Satan.pl > Forum > Komentarze >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Współczucie
Locutus 2004-07-02 - 02:00:10
 Współczucie
Izavela 2004-07-02 - 08:02:20
 Współczucie
midiana 2004-07-02 - 10:17:26
 Współczucie
Locutus 2004-07-02 - 23:09:15
 Współczucie
midiana 2004-07-03 - 10:51:54
 Współczucie
Marcin93 2004-07-02 - 11:15:46
 Współczucie
Locutus 2004-07-02 - 23:19:28
 Współczucie
Marcin93 2004-07-03 - 19:46:20
 Współczucie
Locutus 2004-07-03 - 23:17:46
 Współczucie
Marcin93 2004-07-04 - 01:31:51
 Współczucie
Locutus 2004-07-04 - 22:53:46
 Współczucie
Marcin93 2004-07-04 - 23:42:29
 Współczucie
Myszołów 2004-07-02 - 12:38:52
 Współczucie
Locutus 2004-07-02 - 23:42:06
 Współczucie
vortex 2004-07-04 - 02:17:28
 Współczucie
Locutus 2004-07-04 - 23:13:16
 Współczucie
vortex 2004-07-05 - 12:59:15
 Współczucie
Locutus 2004-07-06 - 01:04:14
 Współczucie
vortex 2004-07-06 - 01:27:39
 Współczucie
Locutus 2004-07-06 - 02:47:09
 Współczucie
vortex 2004-07-06 - 12:27:15
 Współczucie
Locutus 2004-07-06 - 22:19:40
 Współczucie
vortex 2004-07-07 - 13:57:49
 Współczucie
Locutus 2004-07-08 - 00:56:05
 Współczucie
vortex 2004-07-08 - 04:06:23
 Współczucie
Myszołów 2004-07-06 - 15:28:41
 Współczucie
vortex 2004-07-04 - 02:22:36
 Współczucie
Myszołów 2004-07-06 - 15:39:39
 Współczucie
vortex 2004-07-07 - 13:51:22
 Współczucie
Myszołów 2004-08-01 - 13:08:53
 Współczucie
Katera 2004-07-02 - 18:02:13
 Współczucie
Amorgen 2004-07-02 - 20:48:15
 Współczucie
vortex 2004-07-03 - 19:21:55
 Współczucie
Locutus 2004-07-03 - 23:07:17
 Współczucie
vortex 2004-07-04 - 02:04:01
 Współczucie
Locutus 2004-07-04 - 23:08:16
 Współczucie
vortex 2004-07-05 - 12:53:05
 Współczucie
Baal\' Zebub 2004-07-04 - 10:50:46
 Współczucie
Izavela 2004-07-05 - 23:13:31
 Współczucie
midiana 2004-07-06 - 19:13:16
 Współczucie - nie czytajac reszty
Dariusz 2004-07-06 - 23:14:09
 Współczucie - nie czytajac reszty
Locutus 2004-07-07 - 00:41:21
 Współczucie - nie czytajac reszty
Dariusz 2004-07-08 - 14:45:38
 Współczucie - nie czytajac reszty
Locutus 2004-07-08 - 23:49:54
 Za maską współczucia.
E g o 2004-07-09 - 14:08:18
 Za maską współczucia.
Locutus 2004-07-09 - 22:32:50
 Za maską współczucia.
Dariusz 2004-07-10 - 17:56:22
 Za maską współczucia.
E g o 2004-07-15 - 14:59:57
 Za maską współczucia.
E g o 2004-07-15 - 14:58:23
 Współczucie
Sabinit 2004-07-23 - 18:03:48
 Współczucie
Locutus 2004-07-23 - 23:40:57
 Współczucie
Sabinit 2004-07-24 - 13:50:16
 Współczucie
Locutus 2004-07-25 - 01:31:26
 Współczucie
Sabinit 2004-07-25 - 13:20:18
 Współczucie
Locutus 2004-07-26 - 09:51:39
 Współczucie
Liktor 2004-08-05 - 01:02:12
 Współczucie
Locutus 2004-08-05 - 08:27:36
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-02
02:00:10

Współczucie
Często mówimy, że komuś współczujemy, że nam kogoś żal itede itepe... ale na ile to jest żeczywiste uczucie smutku, przejmująca (mniej lub bardziej) czysta emocja, a na ile akt woli? Chociaż w tym drugim przypadku raczej trudno nawet mówić o akcie woli - można za to powiedzieć o pustosłowiu... no bo niby wydaje nam się, że współczujemy, wiemy, że sytuacja jest taka, że NALEŻY współczuć, chcemy współczuć, ale w gruncie rzeczy żadne EMOCJE się nie pojawiają - są jedynie MYŚLI na temat tej osoby... Czy uzasadnione jest nazywanie czegoś takiego współczuciem?

W ogóle po co wyrażać takie "współczucie"? Bo tak trzeba? Bo tak wypada? Bo takie są normy społeczne? Dlaczego okłamywać samego siebie? Możemy powiedzieć, że nie zazdrościmy takiej osobie, że wiemy, że jej sytuacja jest fatalna, że wolelibyśmy, żeby nie miała problemów... ale żeby od razu z współczuciem wyjeżdżać? Po co, skoro tak naprawdę nie męczy nas żaden żal... :-/

Szczerze mówiąc współczucie mam zarezerwowane tylko dla najbliższych, czyli przyjaciół - częstokroć sam przeżywam ich emocje (ale to już temat na inną bajkę)...

W stosunku do osób nieco dalszych mi psychicznie, nawet jeśli są z bliskiego otoczenia i często się widujemy - jak wspomniany w wątku o kłastwach lekarzy mój wujek - nie potrafię się na takie uczucia wyższe zdobyć...

Podziękowania dla Marcina93 za inspirację ;-)

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Izavela
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-02
08:02:20

Współczucie
> Często mówimy, że komuś współczujemy, że nam kogoś żal itede itepe... ale  
> na ile to jest żeczywiste uczucie smutku, przejmująca (mniej lub bardziej)  
> czysta emocja, a na ile akt woli? Chociaż w tym drugim przypadku raczej  
> trudno nawet mówić o akcie woli - można za to powiedzieć o pustosłowiu...  
> no bo niby wydaje nam się, że współczujemy, wiemy, że sytuacja jest taka,  
> że NALEŻY współczuć, chcemy współczuć, ale w gruncie rzeczy żadne EMOCJE  
> się nie pojawiają - są jedynie MYŚLI na temat tej osoby... Czy uzasadnione  
> jest nazywanie czegoś takiego współczuciem?
>  
> W ogóle po co wyrażać takie "współczucie"? Bo tak trzeba? Bo tak wypada?  
> Bo takie są normy społeczne? Dlaczego okłamywać samego siebie? Możemy  
> powiedzieć, że nie zazdrościmy takiej osobie, że wiemy, że jej sytuacja  
> jest fatalna, że wolelibyśmy, żeby nie miała problemów... ale żeby od razu  
> z współczuciem wyjeżdżać? Po co, skoro tak naprawdę nie męczy nas żaden  
> żal... :-/
>  
> Szczerze mówiąc współczucie mam zarezerwowane tylko dla najbliższych,  
> czyli przyjaciół - częstokroć sam przeżywam ich emocje (ale to już temat  
> na inną bajkę)...
>  
> W stosunku do osób nieco dalszych mi psychicznie, nawet jeśli są z  
> bliskiego otoczenia i często się widujemy - jak wspomniany w wątku o  
> kłastwach lekarzy mój wujek - nie potrafię się na takie uczucia wyższe  
> zdobyć...
>  
> Podziękowania dla Marcina93 za inspirację ;-)
>  
> Pozdrawiam!
> LOKI







Cóż czesto spotykam się z tym , że ludzie jedynie mówią , że wpólczują danej osobie "bo tak wypada" . Zazwyczaj osoba która ma jakiś problem chce to usłyszeć , że jest nam żal by potem zarzucać nam , że my nic niewiemy , że to ona najbardziej cierpi , że my nic w życiu nieprzeżyliśmy . Kiedyś sama dostosowywałam się do tego "obrazka" pomagałąm bo tak wypadało a teraz nielicząc najblizszych mi osób , lekko mówiąc stoje z boku i wcale niestaram się pomuc danym osobą . Zreszta zaoważyłam kiedyś , że gdy przebywam w towarzystwie osób które borykają się z jakimś problemem to robi mi sie dość przyjemnie . Moze to dlatego , że to nie mój problem ? Poprostu czerpie satysfakcje , że jakaś osoba cierpi ...  
I jeżeli juz komus współczuć to , żeby to było prawdziwe uczucie a nie na pokaz ...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
midiana
( ... )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-02
10:17:26

Współczucie
> Często mówimy, że komuś współczujemy, że nam kogoś żal itede itepe... ale  
> na ile to jest żeczywiste uczucie smutku, przejmująca (mniej lub bardziej)  
> czysta emocja, a na ile akt woli?

ekhm, żeczywiste?;)
wspolczucie jest zwykle uczuciem ulgi "no szkoda, ze przytrafilo mu sie cos takigo, ale dobrze, ze nie przytrafilo sie to mi" i tyle.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-02
23:09:15

Współczucie
> ekhm, żeczywiste?;)

Wiem. Dałem dupy... wstyd mi jak cholera :-(
Chyba uwierzę Aniucie, która od kilku miesięcy wmawia we mnie dysleksję i przejdę się do poradni...
...boszszsz... co za wstyd...

[Loki nabiera buraczkowego koloru i zapada się pod ziemię]

> wspolczucie jest zwykle uczuciem ulgi "no szkoda, ze przytrafilo mu sie  
> cos takigo, ale dobrze, ze nie przytrafilo sie to mi" i tyle.

Można to pojmować również w ten sposób ;-)

Cmok!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
midiana
( ... )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-03
10:51:54

Współczucie
> > ekhm, żeczywiste?;)
>  
> Wiem. Dałem dupy... wstyd mi jak cholera :-(
> Chyba uwierzę Aniucie, która od kilku miesięcy wmawia we mnie dysleksję i  
> przejdę się do poradni...
> ...boszszsz... co za wstyd...
>  
> [Loki nabiera buraczkowego koloru i zapada się pod ziemię]

Oj, no nie przejmuj sie tym az tak bardzo, bo w jakas depresje czy cos przeze mnie wpadniesz;)
Zawsze jest druga strona medalu - pomysl sobie, ze jestes modny, przeciez teraz tyle jest tych "dyslektykow" co grzybow po deszczu;)

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Marcin93
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-02
11:15:46

Współczucie
> Często mówimy, że komuś współczujemy, że nam kogoś żal itede itepe... ale  
> na ile to jest żeczywiste uczucie smutku, przejmująca (mniej lub bardziej)  
> czysta emocja, a na ile akt woli? Chociaż w tym drugim przypadku raczej  
> trudno nawet mówić o akcie woli - można za to powiedzieć o pustosłowiu...  
> no bo niby wydaje nam się, że współczujemy, wiemy, że sytuacja jest taka,  
> że NALEŻY współczuć, chcemy współczuć, ale w gruncie rzeczy żadne EMOCJE  
> się nie pojawiają - są jedynie MYŚLI na temat tej osoby... Czy uzasadnione  
> jest nazywanie czegoś takiego współczuciem?

Samo słowo "współczucie" zdewaluowało się bardzo. Mamy dużą różnicę
w natężeniu emocjonalnym między słowem współczucie i współodczuwanie,
empatia, choć wszystkie te słowa znaczą mniej więcej to samo. Zresztą
nie jesteś w stanie współczuć wszystkim, którym źle się dzieje, więc po co
się tak mówi? Bo to ładnie brzmi i łechce mówiącego, że on taki dobry jest;-)))
  
> W ogóle po co wyrażać takie "współczucie"? Bo tak trzeba? Bo tak wypada?  
> Bo takie są normy społeczne? Dlaczego okłamywać samego siebie? Możemy  
> powiedzieć, że nie zazdrościmy takiej osobie, że wiemy, że jej sytuacja  
> jest fatalna, że wolelibyśmy, żeby nie miała problemów... ale żeby od razu  
> z współczuciem wyjeżdżać? Po co, skoro tak naprawdę nie męczy nas żaden  
> żal... :-/

Semantyka, Loki. Patrz wyżej, współczucie nie znaczy już w języku
społeczeństwa współodczuwania, a jedynie to, co napisałeś...

> Szczerze mówiąc współczucie mam zarezerwowane tylko dla najbliższych,  
> czyli przyjaciół - częstokroć sam przeżywam ich emocje (ale to już temat  
> na inną bajkę)...

To zupełnie normalne, nie jesteś chrytusem...ROTFL!!!

> W stosunku do osób nieco dalszych mi psychicznie, nawet jeśli są z  
> bliskiego otoczenia i często się widujemy - jak wspomniany w wątku o  
> kłastwach lekarzy mój wujek - nie potrafię się na takie uczucia wyższe  
> zdobyć...

Dla osób dalszych - obojętność, jak kto chce, życzliwa, czyli nie życzę
źle, ale w sumie wali mnie, co się z kimś obcym stanie;-)))

> Podziękowania dla Marcina93 za inspirację ;-)

Proszę bałdzo;-)))

> Pozdrawiam!
> LOKI

pozdr
M93
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-02
23:19:28

Współczucie
> Samo słowo "współczucie" zdewaluowało się bardzo. Mamy dużą różnicę
> w natężeniu emocjonalnym między słowem współczucie i współodczuwanie,
> empatia, choć wszystkie te słowa znaczą mniej więcej to samo.

W sumie masz rację...

> Zresztą
> nie jesteś w stanie współczuć wszystkim, którym źle się dzieje,

No tak - ale problem w tym, że często nie współczujemy w emocjonalnym wymiarze nawet całkiem niedalekiej rodzinie, czy kumplom... jak już mówiłem - u mnie np. jest to zarezerwowane dla naprawdę bliskich mi osób... do policzenia na palcach u jednej ręki...

> więc po  
> co
> się tak mówi? Bo to ładnie brzmi i łechce mówiącego, że on taki dobry  
> jest;-)))

Chyba kluczową kwestią jest tu jednak stwierdzenie, że po prostu tak wypada...

> Semantyka, Loki. Patrz wyżej, współczucie nie znaczy już w języku
> społeczeństwa współodczuwania, a jedynie to, co napisałeś...

Czyli do określenia prawdziwych emocji wypadałoby zastosować inne słowa, tak? Ale słownikowa definicja współczucia nadal jest jaka jest...

...pogubić się w tym można :-/
  
> To zupełnie normalne, nie jesteś chrytusem...ROTFL!!!

:-)=
  
> Dla osób dalszych - obojętność, jak kto chce, życzliwa, czyli nie życzę
> źle, ale w sumie wali mnie, co się z kimś obcym stanie;-)))

No tak - ale ja tu nie mówię o osobach obcych, ale o kumplach. Ludziach, z którymi przebywasz, których znasz w miarę dobrze, z którymi świetnie się bawisz... co z nimi? Współodczuwanie, czy współczucie? :-]

> Proszę bałdzo;-)))

Jesteś bałdzo inspiłującym człowiekiem :-P
Nawet mi się dzisiaj śniłeś - lewitowałeś w pozycji "kwiat lotosu" nad kamiennym ołtarzem przyozdobionym rzeźbami czterech węży... a potem powódź zatopiła Kraków... ROTFL!

Ja to mam pojebane sny, hihihi...
  
Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Marcin93
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-03
19:46:20

Współczucie
> W sumie masz rację...

Wiem.
  
> No tak - ale problem w tym, że często nie współczujemy w emocjonalnym  
> wymiarze nawet całkiem niedalekiej rodzinie, czy kumplom... jak już  
> mówiłem - u mnie np. jest to zarezerwowane dla naprawdę bliskich mi  
> osób... do policzenia na palcach u jednej ręki...

Ale o to właśnie IMO chodzi, nie masz możliwości współodczuwać nawet
z kumplami, pozostają do obskoczenia jedynie autentycznie najbliżsi...
  
> Chyba kluczową kwestią jest tu jednak stwierdzenie, że po prostu tak  
> wypada...

Fakt, to bardzo istotne...
  
> Czyli do określenia prawdziwych emocji wypadałoby zastosować inne słowa,  
> tak? Ale słownikowa definicja współczucia nadal jest jaka jest...

Słowniki są słabo reformowalne;-)))
  
> ...pogubić się w tym można :-/

Dramatyzujesz...lol
  
> No tak - ale ja tu nie mówię o osobach obcych, ale o kumplach. Ludziach, z  
> którymi przebywasz, których znasz w miarę dobrze, z którymi świetnie się  
> bawisz... co z nimi? Współodczuwanie, czy współczucie? :-]

Jeśli to tylko dobra zabawa, to życzliwość, ale nie współodczuwanie...

> Jesteś bałdzo inspiłującym człowiekiem :-P

Wiem;-PPP

> Nawet mi się dzisiaj śniłeś - lewitowałeś w pozycji "kwiat lotosu" nad  
> kamiennym ołtarzem przyozdobionym rzeźbami czterech węży... a potem powódź  
> zatopiła Kraków... ROTFL!

mniam...ROTFL!!!
  
> Ja to mam pojebane sny, hihihi...

No cóż, sny są projekcją psychiki...;-)))
  
> Pzdr.
> LOKI

pozdr
M93
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-03
23:17:46

Współczucie
> Wiem.

ROTFL!
  
> Ale o to właśnie IMO chodzi, nie masz możliwości współodczuwać nawet
> z kumplami, pozostają do obskoczenia jedynie autentycznie najbliżsi...

Ale Vortex na przykład twierdzi, że jest w stanie współczuć dużo większej liczbie osób... i tak się zastanawiam na ile moje podejście w tej kwestii jest "normalne" ;-)

Tylko nie dorabiaj czasem ideologii do pasienia kóz - to że się ZASTANAWIAM wcale nie oznacza, że zamierzam cokolwiek w moim podejściu zmieniać. Nie zamierzam choćby dlatego, że się nie da :-P

> Fakt, to bardzo istotne...

:-P :-P :-P

> Słowniki są słabo reformowalne;-)))

No tak... powinny odzwierciedlać ewolucję języka... chociaż z drugiej strony definicja współczucia zawierająca elementy opisowe takie jak "pustosłowie" etc. brzmiałaby hmm... dziwnie :-P :-P :-P

Fakt... to nie przejdzie ;-)
  
> Dramatyzujesz...lol

Ale tylko troszkę... o tyci-tyci :-P :-P :-P

> Jeśli to tylko dobra zabawa, to życzliwość, ale nie współodczuwanie...

Dobrze.

> Wiem;-PPP

:-D :-D :-D

> mniam...ROTFL!!!

Hihihi...

> No cóż, sny są projekcją psychiki...;-)))

Nie zamierzam zaprzeczać - tak, jestem pojebany, hihihi...
...ale chyba niczego nowego nie powiedziałem :-P

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Marcin93
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-04
01:31:51

Współczucie
> Ale Vortex na przykład twierdzi, że jest w stanie współczuć dużo większej  
> liczbie osób... i tak się zastanawiam na ile moje podejście w tej kwestii  
> jest "normalne" ;-)

Na tyle, na ile Ty jesteś normalny...ROTFL!!!
  
> Tylko nie dorabiaj czasem ideologii do pasienia kóz - to że się  
> ZASTANAWIAM wcale nie oznacza, że zamierzam cokolwiek w moim podejściu  
> zmieniać. Nie zamierzam choćby dlatego, że się nie da :-P

A to akurat (nie)święta prawda, po cóż walczyć z wiatrakami...
  
> No tak... powinny odzwierciedlać ewolucję języka... chociaż z drugiej  
> strony definicja współczucia zawierająca elementy opisowe takie jak  
> "pustosłowie" etc. brzmiałaby hmm... dziwnie :-P :-P :-P

Ale za to prawdziwiej;-PPP
  
> Fakt... to nie przejdzie ;-)

No też nie widze szans zbyt wielkich;-)))
  
> Nie zamierzam zaprzeczać - tak, jestem pojebany, hihihi...
> ...ale chyba niczego nowego nie powiedziałem :-P

Ano nie, nic to dla mnie nowego;-P
  
> Pozdrawiam!
> LOKI

pozdr
M93
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-04
22:53:46

Współczucie
> Na tyle, na ile Ty jesteś normalny...ROTFL!!!

A zatem jest nienormalne zupełnie :-P :-P :-P

> A to akurat (nie)święta prawda, po cóż walczyć z wiatrakami...

Zwłaszcza jeśli z owymi wiatrakami jest całkiem dobrze ;-)

> Ale za to prawdziwiej;-PPP

Zgadza się :-)
  
> No też nie widze szans zbyt wielkich;-)))

Smutne to :-(

> Ano nie, nic to dla mnie nowego;-P

:-P :-P :-P

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Marcin93
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-04
23:42:29

Współczucie
> A zatem jest nienormalne zupełnie :-P :-P :-P

Albo w drugą stronę, to najnormalniejsze na świecie, wszak nie ma
ludzi normalnych, są jedynie nieprzebadani;-)))

> Zwłaszcza jeśli z owymi wiatrakami jest całkiem dobrze ;-)

No właśnie, zwłaszcza wtedy;-PPP A jak twoje wiatraki? ROTFL

> Pozdrawiam!
> LOKI

pozdr
M93
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-02
12:38:52

Współczucie
Chyba wiem, o co Ci chodzi. Od razu zaznaczam, że rozważam współczucie w tym najbardziej popularnym, trochę zwulgaryzowanym dzisiaj znaczeniu. Wydaje mi się, że łatwiej współczuje się osobie trochę mniej dla Ciebie ważnej, ale do której żywisz sympatię, niż osobie bardzo bliskiej. Wiem, że to trochę pokrętne i nie dla wszystkich może być zrozumiałe, ale niektórzy ludzie tak mają (w tym ja): kiedy cierpi ktoś bliski coś się we mnie blokuje - jakby czuję mniej. Właściwie nic nie czuję. Muszę sobie np. przypominać jakieś smutne rzeczy z przeszłości żeby dla przyzwoitości uronić choćby łzę na pogrzebie.

Nie wiem czemu tak się dzieje, przypuszczam że to reakcja obronna, poza tym strach i rozpacz sprawiają, że nie jest się w stanie działać, a w takich sytuacjach nie wolno sobie pozwolić na marazm...  

Jeżeli czujesz, że choroba Twojego wujka powinna Cię bardziej obejść, a tymczasem spływa to po Tobie i masz wrażenie, że współczujesz na pokaz, to może właśnie o to chodzi?  

Myszołów
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-02
23:42:06

Współczucie
> Chyba wiem, o co Ci chodzi.

Chyba nie wiesz :-P

Mnie chodzi o to, że współczucie stało się dzisiaj pojęciem wyświechtanym i nadużywanym i wcale nie oznacza już empatii, ale raczej czysto rozumową, pozbawioną emocji konstatację "tej osobie jest źle, wolałbym, żeby było jej lepiej"...

> Od razu zaznaczam, że rozważam współczucie w  
> tym najbardziej popularnym, trochę zwulgaryzowanym dzisiaj znaczeniu.  
> Wydaje mi się, że łatwiej współczuje się osobie trochę mniej dla Ciebie  
> ważnej, ale do której żywisz sympatię, niż osobie bardzo bliskiej.

Może Ty tak masz - ja właśnie nawet kumplom (ani tym bliższym ani tym dalszym) współczuć nie umiem - tylko najbliższym przyjaciołom...

> Wiem,  
> że to trochę pokrętne i nie dla wszystkich może być zrozumiałe, ale  
> niektórzy ludzie tak mają (w tym ja): kiedy cierpi ktoś bliski coś się we  
> mnie blokuje - jakby czuję mniej.

Chwila-moment - ale mnie chodziło o bliskość psychiczną. Emocjonalną. A nie na przykład więzy krwi etc.

> Właściwie nic nie czuję. Muszę sobie np.  
> przypominać jakieś smutne rzeczy z przeszłości żeby dla przyzwoitości  
> uronić choćby łzę na pogrzebie.

Pozerka przebrzydła :-]

A poza tym na pogrzebie to akurat już się nie współczuje - bo dana osoba nie cierpli, ale zazwyczaj boleje się nad własną stratą... a to zupełnie inny mechanizm niż współczucie - nie wiem więc, co ten pogrzeb ma do rzeczy ;-)

> Nie wiem czemu tak się dzieje, przypuszczam że to reakcja obronna, poza  
> tym strach i rozpacz sprawiają, że nie jest się w stanie działać, a w  
> takich sytuacjach nie wolno sobie pozwolić na marazm...  

Od współczucia do rozpaczy droga daleka - a u Ciebie nawet współczucia nie ma :-P
  
> Jeżeli czujesz, że choroba Twojego wujka powinna Cię bardziej obejść, a  
> tymczasem spływa to po Tobie i masz wrażenie, że współczujesz na pokaz, to  
> może właśnie o to chodzi?  

Nie wiem, o co chodzi...
...a jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze... ROTFL!!!

Wielka buźka!
TWÓJ PUPILEK
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-04
02:17:28

Współczucie

> Chyba nie wiesz :-P
>  
> Mnie chodzi o to, że współczucie stało się dzisiaj pojęciem wyświechtanym  
> i nadużywanym i wcale nie oznacza już empatii, ale raczej czysto rozumową,  
> pozbawioną emocji konstatację "tej osobie jest źle, wolałbym, żeby było  
> jej lepiej"...

loki a czego sie spodziewasz? współczucie wzieło sie od tego żę cudza krzywda robiła przykrość innym, a co sie robi kiedy coś robi przykrość nam, chcemy to zmienić, "jemu jest źle, wolałbym żeby było lepiej", inna sprawa żę pojęcie bywa używane nieszczerze i czasem... zapomniałem słowa... niekonsekwentnie

> Może Ty tak masz - ja właśnie nawet kumplom (ani tym bliższym ani tym  
> dalszym) współczuć nie umiem - tylko najbliższym przyjaciołom...

im bliższa osoba tym ważniejsze jest dla nas jej szczeście bo jest ono składową cześcią naszego szcześcia, wszelkie wzloty i upadki odczuwa sie silniej bo bardziej bezpośrednio nas dotyczą

> Chwila-moment - ale mnie chodziło o bliskość psychiczną. Emocjonalną. A  
> nie na przykład więzy krwi etc.

z rodzina wychodzi sie dobrze na zdjęciu :) gdzie indziej niekoniecznie :)

> Pozerka przebrzydła :-]
>  
> A poza tym na pogrzebie to akurat już się nie współczuje - bo dana osoba  
> nie cierpli, ale zazwyczaj boleje się nad własną stratą... a to zupełnie  
> inny mechanizm niż współczucie - nie wiem więc, co ten pogrzeb ma do  
> rzeczy ;-)

tak na marginesie, zauważyłem po sobie, kiedy widze w czyiś oczach prawdziwy ból i cierpienie, i dotyczy to jakiejś sfery emocjonalnej na którą jestem w jakiś sposób wyczulony to zaczynam chyba współczuć tak jak sobie to wyobrażasz

zdarzyło mi sie jak widziałem w telewizji zrozpaczonego mężczyzne płaczącego nad zwłokami swojego syna, cały czas coś powtarzał a ja zacząłem płakać

nie sam fakt utraty syna mnie przytłoczył ale jego rozpacz, gdyby stał nad nim i sie gapił pewnie nic bym nie zrobił, zaraziło mnie to tak samo jak potrafi zarazić śmiech

teraz jak sobie to przypomniałem to zrobiło mi sie dziwnie, coś ścisneło w gardle i oczy zrobiły sie bardziej wilgotne, co prawda nie płacze ale jestem gdzieś w połowie drogi :P

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-04
23:13:16

Współczucie
> loki a czego sie spodziewasz? współczucie wzieło sie od tego żę cudza  
> krzywda robiła przykrość innym, a co sie robi kiedy coś robi przykrość  
> nam, chcemy to zmienić, "jemu jest źle, wolałbym żeby było lepiej", inna  
> sprawa żę pojęcie bywa używane nieszczerze i czasem... zapomniałem  
> słowa... niekonsekwentnie

Tylko że dzisiejsze "współczucie" wcale już nie oznacza, że czyjaś krzywda robi współczującemu jakąkolwiek przykrość - współczucie wyzute z emocji, czysto rozumowe, to DUPA nie współczucie ;-)

> im bliższa osoba tym ważniejsze jest dla nas jej szczeście bo jest ono  
> składową cześcią naszego szcześcia, wszelkie wzloty i upadki odczuwa sie  
> silniej bo bardziej bezpośrednio nas dotyczą

Poniekąd.

> z rodzina wychodzi sie dobrze na zdjęciu :) gdzie indziej niekoniecznie  
> :)

Niestety.

> tak na marginesie, zauważyłem po sobie, kiedy widze w czyiś oczach  
> prawdziwy ból i cierpienie, i dotyczy to jakiejś sfery emocjonalnej na  
> którą jestem w jakiś sposób wyczulony to zaczynam chyba współczuć tak jak  
> sobie to wyobrażasz

Aha. A mi nie :-P

> zdarzyło mi sie jak widziałem w telewizji zrozpaczonego mężczyzne  
> płaczącego nad zwłokami swojego syna, cały czas coś powtarzał a ja  
> zacząłem płakać

:-O
  
> nie sam fakt utraty syna mnie przytłoczył ale jego rozpacz, gdyby stał nad  
> nim i sie gapił pewnie nic bym nie zrobił, zaraziło mnie to tak samo jak  
> potrafi zarazić śmiech

Jeszcze większe :-O
To co pokazują w telewizorni zupełnie mnie nie rusza...

> teraz jak sobie to przypomniałem to zrobiło mi sie dziwnie, coś ścisneło w  
> gardle i oczy zrobiły sie bardziej wilgotne, co prawda nie płacze ale  
> jestem gdzieś w połowie drogi :P

A to akurat normalne - wspomnienie czegoś, nad czym płakaliśmy dość często wywołuje jakby reperkusję tamtej reakcji... i łzy jakoś tak same napływają do oczu ;-)

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-05
12:59:15

Współczucie

> Tylko że dzisiejsze "współczucie" wcale już nie oznacza, że czyjaś krzywda  
> robi współczującemu jakąkolwiek przykrość - współczucie wyzute z emocji,  
> czysto rozumowe, to DUPA nie współczucie ;-)

no to mówie że po prostu coraz cześciej mówi sie to nieszczerze, a jeśli chodzi o jedynie rozumowe... Loki to że Ty tak masz to nie znaczy że inni tak mają :P

> Jeszcze większe :-O
> To co pokazują w telewizorni zupełnie mnie nie rusza...

jakby co to były wiadomości :P jeśli jest film to włącza mi sie nieco wieksza znieczulica :P ale czasem gra aktorów jest na tyle sugestywna...

> A to akurat normalne - wspomnienie czegoś, nad czym płakaliśmy dość często  
> wywołuje jakby reperkusję tamtej reakcji... i łzy jakoś tak same napływają  
> do oczu ;-)

ano

>  
> Pozdrawiam!
> LOKI

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-06
01:04:14

Współczucie
> no to mówie że po prostu coraz cześciej mówi sie to nieszczerze, a jeśli  
> chodzi o jedynie rozumowe... Loki to że Ty tak masz to nie znaczy że inni  
> tak mają :P

Mnie się jednak wydaje - choćby po tym wątku - że większość tak ma jak ja ;-)
  
> jakby co to były wiadomości :P jeśli jest film to włącza mi sie nieco  
> wieksza znieczulica :P ale czasem gra aktorów jest na tyle sugestywna...

Moja znieczulica jest zazwyczaj taka sama - obraz filmowy musi być arcydziełem, żeby mnie poruszyć, a wiadomości w ogóle nie są w stanie ;-)

Wystarczy mi, że martwię się swoimi problemami - po cholerę mam się martwić problemami innych? Co to ja? Chrześcijanin z nastawieniem na umartwianie, czy jak? :-P

> ano

:,-)
  
Pzdr.
LOKI (rzygać... będę rzygać...)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-06
01:27:39

Współczucie

> Mnie się jednak wydaje - choćby po tym wątku - że większość tak ma jak ja  
> ;-)

stwierdziłbym że jestem w mniejszości ale... w porównaniu z niektórymi to jestem wręcz nieczuły :P powiedzmy że jestem gdzieś pomiedzy :P

> Moja znieczulica jest zazwyczaj taka sama - obraz filmowy musi być  
> arcydziełem, żeby mnie poruszyć, a wiadomości w ogóle nie są w stanie  
> ;-)

mnie w wiadomościach czasem rusza fakt że są na żywo, film jest udawany

>  
> Wystarczy mi, że martwię się swoimi problemami - po cholerę mam się  
> martwić problemami innych? Co to ja? Chrześcijanin z nastawieniem na  
> umartwianie, czy jak? :-P

masz racje, mówie po prostu że u mnie czasem to wychodzi automatycznie i mimowolnie,  

> Pzdr.
> LOKI (rzygać... będę rzygać...)

pozdrawiam
vortex
a ja właśnie słucham kawałka przy którym pierwszy raz tańczyłem z dziewczyną i czuje jej dotyk, czuje zapach tego letniego powietrza, w tą letnią noc, Scorpions - Wind of Change, łezka mi sie kręci w oku, jestem jak lekko upity, wtedy...

kawałek sie skończył, wszystko powraca do normalności... :( chce umieć tak sie zachwycać zwykłym wieczorem jak wtedy... kolory były pełniejsze, problemy odleglejsze, przyjaźń łatwiejsza, życie radośniejsze, czy wraz z wiekiem tracimy to wszystko?

kurde musze iść spać bo sie rozczulam :P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-06
02:47:09

Współczucie
> stwierdziłbym że jestem w mniejszości ale... w porównaniu z niektórymi to  
> jestem wręcz nieczuły :P powiedzmy że jestem gdzieś pomiedzy :P

:-D :-D :-D
  
> mnie w wiadomościach czasem rusza fakt że są na żywo, film jest udawany

Mnie w filmie porusza SZTUKA. Bo na nią jestem wrażliwy - a na cierpienie ludzkie jakoś tak zupełnie się uodporniłem... człowiek od małego jest zalewany informacjami o trzęsieniach ziemi, wojnach, na historii uczy się o holokauście, czyta sobie prozę Herlinga-Grudzińskiego czy Borowskiego, słyszy także ciągle o nieszczęściach i chorobach w swojej rodzinie...

...i ma wybór - albo się uodpornić na cudzy ból, albo od niego zwariować ;-)

> masz racje, mówie po prostu że u mnie czasem to wychodzi automatycznie i  
> mimowolnie,  

U mnie na szczęście nie ;-)
  
> a ja właśnie słucham kawałka przy którym pierwszy raz tańczyłem z  
> dziewczyną i czuje jej dotyk, czuje zapach tego letniego powietrza, w tą  
> letnią noc, Scorpions - Wind of Change, łezka mi sie kręci w oku, jestem  
> jak lekko upity, wtedy...

A ja właśnie siedzę i rozmawiam z Tobą na GG, biegając od czasu do czasu do kibla, żeby ulżyć mojej zbolałej wątrobie :-P :-P :-P
  
> kawałek sie skończył, wszystko powraca do normalności... :( chce umieć tak  
> sie zachwycać zwykłym wieczorem jak wtedy... kolory były pełniejsze,  
> problemy odleglejsze, przyjaźń łatwiejsza, życie radośniejsze, czy wraz z  
> wiekiem tracimy to wszystko?

Niestety - wraz z wiekiem traci się zapał, idealizm i intensywność :-(

A jeśli chodzi o kawałki przypominające jakieś momenty - sporo ich mam... ostatnio się lekko rozkleiłem, słuchając "Czas Komety" Closterkellera... przypomniało mi się, jak zastała mnie z kumplami kiedyś w górach noc... rozszalała się wichura... i przyjaciółka właśnie to wtedy śpiewała... a potem w końcu, jeszcze przed burzą, doszliśmy do bazy namiotowej ;-) Tamten wieczór wywołał silne emocje, które odżywają ilekroć słyszę tenże, śpiewany wtedy przez najbliższą przyjaciółkę, kawałek...
  
> kurde musze iść spać bo sie rozczulam :P

Dobranoc ;-)
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-06
12:27:15

Współczucie


> Mnie w filmie porusza SZTUKA. Bo na nią jestem wrażliwy - a na cierpienie  
> ludzkie jakoś tak zupełnie się uodporniłem... człowiek od małego jest  
> zalewany informacjami o trzęsieniach ziemi, wojnach, na historii uczy się  
> o holokauście, czyta sobie prozę Herlinga-Grudzińskiego czy Borowskiego,  
> słyszy także ciągle o nieszczęściach i chorobach w swojej rodzinie...

wiesz w filmie też wzrusza mnie sztuka, jak film jest dobry to obieram go bardzo osobiście a przez to także emocjonalnie, czasem jakiś wątek mi pasuje do tego stopnia że go przeżywam :P a jeśli chodzi o wiadomości to na ogół mnie nie ruszają, tak jak mówiłem, musze widzieć szczerą i głęboką ludzką rozpacz żeby tak zareagować, sama czysta informacja mnie nie rusza

> > masz racje, mówie po prostu że u mnie czasem to wychodzi  
> automatycznie i  
> > mimowolnie,  
>  
> U mnie na szczęście nie ;-)

hmm, wiesz to nie jest bolesne, ani nieprzyjemne, kiedy płacze z powodu czyjegoś bólu czuje sie człowiekiem, mnie tam cieszy mój poziom empatii, martwiłbym sie gdyby działały na mnie telenowele :P na szczeście aż tak nie jest, jak na moich oczach kogoś przejedzie samochód (pomijając fakt żę poczuje fizyczny dreszcz) to bardziej mnie zainteresuje jak on teraz wygląda po fakcie niż przejmowanie sie tym, jednak jeśli zobacze że obok stoi np jego żona i to wszystko widzi, a potem podchodzi do ciała z przerażeniem i widać jak sie załamuje to wtedy raczej zadziałałoby to na mnie, no już tak mam :P

> A ja właśnie siedzę i rozmawiam z Tobą na GG, biegając od czasu do czasu  
> do kibla, żeby ulżyć mojej zbolałej wątrobie :-P :-P :-P

jakie to... znowu nie moge znaleźć słowa :P

> Niestety - wraz z wiekiem traci się zapał, idealizm i intensywność :-(

trzeba umieć to zachować, a przynajmniej spowolnić proces  

>  
> A jeśli chodzi o kawałki przypominające jakieś momenty - sporo ich mam...  
> ostatnio się lekko rozkleiłem, słuchając "Czas Komety" Closterkellera...  
> przypomniało mi się, jak zastała mnie z kumplami kiedyś w górach noc...  
> rozszalała się wichura... i przyjaciółka właśnie to wtedy śpiewała... a  
> potem w końcu, jeszcze przed burzą, doszliśmy do bazy namiotowej ;-)  
> Tamten wieczór wywołał silne emocje, które odżywają ilekroć słyszę tenże,  
> śpiewany wtedy przez najbliższą przyjaciółkę, kawałek...

:)

> Dobranoc ;-)
> LOKI

dzieńdobry, właśnie wstałem, jest 14 :D
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-06
22:19:40

Współczucie
> wiesz w filmie też wzrusza mnie sztuka, jak film jest dobry to obieram go  
> bardzo osobiście a przez to także emocjonalnie, czasem jakiś wątek mi  
> pasuje do tego stopnia że go przeżywam :P

Mamy bardzo podobnie ;-)

> a jeśli chodzi o wiadomości to  
> na ogół mnie nie ruszają, tak jak mówiłem, musze widzieć szczerą i głęboką  
> ludzką rozpacz żeby tak zareagować, sama czysta informacja mnie nie  
> rusza

Mnie tam nic nie rusza :-P

> hmm, wiesz to nie jest bolesne, ani nieprzyjemne, kiedy płacze z powodu  
> czyjegoś bólu czuje sie człowiekiem, mnie tam cieszy mój poziom empatii,

Wiem :-]
To jest oczyszczające... coś jak Katharsis... i człowiek, chociaż łzy ciekną mu z oczu, a usta wykrzywiają się w podkówkę, tak naprawdę odczuwa rodzaj dziwnego, niepokojącego szczęścia i zadowolenia...
  
> martwiłbym sie gdyby działały na mnie telenowele :P na szczeście aż tak  
> nie jest, jak na moich oczach kogoś przejedzie samochód (pomijając fakt żę  
> poczuje fizyczny dreszcz) to bardziej mnie zainteresuje jak on teraz  
> wygląda po fakcie

Samochód? :-]

> niż przejmowanie sie tym, jednak jeśli zobacze że obok  
> stoi np jego żona i to wszystko widzi, a potem podchodzi do ciała z  
> przerażeniem i widać jak sie załamuje to wtedy raczej zadziałałoby to na  
> mnie, no już tak mam :P

Na mnie by chyba nie bardzo zadziałało... już prędzej wyjący z bólu konający poszkodowany...

> jakie to... znowu nie moge znaleźć słowa :P

Ty coś za często ostatnio słów nie możesz znaleźć... to niedobry objaw... :-/

> trzeba umieć to zachować, a przynajmniej spowolnić proces  

Mhmmm...

> dzieńdobry, właśnie wstałem, jest 14 :D

Widzę, że obudziliśmy się dokładnie o tej samej godzinie, błehhhehehehe! :-D

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-07
13:57:49

Współczucie

> Mamy bardzo podobnie ;-)

:)

> Mnie tam nic nie rusza :-P

no to nie mamy podobnie :P

> Wiem :-]
> To jest oczyszczające... coś jak Katharsis... i człowiek, chociaż łzy  
> ciekną mu z oczu, a usta wykrzywiają się w podkówkę, tak naprawdę odczuwa  
> rodzaj dziwnego, niepokojącego szczęścia i zadowolenia...

nie pamietam czy to jest cos takiego ale czasem płacz jest nawet przyjemny, zalezy od powodu, jak na przyklad wpadnie pod samochód mój najbliższy przyjaciel to raczej przyjemnie mi nie bedzie

> Samochód? :-]

buhahahaha, nie znam sie na samochodach :D

> Na mnie by chyba nie bardzo zadziałało... już prędzej wyjący z bólu  
> konający poszkodowany...

no wlasnie mnie nie :/ no chyba ze bym widzial ze jest o krok od zrobienia czegos bardzo waznego a smierc mu stanela na drodze

> Ty coś za często ostatnio słów nie możesz znaleźć... to niedobry objaw...  
> :-/

problem w tym ze tu chodzi o to samo slowo :P

> Widzę, że obudziliśmy się dokładnie o tej samej godzinie, błehhhehehehe!  
> :-D

dzis wstalem o 15 :P

>  
> Pozdrawiam!
> LOKI

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-08
00:56:05

Współczucie
> :)

:-P
  
> no to nie mamy podobnie :P

No ;-)

> nie pamietam czy to jest cos takiego ale czasem płacz jest nawet  
> przyjemny, zalezy od powodu, jak na przyklad wpadnie pod samochód mój  
> najbliższy przyjaciel to raczej przyjemnie mi nie bedzie

Ale np. płacz z powodu dzieła sztuki ma właśnie takie właściwości...

> buhahahaha, nie znam sie na samochodach :D

ROTFL!

> no wlasnie mnie nie :/ no chyba ze bym widzial ze jest o krok od zrobienia  
> czegos bardzo waznego a smierc mu stanela na drodze

No to faktycznie nie mamy podobnie ;-)
Ludzkie emocje mnie nie ruszają... mogę co najwyżej je wyczuć, skonsumować i przetworzyć na własną energię ;-) Ale robię to dość rzadko ;-)

> problem w tym ze tu chodzi o to samo slowo :P

Aha... ROTFL!!!

> dzis wstalem o 15 :P

A ja znów o czternastej...

...a przed chwilą o pierwszej - bo zepsuty zabytkowy zegar, w którym wybijanie godzin nie działało od ho-ho-ho nagle ni z gruchy ni z pietruchy zaczął bić. I tak się biedaczek rozpędził, że aż dociągnął do trzynastu uderzeń (tak na marginesie: zegar ten pracuje, jak wszystkie zabytki, w systemie DWUNASTOGODZINNYM)...

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-08
04:06:23

Współczucie

> Ale np. płacz z powodu dzieła sztuki ma właśnie takie właściwości...

płaczesz bo potrafiłeś zobaczyć piękno w danym obiekcie, ogladając film czasem odnajduje piękno w relacjach miedzy bohaterami czy w pewnych wątkach, słuchając muzyki moge wyczuć jej piękno, oglądając czyjąś rozpacz...

najcześciej jest to tylko zarażenie płaczem, tak samo jak zarażenie śmiechem, wtedy po takim płaczu czuje sie dobrze bo wiem że czuje, a dlaczego sie z tego ciesze? cieszy mnie to że nie jestem jakimś gruboskórnym deklem wwalającym sie na imprezy dla rozpierduchy i jestem wyczulony na emocje innych, potrafie je wyczuc i zrozumieć

czasem jednak w cierpieniu jest coś pięknego, nie samo cierpienie ale jego otoczka, kontekst, tu można sie rozwodzić


> No to faktycznie nie mamy podobnie ;-)
> Ludzkie emocje mnie nie ruszają... mogę co najwyżej je wyczuć, skonsumować  
> i przetworzyć na własną energię ;-) Ale robię to dość rzadko ;-)

ke? przetworzyć na własną energie??

> ...a przed chwilą o pierwszej - bo zepsuty zabytkowy zegar, w którym  
> wybijanie godzin nie działało od ho-ho-ho nagle ni z gruchy ni z pietruchy  
> zaczął bić. I tak się biedaczek rozpędził, że aż dociągnął do trzynastu  
> uderzeń (tak na marginesie: zegar ten pracuje, jak wszystkie zabytki, w  
> systemie DWUNASTOGODZINNYM)...

BUHAHAHAHHAHA

>  
> Pzdr.
> LOKI

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-06
15:28:41

Współczucie
> > Chyba wiem, o co Ci chodzi.
>  
> Chyba nie wiesz :-P

Bywa.... ;)

> Może Ty tak masz - ja właśnie nawet kumplom (ani tym bliższym ani tym  
> dalszym) współczuć nie umiem - tylko najbliższym przyjaciołom...

Pisalam przeciez ze chodzi mi o subiektywne odczucia... ja tak mam - nie pisalam ze maja tak wszyscy.

> Chwila-moment - ale mnie chodziło o bliskość psychiczną. Emocjonalną. A  
> nie na przykład więzy krwi etc.

ale dlaczego myslisz, ze mi chodzilo o wiezy krwi? chodzilo mi o bliskosc emocjonalna wlasnie.

> > Właściwie nic nie czuję. Muszę sobie np.  
> > przypominać jakieś smutne rzeczy z przeszłości żeby dla przyzwoitości  
>  
> > uronić choćby łzę na pogrzebie.
>  
> Pozerka przebrzydła :-]

:P to jest biale klamstwo.

> A poza tym na pogrzebie to akurat już się nie współczuje - bo dana osoba  
> nie cierpli, ale zazwyczaj boleje się nad własną stratą... a to zupełnie  
> inny mechanizm niż współczucie - nie wiem więc, co ten pogrzeb ma do  
> rzeczy ;-)

zostal jedynie wspomniany - prosze sie na tym nie skupiac.  

> Od współczucia do rozpaczy droga daleka - a u Ciebie nawet współczucia nie  
> ma :-P

generalizujesz, to po pierwsze. a po drugie - czy ty myslisz, ze ja nie jestem czlowiekiem??  

> Wielka buźka!
> TWÓJ PUPILEK

:*
Myszołów
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-04
02:22:36

Współczucie
> Chyba wiem, o co Ci chodzi. Od razu zaznaczam, że rozważam współczucie w  
> tym najbardziej popularnym, trochę zwulgaryzowanym dzisiaj znaczeniu.  
> Wydaje mi się, że łatwiej współczuje się osobie trochę mniej dla Ciebie  
> ważnej, ale do której żywisz sympatię, niż osobie bardzo bliskiej. Wiem,  
> że to trochę pokrętne i nie dla wszystkich może być zrozumiałe, ale  
> niektórzy ludzie tak mają (w tym ja): kiedy cierpi ktoś bliski coś się we  
> mnie blokuje - jakby czuję mniej. Właściwie nic nie czuję. Muszę sobie np.  
> przypominać jakieś smutne rzeczy z przeszłości żeby dla przyzwoitości  
> uronić choćby łzę na pogrzebie.
>  
> Nie wiem czemu tak się dzieje, przypuszczam że to reakcja obronna, poza  
> tym strach i rozpacz sprawiają, że nie jest się w stanie działać, a w  
> takich sytuacjach nie wolno sobie pozwolić na marazm...  
>  
> Jeżeli czujesz, że choroba Twojego wujka powinna Cię bardziej obejść, a  
> tymczasem spływa to po Tobie i masz wrażenie, że współczujesz na pokaz, to  
> może właśnie o to chodzi?  

chowałeś przyjaciela? chowałeś swoją dziewczyne? jeśli nie to nie wiesz co ten pogrzeb znaczył dla innych obecnych. Ja byłem na kilku pogrzebach z rodziny, zawsze spływało to po mnie jak woda, czesto byłem w nastroju na żarty ale starałem sie nie być bezczelny

ale jest kilka takich osób które jakby umarły to ich pogrzeb wycisnąłby ze mnie kilka litrów łez, jeszcze tego nie przeżyłem ale mam dość dobrą wyobraźnie i to raczej będzie bolesne

wiezy krwi nie świadczą jeszcze o bliskości

a jeśli chowałeś przyjaciela i w ogóle Cie to nie ruszyło to coś jest nie tak :P

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-06
15:39:39

Współczucie
> chowałeś przyjaciela? chowałeś swoją dziewczyne?  

nie. nigdy nie mialam dziewczyny ;) wole chlopcow.

Ja byłem na kilku pogrzebach z  
> rodziny, zawsze spływało to po mnie jak woda,

juz pisalam Lokiemu, ze nie chodzilo mi o wiezy krwi.  

czesto byłem w nastroju na  
> żarty ale starałem sie nie być bezczelny

to Ci sie chwali. ja jakos nigdy nie miewam ochoty na zarty podczas pogrzebu....

> ale jest kilka takich osób które jakby umarły to ich pogrzeb wycisnąłby ze  
> mnie kilka litrów łez, jeszcze tego nie przeżyłem ale mam dość dobrą  
> wyobraźnie i to raczej będzie bolesne

mozesz sie zdziwic.

> wiezy krwi nie świadczą jeszcze o bliskości

czemu sie tak tych wiezow krwi uczepiliscie??

> a jeśli chowałeś przyjaciela i w ogóle Cie to nie ruszyło to coś jest nie  
> tak :P

ta... mowisz jak moj psychiatra.

> pozdrawiam
> vortex

pozdr.
Myszołów

Ps. nie jestem facetem ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-07
13:51:22

Współczucie

> nie. nigdy nie mialam dziewczyny ;) wole chlopcow.

buahahahha sorry u mnie ostatnio kiepsko z zapamietywaniem płci internetowych rozmówców, najczesciej samo z siebie sie robi na faceta :P

> to Ci sie chwali. ja jakos nigdy nie miewam ochoty na zarty podczas  
> pogrzebu....

czemu chwali?

> mozesz sie zdziwic.

owszem moge ale wątpie

> czemu sie tak tych wiezow krwi uczepiliscie??

> ta... mowisz jak moj psychiatra.

dobra skoro mowisz ze nie chodzi o rodzine to powiedz czy bylas moze na pogrzebie najlepszego przyjaciela? bo dalsi znajomi i dalsza rodzina nie powinna robic wrazenia, ale jesli chodzi o kogos bliskiego, bardzo bliskiego to wtedy traci sie jakby czesc siebie  

> pozdr.
> Myszołów

pozdrawiam
vortex

>  
> Ps. nie jestem facetem ;)

sorry, czasem nie zauważę w poscie słów kończących sie na "-łam" i patrze bardziej po nicku, a nick masz meski, i kojarzy mi sie z Myszoworem (o ile dobrze pamietam) z Sapkowskiego :P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-08-01
13:08:53

Współczucie
  
> > nie. nigdy nie mialam dziewczyny ;) wole chlopcow.
>  
> buahahahha sorry u mnie ostatnio kiepsko z zapamietywaniem płci  
> internetowych rozmówców, najczesciej samo z siebie sie robi na faceta :P

Rotfl! nic sie nie stalo spiaca krolewno  

> > to Ci sie chwali. ja jakos nigdy nie miewam ochoty na zarty podczas  
>  
> > pogrzebu....
>  
> czemu chwali?

bo sa takie ciekawe typy, ktore zachowuja sie skandalicznie na pogrzebach - czasem celowo, czasem nie, ale ogolnie rzecz biorac cenie ludzi, ktorzy umieja uszanowac czyjes cierpienie - dlatego ci sie to chwali.

> > mozesz sie zdziwic.
>  
> owszem moge ale wątpie

ja sie zdziwilam - dlatego tak twierdze.

> dobra skoro mowisz ze nie chodzi o rodzine to powiedz czy bylas moze na  
> pogrzebie najlepszego przyjaciela?  

cos w ten desen - nie zamierzam sie jednak na ten temat rozgadywac.

bo dalsi znajomi i dalsza rodzina nie  
> powinna robic wrazenia,  

i nie robi - jutro ide na trzeci w ciagu 2 tygodni pogrzeb i nie mam jakis wiekszych przezyc z tego powodu.

ale jesli chodzi o kogos bliskiego, bardzo  
> bliskiego to wtedy traci sie jakby czesc siebie  

tak wlasnie sie dzieje. u mnie objawia sie to widocznie zanikiem funkcji emocjonalnych  

> > pozdr.
> > Myszołów
>  
> pozdrawiam
> vortex
>  
> >  
> > Ps. nie jestem facetem ;)
>  
> sorry, czasem nie zauważę w poscie słów kończących sie na "-łam" i patrze  
> bardziej po nicku, a nick masz meski, i kojarzy mi sie z Myszoworem (o ile  
> dobrze pamietam) z Sapkowskiego :P

:)
nie przezywaj - ludzie czasem patrzac na mnie w realu maja watpliwosci jakiej jestem plci - a co dopiero tutaj! ;) wspanialomyslnie wybaczam

pa!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-02
18:02:13

Współczucie
slusznie zauwazyles, ze jak chodzi o osoby nam naprawde bliskie, to wspolczucie ma jakies uzasadnienie... utozsamiamy sie z tymi osobami i jakby rozumiemy ich sytuacje, polozenie, problemy, cokolwiek...

jednak jak chodzi o osoby nam ... moze nie obce ... obojetne, wowczas wydaje mi sie wyrazy wspolczucia sa jakby sloganem... zaluzmy, ze kogos nie darzymy sympatia, umiera mu np. ojciec... wiemy, ze to dla tej osoby tragedia, nam zwisa, ale nie powiemy jej tego... jedyne, co sie cisnie na usta, to 'wspolczuje'... to zastepuje niezreczna cisze, lub nazbyt szczere wyznanie, ze mamy to gdzies...

zauwaz, ze czym innym jest powiedzenie: 'przykro mi', a czym innym 'wspolczuje'... przy tym drugim chodzi o to, ze potrafimy sobie wyobrazic, co ta osoba przezywa... a niekoniecznie musi nam byc przykro w tym momencie...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Amorgen
( Nieobecni mają rację )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-02
20:48:15

Współczucie
> Często mówimy, że komuś współczujemy, że nam kogoś żal itede itepe... ale  
> na ile to jest żeczywiste uczucie smutku, przejmująca (mniej lub bardziej)  
>czysta emocja,  

Ludzie w ogóle za często mówią o współczuciu.  
Współczujemy osobie bliskiej, na której naprawde nam zależy. A "współczuć",
czyniąc zadość konwencjom społecznym można na prawo i lewo. Tylko po co  
to robić? Żeby korzystniej wyglądać wobec innych? Przecież gadanina o  
współczuciu jest tak przetarta, jak stare portki na dupie. I wszyscy wiedzą,
że bardzo często powiedzenie - "Serdecznie ci współczuję" nie znaczy  
zupełnie nic.  

Poza tym nawet prawdziwe współczucie to bardzo delikatna sprawa. Trzeba
wiedzieć, w jaki sposób je okazać bo - ogólnie mówiąc - kojarzy się ono z  
litością i dość łzawym "użalaniem się nad". A niektórzy nie cierpią  
okazywania im litości. I nienawidzą użalania się nad sobą, bo to ich  
zupełnie "rozkleja", osłabia, właśnie wtedy, kiedy na taką słabość najmniej  
mogą sobie pozwolić.  
  

>a na ile akt woli? Chociaż w tym drugim przypadku raczej  
> trudno nawet mówić o akcie woli - można za to powiedzieć o pustosłowiu...  

Nie można zmusić się aktem woli do odczuwania prawdziwego współczucia wobec  
osoby, która nam "zwisa i powiewa". Tak, jak nie można zmusić się aktem woli do  
tego, żeby na przykład kogoś pokochać. Masz rację, w tym wypadku chodzi o  
najzwyklejsze pustosłowie. :-)


> Możemy  
> powiedzieć, że nie zazdrościmy takiej osobie, że wiemy, że jej sytuacja  
> jest fatalna, że wolelibyśmy, żeby nie miała problemów... ale żeby od razu  
> z współczuciem wyjeżdżać? Po co, skoro tak naprawdę nie męczy nas żaden  
> żal... :-/

No właśnie - po co? To zbędny, pusty gest.  
  

> W stosunku do osób nieco dalszych mi psychicznie,  
>- nie potrafię się na takie uczucia wyższe  
> zdobyć...

Nie zmuszaj się do współczucia. Ani tym bardziej do "składania serdecznych  
wyrazów"…  Brrr… To bez sensu. W dodatku często osoba będąca obiektem  
takiego "współczucia" doskonale zdaje sobie sprawę, że to tylko nieszczere,  
konwencjonalne gadki, falszywe frazesy pozbawione głębszego znaczenia,  
bo po prostu takie rzeczy sie - wyczuwa.  


Pozdrawiam,

Amorgen

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-03
19:21:55

Współczucie
> Często mówimy, że komuś współczujemy, że nam kogoś żal itede itepe... ale  
> na ile to jest żeczywiste uczucie smutku, przejmująca (mniej lub bardziej)  
> czysta emocja, a na ile akt woli? Chociaż w tym drugim przypadku raczej  
> trudno nawet mówić o akcie woli - można za to powiedzieć o pustosłowiu...  
> no bo niby wydaje nam się, że współczujemy, wiemy, że sytuacja jest taka,  
> że NALEŻY współczuć, chcemy współczuć, ale w gruncie rzeczy żadne EMOCJE  
> się nie pojawiają - są jedynie MYŚLI na temat tej osoby... Czy uzasadnione  
> jest nazywanie czegoś takiego współczuciem?

żeczywiście zastanówmy sie nad tym :D (nie no Loki łosiu jeden)

hmm co do współczucia to powiem tyle iż czasem zdarza mi sie zaobserwować jakiś wypadek, fizyczną szkode i wtedy automatycznie wyobrażam co ja bym sobie poczuł (mimowolnie) przechodzi mnie dreszcz adekwatny do zdarzenia, kiedy ktoś sobie przytnie palca, upatnie poleśnie, uderzy w głowe itp niezależnie kto, ważniejsze jest jak wielkie kuku sobie zrobi :P to chyba można nazwać współczuciem :P

jednak jeśli chodzi o współczucie psychiczne to faktycznie im bliższa osoba tym lepiej działa, czasem chce żęby dana osoba miała jak najlepiej i ciesze sie jej szcześciem oraz smuce nieszcześciem

czasem zdarza sie jednak że nieszcześcia jakiś osób odbiją sie na nas, np: cały czas słyszymy zrzedzenie danej osoby albo przyjdzie do nas po pożyczke itd, wtedy cieszymy sie wraz z daną osobą ale to nie jest współczucie ale bardziej obrona własnych interesów bo mało nas obchodzi co sie stanie tej osoby byleby nam sie nie stało

co do żalu to zależy, już nie pamietam kiedy powiedziałem że jest mi kogoś żal ale może czasem zaczne tak mówić :P
chodzi mi nie o poszczególne jednostki ale o zdarzenia
NP
jeśli usłysze żę kogoś okradli bezczelnie na przystanku i nikt nie zareagował to nie bede żałował o tyle okradzionych co samego faktu żę nikt nie zareagował, postawie siebie w tej sytuacji, to byłoby przerażające, zero pomocy kiedy jest pod nosem, rozumiem w ciemnym zaułku, nikt nie zauważył, ale tak bezczelnie... owszem będzie mi nieprzyjemnie myśląc o okradzionych ale z racji tego żę ich nie znam potrwa to kilka minut i przejdzie, natomiast myśl o zagrożeniu które może mnie dopaść nawet w biały dzień na własnym podwórku bedzie dla mnie nieprzyjemna


>  
> W ogóle po co wyrażać takie "współczucie"? Bo tak trzeba? Bo tak wypada?  
> Bo takie są normy społeczne? Dlaczego okłamywać samego siebie? Możemy  
> powiedzieć, że nie zazdrościmy takiej osobie, że wiemy, że jej sytuacja  
> jest fatalna, że wolelibyśmy, żeby nie miała problemów... ale żeby od razu  
> z współczuciem wyjeżdżać? Po co, skoro tak naprawdę nie męczy nas żaden  
> żal... :-/

staram sie nie współczuć "bo tak trzeba", nie pamietam żeby mi sie to zdarzyło :P
myśle tu bardziej na zasadzie żę jeśli komuś bedzie sie żyło lepiej to będzie sie żyło lepiej także mnie, w takim momencie kiedy komuś zaczyna być gorzej w pewien pośredni sposób odbija sie to na mnie, oczywiście zależnie od relacji miedzy mną a osobą poszkodowaną, jeśli jest to ktoś komu powódz zmyła dom to może sie to odbić na jakiś sprawach finansowych bo trzeba bedzie znaleźć fundusze na ich nowe domy

kurde jestem już zmeczony, współczucie to jeno kwestja empatii, umiejetności stawiania sie w sytuacji drugiej osoby, jej poziom i czas trwania zależą od bliskości danej osoby, przestałem współczuć powodzianom zaraz po skończeniu sie wiadomości

możę ciekawą anegdotką stać sie wzmianka o mojej babci :P za każdym razem jak pokazują w telewizji jakiś wypadek to lamentuje przed ekranem i jest bliska płaczu, o prababci nie wspomne która krzyczała do telewizora "uważaj jest za tobą! o boże zabije go!"  

inna sprawa że kilka ktotnie czytając książke pomyslałem sobie "nie, to nie może tak sie skończyć" i czułem nieprzyjemne dreszcze i jednocześnie troche psuł mi sie nastrój

wspomne nawet żę niedawno czytając książke płakałem :| sam byłem zdziwiony

>  
> Szczerze mówiąc współczucie mam zarezerwowane tylko dla najbliższych,  
> czyli przyjaciół - częstokroć sam przeżywam ich emocje (ale to już temat  
> na inną bajkę)...

im bliższa osoba tym pełniejsze współczucie

>  
> W stosunku do osób nieco dalszych mi psychicznie, nawet jeśli są z  
> bliskiego otoczenia i często się widujemy - jak wspomniany w wątku o  
> kłastwach lekarzy mój wujek - nie potrafię się na takie uczucia wyższe  
> zdobyć...

ja chyba tak... ale chwilowo, bardziej współczuje bohaterowi filmu

właśnie, zobacz na romansidła przy których ryczą setki kobiet :P faceci zresztą czasem też, :P wczuwasz sie w sytuacje bohatera

> Pozdrawiam!
> LOKI

pozdraiwam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-03
23:07:17

Współczucie
> żeczywiście zastanówmy sie nad tym :D (nie no Loki łosiu jeden)

Tarrant, Midiana, Ty... kto jeszcze mi to wypomni? Zmówiliście się na mnie? Chcecie mnie w deprechę wpędzić? NIE JESTEM ŻADNYM DYSLEKTYKIEM, NO!

Chliiip :,-(

Dżizzz jak mi wstyd...
  
> hmm co do współczucia to powiem tyle iż czasem zdarza mi sie zaobserwować  
> jakiś wypadek, fizyczną szkode i wtedy automatycznie wyobrażam co ja bym  
> sobie poczuł (mimowolnie) przechodzi mnie dreszcz adekwatny do zdarzenia,  
> kiedy ktoś sobie przytnie palca, upatnie poleśnie, uderzy w głowe itp  
> niezależnie kto, ważniejsze jest jak wielkie kuku sobie zrobi :P to chyba  
> można nazwać współczuciem :P

Ty no faktycznie - ja zasadniczo też tak mam - jak patrzę na czyjeś cierpienie, to mimo woli coś mnie tak tego... rusza ;-)

> jednak jeśli chodzi o współczucie psychiczne to faktycznie im bliższa  
> osoba tym lepiej działa, czasem chce żęby dana osoba miała jak najlepiej i  
> ciesze sie jej szcześciem oraz smuce nieszcześciem

Czyli podobnie jak ja - tylko że ja mam mocno zawężony zakres tej bliskości...

> czasem zdarza sie jednak że nieszcześcia jakiś osób odbiją sie na nas, np:  
> cały czas słyszymy zrzedzenie danej osoby albo przyjdzie do nas po  
> pożyczke itd, wtedy cieszymy sie wraz z daną osobą ale to nie jest  
> współczucie ale bardziej obrona własnych interesów bo mało nas obchodzi co  
> sie stanie tej osoby byleby nam sie nie stało

:-D

> co do żalu to zależy, już nie pamietam kiedy powiedziałem że jest mi kogoś  
> żal ale może czasem zaczne tak mówić :P

A ja właśnie dostrzegam tu jeszcze jedną ciekawą sprawę - bo czasami współodczuwamy, a czasami odczuwamy żal z powodu czyjegoś cierpienia - od czego zależy, czy czujemy jedno czy drugie?

> chodzi mi nie o poszczególne jednostki ale o zdarzenia
> NP
> jeśli usłysze żę kogoś okradli bezczelnie na przystanku i nikt nie  
> zareagował to nie bede żałował o tyle okradzionych co samego faktu żę nikt  
> nie zareagował, postawie siebie w tej sytuacji, to byłoby przerażające,  
> zero pomocy kiedy jest pod nosem, rozumiem w ciemnym zaułku, nikt nie  
> zauważył, ale tak bezczelnie... owszem będzie mi nieprzyjemnie myśląc o  
> okradzionych ale z racji tego żę ich nie znam potrwa to kilka minut i  
> przejdzie, natomiast myśl o zagrożeniu które może mnie dopaść nawet w  
> biały dzień na własnym podwórku bedzie dla mnie nieprzyjemna

Aha. A mnie to nie obejdzie, dopóki okradzionym nie będę ja, albo ktoś z moich najbliższych.

> staram sie nie współczuć "bo tak trzeba", nie pamietam żeby mi sie to  
> zdarzyło :P

Nigdy nie mówisz, wiedziony impulsem chwili, że komuś współczujesz? Nie zdarza Ci się to? To chyba się na nauki do Ciebie muszę udać :-P :-P :-P

> myśle tu bardziej na zasadzie żę jeśli komuś bedzie sie żyło lepiej to  
> będzie sie żyło lepiej także mnie, w takim momencie kiedy komuś zaczyna  
> być gorzej w pewien pośredni sposób odbija sie to na mnie, oczywiście  
> zależnie od relacji miedzy mną a osobą poszkodowaną, jeśli jest to ktoś  
> komu powódz zmyła dom to może sie to odbić na jakiś sprawach finansowych  
> bo trzeba bedzie znaleźć fundusze na ich nowe domy

Jawohl, jawohl, ale przecia z powodu powodzi raczej nie podniosą podatków... więc w sumie co Cię to obchodzi?

> kurde jestem już zmeczony, współczucie to jeno kwestja empatii,  
> umiejetności stawiania sie w sytuacji drugiej osoby, jej poziom i czas  
> trwania zależą od bliskości danej osoby, przestałem współczuć powodzianom  
> zaraz po skończeniu sie wiadomości

Ja nawet nie zacząłem im współczuć...

Na marginesie:
- jaki jest szczyt bezczelności?
- zapytać powodzianina, jak się mu powodzi i czy mu się czasem nie przelewa :-]

> możę ciekawą anegdotką stać sie wzmianka o mojej babci :P za każdym razem  
> jak pokazują w telewizji jakiś wypadek to lamentuje przed ekranem i jest  
> bliska płaczu, o prababci nie wspomne która krzyczała do telewizora  
> "uważaj jest za tobą! o boże zabije go!"  

Babcie to do siebie mają ;-)

Ale komentowanie filmów to zupełnie inna sprawa - osoby, które reagują w ten sposób mam nawet w najbliższym otoczeniu - zawsze mnie to niesamowicie wkurwia. Bo fakt, że dobrze zrobiony film potrafi wywołać w widzu emocje, ale żeby prowadzić konwersację z telewizorem, to już przegięcie...

> inna sprawa że kilka ktotnie czytając książke pomyslałem sobie "nie, to  
> nie może tak sie skończyć" i czułem nieprzyjemne dreszcze i jednocześnie  
> troche psuł mi sie nastrój
> wspomne nawet żę niedawno czytając książke płakałem :| sam byłem  
> zdziwiony

Znam to aż za dobrze...
...kwestia wrażliwości na sztukę ;-)
I kunsztu autora.

Szczerze mówiąc lubię sobie pochlipać oglądając jakiś genialny film, czytając genialną książkę, słuchając genialnego utworu muzycznego, czy znajdując się w miejscu o genialnym krajobrazie, gdzie odczuwam niezwykle silną więź z przyrodą...
  
> im bliższa osoba tym pełniejsze współczucie

Tyle że u mnie ta bliskość jest bardzo zredukowany - by nie rzec "w zaniku"... tak naprawdę na pełne współczucie mogą u mnie liczyć dwie najbliższe osoby (do niedawna była tylko jedna), dalszych kilku określanych mianem przyjaciół jest mi żal, gdy coś się dzieje, a osoby z zakresu "dobrych kumpli" już mnie zupełnie nie ruszają - czasami moja obojętność mnie zaskakuje - zwłaszcza gdy skontrastuję ją ze swoimi reakcjami na sztukę...

> ja chyba tak... ale chwilowo, bardziej współczuje bohaterowi filmu
> właśnie, zobacz na romansidła przy których ryczą setki kobiet :P faceci  
> zresztą czasem też, :P wczuwasz sie w sytuacje bohatera

Wybacz, ale akurat kwestia romansideł świetnie podpada pod dyskusję Dyrektora z profesorem Tarantogą przedstawioną w wątku "Mam problem - jestem inteligentny" ;-)

Jak się wzruszać to Sztuką przez duże Sz, a nie chłamem!

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-04
02:04:01

Współczucie

> Tarrant, Midiana, Ty... kto jeszcze mi to wypomni? Zmówiliście się na  
> mnie? Chcecie mnie w deprechę wpędzić? NIE JESTEM ŻADNYM DYSLEKTYKIEM,  
> NO!
>  
> Chliiip :,-(
>  
> Dżizzz jak mi wstyd...

:D skopać, dobić, poniż.... czy ja mówie to na głos? :|

> Ty no faktycznie - ja zasadniczo też tak mam - jak patrzę na czyjeś  
> cierpienie, to mimo woli coś mnie tak tego... rusza ;-)

no widzisz :)

> Czyli podobnie jak ja - tylko że ja mam mocno zawężony zakres tej  
> bliskości...

bywa

> A ja właśnie dostrzegam tu jeszcze jedną ciekawą sprawę - bo czasami  
> współodczuwamy, a czasami odczuwamy żal z powodu czyjegoś cierpienia - od  
> czego zależy, czy czujemy jedno czy drugie?

rodzaju szkody, bliskości danej osoby, warunków, poziomu realizmu itp, jak usłyszysz o upadku z 10 piętra to jedno, jak to zobaczysz to drugie

> Aha. A mnie to nie obejdzie, dopóki okradzionym nie będę ja, albo ktoś z  
> moich najbliższych.

to instynkt chłopie, jeśli zostanie skrzywdzony ktoś podobny do Ciebie czujesz sie zagrożony bo Ciebie też może to spotkać, a im bardziej niepowstrzymywalne i bezkarne zagrożenie tym gorzej dla Ciebie, jakbyś siedział w parku i nagle ktoś by padł od strzału ze snajperki to byś sie tym nie przejął dopuki by Cie nie trafił albo kumpla obok? :D

> Nigdy nie mówisz, wiedziony impulsem chwili, że komuś współczujesz? Nie  
> zdarza Ci się to? To chyba się na nauki do Ciebie muszę udać :-P :-P :-P

nie no, musiało zdarzyć tylko nie pamietam, czasem po prostu współczuje nie mówiąc o tym, ale z innego powodu, zauważyłem że stwierdzenie "współczuje Ci" czasem jest źle odbierane, mówisz to a ktoś słyszy "ciesze sie że ja tak nie mam" nie wiem czemu,  

hmmm... czasem mówie "no to współczucia" albo jakoś tak ale wtedy nie mam na myśli "czuje to co ty" ale jedynie "no faktycznie kiepsko" :P

> Jawohl, jawohl, ale przecia z powodu powodzi raczej nie podniosą  
> podatków... więc w sumie co Cię to obchodzi?

nie chodzi tylko o sfere finansową, nie wiem jak to powiedzieć, kiedy coś złego przytrafia sie jakiejś sporej grupie społeczeństwa odbija sie to na reszcie, to tak jakby na jakiejś imprezie powstała bardzo poważna kłótnia miedzy przyjaciółmi, taka naprawde bardzo poważna, kiedy przestają krzyczeć wszyscy stoją i sie gapią na nich jak skamieniali, niby nie ma czym sie przejmować ale jednak niektórym nastroje sie psują, są też ludzie którzy chieliby żeby było idealnie, w tym momencie krzywda u kogoś innego psuje im nieco nastrój, nie wiem jak to powiedzieć, to naprawde zależy od poziomu empatii

> Ja nawet nie zacząłem im współczuć...

tak analizując swoje uczucia to nie współczułem im konkretnie ale bardziej obawiałem sie że mnie też możę to spotkać, możę nie konkretnie powódź ale ogólnie strata dorobku życia

ogólnie stało sie coś niedobrego, umysł sprawdza na ile niedobre i czy zaszkodzi, czasem też stawia siebie w roli tego co oberwał

znowu bredze, nie wiem

>  
> Na marginesie:
> - jaki jest szczyt bezczelności?
> - zapytać powodzianina, jak się mu powodzi i czy mu się czasem nie  
> przelewa :-]

LOL

> Babcie to do siebie mają ;-)
>  
> Ale komentowanie filmów to zupełnie inna sprawa - osoby, które reagują w  
> ten sposób mam nawet w najbliższym otoczeniu - zawsze mnie to niesamowicie  
> wkurwia. Bo fakt, że dobrze zrobiony film potrafi wywołać w widzu emocje,  
> ale żeby prowadzić konwersację z telewizorem, to już przegięcie...

oj tak tak, ile to ja filmów miałem w wersji z dwoma lektorami... ehh, czasem nawet wiecej


> Znam to aż za dobrze...
> ...kwestia wrażliwości na sztukę ;-)
> I kunsztu autora.

współczucie... kwestja wrażliwości na cierpienie... i jego skala
:)

>  
> Szczerze mówiąc lubię sobie pochlipać oglądając jakiś genialny film,  
> czytając genialną książkę, słuchając genialnego utworu muzycznego, czy  
> znajdując się w miejscu o genialnym krajobrazie, gdzie odczuwam niezwykle  
> silną więź z przyrodą...

:) nie pamietam żebym miał tak z przyrodą ale uwielbiam pochlipać z piękna,  

> Tyle że u mnie ta bliskość jest bardzo zredukowany - by nie rzec "w  
> zaniku"... tak naprawdę na pełne współczucie mogą u mnie liczyć dwie  
> najbliższe osoby (do niedawna była tylko jedna), dalszych kilku  
> określanych mianem przyjaciół jest mi żal, gdy coś się dzieje, a osoby z  
> zakresu "dobrych kumpli" już mnie zupełnie nie ruszają - czasami moja  
> obojętność mnie zaskakuje - zwłaszcza gdy skontrastuję ją ze swoimi  
> reakcjami na sztukę...

kwestja idnywidualna, niektórzy nie mają tego w ogóle :P ciekawe jak czuł sie Hitler patrząc na obozy :P

> Wybacz, ale akurat kwestia romansideł świetnie podpada pod dyskusję  
> Dyrektora z profesorem Tarantogą przedstawioną w wątku "Mam problem -  
> jestem inteligentny" ;-)

no tak, tak to jest jak sie wolno czyta to sie nie wie co ktoś napisał, wątki czytam wybiórczo wiec nie wiem o co chodzi, napisz w skrócie czemu romansidła podpadają :P

>  
> Jak się wzruszać to Sztuką przez duże Sz, a nie chłamem!

zgadzam sie, ale w człowieku są pewne mechanizmy które działają w trywialny sposób, i nic nie poradzisz, to zależy od potrzeb (matko napisałem podszeb i zastanawiałem sie co mi nie pasuje :P) kobiety tak mają że wczuwają sie strasznie w budowanie rodziny a romansidła bazują na właśnie takich sprawach, poza tym pojęcie co jest dobre a co złe w sztuce jest strasznie subiektywne, ogólnie sztuka jest wyłącznie subiektywna, mogą być co najwyżej podobne gusta, a co do romansideł to powiem Ci że niektóre są naprawde dobre, nie mówie o jakiś seryjnych tandetach czy telenowelach bo to jest koszmar :/ dokładnie "mam problem - jestem inteligentny" :P ale czasem w niektórych filmach, nie koniecznie z założenia romansidła, są wplecione wątki miłosne w taki sposób że jest to piękne do łez, albo też smutne do łez

>  
> Pozdrawiam!
> LOKI

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-04
23:08:16

Współczucie
> :D skopać, dobić, poniż.... czy ja mówie to na głos? :|

Śfinia! (błąd jest tu celowy)

> no widzisz :)

No widzę i własnym oczom nie wierzę ;-)
  
> bywa

To bardzo częste, odmieńcu Ty... :-P :-P :-P

> rodzaju szkody, bliskości danej osoby, warunków, poziomu realizmu itp, jak  
> usłyszysz o upadku z 10 piętra to jedno, jak to zobaczysz to drugie

W smie racja...

> to instynkt chłopie, jeśli zostanie skrzywdzony ktoś podobny do Ciebie  
> czujesz sie zagrożony bo Ciebie też może to spotkać, a im bardziej  
> niepowstrzymywalne i bezkarne zagrożenie tym gorzej dla Ciebie, jakbyś  
> siedział w parku i nagle ktoś by padł od strzału ze snajperki to byś sie  
> tym nie przejął dopuki by Cie nie trafił albo kumpla obok? :D

Nie myl zwykłego strachu i instynktu samozachowawczego ze współczuciem...

> nie no, musiało zdarzyć tylko nie pamietam, czasem po prostu współczuje  
> nie mówiąc o tym, ale z innego powodu, zauważyłem że stwierdzenie  
> "współczuje Ci" czasem jest źle odbierane, mówisz to a ktoś słyszy "ciesze  
> sie że ja tak nie mam" nie wiem czemu,  

To zahacza też o inny problem - często się zdarza, że ludzie w dołku poprawiają sobie nastrój dowiadując się, że ktoś inny, osobiście im znany, jest w podobnej lub nawet gorszej sytuacji...

> hmmm... czasem mówie "no to współczucia" albo jakoś tak ale wtedy nie mam  
> na myśli "czuje to co ty" ale jedynie "no faktycznie kiepsko" :P

Mhm...
  
> nie chodzi tylko o sfere finansową, nie wiem jak to powiedzieć, kiedy coś  
> złego przytrafia sie jakiejś sporej grupie społeczeństwa odbija sie to na  
> reszcie, to tak jakby na jakiejś imprezie powstała bardzo poważna kłótnia  
> miedzy przyjaciółmi, taka naprawde bardzo poważna, kiedy przestają  
> krzyczeć wszyscy stoją i sie gapią na nich jak skamieniali, niby nie ma  
> czym sie przejmować ale jednak niektórym nastroje sie psują, są też ludzie  
> którzy chieliby żeby było idealnie, w tym momencie krzywda u kogoś innego  
> psuje im nieco nastrój, nie wiem jak to powiedzieć, to naprawde zależy od  
> poziomu empatii

Aha... to ja chyba tenże poziom mam bardzo niski...  chociaż z drugiej strony wcale nie licowałoby to z faktycznym poziomem współodczuwania w stosunku do osób bliskich, czy też z przeżywaniem dzieł sztuki...

...jakaś taka wybiórcza ta moja empatia ;-)

> tak analizując swoje uczucia to nie współczułem im konkretnie ale bardziej  
> obawiałem sie że mnie też możę to spotkać, możę nie konkretnie powódź ale  
> ogólnie strata dorobku życia

Aha. Ja tam wolę myślenie "złe rzeczy przytrafiają się głównie innym" :-P :-P :-P
  
> ogólnie stało sie coś niedobrego, umysł sprawdza na ile niedobre i czy  
> zaszkodzi, czasem też stawia siebie w roli tego co oberwał
> znowu bredze, nie wiem

No :-P

> LOL

]:->

> oj tak tak, ile to ja filmów miałem w wersji z dwoma lektorami... ehh,  
> czasem nawet wiecej
  
Wypady do kina z niektórymi kumplami okazały się być totalną porażką - gdyby nie to, że film miał NAPISY, to ni chuja nie wiedziałbym, o co w nim chodzi :-P :-P :-P

> współczucie... kwestja wrażliwości na cierpienie... i jego skala
> :)

Mhmmm...
  
> :) nie pamietam żebym miał tak z przyrodą ale uwielbiam pochlipać z  
> piękna,  

No a ja miewam czasami... ostatnio się tak roztkliwiłem na Przełęczy Jałowieckiej ;-)

> kwestja idnywidualna, niektórzy nie mają tego w ogóle :P ciekawe jak czuł  
> sie Hitler patrząc na obozy :P

Zapewne tak samo, jak ja, ucząc się o nich - ani go to ziębiło, ani go to grzało...

> no tak, tak to jest jak sie wolno czyta to sie nie wie co ktoś napisał,  
> wątki czytam wybiórczo wiec nie wiem o co chodzi, napisz w skrócie czemu  
> romansidła podpadają :P

Przeczytaj kurna chata post inicjujący wątku "Mam problem - jestem inteligentny" i nie męcz mnie ;-)

> zgadzam sie, ale w człowieku są pewne mechanizmy które działają w  
> trywialny sposób, i nic nie poradzisz, to zależy od potrzeb (matko  
> napisałem podszeb i zastanawiałem sie co mi nie pasuje :P) kobiety tak  
> mają że wczuwają sie strasznie w budowanie rodziny a romansidła bazują na  
> właśnie takich sprawach, poza tym pojęcie co jest dobre a co złe w sztuce  
> jest strasznie subiektywne, ogólnie sztuka jest wyłącznie subiektywna,  
> mogą być co najwyżej podobne gusta, a co do romansideł to powiem Ci że  
> niektóre są naprawde dobre, nie mówie o jakiś seryjnych tandetach czy  
> telenowelach bo to jest koszmar :/ dokładnie "mam problem - jestem  
> inteligentny" :P ale czasem w niektórych filmach, nie koniecznie z  
> założenia romansidła, są wplecione wątki miłosne w taki sposób że jest to  
> piękne do łez, albo też smutne do łez

Ostatni Mohikanin? :-]

Ryczę na nim zawsze jak bóbr ;-)

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-05
12:53:05

Współczucie

> Śfinia! (błąd jest tu celowy)

lol

> To bardzo częste, odmieńcu Ty... :-P :-P :-P

kto tu jest odmieniec! :D

> Nie myl zwykłego strachu i instynktu samozachowawczego ze  
> współczuciem...

no dobra :P, pomijam słowo instynkt i reszte zostawiam :P

> To zahacza też o inny problem - często się zdarza, że ludzie w dołku  
> poprawiają sobie nastrój dowiadując się, że ktoś inny, osobiście im znany,  
> jest w podobnej lub nawet gorszej sytuacji...

wiesz co ja mam, czasem jak jestem w złym nastroju i nie wiem jak sobie pomóc pomaga mi fakt że ktoś inny potrzebuje pomocy, ale nie chcodzi mi o taką sytuacje o jakiej piszesz, wtedy po prostu zapominam o własnych problemach i zaczynam pomagać tej osobie (no nie całkowicie obcej ale w jakiś sposób dla mnie dostępnej) pocieszam, tłumacze, pomagam w inny sposób, potem kiedy ta osoba jest już w dobrym nastroju orientuje sie żę ja też :P

> Aha... to ja chyba tenże poziom mam bardzo niski...  chociaż z drugiej  
> strony wcale nie licowałoby to z faktycznym poziomem współodczuwania w  
> stosunku do osób bliskich, czy też z przeżywaniem dzieł sztuki...
>  
> ...jakaś taka wybiórcza ta moja empatia ;-)

hhehehe to właśnie chciałem napisać, że wybiórcza :P to chyba zrozumiałe żę ważniejsze są dla nas bliskie osoby a te dalsze czesto są bez znaczenia, a poziom tego to sprawa indywidualna :P

> Aha. Ja tam wolę myślenie "złe rzeczy przytrafiają się głównie innym" :-P  
> :-P :-P

hehehe to jest pospolite myślenie, ale wiesz co, to moje myślenie żę może mi też tak sie stać trwa dopuki to oglądam i dopuki mam nastrój na przeżywanie tego a potem znika jak pstrykniecie palcem :P  
bliscy są tak jakby włączeni do grupy "należy do mnie" jeśli ktoś nie lubi stwierdzeń zę ktoś należy do niego to możę powiedzieć "zależy mi na tym" :P ale to gorzej pokazuje co chce powiedzieć. Posiadasz przyjaciela, a kiedy dzieje sie coś złego temu co posiadasz TY na tym tracisz, mniej lub bardziej ale coś tracisz. Kiedy dzieje sie to samo obcemu jest to dużo bardziej pośrednie, zalezy też od stosunku do danej grupy osób, biały rasista przejmie sie losem białego a bedzie sie cieszył z nieszcześcia czarnego :P

> Wypady do kina z niektórymi kumplami okazały się być totalną porażką -  
> gdyby nie to, że film miał NAPISY, to ni chuja nie wiedziałbym, o co w nim  
> chodzi :-P :-P :-P

:D

> Zapewne tak samo, jak ja, ucząc się o nich - ani go to ziębiło, ani go to  
> grzało...

:/

> Przeczytaj kurna chata post inicjujący wątku "Mam problem - jestem  
> inteligentny" i nie męcz mnie ;-)

:D

> Ostatni Mohikanin? :-]
>
> Ryczę na nim zawsze jak bóbr ;-)

oo widzisz, jednak coś obejrzałeś ;D  
próbuje sobie przypomnieć jakieś ciekawe wątki miłosne...
Dobry film to "Mononoke Hime, wątek miłosny może nie jest hiper hiper ale jest fajny
Super jest "Hero" ten taki japoński ostatnio  
tak to jest, jak trzeba sobie przypomnieć to prawie nic nie pamietam :P

>  
> Pozdrawiam!
> LOKI

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Baal' Zebub
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-04
10:50:46

Współczucie
> Często mówimy, że komuś współczujemy, że nam kogoś żal itede itepe... ale  
> na ile to jest żeczywiste uczucie smutku, przejmująca (mniej lub bardziej)  
> czysta emocja, a na ile akt woli? Chociaż w tym drugim przypadku raczej  
> trudno nawet mówić o akcie woli - można za to powiedzieć o pustosłowiu...  
> no bo niby wydaje nam się, że współczujemy, wiemy, że sytuacja jest taka,  
> że NALEŻY współczuć, chcemy współczuć, ale w gruncie rzeczy żadne EMOCJE  
> się nie pojawiają - są jedynie MYŚLI na temat tej osoby... Czy uzasadnione  
> jest nazywanie czegoś takiego współczuciem?
>  
> W ogóle po co wyrażać takie "współczucie"? Bo tak trzeba? Bo tak wypada?  
> Bo takie są normy społeczne? Dlaczego okłamywać samego siebie? Możemy  
> powiedzieć, że nie zazdrościmy takiej osobie, że wiemy, że jej sytuacja  
> jest fatalna, że wolelibyśmy, żeby nie miała problemów... ale żeby od razu  
> z współczuciem wyjeżdżać? Po co, skoro tak naprawdę nie męczy nas żaden  
> żal... :-/
>  
> Szczerze mówiąc współczucie mam zarezerwowane tylko dla najbliższych,  
> czyli przyjaciół - częstokroć sam przeżywam ich emocje (ale to już temat  
> na inną bajkę)...
>  
> W stosunku do osób nieco dalszych mi psychicznie, nawet jeśli są z  
> bliskiego otoczenia i często się widujemy - jak wspomniany w wątku o  
> kłastwach lekarzy mój wujek - nie potrafię się na takie uczucia wyższe  
> zdobyć...
>  
> Podziękowania dla Marcina93 za inspirację ;-)
>  
> Pozdrawiam!
> LOKI


Wg mnie jeżeli komuś NAPRAWDE współczujemy to nie musimy nic mówić...



Pozdrawiam!

     Baal' Zebub
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Izavela
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-05
23:13:31

Współczucie

Czasami zastanawia mnie jak długo ludzie potrafią sami siebie oszukiwać... mówią chcę Ci pomóc ale tak naprawdę nie zamierzają... sami sobie wmawiają, że chcą choć w głebi duszy mało ich obchodzą czyjeś problemy...  
Gdyby tak każdy martwił się na początek o siebie i swoje problemy, a później starał sie komuś innemu pomóc to byłoby znacznie lepiej i prościej...


pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
midiana
( ... )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-06
19:13:16

Współczucie
>  
> Czasami zastanawia mnie jak długo ludzie potrafią sami siebie oszukiwać...  
> mówią chcę Ci pomóc ale tak naprawdę nie zamierzają... sami sobie  
> wmawiają, że chcą choć w głebi duszy mało ich obchodzą czyjeś problemy...  

chyba, zle odczytujesz problem - ludzie nie oszukuja siebie tylko mowia to, co wypada powiedziec.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dariusz
( Re - nocny stróż )

Wysłano:
2004-07-06
23:14:09

Współczucie - nie czytajac reszty
Nie czytalem watku, przyznaje sie z gory Loki, ale czas mnie ostatnio zbytnio nagli, wiec jak sie powtorze doktorze to nie miej do mnie pretensji ;)

Negujesz pan pojecie empatii ?  

A czym jest wzruszenie na widok pewnego nieszczescia jak nie wspolczuciem, jak nie automatycznym procesem postawienia sie w roli osoby czyms dotknietej? Ja widze kwestie wspolczucia nie jako problem jej istnienia w ogole, ale jako problem, po pierwsze:  

- odpornosci na wspolczucie (czyli kontekst zdarzen, które moze je wywolac),  

po drugie:  

- wartosc wspolczucia niezmiernie wywyzszona i afirmowana przez chrzescijanstwo

Pierwsza kwestia typowo indywidualna i uwarunkowana wieloma czynnikami immanentymi jednostce jak i uksztaltowania przez otoczenie, druga typowo kulturowa, efekt wychowania w kulturze, w  ktorej chrzescijanskie wartosci byly i sa uznawane za wartosci wyzsze.

Nie zanegujesz zarazem drogi dr Loki istnienia wspolczucia bez negacji istnienia zjawiska empatii. Jedno implikuje IMO drugie. Zrozumienie i umiejetnosc przezycia emocji drugiej osoby jest  z d o l n o s c i a, charakterystyczna dla jednostek ludzkich, lecz mysle ze niektore zwierzeta tez ja posiadaja. Zdolnosc owa jako efekt uboczny posiada cos zwanego wspolczuciem, co pojawia sie automatycznie. Bo jak mozna zrozumiec emocje jesli nie samymi emocjami, przeciez nie rozumem ?  

Masz niski poziom empatii - nie potrafisz dlatego wspolczuwac w szerokim kontekscie tego znaczenia. Mozna dyskutowac na ile poziom empatii jest jeszcze przydatna zdolnoscia, a na ile staje sie juz przeklenstwem.  

pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-07
00:41:21

Współczucie - nie czytajac reszty
> Nie czytalem watku, przyznaje sie z gory Loki, ale czas mnie ostatnio  
> zbytnio nagli, wiec jak sie powtorze doktorze to nie miej do mnie  
> pretensji ;)

Jak czytam, co napisałeś, to widzę, że masz rację - faktycznie NIE CZYTAŁEŚ tego wątku... hihihihi :-D

> Negujesz pan pojecie empatii ?  

Nie. W żadnym wypadku. Sam jestem empatą w stosunku do dwóch osób permanentnie niezależnie od odległości nas dzielącej... i zdarza mi się także wyczuwać emocje innych ludzi czasami ;-)

> A czym jest wzruszenie na widok pewnego nieszczescia jak nie wspolczuciem,  
> jak nie automatycznym procesem postawienia sie w roli osoby czyms  
> dotknietej?

Eee... a coś takiego w ogóle ma miejsce? Vortexowi nie uwierzyłem, ale teraz jest już was dwóch, więc będę musiał zmienić opinię... hihihi...

> Ja widze kwestie wspolczucia nie jako problem jej istnienia w  
> ogole,

Ale ja nie kwestionuję istnienia współczucia - pieję tylko o tym, że ludzie nadużywają tego pojęcia - zbyt często mówi się, że się współczuje podczas gdy tak naprawdę sytuacja budząca nasze "współczucie" ani nas ziębi ani grzeje...

> ale jako problem, po pierwsze:  
>  
> - odpornosci na wspolczucie (czyli kontekst zdarzen, które moze je  
> wywolac),  

Zgadza się.

> po drugie:  
>  
> - wartosc wspolczucia niezmiernie wywyzszona i afirmowana przez  
> chrzescijanstwo

O tym nawet nie myślałem ;-)

> Pierwsza kwestia typowo indywidualna i uwarunkowana wieloma czynnikami  
> immanentymi jednostce jak i uksztaltowania przez otoczenie, druga typowo  
> kulturowa, efekt wychowania w kulturze, w  ktorej chrzescijanskie wartosci  
> byly i sa uznawane za wartosci wyzsze.

Niom ;-)

> Nie zanegujesz zarazem drogi dr Loki istnienia wspolczucia bez negacji  
> istnienia zjawiska empatii. Jedno implikuje IMO drugie. Zrozumienie i  
> umiejetnosc przezycia emocji drugiej osoby jest  z d o l n o s c i a,  
> charakterystyczna dla jednostek ludzkich, lecz mysle ze niektore zwierzeta  
> tez ja posiadaja. Zdolnosc owa jako efekt uboczny posiada cos zwanego  
> wspolczuciem, co pojawia sie automatycznie. Bo jak mozna zrozumiec emocje  
> jesli nie samymi emocjami, przeciez nie rozumem ?  

Dobrze mówiłeś na początku - NIE PRZECZYTAŁEŚ WĄTKU ;-)

On traktuje zupełnie o czym innym - o nadużywaniu pojęcia współczucia w wypadkach, gdy nie ma ono miejsca ;-)

> Masz niski poziom empatii - nie potrafisz dlatego wspolczuwac w szerokim  
> kontekscie tego znaczenia. Mozna dyskutowac na ile poziom empatii jest  
> jeszcze przydatna zdolnoscia, a na ile staje sie juz przeklenstwem.  

A guzik prawda z tym niskim poziomem - jak chcę, to jestem w stanie się wczuć w emocje prawie każdego... ale zwykle nie chcę. U mnie nie działa to automatycznie (z wyjątkiem najbliższych)... wymaga aktu woli ;-)

Ale pozostaje jeszcze kwestia współczucia nie jako współodczuwania czy empatii, ale żalu, czy litości - co powiesz na jej temat? ;-)

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dariusz
( Re - nocny stróż )

Wysłano:
2004-07-08
14:45:38

Współczucie - nie czytajac reszty
> > Nie czytalem watku, przyznaje sie z gory Loki, ale czas mnie ostatnio  
>  
> > zbytnio nagli, wiec jak sie powtorze doktorze to nie miej do mnie  
> > pretensji ;)
>  
> Jak czytam, co napisałeś, to widzę, że masz rację - faktycznie NIE  
> CZYTAŁEŚ tego wątku... hihihihi :-D

:D

  
> > A czym jest wzruszenie na widok pewnego nieszczescia jak nie  
> wspolczuciem,  
> > jak nie automatycznym procesem postawienia sie w roli osoby czyms  
> > dotknietej?
>  
> Eee... a coś takiego w ogóle ma miejsce? Vortexowi nie uwierzyłem, ale  
> teraz jest już was dwóch, więc będę musiał zmienić opinię... hihihi...

Twierdze, ze prawdziwe zrozumienie emocji moze odbywac sie tylko przez wlasne emocje. Scena, w ktorej sie wzruszamy tym wlasnie musi byc, bo skad sie biora np. lzy na oczach kobiet poruszone kolejnym odcinkiem telenoweli brazylijskiej ? Identyfikacja z pewnymi postaciami jest na tyle silna, ze krzywda wyrzadzona fikcyjnej bohaterce dotyka nasza kinomanke bardzo osobiscie, dlaczego? Bo czuje ten stan, ta przykrosc, ktora towarzyszy postaci z serialu.
  
> > Ja widze kwestie wspolczucia nie jako problem jej istnienia w  
> > ogole,
>  
> Ale ja nie kwestionuję istnienia współczucia - pieję tylko o tym, że  
> ludzie nadużywają tego pojęcia - zbyt często mówi się, że się współczuje  
> podczas gdy tak naprawdę sytuacja budząca nasze "współczucie" ani nas  
> ziębi ani grzeje...

> > - wartosc wspolczucia niezmiernie wywyzszona i afirmowana przez  
> > chrzescijanstwo
>  
> O tym nawet nie myślałem ;-)

A warto o tym pomyslec ;) Moda na wspolczucie jest tego efektem, po prostu wypada wspolczuc, gdyz w naszej kulturze jest ono bardzo cenione. Czyn wspolczucia uwazany jest powszechnie za bezwarunkowo dobry, a akt wspolczucia jako cos nie tylko charakterystyczne dla czlowieka, ale wrecz swiadczace o poziomie jego czlowieczenstwa.
  
  

  
> On traktuje zupełnie o czym innym - o nadużywaniu pojęcia współczucia w  
> wypadkach, gdy nie ma ono miejsca ;-)

;)
  
> > Masz niski poziom empatii - nie potrafisz dlatego wspolczuwac w  
> szerokim  
> > kontekscie tego znaczenia. Mozna dyskutowac na ile poziom empatii  
> jest  
> > jeszcze przydatna zdolnoscia, a na ile staje sie juz przeklenstwem.  
>  
>  
> A guzik prawda z tym niskim poziomem - jak chcę, to jestem w stanie się  
> wczuć w emocje prawie każdego... ale zwykle nie chcę. U mnie nie działa to  
> automatycznie (z wyjątkiem najbliższych)... wymaga aktu woli ;-)

Nazwalbym to wspolczuciem rozumowo wyzwalalnym, co nie przeczy temu, ze koncowym produktem sa tutaj nadal emocje ;)
  
> Ale pozostaje jeszcze kwestia współczucia nie jako współodczuwania czy  
> empatii, ale żalu, czy litości - co powiesz na jej temat? ;-)

Litosc wynika najczesciej ze wspolczucia, tak mysle. Stawiamy sie emocjonalnie dr. Loki w sytuacji osoby, ktora zamierzamy np skrzywdzic; akt litosci moze byc forma aktywnej manifestacji aktu wspolczucia, ktore to samo w sobie pozostaje tylko w sferze psychiki. To tak ja z frustracja i agresja, jedno moze wyzwalac drugie, ktore jest juz fizycznym dzialaniem, odzwierciedlajacym stan naszej psyche. Nie przecze temu, ze zlitowanie sie nad czyms, nad kims moze nie miec kontekstu wspolczucia, np, zlitowanie sie nad zyciem osy w autobusie pod namowa szalonego milosnika zwierzat ;) Nie o takiej litosci pisze :)
  
pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-08
23:49:54

Współczucie - nie czytajac reszty
> :D
  
Tu się nie ma z czego cieszyć, bp. Dariuszu...

> Twierdze, ze prawdziwe zrozumienie emocji moze odbywac sie tylko przez  
> wlasne emocje. Scena, w ktorej sie wzruszamy tym wlasnie musi byc, bo skad  
> sie biora np. lzy na oczach kobiet poruszone kolejnym odcinkiem telenoweli  
> brazylijskiej ? Identyfikacja z pewnymi postaciami jest na tyle silna, ze  
> krzywda wyrzadzona fikcyjnej bohaterce dotyka nasza kinomanke bardzo  
> osobiscie, dlaczego? Bo czuje ten stan, ta przykrosc, ktora towarzyszy  
> postaci z serialu.

A właśnie że nie. A przynajmniej nie do końca, lub nie zawsze. Bo jak wytłumaczysz płacz nad utworem muzycznym (powiedzmy mała fuga g-moll Bacha), albo nad wyjątkowo zachwycającym krajobrazem?

> A warto o tym pomyslec ;) Moda na wspolczucie jest tego efektem, po prostu  
> wypada wspolczuc, gdyz w naszej kulturze jest ono bardzo cenione. Czyn  
> wspolczucia uwazany jest powszechnie za bezwarunkowo dobry, a akt  
> wspolczucia jako cos nie tylko charakterystyczne dla czlowieka, ale wrecz  
> swiadczace o poziomie jego czlowieczenstwa.
  
Tak, tak, wiem. W starożytnym Rzymie np. współczucie było czymś zupełnie obycm. No ale niestety brak odwołań do chrześcijaństwa w preambule konstytucji europejskiej nie zmieni faktu, że największy wpływ na naszą kulturę (również świecką) miała nie Grecja, nie Rzym, ale właśnie owo Chrześcijaństwo...  

> ;)

:-P

> Nazwalbym to wspolczuciem rozumowo wyzwalalnym, co nie przeczy temu, ze  
> koncowym produktem sa tutaj nadal emocje ;)

Zgodzę się z Tobą, drogi Biskupie ;-)
  
> Litosc wynika najczesciej ze wspolczucia, tak mysle. Stawiamy sie  
> emocjonalnie dr. Loki w sytuacji osoby, ktora zamierzamy np skrzywdzic;  
> akt litosci moze byc forma aktywnej manifestacji aktu wspolczucia, ktore  
> to samo w sobie pozostaje tylko w sferze psychiki. To tak ja z frustracja  
> i agresja, jedno moze wyzwalac drugie, ktore jest juz fizycznym  
> dzialaniem, odzwierciedlajacym stan naszej psyche. Nie przecze temu, ze  
> zlitowanie sie nad czyms, nad kims moze nie miec kontekstu wspolczucia,  
> np, zlitowanie sie nad zyciem osy w autobusie pod namowa szalonego  
> milosnika zwierzat ;) Nie o takiej litosci pisze :)

Fuck... nie, nie, nie to! Chodzi mi nie o litość nad przeciwnikiem, ale o litowanie się nad znajomym... o żal - patrzymy na kogoś, kogo dobrze znamy i kto cierpi i NIE WSTAWIAMY SIĘ W JEGO SYTUACJĘ, nie staramy się odczuwać jego emocji, ale po prostu odczuwamy SMUTEK i żal z powodu tego, że mu się coś złego przydarzyło (bo go bardzo lubimy)...

To coś troszkę innego od współczucia w sensie współodczuwania, ale faktycznie w zakres terminu współczucia podciągnięte być może ;-)

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-09
14:08:18

Za maską współczucia.
~~~
Współczucie to żal, że nie wykorzystasz danej osoby tak jak wcześniej lub więcej chciałeś.

"Szkoda mi tego zmarnowanego materiału, jest (lub był) taki dobry, mógłbym mieć z niego (jeszcze) jakiś zysk".
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-09
22:32:50

Za maską współczucia.
Wreszcie ktoś się odważył to napisać :-]

Brawo, Ego!

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dariusz
( Re - nocny stróż )

Wysłano:
2004-07-10
17:56:22

Za maską współczucia.
> Wreszcie ktoś się odważył to napisać :-]
>  
> Brawo, Ego!

Nietzschenscy idealisci ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-15
14:59:57

Za maską współczucia.
> Nietzschenscy idealisci ;)  

~~~
Gdzie ? kto ?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-15
14:58:23

Za maską współczucia.
~~~
W tym nie było żadnej odwagi, co w mojej głowie (i w zmysłach) to na języku.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabinit
( Pijana Bogów Krwią )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-23
18:03:48

Współczucie
> W ogóle po co wyrażać takie "współczucie"?  

Przecież jak nie chcesz go wyrażać, to nikt cie nie zmusza, prawda? :)

>Bo tak trzeba? Bo tak wypada?  
> Bo takie są normy społeczne?  

Słuchanie stereotypów? Nie dzieki, nie lubię...  

>Dlaczego okłamywać samego siebie?  

Dlaczego wogóle mam kłamać? Ja zawsze mówie co myślę i mi z tym dobrze... :)

Możemy  
> powiedzieć, że nie zazdrościmy takiej osobie, że wiemy, że jej sytuacja  
> jest fatalna, że wolelibyśmy, żeby nie miała problemów... ale żeby od razu  
> z współczuciem wyjeżdżać? Po co, skoro tak naprawdę nie męczy nas żaden  
> żal... :-/

Dobrze "powiedziane" ;)
  
>(ale to już temat  
> na inną bajkę)...

Bajkę powiadasz... :> hie hie, nie no przepraszam, ale dzis mam dobry humor- wyjątkowo...

> W stosunku do osób nieco dalszych mi psychicznie, nawet jeśli są z  
> bliskiego otoczenia i często się widujemy - jak wspomniany w wątku o  
> kłastwach lekarzy mój wujek - nie potrafię się na takie uczucia wyższe  
> zdobyć...

A kto ci każe się na nie zdobywać? Rób to co uwżasz za słuszne i to co będzie dla ciebie wygodne, bądź egoistą tak jak to ludzka rasa ma w naturze.... :)
  
Pozdr!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-23
23:40:57

Współczucie
> Przecież jak nie chcesz go wyrażać, to nikt cie nie zmusza, prawda? :)

Chodzi o to, że wielu ludzi odruchowo wygłasza takie deklaracje - a nawet i mnie się to zdarza, jak się nie zastanowię... i pytam się: dlaczego ;-)

Poza tym tryb olewający może poskutkować utratą sympatii ze strony znajomych... czasami mówi się takie puste frazesy, żeby ich nie stracić...

> Słuchanie stereotypów? Nie dzieki, nie lubię...  

Ja też nie ;-)

> Dlaczego wogóle mam kłamać? Ja zawsze mówie co myślę i mi z tym dobrze...  
> :)

Masz podobnie jak ja zatem ;-)

> Dobrze "powiedziane" ;)

:-D

> Bajkę powiadasz... :> hie hie, nie no przepraszam, ale dzis mam dobry  
> humor- wyjątkowo...

LOL!!!

> A kto ci każe się na nie zdobywać? Rób to co uwżasz za słuszne i to co  
> będzie dla ciebie wygodne, bądź egoistą tak jak to ludzka rasa ma w  
> naturze.... :)

Tylko egoizm czasami mówi, że lepiej okazać nieistniejące współczucie, żeby nie psuć sobie opinii w środowisku :-P

Nawet nie wiesz, jak zszokowałem znajomych, gdy po pewnym wypadku w Krakowie rozczulałem się nad zniszczonym tramwajem, olewając ofiary w ludziach :-P :-P :-P

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabinit
( Pijana Bogów Krwią )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-24
13:50:16

Współczucie
> Chodzi o to, że wielu ludzi odruchowo wygłasza takie deklaracje - a nawet  
> i mnie się to zdarza, jak się nie zastanowię... i pytam się: dlaczego  
> ;-)

No cóż... życie. ;)

> Poza tym tryb olewający może poskutkować utratą sympatii ze strony  
> znajomych... czasami mówi się takie puste frazesy, żeby ich nie  
> stracić...

A dlaczego mam się ograniczać dla wygody innych?  
  
> Ja też nie ;-)

A kto lubi? ;)
  
>  
> > Bajkę powiadasz... :> hie hie, nie no przepraszam, ale dzis mam  
> dobry  
> > humor- wyjątkowo...
>  
> LOL!!!

Niom też sie dziwię, że taki dobry humaor mnie wtedy ogarnął... :)  

>> Nawet nie wiesz, jak zszokowałem znajomych, gdy po pewnym wypadku w  
> Krakowie rozczulałem się nad zniszczonym tramwajem, olewając ofiary w  
> ludziach :-P :-P :-P

:))))  

Pozdr!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-25
01:31:26

Współczucie
> No cóż... życie. ;)

Taaa... lajf iz brutal...

> A dlaczego mam się ograniczać dla wygody innych?  

Tylko i wyłącznie dla SWOJEJ wygody - bo to Ty poniesiesz konsekwencje ewentualnego społecznego ostracyzmu za zachowanie niezgodne z kanonami...

> A kto lubi? ;)

Na pewno się tacy znajdą - jak ze wszystkim ;-)

> Niom też sie dziwię, że taki dobry humaor mnie wtedy ogarnął... :)  

Pewnie dzięki moim wirtualnym buziaczkom :-D

> :))))  

Baaardzo dziwnie się na mnie patrzyli wtedy - a ja im zacząłem cały wykład, że ludzie ci mnie gówno obchodzą, bo ich nie znałem, za to brak jednego ufo odbije się na zdolnościach transportowych MPK i to mnie dotknie akurat bezpośrednio :-P

Na szczęście moje przewidywania się nie sprawdziły i szybko wyklepali ten trójskład.

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabinit
( Pijana Bogów Krwią )

zdjecie

Wysłano:
2004-07-25
13:20:18

Współczucie
> Taaa... lajf iz brutal...

Oh! Yeahh!!
  
>  
> Tylko i wyłącznie dla SWOJEJ wygody - bo to Ty poniesiesz konsekwencje  
> ewentualnego społecznego ostracyzmu za zachowanie niezgodne z  
> kanonami...

Co cię nie zabije to cie wzmocni... :)
  
>  
> Na pewno się tacy znajdą - jak ze wszystkim ;-)

Zapewne... :)
  
> Pewnie dzięki moim wirtualnym buziaczkom :-D

Ani mi się śni! Ile razy mam ci jeszcze powtarzać żebyś mnie nie całował!?
Drażnisz mnie tym... :/
  
> Baaardzo dziwnie się na mnie patrzyli wtedy - a ja im zacząłem cały  
> wykład, że ludzie ci mnie gówno obchodzą, bo ich nie znałem, za to brak  
> jednego ufo odbije się na zdolnościach transportowych MPK i to mnie  
> dotknie akurat bezpośrednio :-P

Egoizm... :)  i dobrze.
  
> Na szczęście moje przewidywania się nie sprawdziły i szybko wyklepali ten  
> trójskład.
  
A szkoda... :/
  
Pzdr!

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-07-26
09:51:39

Współczucie
> Oh! Yeahh!!

Oh Bleeeaaahhh!!! [powiedział Loki, który niedawno wrócił z imprezy i odczuwa właśnie w niezwykle bolensy sposób wiry w baku]

> Co cię nie zabije to cie wzmocni... :)

Gadaj zdrowa. Niewłaściwe zrozumienie tych słów Nietzschego prowadzi do iście katolskiego w swej istocie niepotrzebnego narażania się na cierpienia... a satanista przecież dąży do DOCZESNEGO SZCZĘŚCIA i stara się owych cierpień UNIKAĆ, czyż nie? :-]

> Zapewne... :)

;-)

> Ani mi się śni! Ile razy mam ci jeszcze powtarzać żebyś mnie nie  
> całował!?
> Drażnisz mnie tym... :/

Cmok, cmok, cmok!
Cmoookkk!!!
:-*~ :-*~ :-*~

> Egoizm... :)  i dobrze.

Ano owszem. Moja zacna już nieżyjąca babcia zawsze powtarzała, że wyrośnie ze mnie straszny egoista. Miała rację :-]

> A szkoda... :/

Co szkoda?! Co szkoda?! A... a... a pocałować Cię???!!!

ROTFL!

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liktor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-08-05
01:02:12

Współczucie
loki zabawiasz sie w anatomie wspolczucia ?
dajmy spokoj
tak naprawde Inny nas nie obchodzi
chyba, ze jako obiekt pragnienia
jesli zaczyna cierpiec
jesli zaczyna bolec
jesli zaczyna wciagac nas w swoje ciepienie, bol, chorobe, nieszczescie
najchetniej bysmy wyszli, moze niekoniecznie trzaskajac drzwiami
chyba ze bycie wspolczujacym dobrze nam zrobi
taki slodzik dla ego

pamietaj
przez caly tydzien, i jeszcze dalej - ja, ja, ja, ja...
- if you are the true black one

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-08-05
08:27:36

Współczucie
> loki zabawiasz sie w anatomie wspolczucia ?

Tak, bo to ciekawe ;-)

> dajmy spokoj

Nie :-]

> tak naprawde Inny nas nie obchodzi

Niekoniecznie. Jeżeli jest to osoba naprawdę bliska, to (choćby na zasadzie altruizmu odwzajemnionego) zaczyna nas obchodzić i to bardzo. Jej emocje stają się naszymi emocjami, a ona sama przedłużeniem nas samych...

Powinieneś wiedzieć, o czym mówię... no chyba że nigdy w życiu nie miałeś przyjaciół... ale w takim wypadku pozostaje tylko WSPÓŁCZUĆ. ;-)

> chyba, ze jako obiekt pragnienia
> jesli zaczyna cierpiec
> jesli zaczyna bolec
> jesli zaczyna wciagac nas w swoje ciepienie, bol, chorobe, nieszczescie
> najchetniej bysmy wyszli, moze niekoniecznie trzaskajac drzwiami

Nie, jeżeli ta osoba dla nas wiele znaczy.

Ale generalnie masz rację ;-)

> chyba ze bycie wspolczujacym dobrze nam zrobi
> taki slodzik dla ego

O właśnie... a jak to dobrze być współczującym i charytatywnym, jak się ma interes :-] Jaki wzrost zaufania społecznego... jaka autoreklama... hyhyhy ]:->

> pamietaj
> przez caly tydzien, i jeszcze dalej - ja, ja, ja, ja...
> - if you are the true black one

LOL!

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>