| Satan.pl > Sztuka > Liryka > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Różany obłok
Z gór mówię białych przy zachodzącym słońcu. Mrocznieją głazy olbrzymie, idą na wasz gród. Nie oszczędzą sadów, ani minaretów. Złote wieżyce legną w ruinach, na dywanach smyrneńskich pokrwawią się głowy. Nałożnice w plusku fontann usłyszą spoza wysokich ścian ogrodu huk ciężki zstępujących olbrzymów. Miasto, jak garść brylantów migocąca w marmurowej misie, rozbłyśnie tysiącami ogni tych, co zbudzeni będą pytać i zmilkną. ----- Ale On patrzy na obrady geniuszów w sali mrocznej, gdzie sądzą. On słucha w ukryciu. Jego niech się trwoży serce Twoje. Miecz Twój niech błyszczy rosą Imienia. ------ Fontanny zamarzły, ptactwo ucichło, krzyk i śpiew skamieniał - dzieci przytuliły się do kwiatów, na których wiszą nieruchome pszczoły. Czarna gazela moja wyszła z grobowca, ku morzom, gdzie płyną góry lodowe. Widziałem Widmo i nie wzbroniłem odejść za baszty skał, aby nie była w dzień mojego sądu: gdy mię przywiodą skutego w łańcuchu i Jaźń moja z obrzydzeniem nastąpi nogą na mój rubinowy diadem. Gdyż wybrała mię swoim prorokiem, lecz dusza moja płynie na lodowej górze, szukając nadaremno po modrych otchłaniach Tej, która wyszła z mojego serca, czyniąc je zimnym grobowcem. Lucifer jest! mówią to skały, wstrzymane w biegu z gór ogromnych, które opasały miasto. Lucifer jest: pachną Imieniem Jego żółte owsy w ogrodach i dojrzałe brzoskwinie - i laki szkarłatne, i pstre begalie, i chińskie fioletowe róże. Lucifer jest: gruchają gołębie, i ptactwo świegoce w bujnych topolach, i niebo błękitnieje, słońce zachodząc przyklęka na kaszmirski, purpurowy dywan - a gwiazdy już poczynają wyśpiewywać Jego imię z kryształowych, czarnych minaretów. |
Powrót
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















