Satan.pl > Czytelnia > Nietzsche >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
FelietonyEsejePublikacjeKontekstyKontakt

7| "Ulepszyciele" ludzkości

<poprzedni<  początek >następny>

1.

Jak wiadomo, żądam od filozofów, by stanęli poza dobrem i złem - by iluzję sądu moralnego mieli  p o n i ż e j  siebie. Żądanie to jest następstwem konstatacji, którą pierwszy sformułowałem: że  n i e   m a   f a k t ó w   m o r a l n y c h. Sąd moralny, tak samo jak sąd religijny, wierzy w realności, które nie istnieją. Moralność jest niczym więcej jak interpretacją pewnych zjawisk, a mówiąc bardziej dobitnie: ich  d e z i n t e r p r e t a c j ą. Sąd moralny, podobnie jak sąd religijny, stoi na tym szczeblu ignorancji, na którym jeszcze brak nawet pojęcia realności, na którym jeszcze brak nawet rozróżnienia między realnością i imaginacją: tak iż "prawda" oznacza jedynie coś, co dzisiaj nazywamy "fantazjami". O tyle też sądu moralnego nigdy nie należy brać dosłownie: jako taki zawsze zawiera on jedynie nonsens. Ale pozostaje nieoceniony jako  s e m i o t y k a: objawia, przynajmniej temu, kto wie, w czym rzecz, najbardziej cenne realia kultury i wnętrza, które  w i e d z i a ł y  zbyt mało, by móc siebie "zrozumieć". Moralność nie jest niczym więcej jak mową znaków, niż symptomatologią: trzeba już wiedzieć, o co chodzi, by móc z niej odnieść pożytek.

2.

Pierwszy przykład, zupełnie pobieżnie potraktowany. Zawsze chciano "ulepszać" ludzi: to przede wszystkim nosiło nazwę moralności. Ale pod identycznym mianem kryją się zupełnie odmienne dążenia. Zarówno  o s w a j a n i e  bestii "człowiek", jak i  h o d o w l ę  określonego gatunku "człowiek" zwano "ulepszaniem": dopiero te termini1 zoologiczne wyrażają realność - realność wszakże, o której typowy "ulepszyciel", jakim jest kapłan, nic nie wie - nic nie  c h c e  wiedzieć... Oswajanie zwierzęcia nazywać jego "ulepszaniem": w naszych uszach zakrawa to nieomal na żart. Kto wie, jakie rzeczy dzieją się w menażeriach, ten wątpi, by bestię tam "ulepszano". Bestia słabnie, staje się mniej szkodliwa, na skutek depresyjnego poczucia strachu, na skutek bólu, na skutek ran, na skutek głodu przeobraża się w  c h o r o w i t ą  bestię. - Nie inaczej ma się sprawa z oswojonym człowiekiem, którego "ulepszył" kapłan. We wczesnym średniowieczu, gdy Kościół w istocie był przede wszystkim menażerią, wszędzie polowano na najpiękniejsze okazy "blond bestii" - na przykład "ulepszano" dostojnych Germanów. Lecz jak potem wyglądał taki "ulepszony" Germanin, którego udało się zwabić do klasztoru? Jak karykatura człowieka, jak wyrodek: stawał się "grzesznikiem", siedział w klatce, zamknięty pośród samych przeraźliwych pojęć... I tkwił tam, schorzały, zmizerniały, okaz złej woli w stosunku do samego siebie; pełen nienawiści wobec instynktów życia, pełen podejrzliwości wobec wszystkiego, co było jeszcze potężne i szczęśliwe. Jednym słowem, "chrześcijanin"... Mówiąc językiem fizjologii: w walce z bestią jedynym środkiem, który pozwala ją osłabić,  m o ż e  być przyprawienie jej o chorobę. Na tym znał się Kościół:  p s u ł  człowieka, osłabiał go - utrzymując jednak, że go "ulepsza"...

3.

Weźmy inny przykład tak zwanej moralności - przykład  h o d o w l i  określonej rasy i określonego gatunku. Najwspanialszą egzemplifikacją2 służy indyjska moralność, usankcjonowana religijnie pod postacią "prawa Manu". Postawiono tam zadanie równoczesnego wyhodowania nie mniej niż czterech ras: rasy kapłanów, rasy wojowników, rasy kupców i chłopów, wreszcie rasy służących, śiudrów. Rzecz jasna, tutaj nie jesteśmy już pośród poskramiaczy zwierząt: by można było wymyślić choćby tylko plan takiej hodowli, niezbędny był stokroć łagodniejszy i rozumniejszy gatunek człowieka. Możemy odetchnąć, opuszczając chorą, więzienną atmosferę chrześcijańską i wkraczając w ten zdrowszy, wyższy,  r o z l e g l e j s z y  świat. Jakże ubogi jest Nowy Testament w porównaniu z księgą Manu, jakże wonieje! - Niemniej również ta organizacja musiała być  s t r a s z l i w a  - już nie w walce z bestią, lecz w walce z jej przeciwieństwem, z człowiekiem niehodowanym, z mieszańcem, z czandalą. I znów nie miała innego środka, który pozwoliłby go uczynić niegroźnym, słabym, niż przyprawić go o  c h o r o b ę  - była to walka z "wielką liczbą". Być może, nasze uczucia niczemu nie sprzeciwiają się bardziej niż regulacjom ochronnym, które wprowadzała indyjska moralność. Na przykład trzeciemu edyktowi (Avadana-sastra, I), który w sprawie "nieczystych warzyw" zarządza, że jedynym pożywieniem, na które dozwala się czandalom, ma być czosnek i cebula, Święte Pismo zabrania bowiem dawać im ziaren czy owoców, które rodzą ziarno, czy  w o d y, czy ognia. Ten sam edykt ustala, że wody nie wolno czandalom czerpać ani z rzek, ani ze źródeł, ani ze stawów, lecz jedynie z bagien i zagłębień wyciśniętych przez zwierzęce stopy. Ponadto stwierdza, że czandalowie nie  mogą prać swej bielizny ani  s i ę   m y ć, łaskawie przyznana im woda może bowiem służyć tylko gaszeniu pragnienia. Wreszcie zakaz skierowany do kobiet z kasty śiudrów, który zabrania im udzielać pomocy rodzącym niewiastom z kasty czandalów, podobnie jak inny, dotyczący kobiet z kasty czandalów, który zabrania im  w z a j e m n i e   s o b i e   p o m a g a ć   p r z y   p o r o d z i e... - Taka straż zdrowotna nie mogła nie przynieść efektów: zabójcze zarazy, obrzydliwe choroby płciowe, w odpowiedzi na to z kolei "prawo noża", zarządzające kastrację chłopców i wycinanie sromu dziewczynkom. - Sam Manu powiada: "Czandalowie są owocem cudzołóstwa, kazirodztwa i zbrodni (- teza stanowiąca  k o n i e c z n ą  konsekwencję pojęcia hodowli). Ich odzieżą mają być jedynie łachmany zdjęte ze zwłok, naczyniami rozbite garnki, ozdobami złom, nabożeństwem złe duchy; mają bez spoczynku wędrować z miejsca na miejsce. Nie wolno im pisać od lewej do prawej i posługiwać się prawą ręką przy pisaniu: używanie prawicy i pisanie od lewej do prawej jest zastrzeżone tylko dla ludzi  c n o t l i w y c h, dla ludzi  r a s o w y c h". -

4.

Dyspozycje te są dostatecznie pouczające: znajdujemy w nich, po pierwsze,  a r y j s k ą  humanitas3, w całkowicie czystej, w całkowicie źródłowej postaci - uczą nas one, że pojęcie "czysta krew" jest przeciwieństwem niewinnego pojęcia. Z drugiej strony widać jasno, w którym narodzie uwieczniła się nienawiść, nienawiść czandalów, do tej "humanitas", gdzie stała się ona religią, gdzie stała się ona  g e n i u s z e m... Z tego punktu widzenia Ewangelie są dokumentem najwyższej rangi; a jeszcze bardziej Księga Henocha. - Chrześcijaństwo, które ma żydowskie korzenie i które daje się zrozumieć jedynie jako latorośl wyrosła na żydowskiej glebie, stanowi ruch skierowany  p r z e c i w k o  wszelkiej moralności hodowli, rasy, przywileju: - jest ono par excellence4 religią  a n t y a r y j s k ą: chrześcijaństwo przewartościowaniem wszystkich wartości aryjskich, triumfem wartości czandalów, ewangelią głoszoną ubogim, niskim, buntem zdeptanych, nędznych, nieudatnych, pokrzywdzonych przeciwko "rasie" - nieśmiertelną zemstą czandalów, która przybrała postać  r e l i g i i   m i ł o ś c i...

5.

Moralność  h o d o w l i  i moralność  o s w a j a n i a  są godne jedna drugiej, jeśli chodzi o ich środki: jako naczelną zasadę możemy sformułować twierdzenie, że kto chce  c z y n i ć  moralność, ten musi mieć bezwarunkową wolę czegoś zupełnie przeciwnego. Jest to wielki,  n i e s a m o w i t y  problem, którym od dawna się zajmuję: psychologia "ulepszycieli" ludzkości. Dostęp do tego zagadnienia utorował im drobny, w istocie też skromny fakt - tak zwana pia fraus: pia fraus5, dziedzictwo wszystkich filozofów i kapłanów, którzy "ulepszali" ludzkość. Ani Manu, ani Platon, ani Konfucjusz6, ani żydowscy i chrześcijańscy nauczyciele nigdy nie wątpili w swe  p r a w o  do kłamstwa. Nie wątpili w  z u p e ł n i e   i n n e   p r a w a... Ujmując to w postać formuły, zapewne można powiedzieć:  w s z e l k i e  dotychczasowe środki, które miały ludzkość uczynić moralną, były z gruntu  n i e m o r a l n e. -





1. Termini  (łac.) - Granice.

2. Egzemplifikacja - wyjaśnianie czegoś metodą przykładową, udokumentowanie.

3. Humanitas  (łac.) - Natura ludzka, człowieczeństwo.

4. Par excellence  (fr.) - W najwyższym stopniu.

5. Pia fraus  (łac.) - Uświęcone oszustwo, pobożne kłamstwo.

6. Konfucjusz -- 551 Cou - 479 p.n.e. Cü-fu. Chiński filozof i myśliciel społeczno-polityczny. Przypisuje mu się autorstwo i redakcje tzw. kanonu konfucjańskiego Wu-cing (Pięcioksięgu), był twórcą systemu etycznego zwanego konfucjanizmem. Głosił, że tylko nawrót do tradycji w Chinach może uzdrowić stosunki społeczne i międzyludzkie, w dziedzinie religii powoływał się na "t’ien" rozumiany jako niebo lub los. System etyczny opierał na koncepcji "kn-tsy", czyli pojęciu dżentelmena, "dobrego pana" feudalnego, z czasem pojęcie to przerodziło się w ideał czysto etyczny. Poglądy filozoficzno-etyczne i społeczno-polityczne Konfucjusza były zwalczane za czasów cesarza Ts’in Szy-huang-ti, który w 213 p.n.e. wydał edykt nakazujący spalenie wszystkich ksiąg klasycznych konfucjanizmu. Mimo że Konfucjusz nie stworzył systemu religijnego, w Chinach od najdawniejszych czasów rozwinął się jego kult, w 195 p.n.e. pierwsi władcy dynastii Han składali ofiary na jego grobie, w 1 roku n.e. został mu nadany tytuł księcia, w 609 tytuł "wielkiego mistrza", w 1308 miano "najdoskonalszego i największego mędrca", w 555 edyktem cesarskim postanowiono, że w każdym mieście chińskim wzniesiona zostanie świątynia jemu poświęcona, w 1906 cesarzowa-wdowa Ts’y-hi wydała dekret, na mocy którego miano mu składać ofiary takie, jakie składano na ołtarzu nieba. Stworzony przez Konfucjusza system poglądów filozoficznych z czasem przybrał charakter doktryny religijnej, a konfucjanizm stał się religią panującą przez dwa tysiące lat w Chinach obok taoizmu i buddyzmu.




<poprzedni<  początek >następny>




Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>