| Satan.pl > Sztuka > Liryka > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Na południu
Oto na krzywej gałęzi tu wiszę, Kołysząc senność swą na wiewu fali. Ptak mnie zaprosił gościem w swe zacisze, Oto w ptaszęcym gnieździe się kołyszę. Kędyż to jestem? Ach, w dali ! Ach, w dali! Biała toń morza snem ujęta leży. Szkarłatny żagiel pali się na niebie. Skała, figowce, przystań, igła wieży, Sielanka wkoło, bek owiec skądś bieży - Wchłoń mnie, Południa niewinności, w siebie. To nie jest życie - ciągle krok za krokiem Stąpać, to czyni Niemcem, ciężkim żmudnie. Kazałem wichrom nieść się nad obłokiem, Latać uczyłem się z ptactwem wysokiem - I poleciałem wzwyż mórz na Południe. Rozsądek! Sprawa przykra aż niemiło! Nazbyt nas szybko to wiedzie do celu! W locie nauczył się, co mnie mamiło - Już czuję soki nowe, krew wraz z siłą Ku gry, ku życia nowemu weselu. Samotnie myśleć - to mądrością mienię, Ale samotnie śpiewać jest głupotą! Słuchajcie pieśni na swoje uczczenie, Usiądźcie wkoło, nastrójcie milczenie, Ptaszki niedobre, ptaszęca niecnoto! Młode fałszywe tak i tak szalone Li do kochania zdacie się stworzone I do zabawy pięknej w swym powabie? Tam na Północy - wyznać muszę szczerze - Niewiastęm kochał, starą aż dreszcz bierze : "Prawda" na imię było owej babie. |
Powrót
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















