego widzę (czyli rzadko) i żaden to > dla mnie aksjomat. > A gdzie tam o miłosierdziu było mowa? Ja myślę, że dokładnie odwrotnie. ~~~ Tak, nic tam nie ma o tak zwanym miłosierdziu boga, chyba że, właśnie jego miłosierdzie polega na strącaniu do piekła swych płomiennych zwolenników ;> Czasem mnie niemile zaskakuje to, jak chrześcijanie bezkrytycznie i ślepo pożerają takie teksty, nie trzeba pisać na temat, wystarczy na początku napisać, że bóg jest miłosierny, dobry, wszechmocny, a resztę sobie pod to dokłamią, pozornie odwrócą rzeczywistość. Dla ciebie nie jest to ani aksjomatyczne ani nierzadkie, ale dla nich tak, aż za bardzo. Zresztą nie tylko chrześcijanie nie umieją czytać, umiejętnie czytać. " - To symbol naszej beznadziejnej walki z najeźdźcą. - Symbol jego beznadziejnej walki z rzeczywistością. " (Monty Python, Life Of Brian) |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-14 20:28:50 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > Co czujesz ? w co układają się twoje myśli i emocje, po zapoznaniu się z > chrześcijańską ulotką ? Pusty śmiech;-))) > Czy jest to etyczna manipulacja sumieniem ? imaginacyjny strach na wróble > ? bujna wyobraźnia dekadenckiej kobiety ? Czy może mówi prawdę ? Może i jest/była to dla niej prawda, jej prawda... > Jak wy odnosicie się do takich nierzadko spotkanych aksjomatycznych > tekstów ? Pusty śmiech;-))) W dogmaty xiańskie jakoś tak już dość dawno nie wierzę, nie bardzo wiem, co mogłoby mnie skłonić do zmiany zdania...ziew... > P.S. Czy teraz uwierzyliście w Miłosierdzie Boże ? i czy będziecie już > grzeczni ? ;D A właśnie, że niespecjalnie grzeczni;-))) pozdr M93 |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2004-01-14 21:23:21 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. grzesznik |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-14 22:06:52 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > grzesznik ROTFL!!! Właśnie, że nie! Grzeszysz przeciwko SWOIM zasadom. Zasady xiańskie nie są moje... |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2004-01-14 22:16:19 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > > grzesznik > > ROTFL!!! Właśnie, że nie! Grzeszysz przeciwko SWOIM zasadom. > Zasady xiańskie nie są moje... Ja nie wiem, jak mam grzeszyć, skoro zmieniam większość zasad stosownie do moich doświadczeń. Tu leży pies pogrzebany... i tak jesteś grzesznikiem. Piekło Cię czeka:)) a ja będę się śmiał i liczył ten mój milion dolców za całowanie dupy Henia..rotfl!! W |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-01-15 01:00:03 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > i tak jesteś grzesznikiem. Piekło Cię czeka:)) a ja będę się śmiał i > liczył ten mój milion dolców za całowanie dupy Henia..rotfl!! hah! czyli ekipa się i tam zbierze, no to będzie kóól, proszę o rezerwację!! |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-14 22:32:49 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > Ja nie wiem, jak mam grzeszyć, skoro zmieniam większość zasad stosownie do > moich doświadczeń. Tu leży pies pogrzebany... Biedne zwierzę;-))) Grzesz, jak chcesz... > i tak jesteś grzesznikiem. Piekło Cię czeka:)) a ja będę się śmiał i > liczył ten mój milion dolców za całowanie dupy Henia..rotfl!! ROTFL!!! O ile Ci wypłaci(nie w naturze;)) > W M93 |
|
Slanesh [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 12:09:14 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. >> > A właśnie, że niespecjalnie grzeczni;-))) > I tak trzymać!!!:))) Pozdrówka i miłego grzeszenia życzę!:) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 05:52:10 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. Przeczytałem tekst uważnie, zastanowiłem się, jaka wg niego mogłaby mnie czekać kara za moje specyficzne występki, skrzywiłem się z bólu na samą myśl (kara byłaby iście Inkwizycyjna), po czym ogarnąłem myślą cały tekst i głośno się roześmiałem... No cóż... widzę, że zeznania osób z halucynacjami bywają czasami bardzo wygodnie przez kościół wykorzystywane, hehehe... W sumie niewiele mam do powiedzenia - bo cóż można powiedzieć? Że żal mi tej kobiety bo nie dość że zmarnowała całe swoje życie to jeszcze była po prostu zwyczajnie CHORA? Że taka psychomanipulacja oparta na pseudodogmatach jest* praktykowana przez KK odkąd doczekał się formalizacji? Że wzbudza we mnie pusty śmiech? Przecież to truizmy... A na koniec - mam pytanie, po jakim gatunku grzybów ma się takie wizje? ]:-> Pozdrawiam. LOKI * - była jest i będzie |
|
Slanesh [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-15 12:07:58 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > A na koniec - mam pytanie, po jakim gatunku grzybów ma się takie wizje? > Grzyby dają POZYTYWNE jazdy (z reguły), chyba że sie ma skłonności do zaburzeń paranoidalnych...lub podwyższony poziom lęku... Najlepsze w grzybach jest dzień następny: uczucie że świat jest taki jak być powinien, że jest pięknie itd. To nie grzyby jadła Faustyna, osobiście podejrzewam jakieś zaburzenia schizoidalne.... Pozdrawiam (i nie życzę ci nigdy takich jazd!!!) |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-01-19 17:33:39 |
Szaleni i jeszcze bardziej szaleni. > Przeczytałem tekst uważnie, zastanowiłem się, jaka wg niego mogłaby mnie > czekać kara za moje specyficzne występki, skrzywiłem się z bólu na samą > myśl (kara byłaby iście Inkwizycyjna), po czym ogarnąłem myślą cały tekst > i głośno się roześmiałem... ~~~ Przestraszyłeś się na początku ? Pomyśl jak taka sprytnie wymyślona bajka działa na osoby płochliwe, na osoby przesycone sprzecznymi uczuciami moralnymi, na osoby niepewne czy wybrać drogę chrześcijańskiego "złotego niewolnika" czy spróbować samemu wybrać się na wycieczkę po świecie bez wrzaskliwego, zarozumiałego i pełnego ukrytej pychy przewodnika ... > No cóż... widzę, że zeznania osób z halucynacjami bywają czasami bardzo > wygodnie przez kościół wykorzystywane, hehehe... ~~~ Podobne ciągnie do podobnego : przeciętni szaleńcy ciągną do wyrafinowanych szaleńców. > W sumie niewiele mam do powiedzenia ~~~ Jednak coś powiedziałeś. > Że żal mi > tej kobiety bo nie dość że zmarnowała całe swoje życie to jeszcze była po > prostu zwyczajnie CHORA? ~~~ Może świetnie się bawiła, miała co opowiadać swoim koleżankom, wśród znajomych i przypadkowych osób wzbudzała autorytet swą rzekomą wiedzą, to wszystko przyjemnie mogło łaskotać jej osobowość. Każdą kobietę o skrajnie idealistycznych przekonaniach nazwiesz c h o r ą kobietą ? > Że taka psychomanipulacja oparta na > pseudodogmatach jest* praktykowana przez KK odkąd doczekał się > formalizacji? Że wzbudza we mnie pusty śmiech? Przecież to truizmy... ~~~ Wiara czyni cuda ;> > A na koniec - mam pytanie, po jakim gatunku grzybów ma się takie wizje? > ]:-> ~~~ Amanita ? :) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-20 07:26:13 |
Szaleni i jeszcze bardziej szaleni. > ~~~ > Przestraszyłeś się na początku ? Nie. Czytaj mnie uważnie :-) Mówię, że WYOBRAZIŁEM sobie karę, która mogłaby mnie czekać zgodnie z tym tekstem... a że moja wyobraźnia jest nader bujna i bywa realistyczna, czasami prawie tak jak wizje, to reakcja byłą taka a nie inna... > Pomyśl jak taka sprytnie wymyślona bajka > działa na osoby płochliwe, na osoby przesycone sprzecznymi uczuciami > moralnymi, na osoby niepewne czy wybrać drogę chrześcijańskiego "złotego > niewolnika" czy spróbować samemu wybrać się na wycieczkę po świecie bez > wrzaskliwego, zarozumiałego i pełnego ukrytej pychy przewodnika ... Owszem. Doskonała metoda na uzyskanie doskonałych niewolników :-) Najgorsze jest to, ze w naszym kręgu kulturowym większosć ludzi ma wpojony katolicyzm od kołyski jako coś naturalnego... wiadomo jak to jest z imprintingiem - wyzbyć się czegoś nabytego w ten sposób jest bardzo trudno... często przysłania to umiejętność logicznego i krytycznego myślenia u ludzi skądinąd bardzo inteligentnych... często też osoba taka żeby się wyrwać z błędnego koła potrzebuje pomocy zewnętrznej... kogoś, kto jej otworzy oczy (czasami jednak nawet to nie pomaga)... I zdarzają się potem pewne nawroty myśli o charakterze xiańskim, często płynące prosto z samej podświadomości... Taaak... kościół opracował idealną metodę na uzyskanie mentalnych wewnętrznych niewolników... najpiękniejsze jest wpojenie zasad niewolnictwa w serce samego człowieka tak, by nie musiał być kontrolowany z zewnątrz, hyhyhy... > ~~~ > Podobne ciągnie do podobnego : przeciętni szaleńcy ciągną do > wyrafinowanych szaleńców. ROTFL > ~~~ > Jednak coś powiedziałeś. Ale niewiele :-) > ~~~ > Może świetnie się bawiła, miała co opowiadać swoim koleżankom, wśród > znajomych i przypadkowych osób wzbudzała autorytet swą rzekomą wiedzą, to > wszystko przyjemnie mogło łaskotać jej osobowość. No nie wiem, co może być takiego przyjemnego w złym tripie? W stanach lękowych wywoływanych chorobą psychiczną? > Każdą kobietę o skrajnie idealistycznych przekonaniach nazwiesz c h o r ą > kobietą ? W żadnym wypadku. Ale jeżeli ktoś ma wizje, stany zmienionej świadomości etc. bez przyjmowania halucynogenów to jak inaczej go nazwać? Normalna choroba psychiczna... > ~~~ > Wiara czyni cuda ;> Wiem :-] > ~~~ > Amanita ? :) Amanita muscaria był stosowany bodajże przez jakieś plemiona syberyjskie, ale ze względu na zawartość amanityny i muskaryny uszkadza on m.in. wątrobę i nerki... natomiast Psilocybe semilanceata czy np. Conocybe lactea zawierają głównie halucynogenną psylocybinę i nie są aż tak szkoldiwe :-D Pozdrawiam. LOKI |
|
Dariusz ( Re - nocny stróż ) Wysłano: 2004-01-15 22:20:49 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > Co czujesz ? w co układają się twoje myśli i emocje, po zapoznaniu się z > chrześcijańską ulotką ? Włącza się analityczny umysł, który wyławia te niezbyt wyszukane, dosc proste techniki. 1. Powołanie się na autorytet Faustyny - na ateistę nie ma tu wielkiego oddziaływania. Dla wierzącego, Faustyna to ta, która wie, ona nie może kłamać, jest przecież swiętą, słuszne też było powolanie się na nią, gdyż dowód istnienia Boga z objawienia jest na tyle sprytny, że łatwo można nim operować, nie posługując się logiką, co eliminuje wiele trudnosci. Oddziaływanie na emocje jest zawsze skuteczniejsze niż logiczny wywód. Dla ateistów o niskiej samoocenie zawsze można też rzucić mały cień zwątpienia w ateizm ;) 2. Oddziaływanie na emocje przez nakreślenie scen strasznych, wiecznych mąk; oddziaływać może tylko na wierzących lub wątpiących, jak ktoś mocno nie wierzy w piekło to IMO nie będzie wierzył dalej. 3. Element tajemnicy, Faustyna nie mówi wszystkiego; wytworzenie aury tajemniczości, przykucie uwagi i znów granie na emocjach. Ogólnie ulotka typowa, dla ludzi o ugruntowanym światopoglądzie - nijakie emocje, "0" oddziaływania, nawet brak ochoty na chłodną analizę. pozdrawiam bp Dariusz |
|
Piotr Wdówka [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-16 12:05:05 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. > 2. Oddziaływanie na emocje przez nakreślenie scen strasznych, wiecznych > mąk; oddziaływać może tylko na wierzących lub wątpiących, jak ktoś mocno > nie wierzy w piekło to IMO nie będzie wierzył dalej. najsmieszniejsze ze wiekszosc "katolikow" nie wierzy w pieklo jako takie:) Tzn wierza ze id prosto do nieba(z wlasnego doswiadczenia:)) > 3. Element tajemnicy, Faustyna nie mówi wszystkiego; wytworzenie aury > tajemniczości, przykucie uwagi i znów granie na emocjach. Typowe chwyty marketingowe:) Teraz trzeba umiec sprzedac religie:) nie wiem czy slyszales o nowym testamencie wydawanym dla nastoleatek na zachodzie w formie przypomina ono Bravo czy jakies inne gowno:) oprocz tekstu strarego testamentu sa tam jeszcze porady sercowe i listy od czytelnikow:) pozdro:) |
|
elisa [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-01-16 00:39:37 |
Pozdrowienia z przepaści piekła. a jak sie patrzy na chorego psychicznie...? mniej więcej własnie takie emocje wywołują we mnie podobne pisma, zaden smiech czy Uśmiech, bardziej politowanie, to wszystko a "grzeczna" jestem, mam własny dekalog, którego sie trzymam, jestem uczciwa wobec samej siebie a innych praw mi nie trzeba. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>




















