| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 01:34:28 |
Uciszyc ból bólem... Kazdy z nas ma jakies problemy. Kazdy stara sie jakos z nimi radzic, rozwiazywac je. Zdarza sie jednak ze sytuacja nas przerasta. Nie wazne czy chodzi o kompleks grubego tylka, smierc kota, gwalt czy rozwod rodzicow. I nie wazne czy problem jest urojony czy rzeczywiscie rzecz jest nie do przejscia... I kazdy stara sie radzic jakos z bolem. Jedni kieruja rozpacz na zewnatrz. Wyladowuja sie a innych badz tworza. Sa tez tacy ktorzy ktorzy wyladowuja sie na sobie. Sposobow na to jest mnostwo, od tych zakamuflowanych (jak chociazby zaburzenia odzywiania, anoreksja czy bulimia) po te widoczne na pierwszy rzut oka - samookaleczanie. To ostatnie przybiera rozne formy, od za ciasno zawiazanych butow przez wyrywanie sobie wlosow, obgryzania paznokci (znam kogos kogo dlonie sa ich prawie pozbawione), po doslowne samokaleczenie - od pozostawiajacego czerwone pregi drapania po brutalne ciecia owocujace glebokimi bliznami (zobacz: http://www.psyke.org/pictures/ ) Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu obgryzasz paznokcie? Niech ten watek zostanie w komentarzach. Bo jest komentarzem. Chociazby na to jacy jestesmy i jak reagujemy na pewne sytuacje. |
|
xyzak ( ) ![]() Wysłano: 2005-01-03 00:34:45 |
Uciszyc ból bólem... Jedyny problem z którym nie mogłem sobie poradzić to achalasia cardiae. Zostałem zoperowany i po problemie. Życie układa mi się wyśmienicie. Nie mam dołów. Nie bywam smutny. Jedyną "ceną" mojego wiecznie dobrego samopoczucia jest podwyższony poziom agresji z którym walczę za pomocą 40 kg na łamanym gryfie. Czy samookaleczanie nie wynika z niskiego poczucia własnej wartości? Może to brak akceptacji własnego ciała? Czy może trudności z określeniem swojego miejsca w świecie? Chyba częściej kobiety się samookaleczają ... co wskazuje na kreowany obecnie ideał kobiecego piękna etc. _____________________________ live like there is no tommorow |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-04 16:42:21 |
Uciszyc ból bólem... > Czy samookaleczanie nie wynika z niskiego poczucia własnej wartości? Jak najbardziej.... Paradoksalnie przynosi tylko chwilowe ukojenie a potem dol z powodu blizn... > Chyba częściej kobiety się samookaleczają ... > co wskazuje na kreowany obecnie ideał kobiecego piękna etc. Mysle ze jakkolwiek by ten ideal nie wygladal zawszer beda ludzie ktorzy beda oden odstawali i ktorych bedzie to meczylo... |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-05 10:07:19 |
Uciszyc ból bólem... > > > Chyba częściej kobiety się samookaleczają ... > > co wskazuje na kreowany obecnie ideał kobiecego piękna etc. > > Mysle ze jakkolwiek by ten ideal nie wygladal zawszer beda ludzie ktorzy > beda oden odstawali i ktorych bedzie to meczylo... Alkoholizm, narkomania, anoreksja, bulimia itp sa fomami samookaleczenia i sadze, ze tu nie ma podzialu na wiekszosc damska, czy meska. Odn anoreksji, nie slyszalam jeszcze o przypadku mezczyzny. Moze sa tacy... To raczej domena kobiet. I sadze, ze (pomijajc mechanizmy...) punktem wyjsciowym jest tu brak akceptacji swojego ciala. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-05 14:24:10 |
Uciszyc ból bólem... > Odn anoreksji, nie slyszalam jeszcze o przypadku mezczyzny. Moze sa > tacy... > To raczej domena kobiet. I sadze, ze (pomijajc mechanizmy...) punktem > wyjsciowym jest tu brak akceptacji swojego ciala. Znam mężczyznę chorego na anoreksję. Anoreksja u mężczyzn wygląda dokładnie tak, jak u kobiet - wystające żebra i ciągłe marudzenie: "Jestem taki gruby... mam wielki brzuch i wielki tyłek. Nie mogę na siebie patrzeć." I cała reszta też tak samo. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-05 19:49:26 |
Uciszyc ból bólem... > Znam mężczyznę chorego na anoreksję. Anoreksja u mężczyzn wygląda > dokładnie tak, jak u kobiet - wystające żebra i ciągłe marudzenie: "Jestem > taki gruby... mam wielki brzuch i wielki tyłek. Nie mogę na siebie > patrzeć." I cała reszta też tak samo. Zastanawiam się czy współczesny trend mężczyzny metroseksualnego nię zwiększy ilości zachorowań wśród panów. Hm, pomysł na prackę naukową. :) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-05 22:52:25 |
Uciszyc ból bólem... > > Znam mężczyznę chorego na anoreksję. Anoreksja u mężczyzn wygląda > > dokładnie tak, jak u kobiet - wystające żebra i ciągłe marudzenie: "Jestem > > taki gruby... mam wielki brzuch i wielki tyłek. Nie mogę na siebie > > patrzeć." I cała reszta też tak samo. > > Zastanawiam się czy współczesny trend mężczyzny metroseksualnego nię > zwiększy ilości zachorowań wśród panów. To pewne. Przypadek o którym mówię to jedyny metro facet którego znam. > Hm, pomysł na prackę naukową. :) Spóźniony pomysł. :) Wyprzedził Cię najnowszy numer Cosmopolitan i artykuł ze str. 74 pod tytułem: "Piękni chłopcy z miasta" LOL oraz następny po nim: "Kiedy dieta staje się pułapką". :DDD Pzdr. Myszołów |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-07 19:35:58 |
Uciszyc ból bólem... > Spóźniony pomysł. :) Wyprzedził Cię najnowszy numer Cosmopolitan i artykuł > ze str. 74 pod tytułem: "Piękni chłopcy z miasta" LOL oraz następny po > nim: "Kiedy dieta staje się pułapką". :DDD Yps!Eee... niezupełnie o to mi chodziło, czytadła jak "Cosmopolitan" mają tyle wspólnego z nauką co Lepper z ekonomią. Po prostu streścili jakąś prace i uczynili ja strawna dla nie-naukowców. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-07 20:28:44 |
Cosmogirl & Scientist ;) > > Spóźniony pomysł. :) Wyprzedził Cię najnowszy numer Cosmopolitan i artykuł > > ze str. 74 pod tytułem: "Piękni chłopcy z miasta" LOL oraz następny po > > nim: "Kiedy dieta staje się pułapką". :DDD > > Yps!Eee... niezupełnie o to mi chodziło, czytadła jak "Cosmopolitan" mają > tyle wspólnego z nauką co Lepper z ekonomią. LOL A emotikonów waść nie wychwyciłeś? :> Po poza tym - Cosmopolitan to bardzo praktyczna i pożyteczna czytanka :] Miałeś w rękach choć jeden numer, skoro twierdzisz, że to "czytadło"? :>>> Nie lubię zadęcia, Cieniu, wybacz. :) Po prostu streścili jakąś > prace i uczynili ja strawna dla nie-naukowców. "Uspokój się Stefan, czy ktoś mówi że nie?" :> Pozdr. :) M. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-08 02:42:15 |
Cosmogirl & Scientist ;) > LOL A emotikonów waść nie wychwyciłeś? :> > Po poza tym - Cosmopolitan to bardzo praktyczna i pożyteczna czytanka :] > Miałeś w rękach choć jeden numer, skoro twierdzisz, że to "czytadło"? > :>>> Nie lubię zadęcia, Cieniu, wybacz. :) A, czytał, czytał. Ale niestety Cień - p tradycjonalisty,jest wrogiem wszelkich kolorowców trendowych, obojętnie czy to jest cosmo czy playboy. Tyle tam wielkich prawd i idei przeniesionych, co w archiwiwach MTV. No. Trzymał, trzymał w łapie, i uznał, że ze względu na jakość papieru nawet się w toalecie nie przyda. PS. A szminki i lakiery do paznokci to możecie sobie wiecie gdzie...(...). A Beckham słabo gra w piłkę. ;) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-08 13:52:30 |
Cosmogirl & Scientist ;) > A, czytał, czytał. :) Ale niestety Cień - p tradycjonalisty,jest wrogiem > wszelkich kolorowców trendowych, obojętnie czy to jest cosmo czy playboy. > Tyle tam wielkich prawd i idei przeniesionych, co w archiwiwach MTV. No. "Cosmopolitan" = "Jeszcze Bardziej Współczesna Czarownica". Z "Playboyem" też ma trochę wspólnego. ;) I nie jest wcale trendowe, muszę Cię zmartwić - większość ludzi widząc laskę z "Cosmo" wystającym z torebki z góry uznaje ją za myślącą inaczej. Powielasz stereotyp? Chyba się nie rozbeczę. ;) > Trzymał, trzymał w łapie, i uznał, że ze względu na jakość papieru nawet > się w toalecie nie przyda. Jesteś aż takim tradycjonalistą, że w toalecie używasz gazet?! :-o > PS. A szminki i lakiery do paznokci to możecie sobie wiecie gdzie...(...). > A Beckham słabo gra w piłkę. ;) ;) Nie bądź taki anty... ;) Metro też człowiek ;) M. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-08 14:54:44 |
Cosmogirl & Scientist ;) > "Cosmopolitan" = "Jeszcze Bardziej Współczesna Czarownica". Z "Playboyem" > też ma trochę wspólnego. ;) I nie jest wcale trendowe, muszę Cię zmartwić > - większość ludzi widząc laskę z "Cosmo" wystającym z torebki z góry > uznaje ją za myślącą inaczej. Powielasz stereotyp? Chyba się nie rozbeczę. > ;) Kurde, co ja poradzę że tam nic nie ma? Przejrzałem parę nrów i wiedza tam zawarta jest powierzchowna. Zresztą - jeśli więcej jest zdjęć niz tekstu to chyba o czym świadczy. :) > Jesteś aż takim tradycjonalistą, że w toalecie używasz gazet?! :-o > > PS. A szminki i lakiery do paznokci to możecie sobie wiecie > gdzie...(...). > > A Beckham słabo gra w piłkę. ;) > > ;) Nie bądź taki anty... ;) Metro też człowiek ;) Wiem, wiem. Toleruję, choc nic nie poradzę że mi się żygac chce. :D |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-08 15:54:22 |
Cosmogirl & Scientist ;) > Kurde, co ja poradzę że tam nic nie ma? Przejrzałem parę nrów i wiedza tam > zawarta jest powierzchowna. Zresztą - jeśli więcej jest zdjęć niz tekstu > to chyba o czym świadczy. :) Wiedza...? Chyba nie traktujesz "Cosmopolitana" jako źródła wiedzy? LOL Dla mnie to źródło rozrywki, wiedzy szukam gdzie indziej. > > ;) Nie bądź taki anty... ;) Metro też człowiek ;) > > Wiem, wiem. Toleruję, choc nic nie poradzę że mi się żygac chce. :D Rzygać, drogi Cieniu, nie "żygać" ;) M. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-09 20:49:59 |
Cosmogirl & Scientist ;) > > Wiem, wiem. Toleruję, choc nic nie poradzę że mi się żygac chce. :D > > Rzygać, drogi Cieniu, nie "żygać" ;) Kazda bulimiczka mu to powie ;) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-09 22:31:29 |
Cosmogirl & Scientist ;) > > > Wiem, wiem. Toleruję, choc nic nie poradzę że mi się żygac chce. > :D > > > > Rzygać, drogi Cieniu, nie "żygać" ;) > > Kazda bulimiczka mu to powie ;) ;) A ja myślałam, że każda studentka FP... ;) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-10 19:33:16 |
Cosmogirl & Scientist ;) > > > > Wiem, wiem. Toleruję, choc nic nie poradzę że mi się żygac > chce. > > :D > > > > > > Rzygać, drogi Cieniu, nie "żygać" ;) > > > > Kazda bulimiczka mu to powie ;) > > ;) > A ja myślałam, że każda studentka FP... ;) Jakgdyby to sie nie laczylo ;) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-11 16:50:26 |
Cosmogirl & Scientist ;) > > > > Rzygać, drogi Cieniu, nie "żygać" ;) > > > > > > Kazda bulimiczka mu to powie ;) > > > > ;) > > A ja myślałam, że każda studentka FP... ;) > > Jakgdyby to sie nie laczylo ;) Dobrze, już dobrze, mea culpa... Jak widzicie nikt nie jest doskonały, nawet Ja! ;) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-06 16:12:55 |
Marie Claire i Cosmoboyz > Spóźniony pomysł. :) Wyprzedził Cię najnowszy numer Cosmopolitan i artykuł > ze str. 74 pod tytułem: "Piękni chłopcy z miasta" LOL oraz następny po > nim: "Kiedy dieta staje się pułapką". :DDD Najnowszy Cosmo? oooo... Przejde sie do czytelni :) A ostatniej Marie Claire jest o anorektyczkach i bohaterka jest moja znajoma z jednego z pro-ana forum :) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-06 18:25:42 |
Marie Claire i Cosmoboyz > > Spóźniony pomysł. :) Wyprzedził Cię najnowszy numer Cosmopolitan i artykuł > > ze str. 74 pod tytułem: "Piękni chłopcy z miasta" LOL oraz następny po > > nim: "Kiedy dieta staje się pułapką". :DDD > > Najnowszy Cosmo? oooo... Przejde sie do czytelni :) :) Się przejdź ;) W Cosmo oprócz artykułów typu: "10 gorących pozycji na każdy nastrój" można czasem znaleźć na prawdę ciekawe rzeczy... ;) > A ostatniej Marie Claire jest o anorektyczkach i bohaterka jest moja > znajoma z jednego z pro-ana forum :) Ja o moich znajomych czytam co najwyżej w "Przekroju" czy innej "Polityce", nuda.... LOL |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 02:07:02 |
Pozwolić by ból się wypalił... > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? Nigdy, z nikim nie dzielę się wszystkim. Sam siebie rozumiem najlepiej. > Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z > zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu > obgryzasz paznokcie? W żaden sposób nie robię sobie krzywdy. Nie czułem nigdy takiej potrzeby. Pozdrawiam, Vixit |
|
Anndariel [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-15 10:22:07 |
Uciszyc ból bólem... >Kiedy mialam jakies 13 lat zaczelam bardzo gwaltownie dojzewac,przede wszystkim psychicznie. Bylam troche inna wiec obrywalam kamieniami, "koledzy" szkolni pluli na moj plecak, tudziez wyrzucali go do smietnika, czasem ktos byl nasylany po to zeby mi skopac tylek, bo lysa dziweczyna z agrafkami w uszach nie mogla sie uchowac wsrod "dresow". To byl czas kiedy bylam sama, nie mialam nikogo skim bym mogla porozmawiac....coz...do dzis zostaly mi blizny, po skalpelu, zyletkach, nozach i innych gadzetach. Przez jakis czas leczylam swoje zdrowie psychiczne ;) Teraz jestem bardzo wyczulona na bol, na widok ran robi mi sie lekko slabo. Mimo wszystko chyba niczego nie zaluje, wszystko czlowieka wzbogaca w jakis sposob, kolejne doswiadczenia |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-15 13:45:56 |
Uciszyc ból bólem... >do dzis > zostaly mi blizny, po skalpelu, zyletkach, nozach i innych gadzetach. > Przez jakis czas leczylam swoje zdrowie psychiczne ;) No,istnieje bezpośrednie powiązanie między pierwszą częścią wypowiedzi,a drugą... >Teraz jestem bardzo > wyczulona na bol, na widok ran robi mi sie lekko slabo. Mimo wszystko > chyba niczego nie zaluje, wszystko czlowieka wzbogaca w jakis sposob, Nie żałujesz,że się okaleczałaś?a może Ciebie ktoś okaleczał w ramach szkolnych zabaw? Piszesz to tak,jakby to było jedzenie cukierków.Podkreślasz swoją odmienność,z niejaką dumą pisząc o niej,że była przyczyną kłopotów.Potem z łatwością opisujesz swoje obrażenia-jesteś taką twardzielką,że to wszystko sobie robiłaś,a teraz bez mrugnięcia okiem o tym opowiadasz i na luzie? dziwny powód do dumy,zaiste |
|
Anndariel [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-15 19:05:39 |
Uciszyc ból bólem... Nie napisalam ze jestem z tego dumna tylko ze nie zaluje a to roznica, przykro mi ale inaczej nie potrafie o tym pisac, moze wlasnie dlatego ze nie jest to dla mnie obojetna sprawa...to troche tak jakbym pisala o kims innym Na pewno nie byla to zadna forma szkolnych zabaw. Sa ludzi ktorzy robia to publicznie, zeby kogos zainterasowac, zaszokowac...ja robilam to w zaciszu wlasnego domu...mialam wtedy taka ilosc agresji ze czasem musialam sobie zrobic krzywde bo balam sie ze zrobie krzywde innym. |
|
Foxyana [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-27 14:14:23 |
Uciszyc ból bólem... Mimo wszystko > chyba niczego nie zaluje, wszystko czlowieka wzbogaca w jakis sposob, > kolejne doswiadczenia zgadzam się z Tobą. Miałam ostatnio taki moment , że wrecz udałam się do salonu laseroterapii aby skonsultować proces ewentualnego spłycenia blizn. Jednak nie zrobiłam nic konkretnego, na konsultacji sie skończyło. tak jakoś żal by mi było tych blizn.. tak jakbym pozbyła się części siebie, pamiatki po przezyciach.. |
|
Reveil [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-27 21:13:36 |
Uciszyc ból bólem... > jakoś żal by mi było tych blizn.. tak jakbym pozbyła się części siebie, > pamiatki po przezyciach.. Mam za soba troceh dziwne... coz na pewno nietypowe doswiadczenie. To mialbyc zwykly wieczor w pubie. Wlasciwie bez powodu ani przyczyny kolezanka wyciagnela noz - motylka. Tak na marginesie ostra dziewczyna :) ... zaczela nim sie bawic. Panujacy wtedy nastroj mozna okreslic jako ekstremalnie dekadencki. Wszyscy wypili juz troche. Spytala czy ktos ma ochote zeby go pociac... a ja coz... zglosilem sie na ochotnika. Moznaby zapytac co ta historia ma wspolnego z tym topic-iem. Bylem wtedy w strasznym dolku... mniejsza o szczegoly. Wystawilem reke... Pierwsze naciecie przeszylo skore... bol stlumiony wlasciwie przez alkohol... widok pierwszej struzki krwi. Pada niemal wyzywajace pytanie "Jeszcze? TAK JESZCZE!" Jedzie drugie naciecie mocniejsze... alkohol juz nie daje rady tlumic bolu. Ponownie pytanie "Jeszcze? ... TAK!" Trzecie naciecie juz bardzo glebokie. Silny bol. Krew splywa po rece... widac rozchodzaca sie na dwie czesci skore... Znajomi wokol bledna. Na ponowne pytanie odpowiadam spokojnie "Juz starczy." Widok byl naprawde masakryczny krwi bylo juz sporo. Niby zwykla glupota... jednak dzieki temu o dziwo poczulem chwilowa ulge. Naprawde bylo mi lepiej... przez ta krotka chwile. Bol fizyczny i widok krwi... totalne odlaczenie bolu emocjonalnego. Chociaz fakt ze na nastepny dzien nie bylo juz tak wesolo. W szpitalu powiedzieli ze to nadawaloby sie do szycia... ale minelo juz zbyt duzo czasu. Do dzis mam na lewej rece trzy blizny. Z tego ta ostatnia dosc widoczna. Czy zaluje? Ciezko mi odpowiedziec na to pytanie. To kolejne doswiadczenie no i pamiataka. Wiem tylko jedno ze nigdy czegos podobnego nie powtorze. Trzy blizny mi starcza :> Pozdrawiam Reveil |
|
Foxyana [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-27 11:39:25 |
Uciszyc ból bólem... jestem osobą wybuchową, otwartą i wydawałoby się, że uzewnętrzniam swój ból, tym samym go łagodząc. Z większością problemów życia codziennego tak sobie właśnie radzę - atakuję, pokrzyczę czy załatwię. Są natomiast pewne rzeczy.. które bolą inaczej, gdzieś głęboko, nie są konkretne.. jakoś zamglone, może jeszcze nie jestem w stanie stawić im czoła lub za mało siebie jeszcze znam by to wziąć na klatę i rozwiązać.. Ból powoduje kumulację agresji i frustracji, która burzy się we mnie szukając ujścia... ja to umożliwiam rozcinając skórę, szybkim ostrym pociągnięciem żyletki... widok krwi gwałtownie zalewającej przedramię daje natychmiastową ulgę. Rozjaśnia otoczenie, ściąga ze mnie ciężar. W stanach głębokiej depresji zdarza mi sie "podcinać" skórę robiąc małe otworki, z których małymi strumyczkami spływa krew do kubeczka. |
|
Vampire [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-22 14:58:28 |
Uciszyc ból bólem... > W stanach głębokiej depresji zdarza mi sie "podcinać" skórę robiąc małe > otworki, z których małymi strumyczkami spływa krew do kubeczka. I co, robisz z niej drinki? Blah.... ROTFL!!!!! Pozdrawiam Vampire |
|
Foxyana [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-25 09:55:33 |
Uciszyc ból bólem... > > > W stanach głębokiej depresji zdarza mi sie "podcinać" skórę robiąc > małe > > otworki, z których małymi strumyczkami spływa krew do kubeczka. > > I co, robisz z niej drinki? Blah.... ROTFL!!!!! > > Pozdrawiam > Vampire A ty co qrwa 'vampire' sie zwiesz i krwi się brzydzisz? |
|
Vampire [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-25 11:15:42 |
Uciszyc ból bólem... > A ty co qrwa 'vampire' sie zwiesz i krwi się brzydzisz? Zdarza się :) Pozdrawiam Vampire Abstynent :P |
|
Zagato [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-21 18:18:01 |
Uciszyc ból bólem... Mój ból,staram się dusić w sobie,czasami zdaży mi się komuś zwierzyć,ale kiedy pomyśle,to nie widze całkowitej ulgi.najczesciej ulegam melancholi. co do tych fotek,to z jednej strony mnie brzydzą,a z drugiej podobają mi się. ;) nie okaleczam się. poza tym nie znam dobrego sposobu na wewnętrzny ból,każdy jeden może się okazać dobry,czy samookaleczanie nim jest,może,ale nie dla mnie. |
|
Janiv [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 22:44:58 |
Uciszyc ból bólem... > Kazdy z nas ma jakies problemy. > a co Ciebie boli? kazde tego typu pytanie wyrasta z tłumionego stresu i bólu, podziel sie z nami swoim a moze znajdziemy wspolnie lekarstwo. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 15:44:32 |
Uciszyc ból bólem... > > Kazdy z nas ma jakies problemy. > > > a co Ciebie boli? Wiele rzeczy. Od pana zebrajacego na dworcu po niemoznosc obudzenia sie o normalnej porze. > kazde tego typu pytanie wyrasta z tłumionego stresu i bólu, podziel sie z > nami swoim a moze znajdziemy wspolnie lekarstwo. Hmm.. Probowalo juz kilku lekarzy i probuje jedna terapeutka... Zreszta forum to nienajlepsze miejsce do takich wynurzen... A i psychodrama specjalnie mnie nie bawi.. |
|
Janiv [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:46:21 |
Uciszyc ból bólem... > Zreszta forum to nienajlepsze miejsce do takich wynurzen... A i > psychodrama specjalnie mnie nie bawi.. W takim razie życze mniej empatii a wiecej asertywnosci:) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 16:48:04 |
Uciszyc ból bólem... > > > Zreszta forum to nienajlepsze miejsce do takich wynurzen... A i > > psychodrama specjalnie mnie nie bawi.. > > W takim razie życze mniej empatii a wiecej asertywnosci:) Latwo powedziec, trudniej zrobic :) |
|
Janiv [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:58:06 |
Uciszyc ból bólem... > > Latwo powedziec, trudniej zrobic :) > Rozumiem Cie..ale jezeli masz tendencje do pochylania sie nad kazdym ulicznym zebrakiem i do rozmów z ludźmi poznanymi w dworcowej poczekalni ,przeżywania ich kłopotów i wzruszania sie losem bezdomnej rumunki to masz duzy problem:(, i widac brak innych problemów ,wiec pogratulowac bycia szczesliwym człowiekiem:))) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 17:01:41 |
Uciszyc ból bólem... > Rozumiem Cie..ale jezeli masz tendencje do pochylania sie nad kazdym > ulicznym zebrakiem i do rozmów z ludźmi poznanymi w dworcowej poczekalni > ,przeżywania ich kłopotów i wzruszania sie losem bezdomnej rumunki to masz > duzy problem:(, Zebys wiedzial... O tym tez byla kiedys dyskusja... Moze Tobie latwo sie obrocic na piecie widzac bezdomnego na dworcu, male zasmarkane, brudne dziecko czy bezdomnego kundla. Z jednej strony zazdroszcze,z drugiej strony nigdy bym tak nie chciala. Tabltki na nadmiar wspolczucia nie pomoga niestety(?)... > i widac brak innych problemów ,wiec pogratulowac bycia > szczesliwym człowiekiem:))) No coz... Mam fajna rodzine,jeszcze fajniejszego faceta, mnostwo kolezanek i kolegow,wieczorow nie spedzam samotnie, mam troche zainteresowan... Nie jest zle :) |
|
Kryspian [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-10 16:11:11 |
Uciszyc ból bólem... > No coz... Mam fajna rodzine,jeszcze fajniejszego faceta, mnostwo kolezanek > i kolegow,wieczorow nie spedzam samotnie, mam troche zainteresowan... Nie > jest zle :) No i Ok:) i pozostań soba..a ze sie schylasz nad kazdym zebrakiem i bezdomnym kundlem..kazdy ma jakieś hobby:)))..ja sie ogladam za kazdą ładna laska na ulicy..i tez zagaduje ..lol , a i pies moze liczyć na kąsek jak widze jakieś bide wynedzniałe:) |
|
Janiv [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 17:11:55 |
Uciszyc ból bólem... pamietam tę (tą)lol dyskusje sprzed paru lat. > > Moze Tobie latwo sie obrocic na piecie widzac bezdomnego na dworcu, male > zasmarkane, brudne dziecko czy bezdomnego kundla. Z jednej strony > zazdroszcze,z drugiej strony nigdy bym tak nie chciala. Bezdomnemu powinny pomoc odpowiednie słuzby,organizacje pozarzadowe,krk ,itp.,zreszta jakze czesto ktoś jest bezdomnym z wyboru bo w osrodku pomocy społecznej nie mozna pic denaturatu;],brudne dziecko to wina rodziców a poza tym dzieci maja to do siebie ze sie brudza:) bezdomnego kundla zawsze nakarmie kawalkiem kiełbasy ale trudno przygarniac wszystkie powsinogi,los Violetty Villas i schroniska Bozeny Wahl swiadczy o tym dobitnie. > Tabltki na nadmiar wspolczucia nie pomoga niestety(?)... tabletki pomagaja ale rujnują watrobe i nerki :) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 21:57:09 |
Uciszyc ból bólem... > tabletki pomagaja ale rujnują watrobe i nerki :) Przede wszystkim błędem jest ich stosowanie jeśli ktos ma po prostu wrażliwą i melancholijną naturę. Jeśli przybiera to rozmiar charakteropatii to jest to robota dla psychologa. Żadnych leków. Chyba że walerianę a i to nie za często. :) |
|
Janiv [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-10 01:19:57 |
Uciszyc ból bólem... > > > tabletki pomagaja ale rujnują watrobe i nerki :) Żadnych leków. Chyba że > walerianę a i to nie za często. :) To jakis czerwono-khmerski patent??? oni tez wygonili mieszkańców miast ze szpitali do dżungli i kto umarł ten nie zyje-jak mawiał Bogus L. w pewnym filmie:P |
|
Kryspian [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 22:06:06 |
Uciszyc ból bólem... > > > tabletki pomagaja ale rujnują watrobe i nerki :) > > Przede wszystkim błędem jest ich stosowanie jeśli ktos ma po prostu > wrażliwą i melancholijną naturę. raczej organizm wrazliwy......> Jeśli przybiera to rozmiar > charakteropatii to jest to robota dla psychologa. Żadnych leków. Chyba że > walerianę a i to nie za często. :) Powiedziałbym psychiatry... psycholog to se moze palcem w bucie poruszac...;PPP Dobre dragi nie sa złe...nie lubisz łapac fazy??? lol Duzo sexu... i to czesto:) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 22:18:15 |
Uciszyc ból bólem... > Powiedziałbym psychiatry... psycholog to se moze palcem w bucie > poruszac...;PPP Właśnie o to chodzi że profesje psychiatry i psychologa choć w pewnym zakresie się nakładają to mają też ścisle własny zakres działania. W zaburzeniach osobowości nie ma sensu sięgac po chemię (bo praca organiczna mózgu nie jest zaburzona), lecz podjąć pracę z terapeutą, który ma za zadanie poprawić nieprawidłowo ukształtowaną psychike. > Dobre dragi nie sa złe...nie lubisz łapac fazy??? lol Lubię. ;) > Duzo sexu... i to czesto:) Cos wtym jest. Kiedyś na praktykach ,jechałem na karetce do wezwania "Kobieta 20 lat, napad histerii". Jak to ratownik z pogotowia usłyszał, splunał i postawił diagnozę: "Ostry zespół niedopchania" :) A powaznie, niektórzy mają osobowosci, które pozwalają zwalczyć takie zaburzenia. Niekiedy jednak mechanizmy regulacyjne zawodzą i potrzebna jest pomoc z zewnątrz. |
|
Kryspian [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 22:20:11 |
Uciszyc ból bólem... lol..masz cusia z nasza słuzba zdrowia wspolnego??? ..no to tematy na priva :) |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2004-12-10 13:44:05 |
Uciszyc ból bólem... > Tabltki na nadmiar wspolczucia nie pomoga niestety(?)... Nie pomogą? Wydaje mi się, że Prozac pomaga między innymi na takie rzeczy, ale mogę się mylić... a zresztą i tak go nie bierz :P. Po co stawać się inną osobą, jak jest dobrze ;). |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-12-09 15:47:20 |
Uciszyc ból bólem... Czasem sobie nie radzę, przyznam. Na ogół jestem silna... ale kiedy już muszę się "wyżyć" to troche piję, albo poprostu wyżywam się artystycznie. Nie mam zwyczju mówienia komukolwiek o tym co mnie gryzie czy oczymkolwiek. Nie "zwierzam" się, owszem są w około osoby którym mogłabym, ale potem tego żałuje. Wole sobie sama dawać radę z moimi problemami, nawet jeśli czasem mnie przerastają. |
|
Hastur [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-12 10:31:55 |
Uciszyc ból bólem... > ...to troche piję. > Nie "zwierzam" się, owszem są w około osoby którym mogłabym, > ale potem tego żałuje. Mam dokładnie tak samo. Najgorzej, że jak wypiję, to się zwierzam. Rano się za to nienawidzę. Hast, Pozdrawiam. |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-12-12 15:10:48 |
Uciszyc ból bólem... > Mam dokładnie tak samo. Najgorzej, że jak wypiję, to się zwierzam. Rano > się za to nienawidzę. > Nawet ja piję to staram się trzymać język za zębami, Masz rację ninawidzę się potem jeśli "uda mi się zwierzyć" Pozdr! Sabrina The Teenage Witch |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-14 15:07:12 |
Wypij i mi powiedz... > > Nie "zwierzam" się, owszem są w około osoby którym mogłabym, > > ale potem tego żałuje. > > Mam dokładnie tak samo. Najgorzej, że jak wypiję, to się zwierzam. Rano > się za to nienawidzę. Ja wogole nie pije i pamietam kazda zyciowke.. Szczerze mowiac, czesto slucham z grzecznosci, czasem po prostu wychodze ale czasem wcska w fotel to co udzie wyrzucaja z siebie po pijaku. Moja dbra kolezanka zwierzyla mi sie (zalana w sztok) ze przez 8 lat gwalcil ja przyjaciel rodziny, NIKT oprocz mnie o tym nie wie. Panna przez trzy tygodnie wstydzila sie spojrzec mi w oczy. Z drugiej strony chyba poczula ulge ze ktos wie... Gorzej gdy przylepi sie jaki "filozof"... :) |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-14 15:08:38 |
Wypij i mi powiedz... > Moja dbra kolezanka zwierzyla mi sie (zalana w sztok) ze przez 8 lat > gwalcil ja przyjaciel rodziny, NIKT oprocz mnie o tym nie wie. no,teraz wiemy MY wszyscy |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-14 15:11:14 |
Wypij i mi powiedz... > > > Moja dbra kolezanka zwierzyla mi sie (zalana w sztok) ze przez 8 lat > > > gwalcil ja przyjaciel rodziny, NIKT oprocz mnie o tym nie wie. > > no,teraz wiemy MY wszyscy Ale co z tego? Nikt z was jej nie zna. Nikt jej nie oceni, nikt nie bedzie pytal... A o to sie najbardziej boi. |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-14 15:18:44 |
Wypij i mi powiedz... Celem mojego zycia jest si edowiedziec,kto to;) a serio:no niby masz racje ale wiesz,jak jest czesto to forum czytaja osoby,ktore moga sie domyslec,o kogo chodzi... |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-14 15:24:27 |
Wypij i mi powiedz... > Celem mojego zycia jest si edowiedziec,kto to;) > > > a serio:no niby masz racje > ale wiesz,jak jest > czesto to forum czytaja osoby,ktore moga sie domyslec,o kogo chodzi... Nie w tym wypadku. Za duzo mam kolezanek ktore pija :) |
|
Black Orchid ( Devil's Advocate ) ![]() Wysłano: 2004-12-22 00:18:27 |
Uciszyc ból bólem... > > Nie "zwierzam" się, owszem są w około osoby którym mogłabym, > > ale potem tego żałuje. > no to tak jak ja - jak coś więcej wypiję zwierzam się innym i potem baaardzo tego żałuje... mam normalnie kaca moralnego |
|
Black Orchid ( Devil's Advocate ) ![]() Wysłano: 2004-12-21 01:36:06 |
autodestrukcja Każdy człowiek ma mniejsze lub większe skłonności do autodestrukcji. Jak twierdzą psychiatrzy wynika to z hamowania naszych naturalnych popędów ( zwłaszcza seksualnych ) a objawia się często agresją wobec własnego ciała. Żeby daleko nie szukać już Freud wpadł na to, że kultura narzuciła nam ludziom swoisty "kaganiec" , który ucywilizował od czasów pierwotynych nasze zachowania, ale doprowadził też do podświadomego tłumienia w sobie zwierzęcych instynktów. Skutkiem jest autodestrukcja a jej przejawy są tak różne jak różni są od siebie ludzie - jedni obgryzają paznokcie, głodzą się a inni tną. > Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z > zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu > obgryzasz paznokcie? Nie obgryzam paznokci, ale zdarza mi się sięgać po alkohol. Nie rozwiązuje on jak wiadomo problemów ale w uśmierzaniu bólu jest dość skuteczny. Mój znajomy na odmianę uprawia sporty ekstremalne i też twierdzi że tak właśnie objawia się u niego autodestrukcja. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 14:34:42 |
Uciszyc ból bólem... > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? Owszem mam. Ale generalne niepowodzenia wywołują że odsuwam się od ludzi. Staram się zrozumiec ich istotę, odrzucić emocję jako zaburzające racjonalną i logiczną ocenę sytuacji. I rozwiązać problem, lub przynajmniej go olać, by nie zatruwał mi życia. O pomoc kogos przoszę rzadko, zaś na próby pomocy z zewnątrz reaguje wręcz agresywnie.Swoje problemy rozwiązuje samemu, a od przyjaciół oczekuję pomocy dopiero gdy sam o nią poproszę. > Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z > zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu > obgryzasz paznokcie? Nie... Moje ciało jest światynią mojej duszy. Paznokcie zaś obgryzam (choc ostatnio przestałem i wreszcie moje paluchi jakoś wyglądają), gdy mnie pochłonie jakaś ultraciekawa lektura czy film. |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 20:34:14 |
Uciszyc ból bólem... > Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z > zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu > obgryzasz paznokcie? samookaleczanie zawsze było mi dalekie. nigdy nie pozwoliłabym na oszpecenie siebie. gdy mam problem- biorę rower i jadę, majac na uszach ulubione dźwięki muzyki. dużo słucham-poczynając od szumu wiatru po odgłos przełykanej śliny. czasami porozmawiam z przyjaciółką- sluchajac jej rad. uważam że ból (psychiczny) to bardzo uczące uczucie. dzięki niemu mamy możliwość poznania siebie z zupełnie innej strony. nie mówię tutaj o jakies ascezie czy naprawdę traumatycznych wypadkach (wspomniane molestowanie itp), ale o naszym zwykłych- codziennym problemach. są nam potrzebne... |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 14:17:57 |
Uciszyc ból bólem... > Zdarza sie jednak ze sytuacja nas przerasta. Nie wazne czy chodzi o > kompleks grubego tylka, smierc kota, gwalt czy rozwod rodzicow. I nie > wazne czy problem jest urojony czy rzeczywiscie rzecz jest nie do > przejscia... Nigdy nie doświadczyłam czegoś na prawdę nie do przejścia, więc nie wiem jak zachowałabym się w takiej sytuacji. Jeśli zaś chodzi o pozostałe problemy bądź pseudoproblemy, patrz niżej. > I kazdy stara sie radzic jakos z bolem. > > Jedni kieruja rozpacz na zewnatrz. Wyladowuja sie a innych badz tworza. Najczęściej wyładowuję rozpacz na innych - ale staram się oszczędzać bliskich, więc zaszywam się z dala od nich i tam dochodzę do siebie. Twórczość rzadko łączę z wyładowywaniem emocji, tak negatywnych, jak i pozytywnych. > Sa tez tacy ktorzy ktorzy wyladowuja sie na sobie. Sposobow na to jest > mnostwo, od tych zakamuflowanych (jak chociazby zaburzenia odzywiania, > anoreksja czy bulimia) po te widoczne na pierwszy rzut oka - > samookaleczanie. Ktoś już o tym pisał - ból owszem, ale "konstruktywny" - nowy kolczyk czy coś w tym stylu. A zaburzenia odżywiania to temat na osobną dyskusję, ja bym tego nie łączyła z bólem. > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? Daj spokój, chyba każdy ma kogoś takiego. > Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z > zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu > obgryzasz paznokcie? Niszczenie skóry, włosów czy choćby paznokci u mnie odpada. Jestem beznadziejnym przypadkiem narcyzmu. A ciąć wolę innych, nie siebie, i czasem robię to z rozpaczy właśnie. Zastanawia mnie kwestia alkoholizmu jako rodzaju dokopywania samemu sobie. Znam osoby, które piją nie po to, by poczuć się dobrze, ale po to, aby odczuć sponiewieranie. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 14:26:46 |
Uciszyc ból bólem... > Twórczość rzadko łączę z wyładowywaniem emocji, tak negatywnych, jak i > pozytywnych. Ciekawe, bo mi sie zawsze wydawalo ze to emocje napedzaja tworczosc i nie ma sztuki bez emocji... > Ktoś już o tym pisał - ból owszem, ale "konstruktywny" - nowy kolczyk czy > coś w tym stylu. Tylko gdybym zrobila sobie nowy kolczyk dlatego ze stalo sie cos co mnie zabolalo, to po jakims czasie wyciagnelabym go. Inspiracja do przekluwania ciala nie sa i nie beda nigdy problemy. > A zaburzenia odżywiania to temat na osobną dyskusję, ja > bym tego nie łączyła z bólem. A ja jak najbardziej. Poczytaj o ED i zobaczysz ze to choroby duszy i nie zawsze (wlasciwie bardzo czesto) sa spowodowane inymi czynnikami niz chec odchudzania. > > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? > > Daj spokój, chyba każdy ma kogoś takiego. Ja nie. I znam bardzo wiele osob tore podobnie jak ja maja mnostwo znajomych i nie sedzaja samotnych wieczorow, ba! uwazane sa za dusze towarzystwa, a nie maja nikogo bliskiego komu moglyby sie wygadac. Naprawde, nie znasz nikogo takiego? > Zastanawia mnie kwestia alkoholizmu jako rodzaju dokopywania samemu sobie. > Znam osoby, które piją nie po to, by poczuć się dobrze, ale po to, aby > odczuć sponiewieranie. Znam tez takie. |
|
foxik [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 16:00:21 |
Uciszyc ból bólem... > > > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? > > > > Daj spokój, chyba każdy ma kogoś takiego. > > Ja nie. > I znam bardzo wiele osob tore podobnie jak ja maja mnostwo znajomych i nie > sedzaja samotnych wieczorow, ba! uwazane sa za dusze towarzystwa, a nie > maja nikogo bliskiego komu moglyby sie wygadac. > Naprawde, nie znasz nikogo takiego? Hmmm... nie ? Ale to moze dlatego ze wiekszosc z moich dobrych znajomych wygaduje sie mnie, moze dlatego ze (podobno) umiem sluchac. A ja sam jak mam sie ochote wygadac to idem do baru na drugi koniec mojej wsi :P i wyzalam sie barmanowi przy kuflu dobrego piwa - bo zalezy mi na tym zeby mnie ktos wysluchal, nie musi (a czasami wrecz nie powinien) rozumiec o czym mowie, wystarczy mi czasami to z siebie wyrzucic. A czasami, gdy jestem wsciekly biore kluczyki, wsiadam do autka i znikam - stacja, pelny bak, jazda, lotnisko, pisk opon, swad spalonych gum (jesli lato to wsiadam na motor i podobnie, ale zabawniej, bo ryzyko wieksze, bo wiatr mozna lapac, bo... kto jezdzil na motorze to wie). To mnie odpreza, uspokaja. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 14:44:00 |
Uciszyc ból bólem... > > Twórczość rzadko łączę z wyładowywaniem emocji, tak negatywnych, jak i > > pozytywnych. > > Ciekawe, bo mi sie zawsze wydawalo ze to emocje napedzaja tworczosc i nie > ma sztuki bez emocji... Mówiłam o wyładowywaniu emocji. A tworzysz w jakiś sposób? Ja jak jestem wściekła, lub szczęśliwa nie zabieram sie do pracy twórczej. Nie traktuję sztuki jako czegoś, co pozwala mi się wyżyć. > > Ktoś już o tym pisał - ból owszem, ale "konstruktywny" - nowy kolczyk czy > > coś w tym stylu. > > Tylko gdybym zrobila sobie nowy kolczyk dlatego ze stalo sie cos co mnie > zabolalo, to po jakims czasie wyciagnelabym go. > Inspiracja do przekluwania ciala nie sa i nie beda nigdy problemy. Ale mogą być próbą połączenia "przyjemnego z pożytecznym" - w tym sensie, że najpierw zadajesz sobie ból fizyczny, aby uciszyć ten prawdziwy, tkwiący w głębi duszy a potem, kiedy nadchodzi coś w rodzaju "kaca moralnego" (a nadchodzi zawsze) na pociechę zostaje Ci świadomość tego, że zamiast niszczyć, zrobiłaś coś dla siebie. > > A zaburzenia odżywiania to temat na osobną dyskusję, ja > > bym tego nie łączyła z bólem. > > A ja jak najbardziej. Poczytaj o ED i zobaczysz ze to choroby duszy i nie > zawsze (wlasciwie bardzo czesto) sa spowodowane inymi czynnikami niz chec > odchudzania. Ja wiem, że to choroby duszy, ale moim zdaniem chodzi bardziej o chęć ratowania sie i zrobienia czegoś z soba i dla siebie, niż o cierpienie fizyczne. > > > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? > > > > > Daj spokój, chyba każdy ma kogoś takiego. > > Ja nie. :( Zawsze możesz do mnie na priva LOL > I znam bardzo wiele osob tore podobnie jak ja maja mnostwo znajomych i nie > sedzaja samotnych wieczorow, ba! uwazane sa za dusze towarzystwa, a nie > maja nikogo bliskiego komu moglyby sie wygadac. > Naprawde, nie znasz nikogo takiego? Masz rację, bywają tacy ludzie, choć prawdę powiedziawszy ja nikogo takiego z mojego otoczenia sobie nie przypominam. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 14:52:19 |
Uciszyc ból bólem... > > Ciekawe, bo mi sie zawsze wydawalo ze to emocje napedzaja tworczosc i > nie > > ma sztuki bez emocji... > > Mówiłam o wyładowywaniu emocji. Ja tez. > A tworzysz w jakiś sposób? Ograniczam sie do czytywania o tworcach. > Ja jak jestem wściekła, lub szczęśliwa nie > zabieram sie do pracy twórczej. Nie traktuję sztuki jako czegoś, co > pozwala mi się wyżyć. A kiedy tworzysz? Gdy nic nie czujesz? W stanie zawieszenia? Nic Cie nie inspiruje? > > Inspiracja do przekluwania ciala nie sa i nie beda nigdy problemy. > > Ale mogą być próbą połączenia "przyjemnego z pożytecznym" - w tym sensie, > że najpierw zadajesz sobie ból fizyczny, aby uciszyć ten prawdziwy, > tkwiący w głębi duszy a potem, kiedy nadchodzi coś w rodzaju "kaca > moralnego" (a nadchodzi zawsze) na pociechę zostaje Ci świadomość tego, że > zamiast niszczyć, zrobiłaś coś dla siebie. Blad na samym poczatku. Jesli zadaje sobie bol to robie to z mysla o tym zeby sobie zrobic krzywde, zeby sie ukarac i nie mysle o tym co bedzie potem. Jesli kieruje nienawisc do siebie to nie mysle zeby sprawic sobie przyjemnosc, a wrecz odwrotnie. > > A ja jak najbardziej. Poczytaj o ED i zobaczysz ze to choroby duszy i > nie > > zawsze (wlasciwie bardzo czesto) sa spowodowane inymi czynnikami niz > chec > > odchudzania. > > Ja wiem, że to choroby duszy, ale moim zdaniem chodzi bardziej o chęć > ratowania sie i zrobienia czegoś z soba i dla siebie, niż o cierpienie > fizyczne. Rzyganie po kazdym posilku albo niejedzenie, albo obzeranie sie do nieprzytomnosci nazywasz checia ratowania siebie? Od pol roku chodze na terapie i nie poznalam zadnej dziewczyny ktorej choroba wynika z checi zrobienia czegos dla siebie. Swiadomie sie zabijamy... > > > Daj spokój, chyba każdy ma kogoś takiego. > > > > Ja nie. > > :( > Zawsze możesz do mnie na priva LOL Problem nie tkwi w tym ze nie mam nikogotakiego, ja po prostu nie potrzebuje. Albo inaczej - nie ma nikogo kto by zrozumial. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 15:31:26 |
Uciszyc ból bólem... > > > Ciekawe, bo mi sie zawsze wydawalo ze to emocje napedzaja tworczosc i > > nie ma sztuki bez emocji... > > > > Mówiłam o wyładowywaniu emocji. > > Ja tez. Cytując samą siebie: "Nie traktuję sztuki jako czegoś, co pozwala mi się wyżyć." Nie wyladowuję emocji tworząc. Co nie znaczy, że emocji w mojej twórczości nie ma. > > A tworzysz w jakiś sposób? > > Ograniczam sie do czytywania o tworcach. Na przykład? > > Ja jak jestem wściekła, lub szczęśliwa nie > > zabieram sie do pracy twórczej. Nie traktuję sztuki jako czegoś, co > > pozwala mi się wyżyć. > A kiedy tworzysz? Rzadko - i jest to stan wyjątkowy. Mam głowę pełną pomysłów i pewną rękę, i po prostu muszę usiąść i to zrobić, choćbym miała zawalić egzamin, spóźnić się na ważne spotkanie czy coś w tym stylu. > Gdy nic nie czujesz? W stanie zawieszenia? Nie, wtedy nie umiem. > Nic Cie nie inspiruje? Bzdura, coś mnie musi inspirować. I to bardzo często nie jest samo uczucie, ale najczęściej wspomnienie tego uczucia. > > > Inspiracja do przekluwania ciala nie sa i nie beda nigdy > problemy. > > > > Ale mogą być próbą połączenia "przyjemnego z pożytecznym" - w tym sensie, > > że najpierw zadajesz sobie ból fizyczny, aby uciszyć ten prawdziwy, > > tkwiący w głębi duszy a potem, kiedy nadchodzi coś w rodzaju "kaca > > moralnego" (a nadchodzi zawsze) na pociechę zostaje Ci świadomość tego, że > > zamiast niszczyć, zrobiłaś coś dla siebie. > > Blad na samym poczatku. Jesli zadaje sobie bol to robie to z mysla o tym > zeby sobie zrobic krzywde, zeby sie ukarac i nie mysle o tym co bedzie > potem. Tak jest w przypadku ogólnie pojętych samookaleczeń. Ale wydawało mi się, że pytałaś jak to jest w naszych przypadkach. Jeśli źle zrozumiałam, to wybacz. Jesli kieruje nienawisc do siebie to nie mysle zeby sprawic sobie > przyjemnosc, a wrecz odwrotnie. Ale są osobowości nastawione do swiata w wampiryczny wręcz sposób, skrajny egoizm - nawet jak niszczę siebie, niech będzie to niszczenie, które cos mi da - metafora feniksa odradzającego się z popiołów. Faktycznie nie jest to samookaleczanie sensu stricto, ale jednak podpada pod ten temat. > > Ja wiem, że to choroby duszy, ale moim zdaniem chodzi bardziej o chęć > > ratowania sie i zrobienia czegoś z soba i dla siebie, niż o > cierpienie fizyczne. > > Rzyganie po kazdym posilku albo niejedzenie, albo obzeranie sie do > nieprzytomnosci nazywasz checia ratowania siebie? Tak. A po co się to robi? Zeby sobie "pomóc" - będę piękniejsza, nie bedę z tyłu, piękni mają lepiej, łatwiej. > Od pol roku chodze na terapie i nie poznalam zadnej dziewczyny ktorej > choroba wynika z checi zrobienia czegos dla siebie. Swiadomie sie > zabijamy... Zabiłaś mi klina. Dalszy ciąg tego punktu dyskusji (ewentualnie) na privie. > > > > Daj spokój, chyba każdy ma kogoś takiego. > > > > > > Ja nie. > > > > :( > > Zawsze możesz do mnie na priva LOL > > Problem nie tkwi w tym ze nie mam nikogotakiego, ja po prostu nie > potrzebuje. Albo inaczej - nie ma nikogo kto by zrozumial. Jeśli nikogo takiego nie potrzebujesz, to gdzie tu problem? I na prawdę nikt Cię nie rozumie? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 18:35:07 |
Uciszyc ból bólem... > > > A tworzysz w jakiś sposób? > > > > Ograniczam sie do czytywania o tworcach. > > Na przykład? Biografie Malczewskiego, Van Gogha, Rimbauda, Klimta, Wagnera... > Jesli kieruje nienawisc do siebie to nie mysle zeby sprawic sobie > > przyjemnosc, a wrecz odwrotnie. > > Ale są osobowości nastawione do swiata w wampiryczny wręcz sposób, skrajny > egoizm - nawet jak niszczę siebie, niech będzie to niszczenie, które cos > mi da - metafora feniksa odradzającego się z popiołów. Faktycznie nie jest > to samookaleczanie sensu stricto, ale jednak podpada pod ten temat. Ale wlasnie ta nienawisc kierowana do siebie, to niszczenie to jest metafora ognia. Potem jak juz sie uspokoisz, jak Cie ukoi bol, widok krwi czy co tam jeszcze wtedy sie odradzasz, juz spokojna, nowa... Nie tak? > > Rzyganie po kazdym posilku albo niejedzenie, albo obzeranie sie do > > nieprzytomnosci nazywasz checia ratowania siebie? > > Tak. A po co się to robi? Zeby sobie "pomóc" - będę piękniejsza, nie bedę > z tyłu, piękni mają lepiej, łatwiej. To samo mowila mi pierwsza terapeutka. Wmawiala mi ze moj problem wynika z checi schudniecia zeby byc ladniejsza. Problem tylko w tym ze ja nie mam (juz) z czego chudnac, a pozatym latwiej i przyjemniej odchudzac sie jedzac to co sie lubi tylko w mniejszych ilosciacxh, zamiast sie godzic, prawda? Wiec z tym dazeniem do doskonalosci i piekna to nie jest taka calkiem prawda... Na terapii slysze czesciej niz "chce byc piekna" - "to jest moja droga do smierci". > > Od pol roku chodze na terapie i nie poznalam zadnej dziewczyny ktorej > > choroba wynika z checi zrobienia czegos dla siebie. Swiadomie sie > > zabijamy... > > Zabiłaś mi klina. Dalszy ciąg tego punktu dyskusji (ewentualnie) na > privie. Ortorektyczki, anorektyczki i bulimiczki sa wsrod nas :) Nic w tym dziwnego... Jesli chcesz na prv to zapraszam :) > > Problem nie tkwi w tym ze nie mam nikogotakiego, ja po prostu nie > > potrzebuje. Albo inaczej - nie ma nikogo kto by zrozumial. > > Jeśli nikogo takiego nie potrzebujesz, to gdzie tu problem? Ja nie - ale ktos moze. > I na prawdę nikt Cię nie rozumie? Jesli nie jestes chora - nie zrozumiesz chorej. Jesli jestes chora - bedziecie sie obie w te chorobe wkrecaly... |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 21:06:28 |
Uciszyc ból bólem... > > Ale są osobowości nastawione do swiata w wampiryczny wręcz sposób, skrajny egoizm - nawet jak niszczę siebie, niech będzie to niszczenie, które cos > > mi da - metafora feniksa odradzającego się z popiołów. Faktycznie nie jest > > to samookaleczanie sensu stricto, ale jednak podpada pod ten temat. > > Ale wlasnie ta nienawisc kierowana do siebie, to niszczenie to jest > metafora ognia. Potem jak juz sie uspokoisz, jak Cie ukoi bol, widok krwi > czy co tam jeszcze wtedy sie odradzasz, juz spokojna, nowa... Nie tak? Możliwe, że tak. Ale mi bardziej znane są sytuacje, kiedy spokój napływa w momencie, gdy pojawia się ból i zaczyna lać się krew, natomiast po chwili oszołomienia (choć to może nie najlepsze słowo) pojawia się rozpacz i świadomość autodestrukcji. Tak jest w większości przypadków, przyznaję. Zdarzają się jednak osoby "zapobiegliwe" - które umieją to jakoś wykorzystać... i o nich mówiłam wyżej. > > > Rzyganie po kazdym posilku albo niejedzenie, albo obzeranie sie do > > > nieprzytomnosci nazywasz checia ratowania siebie? > > Tak. A po co się to robi? Zeby sobie "pomóc" - będę piękniejsza, nie bedę > > z tyłu, piękni mają lepiej, łatwiej. > > To samo mowila mi pierwsza terapeutka. Wmawiala mi ze moj problem wynika z > checi schudniecia zeby byc ladniejsza. Ja się na terapeutkę raczej nie nadaję :P Problem tylko w tym ze ja nie mam > (juz) z czego chudnac, a pozatym latwiej i przyjemniej odchudzac sie > jedzac to co sie lubi tylko w mniejszych ilosciacxh, zamiast sie godzic, > prawda? Niekoniecznie - czasami łatwiej jest chudnąć w tak radykalny sposób. Wiec z tym dazeniem do doskonalosci i piekna to nie jest taka > calkiem prawda... Na terapii slysze czesciej niz "chce byc piekna" - "to > jest moja droga do smierci". Nie pomyślałam o tym. Model anorektyczki goniącej za idealnym wyglądem jest powszechniejszy. > > > Od pol roku chodze na terapie i nie poznalam zadnej dziewczyny ktorej > > > choroba wynika z checi zrobienia czegos dla siebie. Swiadomie sie > > > zabijamy... > > > > Zabiłaś mi klina. Dalszy ciąg tego punktu dyskusji (ewentualnie) na > > privie. > > Ortorektyczki, anorektyczki i bulimiczki sa wsrod nas :) Nic w tym > dziwnego... > Jesli chcesz na prv to zapraszam :) :) Nie lubię się wyflaczać publicznie. > > I na prawdę nikt Cię nie rozumie? > > Jesli nie jestes chora - nie zrozumiesz chorej. Jesli jestes chora - > bedziecie sie obie w te chorobe wkrecaly... Niekoniecznie. Ale o tym na privie. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 21:24:30 |
Eating Disorders > > To samo mowila mi pierwsza terapeutka. Wmawiala mi ze moj problem > wynika z > > checi schudniecia zeby byc ladniejsza. > > Ja się na terapeutkę raczej nie nadaję :P Wierz mi ze polowa z nich sie nie nadaje :) > Problem tylko w tym ze ja nie mam > > (juz) z czego chudnac, a pozatym latwiej i przyjemniej odchudzac sie > > jedzac to co sie lubi tylko w mniejszych ilosciacxh, zamiast sie > godzic, > > prawda? > > Niekoniecznie - czasami łatwiej jest chudnąć w tak radykalny sposób. Poniekad. Tylko im bardziej radykalna dieta tym wieksze prawdopodobienstwo napadow. Wiesz co to jest jedzenie kompulsywne? Mam kolezanke, mieszkalysmy przez pewnien czas razem. Spoko babka, jadla jak normalny czlowiek, ale czasem ogalacala lodowke. Jadla wszystko, dzem lyzka, zaraz potem sledzie, w tym czasie robila jajecznice i jeszcze wpychala w siebie ciastka... WSZYSTKO co bylo w domu. Potem oczywiscie grzecznie odkupowala... Ale nie wiedzialam ze czlowiek moze tyle zjesc... Tak jest z tym radykalnym odchudzaniem... > Wiec z tym dazeniem do doskonalosci i piekna to nie jest taka > > calkiem prawda... Na terapii slysze czesciej niz "chce byc piekna" - > "to > > jest moja droga do smierci". > > Nie pomyślałam o tym. Model anorektyczki goniącej za idealnym wyglądem > jest powszechniejszy. I znow. Te anorektyczki goniace za pieknem przewaznie jeszcze anorektyczkami nie sa, tylko pannami ktore chca schudnac. Po kilku miesiacach masz szkielet ktory jest swiadomy wlasnej brzydoty, tego ze ma szara skore i wlosy wylazace garsciami i ktory tkwi w panicznym strachu przed przytyciem. To juz jest anoreksja... |
|
Kryspian [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 21:32:20 |
Eating Disorders Po kilku > miesiacach masz szkielet ktory jest swiadomy wlasnej brzydoty, tego ze ma > szara skore i wlosy wylazace garsciami i ktory tkwi w panicznym strachu > przed przytyciem. To juz jest anoreksja... > Dzizz widziałem takie cusia ostatnio na basenie... naprawde szkoda dziewczyny..piekna twarz...i nózki patyczaki cieńsze w udach od mojego przedramienia o 50%...,stawy kolanowe jak wywalone arbuzy.. ..masakra...>>> ] |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 21:34:34 |
Eating Disorders > > Ja się na terapeutkę raczej nie nadaję :P > > Wierz mi ze polowa z nich sie nie nadaje :) ;))) > Wiesz co to jest jedzenie kompulsywne? > Mam kolezanke, mieszkalysmy przez pewnien czas razem. > Spoko babka, jadla jak normalny czlowiek, ale czasem ogalacala lodowke. > Jadla wszystko, dzem lyzka, zaraz potem sledzie, w tym czasie robila > jajecznice i jeszcze wpychala w siebie ciastka... WSZYSTKO co bylo w domu. > Potem oczywiscie grzecznie odkupowala... Ale nie wiedzialam ze czlowiek > moze tyle zjesc... > Tak jest z tym radykalnym odchudzaniem... Zapomniałaś wspomnieć o chomiczym ryju, jaki się pojawia. Znam bardzo podobny przypadek - już jest właściwie po dziewczynie - za dużo prochów i zbyt często palce w gardle. > > Nie pomyślałam o tym. Model anorektyczki goniącej za idealnym wyglądem > > jest powszechniejszy. > > I znow. Te anorektyczki goniace za pieknem przewaznie jeszcze > anorektyczkami nie sa, tylko pannami ktore chca schudnac. Po kilku > miesiacach masz szkielet ktory jest swiadomy wlasnej brzydoty, tego ze ma > szara skore i wlosy wylazace garsciami i ktory tkwi w panicznym strachu > przed przytyciem. To juz jest anoreksja... I znów - nie koniecznie. To stadium to już jest makabra, ale to co się dzieje wcześniej tez podpada pod miano anoreksji. |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-12-06 15:12:26 |
Uciszyc ból bólem... > Ciekawe, bo mi sie zawsze wydawalo ze to emocje napedzaja tworczosc i nie > ma sztuki bez emocji... hmmm a architektura? Np., monumentalny 200-metrowy biurowiec nie może być tworzony w bólach ani w ekstazie wyobrażenia władzy. W pierwszym wypadku wyjdzie dziwoląg dołujący połowę miasta (chyba tylko sataniści i im podobni mroczni będą z niego zadowoleni ;) w drugim powstanie coś bardziej przypominającego konstukcje od Bramy Branbdenburskiej po amerykańskie budynki rządowe. W takim tworzeniu potrzebny jest zimny ogląd, zmysł ergonomii i profesjonalizm a nie nakręcanie się emocjami. |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-08 11:28:30 |
Uciszyc ból bólem... > W takim tworzeniu potrzebny jest zimny ogląd, zmysł ergonomii i > profesjonalizm a nie nakręcanie się emocjami. Emocje pomagaja wskrzesic forme. A forma nie musi byc psychofizycznym odbiciem tych emocji. Nie wierze w sztuke bez emocji ;) |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-12-08 14:39:30 |
Uciszyc ból bólem... > > > W takim tworzeniu potrzebny jest zimny ogląd, zmysł ergonomii i > > profesjonalizm a nie nakręcanie się emocjami. > > Emocje pomagaja wskrzesic forme. A forma nie musi byc psychofizycznym > odbiciem tych emocji. > Nie wierze w sztuke bez emocji ;) powiedzmy że będzie można ubrać w emocje gotowe stanowisko :) w projektowaniu czegokolweik wyjdziemy od człowieka i wykorzystania przestrzeni, po czym wtedy pozwolimy na odrobinę fantazji ;) |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-26 02:11:10 |
Uciszyc ból bólem... > Kazdy z nas ma jakies problemy. Jasne, a kto ich nie ma?.. > Kazdy stara sie jakos z nimi radzic, rozwiazywac je. Naturalny odruch :) > Zdarza sie jednak ze sytuacja nas przerasta. Nie wazne czy chodzi o > kompleks grubego tylka, smierc kota, gwalt czy rozwod rodzicow. I nie > wazne czy problem jest urojony czy rzeczywiscie rzecz jest nie do > przejscia... > I kazdy stara sie radzic jakos z bolem. > Jedni kieruja rozpacz na zewnatrz. Wyladowuja sie a innych badz tworza.< Zgadza się.. Ja do niedawna wyładowywałem się na otoczeniu.. Na najbliższych osobach.. Na tych na których mi najbardziej zależało i zależy... Teraz tak bardzo tego żałuję.. I po tym wszystkim trudno jest odzyskać zaufanie. Chciał bym je jednak odzyskać. Nauczyłem się wielu rzeczy. Wiele też zrozumiałem. I zmieniłem to. ...W końcu udało mi się coś zmienić. Całość negatywnej energii jaka we mnie buzuje zostaje przelana w nuty. W muzykę która mnie wypełnia spokojem. Ewentualnie zagrzebuję się w pracy (na szczęście ją mam) i zapominam o tym co 'złe'. Ale ostatnio nawet z tym jest dla mnie ciężko.. > Sa tez tacy ktorzy ktorzy wyladowuja sie na sobie. Sposobow na to jest > mnostwo, od tych zakamuflowanych (jak chociazby zaburzenia odzywiania, > anoreksja czy bulimia) po te widoczne na pierwszy rzut oka - > samookaleczanie. Niestety poznałem również te najgorsze aspekty.. Kiedyś się ciąłem.. Zagrzebywałem się w alkoholu i innych używkach.. Skończyłem z tym gównem. Miałem też wizytę u szpitalnego chirurga... To było takie głupie i niepoważne.. wręcz dziecinne. Ale z tym wszystkim i innymi poszczególnymi przykładami udaję się na terapię u psychologa.. Wiem że mi to pomoże. Zmienię swój świat! > (zobacz: http://www.psyke.org/pictures/ ) ...Przykre... > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? Obecnie? Ledwo daję radę. Mam nadzieję że będę miał jakąś taką osobę. Ale marzę tylko o jednej ;) > Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z > zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu > obgryzasz paznokcie? Czyt. wyż. A co do paznokci.. wieeeele lat temu.. LOL! > Niech ten watek zostanie w komentarzach. Bo jest komentarzem. Chociazby na > to jacy jestesmy i jak reagujemy na pewne sytuacje. Zgadzam się :) Pozdrawiam, Vaylaar |
|
Kryspian [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 11:44:01 |
Uciszyc ból bólem... Ból psychiczny?? bo o takim zapewne tu rozmawiamy...na szczeście to uczucie jest mi raczej obce, a moze nie mam okazji by sie z nim zapoznawac. No moze uściślając jest czasem to wqwienie ze cos mi nie wyszło w pracy ,ale to na pewno nie powód do darcia szat i robienia sobie perforacji;P Traume miałem 6 lat temu (pilismy z Ruda przez 2 dni)gdy odszedł mój pies i od tej pory odpukac w niemalowane powodów do zmartwień brak ;)). Są napewno stresy dnia codziennego które dotykaja kazdego z nas i to normalne, ale wyolbrzymianie ich i robienie sobie z kazdego drobiazgu typu "kłótnia z szefem" czy korki na ulicach totalnego doła to nie w moim stylu. Raczej "zapal z laczka w drzwi jak sie nie chca zaopenić"..czyli kłopoty sa po to by je rozwiazywac i przełamywac własne słabostki a chwilowe niepowodzenia przekształacać w późniejszy długotrwały sukces:) Moja najwieksza słabosć??? 2-3 ramki szlugów dziennie >>>> |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-12-06 09:24:56 |
odciąć negatywne bodźce, zostawić priorytety W sytuacjach trudnych po prostu zamykam się i odłączam pewne bodźce. Koncentruję się na realizacji priorytetów a to co można zrobić później, odkładam lub po prostu olewam. Nie lubię rozmawiać o problemach, wolę problem rozwiązać samemu. Samookaleczenia wychodzą poza moje ramy akceptacji, w sytuacji kryzysowej komuś kto się przy mnie tnie po prostu bym przyłożył. Zresztą sama akceptacja mocno się zawęża. Wzrasta mi poziom agresji na tyle, że przeszkadza mi byle głupota, to że długopis leży w lewo a nie w prawo itd. Widzę tylko cele w ramach priorytetu, pomimo że kocham jeść, nieświadomie ograniczam spożycie, 5 - 8 kaw na dobę i do tego jakiś obiad. Konsekwencja dość dziwnie się układa, dlatego że np. spada spożycie alkoholu co jest plusem w takich sytuacjach, a np. nieregularność jedzenia jest minusem. Efekt niedawno widziałem na wadze, 71 kg... Śmieszne jest to że pomimo ewidentnych sygnałów wskazujących problem, mało jest przeciwdziałań, liczy się priorytet. Priorytet. Priorytet. Priorytet. ... |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 07:53:55 |
Uciszyc ból bólem... Temat niezbyt nowy i świeży,moje podejście (wykorzystanie takich osób,któe bez problemu się skaleczą)zawiera się w artykule: http://nk.wwt.pl/nk/bol.html Samookaleczenia jako remedium na ból psychiczny? Może w jakiejś konstruktywnej formie-tatuaż,kolczyki w ciele. Ale żadne obgryzanie,żadne kaleczenie siebie(za to kogoś,bardzo chętnie). Moje ciało jest świątynią,czemu je oszpecać? (chociaż moja mama,z wykształcenia psycholog i pedagog twierdzi,że u mnie namiastką samookaleczeń jest skrupulatne obcinanie sobie grzywki na krótką i równą-wzruszające) Brzydzę się słabych osóbek,które kalecząc się robią z siebie kotlet siekany,jak na przykład jedna z fanek Tortury,dla której nacinanie się stało się jedynym środkiem uczuciowej ekspresji-czy on sobie tego życzy,czy nie,niestety z przewagą tego drugiego.Ten na pozór niewinny młody pyzuszek zrobił z siebie sitko,albo jak określiła moja przyjaciółka,wędlinę. Obrazek w linku http://www.nowa-krew.art.pl/fanka.jpg have fun |
|
Piotr Wdówka [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 13:37:44 |
Uciszyc ból bólem... > http://www.nowa-krew.art.pl/fanka.jpg > > > have fun > jak by sie nia Tortura znudzil to ja wezme cialo:> niah niah niah a co do bolu to lubie zadawac ale innym:> najchetniej psychiczny bo nie zostawia sladow gdy sam mam gorsze dni to torturuje sasiadow puszczajac na przemian Maniczeki Behemota Clostera i Bacha:> nawet sprawe w sadzie grodzkim mialem:> :D |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 16:52:14 |
Uciszyc ból bólem... > jak by sie nia Tortura znudzil to ja wezme cialo:> Nie brzydzilbys sie uzywanej wędlinki? Jak dla mnie,wyglada jak zul z wiezienia z tymi sznytami... |
|
Piotr Wdówka [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 18:06:41 |
Uciszyc ból bólem... > Nie brzydzilbys sie uzywanej wędlinki? no mam nadzieje ze sie myje czasem ona:D > Jak dla mnie,wyglada jak zul z wiezienia z tymi sznytami... ale moze ma wnetrze bogate:> tfu co ja mowie wogole:D wazne zeby byla mroczna i chetna bo mam zamiar poekperymentowac:D |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 20:38:04 |
Miesny off topic > > > jak by sie nia Tortura znudzil to ja wezme cialo:> > > Nie brzydzilbys sie uzywanej wędlinki? > Jak dla mnie,wyglada jak zul z wiezienia z tymi sznytami... <bez ironii> A Tortura sie jej nie brzydzi? Nie to ze uzywana, ale te naciecia... |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 20:52:13 |
Miesny off topic No przeciez ona tymi nacieciami mowi "kocham Cie Torturo i przyjmij w ofierze moje cierpienie" LOL |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 20:58:07 |
Miesny off topic > No przeciez ona tymi nacieciami mowi "kocham Cie Torturo i przyjmij w > ofierze moje cierpienie" > > LOL A on co? Chec bycia uwelbianym dominuje nad poczuciem estetyki? Czy "uzywana wedlina" to tylko Twoje odczucie? |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 21:03:45 |
Miesny off topic > A on co? Chec bycia uwelbianym dominuje nad poczuciem estetyki? A to juz trzeba by z Nim o tym rozmawiac mysle,ze jego to bawi i jakos podkreca zawsze chcial rzezbic w ludzkim ciele > Czy "uzywana wedlina" to tylko Twoje odczucie? No przeciez On tak o tym czyms sie nie wyrazi,skoro sie lubia ja sie brzydze tak wyeksploatowanych worków z żarciem |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2004-12-06 08:48:06 |
Uciszyc ból bólem... > Moje ciało jest świątynią,czemu je oszpecać? To nie ulega wątpliwości. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić właściciela, który z upodobaniem dewastuje swój dom. > (chociaż moja mama,z wykształcenia psycholog i pedagog twierdzi,że u mnie > namiastką samookaleczeń jest skrupulatne obcinanie sobie grzywki na krótką > i równą-wzruszające) Na zasadzie analogii ja obcinam włosy na 3mm :) > > Brzydzę się słabych osóbek,które kalecząc się robią z siebie kotlet > siekany,jak na przykład jedna z fanek Tortury,dla której nacinanie się > stało się jedynym środkiem uczuciowej ekspresji-czy on sobie tego > życzy,czy nie,niestety z przewagą tego drugiego.Ten na pozór niewinny > młody pyzuszek zrobił z siebie sitko,albo jak określiła moja > przyjaciółka,wędlinę. > Obrazek w linku > > http://www.nowa-krew.art.pl/fanka.jpg Pachnie mi to jakimś xiańskim skrzywieniem (te osławione procesje biczowników, które wędrowały kiedyś po Europie). A tak swoją drogą: niech jej to na zdrowie wyjdzie (chociaż to wątpliwa sprawa:)) W. |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 16:51:30 |
Uciszyc ból bólem... > To nie ulega wątpliwości. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić właściciela, > który z upodobaniem dewastuje swój dom. Wiesz,mozna sie doczepic,ze moj tatuaz i piercingi to tez samookaleczanie-ale tu raczej chodzi o zdobienie,niz bol zadawany sobie na oslep > A tak swoją drogą: niech > jej to na zdrowie wyjdzie (chociaż to wątpliwa sprawa:)) Tak sie zastanawiam,jak bedzie sie czula,kiedy za pare lat bedzie chciala zalozyc wieczorowa suknie na impreze z kims wyjatkowym LOL |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2004-12-06 17:40:35 |
Uciszyc ból bólem... > Wiesz,mozna sie doczepic,ze moj tatuaz i piercingi to tez > samookaleczanie-ale tu raczej chodzi o zdobienie,niz bol zadawany sobie na > oslep > Tatuażu i piercingu bym pod samookaleczenia nie podciągał. To zdobnictwo. Można nawet powiedzieć, że to jest swego rodzaju sztuka. > > Tak sie zastanawiam,jak bedzie sie czula,kiedy za pare lat bedzie chciala > zalozyc wieczorowa suknie na impreze z kims wyjatkowym > > LOL Któregoś razu widziałem w metrze panienkę. Całkiem ładna buzia, gustownie ubrana a na ręku sznyty od nadgarska po ramię (po zewnętrznej stronie). Te bliżej nadgarstka to w zasadzie blizny, wyżej jeszcze nie do końca zagojone rany. Musiały być głębokie, bo rozcięta była skóra właściwa, nie tylko naskórek. Też mi to wtedy przyszło do głowy. Druga rzecz: to czy zrobiła ja sama, czy kogoś o to prosiła. Głupio było pytać :)) W |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 20:40:37 |
Uciszyc ból bólem... > Tak sie zastanawiam,jak bedzie sie czula,kiedy za pare lat bedzie chciala > zalozyc wieczorowa suknie na impreze z kims wyjatkowym Kiedys w blogu pisalas chyba ze tez cielas nadgarstki. Chyba nawet czyjes imie wycelas i w notce zalowalas ze litery sa kanciaste... |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 21:02:23 |
Uciszyc ból bólem... > Kiedys w blogu pisalas chyba ze tez cielas nadgarstki. Chyba nawet czyjes > imie wycelas i w notce zalowalas ze litery sa kanciaste... Nadgarstki.Po wewnetrznej stronie.Zakryte bransoletkami.I na pewno nie po to,zeby komus to potem pokazywac. Nadgarstki,a nie ramiona,piersi i przedramiona pociete obrzydliwie,z grubymi zrostami. Przypomne Ci te notke -to bylo w kontekscie tego,ze to pierwsze blizny i ze je zawsze najpierwsze widac latem-ale sa to trzy ledwo widoczne kreski,tylko tyle z tego zostalo. Oto tekst: Znając nietrwałość ludzkiego ciała,mam zamiar je eksploatować do granic wytrzymałości. *** Nieszczęśliwa miłość była świetnym pretesktem,żeby sobie to zrobić,ale myślę z perspektywy lat,że faktycznie to był tylko pretekst.I tak bym to zrobiła. Nożyk do cięcia wykładziny,pomarańczowy śliczny nożyk z wysuwanym ostrzem,które po użyciu można odłamać. Zaciśnięte zęby i pierwsze krople na przedramieniu,na którym pojawia się powoli napis artykuujący mój skowyt,moje nieszczęście.Z dumą patrzę na swoje dzieło,choć litery są zbyt kwadratowe. Mama z przerażeniem odkrywa to,kiedy śpię,pytaniom nie ma końca. Jak to możliwe,że prymuska,wypieszczona jedynaczka mamusi robi sobie coś takiego? Do dzisiaj te litery pojawiają się ,kiedy pierwsze letnie słońce pali moją skórę,która przez nieuwagę zostawiam nieosłoniętą szyfonowym płaszczem.Co prawda zginęły w gąszczu nowych nacięć*,ale nadal widać je najbardziej. *** *tyle,ze po wewnetrznej stronie nadharstkow i na palcach-pamiec o pierwszym nacieciu zatarly te nastepne. czy nadal uwazasz te samookaleczenia za porownywalne? bo moje subtelne blizny jak sie dobrze przyjrzec sa nawet estetyczne,a to... |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 21:17:37 |
Uciszyc ból bólem... > czy nadal uwazasz te samookaleczenia za porownywalne? Bynajmniej. Chodzilo mi jednak o sam ich fakt. Nie wazne czy sa to wstretne czerwone zrosty czy cienkich kilka kresek... > bo moje subtelne blizny jak sie dobrze przyjrzec sa nawet estetyczne,a > to... Tez prawda :) |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 21:19:10 |
Uciszyc ból bólem... > Bynajmniej. Chodzilo mi jednak o sam ich fakt. Nie wazne czy sa to > wstretne czerwone zrosty czy cienkich kilka kresek... Tylko moja akcja byla jednorazowa i mialam wtedy kolo 14 lat. A to dzieko robi to sobie kilka razy w tygodniu i raczej nie zamierza przystopowac.Uwielbia to,to chyba jedyna jej pasja |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 13:44:55 |
Uciszyc ból bólem... > > Moje ciało jest świątynią,czemu je oszpecać? > > To nie ulega wątpliwości. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić właściciela, > który z upodobaniem dewastuje swój dom. Bywa tak ze nienawisc kieruje sie na siebie. Bywaja tacy dla ktorych cialo nie jest swiatynia tylko wiezieniem... > Pachnie mi to jakimś xiańskim skrzywieniem (te osławione procesje > biczowników, które wędrowały kiedyś po Europie). A tak swoją drogą: niech > jej to na zdrowie wyjdzie (chociaż to wątpliwa sprawa:)) To nie chrzescijanie wymyslili ze bol jest droga oswiecenia. Prawie kazde prymitywne plemie zawiera w swoich rytualach element bolu. Albo przedstawiony symbolicznie albo doslownie. Pod postacia tancow, tatuazu, piercingu czy nacinania wlasnej skory... |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2004-12-06 14:18:45 |
Uciszyc ból bólem... > > Bywa tak ze nienawisc kieruje sie na siebie. Bywaja tacy dla ktorych cialo > nie jest swiatynia tylko wiezieniem... > Tak, tylko, że takie podejście jest oznaką psychicznego skrzywienia a czasem nawet choroby. > > To nie chrzescijanie wymyslili ze bol jest droga oswiecenia. > Chrześcijanie nie traktowali zdaje się tego jako drogi do oświecenia a raczej pokuty - Jezus cierpiał to i my się będziemy udręczać. > Prawie kazde prymitywne plemie zawiera w swoich rytualach element bolu. > Albo przedstawiony symbolicznie albo doslownie. Pod postacia tancow, > tatuazu, piercingu czy nacinania wlasnej skory... Jak sama napisałaś "prymitywne". Przyznasz, że rozwój cywilzacyjny wymusił zmianę zachowania i ustanowienie standardów zachowań jednostki zdrowej. Pamiętasz, jak kiedyś oglądaliśmy program o tym kolesiu, co się na jaszczurkę przerobił? Mnie tam wcale nie szokował jego wygląd. Zdziwiło mnie natomiast to, że po każdym kroku zasięgał rady swojego psychiatry, żeby ten utwierdził go w przekonaniu, że jest zdrowy etc. Gdybym zarabiał tyle, co jego psychiatra też bym utrzymywał go w tym przekonaniu. W |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 14:31:48 |
Uciszyc ból bólem... > Tak, tylko, że takie podejście jest oznaką psychicznego skrzywienia a > czasem nawet choroby. I o tym tez pisze w watku inicjujacym. Znam ludzi ktorych problemy przecietnemu czlowiekowi wydaja sie glupimi "widzimisie". A dla nich, normalnych studentow czy pracownikow pewne rzeczy sa nie do przejscia... |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 18:23:38 |
Uciszyc ból bólem... > Znam ludzi ktorych problemy przecietnemu czlowiekowi wydaja sie glupimi > "widzimisie". A dla nich, normalnych studentow czy pracownikow pewne > rzeczy sa nie do przejscia... W takim przypadku, to się leczyć trza, a nie głupoty pierdolić/robić... pozdr M93 |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 18:45:51 |
Uciszyc ból bólem... > > Znam ludzi ktorych problemy przecietnemu czlowiekowi wydaja sie > glupimi > > "widzimisie". A dla nich, normalnych studentow czy pracownikow pewne > > > rzeczy sa nie do przejscia... > > W takim przypadku, to się leczyć trza, a nie głupoty pierdolić/robić... Z autopsji wiem ze leczenie depresji dwubiegunowej (stany euforii przeplatane z totalnym dolem) wyglada tak: albo idziesz do szpitala i tam Cie szprycuja lekami ktore Cie tylko oglupiaja (mialam okazje odwiedzac znajoma w szpitalu to wiem jak to wyglada) albo mozesz leczyc sie w domu, tez jakims gownem. Albo spotykac sie z psychiatra a) panstwowym ktory ma Cie w dupie i generalnie go nie obchodzisz b)prywatnym ktoremu placisz, a i tak ma Cie gdzies i sypie formulkami z ksiazek. I tak wyglada tez leczenie wiekszosci fobii. Tabsy, tabsy, tabsy... |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 19:22:46 |
Uciszyc ból bólem... > I tak wyglada tez leczenie wiekszosci fobii. Tabsy, tabsy, tabsy... Racja, Kosa, ale jaka jest alternatywa? Samookaleczenia? rotflll Coś robić trzeba z sobą w takich sytuacjach, to wiem na pewno. pozdr M93 |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 22:35:04 |
Uciszyc ból bólem... > > I tak wyglada tez leczenie wiekszosci fobii. Tabsy, tabsy, tabsy... > > > Racja, Kosa, ale jaka jest alternatywa? Samookaleczenia? rotflll > Coś robić trzeba z sobą w takich sytuacjach, to wiem na pewno. > > pozdr > M93 A ja moge Cię zapewnić, że wszystko jest lepsze, niż tabletki. Bo łatwiej miarkować ból i anoreksję niż leki antydepresyjne, choć wiem, że wiele osób się ze mną nie zgodzi. M. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 22:47:18 |
Uciszyc ból bólem... > A ja moge Cię zapewnić, że wszystko jest lepsze, niż tabletki. Bo łatwiej > miarkować ból i anoreksję niż leki antydepresyjne, choć wiem, że wiele > osób się ze mną nie zgodzi. Wszystko jest dla ludzi, tylko z np. anoreksją ciężko sobie samemu poradzić. Leki antydepresyjne to syf, wiem. Ale co w zamian? > M. pozdr M93 |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 00:42:54 |
Uciszyc ból bólem... > > A ja moge Cię zapewnić, że wszystko jest lepsze, niż tabletki. Bo > łatwiej > > miarkować ból i anoreksję niż leki antydepresyjne, choć wiem, że > wiele > > osób się ze mną nie zgodzi. > > Wszystko jest dla ludzi, tylko z np. anoreksją ciężko sobie samemu > poradzić. Leki antydepresyjne to syf, wiem. Ale co w zamian? Szczerze mówiąc - nie wiem. Może właśnie inne, niekoniecznie najszczęśliwsze alternatywy... sam powiedziałeś, że wszystko jest dla ludzi. To co w dużych ilościach szkodliwe, w małych może pomóc, hm? > pozdr > M93 pozdr. M. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 00:50:05 |
Uciszyc ból bólem... > Szczerze mówiąc - nie wiem. Może właśnie inne, niekoniecznie > najszczęśliwsze alternatywy... sam powiedziałeś, że wszystko jest dla > ludzi. To co w dużych ilościach szkodliwe, w małych może pomóc, hm? Ano może, tylko trudno to skontrolować i nie dopuścić do przedawkowania. Chyba dla każdego trzeba innej recepty... Dlatego uogólnienia w tej kwestii są zupełnie od czapki;-) A to powiedzenie ma dalszy ciąg, w pełnej wersji brzmi: wszystko jest dla ludzi, takich, którzy potrafią sobie z tym poradzić. > pozdr. > M. pozdr M93 |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 01:38:47 |
Uciszyć ból bólem... > > Szczerze mówiąc - nie wiem. Może właśnie inne, niekoniecznie > > najszczęśliwsze alternatywy... sam powiedziałeś, że wszystko jest dla > > ludzi. To co w dużych ilościach szkodliwe, w małych może pomóc, hm? > > Ano może, tylko trudno to skontrolować i nie dopuścić do przedawkowania. > Chyba dla każdego trzeba innej recepty... Dlatego uogólnienia w tej > kwestii są zupełnie od czapki;-) > > A to powiedzenie ma dalszy ciąg, w pełnej wersji brzmi: wszystko jest > dla ludzi, takich, którzy potrafią sobie z tym poradzić. To utopia. Nie znasz granicy, dopóki jej nie przekroczysz, a wtedy już jest za późno. Brak zasad, w tym momencie, jest szubieniczną pętlą. Jest powiedzenie: "bawiąc się zapałkami możesz sie poparzyć". Poparzysz się. Prędzej, czy później. Prawdopodobnie zauważysz to grubo po fakcie. W obcowaniu ze śmiertelnym niebezpieczeństwem liczą się wyłącznie ustalone wcześniej sztywne reguły, bez tego śmierć jest jedynym pewnym następstwem gry. Pozdrawiam, Vixit |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 11:21:22 |
Uciszyć ból bólem... > To utopia. Nie znasz granicy, dopóki jej nie przekroczysz, a wtedy już > jest za późno. Zgoda. > Brak zasad, w tym momencie, jest szubieniczną pętlą. Jest powiedzenie: > "bawiąc się zapałkami możesz sie poparzyć". Poparzysz się. Prędzej, czy > później. Prawdopodobnie zauważysz to grubo po fakcie. W obcowaniu ze > śmiertelnym niebezpieczeństwem liczą się wyłącznie ustalone wcześniej > sztywne reguły, bez tego śmierć jest jedynym pewnym następstwem gry. Ale ja nigdzie nie mówiłem o braku reguł, a jedynie o indywidualnym ich ustalaniu dla każdego. To tak jak z dragami, czy alkoholem, to co dla jednego jest niegroźne, dla drugiego może być poważnym zagrożeniem... Postulat zindywidualizowania reguł jest IMO wręcz zwiększeniem bezpieczeństwa. > Pozdrawiam, > Vixit pozdr M93 |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 11:52:28 |
Uciszyć ból bólem... > Ale ja nigdzie nie mówiłem o braku reguł, a jedynie o indywidualnym > ich ustalaniu dla każdego. To tak jak z dragami, czy alkoholem, to > co dla jednego jest niegroźne, dla drugiego może być poważnym > zagrożeniem... > > Postulat zindywidualizowania reguł jest IMO wręcz zwiększeniem > bezpieczeństwa. Ten postulat jest nierealny. W jaki sposób możesz określić indywidualne reguły przed rozpoczęciem "zabawy"? One się same ujawniają dopiero po jakimś czasie, ale dla niektórych już jest za poźno. Po jednym strzale heroiny możesz już się nigdy nie wyzwolić z jej mocy. Nie wiesz tego dopóki nie spróbujesz. Albo przyjmujesz reguły ogólnie propagowane (np. nie próbować), albo jesteś zdany wyłącznie na siebie. Pozdrawiam, Vixit |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 12:29:37 |
Uciszyć ból bólem... > Ten postulat jest nierealny. W jaki sposób możesz określić indywidualne > reguły przed rozpoczęciem "zabawy"? One się same ujawniają dopiero po > jakimś czasie, ale dla niektórych już jest za poźno. Po jednym strzale > heroiny możesz już się nigdy nie wyzwolić z jej mocy. Nie wiesz tego > dopóki nie spróbujesz. Albo przyjmujesz reguły ogólnie propagowane (np. > nie próbować), albo jesteś zdany wyłącznie na siebie. Może i tak. Zresztą, jak ktoś chce eksperymentować, to zdany jest zawsze i wyłącznie na siebie... > Pozdrawiam, > Vixit pozdr M93 |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 15:23:32 |
Uciszyc ból bólem... > Wszystko jest dla ludzi, tylko z np. anoreksją ciężko sobie samemu > poradzić. Leki antydepresyjne to syf, wiem. Ale co w zamian? Sprzeciw. Widzieliście żeby Prozac komuś szkodził? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 16:18:08 |
Uciszyc ból bólem... > > > Wszystko jest dla ludzi, tylko z np. anoreksją ciężko sobie samemu > > poradzić. Leki antydepresyjne to syf, wiem. Ale co w zamian? > > Sprzeciw. Widzieliście żeby Prozac komuś szkodził? U mnie powodowal calkowity brak apetytu. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 20:44:24 |
Uciszyc ból bólem... > > > > > Wszystko jest dla ludzi, tylko z np. anoreksją ciężko sobie > samemu > > > poradzić. Leki antydepresyjne to syf, wiem. Ale co w zamian? > > > > Sprzeciw. Widzieliście żeby Prozac komuś szkodził? > U mnie powodowal calkowity brak apetytu. To trzeba się zmusić. (wiem,wiem jak to brzmi). Domagać się leków zwiększających łaknienie. Z drugiej strony brak apetytu jest jedną z cech depresji. Druga sprawa - brak apetytu to nie jest cos co uniemozliwia normalne funkjonowanie, nie zaburza myslenia czy zdolności pamięciowych. Choć producent Prozacu zaleca ostrozność, jeśli chory prowadzi pojazdy mechaniczne... |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 20:50:19 |
Uciszyc ból bólem... > > > Sprzeciw. Widzieliście żeby Prozac komuś szkodził? > > > U mnie powodowal calkowity brak apetytu. > > To trzeba się zmusić. (wiem,wiem jak to brzmi). Domagać się leków > zwiększających łaknienie. Czyli szprycowac sie wieksza iloscia tabs? > Z drugiej strony brak apetytu jest jedną z cech > depresji. Ale po to sie bierze prozac... > Druga sprawa - brak apetytu to nie jest cos co uniemozliwia normalne > funkjonowanie, Gorzej jesli brak apetytu to tez choroba... |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 21:29:51 |
Uciszyc ból bólem... > Czyli szprycowac sie wieksza iloscia tabs? Jeśli ktos woli je odstawic i zyć z chorobą jego wola. Zresztą Prozac to nie jedyny lek. jest skuteczny, ale "pigułką szczęścia" nie jest. Trzeba zmienić terapię, zastosowac psychoterapię, ale to teoria bo jak zauważyłaś sytuacja dostępu do świadczeń zdrowotnych jest jaka jest. Moja rada to zdecydować się na leczenie szpitalne w jednym z lepszych szpitali. Tam przynajmniej czeka dobra diagnoza i odpowiednio dobrane leki, czy ostatecznie terapia wstrząsowa. > Ale po to sie bierze prozac... J.w. Prozac to nie "woda zycia", tylko lek ze swoim ograniczeniami. > > Druga sprawa - brak apetytu to nie jest cos co uniemozliwia normalne > > > funkjonowanie, > > Gorzej jesli brak apetytu to tez choroba... Pytanie czy czyni większe szkody niz choroba zasadnicza. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 15:54:01 |
Uciszyc ból bólem... > Sprzeciw. Widzieliście żeby Prozac komuś szkodził? Raporty amerykańskie wskazują na dość spore skutki niepożądane długotrwałego przyjmowania Prozacu, m.in. uzależnienie, leczenie jedynie zewnętrznych objawów depresji, co prowadzi do pogłębienia stanu chorobowego po odstawieniu leku. pozdr M93 |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 15:59:50 |
Uciszyc ból bólem... > Raporty amerykańskie wskazują na dość spore skutki niepożądane > długotrwałego przyjmowania Prozacu, m.in. uzależnienie, leczenie > jedynie zewnętrznych objawów depresji, co prowadzi do pogłębienia > stanu chorobowego po odstawieniu leku. Owszem, ale to efekty długotrwałe, po drugie nie potrafimy leczyć depresjii endogennej (ujawniającej się bez zewnętrznego powodu) inaczej niz objawowo. Po prostu - z nieznanych powodów wali się chemia mózgu, spada poziom okreslonych neuroprzekaźników w określonych strukturach i jest depresja. Mozemy lekami wpływac na pracę mózgu i lepiej lub gorzej likwidowac objawy depresjii. Zawsze to lepsze niz żyć w szarym świecie, bez radości i ciążyć powoli ku samobójstwu... Inaczej jest z depresją reaktywną (wywołaną przykrymi zdarzeniami np. śmiercia bliskiej osoby) - tu psychoterapia, ewentualnie wspomagana lekka farmakologią daje praktycznie 100% wyleczeń. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 16:19:50 |
Uciszyc ból bólem... > Mozemy lekami wpływac na pracę mózgu i lepiej lub gorzej > likwidowac objawy depresjii. Zawsze to lepsze niz żyć w szarym świecie, > bez radości i ciążyć powoli ku samobójstwu... Naprawde? Piekny slogan. > Inaczej jest z depresją reaktywną (wywołaną przykrymi zdarzeniami np. > śmiercia bliskiej osoby) - tu psychoterapia, ewentualnie wspomagana lekka > farmakologią daje praktycznie 100% wyleczeń. Pod warunkiem ze lekarz zajmuje sieb pacjentem i stara sie go wyleczyc a nie robi to "na odwal". |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 20:49:34 |
Uciszyc ból bólem... > > Mozemy lekami wpływac na pracę mózgu i lepiej lub gorzej > > likwidowac objawy depresjii. Zawsze to lepsze niz żyć w szarym > świecie, > > bez radości i ciążyć powoli ku samobójstwu... > > Naprawde? Piekny slogan. A masz lepsze wyjście? Medycyna nie jest wszechmocna i jeszcze długo nie będzie. Nie wynaleziono jeszcze super panaceum - typu "weź pigułkę" i po sprawie. Daje po prostu jakąś nadzieję na mozliwośc poprawy zycia. > Pod warunkiem ze lekarz zajmuje sieb pacjentem i stara sie go wyleczyc a > nie robi to "na odwal". Masz absolutną rację. Zwłaszcza w takiej dziedzinie jak psychiatria. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:05:29 |
Uciszyc ból bólem... > Owszem, ale to efekty długotrwałe, po drugie nie potrafimy leczyć > depresjii endogennej (ujawniającej się bez zewnętrznego powodu) inaczej > niz objawowo. Po prostu - z nieznanych powodów wali się chemia mózgu, > spada poziom okreslonych neuroprzekaźników w określonych strukturach i > jest depresja. Mozemy lekami wpływac na pracę mózgu i lepiej lub gorzej > likwidowac objawy depresjii. Zawsze to lepsze niz żyć w szarym świecie, > bez radości i ciążyć powoli ku samobójstwu... Prawda. Dodam tylko, że pisałem o efektach długotrwałych, bo leczenie depresji endogennej zazwyczaj jest bardzo długotrwałe;-))) > Inaczej jest z depresją reaktywną (wywołaną przykrymi zdarzeniami np. > śmiercia bliskiej osoby) - tu psychoterapia, ewentualnie wspomagana lekka > farmakologią daje praktycznie 100% wyleczeń. Ano, fakt. A tak właściwie, to która częściej się zdarza? pozdr M93 |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:13:29 |
Uciszyc ból bólem... > A tak właściwie, to która częściej się zdarza? Daruj mi ale nie chce mi się grzebać po ksiązkach za statystykami. Generalnie cięzko jest określić, gdyż depresja moze wystapic nie tylko w postaci "czystej" ale też na tle różnych inncy chorób psychicznych. Jak znajde później to podeślę na priv. :) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 15:27:44 |
Uciszyc ból bólem... > A ja moge Cię zapewnić, że wszystko jest lepsze, niż tabletki. Bo łatwiej > miarkować ból i anoreksję niż leki antydepresyjne, choć wiem, że wiele > osób się ze mną nie zgodzi. Za przeproszeniem - herezja i ciemnogród. Współczesne leki p.depresyjne maja stosunkowo niewiele objawów ubocznych, choc oczywiscie nie zawsze są skuteczne i wtedy trzeba siegać po inne, często mniej obojetne dla organizmu. Są sytuacje, gdy ze wzgledu na nieskuteczność stosuje sie elektrowstrząsy (wbrew stereotypom - bardzo skuteczne, bezbolesne i zupełnie nieszkodliwe.) Anoreksja moze prowadzić do smierci lub ciężkich schorzeń. Podobnie samookaleczenia. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 16:16:52 |
Uciszyc ból bólem... > Współczesne leki p.depresyjne maja stosunkowo niewiele objawów ubocznych, > choc oczywiscie nie zawsze są skuteczne i wtedy trzeba siegać po inne, > często mniej obojetne dla organizmu. Mialam okazje odwiedzac kogos w szpitau psychiatrycznym i z calym szacunkiem dla Twojej wiedzy, nie zauwazylam zeby lekipodawane mojej kolezance mialy"stosunkowo niewiele objawow ubocznych". Chyba ze nadmierna sennosc, rozkojarzenie, niezdolnosc do prowadzenia normalnej rozmowy to nie sa skutki uboczne... |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:19:25 |
Uciszyc ból bólem... > Mialam okazje odwiedzac kogos w szpitau psychiatrycznym i z calym > szacunkiem dla Twojej wiedzy, nie zauwazylam zeby lekipodawane mojej > kolezance mialy"stosunkowo niewiele objawow ubocznych". Chyba ze nadmierna > sennosc, rozkojarzenie, niezdolnosc do prowadzenia normalnej rozmowy to > nie sa skutki uboczne... Ba!Zalezy jakie leki. Bardzo prawdopodobne że była na lekach psychotropowych, które faktycznie podobne objawy mogą wywołać (zwłaszcza starszego typu, ktore jako tańsze są chętniej uzywane :/ ). |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 16:23:02 |
Uciszyc ból bólem... > > Mialam okazje odwiedzac kogos w szpitau psychiatrycznym i z calym > > szacunkiem dla Twojej wiedzy, nie zauwazylam zeby lekipodawane mojej > > > kolezance mialy"stosunkowo niewiele objawow ubocznych". Chyba ze > nadmierna > > sennosc, rozkojarzenie, niezdolnosc do prowadzenia normalnej rozmowy > to > > nie sa skutki uboczne... > > Ba!Zalezy jakie leki. Bardzo prawdopodobne że była na lekach > psychotropowych, które faktycznie podobne objawy mogą wywołać (zwłaszcza > starszego typu, ktore jako tańsze są chętniej uzywane :/ ). No wlasnie... Ja moge sobie poczytac w fajnych pisemkach o nowych metoach psychoterapii,o leczeniu deprechy i zaburzen odzwiania,ale co to da? Tego nie ma wokol mnie. Usmiechniety doktor sluchajacy o czym mowie to obrazek z filmu.... |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 20:52:59 |
Uciszyc ból bólem... > No wlasnie... > > Ja moge sobie poczytac w fajnych pisemkach o nowych metoach > psychoterapii,o leczeniu deprechy i zaburzen odzwiania,ale co to da? Tego > nie ma wokol mnie. Usmiechniety doktor sluchajacy o czym mowie to obrazek > z filmu.... Owszem, ale życie jest walką. To smutne co powiem, ale jedyne wyjście to gnębienie konowałów o poprawę terapii. Zmiana lekarza/psychologa. Czy wreszcie wykosztowanie się na prywatną pomoc. To w końcu chodzi o zycie/zdrowie. |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2004-12-07 16:34:35 |
Uciszyc ból bólem... > Ja moge sobie poczytac w fajnych pisemkach o nowych metoach > psychoterapii,o leczeniu deprechy i zaburzen odzwiania,ale co to da? Tego > nie ma wokol mnie. Usmiechniety doktor sluchajacy o czym mowie to obrazek > z filmu.... Ano właśnie. To wszystko tak "cacy" wygląda, dopóki się tego nie przeżyje lub nie pozna z bardzo bliska. Ewentualnie trzeba po prostu mieć w sobie pewną wrażliwość, empatię (Kosa, tu plus dla Ciebie ;). Niestety, u nas o dobrych psychiatrów jest bardzo trudno - uśmiechniętego, miłego doktorka można mieć albo na filmie, albo za ciężką kasę w prywatntm gabinecie - a to już jest błędne koło, bo bardzo wielu ludzi mając taką kasę (tzn. pozwalającą na prywatną psychoterapię) nie musiałoby z niej korzystać (bo - niestety - wbrew pozorom pieniądze do szczęścia są potrzebne; nie mam tu na myśli gigantycznej kasy, tylko po prostu pieniądze na godne przeżycie od wypłaty do wypłaty). Wiele osób popada w depresję i inne tego typu schorzenia właśnie z powodu braku kasy, braku poczucia bezpieczeństwa itp. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 21:45:00 |
Uciszyc ból bólem... > Ano właśnie. To wszystko tak "cacy" wygląda, dopóki się tego nie przeżyje > lub nie pozna z bardzo bliska. Ewentualnie trzeba po prostu mieć w sobie > pewną wrażliwość, empatię (Kosa, tu plus dla Ciebie ;). Niestety, u nas o > dobrych psychiatrów jest bardzo trudno - uśmiechniętego, miłego doktorka > można mieć albo na filmie, albo za ciężką kasę w prywatntm gabinecie - a > to już jest błędne koło, bo bardzo wielu ludzi mając taką kasę (tzn. > pozwalającą na prywatną psychoterapię) nie musiałoby z niej korzystać (bo > - niestety - wbrew pozorom pieniądze do szczęścia są potrzebne; nie mam tu > na myśli gigantycznej kasy, tylko po prostu pieniądze na godne przeżycie > od wypłaty do wypłaty). Wiele osób popada w depresję i inne tego typu > schorzenia właśnie z powodu braku kasy, braku poczucia bezpieczeństwa > itp. A propos. Bardzo dobry jest Gdański szpital Srebrzysko. Jeden z najlepszych w kraju. |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-10 04:46:34 |
Uciszyc ból bólem... > A propos. Bardzo dobry jest Gdański szpital Srebrzysko. Jeden z > najlepszych w kraju. Ten szpital jednym z najlepszych? Nie chcę nawet wiedzieć co się dzieje w tych "gorszych". Byłeś w nim kiedyś? Widziałeś warunki i podejście personelu? Wiesz, że z niego przez okna widać cmentarz i krematorium? W sam raz dla chorych na depresję. ;) Książki kłamią! LOL Pozdrawiam, Vixit |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-13 15:28:25 |
Uciszyc ból bólem... > Ten szpital jednym z najlepszych? Nie chcę nawet wiedzieć co się dzieje w > tych "gorszych". > Byłeś w nim kiedyś? Widziałeś warunki i podejście personelu? Wiesz, że z > niego przez okna widać cmentarz i krematorium? W sam raz dla chorych na > depresję. ;) Byłem. Co prawda oglądałem go oczami personelu a nie pacjenta. Niemniej uwazam że personel ma tam bardzo wysokie kwalifikacje i świetne podejście do pacjenta. To w końcu placówka szczebla akademickiego. Nawet na detoksie wygladało znosnie, chociaż fakt że część oddziałów wymaga remontu, ale z tym wiadomo jak jest. Z moich rozmów z pacjentami (oczywiście tymi, ktorych mozna uznac za obiektywnych) wynika że nie narzekają. > Książki kłamią! LOL Dzieła Lenina też? ;) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:04:53 |
Uciszyc ból bólem... > > A ja moge Cię zapewnić, że wszystko jest lepsze, niż tabletki. Bo łatwiej > > miarkować ból i anoreksję niż leki antydepresyjne, choć wiem, że > wiele osób się ze mną nie zgodzi. > > Za przeproszeniem - herezja i ciemnogród. Z podziękowaniem - za podsumowanie. > Współczesne leki p.depresyjne maja stosunkowo niewiele objawów ubocznych, > choc oczywiscie nie zawsze są skuteczne i wtedy trzeba siegać po inne, > często mniej obojetne dla organizmu. Są sytuacje, gdy ze wzgledu na > nieskuteczność stosuje sie elektrowstrząsy (wbrew stereotypom - bardzo > skuteczne, bezbolesne i zupełnie nieszkodliwe.) Odkryłeś przede mną Amerykę, drogi Cieniu. A teraz proszę o konkretne nazwy leków antydepresyjnych, mających "niewiele objawów ubocznych". > Anoreksja moze prowadzić do smierci lub ciężkich schorzeń. Podobnie > samookaleczenia. Podobnie depresja, nieśmiało przypominam. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:09:52 |
Uciszyc ból bólem... > Odkryłeś przede mną Amerykę, drogi Cieniu. A teraz proszę o konkretne > nazwy leków antydepresyjnych, mających "niewiele objawów ubocznych". Chodźby leki należące do tzw. grupy Selektywnych Inhibitorów Zwrotnego Wychwytu Serotoniny (SSRI), do których należy popularny prozac. Oczywiście, zgadzam się że nie zawsze osiągniemy skuteczność. Medycyna ma sowje ograniczenia. Jednak statystyki są nieubłagane - przezywalnośc i komfort życia są diametralne wysze u osób korzystających z fachowej pomocy. > > Anoreksja moze prowadzić do smierci lub ciężkich schorzeń. Podobnie > > > samookaleczenia. > > Podobnie depresja, nieśmiało przypominam. Oczywiście, posłuzyłem się przykładem. Kazda cieżka choroba psychiczna moze do tego doprowadzić. |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-08 11:58:03 |
Uciszyc ból bólem... > Chodźby leki należące do tzw. grupy Selektywnych Inhibitorów Zwrotnego > Wychwytu Serotoniny (SSRI), do których należy popularny prozac. > Oczywiście, zgadzam się że nie zawsze osiągniemy skuteczność. Medycyna ma > sowje ograniczenia. Jednak statystyki są nieubłagane - przezywalnośc i > komfort życia są diametralne wysze u osób korzystających z fachowej > pomocy. Kolejny podercznikowy belkot ;) Najlepiej zaczac leczyc ludzi z rzeczywistosci, by wzbogacili swoja osoba absurdalna machine Zombie, ktora sama siebie zjada... Proponuje zaczac leczyc rzeczywistosc ;) jak pigulke p doktor proponuje? Moze atomowa ;) Co do pigulek, zacznijmy od poliitykow, krytykow , dziennikarzy i psychiatrow ;) nie pomijajac reklamowcow ;P |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-08 13:40:20 |
Uciszyc ból bólem... > Kolejny podercznikowy belkot ;) Kajam się, obiecuję poprawę. Tylko proszę o lepszy pomyśł na rozwiązanie problemu. > Najlepiej zaczac leczyc ludzi z rzeczywistosci, by wzbogacili swoja osoba > absurdalna machine Zombie, ktora sama siebie zjada... > Proponuje zaczac leczyc rzeczywistosc ;) jak pigulke p doktor proponuje? > Moze atomowa ;) Na szczęście nie zyjemu już w czasach gdy skaleczonemu w nogę ratowała tylko amputacja. I pamiętaj: "Jeśli chcesz zmienić swiat zacznij od siebie" :) > Co do pigulek, zacznijmy od poliitykow, krytykow , dziennikarzy i > psychiatrow ;) > nie pomijajac reklamowcow ;P Ja uwazam że złemswiata są Ropuchy gwinejskie. Nienawidzę ropuch gwinejskich. Zabić ropuchy gwinejskie! ;> |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-08 13:53:49 |
Uciszyc ból bólem... > > Na szczęście nie zyjemu już w czasach gdy skaleczonemu w nogę ratowała > tylko amputacja. Ale zwykle zamiast konkretnej psychoterapii, polegajacej na dotarciu do sedna problemu pacjenta i wyelininowaniu go, stosuje sie leki, ktore wlasciwie uciszaja problem i niewiele ponad to (czesto pogarszajac). Moja matka cierpi na depresje i wiem, jak to wyglada :) > Ja uwazam że złemswiata są Ropuchy gwinejskie. Nienawidzę ropuch > gwinejskich. Zabić ropuchy gwinejskie! ;> I slimaki ;) > > I pamiętaj: "Jeśli chcesz zmienić swiat zacznij od siebie" :) Ale ja jestem jak najbardziej swiadoma :) nie mam juz klapek na oczach. ;) Ten proces juz za mna. Wiec od czego zaczynamy zmiane swiata ? ;) Pozdr Teufelin (popijajaca pigulke wermutem i wracajaca do pracy ;) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 20:44:06 |
Uciszyc ból bólem... > Ale zwykle zamiast konkretnej psychoterapii, polegajacej na dotarciu do > sedna problemu pacjenta i wyelininowaniu go, stosuje sie leki, ktore > wlasciwie uciszaja problem i niewiele ponad to (czesto pogarszajac). > Moja matka cierpi na depresje i wiem, jak to wyglada :) Problem w tym że w tzw. depresjii endogennej, wynikajacej z zaburzeń przemian chemicznych w mózgu psychoterapia ma niewielkie zastosowanie, moze być tylko dodatkiem. Leki choć niedoskonałe u części pacjetów mogą poprawić sytuację, jeśli oczywiście są odpowiednio dobrane i stosowane. Niestety nawet one nie zawsze są w stanie pomóc, zaś hurraoptymizm psychiatrów nad prozakiem wynika że lek ten jest ogromnym postępem w stosunku do srodków jakiki dysponawało medycyna 10 lat temu, nie wspominając o czasach dawniejszych. > Wiec od czego zaczynamy zmiane swiata ? ;) Przeszkadza mi ta cholerna drzazga w Twoim oku, przeszkadza mi jak jasna cholera! ;> |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-13 21:25:22 |
Link do art. o prozaku > hurraoptymizm psychiatrów nad prozakiem > wynika że lek ten jest ogromnym postępem w stosunku do srodków jakiki > dysponawało medycyna 10 lat temu, nie wspominając o czasach > dawniejszych. Pomyslalam ze Cie zainteresuje : http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51186,2481060.html :) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-13 21:34:43 |
Link do art. o prozaku > Pomyslalam ze Cie zainteresuje : > http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51186,2481060.html :) Owszem, owszem, czytałem tę "Wyborcza". ie zmienia to jednak faktu ze leki z grupy Prozacu są wciąż jednymi z najlepszych. A lekarstw doskonałych nie ma... Co ciekawe Fluoksetyna często wywołuje też tzw. paradoksalne pogorszenie nastroju na początku stosowania, zas jej działanie p. depresyjne pojawia się dopiero po około 2 tygodniach. Dlatego tez chorzy z silnymi sklonnosciami samobójczymi powinni być hospitalizowani do czasu uzyskania poprawy. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-14 01:48:00 |
Link do art. o prozaku > > Pomyslalam ze Cie zainteresuje : > > http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51186,2481060.html :) > > Owszem, owszem, czytałem tę "Wyborcza". ie zmienia to jednak faktu ze leki > z grupy Prozacu są wciąż jednymi z najlepszych. A lekarstw doskonałych nie > ma... > > Co ciekawe Fluoksetyna często wywołuje też tzw. paradoksalne pogorszenie > nastroju na początku stosowania, zas jej działanie p. depresyjne pojawia > się dopiero po około 2 tygodniach. Dlatego tez chorzy z silnymi > sklonnosciami samobójczymi powinni być hospitalizowani do czasu uzyskania > poprawy. To prawda, "Wyborcza" Ameryki nie odrywa, poza tym trzeba czytać ulotki - nikt nie ukrywa żadnych badań - wszystko jest napisane czarno na białym - na początku następuje obniżenie nastroju i jest to jasno określone. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-13 21:44:01 |
Link do art. o prozaku > > Pomyslalam ze Cie zainteresuje : > > http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51186,2481060.html :) > > Owszem, owszem, czytałem tę "Wyborcza". ie zmienia to jednak faktu ze leki > z grupy Prozacu są wciąż jednymi z najlepszych. A lekarstw doskonałych nie > ma... > > Co ciekawe Fluoksetyna często wywołuje też tzw. paradoksalne pogorszenie > nastroju na początku stosowania, zas jej działanie p. depresyjne pojawia > się dopiero po około 2 tygodniach. Dlatego tez chorzy z silnymi > sklonnosciami samobójczymi powinni być hospitalizowani do czasu uzyskania > poprawy. A w nowym Twoim Stylu jest niezly artykul o CHAD. Dobrze ze ja jeszcze nie mam jazd z zakochiwaniem sie w aktorach i lataniem do Stanow za cae pieniadze :) Dobranoc :) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-13 21:53:59 |
Link do art. o prozaku > A w nowym Twoim Stylu jest niezly artykul o CHAD. A szto to jest CHAD? > Dobrze ze ja jeszcze nie mam jazd z zakochiwaniem sie w aktorach i > lataniem do Stanow za cae pieniadze :) A właśnie, jak uważasz czy wolnością jest żyć ze swoimi emocjami i robic głupoty, czy kierować się kultem rozumu i zdrowego rozsądku, skazując siebie na cielesne ciepienia... Każdy wybór, jest jakąś formą ograniczenia, dla satanisty więc z zasady podejrzaną. ;) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-14 20:20:06 |
CHAD > > A w nowym Twoim Stylu jest niezly artykul o CHAD. > > A szto to jest CHAD? Choroba afektywna dwubiegunowa :) Raz euforia, raz zyc se nie chce. > > Dobrze ze ja jeszcze nie mam jazd z zakochiwaniem sie w aktorach i > > lataniem do Stanow za cae pieniadze :) > > A właśnie, jak uważasz czy wolnością jest żyć ze swoimi emocjami i robic > głupoty, czy kierować się kultem rozumu i zdrowego rozsądku, skazując > siebie na cielesne ciepienia... To zalezy czy te emocje sa zdrowe. Bo jesli dojrzala kobieta zakochuje sie w aktorze i ktoregos dnia po prostu cala kase z konta wyciaga i leci do Hollywood, jednoczesnie zostawiajac mezowi list ze to koniec ich malzenstwa to to chyba najnormalniejsze nie jest, prawda? :) > Każdy wybór, jest jakąś formą > ograniczenia, dla satanisty więc z zasady podejrzaną. ;) Panie, w paranoje mozna popasc z ta wolnoscia :) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-14 22:01:12 |
CHAD > > A szto to jest CHAD? > > Choroba afektywna dwubiegunowa :) No tak... :) > Raz euforia, raz zyc se nie chce. Niestety... > To zalezy czy te emocje sa zdrowe. > Bo jesli dojrzala kobieta zakochuje sie w aktorze i ktoregos dnia po > prostu cala kase z konta wyciaga i leci do Hollywood, jednoczesnie > zostawiajac mezowi list ze to koniec ich malzenstwa to to chyba > najnormalniejsze nie jest, prawda? :) > > > Każdy wybór, jest jakąś formą > > ograniczenia, dla satanisty więc z zasady podejrzaną. ;) > > Panie, w paranoje mozna popasc z ta wolnoscia :) Czyli dochodzimy do starego jak świat wniosku, że normalnych ludzi nie ma. :) |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-10 11:33:44 |
Uciszyc ból bólem... > Problem w tym że w tzw. depresjii endogennej, wynikajacej z zaburzeń > przemian chemicznych w mózgu psychoterapia ma niewielkie zastosowanie, > moze być tylko dodatkiem. > Leki choć niedoskonałe u części pacjetów mogą poprawić sytuację, jeśli > oczywiście są odpowiednio dobrane i stosowane. Niestety nawet one nie > zawsze są w stanie pomóc, zaś hurraoptymizm psychiatrów nad prozakiem > wynika że lek ten jest ogromnym postępem w stosunku do srodków jakiki > dysponawało medycyna 10 lat temu, nie wspominając o czasach > dawniejszych. Mi nie chodzi o depresje endrogenna, czy inne schorzenia, majace zrodlo w zmianach mozgu. Wkurza mnie podejscie wiekszosci lekarzy, bez znajomosci/czy checi wnikania/ mechanizmow choroby. W Polsce nadal ludzie z problemami psychicznymi postrzegani sa jako patologia i tak sie do nich podchodzi... Moja mama 10lat temu o malo nie umarla po podaniu leku (jak dowiem sie nazwy/jesli to nadal mozliwe/ to podam), ktory byl zupelnie zbedny w jej leczeniu. Sama potrzebuje terapii. Wszystko w moim zyciu jest w najlepszym porzadku, nigdy na nic nie chorowalam. Przechodze maly kryzys, ktory zaczyna mi blokwac pewne dzialania... Mysl o czekajacej mnie odysei w poszukiwaniu kogos, kto mi pomoze, a nie zaszkodzi nie jest imponujaca. Nie chce zeby drobne problemy dnia codziennego przemienily sie w gleboka depresje, wspomagana jakimis prochami. > > Przeszkadza mi ta cholerna drzazga w Twoim oku, przeszkadza mi jak jasna > cholera! Drzazga? Raczej strach przed przyszloscia, ktora oferuje perspektywy rodem z kiepskiego horroru. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-13 15:11:09 |
Uciszyc ból bólem... > Mi nie chodzi o depresje endrogenna, czy inne schorzenia, majace zrodlo w > zmianach mozgu. > Wkurza mnie podejscie wiekszosci lekarzy, bez znajomosci/czy checi > wnikania/ mechanizmow choroby. > W Polsce nadal ludzie z problemami psychicznymi postrzegani sa jako > patologia i tak sie do nich podchodzi... Masz absolutną rację. Na szczęście zmienia się to (niestety bardzo powoli) - coraz więcej ludzi wie że np. schizofrenię może zachorować KAŻDY. A choruje dużo gdyż około 1% (sic!) populacji. > Moja mama 10lat temu o malo nie umarla po podaniu leku (jak dowiem sie > nazwy/jesli to nadal mozliwe/ to podam), ktory byl zupelnie zbedny w jej > leczeniu. Błąd w sztuce. Za to jest prokurator. > Sama potrzebuje terapii. Wszystko w moim zyciu jest w najlepszym porzadku, > nigdy na nic nie chorowalam. Przechodze maly kryzys, ktory zaczyna mi > blokwac pewne dzialania... Mysl o czekajacej mnie odysei w poszukiwaniu > kogos, kto mi pomoze, a nie zaszkodzi nie jest imponujaca. > Nie chce zeby drobne problemy dnia codziennego przemienily sie w gleboka > depresje, wspomagana jakimis prochami. I bardzo słusznie. Chemia jest ostatecznością. Lepiej zapobiegać niz leczyć. > > Przeszkadza mi ta cholerna drzazga w Twoim oku, przeszkadza mi jak > jasna > > cholera! > > > Drzazga? Raczej strach przed przyszloscia, ktora oferuje perspektywy rodem > z kiepskiego horroru. daruj mi, to był taki mały żart... Niezrozumieliśmy się, sorki. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 17:20:17 |
Uciszyc ból bólem... > > Odkryłeś przede mną Amerykę, drogi Cieniu. A teraz proszę o konkretne > > nazwy leków antydepresyjnych, mających "niewiele objawów > ubocznych". > > Chodźby leki należące do tzw. grupy Selektywnych Inhibitorów Zwrotnego > Wychwytu Serotoniny (SSRI), do których należy popularny prozac. > Oczywiście, zgadzam się że nie zawsze osiągniemy skuteczność. Medycyna ma > sowje ograniczenia. Jednak statystyki są nieubłagane - przezywalnośc i > komfort życia są diametralne wysze u osób korzystających z fachowej > pomocy. Pytałam o "nazwy leków antydepresyjnych, mających niewiele objawów ubocznych". Ale nie będę powtarzać tego pytania, bo wiem, że nie otrzymam odpowiedzi. Jeszcze jedno: nigdzie nie mówiłam o rezygnowaniu z fachowej pomocy. Chyba, że fachową pomoc ograniczymy tylko do zażywania "twardych" leków antydepresyjnych. > > > Anoreksja moze prowadzić do smierci lub ciężkich schorzeń. > Podobnie samookaleczenia. > > > > Podobnie depresja, nieśmiało przypominam. > > Oczywiście, posłuzyłem się przykładem. Kazda cieżka choroba psychiczna > moze do tego doprowadzić. Więc o co chodzi? Tak źle, i tak niedobrze, ale może wybór mniejszego zła to jest jednak jakieś rozwiązanie? Nie miotaj się zbyt pochopnie z oskarżeniami o ciemnogród. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 21:24:56 |
Uciszyc ból bólem... > Pytałam o "nazwy leków antydepresyjnych, mających niewiele objawów > ubocznych". Ale nie będę powtarzać tego pytania, bo wiem, że nie otrzymam > odpowiedzi. Pochodne fluoksetyny i fluoksaminy. Jak podasz te preparaty kazdy konował zrozumie. moga miec one różne nazwy handlowe, ale to te same specyfiki. Nie będe Ci wymieniał handlówek bo ich nie znam i do niczego mi to nie potrzebne. A "Indeksu Leków" nie chce mi sie przepisywać. > Jeszcze jedno: nigdzie nie mówiłam o rezygnowaniu z fachowej pomocy. > Chyba, że fachową pomoc ograniczymy tylko do zażywania "twardych" leków > antydepresyjnych. Oczywiście że sama farmakologia (zwłaszcza w psychiatrii to nie wszystko). Jestem przeciw jedynie demonizowaniu leków psychiatrycznych. > > Oczywiście, posłuzyłem się przykładem. Kazda cieżka choroba > psychiczna > > moze do tego doprowadzić. > Więc o co chodzi? Tak źle, i tak niedobrze, ale może wybór mniejszego zła > to jest jednak jakieś rozwiązanie? Nie miotaj się zbyt pochopnie z > oskarżeniami o ciemnogród. Ja mówię tylko co wiem. A statystyki mówią tak, a nie inaczej - człowiek ma lepsze szanse na poprawę warunków zdrowia stosując zdobycze nauki niż rzezając się żyletką na przykład. A leki jakie są takie są, ale twierdzenie (wszystko lepsze niz tablety) uważam za naduzycie i stereotyp, których w zakresie świadomości laików nie brakuje. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 23:01:47 |
Uciszyc ból prozakiem... > > Pytałam o "nazwy leków antydepresyjnych, mających niewiele objawów > > ubocznych". Ale nie będę powtarzać tego pytania, bo wiem, że nie otrzymam > > odpowiedzi. > > Pochodne fluoksetyny i fluoksaminy. Jak podasz te preparaty kazdy konował > zrozumie. moga miec one różne nazwy handlowe, ale to te same specyfiki. > Nie będe Ci wymieniał handlówek bo ich nie znam i do niczego mi to nie > potrzebne. A "Indeksu Leków" nie chce mi sie przepisywać. A ja na prawdę nie mam ochoty przepisywać pierwszej lepszej ulotki, żeby udowodnić Ci swoje racje. > > Jeszcze jedno: nigdzie nie mówiłam o rezygnowaniu z fachowej pomocy. > > Chyba, że fachową pomoc ograniczymy tylko do zażywania "twardych" leków > > antydepresyjnych. > > Oczywiście że sama farmakologia (zwłaszcza w psychiatrii to nie wszystko). A to ciekawe, bo rozmowa dotyczyła właśnie samej farmakologii. > Jestem przeciw jedynie demonizowaniu leków psychiatrycznych. Demonizowaniu? Leki psychiatryczne działają tak a nie inaczej i pewnych skutków nie da się obejść. Trzeba z nimi postępować BARDZO ostrożnie i często dzieje się tak, że powoduja większe szkody niż sama choroba. Wyraziłam moją subiektywną opinię i zastrzegłam, że nie wszystkim może się ona podobać. Ale czy gdzieś napisałam, że nie powinno się ich przyjmować? Nie przypuszczam. Są przypadki, w których jest to jedyne sensowne wyjście i zdaję sobie z tego sprawę. Ale moim zdaniem to ostateczność. > > > Oczywiście, posłuzyłem się przykładem. Kazda cieżka choroba psychiczna > > > moze do tego doprowadzić. > > > Więc o co chodzi? Tak źle, i tak niedobrze, ale może wybór mniejszego zła > > to jest jednak jakieś rozwiązanie? Nie miotaj się zbyt pochopnie z > > oskarżeniami o ciemnogród. > > Ja mówię tylko co wiem. A statystyki mówią tak, a nie inaczej - człowiek > ma lepsze szanse na poprawę warunków zdrowia stosując zdobycze nauki niż > rzezając się żyletką na przykład. Wiesz, czuję się jak znachor rozmawiający z doktorem medycyny. Może nie wkręcaj paranoi, hm? A leki jakie są takie są, ale > twierdzenie (wszystko lepsze niz tablety) uważam za naduzycie i stereotyp, > których w zakresie świadomości laików nie brakuje. Właściwie, to masz rację. Rezygnuję. Jestem laikiem i ulegam stereotypom, i skończmy już tą dyskusję, bo chyba mam niezbyt przyjemne deja vu. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-08 13:34:44 |
Uciszyc ból prozakiem... > A ja na prawdę nie mam ochoty przepisywać pierwszej lepszej ulotki, żeby > udowodnić Ci swoje racje. Ehh... Posłuchaj - każdy lek, nawet najbezpieczniejszy może wywołać groźne objawy uboczne. Bo akurat tak na niego zareagował organizm. I po to sa długie ulotki - producenci uczciwie ostrzegają, by zabezpieczyć się przed roszczeniami sądowymi. Mówię o efektach ubocznych, które niejako standartowo towarzyszą urzywaniu leku. A specyfiki z grupy Prozacu należą do substancji najbezpieczniejszych, czego dowodem jest chodźby ich szerokie użycie we wszystkich cywilizowanych karjach świata. > A to ciekawe, bo rozmowa dotyczyła właśnie samej farmakologii. Faramkologii czy obsesyjnego strachu przed nia? Zresztą - każdy ma swój wybór. Może walczyć samemu z chorobą jeśli uważa to za słuszniejsze. Prawdopodobieństwo poprawy zdrowia jest jednak diametralnie wyższe prszy zastosowaniu leków. > > Jestem przeciw jedynie demonizowaniu leków psychiatrycznych. > > Demonizowaniu? Leki psychiatryczne działają tak a nie inaczej i pewnych > skutków nie da się obejść. Trzeba z nimi postępować BARDZO ostrożnie i > często dzieje się tak, że powoduja większe szkody niż sama choroba. Wszystko zalezy od użycia. Leki zawsze mozna odstawić. I spróbowac innej metody. Po drugie w wielu przypadkach (ciężka depresja, schizofrenia, napad maniakalny, poważne zaburzenia nerwicowe) są jedynym wyjściem. I nie każdy chory źle je znosi. > Wyraziłam moją subiektywną opinię i zastrzegłam, że nie wszystkim może się > ona podobać. Ale czy gdzieś napisałam, że nie powinno się ich przyjmować? > Nie przypuszczam. Są przypadki, w których jest to jedyne sensowne wyjście > i zdaję sobie z tego sprawę. Ale moim zdaniem to ostateczność. Równie dobrze można powiedziec że antybiotyki w bakteryjnym zapaleniu płuc to ostateczność. Wiele chorób psychicznych (acz nie wszystkie) polega na tym ze psuje się chemia mózgu. Leki pozwalają ją wyregulować, wszelkie inne metody są zupełnie nieskuteczne. > Wiesz, czuję się jak znachor rozmawiający z doktorem medycyny. Może nie > wkręcaj paranoi, hm? Spox. paranoję tez mozna leczyć :D A poważnie, to nie miałem zamiaru Cię urazić. Chce po prostu wystąpić przeciwko stereotypom psychiatrii które w społeczeństwie śą bardzo silne i to nawet o ludzi wykształconych.Ba! Nawet wśród lekarzy innych niż psychiatria specjalności! > Właściwie, to masz rację. Rezygnuję. Jestem laikiem i ulegam stereotypom, > i skończmy już tą dyskusję, bo chyba mam niezbyt przyjemne deja vu. Doktor tak gadał, cha cha? Owszem, ale popełnił błąd bo miał rację w tym co mówił, ale nie wysłuchał Ciebie - i tu jest jego błąd. Jęsli pacjent uwaza ze lek mu nie pomaga czy mu szkodzi, a lekarz może to obiektywnie stwierdzić, powinien zmodyfikowac terapię. Ale jak wolisz, to kończymy. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-08 19:28:15 |
Uciszyc ból prozakiem... > > A ja na prawdę nie mam ochoty przepisywać pierwszej lepszej ulotki, żeby > > udowodnić Ci swoje racje. > > Ehh... Posłuchaj - każdy lek, nawet najbezpieczniejszy może wywołać groźne > objawy uboczne. Bo akurat tak na niego zareagował organizm. I po to sa > długie ulotki - producenci uczciwie ostrzegają, by zabezpieczyć się przed > roszczeniami sądowymi. Wiem, nie o tym mówiłam. > > A to ciekawe, bo rozmowa dotyczyła właśnie samej farmakologii. > > Faramkologii czy obsesyjnego strachu przed nia? Z mojej strony - farmakologii. Zresztą - każdy ma swój > wybór. No wreszcie! ;) > Wszystko zalezy od użycia. Leki zawsze mozna odstawić. I spróbowac innej > metody. Zacznijmy od tego, że terapii w ogóle nie powinno się zaczynać od przepisania tego rodzaju leków. Po drugie w wielu przypadkach (ciężka depresja, schizofrenia, > napad maniakalny, poważne zaburzenia nerwicowe) są jedynym wyjściem. I nie > każdy chory źle je znosi. Tak, wiem, juz o tym pisałam. > > Wyraziłam moją subiektywną opinię i zastrzegłam, że nie wszystkim może się > > ona podobać. Ale czy gdzieś napisałam, że nie powinno się ich przyjmować? > > Nie przypuszczam. Są przypadki, w których jest to jedyne sensowne wyjście > > i zdaję sobie z tego sprawę. Ale moim zdaniem to ostateczność. > > Równie dobrze można powiedziec że antybiotyki w bakteryjnym zapaleniu płuc > to ostateczność. Złe porównanie. Jeśli ktoś ma raka, to o ile się nie mylę zanim przeprowadzi się operację próbuje się mniej inwazyjnych form leczenia, mniej ostatecznych. Może to porównaine jest trafniejsze? Inaczej - jeśli wrasta paznokieć, nie powinno się leczenia rozpoczynać od amputacji palca... nie uważasz? > Wiele chorób psychicznych (acz nie wszystkie) polega na tym ze psuje się > chemia mózgu. Leki pozwalają ją wyregulować, wszelkie inne metody są > zupełnie nieskuteczne. Tu się zgadzam, zresztą pisałam już o tym wcześniej. > > Wiesz, czuję się jak znachor rozmawiający z doktorem medycyny. Może nie > > wkręcaj paranoi, hm? > > Spox. paranoję tez mozna leczyć :D LOL :P > A poważnie, to nie miałem zamiaru Cię urazić. Chce po prostu wystąpić > przeciwko stereotypom psychiatrii które w społeczeństwie śą bardzo silne i > to nawet o ludzi wykształconych.Ba! Nawet wśród lekarzy innych niż > psychiatria specjalności! Ja zaś wystąpiłam przeciwko ślepej wierze w chemię, pójściu na łatwiznę (bo niekiedy jest tak, że psychoterapia jest bardziej wskazana niż farmakologia, pacjent zaś po prostu prosi o tabletkę, lekarz wypisuje receptę i po sprawie) i również stereotypowem poglądowi, że farmakologia to jedyne i najlepsze źródło pomocy. To coś w rodzaju "klina" - po (powiedzmy udanym) wyleczeniu depresji kończysz jako osoba uzależniona od leków. Radosna odmiana, doprawdy. > > Właściwie, to masz rację. Rezygnuję. Jestem laikiem i ulegam stereotypom, > > i skończmy już tą dyskusję, bo chyba mam niezbyt przyjemne deja vu. > > Doktor tak gadał, cha cha? Cha cha - nie. :PPP > Owszem, ale popełnił błąd bo miał rację w tym co mówił, ale nie wysłuchał > Ciebie - i tu jest jego błąd. Jęsli pacjent uwaza ze lek mu nie pomaga czy > mu szkodzi, a lekarz może to obiektywnie stwierdzić, powinien zmodyfikowac > terapię. Na chwilę przmówiłeś ludzkim głosem :D > Ale jak wolisz, to kończymy. Właśnie skończyłam :P |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 21:31:42 |
Uciszyc ból prozakiem... > Ja zaś wystąpiłam przeciwko ślepej wierze w chemię, pójściu na łatwiznę > (bo niekiedy jest tak, że psychoterapia jest bardziej wskazana niż > farmakologia, pacjent zaś po prostu prosi o tabletkę, lekarz wypisuje > receptę i po sprawie) i również stereotypowem poglądowi, że farmakologia > to jedyne i najlepsze źródło pomocy. To coś w rodzaju "klina" - po > (powiedzmy udanym) wyleczeniu depresji kończysz jako osoba uzależniona od > leków. Radosna odmiana, doprawdy. Żadnej ślepej wiary. Są po prostu standarty leczenia, takie same w USA, UK, Francji czy w Polsce. Są schorzenia w których skuteczna jest psychoterapia i ona wystarcza. Są takie gdzie trzeba pomóc trochę lekami. A są też takie gdzie psychoterapia ma właściwie tylko znaczenia dla rodzin chorych. Po prostu nie da się wyleczyć schizofrenii czy niektórych postaci depresjii samą psychoterapią, podobnie jak nie wyleczysz raka aspiryną. Jest choroba i jest do niej adekwatne (mniej lub bardziej skuteczne lekarstwo). Oczywiście błędem sztuce jest zbywanie pacjentów tylko chemią, bez dogłębnego zdiagnozowania (zwłaszcza w tak specyficznej dziedzinie jak psychietria!). Niestety wielu lekarzy tak postępuje, podobnie jak wielu innych przepisuje odruchowo antybiotyki nie starajac się dociec przyczyny choroby. Nasz system zdrowotny jaki jest taki jest. A jest gówniany i biedny ten kto zachoruje. Jedynym wyjściem jest zmieniac lekarzy i terapeutów, jeśli ktos ma środki to nie załowac na prywatne (zwłaszcza o dobrej renomie gabinety). Po prostu inej drogi nie ma. Przykre ale prawdziwe. Najgorsze jest to że chory z depresją nie ma sił na walkę z chorobą, na bieganie i wyszarpywanie z systemu ochrony zdrowia to co mu się nalezy. Złośliwi mówia że temu sytemowi juz żaden doktor nie pomógł skoro nawet psychiatra nie dał rady (minister Balicki jest przedstawicielem tej prowesji) :/ |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 23:07:21 |
Uciszyc ból prozakiem... > Żadnej ślepej wiary. Są po prostu standarty leczenia, takie same w USA, > UK, Francji czy w Polsce. I ani przez moment w tej dyskusji nie zapomniałeś, że chodzi o pacjenta - o nikogo innego? :> Powiedzmy, nie będę się czepiać. > Są schorzenia w których skuteczna jest psychoterapia i ona wystarcza. Są > takie gdzie trzeba pomóc trochę lekami. A są też takie gdzie psychoterapia > ma właściwie tylko znaczenia dla rodzin chorych. Ale czemu powtarzasz to po raz trzeci? > Po prostu nie da się wyleczyć schizofrenii czy niektórych postaci > depresjii samą psychoterapią, podobnie jak nie wyleczysz raka aspiryną. > Jest choroba i jest do niej adekwatne (mniej lub bardziej skuteczne > lekarstwo). Nie powiedziałeś niczego nowego ani merytorycznie wartościowego. Jakieś trzy razy we wcześniejszych postach powtarzałam Ci, że zgadzam się z Tobą, że czasami leki to jedyne wyjście - które i tak jest wyjściem dość niefortunnym, aczkolwiek innego do tej pory nie wymyślono. > Oczywiście błędem sztuce jest zbywanie pacjentów tylko chemią, bez > dogłębnego zdiagnozowania (zwłaszcza w tak specyficznej dziedzinie jak > psychietria!). Niestety wielu lekarzy tak postępuje, podobnie jak wielu > innych przepisuje odruchowo antybiotyki nie starajac się dociec przyczyny > choroby. To prawda, pacjenci również czasami inteligencją nie grzeszą. > Nasz system zdrowotny jaki jest taki jest. A jest gówniany i biedny ten > kto zachoruje. Święte słowa, niestety. > Jedynym wyjściem jest zmieniac lekarzy i terapeutów, jeśli ktos ma środki > to nie załowac na prywatne (zwłaszcza o dobrej renomie gabinety). Po > prostu inej drogi nie ma. Przykre ale prawdziwe. A jak ktoś ma środki, ma już dość zmieniania lekarzy, bo cały czas nic z tego nie wynika - to co byś mu polecił? > Najgorsze jest to że chory z depresją nie ma sił na walkę z chorobą, na > bieganie i wyszarpywanie z systemu ochrony zdrowia to co mu się nalezy. Nie zawsze, znam osoby, które zdając sobie sprawę z tego, że to po prostu choroba starają się pomóc sobie ze wszystkich sił. I często z bardzo dobrym skutkiem. > Złośliwi mówia że temu sytemowi juz żaden doktor nie pomógł skoro nawet > psychiatra nie dał rady (minister Balicki jest przedstawicielem tej > prowesji) :/ I to jest najtrafniejsze niestety podsumowanie. Dodoatkowo - kto zdolny i cokolwiek wart ucieka z Polski (nie tylko o lekarzach mówię) - i w sumie trudno się dziwić. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-13 15:44:49 |
Uciszyc ból prozakiem... > I ani przez moment w tej dyskusji nie zapomniałeś, że chodzi o pacjenta - > o nikogo innego? :> Powiedzmy, nie będę się czepiać. "Dobro pacjenta najwyzszym prawem" Hipokrates Starsi koledzy mówia mi co prawda, że idealizm skutecznie leczy wysokość kilku pierwszych wypłat ;) > A jak ktoś ma środki, ma już dość zmieniania lekarzy, bo cały czas nic z > tego nie wynika - to co byś mu polecił? Gdzieś jest błąd. Albo jest źle diagnozowany, albo źle leczony, albo problem jest w strukturze jego osobowości lub relacjach rodzinno-społecznych, czego terapeuci nie biorą pod uwagę/biorą ale nie mają na to wpływu. (znam osobę cierpiąca na nerwicę, ktora w dużej części napedzali toksyczni rodzice.I na nic były leki czy rozmowa z psychiatrą) > Nie zawsze, znam osoby, które zdając sobie sprawę z tego, że to po prostu > choroba starają się pomóc sobie ze wszystkich sił. I często z bardzo > dobrym skutkiem. Ba! Ale jest to zdecydowana mniejszość. Sam kiedyś widziałem pacjenta, który ma tak duzy wgląd we własną chorobę, że moze normalnie pracowac (mechanik samochodowy), od czasu do czasu choroba się zaostrza, przychodzi do swojego psychiatry wtedy i mówi "doktorze, trza chyba znowu na parę dni leki zwiekszyć bo znowu Jezus do mnie gada". :) |
|
Kryspian [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-13 17:22:42 |
Uciszyc ból prozakiem... > > "Dobro pacjenta najwyzszym prawem" > Hipokrates Starsi koledzy mówia mi co prawda, że idealizm skutecznie leczy wysokość kilku pierwszych wypłat ;) a lekarz tez czlowiek i z czegos zyć musi....mam bardzo wielu przyjaciół lekarzy ,z tytułami doktorskimi ,specjalizacjami , znam ich od czasów gdy studiowali i zaczynali swoje kariery od podstaw..,stwierdzam w 90% przypadków ze przysiega Hipokratesa zamieniła sie w kodeks hipokryty> , ale ich rozumiem i nie potepiam . Z czegos zyc trzeba i to zrozumiałe same przez się. Twoi starsi koledzy maja zdecydowanie racje... Judymizm odchodzi jak choroby wieku dzieciecego po odebraniu zapomogi zwanej pensja w szpitalnej kasie ,i zaczyna sie zycie;PPP |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-13 20:12:43 |
Uciszyc ból prozakiem... > Twoi starsi koledzy maja zdecydowanie racje... Judymizm odchodzi jak > choroby wieku dzieciecego po odebraniu zapomogi zwanej pensja w > szpitalnej kasie ,i zaczyna sie zycie;PPP A jak zwykle cierpią na tym pacjenci, bo cięzko wymagać od frustrata uzerającego się wiecznie NFZ, lecącego z jednego dyzuru by poswięcił pacjentowi czas, okazał mu zyczliwość czy zywe zainteresowanie chorobą co jest istotne w procesach leczniczych. Niestety cały system (bo tu nie chodzi tylko o pensje,uposażenia to tylko wierzchołek góry lodowej) jest do dupy. I dziwi mnie tylko pieprzenie Balickiego (w sume niezłego fachowca i jednego z bardziej rozgarnietych polityków) że w przyszłym roku bedzie lepiej. Nie wiem kiedy znajdzie sie, który będzie miał odwage powiedziec że bez prywatyzacji systemu ubezpeczeń, nie da się słuzby zdrowia uporządkowac. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-13 17:34:24 |
Uciszyc ból prozakiem... > > I ani przez moment w tej dyskusji nie zapomniałeś, że chodzi o pacjenta - > > o nikogo innego? :> Powiedzmy, nie będę się czepiać. > > "Dobro pacjenta najwyzszym prawem" > Hipokrates Zapisz to sobie na papierosach ;) - nie zapomnisz. > Starsi koledzy mówia mi co prawda, że idealizm skutecznie leczy wysokość > kilku pierwszych wypłat ;) Pożyjemy, zobaczymy... :P Było by miło, gdybyś nie poleciał z prądem ;) > > A jak ktoś ma środki, ma już dość zmieniania lekarzy, bo cały czas nic z > > tego nie wynika - to co byś mu polecił? > > Gdzieś jest błąd. Albo jest źle diagnozowany, albo źle leczony, albo > problem jest w strukturze jego osobowości lub relacjach > rodzinno-społecznych, czego terapeuci nie biorą pod uwagę/biorą ale nie > mają na to wpływu. (znam osobę cierpiąca na nerwicę, ktora w dużej części > napedzali toksyczni rodzice.I na nic były leki czy rozmowa z psychiatrą) Drogą eliminacji - zostaje zła diagnoza i leczenie. Mało znam osób, które są zadowolone z terapii - to są właśnie polskie realia. :/ > > Nie zawsze, znam osoby, które zdając sobie sprawę z tego, że to po prostu > > choroba starają się pomóc sobie ze wszystkich sił. I często z bardzo > > dobrym skutkiem. > > Ba! Ale jest to zdecydowana mniejszość. Ale są i to o nich mówiłam za pierwszym razem :) Sam kiedyś widziałem pacjenta, > który ma tak duzy wgląd we własną chorobę, że moze normalnie pracowac > (mechanik samochodowy), od czasu do czasu choroba się zaostrza, przychodzi > do swojego psychiatry wtedy i mówi "doktorze, trza chyba znowu na parę dni > leki zwiekszyć bo znowu Jezus do mnie gada". :) Znam bardzo podobne przypadki :))) To chyba rzeczywiście wynika z Tego, że znają siebie samych i swoją chorobę na pamięć. I są silniejsi od innych. Pozdr. Myszołów |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-06 20:22:43 |
Uciszyc ból bólem... > > I tak wyglada tez leczenie wiekszosci fobii. Tabsy, tabsy, tabsy... > > > Racja, Kosa, ale jaka jest alternatywa? Samookaleczenia? rotflll > Coś robić trzeba z sobą w takich sytuacjach, to wiem na pewno. Nie wiem co gorsze, prochy ktore sprawiaja ze ledwo czaisz co sie dzieje czy przejaskrawienie tego co dookola... |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 22:43:43 |
Uciszyc ból bólem... > Nie wiem co gorsze, prochy ktore sprawiaja ze ledwo czaisz co sie dzieje > czy przejaskrawienie tego co dookola... Tabsy to leczenie objawowe, ważne, ale doraźne... pozdr M93 |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2004-12-06 20:58:17 |
Uciszyc ból bólem... > Nie wiem co gorsze, prochy ktore sprawiaja ze ledwo czaisz co sie dzieje > czy przejaskrawienie tego co dookola... A propos schizofrenii to wiem, że leczenie farmakologiczne jest skuteczne. Znam jeden taki przykład, gdzie 3 tygodnie leczenia klinicznego przywróciły gościa do normalności. Problem pojawił się dopiero, gdy odstawił leki. Po miesiącu nawrót choroby. Tymczasem leczenie farmakologiczne aby było skuteczne trwa conajmniej 2 lata. Najgorsze jest to, że ten schizofrenik nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest chory. Samookaleczenie to nie jest rozwiązanie problemu tylko pogłębienie go. D |
|
Kryspian [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-06 21:28:15 |
Uciszyc ból bólem... Tymczasem leczenie > farmakologiczne aby było skuteczne trwa conajmniej 2 lata. Najgorsze jest > to, że ten schizofrenik nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest chory. > Samookaleczenie to nie jest rozwiązanie problemu tylko pogłębienie go. > > D heh jak mieszkałem na Grochowie dawniejszymi czasy to przy salonie Zasady niedaleko mła mieszkał jeden kompleto swir, co kwartał (po jakims nambrze wycietym) goscia wiazali w kaftan zabierali na szpryce do wariatkowa na Sobieskiego ..potrzymali miesiac -dwa i puszczali w piczam bo nikt nie bedzie pasozyta na koszt społeczeństwa leczył....,efekt???: kolo wyposazony w pokaźnej wielkosci majcher wyłupił kobiecie na przystanku tramwajowym przy Grochowska strasse oczy rzeczonym knifem,bo jakpożniej zeznał była wiedźmą i go hipnotyzowała>>>... jako kuriozum: wypuszczono go po 6 miesiacach bo wariat...rotfllll Nie wiem jak sie sprawa zakończyła i czy kogos wkońcu zarżnał bo sie wyniosłem z my "ukochanej " Praguni pod Wilanów i straciłem kontakt z realiami wawskich dzielnic lumpenproletariackich :PPPP PS. W wspaniałym królewskim Wilanowie zgraja drechów pare lat temu sklepała jednego z najspokojniejszych userów satan.pl (starzy bywalcy wiedza o czym mówie) odzegnujacego sie jak diabeł od swieconej wody od przemocy i agresji.... |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 15:48:14 |
Uciszyc ból bólem... > A propos schizofrenii to wiem, że leczenie farmakologiczne jest skuteczne. > Znam jeden taki przykład, gdzie 3 tygodnie leczenia klinicznego > przywróciły gościa do normalności. Problem pojawił się dopiero, gdy > odstawił leki. Po miesiącu nawrót choroby. Tymczasem leczenie > farmakologiczne aby było skuteczne trwa conajmniej 2 lata. Najgorsze jest > to, że ten schizofrenik nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest chory. > Samookaleczenie to nie jest rozwiązanie problemu tylko pogłębienie go. Niestety, schizofrenia, choć coraz lepiej poznawana jest chorobą gdzie medycyna często bywa bezradna. Trwałą remisję osiąga się u około 50% chorych, a pełne wyleczenie u kilkunastu procent. I faktycznie jest problem jest w tym, że chory nie ma wglądu we własną chorobę. Dlatego konieczna jest czaem przymusowa hospitalizacja. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 15:29:41 |
Uciszyc ból bólem... > > I tak wyglada tez leczenie wiekszosci fobii. Tabsy, tabsy, tabsy... Fobia to nie choroba psychiczna tylko zespół o podłozu nerwicowym. Zasadniczym elementem jej leczenia jest PSYCHOTERAPIA, niekiedy tylko wspomagana łagodnymi lekami p.depresyjnyi czy uspokajającymi. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 15:56:17 |
Uciszyc ból bólem... > Fobia to nie choroba psychiczna tylko zespół o podłozu nerwicowym. > Zasadniczym elementem jej leczenia jest PSYCHOTERAPIA, niekiedy tylko > wspomagana łagodnymi lekami p.depresyjnyi czy uspokajającymi. Zgoda, tylko, Cieniu, spierasz się ze słowami nie mojego autorstwa;-))) A poza tym, to Ty opisujesz, nazwijmy to, podręcznikowy sposób postępowania w przypadku fobii, a jak jest w rzeczywistości? pozdr M93 |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-12-07 16:14:38 |
Uciszyc ból bólem... > A poza tym, to Ty opisujesz, nazwijmy to, podręcznikowy sposób > postępowania w przypadku fobii, a jak jest w rzeczywistości? R-pigułka Bracie, R-pigułka ;) to jest najtańsze leczenie skrajnych przypadków (granica skrajności jest płynna) |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:30:52 |
Uciszyc ból bólem... > R-pigułka Bracie, R-pigułka ;) > to jest najtańsze leczenie skrajnych przypadków (granica skrajności jest > płynna) No właśnie, skoro granica jest płynna, to łowca zawsze może stać się ofiarą;-))) pozdr M93 |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-12-07 16:42:26 |
Uciszyc ból bólem... > > R-pigułka Bracie, R-pigułka ;) > > to jest najtańsze leczenie skrajnych przypadków (granica skrajności > jest > > płynna) > > No właśnie, skoro granica jest płynna, to łowca zawsze może stać się > ofiarą;-))) ano niestety :) ale dlatego lepiej łączyć się w grupy łowców :] Triada Rulezzzz |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-15 15:16:41 |
"We should have fuckin' shotguns." > ano niestety :) > ale dlatego lepiej łączyć się w grupy łowców :] > Triada Rulezzzz Tak jak tuńczyki, by potem łatwiej było je wyłapać i zapakować w puszki? :> Vixit |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-12-15 22:50:32 |
"We should have fuckin' shotguns." > > ano niestety :) > > ale dlatego lepiej łączyć się w grupy łowców :] > > Triada Rulezzzz > > Tak jak tuńczyki, by potem łatwiej było je wyłapać i zapakować w puszki? > :> aaaa Kolega jest z Gdańska, pewnie kibol Lechii ;) nu zajec, my pagadi ;) Lech-Cracovia-Arka!! Triada Rulezzzz |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-16 03:21:52 |
"We should have fuckin' shotguns." > aaaa Kolega jest z Gdańska, pewnie kibol Lechii ;) Kibol? A czy ustawki do tego też się liczą? :) > nu zajec, my pagadi ;) O ile pamiętam to wołk zawsze dostawał od zajca i z rozpaczy miotał te słowa bezsilności w czasoprzestrzeń. :> > Lech-Cracovia-Arka!! > Triada Rulezzzz Wesołe przyśpiewki ludowe. Artyzm jak w Mazowszu. Tańczysz również? Jeżeli tak, to dodaj do tego rękodzieło i będzie pełen folklor. LOL Pozdawiam, Vixit |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-12-16 11:50:25 |
"We should have fuckin' shotguns." > > aaaa Kolega jest z Gdańska, pewnie kibol Lechii ;) > > Kibol? A czy ustawki do tego też się liczą? :) taaa robimy satanistyczne ustawki kibicowskie, w ruch idą flaszki i pijemy do rana hehe |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-16 11:53:03 |
"We should have fuckin' shotguns." > > > aaaa Kolega jest z Gdańska, pewnie kibol Lechii ;) > > > > Kibol? A czy ustawki do tego też się liczą? :) > > taaa > robimy satanistyczne ustawki kibicowskie, w ruch idą flaszki i pijemy do > rana hehe LOL Dobry pomysł. Bitwa na flaszki. :D Ale ktoś musi nie pić, żeby ocenić kto wygrał. Pozdrawiam, Vixit |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-12-16 11:55:13 |
"We should have fuckin' shotguns." > LOL > Dobry pomysł. Bitwa na flaszki. :D > Ale ktoś musi nie pić, żeby ocenić kto wygrał. wygrywa ten kto jest mniej pijany i ma mniejszego kaca, niedawno Lechia grała u nas mogłeś przyjechać na libację i się przekonać ;) pzdr |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:05:26 |
Uciszyc ból bólem... > A poza tym, to Ty opisujesz, nazwijmy to, podręcznikowy sposób > postępowania w przypadku fobii, a jak jest w rzeczywistości? Rzeczywistość jest gówniana. Stan służby zdrowia z bardzo ciężkiego przechodzi w agonalny. Niemniej jak ktos nie zadba o siebie, nie będzie walczył o swoje zdrowie to nie osiągnie poprawy. Jedyne wyjście to próować. Zmieniać lekarzy, psychologów, przychodnie, szpitale. Szukać pomocy, gdziekolwiek ( w granicach zdrowego rozsądku). Analizować siebie (czy problem moze jest we mnie?jeśli tak to gdzie?) starajac się zachowac trzeźwośc oceny. Powiem tak:fobie mozna leczyć.nie zawsze mozna je wyleczyć. Myślę że warto jednak próbować, zwlascza jeśli utrudniaja one bardzo zycie. Vivere militare est. |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 16:28:58 |
Uciszyc ból bólem... > Powiem tak:fobie mozna leczyć.nie zawsze mozna je wyleczyć. Myślę że warto > jednak próbować, zwlascza jeśli utrudniaja one bardzo zycie. Próbować zawsze warto. Jeśli tylko jest nadzieja, to wręcz trzeba. > Vivere militare est. ;-) pozdr M93 |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-08 11:38:41 |
Macbilizm ;) > Z autopsji wiem ze leczenie depresji dwubiegunowej (stany euforii > przeplatane z totalnym dolem) wyglada tak: albo idziesz do szpitala i tam > Cie szprycuja lekami ktore Cie tylko oglupiaja (mialam okazje odwiedzac > znajoma w szpitalu to wiem jak to wyglada) albo mozesz leczyc sie w domu, > tez jakims gownem. Albo spotykac sie z psychiatra a) panstwowym ktory ma > Cie w dupie i generalnie go nie obchodzisz b)prywatnym ktoremu placisz, a > i tak ma Cie gdzies i sypie formulkami z ksiazek. > > I tak wyglada tez leczenie wiekszosci fobii. Tabsy, tabsy, tabsy... W wielu przypadkach dobrym sposobem uporania sie z bolem, jest poddanie sie mu... Cos mi mowi, ze w Twoim przypadku to nie choroba, tylko rodzaj daru... Wspolodczowasz cierpienie calej ludzkosci, co jest fenomenem w otoczeniu ludzkiej glupoty i znieczulicy. Nie uciszysz krwawiacej duszy ;) Zreszta jaki bylby cel tego...? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-08 23:10:35 |
Macbilizm ;) > Cos mi mowi, ze w Twoim przypadku to nie choroba, tylko rodzaj daru... > Wspolodczowasz cierpienie calej ludzkosci, co jest fenomenem w otoczeniu > ludzkiej glupoty i znieczulicy. > Nie uciszysz krwawiacej duszy ;) Zreszta jaki bylby cel tego...? Jakbys byla na miejscu Kvika w zeszloroczne wakacje, inaczej bys pisala :) |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 10:12:01 |
Macbilizm ;) > > Nie uciszysz krwawiacej duszy ;) Zreszta jaki bylby cel tego...? > > Jakbys byla na miejscu Kvika w zeszloroczne wakacje, inaczej bys pisala > :) Nie myslalas o jakiejs dzialalnosci harytatywnej, spolecznej? (zreszta chyba udielasz sie w takich akcjach...) Albo o tworzeniu? Znam artystow, ktorzy siegaja dola, bo wlasnie to cierpienie i empatia ich opuscila ;) Nie ma cierpienia, veny tworczej, pozostaje jalowa egzystencja ;) Sklonni sprzedac dusze diablu, by poczuc to, z czym silujesz sie ;P Ty masz cos, czego wielu by pozazdroscilo. . Wiem, ze to zabrzmi absurdalnie, skoro nie mozna dac sobie rady z cierpieniem, nalezy sie poddac, niech wypelni cialo i umysl, zapiszczy w trzewiach ;). Wczuc sie w cierpienie... I przeniesc w jakas Forme... Nauczyc sie wykorzystania konstruktywnego, a nie gwalcie na sobie samej. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 21:51:50 |
Macbilizm ;) > > > > Nie uciszysz krwawiacej duszy ;) Zreszta jaki bylby cel > tego...? > > > > Jakbys byla na miejscu Kvika w zeszloroczne wakacje, inaczej bys > pisala > > :) > > > Nie myslalas o jakiejs dzialalnosci harytatywnej, spolecznej? (zreszta > chyba udielasz sie w takich akcjach...) > Albo o tworzeniu? > Znam artystow, ktorzy siegaja dola, bo wlasnie to cierpienie i empatia ich > opuscila ;) Nie ma cierpienia, veny tworczej, pozostaje jalowa egzystencja > ;) > Sklonni sprzedac dusze diablu, by poczuc to, z czym silujesz sie ;P > Ty masz cos, czego wielu by pozazdroscilo. . > > Wiem, ze to zabrzmi absurdalnie, skoro nie mozna dac sobie rady z > cierpieniem, nalezy sie poddac, niech wypelni cialo i umysl, zapiszczy w > trzewiach ;). Wczuc sie w cierpienie... I przeniesc w jakas Forme... > Nauczyc sie wykorzystania konstruktywnego, a nie gwalcie na sobie samej. Czy ja wiem?Nie wiemy co to za choroba... W przypadku niektórych tego typu terapeutyczne zabiegi są nic nie warte. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 15:42:43 |
Uciszyc ból bólem... > Z autopsji wiem ze leczenie depresji dwubiegunowej (stany euforii > przeplatane z totalnym dolem) wyglada tak: albo idziesz do szpitala i tam > Cie szprycuja lekami ktore Cie tylko oglupiaja (mialam okazje odwiedzac > znajoma w szpitalu to wiem jak to wyglada) albo mozesz leczyc sie w domu, > tez jakims gownem. Albo spotykac sie z psychiatra a) panstwowym ktory ma > Cie w dupie i generalnie go nie obchodzisz b)prywatnym ktoremu placisz, a > i tak ma Cie gdzies i sypie formulkami z ksiazek. 1. Choroba afektywna dwubiegunowa (zwana dawniej psychozą maniakalno-depresyjną lub cyklofrenią) nie ma nic wspólnego z reakcją na stres (choć niekiedy stres może ją ujawnić, jest to tzw. postać reaktywna). Jest to choroba psychiczna, zaś nerwicowe reakcje zwiazane z odreagowywaniem stresu są nerwicowym zaburzeniem psychicznym. To wbrew pozorom duża różnica. 2. Leczenie jej faktycznie wymaga uzycia leków p. depresyjnych i psychotropowych, a w stanach maniakalnych także uspokajających. Leki p. depresyjne nie ogłupiają, takie efekty uboczne mają jedynie psychootropy (zwłaszcza starsze) i leki uspokajające. 3. Leczenie w przychodniach państwowych faktycznie bywa (choc nie zawsze jest) kiepskie - personel jest źle opłacony, sfrustrowany bałaganem w słuzbie zdrowia, a przede wszystkim zbyt nieliczny w stosunku do potrzeb. 4. Dlatego najlepsze jest leczenie prywatne. które (niestety) kosztuje. Jak ktoś uważa że jest źle leczony moze zawsze zmienić lekarza czy szpital. (tak przy okazji Kosa, w Słupsku opieka państwowych psychiatrów jest na bardzo niskim poziomie) Niemniej jest to jedyne wyjście, bo samemu nikt się nie wyleczy, a sytuacje przystosowawcze jak w "Pieknym umysle" to niezwykła rzadkość. człowiek będzie się męczył, nawet do końca (zwykle krótszego i lichej jakości) zycia... 5. Wracając do reakcji stresowych - tu jest pole do popisu głównie dla psychologów, ewentualnie współpracujących z psychiatrami. Wiele patologii wynika bowiem z nieumiejetności radzenia sobie z sytuacjami zyciowymi i braku adekwatnych mechanizmów obronnych, co dobry psycholog jest w stanie usunąć. W przypadku ewidentnych fobii czy nerwic sytuacja jest trudniejsza, niemniej nie dramayczna, a wyleczalośc przy odpowiedniej opiece i współpracy chorego - wysoka. |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2004-12-06 07:58:09 |
Uciszyc ból bólem... > Kazdy z nas ma jakies problemy. No, to akurat nie podlega dyskusji... > Kazdy stara sie jakos z nimi radzic, rozwiazywac je. Sposobów tyle, co i ludzi, choć niektóre problemy i niektóre metody - podobne do siebie. > Zdarza sie jednak ze sytuacja nas przerasta. Nie wazne czy chodzi o > kompleks grubego tylka, smierc kota, gwalt czy rozwod rodzicow. I nie > wazne czy problem jest urojony czy rzeczywiscie rzecz jest nie do > przejscia... Skoro nieważne, to o tym akurat pisać nie będę (chyba że masz chęć wiedzieć - to zapraszam do korespondencji prywatnej). > I kazdy stara sie radzic jakos z bolem. > > Jedni kieruja rozpacz na zewnatrz. Wyladowuja sie a innych badz tworza. Nie umiem tworzyć. Brak mi talentów do tego. Czasem wyładowuję się na mężu, czasem wyję, czasem - patrz niżej... > Sa tez tacy ktorzy ktorzy wyladowuja sie na sobie. Sposobow na to jest > mnostwo, od tych zakamuflowanych (jak chociazby zaburzenia odzywiania, > anoreksja czy bulimia) po te widoczne na pierwszy rzut oka - > samookaleczanie. > Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z > zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu > obgryzasz paznokcie? Zdarzało się - ale nie ssałam krwi, tylko patrzyłam, jak płynie. Czasem zdarza mi się też tłuc głową w ścianę aż do zamroczenia albo tłuc się pięściami po całym ciele, albo wbijać paznokcie w ciało. Paznokcie ogryzałam do 11 roku życia, potem - tylko dwa razy, w 2001 i w tym roku. > Niech ten watek zostanie w komentarzach. Bo jest komentarzem. Chociazby na > to jacy jestesmy i jak reagujemy na pewne sytuacje. Być może reszta potraktuje temat poważnie - jak ja. A może zrobi się z tego farsa, zaczną się kpiny. Wolałabym pierwszą opcję - bo temat jest poważny i ważny (chyba?)... Pozdrawiam _flo_ |
|
Abaddon [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-08 11:52:19 |
Uciszyc ból bólem... Dla mnie najskuteczniejszą formą walki z bólem zawsze okazuje się aktywność fizyczna. Gdy czuję, że wpadłem w umysłowy kanał, że brak już energii, by dźwignąć się, po prostu rzucam wszystko, wychodzę i zaczynam biec jak Forrest przykazał. Godzinna przebieżka przez pusty las, medytacja na klifie i szum fal. W ten sposób wykrzesać potrafię niezwykłe pokłady energii, które kilka godzin wcześniej wydawały się absolutnie nieosiągalne. Jeśli idzie o rozmowę... więcej własnych problemów jestem w stanie rozwiązać pomagając innym, gdy wiem, że ode mnie po części zależy stan drugiej osoby, nie jest to tyle poczucie odpowiedzialności co wyzwanie, które w naturalny sposób budzi do działania. Tym zaś co potrafi podnieść mnie zawsze jest uśmiech ukochanej :) btw. tnę się tylko dla przyjemności pozdrawiam Ab |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 23:51:50 |
Uciszyc ból bólem... > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? na pewno sie nie kalecze... kiedys ktos powiedzial: "moje cialo jest moja swiatynia..." i ja sie z tym zgadzam... musi mi jeszcze na troche wystarczyc... zawsze mam z kim pogadac... a jesli akurat nikogo nie ma na horyzoncie (powiedzmy, ze to nieodpowiednia pora, zeby komus zawracac glowe), to pozostaje mi log. oczywiscie, znajac te osoby, nawet gdybym o 3 w nocy sie zglosila z problemem, to moge liczyc na pomoc - chociaz na wysluchanie, jesli akurat porady udzielic sie nie da... czasem w chwili trudnej powstanie jakis wiersz... chociaz z natchnieniem ciezko jest, gdy ma sie zbyt wiele na glowie, nawet jesli bodziec jest bardzo sliny... bardzo czesto odreagowuje frustracje, stres i bezsilnosc fizycznie... ide na Tae Bo i po godzinie wysilku kazdy problem nabiera innego wymiaru... gdy problemem jest osoba - wizualizacja przeciwnika bywa pomocna :) po Tae Bo (konczy sie o 22.00) jestem na tyle padnieta, ze momentalnie zasypiam, a sen jest kolejnym lekiem... generalnie staram sie, zeby problemy mnie nie gryzly... czasem jest slabszy dzien i nie do wszystkiego jest czlowiek wowczas w stanie podejsc z dystansem, ale wtedy, jak mowie, istnieje wiele sposobow - aktywnych i pasywnych - by sobie poradzic... w koncu problemy sa po to, by je rozwiazywac... |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2004-12-07 18:36:57 |
Pytanie do Cienia i innych... ... tak autorytatywnie wypowiadających się o lekach antydepresyjnych i depresji: Kto z Was chorował/choruje na depresję i brał/bierze takie leki lub żyje blisko z takim człowiekiem (NAPRAWDĘ blisko - czyli ma taką osobę w rodzinie, jako partnera lub wśród najbliższych przyjaciół)? Jeśli nie chcecie mówić o tym publicznie, zapraszam do korespondencji na privie. |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2004-12-10 14:07:01 |
Uciszyc ból bólem... > Jak sobie radzisz z problemami? Jeżeli mogę rozwiązać, problem to go rozwiązuję, jeżeli rzeczywiście nie mogę nic z problemem zrobić, to go zostawiam, żeby biegł wasnym torem, reagując tylko wtedy jak jeszcze coś mogę zrobić żeby go rozwiązać, albo przybliżyć go do rozwiązania. Na chłodno, bez uczuć, bez emocji i przejmowania się. A przede wszystkim nie przejmuję się czymś, na co nie mam żadnego wpływu, nawet jeżeli dotyczy to mnie. > Masz kogos z kim mozesz pogadac? Mam nie jedną taką osobę. Pomaga mi opanować emocje, jeżeli puszcza mi kurek i zaczynam z nimi robić coś niezdrowego. Ale to się nie zdarza prawie nigdy. > Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Heh. Zdarza się. Jak jestem czymś bardzo podekscytowany, nie wazne czy negatywnie czy pozytywnie. >Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z > zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu > obgryzasz paznokcie? Gryzę, wbijam paznokcie, ściskam, wykręcam, to wszystko dotyczy także przedmiotów martwych. Ból, jest dla mnie czasami formą rozładowania emocji i uczuć... a czasami ich obudzenia... a czasami ich wyostrzenia... w zalezności od tego jaki efekt chcę uzyskać :). Nigdy nie robię nic aby trwale się uszkodzić, lub mieć blizny itp.. W gruncie rzeczy ból jest odczuciem, którego używam sporadycznie i w małych dawkach. Ostatnio bardziej, żeby pobudzić emocje, które były potrzebne w sytuacjach w których się znalazłem.... |
|
Szaron [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-14 19:35:23 |
Uciszyc ból bólem... > Jedni kieruja rozpacz na zewnatrz. Wyladowuja sie a innych badz tworza. ja raczej do wewnatrz, choc zdarza sie, ze i trudno ze mna wytrzymac. Trace wtedy i ja i moi bliscy, ale przede wszystkim ja. > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? zycie: raz na powierzchni, raz na dnie gdy jestem na powierzchni robie wtedy wszystko (nadrabiam zaleglosci, inicjuje nowe przedsiewziecia, pomyslow mam wowczas 100 na minute i jakis dziwny przyplyw energii ;)) gdy jestem na dnie, nie robie nic :P nic waznego oczywiscie Przewaznie jakies emocjonalnie glebsze przezycia zmieniaja moje nastroje. Jesli chodzi o te negatywne, to skutki usuwam dosc bolesnie dla sprawcy danego problemu (nie chodzi o zemste). Po prostu przerzucam problem na niego i tym samym wyrzucam to z siebie. - To taki przyklad. pozdrawiam :) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-14 20:15:54 |
Uciszyc ból bólem... > Przewaznie jakies emocjonalnie glebsze przezycia zmieniaja moje nastroje. > Jesli chodzi o te negatywne, to skutki usuwam dosc bolesnie dla sprawcy > danego problemu (nie chodzi o zemste). Po prostu przerzucam problem na > niego i tym samym wyrzucam to z siebie. Opowiesz mi o tym jak sie przerzuca problem na kogos? :) |
|
Szaron [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-14 22:28:43 |
Uciszyc ból bólem... > Opowiesz mi o tym jak sie przerzuca problem na kogos? :) nie przerzucam problemu na kogos, tylko na (wspol)sprawce problemu, informujac go, ze mnie skrzywdzil zamiasta tlumic emocje w sobie. Jesli jest to osoba o trudnym charakterze, ktora ma tendencje np. do wybuchow, klotni, ktore przeciez wyniszczaja, licze sie z jej krzywdzaca reakcja, brakiem zrozumienia, a przede wszystkim brakiem checi wysluchania mnie, ale mimo wszystko wyrzucam z siebie negatywne emocje. Jest to tez taki przyklad uciszania bolu bolem - psychicznym. Mimo wszystko pomaga :) Nie mam tendencji do fizycznego okaleczania sie. pozdrawiam :) |
|
Vampire [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-21 22:32:39 |
Uciszyc ból bólem... > Jedni kieruja rozpacz na zewnatrz. Wyladowuja sie a innych badz tworza. Znacznie prościej i bezpieczniej jest ukierunkować swój ból i agresję na otoczenie. Kumulowanie wewnątrz takiej wybuchowej mieszanki może doprowadzić do niebezpiecznej eksplozji, w wyniku której ucierpi przede wszystkim dana osoba. Niektórzy ludzie są z natury zbyt wrażliwi na problemy swoje i innych. Czasami człowiek rodzi się obciążony nadmierną wrażliwością Można to nazwać chorobą lub po prostu nadwrażliwością. Znam kilka osób żyjących w ustawicznym bólu egzystencjalnym, z którym nie potrafią sobie radzić. Niektórzy ludzie są bardzo czuli na przeżycia wewnętrzne, do pewnego stopnia tracą kontakt z otoczeniem. Zarzuca się im często, że uciekają w swój własny, prywatny świat. Dobrym wyjściem jest tutaj wyładowanie bólu i agresji w tworzeniu. Dzieła powstajace pod wpływem gwałtownych emocji często mają niezwykłą głębię wyrazu. > Sa tez tacy ktorzy ktorzy wyladowuja sie na sobie. Sposobow na to jest > mnostwo, od tych zakamuflowanych (jak chociazby zaburzenia odzywiania, > anoreksja czy bulimia) po te widoczne na pierwszy rzut oka - > samookaleczanie. Nie podałaś tutaj jednej z najważniejszych przyczyn samookaleczania: depresji. Jest ona zjawiskiem szalenie skomplikowanym. > To ostatnie przybiera rozne formy, od za ciasno zawiazanych butow przez > wyrywanie sobie wlosow, obgryzania paznokci (znam kogos kogo dlonie sa ich > prawie pozbawione), po doslowne samokaleczenie - od pozostawiajacego > czerwone pregi drapania po brutalne ciecia owocujace glebokimi bliznami > (zobacz: http://www.psyke.org/pictures/ ) Zdjęcia te robią wrażenie, jednak niestety są zjawiskiem dość powszechnym. Zwłaszcza w lato mozna często zobaczyć ręce pokryte bliznami, czy śladami po oparzeniach. Niektórzy robią to tylko po to, by pokazać innym, jacy to są mocni i cool, bo się pocięli. Bo mieli odwagę. Uważam taką formę buntu za śmieszną. > Jak sobie radzisz z problemami? Masz kogos z kim mozesz pogadac? To zbyt osobiste pytanie :). Owszem, radzę sobie sama. Wolę polegać tylko i wyłącznie na sobie. Inni ludzie czasami potrafią nadużyć zaufania. A jak sobie radzę? Twórczo przede wszystkim. > Robisz sobie czasem taka czy inna krzywde? Zdarzylo Ci sie czasem usiasc z > zyletka, zrobic naciecie i uspokajac ssac wasna krew? A moze po prostu > obgryzasz paznokcie? Podobno widok krwi wypływającej z rany działa uspokajająco i rozładowuje napięcie. Nie wiem, czy to prawda... Pozdrawiam Vampire |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-21 23:07:35 |
Uciszyc ból bólem... > Podobno widok krwi wypływającej z rany działa uspokajająco i rozładowuje > napięcie. Nie wiem, czy to prawda... > > Pozdrawiam > Vampire Hmmm... qui pro quo?;-))) Vampir nie znający widoku krwi...rotfl pozdr M93 |
|
Vampire [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-21 23:18:47 |
Uciszyc ból bólem... > Hmmm... qui pro quo?;-))) > Vampir nie znający widoku krwi...rotfl > > pozdr > M93 Nie wszystkie wampiry piją krew :) Pozdrawiam Vampire |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 10:46:43 |
Uciszyc ból bólem... Osesyjne odchudzanie wynika ze skrzywionego postrzegania rzeczywistosci i samej siebie, pragniecia doscigniecia idealu, promowanego przez massmedia... Ty piszesz: "To samo mowila mi pierwsza terapeutka. Wmawiala mi ze moj problem wynika z checi schudniecia zeby byc ladniejsza. Problem tylko w tym ze ja nie mam (juz) z czego chudnac, a pozatym latwiej i przyjemniej odchudzac sie jedzac to co sie lubi tylko w mniejszych ilosciacxh, zamiast sie godzic, prawda? Wiec z tym dazeniem do doskonalosci i piekna to nie jest taka calkiem prawda... Na terapii slysze czesciej niz "chce byc piekna" - "to jest moja droga do smierci"." Moze to terapeltyczne "pranie mozgu", ktore odnosi wlasciwe skutki, gdyz probuje sprowadzic na ziemie... (ito jest ok) Uwazam, ze zastapienie racjonalnej diety glodowka to pojscie na skruty. Czym wlasciwie jest anoreksja? Jezel inie pragnieniem bycia "ladniejsza"? Brak pogodzenia sie z realiami, z tym, ze np modeliki okreslony wyglad zawdzieczaja wrodzonym predyspozycja, jak dlugie kosci, odpowiedznie proporcje, okrslony kroj twarzy? Sama nie mam z tym problemow, ale nurtyje mnie to "dziwne zjawisko". Nienawisc do siebie wynika wlasnie z w/w... Sadze, ze powodem anoreksji, pomijajac jakies traumatyczne przezycia, sa mezczyzni ;P i massmedia, ktore robia z ludem, co chca ;) Pozdr T |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 15:54:42 |
Uciszyc ból bólem... > Moze to terapeltyczne "pranie mozgu", ktore odnosi wlasciwe skutki, gdyz > probuje sprowadzic na ziemie... (ito jest ok) > Uwazam, ze zastapienie racjonalnej diety glodowka to pojscie na skruty. Tylko slonko nie doczytalas ze moj eating dizzz nie wyniknal z checi odchudzania sie. To jakbys niepalacemu choremu na raka wmawiala ze to przez fajki... A mass media? Kate Moss mi sie nie podoba... Wole Liv Tyler w nowym, wiekszym wydaniu... > Czym wlasciwie jest anoreksja? Jezel inie pragnieniem bycia > "ladniejsza"? Kara dla siebie. Pisalam juz ze pozalam dziewczyny ktore zachorowaly nie chcac sie odchudzac nawet. Po prostu ktoregos dnia nie mogly nic zjesc... > Brak pogodzenia sie z realiami, z tym, ze np modeliki okreslony wyglad > zawdzieczaja > wrodzonym predyspozycja, jak dlugie kosci, odpowiedznie proporcje, > okrslony kroj twarzy? Ale dlaczego ograniczasz anoreksje do checi wygladania jak modelka? Jak ma sie dziewczyna wygladajaca jak szkielet,prawie bez wlosow z sucha luszczaca sie skora,ktora na dodatek wciaz sie odchudza (a dobrze wie ze jest chorobliwie chuda) do usmiechnietej,ze pieknymi wlosami i ze zdrowa cera modelki? > Sama nie mam z tym problemow, ale nurtyje mnie to "dziwne zjawisko". > Nienawisc do siebie wynika wlasnie z w/w... Bynajmniej. Poczytaj o anoreksji "profesjonalnych" opracowan a nie czytasz slabe artykuliki. > Sadze, ze powodem anoreksji, pomijajac jakies traumatyczne przezycia, sa > mezczyzni ;P i massmedia, ktore robia z ludem, co chca ;) Mnie nikt bliski,ani nikt daleki NIGDY nie powiedzial"jestes gruba","schudnij"... Inna sprawa ze slowo "gruba" nigdy nie odnosilo sie do mnie... |
|
Lusignan [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-23 21:01:39 |
Uciszyc ból bólem... > > Czym wlasciwie jest anoreksja? Jezel inie pragnieniem bycia > > "ladniejsza"? > > Kara dla siebie. Pisalam juz ze pozalam dziewczyny ktore zachorowaly nie > chcac sie odchudzac nawet. Po prostu ktoregos dnia nie mogly nic > zjesc... Większość ludzi myśli, że problemy z odżywianiem wynikają z płycizny umysłowej laski pragnącej wyglądać jak modelka. Zwyczajnie nie moga zrozumieć, że problem niejedzenia jest wynikiem tego co dzieje się w innych sferach jej zycia. Potrzeba naprawdę dużego stresu i to długotrwałego aby upośledzić sobie przesyłanie sygnału głodu do mózgu. Sądzę, że powodem najczęściej jest ambitny charakter i potrzeba posiadania kontroli nad swoim życiem tudziez niezależności. Taka dziewczyna ciagle czuje się sfrustrowana i wściekła,że rzeczywistość nie nagina sie w stopniu zadowalającym do jej starań i najprostsze w jej mniemaniu rzeczy są dla niej nieosiągalne a wszystkie plany biorą w łeb. Ona najpierw nie je z powodu napięcia jakie nią bezustannie targa i upokorzenia jakie odczuwa nie mogąc zrealizować swoich potrzeb a którego często nikt poza nią w pełni nie rozumie. Nie wiadomo kiedy jakiekolwiek jedzenie poza czekoladowym batonikiem wydaje się być w ilości karmy dla słonia a żołądek odmawia trawienia juz po jednej sajgonce. Mięta 5razy dziennie żeby w ogóle sie wysrać, bo cięzko to idzie kiedy nie ma się czym. Zupełny zanik sygnału głodu. Ona dostrzega,że odzywianie staje się sferą którą umie z powodzeniem kontrolować i być z siebie dumną,że bez trudu pokonuje ograniczenia pętające większość kobiet walczących bez powodzenia z nadwagą. Żurnale potwierdzaja słuszny tok jej rozumowania. Szczupłość jako objaw umiejętności Planowania i Kontroli. Wprost pierwszy krok do kariery. Równia pochyła. Kubek z herbatą w reku gdy ona wygląda przez okno gdzie kwitnie życie a jej twarz w lustrze jest przeźroczysta. Karanie siebie imho nastepuje później gdy ona juz widzi w jaka sytuacje się wpakowała i że nie panuje nad swoim wycieńczającym się organizmem a w oczach ludzi zamiast podziwu jest jedynie współczucie. > (...)Kate Moss mi sie nie podoba... Wole Liv Tyler w nowym, > wiekszym wydaniu... Widzę codzień rudowłosą dziewczynę która w wieku 21 lat ważyła 45kg a gdy zrozumiała dlaczego nie może jeść postanowiła swoja ambicję wykorzystać w kierunku przytycia. Po dwóch latach osiągnęła wagę 55kg( mase robiła jedząc peritol-tabsy na polepszenie apetytu i początkowo duzo deserów czekoladowych jedyny pokarm jaki jej wchodził) Przefarbowała się na brunetkę i zmieniła to co mogła-styl zycia, znajomych, ciuchy itp. Niedużo ale poczuła, że może byc kim chce i w ten sposób realizuje potrzebe kontroli nad swoim zyciem. Może i chore ale mniej autodestrukcyjne. |
|
Kot von Lyck [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-13 15:31:41 |
Uciszyc ból bólem... > > > Czym wlasciwie jest anoreksja? Jezel inie pragnieniem bycia > > > "ladniejsza"? > > > > Kara dla siebie. Pisalam juz ze pozalam dziewczyny ktore zachorowaly > nie > > chcac sie odchudzac nawet. Po prostu ktoregos dnia nie mogly nic > > zjesc... > > Większość ludzi myśli, że problemy z odżywianiem wynikają z płycizny > umysłowej laski pragnącej wyglądać jak modelka. Zwyczajnie nie moga > zrozumieć, że problem niejedzenia jest wynikiem tego co dzieje się w > innych sferach jej zycia. Potrzeba naprawdę dużego stresu i to > długotrwałego aby upośledzić sobie przesyłanie sygnału głodu do mózgu. > Sądzę, że powodem najczęściej jest ambitny charakter i potrzeba posiadania > kontroli nad swoim życiem tudziez niezależności. Taka dziewczyna ciagle > czuje się sfrustrowana i wściekła,że rzeczywistość nie nagina sie w > stopniu zadowalającym do jej starań i najprostsze w jej mniemaniu rzeczy > są dla niej nieosiągalne a wszystkie plany biorą w łeb. Ona najpierw nie > je z powodu napięcia jakie nią bezustannie targa i upokorzenia jakie > odczuwa nie mogąc zrealizować swoich potrzeb a którego często nikt poza > nią w pełni nie rozumie. > Nie wiadomo kiedy jakiekolwiek jedzenie poza czekoladowym batonikiem > wydaje się być w ilości karmy dla słonia a żołądek odmawia trawienia juz > po jednej sajgonce. Mięta 5razy dziennie żeby w ogóle sie wysrać, bo > cięzko to idzie kiedy nie ma się czym. Zupełny zanik sygnału głodu. Ona > dostrzega,że odzywianie staje się sferą którą umie z powodzeniem > kontrolować i być z siebie dumną,że bez trudu pokonuje ograniczenia > pętające większość kobiet walczących bez powodzenia z nadwagą. Żurnale > potwierdzaja słuszny tok jej rozumowania. Szczupłość jako objaw > umiejętności Planowania i Kontroli. Wprost pierwszy krok do kariery. > Równia pochyła. Kubek z herbatą w reku gdy ona wygląda przez okno gdzie > kwitnie życie a jej twarz w lustrze jest przeźroczysta. > Karanie siebie imho nastepuje później gdy ona juz widzi w jaka sytuacje > się wpakowała i że nie panuje nad swoim wycieńczającym się organizmem a w > oczach ludzi zamiast podziwu jest jedynie współczucie. > > > (...)Kate Moss mi sie nie podoba... Wole Liv Tyler w nowym, > > wiekszym wydaniu... > > Widzę codzień rudowłosą dziewczynę która w wieku 21 lat ważyła 45kg a gdy > zrozumiała dlaczego nie może jeść postanowiła swoja ambicję wykorzystać w > kierunku przytycia. Po dwóch latach osiągnęła wagę 55kg( mase robiła > jedząc peritol-tabsy na polepszenie apetytu i początkowo duzo deserów > czekoladowych jedyny pokarm jaki jej wchodził) Przefarbowała się na > brunetkę i zmieniła to co mogła-styl zycia, znajomych, ciuchy itp. Niedużo > ale poczuła, że może byc kim chce i w ten sposób realizuje potrzebe > kontroli nad swoim zyciem. > Może i chore ale mniej autodestrukcyjne. Widzę conajmniej raz w tygodniu dziewczynę, która w wieku 17 lat waży 45 kg, a ma cosik koło 170 wzrostu. Kiedy przeczytałem tego posta to od razu naunęła mi się ona (koleżanka) na myśl. Teoria pasuje do niej jak ulał. Jest inteligentna, ambitna, ale ma sporo kłopotów (dom, wcześniej facet). Wie że jest chuda, ale nie odchudza się, tzn. nie twierdzi, że musi schudnąć, od roku jak ją znam utrzymuje wagę. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-13 21:38:30 |
Uciszyc ból bólem... > Widzę conajmniej raz w tygodniu dziewczynę, która w wieku 17 lat waży 45 > kg, a ma cosik koło 170 wzrostu. > Kiedy przeczytałem tego posta to od razu naunęła mi się ona (koleżanka) na > myśl. Teoria pasuje do niej jak ulał. Jest inteligentna, ambitna, ale ma > sporo kłopotów (dom, wcześniej facet). Wie że jest chuda, ale nie odchudza > się, tzn. nie twierdzi, że musi schudnąć, od roku jak ją znam utrzymuje > wagę. Moze po prostu taka uroda? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-14 22:23:30 |
Uciszyc ból bólem... > > Widzę conajmniej raz w tygodniu dziewczynę, która w wieku 17 lat waży > 45 > > kg, a ma cosik koło 170 wzrostu. > Moze po prostu taka uroda? Anorektyczke od zwyklej, nawet baardzo chudej dziewczyny da sie odroznic na pierwszy rzut oka. Anorektyczka, albo dziewczyna ktora nie jest bardzo chuda ale sie glodzi ma sucha, zniszczona cere, specyficznie wystajace kosci policzkowe i wogole wyraz twarzy... |
|
Kot von Lyck [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-14 00:16:05 |
Uciszyc ból bólem... > Moze po prostu taka uroda? Nie, nie taka uroda. Jest naprawdę chuda, ale to nie jest aż takie przerażające, nie jest przykład "prawdziwej" anoreksji, ale mimo wszystko jest. A co do jej urody, to mmm, całkiem niezła ta uroda. Ale jak stwierdził xońć, jak u niej byłem w trakcie kolędy: "Ojciec mi zawsze powtarzał, żebym brał sobie pulchne kobiety, żebym się nie poobijał.";) I cytat z jakiegoś czasopisma kolorowego: "Faceci nie chcą spać z wieszakami!" |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-01-14 22:12:49 |
Uciszyc ból bólem... > "Ojciec mi zawsze powtarzał, żebym brał sobie pulchne kobiety, żebym się > nie poobijał.";) Ale bywea ze kochanego cialka jest za wiele :) > I cytat z jakiegoś czasopisma kolorowego: > "Faceci nie chcą spać z wieszakami!" Starowiejski chyba tak ostatniogdzies mowil... Albo sie myle :) |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 18:44:20 |
Uciszyc ból bólem... > Tylko slonko nie doczytalas ze moj eating dizzz nie wyniknal z checi > odchudzania sie. > To jakbys niepalacemu choremu na raka wmawiala ze to przez fajki... > A mass media? Kate Moss mi sie nie podoba... Wole Liv Tyler w nowym, > wiekszym wydaniu... taaak, anoreksja wynika z dazenia do samodestrukcji, czy nienawisci do wlasnego ciala. Kara dla siebie. Nie znam tego tematu, bo nie czytam profesjonalnych prac o anoreksji, ten temat mnie nie dotyczy. Z obserwacji otoczenia oceniam anoreksje, jako obsesyjne dazenie do doskonalosci. Cena jest utrata zdrowego rozsadku. Po prostu efekty nie sa takie jaby sie chcialo i nastepuje Buum. Znam dwie anorektyczki. Jedna jest typowym przykladem dziewczyny, ktora w podstawowce zyskala ksywe "pulpet". Swietna dziewczyna. Dzis nie mam juz z nia kontaktu. Podobno wyladowala w szpitalu, pozniej terapia itp W liceum osiagnela wymarzony wyglad. Na tym sie jednak nie skonczylo. Mialam okazje obserwowac co sie z nia dzieje. I do dzis nie wierze... Chodzacy szkielet, ktoruy uroil sobie ze cokolwiek zje puchnie. My widzielismy, ze nie puchnie. Ona widziala cos innego. Druga to moja obecna przyjaciolka, ktora maz zdradza. Podobne objawy w/w Mam taki punkt odniesienia, dlatego kojarze to z obsesja podobania sie. Anoreksja w mojej bajce dotyczy zwykle zakochanych w sobie megalomanek. A karanie siebie glodem, to chyba troszke dorabianie teorii... Ty znalas dziewczyny, ktore chorowaly, nie chcac nawet sie odchudzac, ja znam chore , ktore wlasnie odchudzac sie pragna. Krag sie zamyka. Moze przyczyn anoreksji jest tyle co odmian cukrzycy ;P Kiedys bylam ze znajomym, ktory ma problemy alkoholowe w poradni AA i slyszalam to samo ;) Ps. A Kate Moss jest ok ;) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 20:01:58 |
Uciszyc ból bólem... > Mam taki punkt odniesienia, dlatego kojarze to z obsesja podobania sie. > Anoreksja w mojej bajce dotyczy zwykle zakochanych w sobie megalomanek. > A karanie siebie glodem, to chyba troszke dorabianie teorii... Bynajmniej. Poczytaj chociazby forum pro ana ktorych jest troche na sieci. "Za kare nie zjem dzis nic,jestem gruba swinia".Klasyczne wpisy. Tylko dziewczyny ktore chca (a miedzy "chciec" i "byc" jest roznica) byc anorektyczkami (to cale pieprzenie o filozofii anoreksji etc...) nakrecaja sie obrazkiem modelek... > Ty znalas dziewczyny, ktore chorowaly, nie chcac nawet sie odchudzac, ja > znam chore , ktore wlasnie odchudzac sie pragna. > Krag sie zamyka. Moze przyczyn anoreksji jest tyle co odmian cukrzycy ;P Pewnie tak. Co nie oznacza ze nalezy ja ograniczac do jednej tylko przyczyny... I wszystkie dziewczyny z eating dizzz traktowac jako glupie panny chcace sie ochudzac (co namietnie robi moja terapeutka). > Kiedys bylam ze znajomym, ktory ma problemy alkoholowe w poradni AA i > slyszalam to samo ;) No wlasnie :) > Ps. A Kate Moss jest ok ;) Nie podobaja mi sie worki skory wypelnione koscmi. |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 20:33:52 |
Uciszyc ból raz na zawsze. > Tylko dziewczyny ktore chca (a miedzy "chciec" i "byc" jest roznica) byc > anorektyczkami (to cale pieprzenie o filozofii anoreksji etc...) nakrecaja > sie obrazkiem modelek... A moze swiadomosc ze nigdy nie wpasuja sie w ten schemat (np modelki) sklania je wlasnie do niszczenia siebie. zamierzonym celem nie jest schudnac, ale zniszczyc cialo? To co dla kogos moze byc bolem nie do zniesienia, tobie wydaje sie glupota nakrecajacych sie prozniaczek. Ta trauma przejawia sie rowniez strachem, przed ludzmi, agorafobia. A wszystko przez niewinne zarty dzieci, na widok "pulpeta". Jest bol i bol i wiele innych cierpien w calej rozpietosci. Mi postepowanie kolezanki z liceum wcale nie wydaje sie glupia panna, chcaca sie odchudzac. To dziewczyna, ktora chciala obsesyjnie odrobine akceptacji i godnosci.... > Pewnie tak. Co nie oznacza ze nalezy ja ograniczac do jednej tylko > przyczyny... I wszystkie dziewczyny z eating dizzz traktowac jako glupie > panny chcace sie ochudzac (co namietnie robi moja terapeutka). No to dziwna terapeutka. (to jest prywatna terapia?) > > Ps. A Kate Moss jest ok ;) > > Nie podobaja mi sie worki skory wypelnione koscmi. Od razu worek wypelniony koscmi. Budowa ciala. Kate moglaby przytyc i nie byloby tego widac ;) Poza tym ma wiele widocznych wad, jak krzywe nogi, czy opuchniete oczy, no i wade chodzinia. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 20:48:05 |
Uciszyc ból raz na zawsze. > A moze swiadomosc ze nigdy nie wpasuja sie w ten schemat (np modelki) > sklania je wlasnie do niszczenia siebie. zamierzonym celem nie jest > schudnac, ale zniszczyc cialo? To na pewno tez. > To co dla kogos moze byc bolem nie do zniesienia, tobie wydaje sie glupota > nakrecajacych sie prozniaczek. Nigdzie tak nie napisalam. > Ta trauma przejawia sie rowniez strachem, przed ludzmi, agorafobia. A > wszystko przez niewinne zarty dzieci, na widok "pulpeta". Ale nie wszystkie dziewczyny (jak mam byc szczera to podejrzewam ze wiecej niz polowa) cierpiace na ED byly pulpetami... > Mi postepowanie kolezanki z liceum wcale nie wydaje sie glupia panna, > chcaca sie odchudzac. Ale ja nigdzie nie napisalam ze pany ktore sie odchudzaja sa glupie. Napisalam tylko ze znam lepsze,trwalsze i przyjemniejsze sposoby odchudzania od glodowek. > To dziewczyna, ktora chciala obsesyjnie odrobine akceptacji i > godnosci.... I ja jej tej godnosci nie odbieram. > > Pewnie tak. Co nie oznacza ze nalezy ja ograniczac do jednej tylko > > przyczyny... I wszystkie dziewczyny z eating dizzz traktowac jako > glupie > > panny chcace sie ochudzac (co namietnie robi moja terapeutka). > > No to dziwna terapeutka. (to jest prywatna terapia?) Terapeutka jak wiekszosc terapeutek jesli chodzi o ED. To panie starej daty ktore nie rozumieja pewnych mechanizmow. > > > Ps. A Kate Moss jest ok ;) > > > > Nie podobaja mi sie worki skory wypelnione koscmi. > > Od razu worek wypelniony koscmi. > Budowa ciala. Kate moglaby przytyc i nie byloby tego widac ;) > Poza tym ma wiele widocznych wad, jak krzywe nogi, czy opuchniete oczy, no > i wade chodzinia. Ale co z tego? Widzisz? Sama nakrecasz takimi tekstami to co wczesniej pisalas,gloryfikacje wieszakow. Gdzie zaistniala oprocz wybiegu? Napisala co? Zagrala gdzies (o reklamach nie mowie)? Dlaczego nie podasz przykladu ladnej artystki, czy aktorki ktore reprezentuja soba cos wiecej niz tylko wystajace kosci miednicy? |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 21:13:07 |
Uciszyc ból raz na zawsze. > > > To co dla kogos moze byc bolem nie do zniesienia, tobie wydaje sie > glupota > > nakrecajacych sie prozniaczek. > > Nigdzie tak nie napisalam. Napisalas, ze wrzuca sie do jednego wora anorektyczki z pannami chcacymi wpasowac sie w schemat modelki. Ja uwazam ze jezeli starania panny, chcacej schudnac, by dorownac idealom, konczy sie anoraksja, to juz jest patologia, o ktorym pisze wyzej. > > Ale ja nigdzie nie napisalam ze pany ktore sie odchudzaja sa glupie. > Napisalam tylko ze znam lepsze,trwalsze i przyjemniejsze sposoby > odchudzania od glodowek. Dla anorektyczki to raczej marny argument. Tak jak wmawianie skrajnej chudzinie ze nie puchnie, skoro ona wie dobrze ze puchnie ;P > Terapeutka jak wiekszosc terapeutek jesli chodzi o ED. To panie starej > daty ktore nie rozumieja pewnych mechanizmow. To moze prywatna terapia bylaby lepsza... > Ale co z tego? > Widzisz? Sama nakrecasz takimi tekstami to co wczesniej > pisalas,gloryfikacje wieszakow. > Gdzie zaistniala oprocz wybiegu? Napisala co? Zagrala gdzies (o reklamach > nie mowie)? > > Dlaczego nie podasz przykladu ladnej artystki, czy aktorki ktore > reprezentuja soba cos wiecej niz tylko wystajace kosci miednicy? Ale odwracasz kota ogonem ;) Ty zaczepilas Kate Moss. A z innej beczki, podobno jestem "jej lepsza wersja", ;PPP tak przynajmniej twierdza koledzy z pracy (i mam nadzieje ze to nie jakies wazeliniarstwo ;P) |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-08 22:49:16 |
Uciszyc ból raz na zawsze. > Napisalas, ze wrzuca sie do jednego wora anorektyczki z pannami chcacymi > wpasowac sie w schemat modelki. Napisalam ze "wrzuca sie" a nie ze "ja wrzucam". A zarzucilas mi to drugie. > Ja uwazam ze jezeli starania panny, chcacej schudnac, by dorownac idealom, > konczy sie anoraksja, to juz jest patologia, o ktorym pisze wyzej. I uwaza tak kazdy zdrowy czlowiek. > > Terapeutka jak wiekszosc terapeutek jesli chodzi o ED. To panie > starej > > daty ktore nie rozumieja pewnych mechanizmow. > > To moze prywatna terapia bylaby lepsza... To jest prywatna. Na panstwowej pani mnie wcale nie sluchala :) > > Ale co z tego? > > Widzisz? Sama nakrecasz takimi tekstami to co wczesniej > > pisalas,gloryfikacje wieszakow. > > Gdzie zaistniala oprocz wybiegu? Napisala co? Zagrala gdzies (o > reklamach > > nie mowie)? > > > > Dlaczego nie podasz przykladu ladnej artystki, czy aktorki ktore > > reprezentuja soba cos wiecej niz tylko wystajace kosci miednicy? > > Ale odwracasz kota ogonem ;) Ty zaczepilas Kate Moss. > A z innej beczki, podobno jestem "jej lepsza wersja", ;PPP tak > przynajmniej twierdza koledzy z pracy (i mam nadzieje ze to nie jakies > wazeliniarstwo ;P) Lepsza czyli jaka? Szczuplejsza? Ladniejsza? A moze cos jeszcze innego? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-09 22:06:07 |
Uciszyc ból bólem... > taaak, anoreksja wynika z dazenia do samodestrukcji, czy nienawisci do > wlasnego ciala. Kara dla siebie. > Nie znam tego tematu, bo nie czytam profesjonalnych prac o anoreksji, ten > temat mnie nie dotyczy. > Z obserwacji otoczenia oceniam anoreksje, jako obsesyjne dazenie do > doskonalosci. > Cena jest utrata zdrowego rozsadku. Po prostu efekty nie sa takie jaby sie > chcialo i nastepuje Buum. Początek anoreksjii zwykle tak wyglada - odchudzanie się. Z czasem przerasta się jednak w manię, poczucie, że zrobiło się cos złego. Często anorektyczki wiedzą że robia źle, ale nie potrafia tego powstrzymać. Podobnie jak ludzie z obsesją mycia rąk czy licznia przed każda czynnościa do okreslonej liczby ("wiem że to głupie, ale policzę i będę miał spokój"). |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-10 11:37:31 |
Uciszyc ból bólem... > Początek anoreksjii zwykle tak wyglada - odchudzanie się. Z czasem > przerasta się jednak w manię, poczucie, że zrobiło się cos złego. Często > anorektyczki wiedzą że robia źle, ale nie potrafia tego powstrzymać. > Podobnie jak ludzie z obsesją mycia rąk czy licznia przed każda czynnościa > do okreslonej liczby ("wiem że to głupie, ale policzę i będę miał > spokój"). Czyli w uporaniu sie z ta choroba terapia (dobra terapia :) moglaby byc skuteczna? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-13 15:22:05 |
Uciszyc ból bólem... > Czyli w uporaniu sie z ta choroba terapia (dobra terapia :) moglaby byc > skuteczna? Oczywiście. W zaburzeniach o etiologii nerwicowej zasadniczą metodą jest psychoterapia, a łagodne dawki leków uspokajających czy p.depresyjnych podawane są tylko dorażnie w stanach zaostrzeń. Trzeba jednak pamiętać że praca nalezy głownie do chorego, terapeuta ma nim tylko pokierować i nadzorować jego leczenie. Przykładowo: pacjentka oddziału nerwic chora na anorexia nerwosa, przy przyjęciu do szpitala podpisuje tzw. kontrakt. Oprócz oczywiście współpracy z psychlogami i lekarzami jest zobowiązana do przestrzegania pewnych zasad jak jedzenie wszystkich posiłków chociazby. Niezastosowanie traktowane jest jako brak współpracy ze strony pacjenta, i powoduje jego natychmiastowy wypis. Oczywiscie kazdy pacjent jest traktowany indywidualnie, zależnie od jego stanu, wglądu we własną chorobę. Przypadek powyzszej dziewczyny (autentyczny) dotyczy mlodej, wykształconej osoby, która doskonale zdaje sobie radę ze swojej choroby i chce ją pokonać. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-14 15:21:04 |
zabic ból jedzeniem > Przykładowo: pacjentka oddziału nerwic chora na anorexia nerwosa, przy > przyjęciu do szpitala podpisuje tzw. kontrakt. Oprócz oczywiście > współpracy z psychlogami i lekarzami jest zobowiązana do przestrzegania > pewnych zasad jak jedzenie wszystkich posiłków chociazby. Niezastosowanie > traktowane jest jako brak współpracy ze strony pacjenta, i powoduje jego > natychmiastowy wypis. :) A w rzeczywistosci wiekszosc tych dziewczyn laduje w szpitalu dzieki rodzicom. Ale co z tego skoro maja juz tak opracowane chowanie jedzenia ze nawet pol obiadu nie zjedza (z drugiej strony, do mnie chorej/nie chorej nawet argumenty natury zdrowotnej nie zmusilyby mnie do zjedzenia zupy mlecznej z maslem, albo tlustych sosw - bo sa ohydne). Wiem jak wyglada przecietny jadlospis w klinice. Nie musi wygladac apetycznie, ma byc wysokoenergetyczny i zawierac mnostwo skladnikow odzywczych, ale co z tego skoro panny i tak rzygaja po katach, cwicza po kryjomu etc? Pielegniarki traktuja te dziewczyny jak rozhisteryzowane, rozpieszczone dziewczynki a nie chore osoby... Moze rzeczywistosc wyglada inaczej gdy dorosla osoba sama idzie do szpitala.. Co innego gdy to rodzice niepelnoletnie dziecko tam oddaja.... |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-14 17:52:41 |
zabic ból jedzeniem > A w rzeczywistosci wiekszosc tych dziewczyn laduje w szpitalu dzieki > rodzicom. Ale co z tego skoro maja juz tak opracowane chowanie jedzenia ze > nawet pol obiadu nie zjedza (z drugiej strony, do mnie chorej/nie chorej > nawet argumenty natury zdrowotnej nie zmusilyby mnie do zjedzenia zupy > mlecznej z maslem, albo tlustych sosw - bo sa ohydne). Wiem jak wyglada > przecietny jadlospis w klinice. Nie musi wygladac apetycznie, ma byc > wysokoenergetyczny i zawierac mnostwo skladnikow odzywczych, ale co z tego > skoro panny i tak rzygaja po katach, cwicza po kryjomu etc? Wystarczy kontrolować wagę. Ma rosnąć. :) Po drugie doswiadczony psycholog "wyłapie" czy dziewczyna cos kręci. Hm... Nie zjadłabyś? Przecież w tym przypadku jedzenie jest jednym z leków, które nie zawsze są przyjemne... Papka barytowa do zdjęć RTG kontrastowych czy chodźby rura gastroskopu bywa mniej smaczna od najtłuściejszej zupy. :) > Pielegniarki traktuja te dziewczyny jak rozhisteryzowane, rozpieszczone > dziewczynki a nie chore osoby... A za to powinna być dyscyplinarka (chociaż przy deficycie pielęgniarek, decyzja jest karkołomna). Z drugiej strony trzeba wymusić na pacjentce minimum samodzielnej chęci wygrania z chorobą. Bez tego nie ma mowy o leczeniu - równie dobrze można by karmić je sondą żołądkową i prać po pysku przy każdej próbie wymiotów.To nie jest metoda. > Moze rzeczywistosc wyglada inaczej gdy dorosla osoba sama idzie do > szpitala.. Co innego gdy to rodzice niepelnoletnie dziecko tam > oddaja.... Jak wyżej - bez wglądu w chorobę przez pacjentkę nie ma mowy o wyleczeniu. Pytanie czy terapeucie uda się przekonać o słuszności leczenia. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-14 19:44:51 |
zabic ból jedzeniem > Wystarczy kontrolować wagę. Ma rosnąć. :) Mogwe sie glodzic caly tydzien i schudnac z 45 na 43 kilogramy. Wystarczy ze przed wizyta opije sie maslanki, zjem kilka jablek i grubiej sie ubiore i waga wyniesie 47. Wszyscy sie uciesza ze przytylam, a ja bede dalej sie glodzila... Pozatym, pchanie w kogos samych kalorii tez moze wstret obudzic do jedzenia... > Po drugie doswiadczony psycholog > "wyłapie" czy dziewczyna cos kręci. A jak? > Hm... Nie zjadłabyś? Przecież w tym przypadku jedzenie jest jednym z > leków, które nie zawsze są przyjemne... Papka barytowa do zdjęć RTG > kontrastowych czy chodźby rura gastroskopu bywa mniej smaczna od > najtłuściejszej zupy. :) Nie zjadlabym gdybym nie chciala sie wyleczyc. Nawet gdybym chciala to zwrocilabym ta zupe... > > Pielegniarki traktuja te dziewczyny jak rozhisteryzowane, > rozpieszczone > > dziewczynki a nie chore osoby... > > A za to powinna być dyscyplinarka (chociaż przy deficycie pielęgniarek, > decyzja jest karkołomna). Z drugiej strony trzeba wymusić na pacjentce > minimum samodzielnej chęci wygrania z chorobą. Bez tego nie ma mowy o > leczeniu - równie dobrze można by karmić je sondą żołądkową i prać po > pysku przy każdej próbie wymiotów.To nie jest metoda. No wlasnie... |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-14 20:45:49 |
zabic ból jedzeniem > Mogwe sie glodzic caly tydzien i schudnac z 45 na 43 kilogramy. Wystarczy > ze przed wizyta opije sie maslanki, zjem kilka jablek i grubiej sie ubiore > i waga wyniesie 47. Wszyscy sie uciesza ze przytylam, a ja bede dalej sie > glodzila... Oczywiście ale mówię o leczeniu szpitalnym. Nikt na siłe poza tym nie bedzie Cię leczył. Nie stosujesz sie do zasad to zegnamy. > > Po drugie doswiadczony psycholog > > "wyłapie" czy dziewczyna cos kręci. > > A jak? Zachowanie, intuicja, testy psychologiczne. Poza tym badania labolatoryjne. > > Hm... Nie zjadłabyś? Przecież w tym przypadku jedzenie jest jednym z > > > leków, które nie zawsze są przyjemne... Papka barytowa do zdjęć RTG > > > kontrastowych czy chodźby rura gastroskopu bywa mniej smaczna od > > najtłuściejszej zupy. :) > > Nie zjadlabym gdybym nie chciala sie wyleczyc. > Nawet gdybym chciala to zwrocilabym ta zupe... Dlatego warunkiem jest chęć leczenia i współpracy. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-14 20:49:37 |
zabic ból jedzeniem > > Nie zjadlabym gdybym nie chciala sie wyleczyc. > > Nawet gdybym chciala to zwrocilabym ta zupe... > > Dlatego warunkiem jest chęć leczenia i współpracy. A teraz wyobraz sobie ze masz 15 letnia corke anorektyczke... Co zrobisz? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-17 19:09:52 |
zabic ból jedzeniem > A teraz wyobraz sobie ze masz 15 letnia corke anorektyczke... > > Co zrobisz? To jest cięzka sprawa. Kluczowa rzecz to uświadomienie choroby, jak juz się to osiągnie mozna mówic o połowie sukcesu. Jak to zrobić? Hm, wszystko zależy od relacji rodzic-dziecko. Jesli mają do siebie zaufanie, to dorosły może wpłynąć nawet na zbuntowaną duszę... Nie ma chyba uniwersalnego sposobu, uzywając argumentacji warto zasięgnąć wzorców ważnych dla takiej nastolatki. Np. jesli chce wyglądać atrakcyjnie mozna zwrócić uwagę na fakt że płaskie piersi, patykowte nogi czy wystające żebra nie są atrybutami kobiecego piękna dla większości mężczyzn. Druga rzecz to terapia sensu stricto. Po pierwsze trzeba rozumiec chorobę i nie ganic czy potępiać za niepowodzenia w walce z nią, gdyż oparcie w bliskich osobach (rodzina, partner(ka), przyjaciel) jest niezwykle pomocna. Po drugie stopniowo drobnymi krokami przywrócic normalne zachowanie (powrót do normalnego jedzenia, wzrost wagi i poprawa wyglądu co wpłynie korzystnie na poczucie winy zwiazane ze spozywaniem "zbyt kalorycznych" posiłków). Po trzecie przekonanie że terapeuta/psycholog/psychiatra to nie wrogowie tylko osoby rozumiejące doskonale problem i starający się pomóc. Oczywiście to tylko ładna teoria. Ale nie da się określić uniwerslanej, dobrej metody. Każdy pacjent jest inny wszak... |
|
Teufelin [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-12-07 11:22:49 |
Uciszyc ból bólem... > Sadze, ze powodem anoreksji, pomijajac jakies traumatyczne przezycia, sa > mezczyzni ;P i massmedia, ktore robia z ludem, co chca ;) > > > Pozdr T A dobrze czasem poczytac brukowce i zobaczyc jak Pamela wyglada, idac po bulki rano, czy Zeta, przeciagajac sie rano na werandzie ;P Przebojem jest Cindy z dziecmi na spacerze bez makijazu Itd. itp. Wielka jest moc profesjonalnej fotografii. ;) ludzie nie zdaja sobie sprawy z tego co pozwala uzyskac profesjonalny makijaz, odpowiednie oswietlenie, dobry fotograf i obrobka komputerowa. Cuda. I ci,ktorzy w cuda nie wierza, moga sie przekonac o ich racji bytu ;) Kiedys zrobilam eksperyment i do startowek na kalendarz, wykorzystalismy zwylkle, przecietne, wcale nie atrakcyjne dziewczyny "z ulicy". Efekt powalil nas na nogi. Zrobilismy tez dobry uczynek, leczac raz na zawsze dziewczyny z kompleksow :) Jednak nie rozumiem zjawiska anoreksji, wiec nie chce wydawac sadow... Polecam strone http://www.gaga.pl/galeria_modelki.php?lng=pl , gdzie ponad polowa zupelnie odbiega od idealu :) Moglabym tez zamiescic prywatne zdjecia dziewczyn, ale musialabym liczyc sie z konsekwencjami np prawnymi ;P Pozdr T |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2004-12-07 16:04:15 |
Eating dizzz > A dobrze czasem poczytac brukowce i zobaczyc jak Pamela wyglada, idac po > bulki rano, czy Zeta, przeciagajac sie rano na werandzie ;P > Przebojem jest Cindy z dziecmi na spacerze bez makijazu Itd. itp. Ale co z tego? Skoro jak juz wyzej pisalam - nie kazda anorektyczka zaczela nia byc z checi wygladania jak Pam czy inna Cindy,i nie kazda zaczea chudnac z checi bycia jak jakas modelka. |
|
Lilithekate ( Lilithekateishtar ) ![]() Wysłano: 2005-02-18 14:37:22 |
Uciszyc ból bólem... > Jak sobie radzisz z problemami? Idę spać! Jestem raczej impulsywna z natury, więc potrzebuję czasu na ochłonięcie i spokojną analizę sytuacji. Chyba, że problem jest nieuleczalny - wtedy tworzę i na jakiś czas mi przechodzi. - polecam! A paznokcie żuję nieustannie - ale to wynika z nadpobudliwości, a nie z życiowych dołów. Lilithekateishtar |
|
francmason [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-12 16:09:25 |
Uciszyc ból bólem... > (zobacz: http://www.psyke.org/pictures/ ) ŁŁŁaaa. Te zdjęcia naprawdę robią wrażenie. Jednak wydaje mi się, że źródłem takich...(nazwijmy to) reakcji nie są problemy natury doczesnej. To, według mnie ma o wiele głębsze podłoże, a wyżej wspomniane przez Ciebie problemy są tylko katalizatorem tego. Myślę, że to jakaś cecha osobowościowa determinuje takie samodestrukcyjne działania. Może ma to, nawet jakieś podłoże karmiczne, jeśli przyjmiemy, że coś takiego jak reinkarnacja ma miejsce. Ja, na ten przykład, jeszcze rok temu byłem bez środków do życia i dachu nad głową. No i żadnych perspektyw, ale w życiu przez myśl mi nie przeszło by się wyhuśtać lub pochlastać. Dziś mam dwie prace i do tego rozkręcam własny interes. Bieda wcale nie jest taka straszna, jakby się mogło wydawać. Jest cholernie nudna. Natomiast różnego rodzaju kolorowe szmatławce pełne są przejmujących opowieści "z wyższych sfer" o tym jak jakiś biedny bogacz zaćpał się na śmierć lub podciął sobie żyły bo był "nieszczęśliwy". Obowiązkiem "silnych" jest opiekować się "słabszymi". To wyróżnia ludzi od zwierząt. Chociaż nie mam zupełnie pojęcia kogo nazwać "silnym", a kto jest "słaby". Bo życie lubi często wywracać wszystko do góry nogami. ble... |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>
























