Satan.pl > Sztuka > Liryka >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Epika Liryka Grafika i malarstwo Kontakt

Wyznanie


O moje ramię gładkim, rozkosznym ramieniem
    Wsparła się pani raz jedyny
(W głębi duszy posępnej nie blaknie wspomnienie
    Tej jasnej, miłej mi godziny).

Było późno: jak nowy medalion z daleka
    Jarzyła się pełnia miesiąca
I nad uśpiony Paryż spływała jak rzeka
    Dostojność nocy ciszą tchnąca.

Snuły się jeszcze koty z podcienia w podcienie,
    Przez bramy miejskie przechodziły
Z uchem na czatach lub też, jak najdroższe cienie,
    Ospale nam towarzyszyły.

Nagle w tej tak swobodnej ciszy poufałej,
    Subtelną poświatą olśnionej,
Z ust pani, instrumentu, którym przepływały
    Zawsze najradośniejsze tony,

Z ust pani, jasnej, rześkiej jak w rozbłyskach rana
    Fanfara świetlana i śpiewna,
Wydobyła się nuta dziwnie rozpłakana,
    Nuta jękliwa i niepewna,

Wątła, niesamowita, niczym dziecko, które -
    By nie świecić za nie oczyma -
W tajemnicy przed światem, ohydne, ponure,
    W najdalszej piwnicy się trzyma.

Zwierzyłaś mi, aniele, wszystkie swoje bóle:
    «Jak ten świat pozorami łudzi
I jak wszędzie, choć w oczy spogląda nam czule,
    Zdradza się samolubstwo ludzi;

Jaki to trudny zawód być piękną kobietą
    I jakie to strasznie banalne,
Gdy tancerka się spala w uśmiechach, i wie to,
    Bo to uśmiechy machinalne;

Jakaż głupota serce nazywać ostoją;
    Jak piękno, miłość, wszystko rwie się,
A strzępy te, rzuciwszy je w kobiałkę swoją,
    Niepamięć Wieczności zaniesie!»

Często mi przed oczyma ów księżyc ożywa,
    Owa cisza i nagle żale -
Ów intymny, choć dźwięczy w nim nuta straszliwa,
    Szept przy serca konfesjonale.    



Powrót


Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>