| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
| Autor (m: ) | Satanizm według HaaLa |
|---|---|
|
HaaL ( mind sucker ) Wysłano: 2014-06-11 12:02:32 |
Jako, że w HP otwarty jest jeden front gdzie z jednej strony walczy Sab i trochę może Mickey, z drugiej zaś reszta, stwierdziłem że też w osobnym wątku wypowiem się czym dla mnie jest satanizm i jak go postrzegam z perspektywy czasu. Jestem ciekaw waszych opinii na ten temat i na ile wasze postrzeganie satanizmu pokrywa się z moim. Przede wszystkim uważam, że rozmowa o definicji i w ogóle o próbie systematyzacji ważnych pojęć jest potrzebna. W każdej dziedzinie takie rozmowy są potrzebne aby dane pojęcie w komunikacji było w ogóle możliwe. Często jest tak, że takie rozmowy przybierają nieco nudną, rozciągniętą, przeteoretyzowaną formę i ludzie nie mają ochoty się w tym taplać. I oczywiście nie dla tych będzie ten wątek. Jestem przeciwnikiem rozumienia satanizmu jako czegoś w rodzaju indywidualnej formy przeżywania. Tak bardzo indywidualnej, że w zasadzie nie wiadomo jakiej. Jestem zadowolony, że mówiąc drugiej osobie o tym, że kupiłem rower ta osoba wie, że kupiłem pewnie coś z dwoma kołami, bez silnika i tak dalej. Wiadomo również, że nie da się niczego zdefiniować po atom. Zawsze, przy odpowiednio głębokim drążeniu i szukaniu dziury w całym (poprzez wyjątki), można poddawać w wątpliwość próbę definicji i w ten sposób przekonywać o bezcelowości próby definiowania. Ale nie zgadzam się z tym, że definiować czy też zastanawiać się nad czymś nie ma sensu. Sama próba określenia czegoś mimo niepowodzeń, często pozwala uświadomić sobie różne aspekty sprawy. Jako przykład podam egoizm, który rozumiałem dwuetapowo. W 2001 roku napisałem o nim tak, żeby pasował mi do całej koncepcji satanizmu i dopiero potem zdałem sobie sprawę, że jest to bezcelowe. Dwa osobne teksty. Pierwszy z 2001 roku: http://www.satan.pl/eseje.php?id=30 drugi napisany 4 lata póżniej: http://www.satan.pl/eseje.php?id=797 Po tym drugim zrozumiałem, że nie jestem satanistą choć muszę przyznać, z tamtej perspektywy jakoś cholera chciałem nim być. Bez wchodzenia w szczegóły dlaczego, odpowiadało mi to i nieco naginałem definicje aby wszystko do siebie pasowało. Do rzeczy. Czym dla mnie jest satanizm i dlaczego LaVey bardziej namieszał niż rozjaśnił. Uważam, że satanista powinien wierzyć w Szatana. Kropka. Nie interesują mnie nurty, odłamy, intelaktualizmy, interpretacje, niuanse. Jeżeli ktoś nie wierzy w Szatana jako byt, NIE SYMBOL o jakim mówił LaVey, to według mnie już zaczyna "płynąć" i do cukru dolewać wody. Dlatego LaVey i cała jego filozofia czy jakkolwiek to zwać, satanizmem dla mnie nie jest. Żadnym. To była twórczość teatralno-prowokacyjna. Pierwszą rzecz jaką moim zdaniem należy robić przy próbie definicji pojęcia jest szczera percepcja tego jak to pojęcie funkcjonuje dotychczas w kulturze masowej i próba "ociosania" tego pojęcia, ukonkretyzowania go. Natomiast nie to co zrobił LaVey czyli określeniu, że wszyscy się mylą i oto ja podam teraz pojęcie "prawdziwe", takie jakie mi pasuje (w domyśle tak abym sam spełniał kryteria i mogł tym satanistą się nazwać bo to fajne i takie "cool"). Uważam, że satanizm jest nieodłącznie związany z chrześcijaństwem (nie z islamem, buddyzmem i czymkolwiek innym). Chociaż każda religia ma swojego diabła, Szatan jest w mojej ocenie chrześcijański. Satanista to dla mnie człowiek, który wierzy w to, że istnieje Bóg i Szatan. Czyli mówiąc krótko, wierzy w narrację chrześcijan. Jeżeli ktoś nie wierzy w Szatana i uważa go za symbol (jak LaVey), to dla mnie osobiście już satanistą nie jest. Satanista nienawidzi chrześcijaństwa, satanista z nim walczy, satanista jest żołnierzem Szatana i uważa go za swojego przewodnika, pana, a więc nie ma to wiele wspólnego z powtarzanym tu nonkonformizmem. Zupełnie czym innym jest sympatyzowanie z kontrkulturą, mroczną symboliką, ciężką muzą i cokolwiek tam jeszcze. To nie jest satanizm. A więc streszczając to wszystko uważam, że sataniście jest bliżej do tego co LaVey określał jako pseudosatanizm niż do tego co sam LaVey chciał przerobić. Na podstawie powyższego można dojść do wniosku, że satanistów właściwie nie ma, a jeśli już są _to są ci właśnie, którzy są opisywani przez media_. I skoro ludzie tak pojmują satanizm, to niech tak będzie. Nie rozumiem po jaką cholerę próbuje się koło wymyślić na nowo. Jeżeli Szatan jest tworem filozofii chrześcijańskiej to oni go zdefiniowali. Jeżeli ktoś chce wbijać kij w mrowisko poprzez prowokacje środowiska/wywołanie strachu/respektu/whatever, to gra teatr na swoje ego i za pomocą sztucznych intelektualnych łamigłówek próbuje zaistnieć w środowisku towarzystkim (jakimkolwiek), a nie jest satanistą. Ja satanistą nie jestem ale dla jasności nienawidzę religii chrześcijańskiej. Nie wyobrażam sobie uczestniczenia w _jakimkolwiek_ obrządku związanym z tą religią. Nie wyobrażam sobie obchodzenia jakichkolwiek świąt, chrzczenia dzieci, ślubu, interakcji z księżmi. To jest w ogóle poza tematem, który w jakikolwiek sposób rozważam. Nie potrafiłbym pójść na kompromis z "życiem" taki aby gdzieś w tych tematach się ugiąć. Jestem po prostu ateistą nastawionym negatywnie do chrześcijaństwa i religii w ogóle. A wy, kim jesteście? :) I czy ktoś w ogóle postrzega tutaj satanizm podobnie jak ja? |
| odpowiedz na tę wiadomość | |
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków / Nowy wątek / Nowa sonda / Oznacz jako przeczytany / Rozwiń cały wątek |
|---|
Aby móc wysyłać wiadomości na forum, musisz być zalogowany.
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>


















