| Satan.pl > Sztuka > Liryka > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Księga ubogich (VIII)
Swobodna jest moja dusza, Nikt jej skrępować nie zdoła, Miłuje-ć ona swe skrzydła, Cześć żywi dla swego czoła. Czy loty jej górne, czy niskie, Czy nieba, czy ziemi jest bliżej, Nigdy na żaden się ukaz Nie ugnie i nie poniży. Nie władnie tu żadna potęga Nad jej wieczorem czy ranem, Sama jest sobie monarchą, Sama jest sobie kapłanem. Swój własny ma ona kościół, Królestwo swe osobiste, Parafian ma i poddanych Wielce dobraną listę. Swych praw świadoma i dzierżaw, Nieraz i w pychę porasta, Myśli, że nie ma już nad nią Swobodniejszego własta. A przecież bywają chwile - O sił tajemnych przymierze! - Iż coś ją więzi i pęta, Coś ją na arkan bierze. Nasturcje, co w naszym ogródku Puściły kiełki i rosną, W raba zmieniają mą duszę Potęgą swą bezlitosną. Kwiat złotogłowia, co właśnie Dziś zakwitł nam w całej ozdobie, Każe mej duszy po cichu Położyć skrzydła po sobie. Ten kret tu, co pod korzeniem Tych maków przyziemnych ryje, Przymusza ją, jak poddankę, Bezwolną uginać szyję. Ta wrona, co dla swych piskląt Chleb nam ze stołu kradnie, Potrzebę i rozkosz niewoli Budzi w jej sercu na dnie. I dusza ma, wielce posłuszna, O prawa się swoje nie pyta, Z podwiązanymi skrzydłami Stoi w podziwie jak wryta... Swobodna jest moja dusza, Nikt jej uniżyć nie zdoła, Ale są chwile, gdzie kornie Musi pochylać czoła. |
Powrót
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















