| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-14 19:59:37 |
Życie po Życiu Ostatniemi czasy natykam się w wielu wątkach na zdania głoszące, iz satanizm jest "tylko" etapem przejściowym w drodze ku samorozwojowi. Jak to? Jest coś dalej? Jest coś po? |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-14 20:04:42 |
Życie po Życiu > Jest coś dalej? > Jest coś po? tak. odrzucenie nieprecyzyjnej etykietki i stworzenie wlasnej filozofii zycia. koniec z brandzlowaniem sie wlasnym egocentryzmem i indywidualnoscia, wolnoscia i relatywizmem moralnym. to po prostu JEST. powszednieje i nie jest juz czyms, co holubimy, BO nas odroznia od innych. jesli potrzebujesz nazwy dla swojej filozofii, raczej uzyjesz czegos w rodzaju 'katerkizm', 'pokrakkizm', 'myszolowizm' czy 'cieniologia'... ale nie mowisz juz o tym - zyjesz. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-14 20:05:36 |
Życie po Życiu > > Jest coś dalej? > > Jest coś po? > > tak. odrzucenie nieprecyzyjnej etykietki i stworzenie wlasnej filozofii > zycia. a jeszcze inni zostają buddystami :) |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2007-02-14 20:05:22 |
Życie po Życiu > Jak to? > > Jest coś dalej? > > Jest coś po? *** Wszystko dlatego że satanizm, ze względu na ogromną plastycznośc jest dogodnym fundamentem do zbudowania na nim jakiegos systemu filozoficznego czy religijnego. Poza tym jest filozofią niezwykle prostą, skupioną na doczesnym życiu, a niektórzy lubia sobie życie komplikowac. ;) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-17 19:45:56 |
Życie po Życiu > *** > Wszystko dlatego że satanizm, ze względu na ogromną plastycznośc jest > dogodnym fundamentem do zbudowania na nim jakiegos systemu filozoficznego > czy religijnego. Ogromną plastyczność ma również plastelina, ale na fundament pod coś solidnego się nie nadaje. :> Ale rozumiem, że chodzi Ci o to, iż do plastelinowego pentagramu satanizmu można doklejać twardsze materiały (np. zapałeczki) składowych jakichś-tam filozofii i religii. Czyli dopuszczalny jest totalny synkretyzm (i wynikające z tego paradoksy) pod szyldem tzw. satanizmu, który mężnie ucieka przed jego zdefiniowaniem i uporządkowaniem. IMO jak może być wszystkim, to jest niczym. A ten plastelinowy pentagram i tak przedstawiany jest przez każdego satanistę inaczej. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2007-02-17 23:35:06 |
Życie po Życiu > Ale rozumiem, że chodzi Ci o to, iż do plastelinowego pentagramu satanizmu > można doklejać twardsze materiały (np. zapałeczki) składowych jakichś-tam > filozofii i religii. Czyli dopuszczalny jest totalny synkretyzm (i > wynikające z tego paradoksy) pod szyldem tzw. satanizmu, który mężnie > ucieka przed jego zdefiniowaniem i uporządkowaniem. IMO jak może być > wszystkim, to jest niczym. A ten plastelinowy pentagram i tak > przedstawiany jest przez każdego satanistę inaczej. *** Marudzisz Darku. Taka jest cena totalnego relatywizmu i wolności. Dla satanizmu nie da się sformułowac tylko ramy ogólne, jakiekolwiek szczegóły sa nie do pomyslenia. Dlatego tyle jest satanizmów co satanistów. |
|
De Profundis [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 04:22:02 |
Satanizm właściwy > Dlatego tyle jest satanizmów co satanistów. A czy każdy satanizm w takim razie jest tak samo wystarczajaco/równorzędnie "sataniczny" ? Czy może jest jakaś preferowana, "lepsza" forma/odmiana/oblicze satanizmu ? |
|
Reigs [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-19 21:55:36 |
Satanizm właściwy > > Dlatego tyle jest satanizmów co satanistów. > > A czy każdy satanizm w takim razie jest tak samo > wystarczajaco/równorzędnie "sataniczny" ? > Czy może jest jakaś preferowana, "lepsza" forma/odmiana/oblicze satanizmu > ? > > I to jest dla mnie w sataniźmie najbardziej pociagające. Każdy człowiek wierząc w swój indywidualizm potrafi sam stworzyć własny system wartości i otoczkę do niego. Niekórzy tylko przez wychowanie w innym "swiecie" są na coś takiego za słabi. Dzięki różnorodności psychicznej każdy satanista inaczej może postrzegać świat, daje to większe możliwości rozwoju społecznego i kulturalnego. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-22 01:10:54 |
Satanizm właściwy > I to jest dla mnie w sataniźmie najbardziej pociagające. Każdy człowiek > wierząc w swój indywidualizm potrafi sam stworzyć własny system wartości i > otoczkę do niego. To fantastyczne odkrycie, że można stworzyć coś samemu od podstaw. Ale czy tam tym się to kończy? Jeśli wg Ciebie tak, to dlaczego? > Niekórzy tylko przez wychowanie w innym "swiecie" są na > coś takiego za słabi. Dzięki różnorodności psychicznej każdy satanista > inaczej może postrzegać świat, daje to większe możliwości rozwoju > społecznego i kulturalnego. Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że rozwój społeczny i kulturalny zmienia postrzeganie? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-18 07:55:46 |
Życie po Życiu > *** > Marudzisz Darku. Taka jest cena totalnego relatywizmu i wolności. Dla > satanizmu nie da się sformułowac tylko ramy ogólne, jakiekolwiek szczegóły > sa nie do pomyslenia. Dlatego tyle jest satanizmów co satanistów. A Twoja Redakcyjna koleżanka Myszołów wartościuje satanizmy i - o ile dobrze pamiętam - nie chciała nazywać pełnego współczucia i empatii satanizmu Sabatiela satanizmem, oraz dewaluuje w swoim eseju "satano-buddyzm". Wy wszyscy macie inny pogląd na temat "rdzenia satanizmu" (i jego istnienia/nieistnienia): De Profundis chodzi po głowie "Satanizm właściwy", Ty piszesz o totalnej wolności w kszałtowaniu własnego satanizmu i równowartości względem innych satanizmów, Myszołów o niesataniczności satanizmów niektórych rogatych kolegów i koleżanek, et cetera, et cetera. I kto w tym sporze ma rację? A może np. Myszołów i inni mają takie zdanie jak Ty, ale i tak pozwalają sobie na to, o czym wspominałem wcześniej? - ergo jej działania nie są zgodne z jej poglądami. Źródłem tego zamieszania jest to, że nie macie guru, ani znanego, satanistyczego autorytetu, wodza, by to wszystko zebrał w kupę. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 10:52:10 |
Życie po Życiu > . Źródłem tego zamieszania > jest to, że nie macie guru, ani znanego, satanistyczego autorytetu, wodza, > by to wszystko zebrał w kupę. Cechą wspólną satanizmów jest indywidualizm - bunt - racjonalizm. Dlatego satanizmów jest tyle, co satanistów. Poza tym jak wyobrażasz sobie buntownika słuchajacego w pokorze swego mistrza radzącego mu jak się lepiej buntować? Byzydura. I komu wogóle zależy na zebraniu tego do kupy? Po co to komu? Kto na tym skorzysta? Działania niecelowe. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-18 11:12:01 |
Życie po Życiu > Cechą wspólną satanizmów jest indywidualizm - bunt - racjonalizm. > Dlatego satanizmów jest tyle, co satanistów. No dobra, tylko po co tu wymieniasz racjonalizm? :) > Poza tym jak wyobrażasz sobie buntownika słuchajacego w pokorze swego > mistrza radzącego mu jak się lepiej buntować? Czemu w pokorze? Wystarczy szacunek - o ile satanistyczny bunt też go nie wyklucza. Bunt, o którym mówisz to negowanie wszelkich autorytetów, uznawanie siebie i sobie podobnych za guru, co jest charakterystyczne dla piętnastoletnich cipek. > I komu wogóle zależy na zebraniu tego do kupy? W OGÓLE to np. Sabatielowi. > Po co to komu? Encyklopedystom, którzy chcą stworzyć definicję satanizmu. ;) > Działania niecelowe. To po co oddychasz? I tak w końcu umrzesz. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 11:33:22 |
Życie po Życiu > No dobra, tylko po co tu wymieniasz racjonalizm? :) Bo jest częścią satanizmu w odróżnieniu od szatanizmu czy każdej innej slepej wiary. > Czemu w pokorze? Wystarczy szacunek - o ile satanistyczny bunt też go nie > wyklucza. Szacunek powiadasz? Wtedy mówimy co najwyżej o inspiracji czyjąś postawą. Inspiracja zaś jest czysto subiektywną. W róznych ludziach mogę widzieć jej źródło i w rózny sposób się jej poddawać. Ale nie naśladować ślepo. > > Bunt, o którym mówisz to negowanie wszelkich autorytetów, uznawanie siebie > i sobie podobnych za guru, co jest charakterystyczne dla piętnastoletnich > cipek. Przedstaw mi jakąś ;-) Negowanie - nie Darajevahosie. Wątpienie, krytyczne podejście - tak - nie ślepe (znów) odrzucanie. > > Po co to komu? > > > Encyklopedystom, którzy chcą stworzyć definicję satanizmu. ;) Niech więc spróbują zdefiniować uczucie zimna. Powodzenia. > > Działania niecelowe. > > > To po co oddychasz? I tak w końcu umrzesz. Zanim jednak to zrobię, mam do spełnienia swą biologiczna misję. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-18 12:01:12 |
Życie po Życiu > > > No dobra, tylko po co tu wymieniasz racjonalizm? :) > > Bo jest częścią satanizmu w odróżnieniu od szatanizmu czy każdej innej > slepej wiary. Napisałeś: "Cechą wspólną satanizmów jest indywidualizm - bunt - racjonalizm. Dlatego satanizmów jest tyle, co satanistów." "Dlatego" jest łącznikiem między tymi zdaniami, więc wymienienie racjonalizmu powinno mieć jakieś znaczenie w Twojej argumentacji. A co ma racjonalizm do wielości satanizmów? Poza tym niektórzy sataniści są transracjonalistami. > Szacunek powiadasz? > > Wtedy mówimy co najwyżej o inspiracji czyjąś postawą. O to chodzi. Owszem, istnieją różni chrześcijanie, ale wzorem życia chrześcijanina jest życie Chrystusa. Jakby satanizm miał swojego mesjasza Szatana... > Niech więc spróbują zdefiniować uczucie zimna. > > Powodzenia. Ale satanizm nie jest jakimś abstrakcyjnym pojęciem. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 12:09:06 |
Życie po Życiu > "Dlatego" jest łącznikiem między tymi zdaniami, więc wymienienie > racjonalizmu powinno mieć jakieś znaczenie w Twojej argumentacji. A co ma > racjonalizm do wielości satanizmów? Nic. Nic do wielości. Racjonalizm subiektywny? > > Poza tym niektórzy sataniści są transracjonalistami. > > > > Szacunek powiadasz? > > > > Wtedy mówimy co najwyżej o inspiracji czyjąś postawą. > > > O to chodzi. Owszem, istnieją różni chrześcijanie, ale wzorem życia > chrześcijanina jest życie Chrystusa. Jakby satanizm miał swojego mesjasza > Szatana... Ale nie ma. Satanizm to praca nad sobą - samemu trzeba się poznać i potem rozwijac. Jak ktoś nie umie, to dupa z niego a nie satanista. Może właśnie tą metodą można okreslić satanistów? Czy działają czy jedynie bredzą o działaniu. > Ale satanizm nie jest jakimś abstrakcyjnym pojęciem. Ale jest skrajnie subiektywny. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-18 14:32:41 |
Życie po Życiu > Racjonalizm subiektywny? Co przez to rozumiesz? W gruncie rzeczy każda interpretacja i analiza rzeczywistości przy użyciu rozumu i doświadczenia jest subiektywna, więc nie ma obiektywnego racjonalizmu. Chyba, że jest się buddą i widzi się Rzeczywistość niedualistyczną. > Ale nie ma. > > Satanizm to praca nad sobą - samemu trzeba się poznać i potem rozwijac. A myślisz, że w buddyzmie o co chodzi? :] A zarazem mieliśmy i mamy swoich duchowych przywódców. Jak się poznajesz i rozwijasz? Masz do tego jakieś narzędzia? - tak zapytam się poza czczą gadką. > Może właśnie tą metodą można okreslić satanistów? Żaden autorytet nie pozna Cię za Ciebie. Ani nie rozwinie. Może wskazać drogę, dać narzędzia, pokazać "co i jak". Tak robił Budda, Jezus i wielu innych. :] > Czy działają czy jedynie bredzą o działaniu. Sądzę, że sataniści są w tym mistrzami. > > Ale satanizm nie jest jakimś abstrakcyjnym pojęciem. > > Ale jest skrajnie subiektywny. Wg Twojej definicji. A jakiś inny satanista powie, że zna definicję satanizmu i jest ściśle określony. Komu uwierzyć? :] |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 16:10:10 |
Życie po Życiu > Jak się poznajesz i rozwijasz? Masz do tego jakieś narzędzia? - tak > zapytam się poza czczą gadką. Patrzę w siebie. Porównuję sie do innych. Czytam książki o szeroko pojętej psychologii i psychiatrii. Słucham innych, jesli wspaniałomyślnie mówią cos o mnie. A w kazdym razie obserwuję ich reakcje w stosunku do mnie oraz swoje własne. Jesli komuś jakieś dzialanie przynosi efekty, inspiruję się tym i próbuję. I tak dalej. > > Wg Twojej definicji. A jakiś inny satanista powie, że zna definicję > satanizmu i jest ściśle określony. Komu uwierzyć? :] Temu, kto w danej sytuacji Cię po prostu przekonuje, czyli ma większego argumenta, kurde :-) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-24 10:10:35 |
Życie po Życiu > [...] > I tak dalej. Jak widzę Twoją oryginalną strukturę wypowiedzi, to odniechcewa mi się odpisywania. :) > > Wg Twojej definicji. A jakiś inny satanista powie, że zna definicję > > > satanizmu i jest ściśle określony. Komu uwierzyć? :] > > Temu, kto w danej sytuacji Cię po prostu przekonuje, czyli ma większego > argumenta, kurde :-) Żaden z was mnie nie przekonuje, bo żaden nie jest ani twórcą satanizmu, czy też wielkim, charyzmatycznym satanistą, autorytetem w dziedzinie, któremu mógłbym zaufać. O argumentach nie ma tu mowy - skoro nie ma ogólnie akceptowanej definicji satanizmu, ergo każda próba węższej definicji (np. Twoje "satanizm jest skrajnie subiektywny") jest równowartościowa z definicją przeciwną ("satanizm jest ściśle określony"), gdyż obie bazują na niczym, li tylko swojej wizji satanizmu. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-25 16:35:26 |
Życie po Życiu > Jak widzę Twoją oryginalną strukturę wypowiedzi, to odniechcewa mi się > odpisywania. :) Zawsze do usług. > > Żaden z was mnie nie przekonuje, bo żaden nie jest ani twórcą satanizmu, > czy też wielkim, charyzmatycznym satanistą, autorytetem w dziedzinie, > któremu mógłbym zaufać. Ale każdy z nas JEST satanistą. Czyli swym własnym bogiem i tylko dla siebie możemy być autorytetami. Sam musisz podążać swą drogą, co też czynisz, jak widzę, dość dobrze. Niech tak będzie. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-25 18:46:29 |
Życie po Życiu > Czyli swym własnym bogiem i tylko dla siebie możemy być autorytetami. I to jest właśnie w was żałosne. Załośnie śmiesznie również. :> |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-28 07:11:39 |
Drogi Darku... > > Czyli swym własnym bogiem i tylko dla siebie możemy być > autorytetami. > > > I to jest właśnie w was żałosne. Załośnie śmiesznie również. :> Zachowaj swoje subiektywne zdanie dla siebie, lub eksponuj je w sposób nie sugerujący obiektywnego stwierdzenia faktu, skoro lubisz gdy inni mówią ci jak masz żyć. Różne potrzeby jak różni ludzie. Zaakceptuj. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-28 13:57:03 |
Drogi Darku... > > > Czyli swym własnym bogiem i tylko dla siebie możemy być > > autorytetami. > Zachowaj swoje subiektywne zdanie dla siebie, lub eksponuj je w sposób nie > sugerujący obiektywnego stwierdzenia faktu, skoro lubisz gdy inni mówią ci > jak masz żyć. Ech Drogi Jordanie, próżność, mentalne upośledzenie i pycha do potęgi. Skoro jesteś dla siebie bogiem i autorytetem, to wyżej postawiona diagnoza nie jest chybiona. "TYLKO ja jestem autorytetem dla siebie" - powiedział średnio rozgarnięty, w miarę inteligentny statystyczny satanista, student któregoś-tam roku. Coś niskich lotów jest poziom tych Waszych autorytetów, nieprawdaż? A bogiem Twym jest beznadziejnie marna, krótkożyjąca, zapatrzona w swój nędzny, hedonistyczny żywot, nic nie znacząca, gówno o rzeczywistości wiedząca istota. Wielki to zaprawdę bóg. :> > Zaakceptuj. Mimo wszystko akceptuję. Przecież nie strzelam do Was. A sama tolerancyjna akceptacja absurdalnych zachowań i poglądów nie uniemożliwia krytyki. Chociaż nowa religia massmediów i chorych z nadwrażliwości, zachodnich społeczeństw - Political correctness to głosi. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-03 11:14:26 |
Drogi Darku... Coś niskich lotów jest poziom tych Waszych autorytetów, > nieprawdaż? A bogiem Twym jest beznadziejnie marna, krótkożyjąca, > zapatrzona w swój nędzny, hedonistyczny żywot, nic nie znacząca, gówno o > rzeczywistości wiedząca istota. Miłe. Tylko wiesz - zdradzę się tu nieco - to co piszę tu na forum, rzadko ma konkretny związek z tym co myślę a jeszcze mniejszy z tym, co robię. Jestem tu dla samej przyjemnośći rozmowy, w celach ewidentnie więc towarzyskich. Dlatego zajmuję często stanowisko niezgodne z mymi poglądami, by nieco uelastycznić mój umysł. Poza tym bywa to zabawne. Aczkolwiek moją drogą jest wzbogacanie się poprzez rozmowę z wartościowymi ludźmi. Tylko z nimi mogę polemizować, ćwiczyć swój umysł w tych słownych argumentalnych gierkach, dowiadywać się już wstępnie zweryfikowanych informacji. Z filozofiami zapisanymi w starych ksiegach juz jest trudniej. Ciężko prowadzi się z nimi dyskusję. Autorytet... Są ludzie, których cenię. Lepsi ode mnie w pewnych sprawach, w których mi imponują. Czy są autorytetem? Wybiórczo. Tylko w tym, w czym są dobrzy. Nie w ogóle swego jestestwa. Ty patrzysz na swych mistrzów krytycznie czy wchłaniasz wszystko co powiedzą hurtem? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-03-03 14:02:49 |
Drogi Darku... > Ty patrzysz na swych mistrzów krytycznie czy wchłaniasz wszystko co > powiedzą hurtem? Budda uczył, by nawet na jego nauki patrzeć krytycznie i niczego nie przyjmować za prawdę bez weryfikacji. :) Z drugiej strony samo przyjęcie jego nauk na początku wymaga pewnej dozy zaufania i wiary. Później już doświadczasz tego, o czym mówił. :] |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-03 14:05:45 |
Drogi Darku... > Budda uczył, by nawet na jego nauki patrzeć krytycznie i niczego nie > przyjmować za prawdę bez weryfikacji. :) I mądrze uczył, przyznaję ukorzony. > > Z drugiej strony samo przyjęcie jego nauk na początku wymaga pewnej dozy > zaufania i wiary. Później już doświadczasz tego, o czym mówił. :] To znaczy? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-03-03 14:14:14 |
Drogi Darku... > > Z drugiej strony samo przyjęcie jego nauk na początku wymaga pewnej > dozy > > zaufania i wiary. Później już doświadczasz tego, o czym mówił. :] > > To znaczy? Gdy rozpoczynałem praktykę nie miałem pewności, czy nie są to bujdy na resorach, nie? Po paru miesiącach, gdy widzisz, że się zmieniasz to nie masz już wątpliwości - to nie są bujdy. ;> |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-03 14:16:22 |
Drogi Darku... > Po paru miesiącach, gdy widzisz, że się zmieniasz to nie masz już > wątpliwości - to nie są bujdy. ;> Opowiedz mi coś o tym. Co konkretnie się w tobie zmienia? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-03-03 14:41:54 |
Drogi Darku... > Co konkretnie się w tobie zmienia? Brak habituacji. Poszerzona percepcja. Silniejsza, łatwo i szybko osiągalna koncentracja. Z czego to wynika? Zmiany w mózgu: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3015875.html Brak myśli natrętnych (zbędnych i głupich). Wynika to z zwiększonej samokontroli i ciągłej samoświadomości. Uważność. Ty panujesz nad umysłem i jego wytworami, nie na odwrót. Zmniejszenie stresu. Znaczący wzrost pewności siebie i odwagi. Spowolnienie oddechu i tętna. Rozwój empatii i wrażliwości w ogóle. Powolna zmiana postrzegania świata, zachodzących w nim zdarzeń, większa tolerancyjność, porzucanie wiary we własne ja, kierowanie się w stronę prawdziwego altruizmu (bez egoistycznego podszycia). Poprawa uważności i zwiększona samoświadomość, czytanie sutr, oraz sesje medytacyjne otwierają Cię na Prawdę. Częściej doznajesz przebłysków zrozumienia. Powoli zbliżasz się do oświecenia. Poza tym czujesz, że robisz dobrze. Mamy niewiele czasu - lepiej go dobrze zagospodarować. Zrobić coś niebanalnego. Być dla innych. :) |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-03 15:05:12 |
Droga Darka... > Brak habituacji. Poszerzona percepcja. Silniejsza, łatwo i szybko > osiągalna koncentracja. Biorę. > http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3015875.html > A może ludzie z takimi naturalnymi zmianami mają po prostu predyspozycje do medytacji częściej tym samym wybierając drogę buddy? > Brak myśli natrętnych (zbędnych i głupich). Wynika to z zwiększonej > samokontroli i ciągłej samoświadomości. Uważność. Ty panujesz nad umysłem > i jego wytworami, nie na odwrót. Biorę. > > Zmniejszenie stresu. Znaczący wzrost pewności siebie i odwagi. > Spowolnienie oddechu i tętna. Rozwój empatii i wrażliwości w ogóle. Biorę. > Powolna zmiana postrzegania świata, zachodzących w nim zdarzeń, większa > tolerancyjność, Biorę. > porzucanie wiary we własne ja, kierowanie się w stronę > prawdziwego altruizmu (bez egoistycznego podszycia). Brzmi podejrzanie - zastanowię się. > Poprawa uważności i zwiększona samoświadomość, Biorę. > czytanie sutr, oraz sesje > medytacyjne otwierają Cię na Prawdę. Częściej doznajesz przebłysków > zrozumienia. Powoli zbliżasz się do oświecenia. Bez czytania sutr może być. > Poza tym czujesz, że robisz dobrze. To już mam. > Mamy niewiele czasu - lepiej go dobrze > zagospodarować. Zgadzam się. > Zrobić coś niebanalnego. Tak. > Być dla innych. :) W znaczeniu społecznym - dajesz coś grupie i także coś z tego wyciągasz - tak. W znaczeniu czystego szlachetnego altruizmu - tak "dla zasady" - nie. Dobra - gdzie to wszystko można dostać? Jakies namiary na początek? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-03-03 16:14:25 |
Droga Darka... > A może ludzie z takimi naturalnymi zmianami mają po prostu predyspozycje > do medytacji częściej tym samym wybierając drogę buddy? Ponad rok temu miałem duże problemy z koncentracją, myślami natrętnymi etc. Nie miałem takich predyspozycji. Wydaję mi się, że nie ma czegoś takiego. :) > W znaczeniu czystego szlachetnego altruizmu - tak "dla zasady" - nie. Tego nie robiłbyś "dla zasady". Robiłbyś to, bo byłoby to Twoją wolą. > Dobra - gdzie to wszystko można dostać? To wszystko zawsze było, jest i będzie w Tobie. :) > Jakies namiary na początek? www.zen.pl www.mahajana.net ; http://mahajana.net/teksty/nauka_buddy/dharma.html#II_1 Kurs medytacji Vipassana: http://www.astraldynamics.pl/upload/Vipassana.pdf ... Reszte znajdziesz sam. :) |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2007-03-07 17:43:56 |
Droga Darka... O kurwa.. Azaliż szykuje się kolejny nawrócony? No ładne jaja, i to na forum satanistycznym.. Rewolucja jaka czy co? |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2007-03-08 20:36:37 |
Droga Darka... > O kurwa.. Azaliż szykuje się kolejny nawrócony? No ładne jaja, i to na > forum satanistycznym.. Rewolucja jaka czy co? *** Nie rewolucja, tylko epidemia. Od początku nalegałem by reagować jak najszybciej - wprowadzić kordon sanitarny, profilaktyczne zaszczepienia nienawiscią do religii, wybijac chore sztuki. Ale niestety, już za późno. Teraz jest dużo więcej chorych sztuk do wybicia. ]:-> |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2007-03-08 20:50:55 |
Droga Darka... Panoszy się, kurwa, heretycki kąkol. A stosy nie płoną. Czyżby społeczność satanistyczna nie miała dość jaj by pójść w ślady Świętego Oficjum? To katole mają czelność a satanizm potulnie toleruje? Heh. Pzdr. Marcin |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-06 21:49:31 |
Mała dygresja > Budda uczył, by nawet na jego nauki patrzeć krytycznie i niczego nie > przyjmować za prawdę bez weryfikacji. :) > > Z drugiej strony samo przyjęcie jego nauk na początku wymaga pewnej dozy > zaufania i wiary. Później już doświadczasz tego, o czym mówił. :] A swoją drogą, lepsze jest ślepe podążanie w praktyce za jakimś tam mistrzem niż nic nie robienie. W pewnym momencie stanie sie to przeszkodą, ale w sytuacji np. takiego satanisty racjonalnego, nawet bezmyślna, ale za to szczera praktyka katolicyzmu z jego szopkami typu bierzmowanie byłaby wskazana. Łatwo jest powiedzieć, że coś jest głupie, ale ludzka istota to nie tylko intelekt, a wiele subtelnych sfer ludzkiego umysłu można poruszyć za pomocą "nieprzyzwoitych" sposobów :) |
|
dogmeat [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-23 13:20:46 |
Życie po Życiu > Jak się poznajesz i rozwijasz? Masz do tego jakieś narzędzia? - tak > zapytam się poza czczą gadką. ~~~~ Życie ;] > Żaden autorytet nie pozna Cię za Ciebie. Ani nie rozwinie. Może wskazać > drogę, dać narzędzia, pokazać "co i jak". Tak robił Budda, Jezus i wielu > innych. :] ~~~~ Można korzystać z czyjegoś dorobku i na tej podstawie obierać właściwą drogę. zyli innymi słowy bezczelnie kogoś wykorzystywać ;] Ale czy będzie on wtedy dla ciebie autorytetem? Ale nawet jeśli tak, to satanizm i tak w żadnym wypadku nie ma autorytetów. Za to sataniści mogą mieć. > Sądzę, że sataniści są w tym mistrzami. ~~~~ I na tym polega piękno satanizmu - że nie trzeba nic robić, aby móc się nazwać satanistą ;] > Wg Twojej definicji. A jakiś inny satanista powie, że zna definicję > satanizmu i jest ściśle określony. Komu uwierzyć? :] ~~~~ Obydwum ;) Bo ten ktoś dopasowuje definicję satanizmu pod siebie. Każdy tak robi. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-24 10:47:05 |
Życie po Życiu > ~~~~ > Życie ;] Łałełuła! Oryginalny, jak 6 miliardów ludzi na Ziemi. Przywaliłeś ogólnikiem, jak jasny gwint. Narzędzie samorozwoju: życie ludzkie, które można przeważnie uznać za kumulowanie doświadczeń i wiedzy książkowej nie zbliży Cię do Wiedzy transcendentalnej, do odpowiedzi na pytania eschatologiczne, etc. I samo w sobie nie daje możliwości obserwowania siebie, gdyż najczęściej jest się zbyt pogrążonym w chaosie myśli, emocji, przeszłości i strachu przed przyszłością. Poznanie siebie rozumiem przez poznanie swojej prawdziwej natury. Samo wyliczenie swoich cech charakteru i wartościowanie ich jest gówno warte, bo codziennie Twoje "ja" się zmienia. > > Żaden autorytet nie pozna Cię za Ciebie. Ani nie rozwinie. Może > wskazać > > drogę, dać narzędzia, pokazać "co i jak". Tak robił Budda, Jezus i > wielu > > innych. :] > ~~~~ > Można korzystać z czyjegoś dorobku i na tej podstawie obierać właściwą > drogę. zyli innymi słowy bezczelnie kogoś wykorzystywać ;] LOL! Bezczelnie? Przecież wyżej wymienieni namawiali do wykorzystania ich nauk. > Ale nawet jeśli tak, to > satanizm i tak w żadnym wypadku nie ma autorytetów. Za to sataniści mogą > mieć. I chwała Bogu, że możecie mieć. Tyle, że to jest rozmowa między mną a Pokrakkiem, więc tutaj się nie wcinaj. On napisał: "Poza tym jak wyobrażasz sobie buntownika słuchajacego w pokorze swego mistrza radzącego mu jak się lepiej buntować?". Później stopniowo dewaluował wartość autorytetu dla satanisty na rzecz rozwoju "na własną rękę": "Satanizm to praca nad sobą - SAMEMU trzeba się poznać i potem rozwijac." I nie tylko on ma tu takie poglądy. Zbliżone, czy nawet takie same ma E g o. > > Sądzę, że sataniści są w tym mistrzami. > ~~~~ > I na tym polega piękno satanizmu - że nie trzeba nic robić, aby móc się > nazwać satanistą ;] Nie trzeba również nic robić, żeby być leniem i nieukiem. > ~~~~ > Obydwum ;) Bo ten ktoś dopasowuje definicję satanizmu pod siebie. Każdy > tak robi. Dlatego satanizm nie istnieje. Jest zbyt rozmyty. Nawet jego "rdzeń" bywa kwestionowany. Pozdrawiam |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-14 20:45:15 |
Życie po Życiu > Jak to? Tak to :) > Jest coś dalej? > > Jest coś po? Jeśliby sprowadzić satanizm do racjonalnego to jest jeszcze transracjonalizm. A jeśliby satanizm sprowadzić do kultu rogatego boga to potem jest racjonalizm. Zaleyż o co pytasz :) |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2007-02-15 02:55:24 |
Życie po Życiu > Jeśliby sprowadzić satanizm do racjonalnego to jest jeszcze > transracjonalizm. A spoko, znam to: wczesny aracjonalizm => dojrzały racjonalizm => mistyczny transracjonalizm Analogicznie: wczesny aseksualizm => dojrzały seksualizm => buddyzm Sądzisz, że transwestyracjonalizm świadczy o bardziej zaawansowanym rozwoju? Uzasadnij, ale bez koanów proszę. Nawet podanych niebezpośrednio. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 18:15:29 |
Życie po Życiu > Sądzisz, że transwestyracjonalizm świadczy o bardziej zaawansowanym > rozwoju? Uzasadnij, ale bez koanów proszę. Nawet podanych > niebezpośrednio. Jako, że nie jestem specjalnie oświecony, opieram się na domniemaniu, że psychikę można rozwinąć bardziej niż np. ja mam. Jedną z przesłanek ku temu jest fakt, że moja psychika jest dojrzalsza niż 20 lat temu. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-15 04:51:30 |
Życie po Życiu > Jeśliby sprowadzić satanizm do racjonalnego to jest jeszcze > transracjonalizm. A jeśliby satanizm sprowadzić do kultu rogatego boga to > potem jest racjonalizm. Zaleyż o co pytasz :) O formę propagowaną tu, na www.s? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 18:19:45 |
Życie po Życiu > O formę propagowaną tu, na www.s? Ale formę czego? :) Ktoś tu coś propaguje? Aha, łapię. Tu generalnie propagujemy ruszenie dupy. W przypadku satanistów racjonalnych - w jakąkolwiek ezoteryczną stronę ;>. Jakakolwiek praktyka jest zawsze lepsze od żadnej praktyki. Chyba, że komuś się nie chce. Zawsze jest telewizor, alkohol, parę książek na półce (life style of polish satanist ;)). |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-19 14:21:46 |
Życie po Życiu Chyba, że komuś się nie chce. Zawsze jest > telewizor, alkohol, parę książek na półce (life style of polish satanist > ;)). Coś w tym stylu? http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=12&thread=177294&mesg=177319 ;-) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-19 15:06:00 |
Życie po Życiu > Coś w tym stylu? > > http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=12&thread=177294&mesg=177319 > > ;-) Dokładnie. Dlatego czasem mówię o sobie satano-buddysta :) |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-19 15:28:28 |
Życie po Życiu > > Dokładnie. Dlatego czasem mówię o sobie satano-buddysta :) Aha - ciemna strona (nie)mocy to satanizm, jasna strona - buddyzm :-) |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2007-02-14 23:23:20 |
Życie po Życiu > Ostatniemi czasy natykam się w wielu wątkach na zdania głoszące, iz > satanizm jest "tylko" etapem przejściowym w drodze ku samorozwojowi. > > Jak to? > > Jest coś dalej? > > Jest coś po? Przypominam, że - jak głosi stara mądrość ludowa - życie zaczyna się po "setce", ale po "pięćdziesiątce" też jest już nieźle ;) A serio - zgadzam się z Katerą. Satanizm (zwłaszcza w wersji "racjonalnej") wydaje się być dobrą odskocznią do uporządkowania swojego podejścia do życia i przyjęcia indywidualnych zasad. Chyba może pomóc pogodzić się z własnym egoizmem, co z kolei pozwala na uwolnienie się od fałszywego, acz popularnego mitu, że można i należy kochać wszystkich bliźnich :) |
|
dogmeat [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-16 00:52:32 |
Życie po Życiu Ja myślę, że po prostu człowiek ma wyjątkowo zmienną naturę i lubi sobie przjmować w życiu różne filozofie. I za każdym razem powie, że tamta poprzednia była tylko "okresem przejściowym" (stąd też wypowiedzi naszych kochanych buddystów ;) A w rzeczywistości to wszystko i tak ma nijakie znaczenie, bo i tak każdy z nas doświadcza tej samej codziennej rutyny. A tą naszą plakietką to możemy się jedynie na forach takich jak to pochwalić, i nic więcej nam to nie daje ;] |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-16 22:07:32 |
Życie po Życiu > A w rzeczywistości to wszystko i tak ma nijakie znaczenie, bo i tak każdy > z nas doświadcza tej samej codziennej rutyny. A tą naszą plakietką to > możemy się jedynie na forach takich jak to pochwalić, i nic więcej nam to > nie daje ;] Gdy nie ma rutyny, ktos zyje tym co mowi, dostaje jeszcze plakietke fanatyka. To daje jeszcze mniej, dzis sie odstepstwa zwalcza. Glosic mozna kazde poglady, byleby za tym zycie nie szlo. |
|
ObywatelMintaj [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-16 23:21:18 |
Życie po Życiu > Gdy nie ma rutyny, ktos zyje tym co mowi, dostaje jeszcze plakietke > fanatyka. To daje jeszcze mniej, dzis sie odstepstwa zwalcza. Glosic mozna > kazde poglady, byleby za tym zycie nie szlo. Takie ideologiczne dziwkarstwo? Absolutny konformizm w postepowaniu plus nonkonformizm pogladow? To faktycznie charakterystyczne. Nie jestem pewien, czy mozna juz mowic o zjawisku masowym w tym kontekscie... Ale jest nader powszechne. A myslalem, ze tylko satanisci tak maja, ulegajac chwilowym zachciankom i potrzebom :) |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-17 17:04:55 |
Życie po Życiu > Takie ideologiczne dziwkarstwo? > Absolutny konformizm w postepowaniu plus nonkonformizm pogladow? > To faktycznie charakterystyczne. Nie jestem pewien, czy mozna juz mowic o > zjawisku masowym w tym kontekscie... Ale jest nader powszechne. > A myslalem, ze tylko satanisci tak maja, ulegajac chwilowym zachciankom i > potrzebom :) Satanisci chca byc elitarni. Nie widza ze sa jak wszyscy. |
|
ObywatelMintaj [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 21:59:19 |
Życie po Życiu > > potrzebom :) > > Satanisci chca byc elitarni. Nie widza ze sa jak wszyscy. No kurna. Nie zdradzaj zalozen tworzacego sie eseju. Sprawa sie rypnie i nie bedzie burzy w szklance wody. Ale niektorzy sami to chyba dostrzegaja... Niedawno wyszedl zbior esejow Eco o powtarzajacej sie historii. Nader pouczajacy :) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-19 07:20:50 |
Życie po Życiu > > Satanisci chca byc elitarni. Nie widza ze sa jak wszyscy. > > No kurna. > Nie zdradzaj zalozen tworzacego sie eseju. > Sprawa sie rypnie i nie bedzie burzy w szklance wody. > Ale niektorzy sami to chyba dostrzegaja... Odsyłam do wątku archiwalnego wątku "Stado czarnych owiec" na Satanizmie. Żeby nie było, że się powtarzasz. :) |
|
ObywatelMintaj [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-19 23:39:40 |
Życie po Życiu > > Odsyłam do wątku archiwalnego wątku "Stado czarnych owiec" na Satanizmie. > Żeby nie było, że się powtarzasz. :) Troche nie w ten desen, ale pewnie koncowo dyskusja moglaby pojsc w tym kierunku. No nic, eot z dygresja ;) |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-25 20:10:02 |
Życie po Życiu > No kurna. > Nie zdradzaj zalozen tworzacego sie eseju. > Sprawa sie rypnie i nie bedzie burzy w szklance wody. > Ale niektorzy sami to chyba dostrzegaja... > > Niedawno wyszedl zbior esejow Eco o powtarzajacej sie historii. > Nader pouczajacy :) Ciekawe. Wlasciwie jakby nie patrzec, wlasnie na ten temat pisac najlepiej - co w satanizmie jest nieudane. Z pozytkiem doczesnym to bedzie, pytanie czy dlatego, ze satanizm naprawi, czy dlatego, ze go rozsadzi :D |
|
ObywatelMintaj [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-07 22:39:13 |
Życie po Życiu > Ciekawe. Wlasciwie jakby nie patrzec, wlasnie na ten temat pisac najlepiej > - co w satanizmie jest nieudane. Z pozytkiem doczesnym to bedzie, pytanie > czy dlatego, ze satanizm naprawi, czy dlatego, ze go rozsadzi :D A tu mi nie o nieudanosc chodzi... Niech sobie i bedzie ksztalt obecny. Ale ciagle brak czasu... wrrr... Zycie po zyciu do satanizmu tez ladnie mozna odniesc - co bedzie, jak sie skonczy :D |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-18 00:28:48 |
Życie w Życiu > Ostatniemi czasy natykam się w wielu wątkach na zdania głoszące, iz > satanizm jest "tylko" etapem przejściowym w drodze ku samorozwojowi. > > Jak to? > > Jest coś dalej? > > Jest coś po? Dla mnie satanizm nie kłóci się z Wielką Mądrością, Wglądem, Spokojem i Medytacją - tak samo jak nie kłóci się z poszaleniem sobie, powierzchownością, niespokojem i płonącym buntem. Wszystkie z tych występują w moim życiu i łączę te przeciwieństwa w ten sposób, że nie ma "mnie" tylko są "mnie" różne wersje. Oprócz tego że jest mnie dwóch (co odkryłem niedawno po THC) jest mnie też trzech (odkryłem to bardzo dawno temu, w 1997 roku też po THC). I nie ma w tym żadnej logiki. Pewnie jest mnie więcej. Nie wiem. Cień powiedział że satanizm jest plastyczny. Zgadzam się. Ale ja wolę o nim mówić że ma różne oblicza/wymiary , jest wielowymiarowy, wielotwarzowy. IStnieje jego rdzeń, owszem. Ale jest on bardzo ogólny. Ten rdzeń to m. innymi niechęć wobec xiaństwa. Ale xiaństwo można krytykować z wielu różnych punktów widzenia. Robili to i gnostycy, i wolnomyśliciele, i prostaczki. A czasami sami księża ... Czy jest coś po ? A czy jest coś po mnie ? Jestem mną. I dopóki żyję będę satanistą, bo tego kim się jest w środku się nie wybiera. Trzeba się pogodzić z tym, kim się jest. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 00:35:17 |
Życie w Życiu I dopóki żyję będę > satanistą, bo tego kim się jest w środku się nie wybiera. Trzeba się > pogodzić z tym, kim się jest. Satanizm wrodzony? Charakter buntownika? Determinizm? Czy to nie tłumaczy znakomicie wyników zabawy z enneagramem? I czy nie sprowadza satanizmu do cech osobowości? Czy satanizm nie jest gloryfikacją tych cech? Czy satanistą mozna się stać, czy wystarczy jedynie to sobie uswiadomić, że się nim już jest? Pytania... Spróbuj - czekałem na twój głos. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-18 00:54:12 |
Życie w Życiu > Satanizm wrodzony? Tak. > Charakter buntownika? Tak. > Determinizm? Wychodzi na to że tak. Tylko że determinizm mówi o wydarzeniach w świecie i braku wolnej woli. Ja mówię po prostu o genach danego człowieka. A wolna wola jest swoją drogą, tylko że człowiek zawsze wybierze to co mu się podoba bo to jest nim i w nim - jest w nim zapisane co mu się podobać będzie. > Czy to nie tłumaczy znakomicie wyników zabawy z enneagramem? Jakoś nie wierzę w ten enneagram. I zapomniałem już na jakiej stronie to było i co w tym chodziło. Wiem że o charakter. > I czy nie sprowadza satanizmu do cech osobowości? W 100 % tak. (Wynika z powyższych "tak") > Czy satanizm nie jest gloryfikacją tych cech? Tak i czymś więcej. Jest doskonaleniem sobie w imię Władcy Ciemności i własnego egoizmu. Ci którzy mają duszę artysty lubią wyobrażać sobie Władcę Ciemności - Szatana - i mieć z nim kontakt duchowy. Ci którzy mają charakter czysto materialistyczny śmieją się z tego i robią wszystko dla siebie. Jedni i drudzy to sataniści. > Czy satanistą mozna się stać, czy wystarczy jedynie to sobie uswiadomić, > że się nim już jest? I jedno i drugie. Najpierw drugie - uświadamiasz sobie kim jesteś a kim na pewno NIE jesteś. Potem patrzysz i sprawdzasz co chciałbyś w sobie zmienić bo Ci to przeszkadza (np. strach przed widokiem krwi, albo nieznajomość Exela lub zbyt mała asertywność) i udoskonalasz się nie działając przeciwko swojej osobowości, tylko zmieniajć jej drugorzędne cechy. Sam rdzeń - np. orientacja seksualna, racjonalny bądz arystyczny umysł - i tak nie da się zmienić. (Niektórzy są bisexualni, a ja mam dwa tamte umysły - racjonalny i artystyczny :D:D:D) > Pytania... > > Spróbuj - czekałem na twój głos. To miłe :) Naprawdę :) (Ostatnio mało sie udzialam, ale dziś wieczór mam szczególną sytuację i postanowiłem poczytać forum.) |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 01:11:15 |
Życie w Życie, pośród kłosów... Do napisania tego watku zainspirował mnie tenże eseik: http://www.satanorium.pl/czytelnia/17 Swoje zdanie wyraziłem w profilu, ale wrzucę je tu: "Zresztą... Jeśli religijność jest prostą funkcją umysłu nabytą w procesie ewolucji gatunku, to jakiekolwiek twierdzenia zakładające domniemaną niższość osób głęboko religijnych tracą tym samym swe znaczenie, mogąc być porównanymi właściwie jedynie do rasizmu." I podobnie z satanizmem. Czy nie jest on po prostu eugenicznym nadymaniem się specyfiką własnego genomu ponad reprezentatywną większością gatunku? A jeśli tak - cóż nam pozostaje? Niszczyć innych czy poddać się pragmatycznym kryteriom doboru naturalnego? Czy owa pochwała egoizmu ma rację bytu we współczesnych społeczeństwach? I czy te właśnie społeczeństwa przetrwają, czy może w biegu historii znikną starte przez brutalny atawizm rozsadzających je od wewnątrz mikrospołeczności imigrantów z trzeciego swiata. Gdzie tu jest miejsce dla satanizmu? Czy przetrwa on jako idea, niesiona falami Wszechsieci budząc nowych członków? Czy może, jako rzeczywista manifestacja cech genetycznych, rozprzestrzeni się pośród narodów świata? Tylko... Czy może istnieć coś takiego, jak "społeczeństwo satanistyczne"? Czy to nie oksymoron? |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-18 01:27:47 |
Życie w Życie, pośród kłosów... > Do napisania tego watku zainspirował mnie tenże eseik: > > http://www.satanorium.pl/czytelnia/17 Wiem czym jest socjobilogia i dlatego nie musze go czytać. Ale może przeczytam. > Swoje zdanie wyraziłem w profilu, ale wrzucę je tu: > > "Zresztą... Jeśli religijność jest prostą funkcją umysłu nabytą w procesie > ewolucji gatunku, to jakiekolwiek twierdzenia zakładające domniemaną > niższość osób głęboko religijnych tracą tym samym swe znaczenie, mogąc być > porównanymi właściwie jedynie do rasizmu." Nie zgadzam się z tym i to bardzo. To wielkie wielkie uproszczenie. Albowiem można być w różny sposób religijnym. I babcia ze wsi (moher) jest religijna i Crowley był religijny. Nie powiesz mi że babcia ma tą samą religijność co Crowley albo Steiner albo Jung. Babcia jest po prostu głupsza ode mnie i to nie wiem o ile poziomów. Zaś przed tamtymi trzema panami chylę czoło najniżej jak się da, bo ich umysły były wspanialsze od mojego. Sam jestem religijny. Wierzę w ... Bezkres. > I podobnie z satanizmem. > > Czy nie jest on po prostu eugenicznym nadymaniem się specyfiką własnego > genomu ponad reprezentatywną większością gatunku? He he he - wiesz co ? Mylisz "satanizm sieciowy" i GADANIE O SATANIZMIE z satanizmem. Satanizm nie jest gadaniem o satanizmie. Satanizm jest skutecznym życiem. Nie ma tam nadymania. Jest za to ruchanie, władza i robienie innych w balona. (Wniosek: politycy = sataniści) > A jeśli tak - cóż nam pozostaje? Żyć. > Niszczyć innych czy poddać się pragmatycznym kryteriom doboru > naturalnego? Co mi przyjdzie z niszczenia innych ? Czy mogę nie poddać się prawu, które jest ponad mną ? Sataniści to tylko ludzie. > Czy owa pochwała egoizmu ma rację bytu we współczesnych społeczeństwach? A co znaczy "mieć rację bytu" ? Czy Ty myślisz że sataniści chcą zbawiać świata albo jakąś karierę robić ? Nie. Nawet jeśli w koło mnóstwo jest egoistów to nadal egoizm = satanizm. > I czy te właśnie społeczeństwa przetrwają, czy może w biegu historii > znikną starte przez brutalny atawizm rozsadzających je od wewnątrz > mikrospołeczności imigrantów z trzeciego swiata. Mam w dupie co przetrwa. Nie dbam o świat. On i tak jest nieudany. I psuje się od setek lat. Chuj z nim. > Gdzie tu jest miejsce dla satanizmu? W sercach satanistów. Nawet jeśli nie wiedzą ża taka nazwa jest ich określeniem. > Czy przetrwa on jako idea, niesiona falami Wszechsieci budząc nowych > członków? I don't know. > Czy może, jako rzeczywista manifestacja cech genetycznych, rozprzestrzeni > się pośród narodów świata? ... > Tylko... > > Czy może istnieć coś takiego, jak "społeczeństwo satanistyczne"? Wbrew pozorom myślę że tak. Ponieważ w odległej historii były tylko grupki (maluteńkie społeczeństwa) satanistyczne. W buszu każdy był egoistą. Bo musiał. > Czy to nie oksymoron? J.w. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 10:40:05 |
Życie w Życie, pośród kłosów... > > Do napisania tego watku zainspirował mnie tenże eseik: > > > > http://www.satanorium.pl/czytelnia/17 > > Wiem czym jest socjobilogia i dlatego nie musze go czytać. Ale może > przeczytam. > > > Swoje zdanie wyraziłem w profilu, ale wrzucę je tu: > > > Babcia jest po prostu > głupsza ode mnie i to nie wiem o ile poziomów. Zaś przed tamtymi trzema > panami chylę czoło najniżej jak się da, bo ich umysły były wspanialsze od > mojego. W tym znaczeniu. Ja natomiast skupiłem się na religijności, jako biologicznej cesze umysłu. A za tym nie przepadam. Zawsze to jakaś wiara, co najwyżej znacznie lepiej argumentowana. Co nie zmienia faktu, że do wiary w tym kontekście nie da się nikogo przekonać - można jedynie sugerować mu taki a nie inny rodzaj wiary, jesli czuje on taką potrzebę. Ale ateisty "pierwotnego" (jak kiedyś nazwałem to w moim watku) przekonać już się nie da. Z drugiej strony - rację ma zawsze silniejszy (posiadający argument merytoryczny czy siły ;-) > Sam jestem religijny. Wierzę w ... Bezkres. Hmmm... > > A jeśli tak - cóż nam pozostaje? > > Czy może istnieć coś takiego, jak "społeczeństwo satanistyczne"? > > Wbrew pozorom myślę że tak. Ponieważ w odległej historii były tylko grupki > (maluteńkie społeczeństwa) satanistyczne. W buszu każdy był egoistą. Bo > musiał. Dżungla miejska - Mieszkasz może w duzym miescie, albo miałeś okazję mieszkać? I mówie tu o naprawdę dużym mieście, aglomeracji? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 18:12:20 |
Życie w Życie, pośród kłosów... > Wbrew pozorom myślę że tak. Ponieważ w odległej historii były tylko grupki > (maluteńkie społeczeństwa) satanistyczne. W buszu każdy był egoistą. Bo > musiał. Bzdura. Społeczeństwa plemienne, tak zwani buszmeni do których sie odwołujesz były tym etapem historii ludzkiej świadomości, kiedy to wykształciło się myślenie rolowe, stadocentryzm, etnocentryzm. Jednostka zorientowana tylko na siebie (egocentryczna) zostałaby odrzucona od stada gdyż nie byłaby w stanie zaspokoić jego potrzeb, a w konsekwencji - zginęłaby najprowdopodobniej. Zastanow się jakie masz szanse zabić mamuta w pojedynkę. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-20 01:45:23 |
Życie w Życie, pośród kłosów... > > Wbrew pozorom myślę że tak. Ponieważ w odległej historii były tylko > grupki > > (maluteńkie społeczeństwa) satanistyczne. W buszu każdy był egoistą. > Bo > > musiał. > > Bzdura. Społeczeństwa plemienne, tak zwani buszmeni do których sie > odwołujesz były tym etapem historii ludzkiej świadomości, kiedy to > wykształciło się myślenie rolowe, stadocentryzm, etnocentryzm. Jednostka > zorientowana tylko na siebie (egocentryczna) zostałaby odrzucona od stada > gdyż nie byłaby w stanie zaspokoić jego potrzeb, a w konsekwencji - > zginęłaby najprowdopodobniej. Zastanow się jakie masz szanse zabić mamuta > w pojedynkę. Myślę że masz rację. Wycofuję się z tamtej opinii. W takim razie społeczeństwo satanistyczne nie byłoby możliwe. Chyba że egoizm u nich będzie mądry, a nie głupi czyli bezpośredni i prymitywny. Przy mądrym egoizmie wychodzi takie koło: "Ponieważ dbam o siebie (ponieważ jestem egoistą), będę dbać o innych (będę altruistą)". Banał, który powinien znać każdy człowiek analizujący pojęcie egoizmu. I mówię powyżej tylko o modelach satanistów, o satanistach teoretycznych, bo te Osoby, które spotkałem w realnym życiu, jak najbardziej mogłyby tworzyć zgraną, efektywnie działającą społeczność "satanistyczną" (w dużym cudzysłowie). Bo to po prostu rozumne, mądre, działające racjonalnie i emocjonalnie zrównoważone osoby. Bez odchyłów w stronę egocentryzmu ani w stronę braku własnej wartości. Lubię :) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-28 23:51:02 |
Życie w Życie, pośród kłosów... > Myślę że masz rację. Wycofuję się z tamtej opinii. W takim razie > społeczeństwo satanistyczne nie byłoby możliwe. Chyba że egoizm u nich > będzie mądry, a nie głupi czyli bezpośredni i prymitywny. > > Przy mądrym egoizmie wychodzi takie koło: "Ponieważ dbam o siebie > (ponieważ jestem egoistą), będę dbać o innych (będę altruistą)". Banał, > który powinien znać każdy człowiek analizujący pojęcie egoizmu. I w tym momencie, najprawdopodobniej nieświadomie, wyszła Ci bardzo ważna rzecz. Mianowicie, wielu ludzi altruizm stawia w opozycji do egoizmu, jak czarne i białe, a tu jasno jak na dłoni widać, że altruizm jest wynikiem egoizmu, jest jego rozwinięciem. Oczywiście ostre podziały istnieją tylko na papierze, a w rzeczywistości jest wiele odcieni i egoizmu i altruizmu. Ale generalnie tak to IMO jest tzn. od prymitywneych form egoizmu poprzez różnorakie odcienie aż po zaawansowane formy altruizmu. Przynajmniej tak to wygląda z punktu widzenia rozwoju świadomości naszej cywilizacji :) |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-03-01 11:35:31 |
Egoizm i altruizm > > Myślę że masz rację. Wycofuję się z tamtej opinii. W takim razie > > społeczeństwo satanistyczne nie byłoby możliwe. Chyba że egoizm u > nich > > będzie mądry, a nie głupi czyli bezpośredni i prymitywny. > > > > Przy mądrym egoizmie wychodzi takie koło: "Ponieważ dbam o siebie > > (ponieważ jestem egoistą), będę dbać o innych (będę altruistą)". > Banał, > > który powinien znać każdy człowiek analizujący pojęcie egoizmu. > > I w tym momencie, najprawdopodobniej nieświadomie, Ależ oczywiście świadomie, na co mam dowód: przecież powiedziałem: "Banał, który powinien znać każdy człowiek analizujący pojęcie egoizmu." Nie mądrzył bym sie tak mówiąc że to banał, gdybym sam to przed chwilą odkrył. Tą prawdę znam od jakichś 12 lat. OD TEGO właśnie zaczęło się moje zainteresowanie racjonalnym myśleniem, które potem przerodziło się w zainteresowanie filozofią. > wyszła Ci bardzo ważna > rzecz. Też uważam że jest ważna. I wystarczy pomyśleć logicznie by ją poznać: "czy jeśli będę dla wszystkim egoistycznym chujem i nie będę się poświęcał dla innych, to czy ci inni pomogą mi, kiedy będę potrzebował od nich pomocy? Nie. A na pewno będę potrzebował." Im dłużej żyję tym bardziej widzę jak bardzo człowiek nie jest samowystarczalny i jak bardzo potrzebuje innych. Ostatnio zepsuły mi sie pralka, prąd w przedpokoju, junkers i komputer (w przeciągu 3 miesięcy). Co bym zrobił bez innych ? Oczywiście im się płaci, ale wiadomo o co chodzi. Społeczeństwo to wymiana usług i towarów, ot co. > Mianowicie, wielu ludzi altruizm stawia w opozycji do egoizmu, jak > czarne i białe, a tu jasno jak na dłoni widać, że altruizm jest wynikiem > egoizmu, jest jego rozwinięciem. Tak, tak, ale po pierwsze nie w żadnym wymiarze duchowym (już ubiegam Twoje insynuacje) tylko w wymiarze CZYSTEJ KALKULACJI. W takim razie (po 2) nadal jest to egoizm, tylko zamaskowany. > Oczywiście ostre podziały istnieją tylko > na papierze, a w rzeczywistości jest wiele odcieni i egoizmu i altruizmu. Zgadzam się w 100%. > Ale generalnie tak to IMO jest tzn. od prymitywneych form egoizmu poprzez > różnorakie odcienie aż po zaawansowane formy altruizmu. Przynajmniej tak > to wygląda z punktu widzenia rozwoju świadomości naszej cywilizacji :) Z punktu widzenie myślących ludzi. Spytajmy się tych co siedzą w pierdlu albo leżą w piachu, co mają teraz ze swojego bezpośrednio wwyrażanego, ekspresyjnego egoizmu ? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-06 21:17:54 |
Egoizm i altruizm > Społeczeństwo to wymiana usług i towarów, ot co. To ujęcie ekonomiczne. A tych ujęć jest kilka. Przecież wiesz. > > > Mianowicie, wielu ludzi altruizm stawia w opozycji do egoizmu, jak > > czarne i białe, a tu jasno jak na dłoni widać, że altruizm jest > wynikiem > > egoizmu, jest jego rozwinięciem. > > Tak, tak, ale po pierwsze nie w żadnym wymiarze duchowym (już ubiegam > Twoje insynuacje) tylko w wymiarze CZYSTEJ KALKULACJI. W takim razie (po > 2) nadal jest to egoizm, tylko zamaskowany. Bzdura. Nawet egoizm znajduje się w wymiarze duchowym (ha, przechytrzyłem Cię, bo pewnie się nie spoedziwałeś że to napiszę :D). I to nie wynika z czystej kalkulacji, chocby z tego powodu, że gdy kształtowały się większe społeczności plemienne, nie było za bardzo kogokolwiek, kto by się o to pokusił. Patrzysz na to od dupy strony, bo analizujesz intelektem zjawisko i Ci wychodzi, że to sprawa opierająca się na intelekcie. Tymczasem jest to sprawa pozaintelektualna. Innymi słowy, analizując umysłem sytuację przeciętnego mieszkańca społeczności Homo sapiens dochodzisz tylko i wyłącznie do tego do czego natura dosżła już wcześniej. I nie jest to zamaskowany egoizm tylko altruizm. Tak jak zebra to zebra, a nie koń w paski :] > Spytajmy się tych co siedzą w pierdlu albo leżą w piachu, co mają teraz ze > swojego bezpośrednio wwyrażanego, ekspresyjnego egoizmu ? No, jednostki nieprzystosowane oczywiście mają problemy z przetrwaniem :) |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2007-03-06 18:25:54 |
I.Salska 'Altruizm-czy to tylko pozory?' > (...) altruizm jest wynikiem egoizmu, jest jego rozwinięciem. > Oczywiście ostre podziały istnieją tylko na papierze, a > w rzeczywistości jest wiele odcieni i egoizmu i altruizmu. ~~~ Chyba rozwinięcie takiego poglądu jest w tym popularnonaukowym artykule http://www.nauka.gildia.pl/prasa/wiedza_i_zycie/2007/3/altruizm_czy_to_tylko_pozory/ |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 18:04:22 |
Życie w Życiu > Sam > rdzeń - np. orientacja seksualna, racjonalny bądz arystyczny umysł - i tak > nie da się zmienić. Owszem, da się. Może to zrobic ktoś za Ciebie. W jakimś stopniu. Na przykład sekciarze. Mam tu teraz na myśli "terapię" siłową, niechcianą. Możesz też przeprogramowac swój umysł sam. Taką możliwość daje np. joga. Mowię tu teraz bardzo ogólnie bo nie mówimy o czyms konkretnym, ale o możliwości zmiany po prostu. Oczywiście taka możliwośc generuje automatycznie fakt nastepujący: można sobie pomoć lub zaszkodzić. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-18 17:57:50 |
Życie w Życiu > Czy jest coś po ? A czy jest coś po mnie ? Jestem mną. I dopóki żyję będę > satanistą, bo tego kim się jest w środku się nie wybiera. Nie zgodzę się. > Trzeba się > pogodzić z tym, kim się jest. Szczyt satanistycznego buntu. Pełna akceptacja wewnętrznej rzeczywistości. Jestem chory psychicznie - ok, po co to zmieniać? (taki przykład). |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-20 02:03:49 |
Życie w Życiu > > Czy jest coś po ? A czy jest coś po mnie ? Jestem mną. I dopóki żyję > będę > > satanistą, bo tego kim się jest w środku się nie wybiera. > > Nie zgodzę się. Masz prawo. Tylko powiedz mi jak twoją tezę o całkowitej mobilności ludziej psychiki i możliwości zmiany najbłębszych gustów, postaw i postrzegania siebie i świata pogodzisz z tezą Crowley'a, że można odnaleźć swoją prawdziwą Wolę ??? Piszę to dlatego bo wiem że lubisz i szanujesz Crowley'a. I nie mów mi że to się da pogodzić bo Wola jest ..... [tu Cię nie wyręczę] ..... . Wola jest prawdziwym wnętrzem danej osoby i z tego wnętrza wypływa to, co ta osoba powinna w życiu robić - czy rodzić dzieci, czy redagować feministyczną gazetę. > > Trzeba się > > pogodzić z tym, kim się jest. > > Szczyt satanistycznego buntu. Pełna akceptacja wewnętrznej rzeczywistości. > Jestem chory psychicznie - ok, po co to zmieniać? (taki przykład). Nie, nie - to nie jest bunt, tylko takie dziecięce tupanie małymi nóżkami. Nie widzę tego jako bunt, ale jako niedojrzałość - ew. niedojrzały, głupi bunt. Abstrahując od tego że niektórych chorób psych nie da się wyleczyć więc i tak tzreba się z nimi pogodzić. Jeśli coś jest ewidentnie złe to należy próbować to zmienić. Ja się wszędzie spóżniam i nie uważam by była to moja "zajebista satanistyczna cecha, z której jestem dumny - jebać chrześcijaństwo". Nie. Staram się to zmienić, bo to złe. Mi samemu szkodzi. A coś co nie jest złe - nie szkodzi mi, tylko innym, na których mi nie zależy, to po co mam to zmienić ? Żeby komuś ulżyć ? No proszę Cię ... :) Jak to przeszkadza De Profundis to się dopiero zastanowię. I w praktyce bywa różnie z chęcią zmiany. Próbuję wypośrodkować. Zatem wracając do tego buntu i choroby psychicznej: na pewno bym próbował wyleczyć swoją chorobę psychiczną gdyby przeszkadzała mi i dodatkowo ukochanej osobie. Gdybym miał np nerwicę natręctw albo dwubiegunówkę albo schizofrenię - te choroby potrafią naprawdę zamienić życie w piekło codziennej egzystencji. A można je zmniejszych farmakologicznie. I nie jest to kwestia buntu, ale zdrowego rozsądku. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-01 00:01:17 |
Życie w Życiu > Masz prawo. Tylko powiedz mi jak twoją tezę o całkowitej mobilności > ludziej psychiki i możliwości zmiany najbłębszych gustów, postaw i > postrzegania siebie i świata pogodzisz z tezą Crowley'a, że można odnaleźć > swoją prawdziwą Wolę ??? Piszę to dlatego bo wiem że lubisz i szanujesz > Crowley'a. To proste. By dotrzeć do swojej prawdziwej Woli potrzeba wiele lat pracy (wielu wcieleń wg niektórych). Prawdziwa Wola nie manifestuje się w życiu przeciętnego Kowalskiego. Wątpię też by w moim czy Twoim życiu były jakieś przebłyski, mimo, że zaliczamy się do ludzi myślących i poszukujących. To inny kaliber ludzkiego doświadczenia. A poza tym, abstrahując od tego, najgłębsze gusta, postawy i postrzeganie siebie to nie najgłębszy poziom ludzkiego umysłu. > I nie mów mi że to się da pogodzić bo Wola jest ..... [tu Cię nie wyręczę] > ..... . Wola jest prawdziwym wnętrzem danej osoby i z tego wnętrza wypływa > to, co ta osoba powinna w życiu robić - czy rodzić dzieci, czy redagować > feministyczną gazetę. Jeszcze raz, ogrom ludzi w ciągu w swojego życia nie miało kontaktu ze swoją Wolą. Niektórzy mieli jakieś przebłyski, ale bez praktyki, pozostają one jedynie przebłyskami, a nie żywym doświadczeniem i realizacją. Dlatego to takie zabawne i ciekawe. Poszukiwanie siebie. Nie jest tak łatwo. > Nie, nie - to nie jest bunt, tylko takie dziecięce tupanie małymi nóżkami. > Nie widzę tego jako bunt, ale jako niedojrzałość - ew. niedojrzały, głupi > bunt. Ok, to ja zapytam inaczej. Mówisz o tym, że trzeba zaakaceptować siebie takim jakim się jest. Ok, ale skąd w ogóle wiesz, co masz zaakceptować, skoro nie wiesz kim jesteś? Jeśli cozywiście cały czas mówimy o tym, że istota każdego człowieka jest definiowana przez jego prawdziwą Wolę. > Zatem wracając do tego buntu i choroby psychicznej: na pewno bym próbował > wyleczyć swoją chorobę psychiczną gdyby przeszkadzała mi i dodatkowo > ukochanej osobie. Gdybym miał np nerwicę natręctw albo dwubiegunówkę albo > schizofrenię - te choroby potrafią naprawdę zamienić życie w piekło > codziennej egzystencji. A można je zmniejszych farmakologicznie. I nie > jest to kwestia buntu, ale zdrowego rozsądku. To na pewno. Choć nerwica natręctw wcale nie zamienia życia w piekło egzystencji. Oczywiście, zależy jak silna jest. Ale generalnie - nie. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-03-01 12:08:35 |
Wola w Życiu > To proste. - Powiedział Shogun po 10 dniach nie odpisywania na tego posta. :D > By dotrzeć do swojej prawdziwej Woli potrzeba wiele lat pracy > (wielu wcieleń wg niektórych). Prawdziwa Wola nie manifestuje się w życiu > przeciętnego Kowalskiego. No tak, u przeciętnego szaraczka raczej nie, ale ... > Wątpię też by w moim czy Twoim życiu były jakieś > przebłyski, mimo, że zaliczamy się do ludzi myślących i poszukujących. To > inny kaliber ludzkiego doświadczenia. ... słyszałeś takie zdanie "MAGIJA JEST DLA WSZYSTKICH?" :D [Rozwnięcie niżej] > A poza tym, abstrahując od tego, > najgłębsze gusta, postawy i postrzeganie siebie to nie najgłębszy poziom > ludzkiego umysłu. Niech będzie. > Jeszcze raz, ogrom ludzi w ciągu w swojego życia nie miało kontaktu ze > swoją Wolą. Niektórzy mieli jakieś przebłyski, ale bez praktyki, pozostają > one jedynie przebłyskami, a nie żywym doświadczeniem i realizacją. Dlatego > to takie zabawne i ciekawe. Poszukiwanie siebie. Nie jest tak łatwo. OK. > Ok, to ja zapytam inaczej. Mówisz o tym, że trzeba zaakaceptować siebie > takim jakim się jest. Ok, ale skąd w ogóle wiesz, co masz zaakceptować, > skoro nie wiesz kim jesteś? Jeśli cozywiście cały czas mówimy o tym, że > istota każdego człowieka jest definiowana przez jego prawdziwą Wolę. Więc odpowiadam na cały ten temat: Ja zrozumiałem Crowleya tak, że odkrycie Woli jest owszem kwestią treningu i działań magicznych, ale oprócz tego, taka powiedzmy zwykła wola/powołanie wyłazi z człowieka tak normalnie. Dlatego Crowley mówił o trzech rodzajach kobiet: matka, żona i dziwka. A co do mnie: od lat kilku (od niewielu lat, przyznaję) wiem całkiem dobrze (ok 80%) o tym kim jestem. A dłużej i znacznie lepiej (ok. 100%) wiem kim NIE jestem - negacja jest łatwiejsza, droga eliminacji itp. Więc nie mam z tym problemu. Wiem na przykład że bardzo kocham zwierzęta i mam głęboko w dupie czy to pasuje do satanizmu czy nie pasuje i się ośmieszam mówiąc że jestem satanistą. Nie obchodzi mnie to. To nie będzie się do jakiejś idei/ideologii dopasowywać, niech idea dopasuje się do mojego wnętrza, w którym kocham zwierzęta, nienawidzę głupców i hipokrytów. Zatem: "Jeśli cozywiście cały czas mówimy o tym, że istota każdego człowieka jest definiowana przez jego prawdziwą Wolę." - ja tak w takim razie nie uważam. Uważam że wola jest łatwiej dostępna i wystarczy zagłębić się w siebie i przestać się oszukiwać, a jakaś duża Wola jest trudno dostępna i jest kwestią magicznych działań. Ja znam swoją prawdziwą naturę (dostępną małą wolę) i każdy może poznać swoją w przeciągu roku. Wystarczy wchodzić w siebie i określać czym się nie jest, aż zostanie czym się mniej więcej jest. > To na pewno. Choć nerwica natręctw wcale nie zamienia życia w piekło > egzystencji. Oczywiście, zależy jak silna jest. Ale generalnie - nie. He he he :) Dobrze że dodałeś "Oczywiście, zależy jak silna jest." Mam znajomą psychiatrę. Ma kilkadziesiąt lat praktyki w zakładzie zamkniętym (psychiatra kliniczny). Wyciągam z niej różne opowieści. Opowiedziała mi raz o facecie, który przez 3 dni (doby) non stop stał przy zlewie i mył ręce. Musieli mu podawać wodę i jedzenie, żeby nie zasłabł. Nerwica natrectw. Albo wyobraź sobie że ktoś musi mieć wszystko pukładane w domu i cały dzień nic nie robi tylko układa "by stało równo". Wszystko, każdą pierdolę. 12 godzin dziennie. I tak latami. Nerwica natręctw. A w tv dawno temu widziałem gościa który w domu miał po sufit chałupę wypełnioną śmieciami bo "bał się cokolwiek wyrzucić". Umarłby, bo nie był w stanie wyjść z domu (otworzyć drzwi). Śmieci mu przeszkadzały. Ledwo się poruszał, bo nie miał miejsca. Strażacy go uratowali. (Nie pamiętam skąd wiedzieli. Może zadzwonił po pomoc.) O schizofrenii i dwubiegunówce nie muszę chyba wspominać. Ani o depresji. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-06 21:06:34 |
Wola w Życiu > > > To proste. > > - Powiedział Shogun po 10 dniach nie odpisywania na tego posta. :D O tak, problem potrzebował kilku dni wytężonego myślenia ;) > No tak, u przeciętnego szaraczka raczej nie, ale ... I my też jesteśmy w tym sensie szaraczkami, nie rób sobie nadziei czy coś w tym stylu. > ... słyszałeś takie zdanie "MAGIJA JEST DLA WSZYSTKICH?" :D Jasne. Co przecież nie oznacza, że wszyscy się nią parają, prawda? :) > Więc odpowiadam na cały ten temat: Ja zrozumiałem Crowleya tak, że > odkrycie Woli jest owszem kwestią treningu i działań magicznych, ale > oprócz tego, taka powiedzmy zwykła wola/powołanie wyłazi z człowieka tak > normalnie. Dlatego Crowley mówił o trzech rodzajach kobiet: matka, żona i > dziwka. Ja go natomiast zrozumiałem inaczej. Wola jest drogą każdego człowieka. Tak zwane małe oświecenia, przebłyski etc. są nakierowywaniem na tą drogę, czasem bardzo długo to trwa, takie walenie latarką po oczach, nim dany osobnik zrozumie. Ale najczęściej patrzymy w zupełnie inną stronę. > A co do mnie: od lat kilku (od niewielu lat, przyznaję) wiem całkiem > dobrze (ok 80%) o tym kim jestem. Po pierwsze, nie wiem skąd te około 80%. Poza tym, nie powiem, całkiem odważny z Ciebie racjonalista-filozof, bo ja bym sobie chyba 1% procenta nie dał. IMO Twoje szacowanie to książkowy przykład patrzenia w złą stronę. Ale czepiać się nie będę. > A dłużej i znacznie lepiej (ok. 100%) > wiem kim NIE jestem - negacja jest łatwiejsza, droga eliminacji itp. Hmm, tylko widzisz w twoich badaniach od razu kryje się założenie że a) jesteś b) od czegoś odręny. Wg stanu mojej wiedzy i doświadczeń, masz rację tylko do pewnego poziomu. Poszukiwacze prawdziwej Woli zaglądają głębiej. > Więc > nie mam z tym problemu. Wiem na przykład że bardzo kocham zwierzęta i mam > głęboko w dupie czy to pasuje do satanizmu czy nie pasuje i się ośmieszam > mówiąc że jestem satanistą. Nie obchodzi mnie to. To nie będzie się do > jakiejś idei/ideologii dopasowywać, niech idea dopasuje się do mojego > wnętrza, w którym kocham zwierzęta, nienawidzę głupców i hipokrytów. > > Zatem: "Jeśli cozywiście cały czas mówimy o tym, że istota każdego > człowieka jest definiowana przez jego prawdziwą Wolę." - ja tak w takim > razie nie uważam. Uważam że wola jest łatwiej dostępna i wystarczy > zagłębić się w siebie i przestać się oszukiwać, a jakaś duża Wola jest > trudno dostępna i jest kwestią magicznych działań. Ja znam swoją prawdziwą > naturę (dostępną małą wolę) Jeśli to tylko ta "mała wola" to nie jest to prawdziwa natura. IMO najlepiej nazywać rzeczy po imieniu - znasz swoją powierzchowność. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-19 14:12:01 |
Życie w Życiu > Szczyt satanistycznego buntu. Pełna akceptacja wewnętrznej rzeczywistości. > Jestem chory psychicznie - ok, po co to zmieniać? (taki przykład). Głupi przykład, niegodzien twych ust Shogunie. Osoba chora psychicznie (chora - nie jedynie z jakimis tam zaburzeniami) nie zdaje sobie sprawy ze swojego stanu, winą za wszelkie nieprawidłowości w swym zyciu, jesli już je dostrzega, obarczając swiat zewnętrzny. Więc może analogicznie osoba patrząca w świat i widząca go "z nadzieją" jest właśnie wewnętrznie zdrowa? Ale również tego nieswiadoma? Więc co nam to mówi o akceptacji swej "wewnętrznej rzeczywistości"? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-19 15:29:43 |
Życie w Życiu > Osoba chora psychicznie (chora - nie jedynie z jakimis tam zaburzeniami) > nie zdaje sobie sprawy ze swojego stanu, winą za wszelkie nieprawidłowości > w swym zyciu, jesli już je dostrzega, obarczając swiat zewnętrzny. Wcale nie. Mnóstwo schizofreników zdaje sobie sprawę ze swojej choroby i chce z nią walczyć. :] Nie mówiąc już o fobiach, depresjach i uzależnieniach. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-19 15:33:20 |
Jest na sali psychiatra? > Wcale nie. Mnóstwo schizofreników zdaje sobie sprawę ze swojej choroby i > chce z nią walczyć. :] Pytanie tylko - kto nam to potwierdzi? Mamy na sali jakiegoś psychiatrę? Nie mówiąc już o fobiach, depresjach i > uzależnieniach. To już nie stricte choroby psychiczne. Czyli właśnie "nie mówiąc". |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-20 02:37:50 |
JEST, ale nie na sali > > > Wcale nie. Mnóstwo schizofreników zdaje sobie sprawę ze swojej > choroby i > > chce z nią walczyć. :] > > Pytanie tylko - kto nam to potwierdzi? Ja Ci potwierdzę. Znam kilka osób która znają bardzo dobrze schizofreników. I wszystko mi powiedziały. Schizofrenik wie, że jest chory. Może nie zawsze, zależy jaka dokładnie to schizofrenia. Ale zazwyczaj wie. > Mamy na sali jakiegoś psychiatrę? Jedna z tym osób o której pisałem powyżej to właśnie psychiatra. > Nie mówiąc już o fobiach, depresjach i > > uzależnieniach. > > To już nie stricte choroby psychiczne. SĄ !!!! Pokrakk, nie dawaj dupy ... |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-20 13:07:34 |
JEST, ale nie na sali > > Nie mówiąc już o fobiach, depresjach i > > > uzależnieniach. > > > > To już nie stricte choroby psychiczne. > > SĄ !!!! > > Pokrakk, nie dawaj dupy ... > Uzaleznienie to choroba? No nie mów? Jest na swiecie jakiż człowiek nieuzalezniony od niczego - poza Daracośtam? ;-) Chyba że owe uzaleznienia wartosciujemy. Narkotyki - choroba. Internet - choroba. Kawa - no bez jaj. Gdzie jest granica? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-20 15:12:08 |
JEST, ale nie na sali > Uzaleznienie to choroba? Czy wg Ciebie zdrową psychiką można nazwać taką, która bez dostępu do jakiejś używki często uruchamia tak silną reakcję głodu, że może nawet poprowadzić osobę chorą do czynów skrajnie nieetycznych, przestępczych, autoagresywnych? > Jest na swiecie jakiż człowiek nieuzalezniony od niczego - poza > Daracośtam? ;-) Z pewnością jest takich niewielu. :> > Chyba że owe uzaleznienia wartosciujemy. > Gdzie jest granica? Wartościujemy poprzez różnicowanie stanów psychicznych, ich zagrożenia dla osoby uzależnionej i otoczenia, oraz aktualnego stopnia uzależnienia. Jeśli jesteś uzależniony od internetu tak poważnie, że gdy by Ci go np. starsi zabrali, to miałbyś ochotę ich zabić, to jest z Tobą źle. A uzależnienie od kofeiny nie jest groźne i całkiem łatwo można ją rzucić. Inaczej uzależnia amfa, inaczej koka, a inaczej trawka. Ja spaliłem się w wakacje kilka razy, a gdy zacząłem chodzić do szkoły, to od razu przestałem o tym myśleć. Ale jakby to była kokaina, to mogłoby być znacznie mniej różowo. :] Pozdrawiam |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-20 15:22:02 |
JEST, ale nie na sali > Czy wg Ciebie zdrową psychiką można nazwać taką, która bez dostępu do > jakiejś używki często uruchamia tak silną reakcję głodu, że może nawet > poprowadzić osobę chorą do czynów skrajnie nieetycznych, przestępczych, > autoagresywnych? Tu podajesz skrajny przykład. Ja jedynie chcę JASNO zaznaczyć, iż za chorobę nie uważam lekkich uzaleznień. Czyli takich, NIE PROWADZĄCYCH do wyzej opisanych prze Ciebie objawów. Tutaj po prostu, określenie "choroba" gryzie mi się ze stanem faktycznym. I już. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-20 16:01:28 |
JEST, ale nie na sali > Ja jedynie chcę JASNO zaznaczyć, iż za chorobę nie uważam lekkich > uzaleznień. Ale Ciebie nikt nie słucha, stary. :D Zresztą prawidłowo określa się to ZABURZENIEM, a nie chorobą. Słowo choroba utożsamiane jest koniecznie z ciężkim stanem, wymagającym leczenia. A niektóre uzależnienia nie wymagają tego, ale są chorobą psychiczną i tak. :] > Czyli takich, NIE PROWADZĄCYCH do wyzej opisanych prze Ciebie objawów. Uzależnienie najczęściej się bogłębia. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-21 00:10:32 |
JEST, ale nie na sali > Uzaleznienie to choroba? Tak. > No nie mów? To nie ja mówię, ale psychologia kliniczna. > Jest na swiecie jakiż człowiek nieuzalezniony od niczego - poza > Daracośtam? ;-) > > Chyba że owe uzaleznienia wartosciujemy. Wartościujemy. Uzależnienie od herbaty Cię nie zabije. Tak samo od kawy czy słonych paluszków. > Narkotyki - choroba. > > Internet - choroba. > > Kawa - no bez jaj. Uzależnienie jest chorobą wtedy, gdy poważnie zmienia życie uzależnionego, a dokładniej mówiąc: zmienia życie w piekło i UNIEMOŻLIWIA NORMALNE EGZYSTOWANIE. Uzależnienie (jako choroba) daje dużo więcej bólu niż przyjemności. W końcowej fazie daje tylko cierpienie i uczucie zniewolenia. W skrajnych przypadkach doprowadza do fizycznej śmierci. > Gdzie jest granica? Więc sam sobie odpowiedz. Myślę że tej granicy trudno nie zauważyć. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-25 16:38:31 |
JEST, ale nie na sali > Uzależnienie jest chorobą wtedy, gdy poważnie zmienia życie uzależnionego, > a dokładniej mówiąc: zmienia życie w piekło i UNIEMOŻLIWIA NORMALNE > EGZYSTOWANIE. Uzależnienie (jako choroba) daje dużo więcej bólu niż > przyjemności. W końcowej fazie daje tylko cierpienie i uczucie > zniewolenia. W skrajnych przypadkach doprowadza do fizycznej śmierci. > Ale ja to wiem. Jednak czy owo niedestruktywne uzaleznienie od herbaty takze mozna wrzucic do worka z narkomanią? > > Gdzie jest granica? > > Więc sam sobie odpowiedz. Myślę że tej granicy trudno nie zauważyć. Gdy patrzysz z zewnątrz. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-26 13:27:16 |
JEST, ale nie na sali > Ale ja to wiem. Git. > Jednak czy owo niedestruktywne uzaleznienie od herbaty takze mozna wrzucic > do worka z narkomanią? Nie, bo jak sam napisałeś, herbata nie jest destruktywna. I nie zmienia życia w piekło. Więc nie ma problemu: uzależnienie od herabaty nie jest chorobą, od ampfy, netu i wódki - jest. Proste. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-28 07:14:11 |
JEST, ale nie na sali > > > Ale ja to wiem. > > Git. > No nie mów. > Nie, bo jak sam napisałeś, herbata nie jest destruktywna. I nie zmienia > życia w piekło. Więc nie ma problemu: uzależnienie od herabaty nie jest > chorobą, od ampfy, netu i wódki - jest. Proste. I właśnie TO chciałem usłyszeć z twoich ust, Sabatielu. EOT. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-19 15:44:46 |
Jest na sali psychiatra? > Pytanie tylko - kto nam to potwierdzi? > > Mamy na sali jakiegoś psychiatrę? http://pl.wikipedia.org/wiki/John_Nash_Jr Bardzo znany przypadek jednostki uświadomionej ze swoją chorobą. :] > Nie mówiąc już o fobiach, depresjach i > > uzależnieniach. > > To już nie stricte choroby psychiczne. To są "choroby psychiczne". A dokładnie zaburzenia psychiczne. Schizofrenia też jest zaburzeniem psychicznym (bardzo ciężkim). Po prostu zaburzenie psychiczne = choroba psychiczna. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2007-02-19 14:31:07 |
Życie w Życiu > Szczyt satanistycznego buntu. Pełna akceptacja wewnętrznej rzeczywistości. > Jestem chory psychicznie - ok, po co to zmieniać? (taki przykład). *** Moim zdaniem to znakomity przykład Shogunie. :> Satanista sam okresla co jest dla niego normą, jedyne czego od niego wymagać można to liczenia się z konsekwencjami swoich działań. :) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-28 23:38:03 |
Życie w Życiu > *** > Moim zdaniem to znakomity przykład Shogunie. :> Satanista sam okresla > co jest dla niego normą, jedyne czego od niego wymagać można to liczenia > się z konsekwencjami swoich działań. :) Jasne. Ja tylko chciałem zaznaczyć, że to bardzo śmieszne :) |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2007-02-18 19:20:00 |
Życie po Życiu > Ostatniemi czasy natykam się w wielu wątkach na zdania głoszące, iz > satanizm jest "tylko" etapem przejściowym w drodze ku samorozwojowi. > > Jak to? iluśtam satanistów to przeszło np. ja > Jest coś dalej? tak twierdzą Ci, którzy poszli dalej : D > Jest coś po? tak. wreszcie dorastasz : D kilka szybkich myśli... 1. filozofia satanistyczna jest niskich lotów 2. psychologiczne aspekty jescze niżej 3. "magia" 3ciej wody 4. subiektywizm i względność nie zdają egzaminu 5. brak konkretnych narzędzi [poza domorosłą popfilozopscyhologią] które rzeczywiście by ROZWIJAŁY człowieka 6. brak nauczycieli, którzy doszli dalej [bardzo ważny aspekt] 7. satanistami zostają zazwyczaj ludzie z kompleksami z poziomu egoicznego 8. przez idealizację poziomu egoicznego satanizm utrudnia możliwość dalszego rozwoju psychologicznego itd. itd. A. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-20 02:27:50 |
(Nie)głębia satanizmu > iluśtam satanistów to przeszło > > > np. ja Tak jak i ja. > > Jest coś dalej? > > > tak twierdzą Ci, którzy poszli dalej : D Dalej jest DUŻO DUŻO fajnych rzeczy, czasem tak głębokich i mądrych że porównując je do satanizmu brakuje skali. To tak jakby próbować porównać ziarnko piasku i wyspę ... Lub pantofelka i ludzki mózg ... > kilka szybkich myśli... > > 1. filozofia satanistyczna jest niskich lotów Fakt. > 2. psychologiczne aspekty jescze niżej Nie. Psychologia satanizmu jest lepsza niż jego filozofia. Ale też jest tak sobie wysoko. > 3. "magia" 3ciej wody Nie mam zdania. > 4. subiektywizm i względność nie zdają egzaminu A cóż zdaje ? > 5. brak konkretnych narzędzi [poza domorosłą popfilozopscyhologią] które > rzeczywiście by ROZWIJAŁY człowieka Fakt. > 6. brak nauczycieli, którzy doszli dalej [bardzo ważny aspekt] Fakt. > 7. satanistami zostają zazwyczaj ludzie z kompleksami z poziomu > egoicznego Nie wiem co to znaczy, ale pewnie to prawda. Tylko w ilu procentach ? > 8. przez idealizację poziomu egoicznego satanizm utrudnia możliwość > dalszego rozwoju psychologicznego Tylko jeśli idzie Ci o rozwój tzw "duchowy". -------------------------------------------------------------------------- Jak widzisz (niespodziewanie) zgadzam się z Tobą i z Twoim zdaniem. Tak, filozofia satanizmu jest niskich lotów - ale niektórym ona po prostu pasuje. Czują że jest to ich filozofia. Poznałem satanizm w 1996 roku. W 1997 porzuciłem go. W 1998 zacząłęm poważnie filozofować (Proszę, nie mówcie mi że ktoś miał 14/15/16 lat i "filozofował" albo że "każdy ma swoją filozofię". Najwyraźniej nie wiecie o czym mówię, gdy mówię "poważnie filozofować". To jest jak choroba ...) W latach 1999 - 2001 pochłaniałem coraz to wspanialsze i głębsze idee filozoficzne zupełnie zapominając że coś takiego jak satanizm w ogóle istnieje. (Często doznając uczucia zdystansowania do całej rzeczywistości obok mnie, a siebie mając za czysty umysł lecący gdzieć nad zielonymi polami Wiedzy.) W latach 2001 - 2004 robiłem to dalej bo wciąż trwały studia. W latach 2004 - 2007 jest okres trochę spokojniejszy i wyluzowany. W życiu poznałem tak wspaniałe i tak nudne - oraz tak trudne - idee o jakich większość na tych forum nie ma bladego pojęcia i nie wie co mówię, gdy mówię "poważna filozofia" (choćby Anaksymander, choćby Wittgenstein, choćby Russell). A jednak wróciłem. Wróciłem do satanizmu. Dlaczego ? Bo on ma coś, czego nie ma większość filozofii. JAJA. Cholerną odwagę powiedzenia bez ogródek i żargonu tego, jaka jest prawda o człowieku. A za to kocham satanizm. |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2007-02-20 17:16:42 |
(Nie)głębia satanizmu > Dalej jest DUŻO DUŻO fajnych rzeczy, czasem tak głębokich i mądrych że > porównując je do satanizmu brakuje skali. To tak jakby próbować porównać > ziarnko piasku i wyspę ... Lub pantofelka i ludzki mózg ... moze po prostu satanizm to stan ducha, któremu staramy się narzucić jakieś filozoficzni-psychologiczno-magiczno-społeczno-kulturowe formy, które są jak próba opisu światła poprzez opis lampy? > > kilka szybkich myśli... > > > > 1. filozofia satanistyczna jest niskich lotów > > Fakt. dla mnie satanizm zawsze oznaczał rogi. niesformość. sprzeciw. własną drogę szkoda, że tak wiele gówna przylepiło do gniewnego NIE! > > 2. psychologiczne aspekty jescze niżej > > Nie. Psychologia satanizmu jest lepsza niż jego filozofia. Ale też jest > tak sobie wysoko. co rozumiesz przez psychologię satanizmu? ciężko mi uwierzyć, że myślimy o tym samym lub aż tak nisko cenisz satanistyczną filozofię : ) > > 4. subiektywizm i względność nie zdają egzaminu > > A cóż zdaje ? subiektywizm osadzony w ramach szerokich zintegrowanych kontekstów [integralizm?] = rzeczy nie są dowolne, stanowiska nie są idealnie równe, jest głębiej i płycej, adekwatniej i mniej adekwatnie etc. subiektywizm to "jeden krok" po zasadach-rolach i nie ostatni [vide psychologia rozwojowa] ; ) > > 7. satanistami zostają zazwyczaj ludzie z kompleksami z poziomu > > egoicznego > > Nie wiem co to znaczy, ale pewnie to prawda. Tylko w ilu procentach ? wyobraź sobie zintegrowanego psychicznie satanistę. dla mnie brzmi to jak oksymoron : > > > 8. przez idealizację poziomu egoicznego satanizm utrudnia możliwość > > > dalszego rozwoju psychologicznego > > Tylko jeśli idzie Ci o rozwój tzw "duchowy". nie tylko. historia rozwoju człowieka to historia decentracji. ego to tylko jeden z etapów UTOŻSAMIENIA. przed etapami nazywanymi w naszej cywilizacji "duchowymi" jest jeszcze pzrestrzeń, gdzie cżłowiek przyjmuje SZERSZĄ PERSPEKTYWĘ UTOŻSAMIENIA NIŻ EGOICZNOŚĆ (egoizm), a nie są to jeszcze etapy "duchowe" > ------------------------------------------------------------------------ > > Jak widzisz (niespodziewanie) zgadzam się z Tobą i z Twoim zdaniem. Tak, > filozofia satanizmu jest niskich lotów - ale niektórym ona po prostu > pasuje. Czują że jest to ich filozofia. nie ma w tym NIC złego - jeśli są tego mniej więcej świadomi (im więcej tym dla nich lepiej) ; ) > Wróciłem do satanizmu. Dlaczego ? Bo > on ma coś, czego nie ma większość filozofii. JAJA. Cholerną odwagę > powiedzenia bez ogródek i żargonu tego, jaka jest prawda o człowieku. A za > to kocham satanizm. i ja go za to kochałem. za "szatański" stan ducha... ...problem polega na tym, że to tylko piękna IDEA czysta TEORIA bez pokrycia w czymś rzeczywistym BAJKA, BAŚŃ, MARZENIE O WIELKOŚCI, POTĘDZIE i INDYWIDUALNEJ ŚCIEŻCE WYZWOLENIA praktyka pokazuje, że SATANIZM TO GÓWNO* DLA BAWIĄCYCH SIĘ ZAKOMPLEKSIONYCH DZIECI, które gadają, gadają, gadają, gadają... nie dotyczy to OCZYWIŚCIE większości userów satan.pl, bo większość userów nie ma z tym nic wspólnego ; > _______ * mocne słowa w tym poście sponsorowane sa szatańskim oburzeniem** ** chyba nie muszę tłumaczyć ex-sataniście ocb?*** *** "w czym rzecz" ; ) A. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-21 00:53:46 |
(Nie)głębia satanizmu > moze po prostu satanizm to stan ducha, Oto co napisałem jakieś dwa miesiące temu a jeszcze nie dałem Ego jako redaktorowi i tym samym nie zawisło jeszcze w Czytelni: " Satanizm i racjonalizm Racjonalizm NIE JEST cechą satanizmu. Racjonalizm, czy też racjonalność (jako cecha) jest cechą racjonalizmu (jako światopoglądu). Cechą satanizmu jest sataniczność. Satanizm jest celebracją Mroku i ciemnych, destrukcyjnych mocy. Trudno go więc nazwać racjonalnym. Owszem, satanizm jest też zabawą i radością. Jednak czy ona jest racjonalna w tradycyjnym sensie tego słowa? Nie. (...) Jedno i drugie jest pewnym uczuciem, stanem umysłu. Satanizm nie jest sumą poglądów, nie jest filozofią. Satanizm jest uczuciem i stanem ducha – czasem mrocznym i destrukcyjnym, czasem radosnym i dynamicznym, (lecz zawsze bluźnierczym). To opis satanizmu jest sumą poglądów, filozofią, teorią. Satanizm nie jest teorią – jest życiem. Życiem anty-Chrystusowym, egoistycznym i dotykającym skrajności ludzkiej egzystencji. " [Potem jest jeszcze trochę ale już nieistotne] Czyżby wspólne - takie same raczej - przemyślenia ? > któremu staramy się narzucić jakieś > filozoficzni-psychologiczno-magiczno-społeczno-kulturowe formy, które są > jak próba opisu światła poprzez opis lampy? Wszystko co istnieje można próbować opisać. Po to są słowa. Ja to właśnie robię. I uważam że to ważne, bo w kulturze nie zachowały się wspaniałe orgazmy jurnego murzyna, ale opis zwany jako "Kamasutra". Życie przemija, druk zostaje. > > > kilka szybkich myśli... > > > > > > 1. filozofia satanistyczna jest niskich lotów > > > > Fakt. > > > dla mnie satanizm zawsze oznaczał rogi. niesformość. sprzeciw. własną > drogę > > szkoda, że tak wiele gówna przylepiło do gniewnego NIE! Nie wiem o jakim gównie dokładnie myślisz, ale ja na nie i tak nie zważam. To tak jakby chrześcijanin miał powiedzieć: "Nie będę wierzył w Jezusa, bo była Inkwizycja." Bez sensu. Jezus jest uniwersalną zasadą miłości i pewnej etyki i stylu życia pośród ludzi i nawet jeśli 1 000 000 000 000 000 "chrześcijan" będzie mordować i nienawidzić, to nie zmienia doktryny Jezusa, który tego zabraniał. Tak samo mam z satanizmem. Bunt jest moim Jezusem. I nie dbam o śmieszną inkwizycję w postaci cyrku LaVeya albo polskich satanistów lat '80. > co rozumiesz przez psychologię satanizmu? ciężko mi uwierzyć, że myślimy o > tym samym lub aż tak nisko cenisz satanistyczną filozofię : ) Satanizm tak właściwie nie ma filozofii w ogóle. A psychologia religii LaVeya jest niczego sobie. Esej Haala "Egoizm" jest niczego sobie. Innych źródeł nie potrafię teraz podać. "Wszystkie religie o charakterze duchowym są wymysłem człowieka. Stworzył on cały system bogów, używając do tego właśnie swojego cielesnego mózgu. Tylko dlatego, że posiada on własne ego, z czym nie może się pogodzić, musiał je eksterioryzować i przyoblec w kształt jakiegoś wielkiego duchowego symbolu, który nazwał "Bogiem". Bóg może robić wszystkie zabronione człowiekowi rzeczy – takie jak zabijanie ludzi, czynienie cudów w celu zaspokajania własnych zachcianek, sprawowanie władzy bez wyraźnych oznak odpowiedzialności itd. Jeżeli człowiek potrzebuje i uznaje takiego boga, w takim razie oddaje cześć istocie, którą wymyślili ludzie. Tak więc ODDAJE ON CZEŚĆ, POPRZEZ POŚREDNIKA, CZŁOWIEKOWI, KTÓRY TEGO BOGA STWORZYŁ. Czy nie byłoby bardziej rozsądne, aby czcił on boga stworzonego przez niego samego, odpowiadającego jego emocjonalnym potrzebom – a przy tym najlepiej wyrażającego esencję cielesnego i duchowego istnienia, którego mocą twórczą jest przede wszystkim wymyślanie boga? Jeżeli człowiekowi aż tak zależy na eksterioryzacji swojej prawdziwej natury w formie "Boga", to dlaczego boi się tego swojego prawdziwego ja, bojąc się "Boga"? (…) Człowiek potrzebuje rytuałów i dogmatów, ale żadne prawo nie mówi o tym, że uzewnętrzniony bóg potrzebny jest do brania udziału w rytuałach i ceremoniach odprawianych w imię boga!" Biblia Szatana, s. 50 > > > 4. subiektywizm i względność nie zdają egzaminu > > > > A cóż zdaje ? > > > subiektywizm osadzony w ramach szerokich zintegrowanych kontekstów > [integralizm?] = rzeczy nie są dowolne, stanowiska nie są idealnie równe, > jest głębiej i płycej, adekwatniej i mniej adekwatnie etc. Czyli jak się to nazywa ? > subiektywizm to "jeden krok" po zasadach-rolach > > > i nie ostatni [vide psychologia rozwojowa] ; ) E tam ... :) > wyobraź sobie zintegrowanego psychicznie satanistę. dla mnie brzmi to jak > oksymoron : > Czy zdrowa jednostka się nie buntuje ? Czy Crowley (wielki buntownik) był "nie zintegrowany psychicznie" ? Nie mówiąć o Jezusie, Buddzie, Zaratustrze itp ? > nie tylko. historia rozwoju człowieka to historia decentracji. ego to > tylko jeden z etapów UTOŻSAMIENIA. przed etapami nazywanymi w naszej > cywilizacji "duchowymi" jest jeszcze pzrestrzeń, gdzie cżłowiek przyjmuje > SZERSZĄ PERSPEKTYWĘ UTOŻSAMIENIA NIŻ EGOICZNOŚĆ (egoizm), a nie są to > jeszcze etapy "duchowe" Nie wypowiem się na ten temat. > i ja go za to kochałem. za "szatański" stan ducha... Ale coś się zmieniło. > ...problem polega na tym, że to tylko piękna IDEA > > > czysta TEORIA bez pokrycia w czymś rzeczywistym > > > BAJKA, BAŚŃ, MARZENIE O WIELKOŚCI, POTĘDZIE i INDYWIDUALNEJ ŚCIEŻCE > WYZWOLENIA > > > praktyka pokazuje, że SATANIZM TO GÓWNO* DLA BAWIĄCYCH SIĘ > ZAKOMPLEKSIONYCH DZIECI, które gadają, gadają, gadają, gadają... > > > nie dotyczy to OCZYWIŚCIE większości userów satan.pl, bo większość userów > nie ma z tym nic wspólnego ; > > > > _______ > * mocne słowa w tym poście sponsorowane sa szatańskim oburzeniem** > ** chyba nie muszę tłumaczyć ex-sataniście ocb?*** > *** "w czym rzecz" ; ) He :) Powiem Ci tak: skoro życie nie ma sensu, świat jest chaosem, a Istnienie jest Wielkim Absurdem (bo tak właśnie jest), to czy jest sens tracić czas na coś wielkiego w wymiarze kosmicznym ? Czy może lepiej żyć tak jak się lubi - przyjemnie ? Po co mam łapać przstępcę, który gwałci dziewczyny, skoro skorumpowany sąd i tak go wypuści a te dziewczyny i tak nie są warte mojego poświęcenia ? Czy nie lepiej wtedy oglądnąć komedię przy trawce i winie a potem uprawiać seks oralny z Azjatką ? A tak bardziej do rzeczy: zmienia to, w co wierzysz że zmienia bo Cię ekscytuje. Mnie kręci satanizm. Z wielu powodów. I satanizm mnie zmienia. |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2007-02-20 17:22:39 |
(Nie)głębia satanizmu > Wróciłem do satanizmu. Dlaczego ? Bo > on ma coś, czego nie ma większość filozofii. JAJA. Cholerną odwagę > powiedzenia bez ogródek i żargonu tego, jaka jest prawda o człowieku. p.s. ogromnie nie zgadzam się z satanistychną wizją natury człowieka to wybiórcza wizja wybierająca fakty w taki sposób, by pasowały do postawionej na początku tezy |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-21 00:25:23 |
(Nie)głębia satanizmu > ogromnie nie zgadzam się z satanistychną wizją natury człowieka > > > to wybiórcza wizja wybierająca fakty w taki sposób, by pasowały do > postawionej na początku tezy No właśnie (tego mi brakowało w Twoim pierwszym poście). Ja wiem że się nie zgadzasz - w końcu odszedłeś od satanizmu i to był jeden w kilku powodów (podstawowy to zdaje się brak praktyki rozwoju i ciągłe gadanie). Powiem Ci coś co wiesz: Ludzie są różni. Dalej: nie ma jednej definicji człowieka, nawet bardzo ogólnej. Nie ma uniwersalenej psychologii. Dalej: Jak mówię że satanizm mówi prawdę o cżłowieku, to mam na myśli to że mówi prawdę o większości - o tzw normalnych (przeciętnych) ludziach. Ja widzę WIELKĄ przepaść jakościową - ontologiczną wręcz - między niektórymi ludzmi. Dla mnie gnostyk jest INNYM GATUNKIEM człowieka niż moherowy beret. Te dwa przykłady to skrajności i na nich widać wyrażnie - to człowiek, i to człowiek - w psychice żadnych cech wspólnych. No dobra , może nie żadnych, zostaje zbiór wspólny jakichś tam psychicznych cech, ale to co różni, różni BARDZO. Więc satanizm mówi prawdę, ale taką na jakiej mu zależy. LaVey mówił do czytelników, nabywców książki, konsumentów plastikowego świata popkultury. Zaś mistycy, taki Budda np, mówił do małej garstki. Kto z nich ma większą prawdę ? |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2007-02-24 00:33:13 |
(Nie)głębia satanizmu > > to wybiórcza wizja wybierająca fakty w taki sposób, by pasowały do > > postawionej na początku tezy > > > No właśnie (tego mi brakowało w Twoim pierwszym poście). Ja wiem że się > nie zgadzasz - w końcu odszedłeś od satanizmu i to był jeden w kilku > powodów (podstawowy to zdaje się brak praktyki rozwoju i ciągłe > gadanie). satanizm przestał być adekwatny do tego, co widziałem/czytałem/przeżywałem/poznawałem/doświadczałem etc. podstawowe założenia satanizmu (niech będzie, że mojego) okazały się fałszywe, błędne, nietrafione, nie-do-końca takie, jak wymagałaby wierność stanowi faktycznemu pojazd zaczął mi przeszkadzać. głupstwem (największy satanistyczny grzech : D) by było trzymać się dalej tego pojazdu - transformacja satanizmu byłaby wtedy czymś takim jak tworzenie liberalnego-seksualnie-i-tolerancyjnego-toruńskiego-katolicyzmu > Powiem Ci coś co wiesz: Ludzie są różni. Dalej: nie ma jednej definicji > człowieka, nawet bardzo ogólnej. Nie ma uniwersalenej psychologii. jest psychologia mniej i bardziej adekwatna satanizm przestał być adekwatny do mojego życia winny zapewne jest pęd do pogłębiania horyzontów pęd ciekawości a więc mój satanizm został zabity przez swoją podstawową zasadę - PROGRES > Dalej: > Jak mówię że satanizm mówi prawdę o cżłowieku, to mam na myśli to że mówi > prawdę o większości - o tzw normalnych (przeciętnych) ludziach. satanizm to także PUNKT WIDZENIA punkty widzenia także sa mniej lub bardziej adekwatne ; ) > Ja widzę > WIELKĄ przepaść jakościową - ontologiczną wręcz - między niektórymi > ludzmi. Dla mnie gnostyk jest INNYM GATUNKIEM człowieka niż moherowy > beret. a ja mam bardziej humanistyczną wizję człowieka upraszczając - zgadzam się > Te dwa przykłady to skrajności i na nich widać wyrażnie - to > człowiek, i to człowiek - w psychice żadnych cech wspólnych. nie zgodzę się : D ludzie są nieziemsko podobni do siebie : ) co najmniej tak bardzo jak bardzo są od siebie różni : D > No dobra , > może nie żadnych, zostaje zbiór wspólny jakichś tam psychicznych cech, ale > to co różni, różni BARDZO. racja geeralnie zgadzam się tym co napisałeś do momentu... > Więc satanizm mówi prawdę, ale taką na jakiej mu zależy. LaVey mówił do > czytelników, nabywców książki, konsumentów plastikowego świata popkultury. > Zaś mistycy, taki Budda np, mówił do małej garstki. Kto z nich ma większą > prawdę ? tego la vey miał kawałek prawdy - własciwej tylko do (imho) jakiegoś tam poziomu budda miał kawał prawdy - bardzo daleko idącej. nie tylko imho la vey to prostacka filozofia i prostacka psychologia (etc) budda wręcz przeciwnie nie trudno spróbować adekwatnie wykazać przewagę intelektualną, psychologiczną itd buddy nad la vey'em : D natomiast z tym, że budda MÓWIŁ do małej garstki (w przeciwieństwie do la vey'a? - ten nawias to notatka na marginesie) to walnąłeś jak łysy grzywką o cycki gotki-dziewicy _____ generalnie - satanizm imho jest bardzo przydatny i adekwatny DO PEWNEGO POZIOMU. poza którym to już kupa śmiecia - mniej lub bardziej śmierdząca A. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-24 13:53:38 |
(Nie)głębia satanizmu > satanizm przestał być adekwatny do tego, co > widziałem/czytałem/przeżywałem/poznawałem/doświadczałem etc. OK. > podstawowe założenia satanizmu (niech będzie, że mojego) okazały się > fałszywe, błędne, nietrafione, nie-do-końca takie, jak wymagałaby wierność > stanowi faktycznemu OK. > pojazd zaczął mi przeszkadzać. głupstwem (największy satanistyczny grzech > : D) by było trzymać się dalej tego pojazdu Zgadzam się. > - transformacja satanizmu > byłaby wtedy czymś takim jak tworzenie > liberalnego-seksualnie-i-tolerancyjnego-toruńskiego-katolicyzmu OK. > jest psychologia mniej i bardziej adekwatna Tak. W odniesieniu do danego człowieka. Lecz nie do wszystkich ludzi na Ziemi. > satanizm przestał być adekwatny do mojego życia > > winny zapewne jest pęd do pogłębiania horyzontów > > pęd ciekawości > > a więc mój satanizm został zabity przez swoją podstawową zasadę - > > PROGRES Rozumiem. > satanizm to także PUNKT WIDZENIA > > punkty widzenia także sa mniej lub bardziej adekwatne ; ) Niech będzie. > a ja mam bardziej humanistyczną wizję człowieka > > upraszczając - zgadzam się Fajnie. > ludzie są nieziemsko podobni do siebie : ) > > co najmniej tak bardzo jak bardzo są od siebie różni : D Tak. > racja > > geeralnie zgadzam się tym co napisałeś do momentu... > > > > Więc satanizm mówi prawdę, ale taką na jakiej mu zależy. LaVey mówił > do > > czytelników, nabywców książki, konsumentów plastikowego świata > popkultury. > > Zaś mistycy, taki Budda np, mówił do małej garstki. Kto z nich ma > większą > > prawdę ? > > > tego > > > la vey miał kawałek prawdy - własciwej tylko do (imho) jakiegoś tam > poziomu Nie przeczysz mi. Właściwą do jakiegoś poziomu, a ten poziom jest właściwy (przynależy) do ogromnej większości ludzi. Przecież o tym wiesz. > budda miał kawał prawdy - bardzo daleko idącej. nie tylko imho Spoko. Też tak uważam. Ale ta prawda - ta prawda wyższego poziomu rozwoju - przynależy do małej garstki ludzi, może 0,001% populacji, może mniej. To też przecież wiesz. > la vey to prostacka filozofia i prostacka psychologia (etc) Owszem. Ta prostacka filozofia i prostacka psychologia opisuje prostacki światopogląd i prostacką psychikę większości prostackich ludzi. Ludzie nie chcą medytować i przepełniać się kosmiczną miłością do świata (w tym zwierząt i roślin) - ludzie chcą się nażreć, naruchać i pobawić w dyskotece. I sataniści - mimo iż najczęściej są bardzo inteligentni - nie zaprzeczają że tacy są. Bo inteligencja wcale nie niszczy w człowieku typowio zwierzęcych - czyli typowo ludzkich - wartości. Żarcie, spanie, seks i władza. > budda wręcz przeciwnie > > nie trudno spróbować adekwatnie wykazać przewagę intelektualną, > psychologiczną itd buddy nad la vey'em : D Nietrudno, no i co z tego ? Myślisz że LaVey przejmował się tym ? Myślisz że Peter Gilmore i Peggy Nadramia przejmują się tym ? Oni wszyscy (inteligentni laveyanie) wiedzą gdzie jest miejsce LaVeya. Po prostu im to pasuje. > natomiast z tym, że budda MÓWIŁ do małej garstki (w przeciwieństwie do la > vey'a? - ten nawias to notatka na marginesie) to walnąłeś jak łysy grzywką > o cycki gotki-dziewicy No to mi wytłumacz bo teraz nie wiem o co Ci chodzi ... Czy chodzi Ci o to że: 1 - Nieprawdą jest że mówił do mniejszości gdyż prawdą jes że mówił do większości ? Czy o to że: 2 - To oczywiste że Budda mówił do mniejszości i nie musze tego pisać ? Tylko nie pisz mi, że chodzi Ci o "mówił" ... > generalnie - satanizm imho jest bardzo przydatny i adekwatny DO PEWNEGO > POZIOMU. poza którym to już kupa śmiecia - mniej lub bardziej śmierdząca Tak, tak, wiemy :) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-24 15:06:09 |
(Nie)głębia satanizmu > No to mi wytłumacz bo teraz nie wiem o co Ci chodzi ... > > Czy chodzi Ci o to że: > 1 - Nieprawdą jest że mówił do mniejszości gdyż prawdą jes że mówił do > większości ? Jeszcze za życia Buddy było 10x więcej jego uczniów, niż dzisiaj satanistów. :] |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-26 13:20:18 |
(Nie)głębia satanizmu > > No to mi wytłumacz bo teraz nie wiem o co Ci chodzi ... > > > > Czy chodzi Ci o to że: > > 1 - Nieprawdą jest że mówił do mniejszości gdyż prawdą jes że mówił > do > > większości ? > > Jeszcze za życia Buddy było 10x więcej jego uczniów, niż dzisiaj > satanistów. :] Sorry Dara, ale aż się prosi by stwierdzić że jesteś głupi. Nie stwierdzam tego, lecz raczej to, że nie przemyślałeś tego co napisałeś i chciałeś być lakoniczny broniąc swojej filozofii (buddyzmu.) 1 - Powiedz mi ile "jest dzisiaj satanistów" ? 2 - i w takim razie ilu było za życia Buddy jego uczniów ? (Lub w odwrotnej kolejności) I lepiej podaj źródło na punkt 2, bo przecież na punkt 1 nie ma źródła w literaturze. Nie przemyślałeś tego bo: 3 - Nawet jeśli satanistów (ludzi nazywających siebie satanistami) jest niewyobrażalnie mało, to 10 razy ta liczba jest i tak mniejszością w skali całej populacji nawet jednego narodu, w którym nauczał Budda. 4 - Przede wszystkim satanistów jest mało dlatego, bo nazwa ta odstrasza i nie kojarzy się z filozofią którą ktoś i tak od lat posiada (mam na myśli laveyanizm, a nie głęboki satanizm). Więc OCZYWISTE JEST że satanistów - czyli ludzi którzy sami siebie nazywają satanistami - będzie zawsze dramatycznie mało. I prawdą jest że takich nieświadomych laveyowców jest dużo dużo więcej , niż tych którzy wiedzą że nimi są. Więc sumując: naprawdę myślisz że na świecie jest więcej kochających wszystkie istoty buddystów niż egoistycznych, przyziemnych i nieświadomych swojej nazwy satanistów-laveyowców ? Naprawdę ? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-26 22:13:49 |
(Nie)głębia satanizmu > 1 - Powiedz mi ile "jest dzisiaj satanistów" ? > > 2 - i w takim razie ilu było za życia Buddy jego uczniów ? Faktycznie chciałem, żeby było lakonicznie. A Tyś tu litanie walnął. Gdy Budda nauczał na Ziemi było ok. 100 milinów ludzi. Najwięcej na terenach Indii, Chin i Imperium Rzymskiego (w szczególności Półwysep Apeniński) i Azji Mniejszej. A nauczał 45 lat. On i jego uczniowie zdołali przekonać mnóstwo ludzi i wiele rodów królewskich, którzy promowali te nauki swym autorytetem w ludnych terenach dzisiejszych Indii. Ilu ich było? Nie mam pojęcia! Nie ma takich źródeł. Ale z pewnością było ich znacznie, znacznie więcej, niż dzisiaj satanistów. Powiedziałem, że 10x tak na odczep. Być może było ich 100x, czy 1000x więcej. Nie wiem - czy to takie ważne? > Więc sumując: naprawdę myślisz że na świecie jest więcej kochających > wszystkie istoty buddystów niż egoistycznych, przyziemnych i nieświadomych > swojej nazwy satanistów-laveyowców ? Ci, co się nie uważają za satanistów i/lub nie czczą w jakiś sposób Szatana NIE są satanistami. |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2007-02-26 23:00:18 |
(Nie)głębia satanizmu Pokłóćcie się jeszcze o te diabły na łebku od szpilki to sięgniecie już naprawdę dna... Prawdziwość idei ze względu na ilość wyznawców można porównać do tego apelu o konsumpcję ekskrementów, bo przecież te miliardy much nie może się mylić... |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-27 15:36:35 |
(Nie)głębia satanizmu > Pokłóćcie się jeszcze o te diabły na łebku od szpilki to sięgniecie już > naprawdę dna... Ale chyba nie mówisz o mnie Wiktor ? Bo ja nigdy nie pisałem że satanizm jest słuszny bo większość osób ma go w sercu (nie wiedząc że to się tak nazywa). Mówię tylko banał: że egoistów jest więcej na świecie niż altruistów, to wszystko. A Dara nie wiem czy się z tym niezgadza, czy się zgadza, ale na pewno chce pokazać, że Budda miał duże wzięcie podczas życia. (Nie tylko on. Hitler też miał duże wzięcie podczas życia. He, he) I nie wiem co Dara chce przez to pokazać. Spytaj jego. Ja nie twierdzę że "satanizm jest słuszny". Twierdzę tylko że większość ludzi zawsza była i jest egoistyczna. Więc satanizm pasuje do większości ludzi. Ale nie twierdzę, że "tak powinno być". Jest jak jest. > Prawdziwość idei ze względu na ilość wyznawców można porównać do tego > apelu o konsumpcję ekskrementów, bo przecież te miliardy much nie może się > mylić... Zgadzam się z tym. |
|
M.N. Ramirez [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-09 18:20:40 |
(Nie)głębia satanizmu > Twierdzę tylko że większość ludzi zawsza była i > jest egoistyczna. Więc satanizm pasuje do większości ludzi. Ale nie > twierdzę, że "tak powinno być". Jest jak jest. Więc jak być powinno ? Oczywiście według Ciebie, Sabatielu. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-03-09 21:17:44 |
Moje zdanie > > Twierdzę tylko że większość ludzi zawsza była i > > jest egoistyczna. Więc satanizm pasuje do większości ludzi. Ale nie > > > twierdzę, że "tak powinno być". Jest jak jest. > > Więc jak być powinno ? Oczywiście według Ciebie, Sabatielu. Mi by się świat ludzki podobał, gdyby wszyscy lub prawie wszyscy ludzie wyszli poza zwięrzęcą prymitywność egoizmu i altruizmu i weszli na drogę Mądrości. A Mądrość polega na tym że egoizm łączy się z altruzmem w jedno i wtedy dbamy o innych, dbając tym samym o siebie - LUB - dbamy o innych by inni byli w stanie za chwilę dbać o nas i by mieli na to ochotę. Nazwałbym to społeczną wymianą serdeczności z obustronnym zyskiem. I wtedy w zakresie ogólnego dobra czyli altruistytcznego egoizmu należałoby likwidować jednostki słabe, czyli takie, które szkodzą innym i zakłócają spokój (bandyci) oraz silne, ale bez empatii i tylko w 100% egoistyczne (bandyci w białych rękawiczkach). I wtedy byłoby miło, przytulnie i na pewno rozwojowo. Państwo silnych ludzi którzy nie tolerują słabości i przemocy. A trochę inaczej na ten temat napisałem tutaj: http://www.satan.pl/eseje.php?id=1001 Chodzi mi szczególnie o końcówkę: "8. Niech egoizm i miłość własna będzie Twą najwyższą wartością. Niech Mądrość będzie światłem, które oświeca Twą najwyższą wartość. A Światło Mądrości mówi: "Potężny jest Ten, kto Kocha więcej Osób, niż tylko Siebie. Potężny jest Ten, kto Poszerza zakres swojego Ja poprzez Kochanie swoich Bliskich. Im większą ilość ludzi Kocha, tym bardziej jest Potężny. Im bardziej jest się Potężnym, tym bardziej jest się Szczęśliwym, gdyż POTĘGA PRZYNOSI SZCZĘŚCIE, A MIŁOŚĆ PRZYNOSI POTĘGĘ"." Hej |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-10 09:55:31 |
Moje zdanie > A trochę inaczej na ten temat napisałem tutaj: > http://www.satan.pl/eseje.php?id=1001 (...) 6. Kochaj Siebie Samego jak nikogo innego. (...) 7. Kochaj Swych Bliskich jak Siebie Samego. Czu tu przypadkiem nie ma sprzeczności? |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-03-15 20:08:11 |
Moje zdanie > > A trochę inaczej na ten temat napisałem tutaj: > > http://www.satan.pl/eseje.php?id=1001 > > (...) > 6. Kochaj Siebie Samego jak nikogo innego. > (...) > 7. Kochaj Swych Bliskich jak Siebie Samego. > > Czu tu przypadkiem nie ma sprzeczności? Oczywiście że jest. Na płaszczyźnie językowej - (języka przedmiotowego, dosłownego i konkretnego, do którego stosuje się logika formalna) - jest tam sprzeczność. Na "innej" płaszczyźnie (nie nazwę jej) - nie ma. Są takie tematy, których nie da się opisać nie popadając w sprzeczność. Jednak przy kilku dodatkowych zdaniach wyjaśnienia, sprzeczność znika i staje się jasne o co chodzi. Te zdania tam są: "Ważne, byś zrozumiał, co oznacza zwrot "bliski Ci człowiek". (...) "Bliski Ci człowiek" oznacza osobę, którą obdarzyłeś MIŁOŚCIĄ (...) Gdy kochasz daną osobę, wtedy staje się ona CZĘŚCIĄ CIEBIE - oto definicja MIŁOŚCI. (...) dbanie o dobro tej Ukochanej Osoby jest sprawą egoizmu." http://www.satan.pl/eseje.php?id=1001 The End. |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2007-02-27 16:11:22 |
(Nie)głębia satanizmu > Ale chyba nie mówisz o mnie Wiktor ? Bo ja nigdy nie pisałem że satanizm > jest słuszny bo większość osób ma go w sercu (nie wiedząc że to się tak > nazywa). Mówię tylko banał: że egoistów jest więcej na świecie niż > altruistów, to wszystko. Z tym dyskutować się nie da. Tylko, że pewnie większość nie zdaje sobie z tego sprawy :> > A Dara nie wiem czy się z tym niezgadza, czy się > zgadza, ale na pewno chce pokazać, że Budda miał duże wzięcie podczas > życia. (Nie tylko on. Hitler też miał duże wzięcie podczas życia. He, he) > I nie wiem co Dara chce przez to pokazać. Spytaj jego. Ja nie twierdzę że > "satanizm jest słuszny". Twierdzę tylko że większość ludzi zawsza była i > jest egoistyczna. Więc satanizm pasuje do większości ludzi. Ale nie > twierdzę, że "tak powinno być". Jest jak jest. Pewnie tak jest ale badań nikt nie odważyłby się przeprowadzić :> |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-27 19:18:09 |
(Nie)głębia satanizmu > I nie wiem co Dara chce przez to pokazać. Spytaj jego. Dżizus. Tak se napisałem w jednozdaniowym poście, że Budda za życia miał więcej wyznawców niż jest satanistów (zgodnie z taką definicją, iż satanista jest świadomym swojej sataniczności - uważa się za satanistę), a Tyś mi tu wojnę wypowiedział. Mnie to całkowicie nie obchodzi, nie ziębą, ani nie grzeją liczby wyznawców. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-27 22:54:06 |
EOT > > I nie wiem co Dara chce przez to pokazać. Spytaj jego. > > Dżizus. Tak se napisałem w jednozdaniowym poście, że Budda za życia miał > więcej wyznawców niż jest satanistów (zgodnie z taką definicją, iż > satanista jest świadomym swojej sataniczności - uważa się za satanistę), a > Tyś mi tu wojnę wypowiedział. Okey, rozumiem. Przepraszam że trochę to za bardzo rozpętałem i rozwlekłem. Po prostu myślałem, że znowu chcesz wszelkimi środkami bronić buddyzmu i dogryźć satanistom na ich forum internetowym. Przyznaj że miałeś taką motywacę. Ale ok, nie ma sie o co kłócić. Fakty pozostaną faktami i teorie ludzi ich nie zmienią. > Mnie to całkowicie nie obchodzi, nie ziębą, ani nie grzeją liczby > wyznawców. Chmmm, a jednak napisałeś to lakoniczne zdanie ... :] Więc do końca Ci nie wierzę. Ale EOT. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-27 15:29:13 |
(Nie)głębia satanizmu > Faktycznie chciałem, żeby było lakonicznie. A Tyś tu litanie walnął. A Ty teraz się odwdzięczyłeś tym samym. :) > Gdy Budda nauczał na Ziemi było ok. 100 milinów ludzi. Najwięcej na > terenach Indii, Chin i Imperium Rzymskiego (w szczególności Półwysep > Apeniński) i Azji Mniejszej. A nauczał 45 lat. On i jego uczniowie zdołali > przekonać mnóstwo ludzi i wiele rodów królewskich, którzy promowali te > nauki swym autorytetem w ludnych terenach dzisiejszych Indii. Wspaniale. Podobnie Mani i Zaratustra podczasa swojego życia. > Ilu ich było? Nie mam pojęcia! Nie ma takich źródeł. Ale z pewnością było > ich znacznie, znacznie więcej, niż dzisiaj satanistów. Powiedziałem, że > 10x tak na odczep. Być może było ich 100x, czy 1000x więcej. Nie wiem - > czy to takie ważne? Nie, nie ważne, bo egoistów zawsze będzie więcej, co byś nie mówił o popularności Buddy. > > Więc sumując: naprawdę myślisz że na świecie jest więcej kochających > > > wszystkie istoty buddystów niż egoistycznych, przyziemnych i > nieświadomych > > swojej nazwy satanistów-laveyowców ? > > > Ci, co się nie uważają za satanistów i/lub nie czczą w jakiś sposób > Szatana NIE są satanistami. Tak sobie mów. Bo to Ci idealnie pasuje do Twojej tezy (zresztą powtarzanie w kółko tezy Shoguna nie jest zbyt ambitne, nie uważasz ?) Tak dla twojej wiadomości - wiele osób czci Szatana nie wiedząc o tym. Wtedy kiedy są egoistyczni, próżni, dumni, kłamliwi na swoją korzyść, kusicielscy lub kuszący, kiedy dążą do władzy, do swojej potęgi - czczą Szatana. Naprawdę tak trudno Ci (i Shogunowi) to zrozumieć ? Powtarzacie w kółko swoje prymitywne i do granic naiwne kryterium że trzeba czcić Szatana (jakiejś rytuały na jego chwałę i czarne msze, no nie?) oraz że trzeba samemu się nazwać satanistą. Wytrzeźwiej w końcu, Dara. Jak ktoś nie słyszał nigdy o Chrystusie, ale ciągle zachowuje się wegług chrześcijańskiej etyki, to nie jest chrześcijaninem, prawda ? No pewnie że nie jest. Bo najważniejsza jest etykietka i na głos wypowiedziana deklaracja, niż zawartość sumienia ... |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-02-27 19:12:55 |
(Nie)głębia satanizmu > Tak sobie mów. Bo to Ci idealnie pasuje do Twojej tezy (zresztą > powtarzanie w kółko tezy Shoguna nie jest zbyt ambitne, nie uważasz ?) Daruj sobie takie quasi argumenty skierowane na moją ambicję. Skoro zgadzam się z tą tezą i pasuje ją powtórzyć właśnie tutaj, to czemu nie miałbym jej użyć? > Tak dla twojej wiadomości - wiele osób czci Szatana nie wiedząc o tym. A ateiści czczą Wielkiego Potwora Spaghetti - nie wiedząc o tym, bo wyśmiewa on ideę religii? Zgodnie z Twoją logiką każdy może być każdym. A ja jestem chuj-wi-kim tylko z tego powodu, że spełniam kryteria charakteru jakiejś postawy osoby praktykującej jakąś-tam filozofię. > Wtedy kiedy są egoistyczni, próżni, dumni, kłamliwi na swoją korzyść, > kusicielscy lub kuszący, kiedy dążą do władzy, do swojej potęgi - czczą > Szatana. Nie ma sensu się spierać. Ani Ty, ani ja nie przekonamy siebie do swoich racji. A zdania w tym temacie są bardzo różne. Również wsród samych satanistów nie ma jednolitego poglądu na ten temat. > Naprawdę tak trudno Ci (i Shogunowi) to zrozumieć ? Powszechnie się uważa: żeby podążać zgodnie z jakąś religią, czy też filozofią i być uważany za "wyznawcę" tejże filozofii, czy religii trzeba być z nią zaznajomionym. Trzeba znać jej zasady, pochodzenie, twórców, dogmaty, idee itd. Samo bycie egoistycznym, władczym, [...] IMO nie implikuje czczenia Szatana, w dodatku NIEŚWIADOMEGO i bycia NIEŚWIADOMIE satanistą. To jest wielkie nadużycie i brzmi straszliwie absurdalnie i zabawnie. Zresztą myśl o tym co chcesz, nazywaj sobie kogo jak chcesz - mam to w dupie. :] > Powtarzacie w > kółko swoje prymitywne i do granic naiwne kryterium że trzeba czcić > Szatana (jakiejś rytuały na jego chwałę i czarne msze, no nie?) oraz że > trzeba samemu się nazwać satanistą. Rytuały? Musisz dawać skrajne i lekko groteskowe przykłady czczenia Szatana? Czczić (i rozkoszować się) swoją "złą" naturą, utożsamiać swoją buntowniczość i nonkomformizm z Buntownikiem - uosobieniem tej cechy charakteru. Z pewnością można znaleźć wiele form i sposobów czczenia Szatana. > Jak ktoś > nie słyszał nigdy o Chrystusie, ale ciągle zachowuje się wegług > chrześcijańskiej etyki, to nie jest chrześcijaninem, prawda ? Nie jest. Chrześcijanie wierzą w bóstwo Jezusa, który umarł za ich grzechy, a później zmartwychwstał w chwale. Wierzą w żywot wieczny. Są ochrzczeni. Et cetera. > Bo najważniejsza jest etykietka i na głos wypowiedziana > deklaracja, niż zawartość sumienia ... Nie etykietka, nie "wypowiedziana na głos deklaracja, tylko WIARA w Boga. Wiara w Jezusa. Etyką chrześcijańską kieruje się wielu ateistów (,którzy bóstwa Chrystusa nie uznają) - czy ich też uważasz za chrześcijan? |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-02-27 23:33:07 |
100 000 000 ochrzczonych chrześcijan > Daruj sobie takie quasi argumenty skierowane na moją ambicję. Skoro > zgadzam się z tą tezą i pasuje ją powtórzyć właśnie tutaj, to czemu nie > miałbym jej użyć? OK. > A ateiści czczą Wielkiego Potwora Spaghetti - nie wiedząc o tym, bo > wyśmiewa on ideę religii? W kulturze nie ma "Wielkiego Potwora Spaghetti". A buntownicy i wojownicy o wiedzę dla innych czczą Prometeusza. > Zgodnie z Twoją logiką każdy może być każdym. A ja jestem chuj-wi-kim > tylko z tego powodu, że spełniam kryteria charakteru jakiejś postawy osoby > praktykującej jakąś-tam filozofię. Skąd to wywnioskowałeś Darku ? Pokaż mi wnioskowanie z użyciem moich wypowiedzi gdzie wnioskiem logicznym byłoby "każdy może być każdym". Bo ja widzę tylko to, że mówię, iż każdy ma jakieś cechy charakteru i znajomość etykietki, która te cechy nazywa nie jest najważniejsza, ani nawet nie jest ważna. Ważna jest treść osobwośći ("zawartość sumienia"). > > Wtedy kiedy są egoistyczni, próżni, dumni, kłamliwi na swoją korzyść, > > > kusicielscy lub kuszący, kiedy dążą do władzy, do swojej potęgi - > czczą > > Szatana. > > > Nie ma sensu się spierać. Ani Ty, ani ja nie przekonamy siebie do swoich > racji. A zdania w tym temacie są bardzo różne. Również wsród samych > satanistów nie ma jednolitego poglądu na ten temat. Owszem. > Powszechnie się uważa: żeby podążać zgodnie z jakąś religią, czy też > filozofią i być uważany za "wyznawcę" tejże filozofii, czy religii trzeba > być z nią zaznajomionym. Trzeba znać jej zasady, pochodzenie, twórców, > dogmaty, idee itd. Potrzeba raczej dużo mniej, bo "znać jej zasady, pochodzenie, twórców, dogmaty, idee itd." to bardzo dużo dla przeciętnego, zwykłego wyznawcy chrześcijaństwa, islamu itd. To cała szeroka dziedzina wiedzy. Komu się chce to czytać? > Samo bycie egoistycznym, władczym, [...] IMO nie > implikuje czczenia Szatana, w dodatku NIEŚWIADOMEGO i bycia NIEŚWIADOMIE > satanistą. To jest wielkie nadużycie i brzmi straszliwie absurdalnie i > zabawnie. Nie spróbowałeś nawet myśleć w ten sposób, w jaki Ci zaproponowałem. Twój wybór. > Zresztą myśl o tym co chcesz, nazywaj sobie kogo jak chcesz - mam to w > dupie. :] OK. > > Powtarzacie w > > kółko swoje prymitywne i do granic naiwne kryterium że trzeba czcić > > > Szatana (jakiejś rytuały na jego chwałę i czarne msze, no nie?) oraz > że > > trzeba samemu się nazwać satanistą. > > > Rytuały? Musisz dawać skrajne i lekko groteskowe przykłady czczenia > Szatana? Czczić (i rozkoszować się) swoją "złą" naturą, utożsamiać swoją > buntowniczość i nonkomformizm z Buntownikiem - uosobieniem tej cechy > charakteru. Z pewnością można znaleźć wiele form i sposobów czczenia > Szatana. Właśnie. I wiele osób to robi. Nie mówię że wszyscy, nie mówię że 90 %, ale wiele. A jeszcze więcej czci Szatana w mniej pokazowy sposób: cudzołożąc, onanizując się, narkotyzując, upijając, stosując przemoc, itd, itd. > > Jak ktoś > > nie słyszał nigdy o Chrystusie, ale ciągle zachowuje się wegług > > chrześcijańskiej etyki, to nie jest chrześcijaninem, prawda ? > > > Nie jest. Chrześcijanie wierzą w bóstwo Jezusa, który umarł za ich > grzechy, a później zmartwychwstał w chwale. Wierzą w żywot wieczny. Są > ochrzczeni. Et cetera. No widzisz, taka definicja chrześcijanina jest stworzona dla pospólstwa, aby zwyczajni, niezbyt refleksyjni i niezbyt krytyczni ludzie mieli gotową i jasną formułkę na kryterium demarkacji chrześcijanina od niechrześcijanina. Ale prawda jest inna. Odpowiedź na pytanie o prawdziwe kryterium bycia chrześcijaniem leży w wiedzy o tym CZYM jest Chrystus. I co robi z duszą człowieka. I jak zamieszkuje w jego "sercu" i sumieniu. I jak zbawia duszę i daje siłę do walki ze złem. Chrystus jest uniwersalną, ponad-czasową zasadą kosmiczną. Pomyśl o tym. I teraz pomyśl o tym że z Szatanem jest analogicznie. > > Bo najważniejsza jest etykietka i na głos wypowiedziana > > deklaracja, niż zawartość sumienia ... > > Nie etykietka, nie "wypowiedziana na głos deklaracja, tylko WIARA w Boga. > Wiara w Jezusa. Można wierzyć w Boga (w Jezusa) nazywając go zupełnie inaczej, np. "Moim aniołem Zenkiem / moim niewidzialnym przyjacielem Zenkiem / duchem Yamnak-bulu / Wielkim Stwórcą Ahura-Mazda / Uniwersalnym Bogiem Dobra / Jasnym Bogiem" itd. I ciągle będzie to Jezus - Prawdziwy Bóg (w Trójcy Jedyny). Siła która daje moc do walki ze złem (jak np uzależnienie od alkoholu). Oczywiście że NAJWAŻNIEJSZA jest wiara w Boga. Ale czy najważniejsze jest to, żeby on się nawywał Jezus ? Murzyn z buszu powie Ci że NIE wierzy w Jezusa, a potem w odpowiedzie na to w co wierzy, zacytuje Ci dekalog i zasadę miłości bliźniego. (Nie mówię że każdy murzyn.) > Etyką chrześcijańską kieruje się wielu ateistów (,którzy > bóstwa Chrystusa nie uznają) - czy ich też uważasz za chrześcijan? W sensie dosłownym - literalnym: nie. W sensie głębokim - prawdziwym: tak. Mówi sie wtedy taki tekścik: "To jest chrześcijanin który nie wierzy w Boga i nie chodzi do kościoła. Ale postępuje jak chrześcijanin, tylko nie podpiera się Bogiem." Ale Jezus - kosmicza zasada - jest w jego sumieniu. Kryptochrześcijanin. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-03 02:37:39 |
100 000 000 ochrzczonych chrześcijan > A jeszcze więcej czci Szatana w mniej pokazowy sposób: cudzołożąc, > onanizując się, narkotyzując, upijając, stosując przemoc, itd, itd. Chrześcijanie też robią wszystkie te rzeczy. Nie powiesz przecież, że w ten sposób świadomie bądź nieświadomie czczą Szatana. Nie możesz też powiedzić, że ateista chlejąc czy onanizując się czci Szatana - jako pozbawiony narzuconych reguł religijnych nie uważa tych czynności za coś złego, więc nie jest to żaden bunt. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-03-03 10:48:43 |
100 000 000 ochrzczonych chrześcijan > Chrześcijanie też robią wszystkie te rzeczy. Nie powiesz przecież, że w > ten sposób świadomie bądź nieświadomie czczą Szatana. > [...] Widzisz Hast, Saba woli żyć w przekonaniu, że grubo ponad połowa ludzkości to sataniści. Czyż nie jest to umacniające na duchu? Poczucie przynależności to ogromnego stada... ;> |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-03-06 00:51:56 |
100 000 000 ochrzczonych chrześcijan > Widzisz Hast, Saba woli żyć w przekonaniu, że grubo ponad połowa ludzkości > to sataniści. Czyż nie jest to umacniające na duchu? Poczucie > przynależności to ogromnego stada... ;> Nie Dara, wolałbym być wyjątkowy (inaczej: wolałbym należeć do jakiejś wyjątkowej "grupy"), ale jestem jaki jestem i widzę że "grubo ponad połowa ludzkości" lubi poruchać, pobluźnić, poniszczyć i pomyśleć o swojej dupie, tak samo jak ja. Tylko że ja mówię sobie szczerze, że to jaki jestem, stoi w sprzeczności z doktryną chrześcijaństwa i judaizmu i islamu itp. a tamta "grubo ponad połowa ludzkości" po prostu mówi jedno (Jezus) a robi drugie (Szatan). I nie wolę żyć w przekonaniu, tylko patrzę i widzę. Nie mam 20 lat (czy ile Ty tam masz) i nie żyję jedynie literaturą duchową lecz zwyczajnie żyję mocno osadzony w realiach prawdziwego świata prawdziwych ludzi. Zdążyłem sie już przez ten czas aż nazbyt intensywnie nażyć wśród ludzi, razem w ludźmi, przy ludziach. Ciągle obserwując i ucząc się ich. I wiem że zdarzają się ludzie mili i całkiem altrustyczni, ale zdecydowana większość to egoistyczne chamy przy zerowej empatii lub żałośnie słabe dupki, które boją się wychylić. Podejmij jakąkolwiek prostą pracę zarobkową gdzie masz ciągły kontakt z ludźmi - sam się przekonasz. Ja takich miałem kilka. Aha - grubo ponad połowa ludzkości to nie sataniści - oni tylko oddają hołd Szatanowi jako zbiorowi wartości. Satanistą jest osoba, która wie że oddaje ten hołd, której się to podoba, która to akceptuje, i która robi to nadal, teraz już świadomie. Tak trudno to zrozumieć ? :> |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2007-04-25 17:49:36 |
100 000 000 ochrzczonych chrześcijan > Aha - grubo ponad połowa ludzkości to nie sataniści - oni tylko oddają > hołd Szatanowi jako zbiorowi wartości. Uff, nie jest z Tobą aż tak źle. Dopiero teraz przyjrzałem się temu komentarzowi. Owszem, oni oddają mu hołd, ale oddawanie hołdu Szatanowi tak okrężną drogą (nie bezpośrednio; z zamierzeniem) nie obliguje nas do nazwania takich ludzi satanistami. Szczególnie, że nieświadomie wyznają tę filozofię. IMO, i nie tylko wg mnie, to całkowity absurd. Bycie satanistą to również świadomość tego, co się wybiera; jakaś forma samooceny. Satanistą jest osoba, która wie że > oddaje ten hołd, której się to podoba, która to akceptuje, i która robi to > nadal, teraz już świadomie. Jw. O to mi chodziło przez ten cały czas. > Tak trudno to zrozumieć ? :> Widzisz Saba, w poprzednich wątkach mówiłeś, że większość ludzi to SATANIŚCI (np. "nieświadomi sataniści"). Ja doskonale rozumiem i popieram to, o czym w TYM komentarzu napisałeś. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-04-28 12:00:26 |
O etykietce - jasno i wyraźnie. > > Aha - grubo ponad połowa ludzkości to nie sataniści - oni tylko > oddają > > hołd Szatanowi jako zbiorowi wartości. > > > Uff, nie jest z Tobą aż tak źle. Dopiero teraz przyjrzałem się temu > komentarzowi. Super. > Owszem, oni oddają mu hołd, Widzisz ? Sam to napisałeś. > ale oddawanie hołdu Szatanowi tak okrężną > drogą (nie bezpośrednio; z zamierzeniem) W 100% prawda. > nie obliguje nas do nazwania > takich ludzi satanistami. Niech Ci będzie. > Szczególnie, że nieświadomie wyznają tę > filozofię. IMO, i nie tylko wg mnie, to całkowity absurd. Bycie satanistą > to również świadomość tego, co się wybiera; jakaś forma samooceny. To jedna z cech satanizmu/bycia satanistą - dlatego zgadzam się z Tobą. > Satanistą jest osoba, która wie że > > oddaje ten hołd, której się to podoba, która to akceptuje, i która > robi to > > nadal, teraz już świadomie. > > > Jw. O to mi chodziło przez ten cały czas. Jak widzisz, mi też. > > Tak trudno to zrozumieć ? :> > > Widzisz Saba, w poprzednich wątkach mówiłeś, że większość ludzi to > SATANIŚCI (np. "nieświadomi sataniści"). Ja doskonale rozumiem i popieram > to, o czym w TYM komentarzu napisałeś. Super. A i tak uważam że etykietka - czyli: samoświadomość, świadomość etykietki, która do mnie pasuje - nie jest w byciu satanistą najważniejsza. To tylko JEDNA Z CECH. A pozostałych kilkanaście ??? Gdybyś Dara tą teoryjkę bycia satanistą (samoświadomy czciciel Szatana) odnosił do realnych ludzi w ciągu wielu lat, i gdybyś (przez lata) porównywał "jak znajomość i nieznajomość etykietki "satanista" wpływa na sataniczność tej osoby" to byś wiedział to co ja - że znajomość etykietki nie ma żadnego wpływu. Każdy człowiek jest jaki jest, a to że go nazwiesz tak czy inaczej nic w nim nie zmieni. I wtedy Dara, miałbyś takie same doświadczenia jak ja: Widzisz dwóch ludzi. Jeden nazywa siebie satanistą i zna całą teorię, dobrze i ze zrozumieniem. Zaś drugi nawet nie wie, że LaVey to nazwisko i kojarzy mu się z kurczakiem "de volay". Drugi w dupie ma jakiekolwiek teorie, filozofie i religie. I to nie z powodu swojej głębi, lecz przeciwnie. I widzisz ich obu przy stole biesiadnym. Ten pierwszy zachowuje się zupełnie grzecznie, je zdrowo, nie dominuje. Ten drugi - na odwrót. I naocznie obserwujesz "paradoks" (naprawdę żaden paradoks) - że nie-satanista jest O WIELE bardziej satanistyczny od satanisty. Ale wg twojej teorii grzecznego należy nazwać satanistą, drugiego zaś nie - bo nie wie, że nim jest. Ale jest. I o to chodzi. "Jest" nie w takim sensie, że spełnia w 100% definicję, którą sam stworzyłem: 1 – pogarda wobec chrześcijaństwa 2 – sympatia wobec Szatana 3 – indywidualizm / nonkonformizm / wewnątrz-sterowność / wolność (moralna) 4 – wierność swojej naturze Z tych 4 to ten niegrzeczny biesiadnik tylko ostatni spełnia. Więc nie-satanista - nie ma problemu. A jednak pod wględem hedonizmu, mocy, dominacji i woli życia, tacy prymitywni, zwykli i naprawdę szarzy ludzie, są o wiele bardziej satanistyczni, niż "zdeklarowani sataniści - intelektualiści - mole książkowe." Ja teorię satanizmu od lat porównuję z praktyką zwykłych ludzi - stąd moje wnioski. Musiałem się rozpisać, bo temat nie jest prosty i zero - jedynkowy. Ale teraz ufam że mnie rozumiesz. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-03-06 00:35:08 |
100 000 000 ochrzczonych chrześcijan > > A jeszcze więcej czci Szatana w mniej pokazowy sposób: cudzołożąc, > > onanizując się, narkotyzując, upijając, stosując przemoc, itd, itd. > > Chrześcijanie też robią wszystkie te rzeczy. Oczywiście. A raczej "chrześcijanie" (lub katolicy) - nie chrześcijanie. (prawdziwi w sumieniu). > Nie powiesz przecież, że w > ten sposób świadomie bądź nieświadomie czczą Szatana. A dlaczego nie mogę tak powiedzieć Hast ? Podaj mi argument dlaczego nie można tak myśleć. Oczywiście że wielu "chrześcijan" codziennie czci Szatana. I oczywiście nieświadomie. Świadomie prawie nigdy. Świadomie czczą sataniści i tym się właśnie różnią od "chrześcijan", świadomością, nie czynami. > Nie możesz też powiedzić, że ateista chlejąc czy onanizując się czci > Szatana - I znowu zapytam: Dlaczego nie mogę tak powiedzieć? Czym różni się czczenie Szatana od czczenia Szatana ? Bo ważne kto to robi tak ? Ważne czy chleje satanista czy katolik czy ateista ? > jako pozbawiony narzuconych reguł religijnych nie uważa tych > czynności za coś złego, więc nie jest to żaden bunt. Po pierwsze - ateiści najczęściej mają chrześcijańską moralność (tfu: katolicką) i jedynie "chwalą się" że nie wierzą w Boga i Maryję Zawsze Dziewicę. Ateizm to nie stanowisko etyczne, a jedynie metafizyczne. I dla mnie nie ma między przeciętnym katolikiem a ateistą zbyt wielkiej różncy na płaszczyznie etycznej. Więc sumując - ateista uważa grzech za coś złego (tylko nie mówi o Bogu, lecz o odczuciu moralnym lub o społecznej użyteczności itp.) Po drugie - nawet jeśli nie uważałby tego za coś złego, to dlaczego - na jasną panienkę - uważasz że bunt może się wyrażać tylko poprzez robienie czegoś złego ?????????? Wg Twojej logiki ja NIGDY się nie buntowałem (celowo), bo nigdy celowo nie robiłem nic złego. Na bożka Pana - bunt jest robieniem inaczej niż robi ten, przeciwko komu sie buntujesz, to wszystko. Chrześcijanie buntowali się przeciwko Rzymianom i uważali że czynią dobro, bo Rzymianie czynią zło. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-10 09:07:44 |
100 000 000 ochrzczonych chrześcijan > Oczywiście. A raczej "chrześcijanie" (lub katolicy) - nie chrześcijanie. > (prawdziwi w sumieniu). Czy Ty aby nie idealizujesz chrześcijaństwa/chrześcijan? W Twojej wizji wiary nie ma miejsca na grzech? > A dlaczego nie mogę tak powiedzieć Hast ? Podaj mi argument dlaczego nie > można tak myśleć. Oczywiście że wielu "chrześcijan" codziennie czci > Szatana. I oczywiście nieświadomie. Świadomie prawie nigdy. Świadomie > czczą sataniści i tym się właśnie różnią od "chrześcijan", świadomością, > nie czynami. Z tego co Ty piszesz wychodzi na to, że właśnie chrześcijanie czczą go świadomie, bo kto inny jak nie oni mają świadomość chrześcijańskiego grzechu. > I znowu zapytam: Dlaczego nie mogę tak powiedzieć? Czym różni się czczenie > Szatana od czczenia Szatana ? Bo ważne kto to robi tak ? Ważne czy chleje > satanista czy katolik czy ateista ? Bo dla ateisty walenie gruchy czy walenie w kanał nie jest ani czymś złym, ani niepoprawnym, ani wbrew zasadom, więc nie jest to żaden bunt, ot, czynność, sprawia przyjemność, jak jedzenie. Przecież chlanie czy marszczenie freda jest w pełni legalne. To kto, poza prawem, może mówić ateiście co mu wolno a co nie? Autorytet? Ja słucham prof. Lwa-Starowicza, który pisze: "Masturbacja jest zachowaniem fizjologicznym". To się nawet przeciw naturze i fizjologii nie zbuntujesz w ten sposób. ;-) > Po pierwsze - ateiści najczęściej mają chrześcijańską moralność (tfu: > katolicką) i jedynie "chwalą się" że nie wierzą w Boga i Maryję Zawsze > Dziewicę. Dobra, dobra. Jak już teoretyzujemy, to o teoretycznych ateistach poproszę, nie o praktycznych polskich. Ateista z założenia nie wierzy w boga. > Ateizm to nie stanowisko etyczne, a jedynie metafizyczne. Ale przecież z wiarą chrześcijańską wiąże olbrzymi bagaż zasad i nakazów moralnych. Chrześcijaństwo to nie jedynie stanowisko, czy etyczne, czy metafizyczne. To jedno i drugie - to life-style. > I dla > mnie nie ma między przeciętnym katolikiem a ateistą zbyt wielkiej różncy > na płaszczyznie etycznej. Więc sumując - ateista uważa grzech za coś złego > (tylko nie mówi o Bogu, lecz o odczuciu moralnym lub o społecznej > użyteczności itp.) Sugerujesz, że ateista uważa opuszczenie coniedzielnej mszy za grzech, i źle się z tym czuje? I dla mnie jest różnica etyczna. Jest ogromna. Ateiście właściwie wolno prawie wszystko, katolikowi - prawie nic. Ateista może się buntować tylko przeciw prawu i mamie, katolik ma znacznie szersze pole do popisu. > Po drugie - nawet jeśli nie uważałby tego za coś złego, to dlaczego - na > jasną panienkę - uważasz że bunt może się wyrażać tylko poprzez robienie > czegoś złego ?????????? Łapiesz mnie za skróty myślowe. Coś "złego" to sprzeciwianie się jakimś zasadom, złe w świetle tych zasad. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-03-15 19:58:56 |
100 000 000 ochrzczonych chrześcijan > > Oczywiście. A raczej "chrześcijanie" (lub katolicy) - nie > chrześcijanie. > > (prawdziwi w sumieniu). > > Czy Ty aby nie idealizujesz chrześcijaństwa/chrześcijan? Chrześcijanin to osoba, która wierzy w słuszność nauk Jezusa z Nazaretu i wciela w życie idee etyczne i zalecenia/rady moralne Jezusa z Nazaretu. To co głosił Jezus zawarte jest w 4 ewangeliach. Dowiedz się co głosił Jezus i jakie miał dla ludzi przesłanie, a dowiesz się, kim jest chrześcijanin. Niczego nie idealizuję. Poucz się religioznastwa. > W Twojej wizji wiary nie ma miejsca na grzech? Małe błędy zdarzają sie najlepszym chrześcijanom. Ale chrześcijanin nie będzie celowo olewał etyki Chrystusa w sowim życiu. > > A dlaczego nie mogę tak powiedzieć Hast ? Podaj mi argument dlaczego > nie > > można tak myśleć. Oczywiście że wielu "chrześcijan" codziennie czci > > > Szatana. I oczywiście nieświadomie. Świadomie prawie nigdy. Świadomie > > > czczą sataniści i tym się właśnie różnią od "chrześcijan", > świadomością, > > nie czynami. > > Z tego co Ty piszesz wychodzi na to, że właśnie chrześcijanie czczą go > świadomie, bo kto inny jak nie oni mają świadomość chrześcijańskiego > grzechu. Bredisz. W ogóle nie rozumiesz tego co piszę. "chrześcijanin" nie = chrześcijanin. katolik nie = chrześcijanin. głupek nie = osoba uduchowiona miłością. itd. Hast, błagam, zacznij czytać ze zrozumieniem. Bo nie po to dawałem te rozróżnienia na początku żebyś mi pisał, że "chrześcijanie czczą świadomie Szatana". chrześcijanie nie czczą wcale. katolicy/głupki/masa - nieświadomie. sataniści - świadomie. > > I znowu zapytam: Dlaczego nie mogę tak powiedzieć? Czym różni się > czczenie > > Szatana od czczenia Szatana ? Bo ważne kto to robi tak ? Ważne czy > chleje > > satanista czy katolik czy ateista ? > > Bo dla ateisty walenie gruchy czy walenie w kanał nie jest ani czymś złym, > ani niepoprawnym, ani wbrew zasadom, więc nie jest to żaden bunt, ot, > czynność, sprawia przyjemność, jak jedzenie. Ateizm to nie jest pogląd etyczny. Powiedz mi co ateista sądzi o istnieniu Boga to Cię posłucham. Nie przyjmuję do wiadomości że ateista to czy tamto uważa za złe/dobre/naturalne itd. To nie należy do ateizmu. To należy do osobistego zdania każdego ateisty. > Przecież chlanie czy marszczenie freda jest w pełni legalne. To kto, poza > prawem, może mówić ateiście co mu wolno a co nie? Mama. I babcia. > Autorytet? JP the second. > Ja słucham prof. Lwa-Starowicza, który pisze: "Masturbacja jest > zachowaniem fizjologicznym". To się nawet przeciw naturze i fizjologii nie > zbuntujesz w ten sposób. No i ? Co z tego wynika ? Zbuntuję się przeciwko powszechnej religii. Ale nawet wtedy co z tego ? > > Ateizm to nie stanowisko etyczne, a jedynie metafizyczne. > > Ale przecież z wiarą chrześcijańską wiąże olbrzymi bagaż zasad i nakazów > moralnych. Chrześcijaństwo to nie jedynie stanowisko, czy etyczne, czy > metafizyczne. To jedno i drugie - to life-style. Tak, a ateizm to stanowisko tylko metafizyczne. A w praktyce etycznej bywa różnie - ateiści albo dalej mają katolickie sumienia, albo chrześcijańskie, albo deistyczne, albo wolnomyślicielskie, albo coś tam. > > I dla > > mnie nie ma między przeciętnym katolikiem a ateistą zbyt wielkiej > różncy > > na płaszczyznie etycznej. Więc sumując - ateista uważa grzech za coś > złego > > (tylko nie mówi o Bogu, lecz o odczuciu moralnym lub o społecznej > > użyteczności itp.) > > Sugerujesz, że ateista uważa opuszczenie coniedzielnej mszy za grzech, i > źle się z tym czuje? Oczywiście że nie. Nie wiedziałem że opuszczenie coniedzielnej mszy to grzech (u katolików). Miałem na myśli prawdziwe grzechy - zabójstwo, gwałt, pobicie, kradzież. To ateiści zazwyczaj uważają za złe. > I dla mnie jest różnica etyczna. Jest ogromna. Ateiście właściwie wolno > prawie wszystko, katolikowi - prawie nic. Ateista może się buntować tylko > przeciw prawu i mamie, katolik ma znacznie szersze pole do popisu. Mylisz ateistę z amoralistą. Nie każdy ateista musi automatycznie być amoralny. Może ale zazwyczaj nie jest. Jest "moralny". > > Po drugie - nawet jeśli nie uważałby tego za coś złego, to dlaczego - > na > > jasną panienkę - uważasz że bunt może się wyrażać tylko poprzez > robienie > > czegoś złego ?????????? > > Łapiesz mnie za skróty myślowe. Coś "złego" to sprzeciwianie się jakimś > zasadom, złe w świetle tych zasad. Ok. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2007-02-23 21:47:15 |
Życie po Życiu > > > Jest coś dalej? > > > tak twierdzą Ci, którzy poszli dalej : D i to mnie zawsze rozwala.. :) Zawsze jest jakies Dalej - raczej nalezy wspolczuc tym, ktorzy stwierdzili ze trzeba sie zatrzymac > > Jest coś po? > > > tak. wreszcie dorastasz : D to uczucie pojawia sie po kazdej zmianie > kilka szybkich myśli... > > 1. filozofia satanistyczna jest niskich lotów filozofia jest dla czlowieka a nie czlowiek dal filozofii > 2. psychologiczne aspekty jescze niżej co to znaczy? > 3. "magia" 3ciej wody o ile wystepuje > 4. subiektywizm i względność nie zdają egzaminu twierdze inaczej > 5. brak konkretnych narzędzi [poza domorosłą popfilozopscyhologią] które > rzeczywiście by ROZWIJAŁY człowieka swoboda wyboru > 6. brak nauczycieli, którzy doszli dalej [bardzo ważny aspekt] i brak slepoty adeptow > 7. satanistami zostają zazwyczaj ludzie z kompleksami z poziomu > egoicznego to prawda > 8. przez idealizację poziomu egoicznego satanizm utrudnia możliwość > dalszego rozwoju psychologicznego zazwyczaj Takie dyskusje sa nierozwiazywalne - zbyt subiektywne. Chyba, ze rozpatrujemy sprawe po mesjansku - a nie indywidualnie. pozdr. |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2007-02-24 00:53:15 |
Życie po Życiu > Zawsze jest jakies Dalej - raczej nalezy wspolczuc tym, ktorzy stwierdzili > ze trzeba sie zatrzymac dokładnie. zawsze jest jakieś dalej a kiedy pojazd dowiózł ciebie tam, gdzie miał dowieść i zaczyna przeszkadzać porzuca się go > > tak. wreszcie dorastasz : D > > > to uczucie pojawia sie po kazdej zmianie jeśli to zmiana głębi - uczucie jest szczególnie trafne ja naprawdę kochałem swoją satanistyczność : ) > > 1. filozofia satanistyczna jest niskich lotów > > filozofia jest dla czlowieka a nie czlowiek dal filozofii jest filozofia pop - jak satanizm (kontrkulturowy pop) i jest filozofia na poziomie imho > > 2. psychologiczne aspekty jescze niżej > > co to znaczy? psychologiczne zrozumienie człowieka w czytalnym satanizmie są oparte o satanistyczną FILOZOFIĘ nie o dane empiryczne, rozbudowane i sprawdzane modele teoretyczne, obserwacje kliniczne etc. > > 3. "magia" 3ciej wody > > o ile wystepuje szczególnie z różkami na łydej głowie : ) urocze : D > > 4. subiektywizm i względność nie zdają egzaminu > > twierdze inaczej zgadzam się z tobą zdają egzamin O ILE nie są traktowane jako OSTATECZNY punkt widzenia (a sa jedynie częścią szerszej integrującej perspektywy) w ogóle śmieszne są twierdzenia hiper-subiektywistów w stylu; " - WSZYSTKO jest subiektywne! (wykrzykuje hiper-subiektywista) - hmmm (rozmówca) - tzn. Twoim zdaniem "hmmm"?! - nie takie hmmmm. hmmmm_wszystko_jest_subiektywne_z_wyjątkiem_tego_twierdzenia_które_jest_hiper _obiektywne_i_ostateczne_jak_bum_cyk_cyk. hmmm? - eee " : D > > 5. brak konkretnych narzędzi [poza domorosłą popfilozopscyhologią] > które > > rzeczywiście by ROZWIJAŁY człowieka > > swoboda wyboru brak działania brak uczenia w ogóle czysta baśń i teoria : ) > > 6. brak nauczycieli, którzy doszli dalej [bardzo ważny aspekt] > > i brak slepoty adeptow brak wyszkolenia adeptów kiedy miałem 14 lat moi kumple "się uczyli" sztuk walki (na polalnie za szkołą) kumasz? : D a sztuki wzmiankowanej walki to naprawdę mały tak zwany pikuś przy ludzkim rozwoju > > 7. satanistami zostają zazwyczaj ludzie z kompleksami z poziomu > > egoicznego > > to prawda satanizm ma wspaniałą oprawę jeśli patrzysz z daleka obiecuje moc, potęgę i dzikie życie i jest to coś w rodzaju obietnicy wyborczej ; ) > Takie dyskusje sa nierozwiazywalne - zbyt subiektywne. Chyba, ze > rozpatrujemy sprawe po mesjansku - a nie indywidualnie. > pozdr. a chodzi o to by rozwiązać dyskusję? abstrahując od tego, że subiektywizm nie przeszkadza w wyciąganiu wniosków, myśleniu, rozpatrywaniu punktów iwdzenia itd. oraz od tego, że poza subiektywizmem jest jeszcze intersubiektywizm dzięki czemu w ogóle rozumiesz cokolwiek z tego co do Ciebie teraz piszę - zamiast mieć ODIZOLOWANY zespół subiektywnych wierzeń, znaczeń, sensów, form i papa smerf wie jeden czego jecszcze - nie wspominając już o języku subiektywizm pływa w morzu intersubiektywizmu nie jest rzeczywistością ostateczną ; ) p.s. kiedy byłem satanistą czytanie "byłych satanistów" napawało mnie jakimś takim strachem (szybko wypieranym) : D tak mi się przypomniało (szczerze bez aluzji) A. : ) |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2007-02-25 15:17:17 |
Życie po Życiu > dokładnie. zawsze jest jakieś dalej > > a > > kiedy pojazd dowiózł ciebie tam, gdzie miał dowieść > > i zaczyna przeszkadzać > > porzuca się go Jasne i to bylo Twoje subiektywne postepowanie i wniosek. Bo de facto: zalezy skad sie zaczyna. Zalezy ktoredy przychodzisz. > > > tak. wreszcie dorastasz : D > > > > > to uczucie pojawia sie po kazdej zmianie > > > jeśli to zmiana głębi - uczucie jest szczególnie trafne Inaczej: a jesli to dotyczy sfery emocjonalnej (psychologicznej - co sie sila rzeczy wiaze) - uczucie jest szczegolnie odczuwalne > ja naprawdę kochałem swoją satanistyczność : ) Nie watpie :) > jest filozofia pop - jak satanizm (kontrkulturowy pop) > > i jest filozofia na poziomie > > imho Dla mnie satanizm i sciezki tzw. duchowe - to koncentracja na innych aspektach bytowania. Dlatego dla tak wielu osob (m.in. dla Ciebie) jedno i drugie pozostaje bliskie jednoczesnie. > psychologiczne zrozumienie człowieka w czytalnym satanizmie są oparte o > satanistyczną FILOZOFIĘ > > nie o dane empiryczne, rozbudowane i sprawdzane modele teoretyczne, > obserwacje kliniczne etc. Jasne, satanizm (zorganizowany - powiedzmy) nie ma swojej historii. Jeszcze..? > szczególnie z różkami na łydej głowie : ) > > urocze : D Fakt, te kostiumy nie byly w zbyt dobrym guscie ;) > > > 4. subiektywizm i względność nie zdają egzaminu > > > > twierdze inaczej > > zgadzam się z tobą > > zdają egzamin O ILE nie są traktowane jako OSTATECZNY punkt widzenia (a sa > jedynie częścią szerszej integrującej perspektywy) OK. Jest to nierealne (jako ostateczny punkt widzenia) > w ogóle śmieszne są twierdzenia hiper-subiektywistów w stylu; > [..] Jasne, ale wiele rzeczy mozna zredukowac do absurdu. Hiper-subiektywizm mozliwy jest chyba tylko w teorii spiskowej ;) > > > 5. brak konkretnych narzędzi [poza domorosłą > popfilozopscyhologią] > > które > > > rzeczywiście by ROZWIJAŁY człowieka > > > > swoboda wyboru > > brak działania > > brak uczenia wewnatrzsterownosc > w ogóle czysta baśń i teoria : ) Tak, w praktyce to zazwyczaj... teoria ;) > > > 6. brak nauczycieli, którzy doszli dalej [bardzo ważny aspekt] > > > > i brak slepoty adeptow > > brak wyszkolenia adeptów > > kiedy miałem 14 lat moi kumple "się uczyli" sztuk walki (na polalnie za > szkołą) > > kumasz? > > : D > > a sztuki wzmiankowanej walki to naprawdę mały tak zwany pikuś przy ludzkim > rozwoju Problem w tym, ze w materii takiej jak Prawda - nie ma udowodnionego monopolu. Macamy rozne sciezki intuicyjnie - ale nauka pokazuje jak intuicja bywa zawodna. Dlatego mierzi mnie, ze ludzie oddaja swoje umysly innym ludziom aby oni urabiali w nich swoj monopol. Jasne, w szkoleniu jest to najbardziej skuteczna metoda. Ale, na wszystkie rogate istoty, na jakiej podstawie wierzysz, ze to (co ci zasiewaja) jest dobre, ze to jest prawdziwe? > satanizm ma wspaniałą oprawę > > jeśli patrzysz z daleka > > > obiecuje moc, potęgę i dzikie życie > > i jest to coś w rodzaju obietnicy wyborczej ; ) i jest to problem nas, ktorzy go tworzymy. Nie mozemy jakos wypkynac na tej fali - gdzies jest blad. Ale sam w sobie satanizm, jak mowisz, z daleka jest fascynujacy.. > a chodzi o to by rozwiązać dyskusję? Chodzi o to, aby zaprzestac sprzeczek pt. satanizm nie moze byc dobry dla jednostki. > abstrahując od tego, że subiektywizm nie przeszkadza w wyciąganiu > wniosków, myśleniu, rozpatrywaniu punktów iwdzenia itd. > > oraz od tego, że poza subiektywizmem jest jeszcze intersubiektywizm > > dzięki czemu w ogóle rozumiesz cokolwiek z tego co do Ciebie teraz piszę - > zamiast mieć ODIZOLOWANY zespół subiektywnych wierzeń, znaczeń, sensów, > form i papa smerf wie jeden czego jecszcze - nie wspominając już o > języku OK, fajnie - taka jest w koncu natura czlowieka. Kazdy ma wystarczajaco zblizony kod genetyczny i uklad organow aby odbierac bodzce w zblizony sposob. O reszte przystosowania "intersubiektywnego" dba rowniez wychowanie i uczenie. Chociaz z drugiej strony jednostka jest oddzielnym bytem, ktory mozemy nazwac jak najbardziej subiektywnie postrzegajacym. Uwazasz, ze istnieja pola informacji, zbiorowej swiaomosci, pole prawdy - ktore, w Twoim przypadku, uwazasz ze odkrywa buddyzm? Wspolne poglady - to podobienstwa w naszej budowie. > subiektywizm pływa w morzu intersubiektywizmu > > nie jest rzeczywistością ostateczną ; ) Jasne, trudno byloby zaprzeczac istnieniu rzeczywistosci obiektywnej. Dopiero ja odkrywamy. Jednak trudno byloby tez twierdzic, ze jest ona dostepna dla zmyslow. > > p.s. > > kiedy byłem satanistą > > czytanie "byłych satanistów" napawało mnie jakimś takim strachem (szybko > wypieranym) : D > > tak mi się przypomniało (szczerze bez aluzji) Tak, kiedys byla nawet dosc duza moda na ostentacyjne rzucanie satanizmu.. ;) |
|
Marek [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-23 14:25:22 |
Życie po Życiu > Jest coś po? Ja myślę, że nie i wiem to. Oczywiście, że nie ma ani piekła ani nieba, wszystko mamy tu na ziemi. Dla mnie to jest czysta i niepodważalna prawda. Chyba, że ktoś stąd wierzy w piekło i niebo :> ? |
|
dogmeat [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-23 15:06:16 |
Życie po Życiu Raczej nie o to chodziło w temacie, mi się wydaje ;] |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-24 09:40:57 |
Życie po Życiu > Raczej nie o to chodziło w temacie, mi się wydaje ;] Ale on chyba tylko temat przeczytał. Poza tym jest głupi :] |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-03-01 12:16:06 |
Sho ... > > Raczej nie o to chodziło w temacie, mi się wydaje ;] > > Ale on chyba tylko temat przeczytał. Poza tym jest głupi :] Szczyt buddyjskiej subtelności i zrozumienia do drugiego człowieka ... Jak to było: "Kocham wszystkie czujące istoty" ? Marek - ty nie czująca istoto !!! :D:D:D |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-01 18:06:47 |
Sho ... > Szczyt buddyjskiej subtelności i zrozumienia do drugiego człowieka ... > > Jak to było: "Kocham wszystkie czujące istoty" ? > > Marek - ty nie czująca istoto !!! :D:D:D Albo jesteś głupi albo udajesz. Kochanie kogokolwiek nie wyklucza nazywania rzeczy po imieniu. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2007-03-01 21:00:36 |
Sho ... > > Szczyt buddyjskiej subtelności i zrozumienia do drugiego człowieka > ... > > > > Jak to było: "Kocham wszystkie czujące istoty" ? > > > > Marek - ty nie czująca istoto !!! :D:D:D > > Albo jesteś głupi albo udajesz. Kochanie kogokolwiek nie wyklucza > nazywania rzeczy po imieniu. Ani jedno (głupi), ani drugie (udaję) - po prostu Cię prowokuję, nerwusie jeden :D:D:D:D Powód miałem taki że myśląc powierzchownie zasada wszechmiłości tak średnio pasuje do nazwania kogoś głupim za jego plecami ... w sumie nie pasuje wcale ... ale spoko, masz rację przecież - nazywasz rzeczy po imieniu. Tylko pamiętaj: "Słowa ranią ostrzej niż nóż" (czy jakoś tak). :D:D:D Dobra, pierdolony END OF fucking TOPIC bo to przecież jest Satanizm i zaraz dostanę bana. Serio, nie odpisuj, bo obu się nam oberwie. EOT. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-02-24 17:54:45 |
Życie po Życiu > Ja myślę, że nie i wiem to. To myślisz czy wiesz? > Oczywiście, że nie ma ani piekła ani nieba, > wszystko mamy tu na ziemi. Dla mnie to jest czysta i niepodważalna prawda. Ale skąd Ty to wszystko wiesz? (aż się boję odpowiedzi :] ) > Chyba, że ktoś stąd wierzy w piekło i niebo :> ? Wierzy. |
|
HaaL ( mind sucker ) Wysłano: 2007-03-11 14:03:43 |
Życie po Życiu > Jest coś po? Potem jest manifestacja głównego szatańskiego prawa - popytu i podaży oczywiście, prostota, eleganckie zlepki rywalizujących nitek i przeświadczenie o trywialności bytu Pokraq :> Potem jest obiecany wyjazd na wyspę oraz zgrabna racjonalizacja swoich codziennych poczynań. Potem jest przekonanie o tym, że wyjątkowość jest pułapką zbyt pozakręcanych myśli, które nie wiedziały dokąd iść. Po tym wszystkim przychodzi bestia i obojętnym tonem oznajmia, że już dość i przestań się wydurniać. A ty czujesz, że jeszcze chcesz ale w myślowym zwarciu ze swoją perwersyjnością zaczynasz doceniać chwile przerw. Potem przychodzisz przed wielką bramę, którą zawsze chciałeś otworzyć ale nie miałeś sił. W końcu zniechęcony zobaczyłeś, że otwiera się sama a Ty grasz epizodyczną rolę i zaczyna wszystko pasować nie pasując dalej. Ty kompletnie zakręcony siadasz i stwierdzasz, że pokora i cierpliwość jest wielką perwersją. Potem idziesz z jakimś fajnym człowiekiem na piwo i opowiadasz mu o spisku świata. Tłumaczysz mu jak to jest smakować piwa a on pije je i słucha uważnie. Zauważasz to ale nie możesz się napić bo za długo o tym opowiadałeś. W końcu zamykasz oczy i mówisz sobie "a pierdolić to". HaaL |
|
VIZARD [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-13 02:32:04 |
Życie po Życiu > Ostatniemi czasy natykam się w wielu wątkach na zdania głoszące, iz > satanizm jest "tylko" etapem przejściowym w drodze ku samorozwojowi. > > Jak to? > > Jest coś dalej? > > Jest coś po? wynika to chyba z faktu, że całkowita wolność nie może mieć granic . Ludzie przesiąknięci duchem niezależności i samouwielbieniem nie lubią czuć się wepchnięci do jednego worka . Tutaj będę szczery : Kim jest prawdziwy satanista ? Satanizm nie jest buntem ani zemstą . Satanizm jest stanem ducha . Świadomym wyborem ścieżki mroku. To misja . |
|
liar [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-03-16 08:45:12 |
Życie po Życiu > Ostatniemi czasy natykam się w wielu wątkach na zdania głoszące, iz > satanizm jest "tylko" etapem przejściowym w drodze ku samorozwojowi. > Jak to? > Jest coś dalej? > Jest coś po? Poziomy :) i/lub boskość :) Mimo, że mnie to nie interesuje to czemu nie. Przecież zupełnie wolny satanista na każdym etapie swojej ścieżki może wybrać inną drogę. Przecież jest wolny. Teoretycznie mógłby nawet zostać wyznawcą. |
|
deymos [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-16 10:48:06 |
Życie po Życiu Myślę, iż nasze teraźniejsze życie jest tym właściwym:)nie widzę zresztą powodu, dla którego miałoby być inaczej. teraz mamy swoją szansę, teraz nadszedł nasz czas i tylko od nas zależy jak go wykorzystamy...Drugiej szansy nie powinno być...W tym miejscu można się odwołać do teorii "Everyone is the star" Crowley'a...Moim zdaniem nic nie jest ważniejsze od rozwoju, czy też(to określenie wolę)przekraczania samego siebie, pokonywania swoich słabości. Nie może być to stan przejściowy, ponieważ doskonalenie własnej osoby jest chyba nieskończone-czyli jest to stan końcowy, lecz trwa cały czas i nie wyobrażam sobie niczego bardziej właściwego... |
|
YamataNoOrochi [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-26 14:53:37 |
Życie po Życiu to ja mam pytanie kolejne... po co? Od Ciebie zależy jak potoczy się twoje życie, a nie od tego kim się urodzisz |
|
deymos [ nieaktywne ] Wysłano: 2007-04-26 19:09:28 |
Życie po Życiu > to ja mam pytanie kolejne... po co? > > Od Ciebie zależy jak potoczy się twoje życie, a nie od tego kim się > urodzisz Naprawdę od ciebie? Czyli gdybyś urodził się jako syn ludzi o dochodzie 12000zl brutto na miesiąc lub 600zl brutto na miesiąc to bez różnicy? Wszystko zależy od ciebie? A późniejsze (idące za pieniędzmi) wykształcenie, sposób patrzenia na świat? To utopia. Liberalizm mówi, ze wszyscy ludzie mają te same możliwości. Ale porblem jest jeden- nie każdy z nas startuje z tego samego miejsca... |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>























